Jan Cichocki gloria.tv/post
Najnowsze dane z Trójmiasta, gdzie straty Zakładu Utylizacyjnego i Eko Doliny przekraczają 10 milionów złotych rocznie, to czarno na białym dowód na to, że system kaucyjny w obecnym wydaniu to finansowy sabotaż.
Pod płaszczykiem troski o środowisko odebrano gminom najbardziej wartościowe surowce – PET i puszki – które dotychczas finansowały sprawne działanie systemu gospodarki odpadami.

Efekt? Gminne spółki toną w stratach, a my dostajemy rachunki wyższe o 25%.
Prawda jest banalna i brutalna: przez lata bezmyślnie segregowaliśmy śmieci, wykonując darmową pracę dla firm, które zarabiały krocie na odzysku „złotych” surowców.
Teraz, gdy te surowce wyprowadzono z systemu do prywatnych kieszeni, ciężar finansowania całego bałaganu przerzucono bezpośrednio na mieszkańców. Płacimy kaucję przy kasie, stajemy się darmowymi logistykami dźwigającymi worki do automatów, a na koniec i tak płacimy drastycznie więcej za odbiór odpadów, bo zniknął dochód, który kiedyś stabilizował nasze opłaty.
Czy naprawdę nie widzicie, że jesteśmy rozgrywani w tej samej, cyklicznej grze? Butelki i puszki zawsze były drogocennym towarem, na którym budowano fortuny, podczas gdy nam wmawiano, że segregacja to nasz obywatelski obowiązek. Dziś staliśmy się narzędziem w rękach tych, którzy prywatne zyski przekładają nad nasze bezpieczeństwo finansowe. Jak długo jeszcze pozwolimy robić z siebie naiwnych, dopłacając do interesu, w którym to my ponosimy wszelkie koszty, a zysk wyprowadzany jest za granicę?
Czas przestać pytać o ekologię, a zacząć pytać, czyja to kieszeń pęcznieje od naszych pieniędzy, podczas gdy nasze miejskie budżety notują milionowe straty.
Konieczne zatem jest wymuszenie na władzach pełnej transparentności budżetów miast, aby każda złotówka z naszych opłat była publicznie rozliczana w czasie rzeczywistym.
Musimy aktywować narzędzia demokracji bezpośredniej, takie jak obligatoryjne referenda lokalne i obywatelskie weto, które zatrzymają niekorzystne decyzje finansowe podejmowane bez naszej zgody.
Tylko poprzez inicjatywę ustawodawczą mieszkańców odzyskamy realną kontrolę nad systemem gospodarki odpadami, czyniąc go narzędziem służącym obywatelowi, a nie prywatnym korporacjom.