Dlaczego Rosja nie wygrywa wojny

Dlaczego Rosja nie wygrywa wojny

Co z tą Rosją? Mieli wygrać, nie wygrywają. Dlaczego Rosja nie jest jeszcze w Kijowie? – pyta Piotr Szlachtowicz w 33-minutowym podcaście:

Odpowiada dr Leszek Sykulski: No właśnie, dlaczego Rosja prowadzi tę wojnę na pół gwizdka, dlaczego nie ma wojny pełnoskalowej. Dlaczego nie ma ataków dekapitacyjnych na ukraińskich przywódców, ataków na linie zaopatrzenia, niszczenia mostów na Dnieprze, niszczenia hubów redystrybucji zachodniej broni. Dlaczego nie ma powszechnej mobilizacji. Gdyby przecież Rosjanie chcieli wyeliminować ekipę Zełenskiego, mogliby to zrobić. Dlaczego? – Nie ma trafnej odpowiedzi na to pytanie. Myślę, że jest to tajemnica Kremla.

Konflikt na tym poziomie jest utrzymywany w konsultacji z USA? Z Chinami? – Faktem jest, że jest to wojna zastępcza. Rosja stoi przed dylematem: nawet gdyby poraziła kijowski reżim, to i tak nie zakończyłaby tej wojny, bo główne ośrodki decyzyjne znajdują się w Londynie i Waszyngtonie. Moskwa stoi przed dylematem: czy pójść drogą Iranu, który atakuje państwa udzielające pomocy agresorom? – Oznacza to potencjalną wojnę z NATO. Czy też kontynuować wojnę na wyniszczenie. Rosja jest w stanie przez dwa do trzech lat prowadzić te zmagania, a Ukraina nie wytrzyma tak długo tej intensywności, jaką widzimy ostatnio. Ukraińska obrona powietrzna nie jest już w stanie bronić się skutecznie.

Zapowiadana jest na jesień mobilizacja 500 tysięcy mężczyzn w Rosji. Dlaczego tak późno? – Niektórzy twierdzą, że jest to po prostu wojna na wyniszczenie – nie tylko Ukrainy, ale też zasobów NATO. Widać to choćby w Polsce, gdzie armia została rozbrojona i jest słabsza niż pięć lat temu. Żołnierze rezerwy nie potrafią obsługiwać nowego sprzętu.

Władimir Putin

Pyta P. Szlachtowicz: Czy okrzepnięcie ukraińskiej armii, czy masowe użycie dronów mają znaczenie?

— Tak, mamy do czynienia z rewolucją w sprawach militarnych. Ukraina jest poligonem dla Zachodu. W bieżącym roku Rosjanie wyprodukują 7,3 mln dronów (porównajmy: Polska zamówiła kilka tysięcy dronów). W ostatnich dniach Rosja wystrzeliła 40 rakiet balistycznych, w większości były to celne uderzenia. Na Ukrainie zaś brakuje żołnierzy, zapewne posunie się Kijów do prowokacji, by wciągnąć państwa NATO do wojny.

Panuje chaos w Kijowie, także w zakresie redystrybucji pomocy zachodniej, która to pomoc jest w znacznej części rozkradana. Jest tak, że ukraińskim oligarchom nie marzy się wejście do Unii. Korupcja jest filarem funkcjonowania państwa i w interesie sił wspierających kijowski reżim nie jest członkostwo, lecz uzyskanie nielimitowanego dostępu do wspólnego rynku.

P. Szlachtowicz: W mediach rosyjskich padają ostre słowa krytyki wobec Kremla. Jak to wpływa na pozycję W. Putina?

— Krytycyzm? – Owszem, ale nie zapowiadają się bunty społeczne, nie ma prób usunięcia prezydenta z urzędu. Są głosy niezadowolenia, ale nie jest to poziom, który zagrażałby dziś władzy Putina. Promowany na przyszłego prezydenta Aleksiej Diumin, który w 2014 roku przeprowadził wzorcowo operację krymską [to była akcja! – przypis ZB], jest lojalny wobec Putina. Jest zwolennikiem bardziej zdecydowanych działań wobec Kijowa i jest człowiekiem, który może stworzyć nowe relacje w relacjach z Zachodem.

Aleksiej Diumin

P. Szlachtowicz: A co jest na linii Warszawa – Moskwa? – PiS i PO zrobiły wszystko, by było bardzo źle. Czy jest możliwe, że Polska stanie się ofiarą rosyjskiego ataku?

— Przez ponad 20  lat można było z Rosją rozmawiać, handlować. Od 2022 roku relacje są zawieszone. Aktualnie jest tak, że nowy ambasador Georgij Michno nie złożył listów uwierzytelniających, bo prezydent K. Nawrocki nie zaprosił go do swego urzędu. Ataku wykluczyć nie możemy. Rosja nie musi zresztą atakować Polski, by dokonać odwetu. To może być też atak na konkretne zakłady produkujące broń dla Ukrainy (zakłady w Mielcu i Tarnowie + lotnisko w Jasionce). W sumie to raczej po Kijowie można spodziewać się prowokacji.

W publicystyce rosyjskiej Polska jest często nazywana anglosaskim osłem trojańskim w Unii Europejskiej. Dodajmy, że nie jest to nienawiść do Polaków jako narodu. Polska kultura cieszyła się zawsze znaczną popularnością [a Polacy byli mile widziani w Rosji, co widzieliśmy w trzech recenzowanych na blogu reportażach Marii Wiernikowskiej – przypis ZB].

P. Szlachtowicz: Jak można wytłumaczyć fakt, że brakuje benzyny na rosyjskich stacjach?

— Ten niedobór benzyny służy właściwie Kremlowi. Takie niezadowolenie społeczne można łatwo przekierować w złość i gniew przeciw Zachodowi i w ten sposób stworzyć społeczne przyzwolenie na powszechną mobilizację

Zygmunt Białas