Mózg antyliberalizmu. Aleksander Dugin.

Mózg antyliberalizmu. Aleksander Dugin.

Autor: Roland Rottenfußer apolut.net/mastermind-des-anti-liberalismus

Aleksander Dugin jest powszechnie uważany za „mózg” imperialistycznych ambicji Putina, jak twierdzi Zachód – postrzega siebie jako buntownika przeciwko technokratycznemu resetowi.

Europa zerwała więź ze swoją tożsamością; Europa zdradziła własnego ducha”.

Rosyjski filozof Aleksander Dugin postrzega siebie jako sygnał ostrzegawczy – nie tylko dla swojego narodu. Rosja nie powinna rządzić całym światem, lecz powrócić do dawnej świetności, co obejmuje aneksję Ukrainy. Według Dugina Rosja nie chce zagrażać Europie, lecz pomóc jej stanąć na nogi w sąsiedzki i radosny sposób. Każdy kraj, każda sfera kulturowa powinna najpierw odnaleźć siebie i uwolnić się od intelektualnej i politycznej dominacji obcych. To oznacza czyste kultury, które odrzucają jakąkolwiek ingerencję lub mieszanie się z obcymi elementami. Zachód jest tylko jedną z wielu kultur i powinien zrezygnować z wszelkich roszczeń do narzucania swoich wartości moralnych innym częściom świata.

Dla Aleksandra Dugina „liberalizm” to mieszanka hiper-indywidualizmu, dekadencji i leseferyzmu. Dugin potępia materializm i utratę więzi religijnych, wzywając kraje niezachodnie do podjęcia poważnej walki obronnej przeciwko toksycznej mieszance parad równości, masowej imigracji i technologii cyborgów. Jego wypowiedzi brzmią momentami jak banały powszechne w mediach alternatywnych; często wydają się niepokojąco reakcyjne ze względu na swój wulgarny język. Krytycy narzekają, że filozof oferuje na przyszłość niewiele więcej niż powrót do kilku złych idei z przeszłości: narodowej megalomanii połączonej z homofobią i szczyptą bolszewizmu. Jednak pytanie, które nurtuje wiele zachodnich mediów w związku z Aleksandrem Duginem, brzmi: Jak duży wpływ ma on na Władimira Putina? Czy my, badając tego intelektualnego przywódcę, posiadamy również klucz do „mózgu Putina”?

Punkt widzenia Rolanda Rottenfußera.

Z pewnością jest podejrzany: dwusylabowe rosyjskie nazwisko zakończone na „-in”. A do tego dochodzi długa broda. Aleksander Dugin był często porównywany w zachodnich mediach do Rasputina, wędrownego kaznodziei i libertyna, który u schyłku caratu około 1900 roku stał się wpływowym doradcą cara Mikołaja i carycy Aleksandry. Jeśli nie znasz zbyt dobrze wielu rosyjskich postaci historycznych, pokusa porównania z Rasputinem jest najwyraźniej silna. Reakcjonista, fanatyk, pomieszane poglądy, długa broda, po prostu Rosjanin…

Jednak w zachodniej prasie rzucono na 63-latka jeszcze gorsze obelgi, takie jak „diabelski mózg Putina” czy „szeptacz Putina”. Wizerunek Aleksandra Dugina przywodzi na myśl „Wężowy język”, tę nieprzyjemną postać z powieści J.R.R. Tolkiena „Władca Pierścieni”, który zawsze czaił się w pobliżu tronu króla Théodena, szepcząc monarsze do ucha złośliwą i podżegającą retorykę.

Współczesny Rasputin, rosyjski Breivik?

W swojej książce „AntyEuropejczycy” politolog Claus Leggewie porównuje Aleksandra Dugina do norweskiego masowego mordercy Andersa Breivika. Leggewie przedstawia się jako biegunowe przeciwieństwo Dugina. Ten drugi zdaje się żywić głęboką nienawiść do liberalizmu; pierwszy z kolei nie jest w stanie wykazać choćby krzty zrozumienia dla odmian nie-liberalizmu. Obaj zakorzenili się w swoich ideologicznych okopach i kultywują swoje retorycznie podkoloryzowane półprawdy.

Oczywiście Claus Leggewie nie może udowodnić, że Aleksander Dugin popełnił morderstwo, ale pisze:

Dugin nie zabija, on każe zabijać innym”.

Filozof (Dugin) ma

jako morderca zza biurka, dostęp do najwyższych szczebli systemu imperialnego, którego metody rządzenia z pewnością obejmują terror państwowy”.

Oskarżenie dotyczy przede wszystkim wyraźnego poparcia Dugina dla wojny Władimira Putina na Ukrainie. W wywiadzie wideo z 2014 roku, który dotyczył brutalnego starcia między prorosyjskimi i proukraińskimi demonstrantami w Odessie, Dugin wypowiedział niezwykle odrażające zdanie: „Uważam, że trzeba zabijać, zabijać i zabijać”.

Czy ten „szeptacz Putina” w ogóle zna Putina?

Cokolwiek można sądzić o tym często radykalnym werbalnie myślicielu – to, czy jego tezy i zachowanie można odnieść do Putina, nie jest tak pewne, jak często przedstawiają to zachodnie media. Niektórzy wątpią nawet, czy kiedykolwiek spotkali się osobiście.

Uproszczony wniosek z antyrosyjskich narracji z epoki „punktu zwrotnego” jest następujący: Dugin jest intelektualnym architektem wielkorosyjskiego nacjonalizmu; Putin wciela go w życie poprzez militaryzm. Podobieństwa w myśleniu tych dwóch postaci historycznych z pewnością można zaobserwować – ale związek przyczynowo-skutkowy jest wątpliwy.

Na przykład w wywiadzie dla „Der Spiegel” z 2014 roku Dugin stwierdził: „Nie znam Putina, nie mam na niego wpływu”. W tym samym wywiadzie stwierdził: „Putin jest wszystkim, Putin jest niezastąpiony”. Aleksandr Dugin nazwał przeciwników rosyjskiego prezydenta „chorymi psychicznie”, którym mimo to łaskawie przyznał „prawo do poparcia”. Do dziś przeciwnicy Dugina najwyraźniej nie są w stanie obalić twierdzenia filozofa, że ​​nie zna on nawet Władimira Putina, żadnym kontrargumentem. Claus Leggewie podkreśla jednak inny rodzaj powiązania:

Putin wykorzystuje ideologów takich jak Dugin: Tworzą oni pole ideologiczne, z którego rząd, zawsze działając oportunistycznie, może dobierać sobie argumenty, by uzasadnić swoje działania”.

To może być prawdą, ale dotyczy to również zachodnich polityków i ich bliskości z kulturową „elitą” swoich krajów. Na przykład podczas pandemii COVID-19 polityk Karl Lauterbach i filozof Richard David Precht wydawali się podążać w tym samym kierunku: obaj namawiali Niemców do większego oddania obowiązkom, co oznaczało rezygnację z wolności zgodnie z rządowymi przepisami sanitarnymi.

Czerwono-brązowy Putin”

Jego książka z 2021 roku „Wielkie przebudzenie przeciwko wielkiemu resetowi” jest interesująca, jeśli chodzi o ocenę Aleksandra Dugina na podstawie jego własnych pism. Jego wypowiedzi na temat Władimira Putina z pewnością nie sugerują, że ci dwaj prominentni Rosjanie są nierozłączni. Dugin analizuje swojego prezydenta w sposób zdecydowanie zdystansowany:

Odrodzenie się putinowskiej Rosji można oceniać jako nową mieszankę antyzachodniej polityki w stylu sowieckim i tradycyjnego rosyjskiego nacjonalizmu. Z drugiej strony, fenomen Putina pozostaje enigmatyczny. Można go z grubsza porównać do »narodowego bolszewizmu«”.

Dugin wręcz bez ogródek nazywa głowę państwa „czerwonobrązowym Putinem”, opisuje go jako „pragmatycznego realistę”, „populistę sondaży”, a nawet „oportunistę niezainteresowanego żadną ideologią”. Nie brzmi to jak postawa lojalna wobec Kremla.

