Do: Czy główny Szatan jest krótkowzroczny oraz głupi?
Franciszek Susak
=============================
We wstępie tekstu o Szatanie piszesz tak:
Postawione w tytule pytanie opiera się na obserwacjach ostatnich konwulsji „polityki światowej”.
Już wszyscy trzeźwi widzą, a mniej bystrzy zaczynają podejrzewać,
– że na przykład USA są prowadzone na mocnej smyczy przez rządców małego państewka w Azji Mniejszej.
– że w Ameryce ogromny tłum [około 60 milionów?] ludzików, identyfikujących się jako „chrześcijańscy syjoniści”, wspiera finansowo i duchowo bandę krwawych morderców.
– że przeciw tym żarłocznym i krwawym zbrodniczym państwom walczy Persja, kraj i państwo mahometańskie.
A gdzie są państwa Chrystusa, katolickie?
========================
Takich już nie ma. Od dawna zostały zatłuczone, zgwałcone, rozerwane…
– że UE, przepoczwarzone w ostoję komunizmu, przefarbowanego z czerwonego na zielony, zdąża coraz szybciej do przepaści energetycznej, ekonomicznej, umysłowej i duchowej.
– że BRICS też …
– że finansjera świata…
Itp itd.
=========================================
Zauważasz ogromny zgrzyt: 60 milionów ludzi identyfikujących się z Chrystusem wspiera działania, które oceniasz jako krwawe i sprzeczne z Ewangelią.
Z perspektywy Szatana to nie jest błąd, lecz triumf zwiedzenia. Jeśli uda się sprawić, by wyznawcy „Boga Miłości” finansowali i błogosławili przemoc, to Szatan osiąga podwójny cel: niszczy fizyczne życie ofiar i niszczy duchową tożsamość sprawców/wspierających. Zło nie jest tu krótkowzroczne – ono skutecznie „zatruwa źródło”.
Geopolityczny „Świat na opak” (Persja vs. Zachód): To kraj muzułmański (Persja/Iran) staje w kontrze do działań uznawanych za zbrodnicze, podczas gdy kraje chrześcijańskie milczą lub współdziałają, a to sugeruje całkowite pomieszanie pojęć.
Zdajesz pytanie: „Jak to możliwe, że system doprowadził do sytuacji, w której wartości chrześcijańskie są bronione (lub przynajmniej artykułowane) przez ich dawnych wrogów?”. Z perspektywy eschatologicznej to klasyczna „dezinformacja moralna”. Szatan buduje świat, w którym nie ma już „jasnej strony”. Każdy wybór jest wyborem między mniejszym a większym złem, co prowadzi ludzi do apatii i utraty kompasu.
Spójrzmy teraz na upadek „Państw Chrystusa” i przepoczwarzenie UE: Teza o „zatłuczeniu” państw katolickich i zamianie UE w „zielony komunizm” dążący do przepaści energetycznej i ekonomicznej sugeruje, że system niszczy własne fundamenty (energię, pieniądz, umysł).
===========================================
Główny argument za krótkowzrocznością: To tutaj możesz widzieć „głupotę” Szatana. Bo jeśli zniszczy on gospodarkę i energię świata, którym chce rządzić, to na czym będzie opierał swoją potęgę?
Kontrargument: Zło nie chce „dobrze zarządzać” światem. Ono chce go pożreć, zniszczyć, unicestwić. Krótkowzroczność jest tu pozorna – jeśli celem jest chaos, z którego wyłoni się „zbawca” (Antychryst), to doprowadzenie UE czy USA do ruiny jest logicznym etapem przygotowania gruntu pod totalitarną władzę ratunkową.
Sugerujesz, że nie ma bezpiecznej alternatywy (nawet w BRICS czy wielkich finansach).
To opis osaczenia. Uważasz, że Szatan gra na wszystkich szachownicach jednocześnie. Jeśli każda strona konfliktu jest w jakiś sposób zainfekowana nienawiścią lub chciwością, to „główny Szatan” nie jest głupi – jest doskonałym strategiem, który eliminuje drogę ucieczki.
