Lemingi – Obecność w kulturze.[viki]

https://pl.wikipedia.org/wiki/Lemingi

W masowej kulturze w odniesieniu do lemingów funkcjonuje określenie „masowe samobójstwo”. Mit pojawił się wiele wieków temu w Skandynawii, gdzie w ten sposób starano się wyjaśnić nagłe zmiany liczebności populacji[17]. Lemingi miałyby instynktownie dążyć do samozagłady, aby zapobiec zbytniemu zagęszczeniu populacji[10].

Mit o „masowym samobójstwie” lemingów ma długą historię, a na jego popularność złożyło się wiele czynników. W roku 1955 Carl Barks, ilustrator w wytwórni Disneya, narysował do magazynu Uncle Scrooge Adventures komiks pt. „Leming z medalionem” (The Lemming with the Locket). Komiks powstał z inspiracji artykułem w magazynie The American Mercury z 1954 i przedstawiał ogromne ilości lemingów, skaczących z norweskich klifów do morza. Na podstawie tego komiksu z kolei powstał jeden z odcinków Kaczych Opowieści pt. „Ulubione zwierzątko Scrooge’a” albo „Ulubieniec Sknerusa”, w oryginale Scrooge’s Pet[18].

Duży udział w upowszechnieniu błędnej tezy miał także film wytwórni Disneya White Wilderness (1958), pokazujący lemingi skaczące na pewną śmierć do morza. Po 24 latach udowodniono jednak, że scena ta była sfałszowana, podobnie jak poprzedzające ją sceny przedstawiające masową migrację tych zwierząt. W maju 1982 kanadyjska telewizja CBC w cyklu The fifth estate (Piąta władza, program typu śledczego), wyemitowała film Cruel Camera (Okrutna kamera), przedstawiający okrucieństwa wobec zwierząt w przemyśle rozrywkowym[19].

W filmie wykazano, że sceny przedstawione w White Wilderness były zaaranżowane: film nie był kręcony w Norwegii, lecz w kanadyjskim stanie Alberta, gdzie nie występują lemingi; sfilmowane gryzonie kupiono nad Zatoką Hudsona i przywieziono do Calgary; przedstawiona wielka migracja była jedynie zręcznym montażem wielu ujęć wciąż tych samych kilkudziesięciu zwierząt[20][21], zaś w kluczowej scenie „masowego samobójstwa” lemingi nie zeskakiwały z urwiska, ale były z niego zrzucane[22][17].

W grze Lemmings z 1991 zadaniem gracza jest powstrzymanie i właściwe ukierunkowanie bezmyślnego marszu gromady tytułowych „lemmingów” (postaci z wyglądu nie mających wiele wspólnego z prawdziwymi lemingami), które bez tej interwencji spadłyby z urwiska, weszły w dziurę lub wpadły w inne pułapki.

Życie sztuki i sztuka życia

Różnie się definiuje złoty  wiek w sztuce. Dla mnie złoty wiek oznacza  czasy gdy ludzie czekali  na dzieło sztuki, gdy pojawienie się tego dzieła było dla wszystkich wielkim wydarzeniem. We wspaniałym filmie Tarkowskiego z 1966 roku pod tytułem „Rublow” ludzie czekają na dzwon, który wykonuje syn zmarłego ludwisarza. Tłum zbiera się na placu w oczekiwaniu na pierwszy dźwięk dzwonu. Społeczeństwo czekało niecierpliwie na dzieła Benvenuto Celliniego, czekało na kantaty Bacha i utwory Mozarta. Książki Sienkiewicza były drukowane w odcinkach w codziennej prasie, a w 1900 roku, z okazji 25-lecia pracy literackiej Sienkiewicza polskie społeczeństwo zorganizowało zbiórkę na zakup majątku w Oblęgorku i ufundowało go pisarzowi w podziękowaniu za jego pracę. 

Trudno określić kiedy złoty wiek w sztuce skończył się definitywnie. Obecnie na dzieła sztuki raczej nikt nie czeka, w każdym razie nie czeka szeroka publiczność. Emocje związane z oglądaniem i kontaktem ze sztuką wyparło zbiorowe przeżywanie wydarzeń towarzyskich, ślubów, pogrzebów, tragicznych zgonów. Upadek komunizmu i odzyskanie podmiotowości  przez  kraje Europy Środkowo Wschodniej przyczyniły się dodatkowo do odwrócenia uwagi od sztuki. W czasach Solidarności  mawiało się żartobliwie,  że w naszych solidarnościowych  wydawnictwach obowiązuje reguła  „3S”.Oznacza to: „Sam napiszę, sam wydam, sam przeczytam”.

To wszystko przyszło mi do głowy w związku z postacią polskiego pisarza, dziennikarza i historyka Zbigniewa Święcha. Zbigniew Święch jest autorem znakomitej trylogii „Klątwy, mikroby i uczeni”. (t. I, W ciszy otwieranych grobów, 1988; t. II, Wileńska klątwa Jagiellończyka, 1993, t. III Ostatni krzyżowiec Europy. Oddychający sarkofag Warneńczyka, 1995). wysoko ocenianej przez fachowców między innymi przez profesora Aleksandra Gieysztora.