Najgłębszy ból Aleksandra Dugina

Możliwe jednak, że wojna rosyjsko-ukraińska od 2022 roku zbliżyła Dugina do Putina bardziej niż w momencie publikacji książki. Morderstwo jego córki Darii Duginy w 2022 roku mogło się do tego przyczynić. Dugina była zagorzałą zwolenniczką „specjalnej operacji wojskowej” na Ukrainie. Tożsamość sprawcy nigdy nie została ostatecznie ustalona. Spekulowano, że mordercy pochodzili z Ukrainy, a także, że atak miał pierwotnie na celu zabicie samego Aleksandra Dugina. Oczywiście ta osobista tragedia, mająca również wymiar polityczny, głęboko poruszyła Dugina.

Aleksander Dugin, urodzony w Moskwie w 1962 roku, wprawia zachodnich czytelników w osłupienie licznymi szczegółami biograficznymi, które są wielokrotnie i z radością przytaczane przez jego i Władimira Putina oponentów. Na przykład w 1989 roku należał do „Czarnego Zakonu SS”, który rzekomo praktykował czarną magię i okultyzm. W 1992 roku Dugin założył czasopismo „Elementy” z podtytułem „Przegląd Eurazjatycki”. W latach 1994–1998 był współprzewodniczącym Narodowo-Bolszewickiej Partii Rosji. Partia została zdelegalizowana przez Sąd Najwyższy w 2005 roku – zwłaszcza za prezydentury Władimira Putina, rzekomego bliskiego powiernika Dugina. W programie partii czytamy:

Człowiek buntu, Narodowy Bolszewik, postrzega swoją misję jako zniszczenie systemu do samego rdzenia. Tradycjonalistyczne, hierarchiczne społeczeństwo zostanie zbudowane na ideałach odwagi duchowej oraz sprawiedliwości społecznej i narodowej”.

Claus Leggewie opisuje tę partię jako amalgamat

faszyzmu i komunizmu we wspólnym froncie przeciwko liberalizmowi i kapitalizmowi”.

Intencją było „zjednoczenie cywilizacji od Gibraltaru do Władywostoku pod rosyjskim przywództwem”.

Nowa Rosja, stare przepisy

Aleksander Dugin z pewnością reprezentuje sedno idei „Noworosji”. „Noworosja” to termin ukuty w kontekście konfliktu z Imperium Osmańskim w XVIII wieku, odnoszący się do terytoriów nad Morzem Czarnym. W nowszych rosyjskich publikacjach bliskich Putinowi, przeważnie rosyjskojęzyczne wschodnie regiony Ukrainy – Donieck i Ługańsk – również określane są mianem „Noworosji”. To ożywia stare rusofobiczne stereotypy.

Jeśli potraktować dzieło Aleksandra Dugina jako swego rodzaju instrukcję praktycznej polityki Władimira Putina – choć z pewnością można wątpić, że nią jest – to nie musimy obawiać się rychłej inwazji „Rosjan” na Berlin, lecz raczej tego, że Rosja próbuje powrócić do swojej maksymalnej potęgi i imperialnej potęgi.

Mogłoby to oznaczać, że Putin chce przywrócić kształt dawnego Związku Radzieckiego, którego upadek określił w 2005 roku jako „największą katastrofę geopolityczną” XX wieku.

Co więcej, Aleksandra Dugina można również utożsamiać z „neoeurazjatyckim światopoglądem”, który Claus Leggewie opisuje następująco:

Jego zwolennicy chcą oderwać Europę od politycznego i kulturowego Zachodu i zastąpić jego wiodącą potęgę, Stanów Zjednoczonych, aby zjednoczyć ją pod przywództwem Federacji Rosyjskiej z azjatyckimi masami lądowymi, być może również z terytoriami Azji Środkowej, w region (…) zwany Eurazją”.

Brak uniwersalnej ważności zachodnich wartości

Ten opis jest z pewnością sformułowany w sposób nieco negatywny, ponieważ sugeruje, że Rosja pragnie zdominować politycznie całą Azję, w tym Chiny, Indie i świat arabski. Dugin zawsze wypowiada się o tych sferach kulturowych z szacunkiem. Jednak twierdzenie Clausa Leggewiego jest dość trafne: Według Dugina Eurazja jest „cywilizacyjnym odpowiednikiem uniwersalistycznego i świeckiego liberalizmu dominującej globalnie ideologii Zachodu”.

Celem Dugina jest

hegemonia USA, której katastrofalny wpływ obwinia za upadek Rosji i całej Europy”.

Przez „uniwersalizm” Aleksander Dugin rozumie zachodnie przekonanie, że jego własne wartości są uniwersalne, a zatem wiążące również dla niezachodniej reszty świata. Dugin stanowczo temu się sprzeciwia. Według niego każdy region świata powinien znaleźć własną drogę do zbawienia. Pomimo swoich „skrajnie prawicowych” tendencji, Aleksander Dugin nadal znacząco różni się od Adolfa Hitlera, przyznaje Claus Leggewie. Niemiecki dyktator podkreślał wyższość rasy germańskiej, podczas gdy Dugin był „heterofilem”, co oznaczało, że faworyzował różnorodność kulturową.

Liberałowie jako „podludzie”

Z drugiej strony, niektóre wypowiedzi Aleksandra Dugina przewyższają nawet najgorsze uprzedzenia, jakie mogła wymyślić „zachodnia propaganda”. Na przykład w swojej książce „Wielkie Przebudzenie” napisał o liberałach:

Jeśli jesteś liberałem, jesteś podludziem, jesteś czymś gorszym niż człowiek, jesteś chorym stworzeniem, stworzeniem perwersyjnym”.

Filozof wyraził podobnie nieprzychylne opinie o Niemczech:

Niemcy są dziś wielkim, polityczno-intelektualnym gułagiem lub rodzajem obozu koncentracyjnego. Ale tym razem Amerykanie są strażnikami obozowymi. Niemiecka klasa polityczna pełni rolę kapo, uprzywilejowanej policji obozowej”.

W gruncie rzeczy Aleksander Dugin wydaje się darzyć Niemcy ogromnym szacunkiem, co widać w obszernym wywiadzie wideo z Aleksandrem von Bismarckiem. Chwali „wielką literaturę i filozofię, dziedzictwo chrześcijańskie…”. Dugin jest szczególnie zafascynowany XIX-wiecznym niemieckim idealizmem, który zainspirował już „słowianofilskich” filozofów epoki carskiej. Uważa on, że ten ruch narodowy w Rosji „miał wiele do powiedzenia o losie i misji kraju” i był „inspirowany przez Fichtego, Schellinga i Hegla”.

Zdrada Europy

Jeśli spróbujemy prześledzić te wpływy filozoficzne, Dugin prawdopodobnie uważa, że ​​w historii świata dominuje pewien rodzaj ducha świata, w niemieckim idealistycznym sensie. Duch ten, niczym wielka rzeka rozgałęziająca się na pojedyncze nurty, podzielił się na średniej wielkości byty duchowe: narody. Każdy naród, argumentuje, reprezentuje unikalną myśl Boga. Dlatego każda z tych myśli musi również urzeczywistnić się w swojej pierwotnie zamierzonej czystości na płaszczyźnie materialnej. Mieszanie w formie „społeczeństwa wielokulturowego” jest jedynie szkodliwe; W najlepszym razie możliwy jest wzajemny, pełen szacunku wpływ, taki jak istniał między kulturą rosyjską a niemiecką w lepszych czasach.

Europa, według Dugina, wypowiadającego się u Aleksandra von Bismarcka, „obrała złą drogę”. „Przyjęła inny paradygmat kulturowy”. Przybyli migranci, „którzy nie zamierzają szanować kultury europejskiej”.

Państwa narodowe zostały „poświęcone idei globalnego społeczeństwa obywatelskiego”.

