Od chwili, gdy uzurpator zaczął okupować Tron świętego Piotra, powiększa się strefa destrukcji

List od o. Augustyna Pelanowskiego

Laudetur Iesus Christus

Dziękuję za modlitwę, za pamięć, za słowa wspierające ducha. Żyję jeszcze mimo prawie pięciu lat ukrywania się w lasach, w miejscu odosobnionym. Nie było ani jednego dnia bym żałował tego, co uczyniłem, gdyż Bóg mi pokazał już w 2015 roku ten przewrotny zamach na Święty Kościół. Dziś mam coraz liczniejsze dowody potwierdzające tamte natchnienia sprzed lat.

Od chwili, gdy uzurpator zaczął okupować Tron świętego Piotra, z roku na rok powiększa się strefa destrukcji. Nie tylko puste seminaria, pustoszejące kościoły, puste krzesła na katechezach, ale i pustosłowie na ambonach są tego najlepszymi dowodami. Wreszcie ów synod synodalności (absurdalny pleonazm), czyli epilog dekonstrukcji przy akompaniamencie akceptacji cudzołóstwa, bałwochwalstwa, homoseksualizmu i ekumenizmu rozumianego jako synkretyczny kogel-mogel. Niebawem, za kilka miesięcy, najwyżej za rok, nikt z nas, kto kocha Kościół katolicki – ten Kościół, który dawał nadzieję w sakramentach na życie wieczne – nie będzie mógł już odnaleźć się w murach większości świątyń. Ciało Chrystusa leżało w ciemnym grobie prawie trzy dni i Ciało Mistyczne Chrystusa (Kościół) zapada się w ciemną mogiłę na czas, czasy, i połowę czasu.

Nadszedł mrok, który jednak zakończy się zmartwychwstaniem, na podobieństwo tamtego poranka, gdy Maria Magdalena nie mogła rozpoznać Jezusa myśląc, że to Ogrodnik. Tak, my również nowego, zmartwychwstałego kształtu Kościoła nie będziemy mogli rozpoznać, gdyż będzie skromny, mały, cichy, ukryty w ogrodach prowincji, jakże odmienny od naszych wspomnień i wyobrażeń. Zapowiadana przez proroków Pusillus Grex czyli maleńka trzódka i jedynie głos Chrystusa wydobywający się z tych sekretnych miejsc będzie głosem prawdy i miłości, głosem mówiącym do nas po imieniu, dzięki czemu odróżnimy go od imitacji.

Trzeba przetrwać nie dając się przerazić stanem zdrowia, ubóstwem materialnym, paniką spowodowaną wojnami, głodem, drożyzną, zarazami, które istnieją tylko w wiadomościach medialnych albo i tymi, które rzeczywiście zaczną dziesiątkować społeczeństwo. Przetrwać mimo naturalnych katastrof i plag i pyłu wulkanicznego.

Najbliższe miesiące będą rozstrzygające dla wielu z nas

Najbliższe miesiące będą rozstrzygające dla wielu z nas – ludzie podzielą się nawet w rodzinach na tych, którzy będą posłuszni ze strachu medialnej propagandzie i na tych, którzy posłuchają czystego sumienia, na tych, którzy pobiegną w ślepym posłuszeństwie ku nieposłusznym Bogu hierarchom i na tych, którzy będą posłuszni Bogu bez względu na cenę. Na tych, którzy uwielbią Ciało Chrystusa klęcząc niczym Kananejka w czasie Komunii i na tych, którzy będą deptać Je w spadających z dłoni partykułach (por. Ap 11,1-2).

Żyjemy obecnie w globalnym zmanipulowaniu dysonansem poznawczym: patrząc na mężczyznę widzimy kogoś w niewieścich ubraniach, a można coraz częściej spotkać dziewczęta, które po tranzycji pozbawione są nawet piersi; w sklepach mamy mięso, które jest syntetykiem, mąka nie jest mąką lecz sproszkowanymi robakami; wiadomości z frontów wojennych są przefiltrowane i tworzą wirtualny obraz i już nie wiemy, kto jest agresorem a kto ofiarą; ojczyzna staje się mieszanką różnych nacji i zaczynamy się czuć obco we własnym kraju; w kościołach modlimy się nie o zbawienie ale o ekologiczne cele a pod hasłem „powszechnego braterstwa” w rzeczywistości ukrywa się powszechna alienacja.

Ostatecznie człowiek w białej szacie nie jest papieżem, choć wszyscy widzą w nim mężczyznę ubranego w papieską sutannę. Namnożyło się symulakrów o których pojęcia nie miał nawet Baudrillard. Od czasów Plutarcha nie tylko filozofowie zastanawiali się nad paradoksem statku Tezeusza. Statek Tezeusza, mitycznego założyciela Aten, liczył 300 lat i w porcie zostały wymienione wszystkie jego elementy na nowe – powstało paradoksalne pytanie: „Czy jeśli wymienimy wszystkie elementy jakiegoś złożonego obiektu na nowe, a więc cały obiekt zostanie zastąpiony ostatecznie innym, to czy pozostaje on tym samym obiektem?”. Czy identyczna kopia jakiegoś obrazu jest tym samym obrazem? Czy inny egzemplarz tej samej książki jest tą samą książką? A co, jeśli tytuł książki pozostał niezmienny i okładka, i liczba stron, ale treść została podmieniona? Czy ktoś, kto nosi protezę nogi, ręki – jest jeszcze tym samym człowiekiem? Oczywiście – ktoś odpowie, a jeśli – hipotetycznie – podmieni mu się mózg na elektroniczny ekwiwalent, i wszystkie części organizmu to będzie to ten sam człowiek? A jeśli zaingeruje się w kod genetyczny i się go zmieni? A co, jeśli Kościół katolicki zachowuje jeszcze nazwę ale poglądy i styl życia hierarchów, obyczaje kapłanów, nauczanie moralne, dogmatyczne paradygmaty zostaną podmienione i będą w sprzeczności z oryginalnym nauczaniem Chrystusa – to czy Kościół Katolicki będzie jeszcze naprawdę Chrystusowym? (Mt 5,18)

Wedle legendy przekazanej przez Plutarcha, statek, którym grecki heros Tezeusz powrócił do Aten, został przez mieszkańców miasta zachowany dla potomności. Gdy stare deski w okręcie butwiały, Ateńczycy wymieniali je na nowe. W końcu w statku Tezeusza nie pozostała ani jedna oryginalna część. Po wymianie wszystkich elementów statek nie przypominał już autentyku. Ten nowy nie posiadał ani jednego z oryginalnych detali tworzących pierwotną strukturę. Głównym problemem jest to, że bardzo trudno jest dokładnie stwierdzić moment, w którym jedna rzecz staje się inną. Szczegóły mogą zadecydować nie tylko o tożsamości, ale i o losie – Tezeusz wracając do Aten, zapomniał rozwinąć szkarłatne żagle, co było umówionym z Ajgeusem – jego ojcem -znakiem zwycięstwa. Ojciec, widząc czarne żagle, rzucił się ze skały w morze.

Czy Kościół katolicki jest Kościołem katolickim, jeśli zarówno przywódca jak i doktryna – jej „burty” dogmatyczne i „wiosła” moralne, a także szczegóły liturgii, sakramentów, z dziesięciolecia na dziesięciolecia, a w ostatnich kilku latach w sposób zatrważający hurtowo zostają nam podmienione? Czy obraz Boga, który dziś się nam przedstawia jest zgodny z tym, który został ujawniony w szczegółach Objawienia? To są tylko pytania, ale niekiedy zdolność do zadania pytania jest uzyskaniem połowy odpowiedzi.

Skurczony Bóg w swej bezsilności przyjmuje wszystkich i wszystko, nie ma za dużo do powiedzenia, gdyż nikt już za bardzo z Jego opiniami się nie liczy

Aktualni przedstawiciele hierarchii kościelnej, liczni kapłani, teologizujący publicyści, tłoczący się przy internetowej tubie, ukazują coraz częściej obraz Boga ograniczonego do permisywnego miłosierdzia: skurczony Bóg w swej bezsilności przyjmuje wszystkich i wszystko, nie ma za dużo do powiedzenia, gdyż nikt już za bardzo z Jego opiniami się nie liczy. Z tupetem mówi się, że jest jedynie miłością i miłosierdziem, a do gniewu nie ma On prawa, tym bardziej zabrania Mu się wszelkiej kary a zwłaszcza piekła. Odmówiono Mu nawet prawa do sądu. Skoro Bóg jest … jedynie miłością to: hulaj dusza piekła nie ma. Propagatorzy takiego przesłania uważają, że zapisy biblijne o Jego gniewie to wyraz projekcji antropomorficznej, czyli po prostu przypisywanie Bogu ludzkich emocji. Ale… czy głoszenie Boga, który jest emerytowanym hipisem i rozlewa się z Niego tylko bezkrytyczna i ślepa miłość w starczej bezsile, w której błogosławi transwestytów i rozdaje na ślepo Hostie nie zważając na cudzołóstwo lub wyznawanie innej religii – to nie próba domalowania na Jego obrazie wąsów, tak, jak na obrazie Mony Lisy uczynił to Marcel Duchamp? Drobny szczegół – Mona Liza z wąsami nie jest Moną Lizą Leonarda. Wmawianie Bogu tylko jedynego odniesienia do człowieka zdaje mi się być także rodzajem życzeniowej projekcji, czymś w rodzaju zaaplikowanej na obraz Boga polisy ubezpieczeniowej dla swego losu pośmiertnego, niwelującej konsekwencje przedśmiertnych ekscesów.

Czy przykazanie by nie czynić obrazów Boga, dotyczy artystycznych przedstawień czy ludzkich projekcji o Bogu? Czy ten zakaz dotyczy też tego, by z sakramentów nie czynić sobie wyobrażenia sakramentów, albo co gorsza: zmieniać ich formę, a nawet treść pozbawiając realnego Boga kontaktu z człowiekiem? Kto kogo wymyślił: Bóg człowieka czy człowiek Boga? Kto kogo ma kreować na swoje wyobrażenie i podobieństwo: człowiek Boga czy Bóg człowieka? Czy sposób korzystania z sakramentów powinien być zgodny z ludzkimi życzeniami, czy z pragnieniem Chrystusa? Czy Chrystus, w którego wierzę, jest wytworem moich życzeń i roszczeń, wyobrażeń i projekcji, czy też efektem codziennego studiowania przy źródłach Objawienia i osobistej relacji oraz korzystania z sakramentów?

Czy wreszcie sakramenty które przyjmuję i sprawuję, są przez mnie postrzegane w taki sposób, jakie znaczenie nadał im Chrystus, Apostołowie oraz dwutysięczna Tradycja i praxis Kościoła, czy też postrzegam je tak, jak coraz powszechniej mi się je narzuca w codziennej praktyce w kościołach, która – co tu dużo mówić – jest często smutnym widokiem pośpiechu i obcesowości, a nawet ociera się o profanacje. Nie mówiąc już o ekstremalnych happeningach eucharystycznych jak ten, który miał miejsce na falach Morza Jońskiego, na plaży Alfieri, gdzie o. Mattia Bernasconi, „odprawił” Mszę świętą dla młodzieży z parafii mediolańskiej, rozebrany do kąpielówek, używając jako ołtarza dmuchanego materaca. Czy święcenia kapłańskie mężczyzn, którzy nie nadają się do małżeństwa bo są homoseksualni są ważne, skoro ważne święcenia kapłańskie może przyjąć jedynie mężczyzna który rezygnuje z małżeństwa w ofierze dla Chrystusa a jest w dyspozycji psychicznej, emocjonalnej, fizycznej i duchowej do zawarcia małżeństwa? Czy sakramenty udzielane przez „księży” z Dąbrowy Górniczej były ważne? Co mówi Chrystus o sobie, o Ojcu, o sakramentach? Co mówił Kościół przez dwa tysiące lat? Będąc w kościele, biorąc bezpośredni udział w Mszy świętej czegoż doświadczamy? Istnieje zasada formacji duchowej katolika:

lex orandi lex credendi – prawo modlitwy jest prawem wiary.

