ZAKAZAĆ KRYTYKI IZRAELA

Polski rząd zaakceptował międzynarodową definicję antysemityzmu” – czytamy na stronie Ministerstwa Kultury. Chodzi o definicję przyjętą 26 maju 2016 r. przez Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA). W imieniu Polski uczynił to minister kultury Piotr Gliński, podczas spotkania „Sojuszu” w Malmö. Jest krótka i enigmatyczna, dlatego, „z myślą o ukierunkowaniu prac IHRA”, do definicja załączono, jako jej część, przykłady przejawów antysemityzmu. Problem w tym, że prawie wszystkie odnoszą się do Izraela. Antysemityzmem jest więc: nazwanie Izraela państwem rasistowskim; zarzucanie Izraelowi podwójnych standardów; oskarżanie Żydów o większą lojalność wobec Izraela, niż wobec własnego kraju;); zrównywanie polityki Izraela z polityką nazistów; obwinianie Żydów, jako ogółu, odpowiedzialnością za czyny państwa Izrael. Konkluzja może być tylko jedna – prawdziwym celem definicji nie jest obrona Żydów przed antysemitami, lecz obrona Izraela.

Definicja nie wzięła się znikąd. Mające siedziby w Wiedniu Europejskie Centrum Monitorowania Rasizmu i Ksenofobii oraz Europejska Agencja Praw Podstawowych, opracowały w 2007 roku tzw. „Roboczą definicję antysemityzmu”, która po raz pierwszy, objęła krytykę Tel Awiwu. Tropem tym poszła Fundacja Friedricha Eberta (dla której „antysemityzm przejawia się w poglądach o kontrolowaniu przez lobby żydowskie amerykańskiej polityki zagranicznej”), a także brytyjski „Guardian” (dla którego „tzw. klasyczny antysemityzm w większości przypadków odszedł do lamusa, a jego nowym wcieleniem jest ‘demonizacja’ polityki Izraela”). W grudniu 2020 Rada Unii Europejskiej przyjęła „Strategię w sprawie zwalczania antysemityzmu i wspierania życia żydowskiego”, która, poza zaleceniem jak najszybszego przyjęcie przez wszystkie kraje członkowskie definicji IHRA, mówi: „Antysemityzm tyczący Izraela jest najbardziej powszechną formą antysemityzmu, z jaką Żydzi spotykają się w Europie”. I taki właśnie potworek prawny, worek, do którego można wszystko wrzucić udało się kuchennymi drzwiami wprowadzić do systemów prawnych wielu państw, w tym Rzeczpospolitej.

Naciski na rządy, które definicji nie przyjęły są ogromne. Nie tylko na rządy – po tym jak Boris Johnson pogroził sankcjami finansowymi, większość brytyjskich uniwersytetów zaakceptowała definicję.  Ale to nie wszystko – Uniwersytet w Glasgow za „antysemicką” uznał naukową publikację o izraelskim lobby, przeprosił za nią, zastrzegł sobie prawo weryfikacji treści wykładów na ten temat i zamierza, przed wyrażeniem zgody na wykład, zwracać się o opinię do żydowskich społeczności studenckich. Podejście takie hańbi szczególnie Brytyjczyków. Bo to oni zdradzili Palestyńczyków (poczynając od Deklaracji Balfoura z 1914 roku, a kończąc na brytyjskim mandacie w Palestynie), ukradli Palestynę Palestyńczykom i przekazali syjonistom.

W powstaniu Izraela ma swój udział Polska. Generał Władysław Anders pisał: „W Palestynie zaczęły się tłumne dezercje żołnierzy żydowskiego pochodzenia zaagitowanych przez organizacje żydowskie, co spowodowało znaczne luki w oddziałach. Do kwietnia 1944 r. zdezerterowało 2972 żołnierzy pochodzenia żydowskiego. Dowódcy sojuszniczej armii brytyjskiej domagali się poszukiwania dezerterów”. Anders przyznaje: „Ani jeden dezerter nie został przez nas aresztowany”. Tym niemniej, uprzedził Brytyjczyków, że mogą mieć z nimi kłopoty. I rzeczywiście – dezerterzy zasilili oddziały miejscowych sabotażystów. Jeden z nich, Mieczysław Biegun, który według prawa wojennego powinien był stanąć przed plutonem egzekucyjnym, został Menachemem Beginem i autentycznym terrorystą – objął dowództwo organizacji Irgun, która wysadziła 22 lipca 1946 r. hotel „King David” w Jerozolimie, zabijając 91 osób, w tym 28 Brytyjczyków. Innymi słowy, posługując się autentycznymi polskimi dokumentami wojskowymi mordował żołnierzy brytyjskiej armii, której częścią był korpus Andersa. Był mordercą bezwzględnym. Kierowane przez niego bojówki dokonały masakry w wiosce Deir el-Jasin, w której zginęło 107 Palestyńczyków, głównie kobiet i dzieci (wcześniej Begin i jego zbiry nie omieszkali obrabować wszystkich z pieniędzy i biżuterii).

