„Używaliśmy podczas Soboru niejednoznacznych zwrotów i wiemy jak będziemy je interpretować po jego zakończeniu”. Hermeneutyka „korekty i „odrzucenia”.

Hermeneutyka „korekty i „odrzucenia”. Robert Morrison

„Używaliśmy podczas Soboru niejednoznacznych zwrotów i wiemy jak będziemy je interpretować po jego zakończeniu”.

https://remnantnewspaper.com/web/index.php/articles/item/6352-the-hermeneutic-of-correction-and-rejection-taking-vatican-ii-away-from-the-heretics

„Pewna liczba ważnych pytań teologicznych, co do których nie można było osiągnąć porozumienia, została pozostawiona otwarta poprzez wybór sformułowań, które mogły być różnie interpretowane przez poszczególne grupy i tendencje teologiczne na Soborze.” (Karl Rahner i Herbert Vorgrimler, cytowani w książce ks. Matthiasa Gaudrona Katechizm kryzysu w Kościele)

Ci, którzy dążyli do zniszczenia Kościoła przez ostatnie kilkadziesiąt lat, rutynowo wykorzystywali Vaticanum II i jego „ducha” do uzasadnienia swoich antykatolickich inicjatyw. Jako tradycyjni katolicy przeciwstawiamy się tym atakom na Kościół, ale jesteśmy na ogół niedołężni w ich zwalczaniu, ponieważ nie jesteśmy zgodni co do tego, jak zareagować na Sobór. W rezultacie, zamiast jednoczyć się w walce z błędami ożywianymi przez „ducha Vaticanum II”, czasami walczymy ze sobą o formułę sprzeciwu wobec  Soboru. To oczywiście wzmacnia naszych wspólnych wrogów w ich bezbożnych działaniach.

Nawet jeśli tradycyjni katolicy nie zgadzają się co do pewnych kluczowych aspektów autorytetu Soboru, powinniśmy się zgodzić, że postępowi architekci Vaticanum II celowo uzbroili Sobór przeciwko katolicyzmowi poprzez wykorzystanie dwuznaczności opisanych powyżej przez Rahnera, a potwierdzonych przez ks. Edwarda Schillebeeckxa:
„Używaliśmy podczas Soboru niejednoznacznych zwrotów i wiemy jak będziemy je interpretować po jego zakończeniu”. (Schillebeeckx, cytowany w „Liście otwartym Arcybiskupa Lefebvre’a do zagubionych katolików”).

Jeśli kiedykolwiek będziemy mieli prawdziwie katolickiego papieża, będzie on musiał poprowadzić Kościół w rozwiązaniu kwestii dotyczących autorytetu i znaczenia Soboru oraz jego tragicznie błędnych dokumentów. Na razie jednak, te same niejasności soborowe, które pozwoliły postępowcom promować ich antykatolickie inicjatywy, zachęcają, a nawet wymagają, by wierni katolicy nalegali na prawdziwie katolicką interpretacje soboru. Chociaż niektóre krytyczne fragmenty dokumentów soborowych brzmią jak bezbożny nonsens, wiemy, że skoro Rzym twierdzi, że Sobór jest katolicki, należy nadać tym fragmentom katolickie znaczenie. Przecież katolicki sobór musi być katolicki!

Na różnych etapach, Rzym dopuszczał teoretyczną możliwość „interpretacji” Soboru „w świetle tradycji”. Nawet Arcybiskup Marcel Lefebvre zaaprobował takie podejście w swoim liście z 8 marca 1980 roku do Jana Pawła II:

„W pełni zgadzam się z orzeczeniem, jakie Wasza Świątobliwość wydał na temat Soboru Watykańskiego II, 6 listopada 1978 roku, na posiedzeniu Świętego Kolegium: „’że Sobór musi być rozumiany w świetle całej świętej Tradycji i na podstawie niezmiennego Magisterium Świętej Matki Kościoła”’.