To, w jaki sposób jest sprawowana liturgia i co na niej słyszymy, widzimy – kształtuje naszą wiarę. Wobec dużego zamieszania i smutnych ekscesów oraz coraz wyraźniejszego sprotestantyzowania, trzeba nam osobiście przypomnieć sobie kilka prawd zawartych w Objawieniu i Tradycji katolickiej, choćby w skromnym wymiarze, by nie dać się ponieść ślepemu biegowi jaki ogarnął większość. Trzeba posłuchać Boga, a w naszym przypadku, słuchanie jest niemożliwe bez czytania, gdyż tak się zdarzyło, że Bóg na formę swego objawienia wybrał Biblię i Tradycję. Pierwszy dylemat, który mi się nasuwa w związku z szerzącymi się teologicznymi wirami, które porywają coraz większą rzeszę wiernych – to sprawa mojego zbawienia.

On może mnie odkupić

Syn Boży, jakieś dwa tysiące lat temu, bez pytania mnie przyjął ukrzyżowanie po ostatniej Passze, na której ustanowił sakrament zjednoczenia z Nim. I co, to już załatwione wszystko? Co byłoby wtedy z moją wolnością? – pytał w Epilogu Hans Urs von Balthasar. To tak, jakbym zanim się dowiedział, że jestem winny, usłyszał najpierw, że już za mnie nie tylko ktoś odsiedział w więzieniu, ale nawet odbyła się już egzekucja w zastępstwie za mnie[H. Urs von Balthasar, Epilog. Wydawnictwo WAM, Kraków 2010, s. 87-88.]. On może mnie odkupić, ale ja muszę wyrazić sobą świadomą zgodę, ujawnić pragnienie, przyjąć zaproszenie, z wolnością, bez przymusu wejść w to dzieło i okazać autentyczną skruchę. Nie da się mnie wykupić jak bagaż z przechowalni dworcowej, gdy zgubiło się kwit. Nie jestem przedmiotem, a tak można się czuć, gdy ktoś mi mówi, że już odkupienie się dokonało; jestem zły, bez możliwości poprawy, grzech mnie zniszczył, ale jestem darmo zbawiony, z łaski. A może nawet niektórzy są już predestynowani od urodzenia do nieba bez względu na to, co zrobią a inni będą potępieni, choćby nawet chcieli być zbawieni, bo Bóg i tak już wcześniej wszystko przewidział? Protestancka wizja zbawienia zawiesza moją wolność. Jeśli ja jestem wolnym człowiekiem i mogę odmówić Bogu propozycji bym dał się pokochać, to On tym bardziej jest wolny do wypowiedzenia mi odmowy. Jeśli ja jestem wolny – to tym bardziej Bóg. Choć to jest przerażające, zagubienie się człowieka w upartej od mowie Bogu jest możliwe, a nawet może stać się nieodwracalną, wieczną zgubą.

Odmowa ukazania siebie w całej prawdzie jest równa odmowie udziału w uczcie niebieskiej. Zaniechanie odsłaniania się w spowiedzi, prowadzi do niechęci do Eucharystii – taki proces może trwać latami powodując rogowacenie postawy ducha aż do niezmiennego „nie!”. Odmowa udziału w czyimś ślubie, imieninowych uroczystościach, jubileuszu, może być powodem obrazy zapraszających i jest równoznaczna z lekceważeniem zapraszających i powodem dla którego nas serdecznie zapraszają. Na świecie nie ma nic ważniejszego niż to, co uczynił dla nas Chrystus, tym bardziej, że kosztowało Go to w ludzkim życiu niewymowną mękę. Wszystko po to, byśmy mogli pić Jego Krew jak niemowlę mleko albo być karmionym Jego Ciałem jak dziecko siedzące na kolanach matki, karmione łyżeczką wypełnioną manną. Bez tej Krwi nasze szanse na szczęście wieczne są więcej niż wątpliwe, bez Jego Ciała nie stajemy się ciałem zdolnym do przeciśnięcia się do chwały zmartwychwstania. Mikołaj Kabasilas (+1391), twierdził, że Eucharystii nie ma sposobu przewyższyć niczym, ani nic już nie da się do niej dodać doskonalszego [J. C. Larchet, Terapia chorób duchowych. Wydawnictwo BRATCZYK, Hajnówka 2013, s. 282.]. Odmowa udziału w sakramencie Eucharystii jest niewyobrażalną wzgardą dzieła Chrystusa i dowodem obojętności wobec ceny, jaką zapłacił On na krzyżu dlatego w istocie Msza święta jest plenititulo Najświętszą Ofiarą. Nikt z nas nie starał się ani nie mógł skutecznie się starać, ani do dziś nie jest w stanie przywrócić jedności z Bogiem przez jakiekolwiek pojednania, gdyż przepaść jest zbyt wielka. Jedynie Bóg w swoim Synu, który stał się człowiekiem, pojednał ludzi ze sobą i w sobie przez swoją śmierć, która zniweczyła śmierć wszelką. Odmowa udziału w sakramencie, który jedna nas przez Krew Chrystusa z Bogiem, staje się jeszcze większą wzgardą Boga, niż ta, która była grzechem pierworodnym czy jakimkolwiek grzechem. Bóg w Najświętszej Ofierze nie daje nam czegoś od siebie, ale siebie samego, dlatego nie działa ona w sposób korektywny na jakąś sferę życia, ale stwarza jedyną w swoim rodzaju okazję na więź osobową, którą nazywamy komunią, której skutków do końca nie możemy pojąć choć owe skutki dają nam wstęp nie tylko do nieba, ale dają współuczestnictwo w boskiej naturze.

On chce trwać we mnie i czeka na takie samo „chcę” z mojej strony. Jak daje się w komunii, tak chce, bym sam był sui generis komunią dla Niego. Odrobina kwasu przecież zakwasza całe ciasto i odrobina Hostii potrafi mnie i innych uczynić zakwaszonymi boskością i nieodłącznie ukochanymi i kochającymi. Jeśli wszyscy jesteśmy okresowo ludźmi odmowy, to nie uciekajmy przed wiadomością winy, lecz zdajmy sobie sprawę, że ucieczka jakiej się dopuścili Adam i Ewa ma tylko jeden cel: powrót.

Każda ucieczka przed Bogiem jest bezcelowa, bezsensowna, absurdalna jak piekło i dlatego tam się kończy. Bóg umożliwia nam powrót w przestrzeni uczty, a nie na rozprawie sądowej, ponieważ sąd przeprowadził na Krzyżu. Czy z tego powodu mamy msze święte zamieniać na cateringowe konsumpcje i usunąć krzyże z kościołów? Wystarczy przypomnieć przypowieść o synu marnotrawnym, by zdać sobie sprawę z konsekwencji hipotetycznej odmowy marnotrawcy, który powróciwszy, odmawia udziału w uczcie i omijając ojca, który wybiegł mu naprzeciw, idzie w stronę drugiego brata stojącego na polu, pozostając w buncie.

Nie potrzebujemy zbawienia kiedyś, po śmierci, ale codziennie, bo codziennie jest zaproszenie i codziennie kusi nas spychanie w stronę wężowych śladów. Codziennie jest na tyle źle, by codziennie niepowstrzymanie posiłkować się samym Dobrem, a dobry jest tylko Bóg. Nawet przebudzenie rano byłoby gorsze od śmierci, gdyby nie istniało zaproszenie na ucztę z Bogiem, pod sam Krzyż Chrystusa dającą siłę sprzeciwić się narastającej bezsilności, impotencji serca dającej pole nieszczęściom, niedołęstwu grzechu, ociężałości śmierci i złośliwości szatana. Śmierć Chrystusa jest równocześnie ofiarą paschalną, która wypełnia ostateczne odkupienie ludzi przez Baranka, „który gładzi grzech świata” (J 1, 29) i ofiarą Nowego Przymierza, przywracającą człowiekowi komunię z Bogiem oraz dokonującą pojednania z Nim przez „Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26, 28; KKK 613).

O ile sakrament pojednania, w którym ukazujemy się w prawdzie naszych grzesznych czynów, niczego nie tając, ani nie zmieniając gładzi nasze winy, o tyle Msza Święta wzmacnia naszą siłę ducha byśmy byli odporni na sytuacje, które mogłyby nas w przyszłości doprowadzić do grzechu. Najświętsza Ofiara przez miłość Ducha Świętego, którą w nas rozpala, zachowuje nas od przyszłych grzechów śmiertelnych, strzeże, uodparnia, wzbudza odrazę do grzechu, ponieważ im bardziej z rozpalonym sercem uczestniczymy w życiu Chrystusa i pogłębiamy przyjaźń z Nim, tym trudniej jest zerwać więź z Nim właśnie przez grzech śmiertelny – stąd w Vetus Ordo dwukrotnie w kontekście Komunii kapłan modli się nazywając Hostię „lekarstwem”(medele, remedium). Celem Najświętszej Ofiary nie jest jednak odpuszczenie grzechów śmiertelnych jak to twierdził swego czasu, wbrew zapisom Katechizmu, Thomas Sternberg, szef Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików – jest ono właściwe dla sakramentu pojednania. Msza święta jest natomiast sakramentem tych, którzy pozostają w pełnej komunii z Kościołem (KKK 1395).

Miłość bez prawdy to miłość nieszczera

Nicola Bux – szanowany profesor sakramentologii – zauważył nie bez smutku jak w ostatnich latach teologiczna myśl katolicka znalazła się w mrocznej mgle: zaciera się powód, dla którego Słowo stało się Ciałem w łonie Maryi Dziewicy i umarło na krzyżu, aby zbawić ludzi od grzechu, powołując ich do Kościoła, który, jak mówi Katechizm, jest powołany do ewangelizacji i chrztu, aby stworzenia stały się dziećmi Bożymi.

Bowiem, jeśli bezczelnie sięgnięto po stwierdzenie, że nawet ci, którzy nie zostali ochrzczeni są dziećmi Bożymi, oznacza to, że chrzest jest niepotrzebny, a więc także katechumenat i chrześcijańska inicjacja sakramentalna. Zatajając prawdę o grzechu i łasce, konceptualizuje się „płynny” (liquid – liquidation) Kościół… by go ostatecznie zlikwidować. Dowodem tego jest pewien dokument biskupa Rzymu dotyczący Eucharystii Desiderio desideravi, który zaprasza wszystkich (nie wspominając o konieczności spowiedzi ani słowem) do komunii. Jeśli prawnie lub nieprawnie wybrani przewodnicy Kościoła zmieniają zasady dotyczące wspólnej komunii eucharystycznej, „będzie to sprzeczne z Objawieniem i Magisterium”, co doprowadzi chrześcijan do „bluźnierstwa i świętokradztwa” ostrzegł włoski teolog. Wzorując się na nauczaniu Kościoła opartym na Piśmie Świętym i Tradycji, prałat Nicola Bux, były konsultant Kongregacji Nauki Wiary, podkreślił, że niekatoliccy chrześcijanie muszą przyjąć chrzest i bierzmowanie w Kościele katolickim oraz żałować za grzechy ciężkie poprzez sakramentalną spowiedź, aby móc przyjąć Jezusa w Eucharystii. Tymczasem zaprasza się wszystkich do komunii, wszystkich, kogo się tylko da bez względu na stan moralny i na wyznanie wiary, tłumacząc to miłością. Ale miłość bez prawdy to miłość nieszczera, a prawdą jest, że każdy człowiek jest grzesznikiem i nie każdy człowiek przyjmuje Chrystusa jako zbawiciela i nie każdy wierzy w Chrystusa jako Syna Bożego i coraz
większa liczba wierzących w ogóle nie przyjmuje Jego nauczania w integralnej, spójnej, katolickiej wymowie dokonując wybiórczych, arbitralnych modyfikacji według własnego uznania, nie licząc się ani z sensem Objawienia ani z dwutysięczną Tradycją, czyli interpretacją z gwarancją asystencji Ducha Świętego pieczołowicie zdeponowaną w Kościele.

