Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 64 gości
S T A R T arrow O POLSKĘ arrow Prawo 19 arrow Prokurator na podsłuchu CBA. Jak zwykle w ratach, jak to Jasiu. 10 maja 2012
Thursday 21 November 2019 22:54:24.28.
migawki
Diabeł do Rybaka z Watykanu: Teraz już tylko pachamamy, bałwany łowić będziesz"
 
W Y S Z U K I W A R K A
Prokurator na podsłuchu CBA. Jak zwykle w ratach, jak to Jasiu. 10 maja 2012 Drukuj Email
Wpisał: Cezary Gmyz   
26.06.2019.

Prokurator na podsłuchu CBA. Operacja „Astrea".

Jak zwykle w ratach, jak to Jasiu.

10 maja 2012

Cezary Gmyz https://www.rp.pl/artykul/872712-Prokurator-na-podsluchu-CBA.html

Funkcjonariusze zdobyli dowody mogące świadczyć o tym, że wrocławska śledcza przyjmowała łapówki

Szefowa Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu była celem akcji CBA – ustaliła „Rz". Operacja „Astrea" jest drugą obok opisywanej już przez „Rz" „Yeti" dotyczącą korupcji we wrocławskim wymiarze sprawiedliwości. Poniżej dalsza część artykułu

 

Właśnie z badania podejrzewanej korupcji wśród wrocławskich prawników wyłoniła się afera hazardowa. Podsłuchując adwokatów z kancelarii Pretor Ryszarda Bedryja i Agnieszkę Godlewską, CBA dowiedziało się o związkach Ryszarda Sobiesiaka i Zbigniewa Chlebowskiego. Bedryj był pełnomocnikiem Sobiesiaka podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą.

Teraz CBA wróciło do początkowego wątku operacji, czyli domniemanej korupcji wśród prawników. To właśnie z tą akcją miało związek wtorkowe zatrzymanie przez CBA Mirosława M. Sprawa jest elementem operacji „Yeti".

„Rz" ujawnia szczegóły innej operacji „Astrea", również dotyczącej korupcji we wrocławskim wymiarze sprawiedliwości.

Bedryj i Godlewska zostali objęci przez CBA kontrolą operacyjną – podsłuchami oraz obserwacją w 2009 r. Na przełomie listopada i grudnia tego roku funkcjonariusze delegatury CBA we Wrocławiu, analizując stenogramy podsłuchów, zwrócili uwagę na to, że adwokatów łączą bliskie relacje z szefową prokuratury Wrocław Krzyki-Zachód Anną Moniką Molik.

Z podsłuchów wynikało, że za jej pośrednictwem usiłowali załatwić sprawę swojego klienta, byłego senatora Unii Demokratycznej, a potem burmistrza Świebodzic Jana Wysoczańskiego. Miał on wówczas na koncie dwa prawomocne wyroki, m.in. za handel kradzionymi samochodami.

Wiatr w kieszeniach

Wysoczański w tym czasie miał poważne kłopoty finansowe, bo w ramach prowadzonych postępowań prokuratura zajęła mu majątek. Szansą na wyjście na prostą było dla niego ściągnięcie długu z wrocławskiego biznesmena pochodzenia bośniackiego Refika Z. Sprawa dotyczyła niezwykle cennej działki budowlanej na wrocławskich Bielanach, gdzie ulokowany jest największy na Dolnym Śląsku kompleks handlowo-przemysłowy. Wysoczański rościł sobie prawa do działki i obawiał się, że Z. może ją sprzedać. Adwokaci mieli wpaść na pomysł, by wykorzystać znajomość z prokurator Molik i spowodować, by kierowana przez nią prokuratura wydała zakaz zbywania spornej nieruchomości.

Problem polegał jednak na tym, że prokuratura Krzyki-Zachód nie miała w żadnym zakresie tzw. właściwości miejscowej, czyli nie mogła wydać takiej decyzji. Według organów ścigania sprawę chciano załatwić za pomocą łapówki z pieniędzy przekazanych przez Wysoczańskiego. Z materiałów CBA wynika, że mecenas Godlewska i prokurator Molik miały uzgodnić, że sprawą zajmie się asesor prokuratorski Sławomir Szołucha.

7 listopada w mieszkaniu szefowej prokuratury Wrocław-Krzyki Godlewska i Molik miały wspólnie sporządzić zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Z., któremu zarzucano próbę udaremnienia zaspokojenia wierzyciela.

Z rozmów zarejestrowanych przez CBA wynika, że prokurator Molik miała kłopoty finansowe. „Monia chyba jest w bardzo pilnej potrzebie", „tak zwany wiatr w kieszeniach jest" – informowała Godlewska Bedryja.