Podejście Andersa do dezerterów nie przeszkadzało żydokomunie z Polski, czyli oddziałowi Związku Patriotów Polski w Palestynie w rozpuszczaniu plotek, że polscy oficerowie denuncjowali i wydawali Żydów Brytyjczykom oraz wspierali Arabów. Wytrych antysemityzmu stosowała też żydowska prasa i radio. W audycjach propagandowych radiostacji im. Tadeusza Kościuszki, kierowanej przez przedwojennego aktywistę KPP Tadeusza Daniszewskiego vel Dawida Kirszbrauna, rozprawiano o gnębieniu Żydów w armii Andersa. À propos – po wojnie Daniszewski został dyrektorem Szkoły Partyjnej i Zakładu Historii Partii przy KC PZPR, czyli ówczesnej manufaktury antypolskich kłamstw, a dziś „Wyborcza” pisze o nim jako „nauczycielu akademickim”, ma piękny grobowiec na Cmentarzu Powązkowskim, a na płycie nagrobkowej fałszywe nazwisko – czyli kłamie nawet w trumnie po śmierci. Także Begin, na swój sposób, odwdzięczył się Andersowi – w maju 1979 r., w wywiadzie dla telewizji holenderskiej powiedział: „Spośród 30 milionów Polaków, może stu pomagało Żydom. To 10 tysięcy katolickich księży w Polsce nie uratowało żadnego żydowskiego życia […] nigdy nie pojadę do Polski”.

Z byłymi żołnierzami Armii Andersa (czyli byłymi dezerterami), podczas wizyty w Izraelu, spotkał się Lech Kaczyński. Kadził im: […] aby pokazać, że nam na stosunkach z Izraelem, na sojuszu, zależy w sposób szczególny, armia polska jest obecna w Iraku w dużym stopniu ze względu na nasze związki z waszym krajem. Nasza armia jest obecna, ale będzie obecna w znacznie większej liczbie w Libanie, z tych samych względów. Nasze odpowiednie służby, współpracują na licznych odcinkach z waszymi, też ze względu na to, o czym przed chwilą mówiłem. Tak jest i chciałbym państwa zapewnić, że chociaż rządy się zmieniają jak w każdym demokratycznym państwie, raz jedni wygrywają, raz drudzy, to polityka wobec Izraela się nie zmieni”.

Innymi słowy przyznał, że Polski będzie brała udział w bliskowschodnich awanturach wojennych, a polscy żołnierze ginęli kierując się interesem bezpieczeństwa Izraela. W takie postrzeganie interesów Polski wpisała się jego wypowiedź w Sejmie na temat Iraku: Ta wojna jest także naszą wojną.

Po spotkaniu Lech Kaczyński zabrał się, i to niezwykle sprawnie, za przywracanie obywatelstwa dezerterom. Co prawda akcja rozpoczęła się za kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego, ale tempa nabrała za jego czasów – obywatelstwo przywrócił 15 300 „ofiarom antysemityzmu”. Dzieło kontynuował Grzegorz Schetyna. W lutym 2008 r., w odpowiedzi na list otwarty Gołdy Tencer, zadeklarował: „podlegli mi wojewodowie będą potwierdzać obywatelstwo szybko i bardzo szybko, a procedura ma być wręcz błyskawiczna”. Także ówczesny premier Tusk, zapowiadając wielki powrót Polaków z emigracji, miał zapewne na myśli „repatriantów” z Tel Awiwu. A co do 2972 dezerterów z Armii Andersa, to aż dziw bierze, że nie zostali uznani, jak ci z marca ’68, za „wypędzonych”.

18 września 2017 r. w warszawskim ogrodzie zoologicznym odbyła się ceremonia wręczenie nagrody im. Żabińskich, przyznawanej Polakom ratującym Żydów w czasie wojny. Wygłoszone z tej okazji przemówienie Jarosław Kaczyński (poza apologią państwa Izrael, „tego cudu naszych czasów”, i poza przyznaniem Izraelowi boskiej legitymacji) wykorzystał do zrównania krytyki Izraela z antysemityzmem:

