W piątek 17 kwietnia 2026 r. prezydent Donald Trump opublikował serię optymistycznych wiadomości na stronie Truth Social (i odwoływał się do nich w wywiadach), przedstawiając wojnę między USA a Iranem jako w dużej mierze zakończoną lub bliską szybkiego rozwiązania.
Jego twierdzenia dotyczyły ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz, postępów w dążeniu do szerszego porozumienia pokojowego oraz wpływów USA.
Iran kategorycznie zaprzeczył większości tego, co Trump napisał w piątek. Oto podsumowanie jego różnych oświadczeń:
„Sytuacja w Cieśninie Ormuz dobiegła końca”, a Iran zgodził się nigdy więcej nie zamykać Cieśniny Ormuz. Opisał ją jako „w pełni otwartą i gotową do handlu i swobodnego przepływu”.
Iran usuwa (przy pomocy USA) miny położone w cieśninie w zeszłym miesiącu.
Iran zgodził się na niemal wszystkie (lub „praktycznie wszystkie”) żądania, łącznie z trwałym zakończeniem programu nuklearnego.
Wojna „zbliża się do końca”, a ostateczne porozumienie powinno zostać osiągnięte „bardzo szybko” (prawdopodobnie w ten weekend). Większość punktów została już wynegocjowana.
Zgodził się na dwutygodniowe dwustronne zawieszenie broni (zawieszenie bombardowań i ataków) na prośbę pakistańskich przywódców – pod warunkiem całkowitego otwarcia cieśniny przez Iran. Pomimo oświadczenia Iranu o jej otwarciu, amerykańska blokada morska irańskich portów pozostanie w mocy do czasu „100% sfinalizowania” ogólnego porozumienia z Iranem.
Prezydent Chin Xi Jinping był „bardzo zadowolony” z otwarcia, a raczej szybko postępującego otwarcia Cieśniny Gibraltarskiej. Trump twierdził, że robi to „również dla nich – i dla świata” i że taka sytuacja „nigdy się nie powtórzy”.
Chiny zgodziły się nie dostarczać broni Iranowi. Trump przewidział, że jego nadchodząca wizyta w Chinach będzie „wyjątkowa” i „potencjalnie historyczna”, a prezydent Xi uściśnie go „mocno i serdecznie”.
Opisał NATO jako „papierowego tygrysa”, który okazał się „bezużyteczny w prawdziwym kryzysie”. Po ponownym otwarciu cieśniny NATO zaoferowało pomoc, ale Trump nakazał im trzymać się z daleka – chyba że chcą „załadować swoje statki ropą”.
Podkreślił, że Stany Zjednoczone już osiągnęły, a nawet przekroczyły swoje cele militarne. Twierdził, że Iran ma teraz „nowy reżim”, który jest „znacznie mniej radykalny i znacznie bardziej inteligentny” niż wcześniej, co umożliwia długoterminowe porozumienie pokojowe. Potwierdził, że Stany Zjednoczone będą „spokojnie” współpracować z Iranem w celu sfinalizowania porozumienia.
Seria wiadomości Trumpa miała na celu przede wszystkim manipulowanie rynkiem akcji i ropy naftowej. Udało mu się: amerykańskie giełdy poszybowały w górę, podczas gdy ceny kontraktów terminowych na ropę gwałtownie spadły. Inwestorzy naiwnie wierzyli, że Trump mówi prawdę. Nie mówił – kłamał.
Twierdzenie Trumpa, że „sytuacja” blokady w Cieśninie Ormuz dobiegła końca, jest fałszywe. Iran utrzymuje ścisłą kontrolę. Iran ogłosił, że Cieśnina Ormuz jest otwarta dla statków handlowych niepowiązanych ze Stanami Zjednoczonymi ani Izraelem. Statki te nadal potrzebują zezwolenia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, aby przez nią przepłynąć. Iran zastrzegł również, że żadne okręty wojenne nie mogą wpływać do Zatoki Perskiej.
Trump upierał się również, że porozumienie z Iranem w sprawie wzbogaconego uranu jest praktycznie przesądzone. Twierdził, że Stany Zjednoczone mogą odzyskać irański wzbogacony uran, „wymagając znacznego wysiłku”, i że Waszyngton będzie „współpracował z Iranem”, aby po prostu sprowadzić go z powrotem do Stanów Zjednoczonych.
Iran natychmiast odrzucił to twierdzenie: rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baghaei oświadczył, że Iran pod żadnym pozorem nie odda swojego wzbogaconego uranu.
Trump zrobi jedną z dwóch rzeczy:
1) Opowie amerykańską historię, żeby móc zawrzeć umowę kończącą wojnę, ogłosić zwycięstwo i wrócić do domu – albo
2) stworzy straszaka, przedstawiając porozumienie jako w zasięgu ręki, tylko po to, by zrzucić winę na Iran za zerwanie negocjacji i nakazać nowe ataki na Iran przed 26 kwietnia, jeśli USA odrzucą żądania Iranu zgodnie z jego dziesięciopunktowym planem.
Sądzę – biorąc pod uwagę ciągły napływ amerykańskich samolotów wojskowych do regionu – że Trump nakaże nowe ataki na Iran przed końcem kwietnia. Irańczycy nie odstępują ani na krok od swojego dziesięciopunktowego planu. USA muszą zrobić dwie rzeczy: znieść sankcje wobec Iranu i uwolnić irańskie aktywa.
Izrael pozostaje nieprzewidywalnym czynnikiem. Wygląda na to, że Trump i jego administracja skutecznie wywarli presję na Izrael, aby złożył broń i wycofał się. Jeśli zawieszenie broni z Hezbollahem utrzyma się, a zawieszenie broni między USA a Izraelem z Iranem zostanie przedłużone, to wierzę, że Trump poważnie myśli o znalezieniu wyjścia. Ciąg dalszy nastąpi.
Trump ponownie zaatakuje Iran – prawdopodobnie już w ten weekend – jako wstęp do ogłoszenia zwycięstwa i wycofania sił USA z Zatoki Perskiej.
Mówię to, ponieważ Trump, za pośrednictwem Sekretarza Obrony Hegsetha, wysłał w region Zatoki Perskiej kolejne 10 000 żołnierzy amerykańskich, wraz z grupą uderzeniową lotniskowców USS George H.W. Bush. Co więcej, znaczna flota samolotów transportowych C-17 płynie do Jordanii i Arabii Saudyjskiej. Innymi słowy, podczas gdy Trump twierdzi w wywiadach, że wojna się skończyła, on sam pilnie przygotowuje się do kolejnego ataku.
W ramach przygotowań do tego ataku ekipa Trumpa prowadzi gorączkową operację informacyjną, twierdząc, że w pierwszym pełnym dniu obowiązywania embarga Stany Zjednoczone uniemożliwiły dziesiątkom statków wejście na Zatokę Perską lub jej opuszczenie. To kłamstwo. Pentagon współpracuje w tej kampanii dezinformacyjnej – z pewnością nie po raz pierwszy Departament Obrony i dowódca teatru działań wojennych wydali fałszywe raporty, aby przekonać obywateli amerykańskich, że wojna idzie po naszej myśli. Prawda jest taka, że Stany Zjednoczone nadal nie mają wystarczającej liczby okrętów ani helikopterów, aby skutecznie egzekwować blokadę. Co więcej, z obawy przed pociskami balistycznymi krótkiego zasięgu (CRBM) lub pociskami manewrującymi obrony wybrzeża (CDCM), Stany Zjednoczone utrzymują swoje okręty w odległości co najmniej 800 kilometrów od wybrzeża Iranu.
Fakt, że USA nie zdołały wyeliminować zagrożenia ze strony irańskich rakiet balistycznych i pocisków manewrujących, potwierdza trasa rejsu USS George H.W. Bush: okręt uniknął ryzyka przepłynięcia przez Kanał Sueski i Morze Czerwone, decydując się zamiast tego na opłynięcie Afryki.
Miałem dziś rano zaszczyt przeprowadzić wywiad z Robertem Barnesem – mam nadzieję, że nagranie zostanie opublikowane w Counter Currents najpóźniej w piątek – i ujawnił on szokujące szczegóły dotyczące tego, co dzieje się za kulisami Białego Domu. Donald Trump wykazał wczesne oznaki demencji we wrześniu 2025 roku… Często się kłóci, regularnie traci panowanie nad sobą i wpada w histerię, a także nie potrafi myśleć krytycznie.
Według Barnesa, wysocy rangą współpracownicy Trumpa w Białym Domu zachowują się jak dzieci z agresywnym, uzależnionym od narkotyków ojcem… to znaczy chodzą po cienkim lodzie i boją się powiedzieć cokolwiek, co mogłoby rozpalić gniew Trumpa. [Dlaczego nie zamkną w kaftan? md]
Trump szczerze wierzy, że USA pokonały Iran i nie dostrzega ogromnych szkód gospodarczych, jakie zamknięcie Cieśniny Ormuz wyrządziło światowej gospodarce. Jego upadek psychiczny jest niebezpieczny, ponieważ ma tendencję do podejmowania pochopnych decyzji wyłącznie w oparciu o swój aktualny stan emocjonalny.
Według doniesień, JD Vance gorączkowo pracuje za kulisami, aby zorganizować nowe spotkanie z Irańczykami w Islamabadzie. Iran nalega, aby przed jakimkolwiek kolejnym spotkaniem z Vance’em nastąpiło zawieszenie broni między Izraelem a Hezbollahem w Libanie. W środę wieczorem Rada Bezpieczeństwa Izraela odrzuciła zawieszenie broni i zapowiedziała kontynuację inwazji na południowy Liban.
Mam nadzieję, że się mylę i że Vance’owi uda się przekonać Izrael do zawarcia zawieszenia broni z Hezbollahem. Uważam jednak, że Hezbollah musi zadać Izraelczykom dalsze straty, zanim zechcą zażądać zawieszenia broni i je zaakceptować. Jeśli Trump nie nakaże siłom zbrojnym USA w Jordanii i Arabii Saudyjskiej zakończenia działań i powrotu do Stanów Zjednoczonych, uważam, że czeka nas kolejna runda niepotrzebnej przemocy.
Oficjalnie: Trump jest szalony, jego stan jest niepokojący, a cały świat jest w niebezpieczeństwie, ponieważ trzyma w ręku przycisk nuklearny! 11.04.2026 Asz-Sziraa
● Psycholog dr John Gartner ostrzegł, że „tempo pogarszania się stanu psychicznego prezydenta Donalda Trumpa przyspiesza” i jest „niepokojące” dla świata, zwłaszcza że trzyma on w ręku klucz do przycisku nuklearnego i może doprowadzić do katastrofy globalnej w swojej wojnie z Iranem.
● Były wykładowca Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa powiedział dziś w transmisji na żywo w programie magazynu „The Daily Beast Podcast”, że Trump, lat 79, wykazuje oznaki otępienia czołowo-skroniowego od 2019 roku.
● Gartner stwierdził, że pogorszenie stanu psychicznego Trumpa przyspiesza obecnie tak bardzo, że „nie jest już tym samym człowiekiem co cztery tygodnie temu”. Dodał, że biorąc pod uwagę, iż prowadzi on obecnie nielegalną i krwawą wojnę przeciwko Iranowi oraz flirtuje z kolejną wojną przeciwko Kubie, powinno to przerażać każdego rozsądnego Amerykanina.
● Powiedział: „To przypomina chorego psychicznie człowieka, który wymknął się spod kontroli — z tą różnicą, że jest to osoba posiadająca przycisk nuklearny, co czyni sytuację niezwykle niebezpieczną.”
● Wyjaśnił, że „osoby cierpiące na otępienie czołowo-skroniowe tracą osąd, hamulce i zdolność kontrolowania swojego zachowania, stają się impulsywne i agresywne.”
● Ostatnie wpisy Trumpa zwiększyły obawy o pogorszenie jego stanu psychicznego, szczególnie jego groźby zniszczenia Iranu oraz brak obaw przed popełnianiem zbrodni wojennych.
● Gartner powiedział, że to, co napisał Trump, „pokazuje interakcję między otępieniem czołowo-skroniowym a złośliwym narcyzmem. Choć Trump od dawna skłaniał się ku obelgom i agresywnemu językowi, stał się teraz jeszcze bardziej brutalny i wulgarny.”
● Dodał, że Trump „zamiast ograniczać się do określeń typu ‘kłamcy’ czy ‘przegrani’, używa teraz wulgarnych słów. Taki poziom języka nie przystoi prezydentowi i wyraźnie pokazuje utratę kontroli nad sobą — przypomina osobę chorą psychicznie poza kontrolą, ale posiadającą zdolność wywołania ogromnego chaosu.”
● Powiedział także: „Obawiam się, że Donald Trump czerpie z tego przyjemność. Odnosi sadystyczną satysfakcję z zastraszania świata i niszczenia. To istota rozszalała, bez rozumu i ograniczeń.”
● Dodał: „Niezależnie od oczywistych epizodów choroby psychicznej, Trump gubi się w trakcie wypowiedzi, traci koncentrację i zapomina kim są ludzie. Gdyby był zwykłym obywatelem USA, jego rodzina umieściłaby go w szpitalu psychiatrycznym… zamiast tego rzuca bomby na świecie!”
● Na koniec Gartner podsumował problem Trumpa w Ameryce słowami: „Jesteśmy w poważnych tarapatach — nie tylko my w Ameryce, ale cały świat — ponieważ najpotężniejszy człowiek na świecie jest zły i niezrównoważony psychicznie.”
Zawieszenie broni między USA a Iranem opiera się na 10-punktowym planie Iranu i zostało osobiście uznane przez Trumpa za podstawę negocjacji. Jednak zaledwie kilka godzin po jego triumfalnym ogłoszeniu przez Trumpa w pozie zwycięstwa, w praktyce już się załamało, mimo że żadna ze stron nie potwierdziła tego oficjalnie.
W ciągu kilku godzin Trump ugiął się pod histeryczną presją swoich syjonistycznych „doradców” w Izraelu i innych podżegaczy wojennych w Waszyngtonie. W akcie niemal dziecinnej desperacji po prostu zaczął zaprzeczać rzeczywistości. Nagle oświadczył, że nie zgodził się na plan irański, lecz na zupełnie inny, tajemniczy, ściśle tajny 10-punktowy plan, zawierający żądania USA.
Jednak premier Pakistanu, który pośredniczył w zawarciu porozumienia między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, potwierdził międzynarodowym mediom, zasadniczo jako naoczny świadek, że strona amerykańska rzeczywiście zaakceptowała pierwotny irański 10-punktowy plan jako podstawę negocjacji. Ten irański plan pozostał niezmieniony od początku wojny agresywnej pod wodzą USA, a zatem strona amerykańska musiała znać jego tekst i znaczenie.
