Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 71 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow O WSI i po WSI 13 arrow Są ludzie, którzy mówią, że mamy prezydenta z WSI, że reprezentuje wpływy Moskwy.
Thursday 19 September 2019 14:33:17.27.
W Y S Z U K I W A R K A
Są ludzie, którzy mówią, że mamy prezydenta z WSI, że reprezentuje wpływy Moskwy. Drukuj Email
Wpisał: Michał Karnowski   
17.01.2014.

Są ludzie, którzy mówią, że mamy prezydenta z WSI, że jest on człowiekiem tych ciemnych służb, że reprezentuje wpływy Moskwy. Ale to ludzie źli, mali i podli

 

 

Michał  Karnowski wpolityce

Źli ludzie z oszalałej prawicy ciągle opowiadają jakieś bzdury, że nasz pan prezydent to człowiek Wojskowych Służb Informacyjnych - organizacji w sensie kadrowym i mentalnym będącej przedłużeniem sowieckiej razwiedki, pomostem pomiędzy nowymi a starymi czasami, stróżem wiadomych interesów i wielkim graczem na różnych operacjach paliwowo-mafiosowych.

Jeszcze bardziej źli ludzie potrafią sugerować, że to dzięki wsparciu WSI nasz pan prezydent wszedł na sam szczyt i że służby te promowały go od początku lat 90., a kiedy trzeba było za pomocą dziennikarzy wykańczały jego oponentów. A już zupełnie, zupełnie zdemoralizowane jednostki czasami bąkają o służbach polsko-rosyjskich w kontekście katastrofy smoleńskiej, która obu grupom była tak bardzo na rękę.

Jeśli są osobniki jeszcze gorsze od tych wcześniej wymienionych, upadli poniżej dna, to ci, którzy utrzymują iż Pałac Prezydencki to dziś strefa moskiewskich wpływów. Właśnie za sprawą pana prezydenta.

Pan prezydent nigdy się do tych paskudnych i całkowicie nieprawdziwych pogłosek nie odniósł. Domyślam się, że z dwóch powodów. Po pierwsze pan prezydent jest smpatycznym, ciepłym misiem zainteresowany głównie nazewnictwem autostrad, ledwie coś tam kojarzy o służbach i w ogóle nie z tego jest, służbowego znaczy, świata. Po drugie zaś, nasz pan prezydent nigdy ale to nigdy się nie denerwuje. Nie wali pięścią w stół. Nie wierzycie państwo? To policzcie razem ze mną.

Oto niedawno znowu zmarło dziecko do którego nie dojechała karetka. Ale prezenter telewizyjny słusznie zauważył, że nie ma żadnego dowodu iż gdyby dojechała, to dziecko by przeżyło. I pan prezydent też się tym wydarzeniem w ogóle nie zdenerwował, nawet go to - przyznajmy - nie obeszło. Podobnie jak rozkład za rządów PO służby zdrowia - o czym więcej w najnowszym tygodniku "w Sieci".

Nie ruszył też specjalnie pana prezydenta skok rządu na miliardy zgromadzone w OFE. Owszem, skrzywił się, ale spokojnie podpisał.

Nerwy trzymał na wodzy nasz pan prezydent także gdy kolejne setki tysięcy młodych Polaków opuszczały kraj.

Nie rusza go, że firmy budujące autostrady - odwrotnie niż na Zachodzie -nie przemieniły się w sprawne i duże kompanie zdolne do ekspansji i rozwoju, ale padły jak muchy.

Nie chciał nikogo dymisjonować gdy jego ludzie wywalali z mediów publicznych wszystkie niepokorne głosy.

Nie dał się wyprowadzić z równowagi przez kolejne wielkie złodziejstwa, te jawne i te jeszcze ukryte.

W ogóle nie zareagował gdy niemiecka prasa po raz setny chyba, cynicznie, określiła zbrodnie swojego własnego jak najbardziej niemieckiego narodu mianem "polskich obozów koncentracyjnych". Bo dobry dyplomata wie, że spokój to podstawa.

Podobnie udało się panu prezydentowi zachować spokój gdy stawiano pomnik sowieckim agresorom na polach Ossowa.

Zaciska też zęby gdy jego rzekomo ukochana armia przemienia się w atrapę.

Nie daje poznać po sobie emocji gdy Rosjanie podsuwają pod polskie granice skierowane przeciw nam rakiety i przejmują Ukrainę.

Nie wzbudziły złych emocji u pana prezydenta kolejne smoleńskie kompromitacje, te sfałszowane raporty Anodiny z krzykiem ofiar puszczanym dla lepszego efektu na koniec, te kopie tych kłamstw zamieszczone w "polskim" millerowskim raporcie, to mycie i niszczenie wraku tupolewa. Nic. Profesjonalna cisza. Zero reakcji.

Jak państwo widzą, pan prezydent właściwie nigdy się do tej pory nie zdenerwował.

No, ale umorzenie śledztwa wobec Antoniego Macierewicza to było już za dużo. Jak to? Ten bezczelny, uparty i nieprzekupny człowiek zlikwidował WSI, napisał dwa raporty, odciął tę - jak mówią niektórzy - sowiecką łapę w sercu państwa polskiego, utrudnił działanie iluś tam szpionom i jeszcze chodzi na wolności? I ten Seremet na to pozwala? Nie widzi, że MON odpuszcza wszystkie procesy, że chce je przegrywać i płacić? Nie rozumie co się do niego mówi - subtelnie i wprost, z telewizora? Nie wie gdzie nadaje WSI, 24 godziny na dobę? Nie? No to nie będzie dłużej Seremetem, znaczy Prokuratorem Generalnym. Dość. Coś tu nie gra. Tym razem pan prezydent walnął pięścią stół. Porządek musi być.

Koniec ze znakiem pokoju dla wszystkich, dość tych zabaw, miękkości, bajek o niezależności prokuratury opowiadanych przez ostatnie lata. Seremetowi trzeba jasno powiedzieć, i powiedziano, "won!". Nie rozumie zasad, niech spada. I pal licho cenę! Tu pan prezydent wszystko rzucił na szalę, a wszystkie pozory odrzucił. Stoi dziś przed nami w całej jaskrawości, widzimy w pełni co jest dla niego najważniejsze, co tworzy jego oś ideową, kręgosłup moralny i pragmatykę działania.

A zatem, wracając do początku, są źli ludzie, którzy mówią, że mamy prezydenta z WSI, że pan prezydent jest ich człowiekiem. To ludzie mali i podli, umieją tylko - używając języka niejakiego Mellera - rzygać i rzucać (to z kolei z Lisa) smoleńskim łajnem. Jak nisko trzeba upaść by rozpuszczać takie plotki?

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.