Mennica USA kupuje złoto od karteli narkotykowych i sprzedaje je jako „amerykańskie”

Mennica USA kupuje złoto od karteli narkotykowych i sprzedaje je jako „amerykańskie”

Date: 1 Maggio 2026 Author: Uczta Baltazara

Na podst.: INFO: nytimes/world/americas/us-mint-gold-drug-cartel-colombia

==================================================

W miarę jak ceny tego szlachetnego kruszcu gwałtownie rosną, zabezpieczenia branżowe przestały działać. Każdego roku mennica Stanów Zjednoczonych sprzedaje monety lokacyjne o wartości ponad miliarda dolarów. Każda z nich jest stemplowana symbolem, takim jak bielik amerykański, co oznacza rządową gwarancję – wymaganą przez prawo – że złoto jest w 100% amerykańskie.

„Trzymanie w dłoni monety lub medalu wyprodukowanego przez mennicę to nawiązanie do fundamentalnych zasad naszego narodu” – głosi deklaracja mennicy.

Jednak śledztwo przeprowadzone przez „New York Times” wykazało, że rządowy program sprzedaży złota opiera się na kłamstwie. Mennica jest w rzeczywistości ostatnim ogniwem łańcucha, w ramach którego prane jest zagraniczne złoto – w większości wydobywane nielegalnie – na potrzeby nienasyconego rynku.

Mennica kupuje złoto pochodzące z kopalni kontrolowanej przez kolumbijski kartel narkotykowy. Robi monety Lady Liberty ze złota z meksykańskich i peruwiańskich lombardów oraz z kongijskiej kopalni, której częściowym właścicielem jest chiński rząd – jak wynika z dokumentów. Część złota mennicy pochodzi od firmy z Hondurasu, która rozkopała cmentarz rdzennej ludności w poszukiwaniu złota.

W 1985 roku Kongres zakazał mennicy produkcji sztab z zagranicznego złota, chcąc odciąć ten proces od łamania praw człowieka, przede wszystkim w RPA rządzonym apartheidem. Mennica lekceważyła to prawo – zarówno za administracji demokratów, jak i republikanów – mimo wewnętrznych ostrzeżeń.

Teraz nawet 24-karatowa złota moneta prezydenta Trumpa, upamiętniająca 250-te urodziny Stanów Zjednoczonych, może pochodzić ze zbioru nieamerykańskiego złota z najróżniejszych źródeł.

Mennica, największa marka na światowym rynku inwestycyjnych złotych monet, jest przykładem tego, jak zawiodły zabezpieczenia w tej branży. Ceny złota oscylują wokół 5000 dolarów za uncję, czyli około czterokrotnie więcej niż dziesięć lat temu. To daje organizacjom przestępczym i nieuczciwym przedsiębiorcom ogromną motywację do wydobywania złota w sposób marnotrawny, destrukcyjny i ryzykowny.

Inwestorzy kupują złoto jako zabezpieczenie przed niestabilnością. Niemal każdy atak terrorystyczny, wojna i kryzys finansowy w ciągu ostatniego ćwierćwiecza wywoływał gorączkę zakupów złota.

Jednak w miarę jak ceny rosną coraz wyżej, zamożni nabywcy w rzeczywistości przyczyniają się do tworzenia tej samej niestabilności, przed którą próbują się zabezpieczyć.

Złoto finansuje brutalną wojnę domową w Sudanie oraz rosyjską inwazję na Ukrainę. Rosnące ceny złota pomogły Wenezueli i Iranowi złagodzić skutki sankcji finansowych. Największy kartel w Kolumbii, Clan del Golfo, handluje złotem obok kokainy — a dochody wykorzystuje do utrzymania kontroli poprzez morderstwa i zamachy bombowe. Nielegalni górnicy wylesiają i zanieczyszczają Amazonię, zatruwając tamtejszych mieszkańców rtęcią. Grupy terrorystyczne, w tym niektóre powiązane z Al-Kaidą, również wchodzą do branży złota.

Im łatwiej sprzedać to złoto na legalnych światowych giełdach, tym łatwiej prowadzić wojnę, podtrzymywać autokrację, prać pieniądze lub niszczyć środowisko. Złoto karty narkotykowego trafiające do mennicy USA jest tego przykładem.

Najwięksi gracze branżowi mówią o wyraźnych granicach między złotem legalnym a przestępczym. Zakup z renomowanego źródła, jakim jest mennica, ma gwarantować, że nie zarabiają na tym przestępcy, terroryści i truciciele. W rzeczywistości mennica od dziesięcioleci odwraca wzrok, gdy złoto z wątpliwych źródeł napływa do jej zakładu w West Point w stanie Nowy Jork.

Prześledziliśmy setki milionów dolarów zagranicznego złota trafiającego w ostatnich latach do łańcucha dostaw mennicy. Obejmuje to złoto z drugiej ręki, którego pochodzenie jest trudne lub wręcz niemożliwe do ustalenia, oraz złoto z takich krajów jak Kolumbia i Nikaragua, gdzie branża ta jest powiązana z grupami przestępczymi.

Gdy po raz pierwszy zwróciliśmy się do mennicy, jej rzecznik powiedział, że jej złoto pochodzi w całości ze Stanów Zjednoczonych, zgodnie z wymogami prawa. Gdy podzieliliśmy się naszymi ustaleniami, mennica oświadczyła, że USA są jej „głównym” źródłem i że podejmuje kroki, by lepiej śledzić swoje złoto.