W analizie z 9 kwietnia 2026 roku, były czołowy analityk CIA Larry C. Johnson wskazuje, że w Waszyngtonie i administracji Trumpa dominuje mieszanka negacji rzeczywistości i myślenia życzeniowego. Deklarowane sukcesy militarne USA nie mają żadnych podstaw strategicznych. Zamiast tego Iran skutecznie przejął kontrolę nad Cieśniną Ormuz, utrzymując w ten sposób globalną gospodarkę i związane z nią interesy USA w żelaznym uścisku. Podkreśla również, że zarówno Teheran, jak i mediator Pakistan podkreślają, że rząd USA zgodził się na dziesięciopunktowy plan Iranu jako podstawę negocjacji. Oto dziesięć punktów irańskiego planu przedstawionego przez Johnsona:
1. Zobowiązanie USA do nieagresji – formalna gwarancja, że Stany Zjednoczone (i Izrael) nie przeprowadzą dalszych ataków na Iran, Liban, Jemen i Irak.
2. Utrzymanie irańskiej kontroli nad Cieśniną Ormuz – Iran zachowuje suwerenność i podstawową koordynację ruchu morskiego przez cieśninę na podstawie „uregulowanego” lub „bezpiecznego protokołu tranzytowego”.
3. Uznanie prawa Iranu do wzbogacania uranu – wyraźne uznanie przez Stany Zjednoczone i społeczność międzynarodową prawa Iranu do wzbogacania uranu na potrzeby cywilnego programu nuklearnego.
4. Zniesienie wszystkich głównych sankcji USA wobec Iranu – eliminacja bezpośrednich dwustronnych sankcji gospodarczych USA.
5. Zniesienie wszystkich sankcji wtórnych – zniesienie sankcji wobec państw trzecich i firm prowadzących interesy z Iranem.
6. Uchylenie wszystkich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przeciwko Iranowi – anulowanie istniejących sankcji i rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.
7. Uchylenie wszystkich rezolucji Rady Gubernatorów MAEA przeciwko Iranowi – zakończenie obowiązywania rezolucji i środków monitorujących Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
8. Wypłata odszkodowań lub reparacji wojennych dla Iranu – rekompensata finansowa lub pomoc w odbudowie szkód wyrządzonych przez amerykańsko-izraelską kampanię wojskową.
9. Uwolnienie wszystkich zamrożonych aktywów irańskich – odblokowanie funduszy i aktywów irańskich przechowywanych za granicą (w tym w bankach amerykańskich i europejskich).
10. Wycofanie wojsk USA z Bliskiego Wschodu (i zakończenie ataków na sojuszników Iranu) – wycofanie amerykańskich wojsk bojowych z regionalnych baz i zawieszenie broni obejmujące irańską „oś oporu” (w tym zaprzestanie izraelskich działań w Libanie przeciwko Hezbollahowi i zakończenie działań wojennych na innych frontach regionalnych).
Trump potwierdził ten plan na swoim kanale społecznościowym „TruthSocial” 7 kwietnia 2026 roku, około godziny 18:32 czasu wschodniego (czasu amerykańskiego), jako podstawę ogłoszonego dwutygodniowego zawieszenia broni z Iranem. Oto tłumaczenie odpowiedniego fragmentu tekstu:
Tłumaczenie niemieckie (naturalne i precyzyjne):
„W oparciu o rozmowy z premierem Szehbazem Sharifem i marszałkiem polowym Asimem Munirem z Pakistanu, w trakcie których zwrócono się do mnie z prośbą o powstrzymanie się od niszczycielskiej przemocy skierowanej przeciwko Iranowi dzisiejszej nocy, oraz pod warunkiem, że Islamska Republika Iranu zgodzi się na całkowite, natychmiastowe i bezpieczne otwarcie Cieśniny Ormuz, oświadczam, że jestem gotowy zawiesić bombardowania i ataki na Iran na okres dwóch tygodni”.
„To będzie dwustronne zawieszenie broni! Powodem tego jest to, że osiągnęliśmy już, a nawet przekroczyliśmy, wszystkie cele militarne i jesteśmy w trakcie zaawansowanych negocjacji w sprawie ostatecznego porozumienia dotyczącego długoterminowego pokoju z Iranem i pokoju na Bliskim Wschodzie”.
„Otrzymaliśmy 10-punktową propozycję od Iranu i wierzymy, że stanowi ona solidną podstawę do negocjacji. Prawie wszystkie dotychczasowe kwestie sporne zostały już polubownie rozstrzygnięte między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, ale dwutygodniowy okres pozwoli na ostateczne negocjacje i zawarcie porozumienia”.
„W imieniu Stanów Zjednoczonych Ameryki, jako Prezydent, a także w imieniu krajów Bliskiego Wschodu, to zaszczyt, że ten długotrwały problem zbliża się do rozwiązania. Dziękuję za uwagę poświęconą tej sprawie! Prezydent Donald J. Trump”
Początkowa reakcja syjonistycznych zwolenników Trumpa i rządu Netanjahu była mieszanką szoku i gniewu. Opór rozpoczął się natychmiast we wtorek wieczorem, a w środę rano administracja Trumpa ogłosiła, że zgodziła się na inny – jak dotąd nieokreślony – 10-punktowy dokument. Syjonistyczni przestępcy w Izraelu szybko zrobili, co do nich należało, aby w zarodku udaremnić dalsze negocjacje między USA a Iranem, rozpoczynając brutalny, morderczy atak z użyciem ponad 100 rakiet na cele cywilne w centralnym i południowym Libanie.
Ten schemat manipulacji Izraela i kapitulacji Ameryki potwierdza to, co – co zaskakujące – niedawno udokumentował „New York Times”:
Netanjahu naciskał na wojnę, przedstawiając jednostronne działania jako nieuniknione, jeśli Waszyngton nie zaangażuje się w nią.
Administracja, zaślepiona ideologicznie, zignorowała ostrzeżenia płynące nie tylko ze strony przedstawicieli wojska, ale także J.D. Vance’a i ministra spraw zagranicznych Marco Rubio.
Szeroko komentowany artykuł w „New York Timesie” zatytułowany „Jak Trump poprowadził USA na wojnę z Iranem” obwinia przede wszystkim premiera Izraela Benjamina Netanjahu i jego szefa wywiadu o wciągnięcie Trumpa w wojnę. NYT nie wspomina o szeroko komentowanej teorii poza głównymi mediami – że Trump mógł być szantażowany przez Netanjahu kompromitującymi zdjęciami jego przyjaciela Trumpa, potajemnie zrobionymi przez skazanego przestępcę seksualnego i agenta Mossadu Jeffreya Epsteina.
W każdym razie artykuł w „New York Timesie” przedstawia Netanjahu jako siłę napędową amerykańskiej wojny agresywnej przeciwko Iranowi. Podobno przez miesiące intensywnie prowadził kampanię na rzecz wspólnego, zakrojonego na szeroką skalę ataku na Iran. Kluczowe spotkanie 11 lutego 2026 roku w Białym Domu – w tym ściśle tajna prezentacja w Sali Sytuacyjnej – ostatecznie skłoniło Trumpa do zmiany stanowiska w sprawie zakrojonych na szeroką skalę ataków militarnych u boku Izraela; być może po tym, jak Netanjahu pokazał mu kilka starych zdjęć z imprez przy pizzy?
Kontynuujmy jednak narrację „New York Timesa”: W miesiącach poprzedzających 11 lutego Netanjahu wielokrotnie wzywał rząd USA do podjęcia działań militarnych, uzasadniając to koniecznością powstrzymania irańskiego programu nuklearnego, arsenałów rakietowych i wpływów regionalnych. Przedstawiciele Izraela również sygnalizowali gotowość do samodzielnego działania w razie potrzeby – co wzmocniło wrażenie pilności i nieuchronności w Waszyngtonie. Podczas prawie trzygodzinnego spotkania 11 lutego omówiono konkretne plany ataku i harmonogramy, a także ryzyko, że sukces trwających rozmów dyplomatycznych może pokrzyżować plany planistów wojny, czemu Netanjahu był zdecydowany zapobiec.
Ciekawe, jak były analityk CIA Larry Johnson politycznie interpretuje publikację „New York Timesa”. Uważa ją za klasyczną próbę Waszyngtonu, by uniknąć odpowiedzialności za nietrafioną politykę. Wiceprezydent J.D. Vance i – w mniejszym stopniu – Marco Rubio wydają się być głosami rozsądku, podczas gdy generał Dan Caine, najwyższy rangą oficer USA, jest uważany za zbyt słabego, by przeciwstawić się Trumpowi. Johnson jednak obarcza główną odpowiedzialnością za katastrofę USA w Iranie sekretarza obrony Pete’a Hegsetha.
Johnson przewiduje, że Stany Zjednoczone wkrótce wznowią ataki, co doprowadzi do irańskich działań odwetowych przeciwko Izraelowi i amerykańskim bazom w regionie, a także arabsko-amerykańskim zakładom przemysłowym i infrastrukturze. Ostatecznie Trump będzie zmuszony przyznać się do porażki: Stany Zjednoczone nie są w stanie pokonać Iranu, a koszty ekonomiczne i polityczne będą poważnym obciążeniem dla Republikanów, zwłaszcza w kontekście jesiennych wyborów parlamentarnych.
„Washington Post” w swoim raporcie z 8 kwietnia szczegółowo opisuje konsekwencje polityczne w kraju. Sednem sprawy jest fala krytyki skierowanej pod adresem polityki Trumpa, postrzeganej jako nieodpowiedzialna i nie do utrzymania. Jego eskalacja strategii, obejmująca groźby nie tylko całkowitego unicestwienia przeciwników, ale całej ich „cywilizacji”, stanowi nowy poziom dna. Według „Washington Post”, ta pełna napięcia retoryka, w połączeniu z wcześniejszymi groźbami wobec infrastruktury cywilnej, wywołała „oburzenie blokowe” w Stanach Zjednoczonych . Podczas gdy zwolennicy świętowali dwutygodniowe zawieszenie broni i częściowe otwarcie Cieśniny Ormuz jako zwycięstwo Trumpa, gazeta przedstawia obraz moralnej i strategicznej porażki.
Tucker Carlson sugeruje, że pierwszy zamach na prezydenta Trumpa został zaplanowany i zatuszowany przez Izrael oraz Benjamina Netanjahu. Powołując się na Joe Kenta, Tucker twierdzi, że śledztwo w sprawie tego zamachu zostało natychmiast zamknięte, zanim można było ujawnić jakikolwiek zagraniczny udział. Tucker mówi też, że „dobrzy ludzie” w rządzie potajemnie walczą z Izraelem, ale są przytłoczeni jego wpływami i potęgą.
🔥Tucker Carlson sugeruje, że pierwszy zamach na prezydenta Trumpa został zaplanowany i zatuszowany przez Izrael oraz Benjamina Netanjahu.
Powołując się na Joe Kenta, Tucker twierdzi, że śledztwo w sprawie tego zamachu zostało natychmiast zamknięte, zanim można było ujawnić… pic.twitter.com/B8Z566wLpO
— 🪙drugα ɐuoɹʇs mєdαlu🪙 (@M_Christo1410) April 9, 2026
Głównymi doradcami Trumpa są obecnie członkowie sekty Chabad Lubawicz
—————————————————–
W ciągu czterech dni, między 1 a 5 kwietnia, prezydent Donald Trump dał świadectwo załamania swojego umysłu w kierunku ludobójczej przemocy, od której nikt z jego urzędników nie jest w stanie go odwieść, ograniczyć, kontrolować — jeśli w ogóle próbują — ani nawet jej ukryć. Ani eksperci wojskowi ze Połączonych Szefów Sztabów; ani specjaliści od sondaży szefa personelu Białego Domu; ani prawnicy doradcy prawnego Białego Domu; nawet korektorzy dyrektora ds. komunikacji.
Pomiędzy stwierdzeniami: „cofniemy ich do epoki kamienia łupanego, tam gdzie ich miejsce” a „Otwórzcie tę cholerną cieśninę, wy szaleńcy, albo będziecie żyć w piekle. PO PROSTU PATRZCIE! Chwała Allahowi”, Trump ujawnił, że uważa, iż dla państwa, narodu czy boga nie ma alternatywy poza podporządkowaniem albo zniszczeniem. Ich — albo jego.
W Moskwie panowała cisza, z wyjątkiem zwolennika Trumpa wewnątrz Kremla, Kiriła Dmitrijewa. Opublikował on wpisy wspierające ataki Trumpa na jednego z jego krajowych przeciwników — „New York Times” — oraz jednego z zagranicznych — Europę.
————————————————-
Ten zapis został opracowany poprzez analizę wypowiedzi Trumpa od momentu, gdy przećwiczył frazę o „epoce kamienia” tuż przed swoim przemówieniem telewizyjnym o 21:00 dnia 1 kwietnia, aż po jego poranny wpis z 5 kwietnia; zestawiając je w kolejności ich wypowiadania oraz czasu publikacji; a następnie umieszczając je w ciągu oficjalnych spotkań i innych działań — w tym braku działań i tajnych aktywności — zidentyfikowanych w opublikowanym „Publicznym harmonogramie prezydenta”.
Słowa mówią same za siebie. Analizę polityczną przemówienia z 1 kwietnia można znaleźć tutaj. Standard prawny ludobójstwa obejmuje zarówno zamiar — jak Trump wyraził go w tym zapisie — jak i działania, które zarówno zapowiadał, jak i podejmował, a następnie celebrował w tym zapisie. Oto jak standard ten definiują Organizacja Narodów Zjednoczonych:
„Aby można było mówić o ludobójstwie, musi istnieć udowodniony zamiar sprawców fizycznego zniszczenia grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej. Zniszczenie kulturowe nie wystarcza, podobnie jak zamiar jedynie rozproszenia grupy. To właśnie ten szczególny zamiar, czyli dolus specialis, czyni zbrodnię ludobójstwa wyjątkową. Ponadto orzecznictwo wiąże zamiar z istnieniem planu lub polityki państwowej albo organizacyjnej, nawet jeśli definicja ludobójstwa w prawie międzynarodowym nie zawiera tego elementu.”
Słowa Trumpa oraz kontekst kalendarza, w którym je wypowiadał, wskazują na coś więcej.
