Jak żydowscy alfonsi dostarczali dzieci do burdeli Argentyny, Brazylii i USA. Cwi Migdal.

Jak żydowscy alfonsi dostarczali dzieci do burdeli Argentyny, Brazylii i USA. Cwi Migdal.

1.01.2023, https://www.fronda.pl/a/Jak-zydowscy-alfonsi-dostarczali-dzieci-do-burdeli-Argentyny,209497.html

Polski nie było wówczas na mapie Europy, ale większość żydowskich kobiet i dziewczynek (czasem 12-letnich), które trafiły do burdeli Ameryki Południowej, pochodziła z terenów zamieszkiwanych przez Polaków.

Stąd hiszpańskie określenie na kobiety z Polski: polacas.

W portowej dzielnicy Buenos Aires La Bocca uprawiały nierząd – jak donosiła prasa – 'na każdym wolnym skrawku ziemi’.

Isabel Vincent opisuje ich losy w książce 'Ciała i dusze’ (wydanie polskie – 2006 r.). Jak to się stało, że zainteresowała się prostytutkami z żydowskich miasteczek w Polsce?

– Przeczytałam w brytyjskiej gazecie żydowskiej informację o cmentarzu w Inhaumie – opowiada. – Postanowiłam tam pojechać. Wcześniej pracowałam w Brazylii jako korespondentka 'The Globe and Mail’, więc dobrze znałam kraj.

Nie zdawałam sobie sprawy, że to będzie aż tak trudne. Z tymi kobietami wciąż wiąże się wstyd. Kiedy wreszcie udało mi się trafić na ślad jednej z prostytutek i dotarłam do jej krewnych, nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Dostawałam sygnały z gminy żydowskiej, żebym nie pokazywała tej hańby. Kiedy jednak książka w listopadzie 2005 roku wyszła w Kanadzie, Kanadyjska Gmina Żydowska dała mi prestiżową nagrodę w dziedzinie historii.

Organizacją, która zajmowała się handlem kobietami z nędznych miasteczek Europy Wschodniej, było założone w 1890 roku Warszawskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy, które oficjalnie miało charakter filantropijny, skupiało jednak wielu ludzi zaangażowanych w handel żywym towarem. Macki rajfurów sięgały od Europy Wschodniej po Szanghaj.

Dopiero w 1928 roku polskiemu konsulowi w Argentynie udało się zmusić towarzystwo do usunięcia z nazwy słowa 'warszawskie’. Wtedy zaczęło funkcjonować jako Cwi Migdal – od nazwiska jednego z fundatorów.

Vincent podkreśla, że nie tylko Żydzi zajmowali się prostytucją i białym niewolnictwem. 'W tym czasie również inne gangi handlowały kobietami z całej Europy i Azji. Historycy twierdzą, że w procederze największą rolę odgrywały Japonki i Chinki. Ale cechą wyróżniającą Cwi Migdal, która zapewniała sukces, jest to, iż wabili ubogie Żydówki, kusząc je wizją ślubu w synagodze’.

Żydowscy sutenerzy zakładali własne synagogi i cmentarze. Oficjalnie odrzuceni przez żydowską społeczność tworzyli własne organizacje charytatywno -religijne. Tak było w Nowym Jorku czy Sao Paulo.

Polacas nie miały szans na rehabilitację wśród społeczności żydowskiej ani za życia, ani po śmierci. 'Jest napisane, że jeżeli córa Izraela zejdzie z dobrej drogi, cała ziemia wokół niej płonie’ – powiedział Isabel Vincent żydowski dziennikarz Zevi Ghivelder.

W Rio de Janeiro same prostytutki założyły towarzystwo dobroczynno-pogrzebowe. Biedne kobiety, ofiary przemocy, analfabetki potrafiły zorganizować się tak, by na starość mieć wsparcie, a w chwili śmierci godny pochówek. Powstało w 1906 roku i nazwało się Towarzystwem Prawdy. Działało nieprzerwanie do lat 70. XX wieku.

