Czy najmniejsze państwa Europy wciągają kontynent w wojnę?

Czy najmniejsze państwa Europy wciągają kontynent w wojnę?

Czy najmniejsze państwa Europy wciągają kontynent w wojnę?

Trzy państwa bałtyckie przejęły kontrolę nad polityką zagraniczną UE. Wciągają największe gospodarki Europy w konfrontację, której ich wyborcy nigdy nie chcieli.

Urs Maurer-Lambrou Czw. 1 paź 2026 forumgeopoliticaare-europes-smallest-nations-dragging-the-continent-into-war

Sześć milionów ludzi. To łączna populacja Estonii, Łotwy i Litwy – mniej mieszkańców niż w Wielkim Londynie. A jednak te trzy państwa graniczne nadają obecnie ton polityce zagranicznej dla unii 450 milionów ludzi, pokazując Berlinowi, Rzymowi i Madrytowi, jak niebezpieczny jest świat i ile zachodni podatnicy muszą zapłacić, aby go naprawić.

Jedna korona do drugiej

Bałtycka opowieść narodowa lubi pomijać rok 1721, co jest wstydem, ponieważ to właśnie wtedy zaczyna się współczesna mapa. W tym roku Piotr Wielki zakończył Wielką Wojnę Północną traktatem w Nystadzie. Szwecja oddała Estonię, Inflanty, Ingrię i część Karelii; Rosja ewakuowała większość Finlandii i zapłaciła Szwecji dwa miliony srebrnych talarów. Historycy wciąż spierają się o to, na co przeznaczono te pieniądze. Zachodnie prace naukowe nazywają to rekompensatą, podczas gdy relacja Rosyjskiej Biblioteki Prezydenckiej mówi wprost, że Rosja zapłaciła jej za nabytki. Niezależnie od tego, którą interpretację wolisz, Estonia i Inflanty nie przeszły spod szwedzkiego panowania do wolności. Przeszły z jednej korony do drugiej. Ludzie, którzy nimi faktycznie zarządzali, prawie się nie zmienili: traktat gwarantował bałtyckiej niemieckiej szlachcie samorząd, kościół luterański, własną granicę celną i język, a każdy car aż do Aleksandra II to potwierdzał. Estoński chłop w 1720 roku podlegał niemieckiemu baronowi pod szwedzkim królem. Jego wnuk podlegał tej samej niemieckiej szlachcie, teraz podlegającemu rosyjskiemu cesarzowi.

Litwa znalazła się tam inaczej, gdyż połowa Rzeczypospolitej Obojga Narodów została wchłonięta przez rozbiory. Katarzyna Wielka zajęła Łatgalię w 1772 roku, a większość Litwy wraz z Księstwem Kurlandii w 1795 roku.

Nie chodzi o granice; wiele państw europejskich jest młodych. Chodzi o historię. Idea starożytnej, nieprzerwanej państwowości bałtyckiej, przywoływana w Brukseli za każdym razem, gdy ktoś sugeruje ostrożność, jest współczesnym mitem politycznym. Niezależna państwowość trwała około dwudziestu lat między wojnami. Obecna fala rozpoczęła się w latach 1990–1991.

Ani jednego cala

Kolejny rozdział rozpoczyna się w Moskwie 9 lutego 1990 roku. Mur berliński upadł już trzy miesiące temu. Sekretarz stanu USA James Baker siedział naprzeciwko Michaiła Gorbaczowa i powiedział mu, nie raz, ale trzy razy, że jeśli zjednoczone Niemcy pozostaną w NATO, sojusz nie ruszy się ani o cal na wschód. Helmut Kohl powiedział prawie to samo następnego dnia. Nie było to przejęzyczenie. Odtajnione dokumenty amerykańskie, niemieckie, brytyjskie, francuskie i radzieckie, ujawnione przez Archiwum Bezpieczeństwa Narodowego w 2017 roku, pokazują, że Genscher, Thatcher, Mitterand, John Major i sekretarz generalny NATO, Manfred Wörner, złożyli Moskwie podobne zapewnienia w 1990 i 1991 roku. Żadne z nich nie zostało jednak zawarte w traktacie.

Okazało się to bardzo wygodne. W 1990 roku NATO liczyło 16 członków. W 1999 roku przyjęło Polskę, Węgry i Czechy. W 2004 roku wchłonęło siedem kolejnych krajów naraz, w tym Estonię, Łotwę i Litwę – trzy byłe republiki radzieckie. Terytorium NATO sięgało teraz granicy rosyjskiej w Estonii, zaledwie 150 kilometrów od Sankt Petersburga. Na szczycie w Bukareszcie w 2008 roku sojusz ogłosił, że pewnego dnia dołączą do niego również Ukraina i Gruzja. Po 2022 roku dołączyły do ​​nich Finlandia i Szwecja. Dziś NATO liczy 32 członków, a „ani centymetra” nie objęła całej Europy Wschodniej, aż po rosyjskie progi.

Bałtycki uścisk na Brukseli

Trzy małe kraje nie powinny nadawać tonu unii liczącej 450 milionów obywateli. Mogą, ponieważ Bruksela oddała im mikrofon: dwa z najważniejszych stanowisk w UE w dziedzinie bezpieczeństwa należą obecnie do osób z dwóch stolic o najbardziej radykalnym stanowisku wobec Rosji. Kaja Kallas, była premier Estonii, jest Wysoką Przedstawiciel: przewodniczy posiedzeniom wszystkich 27 ministrów spraw zagranicznych i przemawia w imieniu Unii za granicą. Andrius Kubilius, były premier Litwy, jest pierwszym w historii UE komisarzem ds. obrony i przestrzeni kosmicznej. Żaden wyborca ​​w Europie nie wybrał żadnego z nich na to stanowisko.

Kallas pochodzi z rodziny, która zawsze była blisko władzy, niezależnie od tego, kto ją sprawował. Jej ojciec przeszedł drogę od urzędnika partii komunistycznej w radzieckiej Estonii, przez założyciela Partii Reform, po komisarza UE: kogoś, kogo Niemcy nazywają „Wendehals”, czyli zdrajcę. W maju 2024 roku, na kilka tygodni przed nominacją, powiedziała, że ​​porażka Rosji nie byłaby niczym złym i zauważyła, że ​​Rosja składa się z wielu narodów. Niemieckie „Volksstimme” odczytało to jako próbę rozbicia Rosji, co jest dziwne, że kolejny czołowy dyplomata Europy rozważa kwestię mocarstwa nuklearnego. Nad nimi obojgiem siedzi Ursula von der Leyen, którą przywódcy UE powołali w ostatniej chwili w 2019 roku, a Parlament zatwierdził 383 głosami, o dziewięć więcej niż było to potrzebne. Przybyła z niemieckiego ministerstwa obrony, gdzie zostawiła Bundeswehrę, która nie spełniała celów gotowości, oraz parlamentarne dochodzenie w sprawie kontraktów konsultingowych.

Szczekanie na komendę

Rządy krajów bałtyckich schlebiałyby, gdyby myślały, że rządzą. Nie, nie są. Szczekają, bo to pasuje ludziom trzymającym smycz. W Brukseli, gdzie znajdują się siedziby UE i NATO, to wielkie stolice tworzą politykę. Stolice krajów bałtyckich egzekwują ją na granicy, mówią to, czego Berlin i Paryż wolałyby nie mówić na głos, i podejmują pierwsze kroki. Dlatego też megafon dyplomatyczny UE skierował się do Tallina, a jej ministerstwo obrony do Wilna. Nikt nie mianował Kallasa i Kubiliusa, aby uspokoili sytuację.

Kaliningrad w 2022 roku pokazał, jak to działa. Bruksela opracowała sankcje na rosyjską stal; Litwa egzekwowała je co do joty i wstrzymała transport kolejowy do eksklawy w czerwcu. Moskwa nazwała to blokadą, a Nikołaj Patruszew, ówczesny szef Rady Bezpieczeństwa Rosji, ostrzegł, że Litwini odczują konsekwencje. W ciągu miesiąca Komisja wydała nowe wytyczne, zezwalając ponownie na przewóz towarów. Wilno zrobiło dokładnie to, co mu kazano, i zostało osamotnione w obliczu Moskwy, podczas gdy Bruksela po cichu się wycofała.

Trzy lata później przyszła kolej na Estonię. Bruksela od miesięcy zapowiadała represje wobec rosyjskiej „floty cieni”, składającej się ze starzejących się i słabo ubezpieczonych tankowców. 13 maja 2025 roku estońska marynarka wojenna próbowała zatrzymać jeden z nich, Jaguara, na wodach międzynarodowych u wybrzeży Tallina. Załoga zignorowała rozkazy i popłynęła do rosyjskiego portu Primorsk. Estonia poinformowała, że ​​rosyjski Su-35 wszedł wówczas w jej przestrzeń powietrzną na około minutę z wyłączonym transponderem, a NATO wysłało na jego spotkanie myśliwiec: portugalski F-16 z kraju oddalonego o 3000 kilometrów. Tym razem nikt nie oddał strzału.

Tymczasem „duże psy” zajmują pozycje za „małymi”. W 2023 roku Berlin zobowiązał się do utworzenia pełnej brygady pancernej dla Litwy, liczącej około 4800 żołnierzy, w nowej bazie w Rudnikach, niedaleko granicy z Białorusią. Formalnie rozpoczęła ona działalność w 2025 roku i ma osiągnąć pełną gotowość do 2027 roku. Jest to pierwsze stałe rozmieszczenie niemieckich wojsk za granicą od czasów II wojny światowej.