Operacja „Astrea"

Okazało się jednak, że również Wysoczański nie jest w stanie zgromadzić wystarczającej kwoty na domniemaną łapówkę. Z rozmów wynikało, że chodzi o 100 tysięcy złotych.

15 grudnia 2009 r. w barze Paragraf we wrocławskim sądzie funkcjonariusze CBA zaobserwowali spotkanie Bedryja z Molik. Właśnie po nim postanowiono wszcząć nową operację o kryptonimie „Astrea". W jej ramach podsłuchem objęto również prokurator Molik.

Sprawy się jednak komplikują, bo Wysoczański trafia do szpitala. Prowadzenie sprawy musi przejąć jego syn Tomasz. W sylwestra 2009 r. Godlewska spotyka się z synem Wysoczańskiego. Z nagrań wynika, że domniemana łapówka ma być płacona w ratach.

3 stycznia 2010 syn informuje Wysoczańskiego, że „był u znajomej, załatwił sprawę".

30 stycznia Godlewska w restauracji w Świdnicy spotyka się z Wysoczańskim, który wyszedł ze szpitala. Funkcjonariusze CBA obserwują, jak przekazuje Godlewskiej teczkę lub dużą kopertę.

10 lutego asesor Szołucha prowadzący sprawę dzwoni do Godlewskiej i informuje o wezwaniu Z. na 16 lutego do prokuratury. W tym dniu Refik Z. otrzymuje zarzuty próby udaremnienia zaspokojenia wierzyciela i zakaz zbywania spornej nieruchomości. Zaraz potem Godlewska informuje o tym Wysoczańskiego i umawia się na następny dzień na parkingu przed hotelem Bacero we Wrocławiu. Po tym spotkaniu Godlewska informuje Bedryja, że Wysoczański przywiózł pieniądze „jak zwykle w ratach, jak to Jasiu".

Refik Z. odwołał się od zakazu zbywania nieruchomości. Pod koniec marca Godlewska dowiaduje się o tym od znajomej sędzi. Adwokat miała powiedzieć, by zażalenie oddalić, i taka decyzja zapada.

CBA od lipca 2010 r. sukcesywnie przekazuje materiały do prokuratury. Jak ustaliła „Rz", między lipcem 2010 r. a styczniem 2011 r. trwa korespondencja między centralą CBA, jej delegaturą we Wrocławiu i Prokuraturą Apelacyjną w Krakowie. Ma ona ustalić, czy wszystkie czynności w tej sprawie były zgodne z prawem. Rozpoczęcie wtorkowej akcji we Wrocławiu świadczyć może, że nie doszukano się nadużyć.

Mecenas Bedryj, z którym rozmawialiśmy, nie zgodził się udzielić autoryzowanej wypowiedzi. Sławomir Szołucha, dziś adwokat, odmówił nam informacji, zasłaniając się tajemnicą służbową. Prokurator Molik po informacje odesłała do rzecznika prasowego prokuratury.

Rz" nie udało się skontaktować z mecenas Godlewską ani Janem Wysoczańskim i jego synem.

Prawnicy i łapówka

O zawiadomieniu, które Jan Wysoczański miał złożyć w prokuraturze przeciw Refikowi Z.:

A.G.: Dopiero też niedawno przyjechałam, byłam u Molikowej.

R.B.: No...

A.G. No bo tam się umówiłam z nią, wiesz co, w sobotę, żeby tam ze mną siadła i tak to sprytnie napisać to zawiadomienie wiadome, żeby wiesz. No, misiek, no to powinna wydać dyspozycję, że to się ma utrzymać według tej właściwości (...)

O łapówce, którą miał dać Wysoczański za załatwienie sprawy:

A.G.: A jaką ja mam gwarancję, że on w styczniu przyniesie mi drugą połowę? Ja mu załatwię za połowę taką rzecz, a on mi...

R.B.: Kwestia tam zarzutów różnych, to będzie trwało do końca stycznia. Te główne czynności.

A.G.: Ale wiesz, najważniejsza rzecz załatwia się w tej chwili. Bo oni to zabezpieczą natychmiast. Przed zarzutami.

R.B.: Już przed zarzutami?

A.G.: No. No tak Monia mówiła, że ona zakaz zbywania zrobi w przyszłym tygodniu.

O tym, że Wysoczański ociąga się z zapłaceniem łapówki:

A.G.: Albo będziemy kategoryczni, albo niech spierdziela po prostu. I jakieś ulgi, i jakieś promocje... na drzewo kurde! (...)

M.M.: Dokładnie tak, dokładnie tak. No dobra, odezwiesz się, jak będziesz cokolwiek wiedziała.

Zmieniony ( 26.06.2019. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.