Prostytutki kupiły kawałek ziemi w Inhaumie i założyły ten cmentarz. Same przygotowywały ciała swoich sióstr do pogrzebu. Same odprawiały ceremonię symbolicznego oczyszczenia przez powtórzenie słów: ’Jesteś czysta, czysta, czysta’.

(…)Izaak Buroski pochodzi z Rosji, ale kiedy z Ameryki Południowej wraca w rodzinne strony, może grać rolę argentyńskiego farmera, złotnika z Brazylii, przedsiębiorcy z Łodzi czy Berlina. Elegancki pan z Ameryki, doskonałe oko. Nawet w skromnej, ubogo ubranej dziewczynie potrafi dostrzec materiał, który pomnoży jego majątek.

13-letnią Zofię Chamys wypatruje w Warszawie. Jest rok 1890.

– Szukam pomocy kuchennej dla matki – taką wersję przedstawia jej ojcu. Proponuje jako zaliczkę za pierwsze pół roku służby równowartość rocznych dochodów całej rodziny i nie nalega. Ojciec stanowczo odmawia, ale po chwili zmienia zdanie. Dziewczynka idzie z obcym mężczyzną, ma nadzieję, że teraz czeka ją lepsze życie. Buroski, 'najpiękniejszy mężczyzna, jakiego widziała w życiu’, zabiera ją do Łodzi. Kiedy po nocy spędzonej z Izaakiem budzi się w pościeli poplamionej krwią, wierzy w jego słowa: 'Teraz jesteś moją żoną’. Jest dzieckiem i myśli, że tak się zostaje żoną.

Trafia do burdelu, jednego, drugiego. Potem 'mąż’ wywozi ją do Buenos Aires do lupanaru prowadzonego przez Madame Natalia. Ta każe jej przechadzać się po uliczkach i wypatrywać klientów. Kiedy Zofia buntuje się po raz pierwszy, idzie na komisariat. Ale policjant, najpewniej przekupiony przez rajfurów, każe jej słuchać męża.

Dziewczynka tak długo płacze, że w końcu ma obiecany powrót do domu. Ale Buroski nie wypuszcza jej z rąk. Oszukuje ją, że płynie do Europy, a dopływają do Brazylii. Każe jej obsługiwać najgorszych klientów. Katuje ją. Zofia znowu idzie na policję i składa skargę na męża (jej zeznania przetrwały; opublikował je brazylijski dziennikarz Francisco Ferreira da Rosa, a później Isabel Vincent).

(…)Według dostępnych danych (Jayme Brener 'Jerusalem Report’, 1966) do Brazylii pierwszy statek z młodymi Żydówkami dotarł w 1867 roku.

Przypłynęło na nim 69 wschodnioeuropejskich prostytutek.

Do 1913 roku w centrum Rio de Janeiro działało 431 burdeli. Właścicielami połowy byli „Rosjanie, Austriacy, Niemcy, Polacy, a nawet Rumuni”. Prawie wszyscy pochodzenia żydowskiego.

(…)W maju 1905 roku w Warszawie doszło do wydarzenia zwanego pogromem alfonsów. Zaczęło się od awantury na żydowskim ślubie, w którym uczestniczył znany sutener Saul Żytnicki. Weselna kłótnia przerodziła się w miejską awanturę. Żydowscy robotnicy uzbrojeni w kije, noże, a nawet rewolwery napadli na kawiarnię na rogu Siennej i Zielnej. Grupy mężczyzn od 200 do 400 osób przez trzy dni przeczesywały kamienice od Marszałkowskiej do Przyokopowej. Robotnicy wdzierali się do domów publicznych, mieszkań prostytutek i stręczycieli. Rozbito 150 mieszkań, ucierpiało 176 osób, 31 trafiło do szpitala, a pięć zmarło. Podobne napady miały miejsce w Lublinie i Łodzi.