Przemówienie z 1 kwietnia zostało opracowane przez komitet doradców, którzy spotkali się z nim o godzinie 15:00, aby przygotować ostateczny projekt. W kalendarzu zapisano to jako „spotkanie polityczne”. Według relacji o procesie decyzyjnym w Białym Domu opublikowanej przez magazyn Time 2 kwietnia, a także motywów anonimowych źródeł i informatorów stojących za tym artykułem, w grupie doradczej Trumpa istnieje głęboki podział co do ryzyka, jakie ponosi, kontynuując wojnę z Iranem i eskalując ją zamiast zakończyć.
W normalnej praktyce Białego Domu ostateczna wersja przemówienia powinna odzwierciedlać kompromis między zwolennikami eskalacji a tymi, którzy opowiadają się za wycofaniem. Ślady obu stanowisk widać w tekście, który Trump odczytał z promptera sześć godzin po rozpoczęciu spotkania.
Jednak równowaga została przechylona na rzecz eskalacji. W kluczowym zdaniu: „Cofniemy ich do epoki kamienia łupanego, tam gdzie ich miejsce” — Trump opowiedział się za eskalacją. Użył też frazy, którą wcześniej niepewnie przećwiczył w wpisie opublikowanym po rozpoczęciu „spotkania politycznego”, lecz przed jego zakończeniem. Napisał wtedy:
„Rozważymy sytuację, gdy Cieśnina Ormuz będzie otwarta, wolna i bezpieczna. Do tego czasu zmieciemy Iran z powierzchni ziemi albo — jak się mówi — cofniemy go do epoki kamienia łupanego!!!”
W tej formie była to wypowiedź warunkowa — bardziej jednoznacznie niż w przemówieniu końcowym. Jak bardzo nieskuteczna była frakcja doradców opowiadających się za wycofaniem, pokazuje charakterystyczne zastrzeżenie w tweecie: „albo — jak się mówi — do epoki kamienia łupanego!!!”. Faktem jest, że nikt tak nie mówi; powód jest oczywisty nawet dla uczniów — była tylko jedna epoka kamienia. Jednak nikt z personelu Trumpa ani uczestników spotkania 1 kwietnia nie odważył się mu tego powiedzieć ani poprawić tej frazy. Prezydent powtórzył ją później bez zastrzeżenia. O 21:00, w wieczór prima aprilis, Trump był pewien, że może pominąć to zastrzeżenie, ponieważ nikt z frakcji „wyjścia” nie odezwał się ani słowem.
Kim byli przedstawiciele tej frakcji, którzy 1 kwietnia milczeli? Według raportu Time należą do nich: szefowa personelu Susan Wiles, doradca prawny David Warrington, specjalista od sondaży Tony Fabrizio oraz wiceprezydent JD Vance.
Kim są zwolennicy eskalacji, którzy zdobyli przewagę? Raport wskazuje m.in. na Stephena Millera, Stevena Witkoffa, Jareda Kushnera, sekretarza wojny Petera Hegsetha, doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Marco Rubio, przewodniczącego Połączonych Szefów Sztabów Daniela Caine’a oraz być może dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a.
Nie jest jasne, jak i kiedy zdobyli przewagę. Z kalendarza wynika, że gdy Trump pozostaje „sam” — co oznaczane jest jako „czas wykonawczy”, „lunch lid”, „full lid”, „czas podpisywania”, „golf”, „Mar-a-Lago” — język i znaczenie jego wpisów stają się bardziej gwałtowne, bardziej chaotyczne, mniej kontrolowane. Według doniesień prasowych, gdy Trump jest „sam”, ogląda telewizję oraz starannie przygotowane materiały wideo z działań wojskowych w Iranie, na Bliskim Wschodzie, w Wenezueli i innych miejscach. Często ogląda je w towarzystwie innych osób.
Tożsamość tych osób jest tajemnicą państwową. Doniesienia sugerują, że są to członkowie rodziny, jak jego synowie, zięć Kushner oraz Miller. Jego żona nie jest wśród nich. Miller odgrywa kluczową rolę w nadzorowaniu wpisów Trumpa; sam stworzył publiczny zapis przemocy zbliżony do Trumpa pod względem celów i religijnego języka. Miller i Kushner są żydowskimi wyznawcami ruchu Chabad; odniesienia Trumpa do „piekła”, „chwały Bogu”, „chwała Allahowi” oraz do ukrzyżowania i zmartwychwstania wielkanocnego są przez nich wzmacniane i powtarzane.
Na kalendarzu Trumpa nie ma śladu obecności wiceprezydenta Vance’a. Kiedyś był odnotowywany jako regularnie jedzący z nim lunch po cotygodniowym briefingu wywiadowczym. Briefing nadal widnieje w harmonogramie — Vance już nie. Nie jest też jasne, jak obecnie wygląda Prezydencki Codzienny Brief (PDB) i czy Trump otrzymuje go w formie papierowej, ustnej czy wideo.
Kalendarz pokazuje także brak innej ważnej postaci — doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Marco Rubio. Mapy Białego Domu wskazują, że jego biuro znajduje się dalej od Trumpa niż było to zwyczajowo. Tymczasem wpływ doradcy wynikał zawsze z kontroli dokumentów trafiających na biurko prezydenta oraz z fizycznej bliskości umożliwiającej rozmowy. W przypadku Trumpa gabinet został zamieniony w sklep z pamiątkami; nie czyta dokumentów; doradca nie rozmawia z nim w cztery oczy; a większość jego „czasu wykonawczego” spędzana jest w prywatnych apartamentach.
Zamiłowanie Trumpa do przemocy — werbalnej i fizycznej — do przemocy w rodzinie i seksualności (udokumentowane przez Mary Trump w książce Too Much and Never Enough) oraz do przemocy w filmach doprowadziło do jego zainteresowania udziałem w transmisjach operacji wojskowych w Situation Room, często w towarzystwie Hegsetha i generała Caine’a.
Najnowsze wpisy mogą wskazywać, że Trump uczestniczył w oglądaniu materiałów z akcji ratunkowej zestrzelonego pilota F-15 z południowo-zachodniego Iranu. Jednak powód jego entuzjazmu jest polityczny: Próbuje ukryć obawę przed nowym kryzysem zakładników oraz przed powtórzeniem katastrofalnych skutków politycznych nieudanej operacji ratunkowej z 1980 roku (Operacja Eagle Claw), w której zginęło ośmiu żołnierzy, zniszczono dwa samoloty, a zakładników nie uratowano.
Obecna operacja, nazywana „Epic Fury”, jest według krytyków źle nazwana. Trump i jego otoczenie skupiają się na sukcesie, ukrywając doniesienia, że za jednego uratowanego zakładnika zestrzelono co najmniej dwa amerykańskie samoloty — być może trzy — a liczba zabitych, rannych i pojmanych pozostaje nieznana.
Ciekawe czasy. Filary polityczne MAGA: Tucker Carlson, Megyn Kelly, Joe Rogan, Candace Owens, Alex Jones, Marjorie Taylor Greene twierdzą że Trumpowi odbiło i należy go usunąć w drodze 25 poprawki lub impeachmentu. Mają łącznie wielomilionową widownię republikańską.
Ciekawe kiedy/ czy wybrani republikanie wobec takich sygnałów uznają, że idąc za Trumpem ryzykują byt polityczny.
================================
MD:
Pajac – wariat – zbrodniarz prezydentem Imperium, miotający się tak ze zmiennymi decyzjami, jak kłamliwymi oświadczeniami.
W widocznym przez wszystkich kagańcu trzymanym przez innego zbrodniarza, premiera malutkiego, ale krwiożerczego kraiku.
Nieszczęśni ci rozsądni Amerykanie z ruchu MAGA.
Bywali tacy, jak Tyberiusz, Kaligula czy Heliogabal. Ale obecny – już na skalę globalną..
Piszę 8 kwietnia, bo ciągle nic nie wiadomo, co wynikło z jego ostatnich drgawek i wrzasków.
USA. Dwudziestu czterech członków Kongresu wyraziło poparcie dla wszczęcia procedury impeachmentu prezydenta Trumpa lub powołania się na 25. poprawkę do Konstytucji USA w celu przekazania uprawnień prezydenckich wiceprezydentowi.
W najbardziej optymistyczne wersji największym mocarstwem świata rządzi człowiek, który uznał, że będzie udawał pierdolniętego i że to najlepsza pozycja negocjacyjna.
M. Dakowski:
Tak dobrym aktorem to on nie jest. Potrzeby Kaftan bezpieczeństwa (ang. straitjacket), obecnie „humanitarnie” wyeliminowany ze szpitali.
Trump grozi: „Iran może zostać zdobyty w jedną noc… może nawet dziś”; ostrzega, że „każdy most i każda elektrownia” zostaną zniszczone.
Dziennik „Wall Street Journal” donosi, że armia amerykańska przygotowuje się do ewentualnych ataków na irańskie obiekty energetyczne . Uniwersytety i lotniska zostały już zaatakowane.
Raport organizacji Axios z niedzielnego wieczoru dotyczący 45-dniowego zawieszenia broni zaproponowanego przez Stany Zjednoczone został odrzucony w poniedziałek rano przez Iran , który później w poniedziałek wydał 10-punktowy list za pośrednictwem Pakistanu .
Izrael atakuje duży zakład petrochemiczny w Południowym Parsie , który odpowiada za połowę krajowej produkcji petrochemicznej.
Trump potwierdził, że wtorkowy termin przed atakami na kluczową infrastrukturę został uznany za „ostateczny” i nazwał Amerykanów sprzeciwiających się wojnie z Iranem „głupimi” – argumentując, że jedynym celem jest uniemożliwienie Teheranowi uzyskania broni jądrowej.
Izrael zabija doświadczonego, długoletniego szefa wywiadu IRGC; irański atak rakietowy na kompleks mieszkalny w Hajfie zabija 4 osoby .
W tym kontekście szanse na zawieszenie broni do końca kwietnia (2026 r.) rosną (choć nadal są niskie)…
W ostatnich dniach liczba amerykańskich i izraelskich nalotów na irańskie uniwersytety znacznie wzrosła. Obejmowało to między innymi zakrojony na szeroką skalę atak na Uniwersytet Sharif w Teheranie , często nazywany „Irańskim MIT” .
Po tym ataku irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi zagroził irańskim odwetem, ostrzegając: „Napastnicy poczują naszą siłę”. Stwierdził, że w ostatnich dniach zaatakowano również kilka innych uniwersytetów. Według raportu regionalnego (Al Jazeera), co najmniej 30 irańskich uczelni i uniwersytetów ucierpiało w wyniku trwających ataków .
Ani Stany Zjednoczone, ani Izrael nie ujawniły przyczyn ataków na kampusy uniwersyteckie. Wielu studentów z tych właśnie miejsc uczestniczyło w protestach w styczniu . Stany Zjednoczone twierdzą, że „pomagają” protestującym poprzez masową kampanię bombardowań zarządzoną przez Trumpa.
Uniwersytet Shahid Beheshti w północnym Teheranie został zaatakowany w zeszły piątek. Uczelnia wydała oświadczenie, w którym stwierdziła: „Ten wrogi akt nie tylko godzi w bezpieczeństwo pracowników naukowych i środowisko naukowe kraju, ale jest również wyraźnym atakiem na rozum, badania naukowe i wolność myśli ”.
Trump grozi zniszczeniem Iranu do północy we wtorek, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie.
Po rozmowie z dziennikarzami wcześniej tego dnia (przed, w trakcie i po święcie Wielkanocy) i omówieniu propozycji zawieszenia broni („niewystarczająco dobrych”), a także chęci „zdobycia ropy”, prezydent Trump wszedł na podium w sali prasowej Białego Domu o godzinie 13:00 czasu wschodniego, aby opowiedzieć o akcji ratunkowej pilotów, którzy polegli w weekend.
Prezydent Trump skupił swoje wystąpienie na weekendowej akcji poszukiwawczo-ratunkowej po zestrzeleniu pilotów, podkreślając jej sukces i jednocześnie potępiając wyciek szczegółów dotyczących misji. „Niedyskrecja dotycząca akcji ratunkowej stanowi kwestię bezpieczeństwa narodowego” – powiedział, dodając, że władze „zbadają media, które poinformowały o tej niedyskrecji”. Stwierdził również: „Musimy znaleźć to źródło; to chory człowiek” i ostrzegł przed potencjalnymi działaniami prawnymi za „grożenie dziennikarzowi więzieniem za niedyskrecję”, po czym dodał: „Lewacy to pokochają!”.
Następnie przyjął bardziej agresywne stanowisko wobec Iranu, deklarując: „Iran można pokonać w jedną noc, może nawet jutro”, i podkreślając to słowami: „Cały Iran można pokonać w jedną noc”. W pewnym momencie dodał: „Wygraliśmy”. Pete Hegseth wtrącił się, zaostrzając sytuację, stwierdzając: „Dzisiaj nastąpi najwięcej ataków na Iran” i ostrzegając: „Jutro ataki na Iran będą liczniejsze niż dzisiaj”.
Podczas sesji pytań i odpowiedzi Trump zasugerował nieujawnioną strategię, mówiąc: „Mam najlepszy plan ze wszystkich, ale nie zdradzę wam, jaki”, podkreślając jednocześnie: „Nie zrobiliśmy tego z powodu zmiany reżimu”. Opisał zmianę przywództwa w Iranie w dosadnych słowach: „Nowy reżim jest mądrzejszy, bardziej przebiegły, mniej radykalny”.
Ataki na kluczową infrastrukturę już trwają…
Tłumaczenie „X” : Stany Zjednoczone i Izrael prowadzą intensywne naloty bombowe na irański kompleks petrochemiczny South Pars, który odpowiada za 85% produkcji kraju w tym sektorze. Zniszczenia są ogromne, ale kompleks zajmuje powierzchnię 54 000 hektarów, więc jego całkowite zniszczenie wymagałoby wielu dni intensywnych bombardowań. Niemniej jednak straty spowodowane zniszczeniem infrastruktury i utratą zysków z pewnością sięgają dziesiątek miliardów dolarów.
Zwrócił się również bezpośrednio do irańskiej opinii publicznej, oświadczając: „Irańczycy powinni się zbuntować, inaczej konsekwencje będą straszne”, twierdząc jednocześnie: „Irańczycy chcą, abyśmy kontynuowali bombardowania”, i dodając: „Naród irański jest gotowy cierpieć za wolność”. Podkreślił również, że „swobodny przepływ ropy naftowej” przez Cieśninę Ormuz „musi zostać uwzględniony w porozumieniu z Iranem ”. Ostrzegł, że „każdy most” i każda elektrownia zostaną zniszczone do północy jutro, jeśli Irańczycy nie zaakceptują porozumienia o zawieszeniu broni.