Wartości europejskie, wydanie bałtyckie

Po 1991 roku Łotwa i Estonia automatycznie nadawały obywatelstwo jedynie obywatelom sprzed 1940 roku i ich potomkom. Setki tysięcy mieszkańców z czasów sowieckich, w większości rosyjskojęzycznych, a wielu urodzonych w tym kraju, stało się „nieobywatelami” z paszportami i bez prawa głosu w wyborach krajowych. Ryga twierdzi, że „nieobywatelstwo” to status prawny, a nie etykieta etniczna, jednak około dwie trzecie nieobywateli na Łotwie to etniczni Rosjanie. Organizacje ONZ i OBWE przez lata krytykowały ten system. Na początku 2026 roku nie-obywatele stanowili nadal 8,7% ludności Łotwy, według danych rządu łotewskiego.

Od 2022 roku zasady się zaostrzyły, a nie rozluźniły. Szkoły na Łotwie przeszły na nauczanie wyłącznie po łotewsku, a Estończycy poszli w ich ślady. Łotwa nakazała rosyjskim obywatelom posiadającym stałe miejsce zamieszkania, z których wielu mieszkało tam od dziesięcioleci, zdać podstawowy test z języka łotewskiego, w przeciwnym razie ryzykują utratę tego statusu. 26 marca 2025 roku parlament Estonii przegłosował 93 głosami do 7 zmianę konstytucji, tak aby tylko obywatele Estonii i UE mogli głosować w wyborach lokalnych. Na papierze dotyczy to wszystkich obywateli spoza UE. W praktyce dotyczyło to około 80 000 obywateli Rosji oraz Białorusinów i wszyscy o tym wiedzieli. Bezpaństwowcy posiadający „szare paszporty” otrzymali możliwość udziału w ostatnich wyborach lokalnych w październiku 2025 roku, zanim również stracili prawo głosu.

Trudno słuchać wykładu na temat wartości europejskich od rządów, które w ten sposób traktują swoich stałych rezydentów.

Kto płaci rachunek

Wilno uwielbia mówić o procentach, ponieważ procenty sprzyjają małym krajom. Litwa zobowiązała się przeznaczyć 5% PKB na obronność w 2026 roku, zanim Donald Trump w styczniu 2025 roku przedstawił swoje żądanie 5%, a jej budżet na 2026 rok wynosi 5,38%. W maju 2025 roku trzej ministrowie obrony państw bałtyckich zaapelowali do wszystkich sojuszników o dostosowanie się do tego celu. W czerwcu, w Hadze, NATO ustaliło cel 5% na 2035 rok.

Zapomnij o procentach. Spójrz na pieniądze. Cały budżet obronny Litwy na rok 2026 wynosi 4,79 miliarda euro. Przy 5% PKB, Niemcy wydawałyby ponad 200 miliardów euro rocznie, ponad czterdzieści razy więcej. Nawet podstawowe 3,5%, przed doliczeniem dodatkowych 1,5% na infrastrukturę i inne wydatki związane z obronnością, wyniosłoby około 150 miliardów euro. Dla Włoch pełny cel oznaczałby ponad 100 miliardów euro rocznie, dla Hiszpanii około 80 miliardów euro, a oba kraje już teraz borykają się z jednymi z najwyższych długów publicznych w Europie. Kraje bałtyckie wyznaczają poprzeczkę; rachunek ponoszą duże gospodarki.

Hiszpania przynajmniej miała czelność powiedzieć „nie”. Pedro Sánchez nazwał cel 5% „nierozsądnym”, odmówił jego podpisania i pozostawił Hadze wyjątek: 2,1% PKB i ani centa więcej. Trump nazwał Hiszpanię „bardzo niskim płatnikiem”.

Nikt nie pytał wyborców

Czy kiedykolwiek pytano Zachodnich Europejczyków, czy tego chcą? Tylko przez ankieterów. W 2015 roku Pew Research Center wykazało, że 58% Niemców, 53% Francuzów i 51% Włochów jest przeciwko użyciu siły militarnej w obronie sojusznika NATO zaatakowanego przez Rosję. W badaniu Pew Research Center opublikowanym w 2020 roku większość w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii nadal odpowiedziała „nie”. Poparcie dla płacenia przez UE za broń dla Ukrainy spadło o dziewięć punktów procentowych, z 65% na początku 2023 roku do 56% tej wiosny. We Francji poparcie dla dostaw broni spadło o 18 punktów procentowych, z 65% w marcu 2022 roku do 47% w lutym tego roku. Pod koniec 2024 roku YouGov stwierdził, że 55% Włochów, 45% Niemców i 43% Francuzów wolało wynegocjowany pokój między Ukrainą a Rosją od dalszej walki. Sondaż Politico z grudnia ubiegłego roku wykazał, że dorośli Francuzi i Niemcy opowiadają się za ograniczeniem poparcia. A tego lata większość w Niemczech i Francji opowiedziała się przeciwko przystąpieniu Ukrainy do UE jako pełnoprawnego członka.

To nie Niemcy, Francja, Włochy ani Hiszpania pałają chęcią szerszej wojny. To społeczeństwo, którego nigdy o to nie proszono, które z roku na rok od 2022 roku staje się coraz bardziej sceptyczne, a teraz otrzymuje ustawę, której nigdy nie nakazało: cel wart ponad 200 miliardów euro rocznie w samych Niemczech, entuzjastycznie przyjęty z Wilna i podpisany w Brukseli przez urzędników, których nie wybrał żaden wyborca.

Kiedy skończą się pieniądze

Porozumienie haskie ma wbudowaną rewizję do 2029 roku. Moja prognoza: do tego czasu Hiszpania nie będzie jedynym krajem, który powie „nie”. Pieniądze skończyły się lata temu; to, co jest wydawane teraz, jest pożyczone. Niemcy nawet przepisali swoją konstytucję w 2025 roku, aby móc zaciągać pożyczki na obronę poza własnym limitem zadłużenia.

W 1721 roku Piotr Wielki rozstrzygnął losy Bałtyku traktatem i dwoma milionami srebrnych talarów. Trzy wieki później przyszłość regionu wciąż jest rozstrzygana przez większe potęgi, które dokonują kalkulacji.

Czy zatem najmniejsze kraje Europy wciągają kontynent w wojnę? Nie same. To one szczekają; Bruksela trzyma smycz. A Berlin, Rzym i Madryt są ciągnięte w ślad za nimi, ku konfrontacji, której ich wyborcy nigdy nie wybrali, opłacanej pieniędzmi, których już nie mają.

Może to jest ta jedyna nadzieja. Im szybciej skończą się pieniądze, tym szybciej wyborcy w dużych krajach wymuszą zmianę kursu, a tym szybciej Tallin, Ryga i Wilno wrócą do tego, czym zawsze były ze względu na swoją wielkość: do przypisów w europejskiej polityce zagranicznej. To może ostatecznie uchronić Europę przed bezpośrednią wojną między mocarstwami nuklearnymi.

Litewski parlament zmierza w kierunku odwrócenia zakazu broni jądrowej w obliczu zaostrzenia się prowokacji na Bałtyku

\

Litewski parlament zmierza w kierunku odwrócenia zakazu broni jądrowej w obliczu zaostrzenia się prowokacji na Bałtyku

Symplicjusz lithuanian-parliament-moves-toward

Liczba dziwnych „wydarzeń” w krajach bałtyckich rośnie z każdym dniem, a widmo szerszego konfliktu wciąż dręczy Europę. Każdy tydzień przynosi nowe alarmujące sygnały o fałszywych flagach i operacjach psychologicznych, które jasno wskazują, że zachodnie agencje wywiadowcze stale przygotowują i testują prowokacje.

Sieć Faytuks@ FaytuksNetwork

Łotwa twierdzi, że jej system nadzoru granicy wschodniej jest celowo sabotowany, a kable są przecinane, a szafy na sprzęt niszczone wzdłuż granic z Rosją i Białorusią. Urzędnicy obwiniają za to narastające prowokacje wspierane przez „państwo agresora”.

00:30 · 27 września 2026 · 11,5 tys. wyświetleń

=====================

Kolejny alarm wywołała informacja, że ​​rosyjskie FSB nałożyło „tymczasowe ograniczenia w przekraczaniu granicy” na dwóch odcinkach granicy estońskiej:

Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji (FSB) nałożyła tymczasowe ograniczenia w przemieszczaniu się w dwóch obwodach przygranicznych z Estonią.

Dyrekcja graniczna oddziału FSB w obwodach petersburskim i leningradzkim poinformowała, że ​​w dniach 16–26 września na terenach przygranicznych rejonów Slantsy i Kingisepp zostaną wprowadzone środki mające na celu „zapobieganie naruszeniom przepisów granicznych i migracyjnych” oraz „ochronę biologicznych zasobów wodnych”.

W tym okresie obowiązuje zakaz pływania małych jednostek pływających na odcinku rzeki Narwy między rzekami Bolszaja Czeriomucha i Kryusza (Kriwasoo).

Wszystko to brzmi bardzo banalnie, ale niestety elity potrzebują powodu, żeby siać strach.

Na Łotwie zatarto znaki prowadzące do Moskwy.

Moskwa zniknęła ze znaków drogowych na Łotwie.

Nieznani sprawcy zamalowali nazwy rosyjskich miast na znakach drogowych wzdłuż łotewskiej autostrady A12 w pobliżu Rezekne. Zamalowano nazwy: Moskwa i Ostrov, miasto w obwodzie pskowskim.