Amerykański badacz zajmujący się tą problematyką uważa, że inicjatorką rozprawienia się z sutenerstwem była żydowska partia socjalistyczna Bund, która chciała w ten sposób położyć kres powszechnemu mniemaniu, że to głównie Żydzi są odpowiedzialni za handel żywym towarem.

(…)Najczęściej jednak środowiska żydowskie próbowały wyciszyć temat handlu własnymi kobietami. Samuel Cohen, który reprezentował żydowskie interesy w Lidze Narodów, podczas spotkania w czerwcu 1922 roku przekonał Ligę, aby nie publikować nazwisk znanych handlarzy. Taki raport jednak powstał. W tym samym czasie Europę obiegły „antysemickie paszkwile” wykorzystujące zawarte w nim fakty [cóż to za paszkwil, jeśli publikuje straszną PRAWDĘ?]. Spowodowało to jeszcze większe okopanie się Żydów na stanowisku, że tematu należy unikać.

Jedynie Bertha Pappenheim umiała nazwać problem po imieniu. Kilkakrotnie na początku XX wieku objechała Galicję. Twierdziła, że źródłem potężnej fali handlu żydowskimi kobietami są nie tylko warunki społeczne, ale także niska pozycja kobiety w judaizmie.

(…)wielki proces żydowskich stręczycieli w październiku 1892 roku we Lwowie przyciągnął uwagę polskich dziennikarzy. 'Akt oskarżenia dotyczy 27 Żydów i Żydówek, których wyśledzić i ująć władza zdołała – relacjonował »Kraj «. – Wraz z nimi jawi się kilkadziesiąt ofiar ich handlu, kilkadziesiąt dziewcząt i mężatek w wieku od lat 15 do 23.

(…)Prasa ujawniła tajny język używany przez handlarzy. Dziewczęta ładne i młode to 'sztuki jedwabiu’ albo 'dywany smyrneńskie’. Uderzające piękności – 'krzyże brylantowe’ albo 'szkatułki z perłowej macicy’. Brzydkie i niezgrabne nazywa się 'workami kartofli’.

(…)informacje o konkretnych sprawach, aresztowaniach i rozprawach sądowych nadal z trudem przebijały się do gazet i świadomości społecznej. W dokumentach z kancelarii gubernatora piotrkowskiego z lat 1899-1900 można natknąć się na materiały dotyczące 'żydowskiej szajki handlującej kobietami i wywożącej je za granicę’, ale nic z tego nie przedostało się do dzienników.

Dopiero dwa lata później warszawski adwokat Stanisław Posner (późniejszy senator i polski delegat do Ligi Narodów) dotarł do akt sądowych i na łamach 'Gazety Sądowej Warszawskiej’ opublikował relację z tego procesu.

(…)Posner opisał też inny proces odbywający się w Bytomiu. Oskarżonym o ciężkie rajfurstwo był Izrael alias John Meyerowicz. Na granicy prusko-rosyjskiej utrzymywał on szereg agentów dostarczających 'towar wywozowy’. Oficjalnie zajmował się handlem w branży cygar, bielizny i ubiorów damskich. Wielokrotnie podróżował po Europie. Znał osiem języków. W 1888 roku został aresztowany na dworcu we Wrocławiu.

Obie te sprawy posłużyły Posnerowi do napisania cyklu 11 artykułów pod wspólną nazwą ’Nad otchłanią’, w których najpełniej ze wszystkich dotychczasowych polskich publicystów przeanalizował różne aspekty handlu żywym towarem. W końcu doszedł do przekonania, że 'cały ten diabelski proceder, wszystkie jego ogniwa są żydowskie’.

(…)Edgardo Cozarinsky (…)jest autorem wydanej dwa lata temu w Argentynie książki o prostytutkach z początku ubiegłego wieku ’El rufián moldavo’ (’Rajfur z Mołdawii’). (…)Pytamy Edgardo, czy w Argentynie nadal uważa się ludzi, którzy podnoszą temat żydowskiego handlu żywym towarem, za antysemitów?