Warto byłoby przypomnieć tę trylogię choćby przez drukowanie jej w odcinkach w codziennej prasie. Cóż kiedy redaktorzy pism nie są tym pomysłem zupełnie zainteresowani. Wolą wałkować w nieskończoność głupawe wypowiedzi polityków, albo zajmować się rozwodami,  romansami i wzajemnymi oskarżeniami celebrytów, czyli osób które są znane tylko z tego, że są znane. Redaktorzy znają zapewne statystyki czytelnictwa w Polsce, z których wynika, że 58% obywateli nie przeczytało w ciągu roku ani jednej książki natomiast 18% może się pochwalić lekturą co najwyżej dwóch książek rocznie. Dlatego nie wyobrażają sobie, że ktoś będzie chciał czytać książkę historyczną w odcinkach.

Nawet nie wiedzą jak bardzo się mylą tak nisko ceniąc społeczeństwo polskie. Kiedy blisko ćwierć wieku temu pracowałam w piśmie „Ładny Dom” redaktor naczelny twierdził, że  statystyczny czytelnik ma cztery klasy szkoły podstawowej i żądał aby dziennikarze używali zdań co najwyżej czterowyrazowych.  Statystykę tę oparł na konkursie, w którym nagrodą były nasiona bodajże rzodkiewki czy buraka. Proponowałam redaktorowi żeby zrobić w piśmie tak zwaną rozkładówkę poświęconą zdjęciom starej Warszawy. Odmówił twierdząc, że nikogo to nie zainteresuje. W tym samym roku stałam w Gdańsku w ogromnej kolejce żeby kupić album „Był sobie Gdańsk” -zbiór wspaniałych zdjęć starego Gdańska (jedyne prawdziwe osiągnięcie życiowe Tuska , jak widać potrafię niektóre jego działania pozytywnie  ocenić).

Nasi  decydenci  naprawdę  nie doceniają polskiego społeczeństwa. W telewizjach dominują idiotyczne programy robione – jak to się mówi-  przez idiotów dla idiotów. Gdyby któryś  z szanownych redaktorów w czasie ostatniego konkursu chopinowskiego raczył pofatygować się jak zwykły obywatel po wejściówkę do Filharmonii zobaczyłby kolejkę ciągnącą się Marszałkowską do rogu Świętokrzyskiej i za zakrętem daleko w Świętokrzyską. Nigdy w czasach upadku realnego socjalizmu nie widziałam takich kolejek nawet po pralki, mięso ani po papier toaletowy. Na Requiem Mozarta wykonywane w kościele Świętego Krzyża w rocznicę śmierci Chopina trudno się zwykle dostać nawet z zaproszeniami. 

Sztuka współczesna, oficjalna, obecna w mediach, sponsorowana przez państwo ogranicza się obecnie do prowokacji, do eksperymentu łamiącego wszelkie konwencje a w tym zasady estetyki i dobrego wychowania. Zgodnie z definicją: „Uprawiać sztukę oznacza obrazić obywatela i kazać mu za to zapłacić”. Zamiast życia sztuki mamy więc do czynienia ze sztuką życia i to na nasz koszt. Tę definicję sztuki wyczerpują spektakle „Klątwa” w warszawskim Teatrze Powszechnym, oraz „Dziady” w krakowskim teatrze Słowackiego. Oparta na motywach Wyspiańskiego „Klątwa” sprowadza się do epatowania imitacją wulgarnego seksu i antykościelnymi manifestacjami. 

Zdawało się, że po „Klątwie” Frljicia w Teatrze Powszechnym w Warszawie – z bezczeszczeniem krzyża, oralnym seksem ze statuą Jana Pawła II – już nic gorszego zdarzyć się nie może. A jednak…” pisze Elżbieta Morawiec. „Chętnych do obejrzenia „Dziadów” w Krakowie czy „Klątwy” w Warszawie nie brakuje, bo nic tak narodu nie ciekawi jak skandal. A że przy tej okazji najświetniejsze dzieła naszej literatury topione są w szambie, to nic takiego – ot, koszty rewolucji artystycznej”– zauważa Krzysztof Masłoń. Kilka dni temu zespół teatru Słowackiego w Krakowie butnie oświadczył: „Teatr jest nasz”.

Odpowiem: „Proszę bardzo, niech kupią budynek w trybie przetargu, niech sami finansują swoje modernistyczne spektakle, niech sami sobie wypłacają pensje. Albo niech zostaną teatrem ulicznym produkującym się na jarmarkach i odpustach i niech zbierają pieniądze do czapki”. Tak przecież działa wolny rynek, który jest fetyszem współczesnego liberalizmu. Jeżeli znajdą się chętni do opłacania skandalizujących wybryków nie mam nic przeciwko temu. Jako podatnik zdecydowanie jednak protestuję przeciwko opłacaniu z moich pieniędzy takiego dziadostwa jak spektakl „Dziadów”. 