Takie ogólne podejście prowadzi do rozmaitych skutków, z których wiele może być mieszanką prawdy i błędu. Biorąc pod uwagę fakt, że osoby redagujące dokumenty soborowe celowo zawarły w nich niejednoznaczne fragmenty, które zamierzały interpretować w sposób heterodoksyjny, mamy prawo uzależnić naszą „akceptację” Soboru od tego, czy będzie on interpretowany w sposób całkowicie zgodny z „niezmiennym Magisterium Świętej Matki Kościoła”. Takie interpretacje muszą całkowicie odrzucać wszelkie błędy i jasno stwierdzać niezmienną katolicką prawdę. Takie podejście nie usunie automatycznie wysoko postawionych wrogów Kościoła, ale może zmniejszyć ich zdolność do przekonywania katolików, że Vaticanum II daje im „wolną rękę” w Jego niszczeniu.

Różni się to od „hermeneutyki ciągłości” promowanej przez Benedykta XVI, ponieważ postępowe, antykatolickie interpretacje muszą zostać całkowicie odrzucone, a nie zaakceptowane. Istnieje całkowite zerwanie pomiędzy katolicyzmem a tym, co postępowcy osiągnęli poprzez swoją interpretację Vaticanum II. O ile i dopóki święty papież nie rozwiąże formalnie kryzysu Vaticanum II, to zerwanie musi być naprawiona poprzez odrzucenie niekatolickich interpretacji i obstawanie przy tradycyjnych katolickich interpretacjach. Celem takiego podejścia nie jest zachowanie, obrona czy promowanie Soboru; celem jest raczej „rozbrojenie” modernistycznej interpretacji Soboru do czasu, gdy święty papież będzie w stanie odpowiednio rozwiązać sporne kwestie związane z Vaticanum II.

Aby zilustrować praktyczne zastosowanie tego podejścia w stosunku do Soboru, przyjrzyjmy się kilku punktom spornym:

– Zastosowanie „subsistit in”(trwa w) w Lumen Gentium:

Konstytucja dogmatyczna o Kościele, Lumen Gentium, zawierała kontrowersyjne słowa „subsistit in” dotyczące Kościoła:

„To jest ten jeden Kościół Chrystusowy, który w Credo jest wyznawany jako jeden, święty, katolicki i apostolski, który nasz Zbawiciel po swoim zmartwychwstaniu zlecił Piotrowi, aby pasterzował, a jemu i innym apostołom, aby rozszerzali i kierowali autorytetem, który wzniósł dla wszystkich wieków jako 'filar i podporę prawdy’. Ten Kościół ukonstytuowany i zorganizowany na świecie jako społeczeństwo, trwa w Kościele katolickim, który jest rządzony przez następcę Piotra i przez biskupów będących z nim w komunii, chociaż wiele elementów uświęcenia i prawdy znajduje się poza jego widzialną strukturą.”

Zamiast debatować nad znaczeniem tej idei, że „Kościół Chrystusa trwa w Kościele katolickim”, powinniśmy po prostu nalegać, że musi to oznaczać, że „Kościół Chrystusa jest Kościołem katolickim”.

– Pojęcie „środków zbawienia” w Unitatis Redintegratio: Dekret o ekumenizmie, Unitatis Redintegratio, zawierał następujące kontrowersyjne słowa dotyczące religii niekatolickich:

„Wynika z tego, że oddzielone Kościoły i Wspólnoty jako takie, choć uważamy je za niedoskonałe pod pewnymi względami, nie zostały bynajmniej pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie powstrzymał się bowiem od posługiwania się nimi jako środkami zbawienia, które czerpią swą skuteczność z samej pełni łaski i prawdy powierzonej Kościołowi.”

Zamiast debatować nad znaczeniem idei, że „Duch Chrystusa nie powstrzymał się bowiem od posługiwania się nimi jako środkami zbawienia”, powinniśmy po prostu nalegać, że Bóg nie chce fałszywych religii i nie używa ich jako „środków zbawienia”, nawet jeśli może, ale, w swoim nieskończonym Miłosierdziu i Mądrości, może pozwolić jednostkom pozostającym w takich fałszywych religiach na zbawienie ich dusz, pomimo ich fałszywej religii.

– Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, Gaudium et Spes, w paragrafie 22 zawarła kilka fragmentów, które zostały wykorzystane do wspierania fałszywych pojęć powszechnego zbawienia i „anonimowego chrześcijaństwa”, m.in:

„Wszystko to dotyczy nie tylko chrześcijan, ale wszystkich ludzi dobrej woli, w których sercach łaska działa w sposób niewidzialny. Skoro bowiem Chrystus umarł za wszystkich ludzi i skoro ostateczne powołanie człowieka jest w istocie jedno i boskie, powinniśmy wierzyć, że Duch Święty w sposób znany tylko Bogu ofiarowuje każdemu człowiekowi możliwość zjednoczenia się z tą paschalną tajemnicą.”

Zamiast debatować nad znaczeniem tych idei, powinniśmy po prostu upierać się, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia, z wyjątkiem nadzwyczajnych interwencji Boga, które Kościół historycznie uznał.

Możemy zastosować tę samą metodę do każdego spornego fragmentu dokumentów soborowych. Wymaga to niewielkiej kreatywności i kompromisu – po prostu identyfikujemy przedmiot sporu, obstajemy przy obowiązującej katolickiej prawdzie i odrzucamy odpowiadający jej błąd. Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X w dokumencie „Si Si No No”, opublikowało podobną metodologię w latach 2003-2004, katalogując i opisując różne „błędy Vaticanum II” i podając przeciwstawne prawdy katolickie. 

Niestety, postępowcy cieszyli się niemal wyłącznością w interpretowaniu tych niejednoznacznych fragmentów, co pozwoliło im na wepchnięcie nas do jednego z dwóch obozów: albo akceptujemy Vaticanum II i domyślnie popieramy błędy, które oni próbują promować, albo odrzucamy Vaticanum II, a oni marginalizują nas jako „schizmatyków”.  Czyniąc dokumenty celowo niejednoznacznymi, aby uzyskać aprobatę Ojców Soboru, pozostawili otwartą teoretyczną możliwość, że wierni katolicy ostatecznie „zaakceptują Vaticanum II”, odrzucając jednocześnie ich antykatolickie interpretacje. Jakkolwiek niesmaczne by to było dla tych, którzy gardzą Soborem, teraz jest czas, aby nalegać, że „właściwa interpretacja” dokumentów soborowych musi być całkowicie zgodna z nauczaniem Kościoła.

W połączeniu z tym naciskiem na „właściwą interpretację” Soboru, wierni katolicy powinni jednoznacznie odrzucić błędy, które zostały narzucone Kościołowi poprzez postępowe interpretacje dokumentów soborowych. Formuła takiego odrzucenia jest prosta: w każdym przypadku katolicy mogą stwierdzić niezmienną katolicką prawdę i potępić przeciwstawny błąd. Nawet ci, którzy z jakichkolwiek powodów muszą „popierać” Vaticanum II, mogą i powinni obstawać przy katolickiej prawdzie i odrzucać błędy nękające dziś Kościół.

Takie podejście jest również zgodne ze słowami bulli Piusa VI z 1794 roku Auctorem Fidei, potępiającej gallikańskie i jansenistyczne działania i tendencje na synodzie w Pistoi:

„Ilekroć staje się konieczne zdemaskowanie wypowiedzi, które pod zasłoną dwuznaczności maskują jakiś podejrzany błąd lub niebezpieczeństwo, należy potępić przewrotne znaczenie, pod którym kamufluje się błąd przeciwny katolickiej prawdzie”.

Postępowcy celowo zawoalowali swoje błędy dwuznacznością, aby uzyskać wystarczającą aprobatę ze strony niczego nie podejrzewających Ojców Soboru. My, którzy teraz wiemy, jak postępowcy wykorzystali te dwuznaczne fragmenty, mamy obowiązek potępić te błędy i stanowczo potwierdzić katolicką prawdę. Ojcowie soborowi nigdy nie zgodziliby się na jawnie antykatolickie interpretacje, a my nie powinniśmy się wahać, by je dziś potępić. Co więcej, mamy moralny obowiązek to zrobić.