Sekretarz skarbu Scott Bessent, którego departament nadzoruje mennicę, powiedział, że zbada praktyki pozyskiwania złota.

„Celem tego przeglądu jest zapewnienie, że dostawcy złota dla mennicy Stanów Zjednoczonych przestrzegają prawa i ściśle wypełniają swoje zobowiązania, a także że mennica podejmuje wszelkie możliwe kroki, aby nadal energicznie chronić nasze bezpieczeństwo narodowe i utrzymywać integralność rynku” – napisał w oświadczeniu.

Aby nielegalnie wydobyte zagraniczne złoto stało się monetą American Eagle, muszą nastąpić dwa zjawiska przypominające alchemię.

Pierwsze z nich polega na tym, że nielegalne złoto staje się legalne.

Drugie polega na tym, że staje się amerykańskie.

Aby zobaczyć tę sztuczkę w akcji, udaliśmy się w samo serce terytorium Clanu del Golfo w północno-zachodniej Kolumbii. Sześciogodzinna podróż samochodem z Medellín zaprowadziła nas w dół północnego zbocza Andów, na tropikalne niziny.

Tuż za miasteczkiem Caucasia, znak ogłaszał, że dotarliśmy do rancza bydła należącego do rządu „z korzyścią dla narodu kolumbijskiego”. Było jasne, że rząd kolumbijski dawno stracił kontrolę. Przydrożny znak był zwęglony. Pewien starzec hodował koguty bojowe. Wokół robotnicy eksploatowali ziemię, jawnie łamiąc zakaz wydobycia.

Górnicy nazywają to ranczo „La Mandinga” – imieniem złego ducha.

Jak poinformowało nas dwóch nadzorców kopalni, od ośmiu lat Clan del Golfo zarządza kopalnią “La Mandinga”, stosując zaledwie kilka zasad. Najważniejsza z nich brzmi: nikt nie wydobywa bez zgody kartelu, a wszyscy płacą.

Jak twierdzą nadzorcy, co miesiąc mężczyzna na motocyklu zbiera należność dla klanu, wynoszącą 400 dolarów od każdej pięcioosobowej ekipy. Ekip jest setki, a może nawet tysiąc lub więcej. Po opublikowaniu tego artykułu Clan del Golfo przyznał się do pobierania „podatku” od górników.

Pracują w kopalniach odkrywkowych, używając koparek i węży wysokociśnieniowych, aby zamienić zbocza “La Mandinga” w błoto. Wyłapywanie drobnych drobinek złota z tego błota jest niemożliwe, więc górnicy mieszają błoto z rtęcią i mieszają ręcznie, aż rtęć zwiąże się ze złotem.

Wszystko to jest nielegalne, szkodliwe dla środowiska i toksyczne.

Władze kolumbijskie od czasu do czasu przeprowadzają naloty i obławy na kopalnie wspierające klan. Jednak górnicy z “La Mandinga” najwyraźniej nie mają się czym martwić, mimo że ich kopalnia bezpośrednio sąsiaduje z bazą wojskową. Działają z taką bezkarnością, że kiedy w lutym przelecieliśmy nad tym terenem dronem, zauważyliśmy, że pracownicy przedostali się przez ogrodzenie bazy i wydobywali złoto na terenie wojskowym.

Po zakończeniu dnia pracy górnicy zbierają swoje szare kule rtęci i złota, każdą wielkości marmurka, [ (tradycyjnej szklanej lub kamiennej kulki do gry) mają zazwyczaj średnicę wynoszącą około 1,25 cm] i zawijają w plastik. Wkładają je do kieszeni i jadą motocyklami po błotnistych ścieżkach “La Mandinga” do pobliskiej Caucasia.

Złoto z “La Mandingi” nie powinno trafiać do Stanów Zjednoczonych. Sekretarz stanu Marco Rubio nazwał klan „brutalną i potężną organizacją przestępczą”, gdy w zeszłym roku USA uznały kartel za grupę terrorystyczną.

Departament Skarbu utrzymuje przywódców Clanu del Golfo na czarnej liście finansowej, zakazując amerykańskim firmom współpracy z nimi. Organizacje rządowe i naukowcy od lat dokumentują działania kartelu w zakresie wydobycia złota. (Prawnik kartelu w Kolumbii nie oddzwonił na prośbę o komentarz).

Caucasia to miasto gorączki złota. Firmy sprzedają koparki, pompy i warte miliony dolarów pogłębiarki do nielegalnego wydobycia z dna rzeki. Powstały eleganckie kawiarnie i kluby taneczne. Górnicy mogą sprzedawać złoto w dowolnym z setek sklepów. Dwóch właścicieli sklepów powiedziało nam, że co miesiąc klan pobiera od nich również 400 dolarów.

Alex Cuevas pracuje w jednym z takich sklepów. Górnicy podają mu po kolei kulki rtęci i złota przez otwór w pleksiglasowej szybie. Jego ręce drżą — jak twierdzi, jest to objaw długotrwałego zatrucia rtęcią.

Pan Cuevas wypala rtęć palnikiem, waży to, co zostało, i wypłaca gotówkę – 2500 dolarów górnikom, którzy mieli dobry dzień, 50 dolarów lub mniej tym mniej szczęśliwym. Pod koniec nocy topi złoto razem w tyglu i wlewa do formy.