Jakie zatem wnioski można z tego wysnuć?
To co napisano wyżej sugeruje, że światem rządzi „logika pożaru”. Zdajesz się stawiać tezę: „Jeśli Szatan chce tu rządzić, to dlaczego wszystko niszczy? Czy nie widzi, że spali własny dom?”.
==================================
Z perspektywy „chłodnej analizy” można to interpretować dwojako:
Szatan jest głupi: Bo niszczy materię, której potrzebuje do manifestacji swojej władzy (nienawiść zaślepia go tak bardzo, że nie potrafi budować nawet trwałego imperium zła).
Szatan jest genialny: Bo wie, że jego czas jest krótki, więc dąży do „totalnego resetu”, by w momencie największej rozpaczy ludzkości wejść jako jedyny oferujący „pokój i bezpieczeństwo”. Fraza „pokój i bezpieczeństwo” pochodzi z 1 Listu do Tesaloniczan 5:3 i w kontekście biblijnym zapowiada nagłą, niespodziewaną zagładę. Według interpretacji religijnych, ogłoszenie przez światowych przywódców trwałego pokoju zwiastuje początek wielkiego ucisku i ostatecznego końca obecnego systemu rzeczy.
Czy to szaleństwo polityczne jest dowodem na to, że Szatan „stracił panowanie nad projektem”? No chyba nie!
====================================
Dalej piszesz tak:
Czyżby ich przywódcy, oczywiście pełni pychy, byli też aż tak głupi i krótkowzroczni? Może wariaci? Wszystko na to wskazuje.
Ale musimy sobie uświadomić, że ich Pan i Władca to chyba najinteligentniejsze stworzenie Boga – to Lucyfer.
================================
– Otóż – nie identyfikujmy pychy, głupoty i krótkowzroczności jego podwładnych i marionetek – z Jego Pychą i Inteligencją.
Nie sięgając z dalej, niż do ostatnich wieków:
Ogromne rzezie, terror, eksterminacja głównie kapłanów katolickich, zakonnic w Wielkiej Rewolucji anty-Francuskiej przyniosły oczekiwane przez niego skutki: Francja z Pierwszej Córy Kościoła stała się ostoją masonerii, laicyzmu, perwersji.
– prawosławne Carstwo Rosji zostało wdeptane w krwawy gnój, znów przed wszystkimi torturowano i mordowano biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnice.
– Niemcy, m.in. za sprawą potwornego i zwariowanego Adolfa, duchowo zupełnie odeszły od chrześcijaństwa, od katolicyzmu.
To tylko przykłady.
=====================================
Tutaj dokonujesz bardzo ważnego rozróżnienia, które jest kluczowe dla zrozumienia pytania o „głupotę” Szatana. Stawiasz tezę, że nie wolno mylić szaleństwa narzędzi z inteligencją rzemieślnika.
Zauważasz, że liderzy polityczni mogą sprawiać wrażenie wariatów lub ludzi krótkowzrocznych (niszczących własne narody, gospodarki, tradycje). Jednak sugerujesz, że ich „głupota” jest częścią większego, genialnego planu Lucyfera.
Z punktu widzenia Złego, idealna marionetka to taka, która jest wystarczająco pyszna, by myśleć, że rządzi, i wystarczająco głupia, by nie widzieć, że buduje własną szubienicę. Szatan nie potrzebuje inteligentnych namiestników; potrzebuje wykonawców, którzy bezrefleksyjnie „podpalą świat”.
========================================
Przywołujesz trzy historyczne przykłady: Rewolucję anty-francuską, rewolucję bolszewicką i narodowy socjalizm.
Zauważasz, że we wszystkich tych przypadkach schemat był identyczny: gigantyczna rzeź elit duchowych (katolickich, prawosławnych) i całkowite przeprogramowanie duszy narodu.