A12 to główna trasa z Łotwy do granicy z Rosją w Terechowej, skąd biegnie dalej autostradą M9 do Moskwy.

Jednak największe wydarzenia miały miejsce na Litwie.

Zaledwie w zeszłym tygodniu w Wilnie ogłoszono alarm powietrzny po rzekomym ataku dronów. Myśliwce NATO zostały poderwane do zestrzelenia drona, co najwyraźniej było ćwiczeniem mającym na celu psychologiczne przygotowanie obywateli Litwy na ewentualność konfliktu, który jest bardzo potrzebny europejskim elitom.

https://www.bbc.com/news/articles/cjx2zgk7edlzo

„Dron, który właśnie wleciał w litewską przestrzeń powietrzną, został zniszczony przez myśliwce NATO. Dziękuję personelowi sojuszniczemu za szybką reakcję. W obliczu nasilania się agresji Rosji na Ukrainę, taka gotowość jest niezbędna dla naszego regionu. Litwa będzie bronić swojej przestrzeni powietrznej wspólnie z naszymi sojusznikami z NATO” – powiedział Nausėda.

„Dron” rzekomo przybył z Białorusi i zmierzał w stronę rosyjskiego Kaliningradu, zanim myśliwce NATO odważnie nadleciały, by uratować swoich najbardziej wartościowych obywateli przed powietrzną tyranią Putina.

Teraz Litwa trąbi o planach ewakuacji na wypadek wojny z Rosją:

https://www.lrt.lt/naujienos/lietuvoje/2/3063145/vitkauskas-lietuva-kartu-su-lenkija-derina-tarptautines-gyventoju-evakuacijos-plana

Litwa, wspólnie z Polską, opracowuje międzynarodowy plan ewakuacji ludności, który w stosownych przypadkach zostanie wdrożony przez granicę w celu ewakuacji części ludności litewskiej, łotewskiej i estońskiej. Dyrektor Krajowego Centrum Zarządzania Kryzysowego (NKVC) Vilmanto Vitkausko, zgodnie z obecnymi ustaleniami, wspólnie z kolegami w Polsce, ocenił procedury, logistykę i możliwości infrastrukturalne, a plan powinien zostać opracowany w drodze porozumienia między stronami.

Jak zwykle jednak, to sama Litwa forsuje eskalację. Litewski parlament poparł w tym tygodniu wstępny wniosek o zniesienie konstytucyjnego zakazu broni jądrowej, aby Litwa mogła potencjalnie przechowywać na swoim terytorium amerykańskie bomby atomowe w celach „ochrony”:

https://www.lrt.lt/en/news-in-english/19/3060405/lithuania-s-seimas-backs-move-to-remove-constitutional-ban-on-nuclear-weapons

Logika stojąca za tym ruchem:

„Jesteśmy jedynym krajem w regionie, który ma takie ograniczenie. Łotwa go nie ma, Estonia go nie ma, Polska go nie ma, Finlandia właśnie je zniosła” – powiedział Kasčiūnas.

Oficjalna państwowa agencja prasowa Ria Novosti opublikowała ciekawy artykuł, który szybko usunęła , twierdząc, że „nie jest on zgodny z poglądami zespołu redakcyjnego” ani polityką państwową Rosji:

Na szczęście mamy archiwa internetowe:

https://web.archive.org/web/20260925073359/https://ria.ru/20260925/svo-2120099059.html

Artykuł przedstawia jednak racjonalny argument za tym, dlaczego Rosja potencjalnie musiałaby zdemontować Litwę. Autor argumentuje, że „Francja i Wielka Brytania nie ukrywają już swoich planów rozmieszczenia [broni nuklearnej] w rosyjskim regionie przygranicznym” oraz że: „Cel ich zaangażowania w państwach bałtyckich jest taki sam, jak w poprzedniej dekadzie w przypadku Ukrainy: stworzenie niedopuszczalnego poziomu zagrożeń bezpieczeństwa na granicach Rosji, co zmusi Moskwę do podjęcia działań”.

Autor kontynuuje:

Potrzebujemy kraju samobójczego, pozbawionego absolutnie rozumu. Kraju, którego przywódcy robią wszystko, co w ich mocy, by się popisać, licząc na to, że zostaną zauważeni i nagrodzeni za swoją desperacką odwagę i komsomolską gorliwość, ale nie zastanawiają się nad konsekwencjami, bo po prostu nie są do tego zdolni.

Zmiana litewskiej konstytucji i zniesienie zakazu rozmieszczania broni jądrowej w kraju to sygnał, że znalazł się taki pożyteczny idiota. Co więcej, jest on przekonany, że jest najmądrzejszy i będzie w stanie przechytrzyć wszystkich. Prezydent Litwy Gitanas Nausėda podkreśla, że ​​Wilno nie planuje rozmieszczania broni jądrowej w najbliższej przyszłości, ale zmiany w ustawodawstwie dadzą mu pole manewru w razie zmiany sytuacji międzynarodowej. I wtedy Litwa będzie mogła się obronić!

Kilka lat temu Rosja została cynicznie „sprzedana” Ukrainie. Innymi słowy, stworzyli zagrożenie bezpieczeństwa na tak wielką skalę w jej „miękkim podbrzuszu”, że Moskwa była zmuszona rozwiązać ten problem, marnując energię i odciągając zasoby od zadań rozwojowych kraju. Głowice jądrowe kilka godzin jazdy od Mińska i Kaliningradu będą kolejną ofertą komercyjną w stylu „wujku, kup cegłę”. W odpowiedzi na taką propozycję albo zdejmą wszystko do bielizny, albo pójdą walczyć.

Nie można powiedzieć, że Rosja nie ma żadnego wyboru. Rosja ma wybór: jak walczyć. Kwestia nie polega nawet na tym, czy będzie on długi, czy krótki. Jasne jest, że będzie krótki: ze względu na uwarunkowania geograficzne konflikt zbrojny w państwach bałtyckich nie może być taki sam jak na Ukrainie.

Trudno doszukać się jakichkolwiek błędów w jego rozumowaniu.

W odpowiedzi na te wydarzenia na Litwie Miedwiediew przedstawił dość charakterystyczną odpowiedź:Nie można załadować wideo.

Pomijając odrobinę popisywania się, Miedwiediew porusza dość istotną, realistyczną kwestię: gdyby Rosja zaatakowała Litwę, czy którykolwiek z bałtyckich pudli, nikt nie interweniowałby, by ich uratować. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że NATO jest obecnie najsłabsze i najbardziej rozbite w historii, ale także dlatego, że sam uświęcony Artykuł Piąty jest w dużej mierze iluzoryczny.

W tym tygodniu sam komisarz główny Biura Politycznego NATO, Mark Rutte, przyznał, że Artykuł Piąty w rzeczywistości nie gwarantuje żadnej obrony. Starał się przedstawić to w sposób, który brzmi pochlebnie, jakby „dwuznaczność” w języku miała świadczyć o rzekomej „sile” NATO, podczas gdy w rzeczywistości jest to desperacka próba umniejszenia faktu, że Artykuł Piąty nigdy nie był żelazną gwarancją, za jaką go uważano:Nie można załadować wideo.

Putin odpowiedział również na oświadczenie estońskiego ministra obrony, że Estonia jest „gotowa zabić każdego Rosjanina, który przekroczy granicę”. Putin stwierdził, że sama liczebność armii rosyjskiej wynosi ponad 1,5 miliona na 1,3 miliona całej populacji Estonii.

Na koniec przytacza kolejny klasyczny cytat: „Cyrk odszedł, a klauni zostali”.

Różne twierdzenia, że ​​Rosja przygotowuje się do inwazji na Europę, również dają nam do myślenia. Europejczycy w istocie przyznają, że Rosja musi dysponować ogromnymi siłami rezerwowymi do tego zadania, co oznacza, że ​​straty rosyjskie nie mogą być tak wysokie, jak twierdzą, jeśli Rosja zdoła zgromadzić te siły zaplecza w ramach przygotowań do takiej inwazji.

Pozytywnym aspektem jest to, że niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowało się spotkać ze swoim rosyjskim odpowiednikiem po raz pierwszy od prawie pięciu lat — ostatni taki dialog odbył się tuż przed wojną, w styczniu 2022 r.

Jednakże spotkanie to było kolejną próbą Zachodu, by wywrzeć presję i dyktować Rosji warunki, jak wyjaśnił Ławrow :

Ławrow o rozmowie z niemieckim urzędnikiem Wadephulem:

„Kiedy się spotkaliśmy, poprosiłem go, aby przedstawił cel swojej wizyty. Wyjął notatki i przeczytał tekst, który był dosłownym powtórzeniem tego, co niemieccy przywódcy mówią oficjalnie i publicznie na co dzień.
To właśnie powiedział mi pan Wadephul. Nie dowiedziałem się z tego niczego nowego. Podtekst brzmiał mniej więcej tak: „Przyszedłem do pana – raczyłem z panem porozmawiać – więc teraz, w zamian za ten «gest dobrej woli» z mojej strony, musi pan pójść na ustępstwa na froncie ukraińskim i zapewnić porozumienie w sprawie regionu Morza Czarnego, aby tankowce i statki do przewozu ładunków suchych mogły przepływać bez przeszkód”.

Ławrow słusznie nazwał europejskie przygotowania do wojny „samospełniającą się przepowiednią”:Nie można załadować wideo.