Czy liberalni katolicy będą się temu sprzeciwiać? Oczywiście, ale czyniąc to, muszą otwarcie przyznać, że Sobór zrywa z całą tradycją katolicką. Takie podejście zmuszałoby ich zatem do wyboru pomiędzy (a) przyjęciem katolickiej prawdy, którą pogardzają,  (b) podważeniem ich argumentu, że ich interpretacje Soboru są zgodne z nauką Kościoła.

Jaki jest cel takiego podejścia? Dziś widzimy, jak Franciszek i jego współpracownicy próbują przekształcić Kościół katolicki w ordynariat Wielkiego Resetu i Nowego Porządku Świata. Ci antykatoliccy innowatorzy opierają się niemal wyłącznie  w swoich bezbożnych wysiłkach na Vaticanum II. To dlatego nalegają, abyśmy „przyjęli Vaticanum II”. Jeśli możemy skutecznie odebrać Vaticanum II tym heretykom, odrzucając antykatolickie interpretacje, możemy utrudnić ich zdolność do przejęcia Kościoła Katolickiego, by posunąć naprzód ich demoniczne cele.

Bez Bożej łaski nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Ale ta całkowita zależność od Boga nie oznacza, że chce On, abyśmy biernie akceptowali demoniczne wykroczenia popełniane przeciwko Niemu i Jego Kościołowi. Musimy walczyć, a dziś wygląda na to, że bezbożna interpretacja Vaticanum II jest zarówno najważniejszą bronią, jaką dysponują nasi wrogowie, jak i tą, która jest najbardziej podatna na nasze kontrataki. Być może święty papież pewnego dnia całkowicie odrzuci Vaticanum II, ale dopóki to nie nastąpi, powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby uczynić go bezwartościowym dla naszych wrogów. Matko Boża, Królowo  Różańca Świętego, Módl się za nami!

Robert Morrison

tłum. Sławomir Soja

Komentarz Sławomira Soji:
Bardzo mnie rozczarował artykuł Pana Morrisona, którego do tej pory ceniłem za przenikliwość i trzeźwą ocenę sytuacji, pozbawioną złudzeń. Nie wiem czym spowodowany jest ten nagły zwrot ku niekonsekwencji i sprzeczności we wnioskowaniu. Mogę się tylko domyślać, wnioskując z pewnego odniesienia zawartego w tym artykule. Pan Morrison już od pewnego czasu pisał o katolikach tradycyjnych – jakby byli jacyś inni katolicy. Teraz wspomina o katolikach liberalnych. Przywodzi to na myśl różne nurty w protestantyzmie i judaizmie; tam również mamy do czynienia z kościołem high, low, broad, z judaizmem reformowanym, konserwatywnym, postępowym, ortodoksyjnym i jeden diabeł, którego „za ojca mają” wie, jeszcze jaki.Pan Morrison stawia kwestę SWII jako „nasze Westerplatte”, jakby było to wydarzenie bez swojego powodu i przyczyny. To dziwne, ponieważ wspomina o Synodzie w Pistoi, który sam kilka lat temu określił jako „antycypację SWII”, ponieważ postulaty „pistojczyków” byly bliźniaczo podobne do tych zatwierdzonych przez SWII, raptem około 150 lat później. „Duch Pistoi” wcale nie „wyzionął ducha” i miał się bardzo dobrze przez cały XIX wiek, czego dowodem są dramatyczne encykliki papieży i inne dokumenty tamtych czasów, aż po pontyfikat Św. Piusa X. Po śmierci Św. Piusa X, „duch Pistoi” nabrał powietrza w płuca i wypluł z siebie tzw. ruch liturgiczny O. Bedouin, który znalazł szerokie poparcie wśród hierarchii w Europie i USA. Trudno więc poważnie przyjąć do wiadomości słowa Pana Morrisona o „niczego nie podejrzewających Ojcach Soborowych”.  Konsekwencją było pojawienie się upiorów liturgicznych w postaci ” mszy recytowanej”, „aktywnego uczestnictwa wiernych w liturgii”, a kulminacją okazały się „reformy” liturgiczne Piusa XII, torujące drogę Novus Ordo Missae. Słowem o tym nie wspomina Pan Morrison, sprawiając wrażenie, ze pogodził się z mszałem soborowym (czyli zarówno mszałem Jana XXIII jaki i Pawła VI), do czego zdaje się zachęcać i nas. Mnie Pan Morrison nie zachęcił, a wręcz przeciwnie. Czyżby zasada lex orandi lex credendi przestała już obowiązywać w kręgach w jakich obraca się Pan Morrison?

