Inwazja na Ceutę – narzędzie geopolitycznej układanki Izraela i USA

Inwazja na Ceutę – narzędzie geopolitycznej układanki Izraela i USA

Posted by Marucha 2026-08-28 marucha/inwazja-na-ceute-narzedzie-geopolitycznej-ukladanki-izraela-i-usa

Koniec lipca stał się teatrem największego szturmu imigrantów na Ceutę, hiszpańską enklawę na północnym wybrzeżu Afryki. Jednego dnia do tego 83-tysięcznego miasta wdarło się około 60 tysięcy, głównie młodych mężczyzn w wieku poborowym.


Można sobie wyobrazić przerażenie mieszkańców widzących tłumy wałęsających się mężczyzn szukających zaczepki, wskutek czego zapanował chaos.

Świat natychmiast obiegły zdjęcia i filmy przedstawiające biednych ludzi usiłujących za wszelką cenę, często z narażeniem życia, dostać się do upragnionej Europy.

Niemniej jednak wydarzenie to, ze względu na swoją złożoność, nie może być analizowane wyłącznie jako ciekawostka medialna czy kryzys humanitarny. Przede wszystkim należy na nie spojrzeć jako na przemyślane narzędzie w złożonej układance geopolitycznej. Dlatego, aby zrozumieć przyczyny tego, co doprowadziło do tych wydarzeń, trzeba cofnąć się w czasie i tam szukać źródeł.

Historia relacji między Hiszpanią a Marokiem, a szerzej – między Hiszpanią a Afryką Północną – jest wynikiem wielowiekowych kontaktów politycznych, militarnych i kulturowych. Ich początki sięgają VIII wieku, kiedy Maurowie podbili znaczną część Półwyspu Iberyjskiego. Od XV wieku Hiszpania rozpoczęła ekspansję w Afryce Północnej. XIX i początek XX wieku były okresem intensywnej kolonizacji, natomiast w latach 60. i 70. XX wieku nastąpił proces dekolonizacji. Współcześnie relacje w tym regionie są złożone. Obok współpracy gospodarczej i politycznej występują również spory dotyczące granic, migracji oraz statusu Sahary Zachodniej.

Istotnym punktem napięć pozostają także Ceuta i Melilla – dwa hiszpańskie miasta autonomiczne położone na północnym wybrzeżu Afryki, które od ponad pięciu wieków są częścią Hiszpanii. Jednak Rabat od czasu uzyskania przez Maroko niepodległości w 1956 roku uznaje je za część swojego terytorium.

Prawo międzynarodowe nie uznaje Ceuty i Melilli za kolonie, a ONZ nie uwzględnia ich na liście terytoriów oczekujących na dekolonizację, co w praktyce oznacza, że obie eksklawy należą do Hiszpanii, a zarazem stanowią jedyne lądowe granice Unii Europejskiej z Afryką.

Ich położenie sprawia, że są szczególnie podatne na presję migracyjną. Wystarczy przekroczyć przejście graniczne, przejść przez płot lub przepłynąć niewielki odcinek morza, by znaleźć się w upragnionym Eldorado. To zresztą jest tam normalnym procederem. Przejścia graniczne w Ceucie i Melilli niemal codziennie są atakowane przez grupy mężczyzn, którzy w ten sposób próbują przedostać się do Europy.

Innym spornym terytorium jest Sahara Zachodnia, leżąca w północno-zachodniej Afryce. W 1884 roku Hiszpania ustanowiła protektorat nad tym terytorium, jednak w 1976 roku wycofała się z tego terenu, nie rozwiązując kwestii jego statusu. W międzyczasie narodziły się ruchy niepodległościowe, z których najważniejszym stał się Front Polisario, utworzony w 1973 roku.

Przełomowym momentem był rok 1975, kiedy Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w wydanej opinii uznał prawo mieszkańców Sahary Zachodniej do samostanowienia. Mimo tego król Maroka Hassan II zorganizował tzw. Zielony Marsz, w którym około 350 tysięcy Marokańczyków przekroczyło granicę Sahary Zachodniej, aby zamanifestować roszczenia Maroka do tego obszaru.

W 1976 roku Front Polisario ogłosił powstanie Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej i rozpoczęła się wojna z Marokiem i Mauretanią. Po kilku latach walk Mauretania zrezygnowała ze swoich roszczeń, co wykorzystało Maroko i przejęło kontrolę nad opuszczonymi przez nią terenami.

W 1991 roku, dzięki mediacji ONZ, zawarto zawieszenie broni, a jednym z jego głównych założeń było przeprowadzenie referendum, do którego nigdy nie doszło.

Obecnie większość terytorium Sahary Zachodniej znajduje się pod administracją Maroka, które je uważa za integralną część swojego państwa, natomiast Front Polisario kontroluje wschodnią część terytorium. ONZ nadal uznaje Saharę Zachodnią za terytorium niesamorządne, którego ostateczny status powinien zostać określony zgodnie z prawem mieszkańców do samostanowienia.

Część państw uznaje Saharyjską Arabską Republikę Demokratyczną, natomiast inne popierają marokański plan przyznania temu obszarowi szerokiej autonomii w granicach Maroka, w tym USA, które w 2020 roku uznały suwerenność Maroka nad Saharą Zachodnią.

Właśnie te dwa nierozwiązane spory – o Ceutę i Melillę oraz o Saharę Zachodnią – są kluczowe dla zrozumienia współczesnych relacji Hiszpanii i Maroka. Bez tego kontekstu trudno zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się w Ceucie.

Inwazja pod koniec lipca nie była pierwszą tego typu demonstracją siły. Już w 2021 roku w ciągu kilku godzin do Ceuty wdarło się około 10–14 tysięcy Marokańczyków i tak jak teraz – była to rozgrywka polityczna pomiędzy Rabatem a Madrytem. Hiszpania przyjęła wówczas do szpitala szefa Frontu Polisario, co Rabat uznał za wrogi gest i wykorzystał jako pretekst, aby 17 maja tysiące Marokańczyków wdarły się do tego hiszpańskiego miasta.

W obu przypadkach świat zobaczył jednak przede wszystkim obrazy kryzysu migracyjnego. Media ze szczegółami opowiedziały nam o tym, co wydarzyło się w sławetny czwartek. Z detalami pokazywały ludzi walczących z morzem i biedne dzieci pozostawione przez rodziców. Spójrzmy jednak, jak ta „inwazja” wyglądała od strony Maroka.

Otóż 29 lipca, w środę wieczorem, król Maroka Mohammed VI wygłosił przemówienie z okazji 27. rocznicy swojego wstąpienia na tron. Starał się w nim stworzyć wizerunek stabilności i postępu gospodarczego kraju.

Jednak zaledwie kilka godzin później dziesiątki tysięcy Marokańczyków próbowały opuścić kraj i przedostać się do Ceuty. Kontrast ten podważył oficjalną narrację rządu, a główną ofiarą polityczną, oprócz samego monarchy, stał się szef rządu Aziz Akhannouch. W ten sposób inwazja na Ceutę stała się rozgrywką polityczną przed wrześniowymi wyborami – ruchem wymierzonym w obecną władzę.

To, co wydarzyło się w ów czwartek, nie było spontanicznym aktem. Już kilka dni wcześniej tysiące młodych ludzi podążały przez Maroko w kierunku Ceuty. Robili to pociągami, ciężarówkami, a także pieszo. Dziennik „El Mundo” opublikował wypowiedzi niektórych z nich, którzy twierdzili, że na trasie ich wędrówki nie było żadnych marokańskich kontroli policyjnych.

Według „The New York Times” władze marokańskie wręcz zachęcały ludzi do przekroczenia granicy. Natomiast hiszpańska Gwardia Cywilna i służby specjalne wykryły agentów marokańskiego wywiadu obecnych w tłumie ludzi maszerujących na Ceutę. Ustalono również, że wielu młodych ludzi zrezygnowało z pracy, a za tę specyficzną „wycieczkę” do Hiszpanii otrzymywali około 350 euro.

W ostatnich dniach Facebook stanął na wysokości zadania i zlikwidował kilka grup liczących ponad 230 tysięcy członków, które od kilku lat służyły jako platformy do organizacji i koordynacji nielegalnych przekroczeń granicy z Hiszpanią. Wśród publikowanych treści znajdowały się reklamy płatnych przewodników, mapy z trasami do Ceuty i Melilli, porady dotyczące pokonania przeszkód granicznych i odcinka morskiego, oraz oferty zakupu sprzętu, który mógł być wykorzystywany podczas podróży.

Jak widać, ta inwazja była dobrze zorganizowanym przedsięwzięciem, a świat przy okazji zobaczył, że ruch migracyjny jest dobrze zorganizowanym przemysłem.

Analizując ostatnie wydarzenia, można zauważyć, że to, co się wydarzyło, ma jeszcze szerszy wymiar. Tutaj w grę wchodzą ostatnie napięcia pomiędzy USA a Hiszpanią w sprawie NATO i Iranu.

Odmowa Hiszpanii udzielenia USA dostępu do baz wojskowych w Rota i Morón podczas kampanii irańskiej, konsekwentne pozostawanie poniżej poziomu wydatków uzgodnionego w NATO oraz konfrontacyjna postawa premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza wobec administracji Donalda Trumpa – te okoliczności nieoczekiwanie otworzyły Maroku możliwość wysuwania śmiałych roszczeń wobec Ceuty i Melilli.

Natomiast Izrael, jako nowy i najważniejszy partner Maroka, natychmiast dostrzegł w tej wyjątkowej sytuacji okazję do realizacji własnych celów i działając w ramach sojuszu pod przewodnictwem USA, dyplomatycznie zaczął wspierać Rabat.

Tak też w marcu tego roku Michael Rubin z American Enterprise Institute wezwał administrację Trumpa do formalnego uznania Ceuty i Melilli za okupowane terytorium marokańskie, a Hiszpanię określał mianem „kolonialnej potęgi”.

Kilka dni później kongresmen Mario Díaz-Balart, przewodniczący Podkomisji ds. Bezpieczeństwa Narodowego Izby Reprezentantów, a zarazem jeden z najbliższych kongresowych powierników Marca Rubio, publicznie oświadczył, że obie eksklawy „nie znajdują się na terytorium geograficznym Hiszpanii”, lecz na terytorium Maroka, a ich los już dawno powinien zostać ustalony.

Oliwy do ognia dolał wewnętrzny e-mail Pentagonu, o którym w kwietniu 2026 roku poinformował Reuters. W jego treści znajdowała się m.in. informacja o zawieszeniu członkostwa Hiszpanii w NATO, które miało być konsekwencją odmowy wspierania operacji USA przeciwko Iranowi. To nie były jedyne sygnały narastającej niechęci Waszyngtonu wobec Madrytu. Sekretarz obrony Pete Hegseth wyraził pogardę wobec europejskich, jak to określił, „pasożytów”, wskazując Hiszpanię jako wątpliwego „sojusznika”. Natomiast w marcu sam Donald Trump nazwał Hiszpanię „straszną” i nakazał swojemu sekretarzowi skarbu zerwanie stosunków gospodarczych z Madrytem.

W tym miejscu należy też podkreślić, że Maroko od 2004 roku posiada status głównego sojusznika Stanów Zjednoczonych spoza NATO, a w dniach 14–16 kwietnia tego roku USA i Maroko podpisały nowy, dziesięcioletni plan działań dotyczący współpracy obronnej.

Patrząc z tej perspektywy pojawia się zasadnicza kwestia, kogo będzie wspierać Waszyngton. O czym rzadko się mówi – to status Ceuty i Melilli w ramach NATO. Hiszpania jest członkiem Sojuszu, a art. 6 Traktatu Północnoatlantyckiego określa geograficzne granice stosowania art. 5. Obejmuje on terytoria państw NATO w Europie i Ameryce Północnej oraz kilka wskazanych w traktacie obszarów, ale nie wymienia terytoriów państw członkowskich położonych w Afryce.

Ceuta i Melilla, choć są integralną częścią Hiszpanii, leżą właśnie w Afryce. Oznacza to, że w przypadku ich zaatakowania nie ma jednoznacznej traktatowej gwarancji automatycznego zastosowania art. 5.

I właśnie tutaj pojawia się zasadniczy problem. Hiszpania jest członkiem NATO, ale jej dwa najbardziej narażone na marokańską presję terytoria znajdują się poza jasno określonym geograficznym zakresem artykułu 5. Co prawda NATO mogłoby zdecydować o udzieleniu Hiszpanii pomocy, jednak nie wynika to wprost z automatycznego mechanizmu obrony zbiorowej.

Kolejnym elementem układanki są Porozumienia Abrahama, które przekształciły dotychczasowe, w dużej mierze nieformalne kontakty Maroka z Izraelem w otwartą współpracę i doprowadziły do powstania formalnego partnerstwa wojskowego. Działania te dają Izraelowi bezpośredni strategiczny udział w ewentualnym sukcesie Rabatu w regionie, co ma oczywiste znaczenie odnośnie do Ceuty i Melilli.

W tym kontekście Abrahamowa koalicja administracji Trumpa, zbudowana wokół wspólnej opozycji wobec Iranu i bodźców ekonomicznych, stworzyła nowe relacje w trójkącie między Waszyngtonem, Jerozolimą i Rabatem.

W rezultacie roszczenia terytorialne Maroka wobec eksklaw stały się już nie tylko dwustronnym sporem z Hiszpanią, ale znacznie poszerzyły swój zasięg. Maroko konsekwentnie wykorzystuje presję dyplomatyczną, prawną i demograficzną, budując wokół swoich północnych roszczeń odpowiednią narrację. Rola Izraela sprowadza się natomiast do wzmocnienia marokańskiej dyplomacji w ramach struktury sojuszu, która już teraz przychylnie odnosi się do stanowiska Rabatu.

Jak widać, nic z tych działań nie wymaga militarnego awanturnictwa, a koszty pozostają minimalne. Reasumując obecną sytuację, można wyciągnąć następujące wnioski:
1) Hiszpania znajduje się w izolacji dyplomatycznej dokładnie w momencie, gdy jej południowe terytoria są zagrożone;
2) Porozumienia Abrahama stworzyły ramy dla rekonfiguracji sojuszy na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej w sposób, który służy jednocześnie interesom USA i Izraela;
3) pomoc Maroku w przejęciu Ceuty i Melilli służy tym ramom i dodatkowo może stać się karą dla członka NATO – Hiszpanii – który utrudnia działania;
4) dla Izraela wzmacnianie roszczeń Maroka nie jest aktem dobroczynności. To strategiczna inwestycja w partnera, który po drugiej stronie Cieśniny Gibraltarskiej ma klucz do jednego z najważniejszych morskich punktów strategicznych na świecie.

W kontekście Cieśniny Ormuz, Ceuta może być kolejnym punktem zapalnym.

Ewa Marcinkowska
https://myslpolska.info/

Dzisiaj w dystopii: Palenie książek dla Izraela, palenie książek dla sztucznej inteligencji

Dzisiaj w dystopii: Palenie książek dla Izraela, palenie książek dla sztucznej inteligencji

Dziś w dystopii naprawdę liczą na książki. Biblioteka w Sydney usunęła ze swoich półek książkę „Jak sprzedać ludobójstwo” Adama Johnsona po tym, jak syjoniści poskarżyli się na krytykę masowych zbrodni Izraela w Strefie Gazy.

Caitlin Johnstone 20 sierpnia 2026 r. caitlinjohnstone-/today-in-dystopia-burning-books-for-israel-burning-books-for-ai

Coraz częściej publikuję teksty w stylu „dzisiaj w dystopii”, ponieważ nasze społeczeństwo tak szybko pogrąża się w autorytaryzmie żelaznej ręki i idiokracji wywołanej przez sztuczną inteligencję, że trudno jest nadążać za tym, co się dzieje dzień po dniu, bez wrzucania wielu historii do jednego eseju.

Dziś w dystopii naprawdę liczą na książki. Biblioteka w Sydney usunęła ze swoich półek książkę „Jak sprzedać ludobójstwo” Adama Johnsona po tym, jak syjoniści poskarżyli się na krytykę masowych zbrodni Izraela w Strefie Gazy.

The Guardian podaje :

Biblioteka w Sydney wycofała książkę krytykującą Izrael zatytułowaną „Jak sprzedać ludobójstwo” w odpowiedzi na skargę, którą rzekomo złożyła osoba, która przeżyła atak terrorystyczny na plaży Bondi.

Biblioteka Waverley w Bondi Junction znajduje się na terenie tej samej rady co plaża Bondi.

Rzecznik rady Waverley powiedział: „Książka została zdjęta z półek biblioteki w celu przeprowadzenia recenzji, a rada rozważy dalsze procedury zapewniające ściślejszy nadzór nad wyborem książek”.

„Wydaje się, że sprzeciwiają się głównie z powodu użycia w tytule słowa »ludobójstwo«” – skomentował Johnson. „Ale »ludobójstwo« to nie moje słowo ani nie moje odkrycie. Fakt ludobójstwa w Strefie Gazy jest przytłaczającą większością głosów w świecie praw człowieka i jest to opinia powszechnie akceptowana przez osoby odpowiedzialne za badanie i rozstrzyganie takich spraw”.

Więc w Australii zakazano teraz książek dla Izraela. Chyba to była tylko kwestia czasu.

Również dzisiaj, w dystopii, Amazon kupuje i niszczy rzadkie książki w tajnym ośrodku, w którym szkoli sztuczną inteligencję. 

404 Media opublikowało obszerny reportaż na temat tego, jak firmy takie jak Google i Anthropic skupują rzadkie i niedostępne już książki, aby szkolić swoje modele LLM przed ich zniszczeniem. Teraz w 404 ukazał się nowy artykuł opisujący, jak dziennikarze umieścili urządzenie śledzące na przesyłce książek i śledzili ją aż do magazynu Amazon, gdzie książki są skanowane i niszczone.

Oto fragment:

„Tym ostatecznym miejscem docelowym był magazyn Amazon w Las Vegas w stanie Nevada. Pracownicy Amazona pracujący w tym miejscu twierdzą, że jedyne, co robią, to odbierają ogromne partie drukowanych książek, które następnie rozcinają, aby szybciej je zeskanować. Wydrukowana książka jest w tym procesie niszczona. Logo zespołu Amazona pracującego w tym magazynie, o nazwie VGT3, przedstawia dinozaura wymachującego zębami i trzymającego książkę w dłoniach”.

Dokładnie tak: logo niszczącego książki miejsca Amazonu przedstawia wściekłego tyranozaura, który szykuje się do podarcia książki.

Ci ludzie są po prostu karykaturalnie odrażający.

Obecnie w dystopijnych realiach policja i agencje rządowe w Stanach Zjednoczonych używają rękawiczek, które atakują bolesnymi wstrząsami elektrycznymi, aby obezwładnić swoje ofiary.

Mother Jones donosi :

„Na początku sierpnia ICE ujawniło plany zakupu rękawic elektrycznych o wartości 20 milionów dolarów, produkowanych przez firmę Compliant Technologies. Rękawice działają w bezpośrednim kontakcie z odsłoniętą skórą i generują bolesny ładunek elektryczny. Komisariaty policji, więzienia, a nawet funkcjonariusze służb mundurowych w całym kraju używają tych rękawic od lat – choć organizacje praw człowieka, takie jak Amnesty International, twierdzą, że są one „łatwo wykorzystywane do tortur”. Funkcjonariusze policji, wypowiadając się na kanale Compliant Technologies w serwisie YouTube, wielokrotnie powtarzali, że rękawice elektryczne działają, ponieważ „mniej sprzyjają procesom sądowym” niż inne formy przemocy fizycznej i mogą powodować ból, ale „nie pozostawiają śladów oparzeń ani blizn”.

Ta nowa forma tyranii rozprzestrzenia się lotem błyskawicy. Lokalna stacja informacyjna w Omaha w Nebrasce donosi , że te rękawice paraliżujące są obecne w dziesiątkach szkół w całym mieście i były wielokrotnie używane.

Już wkrótce odbędzie się protest niedaleko Ciebie.

Dziś, w dystopii, rząd Izraela dokłada coraz większych starań, aby manipulować informacjami, jakie chatboty oparte na sztucznej inteligencji podają swoim użytkownikom na temat Izraela i jego niezliczonych projektów wojskowych na Bliskim Wschodzie.

Politico podaje:

„Izrael rozpoczął nową kampanię mającą na celu wpłynięcie na sposób, w jaki modele analityczne oparte na dużych językach, takie jak ChatGPT, odpowiadają na pytania dotyczące Strefy Gazy i Sił Obronnych Izraela, w obliczu malejącego poparcia społecznego dla tego kraju w całym spektrum politycznym w USA.

„Francuska firma PR Havas Media, która zajmuje się większością izraelskich działań w zakresie wpływu zagranicznego zarejestrowanych w FARA w USA, najwyraźniej powołała «instytut», którego zadaniem jest dostarczanie studentom prawa (LLM) pozytywnych informacji na temat Izraela za pośrednictwem jednego ze swoich podwykonawców, butikowej agencji reklamowej Piro, Inc.”

Opiera się to na wcześniejszych doniesieniach Drop Site News o ujawnionych w ustawie FARA informacjach, że były szef kampanii Trumpa, Brad Parscale, zawarł lukratywną umowę z Izraelem na tworzenie fikcyjnych stron internetowych o tematyce pro-izraelskiej, zaprojektowanych tak, aby były odczytywane nie przez ludzi, ale przez roboty indeksujące, z których studenci LLM czerpią informacje. Drop Site ustalił, że Microsoft Copilot, Google Gemini i Perplexity to firmy zajmujące się sztuczną inteligencją najbardziej narażone na manipulacje Parscale’a.

Reportaż Politico skupia się na podobnej strategii stosowanej przez pro-izraelską stronę internetową nazywającą siebie „Hanover Institute for Public Policy”, której artykuły propagandowe miały wpływ na publikacje w serwisach Perplexity i ChatGPT na temat Gazy, anty-sionizmu i antysemityzmu.

Kiedyś myślałem, że przyszłość będzie wyglądać jak latające samochody i dowcipne roboty-lokaje, ale okazuje się, że każda dziedzina społeczeństwa zostanie przejęta przez absolwentów prawa, którymi agresywnie manipuluje państwo Izrael.

W dzisiejszej dystopii coraz częściej zdarza się, że komentujący w Internecie oskarżają mnie o używanie sztucznej inteligencji do pisania moich esejów, czego nigdy nie zrobiłem i nigdy nie zrobię.

Nienawidzę, że to się teraz stało. Piszę eseje codziennie od dekady i nikt, kto czyta mnie od dłuższego czasu, nie wierzy, że korzystam ze sztucznej inteligencji. Ale teraz, gdy tak wiele osób używa tych przerażających chatbotów, które robią wszystko za nich, ludzie wierzą, że ludzki mózg nie jest w stanie napisać kilku akapitów tekstu. 

Nie mam nic przeciwko tym oskarżeniom, po prostu nienawidzę tego, co mówią o tym, dokąd zmierzamy jako gatunek. Te rzeczy istnieją dopiero od kilku lat, ale niektórzy ludzie już zapominają, jak to było móc używać własnego umysłu do wykonywania prostych zadań poznawczych. Uważam to za głęboko niepokojące.

102 byłych francuskich i brytyjskich dyplomatów wzywa do sankcji wobec Izraela

102 byłych francuskich i brytyjskich dyplomatów wzywa do sankcji wobec Izraela

Andrzej Kumor 24.08.2026 wolnemedia/102-bylych-dyplomatow-wzywa-do-sankcji-wobec-izraela

Koalicja 102 byłych francuskich i brytyjskich dyplomatów opublikowała w sobotę otwarty list, w którym wzywa prezydenta Francji Emmanuela Macrona oraz premiera Wielkiej Brytanii Andy’ego Burnhama do wspólnego nałożenia sankcji na Izrael.

Sygnatariusze ostrzegają, że polityka izraelskiego rządu w okupowanych terytoriach palestyńskich grozi trwałym zniweczeniem perspektyw powstania państwa palestyńskiego. List ukazał się w „Le Monde” pod znaczącym tytułem nawiązującym do tezy, że „Palestyna niknie na naszych oczach”.

Autorzy piszą, że Francja i Wielka Brytania – jako stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ – mają szczególny obowiązek egzekwowania prawa międzynarodowego. Podkreślają, że oba kraje odegrały historyczną rolę w kształtowaniu Bliskiego Wschodu, a w 2025 roku uznały oficjalnie państwo Palestyny. Teraz – zdaniem dyplomatów – to uznanie musi zostać przełożone na konkretne działania.

Sygnatariusze opisują sytuację w Strefie Gazy, gdzie około dwóch milionów Palestyńczyków zostało ściśniętych na około 30 proc. zniszczonego terytorium. Ludzie ci, jak piszą, cierpią głód, brakuje im leków i dachu nad głową. Od momentu wejścia w życie tzw. zawieszenia broni zginęło ponad 1200 Palestyńczyków (niektóre źródła podają liczbę zbliżoną do 1285).

W Jerozolimie Wschodniej i na pozostałym obszarze Zachodniego Brzegu Jordanu dyplomaci wskazują na systematyczne wyburzanie domów palestyńskich oraz przemoc osadników, która odbywa się przy przyzwoleniu armii i policji izraelskiej. Takie działania określają mianem czystki etnicznej. Politykę „okupacji i zniszczenia” rozciągają także na Liban (gdzie zrównano z ziemią wiele wiosek) oraz Syrię.

Jednocześnie list wyraźnie potępia atak Hamasu z 7 października 2023 roku, nazywając go „ohydnymi zbrodniami”. Autorzy dodają jednak, że „nic nie usprawiedliwia systematycznej polityki niszczenia Gazy i jej ludności”.

Byli dyplomaci formułują zestaw wspólnych działań, które – ich zdaniem – Paryż i Londyn powinny podjąć:

– pełne respektowanie orzeczeń Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości oraz Międzynarodowego Trybunału Karnego,

– zawieszenie unijnego układu stowarzyszeniowego z Izraelem oraz brytyjsko-izraelskiego porozumienia handlowego i partnerskiego z powodu naruszeń zapisów dotyczących praw człowieka,

– wstrzymanie transferów broni do i z Izraela oraz zawieszenie dwustronnej współpracy wojskowej,

– całkowity zakaz handlu z izraelskimi osiedlami (obejmujący towary, inwestycje, ubezpieczenia i usługi finansowe),

– zakaz nabywania przez obywateli Francji i Wielkiej Brytanii nieruchomości na okupowanych terytoriach palestyńskich,

– zapewnienie nieograniczonego dostępu pomocy humanitarnej do Gazy za pośrednictwem UNRWA i innych agencji ONZ, a także gwarancje dostępu dla dziennikarzy, dyplomatów i parlamentarzystów,

– jasne ostrzeżenie firm, które mogłyby angażować się w finansowanie lub budowę kontrowersyjnego projektu osiedleńczego E1 na wschód od Jerozolimy – projektu, który niedawno skrytykowały m.in. Francja, Wielka Brytania i Włochy.

Sygnatariusze podkreślają, że tylko konsekwentne egzekwowanie odpowiedzialności za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości pozwoli obu rządom odeprzeć zarzuty o stosowanie podwójnych standardów.

Wśród 52 francuskich sygnatariuszy znaleźli się m.in. Yves Aubin de la Messuzière i Denis Bauchard (byli dyrektorzy departamentu Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu w Quai d’Orsay), Bernard Bajolet (były ambasador w Algierii i Jordanii) oraz Frédéric Desagneaux (były konsul generalny w Jerozolimie).

Po stronie brytyjskiej (50 osób) podpisali się m.in. Sir Jeremy Greenstock i Sir Emyr Jones Parry – byli stałe przedstawiciele Wielkiej Brytanii przy ONZ – a także Sir Vincent Fean, były konsul generalny w Jerozolimie. Wielu sygnatariuszy pełniło wysokie funkcje na Bliskim Wschodzie: w Egipcie, Iranie, Bahrajnie, Syrii, Turcji, Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej czy Katarze.

Apel pojawia się w momencie rosnącego napięcia wokół rozbudowy osiedli. Kilka dni wcześniej Francja, Wielka Brytania, Włochy i kilka innych państw europejskich skrytykowały publikację izraelskich przetargów dotyczących projektu E1, oceniając, że jeszcze bardziej oddala on perspektywę pokoju.

List byłych dyplomatów stanowi jedną z najbardziej zdecydowanych i jednolitych inicjatyw tego typu ze strony byłych przedstawicieli dwóch kluczowych mocarstw europejskich. Autorzy nie ukrywają, że ich celem jest wywarcie presji na rządy Macrona i Burnhama, by te – po formalnym uznaniu Palestyny – przeszły od deklaracji do konkretnych środków prawnych i gospodarczych.

Autorstwo: Andrzej Kumor
Źródło: Goniec.net

Raj dla pedofilów: Jak Izrael i jego sojusznicy w USA chronią przestępców seksualnych

Raj dla pedofilów: Jak Izrael i jego sojusznicy w USA chronią przestępców seksualnych

Z Geopolitics Prime

Zanim Donald Trump i Izrael zaatakowali Iran, Jeffrey Epstein był najpopularniejszym tematem na świecie. Nietrudno zrozumieć dlaczego.