Rozpoczęła się era „anty-Europy”. Najważniejszym objawem tego upadku jest ustanowienie wrogiego wolności reżimu UE, który paradoksalnie odwołuje się do liberalizmu. „Zabraniają ludziom otwierania ust, jeśli wyrażają coś nieliberalnego” – powiedział Dugin o europejskich „elitach”. To „koniec wolności słowa”.

Naród niemiecki jest zatem „zakładnikiem sił liberalnych”. Odnosi się to do systemu kontroli myśli w duchu przebudzenia, antytradycjonalizmu i celowego, obcego wpływu na europejskie narody kulturowe.

Oderwany człowiek

Skąd bierze się skrajna niechęć Aleksandra Dugina do „liberalizmu”? Co on właściwie przez to rozumie? W swej istocie jest to przesadny indywidualizm, który – nawiązując do średniowiecznej debaty filozoficznej – często nazywa „nominalizmem”. W indywidualizmie „ludzie byli postrzegani wyłącznie jako jednostki i nic więcej, a wszelkie formy tożsamości zbiorowej (religia, klasa itp.) zostały zniesione”. Paradygmat zachodni, który zalewa całą Ziemię, oderwał ludzkość od wszelkich kontekstów zbiorowych, redukując ją do samotnej, egocentrycznej formy istnienia.

Kościół jako „mistyczne ciało Chrystusa” został zniszczony i zastąpiony klubami rekreacyjnymi, stworzonymi za dobrowolną zgodą ludzi z dołu”.

Niezależnie od tego, czy chodzi o „klan, plemię, czy zawód” – zachodni liberałowie zawsze zrywali więzy zbiorowości niczym łańcuchy, jakby jedynie ograniczały, a nie dawały bezpieczeństwa. Socjalizm i faszyzm, każdy na swój sposób, rzekomo przywróciły zbiorowości należne jej miejsce: pierwszy kładł nacisk na klasę, drugi na rasę lub wspólnotę narodową. Po tym, jak oba te ruchy zostały historycznie pokonane przez liberalizm, ten drugi w istocie stał się globalnym władcą absolutnym.

Indywidualizm, rynek, ideologia praw człowieka, demokracja i wartości zachodnie zwyciężyły w skali globalnej”.

Należy zauważyć, że dla Dugina wszystkie te terminy mają negatywne konotacje.

Czwarta Teoria Polityczna”

Dugin nie chce powrotu do socjalizmu i faszyzmu, lecz raczej dążyć do nowej ideologii i praktyki, którą nazywa „Czwartą Teorią Polityczną”. Obecna eskalacja liberalizmu, jak twierdzi, niszczy nawet ostatnią pozostałą formę tożsamości zbiorowej: przynależność do jednej z dwóch płci.

Kolejnym krokiem było zatem zniszczenie płci jako czegoś obiektywnego, istotnego i niezastąpionego. Wybór płci stał się teraz opcjonalny”.

Drugą z trzech wielkich plag liberalizmu jest „sukces masowej imigracji, która atomizuje populacje samego Zachodu”. Dugin wymienia następnie „zniesienie człowieczeństwa” jako trzecią, co prowadzi nas do transhumanizmu. Ostatnim krokiem liberałów, jak argumentuje, jest

zastąpienie ludzi (…) cyborgami, sieciami sztucznej inteligencji i produktami inżynierii genetycznej. Skoro płeć stała się opcjonalna, wynika z tego, że bycie człowiekiem również jest jedynie opcjonalne”.

Kulminacją tej walki liberalizmu z jakąkolwiek formą integracji z kolektywem jest „Wielki Reset” zainicjowany przez Klausa Schwaba i obecnego króla Karola.

„Wielki Reset”. Reprezentuje on „plan unicestwienia ludzkości”.

Dugin przewiduje zbliżającą się wielką globalną rozgrywkę: „To nic innego jak początek ostatecznej bitwy”.

Zwolennicy Wielkiego Resetu arogancko uważają się za „wojowników światła” i pogromców „tysiącleci uprzedzeń”. Według tych liberałów każdy, kto sprzeciwia się ich programowi, jest „siłą ciemności”. Taki uproszczony światopogląd można znaleźć również w Niemczech w codziennym starciu opinii – z „prawicą”, z AfD, z Trumpem czy Putinem. Z drugiej strony, Aleksander Dugin również postrzega siebie i swoich zwolenników jako wojowników światła, a swoich przeciwników jako sługi sił ciemności.

Przebudzenie świata

Filozof z entuzjazmem zauważa, że ​​globalny opór w końcu powstaje przeciwko tej homogenizującej agendzie indywidualizmu. Chiny, Rosja, świat islamski, a nawet prawicowe partie na Zachodzie, które rządzący odrzucają jako „wrogów otwartego społeczeństwa”, powołują się teraz na wolność „posiadania dowolnych poglądów, nie tylko tych zgodnych z normami poprawności politycznej”. To oznaczałoby powrót demokracji do „rządów większości” – sugerując, że państwa rządzone liberalnie są zbyt wyrozumiałe dla mniejszości. Kontr-ruch, który nazywa „Wielkim Przebudzeniem”, wywodzi się z

Ludzi, którzy chcą pozostać ludźmi, którzy chcą mieć i zachować swoją wolność, tożsamość płciową, kulturę, życie, konkretne więzi z ojczyzną, otaczającym ich światem, ze swoim narodem”.

Ludzie ci budzą się tuż przed zbliżającą się zagładą w wyniku „Wielkiego Resetu”, który obejmuje między innymi technologie transhumanizmu.

W ten sposób ludzkość nagle zostanie oświecona świadomością swojego rychłego końca”.

Według Dugina, konkretna droga do „zbawienia narodów i społeczeństw” to wielobiegunowość. Obejmuje ona zarówno zbawienie „od Zachodu”, jak i zbawienie samego Zachodu od ekscesów jego najciemniejszych intelektualnych tworów.

Można zauważyć, że Dugin opowiada się w ten sposób za stanowiskiem, które niemieccy lewicowi liberałowie prawdopodobnie odrzuciliby jako „strategię międzyfrontową”. Jego zdaniem radykalna krytyka liberalizmu

musi być jednocześnie połączona z żądaniem sprawiedliwości społecznej i zachowania tradycyjnej tożsamości kulturowej”.

Wiodąca siła „Wielkiego Przebudzenia”

Pomimo całego uznania, jakim Dugin darzy kraje o bardzo odmiennych kulturach, takie jak Chiny i świat islamu, ma on jasność co do tego, który naród powinien być „na czele Wielkiego Przebudzenia”. Można się domyślić. Dugin wychodzi od idei ducha narodowego, ukształtowanej między innymi przez niemieckiego filozofa Johanna Gottfrieda Herdera. Dugin pisze:

Nominalizm, w samych swoich fundamentach, jest głęboko obcy narodowi rosyjskiemu. Rosyjska tożsamość zawsze stawiała na pierwszym miejscu dobro wspólne – klan, lud, Kościół, tradycję, naród i władzę”.

Nawet w okresie sowieckim dominowała koncepcja kolektywu. Dugin postrzega „historyczną misję” Rosji jako ratowanie narodu, zwłaszcza w tym niebezpiecznym okresie przewrotów. Rola Rosji polega nie tylko na udziale w Wielkim Przebudzeniu,

ale także na przewodzeniu mu i deklarowaniu imperatywu Międzynarodówki Ludów w walce z liberalizmem, plagą XXI wieku”.

Mogłoby to z powodzeniem oznaczać imperializm w praktycznej polityce Rosji – ale tylko w odniesieniu do tych „terytoriów peryferyjnych”, które kiedyś były pod rosyjską dominacją.

Rola przywódcza kraju oznacza „pełne przywrócenie Rosji historycznego, geopolitycznego i cywilizacyjnego wymiaru oraz stanie się biegunem nowego, wielobiegunowego porządku świata”. Rosja „nigdy nie była »tylko krajem«”. Ostatecznie oznacza to „odrodzenie jako imperium”.