Biskup Chur, medyk, nie wierzy w diabła. Usuwa egzorcystę. V2 w działaniu.

Biskup Chur, medyk, nie wierzy w diabła. Usuwa egzorcystę. V2 w działaniu.

https://fsspx.news/en/news-events/news/they-no-longer-believe-devil-78217

Wielu księży i biskupów nie wierzy już w diabła, co jest oczywiście dla niego najlepszym możliwym kamuflażem. Skoro nie istnieje, to po co z nim walczyć? Po co się przed nim strzec? I wreszcie, czy istnieje piekło? Bo piekło to miejsce, do którego wrzucono zbuntowanych aniołów po ich grzechu i gdzie potępieni odbywają wieczną karę.

Jak widzimy, szereg prawd, z których niektóre są dogmatami, zostaje zachwianych lub odrzuconych przez odmowę wiary w istnienie upadłych aniołów, tych, którzy odmówili posłuszeństwa Bogu, a których Pismo Święte nazywa demonami.

Diabeł objawia się w sposób zwyczajny i codzienny poprzez pokusy, które zadaje duszom, aby skłonić je do popełnienia grzechów. Z pewnością ważnym źródłem pokus i grzechów jest także nasza własna pożądliwość, zaburzona przez grzech pierworodny, a także świat, czyli źli ludzie, którzy tu na dole wykonują dzieło zła i diabła.

 Diabeł, chociaż rzadziej, objawia się również w sposób niezwykły, poprzez fizyczne ataki na ludzi. Działania takie  mogą przybierać kilka form, w tym zewnętrzną poprzez przyczepianie się do otaczających nas przedmiotów. Są to tak zwane plagi.

Istnieją również przejawy wewnętrzne, które przybierają formę atakowania w pewnym stopniu naszej psychiki, zwane obsesją. Ostatnim typem są przejawy wewnętrzne, które są znacznie głębsze. Diabeł, nie mogąc  zająć naszej duszy, może działać bezpośrednio na nasze ciała, i te nazywamy opętaniem.

Nasz Pan Jezus Chrystus powierzył swojemu Kościołowi władzę walki z tymi trzema sposobami działania diabła. Ta władza jest udzielana poprzez posługę egzorcyzmu i posiada ją każdy kapłan. Jednak dyscyplina kościelna ograniczyła wykonywanie tej władzy do niektórych kapłanów, zwykle jednego na diecezję, któremu powierza się zadanie walki z tymi aktywnościami diabła.
Wynika to z ostrożności, a także z doświadczenia.

Biskup Bonnemain likwiduje urząd egzorcysty

Biskup Chur, Joseph Bonnemain, który ma wykształcenie medyczne, nie zamierza mianować w Chur nowego egzorcysty. Poprzedni egzorcysta diecezji zmarł w lutym 2020 roku w wieku 76 lat. Jego działalność sprawiła, że był znany poza granicami diecezji. W 2008 roku wziął udział w debacie na temat egzorcyzmów w programie Klub w niemieckojęzycznej telewizji szwajcarskiej.

Biskup Chur jest przekonany, „że nie trzeba szukać tajemniczych przyczyn” dla domniemanych przypadków opętań demonicznych. Dlatego nie zamierza mianować nowego egzorcysty dla swojej diecezji.

„Wszyscy jesteśmy istotami ludzkimi, które noszą w sobie mocne i słabe strony” – zaznaczył w regionalnym kanale radiowym SRF Ostschweiz. „Każdy, kto stoi w obliczu trudnych sytuacji społecznych, zawodowych czy zdrowotnych, może szukać leczenia” – dodał. „Są do tego klasyczne rozwiązania: medyczne, psychologiczne, psychoterapeutyczne”.

Z pewnością nie należy „widzieć diabła wszędzie”, ale odrzucenie idei demonicznego opętania czy obsesji jest równoznaczne z zaprzeczeniem istnienia diabła.

