Zakaz silników spalinowych przechodzi do historii. Polski rząd liderem europejskich frajerów

Zakaz silników spalinowych przechodzi do historii. Polski rząd liderem europejskich frajerów

Wielu Polaków uświadamia sobie, że zerwanie łańcuchów frajerstwa jest koniecznym pierwszym krokiem do godności narodowe

neon24/zakaz-silnikow-spalinowych-przechodzi-do-historii-polski-rzad-liderem-europejskich-frajerow

Zgodnie z doniesieniami Deutsche Welle Niemcy i Francja osiągnęły porozumienie w sprawie przyszłości europejskiej motoryzacji, skutecznie grzebiąc planowany na 2035 rok zakaz rejestracji nowych samochodów z silnikami spalinowymi. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiedział w Brukseli wprost: „zakaz silników spalinowych przechodzi tym samym do historii”. W zamian za ustępstwo Berlina Paryż przeforsował jednak korzystniejsze traktowanie samochodów i części samochodowych produkowanych w Europie, chroniąc tym samym własny przemysł i miejsca pracy.

image - 2026-10-18T092810.373.jpg

 Polski rząd jako „grzeczny uczeń” i europejski frajer

Warszawka, w imię ślepej akceptacji unijnej polityki klimatycznej, od lat odgrywa rolę „grzecznego ucznia”, który bez mrugnięcia okiem przyjmuje regulacje niszczące własny potencjał gospodarczy. Godziła się na windujące koszty normy emisyjne, na drogą i ideologiczną transformację energetyczną, która uderza w kieszenie zwykłych obywateli, i milczała, gdy zamykano lub przekształcano zakłady motoryzacyjne – bo „tak stanowi unijne prawo”.

Tymczasem ten artykuł to zimny prysznic i dowód na to, że w Unii Europejskiej prawo nie jest świętością, lecz narzędziem negocjacyjnym. Gdy Berlin i Paryż poczuły realny ekonomiczny ból i zagrożenie dla swoich miejsc pracy, bezceremonialnie zmieniły zasady gry. Niemcy wycofują się z ideologicznego zakazu, a Francja w zamian wymusza protekcjonizm na swoje części samochodowe.

W tym układzie elity polityczne w RP wyszły na klasycznych frajerów. I to z kilku powodów:

  • Zaakceptowały ideologię, którą jej autorzy właśnie porzucają. Traktowały Zielony Ład i zakaz silników spalinowych jak wyrocznię, podczas gdy dla jego architektów był on tylko kartą przetargową, którą można wycofać w momencie, gdy przestaje służyć narodowym interesom najsilniejszych graczy.
  • Zniszczyły własną konkurencyjność, podczas gdy inni ją chronią. Polski konsument i polski przemysł zostali obciążeni kosztami regulacji, od których największe gospodarki Europy właśnie zaczynają się wycofywać lub je omijać, zabezpieczając własne rynki.
  • To dowód na systemową hipokryzję elit. Reguły pisane są po to, by krępować słabszych, a nie by ograniczać silnych. To klasyczny przykład „pychy w sosie własnym” – wiara w to, że unijne regulacje są uniwersalne i sprawiedliwe, podczas gdy w rzeczywistości służą ochronie interesów Berlina i Paryża.

Jeśli państwo ma służyć społeczeństwu i chronić jego interesy (bezpieczeństwo ekonomiczne, godność i poczucie sprawczości obywateli), to pozwalanie na taką asymetrię jest dowodem na głęboko uszkodzone sprzężenie zwrotne w polskiej strategii europejskiej. Zamiast traktować polski rynek twardo i podmiotowo, pozwoliliśmy się wmanewrować w rolę moralizatora, który sam płaci rachunki za cudze eksperymenty.

Czas przestać być frajerem. Państwo nie istnieje po to, aby bezrefleksyjnie wdrażać dyrektywy, ale po to, aby mądrze i bezwzględnie bronić interesów swoich obywateli – tak samo, jak Berlin broni swoich silników spalinowych, a Paryż swoich fabryk.  Już wielu Polaków uświadamia sobie, że zerwanie łańcuchów frajerstwa jest koniecznym pierwszym krokiem do godności narodowej. Jednak zbyt mała jest ciągle ich liczba, aby optymistycznie patrzeć w przyszłość.

1792308592.png