Odrodzenie jako imperium”

To również podstawa niechęci wielu zachodnich obserwatorów do filozofii Aleksandra Dugina. Często postrzegają jego idee jako swego rodzaju receptę na praktyczną politykę Putina – zwłaszcza na jego działania militarne na terytoriach od dawna należących do Ukrainy. Wrogo nastawieni globaliści, pisze Dugin, zrobiliby wszystko, „aby zapobiec odrodzeniu się imperializmu w Rosji”. Brzmi to niepokojąco w świetle historii Niemiec. Hipokryzją byłoby jednak traktowanie imperialnego zachowania w przypadku USA jako czegoś oczywistego, a potępianie go w przypadku Rosji jako największej możliwej globalnej katastrofy politycznej.

Nacjonalistyczna filozofia Aleksandra Dugina nie wskazuje – jak filozofia Amerykanina Kena Wilbera – na otwartą przyszłość, w której możliwe jest coś radykalnie nowego. Raczej dąży do powrotu do bardzo starych formuł.

Przepełnione patosem założenie, że kraj, w którym się urodziłeś, jest przeznaczony do wielkości, do globalnej roli przywódczej, podąża za przejrzystą dynamiką psychologiczną, którą Erich Fromm analizował jako „narcyzm zbiorowy”.

Historycznie rzecz biorąc, często okazywało się to niebezpiecznym konceptem. Nawet przyznając, że Rosja jest pod wieloma względami wielkim krajem, takie ambicje nie leżą mi na sercu. Aby stworzyć pokój na świecie, potrzebujemy mniej, a nie więcej imperialnego zapału.

Prawa człowieka – zbędny zachodni blichtr

Pod względem merytorycznym mogę zgodzić się z krytyką technokratyczno-materialistycznego „Wielkiego Resetu” Aleksandra Dugina – ale nie z jego wrogością wobec praw człowieka. „Musimy położyć kres liberalizmowi” – ​​pisze –

społeczeństwu otwartemu, prawom człowieka, wszystkim produktom tego liberalnego systemu w stylu Sorosa, który opiera się na indywidualizmie, materializmie, progresywizmie, całkowitej alienacji ludzi i unicestwieniu więzi społecznych”.

Prawa człowieka wielokrotnie pojawiają się na liście Dugina, które odrzuca, bez podania dalszych wyjaśnień dotyczących swojej niechęci do nich. Pisze:

Demokracja, liberalizm, prawa człowieka, prawa osób LGBT+, robotyzacja, postęp, digitalizacja i cyberprzestrzeń są opcjonalne. Nie są to wartości uniwersalne”.

Dla Dugina wolność słowa, integralność cielesna i równość wszystkich ludzi równają się ekscesom mody na „trans” czy implantów cyborgów. Uważa prawa człowieka za niepotrzebne, wręcz niebezpieczne, za błahostkę, bez której pewny siebie naród może się suwerennie obejść.

Jakkolwiek dziwaczne mogą się wydawać niektóre wypowiedzi Aleksandra Dugina, wątpliwe jest, aby można je było po prostu odnieść do polityki Władimira Putina, a polityka pociągnąć do odpowiedzialności za filozofa.

Dugin myśli w kategoriach „wielkorosyjskich”, co również jest imperialne – przynajmniej w odniesieniu do bezpośredniego otoczenia geograficznego Rosji.

Inne powody „operacji” Putina na Ukrainie są niesłusznie pomijane, gdy skupiamy się wyłącznie na Duginie. Należą do nich jego poparcie dla ludności rosyjskojęzycznej w Donbasie i odmowa akceptacji wojsk NATO bezpośrednio przy zachodniej granicy Rosji.

Wina Putina przez skojarzenia

W prasie zachodniej ugruntował się rodzaj negatywnego wybiórczego traktowania („Najgorsze z Dugina”) w odniesieniu do Aleksandra Dugina, mający na celu transparentny cel: nacjonalistyczne, a niekiedy mizantropiczne wypowiedzi filozofa są cytowane w celu zdyskredytowania całego jego dorobku – który z kolei ma rzucić cień na Władimira Putina poprzez zasadę winy przez skojarzenia.

Chociaż niektóre poglądy Dugina zdają się wynikać z najgorszych rusofobicznych koszmarów zachodnich podżegaczy wojennych, inne wydają się niemal normalne – przynajmniej w porównaniu z narracjami powszechnie prezentowanymi w „alternatywnych” niemieckich mediach. W ten sposób spadek znaczenia Zachodu jest nie tylko uznawany, ale wręcz witany z zadowoleniem, a jednocześnie przywołuje się powstanie co najmniej równorzędnego wschodniego lub globalnego mocarstwa. Aleksander Dugin ubolewa nad utratą wartości i religijnego zakorzenienia ludzkości w kulturze zdominowanej przez materializm, broniąc tradycyjnej ludzkości przed próbami jej technokratycznej deformacji.

Filozof, ale nie mędrzec

Aleksander Dugin z natury nie jest ugodowy ani zrównoważony, a zatem nie jest mądry w moim rozumieniu tego słowa. Broni „poprawnych” narracji i demonizuje „fałszywe”, nadmiernie upraszcza analizę psychologiczną i odmawia ważenia, syntezy lub integracji rozbieżnych elementów.

Nie potrafi docenić historycznej wielkości, jaką posiadają idee liberalne pomimo wszystkich ich wad i realizuje wsteczny program w rozumieniu jednorodnej wspólnoty narodowej i religijnej, skłonnej do imperialistycznej samo-ekspansji. Dugin nie rozumie między innymi praw mniejszości i dysydentów do ochrony przed wszechobecną presją konformizmu narzucaną przez społeczeństwo większościowe. W społeczeństwach silnie kolektywistycznych istnieje niebezpieczeństwo, że ci, którzy przedstawiają się jako strażnicy „wspólnej woli”, dojdą do pozycji dyktatorów i potępią krytyków jako wrogów fetyszyzowanej „całości”.

Krótko mówiąc, nie ma potrzeby wychwalać Aleksandra Dugina – ale jego twórczość z pewnością warta jest zgłębienia. W jego światopoglądzie rozmaite nurty antyliberalne i antyzachodnie naszych czasów nagle jawią się jako aspekty jednego, nadrzędnego symptomu: od wojowniczej rosyjskiej autoafirmacji Putina po trumpizm, od powstania ruchu BRICS po prawicowe partie populistyczne w Europie Zachodniej.

Wiele dowiadujemy się o ich naturze, ale – z powodu przesady Dugina – dowiadujemy się również, czego lepiej byłoby dla nas nie przyjmować. Przezwyciężenie modernistycznego koszmaru, określanego mianem „przebudzonego” lub „liberalnego”, z pewnością nie polega na napędzanym urazą „powrocie”, który sugeruje Dugin, ale raczej na pełnym miłości i inkluzywności „wyjściu poza”.

Notatka biograficzna:

Roland Rottenfußer, urodzony w 1963 roku, po ukończeniu studiów germanistycznych pracował jako redaktor książek i dziennikarz w różnych wydawnictwach. W latach 2001–2005 był redaktorem w duchowym magazynie *connection*, a później w *Zeitpunkt*. Pracował jako redaktor, copywriter i poszukiwacz autorów w wydawnictwie Goldmann Verlag. Od 2006 roku jest redaktorem naczelnym *Hinter den Schlagzeilen*. W latach 2020–2023 był redaktorem naczelnym *Rubikon*, a od kwietnia 2023 roku jest współwydawcą i redaktorem naczelnym *Manova*.

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 29 grudnia 2025 roku na stronie: https://apolut.net/mastermind-des-anti-liberalismus-von-roland-rottenfusser

Trying to Explain Alexander Dugin

Trying to Explain Alexander Dugin

by John Horvat II https://www.tfp.org/trying-to-explain-alexander-dugin/?PKG=TFPE3034

For a long time, I have tried to read the work of Alexander Dugin, the guru philosopher of Vladimir Putin. Many acclaim his criticism of the modern liberal world and applaud his proposed solutions. They say he is the key to understanding Russia today.

