Gdzie tu sens gdzie tu logika?

Gdzie tu sens gdzie tu logika?

Izabela BRODACKA

To moja ulubiona anegdota. Mały Jasio stoi na korytarzu szkoły i powtarza: „gdzie tu sens, gdzie tu logika?”. „ Co się stało ?”- pyta go przechodzący dyrektor. „Zepsułem powietrze w klasie a pani wyrzuciła mnie za drzwi, gdzie tu sens, gdzie tu logika?”-odpowiada zdumiony Jasio.

To pytanie powinni zadawać sobie codziennie obywatele naszego kraju. Nie wszystko da się wytłumaczyć konstruując różne historiozoficzne, a nawet spiskowe teorie. Większość kłopotów rodaków wynika z niezwykłej, wręcz piramidalnej głupoty rządzących. Jakaś komentatorka życia społecznego oświadczyła, że płaci podatki i sprząta po swoim psie więc jest wzorcowym obywatelem. W czasach mojej młodości nikt nie sprzątał po psach. Psia kupka rozkłada się na trawie w ciągu dwóch tygodni użyźniając przy okazji trawnik. Torebka plastikowa rozkłada się podobno od 100 do 1000 lat. Kupka zapakowana w plastikową torebkę wywieziona na wysypisko będzie tam zatem tkwiła bezużytecznie kilkaset lat. Gdzie tu sens gdzie tu logika?

Dawid Riesman w książce „Samotny tłum” zauważył że I think (myślę) zostało w publicznych wypowiedziach zastąpione przez I feel ( czuję). I to dużo tłumaczy. Nie jest istotne, że ktoś ma narządy płciowe mężczyzny. Ważne jest, że czuje się kobietą. Prawo jest po jego stronie. Może zmusić nauczycieli i urzędników państwowych żeby zwracali się do niego jak do kobiety wbrew stanowi faktycznemu i jakiejkolwiek logice. A jeżeli ktoś czuje się biskupem. Czy nauczyciele i urzędnicy mają zwracać się do niego: „ wasza eminencjo”?. A jeżeli ktoś czuje się Napoleonem?. Czy zamiast umieścić go w Tworkach mamy obowiązek omawiać z nim przyczyny klęski pod Waterloo?

Istnieje wiele nielogicznych stereotypów, zupełnie bezsensownych, których trwałość jest wyłącznie wynikiem wielu lat tresowania społeczeństwa przez ośrodki wyznaczające kryteria politycznej poprawności.

My wszyscy z niego”- napisał o Miłoszu mój kolega Wojtek Karpiński dedykując mi swoją książkę. „Ja nie jestem z niego”- zaprotestowałam stanowczo. Dyplomata reprezentujący sowiecką władzę w Polsce każe nam rozczulać się nad różnymi stadiami brzydkiego etapu jego życia jakim była kolaboracja z reżimem maskowana czy tłumaczona fascynacją. To tak jakby chory na weneryczną chorobę kazał nam podziwiać różne jej stadia. Szankier miękki, osutka, szankier twardy. Po wielu latach Miłosz z trudem dochodzi do wniosku, że system komunistyczny to samo zło. Do stwierdzenia, które było w Polsce oczywiste dla każdego, taksówkarza, robotnika, sprzedawcy rzodkiewki na bazarze, a nawet dla partyjnych towarzyszy.

Pocieszyło mnie, że nie byłam w swoich poglądach odosobniona. Podobnie o Miłoszu myślał Sergiusz Piasecki czemu dał wyraz w tekście pod tytułem: „Były poputczik Miłosz”:

Miłosz rozczula do łez swym strasznym losem aktualnego „samobójcy”, który wybrał gorzki chleb emigracyjny, byle tylko nie iść na kompromis ze swym sumieniem poety. I znikła gdzieś w tumanie słów i frazesów istotna postać poputczika, który przez wiele lat reprezentował za granicą narzucony Polsce rząd bolszewicki jako prawowitą władzę, opartą na demokracji ludowej i prowadzącą Polskę w krainę socjalizmu”.

O dziwo w wierszu z 1935 roku pod tytułem „Obłoki” Miłosz niejako antycypuje swoją postawę życiową pisząc:

„i wiem, że we mnie pycha, pożądanie
i okrucieństwo, i ziarno pogardy
dla snu martwego splatają posłanie,
a kłamstwa mego najpiękniejsze farby
zakryły prawdę”.

Rozbrajająca szczerość. Jednak zdumiewający fakt, że zwykły попутчик sowieckiego terroru może być przez kogokolwiek traktowany jako wzorzec moralny i duchowy przywódca narodu każe nam zadawać nieodmiennie to samo pytanie: „gdzie tu sens, gdzie tu logika?”

Idąc dalej – zastanówmy się. Przeciętny obywatel PRL miał trudności z uzyskaniem przepustki nawet w Słowackie Tatry. Przeciętny kryminalista miał kłopoty z przekazaniem rodzinie nawet krótkiego grypsu. Tymczasem prześladowani opozycjoniści – jak Michnik – wyjeżdżali na zachodnie stypendia, oraz pisali i wydawali w więzieniu książki. I gdzie tu sens gdzie tu logika?

Posunę się jeszcze dalej. Żeby wydostać się z komunistycznego raju ludzie ginęli zastrzeleni na berlińskim murze, topili się próbując przepłynąć Bałtyk w kajaku, porywali samoloty, podróżowali setki kilometrów na osiach wagonu. Jeżeli nawet otrzymali paszport dostawali lecąc na przykład do USA prawo do zakupienia za swoje ciężko zarobione pieniądze pięciu dolarów. Pięciu dolarów, które nie wystarczały nawet na bilet autobusowy.

Jeżeli natomiast ktoś z rodziny przysyłał im do Polski dewizy mieli prawo odebrać zamiast tych dewiz wyłącznie bony. Fikcyjną, niewymienialną walutę uprawniająca do zakupu niedostępnych w sklepach towarów w specjalnym sklepie zwanym Peweksem.

I oto w 1968 roku tysiące osób żydowskiego pochodzenia, najczęściej mocno zasłużonych w instalowaniu w Polsce stalinowskiego terroru, otrzymuje prawo wyjazdu na Zachód z całym majątkiem. Wyjazdu w aurze ofiar, wypędzonych, prześladowanych. Na tym upragnionym przez wielu Polaków Zachodzie otrzymują pomoc, stanowiska uniwersyteckie, mieszkania. Nie muszą spędzać kilku lat w obozie jak wielu Polaków, którzy nie wrócili do kraju po stanie wojennym. Niejeden Polak chciałby być tak prześladowany jak Żydzi w 1968 roku, chciałby móc wyjechać z całą rodziną i z całym majątkiem.

Oczywiście nie można wykluczyć, że wyjazdy związane były z dramatami. Dzieci dowiadywały się nagle, że w kraju uważanym za własny są persona non grata. Bywało, że nic nie wiedziały o swoim pochodzeniu, nie miało ono dla nich ani dla otoczenia najmniejszego znaczenia. Wielu badaczy w tym Witold Jedlicki postrzega wydarzenia 1968 roku jako rozgrywkę dwóch wrogich frakcji w PZPR czemu Jedlicki dał wyraz w znanej pozycji pod tytułem „ Chamy I Żydy”. Są jednak tacy którzy zadają sobie pytanie. Wyjechać na upragniony przez wszystkich Zachód wywożąc cały majątek. I to ma być kara, to ma być prześladowanie? I gdzie tu sens gdzie tu logika?

Żyjemy w świecie, który zapomniał o logice.