Dziś antysemityzm bardzo często przejawia się, jako wrogość wobec państwa Izrael, tak charakterystyczna zwłaszcza dla europejskiej lewicy, ale także dla innych sił politycznych w Europie. Musimy to rozumowanie i tu w Polsce, gdzie ono, można powiedzieć kwitnie, i w całym świecie, odrzucić. Dziś właśnie przeciwko temu państwu kieruje się współczesny antysemityzm. Ten, który bardzo często odcina się od Holokaustu, który mówi o mowie nienawiści, który odrzuca najróżniejsze fakty po to, by zaprzeczyć temu wszystkiemu, co jest w historii naszej cywilizacji ważne, co jest rozstrzygające. I co ma zdecydować, że ta cywilizacja ma przetrwać. Dzisiaj wysuniętą placówką tej cywilizacji jest państwo Izrael”. Przekaz wzmocnił podczas uroczystości pod pomnikiem synagogi w Białymstoku: „Dziś mamy w Europie, nową wielką falę antysemityzmu, czasem zupełnie jawnego, czasem takiego cichego, dyskretnego koncentrującego się na atakach na państwo Izrael. Otóż pamiętajmy: Państwo Izrael jest można powiedzieć przyczółkiem naszej kultury w tamtym świecie, świecie, z którym musimy współpracować”.

Kaczyński uznał Izrael za przyczółek naszej kultury. Jeśli tak, to jej częścią są urządzane w Tel-Awiwie światowe zloty pederastów, sojusz Izraela z Rosją w sporze z polską narracją historyczną, stawianie pomników Armii Czerwonej, aktywność agend Państwa Izrael w przyprawianiu Polsce antysemickiej gęby oraz nacjonalizm w postaci radykalnego syjonizmu, który wIzraelu jest ideologią państwową. Przed wojną spekulowano, jak współżyliby Żydzi z innym narodem, gdyby mieli własne suwerenne państwo.

Dzisiaj nie musimy spekulować – w Palestynie już trzecie pokolenie rdzennych mieszkańców doświadcza koszmaru tego współżycia. I skóra cierpnie na myśl co będzie z nami, gdy zrealizują pomysł z Judeopolonią. Ze słów Kaczyńskiego wynikła też inna konkluzja – antysemitami są krytycy państwa zamierzającego ograbić Polskę na miliardy dolarów. No i po raz kolejny mieliśmy też do czynienia z sytuacją – świat nam się wali na głowę, a politycy zajmują się głoszeniem, że racją stanu Polski, wprost jej przeznaczeniem jest obrona Izraela. A tak w ogóle to, jakim trzeba być durniem, by dbać o dobre imię Izraelczyków, a nie Polaków, w sytuacji gdy oni dają sobie świetnie radę sami, przy pomocy należących do nich mediów na całym świecie.

Podczas zwołanej w listopadzie 2021 r. w Krakowie, przez European Jewish Association konferencji, głos zabrał Michał Kamiński. „Jeśli chodzi o poparcie dla Izraela na arenie międzynarodowej, to opozycja w Polsce jest absolutnie i bezwzględnie po tej samej stronie, co polski rząd. Popieramy walkę Izraela z terroryzmem. Polska to ciągle państwo, w którym podejście do Państwa Izrael jest absolutnie bezdyskusyjne. Polska jest ciągle jednym z największych sojuszników Izraela spośród państw członkowskich UE” – taki wiernopoddańczy hołd złożył w wypowiedzi dla „Times of Israel”.

Nawiązując do wypowiedzi premiera Izraela na temat zrównywania antysemityzmu z antysyjonizmem, podsumował: „Zwalczając antysemityzm i stojąc po stronie Izraela i jego narodu, toczymy ten sam bój”. Tym niemniej, izraelska gazeta nie omieszkała mu się odwdzięczyć: „Polska jest jedynym państwem w UE, które nie uchwaliło pełnego prawa ws. zwrotu lub wypłacenia odszkodowań za żydowską własność prywatną i majątki skonfiskowane przez nazistów lub reżim komunistyczny”.

W Izraelu ministrem został Ya’ir Lapid, znany Polakom z oświadczenia „Polskie obozy śmierci istniały i żadne prawo nigdy tego nie zmieni” Premierem jest Naftali Bennett, znany z oświadczenia „Polacy współdziałali z nazistami przy Holokauście”. Izraelska gazeta pisze o Polsce: „Rządowe instytucje wybielają, jak kraj traktował Żydów podczas Holokaustu i jak Polacy skorzystali na różne sposoby na śmierci swych sąsiadów”. Izrael wykreślił Polskę z listy państw, którym można sprzedawać system szpiegujący Pegasus, ponieważ jest „reżimem autokratycznym”. Po znowelizowaniu KPA, Izrael wywołał z Polską konflikt dyplomatyczny i wydalił (lub „wygnał”) z Tel-Awiwu polskiego ambasadora. Tymczasem polski MSZ, jakby nigdy nic, zabiega o normalizację stosunków, za wszelką cenę i na warunkach Tel-Awiwu. Gdy izraelskie MSZ przywróciło do Warszawy dyplomatę drugorzędnej rangi, suflowało mediom narrację, że ta „strategiczna decyzja ocieplenia stosunków” jest nagrodą dla władz RP za „bardzo surowe potępienie antysemickiego incydentu 11 listopada w Kaliszu”. Wspieramy Izrael w ONZ. W UE jesteśmy jego bezkrytycznym ambasadorem, a idioci w MSZ wyznają strategię: za wsparcie w walce z arabskim otoczeniem, za zapalanie chanukowych świec, za klękanie Dudy przy grobie brata Netanjahu, uzyskaliśmy status „strategicznego sojusznika”. A tu okazuje się, że to lipa, że liczy się tylko interes, że jedyną rzeczą, której Izrael od nas oczekuje jest całkowita i bezwarunkowa kapitulacja.