However, my efforts were not successful. Instead of clarity, I found his material to be rambling, esoteric and confusing. Despite many attempts, I could not make sense of much of what he said.

Thus, it was with some surprise, and even relief, that I discovered an article in the February 2023 print edition of First Things titled “Alexander Dugin Explained.” Finally, someone offered to explain his thought, and I eagerly took up the task of reading the article.

A Qualified Opinion

The author, Michael Millerman, is qualified to talk about Dugin. The Russian’s insights so transfixed him that he co-translated Dugin’s 2009 masterwork, The Fourth Political Way, into English. Thus, his long article succinctly outlines some critical aspects of Dugin’s thought.

However, his narrative only increased my misgivings about Dugin. After reading the article, I do not share the author’s cautious yet positive opinions about his theories. His explanations did not make the esoteric concepts any clearer. Millerman does help readers understand the present drama unfolding in Ukraine.

The Fourth Political Theory

That is not to say that everything inside Duginism is convoluted and mysterious. Millerman’s article outlines some things that are easily grasped.

For example, Dugin’s key thesis, which he calls “the fourth political theory,” is not hard to understand. Dugin observes that the twentieth century was dominated by three ideological political currents—liberalism, Communism and Fascism. By the end of the century, Communism and Fascism were defeated, and liberalism triumphed alone as a single pole of thought.

Dugin believes that this triumph makes it difficult to criticize the crisis inside modern liberalism. Thus, those who legitimately oppose liberalism are often accused of being either communists or fascists, supposedly making resistance impossible.

I take issue with this assumption. A vast amount of scholarship, much of it Catholic, has opposed liberalism inside the bosom of liberal society for two hundred years. See, for example, Pope Gregory XVI’s encyclical Mirari vos of Aug. 15, 1832, and “The Syllabus of Errors” by Pope Pius IX (1864). Even today, the debate rages on as liberalism is crumbling, and people are searching for solutions.

This false assumption, however, prepares the way for Dugin’s fourth political theory. He claims to break through the problem of criticizing liberalism by providing an intellectual space to explore new possibilities outside the three old frameworks. He sees this as a never-before-seen discovery, a kind of political sliced bread worthy of provoking much “dancing and rejoicing.”

A Multipolar World

This fourth political theory presents a different paradigm for those who want to challenge decadent and globalized liberalism.

Inside this fourth political theory, the different peoples create civilizations, forming large civilizational spaces and blocs. Smaller nation-states enjoy the semblance of sovereignty under the umbrella of “politically organized, militarily capable civilizational centers that represent the poles of a multipolar world.”

This multipolar model is very well represented in the Ukrainian conflict. Putin seeks to return Ukraine to the Russian civilizational space despite the population’s wishes to the contrary.

Targeting Liberalism

Another clear notion is that Dugin’s thought and his fourth political way target liberalism for many of the same reasons those who defend tradition oppose it. Indeed, liberalism tends to erode institutions, foster materialism and favor atomistic individualism. This liberalism paved the way for decadent postmodernity, which is generating ever-more monstrous forms of political and cultural expression.

For this reason, the Dugin proposal attacks the “woke” world that questions identity, imposes gender ideology and promotes critical race theory. Thus, Dugin’s ideas are mistakenly identified as a classical conservative project because he targets these aberrations. However, he would be the first to admit that he does not share the same philosophy.

This outlook gives rise to a fundamental problem with Duginism. His attack on liberalism includes everything Western and Catholic. He does not see modern liberalism as a parasite on Western Christian thought and Aristotelian metaphysics but a consequence. It must be replaced by many paradigms (including Islamic ones) that are entirely different and non-Western.

The Heidegger Connection

Up to this point, Dugin’s thought can at least be grasped. However, Millerman’s entry into the philosophical roots of Duginism plunges everything into esoteric darkness. He says that the key to understanding Dugin can be found in the Russian’s interpretation of Martin Heidegger. This affirmation explains much of the rambling and mystery in my first encounters with Dugin.

Indeed, Martin Heidegger (1889-1976) is a very awkward person to use as a foundation. His 1927 book, Being and Time, startled the German philosophical world with its complexity. The Encyclopedia Britannica makes a telltale commentary about the book, saying, “Although almost unreadable, it was immediately felt to be of prime importance.”

The German philosopher was a consummate rambler and leading exponent of existentialism and phenomenology that formed the basis of anti-liberal postmodern thought. He drew heavily upon Søren Kierkegaard and Friedrich Nietzsche. He was also a supporter of Adolf Hitler

He was imprisoned after the war because of his clear Nazi connections. However, his reputation does not seem to have suffered from the links. His supporters on the left and right find no difficulty in citing him.

And so, if you want to understand Dugin, Heidegger is your man. However, he is not mine.

A Revolution, Not a Modification

I understand enough of Heidegger to know that it is not worthwhile to delve deeply into the shallow lake of his muddled thought. I prefer to leave him “unreadable” and avoid his existential fog.

What he proposes is not a modification of how we see the world but a revolution that overturns the metaphysical foundations of the Christian West. His is a purely philosophical proposal in which Christianity plays, at best, a secondary role.

“We know from texts published in Heidegger’s lifetime,” writes Notre Dame Prof. Cyril O’Regan, “that he thinks that Christianity constitutively represses free inquiry; that ‘Christian philosophy’ is in essence an oxymoron; that Christian thought is straight-jacketed by a commitment to explanation and specifically to the construction of a First Cause.”

Suffice it to say that Millerman tells how Dugin, channeling Heidegger, calls upon us “to turn our thoughts from the mainstream metaphysical tradition, which talks of being and beings, toward the source of the thought-worthy as such.”

Inside the esoteric ramblings of modern philosophies are the pagan overtones of errors long conquered by the Church. The eternal questioning of the essence of being can lead to pantheism and mysticism.

Millerman exults in “a kind of intellectual renaissance on the right” that includes controversial figures like Friedrich Nietzsche and Carl Schmitt, “who had been appropriated by the left after World War II” and now find “a more natural place on the political spectrum.” Figures like Islamist thinker René Guénon and occultist Julius Evola are also receiving attention. Millerman puts Dugin’s Heidegger-driven political theory into this intellectual context,

This collection of intellectuals, most of them hostile to God, is not the stuff from which a Catholic revival will come.

What Is to Be Sought

This is the time to return to Christendom’s philosophical and metaphysical roots, not to look elsewhere. We must reject the esoteric chaos of postmodernity and adopt the crystalline logic, accessible to all, of Church teaching. This foundation gave rise to an organic Christian society bound by God’s law and suited to human nature. It produced real intellectuals like the Scholastics and Saint Thomas Aquinas, which these intellectuals despise.

In his encyclical Immortale Dei (1885), Pope Leo XIII described this resultant order as one in which “the influence of Christian wisdom and its divine virtue permeated the laws, institutions, and customs of the peoples, all categories and all relations of civil society.”

To combat the errors of liberalism, the Church has the answer. Catholic thinker Prof. Plinio Corrêa de Oliveira affirms that the Christian civilization is a solution that can fill the postmodern void. We must seek a society that is “austere and hierarchical, fundamentally sacral, anti-egalitarian and anti-liberal.”

==============================

Obaj panowie nie znają dorobku Feliksa Konecznego. Jego Nauka o cywilizacjach jest tu rozwiązaniem.

P. John Horvat II poślę. A może i Duginowi też…

Dugin: Zaczęło się…

Wciągu ostatnich kilku dni na Ukrainie doszło do znaczących zmian układu sił. Trzeba się nad tym całościowo pochylić.

Kontrofensywa Kijowa zakończyła się porażką w regionie chersońskim, lecz początkowym sukcesem w obwodzie charkowskim. Właśnie sytuacja na Charkowszczyźnie i wymuszone wycofanie się sił sojuszniczych stanowi przełomowy moment. Jeśli odłożymy na bok efekty psychologiczne i całkowicie uzasadnione zakłopotanie patriotów, należy stwierdzić, że w całej historii Specjalnej Operacji Wojskowej (SOW) doszliśmy do punktu bez odwrotu.