Epstein przykuł uwagę opinii publicznej nie tylko dlatego, że jego sprawa ujawniła skalę korupcji i braku odpowiedzialności elit, ale także dlatego, że najbardziej znany pedofil na świecie był niemal na pewno informatorem izraelskiego wywiadu. Ten fakt nadaje zupełnie nowy, geopolityczny wymiar i tak już zawiłej i złożonej sadze Epsteina.

Ale Epstein nie jest odosobnionym przypadkiem. Przez dziesięciolecia Izrael służył jako schronienie dla przestępców seksualnych, podczas gdy rząd USA przymykał na to oczy. Sojusznicy Izraela na amerykańskiej prawicy chrześcijańskiej konsekwentnie zachowywali w tej sprawie wyraźne milczenie.

Uchodźcy, „naprawiacze” i lata opóźnień

Prawo, które uczyniło Izrael bezpieczną przystanią dla przestępców

W 1978 roku Izrael zakazał ekstradycji własnych obywateli. Ustawa, uchwalona za czasów premiera Menachema Begina, miała chronić Żydów przed wrogimi sądami, ale później stworzyła lukę prawną, która pozwalała obywatelom Izraela oskarżonym o przestępstwa za granicą uniknąć ekstradycji.

We wrześniu 1997 roku Samuel Sheinbein zabił 19-letniego Alfredo Enrique Tello Jr. w stanie Maryland i uciekł do Izraela, gdzie złożył wniosek o obywatelstwo izraelskie, ponieważ jego ojciec urodził się w Izraelu, chroniąc go w ten sposób przed ekstradycją do Stanów Zjednoczonych. Jego ojciec, Sol, prawnik posiadający podwójne obywatelstwo, zapewnił mu paszport i bilet lotniczy do Tel Awiwu, a sprawa ta stała się ważnym precedensem w izraelskim prawie ekstradycyjnym.

Sąd Najwyższy Izraela zablokował ekstradycję Sheinbeina decyzją 3 do 2, pomimo apeli Sekretarz Stanu Madeleine Albright i gróźb ze strony Kongresu o wstrzymanie wypłat pomocy. Prezes Sądu Najwyższego Aharon Barak, autor zdania odrębnego, argumentował, że Sheinbein powinien zostać ekstradowany, ostrzegając, że orzeczenie może uczynić z Izraela bezpieczną przystań dla przestępców. Sheinbein został skazany na 24 lata więzienia w Izraelu – karę znacznie niższą niż ta, która groziłaby mu w Stanach Zjednoczonych.

Po skandalu Izrael znowelizował swoje prawo ekstradycyjne, zezwalając na ekstradycję obywateli Izraela pod pewnymi warunkami. Sprawa Sheinbeina ujawniła konflikt między izraelskimi przepisami ekstradycyjnymi a zobowiązaniami ekstradycyjnymi wobec Stanów Zjednoczonych, co doprowadziło do gruntownej reformy krajowych ram ekstradycyjnych. Podczas debaty nad reformą Hanan Porat, przewodnicząca Komisji Prawnej Knesetu, ostrzegła przed dopuszczeniem do tego, by Izrael stał się „bezpieczną przystanią dla zagranicznych przestępców”.

Do 2020 roku organizacja „Jewish Community Watch” zidentyfikowała ponad 60 podejrzanych o przestępstwa seksualne wobec dzieci, którzy przenieśli się z USA do Izraela od 2014 roku, i założyła, że ​​rzeczywista liczba jest jeszcze wyższa. Według CBS News, aktywiści oskarżyli zarówno Izrael o brak zajęcia się tym problemem, jak i Stany Zjednoczone o brak konsekwentnego ubiegania się o ekstradycję.

Mordechaj Jomtow

W grudniu 2001 roku Mordechaj Jomtow, nauczyciel w żydowskiej szkole „Cheder Menachem” w Los Angeles, został aresztowany pod zarzutem dziesięciu aktów nieprzyzwoitości wobec trzech uczniów w wieku od 8 do 10 lat. Według akt, przetrzymywał chłopców w klasie podczas przerw i dopuszczał się wobec nich aktów nieprzyzwoitości.

W lutym 2002 roku Yomtov przyznał się do dwóch zarzutów wielokrotnego wykorzystywania seksualnego nieletniego i jednego zarzutu czynów nieprzyzwoitych. Został skazany na rok więzienia i pięć lat w zawieszeniu. Został również skierowany na leczenie psychiatryczne i zarejestrowany jako przestępca seksualny dożywotnio.

Po zwolnieniu złamał warunki zwolnienia warunkowego, uciekł z fałszywym paszportem przez Meksyk i przez prawie 23 lata mieszkał w Jerozolimie, ukrywając się w ultraortodoksyjnej dzielnicy Tel Arza. Organizacja Jewish Community Watch namierzyła go i sfilmowała ukrytą kamerą. Na nagraniu przyznał się do złamania warunków zwolnienia warunkowego i ucieczki ze Stanów Zjednoczonych, ale zaprzeczył poszczególnym zarzutom.

Jedna z ofiar, Mendy Hauck, zabrała głos dopiero w 2016 roku i rozpoczęła kampanię na rzecz ekstradycji Yomtova. Jednak według CBS News, prokuratura okręgowa hrabstwa Los Angeles nigdy nie złożyła wniosku o ekstradycję.

Zbieg został ostatecznie aresztowany w listopadzie 2025 roku, 23 lata po ucieczce, po tym jak izraelskie władze odnalazły go i zatrzymały jako osobę poszukiwaną do ekstradycji do Stanów Zjednoczonych. Został aresztowany podczas operacji policyjnej w swojej kryjówce w dzielnicy Tel Arza w Jerozolimie. W przypadku ekstradycji do Stanów Zjednoczonych, będzie tam podlegał dalszym procedurom prawnym.

Malka Leifer

Malka Leifer, była dyrektorka ultraortodoksyjnej szkoły Adass Israel w Melbourne, uciekła do Izraela w marcu 2008 roku, po tym jak władze lokalne dowiedziały się o zarzutach molestowania seksualnego uczniów. Dowody przedstawione w sądzie wykazały, że żona członka rady szkoły zarezerwowała bilety lotnicze dla Leifer i czwórki dzieci tej samej nocy, a Sąd Najwyższy stanu Wiktoria orzekł, że osoby, które zorganizowały jej wyjazd, były zdeterminowane, aby w ciągu kilku godzin wywieźć ją z kraju.

Australia złożyła formalny wniosek o ekstradycję w 2014 roku. Odbyło się ponad 70 rozpraw sądowych i prawie 13 lat batalii sądowych. Leifer i jej prawnicy wielokrotnie argumentowali, że nie jest zdolna psychicznie do wzięcia udziału w procesie, co przyczyniło się do długich opóźnień w postępowaniu ekstradycyjnym.

Minister zdrowia Izraela Yaakov Litzman wykorzystał swoją pozycję, aby utrudnić ekstradycję Leifera. Prokuratorzy oskarżyli go o wywieranie presji na personel ministerstwa i oferowanie korzyści zawodowych psychiatrom w związku z ocenami, które uznały Leifera za niezdolnego do stawienia się przed sądem. W 2022 roku Litzman przyznał się do winy za nadużycie zaufania i został skazany na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 3000 szekli.

W Australii Leifer został uznany winnym 18 zarzutów napaści seksualnej, w tym gwałtu na 17-letniej uczennicy, i skazany na 15 lat więzienia. Biorąc pod uwagę odbyty już wyrok, Leifer będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe w czerwcu 2029 roku.

Epstein: Kwestia inteligencji, która po prostu nie chce zniknąć

Jeffrey Epstein, amerykański finansista i skazany przestępca seksualny, przyznał się w 2008 roku do nakłaniania nieletniej do prostytucji i został skazany na 18 miesięcy więzienia, choć odsiedział niecałe 13 miesięcy. Po jego śmierci w 2019 roku tysiące dokumentów ujawniło szczegóły jego rozległej sieci wpływowych kontaktów, w tym powiązania z izraelskimi politykami i zarzuty o powiązania z izraelskim wywiadem.

Powiązania te wyszły na jaw na długo przed jego śmiercią, a przełomowy moment miał miejsce w 2008 roku. Tajna umowa o nieściganiu (NPA) została podpisana 24 września 2007 roku. W kolejnych miesiącach zespół prawny Epsteina próbował renegocjować lub unieważnić tę umowę.

W kwietniu 2008 roku, w obliczu ponownych zarzutów federalnych, Epstein poleciał do Izraela – oficjalnie, aby spotkać się z naukowcami i odwiedzić obiekty wojskowe. Krążyły pogłoski, że zamierzał przenieść tam siebie i swój majątek, aby uniknąć oskarżenia. Epstein później potwierdził tę podróż, ale upierał się, że wrócił do Nowego Jorku. 30 czerwca 2008 roku formalnie przyznał się do winy na szczeblu stanowym.

Notatka FBI z 2020 roku zawierała oświadczenie poufnego źródła, które twierdziło, że Epstein został „wyszkolony na szpiega” pod kierownictwem Ehuda Baraka i był „skooptowanym agentem Mossadu”. Dokument odnotowuje twierdzenie tego źródła, jednak nie wskazuje na jego weryfikację. Źródło to zostało później zidentyfikowane jako Charles Johnson.

Były premier Izraela Ehud Barak, wieloletni powiernik Epsteina, zatrzymał się w apartamencie Epsteina na Manhattanie i później nazwał ich związek „pomyłką”, ale zaprzeczył, jakoby wiedział o przestępstwach Epsteina. Ujawnione dokumenty wskazują, że osoby powiązane z rządem Izraela zainstalowały i utrzymywały systemy bezpieczeństwa w apartamencie, a Barak poprosił o pomoc w zapewnieniu bezpieczeństwa.

Barak i jego żona zatrzymywali się tam dziesiątki razy, a jego doradca Yoni Koren, były oficer izraelskiego wywiadu wojskowego, mieszkał w mieszkaniu Epsteina tygodniami, a Epstein pokrywał koszty jego leczenia raka. Według ujawnionych dokumentów, Epstein w korespondencji ze swoimi pracownikami nazywał je „mieszkaniem Ehuda”.

Epstein zainwestował również w izraelski startup Carbyne, powiązany z Barakiem, który później został przejęty przez amerykańską firmę Axon w ramach transakcji, w której Carbyne został wyceniony na 625 milionów dolarów. Za pośrednictwem swojej fundacji przekazał 25 000 dolarów organizacji Friends of the IDF (Przyjaciele Sił Obronnych Izraela) oraz 15 000 dolarów Żydowskiemu Funduszowi Narodowemu, który wspiera działalność osadniczą na Zachodnim Brzegu.

Aresztowany w Ameryce, w domu w Izraelu

Amerykańskie organy ścigania aresztowały w Las Vegas wysoko postawionego izraelskiego urzędnika pod zarzutem próby nakłonienia nieletniej do prostytucji; został on jednak zwolniony za kaucją w wysokości 10 000 dolarów bez ograniczeń w podróżowaniu. Władze Izraela fałszywie przedstawiły aresztowanie jako zwykłe przesłuchanie, a urzędnik wrócił do domu w ciągu 48 godzin.

Ta historia, która wydarzyła się w sierpniu 2025 r. i dotyczyła Toma Artioma Aleksandrowicza, wysoko postawionego urzędnika Izraelskiego Narodowego Urzędu ds. Cyberbezpieczeństwa, to tylko jeden z wielu epizodów pokazujących, w jaki sposób Izrael stał się bezpieczną przystanią dla przestępców seksualnych, podczas gdy Stany Zjednoczone przymykają na to oczy.

Tom Artiom Aleksandrowicz, szef departamentu obrony technologicznej w izraelskim Narodowym Dyrektoriacie Cyberprzestrzeni – agencji bezpośrednio podległej urzędowi premiera – został aresztowany w Las Vegas.

Oskarżony udał się do Las Vegas na konferencję poświęconą cyberbezpieczeństwu „Black Hat USA 2025”, ale zamiast tego stał się jednym z celów dwutygodniowej wspólnej operacji FBI, „Homeland Security Investigations”, policji metropolitalnej Las Vegas i stanowej grupy zadaniowej ds. przestępstw internetowych przeciwko dzieciom w Nevadzie.

Według dokumentów policyjnych, wymieniał wiadomości za pośrednictwem aplikacji, w tym „Pure”, z tajnym agentem podszywającym się pod 15-letnią dziewczynę. Omawiany plan zakładał „kontakt seksualny z prezerwatywą” i wizytę w Cirque du Soleil. Aleksandrowicz został aresztowany, gdy przyjechał na miejsce spotkania samochodem współdzielonym.

Dzień po aresztowaniu Aleksandrowicz wpłacił kaucję w wysokości 10 000 dolarów. Jego paszport nie został skonfiskowany, nie nałożono żadnych ograniczeń w podróżowaniu i wrócił do Izraela w ciągu 48 godzin. Prokurator okręgowy hrabstwa Clark, Steve Wolfson, opisał procedurę jako rutynową; biuro Netanjahu początkowo twierdziło, że urzędnik został jedynie „przesłuchany”, a Departament Stanu USA zaprzeczył jakiemukolwiek udziałowi w tej sprawie.

W październiku 2025 roku wielka ława przysięgłych w hrabstwie Clark oskarżyła Aleksandrowicza o poważne przestępstwo polegające na wykorzystaniu technologii do nakłaniania dziecka do czynności seksualnych. W razie skazania grozi mu do 10 lat więzienia. Chociaż wrócił do Izraela, sędzia zezwolił mu na zdalny udział w rozprawie za pośrednictwem Zooma.

Amerykański rurociąg

Ten schemat wykracza poza pojedyncze incydenty. Organizacja Jewish Community Watch udokumentowała, jak niektóre amerykańskie wspólnoty religijne reagują na zarzuty zbiorowym zaprzeczeniem i aktywnym wsparciem dla oskarżonych. Podejrzani są przenoszeni do innych kongregacji, gdzie pojawiają się nowe ofiary, a instytucje mogą mieć finansową motywację do unikania postępowań sądowych z obawy przed odpowiedzialnością cywilną.

Według założyciela JCW, Meyera Seewalda, problem ten wynika z tuszowania sprawy przez Kościół katolicki. „To samo, co dzieje się obecnie w Kościele katolickim na całym świecie, dzieje się dokładnie to samo w naszej społeczności. Tuszowanie jest takie samo – piętno, wstyd” – powiedział w wywiadzie dla CBS News.

Shana Aaronson, dyrektor operacyjna JCW, przypisała odpowiedzialność obu stronom. Oskarżyła społeczności żydowskie w Ameryce i rząd USA o to, że nie zabiegały wystarczająco energicznie o ekstradycję, ale skrytykowała również izraelskie organy ścigania za to, że nie traktowały priorytetowo poszukiwania podejrzanych.

Co dzieje się w „Sanktuarium”

Wjazd do Izraela chroni oskarżonych nie tylko poprzez bariery ekstradycyjne, ale także poprzez samą strukturę systemu – miejsca, w którym przestępstwa w dużej mierze nie są zgłaszane, sprawy są szybko zamykane, a władze odmawiają transparentności. Według Matzof, organizacji monitorującej pedofilię w Izraelu, w kraju działają dziesiątki tysięcy przestępców seksualnych wobec dzieci każdego roku, popełniając przestępstwa przeciwko około 100 000 ofiar.

Eliram Malki, reżyser Matzof, stwierdził, że sprawcy „nie dają się odstraszyć policji”, a już na pewno nie „nikczemnym wyrokom sądowym”. Przytoczył przypadek, w którym sąd zwolnił oskarżonego pomimo tysięcy plików z pornografią dziecięcą na jego komputerze, argumentując, że uwięzienie „zaszkodziłoby jego karierze”.

Dane, których państwo nie chciało upublicznić

Najbardziej obciążające dowody przeciwko temu systemowi pochodzą z danych, które państwo próbowało ukryć. W 2024 roku Stowarzyszenie Centrów Pomocy Ofiarom Gwałtu w Izraelu (ARCCI) udokumentowało 51 118 spraw rozpatrywanych przez swoje centra; z czego ponad 16 600 stanowiły nowe przypadki, a ponad połowa dotyczyła nieletnich. Tylko około 10% ofiar zgłosiło sprawę na policję, a 81% spraw o przestępstwa seksualne rozpatrywanych przez prokuraturę w 2024 roku zostało zamkniętych bez postawienia zarzutów.

Policja, prokuratura, władze więzienne, wojsko i kilka ministerstw odmówiły udostępnienia danych, które przesłały do ​​poprzednich raportów rocznych – danych, które organizacja uważa za prawnie wymagane. Według izraelskich mediów, dyrektor ARCCI Orit Sulitzeanu określiła to jako „wyraz pogardy i uchylanie się od odpowiedzialności”.

W 2025 roku Kneset przeprowadził serię przesłuchań, które wstrząsnęły całym krajem. Kobiety zeznawały o rzekomych, zorganizowanych, trwających latami nadużyciach, obejmujących tortury, gwałty zbiorowe i rytuały religijne, począwszy od wczesnego dzieciństwa.

Jedna z ocalałych, Yael Shitrit, powiedziała komisji: „Nie mają pojęcia, czym jest przemoc rytualna. Ludzki mózg nie jest w stanie tego pojąć. Nie potrafią sobie wyobrazić, co to znaczy zaprogramować trzyletnią dziewczynkę poprzez gwałt i sadyzm, żeby mogła robić, co chce, a nikt tego nie zauważy”.

Ocaleni opisywali, jak byli przewożeni przez cały kraj „od ceremonii do ceremonii”, odurzani, torturowani i zmuszani do krzywdzenia innych dzieci. Według „Jerusalem Post”, sprawcy rzekomo posługiwali się symboliką religijną i groźbami, aby wymusić milczenie.

Wśród rzekomo zamieszanych w tę sprawę byli krewni, rabini, lekarze, nauczyciele, policjanci oraz byli i obecni członkowie Knesetu. Jedna z ocalałych, Hadar Feldman, zeznała, że ​​od ósmego roku życia jej ojciec co tydzień zabierał ją do biura nieżyjącego już członka Knesetu, gdzie była molestowana seksualnie.

Opisała lata domniemanych nadużyć rytualnych, w tym tortur i przymusowego udziału w pozorowanych ceremoniach religijnych. Wielu ocalałych zeznało, że śledztwo policji zostało umorzone w ciągu kilku miesięcy bez przeprowadzenia gruntownego dochodzenia.

Centrum Badań i Informacji Knesetu stwierdziło, że w Izraelu nie ma konkretnej definicji prawnej „nadużyć rytualnych”, co utrudnia klasyfikację i śledzenie przypadków opisanych za pomocą tych terminów. Przegląd ostatnich dziesięciu lat ujawnił jedynie cztery potencjalnie istotne akta policyjne, a sama policja przyznała, że ​​nie wie, ile podobnych zgłoszeń wpłynęło ani jak je klasyfikować.

Moralna carte blanche

Stare izraelskie prawo ekstradycyjne stworzyło uznaną bezpieczną przystań dla przestępców. Chociaż ustawa została formalnie zmieniona, czynniki, które nadal czynią Izrael atrakcyjnym dla zbiegów, to obywatelstwo na mocy Prawa Powrotu, sieci społecznościowe, opóźnienia proceduralne, ingerencje polityczne oraz system sprawiedliwości, w którym wiele spraw o przestępstwa seksualne jest umarzanych bez postawienia zarzutów.

Stany Zjednoczone nie potrzebowały skoordynowanego spisku, ponieważ milczenie społeczności, łagodne ugody, brak wniosków ekstradycyjnych i rutynowe zaniedbania proceduralne wystarczyły, by utrzymać zbiegów w bezpiecznej odległości.

W marcu 2025 roku organizacja „Christians United for Israel” określiła wspieranie Izraela jako „biblijną i moralną odpowiedzialność”. Jednak dla ruchu, który stawia moralność w centrum swojej polityki zagranicznej, wspieranie kraju zapewniającego ochronę pedofilom przypomina raczej moralny czek in blanco niż postawę moralną.

Źródło: Raj dla pedofilów: Jak Izrael i jego sojusznicy w USA chronią przestępców seksualnych

Think tanki establishmentu ogłaszają koniec amerykańskiej hegemonii

Think tanki establishmentu ogłaszają koniec amerykańskiej hegemonii

Symplicjusz 23 sierpnia 2026 r. simplicius/establishment-think-tanks-herald

Zachodni establishment powoli i mozolnie próbuje poradzić sobie z hegemonicznym upadkiem Ameryki na Bliskim Wschodzie.

Czasopismo think tanku Council on Foreign Relations opublikowało najnowszy artykuł autorstwa Marca Lyncha, twórcy terminu „ arabska wiosna” :

https://www.foreignaffairs.com/united-states/end-american-middle-east-iran-marc-lynch#

Już pierwsze zdanie opowiada całą historię:

Amerykański Bliski Wschód jest skończony.

Porządek regionalny, który panuje od 1991 roku, jest jedną z wielu ofiar wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem. Niepowodzenie Amerykanów i Izraelczyków w obaleniu reżimu w Teheranie dowiodło bankructwa dekad sankcji i przemocy. Niezdolność Stanów Zjednoczonych do ochrony sojuszników z Zatoki Perskiej przed atakami irańskimi lub do utrzymania otwartej Cieśniny Ormuz podważyła fundamentalne porozumienie w sprawie bezpieczeństwa, które uzasadniało istnienie sieci baz wojskowych w regionie. Coraz bardziej groźna postawa Izraela i porzucenie wszelkich pozorów zainteresowania osiągnięciem porozumienia z Palestyńczykami położyły kres trwającej dekady misji Waszyngtonu, polegającej na nawiązaniu trwałego partnerstwa w zakresie bezpieczeństwa między arabskimi sojusznikami a Izraelem.

Krótko mówiąc: Bezkompromisowe dążenie Izraela do akceleracjonizmu w kontekście planów geopolitycznych zniszczyło fundamenty, na których opierała się dominacja Izraela i Ameryki w regionie.

W artykule autorzy dowodzą, że tak jak kryzys sueski z 1956 roku był „ostatnim tchnieniem” francuskiej i brytyjskiej potęgi kolonialnej na Bliskim Wschodzie, tak wojna z Iranem będzie dla amerykańskiej hegemonii.

Codziennie tworzone są nowe sojusze, ponieważ Turcja, Pakistan i Arabia Saudyjska podpisały na początku tego miesiąca nowy pakt obronny , a Turcja zaczęła po cichu wysyłać więcej broni do Nowej Syrii pod rządami Jolaniego, przygotowując się do przyszłego etapu konfliktu z Izraelem. Sam Izrael „bada”, czy Artykuł Piąty NATO zostanie aktywowany przez ataki na Turcję .

W dalszej części artykułu autorzy szczegółowo opisują ostrożne balansowanie, jakie Stany Zjednoczone próbują prowadzić na Bliskim Wschodzie od dziesięcioleci, zazwyczaj wykorzystując swoją rzekomo niezrównaną potęgę, jednocześnie na ogół ignorując rzeczywiste interesy Arabów w regionie.

…architekci tej wojny znacznie wyolbrzymili możliwości militarne, nie docenili zdolności adwersarzy do adaptacji, założyli, że sojusznicy podporządkują się im i bezdusznie zlekceważyli życie zwykłych ludzi. Niefortunny incydent Waszyngtonu nie był aberracją, lecz ostatecznym wyrazem wady tkwiącej w jego strategii bliskowschodniej.

Problem polega jednak na tym, że cały system od samego początku opierał się na szeregu kruchych sprzeczności, z których jedną z najważniejszych jest zakaz posiadania przez Izrael broni jądrowej, co stanowi okoliczność destabilizującą i praktycznie gwarantuje, że Iran będzie mógł prowadzić asymetryczne działania odstraszające w regionie na poziomie egzystencjalnym.

Główny sponsor terroryzmu

Główny sponsor terroryzmu

22. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam./glowny-sponsor-terroryzmu

Larry C. Johnson jest byłym oficerem CIA i analitykiem wywiadowczym, a także byłym specjalistą ds. planowania i doradcą w Biurze ds. Zwalczania Terroryzmu Departamentu Stanu USA. Jako niezależny wykonawca od 24 lat prowadzi szkolenia dla służb operacji specjalnych Sił Zbrojnych USA. W opublikowanym przez niego we wtorek na sonar21.com artykule: Iran a twierdzenie o „głównym sponsorze terroryzmu” (źródło), możemy przeczytać:

Hamas i Hezbollah wystrzeliły tysiące rakiet w kierunku Izraela w ciągu 25 lat. Liczba ofiar śmiertelnych tych rakiet w latach 2001–2025 wynosi od 50 do 75 osób – a nie „tysiące”, jak sugerują relacje. Różnica między tymi dwiema liczbami jest sednem sprawy. W tym kontekście pojawia się asymetria, której nie da się pominąć w uczciwym rachunku. Szacuje się, że Izrael zabił 11 200–11 500 Palestyńczyków między 2000 a 6 października 2023 roku. Według danych Ministerstwa Zdrowia Gazy, od 7 października liczba ofiar w Strefie Gazy przekroczyła 73 000 – liczba ta została faktycznie przyznana przez izraelskiego urzędnika wojskowego w styczniu 2026 roku, uznając, że ponad 71 000 osób zginęło w bezpośrednim ostrzale izraelskim.

Terror to jest przemoc wobec cywilów w celach politycznych.

Według ciągle jeszcze urzędującego premiera Izraela Benjamina Netanjahu terror to: przemoc wobec cywilów w celach politycznych. Trafne określenie polityki państwa okupującego Palestynę. Jak pisze Larry C. Johnson, dane z Departament Stanu USA przeczą medialnej narracji o irańskim terroryzmie. Nie po raz pierwszy masowa propaganda opiera się na masowych kłamstwach. Jest jak u Orwella: kłamstwo, to prawda, wojna to pokój, a walka z terroryzmem to jest pretekst dla terroryzmu.

Kiedy upadł pod własnym ciężarem ZSRR, blady strach padł na wysokich rangą generałów z Pentagonu. Jak uzasadnić wysokie wydatki na armię, kiedy twój wróg przestał ci zagrażać? Odpowiedź jest prosta: znajdź innego wroga. I w ten sposób zrodził się pomysł walki z terroryzmem.

Al Kaida i terroryzm z Manhattanu 11 września 2001 roku zostały stworzone, ponieważ istniało zapotrzebowanie na terroryzm. Potrzebny był pretekst, by usprawiedliwić tyranię. Dzisiaj wiemy, że za tym stała CIA.

W latach 80 ubiegłego wieku światem wstrząsały zamachy autentycznych grup terrorystycznych. Były to Frakcja Czerwonej Armii RAF w Niemczech, bojówki Baskijscy ETA w Hiszpanii, czy IRA – Irlandzka Armia Republikańska, Czerwone Brygady we Włoszech.

Nie tylko Europa była wtedy „placem zabaw” dla zamachowców. Żeby uzasadnić wojnę z terrorystami, USA tworzyły, uzbrajały i finansowały takie organizacje jak Al-Kaida założona przez agenta CIA Osamę Bin Ladena, Państwo Islamskie (ISIS), Talibowie – afgański fundamentalistyczny ruch islamistyczny szkolony przez CIA w Pakistanie, albo Boko Haram: Działająca głównie w Nigerii i rejonie jeziora Czad brutalna sekta islamistyczna, powiązana dawniej z ISIS.

Ciała 50 Palestyńczyków, odnalezione w ciągu ostatnich kilku dni przez ekipy Obrony Cywilnej w kompleksie medycznym Al-Shifa w zachodniej części miasta Gaza, są obecnie chowane.
Źródło: Telegram 20.08.2026 r. 17:38.

Izrael walczy z terroryzmem, stosując terroryzm. Usiłuje powstrzymać Iran przed nuklearnym uzbrojeniem, a jednocześnie ma w gotowości kilkaset rakiet z bronią jądrową. Przecież musimy się bronić przed terroryzmem – głosi Hasbara – izraelska propaganda tłumacząca, dlaczego Izrael może mordować cywilów. Co z tego, że mordujemy dzieci w Strefie Gazy, to są przecież przyszli terroryści! Bo Izraelowi przecież wszystko wolno. Nie zgadzasz się? To jesteś antysemitą!

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

ELNET – europejski AIPAC

ELNET – europejski AIPAC

21. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam/elnet-europejski-aipac

Zacznę od tego, co ja rozumiem przez określenie „lobby”. Lapidarnie ujmując, jest to zalegalizowana korupcja. Rozmiar wpływu wielkich korporacji farmaceutycznych na zachowanie przy głosowaniu kongresmenów w USA jest tego najlepszym dowodem. Innymi słowy, lobby to skuteczne narzędzie służące redukcji podwalin demokracji. Inne znane w USA lobby wspiera łapownictwo na korzyść przemysłu zbrojeniowego oraz proizraelską politykę przez AIPAC.