Premier Izraela, za antysemicką uznał decyzję Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze o wszczęciu postępowania dotyczącego przestępstw wojennych popełnionych w strefie Gazy. Wg ADL, „czystym antysemityzmem” było, gdy Duńczycy sprzeciwili się mianowaniu na ambasadora w Kopenhadze znanego oprawcy Palestyńczyków, a Malmö jest europejską stolicą antysemityzmu, bo jej mer skrytykował Izrael za bombardowanie Gazy. Antysemitą jest lider brytyjskiej Partii Pracy, bo ma kontakty z ludźmi, którzy mają kontakty z Hamas. Co do Gazy – raz po raz wybuchają tam protesty, których celem jest zwrócenie uwagi świata na los setek tysięcy Palestyńczyków wypędzonych ze swoich domostw na terenach zajętych w 1948 roku przez Izrael. Podczas ostatnich protestów izraelskie bomby spadały na palestyńskie szpitale, na place zabaw, zginęło 479 Palestyńczyków, 30 tysięcy zostało rannych, a straty materialne wyniosły pół miliarda dolarów. Na okupowanych terytoriach palestyńskich dochodzi do łamania na wielką skalę prawa człowieka, prawa międzynarodowego i gwałcenia rezolucji ONZ. Bezprawne jest osadnictwo na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu Jordanu. Nielegalny jest tzw. mur bezpieczeństwa odgradzający żydowskich kolonistów od Palestyńczyków na terytoriach okupowanych. Nielegalne są czystki etniczne, wysiedlenia, prześladowanie działaczy organizacji humanitarnych, eksploatacja zasobów naturalnych, w tym źródeł wody, składowanie odpadów przemysłowych i śmieci na terytoriach okupowanych.

Wg ADL, „gdy Żydów obarcza się zbiorową odpowiedzialnością za politykę rządu izraelskiego zawsze jest to forma antysemityzmu. Podobnie z przekonaniem, że Żydzi są bardziej lojalni względem Izraela niż względem USA”. Według rabina Rosenbauma, „każdy, kto nie rozróżnia Żyda od państwa żydowskiego jest antysemitą”. Tymczasem jedna z czołowych syjonistycznych publicystek zaleca: „Żydzi, gdziekolwiek by się nie znajdowali, za cnotę i zaszczyt powinni poczytywać sobie fakt, że utożsamiani są z Izraelem i zawsze powinni podkreślać, że jeśli jesteś przeciwko Izraelowi, to jesteś przeciw Żydom”. Innymi słowy antysemickie jest zarówno utożsamianie, jak i nieutożsamianie Izraela z Żydami. Podsumował to Norman Finkelstein: „Dowodów na występowanie ‘nowego antysemityzmu’ dostarczają głównie organizacje powiązane z Izraelem, bo jednym z celów wywołanej histerii jest zduszenie krytyki Izraela. Apologeci Izraela nie chcą przy tym uznać relacji przyczynowej – skoro polityka izraelska i powszechne żydowskie poparcie dla niej wzbudzają wrogość do Żydów, to oznacza to, ni mniej ni więcej, że do ekspansji antysemityzmu przyczynia się sam Izrael i jego poplecznicy.

Jak dotąd niezwykle cierpliwie znosimy upokorzenia i bezczelne żądania, zaciskamy zęby. Wytrzymałość ma jednak granice. Jak to przerwać, zanim będzie za późno? Może uznać, że do siebie nie pasujemy? Może zamrozić kontakty? A może powiedzieć: Jeśli chcecie robić w Polsce interesy, przestańcie nas prowokować i powściągnijcie pazerność! Agresja powinna kosztować – wstrzymajmy taśmowe wydawanie paszportów i anulujmy już przyznane. W uchwalonej w II RP za czasów sanacji ustawie (wymierzonej głównie w Żydów, którzy wyemigrowali do Izraela) stoi: „Obywatel polski przebywający za granicą, może być pozbawiony obywatelstwa, jeżeli […] utracił łączność z państwowością polską”. Autorzy ustawy głosili, że jej celem jest podniesienie godności obywatelstwa polskiego, a przede wszystkim pozbycie się elementu niepewnego, destrukcyjnego. Mówili o „obywatelstwie szemranym”, których nosicieli z państwem polskim łączył jedynie paszport. Odwołanie się do tego prawa, bez większego trudu przyjść powinno – jak to nazwał Grzegorz Braun – grupie rekonstrukcyjnej sanacji z dzielnicy Żoliborz. I jeszcze jedno – nie kto inny jak Piłsudski powiedział: „Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzi”.