– Jeśli taki temat pojawia się publicznie, staje się niebezpieczny. Wzbudza podejrzenie, że kryje się za tym coś innego. Że znowu niektórzy chcą podkreślić, że zepsucie jest związane z Żydami.

Po opublikowaniu książki Cozarinskiego pojawił się reżyser, który chciał ją sfilmować. – Jego producenci, Żydzi, powiedzieli, że nigdy nie dadzą pieniędzy na taki film.

(…)w roku 1931 władze polskie ogłosiły (raport przygotowany dla Ligi Narodów) listę 590 handlarzy kobiet, zaangażowanych w dostarczanie „świeżego towaru” do wciąż funkcjonujących – ale już nie pełną parą – domów publicznych Argentyny i Brazylii. Większość osób z tej listy była pochodzenia żydowskiego. Jedna z bardziej spektakularnych afer, miała miejsce pod koniec lat 20-tych. Niejaki Morris Baskin z Brooklynu, urodzony w Polsce, zainicjował w roku 1927 lukratywny proceder przestępczy. Otóż w Nowym Jorku przebywało sporo mężczyzn, których narzeczone znajdowały się wciąż w Polsce. Plan Baskina polegał na zawieraniu przez niego (i jego ludzi) małżeństw per procura w imieniu narzeczonych z USA, na podstawie udzielonych pełnomocnictw. Z aktem ślubu w ręku – poświadczającym obecność męża w USA – świeżo poślubiona małżonka nie miała kłopotów z uzyskaniem w konsulacie amerykańskim upragnionej wizy. Po przyjeździe do USA nie trafiała ona jednakże w objęcia męża, lecz – pod wpływem groźby, a niekiedy przemocy fizycznej i zgwałcenia – do jednego z domów publicznych, których właściciele współpracowali z gangiem. Baskin zdołał pozyskać do przestępczej działalności rabina z podwarszawskiego Wawra, który za 50 USD udzielał małżeństwa per procura, jak również zastępcę konsula amerykańskiej ambasady, nazwiskiem Harry Hall, który zaopatrywał gang we wszelkie niezbędne dokumenty i zapewniał bezproblemowe udzielanie wiz. Po rozbiciu gangu Baskina, okazało się, iż w samym tylko roku 1929, w wawerskim kahale zarejestrowano 15 małżeństw per procura, z osobami przebywającymi w USA.

Mkarwan Źródło http://www.regafa.fora.pl/poza-milonga,9/ciala-i-dusze-isabelle-vincent,356.html

Kaczyński kończy z “nierządem”? Nie. Optymizm jest przedwczesny

Kaczyński kończy z “nierządem”? Nie. Optymizm jest przedwczesny

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, Ważne Autor: CzarnaLimuzyna, 2 lipca 2022

Portret nieznanej księżnej z 1513 r., autorstwa flamandzkiego malarza Quentina Matsysa

Poprzednie rządy Tuska et consortes były określane przez zwolenników PiS mianem “nierządu”. Z tego powodu oraz przede wszystkim ze względu na to, co wyprawia formacja aktualnie rządzących antynarodowych socjalistów określenie nierząd wydaje się być uzasadnione. Wybitny myśliciel i teolog polityczny Nicolás Gómez Dávila określał polityków tego typu mianem sprzedajnych, a prezydent USA Ronald Reagan wiązał działalność niektórych z nich z wykonywaniem “najstarszego zawodu świata”. Oczywiście, Mateusz Morawiecki już dawno temu zadeklarował głębokie związki socjalistycznej myśli robotniczej z uprawianą przez siebie polityką, a ostatnio cofnął się nawet do heglowskich korzeni. Z tego powodu przywołani przeze mnie na początku antysocjaliści mogą wywołać u zwolenników PiS odruch Michnika- Pawłowa z werbalizacją na poziomie onucy.