Prałat Bux już kilka lat temu wyraził swój niepokój w związku z szerzącą się entuzjastycznie narracją zachwalającą „otwartą komunię” proponowaną najpierw przez niemieckiego teologa protestanckiego Jürgena Moltmanna, ale także przez kardynała Martiniego i kardynała Waltera Kaspera. Dla Moltmanna Komunia Święta jest „wieczerzą Pańską, a nie czymś zorganizowanym przez Kościół czy jakąkolwiek denominację”. Uważa on, że Kościół „zawdzięcza swoje życie Panu, a swoją wspólnotę Jego Wieczerzy, a nie odwrotnie” i dlatego jego zaproszenie „wychodzi do wszystkich, do których został posłany, aby ich zaprosić”. Wszystkich? Co z przypowieścią o zaproszonych na ucztę, z której król wygonił człowieka, który ani słowem się nie odezwał i nie miał stroju weselnego? Co z Judaszem? Co z przypowieścią o pannach głupich i mądrych, co ze słowami Jezusa z Ewangelii Mateusza (Mt 7), gdzie nawet ci, którzy mówili „Panie, Panie” i głosili Ewangelię, egzorcyzmowali i czynili cuda w imię Jezusa, usłyszeli od Jezusa: „nigdy was nie znałem”?

Dlatego nie dziwię się jako kapłan katolicki, odpowiedzi Msgr. Buxa na argumenty proponowane dla „otwartej Komunii” i interkomunii ze wszystkimi. Prałat Bux powołuje się na św. Tomasz z Akwinu, a ten już dawno temu odpowiada na to zagadnienie w swojej Summa Theologiae: „…kto przyjmuje ten sakrament, wyraża w ten sposób, że staje się jednym z Chrystusem i zostaje włączony w Jego członki; a dzieje się to dzięki żywej wierze, której nie ma ten, kto jest w grzechu śmiertelnym. I dlatego jest oczywiste, że kto przyjmuje ten sakrament będąc w grzechu śmiertelnym jest winny kłamstwa wobec tego sakramentu, a w konsekwencji świętokradztwa, ponieważ profanuje sakrament: a zatem grzeszy śmiertelnie” (80,4). A grzech śmiertelny jest odrzuceniem Chrystusa. Komunia taka byłaby więc zaprzeczeniem sobie samemu w przypadku osoby, która by ją przyjęła.

Jeśli przyjmuję Komunię to oświadczam, że jestem jednym z Chrystusem do tego stopnia, że „spożywam”, czyli absolutnie akceptuję Jego Miłość do mnie, która spływa na mnie dzięki mojej prawdzie wyznanej Jemu. Rzeczywiste oddzielenie od Chrystusa i Kościoła obiektywnie występuje u tych, którzy nie mają łaski uświecającej i tych, którzy nie mają wiary katolickiej w to, co czyni „spożywanie” Chrystusa (tj. stan bycia w jedności z Nim – prawdziwie obecnym – i z Kościołem) – nie wierzą w substancjalną obecność, albo nie wierzą w Chrystusa jako Syna Bożego i odrzucają nauczanie katolickie lub je wybiórczo traktują. Mając na uwadze Ewangelię Jana, rozdział 6, a zwłaszcza Pierwszy List Pawła do Koryntian, rozdział 11, rozumie się, że interkomunia, dopuszczenie wszystkich do Komunii i Eucharystii jest sprzeczne z Pismem Świętym, Tradycją i Magisterium Kościoła. Aby przyjąć Komunię, trzeba przejść inicjację chrześcijańską (chrzest i bierzmowanie). Ponadto, jeśli dana osoba popadła w grzech ciężki, musi odbyć drogę pokutną, a zwłaszcza spowiedź sakramentalną. Mamy więc warunki komunii o których ani słowa nie ma w owym Desiderio desideravi. Ani protestant, ani muzułmanin, ani ateista, ani zielonoświątkowiec nawet gdyby mieli okazjonalny entuzjazm emocjonalny do komunii – nie byliby dysponowani do niej, podobnie katolik, który eliminuje ze swojej praktyki spowiedź, albo nie uznaje pewnych grzechów za grzechy, albo sytuacyjnie traktuje swoją moralność. Inicjacja i droga pokutna rzeczywiście pokazują, że ten, kto chce się komunikować, musi najpierw wejść w komunię wiary Kościoła; lub jeśli oddalił się z powodu ciężkiego grzechu, schizmy lub herezji, musi ponownie wejść przez pokutę. Gdyby Stolica Apostolska w sposób niedorzeczny zmieniła zasadę, to znaczy, gdyby była w stanie doprowadzić do tego bez odbycia inicjacji chrześcijańskiej (chrzest i bierzmowanie) lub bez odbycia spowiedzi sakramentalnej, byłoby to sprzeczne z Objawieniem i Magisterium Jednego Świętego i Apostolskiego Kościoła Katolickiego i skłaniałaby wiernych do popełnienia bluźnierstwa i świętokradztwa. Dlatego wiara, którą protestanci wyznają nie jest katolicka, w szczególności dlatego, że nie mają sakramentu bierzmowania, nie praktykują spowiedzi, dlatego nie mogąc odbyć drogi inicjacji, ani drogi skruchy i wyznania, nie mogą przyjąć Eucharystii. Protestanci nie mają sakramentu pokuty, nie mogą więc powrócić do komunii eucharystycznej. Wspólna Komunia z luteranami, na przykład, byłaby bezpośrednio sprzeczna z Kanonem II, Soboru Trydenckiego o Najświętszym Sakramencie Eucharystii: „Jeśli ktoś mówi, że w świętym i najświętszym sakramencie Eucharystii substancja chleba i wina pozostaje w połączeniu z ciałem i krwią Pana naszego Jezusa Chrystusa, i zaprzecza tej cudownej i osobliwej przemianie całej substancji chleba w Ciało, a całej substancji wina w Krew, przy czym pozostają tylko pozory chleba i wina, którą to przemianę Kościół katolicki najtrafniej nazywa transsubstancjacją, niech będzie obłożony anatemą” (czyli klątwą).

Kanon potępia luterańską doktrynę konsubstancjacji, która utrzymuje, że fundamentalna „substancja” Ciała i Krwi Chrystusa jest obecna obok substancji chleba i wina, które pozostają niezmienione, a więc komunia jest tylko symbolem. Oznacza to, że jeśli ktokolwiek zachęcałby luteranina do przyjęcia Komunii Świętej w Kościele katolickim – nawet w wyjątkowych okolicznościach – byłby w błędzie, chyba, że ci sami luteranie odrzuciliby luterańską doktrynę o Eucharystii. Niestety w ostatnim dokumencie o Eucharystii, biskup Rzymu nie wspomina o realnej, prawdziwej i substancjalnej obecności w Eucharystii Chrystusa, a nadmiernie podkreśla jedynie jej symboliczne aspekty zapraszając wszystkich do uczestnictwa bez podania istotnych warunków. Mamy już za sobą incydenty z rozdawaniem Komunii nie tylko luteranom, muzułmanom, transseksualistom, politykom proaborcyjnym, o których pisano w mediach. Nie wiem, o czym nie napisano ale wiem, co by na to powiedział święty Jan Damasceński (+749): ”Strzeżmy się, byśmy nie przyjmowali uczestnictwa komunii od odstępców ani też ich do tego nie dopuszczali. Mówi bowiem Pan: nie rzucajcie pereł między świnie ani świętości waszych przed psy” (Mt 7,6). Św. Cyryl Jerozolimski, idąc za Apostołem (Gal 1,8), naucza, że wiarę katolicką otrzymaną w chrzcie, my, katolicy powinniśmy przyjąć jako „zapas podróżny” na całe życie, nie przyjmując nigdy nic innego, nawet gdyby ci sami duszpasterze, zmieniając zdanie, nauczali czegoś przeciwnego, niż nauczali poprzednio. Ani joty ani kreski nie zmieniając tym bardziej, że wiara to nie jakiś okręt Tezeusza, ale to bogactwo Łodzi Piotra. Błogosławiąc, modląc się za Was, pamiętając o pamietających, składam dzięki za Waszą wiarę i wierność dziedzictwu Apostołów i ufam, że Msza Wszechczasów, którą już celebruję w mojej ukrytej pustelni przymnoży Wam darów niebieskich wprost z najczystszych dłoni Najświętszej Panny Maryi.

Ojciec Augustyn

LIST OD O.AUGUSTYNA PELANOWSKIEGO, z dnia 26.10.23, otrzymany za pośrednictwem Wydawnictwa Paganini.

Leon XIV przyjmuje chińskiego „biskupa” z „Patriotycznego Stowarzyszenia”…

[Najstarsi górale pamiętają „Księży Patriotów” pod przewodnictwem księży Czuj i Huet. Często prowadzącym ich zebrania plątał się język.. A ja pamiętam z sowieckiego Uzbekistanu „Związek Patriotów Polskich ” Wandy Wasilewskiej. M. inn. ci Żydzi przejęli magazyny rządu Sikorskiego pomocy Polakom – a wobec mojej Matki, która protestowała -ogłosili bojkot. Tow. Katz natychmiast zakazał katolickich uroczystości. To był Namangan w Dolinie Fergańskiej. md]

Leon XIV przyjmuje chińskiego biskupa, który właśnie zamknął kościół

gloria !!!

5 grudnia Watykan ogłosił konsekrację biskupią księdza Francesco Li Jianlina na nowego biskupa prefektury Xinxiang w Henan w Chinach.

Liturgia odbyła się w kościele Weihui, a celebrował ją biskup Li Shan z Pekinu. Stoi on na czele kontrolowanego przez państwo Chińskiego Patriotycznego Stowarzyszenia Katolickiego.

Li Jianlin jest drugim biskupem wybranym podczas papieskiego bezkrólewia po śmierci papieża Franciszka.

Nominacja została formalnie zatwierdzona przez papieża Leona XIV 11 sierpnia. Wiąże się to z przyjęciem „rezygnacji” podziemnego biskupa Giuseppe Zhang Weizhu z Xinxiang.

Lojalny katolicki biskup wymazany z pamięci

Oficjalny chiński raport nie wspomina o papieskiej aprobacie i pomija wszelkie odniesienia do biskupa Zhang Weizhu. Mianowany [wyświęcony md] przez Papieża w 1991 roku, nigdy nie został uznany przez Pekin. Przez dziesięciolecia zmagał się z aresztowaniami, ograniczeniami i represjami, ponieważ odmówił przystąpienia do Stowarzyszenia Patriotycznego.

Jeden znaczący epizod miał miejsce w 2021 roku, kiedy policja zlikwidowała tajne seminarium, które prowadził. Policja zaatakowała seminarium i zamknęła je. Kilku księży i seminarzystów zostało aresztowanych, niektórzy byli przetrzymywani przez tygodnie lub miesiące. Sam biskup Zhang został zatrzymany i poddany różnym represjom.

Nowy biskup zamknął kościół

Z kolei Li Jianlin od dawna jest głęboko zaangażowany w państwowe zarządzanie religią, pełniąc funkcję wicedyrektora i sekretarza generalnego Komitetu Spraw Katolickich Henan. Był uważany przez władze państwowe za wiarygodną postać.