Jak podają źródła, podczas spotkania psotny rosyjski minister spraw zagranicznych zostawił na stole kopię rosyjskiego raportu zatytułowanego „Spadkobiercy Goebbelsa”, aby mogli się nim zapoznać przedstawiciele niemieckiego MSZ:Nie można załadować wideo.

Podczas spotkania ze swoim niemieckim odpowiednikiem Wadephulem, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zostawił na stole kopie raportu rosyjskiego MSZ „Spadkobiercy Goebbelsa”, kwestionującego tzw. „masakrę w Buczy”.

Niemiecki minister przykrył je swoim notatnikiem.

Tymczasem w domu niemieckiego ministra spraw zagranicznych Johanna Wadephaula wybuchły masowe protesty w związku z nową propozycją przywrócenia „dobrowolnego” poboru do wojska w ramach przygotowań do nieuniknionego:Nie można załadować wideo.

https://www.bbc.com/news/articles/cxnvlnve52qdo

W styczniu weszła w życienowa ustawa wprowadzająca dobrowolną służbę wojskową. Jej celem jest rekrutacja ochotników i zwiększenie liczby żołnierzy.

Jeśli jednak sytuacja bezpieczeństwa ulegnie pogorszeniu lub zgłosi się zbyt mało ochotników, Bundestag, parlament niemiecki, może rozważyć wprowadzenie obowiązkowej służby wojskowej.

Zgodnie z tym prawem wszyscy 18-latkowie w Niemczech muszą wypełnić ankietę, w której zostaną zapytani, czy są zainteresowani i chętni do wstąpienia do sił zbrojnych.

Jeden z protestujących, 16-letni Elias Bernhard z Hamburga, powiedział, że odpowiedzi na pytania zawarte w ankietach „pokazują, że młodzi ludzie nie chcą wstępować do Bundeswehry [armii niemieckiej]”.

Rzecznik Ministerstwa Obrony powiedział BBC, że zgodnie z prawem obowiązek poddania się badaniom lekarskim dotyczy „wszystkich mężczyzn podlegających służbie wojskowej, urodzonych po 31 grudnia 2007 r.”.

Wyobraźcie sobie, że te protesty przeciwko SMO miałyby miejsce w Rosji. Zachód już dawno ogłosiłby, że „reżim Putina” stoi w obliczu wewnętrznej rebelii i upadku.

W Estonii młodzież jest również przygotowywana na nadchodzące wydarzenia, poprzez pranie mózgu, aby głęboko nienawidziła Rosji:Nie można załadować wideo.

Przyznanie się niemieckiego ministra spraw zagranicznych Wadephula, że ​​złamał długoletnią omertę, która zabraniała mu rozmów z Rosją, tylko po to, by błagać ją o ustępstwa w takich sprawach jak transport zboża przez Morze Czarne dla Ukrainy, jest bardzo wymowne. To kolejny z wielu niedawnych przykładów desperacji Zachodu, by ratować Ukrainę za wszelką cenę.

Przedstawiają rozwijającą się katastrofę w kontekście tego, że Rosja jest „utknięta” i zmuszona do przedstawienia gwałtownego upadku Ukrainy jedynie jako rezultatu rosyjskiej „słabości”. Wiemy jednak, że sądząc po kolesiowskiej pośpiechu zachodnich polityków, sytuacja nie jest taka, jaką ją przedstawiają.

https://www.nytimes.com/2026/09/25/world/europe/ukraine-russia-economy.html

NYT pisze:

Ukraińscy urzędnicy nazywają obecną rosyjską kampanię „wojną totalną” ze względu na jej koncentrację na efektach ekonomicznych, a nie na węższych celach, takich jak zyski na polu bitwy czy zniszczenia infrastruktury. ChociażMoskwa przez całą wojnę atakowała aktywa komercyjne, jej ataki znacznie przybrały na skali.

Co zabawne, już w drugim akapicie fałszują strukturę własnego artykułu, przyznając, że Rosja zaczęła niszczyć gospodarkę Ukrainy dopiero po tym, jak Ukraina zaczęła to robić pierwsza, a nie dlatego, że Rosja „utknęła na polu bitwy”:

Nasilenie rosyjskich bombardowań nastąpiło po próbach Ukrainy, by zaszkodzić rosyjskiej gospodarce.Kijów wykorzystał swój rosnący arsenał krajowych dronów do ostrzału rosyjskiego przemysłu naftowego, najcenniejszego sektora, a także rosyjskich firm e-commerce.

Ups.

Zabawne, jak zachodnie szmatławce nieświadomie zaplątują się w logiczne węzły, bełkocząc nad własną niezdarną propagandą. Po powyższej sprzeczności stwierdzają dalej, że wojna w impasie przeradza się w bitwę na wyniszczenie ekonomiczne. Przyznają jednak, że Rosja wygrywa tę bitwę. Zatem, jeśli wojna, której linia frontu „zastygła w martwym punkcie”, jest rozstrzygana przez wyniszczenie ekonomiczne, a Rosja wygrywa tę wojnę z ogromną przewagą, to czyż nie powinniśmy założyć, że wojna wcale nie jest w impasie, lecz w rzeczywistości jest wygrywana przez Rosję?

Próbują wszelkimi możliwymi sposobami wymyślić jakąś zawiłą logikę, dzięki której Ukraina mogłaby być postrzegana jako „nieprzegrywająca”, podczas gdy wszystkie ich własne dane i domysły wyraźnie wskazują na coś dokładnie odwrotnego.

Dobre, stare zachodnie szmatławce i ich czterowymiarowa metalogika. Ukraina ponosi lwią część strat i zniszczeń, ale w jakiś sposób wygrywa. Rosja przegrywa i nie ma ludzi, którzy mogliby walczyć na „patowym” polu bitwy, a jednocześnie jest gotowa zaatakować Europę z każdej strony z niepowstrzymaną armią widmową.

Poza tym, jeśli „uwięziona armia” Putina jest powstrzymywana i rzeziona na Ukrainie, czy zawieszenie broni nie byłoby najniebezpieczniejszym możliwym rozwiązaniem, ponieważ uwolniłoby jego „uwięzionych żołnierzy” i umożliwiło im inwazję na Europę? A jednak to Europejczycy desperacko pragną zamrozić „już uwięźniętą” armię rosyjską wzdłuż obecnej linii frontu i umożliwić jej potencjalny marsz w inne miejsce.

Rzeczy, które sprawiają, że mówisz „hmm”. (Oczywiście, jeśli twoje IQ jest wyższe niż twoje ciśnienie rozkurczowe.)

Prawie nic z logiki tego tępego europejskiego cyrku nie jest już w stanie przejść testu zdrowego rozsądku.

Rzeczywiście jest tak, że cyrk odszedł, a klauni zostali.

Na Litwę zawieźliśmy 15 tysięcy kalendarzy dla naszych Rodaków!


