Wojna zbliża się do granic Polski
Rosyjskie rakiety uderzyły w kilka celów na Ukrainie niedaleko granicy z Polską. Mówi o tym Tomasz Piekielnik w 56-minutowym podcaście zatytułowanym „Rosja uderza 800 metrów od Polski. Co naprawdę trafiono”:
Pod filmem-wideo znajduje się dość szczegółowy opis przedstawionych problemów:
Rosyjskie drony uderzyły wyjątkowo blisko polskiej granicy. Po ukraińskiej stronie, w rejonie przejścia Dorohusk–Jagodzin, trafiona została stacja paliw. Straż Graniczna informowała początkowo o odległości około 800 metrów od przejścia, a wybuch był słyszalny i odczuwalny po polskiej stronie. Czasowo wstrzymano odprawy, uruchomiono syreny oraz alerty RCB, a wojsko poderwało lotnictwo.
Ale już kilka godzin później pojawiły się bardzo istotne sprostowania.
Media początkowo informowały o uderzeniu w ciężarówkę lub kolumnę ciężarówek oraz o trafieniu lokomotywy pociągu pasażerskiego Kijów–Warszawa. Donald Tusk po odprawie służb powiedział wprost, że Polska tych informacji nie potwierdza. Potwierdzono natomiast uderzenie w stację benzynową lub jej bezpośrednie okolice oraz atak na infrastrukturę kolejową. Nie stwierdzono również żadnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Na naradzie premiera Tuska pojawił się także wątek cystern z paliwem jadących z Polski na Ukrainę. Sam transport paliwa tym korytarzem jest faktem — Dorohusk–Jagodzin jest ważnym szlakiem logistycznym, którym przewozi się także paliwa.

Jeszcze ciekawszy jest drugi atak na infrastrukturę kolejową. Z rejonu wracała grupa zachodnich polityków i ekspertów po konferencji w Kijowie. Byli wśród nich były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, były premier Szwecji Carl Bildt oraz wysoki rangą doradca kanclerza Niemiec Günter Sautter. Inny skład w regionie przewoził byłego dyrektora CIA Davida Petraeusa.
Donald Tusk zwołał pilną naradę i zapowiedział przejście państwa w ‚tryb bardzo wzmocniony’. Premier mówi, że polskie i zagraniczne służby wcześniej ostrzegały przed możliwymi rosyjskimi próbami dezorganizowania przejść granicznych i że w kolejnych tygodniach należy oczekiwać zwiększonej aktywności Rosji (Tomasz Piekielnik).
** * * * * *
ZB: Warto wysłuchać wypowiedzi Tomasza Piekielnika, bo powyższe streszczenie jest tylko bladym odbiciem przedstawionej treści. Prelegent twierdzii m.in., że jest w opisanych sprawach mnóstwo dziwnych okoliczności i pyta: „Co tam na Ukrainie robili Borys Johnson i inni europejscy notable ewakuowani z pociągu?”

Wczoraj na popołudniowej naradzie rządowego sztabu Donald Tusk sprostował niektóre doniesienia. Nie potwierdził medialnych informacji, jakoby został trafiony pociąg osobowy, natomiast zaatakowany był pociąg towarowy znajdujący się na bocznicy. Premier III RP przewiduje (od dawna zresztą), że eskalacja przeniesie się niebawem na teren Polski.
Co może nas niepokoić? – Otóż politycy, jak i dziennikarze straszą nas rosyjską agresją. Nikt nie poddaje analizie tego, że konfrontacyjna polityka rządu naraża nas na wejście do nie swojej wojny. Nikt nie pyta, jakie korzyści mamy z angażowania się w poparcie kijowskiego reżimu i co uczynili politycy III RP, by odsunąć widmo nieszczęścia.
Pyta prelegent, które z niedzielnych wydarzeń były operacjami fałszywej flagi. Nie udało mu się znaleźć dowodów wykluczających Rosję. Trzeba wziąć pod uwagę ewentualność, że mogły to być rosyjskie ataki. Być może Kreml ma już dość licznych ukraińskich ataków w głąb Rosji i niezliczonych prowokacji ze strony Zachodu i postanowił atakować bardziej zdecydowanie.
Opracował: Zygmunt Białas