 Wierni diecezji Chur mają teraz dobrego pasterza, który wyjaśnia im, że nie ma się czego bać, bo wróg ich dusz nie istnieje. Jest to triumf Szatana.

tłum. Sławomir Soja

II Watykański Sobór wypędził Ducha Świętego, Ducha Prawdy, i przyjął ducha świata, ducha kłamstwa

==========================================

II Watykański Sobór wypędził Ducha Świętego, Ducha Prawdy, 

i przyjął ducha świata, ducha kłamstwa 

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=19725  https://la-restauration.wistia.com/medias/bw8y3mbsyo

https://rumble.com/v1ir9xh-ii-watykaski-sobr.html  cos.tv/videos/play/38758842665570304

bitchute.com/video/RiPerq59zMbI/

Głównym obowiązkiem Kościoła jest głoszenie Ewangelii Chrystusa. W mocy Ducha Świętego – Ducha Prawdy – ma prowadzić dusze przez pokutę do zbawienia. Ten fundament II Watykański Sobór zbojkotował. Heretyccy teologowie zostali mianowani moderatorami II Watykańskiego Soboru. Promowali ducha modernizmu, który już na początku XX wieku został potępiony przez świętego Piusa X. Historyczno-krytyczną metodą modernizm kwestionuje Jezusa Chrystusa jako jedynego Zbawiciela, kwestionuje Jego rzeczywiste i historyczne zmartwychwstanie oraz boskie natchnienie Pisma Świętego. Jednocześnie, aby zakwestionować prawdy wiary, podstępnie posługuje się dwuznacznymi pojęciami.

Dwuznaczne pojęcia były, aby zamaskować herezje modernizmu, również używane w wielu dokumentach II Watykańskiego Soboru. Pomimo to ale stale podkreślano, że Sobór był dziełem Ducha Świętego i dlatego każdy katolik jest zobowiązany do pełnego podporządkowania się duchowi II Watykańskiego Soboru. A to było wielkie oszustwo, na które przez ponad pół wieku nie można było prawdziwie ukazać.

Szokujące owoce II Watykańskiego Soboru osiąga teraz punkt kulminacyjny dzięki arcyheretykowi, kacerzowi i uzurpatorowi władzy papieskiej, Franciszkowi Bergoglio. On głosi sodomistyczną, kowidiwą, synodalną, ekologiczną, kultowo-bałwochwalczą antyewangelię, za którą według Gal 1:8-9 na niego spada Boża anatema. W Kanadzie to było związane już bezpośrednio z poświęceniem się demonom pod  przewodnictwem szamana, który gwizdał na kości dzikiego indyka.

Do Soboru odnosi się to, co powiedział nasz Zbawiciel: „Drzewo poznaje się po owocach”. Po 57 latach od zakończenia II Watykańskiego Soboru zbieramy katastrofalne owoce. Co by się mogło stać, gdyby ktoś przed Soborem wystąpił i promował sodomię lub całował stopy transseksualisty i w ten sposób uprzywilejował tę perwersję? Co gdyby zainicjował islamizację każdej parafii i każdego klasztoru? Co gdyby do tego jeszcze wydał adhortację Amoris laetitia, w której unieważniłby obiektywnie obowiązujące normy moralne i przykazania Boże? Co gdyby otwarcie zaaprobował tak zwaną seksualną edukację, która narzuca niewolniczy i grzeszny onanizm dzieciom już od czwartego roku życia i manipuluje dziećmi do tragicznego przeoperowania płci? A co gdyby otwarcie stwierdził, że dzieci należy prowadzić do „seksu bez regoryzmu”, czyli bez żadnych ograniczeń?