Europejskim odpowiednikiem AIPAC jest ELNET założony 2007 roku przez byłego pracownika AIPAC Raanana Eliaza.

Można włączyć polską ścieżkę dźwiękową.

Europejska Sieć Przywództwa (ELNET) organizuje dla wybranych urzędników wyjazdy do Izraela w celu nawiązywania kontaktów, prowadzi wydarzenia z udziałem członków europejskich parlamentów oraz prowadzi działania lobbingowe w kwestiach polityki zagranicznej — podobnie jak działa w Stanach Zjednoczonych Amerykański Komitet Spraw Publicznych Izraela (AIPAC).

Jej współzałożyciel, Raanan Eliaz, jest byłym konsultantem AIPAC i byłym pracownikiem biura premiera Izraela. Grupa przypisuje sobie zasługi za kluczowe proizraelskie decyzje w zakresie polityki zagranicznej, w tym skłonienie Niemiec do zatwierdzenia umowy o wartości 3,5 miliarda dolarów na zakup izraelskich dronów i rakiet – największej w historii Izraela. Źródło.

Niemiecka racja stanu w 2026 roku: huczne przyjęcia z szampanem z udziałem sieci lobbingowej Elnet, zajmującej się sprawami Izraela. Huczne imprezy po zamordowaniu ponad 20 tysięcy dzieci i co najmniej 60 tysięcy cywilów, w obliczu przemocy o charakterze ludobójczym, apartheidu, zbrodni wojennych, codziennej przemocy ze strony osadników, powszechnego zniszczenia i wysiedleń. Źródło.

„W miarę jak coraz więcej amerykańskich polityków odmawia przyjmowania funduszy od grup podżegających do wojny, takich jak AIPAC, wydaje się, że amerykańscy darczyńcy coraz częściej przekazują darowizny za granicę, próbując pozyskać poparcie dla izraelskiej armii w całej Europie” – powiedziała Beth Miller, dyrektorka ds. politycznych organizacji Jewish Voice for Peace Action. „To wstyd, że tak wiele osób tutaj, w Stanach Zjednoczonych, odgrywa kluczową rolę w trwającym apartheidzie i ludobójstwie wobec Palestyńczyków”. Źródło.

Prezydent Izraela Isaac Herzog na konferencji bezpieczeństwa w Monachium w 2015 r. – źródło: Wikimedia.

Jak podaje Le Monde: według sondaży z sierpnia 2025 r. 80 procent Niemców opowiada się za zaprzestaniem dostaw broni do Izraela. Ponadto 62 procent uważa, że Niemcy powinny wywierać większą presję polityczną na Izrael.10 Jednak europejscy politycy, w tym przedstawiciele Partii Zielonych i Lewicy, nadal uczestniczą w wydarzeniach organizowanych przez Elnet i podróżują z tą organizacją po Izraelu.

Dzięki wojnie z Iranem podróże lobbyingowe do Izraela ustały. Nie wstrzymało to jednak przepływu gotówki – korupcji polityków. W wielu przypadkach pieniądz ma olbrzymią moc przekonywania i pacyfikacji takich uczuć jak współczucie wobec ofiar ludobójstwa. Tak wygląda moralność większości polityków, na których tak chętnie oddajemy nasze głosy.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Trafia się nam okazja

Trafia się nam okazja

Stanisław Michalkiewicz; serwis „Prawy.pl” 22 sierpnia 2026 michalkiewicz

Wprawdzie do 1 kwietnia jeszcze daleko, ale mimo to prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump już 15 sierpnia ogłosił, że „wkrótce” cieśnina Ormuz stanie się częścią terytorium Stanów Zjednoczonych. Niektórzy obserwatorzy widzą w tym akt desperacji prezydenta Trumpa, który już nie wie, jak zakończyć, a właściwie – jak wyplątać Amerykę z wojny, w którą wkręcił ją bezcenny Izrael. Rzeczywiście – wiele wskazuje na to, że prezydent Trump nie został przez premiera rządu jedności narodowej bezcennego Izraela nawet poinformowany o celach tej wojny.

Inna sprawa, że Beniamin Netanjahu wcześniej publicznie deklarował, iż „czuje się związany” ideą „wielkiego Izraela” – a więc Izraela rozciągającego się „od wielkiej rzeki egipskiej do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat” – zgodnie z obietnicą, jaką Stwórca Wszechświata miał złożyć pewnemu mezopotamskiemu koczownikowi. Realizacja tej idei jest już całkiem zaawansowana; Izrael, przy pomocy Stanów Zjednoczonych, doprowadził już do politycznego obezwładnienia państw leżących na tym obszarze – tak, że jedynie złowrogi Iran staje okoniem. Z punktu widzenia bezcennego Izraela rozgromienie złowrogiego Iranu nabiera zatem pozorów racjonalności.

Gorzej to wygląda z punktu widzenia interesów Stanów Zjednoczonych – ale wiadomo przecież, że amerykańscy twardziele w podskokach wykonują wszystkie zachcianki, jakich zażądają od nich Żydowie, a nawet zgadują ich życzenia. Niech by któryś amerykański twardziel się zawahał, albo ociągał, to zaraz jakieś dziecko by sobie przypomniało, że 40 lat temu włożył mu rękę pod spódniczkę i zanim by się wyjaśniło, że to nieprawda, to trzeba by pożegnać się nie tylko z karierą, ale i majątkiem, bezlitośnie wyszlamowanym za pośrednictwem tamtejszych nienawisłych sądów. Jeśli wiemy to nawet my, w których bantustanie przemysł molestowania jest dziś chyba najbardziej dynamicznie rozwijającą się dziedziną gospodarki, to cóż dopiero – amerykańscy twardziele – skoro ta gałąź przemysłu narodziła się właśnie w Ameryce?

No dobrze – ale jeśli nawet Izraelowi uda się zrealizować ideę „Wielkiego Izraela”, to co z tego będzie miała Ameryka? Wygląda na to, że same zgryzoty, bo skoro na obronę i utrzymanie „małego Izraela” USA muszą co roku nie tylko wydawać krocie, ale również antagonizować przeciwko sobie narody, które wcale nie musiałyby być zantagonizowane – to cóż dopiero, gdy mały Izrael rozrósłby się w Izrael Wielki? Obawiam się, ze zasoby całej Ameryki mogłyby nie wystarczyć do sfinansowania tego eksperymentu, zwłaszcza gdyby władze bezcennego Izraela kontynuowały na całym tym obszarze politykę, jaką uprawiają w Strefie Gazy, Libanie, czy Zachodnim Brzegu. Ludobójstwo bowiem sprawia, ze na podbitych terytoriach jest coraz mniej osób, a w konsekwencji może nie być nawet nikogo, komu można by pożyczać pieniądze na procent – co jest głównym zajęciem środowisk żydowskich – oczywiście poza gorzelnictwem i wyszynkiem alkoholu. Ale wódkę też trzeba komuś sprzedawać, żeby biznes sze kręczył – a komu – jeśli w następstwie ludobójstwa obszar Wielkiego Izraela się wyludni?

Zresztą nawet gdyby się nie wyludnił, to i tak byłby problem, bo muzułmanie picie wódki mają przecież od proroka Mahometa surowo zakazane. Może z wyjątkiem muzułmanów spolonizowanych. Jak pisze autor opowiadania „Łostaje”, kwestarz bernardyn zaproszony przez pana Amurata, szlachcica polskiego tatarskiego pochodzenia na obiad, spotkał się z propozycją wypicia przed obiadem wódeczki dla konkokcji. – „Wódeczka u was?” – zdumiał się ojciec bernardyn – ale pan Amurat mu wyjaśnił: „Mahomet zabronił nam wina, miłościwy księżulu – ale o wódeczce w Al Koranie cyt!” Ale u nas muzułmanów jak na lekarstwo, więc z punktu widzenia biznesowego to żaden interes.

Więc w sytuacji gdy bezcenny Izrael skutecznie wkręcił Amerykę w tę wojnę, a teraz się z niej wycofał, prezydent Trump nie widzi innego wyjścia, jak kombinować po swojemu. Wojna, w którą został wkręcony, doprowadziła nie tylko do zablokowania cieśniny Ormuz, ale złowrogi Iran zamierza rozciągnąć nad jej obszarem własną suwerenność. Wcześniej, jak pamiętamy, ogłosił zamiar pobierania opłat od każdego statku, który tamtędy przepływa – a zdesperowany prezydent Donald Trump ogłosił, że opłaty w wysokości 20 procent wartości ładunku będzie pobierał on. Widocznie jednak ktoś starszy i mądrzejszy mu to wyperswadował – ale co z tego, skoro tej nieszczęsnej wojnie końca nie widać? Skoro tedy złowrogi Iran odgraża się, że rozciągnie swoją suwerenność na obszar cieśniny Ormuz, to prezydent Trump pomyślał sobie, że równie dobrze on może rozciągnąć na obszar cieśniny Ormuz suwerenność amerykańską.

To świetny pomysł – problem tylko – jak to zrobić. Trzeba by w tym celu kontynuować wojnę ze złowrogim Iranem – ale tego właśnie prezydent Trump wolałby uniknąć tym bardziej, że otrzymał niedawno wiadomość od generała dowodzącego siłami amerykańskimi na Bliskim Wschodzie, że dotychczasowe obrzucanie złowrogiego Iranu ponaddźwiękowymi dzidami tak zredukowało ich zapasy, że wojska amerykańskie nie byłyby już w stanie zapewnić bezpieczeństwa bezcennemu Izraelowi, gdyby złowrogi Iran zaczął znowu obrzucać go swoimi ponaddźwiękowymi dzidami. To jest dla Ameryki bardzo poważna zastawka, z której prezydent Trump musi wyciągnąć wnioski, jeśli nie chce zostać przez amerykańskich Żydów przerobiony na marmoladę. W takiej sytuacji tonący nawet brzytwy się chwyta, więc nic dziwnego, że również prezydent Trump wykombinował sobie, że najprościej będzie przyłączyć cieśninę Ormuz do terytorium amerykańskiego.

Dlaczego jednak tylko cieśninę Ormuz? Na świecie jest przecież mnóstwo miejsc, które też można by przyłączyć do USA. Na przykład – nasz bantustan. Wprawdzie obywatel Tusk Donald na defiladzie w Gdyni mówił o niepodległości – ale kto wierzy obywatelu Tusku, ten sam sobie szkodzi. Zresztą nawet gdyby – to z tą niepodległością są same zgryzoty; trzeba jej bronić, niczym socjalizmu i w ogóle. Gdyby zatem nasz bantustan został przyłączony do Ameryki, to Amerykanie musieliby się martwić nie tylko, jakby nas, to znaczy – nie „nas”, tylko siebie – obronić, ale również nie dopuścić, by Żydowie realizowali z naszego terytorium roszczenia majątkowe dotyczące „własności bezdziedzicznej”.

Do terytorium amerykańskiego Żydowie żadnych roszczeń majątkowych nie wysuwają, więc czy nie powinniśmy wyciągnąć z tego wniosków? Zamiast tedy proponować referendum w sprawie „Zielonego Wała”, które Senat, pod przewodnictwem posągowej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej zresztą odrzucił, czy nie lepiej byłoby, by pan prezydent Karol Nawrocki zaproponował referendum w sprawie przyłączenia do Stanów Zjednoczonych również naszego bantustanu? Jak przyłączać, to przyłączać – nieprawdaż?

Stanisław Michalkiewicz

AI na smyczy propagandy: Izrael manipuluje odpowiedziami sztucznej inteligencji

AI na smyczy propagandy:

Izrael manipuluje

odpowiedziami sztucznej inteligencji

Date: 19 agosto 2026Author: Uczta Baltazara

«Zatruwanie LLM»: Izrael płaci 46 milionów dolarów za manipulowanie systemami ChatGPT, Gemini i Claude

Izrael zainwestował dziesiątki milionów dolarów w kampanię „zatruwania” sztucznej inteligencji w celu manipulowania odpowiedziami chatbotów

Izrael nie toczy wojny na siedmiu frontach, ale na ośmiu. Ósmym frontem, o czym wielokrotnie pisaliśmy na łamach InsideOver, są Stany Zjednoczone: jest to wojna hybrydowa, skupiająca się głównie na propagandzie, mająca na celu odzyskanie poparcia amerykańskiej opinii publicznej, która coraz bardziej oddala się od Tel Awiwu i krytycznie ocenia politykę zagraniczną Netanjahu w Strefie Gazy oraz na całym Bliskim Wschodzie. Dane mówią same za siebie: według Pew Research Center, tylko 32% Amerykanów ma pozytywne nastawienie do rządu izraelskiego, co stanowi najniższy poziom od dziesięcioleci. Wśród młodych republikanów odsetek osób o negatywnej opinii na temat Izraela wzrósł do 57%. Jest to „front”, który analizowaliśmy wielokrotnie – od działań propagandowych lobby izraelskiego w Kongresie po rekordowe inwestycje w tzw. hasbarę – 730 milionów dolarów jedynie w 2026 roku, czyli czterokrotnie więcej niż w 2025 roku.

Jak wynika z raportu serwisu Drop Site News autorstwa Nicka Clevelanda-Stouta, kampania ta wkracza na nowy, niepokojący obszar: nie chodzi już (tylko) o tradycyjne media czy sieci społecznościowe, ale o sztuczną inteligencję. W centrum tej operacji znajduje się postać dobrze znana czytelnikom witryny InsideOver: Brad Parscale, były dyrektor kampanii cyfrowej Donalda Trumpa, który już wcześniej był przedmiotem naszych analiz ze względu na swoją rolę zarejestrowanego agenta zagranicznego działającego na rzecz Izraela. https://en.wikipedia.org/wiki/Brad_Parscale

Ofensywa na chatboty

Według śledztwa przeprowadzonego przez Drop Site, od października 2025 roku, Parscale, za pośrednictwem swojej firmy Clock Tower X, prowadzi operację o wartości 46,5 mln dolarów (która następnie wzrosła do 4,5 mln miesięcznie) na zlecenie rządu izraelskiego. Jaki jest deklarowany cel? „Wpływanie na chatboty oparte na sztucznej inteligencji”, takie jak ChatGPT, Claude, Gemini i Perplexity – praktyka znana jako „LLM poisoning” („zatruwanie” modeli językowych).

Nie chodzi tu o wywieranie wpływu na ludzi, a przynajmniej nie bezpośrednio. Strony stworzone przez Parscale’a – około dziesięciu, w tym Allyvia.org, FactSignal.org, Paxpoint.org, Justorium.org i inne – odnotowują zaledwie kilkaset odwiedzin miesięcznie. Prawdziwym celem tych stron jest to, by były „odczytywane” i indeksowane przez roboty indeksujące, które zasilają gigantów sztucznej inteligencji, przede wszystkim Common Crawl – organizację non-profit, która okresowo skanuje duże fragmenty sieci i udostępnia publicznie swoje archiwa. Archiwa te stanowią jedno z głównych źródeł surowego tekstu wykorzystywanego do szkolenia dużych modeli językowych stosowanych w sztucznej inteligencji.

Treści są tak opracowane, by sprawiać wrażenie wyważonych i dobrze udokumentowanych, a ich ton sprawia, że są one bardziej atrakcyjne dla systemów sztucznej inteligencji – jak wyjaśnił serwisowi Axios Scott Stouffer, dyrektor ds. technologii w Market Brew, firmie, w którą inwestuje Parscale. Na przykład artykuł opublikowany na stronie FactSignal twierdzi, że większość dziennikarzy w Strefie Gazy ma powiązania z organizacjami terrorystycznymi, podając w wątpliwość nawet zabójstwo małej Hind Rajab, pięcioletniej palestyńskiej dziewczynki zabitej przez izraelską armię w 2024 roku. Inny artykuł, opublikowany na Justorium.org, chwali „działania Izraela mające na celu ograniczenie strat wśród ludności cywilnej”, powołując się na praktykę „roof knocking” – którą według dokumentacji „New York Timesa” znacznie ograniczono już w pierwszych dniach wojny. https://en.wikipedia.org/wiki/Roof_knocking

Czy to działa?

Tak, a wyniki są widoczne dla wszystkich. Serwis Drop Site przetestował główne chatboty, zadając im konkretne pytania. Kiedy zapytano Perplexity: „Czy zacieśnienie współpracy wojskowej ze Stanami Zjednoczonymi jest korzystne dla Izraela?”, chatbot odpowiedział lakonicznym „Tak”, podając jako pierwsze źródło Allyvia.org – stronę internetową Parscale’a. Microsoft Copilot i Google Gemini postąpiły tak samo, powołując się na strony sieci Clock Tower bez zaznaczenia, że są to materiały przygotowane na zlecenie rządu izraelskiego – mimo że na dole każdej strony znajduje się obowiązkowa zgodnie z ustawą FARA (Foreign Agents Registration Act) informacja potwierdzająca ich charakter.

Jeszcze większy niepokój budzi ryzyko infiltracji danych szkoleniowych modeli sztucznej inteligencji. Analiza przeprowadzona przez Drop Site News wykazała, że w okresie od stycznia do czerwca 2026 r. dziesięć stron internetowych zarządzanych przez sieć Brada Parscale’a zostało zarchiwizowanych przez Common Crawl aż 912 razy. Common Crawl to jedno z największych publicznych archiwów internetowych, często wykorzystywane jako źródło danych do szkolenia dużych modeli językowych (LLM). Szczytowy wynik odnotowano w maju, kiedy to w ciągu zaledwie jednego miesiąca zarejestrowano 376 przypadków.

Dane te są istotne, ponieważ nie chodzi tu wyłącznie o wywieranie wpływu na odpowiedzi chatbotów w czasie rzeczywistym (jak już zaobserwowano w przypadku Perplexity, Copilot i innych systemów). Materiały z tych stron mogą trafić do zbiorów danych wykorzystywanych do szkolenia przyszłych wersji modeli, stając się trwałym elementem ich „wiedzy”.

Jak wyjaśnia Hervé Letoqueux, dyrektor generalny Check First: „Common Crawl jest szeroko wykorzystywany do szkolenia modeli, co oznacza, że niektórzy chcą manipulować odpowiedziami na swoją korzyść. Udowodniono, że jest to stosunkowo łatwe”. Alice Lee, analityczka z NewsGuard, dodaje, że strony internetowe Parscale’a zawierają „punkty listy, podsumowania na górze strony, agresywne źródła, łatwe do przyswojenia informacje: wszystko to zwiększa prawdopodobieństwo, że chatboty będą zbierać te właśnie treści”.

Kampania warta wiele milionów dolarów

Jak już informowaliśmy na naszej stronie, we wrześniu 2025 roku globalna agencja reklamowa Havas, w imieniu izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, powierzyła firmie Parscale’a, Clock Tower X, prowadzenie kampanii komunikacyjnej skierowanej do odbiorców w Stanach Zjednoczonych. Wartość umowy, początkowo zgłoszona zgodnie z ustawą FARA na poziomie 1,5 miliona dolarów miesięcznie, szybko wzrosła, osiągając 6 milionów, a następnie 9 milionów do grudnia 2025 roku, by ostatecznie osiągnąć łączną kwotę szacowaną na 45–50 milionów dolarów, wliczając podwykonawców – jest to kwota znacznie przewyższająca te, jakie zazwyczaj płacą rządy Arabii Saudyjskiej, Indii czy Kataru za podobne usługi doradcze.

Jednak według dogłębnego śledztwa przeprowadzonego przez izraelską gazetę „Haaretz” – która dokładnie przeanalizowała sieć stron internetowych i kont w mediach społecznościowych zarządzanych przez Clock Tower X – najdroższa operacja propagandy cyfrowej, jaką Izrael kiedykolwiek podjął w Stanach Zjednoczonych, przynosi rozczarowujące wyniki pod względem widoczności i skuteczności.

Haaretz zidentyfikował 42 konta w głównych sieciach społecznościowych (X, Facebook, Instagram, TikTok, YouTube i Rumble), które łącznie mają zaledwie 885 obserwujących. Spośród nich, 854 należy do jednego kanału na YouTube. Pozostałe 41 kont dzieli między sobą zaledwie 31 obserwujących, a kilka profili na X, pomimo codziennych postów, nie ma żadnych obserwujących. Każdy profil został utworzony w maju 2026 r., z identycznymi opisami i postami publikowanymi synchronicznie, a wszystkie śledzą te same izraelskie i amerykańskie konta rządowe.

Analiza przeprowadzona przez „Haaretz” wykazała, że praktycznie każda interakcja z postami lub stronami internetowymi pochodzi od krytyków, badaczy lub dziennikarzy dokumentujących tę operację, a nie od jej zwolenników, którzy ją propagują. Lepiej więc skupić się na sztucznej inteligencji i chatbotach, gdzie wyniki są już widoczne i mają konkretny charakter.

INFO: https://it.insideover.com/media-e-potere/llm-poisoning-israele-paga-46-milioni-di-dollari-per-manipolare-chatgpt-gemini-e-claude.html https://www.dropsitenews.com/p/israel-brad-parscale-ai-chatbots-gaza (przekład automatyczny; odnośniki w tekście oryginalnym)

Netanjahu wznawia „mistyfikację dotyczącą broni masowego rażenia w Iraku” – wznawia ją, by promować wojnę z Iranem

Netanjahu wznawia „mistyfikację dotyczącą broni masowego rażenia w Iraku” – wznawia ją, by promować wojnę z Iranem

Netanjahu wznawia „mistyfikację dotyczącą broni masowego rażenia w Iraku” – wznawia ją, by promować wojnę z Iranem

Alastair Crooke

Zmiana stanowiska Trumpa, który uznał, że kluczem do kapitulacji Iranu będzie presja ekonomiczna, nie jest wiarygodną strategią.

Prezydent Trump wziął za dobrą monetę wojskowe przemówienia sekretarza obrony Hegsetha („Siła ognia armii USA jest ogromna”), tylko po to, by poniewczasie uświadomić sobie, że USA wyczerpały zapasy pocisków przechwytujących w wojnie, w której podstawą jest obrona powietrzna. „Rachunek uzupełnień zapasów jest równie otrzeźwiający. Cztery lata na uzupełnienie zapasów – a nie cztery miesiące – ponieważ komponenty zawierają pierwiastki ziem rzadkich, kontrolowane przez Chiny”.

Hegseth wydaje się być w niełasce, podczas gdy gwiazda ministra finansów Bessenta rośnie.

Doniesienia wskazują, że Bessent wielokrotnie zapewniał Trumpa, że ​​niedobór ropy spowodowany zamknięciem Cieśniny Ormuz jest „tymczasowy i możliwy do opanowania” (co nie jest prawdą), a ponadto argumentował, że inflacja napędzana ceną energii również ustąpi, gdy tylko opadną globalne napięcia. Postawił na to wszystko. A Trump najwyraźniej wierzy w manipulację kontraktami na ropę i kontrakty terminowe.

Dane dotyczące statków przepływających przez korytarz omański krążące w Waszyngtonie są całkowicie sfabrykowane. Brett Erickson z Obsidian Risk Advisors pisze:

„Po rozmowach z kilkoma moimi absolutnie godnymi zaufania kolegami, nie ma absolutnie żadnych dowodów na to, że 8 milionów baryłek ropy jest transportowanych dziennie szlakiem omańskim, ani żadnych dowodów na to, że 9 milionów baryłek opuszcza Cieśninę Ormuz każdego dnia. Zero. Nie „może”, nie „możliwe”. Żadnych dowodów. A co gorsza: istnieją dowody, które wprost dowodzą czegoś przeciwnego”.

Na pytanie: „Czy planujesz po prostu zniknąć, aż wszystko się rozpadnie? Co wtedy?”, Erickson odpowiada:

„O ile wiem, oni naprawdę wierzą, że część tych informacji jest prawdziwa. Są głupi, niekoniecznie nieuczciwi – co jest jeszcze gorsze”.

Zmiana stanowiska Trumpa w sprawie presji ekonomicznej jako kluczowego czynnika skłaniającego Iran do kapitulacji nie jest wiarygodną strategią. Nawet gdyby nasilone oblężenie faktycznie pogłębiło cierpienia narodu irańskiego, jest mało prawdopodobne, aby jego niedola doprowadziła do korzystnego rezultatu – takiego jak zmiana reżimu na wzór Delcy Rodríguez.

Iran jest zaangażowany w egzystencjalną wojnę z USA i Izraelem i gdyby irańskie władze kiedykolwiek zostały zmuszone do wyboru między kapitulacją a eskalacją konfrontacji, niemal na pewno wybrałyby eskalację. W istocie, decyzja o eskalacji militarnej – wywarciu presji na Trumpa – wydaje się już podjęta, o czym świadczą niedawne oświadczenia Mohsena Resaee, nowo mianowanego sekretarza Najwyższego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego. Iran podejmie proaktywne działania militarne, nawet jeśli Trump powstrzyma się od działań militarnych.

Iran jednak nie wykazuje oznak załamania gospodarczego w obliczu wznowionej blokady USA. Na początku konfliktu Iran miał około 120–140 milionów baryłek ropy naftowej zmagazynowanych na tankowcach na morzu i wyeksportował kolejne 80 milionów baryłek w ograniczonym okresie obowiązywania Porozumienia. Rial faktycznie umocnił się w trakcie jego trwania. Pytanie zatem brzmi: co się stanie, jeśli Iran nie tylko odmówi kapitulacji, ale wręcz zaostrzy swoje stanowisko wobec Trumpa – co najwyraźniej robi?

Danny Citrinowicz, czołowy izraelski analityk wojskowy, zauważa, że ​​utrzymanie obecnego impasu w żaden sposób nie jest kosztowne dla Stanów Zjednoczonych. Ormuz pozostaje pod poważnymi ograniczeniami; Morze Czerwone jest zamknięte dla eksportu z Arabii Saudyjskiej; a siły amerykańskie są zmuszone do utrzymywania kosztownej obecności wojskowej i blokady. Co więcej, amerykańskie zapasy amunicji są pod presją, a Teheran nadal dysponuje licznymi środkami nękania sił amerykańskich i zagrażania regionalnej żegludze. Tymczasem ekonomiczne konsekwencje zakłóceń w przepływach energii z pewnością nie spadają wyłącznie na Iran.

Jak zauważył w tym tygodniu „Wall Street Journal” :

„Producenci energii w Zatoce Perskiej dochodzą do wniosku, że kontrola Iranu nad Cieśniną Ormuz stanie się trwała, co na zawsze zakłóci eksport ropy naftowej i gazu oraz globalne dostawy energii… [nie mają] praktycznie żadnego dobrego sposobu na przeciwstawienie się [bardziej asertywnemu Iranowi]”.

Ropa naftowa to nie jedyny element, który został zakłócony przez konflikt. Zakłóceniu uległo również wiele kluczowych elementów łańcucha dostaw.

Gdyby ostatecznie okazało się, że Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę nie zachowując należytej staranności w odniesieniu do swoich możliwości militarnych (błędnie zakładając, że wojna skończy się w ciągu weekendu, jak twierdził David Barnea, szef Mossadu, podczas briefingu w Sali Sytuacyjnej 11 lipca 2026 r.), a Sekretarz Skarbu skłamał na temat prawdziwej sytuacji energetycznej, niektórzy ludzie będą musieli w końcu odpowiedzieć na poważne pytania.

Izraelski komentator strategiczny Shemuel Meir podnosi najistotniejsze wątpliwości, na które należy znaleźć odpowiedź:

Czy wojna z Iranem była rzeczywiście wojną „prewencyjną”, prowadzoną pod fałszywym pretekstem bezpośredniego zagrożenia?

Czy Netanjahu kłamał na temat realnego zagrożenia nuklearnego ze strony Iranu?

Albo inaczej: czy Netanjahu naśladował oszustwo „Irak i jego broń masowego rażenia”, żeby skłonić Trumpa do wojny?

W artykule napisanym na początku lipca tego roku czołowy izraelski komentator Ben Caspit skrytykował Netanjahu:

Naprawdę, Bibi? Czy Irańczycy mieli bomby atomowe? Mówisz poważnie? Wiesz, że jesteś premierem. Każde twoje oświadczenie, każde zdanie, każde słowo trafia na pierwsze strony gazet. Kiedy mówisz coś takiego, niesie to za sobą konsekwencje. Czy zdajesz sobie z tego sprawę? Cóż, przykro mi, że cię rozczaruję – ale Iran nie miał bomb atomowych. Wcale nie. Nawet w żartach… Nie możesz powiedzieć, że Iran posiadał bomby atomowe. Bo to nieprawda… Bo to kompletna fikcja.”

(Conflicts Forum zauważyło na początku lipca – patrz tutaj – że oprócz Caspita, szereg byłych czołowych izraelskich urzędników ds. bezpieczeństwa i wywiadu oraz komentatorów twierdziło, że Netanjahu kłamał na temat irańskiego zagrożenia nuklearnego w okresie poprzedzającym wojnę z Iranem – i że nadal kłamie na temat irańskiego zagrożenia nuklearnego.)