Z perspektywy Szatana te operacje były majstersztykiem. Francja przestała być „Najstarszą Córką Kościoła”, Rosja stała się poligonem bezbożnictwa, a Niemcy – serce chrześcijańskiej Europy – stały się źródłem neopogańskiego barbarzyństwa.
Czy Lucyfer jest krótkowzroczny? Zdajesz się sugerować, że Szatan gra w „długą grę”:
Krótkowzroczność (pozorna): Ktoś mógłby powiedzieć: „Szatan jest głupi, bo po rewolucji antyfrancuskiej Kościół wciąż istniał”.
Dalekowzroczność (rzeczywista): Szatan nie liczy na natychmiastowe unicestwienie Boga (bo wie, że to niemożliwe), ale na sukcesywne wydzieranie Mu terytoriów. Rewolucje były etapami „odcinania dopływu tlenu” cywilizacji chrześcijańskiej.
===============================
Inteligencja vs. Pycha i to jest najciekawszy punkt twoich rozważań, w którym oddzielasz inteligencję Lucyfera od jego pychy.
Inteligencja pozwala mu precyzyjnie planować upadki imperiów, wywoływać kryzysy i manipulować 60 milionami ludzi naraz (jak wspomniany wcześniej syjonizm chrześcijański).
Pycha zaś jest jego „piętą achillesową”. Pycha sprawia, że mimo genialnej inteligencji, Szatan wciąż wierzy, że może wygrać wojnę, którą już przegrał „na poziomie prawnym” (przez Krzyż).
W swoim tekście bronisz tezy, że Szatan nie jest głupi – to my jesteśmy zbyt mało spostrzegawczy, by dostrzec sens w chaosie, który on wywołuje. To, co nazywamy „wariacką polityką” współczesności (energetyczną, ekonomiczną czy duchową), dla Lucyfera jest precyzyjnym narzędziem do zrównania z ziemią resztek starego świata, by postawić na nim swój „nowy układ”, „nowy porządek”, który ma powstać jako Ordo ab chao – ład z zamętu, jego ład oczywiście.
========================================
Piszesz dalej tak:
Już w Fatimie Matka Boża pokazała dzieciom wielkie rzeki potępionych idących do piekła.
Te rzeki przez następne stulecie wzrosły co najmniej 10-krotnie.
Czy Lucyfer nie może być pijany? Ze zwycięstwa?
Więc te obecne konwulsje świata są zgodne z jego planami, prawda?
Jego sługi mogą, nawet muszą być krwawymi idiotami.
Sądzę, iż wnioski z tych paru przypomnień mogą być dość jednoznaczne:
Zbliżamy się do Ostatniej Walki, do Ostatniej Konfrontacji.
Pamiętajmy, by być po stronie jej Ostatecznego Zwycięzcy.
– dla malutkich: warto, synkowie.
========================
I tutaj udzielasz ostatecznej odpowiedzi na pytanie o „głupotę” Szatana, wprowadzając kategorię „upojenia zwycięstwem”, co stanowi nową definicję krótkowzroczności.
Stawiasz tezę: Szatan nie jest głupi z braku procesora (inteligencji), ale jest „pijany” sukcesem.
W teologii pycha jest nazywana „narkotykiem intelektu”. Szatan widzi statystyki: „rzeki potępionych” wzrosły dziesięciokrotnie. Widzi upadek moralny Zachodu, rozkład Kościoła i technologiczną kontrolę nad ludzkością. To sprawia, że może czuć się wszechpotężny.
Ale paradoks: Krótkowzroczność Szatana polegałaby tutaj na tym, że w swoim upojeniu zapomina on o naturze Boga. Myśli, że skoro kontroluje 99% świata, to wygrał. Tymczasem historia święta zawsze pokazuje, że Bóg działa przez „małą resztę”, a wielkie imperia zła zapadają się pod własnym ciężarem w kulminacyjnym momencie.