W 2018 roku Li był współ-sygnatariuszem skandalicznej dyrektywy prowincjonalnej zakazującej wszystkim nieletnim poniżej 18 roku życia wstępu do kościołów – jednego z najbardziej wyraźnych ograniczeń wolności religijnej w Chinach.

AsiaNews.it donosi, że zaledwie kilka dni przed wyświęceniem Li, kościół w Xuchang został siłą zamknięty i zapieczętowany ciężką kłódką po tym, jak władze odkryły, że dzieci weszły do kościoła i grały na instrumentach muzycznych.

Oficjalne zawiadomienie nakazało zawieszenie wszystkich działań w celu „naprawy”.

Nakaz zamknięcia został podpisany nie przez policję, ale bezpośrednio przez Stowarzyszenie Patriotyczne i Komitet do Spraw Kościelnych, kierowany przez samego Li


MD:

Nie możemy się dowiedzieć, ile milionów Wiernych liczy Kościół podziemny w Chinach.

Gdyby ktoś z czytelników miał dostęp do danych wiarygodnych…

Jak to wygląda w Chinach, w obu Koreach, w Wietnamie i okolicach.

Chiny: Komuniści chcą wyświęcić biskupa bez nominacji papieskiej

Chiny: władze chcą wyświęcić biskupa bez nominacji papieskiej

https://pch24.pl/chiny-wladze-chca-wyswiecic-biskupa-bez-nominacji-papieskiej

(for. Pixabay.com)

Pomimo obowiązującego do 2018 roku chińsko-watykańskiego porozumienia na temat nominacji biskupich, władze Chińskiej Republiki Ludowej zapowiedziały na 15 października święcenia biskupie ks. Josepha Wu Jianlina. Choć nie ma nominacji papieskiej, ma on zostać biskupem pomocniczym w Szanghaju.

Od czasu zawarcia porozumienia przed siedmiu laty doszło do nominacji mniej niż 10 biskupów, w większości wskazanych przez komunistyczne władze. Po śmierci papieża Franciszka wykorzystały one okres sede vacante, by narzucić dwóch nowych biskupów. Jednym z nich jest właśnie ks. Janlin, formalnie wybrany przez zgromadzenie księży diecezji szanghajskiej.

Władze chcą podporządkować sobie Kościół i karzą tych, którzy nie chcą się na to zgodzić. Jednak sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin, główny twórca porozumienia z 2018 roku, wzywa do cierpliwości. Z kolei emerytowany biskup Hongkongu kard. Joseph Zen Ze-kiun krytykuje „naiwność Watykanu”, gdyż „Pekin nigdy nie respektował podjętych zobowiązań”. Papież Leon XIV, pytany niedawno o Chiny, przyznał, że szuka właściwego podejścia, wskazując, że musi ono uwzględniać chińską kulturę.

Portal „Tribune chrétienne” przypomina, że biskupem Szanghaju był Ignatius Kung Pin-mei (1901-2000), aresztowany w 1955 roku za nieprzystąpienie do prorządowego Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich i trzymany w więzieniu przez 30 lat. W 1979 roku Jan Paweł II mianował go kardynałem in pectore (decyzję tę publicznie ogłosił dopiero w 1991 roku).

W 2023 roku władze jednostronnie mianowały biskupem Szanghaju bp. Josepha Shen Bina, który jednak po trzech miesiącach otrzymał nominację papieską. Obecne święcenia ks. Wu Jian-lina potwierdzają, że taka właśnie jest strategia Pekinu: narzucanie kandydata, którego z czasem Stolica Apostolska zatwierdza.

Źródło: KAI

Chiński biskup Placidus Pei umiera w wieku 91 lat po dożywotnych prześladowaniach władz i obojętności Watykanu

[Módl się za nami, święty Biskupie! MD]

Chiński biskup Placidus Pei umiera w wieku 91 lat po dożywotniej kontroli państwa

Biskup Placidus Pei Ronggui, podziemny biskup Luoyang, zmarł w sobotę w Chinach w wieku 91 lat.

Pierwotnie był mnichem trapistą z Hebei, ale święcenia kapłańskie przyjął dopiero w 1981 roku, w wieku 48 lat – długo po rewolucji kulturalnej.

Aby uniknąć wykrycia, często odprawiał swoje podziemne msze o 2 w nocy.

W 1989 roku Pei przeżył brutalny nalot na swój tymczasowy namiot kościelny w Wielkanoc. Nalot był tak brutalny, że spowodował śmierć dwóch osób i zranił ponad 300 osób. Aresztowano trzydzieści dwie osoby. Ojciec Pei uniknął schwytania i kontynuował swoją tajną misję przez wiele miesięcy. Został aresztowany we wrześniu i więziony do marca 1993 roku.

Po zwolnieniu był wielokrotnie zatrzymywany i stale inwigilowany przez państwo.

W 2003 roku, za zgodą Stolicy Apostolskiej, biskup Peter Li Hongye wyświęcił go na swojego koadiutora w podziemnej diecezji Luoyang w sąsiedniej prowincji Henan.

Nawet w podeszłym wieku i przy słabym zdrowiu, lokalne władze umieściły ludzi-szpiegów w jego wiosce, aby go monitorowali.

W 2016 r. powiedział agencji Reuters, że „nie może istnieć niezależny Kościół [państwowy], ponieważ jest to sprzeczne z zasadami Kościoła katolickiego”, dodając, że chiński rząd musiałby się zmienić lub „papież nie może się z nimi zgodzić”.

Po jego śmierci źródła w podziemnej społeczności katolickiej rozmawiały z AsiaNews o prałacie: „Powiedział nam kiedyś: 'W Chinach podążanie właściwą ścieżką poprzez wiarę w Boga i utrzymywanie czystej wiary nieuchronnie prowadzi do prześladowań. Ale nawet jeśli trochę cierpimy, aby dawać świadectwo o Bogu, wszystko to jest nadal błogosławieństwem od Niego”.

Chiński Kościół: „Watykan promuje naszych wrogów”

Chiński Kościół: „Watykan promuje naszych wrogów”

W chińskiej prowincji Zhejiang miała miejsce nowa fala uwięzień katolickich duchownych i sióstr zakonnych, donosi AsiaNews.it (3 lipca).[Niechluj. Nie podał adresu. Ale szukając, tu można znaleźć, md]

Celem jest nakłonienie podziemnego biskupa Shao Zhumina z Wenzhou w prowincji Zhejiang do przyłączenia się do kontrolowanej przez rząd sekty. Biskup Shao był wielokrotnie aresztowany, zwykle przed ważnymi świętami, takimi jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Ostatnie aresztowanie miało miejsce w kwietniu.

Diecezja Wenzhou liczy około 200 000 wiernych, 46 księży państwowych i ponad 20 księży podziemnych.

Jeden z anonimowych księży powiedział: „Wiemy, że państwo ingeruje w Kościół i nie akceptujemy tego. Ale nie możemy nic z tym zrobić”.

Katolicy akceptują albo prześladowania, albo „ingerencję ateizmu, zakaz chodzenia do kościoła, uniemożliwianie młodym ludziom uczęszczania na katechezę”.

Główny problem: „Watykan milczy, ale promuje oportunistów z Kościoła państwowego, którzy zyskują widoczność i uznanie zarówno w kręgach religijnych, jak i politycznych. Wierni widzą te „sukcesy” i pytają nas: czy stawianie oporu ma jeszcze sens? Chcemy jednak postępować zgodnie z naszym sumieniem„.

Od śmierci papieża Franciszka chińskie władze zintensyfikowały wysiłki mające na celu wyeliminowanie podziemnego Kościoła. Miejsca kultu i krewni podziemnych księży również stali się celem ataków.

Watykanu to nie obchodzi: Męczeńska Pasja biskupa Piotra Shao Zhumin

Nikogo to nie obchodzi: Pasja biskupa Piotra Shao Zhumin .

gloria

Ku obojętności swoich „braci biskupów” na całym świecie, 10 kwietnia biskup Peter Shao Zhumin został ponownie aresztowany przez chiński reżim za przynależność do podziemnego [= katolickiego] Kościoła.

Aresztowanie uniemożliwiło prałatowi świętowanie Wielkiego Tygodnia. Biskup został aresztowany wraz ze swoim asystentem, księdzem Jiang Xu Nian.

Miejsce ich przetrzymywania w więzieniu jest nieznane. Ksiądz prałat był aresztowany kilka razy w przeszłości. Aresztowania te miały zwykle miejsce w przeddzień ważnych uroczystości liturgicznych, takich jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny i Dzień Wszystkich Świętych.

Jego ostatnie aresztowanie miało miejsce 7 marca, kiedy to został zatrzymany za odprawienie „nielegalnej” mszy. Został również ukarany grzywną w wysokości 200 000 juanów chińskich (27 500 USD) za odprawienie mszy 27 grudnia z okazji otwarcia Roku Jubileuszowego 2025.

Biskup Peter kieruje diecezją Wenzhou jako biskup podziemny, a nie jako urzędnik zatwierdzonego przez reżim Chińskiego Patriotycznego Stowarzyszenia „Katolickiego”, które – co nie jest zaskakujące – jest preferowanym rozmówcą obecnego reżimu w Watykanie.

Chiński reżim nie uznaje biskupa Petera i wyznaczył księdza Ma Xianshi, urzędnika Stowarzyszenia Patriotycznego, do kierowania diecezją.

Bp Peter został po raz pierwszy zatrzymany przez chińską policję w 2016 r., co uniemożliwiło mu wzięcie udziału w pogrzebie swojego poprzednika.

Prześladowania katolików w Chinach eksplodowały od czasu podpisania tajnego porozumienia chińsko-watykańskiego, które zostało przedłużone na kolejne cztery lata jesienią ubiegłego roku.

Kardynał Joseph Zen z Hongkongu wskazał, że umowa ta jest „zdradą” chińskich katolików, którzy pozostali lojalni wobec „Rzymu” i oparli się żądaniom Pekinu, by dołączyć do Kościoła partyjnego.

Szatan w garniturze chińskiego komunisty: Dokręca śrubę Kościołowi, wiernym.

Chiny dokręcają Kościołowi śrubę. Nowe ograniczenia

https://pch24.pl/chiny-dokrecaja-kosciolowi-srube-nowe-ograniczenia 4 kwietnia 2025

(Oprac. GS/PCh24.pl))

Chińskie władze ogłosiły nowe zasady dotyczące działalności religijnej obcokrajowców. Obywatele innych państw zostali wezwani do okazywania posłuszeństwa wobec instrukcji Chińskiej Partii Komunistycznej. Ponadto obcokrajowcy oraz Chińczycy nie powinni wspólnie uczestniczyć w nabożeństwach, a liczba książek, które mogą przywieźć przybysze do Państwa Środka – wyłącznie na użytek osobisty – została ograniczona.

O sprawie informuje Giorgio Bernadelli z włoskiego portalu „Asia News” z siedzibą w Mediolanie.

Nowe regulacje zostały ogłoszone przez Krajową Administrację ds. Religijnych. Wejdą w życie z dniem 1. maja. Zmiany mają pozwolić na ograniczenie działalności obcokrajowców na płaszczyźnie religii.

Właściwym celem, przekonuje Bernadelli, jest sinizacja religii – w tym religii katolickiej. Chodzi tu zarazem o roztoczenie jeszcze ściślejszej kontroli nad tym, co dzieje się w kościołach, meczetach czy świątyniach kultów politeistycznych.