Stało się to po tym, jak w „Wall Street Journal” ukazał się artykuł, w którym kilku amerykańskich urzędników poinformowało, że armia amerykańska przygotowuje się do ewentualnych ataków na cele energetyczne w Iranie , podczas gdy prezydent Trump nasila swoje żądania, aby Teheran otworzył Cieśninę Ormuz, co powoduje znaczny wzrost cen ropy naftowej…
To, że stratedzy wojskowi opierają się na istniejących listach potencjalnych celów, aby przedstawić prezydentowi opcje na wypadek, gdyby zdecydował się zaatakować infrastrukturę energetyczną (według źródeł WSJ), nie powinno być niczym nowym dla inwestorów (jednak rynek reaguje bardzo wrażliwie) , biorąc pod uwagę fakt, że Trump w ostatnich dniach nasilił swoje groźby, mówiąc w niedzielę dziennikowi „Wall Street Journal”, że zniszczy wszystkie irańskie elektrownie, jeśli reżim nie zgodzi się na ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz do wtorkowego wieczora.
Szef wywiadu IRGC zabity; Izrael ponosi ciężkie straty
Według doniesień irańskich mediów, w poniedziałek w nalocie zginął szef wywiadu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Agencja informacyjna Tasnim, powiązana z IRGC, poinformowała, że dział PR IRGC potwierdził w poniedziałek, że generał dywizji Majid Khademi zginął w porannym ataku sił USA i Izraela. Tasnim nie ujawniła miejsca ataku.
Siły Obronne Izraela (IDF) oświadczyły wcześniej, że Khademi był jednym z najwyższych rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej z wieloletnim doświadczeniem . „Khademi pracował nad wspieraniem ataków terrorystycznych na całym świecie i był odpowiedzialny za monitorowanie irańskiej ludności cywilnej w ramach tłumienia wewnętrznych protestów przez reżim” – podano.
RFE/RL poinformowało, że Khademi objął stanowisko latem ubiegłego roku po tym, jak Mohammad Kazemi zginął w izraelskich atakach podczas 12-dniowej wojny. Wcześniej kierował działem ochrony wywiadu Ministerstwa Obrony i Logistyki Sił Zbrojnych. Iran zapowiedział teraz pomszczenie jego śmierci na Izraelu.
Tymczasem Izrael poniósł znaczne straty w nocy z niedzieli na poniedziałek, po tym jak Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), w oświadczeniu opublikowanym przez media państwowe, stwierdził, że siły irańskie zaatakowały rafinerię ropy naftowej w Hajfie. Wygląda jednak na to, że pocisk uderzył w budynek mieszkalny, zabijając co najmniej czterech Izraelczyków . Ekipy poszukiwawczo-ratownicze spędziły około 18 godzin na przeszukiwaniu gruzów kompleksu budynków i w poniedziałek rano odnalazły dwa ciała, po wcześniejszym odkryciu dwóch kolejnych. Liczba ofiar śmiertelnych może wzrosnąć w miarę kontynuowania akcji ratunkowej. Inne regionalne źródło podało, że „ ponad 160 Izraelczyków trafiło do szpitali w ciągu ostatnich 24 godzin, według izraelskiego Ministerstwa Zdrowia w poniedziałek”.
Tłumaczenie „X” : Izrael jest atakowany. Ponad 15 bomb kasetowych trafiło w cel. Doniesienia wskazują, że w ciągu ostatnich kilku godzin około 60% irańskich pocisków ominęło izraelski system obrony powietrznej. Operacja „Żelazna Kopuła” została wykończona.
Trump: wtorkowy termin jest „ostateczny i nie ulegnie zmianie”; Amerykanie sprzeciwiający się wojnie z Iranem są „głupi”
Podczas dorocznej uroczystości wielkanocnej w Białym Domu prezydent Trump powtórzył, że wtorkowy termin jest ostateczny , dodając, że przeanalizował wszystkie propozycje. Uznając nową, 10-punktową propozycję dotyczącą Iranu za „duży krok”, stwierdził jednak, że „nie jest ona wystarczająco dobra; zobaczymy, co się stanie”. W oświadczeniu czytamy dalej:
Wojna może zakończyć się bardzo szybko, jeśli zrobią to, co trzeba.
Ludzie, którzy przemawiają w imieniu Iranu, są teraz bardziej rozsądni.
Wojna toczy się o jedno: Iran nie może posiadać broni jądrowej .
„Gdybym miał wybór, kupiłbym irańską ropę”.
Jeśli Iran nie ustąpi, nie będzie już mostów i elektrowni.
Przed Wielką Brytanią jeszcze długa droga.
Pojawiły się również interesujące oświadczenia, w których twierdzono, że do dziś rano w Iranie „zginęło 45 000 demonstrantów” – choć nie jest do końca jasne i wątpliwe, skąd wziął tę liczbę. Stwierdził, że Irańczycy potrzebują broni i że wysłał jej trochę, ale „pewna grupa” postanowiła ją zatrzymać.
„Irańczycy chcą słyszeć bombardowania, bo chcą być wolni” – stwierdził. Pierwsza Dama Melania dodała, że Stany Zjednoczone walczą o „przyszłość” dzieci w Iranie. [Już 186 dziewczynek osiągnęło tę przyszłość md].
Kolejnym ciekawym momentem jest to, że niektóre odłamy ruchu MAGA stają się coraz bardziej sceptyczne i rozgniewane na wojnę.
Prezydent USA przemawia do dziennikarzy w Białym Domu. Zapytany, co powiedziałby Amerykanom sprzeciwiającym się wojnie, Trump odpowiedział:„To głupcy”.
„Bo w tej wojnie chodzi o jedno: Iran nie może posiadać broni jądrowej” – powiedział.
Iran odrzuca „proste zawieszenie broni” w 10-punktowym planie
Według PressTV: „10-punktowy plan odrzuca proste zawieszenie broni i podkreśla potrzebę trwałego rozwiązania, które zabezpieczy interesy Iranu. Kluczowe postulaty obejmują zakończenie działań wojennych w regionie, zapewnienie bezpiecznego przejścia przez Cieśninę Ormuz, zniesienie sankcji i odbudowę dotkniętych obszarów”. Nie jest tajemnicą, że Iran dąży do trwałego zakończenia wojny pod warunkami gwarantującymi, że nigdy więcej nie zostanie zaatakowany .
„Według korespondenta ds. polityki zagranicznej IRNA, w tej dziesięcio-akapitowej odpowiedzi Iran podkreślił potrzebę trwałego zakończenia wojny, biorąc pod uwagę stanowisko Iranu, jednocześnie odrzucając zawieszenie broni”.
„Ta odpowiedź zawiera szereg żądań ze strony Iranu, w tym zakończenie konfliktów w regionie, protokół dotyczący bezpiecznego przejścia przez Cieśninę Ormuz, odbudowę i zniesienie sankcji”.
Wygląda na to, że przypomina projekt opublikowany przez Iran około dwa tygodnie temu. Teheran przy każdej okazji zaprzecza jakimkolwiek bezpośrednim rozmowom z Waszyngtonem. Teheran nadal odrzuca również oferty zawieszenia broni złożone przez Biały Dom . A jednak ten sam mały taniec powtarza się w każdy poniedziałek…
Tłumaczenie „X” : Zdumiewające jest to, że co niedzielę wieczorem otrzymujemy raport od Axios, w którym stwierdza się, że porozumienie pokojowe jest bliskie.
Izrael atakuje zakład petrochemiczny na polu gazowym Południowy Pars
Irańskie media państwowe poinformowały w poniedziałek o ataku na zakład petrochemiczny South Pars w Asaluyeh. „Kilka minut temu słychać było kilka eksplozji dochodzących z kompleksu petrochemicznego South Pars w Asaluyeh” – donosił Fars. Agencja Tasnim poinformowała również o ataku na dwie firmy użyteczności publicznej w Asaluyeh, który odciął dostawy prądu do zakładów petrochemicznych . Później Izrael ogłosił drugi atak na kolejny zakład chemiczny w Iranie. To samo źródło podało następujące szczegóły:
Celem były zakłady petrochemiczne w Asaluyeh, w tym Jam i Damavand.
Zaatakowano firmy Mobin i Damavand, które zaopatrywały zakłady petrochemiczne w Assaluyeh w energię elektryczną, wodę i tlen.
Pars Petrochemical jest bezpieczny i nie został uszkodzony.
Izrael przyznał się do ataku, donosi „Washington Post”. Czy narusza to wcześniejsze zobowiązanie Izraela złożone Trumpowi, że nie podejmie jednostronnych działań przeciwko South Pars? Dzieje się to w kontekście zbliżającej się masowej eskalacji działań USA przeciwko kluczowej infrastrukturze energetycznej i cywilnej.
Izrael zaatakowałkluczowy zakład petrochemiczny na rozległym polu gazowym Południowy Pars w Iranie, zabijając wysokiego rangą dowódcę Gwardii Rewolucyjnej izagrażając negocjacjom mającym na celu doprowadzenie do zawieszenia broni między USA a Teheranem.
Minister obrony Izraela Israel Katz potwierdził, że to, co określiłjako „potężny cios dla największego zakładu petrochemicznego w Iranie”, który odpowiada za połowę krajowej produkcji petrochemicznej. Rzecznik izraelskiego wojska, podpułkownik Nadav Shoshani, powiedział, że w miarę postępu rozmów Iran nie będzie miał „żadnego immunitetu”.
Tłumaczenie „X” : Izraelskie Siły Powietrzne zaatakowały największy irański zakład petrochemiczny, złoże gazu Południowy Pars w Asaluyeh. Zostało ono całkowicie zniszczone.
Irańskie rakiety nadal atakują Izrael z regularną częstotliwością; izraelskie służby ratunkowe zgłosiły w poniedziałek co najmniej 28 uderzeń w centralnym Izraelu, gdzie bomby kasetowe wyrządziły szkody. Trafione zostały Ramat Gan, Bene Berak i Giwatajim, a mężczyzna po czterdziestce został podobno „umiarkowanie ranny”.
Iran odrzuca jakiekolwiek tymczasowe zawieszenie broni: „Normalizacja zbrodni wojennych”
Iran odrzucił tymczasowe zawieszenie broni w wojnie między USA i Izraelem, twierdząc, że da to przeciwnikom czas na przegrupowanie się i przygotowanie do dalszego konfliktu. Jednak oświadczenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie odniosło się wprost do 45-dniowej propozycji, o której poinformował portal Axios.
„Domagamy się zakończenia wojny i zapobieżenia jej nawrotom ” – powiedział rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baghaei, według państwowej irańskiej agencji informacyjnej IRNA. Analitycy od dawna wiedzą, że działania odwetowe Teheranu wobec państw Zatoki Perskiej i Izraela są tak surowe, ponieważ chcą one odstraszyć od potencjalnych przyszłych ataków . Władze Iranu obawiają się, że bez odpowiedniego i ostatecznego rozwiązania kraj zostanie po prostu ponownie zaatakowany, czy to za rok, czy nawet za kilka lat.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło również w poniedziałek, że Iran przygotował odpowiedź na żądania USA dotyczące zakończenia wojny i opublikuje ją „w razie potrzeby”. Odniosło się do 15-punktowej listy, którą Waszyngton wysłał do Teheranu przez Pakistan – którą Baghaei ponownie określił jako „skrajnie przesadną, nietypową i nielogiczną”. Przypomniał również światu, że Teheran ma „bardzo gorzkie doświadczenia w negocjacjach z USA”. Pomysł rozmów w tym momencie jest „absolutnie nie do pogodzenia z ultimatum, zbrodniami i groźbami popełnienia zbrodni wojennych” – kontynuował Baghaei.
W poniedziałkowy poranek, zaledwie kilka godzin przed otwarciem giełdy, znów pojawiła się fala nagłówków o „negocjacjach”…
Mimo to rzecznik irańskiego wojska Ebrahim Zolfaghari oświadczył w poniedziałek, jak donosi Tasnim, że jeśli ataki na cele cywilne będą kontynuowane, irańskie środki odwetowe zostaną znacznie rozszerzone, a straty będą „wielokrotnie większe”.
Tymczasem irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi w poniedziałek, w związku z groźbami Trumpa dotyczącymi zniszczenia infrastruktury cywilnej, powiedział swojemu francuskiemu odpowiednikowi: „To zagrożenie jest równoznaczne z normalizacją zbrodni wojennych i ludobójstwa”.
Nowy raport Axios na temat proponowanego przez USA 45-dniowego zawieszenia broni
W obliczu groźby katastrofalnej globalnej eskalacji, która ma nastąpić we wtorek, mediatorzy na Bliskim Wschodzie kontaktują się z Iranem i Stanami Zjednoczonymi w celu wynegocjowania proponowanego 45-dniowego zawieszenia broni , poinformował w niedzielę wieczorem portal Axios . Zawieszenie broni jest przedstawiane jako pierwszy krok dwuetapowego porozumienia, którego celem jest wynegocjowanie trwałego zakończenia wojny, którą Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły niespodziewanym atakiem 28 lutego w trakcie trwających negocjacji.
Ten nikły promyk nadziei pojawił się po tym, jak prezydent Trump w Niedzielę Wielkanocną wygłosił wulgarną groźbę, że zrujnuje życie 90 milionom Irańczyków, którym obiecał wyzwolenie zaledwie kilka tygodni wcześniej: „Wtorek będzie dniem elektrowni i mostów w Iranie, w jednym. Nie będzie niczego podobnego!!! Otwórzcie tę cholerną cieśninę, wy szalone dranie, albo traficie do piekła”.
Tłumaczenie „X” : Jak to się zaczęło i jak to się dzieje obecnie.
Oprócz ostrych uwag, Trump ogłosił również w mediach społecznościowych przedłużenie pierwotnie dziesięciodniowego terminu otwarcia Cieśniny Ormuz przez Iran — terminu, który pierwotnie miał upłynąć w poniedziałek wieczorem. Trump twierdzi teraz, że Iran ma czas do wtorku, do godziny 20:00. Tymczasem Trump zaplanował konferencję prasową na poniedziałek, na godzinę 13:00 . Opisał ją jako konferencję prasową „z wojskiem”, sugerując, że może ona skupić się na świętowaniu uratowania zestrzelonego oficera uzbrojenia Sił Powietrznych USA przez amerykańskie siły specjalne w weekend. Ponieważ konferencja odbywa się w Gabinecie Owalnym, może być dostępna tylko dla niewielkiej części akredytowanych przez Biały Dom mediów.
