Lasy Państwowe wprowadzają „limity” [kartki] na „chrust”. [A ja jeszcze przedwczoraj podawałem to jako ponury żart]

W odmętach socjalizmu. Lasy Państwowe wprowadzają „limity” [kartki] na „chrust”.

[A ja jeszcze przedwczoraj podawałem to jako ponury żart:

https://nczas.com/2022/06/08/w-odmetach-socjalizmu-lasy-panstwowe-wprowadzaja-limity-na-chrust/
Ceny gazu i węgla idą w górę, a Polaków nie stać na ich kupno, więc szukają alternatywy. Z tego powodu – zgodnie z zaleceniem resortu środowiska – zwrócili się do Lasów Państwowych, które sprzedają drewno na opał. Jednak, ze względu na ogromną skalę zainteresowania, LP już wprowadzają limity na samodzielnie pozyskiwane gałęzie
.

Z powodu szalejących cen węgla i gazu program „chrust plus” cieszy się ogromną popularnością wśród Polaków. Przypomnijmy, że pod koniec maja w wydanym komunikacie Ministerstwo Klimatu i Środowiska poinformowało, że na wniosek szefowej resortu, Anny Moskwy, Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych „przygotowała wytyczne dotyczące wsparcia możliwości nabywania przez odbiorców indywidualnych surowca drzewnego do celów opałowych”.

– W ostatnich latach obserwowaliśmy spadek zainteresowania możliwością samodzielnego pozyskiwania drewna przez ludność lokalną. Na wskazanym przez leśniczego terenie istnieje możliwość zbierania gałęzi na opał. Obecnie wyraźnie widzimy odwrócenie tego trendu – przyznał w maju cytowany w resortowym komunikacie wiceminister klimatu Edward Siarka.

– Cały czas obowiązuje, za zgodą leśniczego, możliwość zbierania gałęzi na opał. W tym roku po rozpoczęciu wojny w Ukrainie i zawirowaniu na rynku energii wzrosły zapytania do nadleśnictw o wskazanie terenu i zgodę na pozyskiwanie drewna opałowego w lokalnych lasach. Priorytetowo należało zadbać by pierwszeństwo samopozyskiwania drewna miały społeczności lokalne – zaznaczył.

Za zbieranie gałęzi w lesie też trzeba zapłacić, jednak o wiele mniej niż za gaz czy węgiel. Gałęzie mogą być zbierane wyłącznie na wyznaczonym przez leśnika terenie. Ponadto wytyczne obejmują tylko gałęzie o odpowiedniej grubości.

Z doniesień cytowanego przez businessinsider.pl Radia ZET wynika, że zainteresowanie jest ogromne. „Niektóre nadleśnictwa już wprowadzają limity, na przykład do 30 m sześc. drewna” – czytamy.

Lasy Państwowe sprzedają Polakom drewno niższych klas, które ma małe zastosowanie w przemyśle – S2AP oraz S4. W praktyce postanowienia Decyzji Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych oznaczają, że drewno najniżej jakości, w pierwszej kolejności może zostać kupione przez lokalnych mieszkańców.

Klasa S2AP to drewno, którego średnice górna i dolna nie przekraczają odpowiednio 5 cm i 24 cm. Litera „P” oznacza, że drewno to jest „ogólnego przeznaczenia”.

Zastosowanie przemysłowe drewna opałowego, o którym mowa w ww. Decyzji, ze względu na jego niską jakość, jest mocno ograniczone. Należy przy tym podkreślić, że drewno w lasach zarządzanych przez PGL LP, nigdy nie było pozyskiwane w celu spalenia – jako surowiec opałowy wykorzystywane jest drewno najniższej jakości, obarczone wieloma wadami, głównie z wierzchołkowych części drzew.

W cennikach niektórych nadleśnictw figuruje także drewno opałowe, oznaczane często literą „O”. Jednak w ogólnej klasyfikacji za drewno opałowe uchodzi klasa S4. Jej górna średnica nie może przekraczać 5 cm, dla dolnej nie ma limitu.

Pozyskiwane samodzielnie drewno S4 kosztuje – w zależności od nadleśnictwa – od 75 do 154 zł za metr sześc. Koszt S2AP to już od 246 do 253 zł. W niektórych miejscach sprzedawane jest także „drewno małowymiarowe – drobnica opałowa”, czyli tzw. chrust, za 44 zł za metr sześc. Jest to klasa M2, a więc średnica dolnej części nie może przekraczać 5 cm bez kory.

Źródła: bussinesinsider.pl/PAP

========================

mail:

Posprzątać las i jeszcze za to zapłacić.  A potem dodatkowa kara za palenie w piecu, bo dym leci. Szatański plan. 

A mnie się przypomniały stare dobre czasy, kiedy za makulaturę i inne surowce wtórne nam płacono. A teraz nie dość że oddajemy za darmo,  to jeszcze trzeba płacić ciężkie pieniądze. Ja nieraz nie wystawiam nawet kosza z odpadami, bo tam prawie nic nie ma. A znajomi mają pojemnik firmowy za który płacą oddzielnie,  co oczywiście nie zwalnia ich z płacenia „normalnej” stawki do gminy. To jest chore. D.