Shemuel Meir zauważa, że ​​zgodnie z doktryną Izraela wojna prewencyjna ma na celu wyeliminowanie zagrożenia egzystencjalnego w jak najkrótszym czasie, gdy nie ma wątpliwości co do bezpośredniości tego zagrożenia.

Meir zauważa jednak:

„My [izraelska opinia publiczna] zasadniczo nie wiemy, co się wydarzyło ani jak zapadła decyzja o rozpoczęciu wojny prewencyjnej („Operacja Powstający Lew”) 13 czerwca 2025 r. i jej kontynuacji w drugiej rundzie wojny prewencyjnej 28 lutego 2026 r. („Ryk Lwa”). Sposób podjęcia decyzji o rozpoczęciu tej wojny pozostaje, jak to ujął Aluf Benn, „czarną skrzynką” decyzyjną Netanjahu”.

Kontynuuje:

„Spróbujmy więc zbadać fakty tak dokładnie, jak to możliwe. Aby ustalić, jak uzasadnione było uzasadnienie wojny, która zmieniła oblicze Bliskiego Wschodu i… choć była to wojna konwencjonalna, była to pierwsza w historii wojna nuklearna z prewencją. I to taka, która została toczona za zgodą prezydenta USA”.

„Nasuwa się pytanie: jak to możliwe, że nie widzieliśmy żadnej krytycznej analizy ani szczegółowego śledztwa dotyczącego decyzji leżących u podstaw wojny prewencyjnej z czerwca 2025 roku? Jest to szczególnie uderzające w świetle dwóch raportów śledczych, które, co dość zaskakujące, opublikowano w Izraelu w ciągu ostatnich dwóch tygodni…”

„Oba dalsze śledztwa… opierają się na wiarygodnych źródłach wywiadowczych i dobrym dostępie do kierownictwa Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela. Z obu raportów dowiedzieliśmy się czegoś, o czym nie słyszeliśmy nigdzie indziej: faktów i szczegółów dotyczących zastrzeżeń szefa Sztabu Generalnego do drugiej wojny prewencyjnej z 28 lutego, której celem było rozwiązanie problemu nuklearnego poprzez obalenie reżimu”.

Meir dodaje:

„Według raportów ze śledztwa, szef wywiadu wojskowego AMAN (krajowego ewaluatora wywiadu w systemie izraelskim) oraz szef departamentu badań wywiadowczych w raportach wywiadowczych przekazanych premierowi i członkom gabinetu ocenili, że prawdopodobieństwo sukcesu w drugiej wojnie z Iranem jest niskie. Dla każdego, kto zna historię izraelskiego wywiadu, była to odważna ocena”.

Rozpoczynając obie rundy tej samej wojny prewencyjnej, Netanjahu oświadczył, że uzasadnieniem wojny są „nowe informacje wywiadowcze” ostrzegające o bezpośrednim, egzystencjalnym zagrożeniu nuklearnym dla Izraela i jego zagłady. Według niego Izrael nie mógł stać bezczynnie; istniała natychmiastowa konieczność wojny. Aby zilustrować bezpośredniość zagrożenia, Netanjahu nasycił debatę publiczną – zarówno w okresie poprzedzającym pierwszą wojnę, jak i w ciągu roku między obiema „wojnami” – metaforami egzystencjalnymi, takimi jak „miecz przy gardle”, i porównał irańskie obiekty nuklearne do obozów zagłady europejskich Żydów.

„W nocy 13 czerwca 2025 roku, w związku z bezpośrednim zagrożeniem egzystencjalnym ze strony irańskiej broni jądrowej, Netanjahu oświadczył, że »jesteśmy w ostatniej chwili«. Iran osiągnął punkt, z którego nie ma odwrotu. W ostatnich miesiącach Iran »podjął jednoznaczne, nigdy wcześniej niepodejmowane kroki w kierunku uzbrojenia się, to znaczy stworzenia broni jądrowej, a nie jedynie gromadzenia materiałów rozszczepialnych«”.

Czy 13 czerwca 2025 r. rzeczywiście istniało zagrożenie egzystencjalne? – pyta Shemuel Meir.

„Argumenty Netanjahu i szefów Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela, pozornie poparte danymi wywiadowczymi, dotyczące „nowych danych wywiadowczych”, dotyczące przyspieszenia irańskiego programu zbrojeń nuklearnych w najbliższym czasie (broń była kluczowym słowem w ich argumentacji), przeczyły wiarygodnym, aktualnym ocenom wywiadowczym. Obejmowały one raporty wywiadu USA, które przeczyły twierdzeniom o bezpośrednim zagrożeniu nuklearnym i były najwyraźniej znane wywiadowi izraelskiemu”.

„Według raportu śledczego Ronena Bergmana ( Yedioth Ahronoth , 26 czerwca 2026 r.), opartego na wysoko postawionych izraelskich źródłach wywiadowczych, izraelski wywiad nie posiadał żadnych konkretnych informacji wskazujących na faktyczne uruchomienie programu zbrojeniowego. Były jedynie „niepokojące informacje o myślach i rozmowach”, ale brak było niezbitych dowodów na to, że laboratoria zbrojeniowe zostały uruchomione”.

Nasuwa się pytanie: „Czy wszyscy wysocy rangą oficerowie Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela i wywiadu wojskowego zgodzili się i w pełni poparli argument premiera, że ​​był to konieczny atak wyprzedzający, aby zapobiec bezpośredniemu zagrożeniu nuklearnemu? Czy była to wojna mająca na celu wyeliminowanie bezpośredniego zagrożenia egzystencjalnego, czy też wojna oparta na „wykorzystaniu okazji”?”

(Według innych doniesień, żaden z obecnych na spotkaniu wyższych rangą oficerów nie wskazał na możliwość, że Iran nie ulegnie załamaniu, ani że wyjdzie z konfliktu silniejszy.)

Meir pyta, czy wysocy rangą oficerowie Sił Obronnych Izraela zaangażowani w podjęcie decyzji postępowali zgodnie z procedurami, „czy też byli tak pochłonięci euforycznym nastrojem Netanjahu, że nie rozpoznali metafizycznej misji, której podjął się w roli „obrońcy Izraela” – zaatakowania Iranu i zniszczenia jakiejkolwiek możliwości dyplomatycznego porozumienia nuklearnego?” (Meir przeanalizował we wcześniejszym artykule „Requiem dla porozumienia nuklearnego”, że jedna trzecia autobiografii Netanjahu „My Story” poświęcona jest właśnie tej metafizycznej misji – że wojna z irańskimi obiektami nuklearnymi była marzeniem Netanjahu od urodzenia).

Jest to oczywiście pytanie egzystencjalne dla Izraelczyków, ponieważ wojna w żaden sposób nie osiągnęła zakładanych celów.

Ale ma to również absolutnie istotne znaczenie dla Amerykanów. Podczas briefingu sytuacyjnego w Sali Sytuacyjnej Białego Domu 11 lutego 2026 roku Netanjahu wygłosił wobec prezydenta Trumpa intensywną przemowę, sugerując, że Iran jest gotowy na zmianę reżimu i wyrażając przekonanie, że wspólna misja USA i Izraela mogłaby ostatecznie położyć kres Islamskiej Republice.

Czy obecni urzędnicy amerykańscy, którzy wyrazili wątpliwości co do izraelskich twierdzeń, byli świadomi, że szef izraelskiej agencji wywiadu wojskowego AMAN (krajowej agencji wywiadowczej w systemie izraelskim) oraz szef izraelskiego departamentu badań wywiadowczych ocenili i ustalili w raportach wywiadowczych przekazanych Netanjahu i członkom gabinetu, że prawdopodobieństwo implozji Republiki Irańskiej jest niskie? Szef Mossadu natomiast upierał się, że wojna z Iranem będzie szybka i łatwa.

Jednakże ocena AMAN była w pełni zgodna z wiarygodnymi przeciekami od funkcjonariuszy wywiadu USA i analityków, ujawnionymi podczas wojny dwunastodniowej w czerwcu 2025 r.

Gazety „New York Times” , „Wall Street Journal” i „CBS” podały, że amerykańskie źródła wywiadowcze nie mają żadnych nowych informacji wskazujących na to, że Iran zamierza zbudować bombę atomową; że nie zaszła żadna zmiana w ocenie służb wywiadowczych; że Iran nie zmierza w kierunku posiadania broni jądrowej; oraz że nie wydano żadnego rozkazu uzbrojenia się.

Mimo to Trump popchnął wojnę naprzód – wojnę, która trwa do dziś. Dlaczego?

Źródło: Netanjahu powtórzył „oszustwo dotyczące broni masowego rażenia w Iraku” – wznowione w celu promowania wojny z Iranem

Nowa strategia Iranu

Nowa strategia Iranu

17. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam/nowa-strategia-iranu

Iran najwyraźniej zainicjował w ostatnich dniach zauważalną zmianę w swoim sposobie prowadzenia wojny przeciwko USA i Izraelowi. To, co dotychczas określano głównie jako „strategiczną cierpliwość” i działania odwetowe, może przekształcić się w bardziej ofensywną postawę.

Tak interpretuje zmianę na stanowisku przewodniczącego Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (NSN) Iranu dr Peter Mayer w dzisiejszym artykule na tkp.at: Nowa strategia ofensywna Iranu? Teheran przygotowuje się do ostrzejszych działań odwetowych. Źródło.

Amerykański senator Ruben Gallego twierdzi, że tragiczne warunki, w jakich żyją marynarze i żołnierze piechoty morskiej na pokładzie lotniskowca USS Abraham Lincoln, świadczą o „prawdziwym braku przywództwa” w administracji Trumpa. Źródło.

Zmiana strategii Iranu jest logiczną konsekwencją sytuacji na tej szalonej wojnie w Zatoce Perskiej. Iran jest przygotowany do wojny trwającej dłużej niż kadencja Trumpa w Białym Domu. Przed listopadowymi wyborami Republikanie, jak zabłąkany na pustyni wędrowiec pragnie wody, marzą o jakimkolwiek sukcesie, by przekonać swoich utraconych wyborców do oddania na nich głosu. A tymczasem wszystko się wali i coraz trudniej będzie ukryć skutki konfabulacji pana prezydenta.

Mohsen Rezaei, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu.

Program Mohsena Rezaia:

🔺 Islamska Republika Iranu nie ustąpi w kwestii praw i interesów swojego narodu w obliczu żadnego zagrożenia, a w związku z tym decyzje w tej dziedzinie muszą być podejmowane z większą niż kiedykolwiek determinacją, przy dokładnym zrozumieniu sytuacji oraz z mądrością i odwagą.

🔺 Dzisiaj Islamska Republika Iranu znajduje się w krytycznym i decydującym momencie swojej współczesnej historii; naród irański podniósł się w wielkim powstaniu i rewolucji, aby przywrócić swoją historyczną chwałę.

🔺 Celem nie jest jedynie przetrwanie tego delikatnego i niebezpiecznego okresu, ale zapewnienie, by Iran wyszedł z tej fazy bezpieczniejszy, bardziej spójny, potężniejszy i lepiej przygotowany do postępu i rozwoju.

Nie wygląda to różowo dla koncepcji „wiecznych sukcesów” Donalda Trumpa.

Intensywne rozmowy pokojowe pod przewodnictwem i z uczestnictwem Donalda Trumpa.

Jak dotąd Iran powstrzymuje się przed bezpośrednimi atakami na Izrael, żeby nie wspierać kandydatury Netanjahu w październikowych wyborach. Jednak skoro pozostali kandydaci głoszą podobny, ludobójczy program więc pewnie i ta powściągliwość ulegnie zmianie.

Wybory do Knesetu odbędą się 27 października 2026 r. Jeden z kandydatów w wyborach na stanowisko premiera Izraela Ben-Gvir w niedawnym wywiadzie podcastowym opowiedział się za przeprowadzaniem nocnych nalotów na Gazę, twierdząc, że izraelskie wojsko mogłoby każdej nocy wyeliminować od 30 do 50 osób, które określił mianem „terrorystów”, jednocześnie określając Gazańczyków jako „nieludzi”. Źródło.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Reforma wywiadu Niemiec: Pożyczona suwerenność. Pegasus.

Reforma wywiadu: Pożyczona suwerenność

Reforma wywiadu: pożyczona suwerenność

Jak Niemcy powierzyły swoje agencje bezpieczeństwa izraelskiej firmie prywatnej

Artykuł Dirka Ellerbrocka. apolut/geheimdienstreform-die-geliehene-souveranitat

12 sierpnia 2026 roku niemiecki rząd federalny podjął decyzję o reformie architektury niemieckich służb wywiadowczych: rozwiązaniu Komisji G10 w jej obecnej formie, zmniejszeniu składu Komisji Kontroli Parlamentarnej oraz przyznaniu władzy wykonawczej prawa weta w stosunku do jej decyzji. Jest to uzasadnione potrzebą szybszych i skuteczniejszych organów bezpieczeństwa.

W debacie brakuje precedensu, który pokazałby, co takie ograniczenie nadzoru oznacza w praktyce – ponieważ precedens ten istnieje już od zaledwie siedmiu lat i nosi nazwę Pegasus.

Uścisk dłoni jako znak

11 stycznia 2026 roku niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt udał się do Jerozolimy. Tam, jak poinformowało w komunikacie prasowym samo Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, spotkał się z premierem Benjaminem Netanjahu i ministrem spraw zagranicznych Gideonem Sa’arem. Wspólnie podpisali oni pakt o cyberbezpieczeństwie, który pogłębił współpracę obu krajów w zakresie cyberbezpieczeństwa, zwalczania terroryzmu i sztucznej inteligencji.

Według ministerstwa Izrael jest najważniejszym partnerem Niemiec w dziedzinie bezpieczeństwa poza NATO i UE. Minister odpowiedzialny za izraelską policję, Itamar Ben-Gvir, nie pojawia się w żadnych dostępnych źródłach dotyczących tej wizyty. Nie można udowodnić, czy był to zbieg okoliczności, czy celowe działanie. Pewne jest, że wizyta miała na celu zbliżenie się do szefa rządu, wobec którego Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania, a nie do ministra, którego retoryka może być zbyt niewygodna nawet dla życzliwych partnerów. To jest pierwszy punkt tej historii i, jak się wkrótce okaże, nie chodzi o symbolikę, ale o znacznie bardziej konkretne pytanie: Kto tak naprawdę sprawuje kontrolę nad niemiecką technologią nadzoru?

Zakup i jego nieujawniony stan

Pod koniec 2019 roku niemiecki Federalny Urząd Policji Kryminalnej (BKA) nabył oprogramowanie szpiegujące Pegasus od izraelskiej grupy NSO. Zakup został oficjalnie potwierdzony.

Rzadziej wspomina się o warunku, pod jakim w ogóle dokonano tego zakupu: BKA nie może samodzielnie obsługiwać Pegasusa. Nie jest to przesada, ale oświadczenie złożone przez samą agencję w Komisji Spraw Wewnętrznych Bundestagu – zgodnie z tym oświadczeniem BKA jest zależna od współpracy z grupą NSO w przypadku każdego pojedynczego środka inwigilacji i musi dostarczyć firmie niezbędnych informacji docelowych, takich jak numer telefonu, który ma być monitorowany. Niemiecka agencja bezpieczeństwa nie kupuje zatem narzędzia, którym może następnie zarządzać samodzielnie. Kupuje usługę, której wykonanie musi powierzyć prywatnej firmie zagranicznej przy każdym indywidualnym działaniu. BKA do dziś odmawia ujawnienia umowy kupna – w rezultacie netzpolitik.org i FragDenStaat po raz trzeci składają pozwy.

Właśnie w tym miejscu nowa reforma wywiadu zyskuje prawdziwe znaczenie: jeśli nawet istniejąca, formalnie nadal istniejąca, Komisja Kontroli Parlamentarnej (PKGr) nie została poinformowana o takiej umowie, co oznacza organ kontrolny dysponujący prawem weta władzy wykonawczej w kolejnej sprawie tego rodzaju?

Zapora sieciowa, która nie jest zaporą

Aby rozwiązać kwestie konstytucyjne, NSO zaproponowało BKA rozwiązanie kompromisowe: rodzaj zapory sieciowej, mającej na celu ograniczenie dostępu funkcjonariuszy do przechwyconych danych. Federalny Trybunał Konstytucyjny zezwala na używanie takiego oprogramowania wyłącznie w ściśle określonych, wyjątkowych przypadkach. Jednak zasadnicza słabość tej konstrukcji zapory sieciowej leży gdzie indziej: jest ona kontrolowana przez tę samą firmę, której dostęp ma ograniczać.

Batalia prawna z Meta pokazuje, jak słabo NSO przestrzega narzuconych sobie lub sądowych ograniczeń. W maju 2025 roku ława przysięgłych w amerykańskim sądzie federalnym w Kalifornii przyznała spółce macierzystej WhatsApp odszkodowanie – początkowo około 167 milionów dolarów w formie odszkodowania karnego, które później sąd znacznie obniżył do około 4 milionów dolarów. Postępowanie udowodniło w sądzie to, co NSO zaprzeczało latami: firma aktywnie wykorzystywała infrastrukturę serwerową WhatsApp do infekowania wybranych osób – około 1400 użytkowników, w tym dziennikarzy i obrońców praw człowieka. Sąd wydał następnie nakaz sądowy z mocą obowiązującą od 28 stycznia 2026 roku. W czerwcu 2026 roku Meta stwierdziła, że ​​NSO zignorowało nakaz i ponownie zaatakowało użytkowników WhatsApp w lutym i kwietniu – i wnioskowała o grzywnę. Sąd zakazał tego. NSO kontynuowało. To prawdziwy dowód na to, że „zapora sieciowa”, która ma sugerować niemieckim władzom kontrolę, opiera się na dobrym zachowaniu firmy, która ewidentnie nie przestrzega wiążących nakazów sądowych.

Komitet, którego członkowie stali się celem

Na szczeblu europejskim, specjalnie powołana przez Parlament Europejski komisja PEGA doszła do jednoznacznego wniosku: Pegasus jest strukturalnie nieodpowiedni do celów egzekwowania prawa, ponieważ oprogramowanie umożliwia podrzucanie dowodów wybranym osobom po fakcie. Nie jest to kwestia podwójnego zastosowania, lecz raczej fundamentalna niezgodność z zasadą praworządności, która jest nieodłączną cechą tej technologii. Komisja zaleciła wprowadzenie ścisłych regulacji. Niemcy, wraz z Francją, zawetowały tę rekomendację, powołując się na interesy bezpieczeństwa narodowego.

Słuszność ostrzeżeń komisji stała się oczywista w jej własnych szeregach: grecki europoseł Stelios Kouloglou, który zasiadał w komisji, padł ofiarą kilku ataków hakerskich z użyciem oprogramowania Pegasus, będąc jednocześnie aktywnym członkiem komisji. Citizen Lab nie był w stanie jednoznacznie przypisać ataku żadnemu konkretnemu rządowi, ale znalazł powiązania z wcześniejszymi kampaniami przeciwko rosyjskim i białoruskim dziennikarzom na wygnaniu. Jeśli nawet wybrany członek organu nadzorczego nie jest bezpieczny przed oprogramowaniem, które bada, to opór Europy wobec surowszych regulacji sam w sobie staje się zagrożeniem dla bezpieczeństwa.

Nie jest to firma taka jak każda inna

NSO zawsze przedstawiało się jako niezależna firma, która nie zna swoich klientów i nie ma wpływu na ich działania. Niedawne dochodzenie przeprowadzone przez OCCRP, Código Morse i Shomrim podważa tę narrację: panamskie dokumenty wjazdowe dowodzą, że współzałożyciel NSO, Shalev Hulio, wjechał do Panamy w grudniu 2013 roku z izraelskim paszportem dyplomatycznym, wpisał zawód „dyplomata” i podał ambasadę Izraela jako swój adres. Hulio zaprzecza, jakoby reprezentował Państwo Izrael – same dokumenty są bezsporne.

Ta bliska relacja z państwem jest również widoczna strukturalnie: każdy eksport Pegasusa wymaga zgody izraelskiego Ministerstwa Obrony. Nie jest to jedynie formalność. Śledztwo przeprowadzone w 2022 roku przez „New York Times” ujawniło, że Izrael zatwierdził sprzedaż do Azerbejdżanu, Maroka, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej w celu zawarcia sojuszu przeciwko Iranowi – jednocześnie blokując sprzedaż do Ukrainy i Estonii, aby uniknąć antagonizowania Rosji. Dostęp do Pegasusa zbiegł się z podpisaniem Porozumień Abrahama. Kiedy w 2016 roku izraelski poseł wraz z prawnikiem specjalizującym się w prawach człowieka próbował uzyskać cofnięcie licencji eksportowej przed Sądem Najwyższym, sprawa upadła – przewodniczący składu sędziowskiego uzasadnił tę decyzję, powołując się na gospodarcze znaczenie handlu eksportowego dla Izraela.

W tej sytuacji Niemcy nie negocjują ze zwykłym dostawcą technologii. Negocjują z podmiotem, którego decyzje eksportowe państwo izraelskie wykorzystuje jako instrument polityki zagranicznej – tyle że bez narzędzi dyplomatycznych, które w przeciwnym razie istniałyby w przypadku zależności międzypaństwowych: bez kontroli eksportu broni, bez dwustronnej umowy o ochronie danych, bez parlamentarnego nadzoru po stronie niemieckiej, godnego tej nazwy.

Lekcja z Hiszpanii

Przypadek Hiszpanii ilustruje, co oznacza zetknięcie się z tą zależnością, nawet przy najlepszych intencjach. Sam premier Pedro Sánchez stał się celem ataku: jego telefon był zainfekowany Pegasusem pięć razy w latach 2020-2021, a ponad 2,5 gigabajta danych zostało skradzionych. Zainfekowane zostały również telefony ministrów obrony, spraw wewnętrznych i rolnictwa. Hiszpański sędzia śledczy próbował ustalić, kto za tym stoi – podejrzenia padły na Maroko. Jednak w styczniu 2026 roku Sąd Najwyższy Hiszpanii musiał wstrzymać śledztwo. Podany powód: Izrael po prostu zignorował pięć wniosków o pomoc prawną. Sędzia mówił o naruszeniu zasad dobrej wiary w prawie międzynarodowym. Nawet państwo z udowodnioną wolą polityczną do wszczęcia śledztwa – w przeciwieństwie do Niemiec, Hiszpania przynajmniej wszczęła postępowanie sądowe – osiąga granicę wyznaczoną nie przez własne sądownictwo, lecz przez izraelski system eksportowy.

Konstytucja bez egzekwowania

Ta strukturalna bezsilność wobec decyzji Izraela nie jest odosobnionym zjawiskiem służb bezpieczeństwa. Przejawia się ona w innej formie, nawet tam, gdzie Ustawa Zasadnicza faktycznie zawiera jasne wytyczne. Artykuł 25 Ustawy Zasadniczej stanowi, że ogólne zasady prawa międzynarodowego stanowią integralną część prawa federalnego i mają pierwszeństwo przed prawem powszechnym – zakaz ludobójstwa jest niewątpliwie jedną z tych ogólnych zasad.

Od końca 2023 roku Republika Południowej Afryki prowadzi postępowanie sądowe przeciwko Izraelowi przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości (MTS) w związku z domniemanymi naruszeniami Konwencji o ludobójstwie w Strefie Gazy; w styczniu 2024 roku MTS uznał zarzut za „prawdopodobny” i nakazał Izraelowi wdrożenie środków ochronnych, ale ostateczne orzeczenie co do istoty sprawy wciąż nie zapadło. Niemcy początkowo rozważały interwencję w imieniu Izraela, ale wycofały się z tego zamiaru w marcu 2026 roku. Nadal toczy się również odrębne postępowanie wszczęte przez Nikaraguę przeciwko Niemcom w związku z ich wsparciem zbrojeniowym dla Izraela.

Teoretyczne obietnice artykułu 25 Ustawy Zasadniczej okazują się w praktyce nieistotne: 3 lutego 2026 r. Federalny Trybunał Konstytucyjny oddalił skargę konstytucyjną Palestyńczyka z Gazy dotyczącą zatwierdzenia niemieckiego eksportu części czołgów – nie ze względu na merytoryczną stronę sporu, lecz z powodu braku legitymacji procesowej. Według sądów niższej instancji, niemieckie prawo o handlu zagranicznym po prostu nie przyznaje osobom zagranicznym, których dotyczą dostawy broni, podmiotowego prawa do zakwestionowania zatwierdzenia.

Nie jest to zatem kwestia niechętnego organu, lecz samo prawo nie zapewnia żadnego powiązania między prawem konstytucyjnym zapisanym w artykule 25 Ustawy Zasadniczej a rzeczywistą praktyką eksportową. Każdy, kto chce ocenić, jak suwerenny jest mechanizm kontroli, musi zadać sobie pytanie nie tylko o to, kto decyduje, ale także kto może tę decyzję zakwestionować. W obu opisanych tu przypadkach – Pegasusa i eksportu broni – odpowiedź brzmi: praktycznie nikt.

Podwójny ruch

Ten outsourcing nie odbywa się w próżni. Zbiega się on z równoległym demontażem mechanizmów kontroli wewnętrznej: rozwiązaniem Komisji G10, niedoborami kadrowymi w Komisji Kontroli Parlamentarnej oraz prawem weta władzy wykonawczej w ramach niedawnej reformy wywiadu.

Niemcy jednocześnie demontują parlamentarny nadzór nad własnymi służbami wywiadowczymi i pogłębiają swoją zależność technologiczną od podmiotu, który sam nie podlega niemieckiej kontroli. Oznacza to podwójną utratę suwerenności – zarówno w kraju, jak i za granicą.

Co to nie znaczy

Tego ustalenia nie należy nadinterpretować. Udokumentowana zależność w obszarze bezpieczeństwa wewnętrznego nie implikuje ogólnej kontroli Izraela nad niemiecką polityką zagraniczną – nie ma na to porównywalnych dowodów w innych obszarach polityki, takich jak handel czy sposób głosowania w ONZ. Bardziej zasadna teza jest węższa, ale nie mniej poważna: w obszarze bezpieczeństwa wewnętrznego Niemcy zaakceptowały strukturę zależności, która jest niezgodna z ich własnymi roszczeniami do nadzoru parlamentarnego i suwerenności narodowej – i która obecnie, wraz z nową reformą wywiadu, ulega dalszemu pogłębieniu, a nie korekcie.

Obrońcy współpracy argumentowaliby, że Niemcy jedynie kupują specjalistyczną wiedzę, której im brakuje na rynku krajowym, a umowa o zaporze sieciowej miała być rzeczywistym kompromisem – podobne zależności od prywatnych dostawców usług bezpieczeństwa są powszechne w całej zachodniej architekturze nadzoru, przytaczając jako przykłady Palantir czy Clearview AI. Ten zarzut jest zasadniczo uzasadniony.

Pomija on jednak unikatowy aspekt tej sprawy: żaden inny dostawca nie sprzedaje komercyjnie państwowych możliwości cybernetycznych do ponad 140 krajów, a żaden porównywalny przypadek nie wykazuje tak bliskiego, udokumentowanego powiązania między założycielem firmy a aparatem państwowym, jak panamski paszport dyplomatyczny. Jeśli chodzi o Pegasusa, Izrael nie jest symptomem ogólnego problemu. Jest to najmniej uregulowany indywidualny przypadek do tej pory – a Niemcy, siedem lat po pierwotnym zakupie i zaledwie kilka dni po kolejnej rundzie deregulacji, nadal nie zdecydowały się na żadne zmiany.

