Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 126 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow W POLSCE III arrow Obrońca Krzyża w psychiatryku
Thursday 02 April 2020 14:13:55.29.
migawki
 

Trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożarł. Sprzeciwiajcie mu się mocni w Wierze, wiedząc, że to samo utrapienie spotyka braci waszych na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, który wezwał was do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, udoskonali, utwierdzi i ugruntuje utrapionych. 1P 1,5

===========
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. List do Efezjan, 6 – 12,13
       Czy głupota jest grzechem?
 
W Y S Z U K I W A R K A
Obrońca Krzyża w psychiatryku Drukuj Email
Wpisał: PAULINA NASTERNAK, AG   
29.09.2010.

Obrońca Krzyża w psychiatryku

Patriotyzm jako psychiatryczna jednostka chorobowa.

Gazeta Polska 29 września 2010

            Jan Kossakowski, emerytowa­ny lekarz weterynarii, zaanga­żowany w obronę Krzyża Pa­mięci pod Pałacem Prezydenc­kim, jest przetrzymywany w szpitalu psychiatrycznym. Bo Straży Miejskiej nie spodobało się, że przyczepił do ściany portret Marii i Lecha Kaczyńskich. Było południe, 22 września. Jan Kos­sakowski, który jak co dnia czuwał przez Pałacem Prezydenckim (pi­saliśmy o nim w poprzednim nu­merze gazety), przyczepił do ta­blicy ogłoszeń umieszczonej na ścianie przy Ministerstwie Kul­tury fotografię ,tragicznie zmarłej pary prezydenckiej. Fotografię ozdobił sztuczną różą.

            - Po chwili z dziedzińca mini­sterstwa nadszedł pracownik, któ­ry zerwał zdjęcie. Zapytałem, dla­czego. Odparł: - Bo mi kazał pan minister - relacjonował Kossa­kowski naszej reporterce, która zdołała przeprowadzić z nim roz­mowę w szpitalu.

- Pan Jan poinformował, że bar­dzo kocha parę prezydencką i nie rozumie, dlaczego zdjęcie nie może pozostać na miejscu - mówi pani

Elżbieta, naoczny świadek wydarze­nia. - Byt spokojny, zrównoważony.

            Kossakowski zwrócił się do stoją­cych obok funkcjonariuszy Straży Miejskiej, by reagowali, gdy zrywa­ne są wywieszki z tablicy ogłoszeń. Bez skutku. Funkcjonariusze zain­teresowali się za to samym Kossa­kowskim: wzięli go na druga stronę ulicy, gdzie został otoczony przez kilkunastu strażników. "Ty jesteś chory psychicznie, dzwonimy na Nowowiejską" - usłyszał. Jedno­cześnie wezwano policję. Przy oka­zji zatrzymanego brutalnie szarpa­no, o czym świadczą liczne sińce.

            Świadek zdarzenia opisuje na blo­gu www.wordpress.com  dalszy przebieg zajścia: "Strażnik miejski zapytał go: »Czy pan jest chory psychicznie?«. Na to pan Jan odpowiedział: ..Jeśli patriotyzm jest chorobą psychiczną, to jestem chory psychicznie«. Na to strażnik oświadczył policji: » Zatrzy­many oświadczył, że jest chory psy­chicznie« i zawieźli go do szpitala psychiatrycznego".

            Jan Kossakowski trafił na oddział psychiatryczny szpitala psychia­trycznego przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie. Lekarka przyjmująca go na oddział stwierdziła, że wszyst­ko przebiega zgodnie z prawem. W protokole przyjęcia wpisała, że pacjent od 10 kwietnia wciąż prze­bywa na Krakowskim Przedmie­ściu. Kossakowskiego zatrzymano i do momentu oddania numeru do drukarni, czyli 27 września wie­czorem, jest wbrew swej woli prze­trzymywany na oddziale. Przez te dni na siłę robiono mu zastrzyki.

            Doktor Dariusz Maciej Myszka, wicedyrektor szpitala do spraw lecznictwa, kategorycznie odma­wia zezwolenia na rozmowę dziennikarza z ordynatorem od­działu. Sam zasłania się tajemni­cą lekarską. - Pacjent trafił do nas na podstawie artykułu 23 ustawy o ochronie zdrowia psy­chicznego, czy spełnia przewi­dziane przez ustawę warunki, zdecyduje sąd - mówi.

            Przepis ustawy, na który powołu­je się dr Myszka, stwierdza: "Osoba chora psychicznie może być przyję­ta do szpitala psychiatrycznego bez zgody wymaganej tylko wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej cho­roby zagraża bezpośrednio własne­ mu życiu albo życiu lub zdrowiu in­nych osób".

W jaki sposób Kossakowski stwa­rzał zagrożenie życia, skoro znany jest jako osoba spokojna i zrówno­ważona, a świadkowie zdarzenia spod Pałacu Prezydenckiego pod­kreślającego opanowanie? Odpo­wiedzi na to pytanie szukali dzien­nikarze. Do ordynatora oddziału, na którym przetrzymywany jest Kossakowski, udało się dotrzeć Ewie Stankiewicz, - Poszłam do szpitala, by nagrać wywiad do drugiej części filmu "Solidar­ni 2010". Po chwili przyszła pani ordynator Regina Gerbszt i zażą­dała ode mnie opuszczenia szpita­la. Nie chciała udzielić podstawo­wej informacji, dlaczego pan Kos­sakowski jest wbrew swej woli przetrzymywany w psychiatryku. Pani ordynator uznała, że nie je­stem stroną w tej sprawie. Mimo że Jan Kossakowski natychmiast zadeklarował, że na piśmie złoży oświadczenie, iż występuję w jego imieniu, pani ordynator pozostała głucha na te stwierdzenia i wypro­siła mnie ze szpitala - opowiada nam Ewa Stankiewicz.

            W kolejnych dniach dziennika­rze "Gazety Polskiej" mieli utrud­niony dostęp nie tylko do szefowej oddziału, ale przede wszystkim do samego Kossakowskiego. Powo­dem odmowy zgody na spotkanie było rzekome przekroczenie limitu odwiedzin.

            Sprawą Kossakowskiego zajął się już senator Zbigniew Romaszewski, który na co dzień podejmuje inter­wencje dotyczące łamania praw człowieka.

PAULINA NASTERNAK, AG

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.