I tak oto pierwsza metamorfoza jest zakończona. Złoto jest legalne. Rtęć, wydobycie z zakazanych terenów, płatności dla klanu – wszystko to zostaje wymazane.

Jak?

Pan Cuevas pokazał nam zapisy w komputerze sklepu. Jego dostawcy z “La Mandingi” – powiedział – zarejestrowali się w ramach kolumbijskiego programu dla drobnych górników, barequeros. Niemal każdy może otrzymać zezwolenie, pod warunkiem że wydobywa w dozwolonych obszarach, używając wyłącznie ręcznych narzędzi i bez rtęci.

Oczywiście pracownicy “La Mandingi” nie wydobywają wyłącznie ręcznymi narzędziami, ani w dozwolonych obszarach. I używają rtęci.

Pan Cuevas doskonale o tym wie. Sam wydobywa w “La Mandindze”. Ale nie jego zadaniem jest patrzeć poza papiery. A władze kolumbijskie rzadko badają pochodzenie złota barequeros, by ustalić jego legalność.

Zamiast tego zadają jedno pytanie: Czy ma papiery?

A pan Cuevas ma. Mówi, że każdy kupowany przez niego gram pochodzi od licencjonowanego górnika. Każdy sklep sprzedający złoto na legalny eksport prowadzi takie księgi – twierdzi.

Gracze na rynku złota wiedzą, jak to działa. „Jeśli kupujesz od barequeros, kupujesz nielegalne złoto” – powiedział handlarz Patrick Schein. Jego firma, Gold by Gold, nie kupuje złota od barequeros.

Sklep, w którym pracuje pan Cuevas, podobnie jak inne w mieście, sprzedaje złoto państwowemu eksporterowi. Eksporter powiedział, że sprawdza tę samą bazę danych, której używa pan Cuevas, weryfikując legalność złota. Złoto z “La Mandingi” jest mieszane z dostawami z całej Kolumbii i topione w sztabki. Zapisy eksportowe pokazują, że wiele z nich – wartych około 255 milionów dolarów w ciągu ostatniego roku – trafia do Teksasu.

Tam złoto staje się amerykańskie.

W rafinerii pod Dallas o nazwie Dillon Gage pracownicy wrzucają importowane złoto do rozżarzonego kotła, mieszając je ze stopionym złotem od innych dostawców: kopalń z Ameryki Południowej, amerykańskich sprzedawców biżuterii z drugiej ręki oraz peruwiańskich lombardów, jak wynika z dokumentów i wywiadów.

Jednak dla klientów firmy Dillon Gage złoto to, gdy tylko opuści kocioł w Dallas, przestaje być zagraniczne. Dillon Gage ma siedzibę w Stanach Zjednoczonych i miesza złoto amerykańskie ze złotem kolumbijskim. Zgodnie z logiką branżową produkt końcowy musi więc być amerykański. „Z ich punktu widzenia pochodzi ono ze Stanów Zjednoczonych” – powiedział Terry Hanlon, dyrektor generalny firmy Dillon Gage.

Pan Hanlon powiedział, że jego firma zwraca uwagę na nielegalne złoto. Jednak w tej chwili złoto z “La Mandinga” jest legalne, dzięki księgom sklepowym i dokumentom eksportowym. Oznacza to, że zakupy i sprzedaż pana Hanlona są legalne. (Pan Hanlon powiedział, że był zaskoczony, że znaleźliśmy złoto kartelu w jego łańcuchu dostaw. Firma zawiesiła zakupy od kolumbijskiego eksportera).

Hanlon powiedział, że wśród największych klientów Dillon Gage są dwaj dostawcy mennicy. Powiedział, że co roku przekazuje swoim klientom listy swoich źródeł, więc nawet jeśli klienci traktują to złoto jako amerykańskie, znają jego prawdziwe pochodzenie.

“La Mandinga” to tylko jedna z wielu kopalń kontrolowanych przez kartel w regionie. Pan Cuevas pracuje w jednym z setek sklepów w jednym mieście. Jest wielu eksporterów, a jeszcze więcej nabywców. Na tym wartym biliony dolarów rynku, znanym z oszustw i prania brudnych pieniędzy, różnice między brudnym a czystym złotem istnieją głównie na papierze. Jeśli klient nie chce tego sprawdzić, różnice te znikają.

Mennica tego nie sprawdza.

Pełny audyt łańcucha dostaw w Stanach Zjednoczonych ujawniłby ryzyko związane ze złotem pochodzącym od Klanu del Golfo. Złoto kolumbijskie jest uznawane za produkt wysokiego ryzyka według standardów branżowych, a sam rząd USA udokumentował działalność Klanu, zwłaszcza w regionie Caucasia.

Jednak przez dwie dekady – okres obejmujący niemal cały boom na złoto po 11 Września – mennica nigdy nie pytała swoich dostawców, skąd kupują złoto, jak wykazał audyt przeprowadzony przez inspektora generalnego Departamentu Skarbu w 2024 roku.

Gdyby to zrobiła, odkryłaby niezwykle przejrzysty łańcuch dostaw. Korzystając z baz danych importu i eksportu oraz przeprowadzając wywiady z firmami pośredniczącymi, znaleźliśmy dziesiątki zagranicznych źródeł w łańcuchu dostaw złota mennicy.

Wśród nich znalazły się kopalnie przemysłowe w Meksyku i Peru. Niektórzy dostawcy, tacy jak lombardy, specjalizują się w biżuterii z recyklingu.