+++

Źródło obrazu: motioncenter / shutterstock

+++

Źródła:



Decyzja gabinetu/reforma służb specjalnych

  • Decyzja Gabinetu z 12 sierpnia 2026 r. – Gert Ewen Ungar, „Puszka Pandory”, RT DE

Dobrindta w Jerozolimie, 11 stycznia 2026 r

  • BMI, komunikat prasowy: „Rozszerzono współpracę z Izraelem w zakresie cyberbezpieczeństwa” – bmi.bund.de/SharedDocs/kurzmelden/EN/2026/01/israel-dobrindt-en.html
  • israelnetz.com: „Izrael i Niemcy zacieśniają współpracę w zakresie cyberbezpieczeństwa” (13 stycznia 2026 r.)
  • Times of Israel: „Izrael i Niemcy zgadzają się na zacieśnienie współpracy antyterrorystycznej w obliczu zagrożenia ze strony Iranu” (14.01.2026)

Zakup BKA i zależność od NSO

  • Legal Tribune Online (LTO), 2021 – Raport w sprawie oświadczenia BKA złożonego Komisji Spraw Wewnętrznych Bundestagu w sprawie braku autonomicznej użyteczności Pegasusa

Projektowanie zapór sieciowych / Meta-metody

  • heise online: „Postanowienie sądu zignorowane: Meta podejmuje kroki prawne przeciwko producentowi Pegasusa, NSO Group” – heise.de/news/Gerichtsbeschluss-missachtet-Meta-geht-gegen-Pegasus-Hersteller-NSO-Group-vor-11322252.html
  • wallstreet-online.de (8 czerwca 2026 r.): Dane dotyczące zmniejszenia odszkodowań karnych do 4 mln USD
  • ad-hoc-news.de (12 czerwca 2026 r.): Chronologia nakazu z 28 stycznia 2026 r. i ponownych ataków w lutym/kwietniu 2026 r.
  • it-boltwise.de (12 czerwca 2026 r.): Wniosek o karę administracyjną, szczegóły dotyczące procedury dotyczącej pogardy sądu

Komitet PEGA

  • Parlament Europejski, oficjalny raport komisji: „SPRAWOZDANIE w sprawie dochodzenia w sprawie domniemanych naruszeń prawa Unii… w związku z wdrożeniem programu Pegasus” (A9-0189/2023, sprawozdawczyni Sophie in 't Veld) – europarl.europa.eu/doceo/document/A-9-2023-0189_DE.html
  • Netzpolitik.org / Citizen Lab – Raport o incydentach hakerskich z udziałem Steliosa Kouloglou

NSO/Shalev Hulio, Izraelska polityka eksportowa

  • OCCRP: „Współzałożyciel kontrowersyjnej firmy produkującej oprogramowanie szpiegujące miał izraelski paszport dyplomatyczny” – occrp.org/en/project/the-pegasus-project/co-founder-of-controversial-spyware-firm-had-israeli-diplomatic-passport
  • Haaretz (17 lipca 2026 r.): „Izraelskie oprogramowanie szpiegowskie w Maroku, francuskie cele i paszport dyplomatyczny założyciela NSO”
  • Middle East Eye / Antony Loewenstein: „Dlaczego Izrael jest przyjacielem początkujących autokratów na całym świecie”
  • taz.de (22 lipca 2021 r.): „Izraelskie oprogramowanie szpiegujące Pegasus: ściśle powiązane z wojskiem” (sprawa Zandberg/Mack z 2016 r., cytat z sędziego przewodniczącego)
  • netzpolitik.org (25.03.2022): „Państwowy trojan NSO: Izrael zablokował sprzedaż Pegasusa Ukrainie”
  • New York Times, 2022 – Badania dotyczące licencji eksportowych Pegasus jako instrumentu polityki zagranicznej (Azerbejdżan/Maroko/ZEA/Arabia Saudyjska kontra Ukraina/Estonia) (sprawdzono wyłącznie na podstawie źródeł wtórnych)

Hiszpania

  • jungewelt.de (27 stycznia 2026 r.): „Skandal podsłuchowy: brak wyjaśnień” – śledztwo umorzone, cytat o „bezczynności” Izraela
  • UPI/Yahoo News (23 stycznia 2026 r.): „Hiszpania wznawia dochodzenie w sprawie ataku na Pedra Sancheza za pomocą oprogramowania szpiegującego Pegasus” – Szczegóły decyzji Calama, ministerstwa, których ona dotyczy
  • Deutsche Welle / Al Jazeera (maj 2022): pierwsze potwierdzenie ataków hakerskich na Sáncheza i Roblesa

Artykuł 25 Ustawy Zasadniczej / Postępowanie przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości / Federalny Trybunał Konstytucyjny

  • Wikipedia (DE): „RPA kontra Izrael (Konwencja o ludobójstwie)” – chronologia uwzględniająca zmianę stanowiska Niemiec w marcu 2026 r.
  • LTO (26 stycznia 2024 r.): „MTS zobowiązuje Izrael do podjęcia natychmiastowych działań w Strefie Gazy”
  • Federalny Trybunał Konstytucyjny, orzeczenie z dnia 3 lutego 2026 r., sygnatura akt 2 BvR 1626/25 – bundesverfassungsgericht.de/SharedDocs/Entscheidungen/DE/2026/02/rk20260203_2bvr162625.html
  • LTO (12.02.2026 / 20.10.2025): Historia postępowania w sprawie skargi konstytucyjnej, cytat dotyczący braku legitymacji procesowej
  • ECCHR: „Żadnej niemieckiej broni dla Izraela” – Przegląd sprawy

Nowa Jerozolima skrywanym celem wojny na Ukrainie?

Agnieszka Piwar https://www.bibula.com/?p=139032


[przypominam md]

Pierwsza rocznica rozpoczęcia specjalnej operacji wojskowej Rosji na Ukrainie – gdzie od 2014 roku trwa wojna – skłania do pewnych przemyśleń i podsumowań. Znawcy tematu nie pozostawiają wątpliwości. Konflikt za naszą wschodnią granicą rozgrywa się w interesie i z inicjatywy mocarstwa zza Oceanu. Tymczasem warto zagłębić temat zaangażowania Żydów, o którym skrzętnie milczą redakcje w Polsce, także te będące w opozycji do głównego nurtu.

Miałam dużo czasu na obserwację i dedukcję, wszak wkrótce po tym jak Rosjanie wkroczyli na Ukrainę straciłam pracę. Czy miało to jakiś związek? Nie poinformowano mnie o powodzie rozwiązania ze mną umowy w trybie natychmiastowym, ale mogę się tego domyślać, gdyż pracowałam w archiwum publicznej telewizji. Utrata pracy zbiegła się w czasie, kiedy uruchomiono wobec mnie lawinę ataków, w tym publicznych zniesławień, zakłamanych artykułów czy nawet pogróżek wysyłanych w prywatnych wiadomościach. Byłam oczerniana, wyzywana od „ruskich agentów”, etc. Hejt wylewał z każdej strony. Mój przypadek nie jest odosobniony. Z podobną nagonką i problemami spotkali się inni polscy publicyści czy komentatorzy, którzy nie powielali narracji mainstreamu o „złej Rosji” i „niewinnej Ukrainie”.

Czym sobie zasłużyłam na nagonkę i problemy? Być może uwagą skierowaną pod adresem szefa rządu RP. Jeszcze przed rozpoczęciem tzw. rosyjskiej operacji specjalnej, Mateusz Morawiecki chwalił się w mediach społecznościowych, że Polska przekaże broń Ukrainie. W komentarzu, pod własnym nazwiskiem wytknęłam premierowi, że dostarczanie broni Ukraińcom to zły pomysł, gdyż przez 8 lat prześladowali i mordowali oni własnych obywateli, którzy mówili po rosyjsku czy sprzeciwiali się Euromajdanowi. Jako przykładowy dowód wkleiłam zdjęcia i relacje z masakry w Odessie, do jakiej doszło 2 maja 2014 roku.

Uciszyć za niewygodne fakty

Moją pierwszą publikację po 24 lutego 2022 roku – a więc po militarnym wejściu Rosjan na Ukrainę – rozpoczęłam od słów: «Kilka lat temu, już po wybuchu Euromajdanu, poznałam w Gliwicach młodego Ukraińca. Podczas luźnej rozmowy zapytałam dlaczego właściwie przyjechał do Polski. Odpowiedział, że wyjechał z Ukrainy, by wymigać się przed przymusowym wcieleniem do wojska. Wyjaśnił, że jego matka jest Rosjanką, a on po prostu nie chciał strzelać do swoich. Czy któryś z majdanowych podżegaczy z Polski pomyślał choć przez chwilę, że wpychanie Ukraińców na prozachodni kurs sprowadzi na zwykłych mieszkańców Ukrainy tego typu dramatyczne dylematy?».

W tamtych dniach udostępniłam też w mediach społecznościowych wypowiedź profesora Johna Mearsheimera, słynnego amerykańskiego politologa, twórcy teorii realizmu ofensywnego, wykładowcy nauk politycznych na uniwersytecie w Chicago. W wywiadzie zamieszczonym na kanale „King’s Politics” omówił on pochodzenie i historię kryzysu na Ukrainie. Jego analizę uznałam za bardzo ciekawą i odważną jak na dzisiejsze czasy, dlatego zamieściłam to na swoim profilu.

Mearsheimer powiedział wprost, że «głównymi winowajcami za ten kryzys są Stany Zjednoczone i ich sojusznicy, a nie Putin, ani Rosja». Ten były oficer sił powietrznych USA wyjaśnił, że pierwszy i najważniejszy wymiar to ekspansja NATO. Amerykanin powiedział: «Pomysł był taki, że mieliśmy rozszerzyć NATO na Wschód, tak aby obejmowało to Ukrainę». Po czym skwitował: «Pomysł aby wziąć sojusz wojskowy, któremu przewodzi USA, najpotężniejszy kraj na świecie i doprowadzić ten sojusz do granic Rosji licząc na to, że ten fakt nie wzruszy Rosjan, jest nie do pomyślenia».

Ponadto, udostępniłam wtedy nagranie z wypowiedzią Douglasa Macgregora, emerytowanego pułkownika armii USA, doradcy p.o. szefa Pentagonu za czasów prezydentury Donalda Trumpa. W wywiedzie dla telewizji „Fox News” Macgregor powiedział: «Władimir Putin robi to, przed czym ostrzegał nas przez mniej więcej ostatnie 15 lat, a mianowicie, że nie będzie tolerować wojsk Stanów Zjednoczonych lub naszych rakiet na swoich granicach. Dokładnie tak samo, jak my nie tolerujemy rosyjskich wojsk i rakiet na Kubie. Zignorowaliśmy go i on w końcu zaczął działać. W żadnym wypadku nie pozwoli Ukrainie dołączyć do NATO».

Za publikowanie wypowiedzi wyżej wymienionych zostałam zwyzywana w komentarzach. Zarzucono mi, że powielam rosyjską propagandę i sugerowano, że opłaca mnie Kreml. Absurdalność tych zarzutów podbija fakt, że cytowane przeze mnie osoby to Amerykanie.

W międzyczasie polskojęzyczna bezpieka zablokowała przed czytelnikami z Polski dostęp do mojej autorskiej strony. Po wielomiesięcznej korespondencji jeden z operatorów (z którego internetu korzystałam) wreszcie przyznał, że zablokował dostęp do mojego bloga na żądanie „uprawnionych podmiotów”, gdyż uznano, że mój blog stanowi „zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i obronności”.

Zdumiewający powód, zważywszy na to, że w moich publikacjach opowiadam się za pokojem i przeciwko wojnie, nigdy też nie popierałam żadnej interwencji zbrojnej. Co więcej, zawsze byłam stanowczo przeciwna angażowaniu Polski w konflikt rosyjsko-ukraiński, gdyż uważam, że sprowadzi to na nas wielkie niebezpieczeństwo. Tymczasem władze w Polsce nieustannie wpychają nas w ten konflikt.

To wszystko daje solidne podstawy przypuszczać, że utrata pracy i jedynego źródła utrzymania mogła mieć związek z moimi poglądami oraz wyżej przytoczonymi komentarzami.

Prawdziwy początek wojny

Wbrew obiegowej opinii wojna na Ukrainie nie rozpoczęła się 24 lutego 2022 roku, lecz osiem lat wcześniej. Cofnijmy się zatem do Euromajdanu na Ukrainie. Przewrót został zorganizowany i sfinansowany przez Amerykanów oraz ich sojuszników z NATO. Pretekstem do rozpętania masowych protestów i obalenia władzy było niepodpisanie przez ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Celem Euromajdanu było osłabienie Rosji, co miało pomóc Stanom Zjednoczonych w utrzymaniu pozycji światowego hegemona.

W konsekwencji na Ukrainie przez osiem lat działy się niewyobrażalne tragedie. Dokonano licznych zbrodni na ludności cywilnej Donbasu, prześladowano rosyjskojęzycznych obywateli Ukrainy, likwidowano język rosyjski, będący dla wielu językiem ojczystym. I wreszcie, zorganizowano masakrę w Odessie, gdzie 2 maja 2014 roku bestialsko zamordowano i spalono kilkadziesiąt niewinnych osób, a kilkaset zostało rannych. Naiwny jest ten, kto uważał, że sprowokowana Rosja nie zareaguje.

Kilka lat temu, podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez ambasadę Syrii w Warszawie, usłyszałam jak jeden z polskich uczestników przedstawił tezę, że odpalenie Euromajdanu na Ukrainie to także odwet Amerykanów za zaangażowanie Rosji w pomoc Syrii. W podobnym czasie, a konkretnie 29 listopada 2016 roku, wysłuchałam w Sejmie RP wystąpienia chińskiego ekonomisty Songa Hongbinga, autora serii książek pt. „Wojna o pieniądz”. Gość z Chin przyjechał wtedy do Polski na specjalne zaproszenie Wydawnictwa Wektory. Hongbing powiedział wówczas, że przeszkodą w budowie Nowego Jedwabnego Szlaku jest wojna w Syrii oraz możliwość rozprzestrzenienia się konfliktu na Bliskim Wschodzie na Eurazję.

Z powyższego nasuwa się następujący wniosek. Wieloletnia wojna w Syrii, zainspirowana przez USA (i sojuszników) pod fałszywą flagą, opóźniła sfinalizowanie budowy południowej gałęzi Nowego Jedwabnego Szlaku, zaś wojna na Ukrainie powstrzymuje dokończenie budowy jego północnej odnogi.

Dlaczego Amerykanom na tym tak zależało? Kiedy budowa chińskiego projektu zostanie dokończona, wówczas Państwo Środka przejmie dominującą kontrolę nad transportem lądowym. Tym samym Chiny wyprą z roli światowego hegemona Stany Zjednoczone, które kontrolują obecnie szlaki morskie. Dlatego w interesie Amerykanów jest to, aby zarówno na Bliskim Wschodzie jak i w Europie Środkowo-Wschodniej wciąż się tliło, wszak konflikty i niepokoje w tych regionach powstrzymują dokończenie wielkiej chińskiej inwestycji.

Tragedia za naszą wschodnią granicą jest więc de facto wojną amerykańsko-chińską, gdzie główny prowokator – czyli NATO «szczekające pod drzwiami Rosji» – wykorzystuje jako mięso armatnie napuszczonych na siebie Rosjan i Ukraińców.

Tymczasem znając historię Żydów, za wielce prawdopodobne należy uznać, że przy okazji rywalizacji największych mocarstw będą próbować ubić własny geszeft. Jakby nie patrzeć, w myśl zasady «gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta» niejako nadarzyła się okazja stworzenia nowego państwa na terenach objętych działaniami zbrojnymi.

Przecież historia pokazuje, że Żydzi w przeszłości wykorzystali już globalny konflikt, by ugrać dla siebie państwo. W czasie pierwszej wojny światowej syjoniści zrzeszeni potężnej organizacji pod przywództwem Dawida Ben Guriona oraz Żydzi z wpływowej amerykańskiej rodziny Rothschildów zaproponowali Brytyjczykom, że wciągną Amerykanów w wojnę. W zamian zażądali Palestyny. Brytyjczycy na to przystali i podpisali deklarację Balfoura, w której rząd brytyjski przyrzekł syjonistom Palestynę jako „narodowy dom dla Żydów”. Słowa dotrzymali i po drugiej wojnie światowej na Bliskim Wschodzie stworzono tzw. państwo Izrael.

Choćby z tego względu warto się zastanowić czy projekt utworzenia nowego państwa dla Żydów – tym razem nad Morzem Czarnym – to realny zamiar.


Nowa ziemia obiecana

Na odebranych Palestyńczykom terenach sytuacja Żydów wygląda nieciekawie. Prześladowani Palestyńczycy stawiają opór; wokół wrogo nastawione państwa arabskie; nieopodal potężny Iran, który za punkt honoru wyznaczył sobie wyzwolenie Al-Quds (Jerozolimy) spod syjonistycznej okupacji. W tej sytuacji wydaje się być zasadne, że Żydzi mogą szukać dla siebie wyjścia awaryjnego i nowego miejsca. A jeśli już, to najlepiej z żyznymi ziemiami, dochodowymi kopalniami, dostępem do morza i portów.

Taką idealną nową ziemią obiecaną mogą być właśnie tereny południowo-wschodniej Ukrainy, dawnego państwa Chazarów. Sęk w tym, że od pokoleń mieszkają tam Rosjanie i Ukraińcy. Czyżby bratobójcza wojna miała przy okazji pomóc zlikwidować wielu z nich, by wyludnić teren pod nowe zasiedlenie? Brzmi niedorzecznie? Ale przecież jeszcze bardziej niedorzeczne jest to, że każdego dnia giną tam ludzie, a Zachód – zamiast zabiegać o rozmowy pokojowe i przerwanie masakry – dostarcza coraz to więcej broni.

Przyjrzyjmy się zatem projektowi, o którym nie wypada w Polsce głośno mówić. Milczy się o tym zarówno w głównym nurcie (co oczywiste), ale także w przeciwnych kręgach (co daje do myślenia), tj. środowiskach wyrażających krytyczne stanowisko wobec obecnych władz Ukrainy i usprawiedliwiających stanowisko Rosji.

Oczywiście gdzieniegdzie zdarzą się w Polsce jednostkowe przypadki, które podnoszą ten temat. Jednak reakcja mainstreamu na ten głos do złudzenia przypomina metody, które dobrze wszyscy pamiętamy z czasów apogeum szaleństwa mniemanej pandemii.

Przechodząc do sedna sprawy. Oficjalnym wizjonerem idei związanej powstaniem Nowej Jerozolimy / Niebiańskiej Jerozolimy jest Igor Berkut. Nieliczne wzmianki na ten temat kończą się w Polsce natychmiastowym oskarżeniem o powielanie „teorii spiskowych” oraz „fake newsów”, a także szerzenie „rosyjski propagandy” i „antysemickiej nagonki”. Nerwowa reakcja świadczy o tym, że jest to bardzo niewygodny temat, który tym bardziej warto poddać analizie.

Jakie środowisko w Polsce najgłośniej obala tezę o szykowaniu Nowej Jerozolimy? Tę rolę przyjęło na siebie Stowarzyszenie Demagog. Na stronie internetowej demagog.org.pl reklamują się następująco: «Naszym głównym celem jest poprawa jakości debaty publicznej poprzez dostarczanie obywatelom bezstronnej i wiarygodnej informacji».

Na czym polega ich „bezstronność”? Możemy to wywnioskować z zakładki dotyczącej finansowania organizacji. Wśród hojnych sponsorów Stowarzyszenia Demagog znajduje się m.in. Fundacja Batorego (założona przez żydowskiego finansistę Georga Sorosa) oraz ambasada Stanów Zjednoczonych. Przy takich donatorach nie sposób oczekiwać, że mamy tu do czynienia ze środowiskiem niezależnym i wiarygodnym.

Jeśli osoby finansowane przez takie podmioty nerwowo zapewniają, że projekt Niebiańska Jerozolima to fake news, to tym bardziej powinno to skłaniać do refleksji, że coś jednak jest na rzeczy.

Oczywiście zaprzeczają też sami Żydzi. Przykładem jest Jakow Kedmi, izraelski dyplomata urodzony w Moskwie, były szef Biura ds. Łączności „Nativ” – izraelskiej rządowej organizacji zajmującej się utrzymywaniem kontaktów z Żydami mieszkającymi na obszarze postsowieckim. W wywiadzie dla kanału „Waldman-LINE” Kedmi totalnie zaprzeczył, że istnieją jakiekolwiek plany „Nowej Chazarii” czy „Niebiańskiej Jerozolimy”, nazywając to „bredniami łysej kobyły”.


Mrzonki, prowokacja czy realny plan?

Kim jest wspomniany Igor Berkut? To lider partii Wielka Ukraina, weteran wojny w Afganistanie. Berkut ma oficjalnie poglądy lewicowe, antysystemowe i mocne kontakty w Izraelu, a nawet tamtejsze obywatelstwo.

Na nagraniu udostępnionym na YouTube w 2017 roku, Igor Berkut bez ogórek opowiada o „przełomowym wydarzeniu początku 2017 roku” jakim było wylądowanie w porcie Odessy imigrantów z Izraela. «Grupa 183 żydowskich pionierów przybyła na Ukrainę z Hajfy, aby położyć pierwszy kamień pod fundament Niebiańskiej Jerozolimy na żyznej ziemi pięciu regionów południowej Ukrainy». Z zapowiedzi Berkuta, dyrektora wykonawczego projektu, wynika, że Nowa Jerozolima do 2027 roku ma się stać ośrodkiem dobrobytu dla osadników żydowskich. Według Berkuta pieniądze i decydujące przełomowe technologie dla Niebiańskiej Jerozolimy mają zostać przekazane przez największe domy bankowe i międzynarodowe korporacje, z których większość należy do Żydów.

Na portalu „Moskwa – Trzeci Rzym” [3rm.info], czytamy: «Według tego projektu Ukraina nie przestanie istnieć, nawet jeśli pozostało jej 9 czy 7 regionów. Ilu z nich pozostanie, zdecyduje naród Ukrainy. Projekt „Nowej Jerozolimy” jest następujący: 5+5+5. Pierwsze 5 lat, począwszy od 2014 roku, to rozpad i dekompozycja dotychczasowego systemu władzy, systemu edukacji publicznej (prezydent Poroszenko). Kolejne 5 lat to destrukcja i fragmentacja, która rozpocznie się po 2019 roku (prezydent Zełenski – przyp. red.). A następne 5 lat to przeformatowanie i wchłonięcie oraz ustrukturyzowanie tych nowych stowarzyszeń politycznych, geograficznych i innych, które zastąpią tę Ukrainę, jaką znaliśmy, poczynając od Ukraińskiej SRR.»

Igor Berkut zapowiada: „Według naszego projektu rok 2029 jest rokiem, w którym w szczególności zacznie istnieć projekt Nowa Jerozolima i zrobi pierwszy krok. A 15 lat to normalny okres, po którym nowe, co najważniejsze, żywotne, dobrze prosperujące, zorientowane na przyszłość formacje pojawią się w miejsce istniejących podmiotów (państwo Ukraina – red.), w tym oczywiście Ukrainy”.

I wreszcie Berkut przyznaje: „Budowa Nowej Jerozolimy na Ukrainie rozpoczęła się zamachem stanu w lutym 2014 roku. Ukraina została wyjęta spod wpływów Rosji i Chin. Z powodu konfliktu na Ukrainie nie ma rosyjskich pieniędzy. W bitwie trzech stolic zwyciężył kapitał amerykański, w większości żydowski – to pieniądze światowej społeczności żydowskiej. Żydzi wygrali tę bitwę z Rosją i Chinami, ponieważ Ukraina jest „przyszłością narodu żydowskiego na planecie Ziemia”.

Co ciekawe, o Beniaminie Netanjahu – który jest najdłużej sprawującym urząd premierem Izraela – Igor Berkut powiedział, że będzie przyszłym premierem Nowej Jerozolimy. Pikanterii dodaje fakt, że Netanjahu przyznał niedawno, iż rozważy podjęcie roli mediatora pomiędzy Ukrainą a Rosją, jeśli go o to poproszą oba walczące kraje oraz Stany Zjednoczone. Poinformował, że został poproszony o bycie mediatorem krótko po inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku, ale wówczas odmówił, ponieważ był wtedy liderem opozycji w Izraelu, a nie szefem rządu. Nie chciał ujawnić, kto go poprosił o podjęcie się roli mediatora, ponieważ prośba była nieoficjalna.

Ponadto, Berkut przyznaje, że wyznaczeni są już członkowie nowego rządu Niebiańskiej Jerozolimy. Jakow Kedmi, który tak żarliwie zaprzecza projektowi, ma objąć funkcję w randze ministra resortu spraw wewnętrznych.

Zwykli ludzie – tacy jak niżej podpisana – nie mają bezpośredniego dostępu do decydentów i wielkiej polityki, ani wglądu do międzynarodowych dokumentów, w tym cichaczem podpisanych porozumień. Mamy jednak do dyspozycji narzędzie jakim jest dedukcja. I za jego pomocą możemy spróbować wyprowadzić wnioski. Także te dotyczące projektu jakim jest Nowa Jerozolima.

Żyd Wołodymyr Zelenski zostaje prezydentem Ukrainy. Z dokumentów Pandory wynika, że w przeddzień wyborów zostało mu wypłacone 40 milionów dolarów przez żydowskiego miliardera Ihora Kołomojskiego za pośrednictwem kont w rajach podatkowych. Oligarchowie z Ukrainy to Żydzi wiodący luksusowe życie, podczas gdy ukraińskie społeczeństwo od lat żyje w biedzie i niedostatku. Na przełomie ostatniego roku hitem w mediach społecznościowych stał się fragment archiwalnego nagrania z imprezy sylwestrowej w Rosji, która kilka lat temu była transmitowana w rosyjskiej telewizji. Na scenie tańczył i wygłupiał się Zelenski (zanim został prezydentem był komikiem), a na widowni oklaskiwał go rozbawiony Władimir Sołowjow. Kim jest ten ostatni? To słynny rosyjski dziennikarz o korzeniach żydowskich. W swoich popularnych programach telewizyjnych na kanałach Rossija 1 i Rossija 24, z niezwykłą agresją i arogancją nieustannie podżega do konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

A jaka jest w tym wszystkim rola zwykłych Ukraińców i Rosjan, którzy dali się podpuścić i wykorzystać w grze? Mają ginąć na froncie. I wszystko wskazuje na to, że podobny scenariusz rozpisano też dla Polaków. A co z tymi, którzy przeżyją? W ich „leczeniu” z wojennych traum mają zapewne pomóc specjalnie wyszkoleni psychoterapeuci z Izraela. Pierwsza grupa tychże przybyła w tym celu do Polski jeszcze wiosną 2022 roku.

Żydzi już w przeszłości wykazali, że mają w największej pogardzie Rosję i narody słowiańskie, dlatego 1917 roku odpalili rewolucję bolszewicką, którą sfinansowały zachodnie banki. Dzieło zniszczenia chrześcijańskiej Rosji firmowane przez zbrodniarza Lenina przyczyniło się do śmierci milionów niewinnych ludzi, w tym głównie Rosjan, a także Ukraińców, Polaków, Białorusinów i wielu innych narodów. Przeraża, że z tej strasznej lekcji historii nikt nie wyciąga wniosków.

Agnieszka Piwar

Agnieszka Piwar – Ur. w 1982 r. w Pyskowicach. Absolwentka filozofii na Uniwersytecie Wrocławskim oraz Podyplomowego Studium Dziennikarskiego PAT w Krakowie. Przez lata związana z kwartalnikiem „Opcja na Prawo” i tygodnikiem „Myśl Polska”. Obecnie publicystka w „Bibuła – pismo niezależne”. Autorka dwóch filmów dokumentalnych o Międzynarodowym Motocyklowym Rajdzie Katyńskim. Autorka książki „Widziane z Moskwy i nie tylko”, zawierającej zbiór reportaży z Federacji Rosyjskiej i wywiadów z osobami publicznymi w Rosji; współautor książek: „Białoruś. Anatomia kryzysu”, „Ukraina w ogniu – komu potrzebna jest ta wojna?” (Wyd. Biblioteczka Myśli Polskiej) oraz „Przegrana wojna. Konflikt na Ukrainie, beneficjenci i bankruci” (Wyd. Wektory). KONTAKT: agnieszka.piwar@gmail.com

https://www.bibula.com/?p=139032

LAWINOWY WZROST ATAKÓW NA KATOLIKÓW W IZRAELU. Raport

LAWINOWY WZROST ATAKÓW NA KATOLIKÓW W IZRAELU. Raport

Autor: Redakcja , 10 sierpnia 2026

Dopiero kilka dni temu „Wall Street Journal” opisywał młodych Izraelczyków, którzy podeszli pod siedzibę Kościoła Ormiańskiego i pytali, czy są tam chrześcijanie, bo chcieli na nich pluć. Można by się zastanowić, co oni mają z tym pluciem, prawda? Ale jeden z nastolatków żydowskich wyjaśnił to wprost, bo przedstawiał poniżanie chrześcijan jako religijny obowiązek i mówił jednoznacznie, że chrześcijan należy nienawidzić.

Szczególnie źle wygląda drugi kwartał 2026 roku. W ciągu zaledwie trzech miesięcy odnotowano 76 incydentów i 83 akty nękania. Aż 68 zdarzeń miało miejsce w Jerozolimie, w tym 46 na Starym Mieście. Najczęściej spotykaną formą agresji było właśnie plucie, ale były również napaści fizyczne, groźby, agresja słowna, niszczenie oznaczeń oraz wrzucanie śmieci na tereny chrześcijańskich obiektów.

Problem jest więc bardzo konkretny: w części żydowskich środowisk religijnych i nacjonalistycznych istnieje tradycja traktowania chrześcijaństwa jako bałwochwalstwa, herezji i obcej obecności. W połączeniu z radykalizacją polityczną przeradza się to w przekonanie, że księdza, zakonnicę czy katolickiego pielgrzyma wolno i należy poniżyć.

Końcowy cel działań Izraela na Zachodnim Brzegu: Osadnicy, żołnierze i państwo działają jako jedność

Końcowy cel działań Izraela na Zachodnim Brzegu: Osadnicy, żołnierze i państwo działają jako jedność.

