60 lat dialogu i braterstwa z wyznawcami Antychrysta. Nowy dokument Watykanu

60 lat dialogu i braterstwa

z wyznawcami Antychrysta.

Nowy dokument Watykanu

Autor: CzarnaLimuzyna, 25 września 2026

Gdyby przeciętny polski katolik potrafił słuchać i czytać ze zrozumieniem oraz wyciągać wnioski… niestety… prawie 40%…

Prawie 40% dorosłych w Polsce ma niski poziom kompetencji rozumienia tekstu. Tak wynika z badania OECD PIAAC 2023, które sprawdza podstawowe umiejętności dorosłych. W debacie publicznej takie wyniki bywają określane jako funkcjonalny analfabetyzm, chociaż precyzyjniej należy mówić o niskich kompetencjach czytania i przetwarzania informacji. /link/

„Podróż nadziei. 60 lat dialogu międzyreligijnego i braterstwa w świetle deklaracji soborowej Nostra aetate”.

Dokument został opublikowany przez stolicę apostolską w 61. rocznicę deklaracji Nostra aetate.

Jak zauważył św. Jan Apostoł w swoich listach, kto nie widzi w Chrystusie Syna Bożego, ten jest antychrystem. I otóż te oczywiste, skądinąd stwierdzenia, zawarte w całej tradycji Kościoła, są obecnie, że tak powiem, zamulane, rozrzedzane, otaczane jakąś taką mgłą nieprawdopodobnej wręcz niejasności, byle tylko ukryć tę podstawową sprawę.

Dokument analizują Paweł Lisicki i Grzegorz Górny

Ocena Pawła Lisickiego

„Dokument ten, tak jak i pozostałe dokumenty tego rodzaju, czyli właśnie związane z Nostra aetate i z jego recepcją, przyjęciem i tak dalej, wykazuje się taką samą dwuznacznością, mętnością, nieokreślonością jak wszystkie inne pozostałe.

Wzywa się tam w nim cały czas na przykład do walki z antysemityzmem. To jest bardzo mocno podkreślone, nigdzie nie definiując na czym ten antysemityzm polega.

Mówi się o korzeniach judaizm, biblijnych korzeniach czy judaistycznych korzeniach chrześcijaństwa, tak dokładnie to pada, ale nie wprowadza się podstawowego i kluczowego rozróżnienia między judaizmem biblijnym i judaizmem post biblijnym, czyli judaizmem talmudycznym. A nie wprowadzając takiego rozróżnienia, wprowadza się w związku z tym gigantyczny chaos, bo cały spór dotyczy tego, czy judaizm ten obecny można uznać za prawowitego dziedzica judaizmu biblijnego, czy też odwrotnie, tym prawowitym dziedzicem judaizmu biblijnego jest chrześcijaństwo.

Łatwo zauważyć, że to co ja tutaj mówię w ciągu paru zdań, nie znajduje się w żadnym z tych dokumentów, o których mówimy, których powstała cała masa, cały stos i tak dalej. A dlaczego się nie znajduje? No właśnie dlatego się nie znajduje, że ten najważniejszy element, który by sprawił, że trzeba by było stwierdzić, że post biblijny judaizm współczesny jest religijnym błędem i zafałszowaniem, ze względu na to, że chce się utrzymać dobre relacje ze środowiskami żydowskimi, nie może się pojawić”.

Dlaczego nie można? Paweł Lisicki odpowiada:

„Bo to byłaby obraza. Nie można komuś powiedzieć, czy coś jest prawdą. Pan redaktor, słusznie… ja się bardzo cieszę, że pierwsze miejsce w tym konkursie zajęło słuchowisko prawda, nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną, ale właśnie gdyby dzisiejsi chrześcijanie trzymali się tej zasady, nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną, to dialog z judaizmem byłby niemożliwy.

Ponieważ jedyny Bóg, którego chrześcijaństwo zna, którego uznaje, to jest Bóg, który jest w Trójcy Świętym Bogiem jedynym. I to jest ten Bóg, o którym Pan Jezus mówił, że Ja i Ojciec jedno jesteśmy. Kto widzi mnie, widzi Ojca.

Jak zauważył zresztą z kolei św. Jan Apostoł w swoich listach, kto nie widzi w Chrystusie Syna Bożego, ten jest antychrystem. Nawet takie pada stwierdzenie. I otóż te oczywiste, skądinąd stwierdzenia, zawarte w całej tradycji Kościoła, są obecnie, że tak powiem, zamulane, rozrzedzane, otaczane jakąś taką mgłą nieprawdopodobnej wręcz niejasności, byle tylko ukryć tę podstawową sprawę.

Pod tym względem obecny dokument, o którym mówimy, niczym nie różni się od poprzednich, nie wprowadza żadnych daleko idących zmian, pozostaje cały czas w tej samej mętnej wodzie, w tej mętnej wodzie każdy może sobie wyłowić co chce”.