Połączenie lekko zachęcającego raportu Axios i konferencji prasowej Trumpa może doprowadzić do kolejnego z wielu wahań na rynku od początku wojny. Trump powiedział Axios , że trwają „intensywne negocjacje” z „dużą szansą” na sukces. Z drugiej strony, szybko dodał: „Jeśli nie dojdą do porozumienia, wysadzę wszystko tam w powietrze”. Groźby Trumpa dotyczące zniszczenia irańskiej infrastruktury cywilnej skłoniły Iran do deklaracji odwetu w Zatoce Perskiej. W opublikowanym w niedzielę nagraniu wideo Iran zagroził „całkowitym i całkowitym zniszczeniem” wartego 30 miliardów dolarów centrum danych Stargate firmy OpenAI w Dubaju.
Iran kontynuuje
Opublikowali wideo, w którym grożą atakiem na 1-GW centrum danych Stargate AI w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Centrum danych jest ukryte na Mapach Google – nawet to pokazali
Tłumaczenie „X” : Rzecznik irańskiej centrali „Khatam al-Anbiya”: Nic nam nie umknie. Wszystkie firmy ICT w regionie są przez nas uważane za legalne cele.
Chociaż dokładne szczegóły negocjacji nie są jasne, Axios donosi , że mediatorzy pakistańscy, egipscy i tureccy są w centrum rozmów, a wysłannik Trumpa Steve Witkoff wymieniał „wiadomości tekstowe” z irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Araghchim. Co istotne, źródła medialne podały, że mediatorzy uważają, że pełne otwarcie Cieśniny Ormuz będzie możliwe dopiero po podpisaniu ostatecznego porozumienia .
Mediatorzy chcą zbadać, czy Iran mógłby podjąć częściowe kroki dotyczące wzbogacania uranu i transportu przez Cieśninę Ormuz w pierwszej fazie porozumienia. Pracują również nad środkami, które administracja Trumpa mogłaby podjąć, aby dać Iranowi gwarancje, że zawieszenie broni nie jest jedynie tymczasowe i że wojna nie zostanie wznowiona.
Przedstawiciele Iranu jasno dali do zrozumienia mediatorom, że nie chcą sytuacji podobnej do tej w Strefie Gazy czy Libanie , gdzie zawieszenie broni istnieje tylko na papierze, ale USA i Izrael mogą w każdej chwili ponownie zaatakować, jeśli zechcą. — Axios
Na początku tych ostatnich rozmów rozdźwięk między żądaniami USA i Iranu był ogromny. Trump domaga się między innymi, aby Iran ograniczył swój program rakiet balistycznych, który już dwukrotnie wykorzystał w odwecie za agresję USA i Izraela, oraz zaprzestał wszelkiego wzbogacania uranu, mimo że Iran, jako sygnatariusz Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej, ma do tego prawo (statusu, którego Izrael nie posiada). Iran zażądał reparacji za szkody wyrządzone przez ataki Izraela i USA, zamknięcia baz amerykańskich w regionie , zniesienia wszystkich sankcji oraz wiążącej gwarancji przed kolejnymi rundami sporadycznych ataków amerykańsko-izraelskich. W odniesieniu do tego ostatniego żądania, niektórzy rozważali uchwalenie przez USA ustawy, która wstrzymałaby pomoc dla Izraela w przypadku ponownego ataku na Iran.
Spekuluje się, że akcja ratunkowa pilotów stanowiła przykrywkę dla naziemnej operacji wydobycia uranu
Oprócz ryzyka eskalacji poprzez ataki na infrastrukturę cywilną, istnieje również niebezpieczeństwo rozmieszczenia amerykańskich wojsk lądowych . Trump może poczuć się ośmielony proponowanymi operacjami zdobycia wyspy Charg i/lub obszaru graniczącego z cieśniną, po dramatycznej akcji ratunkowej członka załogi zestrzelonego F-15E, która miała miejsce w weekend – co samo w sobie stanowiło pierwsze znane rozmieszczenie wojsk na terytorium Iranu. (Należy zauważyć, że coraz więcej weteranów i innych osób – wskazując na takie czynniki, jak użycie samolotów transportowych C-130 i lokalizacja prowizorycznego lotniska – wysnuwa teorię, że akcja ratunkowa była w rzeczywistości nieudaną próbą przejęcia irańskich zapasów uranu wzbogaconego do 60 procent ).
KOSZT OPERACJI „RATUNKOWEJ” PILOTÓW USA: — 2 samoloty MC-130 (ponad 100 MILIONÓW DOLARÓW KAŻDY) „celowo zniszczone” — 4 śmigłowce MH-6 Little Bird zrzucone przez Iran NOWE ZDJĘCIA WRAKUpic.twitter.com/TMYCEspepc— RT (@RT_com)
– „Tak głupiego prezydenta USA jeszcze nie było” –
– mówi dr Wojciech Szewko w godzinnym wywiadzie przeprowadzonym przez Jacka Podgórskiego i Andrzeja Rozenka:
Jakie w końcu były przyczyny amerykańsko-izraelskiej agresji na Iran? – pyta J. Podgórski. Odpowiada W. Szewko: Nie odszukamy tych przyczyn w wypowiedziach Trumpa i jego administracji. Kolejne wypowiadane przez nich: zmiana reżimu w Iranie, zatopienie marynarki wojennej, zniszczenie lotnictwa, konfiskata wzbogaconego uranu czy ograniczenie programu rakietowego – są po prostu nieprawdziwe.
Agresorzy zamordowali przywódców irańskich wraz z ajatollahem Chameneim – celem było sparaliżowanie działań władzy, a skutki były odwrotne: miliony ludzi w Iranie oraz szyitów w innych państwach wyszły na ulicę, by opłakiwać męczennika, a jeśli idzie o uran, to Teheran zgodził się we wcześniejszych rokowaniach na rozrzedzenie uranu czy też oddanie go Rosji. Zresztą wzbogacony uran po czerwcowej 12-dniowej wojnie został wywieziony do kilku czy kilkunastu podziemnych miejsc.
Cele Izraela były bardziej konkretne i zostały zrealizowane w pewnym stopniu: armia izraelska zniszczyła znaczną część irańskiego przemysłu maszynowego, metalowego i zbrojeniowego, a także zrównała z ziemią budynki rządu i administracji oraz obiekty użyteczności publicznej. Celem ostatecznym Tel Awiwu jest cofnięcie Iranu do epoki kamienia łupanego [tu dodam, że Iran podjął te same działania wobec Izraela – przypis ZB].
Wojna na Bliskim Wschodzie
Izrael atakuje obecnie trzy państwa: Iran, Syrię i Liban, więc jego sytuacja nie jest korzystna. Kończą się efektory, więc armia broni tylko najważniejsze obiekty. Brakuje też rekrutów. Nadzieją dla ludzi pokoju byłaby porażka Netanjahu w tegorocznych wyborach, jednak nie nastąpi to raczej, ta wojna służy zbrodniczemu premierowi.
W sumie Trump nie osiągnął żadnego z zakładanych celów: nie zmienił rządu Iranu, nie zniszczył przemysłu rakietowego i nie przejął kilkuset kilogramów wzbogaconego uranu. Wręcz odwrotnie: doprowadził do zamknięcia Cieśniny Ormuz, czego skutkiem jest brak odpowiedniej ilości ropy i gazu na rynkach światowych. Wielu analityków przewiduje, że USA zostawią wzburzony Iran, który zrozumie, że bez broni atomowej nie ma co myśleć o suwerenności.
Wszystko wskazuje na to, że Cieśnina Ormuz, która od miesiąca jest pod całkowitym nadzorem Teheranu, zmieni swój status i stanie się skarbonką dla Iranu i Omanu, które są w trakcie opracowywania statusu cieśniny na wzór cieśnin czarnomorskich. Warunki przepłynięcia statków są jednoznaczne: mogą płynąć wszystkie (z wyłączeniem amerykańskich i izraelskich) po opłaceniu dwóch milionów dolarów w juanach.
Czy USA zdecydują się na wejście na irański ląd? – Byłby to największy prezent od Amerykanów – mówi dr W. Szewko. – Kilka czy kilkanaście tysięcy żołnierzy amerykańskich nie ma najmniejszych szans w terenie górzystym z milionową armią irańską, której na pomoc może przyjść 300 tysięcy szyickich bojowników z Iraku.
I na koniec przytoczę parę zdań z ‚Myśli Polskiej’, które w pełni uzasadniają tytuł tej notki: „Jeśli Iran nie otworzy Cieśniny Ormuz do wtorku wieczorem, straci wszystkie elektrownie i mosty” – zagroził Donald Trump w rozmowie z dziennikiem ‚Wall Street Journal’. Prezydent USA jeszcze ostrzej zareagował w mediach społecznościowych pisząc, że „we wtorek odbędzie się ‚dzień mostów i elektrowni” w Iranie’, zapowiadając kolejne ataki. „Otwórzcie tę pi****oną cieśninę, szaleni dranie!”.
Opracował: Zygmunt Białas
=====================================
tOświadczenie Ambasady Iranu w Republice Południowej Afryki, znalezionego dzisiaj na blogu Bruska Kodłucha. Oceńcie sami poziom i kulturę wypowiedzi najwyższego przedstawiciela USA i dyplomatycznego przedstawiciela Iranu.
————————————————————–
W następstwie wypowiedzi przypisywanych prezydentowi USA Donald Trump, w których zasugerował, że „zepchnie Iran z powrotem do epoki kamienia łupanego”, jeśli ten będzie nadal zamykał Cieśninę Ormuz… Ambasada Iranu w Republice Południowej Afryki wydała oświadczenie o następującej treści:
Epoka kamienia łupanego? Gdy wy szukaliście ognia w jaskiniach, my zapisywaliśmy zasady praw człowieka na Cylindrze Cyrusa. Nasz kraj nie jest opowieścią do opowiadania, lecz dziedzictwem, które się chroni, tożsamością, której nie da się wymazać, i zapisem cywilizacji, której nie złamią burze polityki ani wasze słabe wypowiedzi. Gdy my przekazywaliśmy światu wiedzę, pismo, rolnictwo i inne nauki, nie istniało jeszcze coś takiego jak Stany Zjednoczone, a ziemia, na której dziś stoicie, należała do rdzennych mieszkańców Ameryki, którzy zostali poddani ludobójstwu. Dziś idziecie po ich krwi i po ruinach ich historii, która została siłą wymazana. Historia świadczy na ich korzyść, nie na waszą.
A nasza cywilizacja, trwająca od sześciu tysięcy lat, jest tego dowodem. Zapytajcie swoich przodków, jeśli chcecie… Przepraszamy – to nasz błąd, bo wy nie macie przodków, których moglibyście zapytać.
Ziemia, na której powstał Iran, nie została zbudowana przypadkiem ani nie pojawiła się nagle w historii narodów. To ciągłość cywilizacyjna sięgająca głęboko w przeszłość, która przetrwała zmiany i oparła się burzom dziejów. Persja stawiła czoła najazdowi Aleksandra Wielkiego oraz inwazji Mongołów, a los najpotężniejszych imperiów w historii pokazuje, że upadły – podczas gdy Iran pozostał. Wyobraź więc sobie, jak wielka jest nasza odporność.
● Źródło: oświadczenie ambasady Iranu w Republice Południowej
Od razu o czym tu nie będzie. Nie będzie tu o tym czy Trump zwariował, czy porwało go własne ego, oraz czy nie jest to przypadkiem przemyślna strategia z potrójnym dnem, realizacja jakichś dalekowzrocznych planów, których my maluczcy nie rozumiemy.
Będzie o tym, co – bez względu na Trumpa motywacje – może się z nim stać politycznie. Dożyliśmy czasów, gdzie – jak celnie spostrzegł Ziemkiewicz – może jesteśmy w mocy czterech pierdzieli; my znaczy się świat cały, gdy to ich własne, niekoniecznie racjonalne motywacje trzęsą ludzkością. Te jak najbardziej osobiste intencje miałyby zaprzeczać wyrachowaniu w moszczeniu się mocarstw w skorupie nowej normalności.
Jest tu i władca Chin, władca Kremla, politycznym mesjasz z Izraela i nasz dzisiejszy bohater – Trump z USA.
Kadencje
Nasze tu dywagacje będą się skupiały na kilku wariantach rozwoju sytuacji, ale tylko Trumpa. Zacznijmy od pierwszej, najprostszej choć wydaje się ona jedną z mniej możliwych. Zakłada ona pełną kadencję, jeszcze ponad dwuletnie trwanie Trumpa przy władzy, a wydaje się mało możliwa głównie z powodu tego, że jego dotychczasowa polityka staje się nieznośna, a właściwie niezrozumiale nieprzewidywalna dla coraz większych rzesz nie tyle już tylko politycznych sfer, ale i społeczeństw. Jest to jak z Tuskiem, jest tak fatalnie, że nikt sobie nie wyobraża szkód wynikających z trwania pełnej kadencji, więc liczy się na jakiś cudowny scenariusz. Co do Trumpa to pal licho tzw. światową społeczność, można też spuścić zasłonę obłudnego milczenia na gnębienie, upokarzanie i eksterminację coraz większej ilości narodów, ale jako, że operujemy (na razie) w sferze demokracji to najważniejszy jest tu inny aspekt.
Trump zawodzi swoich wyborców w stopniu narastającym i to może mieć duży wpływ na los nie tylko samego Trumpa, ale i Amerykanów, ba – całego świata. Wciąż się skupiamy na międzynarodowych harcach POTUSa (POTUS, to skrót od President of the United States), coraz częściej przezywanego PATUS-em. To wyborca amerykański trzyma klucze do kariery Trumpa. Lud wydał już swój pozytywny wyrok w wyborach i teraz – jak to w demokracji – wybraniec ma kadencyjny placet na rządzenie. Jest wolny na tyle, że może się bezkarnie nawet sprzeniewierzyć (do pewnego stopnia) swym obietnicom i wyborcom. Do pewnego stopnia – i te warianty tu też rozpatrzymy –, gdyż w demokratycznych regulacjach ustrojowych zawiera się zawsze jakiś bezpiecznik pozwalający odwołać w czasie kadencji funkcjonującego wybrańca, ot, na wypadek, gdyby zdradził czy zwariował.
Ale w pierwszym wariancie zakładamy, że nic takiego się nie stanie i Trump dojedzie do końca swej kadencji – uwaga! w świadomości, że będzie to jego ostatnia, bo druga kadencja. To z jednej strony pozwala mu zachowywać się bezceremonialnie, bo nie ma się co cackać w obawie o reelekcję, ale – biorąc pod uwagę jego widowiskowe ego – napawa obawami, nie tylko Amerykanów, czy Trump nie złamie tej zasady dwukadencyjności. W końcu zasada jest taka, jak mówi łacińska paremia, że „cuius est condere, eius est abrogare”, czyli kto ustanowił (prawo), może je i znieść. Co prawda to nie Trump ustanowił limit dwukadencyjności, ale ma wyraźne inklinacje do chodzenia po ustrojowej bandzie.