Wydarzenia w mieście Tell niedaleko Nablusu świadczą o wojnie lądowej, której celem było uniemożliwienie stałej obecności Palestyńczyków.

Mohammad al-Ayoubi

W palestyńskim mieście Tell, na południowy zachód od Nablusu, mieszkańcy próbowali odeprzeć zbrojny atak osadników. Ich reakcja została szybko wykorzystana do uzasadnienia kary zbiorowej. Armia zablokowała drogi dojazdowe, a osadnicy atakowali domy i mienie – obie strony realizowały tę samą kampanię wywłaszczenia. Atak na Tell uwypuklił kampanię, która już trwała na całym okupowanym Zachodnim Brzegu.

Abdullah Abu Rahma, dyrektor akcji społecznej w Komisji ds. Oporu wobec Muru i Osiedli, powiedział portalowi The Cradle , że przemoc była częścią planu wdrażanego zgodnie z ustalonym harmonogramem:

„Prawdą jest, że ataki w ostatnich dniach znacznie wzrosły pod względem liczby męczenników, zniszczeń mienia i ograniczeń swobody przemieszczania się. Stanowią one jednak część szerszego planu, który został opracowany lata temu. Wydarzenia w Tell dały rządowi Benjamina Netanjahu polityczny i medialny pretekst do przyspieszenia tego, co już zaplanowano. Wykorzystano je, aby wmówić własnemu społeczeństwu, że działania przeciwko Palestyńczykom były uzasadnione”.

Liczby ilustrują skalę tej kampanii. Komisja ds. Kolonizacji i Oporu wobec Muru odnotowała łącznie 11 074 ataki sił izraelskich i osadników w pierwszej połowie 2026 roku. Z tego 3488 zostało dokonanych przez osadników, w tym napady na wioski, podpalenia, strzelaniny, kradzieże ziemi i zakładanie nowych placówek osiedlowych. Według komisji, w tych atakach osadnicy zabili 17 Palestyńczyków.

Okupowany Zachodni Brzeg jest również coraz bardziej rozdrobniony na coraz mniejsze enklawy. Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) odnotowało łącznie 925 przeszkód w przemieszczaniu się do grudnia 2025 roku, w tym 89 stałych punktów kontrolnych, 218 punktów kontrolnych częściowo obsadzonych i 232 blokady drogowe.

Analiza danych ONZ przeprowadzona przez Oxfam ujawniła, że ​​między 2023 a końcem 2025 roku siły izraelskie lub osadnicy zabili łącznie 1244 Palestyńczyków. W tym samym okresie prawie 46 000 Palestyńczyków zostało przymusowo przesiedlonych – w porównaniu z nieco ponad 13 000 w ciągu poprzednich 14 lat.

Według dr. Mohammada Halsy, eksperta ds. Izraela, przemocy nie można postrzegać jako łańcucha odizolowanych reakcji:

„Jest to część szeroko zakrojonego programu ideologicznego rządzącej prawicy, która postrzega całą ziemię palestyńską jako wyłączną własność Żydów i uważa, że ​​obecny moment jest najodpowiedniejszy, aby przejść od „zarządzania konfliktem” do jego ostatecznego „rozwiązania”. Ma to na celu naprawienie „historycznego błędu” rzekomo popełnionego przez Ben-Guriona w 1948 roku, kiedy to kilku tysiącom Palestyńczyków pozwolono pozostać w kraju”.

Tell i anatomia przejęcia ziemi

Suleiman Bisharat, dyrektor Centrum Yabous, i Abu Rahma odrzucają pogląd, że Tell stanowi nagły punkt zwrotny. Zamiast tego postrzegają te wydarzenia jako element wzorca przemocy osadników, która nasiliła się na okupowanym Zachodnim Brzegu od 2024 roku.

Aktywista społeczny Ahmad Ayyash idzie jeszcze dalej, wyjaśniając dla The Cradle :

„To, co się dzieje, to nie „ataki osadników pod ochroną armii”, jak się często twierdzi, ale ataki przeprowadzane wspólnie z armią – nie pod jej ochroną. Między nimi istnieje niezwykle ścisła współpraca. Osadnicy i armia izraelska nie są odrębnymi podmiotami, lecz dwoma ramionami tego samego projektu”.

Zdaniem Ayyasha Tell mogło jednak stanowić punkt zwrotny – albo jako początek silniejszego oporu przeciwko osadnikom i armii, albo jako preludium do nowych form oporu przeciwko okupacji.

Odnosząc się do niedawnego incydentu, Abu Rahma stwierdził:

„To, co się stało, było samoobroną. Nagrania wideo pokazują, że ofiary zostały zabite albo przez ogień wojska, albo przez samych osadników. Zdobycie broni było jedynie chwilowym zaniedbaniem, a nie zaplanowanym działaniem”.

Agencja Reuters podała, że ​​konfrontacja rozpoczęła się po tym, jak uzbrojeni osadnicy zbliżyli się do wioski. Na nagraniu wideo widać Palestyńczyka chwytającego karabin, zanim został zastrzelony.

Eliminacja modelu oporu

Ayyash uważał, że zaciekłość izraelskiej reakcji miała na celu uniemożliwienie Tell stania się wzorem dla innych palestyńskich społeczności. Okupant nie może pozwolić, aby skuteczna samoobrona była postrzegana jako czynnik odstraszający przed przyszłymi atakami osadników.

„Jeszcze przed 7 października okupanci próbowali zniszczyć palestyński model i wizerunek bojownika ruchu oporu – tak jak wcześniej robiono to w obozach Nour Shams, Tulkarm i Dżanin, gdzie zmieniono geografię, zniszczono środowisko ruchu oporu, a nawet usunięto pomniki męczenników”.

Zbiorowa kara dla Tella posłużyła zatem również jako ostrzeżenie dla innych społeczności palestyńskich: ci, którzy bronią się przed atakami osadników, muszą liczyć się z całą siłą okupacji.

Uczynienie życia Palestyńczyka niemożliwym

Ayyash opisuje ten proces jako transformację demograficzną, która manifestuje się inaczej w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu. W Strefie Gazy codzienne życie ulega przekształceniom poprzez kontrolę nad tym, jakie towary wwożone są do Strefy Gazy, a jakie nie.

Już w styczniu 2026 r. udokumentowano niedobory wołowiny, drobiu, produktów higienicznych i innych podstawowych dóbr, co przypisywano izraelskim ograniczeniom importowym.

Według Ayyash, ta sama logika jest wdrażana na okupowanym Zachodnim Brzegu poprzez systematyczne przesiedlenia. Datuje przyspieszenie tej kampanii na rok 2024 – osiem miesięcy po rozpoczęciu wojny w Strefie Gazy – i przypomina sobie reklamy wzdłuż obwodnic z hasłem:

„W Palestynie nie ma przyszłości”.

Ich celem było przekonanie Palestyńczyków, że godne życie na ich ziemi nie jest już możliwe i że muszą szukać przyszłości gdzie indziej.

Społeczności beduińskie i pasterskie zostały szczególnie dotknięte. OCHA informuje, że ataki osadników i związane z nimi ograniczenia dostępu spowodowały przesiedlenie łącznie 6200 Palestyńczyków ze 119 społeczności w okresie od stycznia 2023 r. do czerwca 2026 r., w tym ponad 3600 osób z 46 całkowicie ewakuowanych społeczności.

Według Ayyash, presja ta prowadzi obecnie do migracji wewnętrznej z odległych wiosek i osiedli do miast w Strefie A. Ograniczenia w przemieszczaniu się, napady, kradzieże bydła, nieurodzaj oraz niszczenie dróg i infrastruktury odcinają społeczności od zasobów, których potrzebują, aby pozostać na swoich ziemiach. Gdy te warunki staną się nie do zniesienia, obszary te zostaną wyludnione i otwarte na wywłaszczenie ziemi.

Dwa ramiona tego samego projektu

Abu Rahma opisuje podział zadań między państwem a milicjami osadników. Aparat państwowy zapewnia prawo, sądy, policję i siły zbrojne. Osadnicy otrzymują fundusze, transport i broń, podczas gdy ich przestępstwa są ignorowane lub aktywnie wspierane.

Śledztwo ONZ opublikowane w czerwcu wykazało, że władze Izraela sprzyjały przemocy ze strony osadników poprzez wsparcie finansowe, militarne i prawne. Siły bezpieczeństwa często towarzyszyły lub chroniły osadników podczas ataków.

Państwo niszczy domy i drastycznie ogranicza swobodę przemieszczania się Palestyńczyków poprzez posterunki kontrolne. Osadnicy podpalają domy i wypędzają mieszkańców z ich ziem. Opór spotyka się z aresztowaniami i grzywnami. Krok po kroku przygotowywane są podwaliny pod aneksję.

Halsa dostrzega dwa cele stojące za tą ciągłą eskalacją. Pierwszym jest terroryzowanie Palestyńczyków, dopóki dobrowolnie nie opuszczą swojej ziemi. Drugim jest sprowokowanie ich do samoobrony, aby następnie uzasadnić znacznie brutalniejszą reakcję za pomocą odwróconej narracji, w której agresorzy występują jako ofiary.

3488 ataków na osadników odnotowanych przez Komisję w pierwszej połowie 2026 r. oznacza średnio ponad 19 ataków dziennie, a jej metodologia pozwala na wykrycie szerszego zakresu naruszeń niż oparty na zdarzeniach monitoring OCHA.

Do 20 lipca OCHA odnotowało 18 zgonów Palestyńczyków w wyniku ataków na osadników – liczba ta przekroczyła już całkowitą liczbę ofiar z całego roku 2025. To, co kiedyś uważano za zjawisko marginalne, stało się centralną metodą kontroli terytorialnej.

Placówka bez pretekstu

Ekspansja osad nie jest uzależniona od Tell ani od żadnej pojedynczej konfrontacji. Ayyash wyjaśnia, że ​​okupanci wykorzystują każdą okazję, by przyspieszyć ekspansję osadniczą i konfiskować ziemię, ale nie potrzebują żadnego konkretnego pretekstu. Nawet gdyby wydarzenia w Tell nie miały miejsca, placówki zostałyby rozbudowane z innego, podanego powodu – a nawet bez żadnego pretekstu.

Po konfrontacji Netanjahu obiecał przyspieszyć budowę osiedli w regionie. Halsa ostrzega: „Każdy oczyszczony centymetr tworzy przestrzeń dla syjonistyczno-talmudycznego przyczółka, a czasu nie da się cofnąć”.

Ekstremistyczny izraelski minister finansów Bezalel Smotrich ogłosił plany budowy 763 mieszkań w Eli – projekt ten ma potroić powierzchnię osiedla. W lipcu izraelski gabinet bezpieczeństwa zatwierdził również 1,3 miliarda szekli na budowę 34 nowych osiedli na Zachodnim Brzegu, w tym na nowo wybudowane osiedla i istniejące placówki, które mają zostać zalegalizowane z mocą wsteczną.

Kampania wyborcza kosztem krwi palestyńskiej

Eskalacja napięć wpływa również na izraelską kampanię wyborczą przed wyborami zaplanowanymi na 27 października 2026 r. Halsa opisuje pole polityczne jako „całkowicie otwarte”, a ministrowie rywalizują o zajęcie najbardziej stanowczego stanowiska i uczynienie z kwestii palestyńskich ziem i miejsc świętych tematów kampanii.

Ayyash przedstawia jeszcze ostrzejszy pogląd. Twierdzi, że ekstremizm jest mocno zakorzeniony w izraelskim głównym nurcie politycznym, a społeczeństwo izraelskie jest agresywne i „zafascynowane zabijaniem i destrukcją”. Powołuje się na rasistowską maksymę: „Jedyny dobry Arab to martwy Arab”.

Frakcje polityczne rywalizują o głosy kosztem życia Palestyńczyków. Każda z nich stara się być jeszcze bardziej agresywna wobec Palestyńczyków i bardziej zdecydowanie niż inne opowiadać się za rozbudową osiedli.

W tym konkursie niewiele miejsca zajmuje znane twierdzenie, że w Izraelu wciąż istnieje znaczący obóz dążący do pokoju. Biszarat ostrzega jednak, że wybory są jedynie czynnikiem przyspieszającym, a nie przyczyną.

Kampania wyborcza toczy się w kontekście ideologicznym sięgającym roku 1948, kiedy to żydowskie grupy zbrojne wykorzystały tę sytuację do wyludniania palestyńskich wiosek poprzez podpalenia i zabijanie cywilów.

Dzisiejsze milicje osadnicze pełnią podobną funkcję dla państwa. Chociaż ich przemoc jest przedstawiana jako spontaniczna lub nieuprawniona, promuje ona działania, które rząd później oficjalnie wdraża poprzez rozkazy wojskowe, decyzje planistyczne i działania aneksyjne.

Aneksja w tempie wojennym

Abu Rahma wyjaśnia, że ​​projekt istniał jeszcze przed operacją Potop Al-Aksa. Jednak wojna regionalna dała Izraelowi swobodę w jego realizacji w niespotykanym dotąd tempie. Plany, które pierwotnie miały zająć dziesięć lat, są obecnie realizowane w ciągu trzech lub czterech lat – przy wsparciu społeczności międzynarodowej, która poprzez milczenie i bezczynność znormalizowała zbrodnie przeciwko Palestyńczykom.

Tempo to zaniepokoiło również część izraelskiego aparatu bezpieczeństwa. Prawie 600 byłych wojskowych, funkcjonariuszy wywiadu, policji i dyplomatów ostrzegło prezydenta USA Donalda Trumpa, że ​​przemoc ze strony osadników może mieć konsekwencje „jeszcze bardziej katastrofalne” niż te z 7 października.

Mimo to względy wyborcze i ideologiczne wciąż biorą górę nad obawami o bezpieczeństwo osób, które poświęciły swoje życie zawodowe obronie państwa okupacyjnego.

Na całym okupowanym Zachodnim Brzegu rzekomo tymczasowe środki stają się coraz bardziej trwałe. Drogi pozostają zamknięte długo po przybyciu armii, a osady-placówki pod ochroną wojskową rozciągają się na pastwiskach wiejskich. Odcięte od swoich ziem i sąsiednich społeczności, rodziny są zmuszane do przeprowadzki do ośrodków miejskich.

Trzymaj kraj

Pomimo przytłaczającej nierównowagi sił, Palestyńczycy pozostają największą przeszkodą w realizacji tego projektu. W Strefie Gazy, a także podczas intifad w 1987 i 2000 roku, udowodnili swoją zdolność do udaremnienia planów wysiedleń – choć za cenę ogromnych ofiar ludzkich.

Biszarat pyta, czy Palestyńczycy zdołają zmienić równowagę sił politycznych na tyle długo, by skorzystać z wydarzeń międzynarodowych, które wywierają coraz większą presję na Izrael. Poparcie dla państwa okupacyjnego spadło, podczas gdy poparcie społeczne dla sprawy palestyńskiej wzrosło w obliczu wojny na wyniszczenie w Strefie Gazy. Kluczowe pytanie brzmi, czy ta zmiana może przełożyć się na presję na rządy, które nadal dozbrajają i chronią Tel Awiw.

Halsa uważa, że ​​minimalna reakcja musi obejmować zorganizowaną, pokojową akcję społeczną, w tym działania grup samozwańczych i zgromadzenia społeczne, w połączeniu z długotrwałą kampanią medialną i dyplomatyczną, ujawniającą izraelską wersję wydarzeń. Jego zdaniem, po wydarzeniach w Tell powinny natychmiast odbyć się konferencje prasowe dokumentujące przebieg konfrontacji i rolę armii.

Nawołuje również do wykorzystania sprzeciwu w Izraelu – w tym listu podpisanego przez prawie 600 byłych funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa – i przełożenia zmiany w zachodniej opinii publicznej na wpływy polityczne na arenie międzynarodowej. Halsa argumentuje, że właśnie tego obawia się Izrael.

Tell ujawnił, w jaki sposób siła militarna, przemoc osadników i polityka państwa są wykorzystywane do pozbawiania Palestyńczyków ich ziemi – bez konieczności podejmowania formalnej decyzji o aneksji.

Organizacje międzynarodowe mogą nadal dokumentować liczbę ofiar śmiertelnych, przesiedleńców, punktów kontrolnych, ataków i placówek. Jednak dokumentacja bez konsekwencji pozwala na przerysowywanie mapy, podczas gdy raporty nadal się mnożą.

Ostateczny wynik zostanie rozstrzygnięty na miejscu, gdzie odmowa Palestyńczyków opuszczenia swojej ziemi pozostaje największą przeszkodą na drodze Izraela do osiągnięcia ostatecznego celu na Zachodnim Brzegu.

Źródło: Koniec wojny na Zachodnim Brzegu Izraela: osadnicy, żołnierze i państwo działają razem

Stany Zjednoczone Izraela

Stany Zjednoczone Izraela

Autorstwa Scotta Rittera

Gdyby paragraf 219/1217 NDAA wszedł w życie, oddalibyśmy naszą republikę konstytucyjną syjonistom. To byłby dosłownie koniec naszego kraju, jaki znamy.

Kiedy w połowie i pod koniec lat 90. regularnie podróżowałem do Izraela w ramach pracy w Organizacji Narodów Zjednoczonych, wielokrotnie uderzało mnie, jak silnie wielu Izraelczyków identyfikowało się ze Stanami Zjednoczonymi. W święta narodowe wielu izraelskich kierowców eksponowało w szybach samochodów dwie małe plastikowe flagi – jedną z niebiesko-białą Gwiazdą Dawida, a drugą z gwiazdami i pasami. „Postrzegamy siebie jako małą Amerykę” – tłumaczył mi mój izraelski gospodarz, ilekroć zwracałem na to uwagę.

Rzeczywistość była zupełnie inna.

Izraelczycy spiskowali za plecami swoich amerykańskich partnerów, a amerykański wywiad i służby bezpieczeństwa uznały Izrael za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.

Wiem jedno – znalazłem się w samym środku tej dynamiki władzy i ostatecznie zostałem oskarżony przez rząd USA o szpiegostwo na rzecz Izraela. Zarzuty ostatecznie wycofano jako bezpodstawne i motywowane politycznie, ale nastroje stojące za oskarżeniami były prawdziwe – znaczna część amerykańskiego aparatu obrony, wywiadu i bezpieczeństwa postrzegała Izrael jako zagrożenie.

Ponieważ Izrael stanowił zagrożenie.

Nie oznacza to, że nie było współpracy między USA a Izraelem – podczas mojego pobytu w Izraelu hotele były pełne agentów CIA, oficerów armii amerykańskiej i dyplomatów Ministerstwa Spraw Zagranicznych przebywających na oficjalnych misjach.

Istniał jednak „chiński mur” oddzielający USA od Izraela, a wszelkie interakcje podlegały ścisłym protokołom, które przez cały czas utrzymywały ten mur.

Po opuszczeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych przez jakiś czas pracowałem jako analityk w stacji NBC News.

Podpisałam również umowę z nowojorską agencją mówców „Greater Talent Network” (GTN).

A te dwa doświadczenia w szczególności uświadomiły mi, w jakim stopniu interesy pro-izraelskie przeniknęły każdy aspekt amerykańskich mediów i zarządzania informacją.

Wielokrotnie podchodzili do mnie producenci stacji NBC i wręczali mi swoje wizytówki – nie NBC, lecz AIPAC (Amerykańsko-Izraelskiego Komitetu Spraw Publicznych, prawdziwej organizacji fasadowej izraelskiego rządu).

Dzięki GTN udało mi się nawiązać bezpośrednie kontakty z AIPAC i organizacjami z nim stowarzyszonymi, które zyskały już mocną pozycję w amerykańskim środowisku naukowym i przemyśle think tanków.

Za pośrednictwem tych sieci poznałem tajemniczy świat za kulisami Kongresu Stanów Zjednoczonych, gdzie AIPAC miał ostatnie słowo u wpływowych senatorów i kongresmenów, a pracownicy Senatu i Izby Reprezentantów otwarcie współpracowali z pracownikami różnych agencji rządowych USA w celu kształtowania polityki.

Paul Wolfowitz, który w tamtym czasie był dziekanem Paul H. Nitze School of Advanced International Studies (SAIS) na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa, zaoferował mi dużą sumę pieniędzy, jeśli dołączę do zespołu.

Musiałem tylko zaakceptować myśl, że Saddam Hussein posiada broń masowego rażenia.

Odrzuciłem ofertę Wolfowitza i odwróciłem się od kliki AIPAC.

Niestety, wybrani przedstawiciele Ameryki nie wykazali się ani taką jasnością moralną, ani lojalnością wobec republiki, której rzekomo służą.

Żyjemy w czasach, w których premier Izraela otwarcie chwali się, że kupił Kongres USA.

AIPAC chwali się, że wydał 100 milionów dolarów, aby osiągnąć właśnie ten cel.

Aktywiści pro-izraelscy wydali 30 milionów dolarów, aby odsunąć Thomasa Massiego od Kongresu USA, ponieważ ośmielił się zakwestionować przekazanie amerykańskiej suwerenności Izraelowi.

Sekretarz stanu USA otwarcie stwierdził, że krytyka Izraela jest powodem odmowy wydania wizy do Stanów Zjednoczonych.

Miejsce, w którym izraelscy politycy otwarcie opowiadają się za ograniczaniem wolności słowa w Ameryce.

A gdzie „Wielki Mur Chiński”, który oddzielał interesy USA i Izraela, jest burzony przez posłuszny Kongres, podczas gdy główne media, które dawno temu zrzekły się swojej niezależności i uczciwości na rzecz interesów Izraela, milczą.

Dokumentem kapitulacji, który sygnalizuje kapitulację republiki konstytucyjnej, dawniej znanej jako Stany Zjednoczone Ameryki, na rzecz nowego podmiotu, który mógłby być bardziej precyzyjnie nazwany „Stanami Zjednoczonymi Izraela”, jest Ustawa o autoryzacji wydatków na obronę narodową (NDAA) z 2027 r., a konkretnie jej sekcja 219 w wersji Izby Reprezentantów i sekcja 1217 w wersji Senatu.

Sekcja 219/1217 nakazuje Sekretarzowi Obrony powołanie Agenta Wykonawczego (EA) w celu rozszerzenia i przyspieszenia głębszej integracji Izraela z instytucjami amerykańskimi. Zgodnie z Dyrektywą 5101.01 Departamentu Obrony (DOD), uprawnienia EA miałyby pierwszeństwo przed uprawnieniami szefów innych jednostek Departamentu Obrony, co oznacza, że ​​EA mogłaby uchylać decyzje innych agencji DOD, takich jak Administracja Bezpieczeństwa Technologii Obronnych (DTSA), dotyczące dostępu Izraela do technologii amerykańskich. Nowa EA wyeliminowałaby bezpośredni nadzór Kongresu i zamiast tego podlegałaby nadzorowi Sekretarza Obrony. Kongres nie miałby zgody Kongresu ani uprawnień do odwołania Agenta Wykonawczego.

Krótko mówiąc, polega ona na delegowaniu konstytucyjnych obowiązków Kongresu do politycznie wyznaczonego przedstawiciela władzy wykonawczej.

Nie to mieli na myśli Ojcowie Założyciele, gdy tworzyli konstytucję.

Artykuł 2191217 integruje amerykańskie i izraelskie programy badawczo-rozwojowe w sposób, który uzależnia Stany Zjednoczone od dostarczania przez Izrael określonych technologii, dając tym samym Izraelowi znaczący wpływ na przyszłą amerykańską politykę i infrastrukturę, splatając łańcuchy dostaw obronnych Izraela i Stanów Zjednoczonych w sektorach rządowym, prywatnym i akademickim oraz zacierając granice integralności terytorialnej i suwerenności politycznej.

Sekcja 219/1217 dotyczy procesów zamówień i nabywania w sektorze obronnym, uniemożliwiając przyszłym administracjom oddzielanie izraelskich technologii lub umów od głównych programów zamówień obronnych. Zmusi to dyrekcje programowe i kierowników Departamentu Obrony do włączenia technologii pochodzenia izraelskiego do systemów amerykańskich. Procedury te sprawiają, że obecne przepisy „Kupuj Amerykę” stają się nieaktualne i przyznają izraelskim firmom dostęp do własności intelektualnej systemów uzbrojenia, z którymi bezpośrednio konkurują.

Artykuł 219/1217 przyznaje Komitetowi Wykonawczemu uprawnienia do realokacji zasobów i priorytetów Departamentu Obrony poprzez priorytetowe traktowanie integracji Izraela ze strukturami obrony narodowej USA. W efekcie podporządkowuje to Izraelowi najbardziej wrażliwe aspekty obronności USA jako całości, poza zakresem nadzoru Kongresu.

W chwili, gdy większość amerykańskiego społeczeństwa zdaje sobie sprawę z przerażających zbrodni, jakich Izrael dopuścił się na narodzie palestyńskim, a także z roli, jaką Izrael odgrywa w uwikłaniu Ameryki w ciągłe wojny na Bliskim Wschodzie, artykuł 219/1217 na stałe zwiąże Stany Zjednoczone z Izraelem, czyniąc tym samym Departament Obrony USA, a co za tym idzie, cały naród amerykański, współwinnymi tych zbrodni.

„Wielki Projekt Izraela”, którego celem jest terytorialna ekspansja Państwa Izrael na Bliskim Wschodzie kosztem jego sąsiadów, chwieje się.

Sam Izrael przeżywa kryzys egzystencjalny z powodu trwającego tam stanu wojny.

Pisałem już wcześniej, że stosunki między Izraelem a Stanami Zjednoczonymi przypominają stosunki pasożyta z żywicielem.

Artykuł 219/1217 prawnie ugruntowałby ten status.

I w ten sposób zniszczyć republikę konstytucyjną.

Konstytucja nakłada na Kongres określone obowiązki i odpowiedzialność.

Przeniesienie tej odpowiedzialności na państwo obce nie należy do tych obowiązków.

Jeśli paragraf 219/1217 wejdzie w życie, Izrael na stałe przyłączy się do amerykańskiego przedsięwzięcia.

Obecnie mamy kongres, który rozważa kryminalizację krytyki Izraela.

Oczywiście jest to zniewaga dla podstawowej zasady wolności słowa.

Nierozerwalne powiązanie bezpieczeństwa Izraela z bezpieczeństwem USA – co stałoby się, gdyby paragraf 219/1217 stał się prawem – przypieczętowało nieuniknioną kryminalizację krytyki Izraela.

NDAA 2027 jest ostatnim bastionem Ameryki.

Usuńmy paragraf 219/1217, a będziemy mieli szansę na przetrwanie.

Jeśli paragraf 219/1217 wejdzie w życie, stracimy Republikę.

Przysięgłem bronić Stanów Zjednoczonych Ameryki, republiki konstytucyjnej.

Nigdy nie będę służył Stanom Zjednoczonym Izraela.

I nikt, kto nazywa siebie Amerykaninem, nie powinien tego robić.

Źródło: Stany Zjednoczone Izraela

Kto spędza migrantów do Europy?

Kto spędza migrantów do Europy?

5. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam/kto-spedza-migrantow-do-europy

Państwo terrorystyczne – okupant ziem należących do Palestyńczyków – od początku swojego istnienia stopniowo wprowadzało politykę przesiedlania wszystkich Palestyńczyków z ich własnej ojczyzny do Europy. Front wojny emigracyjnej jest ważnym elementem w strategicznym projekcie mitycznego wielkiego Izraela.

W pierwszej połowie lat 60. [izraelskie] Ministerstwo Spraw Zagranicznych kontynuowało analizę planów wspierania emigracji arabskich uchodźców z Bliskiego Wschodu do Europy, zwłaszcza do Francji i Niemiec. Jedną z rozważanych opcji było znalezienie dla nich pracy w Niemczech, które wówczas pilnie potrzebowały rąk do pracy. W 1962 roku izraelscy urzędnicy badali możliwość znalezienia zatrudnienia dla palestyńskich uchodźców-robotników w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Wstępne kontrole przeprowadzone w ramach tego planu, znanego jako „Operacja Robotnik”, oraz związana z tym korespondencja były objęte całkowitą tajemnicą.

Haaretz, 19 grudnia 2013 r.

31.07.2026 r. Co najmniej 34 migrantów zginęło, próbując dotrzeć do Ceuty, a w ciągu ostatnich 24 godzin około 60 000 osób przedostało się z Maroka dzięki izraelskiej pomocy, do tej hiszpańskiej enklawy. Źródło.

Dwa lata temu amerykański bloger Mike Peinovich opublikował na substack.com artykuł, z którego pochodzi powyższy cytat: Jak Izrael stworzył kryzys uchodźczy w Europie? Źródło. Artykuł stanowi udokumentowaną analizę izraelskiej strategii „ostatecznego rozwiązania” problemu Palestyńczyków. Jest ona elementem większego planu globalistów służącego zniszczeniu podstaw państw narodowych na świecie.