Jak jeden mąż, wszyscy (w Rosji) sugerują podjęcie przełomowych działań, które mogłyby przełamać obecny stan; część tych propozycji jest całkiem racjonalna. Nie rościmy sobie tu pretensji do jakiejś oryginalności, lecz postaramy się jedynie podsumować najważniejsze wątki i rekomendacje oraz umiejscowić je w globalnym kontekście geopolitycznym.

III. wojna światowa

Znajdujemy się na progu III wojny światowej, do której uparcie popycha nas (Rosję) Zachód. Nie jest to już obawa czy przewidywania, lecz fakt. Rosja walczy z kolektywnym Zachodem, z NATO i jego sojusznikami (choć nie wszystkimi – Turcja i Grecja mają odrębne stanowisko, a szereg państw europejskich, przede wszystkim Francja i Włochy, lecz nie tylko, nie chcą brać udziału w wojnie z Rosją).

Groźba III wojny światowej jest jednak coraz bliższa.

Kwestią otwartą jest, czy dojdzie do użycia broni jądrowej. Jednak prawdopodobieństwo atomowego Armagedonu rośnie z dnia na dzień. Stało się całkiem jasne to, co otwarcie przyznają niektórzy amerykańscy wojskowi (niedawno, na przykład, były dowódca wojsk Stanów Zjednoczonych w Europie, gen. Ben Hodges), że Zachód nie zadowoli się nawet naszym (Rosji) całkowitym ustąpieniem z terytorium dawnej Ukrainy, lecz będzie próbował nas dobijać na naszych ziemiach, żądając od Rosji „bezwarunkowej kapitulacji” (Jens Stoltenberg), „deimperializacji” (Hodges) i rozczłonkowania.

W 1991 roku Zachód cieszył się z rozpadu ZSRR i naszej ideowej kapitulacji, a przede wszystkim przyjęcia przez nas zachodniej ideologii liberalnej, systemu politycznego i gospodarki pod nadzorem zachodnich kuratorów. Obecnie Zachód taktuje, jako czerwoną linię, sam fakt istnienia suwerennej Rosji, nawet tej w granicach Federacji Rosyjskiej.

Kontrofensywa Sił Zbrojnych Ukrainy na Charkowszczyźnie to uderzenie Zachodu wprost w Rosję. Wszyscy wiedzą, że natarcie zostało zorganizowane, przygotowane i przeprowadzone pod dowództwem i kuratelą Stanów Zjednoczonych i NATO. Chodzi nie tylko o wykorzystanie natowskiego sprzętu, lecz także bezpośrednie wsparcie zachodniego satelitarnego wywiadu wojskowego, najemników i instruktorów. Według Zachodu, miał to być początek naszego końca.

Skoro pokazaliśmy słabość w obronie kontrolowanych przez nas obszarów obwodu charkowskiego, to można zwyciężać nas i dalej. To nie po prostu jakiś niewielki sukces kontrofensywy Kijowa, lecz pierwsze widoczne zwycięstwo prowadzonego przez NATO „Drang nach Osten”. (Czyli mamy do czynienia ze wznowieniem realizacji zamrożonego od II. WŚ Generalplan Ost – przyp. JR).

Można oczywiście złożyć to wszystko na karb przejściowych „trudności technicznych” (Rosji) i odłożyć rzeczywistą analizę sytuacji na później. To byłoby jednak jedynie opóźnianie uświadomienia sobie istniejącego faktu, które mogłoby nas wyłącznie osłabić i zdemoralizować.

Trzeba zatem chłodno przyznać: Zachód wypowiedział nam (tj. Rosji) wojnę i już ją prowadzi. My tej wojny nie wybraliśmy, my jej nie chcieliśmy. W 1941 roku też nie chcieliśmy wojny z nazistowskimi Niemcami i do ostatniej chwili nie chcieliśmy w nią uwierzyć. Ale w obecnej sytuacji, gdy de facto prowadzona jest ona przeciwko nam, nie ma to już decydującego znaczenia. 

Teraz ważne jest tylko zwycięstwo w niej, które obroni prawo Rosji do istnienia.

Koniec SOW (Specjalna Operacja Wojskowa)

Zakończyła się SOW jako ograniczona operacja mająca na celu wyzwolenie Donbasu i niektórych obszarów Noworosji.

Przekształciła się ona stopniowo w całkowitą wojnę z Zachodem, w której sam kijowski nazistowski reżim odgrywa rolę wyłącznie instrumentalną. Nie powiodła się próba jego spacyfikowania i wyzwolenia niektórych kontrolowanych przez ukraińskich nazistów terenów Noworosji, przy jednoczesnym zachowaniu istniejącej geopolitycznej równowagi sił na świecie, swoista operacja techniczna; udawanie, że po prostu kontynuujemy SOW, temat peryferyjny w opinii publicznej, nie ma już po prostu sensu.

Wbrew naszej woli, znaleźliśmy się na wojnie i dotyczy to każdego obywatela Rosji: każdy z nas jest na celowniku wroga, terrorysty, snajpera, grupy dywersyjnej.

Jednocześnie sytuacja jest taka, że, nawet jeśli bardzo byśmy chcieli, nie jest już możliwy powrót do warunków sprzed 24 lutego 2022 roku. Wydarzyło się coś nieodwracalnego; nie mają już sensu  jakiekolwiek ustępstwa czy kompromisy z naszej strony. Wróg zaakceptuje wyłącznie naszą całkowitą kapitulację, zniewolenie, rozczłonkowanie i okupację. Nie mamy zatem po prostu wyboru.

Zakończenie SOW oznacza konieczność głębokiej transformacji całego systemu polityczno-społecznego współczesnej Rosji, przestawienia kraju na tory wojenne: w polityce, gospodarce, kulturze, sferze informacyjnej. SOW mogła być wprawdzie istotną, ale nie jedyną treścią życia publicznego Rosji. Wojna z Zachodem podporządkowuje sobie wszystko.

Front ideologiczny

Rosja znalazła się w stanie wojny ideologicznej. Wartości, na gruncie których stoi globalistyczny Zachód – LGBT, legalizacja dewiacji i narkotyków, łączenie człowieka z maszyną, totalne przemieszczenie ludności w wyniku niekontrolowanej migracji itd. – są nierozłącznie związane z jego militarno-polityczną hegemonią i systemem jednobiegunowym. Liberalizm zachodni i wojskowo-polityczna oraz ekonomiczna dominacja Stanów Zjednoczonych i NATO to jedno i to samo.

Walka z Zachodem i jednoczesne przyjmowanie (nawet częściowe) jego wartości, w imię których prowadzi on przeciw nam wojnę na wyniszczenie, jest po prostu absurdem.

Własna, całościowa ideologia nie tylko byłaby dziś dla nas „pożyteczna”. Jeśli nie będziemy jej mieli, przegramy. Zachód będzie nas nadal atakować z zewnątrz, rękoma uzbrojonych i wytresowanych ukraińskich nazistów, ale także od wewnątrz – rękoma piątej, liberalnej kolumny, rozkładającej świadomość i degenerującej dusze młodego pokolenia Rosjan. W tej sytuacji, nie mając ideologii, która wyraźnie określi, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem, będziemy niemal bezsilni.

Ogólny zarys ideologii należy ogłosić natychmiast, a jej istotą powinno być całkowite i bezpośrednie odrzucenie ideologii Zachodu, globalizmu i totalitarnego liberalizmu, wraz z jego wszystkimi instrumentalnie traktowanymi podgatunkami – neonazizmem, rasizmem i ekstremizmem.

Mobilizacja (rozpoczęła się w 6 dni po ukazaniu się artykułu – przyp. JR)

Mobilizacja jest nieuchronna. Wojna dotyczy wszystkich i każdego z osobna. Mobilizacja nie oznacza jednak przymusowego wysyłania na front poborowych. Tego akurat można uniknąć, choćby przez sformowanie pełnowartościowego ruchu ochotniczego, ze wszystkimi niezbędnymi ulgami i państwowym wsparciem.

