Esej o wielokulturowości, różnorodności i zniszczeniu cywilizacji zachodniej
3 września 2026 Paul Craig Roberts
Zwolennicy wielokulturowości przedstawiają swój program jako zwiększanie różnorodności. Przez różnorodność rozumieją większe zróżnicowanie, a nie to, co przez to słowo rozumieją zwolennicy DEI [Diversity, Equity and Inclusion] — zastąpienie zasługi jakąś definicją przywileju, taką jak rasa, płeć czy preferencje seksualne.
Celem wielokulturowości jest miscegenacja (tzw. małżeństwa lub związki międzyrasowe). Rezultatem jest zanik różnorodności w mieszaninie zrodzonej bez historii, obyczajów, języka i religii. Abstrakcyjny uniwersalizm wielokulturowości pozostaje w sprzeczności z wieloaspektową rzeczywistością odmiennych kultur. Lud jest zakorzeniony w pierwotnym rodzie. Istnieje wspólna dusza, która trwa, i niezależnie od przystosowań zachodzących z biegiem czasu istnieje ciągłość. Łączą ich wspólna historia, przekonania i język.
Wielość ludów oznacza wielką różnorodność. Miscegenacja niszczy różnorodność. W jej miejsce pojawiają się nowi ludzie bez historii. Program miscegenacji został zinstytucjonalizowany w reklamie korporacyjnej, w rozrywce i w literaturze. Białe kobiety są pokazywane z czarnymi mężczyznami. Biali mężczyźni są pokazywani z Azjatkami i Latynoskami. Kim są dzieci? Ciągłość i poczucie więzi, jest czymś niezbędnym dla społeczeństwa i dla ludzkiego szczęścia. Amerykanie wyrażali niepokój, smutek i poczucie pogwałcenia, gdy wracali do swoich rodzinnych miejscowości i zastawali je jako terytoria okupowane, zamieszkane przez ludzi, o których nic nie wiedzieli. To samo poczucie straty odczuwa się, gdy wraca się na farmę dziadków, gdzie spędzało się wakacje, bawiąc się w strumieniach i zbierając jeżyny, winogrona a znajduje się na jej miejscu osiedle mieszkaniowe.
Takie same rodzaje smutku i poczucia straty sprowadziły na nas projekty inżynierii społecznej białych liberałów. Władza Kongresu została osłabiona przez przekazanie jej agencjom regulacyjnym, które z kolei znajdują się w rękach interesów korporacyjnych, które mają regulować. Ochrona konstytucyjna została utracona w pogoni za liberalnymi programami „o dobrych intencjach” oraz „bezpieczeństwem narodowym”. Suwerenność amerykańska została naruszona przez porozumienia międzynarodowe służące utopijnym lub błędnym programom albo po prostu interesom finansowym. Charakter moralny został obniżony przez akceptację pornografii, perwersji seksualnych oraz ordynarnego języka pełnego słowa na „F”, używanego nawet wśród młodych dziewcząt.
Starsze kobiety mówią, że jednym ze skutków feminizmu jest to, iż dzisiejsze randkowanie i małżeństwo nie są tym, czym były kiedyś, lecz polegają na znalezieniu partnera seksualnego, który dostarcza orgazmów. Ludzie nie odczuwają już żadnej dumy ze swojego wyglądu i pokazują się publicznie ubrani w sposób, który zawstydziłby ich przodków. W ciągu mojego życia widziałem, jak dobroć Ameryki usycha. To, co przedstawia się jako postęp, często dokonuje się kosztem Konstytucji. Służby Ochrony Dzieci, których nie było w pierwszych dekadach mojego życia, postawiły się w miejsce władzy rodzicielskiej. Dwunastoletnie Amerykanki biorą tabletki antykoncepcyjne. Możemy powiedzieć, że technologia przyniosła degenerację, co byłoby przyznaniem, że technologia jest wrogiem sumienia moralnego — którym pod pewnymi względami rzeczywiście jest. Dzisiejsza technologia AI eliminuje ludzkie interakcje. Wyobraźmy sobie poczucie utraty więzi i wyobcowania wynikające z konieczności rozmawiania z robotycznymi głosami, z którymi nie można nawiązać ani empatii, ani zrozumienia.