Wycofanie się prezesa Kaczyńskiego z nierządu, termin publicystyczny, daje okazję, aby przyjrzeć się najbardziej świeżej inspiracji, transhumanizmowi, któremu hołdują w tajemnicy przed swoim otumanionym elektoratem, politycy PiS. Temat niełatwy, i na ogół poza zasięgiem osób, którzy codziennie oglądają telewizję, dlatego polecam artykuł wyjaśniający istotę inspiracji pod którą codziennie podpisują się tej miary, opisani powyżej- politycy: “Nowy reżim nadzoru czyli skąd mutuje transhumanizm”. Zwolennicy programów typu  “pytanie na śniadanie” lub nowego programu politycznego „PLAN DNIA” prowadzonego przez Magdalenę Ogórek na pewno będą chcieli zajrzeć pod ten l i n k.

Nowy rodzaj wolności

Komentatorzy polityczni tego formatu, co pani Ogórek, a także pan Rachoń oraz inni z mocno zaprzyjaźnionej amerykańskiej telewizji TVN, przypomnijmy: spolonizowanej (zgodnie z obietnicą) przez PiS w poprzedniej kadencji, komentatorzy tej miary, co opisani wcześniej politycy, na pewno odnotowali niedawną wypowiedź Morawieckiego o tym, że “trzeba będzie się szczepić co roku”. Na co? Nie “na co” tylko po co? Ułatwiając niektórym zrozumienie dziejowej misji, a innych zaciekawiając, napiszę: Rząd PiS podjął się niełatwego zadania polegającego na obdarowywaniu Polaków nowym rodzajem wolności, ale do tego, jak powiedział prezes PiS potrzeba jeszcze dwóch kadencji. Potrzeba czasu do “wyzwolenia z biedy” oraz zaprowadzenia nowego porządku w myśl znanego już hasła: szczepionki-czipy-biotechnologia czynią wolnym.

Jeżeli ktoś nie do końca rozumie mojej ironii lub nie pojął jeszcze prawdziwych przyczyn energetycznego lockdownu, to mam na koniec “łatwiejszy” temat. Jak zapewne większość wie, jeden z ważnych Ukraińców, Andrij Melnyk w randze ambasadora w zaprzyjaźnionych Niemczech obraził Polaków, bezczeszcząc pomięć pomordowanych na Wołyniu. Ambasador powiedział, że Polska w czasie II Wojny światowej była dla Ukraińców “takim samym wrogiem jak nazistowskie Niemcy i ZSRR“. Melnyk w kontekście zbrodni ludobójstwa dokonanych przez Ukraińców stwierdził, że “takich masakr dokonywali również Polacy“. Szef  MSZ, Zbigniew Rau nazwał wypowiedzi ukraińskiego ambasadora “fałszującymi historię”. Ukraiński ambasador stwierdził również, że antysemityzm OUN i Bandery należy do kategorii rosyjskiej narracji, a on sam nie dystansuje się od spuścizny banderowców. Przypomnijmy, że podobny brak dystansu manifestował swego czasu aktualny prezydent Zelensky.

Brak odpowiedniej reakcji rządu PiS i MSZ Ukrainy

MSZ Ukrainy wydało oświadczenie, w którym stwierdzono:”Opinia ambasadora Ukrainy w Niemczech, Andrija Melnyka…  jest jego osobistą opinią i nie wyraża stanowiska MSZ Ukrainy”

Tajemnicą poliszynela jest to, że według powszechnej opinii większość polityków ukraińskich ma prywatnie takie same poglądy. Nie chodzi o to, aby nazwać czyjś pogląd “osobistą opinią”, ale o to, aby powiedzieć lub napisać prawdę. Tego nie zrobił niedawno również prezydent Zelensky kłamiąc: “Ukraińcy nie mordowali”. Minister Zbigniew Rau podziękował ukraińskiemu odpowiednikowi za “szybką, publiczną interwencję w tej sprawie”. Jak widać deklaracja rzecznika ministerstwa o pełnionej służbie “Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego” wciąż pozostaje lapidarnym opisem polityki zagranicznej PiS.