„Religia nie może być używana dla zaszkodzenia interesowi narodowemu, publicznemu interesowi społecznemu czy też prawom i interesom obywateli; nie może też naruszać porządku publicznego ani dobrych obyczajów”, można przeczytać w zestawie regulacji ogłoszonych na początku kwietnia. Obcokrajowcy zaangażowani na płaszczyźnie religijnej muszą ponadto przestrzegać nie tylko chińskiego prawa, ale szanować też „zasadę chińskiej niezależności i samostanowienia w dziedzinie religii, akceptując uprawniony nadzór ze strony rządu chińskiego”.

Obcokrajowcy nie mogą też brać udziału w nabożeństwach poza oficjalnie wyznaczonymi do tego miejscami. Jak tłumaczy Bernadelli, w przypadku Kościoła katolickiego oznacza to zakaz kontaktowania się przez obcokrajowców z tzw. Kościołem podziemnym, czyli tą częścią katolików, która odrzuca kontrolę Komunistycznej Partii Chin.

Przybysze z innych krajów powinni uczestniczyć w nabożeństwach sprawowanych przez obywatela Chin. Poza przewodniczącym nabożeństwa nie powinni w nim brać udział już żadni inni Chińczycy.

Obcokrajowcy nie mogą też przywozić ze sobą więcej niż 10 książek o charakterze religijnym, zresztą wyłącznie na własny użytek.

Zakazane dla obcokrajowców pozostaje nawracanie czy nieautoryzowana ewangelizacja.

Źródło: asianews.it Pach

Umowa Watykanu z komunistycznymi Chinami: Zwycięstwo dyplomatyczne czy zdrada Chrystusa i wiernych?

Umowa Watykanu z komunistycznymi Chinami: Zwycięstwo dyplomatyczne czy zdrada Chrystusa i wiernych?

Umowa Watykanu z komunistycznymi Chinami: zwycięstwo dyplomatyczne czy zwiększenie prześladowań?

Vaticans-deal-with-communist-china-diplomatic-victory-or-launchpad-for-persecution

W 2018 roku Watykan podpisał dokument z komunistycznymi Chinami, który stał się jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów pontyfikatu papieża Franciszka i doprowadził do „zdrady” katolików w Chinach.

Wysoce tajna chińsko-watykańska umowa ma już siedem lat, a została odnowiona po raz trzeci jesienią 2024 roku. Ale kto faktycznie ma większą władzę w ramach umowy i jakie były owoce?

2018: Nowa umowa dla nowego rozłamu?

22 września 2018 roku Watykan ogłosił, że podpisał umowę z chińskim rządem dotyczącą mianowania katolickich biskupów w Chinach. Watykan oświadczył, że od pewnego czasu trwały rozmowy, a ta nowa umowa była ich wynikiem. W komunikacie prasowym odnotowano:

„Wyżej wymienione Porozumienie Tymczasowe, będące owocem stopniowego i wzajemnego zbliżenia, zostało uzgodnione po długim procesie starannych negocjacji i przewiduje możliwość okresowych przeglądów jego stosowania. Dotyczy nominacji biskupów, kwestii wielkiego znaczenia dla życia Kościoła i stwarza warunki do większej współpracy na poziomie dwustronnym.

Watykan dodał, że ma „wspólną nadzieję” z Pekinem, że umowa „może sprzyjać owocnemu i przyszłościowemu procesowi dialogu instytucjonalnego i może pozytywnie przyczynić się do życia Kościoła katolickiego w Chinach, do wspólnego dobra narodu chińskiego i do pokoju na świecie”.

Kilka dni później papież Franciszek napisał list do chińskich katolików, w którym powiedział, że umowa „ograniczona do pewnych aspektów życia Kościoła i koniecznie zdolna do poprawy, może przyczynić się – ze swej strony – do napisania nowego rozdziału Kościoła katolickiego w Chinach”.

W końcu papież wyraził opinię, że Stolica Apostolska i komunistyczne Chiny będą mogły współpracować „w nadziei na zapewnienie wspólnocie katolickiej dobrych pasterzy”.

Treść umowy pozostała tajemnicą, bez żadnych stwierdzeń ani przez Watykan, ani władze komunistyczne w Pekinie, że jej zawartość zostanie ujawniona w najbliższym czasie. Watykański sekretarz stanu – i czołowy autor umowy – kardynał Pietro Parolin poświadczył w 2023 roku, że taka tajemnica była „ponieważ [umowa] nie została jeszcze ostatecznie zatwierdzona”.

Uważa się, że Umowa uznaje zatwierdzony przez państwo kościół w Chinach i pozwala Komunistycznej Partii Chin nominować biskupów w narodzie i angażować Watykan jedynie w „proces współpracy” zamiast wyboru biskupów.

Uważa się, że Stolica Apostolska, a mianowicie papież, ma formę władzy weta nad biskupami mianowanymi przez chiński rząd. Przypuszcza się również, że umowa pozwala na usunięcie biskupów, którzy są częścią „dziedzictwa kościoła” na rzecz biskupów lojalnych wobec chińskiego rządu, którzy są członkami chińskiego kościoła państwowego – Chińskiego Katolickiego Stowarzyszenia Patriotycznego (CCPA) – w tym, co zostało uznane za próbę osiągnięcia współpracy jedności między Rzymem a Pekinem.

Kardynał Parolin stwierdził w 2023 r., podczas wywiadu, który został przekazany do watykańskiego korpusu prasowego, że umowa chińsko-watykańska „obraca się wokół podstawowej zasady jednomyślności decyzji dotyczących biskupów” i jest nawiązywana przez „zaufanie do mądrości i dobrej woli wszystkich”.

Początkowo podpisana w 2018 roku, została odnowiona w 2020, 2022, a następnie w 2024 roku, tym razem na cztery lata. Zanim umowa „tymczasowa” zostanie odnowiona w 2028 roku, będzie to dekada, co wymusza pytania o oficjalny opis umowy jako „tymczasowe”.

Sukces dyplomatyczny czy ułatwienie prześladowań?

Ale jak pisze portalAsiaNews, które specjalizuje się w podkreślaniu prześladowań chrześcijan na Dalekim Wschodzie, donosi, że chińscy katolicy z Kościoła podziemnego czuli się zdradzeni. „Podziemni katolicy gorzko podejrzewają, że Watykan ich porzucił” – czytamy w artykule z listopada 2018 roku.

Przez wiele długich lat katolicy podziemnego kościoła w Chinach pozostali lojalni i wierni Rzymowi pomimo rosnących prześladowań nałożonych na nich przez chiński rząd, ponieważ wygląda na to, że katolicy [tj. Watykan md] zmuszają katolików do przyłączenia się do zatwierdzonej przez państwo i partii komunistycznej CCPA.

Cierpią prześladowania, które przechodzą z pragnienia pozostania oddanymi Chrystusowi, Ojcu Świętemu i Stolicy Apostolskiej, zamiast stać się poddanymi religii komunistycznej promowanej przez Pekin pod pozorem „chińskiego katolicyzmu”.

Właśnie z tego powodu emerytowany biskup Hongkongu, kardynał Joseph Zen, określił układ Stolicy Apostolskiej jako „niesamowitą zdradę”. „Oni oddają stado w paszcze wilków. To niesamowita zdrada” – powiedział agencji Reutera w wywiadzie ze swojego domu w Hongkongu w 2018 roku.

Kardynał Zen często wypowiadał się przeciwko niebezpieczeństwom tej „umowy”, ostrzega o trudnej sytuacji chińskich podziemnych katolików, choć w ostatnich latach musiał unikać tego tematu ze względu na „delikatność sytuacji”.

Ale nie jest sam. Wielu chińskich ekspertów i obserwatorów ostrzegło, że podpisując umowę z komunistycznymi Chinami, Stolica Apostolska rzeczywiście stała się otwarta na wykorzystywanie przez Pekin. Do ich głosów dołączyły przedstawiciele oficjalnych źródeł rządowych.

Krótko przed pierwszym dwuletnim odnowieniem umowy w 2020 roku, były Sekretarz Stanu USA Mike Pompeo ostrzegł, że „Watykan zagraża swojemu autorytetowi moralnemu, jeśli odnowi umowę”. Wskazał na artykuł, który napisał na ten temat, w którym stwierdził, że „jest jasne, że chińsko-watykańskie porozumienie nie chroniło katolików przed gwałtami i grabieżami partii”.

Nawet Stany Zjednoczone.

Komisja Kongresowo-Wykonawcza ds. Chin publicznie odnotowała bezpośredni związek między umową Apostolską a wzrostem prześladowań chrześcijan w Chinach. W swoim raporcie z 2020 r. Komisja stwierdziła, że takie prześladowania są „z intensywnością niespotykaną od czasów rewolucji kulturalnej”.

Następnie, w raporcie z 2023 r., Komisja napisała, że „Komunistyczna Partia Chin i rząd nadal starają się kontrolować hierarchię, przywództwo katolickie, życie społeczne i praktykę religijną”.

W rzeczywistości sam papież Franciszek przyznał, że bezpośrednim skutkiem zatwierdzonej przez niego umowy będzie wzrost cierpienia.

Przemawiając na pokładzie papieskiego samolotu w 2018 roku, stwierdził o Kościele podziemnym: „To prawda, będą cierpieć. Zawsze jest cierpienie w porozumieniu”.

Gdy Stolica Apostolska chwali swoje rosnące relacje z Chinami, księża, seminarzyści i wierni świeccy w Kościele Podziemnym są aresztowani, torturowani, karani grzywną i wciągani w nieujawnione miejsca ze względu na ich lojalność wobec Rzymu i odmowę przyłączenia się do komunistycznego, usankcjonowanego przez państwo „kościoła”.

Podziemni katolicy w Chinach są znacznie bardziej prześladowani, jak zawsze, a mianowicie prześladowani przez władze komunistyczne, z wyjątkiem tego, że teraz władze komunistyczne są do tego ośmielone poprzez ich układ ze Stolicą Świętą. Rzeczywiście, ośmielony tajnym porozumieniem, Pekin tylko zwiększył swoje prześladowania katolików.

Czy to zadziałało?

Obserwatorzy będą się zastanawiać, czy pomimo wzrostu prześladowań katolików, wynikających z umowy, mimo to przyniósł on owoce i przyniósł większą jedność między Rzymem a Pekinem, w rodzaju takiej, jakiej pragnie Stolica Apostolska. Z pewnością kard. Parolin i watykański sekretarz ds. stosunków z arcybiskupem Paulem Gallagherem przyłączyli się do głosu papieża Franciszka w obronie umowy i jego skuteczności.

„Umowa stanowi podróż – powolną i wymagającą podróż, która moim zdaniem zaczyna przynosić owoce” – powiedział kard. Parolin w styczniu, powtarzając komentarze do tego korespondenta w listopadzie ubiegłego roku. Ze swojej strony, Abp. Gallagher mówił niedawno o „większej znajomości teraz” między Pekinem a Rzymem, umożliwiając im „możliwość kontaktowania się ze sobą w bardziej zrelaksowany sposób”.

Ale wbrew takiej retoryce dowody sugerują, że Pekin uporczywie łamał nawet warunki umowy i zmusił Stolicę Apostolską do upokarzającej akceptacji jednostronnych decyzji Pekinu w sprawie mianowania biskupów. Zamiast natchnąć współpracę roboczą, Watykan został przestraszony i przechytrzony, zmuszony do grania drugich skrzypiec dla władz komunistycznych.

Seria nominacji biskupów do chińskich diecezji w ciągu ostatnich dwóch lat podkreśliła, kto naprawdę dzierży władzę. Pekin wielokrotnie mianował nominacje i dopiero potem informował o nich Watykan, czasami w dniu nowej instalacji biskupa.

Jednym z takich przykładów jest biskup Shen Bin, który został zainstalowany przez chińskie władze jako biskup Szanghaju w kwietniu 2023 r. – posunięcie, o którym Watykan nie został nawet poinformowany. Shen został uznanym w Watykanie biskupem Haimen, a uznany przez Watykan biskup Szanghaju był w rzeczywistości biskupem Thaddeusem Ma Daqinem.