Jeden z historycznie największych dostawców mennicy, rafineria z Utah o nazwie Asahi USA, otwarcie przyznaje, że w jej kotle znajduje się złoto pochodzące z wielu różnych krajów. Część z niego pochodzi od Dillon Gage. Ale jest tam złoto z różnych stron świata. „Jest to mieszanka” – powiedział szef rafinerii, Paul Healey. „I wychodzi po drugiej stronie”. Pan Healey powiedział, że firma zbada nasze ustalenia dotyczące Klanu del Golfo.

W odpowiedzi na wyniki audytów wewnętrznych mennica stwierdziła, że jej złoto uznaje się za amerykańskie, ponieważ dostawcy kompensują wszelkie dostawy złota zagranicznego złotem amerykańskim. Jeśli na przykład mennica kupuje tonę złota, oczekuje od dostawcy, że w pewnym momencie kupi on taką samą ilość złota amerykańskiego.

Prawo amerykańskie nie przewiduje tego rodzaju kompensacji. Jak ustalił inspektor generalny Departamentu Skarbu, przez dziesięciolecia mennica nie egzekwowała tego przepisu ani nawet nie wymagała od swoich dostawców jego przestrzegania.

Nawet gdyby to robiła, wszystko w wielkim teksańskim kotle, w tym złoto kartelu, mogłoby zostać uznane za amerykańskie.

Jednak mennica nie poprzestaje na tym, że nie zadaje pytań. Otwarcie kupuje ona od dostawców, którzy w żadnym wypadku nie mogliby dostarczyć świeżo wydobytego amerykańskiego złota, jak wymaga tego prawo. Z dokumentów wynika, że w ostatnich latach mennica wydała setki milionów dolarów na sztabki złota pochodzące z Canadian Copper Refinery, która pozyskuje złoto z osadu pozostałego po przetwarzaniu miedzi, a nie ze świeżo wydobytego złota.

Z danych eksportowych wynika, że część tej miedzi pochodzi z kopalni w Kongo, której częściowym właścicielem jest chiński rząd.

Praktyki mennicy w zakresie pozyskiwania surowców budziły czasami zastrzeżenia w Departamencie Skarbu, w tym podczas pierwszej kadencji prezydenta Trumpa, kiedy to inspektor generalny zaczął zadawać pytania.

Zakończenie tego dochodzenia zajęło pięć lat. W trakcie jego trwania audytorzy wykryli poważne nieprawidłowości. Stwierdzili, że mennica nie przestrzegała własnych wytycznych, a jej plan kompensacji złota (jedna tona złota zagranicznego za jedną tonę złota amerykańskiego) mógł naruszać prawo Stanów Zjednoczonych.

Administracja Bidena zareagowała w 2024 roku, oświadczając, że już za kilka miesięcy opublikuje nowe plany dotyczące badania źródeł pochodzenia złota.

Tak się jednak nie stało.

Rzeczniczka Departamentu Skarbu stwierdziła, że administracja Trumpa podjęła już kroki w celu zidentyfikowania źródeł pochodzenia złota. Nie zaprzestano importu złota z zagranicy; według niej takie działanie uniemożliwiłoby zaspokojenie popytu. Jednak rząd monitoruje zakupy.

Mennica nadal nie opublikowała swojej polityki śledzenia pochodzenia złota.

INFO: nytimes.com/2026/04/26/world/americas/us-mint-gold-drug-cartel-colombia

Wzrost cen srebra i złota. Banki bezczelnie sprzedają ogromne ilości srebra i złota „papierowego”. A ludzie: „sprawdzam”…

Szwajcarski bankier o ukrytym kryzysie stojącym za wzrostem cen srebra i złota. „Banki będą bankrutować”

Euforia związana ze stale rosnącymi cenami srebra i złota, może mieć negatywny wpływ na globalną gospodarkę. Wynika to z braku możliwości wywiązania się banków z kontraktów na papierowe srebro i złoto, których wartość wielokrotnie przekracza posiadane przez nich ilości metalu. Szwajcarski bankier Egon von Greyerz przewiduje ich bankructwo, co negatywnie wpłynie na gospodarkę całego globu.

Adam Maksymowicz

31 stycznia 2026, Adam Maksymowicz o-ukrytym-kryzysie-stojacym-za-wzrostem-cen-srebra-i-zlotaSztabki złota. Wzrost zainteresowania i cen złota oraz srebra może prowadzić do kryzysu. Banki wydały więcej "papierowego" złota niż mogły sobie na to pozwolić. Fot.: Wikimedia CCSztabki złota. Wzrost zainteresowania i cen złota oraz srebra może prowadzić do kryzysu. Banki wydały więcej „papierowego” złota niż mogły sobie na to pozwolić. Fot.: Wikimedia CC / Biznes Alert

Sztabki złota. Wzrost zainteresowania i cen złota oraz srebra może prowadzić do kryzysu. Banki wydały więcej „papierowego” złota niż mogły sobie na to pozwolić. Fot.: Wikimedia CC

Światowi producenci srebra i złota zbijają majątki na ich wydobyciu, wzbogacając siebie i kraje, w których się to dzieje, co wynika to z silnej hossy na rynku metali szlachetnych. W ciągu ostatnich 12 miesięcy cena złota wzrosła o ponad 80 proc., do około 5,1 tys. dol. za uncję, natomiast srebro zdrożało aż o 250 proc., osiągając poziom 110 dol. za uncję. W obu przypadkach mówimy o historycznych rekordach. W ostatnich dniach stycznia szwajcarski bankier Egon von Greyerz na swojej stronie internetowej pisze o ukrytym kryzysie stojącym za wzrostem cen srebra i złota.