Warto postawić na weteranów i liczyć na szczególne wsparcie bojowników Donbasu. Rosja ma też zwolenników za granicą, choć niewielu. Nie powinniśmy wahać się przed sformowaniem antynazistowskich, antyglobalistycznych brygad międzynarodowych składających się z porządnych ludzi z krajów Wschodu i Zachodu.

Przede wszystkim jednak nie można nie doceniać Rosjan. Jesteśmy narodem – bohaterem. Nie raz i nie dwa pokonywaliśmy w naszej historii straszliwych wrogów, płacąc za to ogromną cenę. Tym razem też zwyciężymy, jeśli tylko wojna przeciwko Zachodowi stanie się wojną narodową. Wygrywamy właśnie wojny narodowe, do udziału w których budzi się naród-olbrzym.

Mobilizacja zakłada całkowitą zmianę polityki informacyjnej. Trzeba unieważnić normy czasów pokoju (w istocie będące ślepym kopiowaniem zachodnich programów rozrywkowych oraz strategii wiodących do rozkładu społeczeństwa). Telewizja i wszystkie media powinny stać się patriotycznymi narzędziami mobilizacji czasu wojny. Wszystkie koncerty powinny odbywać się dla frontu, znajdowanie się na tyłach ma być również działaniem dla frontu. Powoli tak już się dzieje, lecz dotyczy to na razie niewielkiego odsetka kanałów. A tak powinno być wszędzie.

Kultura, informacja, edukacja, oświata, polityka, sfera socjalna – wszystko to powinno jednogłośnie działać na rzecz wojny, czyli pracować dla Zwycięstwa.

Gospodarka

Każde suwerenne państwo może emitować tyle waluty narodowej, ile potrzebuje. Pod warunkiem, że jest prawdziwie suwerenne. Wojna z Zachodem sprawia, że traci wszelki sens dalsza gra w gospodarce według jego zasad. Gospodarka czasu wojny musi być suwerenna. Na rzecz Zwycięstwa wydawać trzeba tyle środków, ile potrzeba. Warto jedynie zwracać uwagę, by emisja środków koncentrowała się na określonej sferze, przeznaczona była na cele strategiczne. Korupcja w tych warunkach powinna zostać uznana za zbrodnię wojenną.

Wojna i komfort to rzeczy sprzeczne. Trzeba wyrzec się komfortu jako celu, jako życiowej orientacji. Prawdziwe wojny na pełną skalę wygrywają wyłącznie narody gotowe cierpieć niedostatek.

W warunkach takich zawsze pojawia się nowa plejada ekonomistów, których celem jest uratowanie państwa. To najważniejsze. Dogmaty, szkoły, metody, podejścia są drugorzędne.

Gospodarkę taką można określić mianem mobilizacyjnej, lub po prostu wojennej.

Nasi sojusznicy

Na każdej wojnie bardzo ważną rolę odgrywają sojusznicy. Dziś Rosja nie ma ich wielu, jednak jacyś są. Chodzi tu przede wszystkim o te kraje, które odrzucają jednobiegunowy, liberalny porządek zachodni. O zwolenników wielobiegunowości, takich jak Chiny, Iran, Korea Północna, Serbia, Syria, Republika Środkowoafrykańska, Mali, a także w pewnym stopniu Indie, Turcja, szereg krajów islamskich, afrykańskich i latynoamerykańskich (przede wszystkim Kuba, Nikaragua, Wenezuela).

Do pracy z nimi należy zaangażować całe posiadane przez nas zasoby, dyplomację nie tylko profesjonalną, ale także publiczną. A do tego również potrzebna jest ideologia. Powinniśmy przekonać sojuszników, że postanowiliśmy nieodwracalnie zerwać z globalizmem i hegemonią zachodnią i gotowi jesteśmy iść do końca w budowaniu świata wielobiegunowego. Powinniśmy być w tej sprawie konsekwentni i zdecydowani. Czasy półtonów i kompromisów się skończyły. Wojna Zachodu przeciwko Rosji dzieli ludzkość na dwie różne strony barykady.

Czynnik duchowy

Centralnym punktem rozpoczętego światowego starcia jest aspekt duchowy i religijny. Rosja znalazła się w stanie wojny z walczącą z Bogiem cywilizacją antyreligijną, która odrzuca podstawy wartości duchowych i moralnych – Boga, Cerkiew, rodzinę, płeć, człowieka. Niezależnie od wszelkich różnic między prawosławiem [on katolicyzmu zupełnie nie dostrzega?? md] a tradycyjnym islamem, judaizmem, hinduizmem czy buddyzmem, wszystkie religie i zbudowane na nich kultury uznają boską prawdę, duchową i etyczną godność człowieka, czczą tradycje i instytucje – państwo, rodzinę, wspólnotę.

Współczesny Zachód wszystko to unieważnił, zastępując wirtualną rzeczywistością, skrajnym indywidualizmem, likwidacją płci, wszechobecną inwigilacją, totalitarną „kulturą kasowania”, społeczeństwem postprawdy.

Na Ukrainie kwitnie otwarty satanizm i czysty rasizm, a Zachód wszystko to wspiera. 

Mamy do czynienia z tym, co prawosławni mędrcy określają mianem „cywilizacji Antychrysta”. Dlatego rola Rosji polega na zjednoczeniu wierzących różnych wyzwań w tej decydującej bitwie.

Nie można czekać aż światowy wróg zniszczy wasz dom, zabije waszego męża, syna czy córkę… W pewnej chwili będzie już za późno. Nie daj Boże, byśmy dożyli takiej chwili.

Ofensywa wroga na Charkowszczyźnie to właśnie coś takiego. Początek prawdziwej wojny Zachodu przeciwko nam.

Zachód pokazuje, że ma zamiar rozpocząć przeciwko nam wojnę na wyniszczenie – III. wojnę światową. Powinniśmy skoncentrować cały nasz wielki, narodowy potencjał, by odeprzeć ten atak. Wszystkimi sposobami – myślą, mocą wojenną, gospodarką, kulturą, sztuką, mobilizacją wewnętrzną wszystkich struktur państwa i każdego z nas.

prof. Aleksander Dugin

Źródło: https://ug.tsargrad.tv/articles/nachinaetsja-glavnaja-statja-aleksandra-dugina_625556.

========================================

To trzeba koniecznie przeczytać, aby dowiedzieć się i zrozumieć, o co walczy Rosja…i co z tego dla nas wynika..

GRU, DUGIN, Konspirologia, Eurazja =>Azjopa. „Francuzy” i ich cele.

ROZDZIAŁ III ALEKSANDER DUGIN I ROSYJSKA MASONERIA RYTU FRANCUSKIEGO.

Z książki: Stanisław Krajski Wojna masonów na Ukrainie. Reperkusje dla Polski.

[wydana w 2014 !!] Wydawnictwo św. Tomasza z Akwinu

02-764 Warszawa ul. Egejska 5/24 tel. 22 651 88 17; 601 519 847

e-mail: savoir@savoir-vivre.com.pl www.krajski.com.pl

————————————

Kim jest Aleksandr Dugin? Pisałem o nim Sporo w „Masonerii polskiej 2012”. Warto to tutaj przypomnieć:

DROGI ABSOLUTU”

To rosyjski intelektualista umieszczany na trzydziestej szóstej pozycji na liście osób posiadających wpływ na sposób myślenia w Rosji. ]ego notę biograficzną znajdującą się W rosyjskiej Wikipedii zaczyna informacja, ze jest synem generała GRU (to jakoś bardzo rosyjskie; w Polsce i W Europie biografię zaczyna się od daty urodzenia). Swoja intelektualna, publiczną aktywność rozpoczął on w 1991 r. wydając pracę pod znamiennym tytułem „Drogi absolutu”. Tytuły jego pozostałych głównych prac też są znamienne: „Misteria Eurazji”, „Teoria hiperborejska” (hiperboreje to północny lud W mitologii greckiej, który cieszył się „ciągłym i idealnym szczęściem oraz wieczną młodością”; „Hiperborejczyk jest sprawcą, podmiotem działającym, bojownikiem walczącym w porządku materialnym, ziemskim o realizację porządku zupełnie innego, wyższego rzędu”; pojęcie to używane jest przez tzw. nową prawicę, ale również przez neopogaństwo i masonerię), „Konserwatywna rewolucja”, „Templariusze proletariatu” .