Krzysztof Baliński

Premier Izraela usiłuje rozbujać panikę: Nie wyklucza lockdownu. „Czeka nas nawałnica zakażeń”

Premier Izraela, Naftali Bennett nie wykluczył wprowadzenia w Izraelu ogólnokrajowego lockdownu w związku ze zbliżającą się „nawałnicą zakażeń na skalę, której dotychczas w Izraelu nie obserwowano”.

[UWAGA: To „Rzepa”, więc język i argumentacja – dęte. M.D.]

W rozmowie z izraelskimi mediami Bennett przyznał. że Izrael nie jest w stanie uniknąć nadciągającej fali zakażeń napędzanej transmisją wariantu Omikron. – To, co możemy zrobić, to zapewnić każdemu ochronę – dodał izraelski premier. Jak sprecyzował chodzi o zapewnienie obywatelom Izraela dostępu do szczepionek i nowych leków, stosowanych w terapii COVID-19, które jego rząd już zakupił i które wkrótce pojawią się w Izraelu.  [Ciekawe, czy kupili amantadynę i iwermektynę, czy specyfiki drogie i zabijające? MD]

Czy w związku z falą zakażeń wariantem Omikron w Izraelu może dojść do wprowadzenia przez rząd lockdownu w całym kraju? Bennett nie chciał tego wykluczyć.

– Moim celem jest unikanie zamykania (kraju) tak długo, jak jest to możliwe – zaznaczył dodając, że był za to krytykowany w czasie fali zakażeń napędzanej transmisją wariantu Delta.

Przetrzymałem presję. Nie obawiam się zrobić tego, co należy – podkreślił izraelski premier.

Jednocześnie Bennett stwierdził, że w przypadku wariantu Omikron nie wiadomo co przyniesie przyszłość. – Dlatego nie chcę wygłaszać oświadczeń, to naprawdę skomplikowane – przyznał.

Omikron jest czymś innym niż to, co dotychczas znaliśmy – podkreślił izraelski premier. – Jest bardzo zakaźny – dodał.

Bennett mówił też, że dane z USA i Wielkiej Brytanii zaczynają wskazywać, że znacząco rośnie liczba hospitalizacji dzieci w czasie obecnej fali zakażeń napędzanej transmisją wariantu Omikron, co jest zgodne z ustaleniami badaczy Uniwersytetu Hebrajskiego, którzy szacują, że co najmniej 4 proc. ciężkich przypadków COVID-19 po zakażeniu wariantem Omikron mogą stanowić [!! md] zakażenia dzieci.

[??? Do czego zmierzają??? MD]

https://www.rp.pl/ochrona-zdrowia/art19235771-premier-izraela-nie-wyklucza-lockdownu-czeka-nas-nawalnica-zakazen

Maski są elementem psychologicznym, edukacyjnym i nie mają podstaw naukowych – stwierdziło izraelskie Ministerstwo Zdrowia

Do izraelskiego Ministerstwa Zdrowia wypłynęło żądanie opublikowanania dokumentów, na podstawie których wprowadzono w kraju obowiązkowe zakrycia ust i nosa („maseczki”).

Żądanie to opiera się na prawie nakazującym opublikowanie dokumentów przez rządową agencję, dotychczas skrywanych bądź z jakichś względów nieopublikowanych. W Izraelu jest to Freedom of Information Law, 5758–199, będący odpowiednikiem znanego amerykańskiego prawa Freedom of Information Act (FOIA).

Ministerstwo Zdrowia Izraela, w piśmie z dnia 22 listopada 2021 (według żydowskiego kalendarza: 18 Kislev, 5782 – bowiem Izrael jest państwem wyznaniowym), odpowiedziało na zapytanie adwokata Shilo Gadi, a jest to odpowiedź wprost wybuchowa.

Oto ważniejsze urywki tego pisma.

„Ministerstwo Zdrowia (Ministry of Health)

Wydział d/s Zdrowia (Health Division) Dział d/s Informacji (Service Wing)

Shalom,

[…] W Pańskiej aplikacji zażądano opinii i dokumentów wysłanych do Dyrektora Generalnego Ministerstwa Zdrowia, w związku z nałożeniem w roku 2000 obowiązku noszenia maseczek.