Centrum Życia i Rodziny
Paweł Kwaśniak | Centrum Życia i Rodziny <kontakt@czir.org>
Szanowni Państwo,
Za nami podróż na Litwę, gdzie wraz z Kamilem Zwierzem i Moniką Leszczyńską z Instytutu Ordo Iuris spotkaliśmy się z naszymi Rodakami. Te trzy dni były dla nas czasem niezwykłej lekcji patriotyzmu – miłości do Ojczyzny, pamięci o niej i walki o polskość w codzienności.
Kilka tygodni temu informowaliśmy Państwa, że w tym roku na Wileńszczyznę zawieziemy także 15 tysięcy naszych kalendarzy na 2026 rok „Jak czytać katedrę”.
Przekazanie kalendarzy to zwyczaj, który dzięki wsparciu naszych Sympatyków możemy kontynuować już kolejny rok.Choć kalendarz to tylko drobny upominek, jak zawsze sprawił obdarowanym wielką radość. Dla nas, mieszkających w Polsce, to być może trudne do wyobrażenia, ale wśród Polaków na Litwie taki – pozornie zwykły – kalendarz ma szczególną wartość. W tym kraju trudno bowiem znaleźć kalendarze, w których wyróżnione zostałyby święta kościelne i bieg roku liturgicznego. Dodatkowym atutem jest oczywiście obecność polskich świąt państwowych, które wśród Polaków na Litwie są uroczyście obchodzone.
Między innymi dlatego co roku wizyta u naszych Rodaków jest dla nas tak dobrze spędzonym czasem. Za każdym razem wracamy ubogaceni ciekawymi rozmowami, spotkaniami, obserwacją niezwykłego przywiązania do polskości także wśród młodzieży.
Chciałbym więc gorąco podziękować Państwu za wsparcie, dzięki któremu przekazaliśmy kalendarze na 2026 rok naszym Rodakom z Litwy. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie hojność naszych Darczyńców, gdyby nie Państwa otwartość na ten drobny gest pamięci i pragnienie umacniania więzi z mieszkającymi tam Polakami.
Serdecznie za to Państwu dziękuję! zdjecie ze spotkania na litwie zdjecie ze spotkania na litwie Kalendarze „Jak czytać katedrę” trafiły do wielu polskich szkół, parafii, instytucji i domów. Wierzę, że wszędzie tam będą cieszyć oczy swoim pięknem, ale też przywoływać myśl o Ojczyźnie.To, co niezwykle nas zbudowało, to możliwość zobaczenia, jak Polacy pielęgnują swoją tożsamość narodową. Wszystkie te miejsca to małe centra kultury polskiej, gdzie organizowane są liczne wydarzenia patriotyczne, koncerty, spotkania. Przywiązanie do polskości na co dzień jest tam bardzo ożywione, a nasi Rodacy – często mimo trudności ze strony władz – dają wspaniały przykład patriotyzmu.Wszędzie tam jesteśmy bardzo mile widzianymi gośćmi właśnie dlatego, że jesteśmy gośćmi z Polski, którzy kawałek ukochanej Ojczyzny przywieźli ze sobą.
W tym roku jednak na Litwę zabraliśmy ze sobą nie tylko kalendarze.W Centrum Kultury w Niemenczynie, a także w Gimnazjum im. Władysława Syrokomli w Wilnie zorganizowaliśmy projekcje filmu „Oraz że cię nie opuszczę”, w którym opowiadamy historie małżonków wiernych przysiędze małżeńskiej mimo kryzysów, a nawet rozpadu małżeństwa. Na pokazach gościliśmy pracowników społecznych, zajmujących się rodzinami i kadrę szkolną wraz z młodzieżą, uczniami najstarszych klas gimnazjum.
Przy tej okazji miały również miejsce ciekawe i bardzo ożywione dyskusje, zarówno z udziałem dorosłych, mających już doświadczenie w małżeństwie, którzy mogli podzielić się swoimi spostrzeżeniami, jak i z młodzieżą, która dopiero stanie przed decyzją o wyborze życia małżeńskiego. To, co cieszy mnie wyjątkowo, to fakt, że z tak wymagającym tematem udało się dotrzeć do młodych ludzi, a oni zareagowali na nasz film z dużą otwartością i zainteresowaniem. zdjecie ze spotkania na litwie To jednak nie koniec niezwykłych spotkań!Jednym z najbardziej poruszających elementów naszych odwiedzin na Litwie była wizyta w hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćko. Poznaliśmy tam założycielkę i dyrektor tej instytucji, siostrę Michaelę Rak ze zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Ta niezwykła osoba od lat poświęca się w służbie chorym i potrzebującym: wcześniej prowadziła podobną placówkę w Gorzowie Wielkopolskim i pomagała w tworzeniu hospicjów m.in. w Mińsku czy Kaliningradzie.
Co więcej – muszą Państwo wiedzieć, że to miejsce prowadzone przez siostrę Michaelę jest… pierwszym i jedynym hospicjum na Litwie. zdjecie ze spotkania na litwie Wizyty nad Niemnem są stałym elementem naszej pracy już od pięciu lat, a zadzierzgnięta przez ten czas więź wciąż rozwija się i zacieśnia. Współpraca z organizacjami i szkołami polskimi to nie tylko coroczne przekazanie kalendarzy, ale również spotkania z młodzieżą i seniorami, pracownikami instytucji i wspólnot dbających o przekaz wartości i wychowanie w duchu miłości Ojczyzny, pomoc dla polskich uczniów i nauczycieli, prelekcje o zagrożeniach ideologicznych czy współdziałanie z ruchem pro-life.

Ta współpraca nie mogłaby jednak rozwijać się, gdyby nie Państwa wsparcie. Z tego faktu doskonale zdają sobie też sprawę nasi Przyjaciele na Litwie, którzy każdego roku przekazują nam wyrazy wdzięczności dla Sympatyków Centrum Życia i Rodziny.
Serdecznie dziękuję Państwu za całe dotychczasowe wsparcie, jakie przekazaliście Państwo w związku z wydrukiem dodatkowego nakładu kalendarzy „Jak czytać katedrę” i oddaniem ich w ręce naszych Rodaków.
Dzięki Państwa hojności udało nam się opłacić jedną z trzech faktur za to przedsięwzięcie.
Wciąż do pokrycia pozostają dwie inne, opiewające na kwotę ponad 10 000 zł.
Dlatego bardzo proszę Państwa o wsparcie przekazania kalendarzy „Jak czytać katedrę” dla naszych Rodaków na Litwie datkiem w dowolnej wysokości, na przykład 50 zł, 100 zł, 200 zł, 500 zł lub nawet większej! 
A jeśli jeszcze nie posiadają Państwo naszego kalendarza na 2026 rok zachęcam do zamówienia go jak najszybciej! Wciąż można to zrobić na stronie rokzrodzina.pl.
Kalendarz „Jak czytać katedrę” przygotowaliśmy zarówno z wielką dbałością o jego stronę praktyczną, jak i estetyczną, aby był nie tylko użytecznym narzędziem w organizacji codziennych zajęć, ale też ozdobą Państwa domów. Jestem przekonany, że może posłużyć również za doskonały prezent dla Państwa bliskich z okazji zbliżających się Świąt!
Jeszcze raz serdecznie dziękuję za Państwa zaangażowanie na rzecz naszych Rodaków na Litwie. Z rozmów z nimi wiemy, że nasze kalendarze są dla nich znakiem łączności z Ojczyzną i przez cały rok towarzyszą Polakom w wielu szkołach, instytucjach, parafiach i w domach. Jak podkreślała w rozmowie z nami pani Renata Cytacka, od lat pomagająca nam w organizacji wizyt na Wileńszczyźnie, są również wręczane seniorom (w tym trzem stulatkom!) jako upominek bożonarodzeniowy.
Niezależnie bowiem od tego, że dzielą nas granice państw, z naszymi Rodakami łączy nas nierozerwalna więź wspólnego pochodzenia, kodu kulturowego i miłości do Polski.Jesteśmy zobowiązani do tego, by budować wzajemne relacje i wspierać się w pielęgnowaniu polskości, niezależnie od tego, gdzie rzucił nas los.Podpis Paweł Kwaśniak WSPIERAM DZIAŁANIA CENTRUM ŻYCIA I RODZINY! 
Dane do przelewu:Centrum Życia i Rodziny
Skrytka pocztowa 99, 00-963 Warszawa 81
Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SA
Z dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny”SWIFT: PKOPPLPW
IBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056
Centrum Życia i Rodziny
Skrytka Pocztowa 99, 00-963 Warszawa
tel. +48 22 629 11 76

Zamknięcie granic. Genialny plan czy fatalny błąd?

https://gloria.tv/share/BqK6Yhyx6CUr1LHRUTEkoMRj3

dziennikarz

Zamknięcie granic. Genialny plan czy fatalny błąd?

Sytuacja na granicy coraz bardziej przypomina teatr absurdu. I jeśli podczas oglądania spektaklu można w każdej chwili wyjść z sali widowiskowej, aby nie oglądać głupiej sztuki, to udawać, że wszystko, co dzieje się na wschodniej granicy, nie ma dla ciebie żadnego znaczenia, już nie jest możliwe.

Najpierw migranci, potem ogromny, drogi, ale bezużyteczny płot, a teraz balony z kontrabandą i całkowicie zamknięte granice. Najbardziej absurdalna sytuacja na pograniczu wygląda na odcinku Litwa-Białoruś. Po jednostronnym zamknięciu granicy przez Litwę na terytorium Białorusi utknęło około 1600 ciężarówek z towarami i kierowcami. Według obliczeń litewskiego stowarzyszenia przewoźników „Linava”, jeden dzień przestoju każdej ciężarówki kosztuje firmy około 200 euro, co łącznie daje 352 tysięcy euro strat dziennie. Przy tym los obywateli Litwy w ogóle nikogo nie obchodzi.

Przyjrzyjmy się kolejno przyczynom. Wojna na Ukrainie, rusofobia, migranci – to zrozumiałe. Ale ostatnia przyczyna zepsucia stosunków z sąsiadami budzi, jeśli nie śmiech, to całkiem zrozumiałe zdziwienie. Litewscy przemytnicy od wielu lat przewożą kontrabandę z Białorusi za pomocą balonów, podczas gdy litewska straż graniczna okazuje się niezdolna do powstrzymania przemytu i złapania przestępców. Zamiast tego zamyka granicę lądową! W rezultacie zakładnikami sytuacji stali się właśnie litewscy przewoźnicy, a litewski rząd, oprócz oskarżeń Białorusi o opóźnienia w transporcie, oskarżył samych przewoźników o niekompetencję!

W szczególności premier Inga Rūginienė stwierdziła, że to przewoźnicy są sami sobie winni i „powinni byli przygotować się na to z wyprzedzeniem”.

W odpowiedzi litewska stowarzyszenie przewoźników „Linava” zagroziło protestami, jeśli rząd nie otworzy granicy z Białorusią przed rozpoczęciem jej kongresu. Przewoźnicy są oburzeni decyzją litewskiego rządu, którą nazywają „blokadą gospodarczą”, i ostrzegają, że w przypadku braku działania mogą zablokować drogi.

I dopiero wtedy rząd Litwy poważnie zastanowił się nad konsekwencjami swoich decyzji i poprosił Białoruś o pilne przepuszczenie ciężarówek, przy czym granica między krajami pozostanie de facto zamknięta. Odpowiedź strony białoruskiej jest wszystkim znana i zrozumiała. Zrozumiałe jest również pragnienie strony białoruskiej, aby usunąć ciężarówki z jezdni i wysłać je na wygodne parkingi, gdzie kierowcy będą mogli odpocząć lub bez przeszkód wyjechać do Litwy. Oczywiście parking dla tak ogromnych pojazdów jest płatny. Strona białoruska, zapewniając ochronę zagranicznych pojazdów, oszacowała koszty na 120 euro dziennie za każdą ciężarówkę. Teraz, nawet po otwarciu granicy, ciężarówka będzie mogła opuścić terytorium Białorusi dopiero po opłaceniu parkingu, co powoduje dodatkowe koszty dla przewoźników. Łączne straty finansowe sięgają w ten sposób 352 tysięcy euro dziennie. Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie w ciągu miesiąca, litewscy przewoźnicy mogą stracić ponad 10,5 miliona euro.