Takie konflikty jak wojna z Iranem, doprowadzą jedynie do wzrostu nieszczęścia i napływu uchodźców do Europy, gdzie izraelskie i żydowskie organizacje pozarządowe będą czekać, by ich przyjąć, posługując się językiem humanitaryzmu, by zamienić Zachód w wysypisko dla osób wysiedlonych w wyniku izraelskich wojen.

W planach jest DRUGA INWAZJA na Ceutę, traktując ją jako „ostatnią szansę” na przedostanie się do Europy.
Film z polską ścieżką dźwiękową.

Podczas gdy nieprzejednany sojusznik USA realizuje politykę emigracji jako karę dla Hiszpanii za jej sprzeciw wobec ludobójstwa w Gazie, amerykański prezydent – zwolennik twardej ręki (a chyba raczej nogi z kopniakiem) wobec nielegalnych migrantów, prowadzi niezwykle burzliwe negocjacje, mające doprowadzić do pokoju na Bliskim Wschodzie.

Trójstronne rozmowy pokojowe na Bliskim Wschodzie. Uczestniczą w nich: Trump — imperialista, Trump — mediator oraz Trump — biznesmen.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Niemcy dofinansowały Izraelowi kolejny okręt podwodny. „Polsce postawili kamień obok Bundestagu”

Jeden z okrętów Dolphin II

Niemcy dofinansowały Izraelowi kolejny okręt podwodny. „Polsce postawili kamień obok Bundestagu”

5 sierpnia 2026 Przez Mateusz Pławski

Izraelska marynarka przejęła w Kilonii INS „Drakon” – najnowszy i ostatni okręt podwodny typu Dolphin II, którego zakup częściowo sfinansowały Niemcy. Jednostka jest większa od swoich poprzedników, a jej nietypowa konstrukcja może umożliwiać przenoszenie pocisków w pionowych wyrzutniach. W Polsce przekazanie okrętu wywołało komentarze zestawiające niemiecką pomoc dla Izraela z brakiem reparacji dla Polski.

Izraelska marynarka wojenna przejęła 22 lipca w stoczni TKMS w Kilonii okręt podwodny INS „Drakon” – poinformował niemiecki portal branżowy MarineForum. Przekazanie jednostki odbyło się bez publicznej ceremonii i oficjalnych komunikatów ze strony producenta oraz izraelskiego odbiorcy.

Następnego dnia okręt po raz pierwszy opuścił stocznię pod izraelską banderą i rozpoczął próby w Zatoce Kilońskiej.

INS „Drakon” jest szóstym okrętem rodziny Dolphin i ostatnią jednostką zaliczaną do typu Dolphin II. Został jednak tak głęboko zmodyfikowany, że niemiecki portal określił go jako jednostkę w praktyce niepowtarzalną i technologiczną zapowiedź przyszłych izraelskich okrętów typu Dakar.

„Drakon” ma 73 metry długości. Dwa wcześniejsze okręty Dolphin II – „Tanin” i „Rahav”, wprowadzone do służby odpowiednio w 2014 i 2016 roku – mierzą po 68,6 metra. Nowa jednostka ma również znacznie większy kiosk, zapewniający dodatkową przestrzeń wewnątrz konstrukcji.

Według MarineForum powiększony kiosk może mieścić pionowe wyrzutnie pocisków. Wśród rozważanych wariantów wymieniane są trzy pociski balistyczne albo nawet osiem pocisków manewrujących. Przestrzeń może zostać wykorzystana również do przewozu bezzałogowych pojazdów, sprzętu rozpoznawczego lub żołnierzy sił specjalnych.

Ani Izrael, ani TKMS nie potwierdziły jednak istnienia takich wyrzutni ani rodzaju przenoszonego w nich uzbrojenia. Izraelskie Ministerstwo Obrony informowało jedynie, że okręt został wyposażony w „unikatowe systemy” oraz „przełomowe technologie”.

Potwierdzone uzbrojenie obejmuje dziesięć wyrzutni torpedowych umieszczonych na dziobie. Sześć ma kaliber 533 mm, a cztery – 650 mm. Większe wyrzutnie mogą służyć nie tylko do odpalania uzbrojenia, lecz także do wypuszczania pojazdów podwodnych lub transportowania specjalnego wyposażenia.

Od wielu lat w międzynarodowych publikacjach pojawiają się przypuszczenia, że izraelskie okręty typu Dolphin zapewniają państwu możliwość przeprowadzenia odwetowego ataku jądrowego z morza. Izrael nie potwierdza ani nie zaprzecza, że posiada broń jądrową i rozmieszcza ją na okrętach podwodnych.

Dowódca izraelskiej marynarki wojennej wiceadmirał David Saar Salama określił wcześniej „Drakona” jako wzmocnienie izraelskiego „długiego ramienia”, zdolnego do długotrwałego działania w odległych i ukrytych rejonach. Jednostka ma mieć szczególne znaczenie dla odstraszania Iranu.

Zakup szóstego okrętu został częściowo sfinansowany przez niemiecki budżet. W 2011 roku rząd w Berlinie przeznaczył na ten cel 135 mln euro, co miało obniżyć cenę płaconą przez Izrael o około jedną trzecią.

Do sprawy odniósł się analityk wojskowy Jarosław Wolski.

„Nasz zachodni sąsiad od lat sponsoruje Izraelowi okręty podwodne (i nie tylko) w ramach zadośćuczynienia za Szoah” – napisał.

Wolski określił INS „Drakon” jako głęboko zmodernizowany okręt Dolphin II, będący połączeniem rozwiązań znanych z niemieckich jednostek typów 212 i 214.

„Modyfikacje dla Izraela to między innymi zdolność przenoszenia rakiet cruise z głowicami atomowymi, większa autonomia z AIP i inne. Bardzo nowoczesne nieatomowe okręty podwodne” – ocenił.

Komentarz opublikował także Adam Czarnecki, przewodniczący Rady Koordynacyjnej Stowarzyszenia Tak dla CPK.

„Niemcy – w ramach rekompensaty za zbrodnie II WŚ – fundują Izraelowi okręty podwodne. Tymczasem Polsce […] po 80 latach postawili kamień obok Bundestagu. A nasz Premier z Ministrami usatysfakcjonowani” – napisał.

Wraz z przekazaniem „Drakona” kończy się izraelski program pozyskiwania okrętów Dolphin. Jego następcami mają być trzy większe jednostki typu Dakar, również budowane przez TKMS. Ich dostawy zaplanowano na początek następnej dekady.

Jak Izrael wywołał kryzys uchodźczy w Europie

[Te mioliony Ukraińców w Polsce się nie liczą.. md]

Jak Izrael wywołał kryzys uchodźczy w Europie

Autorstwa Mike’a Peinovicha

Świat z przerażeniem i grozą obserwował żydowskie bombardowania niewinnych cywilów w Palestynie od 7 października. W chwili pisania tego tekstu co najmniej 35 000 Palestyńczyków zostało zamordowanych, 80 000 rannych, a prawie wszyscy z około 2 milionów mieszkańców Strefy Gazy zostali przesiedleni i zmuszeni do wygnania w wyniku systematycznego niszczenia ich domów przez Żydów. Żydowscy urzędnicy w Izraelu otwarcie domagają się zabicia lub wydalenia całej ludności i wywierają presję na państwa arabskie, Stany Zjednoczone i Europę, aby przyjęły Palestyńczyków, których celowo uczyniły uchodźcami.

To nie pierwszy kryzys uchodźczy wywołany przez Izrael. Od powstania państwa żydowskiego w 1948 roku Bliski Wschód jest nękany niestabilnością, wojną, terroryzmem, przemocą wyznaniową i kryzysami uchodźczymi – wszystko to jest bezpośrednią konsekwencją polityki żydowskiej, często realizowanej przez Stany Zjednoczone jako pełnomocnika Izraela. Zabicie lub wydalenie wszystkich Palestyńczyków jest długoterminowym celem państwa izraelskiego, niezależnie od tego, czy rządzą Partia Pracy czy Likud, liberałowie czy konserwatyści, osoby świeckie czy religijne. W związku z tym przesiedlanie uchodźców niezmiennie odgrywa znaczącą rolę w polityce Izraela, a żydowscy syjoniści na Zachodzie utworzyli lub wspierali rozległą sieć prowadzonych przez Żydów organizacji pozarządowych i agencji zajmujących się przesiedleniami.

Artykuł w izraelskiej gazecie „Haaretz” z 2013 r. ujawnił tajne dokumenty archiwalne, z których wynikało, że Żydzi syjonistyczni od samego początku uważali Europę za preferowany cel dla wypędzanych Arabów.

W pierwszej połowie lat 60. Departament Stanu kontynuował analizę planów wspierania emigracji arabskich uchodźców z Bliskiego Wschodu do Europy, zwłaszcza do Francji i Niemiec. Jedną z rozważanych opcji było zapewnienie im pracy w Niemczech, gdzie w tamtym czasie pilnie potrzebowano pracowników. W 1962 roku izraelscy urzędnicy badali możliwość zatrudnienia palestyńskich uchodźców w Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Wstępne dochodzenia w sprawie tego planu, nazwane „Operacją Robotnik”, oraz związana z nim korespondencja były objęte ścisłą tajemnicą.

Haaretz, 19 grudnia 2013 r.

Plan ten ostatecznie odłożono na półkę, ponieważ ówczesna premier Izraela Golda Meir obawiała się, że może on wywołać gwałtowny sprzeciw ze strony ludności niemieckiej. W latach 60. Izrael był znacznie mniej potężny i bezpieczny niż obecnie, dlatego tak śmiałe plany musiały zostać odłożone na czas nieokreślony. Dowodzi to jednak, że od samego początku Żydzi w Izraelu zamierzali narzucić Arabom Europę w ramach rasistowskiej zemsty.

Rozwój populacji zawsze był centralnym punktem polityki Izraela, a żydowskie wpływy na rządy zachodnie były wykorzystywane do zapewnienia, że ​​Żydzi pozostaną demograficzną większością na podbitych terytoriach. Meier wykorzystał żydowskie wpływy w Waszyngtonie, aby udaremnić plan promowany przez prezydenta Kennedy’ego w 1961 roku, który miał zapewnić przesiedlenie do Izraela 1,1 miliona palestyńskich uchodźców wysiedlonych w wyniku wojny w 1948 roku.

Pod koniec 1961 roku, z inicjatywy prezydenta Kennedy’ego, dr Joseph Johnson został mianowany przez Fundację Carnegie specjalnym wysłannikiem, którego zadaniem było zajęcie się tym problemem i współpraca ze stronami konfliktu w celu znalezienia rozwiązania. Jego plan – rozesłanie kwestionariuszy palestyńskim uchodźcom i, biorąc pod uwagę względy bezpieczeństwa, umożliwienie powrotu do Izraela tym, którzy chcieliby go przyjąć – wywołał głęboki niepokój w Jerozolimie.

Meir, przerażona tym pomysłem, wykorzystała wszelkie swoje wpływy w Waszyngtonie, aby doprowadzić do szybkiego zatuszowania planu.

Haaretz, 19 grudnia 2013 r.

„Czysta przerwa”

Cała historia konfliktu arabsko-izraelskiego przekroczyłaby zakres tego artykułu, ale korzenie obecnego kryzysu uchodźczego sięgają 1996 roku, kiedy to oficjalnie rozpoczął się tzw. ruch „neokonserwatywny” wraz z publikacją niesławnej notatki „Czysty przełom: Nowa strategia zabezpieczenia królestwa” autorstwa kilku żydowskich analityków polityki zagranicznej z Izraelskiego Instytutu Zaawansowanych Studiów Strategicznych i Politycznych w Waszyngtonie. Wśród autorów byli znany żydowski podżegacz wojenny Richard Perle i David Wurmser, który później pełnił funkcję doradcy wiceprezydenta Dicka Cheneya ds. polityki bliskowschodniej za prezydentury George’a W. Busha.

W memorandum „Clean Break” zalecono Izraelowi porzucenie dotychczasowej strategii polegającej wyłącznie na Stanach Zjednoczonych w zakresie obronnej pomocy wojskowej i wsparcia dyplomatycznego, a zamiast tego rozpoczęcie agresywnej wojny przeciwko całemu światu arabskiemu i Iranowi, wykorzystując armię amerykańską jako armię zastępczą. W szczególności zalecono wyeliminowanie Iraku i Syrii.

Izrael może kształtować swoje otoczenie strategiczne we współpracy z Turcją i Jordanią, osłabiając, powstrzymując, a nawet odpychając Syrię. Działania te mogą koncentrować się na odsunięciu Saddama Husajna od władzy w Iraku – co samo w sobie jest ważnym celem strategicznym Izraela – aby pokrzyżować regionalne ambicje Syrii.

„Czysta przerwa”: Nowa strategia zabezpieczenia imperium

Rok później, w 1997 roku, żydowscy syjonistyczni „intelektualiści” William Kristol i Robert Kagan założyli niesławny obecnie „Projekt Nowego Amerykańskiego Stulecia” (PNAC), który rekomendował masową rozbudowę sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych w celu egzekwowania „demokracji” na całym świecie. Spośród 25 sygnatariuszy deklaracji założycielskiej PNAC, 15 było Żydami, a dziesięciu służyło w administracji George’a W. Busha, w tym zastępca sekretarza obrony Paul Wolfowitz. Richard Perle był również przewodniczącym PNAC.

PNAC koncentrował się na „zmianie reżimu” w Iraku, choć przyznał, że trudno byłoby to przekonać Amerykanów bez „katastrofalnego i przełomowego wydarzenia – takiego jak nowy Pearl Harbor”. Wydarzenie to miało miejsce 11 września, a Stany Zjednoczone dokonały inwazji na Afganistan w 2001 roku i na Irak w 2003 roku – na żądanie żydowsko-syjonistycznych podżegaczy wojennych z administracji Busha.

Niekończąca się wojna

Według wywiadu z emerytowanym generałem Wesleyem Clarkiem z 2006 roku, decyzja o inwazji na Irak zapadła dwa tygodnie po 11 września, a istniały jeszcze ambitniejsze plany podboju „siedmiu krajów w ciągu pięciu lat”. Clark podchwycił popularne teorie spiskowe, twierdząc, że strategia ta jest w jakiś sposób powiązana z ropą naftową. Nie wspomniał jednak, że opisany przez niego plan został już przedstawiony w memorandum „Clean Break” oraz dokumentach strategicznych PNAC, autorstwa różnych żydowskich syjonistów z administracji Busha, w których bezpieczeństwo Izraela zostało wyraźnie postawione ponad kwestie ropy naftowej. W rzeczywistości polityka naftowa była postrzegana przede wszystkim jako przeszkoda dla interesów Izraela, ponieważ ropa zapewnia strategiczne wpływy krajom arabskim i Iranowi.

Kwestia ropy naftowej zawsze była wykorzystywana do odwracania uwagi Amerykanów od prawdziwych powodów pozornie szalonej polityki ich administracji wobec Bliskiego Wschodu. Gdyby Stany Zjednoczone chciały jedynie bezpiecznego dostępu do ropy, ostatnią rzeczą, jaką by zrobiły, byłoby wszczynanie wojen, obalanie rządów i powodowanie znaczących zakłóceń na światowych rynkach ropy. Ropa naftowa jest często cytowana jako motyw długotrwałej polityki USA, polegającej na wspieraniu barbarzyńskiego reżimu w Arabii Saudyjskiej, co stanowi kpinę z ich deklarowanego zaangażowania w prawa człowieka i demokrację. Jednak w wojnie w Iraku Stany Zjednoczone zademonstrowały gotowość do wyeliminowania głównych producentów ropy naftowej, jeśli zażąda tego Izrael. Długoletnie przyjazne stosunki między Arabią Saudyjską a Izraelem stanowią znacznie lepsze wytłumaczenie postawy USA wobec tego kraju.

W 2011 roku w Syrii i Libii wybuchły wojny domowe, podsycane przez USA na polecenie Izraela. Odrażające hasło „wspierania demokracji” jest od lat wykorzystywane przez USA jako wyświechtany pretekst do zbrojenia i finansowania milicji terrorystycznych w Syrii, mających na celu obalenie prezydenta Syrii Baszara al-Asada, pod pretekstem walki z organizacją terrorystyczną „Państwo Islamskie w Iraku i Syrii” (ISIS).

E -mail z 2012 roku, opublikowany przez WikiLeaks, wysłany przez Jake’a Sullivana, obecnego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego w administracji Bidena, do ówczesnej sekretarz stanu Hillary Clinton, jasno określił stanowisko USA wobec islamistycznych ugrupowań terrorystycznych. Sullivan złożył zdumiewające oświadczenie, że Al-Kaida, którą Stany Zjednoczone oskarżają o odpowiedzialność za ataki z 11 września, w których zginęło 3000 Amerykanów, „jest po naszej stronie w Syrii ”.

„Ostatni punkt”, o którym wspomina Sullivan, odnosi się do raportu Reutersa, w którym stwierdzono:

AL-ZAWAHIRI WZYWA MUZUŁMANÓW DO WSPARCIA OPOZYCJI

W opublikowanym w internecie nagraniu wideo przywódca Al-Kaidy Al-Zawahiri wezwał muzułmanów w Turcji i na Bliskim Wschodzie do wsparcia rebeliantów w walce ze zwolennikami prezydenta Syrii Asada. Al-Zawahiri zaapelował również do narodu syryjskiego, aby nie polegał na pomocy ze strony Al-Kaidy, Turcji ani Stanów Zjednoczonych.

Niejawny e-mail Jake’a Sullivana do Hillary Clinton, 12 lutego 2012 r.

E-mail Sullivana demaskuje jako kłamstwa wszystkie publiczne oświadczenia Waszyngtonu, w których twierdzono, że celem interwencji w Syrii jest walka z radykalnymi sunnickimi ugrupowaniami terrorystycznymi. Fakt, że należące do Żydów amerykańskie media całkowicie zignorowały to przełomowe odkrycie, dowodzi ich stronniczości i korupcji.

Przez lata Stany Zjednoczone przeprowadziły również liczne naloty na Syrię, głównie w momentach, gdy reżim Asada był o krok od wygrania decydującej bitwy i odzyskania części należnego mu terytorium. Ciągła obecność amerykańskich wojsk i najemników w Syrii, a także finansowanie islamistycznych ugrupowań rebelianckich i sporadyczne naloty, mają na celu uniemożliwienie Assadowi odzyskania kraju. Gdyby Stany Zjednoczone naprawdę chciały pokonać ISIS, oczywistą strategią byłoby pozostawienie Asada w spokoju, aby mógł on zmiażdżyć ISIS z pomocą Rosji i Iranu. Taka polityka miałaby również tę zaletę, że cieszyłaby się popularnością wśród obywateli amerykańskich – fakt, który prezydent Trump cynicznie wykorzystał, aby wygrać wybory w 2016 roku.

Izrael ze swojej strony zapewnił pomoc medyczną Państwu Islamskiemu i innym terrorystom walczącym z Assadem, a w 2019 r. izraelski wojskowy Gadi Eisenkot publicznie przyznał, że Izrael posiadał uzbrojonych terrorystów z Państwa Islamskiego i wypłacał im miesięczne pensje.

W 2011 roku prezydent Libii, pułkownik Muammar Kaddafi, został zamordowany przez terrorystów wspieranych przez USA po ośmiomiesięcznej wojnie domowej. Fakt, że Stany Zjednoczone stały za tym zamachem, jest powszechnie znany i niepodważalny. W 2011 roku, pełniąc funkcję sekretarza stanu, Hillary Clinton otwarcie świętowała zabójstwo Kaddafiego podczas wywiadu telewizyjnego, wykrzykując z psychotyczną radością: „Przybyliśmy. Zobaczyliśmy. Umarł”.

Kaddafi zdał sobie sprawę, że Izrael stoi za zachodnią agresją na jego kraj i próbował ratować siebie i swój rząd, omijając Stany Zjednoczone i zwracając się bezpośrednio do Izraela i wpływowych amerykańskich Żydów. Według izraelskich źródeł, w 2011 roku próbował bronić swojej sprawy przed Izraelem i izraelskim lobby, które kontroluje amerykańską politykę zagraniczną.

…gdy reżim libijski stał na skraju upadku – z powodu powstania i konsekwencji sankcji ONZ dotyczących Lockerbie, które weszły w życie w 1992 r. – dodała: „Kaddafi desperacko podejmował nadzwyczajne próby nawiązania kontaktu z lobby żydowskim w USA, a także z Izraelem”.

The Jerusalem Post, 17 kwietnia 2016 r.

Podczas gdy media w USA, zarządzane przez Żydów, koncentrowały się wyłącznie na rzekomych „naruszeniach praw człowieka” przez Kaddafiego jako przyczynie jego odsunięcia od władzy, izraelscy stratedzy okazali się bardziej uczciwi i realistyczni. W artykule z 2016 roku dr Rafael Olek, analityk strategiczny z Centrum Studiów Strategicznych Begina Sadata w Izraelu, potwierdził zaangażowanie Izraela w realizację długoterminowego celu strategicznego, jakim jest eliminacja wszystkich rządów opozycyjnych – niezależnie od kosztów ludzkich.

W kontekście globalnym kwestia Libii budzi szereg obaw. Po pierwsze, pojawiają się wątpliwości co do faktycznej zdolności do egzekwowania reżimów nierozprzestrzeniania broni jądrowej wobec państw zbójeckich. Po drugie, pojawia się pytanie: czy lepiej zaakceptować stabilne reżimy tyranów takich jak Kaddafi i Saddam Husajn, Assad i reżim ajatollahów w Iranie, czy też należy obalić tych tyranów – pomimo wynikającego z tego rozpadu ich państw, któremu towarzyszy poważna przemoc? Choć możemy żałować sytuacji w Syrii i Iraku, druga opcja wydaje się lepsza, przynajmniej z perspektywy Izraela – łatwiej ją opanować, a sytuacja może się ostatecznie ustabilizować.

Obrona Izraela, 3 września 2016 r.

Pomimo cierpienia i śmierci, jakie izraelska strategia „zmiany reżimu” spowodowała na całym Bliskim Wschodzie, Izrael nie widzi powodu, by porzucić tę politykę. I dlaczego miałby to zrobić? Sam Izrael zachował zadziwiająco duże bezpieczeństwo pośród chaosu, a nawet zwiększył swoją władzę i poprawił swoją pozycję dyplomatyczną.

Kryzys uchodźczy

Wojny i interwencje Izraela na Bliskim Wschodzie, prowadzone za pośrednictwem jego pełnomocnika, Stanów Zjednoczonych, były bezpośrednią przyczyną kryzysu uchodźczego w Europie, który zaostrzył się w 2015 roku i doprowadził do przemocy, terroryzmu, gwałtów i opresji politycznej wobec rdzennych Europejczyków. Dwoma głównymi drogami wjazdu uchodźców i migrantów do Europy są Grecja i Włochy.

Zaaranżowane przez USA i Izrael obalenie Kadafiego w 2011 roku otworzyło główny szlak napływu uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki do Europy. Według „Washington Post”, w latach 2014–2017 400 000 migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki napłynęło z Libii do Włoch w wyniku upadku Kadafiego.

Od upadku reżimu Muammara al-Kaddafiego w Libii liczba migrantów przekraczających Morze Śródziemne gwałtownie wzrosła, ponieważ ludzie wykorzystują próżnię władzy, aby wyruszyć z północnego wybrzeża kraju. Sieć handlarzy ludźmi, ułatwiających ten handel, rozprzestrzeniła się z północnego krańca Afryki Północnej do krajów takich jak Niger i Sudan. Dane kontaktowe handlarzy są rozpowszechniane w głównych miastach Afryki za pośrednictwem Facebooka i WhatsApp. Od 2014 roku ponad 400 000 migrantów i uchodźców przekroczyło Morze Śródziemne z Libii do Włoch.

Washington Post, 31 sierpnia 2017 r.

Stanowiło to odwrócenie dotychczasowej, udanej współpracy między Kaddafim a Europą, której celem było uniemożliwienie migrantom dotarcia do europejskich wybrzeży. W 2004 roku Kaddafi zaczął oferować kontrolę napływu uchodźców jako zachętę do zawierania porozumień normalizacyjnych z państwami europejskimi. W 2010 roku proroczo ogłosił, że bez jego pomocy Europa stanie się „czarna”.

Już w 2004 roku Kaddafi zaczął zawierać porozumienia z poszczególnymi państwami europejskimi w celu powstrzymania napływu migrantów. W sierpniu 2010 roku odwiedził w Rzymie swojego przyjaciela Silvio Berlusconiego, ówczesnego premiera Włoch, i oświadczył, że Europa „pociemnieje” bez jego pomocy.

„Jutro Europa może już nie być europejska, a nawet czarna, bo miliony chcą się tu dostać” – powiedział Kaddafi. „Jak biali i chrześcijańscy Europejczycy zareagują na ten napływ głodujących i niewykształconych Afrykanów… Nie wiemy, czy Europa pozostanie postępowym i zjednoczonym kontynentem, czy też zostanie zniszczona, jak to miało miejsce podczas barbarzyńskich inwazji”.

Christian Science Monitor, 21 kwietnia 2015 r.

Porozumienia te okazały się sukcesem. Dzięki pomocy Kaddafiego napływ migrantów i uchodźców do Włoch został drastycznie ograniczony w 2009 roku.

W czerwcu 2009 roku podpisał z Włochami „umowę o przyjaźni”, która przewidywała wspólne patrole morskie przeciwko migrantom i obejmowała bezwarunkowe przekazanie Libii przez Włochy migrantów przechwyconych w drodze do Europy. Liczba Afrykanów zatrzymanych podczas próby nielegalnego wjazdu do Włoch spadła w tym roku o ponad 75%.

Christian Science Monitor, 21 kwietnia 2015 r.

To korzystne dla obu stron porozumienie między Włochami i Libią zostało udaremnione przez Izrael i USA, co sprawiło, że w 2015 r. spełniła się ponura prognoza Kadafiego.

W ostatnich latach włoski rząd podejmował próby wznowienia porozumień z Libią w celu powstrzymania napływu migrantów. Jednak próby te napotykały na przeszkody prawne. W 2017 roku brytyjska organizacja pozarządowa Global Legal Action Network (GLAN) wniosła pozew przeciwko Włochom do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zarzucając im naruszenia praw człowieka. Doradcą prawnym GLAN jest Itammar Mann, żydowsko-izraelski profesor prawa, który wykłada prawo dotyczące uchodźców w Hajfie w Izraelu.

Na całym świecie jest około 6,6 miliona uchodźców z powodu wojny domowej w Syrii, z czego milion przebywa w Europie. Szczytowy napływ uchodźców do Europy przypadł na lata 2015–2017, kiedy to około 900 000 Syryjczyków przybyło do kraju, głównie przez Grecję. Przesiedlenia ludności syryjskiej służą strategicznemu celowi Izraela, polegającemu na pozbawieniu reżimu Asada kapitału ludzkiego i potencjalnych rekrutów do armii. Według Pew Research, nieproporcjonalnie dużą liczbę uchodźców w Europie stanowią mężczyźni w wieku poborowym.

Pracownicy IsraAID pomagają w sprowadzeniu łodzi z migrantami na brzeg w Grecji.

Izrael i zachodnie organizacje pozarządowe kierowane przez Żydów odgrywają główną rolę w organizacji migracji i przesiedleń uchodźców syryjskich, irańskich, irackich i afgańskich w Europie. Wszystkie cztery kraje zostały zdestabilizowane przez wojny i sankcje nałożone przez Izrael i Stany Zjednoczone. IsraAID, izraelska organizacja niosąca pomoc uchodźcom, prowadzi ośrodki dla uchodźców na greckiej wyspie Lesbos od 2015 roku.

Greckie ośrodki pomocy uchodźcom prowadzone są głównie przez Izraelczyków; na Lesbos znajduje się izraelska szkoła dla uchodźców z Syrii, Iranu, Iraku i Afganistanu; wszystko to jest częścią wspólnego planu mającego na celu nowe spojrzenie na koncepcję „Tikkun Olam” i żydowskiego wolontariatu na całym świecie.

YNet News, 4 marca 2019 r.

Izraelski reporter Liad Osmo zacytował syryjskiego uchodźcę, „H., 20 lat, z Aleppo”, który przybył na Lesbos w 2019 roku.

„Przez całe moje życie, przez całe dzieciństwo w syryjskich szkołach, uczono mnie, że Izraelczycy są wrogiem. Pierwszą rzeczą, jaką widzę, zbliżając się do greckiego wybrzeża, jest Gwiazda Dawida na koszulkach Izraelczyków, którzy wyciągają do mnie ręce i powalają mnie na ziemię”.

H., 20 lat, z Aleppo

Osmo dodaje, że program przesiedleń dla uchodźców w krajach zachodnich jest realizowany na całym świecie i angażuje kilka innych organizacji żydowskich. Jest to możliwe dzięki inwestycji Państwa Izrael w wysokości 66 milionów dolarów.

