Czy prezydent Trump dopuścił się zdrady stanu?

Czy prezydent Trump dopuścił się zdrady stanu?

Paul Craig Roberts

paulcraigroberts.org/has-president-trump-committed-high-treason

 Przyjrzyjmy się tej sprawie. W przysiędze składanej podczas zaprzysiężenia prezydent-elekt ślubuje wierność Konstytucji Stanów Zjednoczonych oraz zobowiązuje się bronić jej przed wrogami, zarówno wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi. Innymi słowy, wrogowie Konstytucji są wrogami Stanów Zjednoczonych (obecnie do wrogów Konstytucji zaliczają się również wydziały prawa na amerykańskich uniwersytetach). Gdyby zapytać, czym są Stany Zjednoczone, jedni odpowiedzieliby, że są ideą, inni – że określonym terytorium geograficznym. Jednak takie definicje można odnieść do każdego państwa, a więc nie definiują żadnego.

Prawidłowa odpowiedź brzmi: Stany Zjednoczone są Konstytucją. Konstytucja określa ustrój państwa, kompetencje poszczególnych władz, podział kompetencji między rząd federalny a stany, prawa obywateli i ochronę tych praw, a także procedurę zmiany samej Konstytucji, czyli zmiany Stanów Zjednoczonych.

Bez Konstytucji Stany Zjednoczone byłyby innym krajem. To nie wybory czynią człowieka prezydentem. Czyni go nim złożona przysięga obrony Stanów Zjednoczonych poprzez obronę Konstytucji. Gdyby wybrany prezydent odmówił złożenia tej przysięgi podczas ceremonii zaprzysiężenia, nie mógłby objąć urzędu. Kiedy przyszły prezydent przysięga na Konstytucję, przysięga tym samym Stanom Zjednoczonym. Najważniejszą częścią Konstytucji są poprawki, czyli Karta Praw, która musiała zostać dołączona do Konstytucji, aby wszystkie stany założycielskie zaakceptowały ten dokument. Karta Praw chroni obywateli przed ograniczaniem ich praw przez rząd oraz przed stosowaniem wobec nich przemocy lub represji za działania chronione przez Konstytucję. Najważniejszym z tych praw jest wolność słowa. Jest ona zawarta w Pierwszej Poprawce, ponieważ bez wolności słowa obywatele nie są w stanie pociągać władz do odpowiedzialności za naruszanie pozostałych praw i ograniczeń nałożonych na rząd.

Sympatia Trumpa do syjonistycznego Izraela miała doprowadzić go do działania naruszającego jego przysięgę urzędową i być może stanowiącego zdradę stanu wobec Stanów Zjednoczonych.

Trump wydał rozporządzenie wykonawcze, które w praktyce tworzy odpowiednik Ustawy o Podburzaniu (Sedition Act) na rzecz Izraela. Zabrania ono obywatelom Stanów Zjednoczonych korzystania z prawa zagwarantowanego przez Pierwszą Poprawkę do krytykowania Izraela za ludobójstwo Palestyńczyków, gwałty i tortury wobec palestyńskich więźniów, niszczenie domów, wiosek i gajów oliwnych przez izraelskich osadników jawnie przywłaszczających sobie ziemię palestyńską, zabójstwa zagranicznych przywódców, nadmierny wpływ na amerykańską władzę ustawodawczą i wykonawczą, rządy stanowe, media, finanse i edukację oraz za wojny agresywne prowadzone przeciw państwom Bliskiego Wschodu. Amerykańskim krytykom Izraela nie wolno nawet skarżyć się na oszczerstwa, zniesławienia i pomówienia kierowane pod ich adresem przez Żydowską Ligę Przeciw Zniesławieniu (ADL).

Dla Amerykanina samo stwierdzenie, że został zniesławiony przez syjonistów, może oznaczać ryzyko ukarania za antysemityzm. Mówiąc wprost: Trump i pełniąca obowiązki prokuratora generalnego osoba postawili ochronę Izraela, obcego państwa, ponad prawa obywateli amerykańskich wynikające z Pierwszej Poprawki.

Oznacza to, że Trump oraz jego współpracujący z nim prokurator generalny służą interesom obcego państwa, zawieszając – bez jakiegokolwiek prawa czy upoważnienia – wolność słowa gwarantowaną obywatelom przez Konstytucję Stanów Zjednoczonych. To stawia Trumpa w sprzeczności z jego przysięgą obrony Konstytucji i podważa ważność jego zaprzysiężenia na urząd prezydenta. Trump wydał zarządzenie, które jego posłuszny prokurator generalny zaakceptował, podporządkowując Konstytucję Stanów Zjednoczonych interesom Izraela.

19 maja pełniący obowiązki prokuratora generalnego Stanów Zjednoczonych wydał następujące oświadczenie: „Prezydent Trump jasno dał do zrozumienia, że ta administracja nie będzie tolerować antysemityzmu [rozumianego jako jakakolwiek krytyka Izraela i Żydów], a Departament Sprawiedliwości jest zobowiązany do realizacji tej dyrektywy. Ta ogólnokrajowa inicjatywa stanowi ważny krok w zapewnieniu społecznościom w całym kraju świadomości, że rząd federalny jest gotów współpracować z nimi w zwalczaniu zagrożeń antysemickich, ochronie bezpieczeństwa publicznego i obronie praw obywatelskich.” Zwróćmy uwagę, że według prokuratora generalnego Trumpa „obrona praw obywatelskich” oznacza w praktyce pogrzebanie Pierwszej Poprawki, która chroni wolność słowa obywateli Stanów Zjednoczonych. Występując przeciw Pierwszej Poprawce, Trump i jego prokurator generalny wystąpili przeciw Konstytucji Stanów Zjednoczonych, a tym samym przeciw samym Stanom Zjednoczonym.

Innymi słowy, obaj wydają się winni zdrady stanu. Fakt, że Trump i jego prokurator generalny opowiedzieli się po stronie Izraela przeciw prawom obywateli amerykańskich wynikającym z Pierwszej Poprawki i Konstytucji, rodzi pytanie, czyje interesy rzeczywiście reprezentują. Wydaje się oczywiste, że gotowość Trumpa do poświęcenia Konstytucji Stanów Zjednoczonych w celu ochrony Izraela przed słowną krytyką wskazuje, iż dopuścił się on zdrady stanu, służąc interesom obcego państwa. To zaś czyniłoby go wrogiem Konstytucji, a tym samym wrogiem Stanów Zjednoczonych.

Jeśli moje rozumowanie jest poprawne, dlaczego prezydent Trump nie miałby zostać aresztowany i postawiony przed sądem za zdradę stanu przeciwko Stanom Zjednoczonym? Dlaczego pełniący obowiązki prokuratora generalnego, będący zarazem osobistym adwokatem Trumpa, nie ostrzegł go, że wkracza na grunt mogący zostać uznany za zdradę stanu? Czy osoba pomagająca prezydentowi w potencjalnym popełnieniu zdrady stanu nadaje się na urząd prokuratora generalnego Stanów Zjednoczonych?