Po konsultacjach z odpowiednimi władzami w tym urzędzie, oto nasze odpowiedzi:

Zespół ds Walki z Epidemiami (The Team for Treating Epidemics – TTTE) dyskutował to zagadnienie w dniach 30 marca 2020 – 1 kwietnia 2020 r. Załączamy również dokumenty (tu następuje wyliczenie osób biorących udział w naradach i wykaz przesłanych dokumentów) […]

W dniu 30 marca 2020 r. zespół TTTE omawiał zagadnienia:

5. [Obowiązujące] wszystkich noszenie maseczek […]

5.2 Było wyrażone stanowisko, że noszenie maseczek ma znaczenie edukacyjne jako część utrzymywania higieny i dystansu społecznego. […] Z drugiej strony, ma również na celu efekt psychologiczny. Przy braku podstaw profesjonanych i faktycznych, zespół TTTE będzie miał trudności z wyrażeniem rekomendacji aby nosić maseczki. Nie ma dobrze udokumentowanych podstaw naukowych, że noszenie maseczek zmniejsza śmiertelność.

5.3 […] Nie ma silnych naukowych podstaw dla nowych wytycznych [noszenia maseczek]. Wygląda na to, że maski dają protekcję, ale wyniki [badań] są nieznaczące i nie ma naukowych podstaw wskazujących na ich efektywność. […]

5.4 Wyrażono zastrzeżenie, że jeśli społeczeństwo będzie powszechnie nosiło maseczki, jako rezultat rekomendacji zespołu TTTE, to może wytworzyć się nadmierne zaufanie skutkujące mniejszą wrażliwością na utrzymywanie dystansu społecznego.

5.5 […] Jest zastrzeżenie, że maseczki wykonane z materiału absorbują dużo wilgoci, co zmiejsza ich efektywność filtrującą. […]

5.7 Istnieje wątpliwość w sprawie efektywności maseczek mającej zapobiegać infekcji […]

5.8 Jedna z propozycji dotyczyła rozpatrzenia możliwości [obowiązkowego] używania maseczek przez społeczeństwo, jako środka zmniejszającego możliwość wprowadzenia bardziej restrykcyjnych lockdownów.

5.9. Zgodzono się, że maski powinny być elementem integralnym w ciągu innych decyzji:

5.9.1 Jeśli przedstawi się wyjaśnienie, na podstawie czego podjęto te decyzje i świadomości społecznej, że nie ma podstaw naukowych, że [maseczki] zapobiegają infekcji.[…]

6.1 Prof. Yehuda Carmeli przedstawił wytyczne dla społeczeństwa […]

6.1.2 Dowolnie zrobione maseczki (dosł. improvised masks) mogą być używane.

6.1.3 Maseczki zrobione z materiału, wielokrotnego użycia, są rekomendowane.

6.1.4 Maseczki typu N95 nie są przeznaczone do powszechnego użycia, lecz dla pracowników medycznych. […]

6.1.6 Utrzymywane jest stanowisko, że dla powszechnego użycia maseczek przez społeczeństwo, używanie ich nie ma podstaw. […]

6.1.8 Osoby z problemami sercowymi i płucnymi powinne skonsultować się ze swoimi lekarzami rodzinnymi, aby nie miały rozwoju trudności z oddychaniem [w wyniku noszenia maszeczki]. […]

6.1.10 Należy upewnić się, że noszenie maseczek nie spowoduje szkód [na zdrowiu] i uważnie obserwować czy szkody nie przeważą nad korzyściami. Mamy do czynienia również z ważnym aspektem psychologicznym, który daje ludziom fałszywe poczucie bezpieczeństwa. […]

Z poważaniem,

Shulamit Blank, prawnik Kierownik biura Informacji Publicznej [Ministerstwa Zdrowia]”

Dokument izraelskiego Ministerstwa Zdrowia dostępny jest tutaj (PDF)

Jak wiemy, pomimo wątpliwości środowisk naukowych, nawet tych zaproszonych do udziału w pracach rządowych, władze Izraela narzuciły swojemu społeczeństwu noszenie bezużytecznych i szkodliwych szmat zwanych maseczkami.

Warto dodać, że nawet środowiska medyczne debatują o skuteczności masek chirurgicznych podczas operacji. W piśmie naukowym Journal of the Royal Society of Medicine opublikowano badania, których konkluzja zamyka się w stwierdzeniu:

Rekomendujemy ostrożność w ekstrapolacji danych [zawartych w dotychczasowych, starych publikacjach o maskach chirurgicznych], do współczesnych praktyk chirurgicznych. Ogólnie, nie ma wystarczających dowodów na podtrzymywanie twierdzeń, iż te maski [chodzi cały czas o najlepsze maski chirurgiczne – red.] chronią pacjentów i chirurgów przed infekcjami.