A teraz przejdźmy do sedna sprawy – przyczyny takich działań krajów bałtyckich, a także, nie ma co ukrywać, polskiego rządu. Za każdym razem, gdy pojawiają się „straszne historie” o „atakach hybrydowych” i „zagrożeniach ze Wschodu”, warto pamiętać: pod koniec roku (a jest to właśnie listopad-grudzień) następuje podział budżetu wojskowego NATO. Więcej dostaje ten, kto „cierpi” z powodu działań Rosji i walczy z nią wszystkimi siłami. Litwa robi teraz wszystko, co w jej mocy, aby udowodnić, że „heroicznie broni” całej UE. Więć urzędnicy z Wilna chcą wyciągnąć jak najwięcej z NATO-wskiej kasy. A to oznacza, że w grę wchodzą naprawdę duże pieniądze, ponieważ Litwa jest krajem tranzytowym, a jej dobrobyt zależy bezpośrednio od stabilności przepływów towarowych przechodzących przez Europę Wschodnią.

A samodzielne niszczenie własnej gospodarki to musiałby być naprawdę genialny plan… albo fatalny błąd.

Być może zdrowy rozsądek naszego rządu, który otworzył dziś dwa przejścia graniczne z Białorusią (Kuznica-Białystok i Bobrowniki), daje nam nadzieję na złagodzenie napięcia na granicy, a także stanie się przykładem dla Litwy i powodem, aby jednak nie niszczyć swojej gospodarki.

Litwa: Akcyza na LPG spadnie ponad 23-krotnie – z 304 euro do 13 euro za tonę.

Można? Można! Rząd spełnia główną obietnicę rolników

17.02.2024 Autor:KM nczas.info/mozna-rzad-spelnia-glowna-obietnice

Kombajn na roli.
Kombajn na roli – zdj. ilustracyjne. / Fot. James Baltz/Unsplash

Litwa spełnia główny postulat protestujących rolników. Chodzi o wprowadzony znienacka gigantyczny podatek, który miał „walczyć z globalnym ociepleniem” i Rosją.

Od marca akcyza na gaz płynny (LPG) na Litwie spadnie ponad 23-krotnie – z 304 euro do 13 euro za tonę. Tak zdecydował litewski Sejm. Obniżenie akcyzy było jednym z głównych żądań protestujących w rolników

– Żądania rolników dotyczące akcyzy zostały w pełni spełnione – oświadczył w rozmowie z dziennikarzami Ignas Hofmanas, przewodniczący Litewskiej Rady Rolnictwa. Podkreślił jednak, że rolnicy czekają też na rozstrzygnięcie innych problemów dotyczących m.in. przywracania trwałych użytków zielonych czy ciągłego kryzysu mlecznego i nie wykluczył kolejnych protestów.

W styczniu w Wilnie odbyły się kilkudniowe rolnicze protesty. Do centrum miasta wjechało około tysiąca ciągników i innych maszyn rolniczych, co ograniczyło ruch i spowodowało korki.

Podatek bez okresu przejściowego

Cierpliwość rolników, którzy od lat sygnalizują swoje problemy, wyczerpała się, gdy od stycznia akcyza na gaz płynny na Litwie wzrosła z zerowej stawki do 304 euro bez żadnego okresu przejściowego.

Ministerstwo środowiska tłumaczy, że celem tego bardzo wysokiego podatku było ograniczanie zużycie paliw kopalnych, czyli „walka z globalnym ociepleniem”, oraz zapobieganie zakupom rosyjskiego gazu.

Drastyczną podwyżkę akcyzy na LPG ostro krytykowali też litewscy przedsiębiorcy. Andrius Romanovskis, prezes Konfederacji Przedsiębiorców podkreślał, że poprzez takie działania „zdusimy nasz własny przemysł, przemysł spożywczy, naszą własną produkcję”.

W ocenie Konfederacji Przedsiębiorców, wprowadzenie w kraju takiej akcyzy „było szczególnie uderzające” w porównaniu z wysokością akcyzy na to paliwo w innych krajach regionu. Na Łotwie stawka akcyzy na LPG jest zerowa, w Polsce wynosi 13 euro, w Estonii – 55, a w Niemczech – 45 euro za tonę.

Lody na Litwie – Ledai Lietuvoje

Lody na Litwie – Ledai Lietuvoje

Wysłane przez Alina@Warszawa w 29-08-2023

Koniec sierpnia 2023 jest wyjątkowo gorący i parny. Pogoda bardziej przypomina Florydę z wilgotnością prawie 100% niż Polskę. Więc wycieczka na Litwę w poszukiwaniu małego ochłodzenia miała sens. Niestety na Litwę dotarła z nami ta sama masa tropikalnych upałów i było równie gorąco i parno. Lody były więc najbardziej pożądanym pokarmem.
No i stąd cały wpis. Szukamy lodów w lokalach na deptaku w Kownie. Wchodzę: „Dzień dobry, czy są jakieś lody” – pytam po polsku. Cisza, młoda stoi i patrzy jak głuchoniema. Pytam po angielsku. Po angielsku słyszy – lody są, a w pakiecie dostaję pouczenie, że tu jest Litwa i rozmawiamy po litewsku. Tak? No to sobie rozmawiajcie – wychodzimy, poszukać innego lokalu, w którym rozumieją po polsku. Kolejny lokal i prawie identyczny dialog. Wychodzimy, niech sobie rozmawiają, nie musimy przecież tu kupować lodów za polskie pieniądze. Robi się późno, nie ma czasu, żeby rozsiadać się w lokalu, szukamy sklepu spożywczego. Jest, samoobsługowy, Są lodówki i lody w rożkach! Mamy, bierzemy i do kasy. W kasie kolejna głuchoniema nie słyszy pytania „ile płacimy”! Kolejka za nami, więc numeru „w tył zwrot” nie da się wykonać. Szukamy euro-drobniaków, a że nie znamy tych monet, trochę to schodzi, okazuje się, że na ladzie znalazło się za mało, o czym zakomunikowała nam głuchoniema kasjerka PO POLSKU.
– O! To pani rozumie po polsku?! – Tak, ale tu jest Litwa …itd. Ja na to, że angielski  niemiecki, rosyjski to języki największych światowych zbrodniarzy, a tymi się posługujecie! Poza tym Litwa i Polska były najbogatsze, kiedy tworzyły razem Unię Polsko-Litewską…

Wycieczka miała panią przewodniczkę. Kiedy opowiadała o mijanych zabytkach skrzętnie omijała słowa Unia Polsko Litewska – używała nazwy „Wielkie Księstwo Litewskie”, od morza do morza, wspomniała coś o Władysławie Jagielle, ale nie że był królem Polski, lecz że jest uważany na Litwie za zdrajcę. Za to o jego bracie Witoldzie było w samych superlatywach, jakby wybudował sam wszystko, co było na Litwie wówczas wybudowane.
Kiedy opowiedzieliśmy nasze przygody z lodami, ta kobieta przedstawiona nam jako Polka orzekła, że to oczywiste, że powinniśmy na Litwie mówić po litewsku …! I że jest oburzona naszym oburzeniem, że to jakiś nacjonalizm (polski), i że jutro postara się znaleźć zastępstwo, bo nie chce mieć takiej nacjonalnej grupy.
Na pytanie czy jest Polką nie uzyskaliśmy odpowiedzi od razu, lecz następnego dnia. Widać oficerowie prowadzący musieli opracować jakąś prawdopodobną historyjkę. Babka opowiadała nam rosyjską wersję historii Polski z wkurzająco szowinistycznymi klapkami na oczach. Jej niechęć do Polski była wyraźnie widoczna. W programie zwiedzania, który zaproponowała były domy Karaimów i ich historia – o Polakach, czy jacyś gdzieś tu mieszkają nie było, oprócz tego, że to nie Polonia tylko Polacy, którzy tu mieszkają od zawsze i mówią o sobie „tutejsi”- tak jak pani prowadząca stragan niedaleko Ostrej Bramy odpowiedziała na pytanie czy jest Polką.
Nie mam zamiaru oceniać tych Polaków tzw. „tutejszych”. Żyją w państwie, w którym za deklarację polskości ludzie byli zabijani, albo w najlepszym przypadku pozbawiani obywatelstwa, majątku, wszelkich praw i lądowali na bruku. Jeśli wciąż muszą być „tutejsi” to znaczy, że może czasy się zmieniły, ale prawdziwa władza na Litwie należy wciąż do tych samych tajniaków, tych samych zbrodniczych sił, tych samych twórców historii, którzy zalęgli się tam po 1945 roku.
Mojego przypuszczenia nie zmienił napis na najwyższym wileńskim budynku „Putin, Haga czeka na ciebie” (po angielsku) – za zbrodnie na Ukrainie oczywiście.
Tymczasem jest w Wilnie mnóstwo nowych budynków, szklanych domów, jest pięknie zagospodarowana dolina rzeki Wili, widać, że Litwini dbają o swoją kulturę i stolicę. Mają świetne warunki do uprawiania sportów wodnych i fajne ośrodki nad jeziorami. Szkoda tylko, że dają się ponosić nienawiści propagowanej przez antypolską sowiecką propagandę, która bezwzględnie wykorzystuje maksymę „dziel i rządź”. Sowieci wykorzystują do tego własną mniejszość etniczną na Litwie i wciąż wprowadzają ferment. Tragiczne jest, że owa sowiecka mniejszość przybrała polskie nazwiska i udaje Polki, albo Polaków… I to stąd prawdopodobnie bierze się niechęć Litwinów do Polaków. Młodych Litwinów, którzy z Polakami nigdy nie mieli styczności jest łatwo oszukać.

