Publikacje-widma i zmyśleni autorzy. Smród wokół Barbary Mróz-Gorgoń coraz większy
28.08.2026 nczas/publikacje-widma-i-zmysleni-autorzy-smrod-wokol-barbary-mroz-gorgon-coraz-wiekszy

Ostatnia afera z Barbarą Mróz-Gorgoń i jej żenującym raportem wygenerowanym przez AI to zaledwie wierzchołek góry lodowej. „Rzeczpospolita” przyjrzała się jednej z prac naukowych niedawnej faworyty Tuska. Okazało się, że wiele źródeł z przypisów nie istnieje.
Zaledwie kilkadziesiąt dni przetrwała dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń na stanowisku pełnomocnik rządu ds. promocji Polski. Jej polityczną karierę pogrzebał wygenerowany za publiczne pieniądze raport „Polaków Portret Własny”.
Z kolejnym dokumentem, zatytułowanym „Strategia Marki Polska”, także było coś nie tak. Koszty obsługi rzędu 50 milionów złotych nie sumowały się w tabelach, a autorzy powoływali się na rankingi nieistniejące od pół dekady.
Internauci zaczęli prześwietlać różne prace naukowe Mróz-Gorgoń. Narzędzia pokroju detektora Pangram wskazywały bardzo wysokie prawdopodobieństwo użycia AI do pisania najnowszych prac „naukowych”. W przeciwieństwie do tych starszych, gdy AI było jeszcze w powijakach.
„Rzeczpospolita” postanowiła przeanalizować jedną z prac „naukowych”, której współautorem była niedawna faworyta Tuska (pod dokumentem podpisali się jeszcze Łukasz Pacek, Marcin Czugan). Chodzi o pracę pt. „Zarządzanie ryzykiem w organizacji w dobie AI – podejście teoretyczne”.
Autorzy przekonują w niej, że dzięki algorytmom zarządzanie ryzykiem zmienia się z reagowania po fakcie na wczesne przewidywanie zagrożeń. Jak na ironię, Mróz-Gorgoń i spółka nie dostrzegli ryzyka we własnej pracy.
Okazało się, że 46 źródeł w bibliografii aż 17 to pozycje błędne lub całkowicie wyssane z palca. Dwa źródła miały „tylko” przekręcone tytuły, ale pozostałe 15 to publikacje-widma.
W przypisach podano nieistniejące artykuły przypisywane do prestiżowego „Harvard Business Review” czy sfabrykowane raporty badawcze IBM. Podano również polskie książki i podręczniki, wymyślając dla nich fikcyjnych autorów (jak niejaka Peter-Bombik) oraz wydawnictwa. Żadna z tych 15 prac po prostu nie istnieje.
„Rzeczpospolita” próbowała wyjaśnić tę sprawę u źródła. Niestety, Mróz-Gorgoń nie raczyła odpowiedzieć na przesłane pytania.