Jeśli najdoskonalsze maski chirurgiczne, zakładane w sposób sterylny i używane krótko, nie spełniają swojej roli jako bariera przed infekcjami, to jak popularne papierowo-szmaciane maseczki z Chin czy Indii mają chronić populację przed wirusami? Odpowiedź jest tylko jedna: maski nie chronią i są bezużyteczne. Oprócz zamierzonego efektu psychologiczno-emocjonalnego, maseczki dostarczają też dużą porcję szkodliwych produktów nieustannnie wdychanych do płuc, co – razem z przyzwoleniem na skutki tzw. szczepionek przeciwko Covid-19 – potwierdza fakt, iż władze zupełnie nie są zainteresowane zdrowiem społeczeństwa, lecz wykonują zalecenia, rozkazy i ulegają presji globalnym siłom wyższym.

Podobnie jak wprowadzono obowiązek używania maseczek nie mając żadnego uzasadnienia naukowego – nie istnieje ani jedno badanie naukowe uzasadniające skutczność maseczek, natomiast co najmniej 40 poważnych badań wykazujących nieskuteczność maseczek, a nawet ich szkodliwość – tak samo i utrzymywanie „dystansu społecznego” nie ma wielkiego uzasadnienia. Jak przyznał rezolutnie w wywiadzie dla stacji CBS dr Scott Gottlieb, były komisarz amerykańskiej Agencji ds. Leków i Żywności (FDA), obowiązująca w czasie pandemii norma zachowywania odległości, wyznaczona w Stanach Zjednoczonych na 6 stóp (1,83 metra) była ustanowiona „arbitralnie i samorzutnie”, i że „nikt nie wie skąd wzięła się”. [Czytaj: „Były komisarz FDA przyznaje: “Dystans społeczny” wziął się nie wiadomo skąd…„]

W Polsce niektórzy posłowie, a może i środowiska dziennikarskie niezbrukane pandemiczą narracją (są takie jeszcze?) powinny w podobny sposób wystąpić do rządu z żądaniem niezwłocznego opublikowania wszystkich dokumentów rządowych i prezydenckich, w tym narad różnych zespołów doradczych. Choć i tak już wiemy z imienia i nazwiska kto podlega Trybunałowi Stanu, kto powinien ponieść surowe konsekwencje – włącznie z karą śmierci, którą należy przywrócić – to społeczeństwo powinno mieć pełny wgląd do wszystkich dokumentów. Jesteśmy przekonani, że większość z tych dokumentów jest kompromitująca i dlatego właśnie władze kontynuują bezsensowne „środki ostrożności” strasząc społeczeństwo rzekomym wirusem i „mutacjami”, których działanie w pełni odpowiada sezonowej grypie.

Należy zatem w trybie natychmiastowym zaprzestać: 1) kontynuacji programów pandemicznych (należy rozwiązać wszystkie „sztaby”, komitety doradcze); 2) wyszczepiania społeczeństwa genetycznymi produktami reklamowanymi jako „szczepionki przeciwko Covid-19”; 3) oferowania w jakiejkolwiek formie (nawet dobrowolnej) tychże „szczepionek”; 4) wymagania, stosowania i oferowania jakichkolwiek „testów na Covid-19”, w tym tzw. złotego standardu testów, czyli fałszywego testu PCR; 5) obowiązkowego zakrywania ust i nosa tzw. maseczkami; 5) finansowania środowisk medycznych w ramach pandemicznych programów; 6) stosowania procedur medycznych „leczenia Covid”, z wykorzystaniem trucizn, jak Remdesivir; 7) stosowania wobec społeczeństwa socjotechnik.

Po tym wszystkim osoby odpowiedzialne (rząd, Prezydent) powinny przeprosić społeczeństwo za wprowadzanie w błąd. I poddać się wymiarowi sprawiedliwości.

Oprac. www.bibula.com 2021-12-13 https://www.bibula.com/?p=129800

Izrael uznał Polskę za państwo łamiące prawa człowieka i nie sprzeda nam „Pegasusa”

Polska jest ostatnio w oczach „społeczności międzynarodowej” państwem, które zmierza w stronę dyktatury. Z tego względu zostaliśmy wykreśleni z listy krajów, którym Izrael będzie sprzedawał swoje technologie inwigilacyjne.

Dotychczas na liście tych, którzy mogą kupić na przykład system totalnej inwigilacji „Pegasus”, były 102 państwa. Obecnie pozostało na niej jedynie 37 krajów. Są to: Włochy, Islandia, Irlandia, Estonia, Bułgaria, Belgia, Wielka Brytania, Niemcy, Dania, Holandia, Grecja, Luksemburg, Łotwa, Litwa, Liechtenstein, Malta, Norwegia, Słowenia, Słowacja, Hiszpania, Portugalia, Finlandia, Czechy, Francja, Chorwacja, Cypr, Rumunia, Szwecja, Szwajcaria, Australia, Indie, Japonia, Nowa Zelandia, Korea Południowa, Stany Zjednoczone i Kanada.