W 1951 roku wprowadził prezydencką dwukadencyjność Kongres USA, wyciągając wnioski z czterokadencyjnej misji prezydenta Roosevelta. Ale żeby przybić Trumpowi zgodę na kolejne kadencje wymagałoby to najpierw zgody 2/3 Kongresu, a potem ratyfikacji ¾ legislatur stanowych. A Trump jest coraz dalszy od tego, do czego jeszcze wrócimy w innym kontekście. A więc bez zamachu stanu nic z tego nie będzie, stąd pewnie pomysły na nieformalne przewodzenie innym, światowym i alternatywnym ciałom, tak jak dożywotnie królowanie Trumpa w coraz bardziej niesławnej w obliczu wszczynanych wojen – Radzie Pokoju. Mamy tu też do czynienia z wątkami wręcz… dynastycznymi, odkąd na początku marca tego roku Melania Trump, jako pierwsza dama USA, przewodziła amerykańskiej delegacji podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku.
Chaos trwania
No dobra, zakładamy, że Trump dorządzi do końca kadencji, a więc trzeba się zastanowić nad nieodgadnionym, czyli jak taka cała kadencja może wyglądać. Jej dominantą będzie najpewniej stresująca dla świata niepewność. Trudno więc przewidywać co się stanie, gdyż trudno przewidzieć skutki wielowątkowego chaosu. Skoro obiecujący światowy pokój ruchowi MAGA jej lider od razu zaczął prokurować wojny, skoro pretendujący do pokojowej nagrody Nobla zalicza do zakończonych wojen nawet te, które sam wywołał – trudno coś prorokować. Zdezorientowany umysł odbiorców tego pomieszania próbuje racjonalizować te paroksyzmy, ale kłopot polega na tym, że ich autor coraz to zaprzecza wszelkim racjonalnym spekulacjom co do swych poczynań.
Jednym z bardziej frapujących scenariuszy jest podejrzenie, że Trump dogadał się z Putinem na Alasce, że zrobi to co zrobił (na razie wiemy o Wenezueli i Iranie), żeby paliwowo osłabić Chiny, w zamian za wyraźne wzmocnienie pozycji Rosji. Ale takiemu wyrafinowaniu przeczą od razu paniczne gesty Trumpa, któremu jak przestała iść wojna z Iranem przyszło do głowy prosić o pomoc… Chińczyków w wyjściu z lejka w cieśninie Ormuz. Innych wersji jest w opór i – jako się zastrzegliśmy na początku – nie będziemy ich rozwijać, skupimy się bowiem nad możliwymi wariantami losów Trumpa przy założeniu różnego rozwoju wydarzeń w systemie politycznym USA.
Trzeba założyć, i to z dużą dozą prawdopodobieństwa, że pewne jest jedno – za takie wygibasy Trump może zapłacić utratą popularności wśród swoich amerykańskich wyborców, co może mieć efekty wielowątkowe. Ale jest raczej pewne, że poczynania Trumpa na arenie międzynarodowej nie przysporzą mu popularności u siebie, gdyż jest prawdopodobne, że dojdzie do dużego kryzysu gospodarczego, który prędzej niż później poważnie uderzy w społeczeństwo amerykańskie. Jak tam pójdzie POTUSowi na świecie, tak pójdzie, ale jego losy rozstrzygną się nad Potomakiem. A tu wariantów jest kilka.
Trump traci wewnętrznie
Trzeba zacząć od tego, że awantura z Iranem, która postawiła świat na krawędzi III wojny światowej, ale przede wszystkim potężnej zapaści gospodarczej raczej Trumpowi nie pomoże w wyborach niesłusznie nazwanych połówkowymi. Wybory na jesieni dotyczą bowiem wybrania całego nowego Kongresu (taki nasz Sejm) i 1/3 Senatu (taki nasz niby Senat, ale z realnymi w porównaniu do polskiego – kompetencjami). Tu mamy dwa warianty porażki w tych wyborach, na którą na razie mocno pracuje Trump. Pierwszy wariant jest taki, że prezydentowi będzie po prostu trudniej rządzić, bo teraz ma w Kongresie i Senacie przewagę swojej partii, którą to przewagę zapewne w obu izbach niedługo utraci. Ważny jest tu Senat, gdyż jest na styk, bowiem Republikanie mają tam 53 na 100 senatorów i jeśli w obrębie wybieranej 1/3 jego składu zdarzy się raczej pewna klęska Republikanów, to obie izby będą stracone dla Trumpa i wielu rzeczy będzie musiał albo zaniechać, albo przepychać kolanem, na znanej nam skądinąd zasadzie „prawa jak je rozumiemy”.
Ale tu otwiera się kolejny poziom gałęzi drzewka możliwości. Jest nim kwestia impeachmentu, czyli pozbawienia prezydenta stanowiska w trakcie trwania jego kadencji. Powodów merytorycznych dostarcza przeciwko sobie Trump codziennie, można mu więc przypiąć wszystko, od nadużycia władzy, do zarzutów wręcz mentalnych. Nie to jest jednak ważniejsze. Chodzi o reperkusje wyborów jesiennych jeśli chodzi o możliwości impeachmentu. Trzeba się przypatrzeć w tym kontekście całej procedurze.
Złożenie ze stanowiska
Otóż proces impeachmentu inicjuje zwykła większość w Kongresie, którą mogą na jesieni zdobyć Demokraci. To wystarczy, by postawić prezydenta w stan oskarżenia. Ale to dopiero początek procesu – tu, jeśli przyjąć pozycję Kongresu jako oskarżyciela, w drugim etapie rolę sędziego przejmuje Senat. Ten jednak, by ostatecznie „skazać” prezydenta na opuszczenie urzędu musi uzyskać 2/3 swych głosów. I tak, jak zwykła większość w Kongresie Demokratom może pozwolić na postawienie w stan oskarżenia Trumpa, tak w przypadku nawet przejęcia Senatu, to rozmiary tego przejęcia nie wydają się wystarczające do osiągnięcia przewagi 2/3 głosów, by doprowadzić sprawę do końca. Ale sam proces wytoczony przez przejętą Izbę Reprezentantów rozpocznie długotrwałą akcję grillowania Trumpa, z nadzieją na efekty w przyszłych wyborach prezydenckich. To dlatego, oprócz podobno samego sprzeciwu wiceprezydenta wobec wojny Iranie, J.D. Vance gdzieś nam zniknął, co sprawia, że w przyszłych wyborach może nie być kojarzony z błędami Trumpa, co może przybliżyć w przyszłych wyborach prezydenckich szansę wygraną kandydata Republikanów.
Wszystkie te spekulacje zakładają jednak jedną rzecz: że Republikanie będą stali za Trumpem, bez względu na to co ten będzie wyprawiał. Szczególnie reprezentanci i senatorowie ze zdradzonego ruchu MAGA mogą się zachować niespecjalnie lojalnie wobec prezydenta. Mogą ulec pewnej kalkulacji, która może być warta ryzyka.
Otóż jeśli w Kongresie i Senacie część Republikanów poprze impeachment Trumpa, to po jego złożeniu z urzędu fotel POTUSa przejmie J.D. Vance, a ten, jak wykazaliśmy, ma stara się mieć czystą kartę jeśli chodzi o wszczynanie wojen i jako kandydat Republikanów w przyszłych wyborach prezydenckich może uratować ich zdobycze. Dla wielu jest J.D Vance jakąś, jednak wciąż mglistą, szansą na kontynuowanie rewolucji zdrowego rozsądku, z której dziś pozostały działania rewolucyjne, ale w odczuciu wielu nic nie mające wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.
Zmarnowana szansa?
Tu warto się zatrzymać na wnioski końcowe. Wygrana Trumpa dała nadzieje na odwrócenie szaleństwa globalizmu przebranego dla tłumów w lewicowe ciuszki deklarowanej równości. A jako rzekł pewien zasłużony dysydent rosyjski – prawdziwa równość istnieje tylko w łagrze. Świat szykuje nam więc łagier na całego, z tym, że Bukowski, bo o nim tu mowa, nie dopowiedział jednej rzeczy: w łagrze równi są tylko więźniowie, ale ci mają nad sobą strażników o całkiem innym statusie.
Do czasów nastania Trumpa szliśmy po równi pochyłej w dół tego scenariusza. Mniej uważni mogli to zauważyć dopiero w czasach pandemii kowidowej, dla tych, których przegapili nawet ten reset „nowej normalności” nie masz już nadziei na przebudzenie. Ci pójdą na rzeź podśpiewując jak Izraelici w schronach.
Wybór Trumpa stał się dużym resetem tego światowego resetu – pochód globalizmu został powstrzymany. Większość szaleństw tej mieszaniny korporacyjnego lewactwa stał się już tylko udziałem pokracznych form europejskich resentymentów. Dopiero po rozpięciu się Ameryki z tego transatlantyckiego tandemu widać tę kuriozalność czasów byłych, aczkolwiek wciąż nam grożących. I pech świata może polegać na tym, że ta szansa na powstrzymanie upadku (zachodniego) świata została zrządzeniem losu złożona w nieodgadnione ręce. Jako się tu rzekło: może i rewolucja, ale czy na pewno – zdrowego rozsądku?
Drugiej kadencji Trumpa nie będzie, ale miejmy nadzieję, że świat będzie. A skoro tak, to pozostaje kwestia kto będzie po Trumpie rządził Ameryką. Jeśli to będzie demokrata, to grozi nam bidenizm do kwadratu: wrócą amerykańskie czerwone agendy, transatlantycki obszar zepnie się tęczową flagą ze Starym Kontynentem, zaś wiatraki zasyfią krajobrazy i energetyczne miksy. Europejski dziś już tylko globalizm odzyska możnego i agresywnego poplecznika i wszystko wróci do zatrzymanej na 4 lata normy.
Z drugiej strony obecna agenda nie jest zadowalającą alternatywą do czasów na razie minionych. Jeśli zaś po Trumpie ma wygrać Republikanin, to pytanie jak to się stanie, a także kto nim będzie? Jeśli J.D. Vance to wydaje się to lepszym wyjściem niż jego obecny szef. Jest bardziej „MAGA”, czyli pamięta jeszcze hasła, pod którymi ta ekipa doszła do władzy. Ale czy pamiętanie zasady „America First” nie jest przypadkiem dla nas takim samym zagrożeniem jak postawa Trumpa? Czyż obaj bowiem panowie nie sprzedadzą nas choćby i Putinowi jeśli tego będzie wymagało ich pojęcie realizacji prymatu USA?
Spekulacje czy to przez wielkiego ego mieszkańca Białego Domu, czy przez porno- i pedo-afery wywiadowczej pułapki na zdemoralizowane elity, czy przez to, że go namówił lub pocisnął Netanjahu miałaby znaczenie, gdyby były to czynniki do odwrócenia lub choć do powstrzymania. Sytuacja wydaje się jednak bardziej zagmatwana, bo tu już nie chodzi o motywy, tylko, o to, że ciąg zdarzeń popycha Amerykę w lejek eskalacji, która obejmie bardziej świat, niż nią samą. Jeżeli ma się podpalić świat przez ambicje czterech pryków, czy z powodu szantażu, czy mistycznych wręcz wizji własnych misji kilku panów tego świata, to tylko gorzej dla niego – tego świata. Skoro miliardy ludzi dały się doprowadzić do takiego upodlenia ze strony kilku facetów i kilku możnych i wszechmocnych korporacji, to widać zasłużyliśmy na taki reset.
Obietnica rządzenia światem za pomocą demokratycznej ułudy obywatelskiej sprawczości właśnie płonie w naftowych szybach Zatoki Perskiej, przygnieciona ruinami Gazy, przy eutanazyjnych łóżkach „starców mrących, niepotrzebnych światu”.
Prof. Jeffrey Sachs potwierdza, że psychiatrzy sądowi klinicznie uznali Donalda Trumpa za psychopatę w czystej postaci:
"To impulsywny, paranoiczny megaloman, całkowicie niezdolny do racjonalnego myślenia, wciągający Amerykę w katastrofalną wojnę." pic.twitter.com/85sHrHsLjL
„Módlmy się… Ojcze, w Księdze Estery napisałeś, że Persowie – Irańczycy – chcieli zabić wszystkich Żydów…” „Dziś Irańczycy – nikczemny reżim tego rządu – chcą zabić każdego Żyda i zniszczyć go ogniem atomowym, ale ty podniosłeś prezydenta Trumpa”…👇pic.twitter.com/WL5eIHCbTi
Gdy piszę te słowa trwa dziewiętnasty dzień trzydniowej izraelsko-amerykańskiej Specjalnej Operacji Demokratycznej przeciwko Iranowi. Oczywiście, z przekąsem piszę o „trzech dniach” przypisywanych Putinowi i parafrazuję nazwę Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie. Ale już tylko parafraza nam została, gdyż na naszych oczach Donald Trump dokonuje unicestwienia wszystkich założeń trumpizmu.
Dlaczego topi? Dlatego, że obiecał Amerykanom nie wszczynać żadnych wojen, a nawet zakończyć tę na Ukrainie. Został wybrany pod hasłami izolacjonistycznymi, pod hasłami walki z ideologią globalistyczną, pod hasłami walki z neokonserwatywną agresywną i imperialną polityką zagraniczną. Teraz okazał się Georgem Bushem 2.0. Najpierw był akt państwowego terroryzmu w postaci ataku na Wenezuelę i porwania jej prezydenta. Amerykanie nie cieszyli się tym zwycięstwem, gdyż zapachniało neokonserwatyzmem, ale akcja była szybka i zwolennicy prezydenta jakoś mu to wybaczyli.
Teraz Trump uwikłał USA w absolutnie „nieswoją wojnę”, toczoną za Izrael i dla Izraela, którą najprawdopodobniej sprokurowali dwaj syjoniści: związany z Chabadem zięć Trumpa Jared Kushner i Steve Witkoff. Dzielnie pomagał im w tym dziele nawiedzony religijnie fanatyk ewangelikalny Pete Hegseth, stojący na czele tzw. chrześcijańskich syjonistów w ruchu trumpowskim. Powiedzmy sobie szczerze, że ruch MAGA nie przetrzyma tej wojny, dzieląc się na MAGA „właściwy”, skupiający amerykańskich patriotów spod znaku „America First!”, ze skłonnością do izolacjonizmu i dobrowolnej rezygnacji z hegemonii nad światem, aby podzielić się rządami z Chinami i Rosjanami w postaci tzw. koncertu mocarstw.