Ukryty kryzys

Zdaniem szwajcarskiego bankiera kryzys stojący za wzrostem cen srebra narastał od dawna. Teraz dopiero w kryzysowym momencie daje on znać o sobie, co wynika z od kilku lat utrzymujących się jego niedoborów podaży połączonych z szybko rosnącym popytem przemysłowym ze strony takich sektorów, jak energetyka słoneczna, pojazdy elektryczne, elektronika i obronność, co doprowadziło do ​​fizycznego niedoboru tego metalu w ciągu ostatnich pięciu lat, którego rynki papierowe nie są już w stanie zamaskować.

Dotychczasowe tłumienie cen tego metalu, jak i złota miało miejsce na rynku papierowego handlu tymi metalami. Przede wszystkim zachodnie banki w nieograniczony sposób sprzedawały je na rynku papierów wartościowych popularnie nazywanych srebrem i złotem papierowym.

Papierowe srebro i złoto

Jest to rodzaj instrumentów finansowych, które umożliwiają inwestowanie w metale szlachetne bez konieczności fizycznego posiadania. Ich wartość jest ściśle powiązana z ceną srebra i złota na rynkach finansowych, co czyni je wygodnym rozwiązaniem dla inwestorów. Do najpopularniejszych form tego rodzaju inwestycji należą: fundusze ETF, kontrakty terminowe i certyfikaty.

Było to dla klientów wygodne, bo nie trzeba było przechowywać metali we własnym skarbcu. Dla banków handlujących tym towarem było to również korzystne, gdyż papiery sprzedawano bez ograniczeń, pobierając za nie faktycznie obowiązujące wtedy ceny srebra i złota. W ten sposób sprzedano wielokrotnie więcej tych metali, aniżeli były one w posiadaniu banków. Procedury te przez długie lata skutecznie obniżały ceny tych metali, gdyż w papierowej postaci były one łatwo dostępne i w nieograniczonej ilości. Tego rodzaju towary na rynku mają na ogół niskie ceny, co też dotyczyło srebra i złota.

Załamanie papierowych kontraktów

Teraz nieograniczony dotąd rynek papierowego złota załamał się w wyniku wielu jednocześnie nakładających się na siebie wydarzeń. Począwszy od niestabilnej sytuacji politycznej w skali globalnej, narastającym zadłużeniom najbogatszych państw świata, stabilnej ich produkcji w sytuacji wzrastającego zapotrzebowania, po rozwój przemysłu sztucznej inteligencji i zielonej transformacji energetycznej, które wymagają coraz większych ilości niczym nie zastąpionego srebra. Spowodowało to zapotrzebowanie na fizyczny metal, a nie tylko na jego papierowe gwarancje.

Według szwajcarskiego bankiera załamanie rynku papierowego złota jest poważnym zagrożeniem dla globalnej gospodarki Zachodu, a pośrednio dla całego świata. Posiadacze certyfikatów i innych tego rodzaju dokumentów zgłaszają się do banków, żądając ich wymiany albo na fizyczne metale, albo na ich aktualną wartość rynkową. Realizując żądania banki są stratne w setkach miliardów dolarów, których nie mają na ich pokrycie. Dotychczas odkupywanie tych papierów wartościowych nie stanowiło problemu, dopóki długoletnie równice ceny obu tych metali wahały się w granicach kilku dolarów za uncję. Teraz powstały one w setkach i tysiącach dolarów, na co banki nie mają wystarczającej ilości gotówki, nie wspominając o niemożliwym dla nich zakupie wystarczających ilości metalu dla zaspokojenia swoich wierzycieli.

Bankructwa banków

W tej sytuacji zdaniem szwajcarskiego bankiera wolumen nierozliczonych kontraktów papierowych w Londynie i Nowym Jorku znacznie przekracza ilość fizycznego srebra dostępnego do dostawy. Ostrzega on, że ​​ta nierównowaga stanowi punkt zwrotny, gdyż srebro przestaje być przedmiotem manipulacji w papierowym systemie i przechodzi na prawdziwie fizyczny rynek, gdzie cenę ustala ostatecznie niedobór, a nie dźwignia finansowa.

Nie mogąc wywiązać się ze swoich zobowiązań, banki w Ameryce i w Europie będą bankrutować. Nieważne, czy to z powodu rynku nieruchomości, rynków komercyjnych, czy też z powodu braku możliwości spłaty kredytów. Wiele banków upadnie.

Rządy i banki centralne będą drukować nieograniczone ilości pieniędzy, a tym samym wartość dolara, euro czy funta spadnie. Dlatego popyt na srebro będzie stale rósł i jest prawdopodobne, że w ciągu najbliższego roku lub dwóch nastąpi krach na niektórych rynkach. Nie wiadomo, czy stanie się to na rynku londyńskim, czy giełdzie Comex. Ale ryzyko zdaniem szwajcarskiego bankiera jest bardzo wysokie.