Stolica Apostolska została zmuszona do kapitulacji wobec żądań Pekinu i „uznała” instalację Shena Bin jako biskupa Szanghaju dwa miesiące później. Jest to tylko najjaskrawszy przykład rzeczywistej realizacji umowy watykańskiej watykańskiej: Pekin działa później, informuje Stolicę Apostolską, a Rzym jest następnie zmuszony do zaakceptowania decyzji rządu komunistycznego.

Wiele przypadków sprawiło, że Watykan wydał notę prasową ogłaszającą instalację nowego biskupa w Chinach, podczas gdy oświadczenia wydane przez chiński kościół zatwierdzony przez państwo ujawniają, że biskup został już zainstalowany kilka miesięcy wcześniej. Zwyczajowo szczegóły podane przez chińską służbę państwową nie wspominają o papieżu Franciszku ani Stolicy Apostolskiej, a zatem, jak skomentował weteran watykański Sandro Magister:

Krótko mówiąc, lektura podobnych komunikatów prasowych wydanych przez Stolicę Apostolską i „Kościół katolicki w Chinach” z każdym nowym nominacją biskupią daje jasno do zrozumienia, że reżim w Pekinie jest tym, który prowadzi grę.

Niestety, ale nie nieoczekiwanie, dowody podkreślają, że nie tylko umowa chińsko-watykańska zdradziła podziemnych katolików i doprowadziła do nasilenia ich prześladowań, ale także nie powiodła się w tym samym punkcie, który oficjalnie starał się osiągnąć – instalację biskupów poprzez wspólny proces między Rzymem a Pekinem w celu budowania stosunków między obiema stronami.

Taka porażka nie powinna być zaskoczeniem. Rzeczywiście, nawet pomijając kontrowersyjny charakter i pochodzenie samej umowy, bystry obserwator ostrzegł, że nigdy nie można się spodziewać powodzenia takiej umowy.

„Dyplomacja ma swoje miejsce. Negocjacje są konieczne” – powiedział mi Benedict Rogers – współzałożyciel Hong Kong Watch. Pojednanie jest godne pochwały i zawsze powinno być celem Kościoła. Naiwność jest wybaczalna. Ale współudział i zaspokojenie [wroga] – do których podejście Watykanu jest niebezpiecznie bliskie – nie mają miejsca w katolickiej nauce.

===============================

Michael Haynes jest angielskim dziennikarzem mieszkającym w Rzymie w ramach Korpusu Prasowego Stolicy Apostolskiej, pisząc głównie w LifeSiteNews i PerMariam.

Chiny: Zakaz kontaktu z katolikami z zagranicy, ewangelizacji, wprowadzania dzieci do kościołów

Chiny: zakaz kontaktu z katolikami z zagranicy, ewangelizacji, wprowadzania dzieci do kościołów

KOŚCIÓŁ W CHINACH

AFP/EAST NEWS aleteia/chiny-zakaz-kontaktu-z-katolikami-z-zagranicy-ewangelizacji-wprowadzania-dzieci-do-kosciolow

Restrykcje mają na celu zdławienie Kościoła, całkowite odcięcie katolików w Chinach od Kościoła powszechnego i podporządkowanie ich państwu.

Pomimo porozumienia ze Stolicą Apostolską komunistyczne władze w Chinach dławią życie lokalnych wspólnot Kościoła, zarówno katakumbowych, jak i oficjalnych. Wskazuje na to ks. Bernardo Cervellera dyrektor AsiaNews, agencji informacyjnej Papieskiego Instytutu Misji Zagranicznych.

Zakaz ewangelizacji

Powołuje się on na dokument władz prowincji Fujian. Otrzymali go do podpisania wszyscy pracujący tam kapłani i zakonnice. Jeśli go nie podpiszą, nie będą mogli pełnić swej posługi. W dokumencie tym zobowiązują się m.in., że nie będą wpuszczać do kościoła dzieci i młodzieży, ani też nie będą dla nich prowadzić katechezy.

Dokument zakazuje ponadto wszelkiego kontaktu z katolikami z zagranicy, a także ewangelizacji i wypowiadania się na tematy religijne w internecie.

Jak podaje ks. Cervellera, podobne restrykcje zostały nałożone na Kościół również w innych chińskich prowincjach, takich jak Henan, Hubei czy Zhejiang. Mają one na celu zdławienie lokalnego Kościoła, całkowite odcięcie katolików w Chinach od Kościoła powszechnego i podporządkowanie ich państwu – ostrzega dyrektor agencji AsiaNews.

vaticannews / Pekin

Kalwaria chińskich męczenników. Kolaboracja Watykanu z ich katami.

Latające seminaria i łamanie kości biskupom. Fenomen chińskiego Kościoła podziemnego

Podziemny Kościół katolicki w Chinach

MARK RALSTON / AFP

aleteia/lamanie-kosci-biskupom-chinskiego-kosciola-podziemnego

Karol Wojteczek – 24.05.22

11 maja światowe media obiegła informacja o zatrzymaniu przez chińskie służby 90-letniego kard. Josepha Zena. Datę rozprawy purpurata władze wyznaczyły na 24 maja br. Trudno uznać ją za przypadkową. Tego dnia wypada bowiem Dzień Modlitw za Kościół w Chinach.

Emerytowany ordynariusz Hongkongu to już co najmniej 11 duchowny aresztowany (czy raczej uprowadzony) w tym roku przez chińskie władze. Szczególna czystka dotknęła środowisko katolików w mieście Baoding, położonym na południowy zachód od Pekinu. Miasto to uznawane jest za matecznik tzw. „podziemnego Kościoła” – fenomenu, którego skala nie znajduje swojego odpowiednika w żadnej innej antychrześcijańskiej dyktaturze świata.

Z racji specyfiki zjawiska i nieustannych prześladowań niemożliwa do oszacowania pozostaje dokładna liczba wyznawców Chrystusa obrządku rzymskiego w Państwie Środka. W prorządowym Patriotycznym Stowarzyszeniu Katolików Chińskich zrzeszonych jest ok. 5-6 mln członków. W podziemiu pozostawać może kolejne od 3 do nawet 8 mln wiernych. Liczby te jednak zmieniają się dynamicznie – według niektórych szacunków chrzest w jednej ze wspólnot przyjmować może nawet 2 mln Chińczyków rocznie.

Rozróżnienie pomiędzy wspomnianymi środowiskami nie jest przy tym całkowicie ostre. Według nieoficjalnych doniesień niektórzy „akredytowani” przy komunistach duchowni świadczą bowiem posługę również we wspólnotach podziemnych. Co ciekawe, stosunkowo silna jest w Chinach także licząca ok. 60 mln członków społeczność protestantów.

Narodziny dualizmu

Za moment narodzin współczesnego chińskiego Kościoła podziemnego uznać można umownie rok 1949 lub 1957. Pierwsza z tych dat odnosi się do zakończenia wygranej przez komunistów wojny domowej. Druga to rok ustanowienia wspomnianego już Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich.

Powołana przy państwowym Biurze ds. Religijnych organizacja miała być od tej pory jedynym dopuszczonym do funkcjonowania środowiskiem rzymskich katolików w Chinach. Wierni tego obrządku stanowili wówczas w Państwie Środka niespełna 1% z blisko 600-milionowej populacji kraju, ich liczba jednak dynamicznie rosła.

Odrzucenie przez PSKCh zwierzchności Rzymu (zakończone nałożoną przez Piusa XII ekskomuniką jego biskupów) i podporządkowanie Stowarzyszenia maoistowskiej władzy zaowocowały przejściem części duchownych i wiernych do działalności podziemnej. Wzorem pierwszych chrześcijan zaczęli się oni spotykać w domach, z dala od wścibskich oczu funkcjonariuszy nowego reżimu.

Jan Paweł II i „tajny” kardynał

Jeszcze jednak przed powołaniem PSKCh, chińscy komuniści podjęli starania o „oczyszczenie” miejscowego Kościoła katolickiego z „elementów wrogich” nowemu ustrojowi. Do historii przeszedł 8 września 1955 r., gdy w szeroko zakrojonej akcji policyjnej aresztowanych zostało przeszło 200 duchownych oraz grupa świeckich katolików z Szanghaju. Większość z nich skazano potem na więzienie za „działalność kontrrewolucyjną”, ewentualnie, w przypadku zagranicznych misjonarzy, za szpiegostwo.

Symbolicznym bohaterem tamtych wydarzeń stał się ordynariusz Szanghaju bp Ignatius Kung Pin-mei. Skazany na dożywocie pod zarzutem zdrady stanu, konsekwentnie odmawiał on autoryzowania swoim nazwiskiem działalności PSKCh. Więzienie opuścił dopiero w 1985 r. po trzydziestu latach od osadzenia. W 1979 r. Jan Paweł II mianował go kardynałemin pectore(„w sercu”).

W pamięci chińskich wiernych zapisała się również postawa innego nieugiętego szanghajskiego duchownego, o. Bedy Changa SJ. 11 listopada 1951 r. zmarł on w więzieniu po dwóch miesiącach okrutnych tortur, a władze, dla uniknięcia wystąpień, ustawiły przy jego grobie straże. Wśród „podziemnych” chińskich katolików o. Beda Chang cieszy się dziś opinią świętości, istnieją również doniesienia o wyproszonych za jego wstawiennictwem cudach i łaskach.

Dwóch niezłomnych

Jak wspomnieliśmy już na początku, bastionem chińskich „podziemnych” katolików pozostaje miasto Baoding i otaczająca je prowincja Hebei. Według szacunków w regionie tym żyje ok. miliona wyznawców Chrystusa obrządku rzymskiego. Dla kondycji miejscowego Kościoła duże znaczenie ma postawa dwóch jego niezłomnych duszpasterzy.

Pierwszym z nich jest nieuznawany przez władze ordynariusz Baodingu, bp James Su Zimin. Duchowny, co do którego nie ma nawet pewności czy żyje, spędził w chińskich więzieniach łącznie przeszło 50 lat. Przetrzymywany przez komunistyczne władze od 1997 r., ostatni raz widziany był publicznie w 2003 r. Jeśli żyje, w lipcu br. ukończy 90 lat.

Poprzednikiem Zimina na tronie biskupim Baodingu był bp Peter Joseph Fan Xueyan. Jego więzienny „staż” jest zaledwie nieco krótszy niż następcy i sięga 46 lat w celi i obozach „reedukacyjnych” (de facto obozach pracy przymusowej). W listopadzie 1990 r. bp Xueyan „zaginął” po raz kolejny. 13 kwietnia 1992 r. jego ciało w plastikowym worku podrzucone zostało pod drzwi jego rodzinnego domu. Według oficjalnych komunikatów duchowny zmarł z powodu zapalenia płuc, jego szczątki nosiły jednak ślady tortur, w tym łamania kości. Wierni podziemnego Kościoła z Baodingu wysuwać mają wobec Watykanu postulat jego kanonizacji.

Po pierwsze złamać, zabijać w ostateczności

Tego rodzaju drastyczne działania uznać można jednak za pewnego rodzaju ostateczność, jeśli idzie o arsenał środków wykorzystywanych przez chińskie służby. Priorytetem dla nich jest „złamanie” duchownych i wiernych podziemnego Kościoła, i zmuszenie ich do przystąpienia do PSKCh (a tym samym do uznania prymatu władz i ideologii komunistycznej nad zwierzchnictwem Watykanu i doktryną wiary).

Dowodem pewnej skuteczności takiej strategii może być oficjalny następca bp. Zimina na stanowisku ordynariusza Baodingu, bp Francis An Shuxin. Aresztowany w 1996 r., jeszcze jako biskup pomocniczy, duchowny przystał po 10 latach osadzenia na współpracę z komunistami. W 2010 r., bez zgody Watykanu, mianowany został biskupem niepokornej diecezji.