Niestety, w Białym Domu górę wzięła frakcja budowniczych Trzeciej Świątyni i oczekiwania na mesjasza – ale nie tego samego, który już dawno się ujawnił i został ukrzyżowany 2.000 lat temu. Dla tego apokaliptycznego celu USA ma wzniecić III wojnę światową. Z polskiej perspektywy aż trudno uwierzyć, że tak irracjonalna idea może mieć za Oceanem kilkadziesiąt milionów fanatycznych zwolenników. Przy Pecie Hegsecie, ambasadorze amerykańskim w Izraelu Mike’u Huckabeem i osobistej doradczyni do spraw duchowych prezydenta Trumpa Paulą White irańscy ajatollahowie to wolterianie, wolnomyśliciele i religijni sceptycy. Za całym tym biznesem stoi w cieniu ateista Bibi Netanjahu i śmieje się z szaleńców z USA, którzy dali się wciągnąć w wojnę za Izrael, a właściwie to dla ratowania głowy Bibiego ściganego w Jerozolimie za łapówkarstwo przez cały batalion prokuratorów.
Po rozkładzie ruchu MAGA nie widzę szans na wygranie przez Republikanów tzw. wyborów cząstkowych do Kongresu w przyszłym roku, w wyniku czego Donald Trump straci większość parlamentarną. Nie widzę też szans na wygrane wybory prezydenckie przez J.D. Vance’a, acz widać, że racjonalnie nie wychyla się i nie wypowiada, nie chcąc być obciążonym klęską trumpizmu. Ale ludzie i tak będą go z Donaldem Trumpem już zawsze kojarzyć. Przyszłym prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie więc demokrata.
Izraelsko-amerykańska wojna napastnicza na Iran stała się katalizatorem przemian w polityce światowej. Od samego początku Trump słusznie twierdził, że czas hegemonii amerykańskiej skończył się, gdyż pozycja USA w świecie spada z powodu szybkiego wzrostu znaczenia innych państw. Własny potencjał nie spada, rośnie, lecz świat rośnie szybciej. Dlatego trzeba się panowaniem nad światem podzielić. Stąd była polityka paktowania z Putinem, inicjatywa grupy G5, Rady Pokoju, etc. Była to polityka racjonalna i sam ją osobiście chwaliłem.
Niestety, dla Bibiego i za poradą zięcia, Trump sam pogrzebał swoją własną koncepcję porządku światowego, wkraczając na drogę podbojów głoszoną przez wrogich mu neokonserwatystów. Ale świat się zmienił i do hegemonii USA nie ma powrotu. Europa nie uznaje już hegemonii amerykańskiej. Pod naciskami Trumpa na wojnę Wielka Brytania zgodziła się wysłać… 8 żołnierzy w celu ewentualnego rozbrajania min morskich. Pełne poparcie militarne zadeklarowały tylko Estonia i Albania, ale jakoś nie spodziewam się, aby Siódma Flota imperium estońskiego przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść amerykańską. Stany Zjednoczone zostały same, osamotnione i izolowane w świecie, który nie ma żadnego pomysłu jak wygrać tę wojnę nie wysyłając na wieloletnie walki w górach armii lądowych, gdzie czekają na nią milionowa armia perska i całe tabuny dronów najróżniejszych rodzajów.
Co więcej, świat już wie, że amerykańskie bazy nie chronią własnego terytorium. Gorzej, niczym czerwona płachta na byka przyciągają pociski balistyczne i drony przeciwnika na własne terytorium. Obrona przeciwlotnicza satrapii arabskich szejków nie radzi sobie, co grozi upadkiem petrodolara i dedolaryzacją gospodarki, a to może spowodować ekonomiczny cyklon w USA. Po odcięciu importu żywności i zniszczeniu fabryk odsalania wody w satrapiach może zapanować głód i pragnienie, co może skończyć się rewolucją polityczną.
Po trzech tygodniach słyszymy, że amerykańskie arsenały są puste, a przemysł amerykański potrzebuje miesięcy lub nawet lat, aby je odbudować. Uruchomiono żelazne rezerwy pocisków manewrujących Tomahawk, trzymane na wypadek wojny z Chinami. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że Amerykanie wyprowadzili całą produkcję do Azji, bo było tam taniej i w warunkach globalnego rynku taniej było wszystko sprowadzać. Pomysł genialny, o ile… nie prowadzi się wojny z Azją.
Iran oczywiście tej wojny militarnie nie wygra, ale remis jest możliwy, co dla Iranu byłoby sukcesem, a dla USA klęską. Kto tę wojnę wygra? Typuję Chiny. W pewnym momencie Xi Jinping zostanie przez wyczerpane walczące strony poproszony o pośrednictwo w negocjacjach. Wyjdzie z tych negocjacji jako imperator świata, który podyktował pokój.
Istnieje pewna kwestia, która zjednoczyła Zachód tuż po zakończeniu II wojny światowej, a mianowicie kult Churchilla, którego Trump pozostaje zagorzałym wielbicielem – do tego stopnia, że na swoim biurku trzyma popiersie owego angielskiego mężu stanu.
Ale gdyby Hitler – w swojej patologicznej obsesji na punkcie “Lebensraum’u” – zaczął najpierw od pokonania Wielkiej Brytanii, zamiast połamania sobie zębów na Związku Sowieckim, dziś o Churchillu mielibyśmy zupełnie inne wyobrażenie: wcale nie jako o polityku, który z ogromną determinacją ocalił imperium brytyjskie, ale jako o elitarnym konserwatyście i podżegaczu wojennym, który wpędził swój kraj w poważne kłopoty. Churchill wiedział, że może liczyć na Stany Zjednoczone i ich zamiar przystąpienia do konfliktu: jego determinacja była determinacją lokalnego wielmoży, który miał zapewnione wsparcie.
Nie skupiajmy się jednak zbytnio na tym fakcie, ponieważ istnieje coś, co mogłoby połączyć Trumpa i Churchilla o wiele silniej: to właśnie ten ostatni – pełniąc funkcję pierwszego lorda Admiralicji w latach 1911–1915 – był pomysłodawcą operacji desantowej w Dardanelach, znanej również jako kampania na półwyspie Gallipoli, która zakończyła się jedną z najbardziej upokarzających porażek w historii Anglii. wikipedia.org/wiki/Gallipoli_campaign
Chcąc przejąć kontrolę nad Cieśniną Dardanelską, która znajdowała się wówczas w rękach Turcji – ówczesnego Imperium Osmańskiego i sojusznika państw centralnych – aby umożliwić przepływ statków i dostaw do i z Rosji, Churchill zaplanował i przeforsował tęże szaloną próbę inwazji, sądząc, że armia turecka jest zdezorganizowana, słaba i niemal anachroniczna.
Pomysł polegał na sforsowaniu cieśniny przez flotę angielsko-francuską, która następnie miała wysadzić siły inwazyjne, które w wyobraźni Churchilla miały w krótkim czasie dotrzeć do Stambułu. Zakładano, że zdecydowana akcja morska w połączeniu z desantem szybko wywoła bunt ludności przeciwko rządowi Envera Paszy i zmusi Osmanów do kapitulacji.
Były to jednak złudzenia, ponieważ dowództwo nad tureckimi oddziałami sprawowali oficerowie niemieccy, a także dlatego, że forty w Dardanelach były bronione przez doskonałe działa firmy Krupp – w szczególności przez haubice kalibru 152 mm, które były również bardzo mobilne i mogły być nieustannie przemieszczane, co pozwalało uniknąć ostrzału morskiego; i wreszcie dlatego, że Turcy – w momencie, gdy zostali zaatakowani – w ogóle nie myśleli o buncie.
Już sama wstępna kampania morska okazała się katastrofą – wiele okrętów zostało poważnie uszkodzonych lub zatopionych, w tym trzy pancerniki i jeden krążownik liniowy. Doprowadziło to do wniosku, że kwestii tej nie da się rozwiązać wyłącznie z daleka, tj. przy pomocy ciężkiej artylerii okrętowej i konieczne będzie przeprowadzenie zakrojonej na szeroką skalę operacji desantowej: efektem tego było 250 tysięcy ofiar śmiertelnych [z obu stron md] na przestrzeni roku bezsensownych starć, aż do momentu, gdy wojska Ententy zostały zmuszone do wycofania się, ale stało się to nie wcześniej niż po zastąpieniu Churchilla przez lorda Balfoura, któremu – po zakończeniu wojny – zawdzięczamy zaaranżowanie Bliskiego Wschodu w sposób, jaki znamy.
W zeszłym tygodniu, Douglas MacGregor zwrócił uwagę na niepokojące podobieństwo do tego, co administracja Trumpa próbuje osiągnąć podczas wojny z Iranem. Ostrzega on, że jakiekolwiek siły amerykańskie, które spróbują wylądować na którejś z wysp Zatoki Perskiej lub na wybrzeżu Cieśniny Ormuz, poniosą katastrofalne straty z powodu potężnej siły ognia, jaką dysponuje Iran. I nie chodzi tu tylko o uzbrojenie: podobnie jak w przypadku Dardaneli, irańskie wybrzeże jest dość niedostępne i otoczone górami, więc trudno będzie przedostać się dalej niż na pierwsze odcinki plaży – nawet jeśli okręty zdołają dotrzeć do nich na odpowiednią odległość – nie ulegając wcześniej zniszczeniu lub zatopieniu przez irański ostrzał.
Jak pisze znany komentator: „Arogancja prezydenta, który uchylił się od służby wojskowej podczas wojny w Wietnamie, w połączeniu z infantylną i psychotyczną postacią sekretarza ds. wojny oraz hollywoodzkim wizerunkiem bohatera w stylu Churchilla, to przepis na katastrofę”.
Trump ma wprawdzie popiersie Churchilla na swym biurku, ale jest nader mało prawdopodobne, by posiadał jakąkolwiek wiedzę historyczną i zdawał sobie sprawę z tego, że jego idol był sprawcą bezsensownej rzezi, która kosztowała go stanowisko. Prawdopodobnie nie wie też, że to właśnie Churchill przekonał administrację Eisenhowera do rozpoczęcia operacji zmiany reżimu w Iranie w roku 1953, po tym jak premier Mohammad Mossadeq znacjonalizował przemysł naftowy kraju, znajdujący do tamtej pory w rękach Brytyjczyków, jak również takich wpływowych akcjonariuszy, jak dynastia Sabaudów. Ale to już inna historia. To MI6 przeprowadziło całą operację, która wyniosła na tron szacha, tak uwielbianego przez światowe magazyny plotkarskie, a który w rzeczywistości był niczym innym jak okrutnym dyktatorem.
Tak więc, (mówiąc obrazowo)duch Churchilla unosi się nad głową Trumpa: niemal jako alfa i omega trwających sto lat wysiłków zmierzających do podporządkowania.
Aleksander Dugin o wojnie eschatologicznej i irańskiej strategii oporu.
Z definicji Trump nie mógłby wygrać wojny z Iranem. I nie może. Pytanie tylko, jak dokładnie ją przegra. To, co mówi, jest niemal bez znaczenia. To po prostu agonia – nie tylko jego osobista agonia, ale agonia całego systemu.
Lobby izraelskie, mimo swojej niezwykłej skuteczności, pociągnie Trumpa w dół. A on pociągnie je w dół ze sobą. To gwarantowane wzajemne zniszczenie.
W lobby syjonistycznym wszystko jest niezwykle racjonalne i starannie wykalkulowane – aż do momentu, gdy nastąpi ostateczny akt: przyjście Mesjasza. To jest weksel, na którym wszystko jest zbudowane. Jest on wystawiony na przyszłe wydarzenie. Jeśli ta przyszłość się nie ziści, wszystko się zawali.
Chrześcijański syjonizm jest jeszcze gorszy: wszystko opiera się w nim na czystej halucynacji (wniebowzięcie ich kościoła itd.), która nie może się wydarzyć, bez względu na to, jak bardzo się tego pragnie.
W ten sposób suma racjonalnych kroków podjętych przez siły, które przejęły kontrolę nad Trumpem, kończy się irracjonalnym akordem. Nieuchronnie.
Iran ma swoją własną eschatologię. Ale nie na niej polega; opiera się na oporze. Cokolwiek Irańczycy mogą sobie wymarzyć, właśnie teraz bronią swojej ojczyzny przed inwazją robactwa, morderców i koalicji Epsteina. Po upadku kompromisowego przywództwa, w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej pozostały tylko najtwardsze, najbardziej nieugięte siły – ludzie, którzy nie mają nic do stracenia i nic do negocjacji. A już najmniej z robactwem, mordercami i koalicją Epsteina.
Irańczycy głęboko gardzą tchórzliwymi, chwiejnymi Arabami. A sztuczny raj, który ci Arabowie tak pieczołowicie zbudowali – z łatwością go zniszczą. Już go niszczą. Dotarcie do Izraela jest trudniejsze, ale oni również tam dotrą.
Z jeszcze większym zapałem gotowi są wysadzić w powietrze światową gospodarkę, systemy energetyczne i handel, zerwać kable internetowe na dnie Cieśniny Ormuz i zatopić tak zachwalaną flotę zachodnią – wojskową i cywilną – przy użyciu tanich dronów morskich.
Syjoniści postępują eschatologicznie; szyici bronią się eschatologicznie. Irańczycy nie żyją w oczekiwaniu na przyszłość. Stawiają desperacki opór, wszelkimi możliwymi sposobami, tu i teraz.
Widząc to, Trump zachwiał się. Oczywiście, nie wierzy w żadnego mesjasza, ani w czasy zbawienia, ani w Amaleka, ani w Goga i Magoga. Wierzy w siebie i w ryzykowne, nieskrępowane spekulacje giełdowe. To nie fanatyzm religijny, a raczej egocentryczna psychopatia na tle ogólnego wyczerpania starczego i konsekwencji jego burzliwych eskapad na wyspie Epsteina, które pozostawiły głębokie blizny.
Niewykluczone, że Trump w ostatniej chwili zdecyduje się porzucić ten kurs – który ewidentnie zmierza ku katastrofie – zrzucić winę za wszystko na alkoholika Hegsetha i spróbować płynąć na fali, z której właśnie zsuwa się po linie. Ale wtedy musiałby poświęcić syjonistów. Upubliczniliby nagrania z akt Epsteina, ale wtedy Trump mógłby się tym nie przejmować. Albo mógłby ich nie poświęcić i po prostu pójść na dno jak kamień. Albo mógłby umrzeć z powodu stresu. Nie jest już młody. Już zasypia na konferencjach prasowych i czasami nie rozpoznaje ludzi wokół siebie. Śmiał się z Bidena, ale lata robią swoje.