Przed 1989 r. Dugin był zwolennikiem filozofii Nietschego i myślicieli reprezentujących neopogaństwo i okultyzm, takich jak Iulius Evola, Rene Guenon, Hermann Wirth. Potem ewoluował w kierunku doktryny Eurazji”. W 1999 r. rozpoczął wykłady W Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej. jego książka pt. „Podstawy geopolityki. Geopolityczna przyszłość Rosji” (1997) „została zalecona jako podręcznik dla studentów w rosyjskich akademiach wojskowych i dyplomatycznych”.

Dugin „utrzymuje bliskie kontakty z oficerami Sztabu Generalnego m.in. generałami Iminowem i Piszczewem oraz ze środowiskiem miesięcznika Orientir wydawanego przez Ministerstwo Obrony Rosji”. Z rosyjskiej Wikipedii dowiadujemy się, że: „Od czasu objęcia władzy przez Władimira Putina rozpoczął się nowy okres działalności politycznej Aleksandra Dugina od radykalnej opozycji, przeniósł się na stanowisko lojalności wobec reżimu”.

Dugin związany jest, jak widać, przede wszystkim z wojskiem i wyraźnie reprezentuje opcję GRU i, jak wszystko wskazuje, pozostaje w ścisłych kontaktach z jego dowództwem. Najważniejszą praca Dugina jest, z naszego punktu widzenia książka pt. „Konspirologia”. Można ją znaleźć w Internecie (w oryginale) pod adresem: http://arctogaia.com/public/consp/conspl.htm

Masońska DOKTRYNA PREZENTOWANA PRZEZ DUGINA.

Dugin twierdzi w „Konspirologii”, że historia świata jest ciągiem, przede wszystkim masońskich, spisków. Te spiski mogą być dobre i złe. Wiele dobrych spisków jest efektem „działalności tajnych organizacji okultystycznych”. Jedna z nich kryje się w GRU od początku jej istnienia. GRU zawsze była bowiem przeniknięta przez Tajny Zakon Eurazji i konsekwentnie zmierzała do realizacji idei Eurazji.

Dugin tę ideę reprezentuje. Chodzi o to, by wytworzyć Eurazję jednolite duchowo i kulturowo pogańskie państwo obejmujące Rosję, Chiny, wszystkie narody zamieszkujące na zachód od Uralu,. w tym narody słowiańskie i Turcję. Ta koncepcja zgadza się z przyjmowana przez masonów wszelkich obediencji koncepcja powstania państwa światowego które byłoby federacją pięciu „związków narodów”: związku narodów brytyjskich, związku narodów panamerykańskich, związku narodów paneuroazjatyckich i związku narodów paneuroafrykańskich i związku narodów panazjatyckich”.

Na ten temat pisałem trochę w swojej „Masonerii 1999”.

Dugin nieco jednak modyfikuje tę wizję. Stwierdza bowiem, że to Amerykanie chcą stanąć na czele państwa światowego i niszczą w tym celu świat przez globalizację i że trzeba z nimi walczyć tak, by to Rosja stała się liderem w tym Związku Wszechświatowym. Najbliższym sojusznikiem Rosji spoza Eurazji, mogą być tylko Niemcy.

Dugin dużo miejsca w swej pracy poświęca GRU starając się wykazać, że tylko GRU było wierne tej koncepcji i że jest to jedyna organizacja, która może ten proces przeprowadzić. Warto przy okazji wspomnieć o innych książkach Dugina, które również dostępne są w Internecie. I tak np. książka „Spisek” („Conspiracy”) poświęcona jest prawie w całości masonerii światowej. Dugin omawiając poszczególne organizacje i instytucje masońskie, takie np. jak Komisja Trójstronna stwierdza, że przeciwni masonerii mogą być tylko ci, którzy wierzą w Chrystusa.

W taki oto sposób omawia koncepcję Dugina jeden z komentatorów politycznych portalu „Salon 24”: „Artykułowana była (koncepcja tzw. Związku Europejskiego), m.in. przez Michaiła Gorbaczowa, a obecnie min przez Siergieja Karaganowa i Aleksandra Dugina z przyklaśnięciem wielu członków establishmentów państw zachodnich. Ma ona za cel pierwszorzędny integrację całego kontynentu Eurazji przez Blok Kontynentalny (opartego o oś Moskwa-Pekin, przy czym strefą wpływów ZSRS/Rosji Sowieckiej jest w tym planie właśnie Europa).

Koncepcja Europejskiego Wspólnego Domu, jest częścią globalistycznych ambicji elit Rosji Sowieckiej i ChRL, z czym te zresztą się nie kryją i wielokrotnie oznajmiają, ustami swoich przedstawicieli takich, jak wspomniani Karaganow i Dugin.

Koncepcja Dugina zakłada nowy porządek światowy oparty o podział na wielkie przestrzenie, gdzie jedną z dopuszczalnych opcji jest eurazjatycka wielka przestrzeń rozciągająca się od Atlantyku po Pacyfik. Inspiratorem tego nowego porządku światowego mają być oczywiście Moskwa i Pekin, zarządzające międzynarodową walkę z globalizmem, którego centralą są w optyce sowieckiego geostratega – Stany Zjednoczone.

Najciekawsze zostawiłem na koniec.

Są to wypowiedzi Dugina, dotyczące Polski, które pojawiły się w wywiadzie udzielonym przez niego Grzegorzowi Górnemu z „Frondy”. Można by założyć, że przedstawione jest w nich stanowisko wobec Polski masonerii ukrytej W GRU.

Grzegorz Górny zadaje Duginowi następujące pytanie:

„Czy są W polskiej tradycji jakieś pierwiastki, które wydają się Panu pociągające?”. A oto odpowiedź Dugina: „Stanowczo bliższe są mi słowiańsko-eurazjatyckie źródła polskości ich element etniczny, a nawet pogański. Pociągają mnie pewne pierwiastki wschodnie czy też orientalne, kultura mniejszości. Myślę, że to, co najlepsze w polskiej historii, to tradycja żydowska w małych miasteczkach wschodniej Polski. Właściwie interesuje mnie w Polsce wszystko, co było antykatolickie: polska masoneria i okultyści, Jan Potocki i Hoene-Wroński, Mienżyński (zastępca szefa Czeka Feliksa Dzierżyńskiego) i Dzierżyński… Oni wszyscy wybrali drogę eurazjatycką”.

Górny zadaje też pytanie: „Słowem, z Pana punktu widzenia korzystne są wszelkie działania antykatolickie w Polsce ”.

Odpowiedź Dugina: „Dokładnie tak. Trzeba rozkładać katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie. Katolicyzm nie może być wchłonięty przez naszą tradycję, chyba że zostanie głęboko przeorientowany w kierunku nacjonalistycznym i antypapieskim.

Gdyby w Polsce działała loża w rodzaju irlandzkiej Złotej Jutrzenki [Golden Down], której liderzy, np. William Butler Yeats czy Maud Gonne, z jednej strony byli katolikami, z drugiej zaś fanatycznymi okultystami zainspirowanymi kulturą celtycką, to można mieć jakąś nadzieję. Tacy ludzie mogliby rozkładać katolicyzm od wewnątrz i przeorientowywać go w kierunku bardziej heterodoksyjnym, a nawet ezoterycznym.

Moi znajomi w Polsce mówią mi zresztą, że są u was takie grupki, mające związek z telemizmem czy dorobkiem Alistaira Crowleya”?

[Telemizm Crowleya: „Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem”.

———————–

Koncepcje wrogów koniecznie musimy studiować, poznać. md]