Jako podatnik chciałabym natomiast żeby którekolwiek z pism lokujących się po naszej, prawej stronie zdecydowało się drukować w odcinkach książki pana Święcha. Zapewniam że społeczeństwo doceni tę inicjatywę.

Wyciąć numer

Szanowni Państwo!
Czy zauważyliście, że przemawiam do Was po raz 555? Jak by tego było mało, to jeszcze w dniu o szczególnej dacie 2202 2022! Co z tego wynika? Raczej nic, ale poczytajmy to, za dobry znak.

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=484&user_id=0&wysijap=subscriptions

—————-

Zanosi się bowiem na wojnę, do której miejmy nadzieję nie dojdzie. Lepiej być jednak na nią przygotowanym, bo Putin jest gotów wyciąć nam dowolny numer, jakiego się nie spodziewamy, albowiem wojen nie wywołują ludzie zrównoważeni. Obronę pozostawmy tym, którzy się na tym znają.

Pozostali mogliby jednak zajmować się sprawami dotychczas niezałatwionymi, takimi, jak na przykład zastąpienie zmurszałej „elitarnej” kasty w kulturze, której, jak na razie nikt nie podskoczy, bo i po co się narażać? „Głodująca” Janda pomstowała, pomstuje i pomstowała będzie. Robimy jej na głowę milionowymi dotacjami, za które deprawuje młodzież przymusowymi porno przedstawieniami. Teatr Telewizji bywa tak straszliwie artystyczny, że działa jak środek wymiotny, albo przeczyszczający.
       Prócz teatru, młodzież będzie miała muzea w niezliczonej ilości. Czy sama to doceni, nie wiadomo, ale nasi sąsiedzi na pewno. Przypomnijmy jak starannie Niemcy przygotowywali się do wojny, zbierając dane co należy ukraść, z którego polskiego muzeum. Rosjanie rabowali spontanicznie, co popadło, a czego nie zabrali, to zniszczyli. Obecny władca Kremla jest koneserem. Już na początku swojej kariery co zanurkował, to wydobywał z morza starożytne, cenne amfory.
       Przetrwaliśmy wojny i rozbiory jako naród dzięki kulturze z literaturą na poczytnym miejscu. Promowaniem współczesnych, polskich talentów literackich, w tym scenarzystów, z całą pewnością nasi sąsiedzi nie są zainteresowani, a Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego?
       Bez obaw, takiego numeru polskie ministerstwo niemieckim i rosyjskim przyjaciołom nie wytnie.

  Zdrowia i wolności
Małgorzata Todd

Co mówi movie

    Szanowni Państwo!
       Movie już nic nie mówi od czasu przejęcia Hollywood przez neokomunę. Film amerykański, podobnie jak te powstające w innych zachodnich kinematografiach, przestały mieć cokolwiek sensownego do powiedzenia. Ograniczył się do bełkotliwej propagandy, albo idiotycznej bieganiny z pistoletem maszynowym.
       W scenariuszu, jak i w każdej dobrej fikcji literackiej nie ma elementów zbędnych. W prawdziwym życiu i kiepskiej literaturze są, a często nawet dominują. Ilustracją  tego twierdzenia niech będą najnowsze produkcje filmowe: „Babilon” rodzimej produkcji i rosyjska „Zwyczajna kobieta”.
       Żeby było bardziej przewrotnie, to pierwsza z tych produkcji bierze na warsztat temat bardzo ważki, jakim było wprowadzenie stanu wojennego i robi z niego… sieczkę. Żadnej dramaturgii, wtykanie tu i ówdzie komiksowych obrazków, które jak rozumiem, miały za zadanie zachęcać małolaty. Jedyne przesłanie to takie, że źli są źli, a dobrzy dobrzy, co miały wykazać niepowiązane ze sobą sceny. Najlepsza nawet historia, partacko opowiedziana, zniechęca do tematu. Szkoda. Jedynie lista osób biorących udział w tym „artystycznym” wydarzeniu była imponująco długa. Wyświetlanie jej trwało z dziesięć minut i chyba nie pominięto nikogo z personelu całego gmachu przy Woronicza 17.
       „Zwyczajna kobieta”, jak to zwyczajna kobieta, jest serialem bez zadęcia i bez przesłania dla ludzkości. Jest natomiast majstersztykiem. Każda scena ma znaczenie, każda wypowiadania przez aktora kwestia czemuś służy. Dobrze, że gdzieś na świecie są jeszcze ludzie, którzy do takiej perfekcji opanowali wykonywany zawód. I pomyśleć, że to zdarzyło się w Rosji! Szkoda, że u nas obowiązuje z jednej strony poprawność polityczna, a z drugiej kolesiostwo uniemożliwiające wybicie się nowym talentom, które na pewno gdzieś drzemią. Ogłaszam dla nich pobudkę.

Zdrowia i wolności
Małgorzata Todd

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=475&wysijap=subscriptions