Podobny los staje się prawdopodobnie udziałem 10 uprowadzonych w tym roku kapłanów z Baodingu. Wedle nieoficjalnych informacji poddawani są oni tzw. „guanzhi” – swoistemu aresztowi domowemu połączonemu z intensywną „reedukacją” polityczną. Jeśli wielogodzinne prokomunistyczne pogadanki nie przekonają ich do przystąpienia do PSKCh, grozi im przeniesienie do tradycyjnego zakładu karnego.

Zdrada czy pragnienie ochrony?

Sytuacja podziemnego Kościoła katolickiego w Państwie Środka kłopotliwa jest o tyle, że w pewnym dualiźmie tkwi również sama Stolica Apostolska. Dążąc do normalizacji stosunków dyplomatycznych na linii Watykan-Chiny, Państwo Kościelne porozumiało się z władzami co do większości (ok. 80%) nominacji biskupich.

Szczególne kontrowersje w tym względzie wywołała tymczasowa umowa z 22 września 2018 r., na mocy której rola Watykanu ograniczać się ma do opiniowania i ewentualnego wetowania kandydatów na hierarchów zaproponowanych przez PSKCh. Sądzony dziś kard. Zen nazwał ją nawet „zdradą wobec chińskich katolików„. Zwolennicy porozumienia wskazują z kolei, że jest ona jedynym narzędziem, dzięki któremu papież ma jakikolwiek wpływ na sytuację wyznawców Chrystusa w Państwie Środka.

Równocześnie jednak Stolica Apostolska utrzymuje nieoficjalne stosunki dyplomatyczne z chińskim Kościołem podziemnym. Ten zaś jeszcze w 1989 r. ustanowił własną, niezależną od władz, konferencję episkopatu. Prowadzi również sieć tajnych, niestacjonarnych seminariów duchownych, które przyrównać by można do naszego Uniwersytetu Latającego z czasów carskiego zaboru. Według szacunków do chińskiego Kościoła podziemnego przynależy w tym momencie ponad 40 biskupów, ok. 1200 kapłanów oraz ok. 1200-1300 sióstr zakonnych.

BKP: Kontynentalna Droga synodalna przeciwko Chrystusowej drodze zbawienia

BKP: Kontynentalna Droga synodalna przeciwko Chrystusowej drodze zbawienia

Część 1: Uzasadnienie

wideo: http://vkpatriarhat.org/pl/?p=20386 https://meeting.wistia.com/medias/umh59y2eki

https://bcp-video.org/pl/przeciwko/ https://rumble.com/v2c2ag8-przeciwko-1.html

https://cos.tv/videos/play/42885011617648640 https://ugetube.com/watch/OvAkFXl1OjzVvcD

W Pradze w dniach 5-12 lutego 2023 r. odbyło się tzw. Kontynentalne Zgromadzenie Drogi synodalnej. Wielu uczestników, jak sami przyznali, nawet nie wiedzą, czym jest Droga synodalna. Mimo to śpiewają jej ody i mówią o niej w superlatywach i z wielkim entuzjazmem. Do kontynentalnego zgromadzenia w Pradze w pełni odnosi się słowo Pańskie wypowiedziane przez proroka Izajasza: Przykazanie za przykazaniem, przykazanie za przykazaniem, przepis za przepisem, przepis za przepisem, trochę tu, trochę tam (Iz 28:10). A prorok Izajasz wyjaśnia to jeszcze bardziej szczegółowo: Również i ci chodzą chwiejnie na skutek wina, zataczają się pod wpływem sycery kapłan i prorok … Wszystkie stoły są pełne zwymiotowanych brudów; nie ma miejsca czystego… Podaje się przykazanie za przykazaniem, przykazanie za przykazaniem, przepis za przepisem, przepis za przepisem, trochę tu, trochę tam.Dlatego posłuchajcie słowa Pańskiego, samochwalcy, panujący nad tym ludemMówicie: «Zawarliśmy przymierze ze śmiercią, i z szeolem zrobiliśmy układ. Gdy się rozleje powódź wrogów, nas nie dosięgnie, bo z kłamstwa uczyniliśmy sobie schronisko i skryliśmy się pod fałszem» (zobacz Iz 28:7-15).

Gdyby to pozostało tylko teorią: przykazanie za przykazaniem, przepis za przepisem, moglibyśmy machnąć ręką, ale te przykazania i przepisy skrywają zaszyfrowany proces przejścia Kościoła do antykościoła New Age – do synagogi szatana. Tam prawa Boże zostaną już całkowicie zastąpione przez niemoralne zbrodnie LGBTQ, za które Bóg karze zarówno doczesnym, jak i wiecznym ogniem (Judy 7, 2Pt 2,6). Bergogliowa synodalna droga jest zakończeniem realizacji aggiornamento z duchem tego świata, zapoczątkowanego przez II Watykański Sobór.

Na przestrzeni dziejów, aż do II Soboru Watykańskiego, Kościół zachowywał ortodoksję, która chroniła go przed herezjami. Jednocześnie posiadał ortopraktykę, związaną z przestrzeganiem Bożych praw i przykazań. Ortodoksja i ortopraktyka opierały się na Piśmie Świętym i Tradycji, zarówno apostolskiej, jak i na Tradycji Ojców Kościoła, męczenników i świętych. Sobór (1962-65) spowodował przełom. Przyjął herezję modernizmu, a po Soborze ta herezja zapanowała we wszystkich szkołach teologicznych. Ortopraktyka została przez to stopniowo sparaliżowana. Proces samozniszczenia osiąga teraz punkt kulminacyjny w Bergogliowej Drodze synodalnej.

Co trzeba zrobić, aby Kościół mógł powrócić na bezpieczną drogę zbawienia, drogę naśladowania Chrystusa? Trzeba odnowić ortodoksję. Więc najpierw trzeba nazwać herezję modernizmu w duchu historyczno-krytycznej metody herezją. Również II Watykański Sobór należy nazwać tym, czym był, tj. heretyckim. Także pseudo-papież Bergoglio powinien być nazywany tym, czym jest – kościelnym oszustem i heretykiem.

Jak ćwiczyć ortopraktykę? Przede wszystkim musimy być świadomi negatywnych wpływów teraźniejszości, które przeszkadzają w zbawczej drodze naśladowania Chrystusa. Jest to silny wpływ ducha świata na Kościół i na poszczególnych wierzących. Ten duch sprzeciwia się Duchowi Bożemu, Duchowi Prawdy. Dziś duch świata promuje wszelkie formy niemoralności LGBTQ poprzez ideologię gender. Chrześcijaninem manipuluje duch świata, przede wszystkim za pośrednictwem portali społecznościowych na smartfonach, którym poświęca kilka godzin dziennie. Jeśli dzisiaj idzie tą szeroką drogą ku zagładzie, nie ma już nawet zbawiennego strachu, bo Droga synodalna mu wszystko zatwierdzi i uświęci. Bóg mówi przez proroka także i dzisiaj: „Usiłują zaradzić katastrofie mojegonarodu, mówiąc beztrosko Pokój, pokój , a tymczasem nie ma pokoju. Okryci są hańbą, ponieważ postępowali obrzydliwie. Co więcej, zupełnie się nie wstydzą, dlatego upadną wśród tych, co mają upaść, runą, gdy ich nawiedzę – wyrocznia Pana (Jr 6:14-15).

I dalej przez proroka woła: Biada tym, którzy na postronkach dla wołu ciągną nieprawości i na powrozach uprzęży swe grzechy! Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz! …Odrzucili Prawo Pana Zastępów i wzgardzili tym, co mówił Święty Izraela (Iz 5:18-24).

Synod o synodalności w ogóle nie rozwiązuje najważniejszej kwestii  zbawienia duszy. Dlatego dzisiaj każdy chrześcijanin staje przed życiowym wyborem – albo droga synodalna, która prowadzi do zatracenia duszy w piekle, albo Droga, którą jest Chrystus. Ona wiąże się z modlitwą, pokutą i przestrzeganiem Bożych przykazani. Każdy musi dziś podjąć decyzję. Jeśli chce ocalić swoją duszę, musi zrobić radykalny krok, a jest nim nawrócenie i pokuta. Musi oddzielić się od fałszywej Bergogliańskiej Drogi synodalnej i od fałszywego papieża. Jednocześnie jest to niezbędny krok do przywrócenia prawowiernego nauczania – ortodoksji. Następnie musi wejść na Chrystusową drogę naśladowania – to jest ortopraktyka.

Należy podziękować świętemu papieżowi Piusowi X za potępienie herezji modernizmu i dążenie do odrodzenia wszystkich wierzących w Chrystusie. Odnowę ortopraktyki określił już na początku ubiegłego stulecia. Wiązało się to z czcią dla Boskiego Serca Pańskiego, z pierwszymi piątkami, z modlitwą różańcową, z czcią dla Chrystusa Króla. Pamiętajmy o męczennikach z Meksyku, którzy umierali, mówiąc: „Viva Christo Rei!” – „Niech żyje Chrystus Król!”

I dziś jest możliwe odnowienie ortopraktyki, ale będzie to wymagało jeszcze bardziej radykalnych kroków niż w przeszłości, zwłaszcza w życiu modlitewnym każdego wierzącego.

W drugiej części jest krótko podsumowana sprawdzona ortopraktyka dla dzisiejszych warunków.

BKP: Kontynentalna Droga synodalna przeciwko Chrystusowej drodze zbawienia

Część 2: Program szczegółowy

wideo: https://meeting.wistia.com/medias/n2rnviswde https://rumble.com/v2c360w-przeciwko-2.html

https://cos.tv/videos/play/42904097894469632 https://ugetube.com/watch/gCk3zzRtXuTFYr4

Co powinna zawierać ortopraktyka, abyś i Ty w dzisiejszym świecie zachował żywą wiarę?

1) Przestrzegaj porządku codziennej Godziny Świętej. Jest to czas na modlitwę od 20:00 do 21:00h.

2) Weź godzinę modlitewnej straży i w ten sposób zaangażuj się w nieustanną modlitwę. Nie czekaj, aż inni się zorganizują, zacznij się modlić o godzinie, która Ci odpowiada

3) Przestrzegaj siedmiu przystanków na modlitwę w ciągu dnia: po przebudzeniu, o 9:00, 12:00, 15:00, 18:00, o 21:00 i przed pójściem spać (por. Ps 119:164)

Poprzez te trzy praktyki oddajesz Bogu dziesięcinę z pory dnia – 2,5 godziny.

4) Sobota fatimska – można też powiedzieć biblijny nowiu. Byłoby dobrze, gdyby mężczyźni we wspólnocie spędzali jeden dzień w miesiącu, najlepiej całą pierwszą sobotę, jako dzień pokuty i modlitwy. Tutaj też jest miejsce na Słowo Boże i świadectwa z modlitwy i z życia. Podobnie niech i gorliwe kobiety jedną sobotę w miesiącu spędzają razem na modlitwie i świadectwach. Tu uzyskują siłę do dźwigania krzyży w życiu.

5) Świętowanie niedzieli

Zaczyna się już w sobotę wieczorem. Rodzina modli się razem w domu. Od 20:00 do 21:00 jest Godzina święta, po której śpiewana jest pieśń wielkanocna i tym rozpoczyna się świętowanie niedzieli. W pierwszej godzinie zgodnie z zaleceniami zawartymi w broszurze doświadczają konkretnych prawd związanych ze zmartwychwstaniem Chrystusa.

Rano, od godziny 5 do 7, kontynuowana jest modlitwa rodzinna, zgodnie z zaleceniami zawartymi w broszurze. Chodzi o doświadczenie konkretnych prawd Ewangelii związanych z niedzielnym porankiem Zmartwychwstania.