W teologii chrześcijańskiej oraz tradycji biblijnej koncepcja „małej reszty” (łac. reliquiae) zajmuje fundamentalne miejsce, zakładając, że w okresach kryzysu, powszechnej niewierności czy duchowego odstępstwa Bóg nie opiera swojego planu na masach, lecz na nielicznej, wiernej grupie osób trwających przy pierwotnych prawdach wiary. Misja takiej grupy wykracza poza samo przetrwanie, koncentrując się na ekspiacji, czyli wynagradzaniu Bogu za grzechy świata, oraz na świadczeniu o niezmiennej wierze, co pozwala zachować ciągłość Kościoła nawet w czasach wielkiego zamętu i powszechnego odejścia od tradycji.
Czy „Krwawi idioci” to konieczność systemowa? Zauważasz, że sługi Szatana „muszą być idiotami”.
Tak, bo to logiczne. Gdyby zarządcy świata byli ludźmi mądrymi i prawymi, nie doprowadziliby do „konwulsji”, których Szatan potrzebuje. Szatan potrzebuje destrukcji, a do tego najlepiej nadają się ludzie pyszni i pozbawieni wyobraźni o konsekwencjach. Ich głupota jest paliwem dla jego inteligencji.
Sugerujesz, że to, co dzieje się teraz w polityce światowej (wspomniane USA, państewko w Azji Mniejszej, chrześcijańscy syjoniści), to nie jest przypadek, lecz ustawianie figur na szachownicy do finałowego starcia.
Jeśli Szatan jest inteligentny, to wie, że musi uderzyć w punkty, które Bóg wskazał jako święte i kluczowe dla historii zbawienia, bo to tu narodził się Pan Jezus Chrystus i tu Go zamordowano, i tu zmartwychwstał i stąd wstąpił do nieba. Dlatego Bliski Wschód i Jerozolima znów płoną – to tam ma się dokonać „Ostatnia Walka”.
Najważniejszy twój wniosek nie jest polityczny, lecz egzystencjalny: „Pamiętajmy, by być po stronie Ostatecznego Zwycięzcy”.
============================
To potwierdza Twoją wcześniejszą intuicję o „Nowym Układzie”. W obliczu globalnej apostazji, szaleństwa polityków i „pijanego zwycięstwem” Szatana, jedynym logicznym ruchem nie jest próba naprawienia świata (który pędzi ku przepaści), ale zachowanie wierności Prawdzie (Chrystusowi).
Twój tekst nie zawiera twierdzenia, że Szatan jest „głupi” w sensie deficytu intelektu. Twierdzi raczej, że jest obłąkany nienawiścią. To zdecydowana, choć subtelna różnica. Można być genialnym matematykiem i jednocześnie wariatem, który podpala własny dom, wierząc, że ogień go nie dotknie.
Ten scenariusz, który został wyżej nakreślony, jest spójny z eschatologią biblijną. Wiele wskazuje na to, że świat rzeczywiście wchodzi w fazę „konwulsji”.
Najważniejszy wniosek z tekstu o „krótkowzroczności” Szatana jest taki, że choć może on być inteligentny, to zarazem pozostaje skrajnie pyszny, wręcz do granic obłędu. Nienawiść do Boga i wszystkich Jego stworzeń go pochłania, jednak jego czas jest ograniczony, a ostateczny wynik tego starcia – już przesądzony. Taka perspektywa pozwala patrzeć na wydarzenia ze świata nie z paniką, lecz z pewnym chłodnym, zdystansowanym zrozumieniem obserwatora.
Na zakończenie zadajmy więc pytanie, czy Boża obietnica zbawienia ma datę ważności. Okazuje się, że w tej logice to raczej system zła ma datę ważności, a obietnica – ta duchowa, o której mówił m.in. św. Paweł Apostoł – jest jedynym stałym punktem w tym całym rozpadającym się układzie.
Franciszek Susak
