Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 111 gości
S T A R T arrow Kultura i okolice arrow Zofia KOSSAK arrow Godzina, która mija bezpowrotnie. Godzina upłyniona, która przybliża moment Obrachunku.
Monday 26 October 2020 08:40:29.30.
migawki
 

Uchwalili bezczelnie „Bezkarność konowała+” pod szydliwą nazwą „Dobry Samarytanin”.

Polacy karnie noszą maseczki nawet na pustej ulicy. Tymczasem liczba stwierdzonych zakażeń rośnie. Okazuje się, że maskowanie nie działa, ale tego rząd nie przyzna za nic w świecie. Dlatego trzeba wskazać „wroga ludu”, który niweczy wysiłek całego narodu.

Co chcą nam powiedzieć celebryci, okraszający informację o złapaniu kowida: "dbajcie o siebie, noście maseczki"? Że sami zaniedbali i nie nosili, czy że ich samych to dbanie i noszenie przed niczym nie uchroniło?

 
W Y S Z U K I W A R K A
Godzina, która mija bezpowrotnie. Godzina upłyniona, która przybliża moment Obrachunku. Drukuj Email
Wpisał: Zofia Kossak   
23.10.2019.

Godzina, która mija bezpowrotnie. Godzina upłyniona, która przybliża moment Obrachunku.

Zofia Kossak, Bez oręża, wstęp.



Pomimo że dwieście lat już minęło od dreszczu tysiąclecia, gdy cały świat oczekiwał swej zagłady - ilekroć kończył się jeden wiek a zaczynał drugi, ludzkość przeżywała echo tej dawnej obawy. Koniec wieku - to słowo niosło w sobie nieokreślony, dojmujący lęk. Doba wieczności zamykała drzwi za sobą. Nie doba! wszakże śpiewano: „Tysiąc lat przed oczyma Twymi jako dzień wczorajszy miną”. Tysiąc lat! Więc cóż jest wiek? Nie więcej niźli godzina żywota. Lecz i godzina ma swoje znaczenie. Godzina, która mija bezpowrotnie. Godzina upłyniona, która przybliża moment Obrachunku...

Ostatnie lata każdego dogasającego wieku, pierwsze lata nadchodzącego pełne były nieokreślonych przeczuć i rozważań. Zaszłe podczas nich zdarzenia posiadały znaczenie wróżebne. Oglądano je pilnie, wysnuwając z nich wnioski o urodzaju lub klęsce, doli lub niedoli lat nadejść mających. Przypominano opowiadania dziadów o podobnych zjawiskach i wpływie przez nie wywartym. I jak gdyby całe przyrodzenie dzieliło niepokój ludzi, mnożyły się znaki na ziemi i niebie, słońce gasło, albo stawało w kształt krzyża; długo po zachodzie po niebie przewalały się czerwone chmury, rozdwajał się miesiąc, a zdarzało się nawet, że zmarli wstawali z cmentarzy i zachodzili widomi do mieszkań. Krytyczne lata rozdzielające wiek dwunasty od trzynastego, zamknięte między 1195 a 1205 rokiem, nie były wolne od podobnych strachów. Raczej przeciwnie: wszystko wskazywało, że czasy nadchodzące będą czasami klęski, pożogi i grozy. Wprawdzie u progu nowego wieku zmarł Henryk VI, straszliwy Hohenstaufen, ciążący nad całą środkową Europą. wróg Italii i papiestwa, a nieletni jego dziedzic oddany był przez pobożną matkę Konstancję _w opiekę papieża. Lecz cóż stąd. gdy już krążyły o tym nieletnim Fryderyku II złe wróżby, wskazujące nań niechybnie jako na przyszłego, przez Objawienie św. Jana przepowiedzianego Antychrysta.

Niezależnie zaś od tego można było sądzić, że Antychryst już przemierzył świat i postał swoje złe ziarno, taki niepokój trwał w sercach wszystkich ludzi. Bogatych i uczonych zarówno jak prostaczków. Stary porządek feudalny, trwający bez większych zmian od czasów upadku imperium, nagle zaczynał pękać, załamywać się. Przestano wierzyć, że co było dobrym dla dziadów, musi być dobre dla wnuków, która to wiara jest, jak wiadomo, węgłem statecznym porządku. Mało kto był zadowolony ze swego losu. Ludzie oderwali się od ziemi, w którą poprzednio wrastali jak drzewa, i krążyli niespokojnie, pragnąc lepszego bytu, lepszych warunków, lepszej, doskonalszej wiary.

To szczególnie. Kościół rzymski nigdy dotychczas przez nikogo nie sądzony, sprawujący władczo rządy dusz, stawiający swych księży, mnichów i biskupów powyżej wszystkich stanów, ujrzał się nagle w obliczu surowych sędziów, którzy zarzucali mu zdradę Chrystusa Pana. Sędziowie ci, dziwna rzecz, pochodzili przeważnie z gminu. Wielmoże, gdy się darli z duchowieństwem, to o prawa i dochody. Maluczkim szło o zasadę. Sekty głoszące nawrót do starochrześcijańskiej prostoty jęły się mnożyć jak grzyby po deszczu.

Z dziedziny czysto duchowej niepokój ten przenosił się w naukę, obyczaje. W nauce pożądano nowych horyzontów, W obyczajach nowych swobód. Stary ład bronił się, jak mógł, przeciw tym zakusom. Obwarował przepisami udzielana na. uniwersytetach wiedzę i bezlitośnie tępił wszystko„ co mogło być podciągnięte pod zepsucie, herezję, albo czary. Ludzkość rwała się w górę. nigdy, przedtem ani potem nie znanym impetem, strzelała; w niebo wieżycami katedr, domagała się wielkich czynów. Stary ustrój nie rozumiał tych porywów. Gniótł je i ścieśniał dopóty, aż zrezygnowawszy z pędu wzwyż, ludzkość odnalazła radość życia w Odrodzeniu. Ale to miało nastąpić znacznie później. Na razie był tylko niepokój. Nieuświadomiony, przecie dokuczliwy. Niepokój i lęk przed tym, co niósł zaczynający się wiek.

Zmieniony ( 23.10.2019. )
 
następny artykuł »
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.