Polska, Węgry oraz takie kraje, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Meksyk, Arabia Saudyjska i Maroko, straciły status państw niełamiących praw człowieka, a co za tym idzie, możliwość nabywania narzędzi, które jeszcze mocniej łamałyby owe prawa.

Języczkiem uwagi jest przede wszystkim system firmy NSO Group – „Pegasus”, który daje możliwość przejęcia pełnej kontroli nad dowolnym telefonem czy twardym dyskiem. Z jego pomocą można pobrać wszystkie dane z urządzenia oraz dokonać aktywacji kamer i mikrofonów w smartfonach, bez wiedzy ich właścicieli.

Co ciekawe, USA, które nadal są na liście państw wzorowych wobec swoich obywateli, wpisały NSO Group na swoją czarną listę, jako zagrożenie dla własnych interesów.

Inna sprawa dotyczy tego, że jeśli jakieś służby mogą nabyć „Pegasusa”, to z automatu łamią prawa człowieka, jakkolwiek wykorzystując ów system.

Tak więc tym samym raczej nie potwierdziły się pogłoski, że Centralne Biuro Antykorupcyjne już kilka lat temu nabyło tę technologię. Skoro teraz nie możemy jej kupić, to raczej wcześniej też jej nie kupiliśmy. Chyba, że chodzi o jakieś inne rozwiązania, o których póki co niewiele wiadomo.

Marcin Kozera https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/izrael-uznal-polske-za-panstwo-lamiace-prawa-czlowieka-i-nie-sprzeda-nam-pegasusa

5-fold increase in sudden cardiac and unexplained deaths among FIFA athletes in 2021

The Israeli Real-Time News Tuesday reported a 5-fold increase in sudden cardiac and unexplained deaths among FIFA players in 2021.

Since December, 183 professional athletes and coaches have suddenly collapsed, with 108 dead.

A Real-Time News investigation revealed that most of the athletes were males, with only 15 females, and the vast majority being 17-40 years of age. Only 21 are older (5 aged 42-45, six aged 46-49, 7 aged 51-54, and 3 others aged 60-64). 23 were teenagers, aged 12-17, of whom 16 died.

The investigation revealed in over 80 of the cases, such as football stars Sergio Aguero and Christian Eriksen, the athletes collapsed while playing, racing, or training, or immediately after. Scientific literature calls the phenomenon of athletes collapsing for reasons unrelated to injury rare.

In most cases, the cause of the collapse was heart-related, including myocarditis, pericarditis, heart attacks, or cardiac arrest, with the second most prevalent cause being clotting events.

Real-Time News emphasized that: “the list we have is even longer, but for the sake of caution, dozens of cases were removed, for which we did not have full details, so that only cases that were reported in detail were included.”

They continued: “in addition, cases were removed in which evidence of previous risk factors was mentioned, such as cardiac disease or diabetes.

To get a better picture of the data compared to previous years, Real-Time News only looked at data relating to deaths among athletes registered with FIFA, and compared the data regarding the number of sudden cardiac death (SCD)/sudden unexplained death (SUD) among athletes in previous years, to the number of cases in 2021.

To find out how many deaths actually occurred during the last two decades among FIFA players (2001-2020), they used Wikipedia – “List of association footballers who died while playing”. To know how many cases occurred in 2021, they used the list collected by Real-Time News that includes the cases noted in Wikipedia for 2021.

Hebrew University Institute of Criminology Department of Sociology and Anthropology senior lecturer Dr. Josh Guetzkow analyzed the data and told Real-Time News: “An article published in the British Medical Journal shows that the risk of SCD is one in 50,000, with a range from one in 30,000 to one in 80,000.” He continued: “According to FIFA data, in 2000 there were 242,000 athletes registered in the association, and in 2006 there were 265,000 athletes registered. Assuming FIFA has not changed significantly in twenty years, we can expect about 5 deaths a year.”

According to Wikipedia, under “List of association footballers who died while playing”, in 2001-2020 there was an average of 4.2 deaths per year attributed to SCD or SUD, the vast majority being SCD. In contrast, in 2021, according to Real-Time News‘ list, there were 21 cases of SCD/SUD among FIFA players. In other words, instead of 4 SCD/SUD deaths per year (according to Wikipedia data), or 5 cases per year (calculated according to the BMJ) during 2001-2020, 21 players have died so far this year.

The list of 183 athletes who collapsed and/or died since December 2020 can be viewed here (Hebrew).

https://americasfrontlinedoctors.org/2/frontlinenews/500-increase-in-sudden-cardiac-and-unexplained-deaths-among-fifa-athletes-in-2021/