Srebro zaczyna dopiero wzrastać

Dla zwykłych inwestorów sytuacja obecna oznacza, że ​​srebro dopiero zaczyna rosnąć i jak wielokrotnie ostrzegano, że będzie to wielokrotność obecnej ceny. Złoto również rośnie, ale jak już dawno zauważono, srebro będzie rosło dwukrotnie szybciej niż złoto w nadchodzących latach. Obecnie stosunek złota do srebra wzrósł z ponad 100 do około 50, ale jest bardzo prawdopodobne, że wskaźnik długoterminowy początkowo będzie oscylował wokół poziomu 15, ale może być jeszcze niższy, bo to naturalny poziom, ponieważ popyt jest teraz jest tak duży, a podaż tak znikoma.

Von Greyerz jest absolutnie przekonany, że złoto wkrótce osiągnie cenę 10 tys. dol za uncję. W takim przypadku, jeśli weźmiemy stosunek złota do srebra na poziomie 15, który jest historycznie dość istotnym wskaźnikiem, a następnie podzielimy 10 000 przez 15, otrzymamy 666 dolarów za uncję srebra, co według wspomnianego bankiera będzie jego minimalną ceną.

Adam Maksymowicz

Zabawa w kotka i myszkę. O złocie i srebrze.

Zabawa w kotka i myszkę

Marek Wójcik 28. stycznia 2026 zabawa-w-kotka-i-myszke/

Większość ludzi, kiedy słyszą, co się dzieje na rynkach metali szlachetnych, zgrzyta ze złości zębami. Kiedy nie mam pieniędzy na podstawowe potrzeby, na rachunki, zdrowe jedzenie, lekarstwa, to co mi tutaj będą gadać o inwestowaniu w złoto lub srebro? Zdecydowana większość z nas tonie w długach. Nie mam tu na myśli, chorobliwego łapania wszystkich jak idzie kredytów, jako nowoczesny styl życia.

Leki czynią nas zdrowymi – w ten sam sposób, w jaki pożyczka czyni nas bogatymi.

A wystarczyłoby na przykład rok temu zrezygnować z abonamentu na Netfliksie i w zamian za to raz na kwartał kupić jedną uncję srebra. Ależ to jest przecież zubożenie kulturalne! Zakrzykną zaklinacze „prawdy” przemycanej w większości filmów.

Nie! Podobnie jak dobrym pomysłem jest ograniczone zaufanie do proponowanych przez lekarza środków toksycznych z ogólną nazwą medykamenty, tak samo redukcja trucizny z seriali i wielkich produkcji hollywoodzkich jest odtruwaniem – detoksykacją psychiki.

Podobnie sprzedaż wielkiego płaskiego tele-potwora wiszącego w prawie każdym salonie przyniesie więcej niż równowartość ceny uncji srebra. Poza odruchowym protestem, naturalnym, kiedy ktoś usiłuje zaburzyć twój codzienny rytuał przed kolorowym zwiastunem „szczerości”, w takim działaniu nie ma żadnych negatywnych stron – są jedynie zalety. Znalazłem jeszcze jedną wadę: pogrążysz nabywcę twojego nośnika propagandy problemami, których się właśnie pozbywasz. Tyle na temat wymówek typu: nie stać mnie…

W ubiegłym roku cena srebra się potroiła. Nie zachęcam do spekulacji i sprzedaży, kiedy taki produkt osiągnie odpowiednią wartość. Dlaczego? Ponieważ sprzedając, pozbywasz się jednego z niewielu dostępnych produktów, który utrzyma swoją wartość w nadchodzącym kryzysie. Otrzymasz za to papier zwany pieniędzmi podlegający znacznie większej inflacji, niż się do tego publicznie przyznaje.

Po lewej dzisiejszy wykres ceny uncji złota, po prawej srebra.
Widać wyraźnie grę dwóch grup tytanów. W tej grze w kotka i myszkę obracane są miliardy dolarów.
Jedni usiłują podnieść ceny kruszców, drudzy robią wszystko, co w ich mocy, by temu zapobiec.
Źródło.

Cena kruszcu wzrasta, kiedy pojawiają się kupcy na większą skalę. Spadek tej ceny jest skutkiem podaży – pojawienia się na rynku grupy sprzedających. Gdyby operowano jedynie kruszcem – fizycznym złotem, srebrem, platyną to ta zabawa dawno by się skończyła, ponieważ ilość metali szlachetnych jest ograniczona i nie można ich drukować jak pieniędzy. W zamian za to drukuje się certyfikaty, czyli nic innego jak gwarancje na papierze. Cóż one gwarantują? Dostawę kruszcu w konkretnie podanym terminie.

Problem leży w tym, że ten future market oferuje znacznie więcej takich „gwarancji”, niż jest na świecie w obiegu – łącznie z planowanym wydobyciem kopalń metali szlachetnych. Dlatego odpowiedź na pytanie, jak się ta zabawa skończy, jest prosta. Złoto i inne metale jak zwykle w historii ludzkości wygrają. Pytanie jest raczej, czy to oszustwo z certyfikatami, gdy zostanie zdemaskowane, spowoduje kryzys, czy też kryzys z innej przyczyny zakończy polowanie kota na myszy lub odwrotnie? Tak, mamy do czynienia z oszustwem certyfikatów. Nie pierwszym i nie ostatnim.

Nie obudzisz nikogo, kto chce spać.
Więc przestań się naginać.
Przestań tłumaczyć.
Przestań marnować energię.
Nie każdy jest gotowy na prawdę.
Nie każdy chce ją zobaczyć.
Niektórzy wolą trzymać się wygody niż wolności.
I to nie jest twoja walka.