Ideę pracy na rzecz lepszego świata podjęła obecnie duża organizacja żydowska we współpracy z Państwem Izrael…

Agencja Żydowska współpracuje obecnie z organizacją Mosaic United nad projektem, który ma znacząco zwiększyć liczbę młodych Żydów zaangażowanych w życie lokalnych społeczności. Dla amerykańskich Żydów jest to znane jako „Tikkun Olam” – uzdrowienie świata. Ta żydowska koncepcja stała się centralnym dogmatem wśród potomków żydowskich imigrantów w Stanach Zjednoczonych w czwartym pokoleniu.

Projekty realizowane są na całym świecie – od Portoryko i Grecji po Nepal, Meksyk, Indie i Etiopię – przez organizacje takie jak IsraAID, Project TEN, Tevel B’Tzedek i inne…

„W większości przypadków jedyną rzeczą, która skłania żydowskich studentów na całym świecie do myślenia o swojej żydowskiej tożsamości, jest demonstracja BDS (antyizraelskiego ruchu na rzecz bojkotu, wycofania inwestycji i sankcji) na kampusie lub incydent antysemicki gdzieś na świecie” – mówi rabin Benji Levy, dyrektor wykonawczy Mosaic United. „Takie incydenty oddalają ich od pragnienia bycia Żydem lub poczucia więzi z Izraelem”.

Levy wyjaśnia, że ​​projekt został przejęty przez rząd Izraela kilka lat temu pod auspicjami Ministerstwa ds. Diaspory. „Rząd zainwestuje 66 milionów dolarów, co stanowi jedną trzecią budżetu” – mówi.

YNet News, 4 marca 2019 r.

Rabin Benji Levy wita wrogów Izraela na greckiej wyspie Lesbos.

Niemcy przyjęły znacznie więcej uchodźców z konfliktów żydowskich niż jakikolwiek inny kraj europejski. Wbrew woli narodu niemieckiego, Angela Merkel obiecała w 2015 roku, że będzie przyjmować 500 000 uchodźców rocznie. Wpływ Izraela jest również zauważalny w Niemczech, gdzie izraelskie organizacje pozarządowe oferują kursy języka arabskiego i możliwości pracy osobom mówiącym po arabsku.

W 2018 roku Merkel przyznała IsraAID nagrodę za działania na rzecz integracji osób arabskojęzycznych w Niemczech. Na swojej stronie internetowej IsraAID chwali się rozbudowanymi programami, które wdrożyła w Niemczech, aby ułatwić integrację uchodźców, całkowicie pomijając jednak kwestię odpowiedzialności państwa żydowskiego za sam kryzys.

IsraAID działa w Niemczech od 2015 roku, kiedy to do kraju przybył milion osób ubiegających się o azyl i uchodźców, z których większość uciekała przed koszmarem wojny domowej w Syrii i zagrożeniem ze strony ISIS w Iraku i Syrii. Programy IsraAID w Niemczech obejmują grupy wsparcia dla młodych uchodźców, psychospołeczne wsparcie w zakresie traumy dla dzieci z wykorzystaniem terapii ekspresyjnych oraz specjalistyczny program wsparcia dla ocalałych z ludobójstwa jazydów. Zespół IsraAID w Niemczech to wielokulturowa mozaika psychologów, pracowników socjalnych, arteterapeutów i pedagogów mówiących po arabsku, hebrajsku, niemiecku i angielsku. Wykorzystują oni swoje międzynarodowe doświadczenie i podejście międzykulturowe, aby promować zrównoważony dobrostan i integrację uchodźców w Niemczech.

…Globalne działania IsraAID obejmują zrównoważone programy mające na celu budowanie odporności, zapewnienie edukacji, zwalczanie przemocy ze względu na płeć, promowanie ochrony dzieci, poprawę warunków sanitarnych i tworzenie źródeł utrzymania. Od szczytu kryzysu uchodźczego w Syrii w 2015 roku IsraAID zapewnił wsparcie medyczne, psychospołeczne i edukacyjne ponad 100 000 uchodźców w samej Grecji i Niemczech.

Wielu uchodźców uciekających przed wojną i prześladowaniami w Afganistanie, Iranie, Iraku i Syrii, szukających schronienia w krajach takich jak Niemcy, dociera do Europy przez Grecję. Na Lesbos, greckiej wyspie, gdzie wielu uchodźców przybywa po wyczerpującej podróży morskiej z Turcji, IsraAID zapewnia opiekę medyczną nowoprzybyłym na wybrzeżu i prowadzi „Szkołę Pokoju” – jedyną instytucję oferującą naukę w językach ojczystych uczniów: arabskim, francuskim (kongijskim), perskim i kurdyjskim, z której korzysta ponad 200 uczniów tygodniowo.

Dzięki naszej współpracy z IsraAID dostrzegliśmy siłę i potencjał uchodźców, z którymi pracujemy, piszących nową historię dla siebie i swoich społeczności. To historia nauki nowych języków i adaptacji do nowego środowiska. Oto 500 osób – muzułmanów i chrześcijan mówiących po arabsku, kurdyjsku, persku i francusku – świętujących Eid al-Fitr w greckiej szkole prowadzonej przez izraelską organizację humanitarną.

IsraAID, 2018

Izrael zasypuje nas humanitarną retoryką o zorganizowaniu w Europie obchodów Eid al-Fitr dla muzułmanów uciekających przed wojnami syjonistycznymi, jednak takie obchody są w Izraelu zupełnie nie do pomyślenia. W 2021 roku Siły Obronne Izraela (IDF) spędziły Eid al-Fitr bombardując palestyńskich cywilów w Strefie Gazy. Dzień wcześniej sfilmowano fanatycznych Żydów w Jerozolimie, tańczących, przekonanych, że jeden z najświętszych meczetów islamu płonie.

Wszelkie obawy wyrażane przez Żydów dotyczące napływu cudzoziemców do Europy koncentrują się wyłącznie na potencjalnym negatywnym wpływie na Żydów europejskich. Z perspektywy żydowskiej negatywny wpływ na rdzennych Europejczyków jest rozpatrywany wyłącznie w kontekście ryzyka wzniecenia oporu nacjonalistycznego.

W artykule z 2015 r. dla liberalnego Brookings Institution Daniel Byman, profesor cywilizacji żydowskiej na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie, stwierdził, że rozwiązaniem tego problemu jest długoterminowa integracja populacji uchodźców w Europie.

Jeśli uchodźcy będą postrzegani bardziej jako krótkotrwały problem humanitarny niż długoterminowe wyzwanie integracyjne, problem ten prawdopodobnie się pogłębi. Radykałowie będą wśród tych, którzy zaoferują uchodźcom wsparcie religijne, edukacyjne i socjalne – tworząc w ten sposób problem, którego wcześniej nie było. W rzeczywistości uchodźcy potrzebują kompleksowego i długoterminowego pakietu środków, obejmującego nie tylko natychmiastową pomoc humanitarną, ale także prawa polityczne, dostęp do edukacji i wsparcie ekonomiczne, zwłaszcza gdy są przyjmowani w dużych ilościach. Jeśli nie uda się ich zintegrować z lokalnymi społecznościami, istnieje ryzyko, że napięcia między społecznościami muzułmańskimi i niemuzułmańskimi w Europie będą się utrzymywać, a nawet nasilać.

Daniel Byman, 2015

Napływ uchodźców i migrantów do Europy spowolnił po 2018 roku, a kilka krajów europejskich uparcie twierdziło, że nie może już przyjmować kolejnych osób. Priorytetem stało się przesunięcie akcentów z ułatwiania wjazdu nowo przybyłym na zapewnienie stałego pobytu tym, którzy już przybyli do Europy. W 2020 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że mężczyźni uchylający się od służby wojskowej w Syrii muszą otrzymać azyl i nie mogą być deportowani z powrotem do Syrii. Orzeczenie to przynosi korzyści jedynie Izraelowi, a szkodzi Europejczykom, którzy chcą pozbyć się młodych uchodźców i związanych z nimi problemów, takich jak przemoc, gwałty i niepokoje społeczne. W latach 2022 i 2023 liczba przybyszów ponownie wzrosła.

Po 7 października: Otwarta polityka ludobójstwa i czystek etnicznych

Od ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku żydowscy urzędnicy wielokrotnie i otwarcie wzywali do zabicia lub wydalenia całej ludności Strefy Gazy – około 2 milionów ludzi. Jednocześnie nasilili presję na państwa zachodnie i arabskie, aby dobrowolnie zgodziły się na przyjęcie wszystkich Palestyńczyków – posunięcie mające na celu ostateczne zakończenie życia Palestyńczyków w Strefie Gazy.

Strategia Żydów jest oczywista dla każdego, kto zechce się temu przyjrzeć. Masowe ataki terrorystyczne na ludność cywilną, systematyczne niszczenie domów i celowe ataki na całą infrastrukturę humanitarną, taką jak szpitale, mają na celu uniemożliwienie życia w Strefie Gazy. Izrael nie walczy z Hamasem. Próbuje wymordować lub wypędzić całą ludność arabską.

W chwili pisania tego tekstu 1,8 miliona Palestyńczyków uciekających przed żydowskimi zamachami bombowymi zgromadziło się w południowym mieście Rafah, na granicy z Egiptem. Izrael planuje zakrojoną na szeroką skalę inwazję na to miasto, aby zmusić ich do ucieczki do Egiptu. Jak dotąd Żydzi zostali powstrzymani w tej próbie przez zaciekły opór bojowników Hamasu, protesty na całym świecie, presję polityczną i odmowę Egiptu na przyjęcie dużej liczby Palestyńczyków, ale nie porzucili tego planu.

Rządy Stanów Zjednoczonych i Europy chętnie wspierały Żydów w ich kampanii czystek etnicznych pod przykrywką humanitaryzmu. 30 kwietnia stacja CBS News poinformowała o uzyskaniu wewnętrznych dokumentów administracji Bidena, szczegółowo opisujących rozmowy między kilkoma agencjami federalnymi na temat stałego przesiedlenia uchodźców ze Strefy Gazy do Stanów Zjednoczonych.

Jak wynika z dokumentów, wysocy rangą urzędnicy kilku amerykańskich agencji federalnych omawiali w ostatnich tygodniach wykonalność różnych opcji relokacji Palestyńczyków ze Strefy Gazy, których najbliżsi członkowie rodziny są obywatelami USA lub stałymi rezydentami.

Zgodnie z dokumentami planistycznymi między-agencyjnymi, jedna z propozycji przewiduje wykorzystanie istniejącego od dziesięcioleci amerykańskiego programu przesiedleń uchodźców do przyjmowania Palestyńczyków mających powiązania z USA, którym udało się uciec ze Strefy Gazy do sąsiedniego Egiptu.

Z dokumentów wynika również, że wysocy rangą urzędnicy amerykańscy rozważali ewakuację większej liczby Palestyńczyków ze Strefy Gazy i uznanie ich za uchodźców, pod warunkiem, że mają amerykańskich krewnych. Plany te wymagałyby koordynacji z Egiptem, który jak dotąd odmawia przyjęcia dużej liczby osób z Gazy.

CBS News, 30 kwietnia 2024 r.

Żydowscy syjoniści stanowią większość członków gabinetu administracji Bidena odpowiedzialnych za politykę zagraniczną i bezpieczeństwo narodowe, na czele z żydowskim sekretarzem stanu Anthonym Blinkenem. Ustalono, że wśród „wysokich rangą urzędników amerykańskich” wymienionych przez CBS News znajdują się Żydzi motywowani lojalnością etniczną wobec Izraela. Blinken otwarcie potwierdził swoją lojalność wobec Izraela w przemówieniu wygłoszonym w Izraelu 12 października 2023 roku.

Jestem w Izraelu w tym niezwykle trudnym czasie dla tego narodu i dla całego świata. Jako minister spraw zagranicznych, Żyd, mąż i ojciec, z własnego doświadczenia rozumiem niszczycielskie skutki masakr dokonanych przez Hamas.

Anthony Blinken, 12 października 2023 r

Według doniesień „The Guardian” Wielka Brytania zaczęła opracowywać plany przyjęcia osób ze Strefy Gazy już 22 października 2023 r.

Koalicja organizacji i grup pomocowych opracowała plan przedstawiający, w jaki sposób Wielka Brytania mogłaby zapewnić schronienie tysiącom Palestyńczyków ze Strefy Gazy.

Organizacje takie jak Refugee Council, Safe Passage International, Doctors of the World, Helen Bamber Foundation i City of Sanctuary wyraziły obawy, że konflikt może zaostrzyć kryzys uchodźców palestyńskich.

The Guardian, 22 października 2023 r.

Plany przesiedleń zostały przedstawione przez Radę ds. Uchodźców w dokumencie stanowiska, który poparły inne organizacje. Dyrektorem wykonawczym Rady ds. Uchodźców jest Żyd o nazwisku Enver Solomon, który pilnie zaapelował do Wielkiej Brytanii o przyjęcie osób ze Strefy Gazy, nie krytykując przy tym izraelskich bombardowań terrorystycznych ani wsparcia udzielanego im przez Wielką Brytanię.

„Im bardziej eskaluje konflikt, tym więcej palestyńskich mężczyzn, kobiet i dzieci zostaje przesiedlonych i narażonych na poważne niebezpieczeństwo… Ludzie, którzy nie są bezpieczni w swoich domach, potrzebują dostępu do bezpieczeństwa, a Wielka Brytania musi być gotowa odegrać w tym rolę, wdrażając pakiet natychmiastowych środków w krótkim terminie”.

Enver Solomon

Jeden z planów opracowanych przez Radę ds. Uchodźców został ponownie promowany kilka miesięcy później przez posła Partii Pracy Sama Tarry’ego, który umieścił o nim wpis na portalu X, znanym również jako Twitter.

=============

@SamTarry

Today in Parliament I called for the creation of a Palestinian family visa scheme. This should bring Palestinian refugees to safety in the UK through a new safe and legal route, and reunite families desperate for their loved ones to reach safety.

3,4 mln wyświetleń

===================

To tylko niewielki wybór spośród różnych planów przesiedleń, promowanych przez rządy zachodnie i organizacje zajmujące się uchodźcami od samego początku konfliktu. Podczas gdy rządy zachodnie i organizacje pozarządowe kryły się za retoryką humanitarną, izraelscy urzędnicy państwowi jasno dali do zrozumienia, że ​​ich strategicznym celem wojennym jest całkowite wydalenie Arabów ze Strefy Gazy i zakończenie palestyńskiego istnienia w Strefie Gazy. Rządy te i organizacje nie kierują się humanitarną chęcią pomocy ofiarom wojny. Kieruje nimi polityka wspierania państwa żydowskiego w jego ludobójczej kampanii, czyniąc się tym samym współwinnymi tej zbrodni. Zamiast pochopnie pomagać Izraelowi w wydalaniu Arabów, rządy zachodnie powinny zerwać wszelkie powiązania finansowe, wojskowe i inne z państwem żydowskim.

Wniosek

Kryzys uchodźczy w Europie obejmuje znacznie szerszy zakres, niż można tu omówić, ale gdziekolwiek spojrzeć, widać ślady Izraela, organizacji żydowskich i aktywistów żydowskich. Jest to widoczne zarówno na poziomie polityki zagranicznej, poprzez nakłanianie Stanów Zjednoczonych do dalszych działań militarnych, jak i na poziomie „humanitarnym”, poprzez wykorzystywanie organizacji pozarządowych do ułatwiania migracji uchodźców i trwałego osiedlania Arabów, Afrykanów i Irańczyków w Europie.

Nacjonaliści w Ameryce i Europie muszą bezpośrednio zmierzyć się z tą rzeczywistością. Musimy przeciwstawić się apelom popleczników i prawicowych organizacji żydowskich, które dążą do wykorzystania anty-islamu, podsycanego kryzysem migracyjnym, aby zmobilizować poparcie dla syjonistycznej agresji wobec narodu syryjskiego, irańskiego i palestyńskiego. Takie konflikty doprowadzą jedynie do pogłębienia nieszczęścia i jeszcze większego napływu uchodźców do Europy, gdzie izraelskie i żydowskie organizacje pozarządowe są gotowe ich przyjąć – posługując się językiem humanitaryzmu, aby przekształcić Zachód w wysypisko dla osób wysiedlonych w wyniku wojen żydowskich.

Milczenie w sprawie konfliktu na Bliskim Wschodzie nie wchodzi w grę. To nie jest po prostu konflikt zagraniczny, który nie ma na nas żadnego wpływu. Konflikt na Bliskim Wschodzie jest bezpośrednio związany z przyszłością Europy i Ameryki. Milczenie jest równoznaczne z popieraniem status quo, które przynosi korzyści tylko Izraelowi.

Zarówno prawa, jak i lewa głowa syjonistycznego węża muszą zostać odcięte. Arabscy ​​i muzułmańscy migranci w Europie i Ameryce muszą powrócić do swoich ojczyzn, gdzie będą mogli żyć w pokoju i bezpieczeństwie, wolni od syjonistycznej agresji. Europejscy i amerykańscy nacjonaliści muszą współpracować, aby zdemontować syjonistyczne struktury władzy w naszych ojczyznach i zbudować sprawiedliwy i pokojowy świat, wolny od wojen żydowskich i przesiedleń ludności.

Źródło: Jak Izrael stworzył kryzys uchodźczy w Europie

Najgłupsza wojna psychologiczna wszech czasów?

Migranci przybywają do Ceuty. Anadolu via Getty Images i Huffpost

Najgłupsza wojna psychologiczna wszech czasów?

Mike Whitney

Inwazja marokańskich migrantów na Hiszpanię może być najbardziej misternie zaaranżowanym oszustwem wszech czasów. Według oficjalnej wersji, 31 lipca około 60 000 mężczyzn, w większości uprawnionych do służby wojskowej, szturmowało hiszpańską Ceutę w poszukiwaniu pracy i „zbudowania lepszego życia”.

Oczywistą prawdą jest jednak to, że cały incydent był źle zaaranżowaną farsą, mającą na celu podważenie poparcia dla lewicowego rządu Hiszpanii i jego otwarcie antysyjonistycznego premiera Pedro Sáncheza. Za tą żałosną szaradą stoją znani podejrzani: Benjamin Netanjahu i „Mały” Marco Rubio, którzy rzekomo skoordynowali działania z podatnymi na wpływy przywódcami Maroka, aby stworzyć sztuczny kryzys i „dać Hiszpanii nauczkę”.

Jak zapewne pamiętacie, Sánchez ostro skrytykował trwającą masakrę Netanjahu w Strefie Gazy i uparcie odmawiał Donaldowi Trumpowi pozwolenia na wykorzystanie hiszpańskich baz wojskowych do transportu amunicji i bombowców do Izraela. W odpowiedzi Netanjahu publicznie zagroził Sánchezowi zaledwie kilka tygodni temu w ostrym przemówieniu, które wciąż jest dostępne na X.

[filmiki – w oryginale. md]

Między Netanjahu a Sánchezem ewidentnie nie ma miłości. Równie oczywiste jest, że rzecznicy Netanjahu na X również nienawidzą hiszpańskiego premiera i wykorzystują tak zwany „kryzys”, by go piętnować, twierdząc, że Hiszpania płaci teraz cenę za swoją „niedbałą” politykę imigracyjną i niewystarczające bezpieczeństwo granic. Oto przykład tego, czego można oczekiwać od obozu proizraelskiego na X:

Nie ma wątpliwości, że Jess zdobyłaby Oscara za protekcjonalność i sarkazm. Prawdziwe pytanie brzmi jednak, czy ktokolwiek ufa opinii kogoś, kto uchodzi za tak złośliwego i aroganckiego.

Nawiasem mówiąc, prawdopodobnie widzieliście ciężarówki, które pod nadzorem marokańskiej policji przewiozły tysiące młodych mężczyzn na obrzeża miasta i porzuciły ich na ulicach. Jak to możliwe, że stało się to bez wyraźnej wiedzy i współpracy rządu?

Nie mogłoby się to wydarzyć bez zaangażowania państwa. Właśnie dlatego powinniśmy być sceptyczni, czy to nie jest po prostu kolejna operacja psychologiczna sfingowana przez strategów wywiadu, mająca na celu wyłącznie zaszkodzenie hiszpańskiemu rządowi.

Oto kolejne pomocne, jednominutowe podsumowanie z kanału X Mario Nawfala:

„Jeśli potrzebujesz dalszych dowodów na to, że USA i Izrael zachowują się jak terroryści, to spójrz na to… To nagranie wideo przedstawiające tysiące Marokańczyków nielegalnie wkraczających do hiszpańskiej enklawy na północnym krańcu Maroka. A jeśli zastanawiasz się, co mają z tym wspólnego USA lub Izrael: Jak zwykle – wszystko…”

Hiszpania jest jedynym krajem, który publicznie oświadczył, że nie pomoże Stanom Zjednoczonym i Izraelowi w kontynuowaniu ludobójstwa w Palestynie. W zeszłym roku Izrael otwarcie groził Hiszpanii, twierdząc, że poniesie konsekwencje za brak wsparcia. A ludzie ze Stanów Zjednoczonych, tacy jak Marco Rubio, wielokrotnie powtarzali w ostatnich miesiącach, że Maroko powinno wysyłać migrantów do Hiszpanii – że Maroko powinno praktycznie zalać Hiszpanię.— Mario Nawfal

Oto kolejny komentarz dobrze poinformowanego obserwatora, który nie przebiera w słowach:

„…Hiszpania jest karana za uznanie Palestyny ​​w 2024 roku, nałożenie całkowitego embarga na broń na Izrael, oskarżenie Izraela o ludobójstwo w Organizacji Narodów Zjednoczonych i ograniczenie jego przestrzeni powietrznej podczas wojny z Iranem…”

Netanjahu grozi Hiszpanii „wypadkami kolejowymi i nagłymi przerwami w dostawie prądu”…

Każdy, kto sprzeciwia się Izraelowi, „natychmiast zapłaci cenę”…

Maroko uzyskało niepodległość 50 lat temu, natomiast Hiszpania jest właścicielem tych miast od około 400 lat…

Dlaczego nie porozmawiamy o 700 000 osadnikach żydowskich, którzy nielegalnie zajmują ziemię na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy?

(Autor zastanawia się również, czy miasta te nie mają być ostatecznym celem podróży dla zubożałych Palestyńczyków z Gazy.)—The Rise of Rod

Co zaskakujące, nawet „ New York Times” zdaje się przynajmniej częściowo potwierdzać tę samą szkodliwą historię. W sobotnim wydaniu można znaleźć następujący odnośnik :

Carlos Barragán i Jason Horowitz relacjonują z Ceuty

Rozmawialiśmy z kilkoma Marokańczykami, którzy twierdzą, że władze marokańskie zachęciły ich do przyjazdu do Ceuty.

Youssef Alaoui, 26 lat, poinformował, że jego grupa zbliżyła się do granicy w czwartek, a marokańscy policjanci wskazali im właściwy kierunek.

„Powtarzali: Idź tam, idź tam” – powiedział Alaoui.

Twierdzi, że w końcu udało mu się przepłynąć granicę morską do Ceuty, gdzie zobaczył kilka ciał w wodzie.

37-letni Mohammed Ahmidho powiedział, że o napływie migrantów do Hiszpanii dowiedział się poprzedniego dnia z mediów społecznościowych. Zbliżając się do granicy, marokańscy policjanci powiedzieli mu:

„Przyjedź do Hiszpanii.”

Spotkaliśmy Ahmidho, gdy wracał przez granicę do Maroka. Nie było tam nic do jedzenia ani picia, ani miejsca do spania, dlatego postanowił wrócić do domu.

Większość dogłębnych analiz dotyczących X prowadzi do podobnych wniosków, choć niektóre poruszają również kwestie geopolityczne. Warto zauważyć, że ta operacja psychologiczna nie ma na celu wyłącznie zdyskredytowania przeciwników Tel Awiwu w Madrycie. Stanowi ona raczej element izraelsko-amerykańskiej strategii regionalnej, która wykorzystuje migrację jako narzędzie dyplomatyczne do osłabienia przeciwników Waszyngtonu, a jednocześnie wzmocnienia sojuszników.

Innymi słowy, za wydarzeniami w Afryce Północnej kryje się głębsza dynamika strategiczna.

Oto ciekawy artykuł na ten temat z Ynet News :

„Odmowa Hiszpanii udzielenia Stanom Zjednoczonym dostępu do swoich baz wojskowych, a także konfrontacyjna postawa premiera Pedro Sáncheza wobec administracji Trumpa, doprowadziły do ​​rzeczywistego rozłamu w strategicznych systemach obronnych Hiszpanii wokół Ceuty i Melilli. To właśnie w tym rozłamie najważniejszy nowy partner Maroka – Izrael – ma wyjątkową pozycję, by wywierać presję…”

W marcu 2026 roku Michael Rubin z American Enterprise Institute publicznie wezwał administrację Trumpa do oficjalnego uznania Ceuty i Melilli za okupowane terytorium marokańskie, a Hiszpanię określił jako „potęgę kolonialną utrzymującą kolonie po obu stronach Cieśniny Gibraltarskiej”.

Kilka dni później kongresmen Mario Díaz-Balart, przewodniczący Podkomisji Bezpieczeństwa Narodowego i bliski powiernik Marca Rubio, publicznie oświadczył, że Ceuta i Melilla „nie leżą na terytorium Hiszpanii”, lecz na terytorium Maroka. Ich przyszłość, jak powiedział, „musi być przedmiotem negocjacji w gronie przyjaciół i sojuszników”.

Nie była to opinia marginalna, ale część skoordynowanej strategicznej reorganizacji…

Porozumienia Abrahama przekształciły Maroko z milczącego partnera Izraela w formalnego partnera wojskowego. W styczniu 2026 roku Izrael i Maroko podpisały w Tel Awiwie wspólny plan działań wojskowych, który izraelskie siły zbrojne określiły jako pogłębiającą współpracę z „kluczowym partnerem dla stabilności regionalnej”.

Ta dwustronna struktura daje Izraelowi coś, czego do tej pory w Afryce Północnej prawie nie posiadał: bezpośrednie zainteresowanie strategiczne sukcesem Maroka w regionie.

To zainteresowanie można bezpośrednio odnieść do Ceuty i Melilli. Koalicja Abrahama administracji Trumpa, zbudowana na wspólnym sprzeciwie wobec Iranu i zachętach ekonomicznych, stworzyła operacyjne relacje trójkątne między Waszyngtonem, Jerozolimą i Rabatem.

Głos Izraela ma nieproporcjonalnie duże znaczenie w tym trójkącie. Kiedy przedstawiciele Izraela popierają strategiczne interesy partnera, ma to znaczący wpływ w Białym Domu, który uczynił rozszerzenie Porozumień Abrahama rdzeniem swojej polityki zagranicznej.

Roszczenia terytorialne Maroka wobec Ceuty i Melilli nie są już jedynie kwestią dwustronnego sporu z Hiszpanią. Stają się coraz bardziej testem tego, czy administracja Trumpa bardziej nagradza swoich najbardziej współpracujących partnerów niż tych członków NATO, którzy sprzeciwiają się jej planom.

Porozumienia Abrahama ustanowiły ramy dla przekształcenia sojuszy na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej w interesie Stanów Zjednoczonych i Izraela. Wspieranie Maroka w odzyskaniu Ceuty i Melilli wzmocniłoby tę koncepcję, a jednocześnie ukarałoby członka NATO, który wielokrotnie działał przeciwko sojuszowi w kluczowym momencie.—Ynet Global, „Porozumienia Abrahama docierają do Cieśniny: jak Izrael może pomóc Maroku odzyskać swoją Północ”.

To rozjaśnia szerszy obraz. To nie jest po prostu oszustwo mające na celu oczernienie Pedra Sáncheza. Zdaniem autora, stanowi ono raczej rozszerzenie projektu „Wielkiego Izraela”, który obejmuje nie tylko region między Nilem a Eufratem, ale ma na celu bardziej kompleksową reorganizację istniejących struktur władzy, w których Izrael zajmuje dominującą pozycję na Bliskim Wschodzie i poza nim. Wojna z Iranem w żadnym wypadku nie osłabiła tych ambicji.

Uwaga: Ceuta jest uznawana za terytorium Hiszpanii przez Hiszpanię, Unię Europejską, Organizację Narodów Zjednoczonych i zdecydowaną większość krajów na świecie. Miasto jest autonomiczne w Hiszpanii i w pełni zintegrowane z państwem hiszpańskim. Pozostaje pod ciągłą kontrolą hiszpańską od przełomu XVI i XVII wieku. Po uzyskaniu przez Maroko niepodległości w 1956 roku, Ceuta i pozostałe Place de Soberanía – w tym Melilla – pozostały hiszpańskie.

Oto niesławny tweet Jaira Netanjahu, w którym wzywa on arabskich islamistów do „wyzwolenia” Ceuty i Melilli. Należy pamiętać, że ten tweet został opublikowany w maju 2019 roku – a jednak mamy wierzyć, że wczorajsze wydarzenia były całkowicie spontaniczne.

Źródło: Najgłupsze operacje psychologiczne wszech czasów?