Rysiu: Nowe posługi dla kobiet to tylko „kwestia kulturowa”?

Nowe posługi dla kobiet to tylko „kwestia kulturowa”? O wypowiedzi abp. Grzegorza Rysia

27 października 2022 nowe-poslugi-dla-kobiet-to-tylko-kwestia-kulturowa-o-wypowiedzi-abp-rysia

[przypominam, jakich heretyków Franciszek mianuje „kardynałami”. MD]

Katolickie media w Polsce referowały niedawno wypowiedź metropolity Łodzi, abp. Grzegorza Rysia, na temat posług kobiet w Kościele katolickim w naszym kraju. Przy okazji uczestnictwa w prezentacji swojej nowej książki abp Ryś nawiązał do decyzji Konferencji Episkopatu Polski dotyczącej wprowadzenia w Polsce żeńskich posług w Kościele. Chodzi o aplikację zarządzeń papieża Franciszka, który utworzył posługę katechisty otwartą dla kobiet i mężczyzn oraz otworzył posługi lektoratu i akolitatu dla kobiet. [przecież to są – w kościele posoborowym „były” – niższe świecenia kapłańskie. md]

Abp Grzegorz Ryś nawiązując do tych spraw stwierdził, że nie ma żadnych uzasadnień poza kulturowymi ku temu, by kobiety nie były katechistkami czy akolitkami. Wydaje się jednak, że jest to spojrzenie uproszczone.

Wymienione posługi (w sensie formalnym lub praktycznym) w Kościele przez całe wieki związane były ze święceniami. Kobieta jest zgodnie z nauczaniem Kościoła niezdolna do przyjęcia święceń. W tym sensie powierzanie im pełnienia wymienionych budzi poważne wątpliwości. Może to bowiem prowokować pytania: skoro tak, to dlaczego nie kapłaństwo? W wielu krajach na świecie trwa obecnie dyskusja o kapłaństwie kobiet, która bazuje właśnie na tym, że kobiety robią w Kościele niemal wszystko – ale nie mogą zostawać księżmi. Staje się to stopniowo w powszechnym odbiorze coraz mniej zrozumiałe. Stąd decyzja KEP, która jest aplikacją zarządzeń Franciszka, może w dłuższej perspektywie wiązać się ze zrodzeniem w Polsce oczekiwań wprowadzenia kapłaństwa kobiet.

Co więcej, tego rodzaju kościelna aktywizacja kobiet wpisuje się w ogólnospołeczny trend aktywizacji zawodowej kobiet. To z kolei jest niezgodne z naturalnym powołaniem kobiety do macierzyństwa i opieki nad dziećmi. Oczywiście w poszczególnych przypadkach, jak na przykład osoby zakonnej, niezamężnej, bezdzietnej czy też z dziećmi już dorosłymi, nie zachodzi kolizja między obowiązkiem powoływania na świat i wychowywania dzieci; rzecz jednak wiąże się z nasileniem pojęciowego chaosu.

Po trzecie wreszcie dopuszczenie kobiet do nowych posług w Kościele oznacza, siłą rzeczy, że zwiększa się rola świeckich. W pewnych kwestiach może to być bardzo potrzebne i dobre. W innych – już nie. Ten drugi przypadek dotyczy na przykład kwestii udzielania Komunii świętej, co jest jednym z możliwych zadań akolitów. Powierzanie funkcji szafarzy Eucharystii osobom świeckim zaburza spójność teologii kapłaństwa i może prowokować skłonność do popadania w protestanckie myślenie o kapłaństwie, które neguje różnicę między kapłaństwem powszechnym a kapłaństwem urzędowym.

Jak widać więc, inaczej niż mówi to abp Grzegorz Ryś, dopuszczenie kobiet do nowych posług nie jest bynajmniej wyłącznie kwestią kulturową, jeżeli rozumieć pod tym tylko pewne „przyzwyczajenia”. Chodzi o praktykę czy obyczaj, które mają naprawdę dobre i głębokie uzasadnienie.

Podczas swojego wystąpienia abp Grzegorz Ryś sugerował, że Kościół katolicki potrzebuje takich kroków, bo współczesna sytuacja grozi utratą relacji między Kościołem a kobietami, trzeba więc temu przeciwdziałać. Czy tego rodzaju taktyczne nadzieje wiązane z nowymi posługami się spełnią, zobaczymy; łatwo jednak dostrzec, że wpisują się one w nurt ogólnego i bardzo szerokiego przekształcania Kościoła katolickiego, co w dłuższej konsekwencji może mieć skutki dalece poważniejsze niż jakieś trudności komunikacyjne z tą czy inną tak grupą społeczną.

Pach