Żyjemy w czasach, gdy maski opadają.
Kiedy kłamstwa się kruszą.
Kiedy systemy się chwieją.
Świat staje się głośny.
Niespokojny. Trzęsący się.
I wtedy ludzie zaczną zadawać pytania.
Nie dlatego, że ich przekonałeś.
Ale dlatego, że samo życie ich budzi.

Nie jesteś tu, żeby prawić kazania.
Jesteś tu, żeby stać.
Jasny. Przebudzony. Niewzruszony.
Bądź latarnią morską, a nie łodzią ratunkową.
Latarnia morska nikogo nie goni.
Ona stoi.
Ona płonie.
Pokazuje drogę.
Ci, którzy są gotowi, przychodzą z własnej woli.
A ci, którzy nie są, idą swoją drogą.

Zachowaj swoją energię.
Zachowaj swoje światło.
Zachowaj swoją prawdę.
Bo twoją największą siłą nie jest zmienianie innych.
Twoją największą siłą jest bycie sobą.

©Werner Schrägle. Źródło: Telegram 25.01.2026 r.

Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com

Ekonomista ostrzega: System dolarowy słabnie, a złoto BRICS rośnie

Elitarny amerykański ekonomista ostrzega: system dolarowy słabnie, a złoto BRICS rośnie

geopoliticaleconomy/economist-dollar-system-gold-brics

Dr Ignacy Nowopolski Oct 28, 2024

Dolar amerykański traci swoją dominację, a zagraniczne banki centralne kupują mniej obligacji rządowych i zamiast tego trzymają więcej złota w swoich rezerwach, ostrzega amerykański ekonomista Mohamed El-Erian

Coraz więcej krajów na całym świecie, przede wszystkim z Globalnego Południa, poszukuje alternatyw dla systemu finansowego zdominowanego przez dolara amerykańskiego, w ramach międzynarodowej inicjatywy zwanej dedolaryzacją.

Jednak wiele zachodnich mediów i ekspertów uważa, że ​​dedolaryzacja jest przesadzona.

Jednym z takich pesymistów jest felietonista „New York Timesa” Paul Krugman, ekonomista centrowy, który zdobył tak zwaną „Nagrodę Nobla” w dziedzinie ekonomii (którą faktycznie przyznaje szwedzki bank centralny).

W artykule z 2023 roku Krugman stwierdził, że „obalił” krytyków systemu dolarowego, twierdząc, że „szum wokół dedolaryzacji to wiele hałasu o prawie nic”.

Narracja ta została podchwycona przez takie serwisy, jak Business Insider, który utrzymywał, że „dominacja dolara prowadzi donikąd” czy magazyn Foreign Policy, który zaprosił szefa Goldman Sachs Global Institute do przedstawienia argumentu, że „nie ma prawdziwej globalnej alternatywy” dla systemu dolarowego.

Niemniej jednak w tym elitarnym konsensusie pojawia się coraz więcej pęknięć. Amerykański ekonomista głównego nurtu Mohamed El-Erian, były zastępca dyrektora zdominowanego przez USA Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), ostrzegł, że dedolaryzacja rzeczywiście ma miejsce.

W felietonie w „Financial Times” El-Erian przyznał, że dolar amerykański stopniowo traci swoją dominację, w miarę jak zagraniczne banki centralne kupują mniej skarbowych papierów wartościowych i zamiast tego trzymają więcej złota w swoich rezerwach.

https://www.youtube-nocookie.com/embed/KnMAit5MP-Y?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0

El-Erian nie jest bynajmniej osobą z wewnątrz neoliberalnego establishmentu Zachodu. W rzeczywistości został mianowany przez prezydenta Baracka Obamę przewodniczącym Amerykańskiej Rady Rozwoju Globalnego, a obecnie jest rektorem prestiżowego Queens’ College na Uniwersytecie w Cambridge.

Tą opinią w FT El-Erian namawiał swoich kolegów, aby zachowali nieco większą ostrożność i wyjęli głowy z dogmatycznych piasków neoklasycznej ortodoksji ekonomicznej.

Ceny złota „wydają się oddzielić od swoich tradycyjnych historycznych czynników, takich jak stopy procentowe, inflacja i dolar” – stwierdził El-Erian.

Ponieważ złoto stanowi zabezpieczenie przed inflacją, cena złota jest zwykle dodatnio skorelowana z inflacją. Jednakże w związku ze spadkiem inflacji w ciągu ostatniego roku ceny złota osiągnęły rekordowy poziom, rosnąc o 40% w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Jednym z głównych powodów jest to, że banki centralne wielu krajów Globalnego Południa kupują ogromne ilości złota – szczególnie Chiny i to, co El-Erian nazywa „mocarstwami średnimi”, które zgrupowały się w krajach BRICS i wokół nich .

Rosnąca liczba krajów chce „stopniowo dywersyfikować swoje rezerwy walutowe, oddalając się od znaczącej dominacji dolara, pomimo „ekonomicznej wyjątkowości” Ameryki” – przyznał El-Erian, a kraje te są „w interesie zbadania możliwych alternatyw dla systemu płatności opartego na dolarze „badanie tego, co stanowiło rdzeń międzynarodowej architektury przez około 80 lat”

Dlaczego tak jest? El-Erian przyznał, że dzieje się tak dlatego, że „Ameryka użyła ceł handlowych i sankcji inwestycyjnych, zmniejszając jednocześnie swoje zainteresowanie opartym na zasadach, wielostronnym systemem współpracy, który pomogła ukształtować 80 lat temu”.