Co gdyby taki następca apostoła Piotra starał się zalegalizować małżeństwa sodomitów i ich adopcję dzieci? Co by było, gdyby narzucał wszystkim pracownikom Watykanu, ale także wszystkim katolikom, genetyczne serum pod nazwą szczepionka, zrobioną z tkanki, pobranej żywcem z nienarodzonego dziecka? Co gdyby otworzył Synod uroczystym wprowadzeniem demona Pachamamy w kanoe na ramionach biskupów i czarownic do Bazyliki św. Piotra? Wszyscy męczennicy i święci przewracaliby się w grobach! A co gdyby taki papież po tym wszystkim pozwolił szamanowi poświęcić siebie demonom, podczas gwizdania na kości dzikiego indyka? Czy rozumiecie, katolicy, że to jest coś nie do pomyślenia?! A to wszystko jest dzisiaj okrutną rzeczywistością! Tron papieski zajmuje bluźnierca-apostata, czyli nieważny papież. Jeśli wy uznajecie go ważnym, to wyrzekliście się Chrystusa, Jego nauki i własnego zbawienia, a jeśli nie będziecie za to pokutować, czeka was piekło.

Jak to możliwe, że dziś na tronie papieskim może być arcyheretyk? To dlatego, że na II Watykańskim Soborze nastąpił przełom ducha i doktryny. Został wygoniony Duch Święty, Duch Prawdy, a został przyjęty duch świata, duch kłamstwa. Dopóki II Watykański Sobór nie zostanie potępiony jako heretycki, odnowa Kościoła nie może nastąpić. Psalmista woła: „Gdy walą się fundamenty, cóż może zdziałać sprawiedliwy?” (Ps 11:3).

Były kardynał Ratzinger w swojej książce z 1984 roku wskazał na destrukcyjne owoce II Watykańskiego Soboru, ale wtedy próbował to wyjaśnić błędną interpretacją Soboru.

W ostatnim czasie Carlo Maria Viganò, były nuncjusz w USA, prawdziwie ocenił II Watykański Sobór, kiedy powiedział, że nie może zostać zrewidowany, ale jako heretycki musi zostać zniesiony. To było i jest prorocze słowo dla Kościoła! On także jedyny z kościelnej hierarchii nie bał publicznie opowiedzieć się przeciwko eksperymentalnym szczepieniom oraz przeciwko Głębokiemu Państwu i Głębokiemu Kościołowi. Tym samym przekazał prorocze słowo nie tylko Kościołowi, ale także współczesnemu światu.

Czego możemy się spodziewać od Synodalnej drogi i jej propagatora? Już dziś stało się jasnym, że tak zwana Synodalna droga jest zaprogramowanym odstępstwem od wszystkich podstawowych dogmatów, gwarantujących zbawienie. Bergoglio dąży do przejścia katolickiego Kościoła na synagogę szatana, do antykościoła New Age. Jak mogło się udać nadać Kościołowi ten samobójczy program? Odpowiedź brzmi, że bez II Watykańskiego Soboru byłoby to niemożliwe.

Gdyby II Watykański Sobór był dziełem Ducha Świętego, jak wszystkim twierdzono, to pierwszą rzeczą, jaką zrobiłby Sobór, byłoby wskazanie na grzech przeciwko wierze modernistów i heretyków oraz wskazanie prawdziwego programu odnowy Kościoła poprzez pokutę. Sobór ale zamiast pokuty wprowadził antypokutę i zamiast misji antymisję, czyli samobójczy międzyreligijny dialog.

Wniosek

Podstawowym krokiem pokuty Kościoła katolickiego jest nazwanie prawdy prawdą, kłamstwa kłamstwem, a II Watykański Sobór heretyckim, czyli nieważnym. Czemu? Ponieważ II Watykański Sobór wypędził z Kościoła Ducha Świętego, Ducha Prawdy i przyjął ducha świata, ducha kłamstwa.

Bergoglio w Kanadzie, gdzie promował synkretyzm z pogaństwem, powiedział: „Jestem tylko wisienką na torcie”. Tym tortem, ale zatrutym, jest II Watykański Sobór.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr              + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

II Watykański Sobór wypędził Ducha Świętego, Ducha Prawdy, i przyjął ducha świata, ducha kłamstwa

vkpatriarhat.org/en/?p=22197  /english/

vkpatriarhat.org/fr/?p=15570  /français/

vkpatriarhat.org/es/?p=12311  /español/

vkpatriarhat.org/cz/?p=48721  /čeština/

——————————————-

Zapisz się do naszego newsletter  bit.ly/3PJRfYs