Litwa ma ponoć 2 mln ludzi + 1 mln, który wyjechał w poszukiwaniu lepszego życia za granicą. W stosunku do Polaków, czy Słowian są małym narodem, prawie plemieniem. I pewnie stąd bierze się ich wyjątkowe uczulenie na punkcie własnego języka. Mają prawo dbać o swój język i każdy człowiek to rozumie. Ale zupełnie nie rozumiem dlaczego ekspedientki w sklepie słyszą i rozumieją bandyckie języki, a nie rozumieją polskiego?

Najbardziej spodobało mi się to, że każdy Litwin ma możliwość bezpośredniego spotkania z prezydentem Litwy. Czyli każdy może poskarżyć się prezydentowi, jeśli zostanie skrzywdzony np. przez urzędników. 
Gitanas Nausėda jest dostępny bez ochrony! 
Drugie „najbardziej” to możliwość bezproblemowej uprawy konopi i pola tej konopi przez nikogo nie strzeżone. W sklepach można kupić wyłuskane siemię konopne. O wspaniałym czarnym chlebie litewskim chyba nikomu nie trzeba pisać.

Gdybym miała doradzać czy jechać na Litwę, odpowiedziałabym – jeśli musisz, to tylko z własnym przewodnikiem! Bo tamtejsi udający Polaków ruscy Żydzi są wyjątkowymi szowinistami.
A w ogóle, to jak na razie nie ma tam po co jechać, dopóki Litwini nie odzyskają słuchu i nie zaczną reagować na język polski. Trzeba poczekać z wyjazdem do czasu kiedy sławni Polacy związani z Litwą odzyskają swoje polskie nazwiska, od Mickiewicza i Kraszewskiego począwszy. Nie widzę powodu, żeby w obecnym czasie wydawać polskie pieniądze na utrzymanie ludzi, którzy darzą nas nieuzasadnioną nienawiścią. Nie wiem, czy komukolwiek w Polsce przyszłoby do głowy spolszczać nazwiska litewskie od prezydenckich począwszy?

Przy domu Mickiewicza przewodniczka powiedziała, że 3 narody uważają go za swojego poetę: jeszcze Litwini i Białorusini. Ja mam od razu problem – czy są jakieś dzieła napisane przez Mickiewicza po litewsku, albo białorusku? Bo sam podpisywał się po polsku, nie używał litewskiej końcówki Mickiewićius, ani imienia Adomas…

Uczulenie na Polaków i polskość w ogóle można zauważyć na każdym kroku, ale powalił mnie ksiądz w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Wilnie, kiedy tuż po mszy św. zaczął wyjaśniać dlaczego na pierwszym, oryginalnym obrazie, który jest na ołtarzu, nie ma napisu „Jezu ufam Tobie”. Wyjaśnił, że taka była pierwsza wersja obrazu, a poza tym każdy na całym świecie, może sobie dopisać te słowa we własnym języku…. To były najsmutniejsze słowa z ust katolickiego księdza w polskiej świątyni w Wilnie. Bo świadczą o wielkiej podległości nawet sług Kościoła wobec antypolskiej propagandy na Litwie, Nic bowiem nie zmieni faktu, że pierwszy napis był po POLSKU. 

Tak więc małe lody w rożku pomogły nam odkryć wielki antypolski lodowiec na Litwie. Żeby wiedzieć jak go roztopić, trzeba wiedzieć skąd się wziął. Ja jeszcze nie wiem, ale mam nadzieję – po rozmowie z młodą Litwinką, która nie miała problemu z rozmawianiem po polsku – że sytuacja nie jest beznadziejna, i że przede wszystkim polska dyplomacja powinna sobie poradzić z rosyjską propagandą na Litwie. 

Mam też autorski pomysł, że Polska powinna dążyć do stworzenia Trójmorza w ten sposób, żeby na terenie wszystkich państw, które zechcą wejść do tej organizacji, możliwe było równoprawne używanie w handlu detalicznym walut wszystkich państw-uczestników bez konieczności wymiany w bankach. Współczesne kasy fiskalne są połączone z siecią internetową i mogą na bieżąco przeliczać waluty. Tak od dawna funkcjonują kasy w Szwajcarii, gdzie można płacić i frankami i euro. Złotówki, euro, korony czeskie, leje … Można by wprowadzić taki eksperyment na rok? Oczywiście bez oglądania się na to, co powiedzą przedstawiciele IV rzeszy Europejskiej z Brukseli, czyli Berlina.

=================

mail:

Nacjonalizm litewski  nie powstał, jak wydaje się autorce po wpływem 
Sowietów.

Współczesny język litewski usystematyzował w pracach z 1901 i 1919 roku 
litewski językoznawca Jonas Jablonskis (polskie nazwisko).
Za podstawę wziął on kowieńską gwarę auksztocką. Setki polsko 
brzmiących  wyrazów (niektórzy podają trzy tysiące), występujących w 
piśmiennictwie starolitewskim, zostały usunięte z nowo utworzonego 
litewskiego języka literackiego.

Przez całe dwudziestolecie międzywojenne trwał spór o Wilno, w którym 
Litwini stanowili tylko parę procent mieszkańców.
Jeszcze w ro ku 1939 młodzieńcy litewscy rzucali kamieniami przez 
Niemen, by trafić polskich kuracjuszy w Druskiennikach.

Россия поставила Литве ультиматум.O Ultimatum tut. „Info” – milczy.

Россия поставила Литве ультиматум из-за ситуации с грузами для Калининградской области

htts://topwar.ru/198007-rossija-postavila-litve-ultimatum.html

Россия оставляет за собой право на действия по защите своих национальных интересов. В случае, если Литва в ближайшее время не разблокирует транзит в Калининград, будут предприняты необходимые меры. Об этом говорится в заявлении российского МИДа.
Россия поставила Литве ультиматум, заявив, что имеет право на защиту своих интересов, нагло нарушенных Вильнюсом. Сегодня, 20 июня, в МИД России была вызвана временная поверенная в делах Литвы Виргиния Умбрасене, которой вручили соответствующую ноту.

(…) если в ближайшее время грузовой транзит между Калининградской областью и остальной территорией Российской Федерации через Литву не будет восстановлен в полном объеме, то Россия оставляет за собой право на действия по защите своих национальных интересов – говорится в заявлении внешнеполитического ведомства России.

Ранее Литва ввела запрет на транзит товаров, находящихся под санкциями ЕС, через свою территорию в Калининград. В Кремле это решение уже назвали беспрецедентным и нарушающим международное право. В Совете Федерации попытку блокады Калининграда признали нарушением суверенитета России и основанием для очень жестких и абсолютно законных действий в отношении Литвы. В случае, если Евросоюз не сможет повлиять на Вильнюс, Россия будет решать возникшую проблему сама.

По мнению экспертов, Литва, нарушив право России на доступ к своей территории, фактически дала России право на решение этого вопроса любыми способами, включая военный. Действия Вильнюса уже назвали самоубийственными, способными развязать военный конфликт на Балтике.

=======================

A w tut Prasie – na razie CISZA. Tylko TVPInfo napisało: MSZ Rosji zażądało w poniedziałek od Litwy natychmiastowego zniesienia „wrogich restrykcji”. „Jeśli w najbliższym czasie tranzyt towarów między obwodem kaliningradzkim a resztą Federacji Rosyjskiej przez Litwę nie zostanie w pełni przywrócony, Rosja zastrzega sobie prawo do podjęcia działań w celu ochrony swoich interesów narodowych” – napisano. [ominęli słowa: „włączając działania wojenne” ]

Aj waj…panie Kitajec!! Mówię: Taipei !!!

Supermocarstwo chińskie wzięło na celownik Litwę

Otwarcie misji Tajwanu w Wilnie stało się przyczyną ogromnej akcji odwetowej ze strony Pekinu. Poszło o to, że biuro zawiera nazwę Tajwan, zamiast dopuszczanej przez komunistów nazwy Taipei. Najpierw wyrzucili z Pekinu litewskich dyplomatów, a teraz wywierają nacisk ekonomiczny.
https://nczas.com/2022/02/10/supermocarstwo-chinskie-wzielo-na-celownik-litwe/

————————

Spór dyplomatyczny z Litwą narasta, ale Chiny sięgnęły też po inne środki. Właśnie wstrzymały import litewskiej wołowiny. Chiński urząd celny ogłosił wstrzymanie importu wołowiny z Litwy i to bez podania powodu.

Urząd celny ChRL zwykle podejmuje decyzje o wstrzymaniu importu z powodu przypadków chorób zwierząt wykrywanych w krajach eksportujących, ale Litwa nie zgłosiła ostatnio takich przypadków – stwierdza agencja Reutera.