Jako wieloletni przyjaciel libertarianizmu ze względu na jego obronę wolności oraz wieloletni obrońca kapitalizmu ze względu na jego dawną efektywność w alokacji zasobów przyznaję, że pogoń za zyskiem wytworzyła antyludzką technologię, która będzie wspierać i ułatwiać wielokulturowe odcinanie ludów od ich korzeni i pozostawi w miejsce ludzkich społeczeństw pozbawioną korzeni, niezdefiniowaną masę.
Technologia AI jest obca ludzkiemu społeczeństwu. Narzucają ją nam głupcy, którzy wierzą, że ich zyski wzrosną dzięki wyeliminowaniu ludzkiej pracy. Głupcy ci powinni zadać sobie pytanie, kto spośród bezrobotnych, których praca nie jest potrzebna, będzie kupował produkty ich maszyn?
Tego pytania się nie zadaje, podobnie jak nie zadaje się pytania: gdzie są te lepsze miejsca pracy, które rzekomo zajęły miejsce miejsc pracy w amerykańskim przemyśle? Ekonomiści akademiccy są zbyt zajęci debatowaniem nad właściwościami abstrakcyjnych modeli, aby w ogóle to zauważyć. Ważne pytanie brzmi: kto przygląda się kosztom antyludzkiej technologii, kosztom życia ludzi w świecie, w którym nie mają żadnego celu? Kolejne pytanie: w jaki sposób krótkoterminowa chciwość — zyski następnego kwartału — przejęła kontrolę nad gospodarczą organizacją amerykańskiej gospodarki? Jak ogromną porażkę ujawnia to w niezdolności naszych przywódców do myślenia poza zyskami następnego kwartału. Ta sama porażka przenika naszych teoretyków polityki, socjologów i filozofów.
Dlaczego społeczeństwo amerykańskie godzi się na to, by dominowała nad nim antyludzka technologia taka jak AI? Każdy, kto byłby skłonny zbadać takie pytanie, nie byłby w stanie uzyskać finansowania. Tak jak rząd Stanów Zjednoczonych nie jest w stanie wyplątać się ze swojej bezprawnej, niemoralnej pomocy dla wojny Izraela przeciwko Iranowi i muzułmańskiemu Bliskiemu Wschodowi, tak samo nie jest w stanie powstrzymać antyludzkiej technologii, która zastępuje kontakt ludzki kontaktem robotycznym. Już kilka lat temu mieliśmy japońskich mężczyzn poślubiających swoje robotyczne lalki seksualne. Dzisiaj historii naucza się jako dziejów białych grup etnicznych uciskających ludy kolorowe. Niegdyś nauczano jej jako dziejów formowania się ludu, jego rozwoju, ewolucji jego języka i przekonań, które uczyniły go ludem, jego sukcesów i porażek, jego wzlotu i upadku oraz jego wkładu w nieustanne wydobywanie się ludzkości z barbarzyństwa.
Dzisiaj świat zachodni pogrąża się w barbarzyństwie coraz bardziej honorowanym przez Trumpa, „New York Timesa”, CNN, NPR oraz moralnie skorumpowane partie polityczne w całym niegdyś cywilizowanym świecie zachodnim. Dawniej słowo „cywilizowany” miało szerokie znaczenie. Dzisiaj nie oznacza niczego poza społeczeństwem wysoko rozwiniętym technologicznie, niezależnie od tego, czy jest ono cywilizowane. Obserwując całkowity upadek cywilizacji zachodniej, jestem wdzięczny, że w moim wieku nie będę musiał doświadczyć ostatecznego załamania tak jak, w Obozie świętych (The Camp of the Saints),[Jean Raspail 'a md] stary francuski profesor Calgues, który patrzył, jak milion Hindusów na rozpadających się statkach zbliża się do niebronionego śródziemnomorskiego wybrzeża Francji. [Oni nie patrzyli, oni reagowali md]
Upadek może nadejść zarówno od wewnątrz, jak i z zewnątrz. Cywilizacja zachodnia przechodzi oba rodzaje upadku. Dyskutowanie o tym uznaje się za rasistowskie.
===============================
Głębokie to nie jest, ale miło, że już i prostaczkowie w Ameryce to zauważają. O Konecznym autor nie słyszał. Dobrze, że chociaż Raspaila przeczytał. MD