Skarżył się także, że niezachwiane wsparcie Waszyngtonu dla Izraela w jego ludobójczej wojnie w Strefie Gazy, inwazja na Liban i ataki na inne kraje Azji Zachodniej sprawiły, że wiele narodów postrzega Stany Zjednoczone „jako niekonsekwentnego orędownika zarówno podstawowych praw człowieka, jak i stosowania w nich.” prawa międzynarodowego”.

Co więcej, Ameryka Północna i Europa skonfiskowały aktywa warte setki miliardów dolarów z rezerw Rosji (oraz Iranu, Wenezueli, Syrii, Afganistanu i Korei Północnej). Wiele krajów obawia się obecnie, że mogą stać się kolejnymi ofiarami.

Choć El-Erian nie powiedział tego jasno, zostało to zrozumiane w kontekście jego uwag.

Kolejnym słowem, które w artykule El-Eriana pojawiło się w widoczny sposób, było BRICS. Ale najwyraźniej nawiązał do tego. Warto zauważyć, że jego felieton ukazał się w tygodniu, w którym Rosja była gospodarzem historycznego szczytu BRICS w mieście Kazań.

W raporcie Geopolitical Economy Report obszernie opisano plany krajów BRICS dotyczące stworzenia „systemu wielowalutowego”, aby rzucić wyzwanie dominacji dolara amerykańskiego.

W swoim komentarzu w „Financial Times” El-Erian pośrednio przyznał, że wojna gospodarcza prowadzona przez Amerykę Północną i Europę przeciwko Rosji zakończyła się niepowodzeniem.

Po tym, jak Zachód odłączył rosyjskie instytucje finansowe od międzybankowego systemu przesyłania wiadomości Swift, Moskwa stworzyła „nieporadny alternatywny system handlu i płatności obejmujący garstkę innych krajów” – powiedział El-Erian, co „umożliwiło Rosji wykorzystanie dolara do obejścia i utrzymania podstawowego zestawu międzynarodowych stosunków gospodarczych i finansowych”.

Ostrzegł, że „buduje się coraz więcej małych lamp, aby ominąć ten rdzeń [dolarowy]; a coraz większa liczba krajów jest tym zainteresowana i coraz bardziej się w to angażuje”, a to „zagraża znaczną fragmentacją systemu globalnego i erozją międzynarodowego wpływu dolara i systemu finansowego USA”.

Kolejnym ważnym czynnikiem, o którym nie wspomniano w (wprawdzie krótkim) artykule El-Eriana, jest rynek amerykańskich obligacji skarbowych.

Udział amerykańskich skarbowych papierów wartościowych w posiadaniu inwestorów zagranicznych osiągnął najwyższy poziom około 34% w 2015 r. i stale spadał w ciągu ostatniej dekady do 23–24% w 2024 r.

Tymczasem dług federalny USA jako procent PKB przekracza 120% i rośnie, a roczny deficyt przekracza 6% PKB.

Zarówno Donald Trump, jak i Kamala Harris mieliby tylko kontynuować ten trend.

Procent amerykańskich skarbowych papierów wartościowych posiadanych przez cudzoziemców 2012 2024:

Popyt na rosnącą liczbę amerykańskich obligacji skarbowych jest po prostu mniejszy (mimo że inwestorzy z Europy, Wielkiej Brytanii, Kanady, Tajwanu i Indii pomagają Waszyngtonowi utrzymać rentowność pod kontrolą).

W pewnym momencie Waszyngton będzie musiał zdecydować, co jest ważniejsze: utrzymanie niskiej inflacji cen konsumenckich czy utrzymanie niskiej rentowności obligacji skarbowych. Po podwyżkach stóp procentowych przez Fed w latach 2022-2023 spłata odsetek USA od długu federalnego przekroczy gigantyczny budżet wojskowy.

Zatem dedolaryzację napędza nie tylko geopolityka, ale także amerykańska polityka monetarna i finansowa.

Może to częściowo wyjaśniać, dlaczego rentowność 10-letnich obligacji skarbowych nie spadła, lecz wzrosła, gdy we wrześniu Rezerwa Federalna obniżyła stopy procentowe o 50 punktów bazowych. Popyt na obligacje skarbowe wyraźnie nie jest tak duży, jak chcieliby amerykańscy decydenci – zwłaszcza popyt zagraniczny.

Odejście od amerykańskich obligacji skarbowych jest szczególnie widoczne, gdy spojrzymy na rezerwy Ludowego Banku Chin.

Zasoby Pekinu w amerykańskich skarbowych papierach wartościowych stale spadają od 2014 r., z ponad 1,3 biliona dolarów do niecałych 800 miliardów dolarów w 2024 roku.

Chiny Departament Skarbu USA 2024:

Niezależnie od zaniedbań El-Eriana znaczące jest to, że ten elitarny amerykański ekonomista w artykule opublikowanym w wiodącej gazecie finansowej świata przyznaje, że wielu krytyków systemu dolarowego ma rację.

„The New York Times”, Paul Krugman i wiele elit amerykańskiej prasy i środowiska akademickiego może nadal zaprzecza, ale niektórzy z ich kolegów powoli budzą się do rzeczywistości.

Tymczasem zachodnie media, takie jak wspierana przez państwo France24, chcą, aby świat uwierzył, że „BRICS nie udało się przywrócić globalnego porządku finansowego”, ale faktem jest, że dopiero zaczynają.