W tej chwili najważniejsze jest to, że Iran wytrzyma – że wytrzyma jeszcze chwilę. Od tego zależy los ludzkości. Wszystko stoi na krawędzi ostatecznego upadku, ale ten, kto upadnie pierwszy, daje stronie przeciwnej szansę na przegrupowanie się i podjęcie działań.
Jednocześnie, tech-bracia z Doliny Krzemowej mają swoją własną eschatologię. Prezes NVIDII ogłosił przedwczoraj, że sztuczna inteligencja ogólna (AGI) już istnieje; w konsekwencji, osobliwość, przed którą ostrzegał Elon Musk, nadeszła. Ludzie nie są już potrzebni, konkludują chłodno tech-bracia – i być może mają własny plan wobec tych eschatologicznych bitew. To nie przypadek, że ich ideolog, Peter Thiel, podróżuje po Europie, wygłaszając wykłady na temat „Antychrysta i Katechona”. Mówiąc „Antychryst”, ma na myśli Sorosa, globalistów i Gretę Thunberg (co jest prawdą); mówiąc „Katechon”, ma na myśli siebie i Sztuczną Inteligencję Ogólną (AGI) – co jest całkowicie błędne, ponieważ to również jest Antychryst, tylko bardziej zaawansowany, współczesny.
Murray twierdzi, że mimo iż Trump sprawia wrażenie klauna, byłoby strasznym błędem brać to za prawdę, ponieważ Trump jest bezwzględny i bardzo niebezpieczny, a jego celem jest zniszczenie Palestyńczyków w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, Iranu i Irańczyków, a jednocześnie wspiera przejęcie Libanu i Syrii przez Izrael na rzecz Wielkiego Izraela i Stanów Zjednoczonych.
„Same kłamstwa i żarty, a jednak człowiek słyszy to, co chce słyszeć, a resztę ignoruje” „Bokser”, Paul Simon
Słuchanie Donalda Trumpa jest jak wpatrywanie się w płytę kręcącą się na gramofonie i odkrywanie, że umysł wiruje wraz z oczami. Coś, co tu gra, przyprawia o szaleństwo, nie w sensie Patsy Cline, która śpiewała „Crazy” o utraconej miłości, ale raczej w sensie oryginalnego tytułu piosenki – „Stupid” – według Willy’ego Nelsona, autora.
Trump jest jak gangster Vincent Gigante, który przechadzał się po Greenwich Village w kapciach, piżamie i szlafroku, próbując przekonać prokuratorów federalnych, że jest szalony. Bełkot Trumpa to podobny wybryk. Tylko bardzo głupi człowiek dałby się na to nabrać. Irańczycy nie są głupi i my też nie powinniśmy być.
Jego ostatnia czcza gadanina pojawiła się wczoraj rano, kiedy po kilku dniach gróźb „zniszczenia” irańskiej sieci energetycznej, jeśli ten nie otworzy Cieśniny Ormuz w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, oświadczył, że odkłada takie ataki na pięć dni, ponieważ USA i Iran przeprowadziły „produktywne rozmowy”. Powiedział:
Poleciłem Departamentowi Wojny odroczenie wszelkich ataków militarnych na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną na okres pięciu dni, pod warunkiem powodzenia trwających spotkań i dyskusji.
Niedługo potem Iran zaprzeczył, jakoby takie negocjacje miały miejsce. Materiał irańskiej PRESSTV brzmiał: „Negocjujemy z wrogami za pomocą uderzeń o dużej sile rażenia”, jednocześnie bombardując Izrael falami pocisków.
Trzeba mieć ogromne kłopoty z pamięcią, żeby zapomnieć o tym, że Trump w przeszłości używał „negocjacji” jako pretekstu do ataku na Iran. To podstępny kłamca i to prawdopodobnie kolejna rażąca taktyka opóźniająca, która potrwa dzień, dwa, a może nawet pięć.
Staje się to szczególnie prawdziwe, gdy Simplicius i inni donoszą, że 82. Dywizja Powietrznodesantowa USA „otrzymała instrukcje rozmieszczenia”, a piechota morska kieruje się do Iranu. Istnieje również prawdopodobieństwo, że Pakistan potajemnie wysyła wojska amerykańskie do Iranu od wschodu.
27 lutego, dzień przed atakiem USA i Izraela na Iran, zadałem pytanie: „Czy to tylko zbieg okoliczności, że podczas gdy Trump gromadzi siły uderzeniowe na zachód i południe od Iranu, Pakistan atakuje Afganistan, który to kraj rozciąga się wzdłuż 950-milowej wschodniej granicy Iranu?”
W odpowiedzi na takie ataki Trump stwierdził: „Pakistan [który ma około 170 głowic nuklearnych] radzi sobie znakomicie”.
Kiedy amerykańskie media głównego nurtu donoszą, że Trump rozważa opcje dotyczące wojsk w Iranie, można być niemal pewnym, że już podjął taką decyzję. Właśnie usłyszałem od znajomego, że jego syn, żołnierz, otrzymał wszystkie szczepienia, a jego jednostka jest wysyłana na misję. Dokąd? Nie potrafi powiedzieć.
Ta wojna nieubłaganie zmierza w kierunku niezwykle niebezpiecznej fazy, a ponieważ Amerykanie i rosnąca liczba żołnierzy amerykańskich sprzeciwiają się jej, rośnie ryzyko ataku pod fałszywą flagą w USA, który wywołałby oburzenie Amerykanów wobec Iranu. Były analityk CIA, Ray McGovern, właśnie ostrzegł przed taką możliwością.
Przez lata panował powszechny konsensus wśród mediów głównego nurtu i niezależnych, że dwukrotne objęcie przez Trumpa urzędu prezydenta było zerwaniem z tradycją, ponieważ jest on osobliwą postacią bez żadnego doświadczenia politycznego itd. Tę opinię wyrażali zarówno ci, którzy go kochają, jak i ci, którzy go nienawidzą. Ja od lat argumentuję coś przeciwnego: że od samego początku jest postacią establishmentu, w kostiumie scenicznym, że tak powiem. Niewielu się z tym zgadza. Niedawno napisałem:
Niektórzy twierdzą, że to dlatego, że jest zupełną anomalią i udało mu się dwukrotnie zostać prezydentem dzięki dziwnemu zrządzeniu losu. Jeśli tak jest, byłby to pierwszy i drugi raz w historii nowożytnej, kiedy to się zdarzyło. Człowiek bez politycznego doświadczenia, komiczny żart rodem z reality show, napuszony, gruby imprezowicz z dziwacznie farbowanymi włosami, który mówi jak dziewczyna z Doliny Wschodniego Wybrzeża, kobieciarz, bardzo bogaty nowojorski handlarz nieruchomościami itd. zdobywa głosy przeciętnych Amerykanów, którzy tracą pracę w rolnictwie i fabrykach i są wściekli na rząd. Podawano najróżniejsze wyjaśnienia tej „anomalii”, z tym jednym wyjątkiem, że poza wyglądem anomalią to nie było.
Wygląda na to, że coraz więcej osób podziela tę opinię. W niedawnym artykule „Seeing Trump Clearly” Craig Murray, były brytyjski dyplomata, pisarz i szkocki obrońca praw człowieka, który uczestniczył w procesie ekstradycyjnym Juliana Assange’a i relacjonował jego przebieg, napisał:
Pocieszające jest widzieć Trumpa jako błazna, akceptować prezentowaną powierzchowność pyskatego i niewykształconego ignoranta, który miota się między opcjami politycznymi i nie rozumie świata geopolityki.
Ale to bzdura.
Murray twierdzi, że mimo iż Trump sprawia wrażenie klauna, byłoby strasznym błędem brać to za prawdę, ponieważ Trump jest bezwzględny i bardzo niebezpieczny, a jego celem jest zniszczenie Palestyńczyków w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, Iranu i Irańczyków, a jednocześnie wspiera przejęcie Libanu i Syrii przez Izrael na rzecz Wielkiego Izraela i Stanów Zjednoczonych.
Tak, to prawda, że Trump i jego skorumpowana rodzina również dorabiają się na Bliskim Wschodzie, dokonując zabójczych interesów finansowych, ale jego polityka jest częścią długoterminowej strategii USA. Co najważniejsze, Murray pisze [podkreślenie moje]:
Niezbędne jest, aby nie stracić z oczu ponadpartyjnego charakteru długoterminowego planu Stanów Zjednoczonych. W bardzo realnym sensie Trump kontynuuje – choć znacznie przyspieszył – politykę Bidena, który chronił i umożliwiał ludobójstwo w Strefie Gazy. Sukces tej polityki USA jest fenomenalny. Wystarczy pomyśleć, że zaledwie 18 miesięcy temu syjonistyczni „prezydenci” Al-Dżolani z Syrii i Aoun z Libanu nie byli u władzy. Obaj zostali wyniesieni do władzy w wyniku działań militarnych wspieranych przez USA, przez działania Izraela przeciwko Hezbollahowi oraz przez aktywność sił HTS sponsorowanych przez CIA i MI6. Wprowadzeni przez Bidena, są teraz centralnym elementem strategii Trumpa.
To samo można powiedzieć o ponadpartyjnym charakterze strategii USA wobec ukraińskiej wojny zastępczej przeciwko Rosji i agresywnych posunięć wobec Chin, przewidywanych dziesięć lat temu przez nieżyjącego już, wybitnego dziennikarza Johna Pilgera w jego poruszającym filmie dokumentalnym „Nadchodząca wojna z Chinami”.
Pewnego wieczoru mężczyzna wybrał się na spacer po swojej dzielnicy mieszkalnej w małym, bardzo liberalnym (Partia Demokratyczna) miasteczku w Nowej Anglii. Nie spotkał nikogo poza wiewiórką, kilkoma wronami i stadem czarnych sępów krążących nad głową.
Gdy wracał do domu, z bocznych drzwi dużego domu, na którym od lutego 2022 roku wisiała flaga Ukrainy, wyszedł mężczyzna. Rozpoznał w nim mężczyznę, który przekazał lokalnej bibliotece dużą kolekcję książek o CIA, Rosji, Philipie Agee (byłym dysydencie CIA) itp.
Mężczyzna zaczął rozrzucać żelki na trawniku. Spacerowicz zapytał go, co robi, a mężczyzna odpowiedział, że robi to, aby powstrzymać Irańczyków przed inwazją. Spacerowicz powiedział: „Ale Irańczycy nas nie najeżdżają”. Na co mężczyzna odparł: „Widzisz? To działa. Rosjanie boją się żelek”.
Trump przyznał, że Iran zaatakował lotniskowiec USS Ford:
„Biegliśmy, by ratować życie”
Trump przyznał, że siły irańskie przeprowadziły skoordynowany atak z wielu kierunków na lotniskowiec USS Gerald R. Ford, zmuszając amerykański lotniskowiec do odwrotu pod presją.
Prezydent USA Donald Trump poinformował, że siły irańskie przeprowadziły skoordynowany atak na USS Gerald R. Ford, zauważając, że ten największy na świecie lotniskowiec stał się celem wielotorowego ataku na Morzu Czerwonym, w ramach eskalacji odwetu Teheranu za agresję USA i Izraela, która rozpoczęła się 28 lutego.
Przemawiając w piątek na forum inwestycyjnym w Miami, Trump nazwał rozwijającą się sytuację „poważną” dla Marynarki Wojennej USA, stwierdzając, że skala i intensywność operacji szybko przekroczyły oczekiwania.
Była godzina pierwsza w nocy.„” – powiedział Trump, wspominając moment, w którym statek został zaatakowany „z 17 różnych stron”.
„Dowiedzieliśmy się, że mamy problem ” – dodał.
„Byli tu, byli tam. Uciekliśmy, by ratować życie, i wszystko się skończyło”.„Powiedział Trump, przytaczając historię dowódcy marynarki wojennej, który w tym czasie znajdował się na pokładzie.
Lotniskowiec USS Gerald R. Ford, stanowiący centralny element amerykańskiej projekcji siły morskiej, został wysłany do Azji Zachodniej w ramach agresji Waszyngtonu na Iran. Natychmiast po zgłoszeniu kolizji lotniskowiec został zmuszony do opuszczenia teatru działań wojennych w wyniku pożaru, który wybuchł na pokładzie 12 marca . W wyniku pożaru rannych zostało wielu członków załogi, około 200 marynarzy zostało rannych wskutek zatrucia dymem, a znaczne części okrętu uległy uszkodzeniu.
Po prawie dziewięciu miesiącach nieprzerwanego działania, naznaczonego narastającymi problemami technicznymi, w tym ciągłymi awariami systemów, które już wcześniej budziły obawy o niezawodność operacyjną okrętu w warunkach długotrwałego obciążenia, okręt wojenny początkowo wycofał się na grecką wyspę Kretę.
Pomimo przebiegu wydarzeń Pentagon upierał się, że szkody zostały wyrządzone przez „niezwiązanyz operacjami bojowymi”pożar w pralni , próbując przedstawić wycofanie wojsk jako normalny problem techniczny, a nie wynik działań wojskowych.
****
Irańscy urzędnicy kategorycznie odrzucili tę wersję, twierdząc, że jest to wyraźna próba ukrycia skutków irańskich działań odwetowych, które coraz bardziej obnażają słabości nawet najnowocześniejszych amerykańskich zasobów militarnych.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wyśmiał amerykańską wersję wydarzeń, mówiąc: „Jaki gigant militarny, w obliczu kryzysu, jest zmuszony opuścić pole bitwy z powodu pożaru pralni?”
Teheran wielokrotnie ostrzegał, że amerykańskie lotniskowce operujące na wodach regionalnych będą traktowane jako uzasadnione cele , podkreślając, że ich obecność stanowi bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności Iranu.
W tym kontekście irańscy urzędnicy i analitycy uważają nagłe wycofanie lotniskowca za wyraźny dowód, że ciągłe operacje rakietowe i dronów nakładają realne ograniczenia na siły amerykańskie, osłabiając zdolność Waszyngtonu do utrzymania kontroli pomimo jego miażdżącej przewagi technologicznej.
Irańskie wojsko poinformowało również o udanych atakach dronów i rakiet na inny amerykański lotniskowiec USS Abraham Lincoln, co potwierdziło deklarowaną przez Teheran rozszerzającą się i skuteczną strategię odstraszania, która może zmienić równowagę militarną w regionie.