Potem jest śniadanie, odpoczynek, a od 8:00 lub 8:30 do 9:00 lub 9:30 następuje godzinna modlitwa do Ducha Świętego według wskazówek.

Następnie rodzina uczestniczy we Mszy św.

Jeśli nie ma możliwości pójścia na prawowierną Liturgię, można przeżyć duchowo Liturgię według broszury lub obejrzeć transmisję online z prawowiernej Liturgii, odprawianej przez księdza lub biskupa, który nie pozwolił wciągnąć siebie w tzw. Drogę synodalną, promującą legalizację LGBTQ niemoralności.

Jeśli rodzina ogląda Liturgię online w domu, dobrze byłoby po niej pomodlić się modlitwę wiary zgodnie z Mk 11:23.

Po południu rodziny spotykają się około 15:00, kobiety są razem we wspólnocie. Jeśli gromadzą się młode rodziny, należy zadbać o to, aby ktoś zaopiekował się dziećmi i przygotował dla nich przydatny program.

Mężczyźni zbierają się we wspólnocie osobno. Prawowierny katolicki Kościół musi liczyć się z przejściem do katakumb, więc wystarczy, aby zgromadziło się od 3 do 5 rodzin, proporcjonalnie do dostępnej im przestrzeni.

Druga opcja jest taka, że zbiera się kilka rodzin i obecny jest też prawowierny ksiądz. W takim przypadku praktyczne jest zabranie ze sobą jedzenia i pozostanie zaraz po Liturgii na wspólną modlitwę i braterską wspólnotę. Następnie mogą zakończyć niedzielny program około godziny 15:00.

Tradycja przedsoborowego Kościoła była taka, że ze wsi, w której nie było kościoła, wierni gromadzili się w centrum wsi. Po Mszy św. nie wracali od razu do domu, ale zostali do popołudnia. Zabrali ze sobą prosty posiłek i po Mszy św. mieli przekąskę. Wolny czas, 2-3 godziny, wykorzystywali na rozmowy przed kościołem lub na prywatną modlitwę w kościele. Po południu ksiądz studiował z nimi np. katechizm, a potem była adoracja z błogosławieństwem. Po zakończeniu błogosławieństwa dopiero wracali do domu.

Dziś we wspólnocie braterskiej jest miejsce na rozwiązywanie problemów związanych z wychowaniem, relacjami rodzinnymi, materialnymi i zawodowymi sprawami oraz wzajemnej zachęty. Nie należy również zapominać o poszukiwaniach i myśleniu o tym, jak wprowadzić słowo Boże w swoje życie. Istotą drogi naśladowania Chrystusa jest nie tylko praktyka zewnętrznego samozaparcia, ale przede wszystkim wewnętrzne wyrzeczenie się własnego ego. A to jest stopniowy proces. Święci nazywają to drogą oczyszczenia. Następnie mówi również o drodze oświecenia i drodze połączenia. Tutaj rolę odgrywają nie tylko nasze starania, ale także łaska Boża.

A właśnie Bożą łaskę do naśladowania Chrystusa otrzymujemy najwięcej przez modlitwę. W żadnym ale wypadku nie można mieszać wewnętrznej modlitwy z pogańskimi praktykami jogi lub zen buddyzmu! Wewnętrznemu oczyszczeniu i uzdrowieniu duszy z różnych złych nawyków czy uzależnień pomaga także wspólnota, w której można otwarcie rozmawiać na ten temat i gdzie jeden drugiemu może pomóc. Z jednej strony może trafnie wskazać błędy, których druga osoba nie jest świadoma, a z drugiej strony może z wyczuciem przekazać doświadczenie z walki w tym obszarze. Człowiekowi trudno jest przyjąć pouczenie lub upomnienie, i albo popada w smutek, albo zamyka się w urażeności. W procesie oczyszczania duszy wytykanie błędów to bardzo delikatna sprawa, ale prawdziwa psychiczna higiena.

Duchowy proces prowadzący do odrodzenia nie jest możliwy, jeśli członkowie wspólnoty nie przestrzegają porządku modlitwy. Osobista modlitwa wzmacnia więź z Jezusem. Tam człowiek oddaje Mu swoje grzechy i najskrytsze boleści, a także uczy się odczuwać ból Jezusa. Uświadamia sobie swoją niewdzięczność, obojętność, samowolę, obraźliwość… W zjednoczeniu z Chrystusem ukrzyżowanym przychodzi światło poznania głębokich Bożych tajemnic, które wiążą się z chrztem świętym i ze świętą Liturgią. Z takiej modlitwy wypływa moc łaski dla zbawienia dusz.

Wieczorem w domu rodzina zakończy świętowanie niedzieli Godziną świętą od 20:00 do 21:00. Doświadczają prawdy o ukazaniu się Chrystusa apostołom bez Tomasza, a następnie z Tomaszem (patrz broszura).

W pogłębieniu relacji ze Zbawicielem bardzo pomaga modlić się w czwartek wieczorem i w piątek wieczorem w Godzinie świętej prawdy związane z cierpieniem i śmiercią Chrystusa. (Zawarte są w broszurze „Droga Krzyżowa” i „Siedem słów z Krzyża”).

Zaleca się także, zwłaszcza początkującym, a także innym na zachętę, czytanie nie tylko Ewangelii, ale także czytanie żywej Ewangelii, czyli życiorysów męczenników i świętych. Ci zachęcają i motywują do naśladowania zgodnie z zasadą: „Mogli inni, mogli inne, czemu nie ty (Augustynie)?

Jeśli człowiek przeżyje nawrócenie i w pełni otworzy się na działanie Ducha Świętego, musi jednocześnie zerwać z fałszywą duchowością pogańskich pseudoreligii i ich praktyk z różnymi formami zabobonów, magią, spirytyzmem i wróżbiarstwem. Dziś wszystko to jest częścią pseudokultury, która jest narzucana już dzieciom. Dopiero po takim kroku nawrócenia można wejść na drogę naśladowania Chrystusa. Aby jednak w dzisiejszych czasach wytrwać, nie zgasić ogień Ducha, nie stracić wiary i nie popaść w niewolę grzechu i ducha świata, potrzebuje się właśnie tego konkretnego programu duchowego, czyli jasnej drogi naśladowania Chrystusa. Ta wypróbowana droga nie jest podobna do tej synodalnej, o której prorok mówi, że jest tylko przykazanie za przykazaniem, przepis za przepisem. Droga Chrystusowa prowadzi bezpiecznie do zbawienia.

Na drodze Chrystusa chrześcijanin często przypomina sobie cztery rzeczywistości, a mianowicie śmierć, Boży sąd, wieczność i Boże miłosierdzie, związane z pokutą. Ta duchowość koncentruje się na Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym! Jest to droga Chrystocentryczna. Zanim chrześcijanin wejdzie na tę drogę, bardzo wskazane jest, aby przeszedł przynajmniej czterodniowe rekolekcje, podczas których może uświadomić sobie najbardziej podstawowe prawdy dotyczące swojego zbawienia w Jezusie Chrystusie. Trzeba przyjąć Jezusa Chrystusa jako osobistego Zbawiciela i Pana, złożyć w Jego ręce swoją przeszłość, przyszłość i żywą teraźniejszość.

Podczas tych rekolekcji powinien także z wiarą pod krzyżem przeżyć testament Chrystusa i przyjąć Matkę Jezusa jako swoją. Konieczne jest również otwarcie się na Ducha Świętego i wyrzeczenie się wszelkich form okultyzmu. W kwestii pierwszego przykazania po takich ćwiczeniach duchowych każdy wierzący musi mieć jasność, a także musi mieć jasność w kwestii współczesnych herezji, które niszczą żywą więź z Chrystusem.

Każdy, kto przeżyje czterodniowe rekolekcje, powinien odejść z tym, że dołączy do wspólnoty i wejdzie na duchową drogę, na której przyjmie porządek modlitwy, czyli Chrystusową drogę zbawienia.

Godzina święta, modlitewne straże, siedem przystanków w ciągu dnia, sobota fatimska lub nowiu i świętowanie niedzieli  to czas ofiarowany Bogu i duszy. To jest ofiara żywa i święta, to jest nasza duchowa służba Bogu. Z drugiej strony tak zwana Droga synodalna prowadzi poprzez przyjęcie ducha świata i duchów, kryjących się za LGBTQ, do potępienia. Tę fałszywą drogę chrześcijanin musi radykalnie odrzucić.

BKP – głos wołającego na pustyni

12. 02. 2023

Kontynentalna Droga synodalna przeciwko Chrystusowej drodze zbawienia

https://vkpatriarhat.org/en/?p=22822 /english/

https://vkpatriarhat.org/it/?p=9633 /italiano/

https://vkpatriarhat.org/fr/?p=16258 /français/

https://vkpatriarhat.org/pg/versus/ /português/

https://vkpatriarhat.org/es/?p=12882 /español/

https://vkpatriarhat.org/cz/?p=49789 /čeština/

http://vkpatriarhat.org/hu/kontra/ /magyar/

https://vkpatriarhat.org/proty/ /українська/

Zapisz się do naszego newsletter https://lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ

============================

mail:

Asia news: Władze Chin w walce przeciw Chrystusowi. Watykan kibicuje.

Asia news: Władze Chin w walce przeciw Chrystusowi. Watykan kibicuje.

Chiny: Komunistyczne władze oferują 162 euro za donos o „nielegalnej” działalności religijnej 

Na podst.: Chiny-wladze-a-nielegalna-dzialalnosc-religijna

Do 162 euro „premii” będzie mógł otrzymać każdy donosiciel, który zgłosi władzom „nielegalną” działalność religijną – postanowiła lokalna Administracja Spraw Religijnych w mieście Zhumadian we wschodnich Chinach. Potencjalni donosiciele są proszeni o dostarczenie „materiałów audiowizualnych, które mogą potwierdzić zgłaszane fakty”.

W prowincji Henan mieszka dziesięć procent chińskich katolików, a wspólnota nie uznawana przez władze jest silna – twierdzi agencja Asianews.

Nowe postanowienia wprowadzające „premię” dla donosicieli są częścią polityki Xi Jinpinga, polegającej na „sinicyzacji” religii – dodają dziennikarze.

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy lokalne władze zachęcają do tłumienia wspólnot religijnych uznanych za niezgodne z dyktatem Komunistycznej Partii Chin, a więc postrzeganych jako zagrożenie dla stabilności społecznej. Zachęca się do „udziału społeczeństwa” w zwalczaniu nielegalnych działań religijnych. Ostatnio władze prowincji wprowadziły obowiązek rejestracji przez wiernych „wszystkich wyznań”[co za zakłamanie!! Tam są katolicy tradycji !! MD], aby móc uczestniczyć w nabożeństwach.

Przypomnijmy, że od prawie dwóch lat miejscowa policja bezprawnie przetrzymuje (bez wyroku i postawienia zarzutów) biskupa Josepha Zhang Weizhu z Xinxiang. Podpisanie w 2018 r. i odnowienie w październiku 2020 i 2022 r. chińsko-watykańskiego porozumienia o mianowaniu biskupów nie powstrzymało prześladowań katolików, zwłaszcza gromadzących się nieoficjalnie. W ostatnim okresie reżim w Pekinie wydał szereg zarządzeń ograniczających jeszcze bardziej wolność religijną – podaje agencja Asianews.

Źródło: KAI

=============================

MD: „Chińsko-watykańskie porozumienie o mianowaniu biskupów” było zgodą Watykanu na prześladowania silnego w Chinach „kościoła podziemnego”, czyli nie-komunistycznego. Kardynałowie i biskupi protestujący napotkali na wrogie milczenie Watykanu, a prześladowania w Chinach.