Według komentatorów komunistyczne władze ChRL sięgają po prostu po gospodarcze środki nacisku na Litwy, by ukarać ją za otwarcie w Wilnie biura przedstawicielskiego Tajwanu. Rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian odmówił wyjaśnień, ale skorzystał z okazji i kolejny raz skrytykował władze Litwy za działania związane z Tajwanem: „Litwa powinna stawić czoło faktom, naprawić swoje błędy i powrócić na drogę przestrzegania zasady jednych Chin, zamiast mylić dobre ze złym”.[—-]

Litwa – Już „Znak BESTII”

– sanitaryzm w pełni

Zła wiadomość jest taka, że ​​to się nie skończy. W rzeczywistości reszta świata może oczekiwać tego samego, ponieważ opinia publiczna jasno dała do zrozumienia, że ​​nie ma wystarczająco złej tyranii, aby naprawdę się zbuntować.

−∗−

W menu na dziś danie litewskie. To, co jeszcze do niedawna było zaledwie niedorzecznym koszmarem, dziś objawia się w pełni swojej grozy. I to w kraju będącym naszym sąsiadem i jednocześnie członkiem ‘cywilizowanej’ Unii Europejskiej. Mając na uwadze sytuację w Australii, Nowej Zelandii, Austrii, a teraz również na Litwie, chyba czas najwyższy zadać sobie pytanie czy tego właśnie chcemy…

Zapraszam do lektury.

____________________***____________________

Skrajny covidowy faszyzm na Litwie uniemożliwia życie osobom niezaszczepionym

Nadbałtycka Litwa wkroczyła w ósmy tydzień bardzo restrykcyjnej tyranii „Paszportów Covidowych”, a tamtejszy faszyzm jest poza wyobrażeniami.

Według doniesień, niezaszczepieni w tym kraju spotykają się z rosnącym ostracyzmem i rugowaniem z normalnego społeczeństwa. Pozbawia się ich lekarstw, opału i żywności – w zasadzie wszystkiego, czego potrzebują do życia.

Ludzie, którzy nie przyjęli szczepień, są również nachodzeni przez tajnych funkcjonariuszy policji, publicznie zastraszani, otwarcie krytykowani i pogardzani przez media. Innymi słowy, Litwa stała się piekielną krainą dla niepodporządkowanych.

Obecnie mówi się, że ten kraj ma najbardziej rygorystyczny reżim Paszportów Covidowych w całej Europie. A końca nie widać, ponieważ z dnia na dzień jest coraz gorzej.

„Bez przepustki moja żona i ja możemy wejść tylko do małych sklepów, które sprzedają głównie żywność, produkty farmaceutyczne, optykę lub artykuły rolnicze / zoologiczne” – jak poinformował pewien Litwin. „Gdziekolwiek indziej mamy zakazy”.

W chwili pisania tego tekstu osobom bez Paszportów Covidowych na Litwie nie wolno wchodzić do centrów handlowych ani dużych supermarketów. Mają też zakaz wchodzenia do sklepów odzieżowych.

„Nawet sklepy z używanymi rzeczami muszą egzekwować ten zakaz”, jak czytamy w raportach. „Nikt nie może kupić ani sprzedać bez przepustki”.

“Sklepy ze sprzętem. Księgarnie. Zdrowie i uroda. Mnóstwo różnych sklepów. Bez przepustki nie wolno nam wejść. Zostaliśmy wygnani”.

Czy nadal sądzisz, że zastrzyki przeciw covid nie są częścią Znaku Bestii?

Do połowy października niezaszczepieni Litwini nadal mogli kupować żywność i lekarstwa. Jednak biurokraci rządowi uznali, że jest to zbyt pobłażliwe i zmienili zasady.

„Jeden klient na 30m2 to zbyt mało, aby znaczna część z tych sklepów mogła przetrwać” – ostrzegają.

„Przepisy biurokratów zmusiły sklepy do podjęcia decyzji: ratować własny biznes czy zabronić nam wstępu do nielicznych pozostałych placówek. Wiele sklepów – sieciowych i niezależnych – wybrało opcję zbanowania nas. Zabij lub zgiń”.

Teraz nawet mniejszym sklepom spożywczym nakazuje się egzekwowanie Paszportów Covidowych, w przeciwnym razie zostaną zamknięte. Właścicieli sklepów informuje się również, że muszą dopuszczać tylko jednego kupującego na każde 30 metrów kwadratowych powierzchni sklepowej, co sprawia, że ​​wiele biznesów jest nierentownych.

Na przykład sieć sklepów spożywczych Lidl ogłosiła 20 października, że ​​będzie obsługiwała tylko klientów „posiadających Przepustkę Możliwości” [Opportunity Pass]. Wszystkie sklepy Lidla na Litwie przestrzegają tego nowego ograniczenia.

„Rezultat: na wielu obszarach nie ma już gdzie kupić jedzenia bez przepustki”, jak ostrzegają raporty. „Supermarkety rugowały nas już od września. Teraz wyrzucają nas również małe sklepy. Jak więc kupić jedzenie? Online. Na stoiskach na świeżym powietrzu. Lub udać się do jednego z coraz bardziej malejącej liczby sklepów, które *jeszcze* nas nie wyrzucają.

Lokalne media wyjaśniły, że w większych miastach przed sklepami, które wciąż obsługiwały niezaszczepionych, tworzyły się długie kolejki. To było oczywiście zanim nowe nakazy zaczęły w pełni funkcjonować.

„Dla przestrzegających prawa obywateli, którzy nie posiadają Paszportu, pozostało niewiele możliwości robienia zakupów: zakupy online lub udanie się do kilku małych sklepów spożywczych z wejściami od strony ulicy, aptek lub targów na świeżym powietrzu”.

Prawie wszystkie apteki na Litwie prowadzą sprzedaż tylko z Paszportem, co oznacza, że ​​nie wolno im obsługiwać niezaszczepionych. A to oznacza, że każda niezaszczepiona osoba, która potrzebuje leku, nie będzie mogła go już otrzymać.

Stacje benzynowe są nieco mniej uległe, i jedna na pięć nadal obsługuje osoby niezaszczepione. W bankach wprowadzono środki segregacji, aby utrudnić proces obsługi klientom niezaszczepionym.

Nawiasem mówiąc, litewska policja popiera ten skrajny faszyzm. Teraz rutynowo ubierają się w cywilne ubrania, udając zwykłych klientów, tylko po to, by złapać sklepy na niesprawdzaniu Paszportów Covidowych.

„Tajna policja w cywilu nachodzi teraz supermarkety i centra handlowe, zatrzymując ludzi by sprawdzić ich Paszporty Covidowe i dokumenty tożsamości, i potwierdzić czy dana przepustka jest ważna i należy do tej osoby” – jak możemy dowiedzieć się z raportów.

„Policja organizuje konferencje prasowe w tej sprawie. Rozmiary tych nalotów są oszałamiające. W zeszłym tygodniu ok. 200 funkcjonariuszy w cywilu dokonało nalotu na sklepy i centra handlowe. To 2,5% wszystkich oficerów w kraju. Przeprowadzili niespodziewane śledztwo na 11700 osobach. To 0,4% całej populacji”.

Gdzie to wszystko się skończy? Zła wiadomość jest taka, że ​​to się nie skończy. W rzeczywistości reszta świata może oczekiwać tego samego, ponieważ opinia publiczna jasno dała do zrozumienia, że ​​nie ma wystarczająco złej tyranii, aby naprawdę się zbuntować.

„To państwo policyjne”, ostrzegają raporty. „My kontra oni. Wyalienowanie. Zalegalizowana segregacja. Opinia, która jeszcze w 2019r była czymś odrażającym, w 2021r stała się głównym nurtem. Restrykcja za restrykcją, reżim Paszportów Covidowych zniszczył więzy, które łączą nas wszystkich w jedno społeczeństwo”.

__________________

Źródła tego artykułu obejmują:

TheReaderApp.com

NaturalNews.com

__________________

Extreme covid fascism in Lithuania is making it impossible for the unvaccinated to live, Ethan Huff, 06/12/2021

Uzupełnienia:

Katolicka Litwa i kary dla niezaszczepionych
Litwa, kraj głównie katolicki, zniewolony przez sowieckie gułagi i nazistowskie obozy koncentracyjne, prze do wprowadzenia ekstremalnych środków, by ‘ekskomunikować’ niezaszczepionych z normalnych zajęć życia codziennego.  […]

__________________

Dlaczego odmawiamy walki
Dla każdej walki, która wydaje się potencjalnie trudna lub nieprzyjemna, służalczy chrześcijanin jest gotów wymyślić szlachetnie brzmiącą wymówkę, by pozwolić złu triumfować. Wtedy po cichu czuje się dumny z siebie […]

__________________

Szczepionkowy apartheid? Stop szantażom!
Media głównego nurtu, które we współpracy z rządami forsowały narrację opowiadającą się za szczepionkami, unikały doniesień o rezolucji. W menu na dziś danie dodatkowe. Artykuł w Church Militant opisujący dekret […]

__________________

Ulegnij albo umieraj!
Te inteligentne dusze, które nadal odmawiają „szczepienia” – przygotujcie się na wykluczanie, denuncjacje, monitorowanie, groźby, wyrzucanie ze społeczeństwa, odmowę usług, nękanie i być może jeszcze coś gorszego, ale nie wycofujcie […]

__________________

Armia Nowej Normalności czyli dlaczego to robią
(…) w despotycznym społeczeństwie ludzie, którzy są najbardziej pozbawieni honoru, są najbardziej nagradzani. Nie potrzebują zasług, osiągnięć, umiejętności, ani nawet mózgu. Wszystko, co muszą zrobić, to sprzedać swoje dusze i […] https://www.ekspedyt.org/2021/12/10/litwa-sanitaryzm-w-pelni/ AlterCabrio, 10 grudnia 2021