Żyjemy w najbardziej marnotrawnej wersji ustroju gospodarczego w naszej historii. Widzimy to na każdym kroku i potwierdzają to ujawniane niechętnie statystyki.
Marnujemy rocznie aż 5 miliardów ton żywności, wyrzucamy na śmietnik setki milionów sztuk przydatnej jeszcze do użytku odzieży, ogrzewamy ogromne puste powierzchnie, zużywając do tego celu energię, do której produkcji dokładamy ze środków publicznych. Największym przysłowiowym pasożytem jest totalna cyfryzacja, do której dokładamy potrójnie: na jej dalszy „rozwój” wydaje się coraz większe środki publiczne oraz dokłada się do produkcji zużywanej do tego celu deficytowej energii, a wdrożenie tego „postępu” niszczy nasze umiejętności i pozbawia pracy, a tym samym zmniejsza dochody budżetowe z jej opodatkowania.
Najlepszym tego przykładem jest tzw. KSeF, czyli przymusowa cyfryzacja fakturowania, która niszczy gospodarkę, dezorganizuje rozliczenia, powiększa szarą strefę oraz tuczy naszym kosztem pasożytniczy sektor gospodarki obsługujący ten nonsens. Powszechne marnotrawstwo ma również znacznie bardziej finezyjny wymiar dotyczący nawet podatków. Kiedyś gromadzona i rozwijana wiedza na ten temat zwiększała nasze ogólne zasoby, bo służyła zwiększeniu dochodów budżetowych – władza płaciła tym, których wiedza wzbogacała państwo. Teraz symbolem wiedzy podatkowej („eksperckiej”) na ten temat są tzw. anderseny, czy międzynarodowe firmy, które zajmują się zawodowo ucieczką od opodatkowania ich klientów, a władza płaci za pisanie… projektów ustaw. Najważniejsze i słono opłacone raporty na temat luki w unijnym VAT piszą ci, którzy zajmują się ucieczką od tego podatku; trwa festiwal groteski.
Najbardziej opłaca się działać w pasożytniczych sektorach gospodarki, bo produkcja potrzebnych rzeczy i świadczenie usług, które nas obiektywnie wzbogacają, są oczywiście nieopłacalne i trzeba do tego dokładać ze środków publicznych. Wyniszcza to obiektywnie potrzebne zawody, bo nie dają one takiego zarobku jak zajęcia pasożytnicze. Stajemy się przez to głupi i bezbronni. Z pozoru racjonalnie reagują na ten stan rzeczy kolejne pokolenia: nie chcą tyrać od rana do nocy, wykonując użyteczny zawód, lecz chcą być influenserami, a zwłaszcza „pracować zdalnie”, aby nikt nie widział co robią (lub nie robią).
Jaki jest globalny efekt tego marnotrawstwa? Jest nim rosnący deficyt budżetowy i stały wzrost zadłużenia, czyli przerzucenie na przyszłe pokolenia kosztów tego marnotrawstwa. Najlepiej obrazuje ten problem marnowana żywność: jej wartość równa się wielkości dopłat do jej produkcji, bo przez „nowoczesne”, „zachodnie” rolnictwo jest całkowicie nieopłacalna. Gdybyśmy przestali marnować żywność na tę skalę, to zarobilibyśmy nawet kilkanaście miliardów złotych.
Ostatecznym skutkiem zwycięstwa „postępu” i „zachodniego stylu życia” jest zanik dzietności i powolne wymieranie społeczeństw. Zresztą czy kolejne, kurczące się pokolenia będą chciały żyć w tym świecie, skoro na ich barki zostanie przerzucone nie tylko utrzymanie wciąż wymierającej grupy starców, którzy będą chcieli „żyć długo i godnie”, lecz również spłaty zadłużenia, które sfinansowało nasze marnotrawstwo? Przybliżone szacunki wielkości obciążenia przyszłych pokoleń tymi kosztami oscylują od 21% do 33% przychodów brutto, pod warunkiem, że wszyscy będą płacić i „anderseny” przestaną sprzedawać „usługi niepłacenia” tych ciężarów. A przecież część ich przychodów z tych podatków trzeba będzie przeznaczyć na bieżące potrzeby publiczne. Będzie to co najmniej 16%. A gdzie nadzwyczajne obciążenia na bezpieczeństwo i obronność, skoro protektor („strategiczny sojusznik”) nie będzie dokładać do obrony „wschodniej flanki NATO” (czy organizacja ta będzie jeszcze istnieć?). Nie miejmy złudzeń: chętnych do życia w tym świecie będzie coraz mniej. Zastąpią ich imigranci, którzy nie będą chcieli spłacać długu „białasów” oraz dokładać się do ich starości.
Co to wszystko ma wspólnego z relacjami polsko-rosyjskimi? Odpowiedź jest wbrew pozorom prosta: owładnięte manią prześladowczą pokolenie obecnych rusofobów zmarnowało swój czas i czas przyszłych pokoleń nawet, nie podejmując próby rozwiązania tych problemów, choćby zaoszczędzenia części środków publicznych poprzez likwidację powszechnego marnotrawstwa.
Globalne Południe to wszystko widzi i nienawidząc całego Zachodu czeka jego nieuchronnej porażki. Trzeba więc sprawdzić, czy i tym razem będziemy po stronie przegranych.
Napisane przez Michaela Snydera na blogu „The Economic Collapse”,
Gospodarka jest od kilku lat najważniejszą kwestią dla wyborców w USA, i to nie dlatego, że sytuacja jest dobra.
Zaufanie konsumentów jest na rekordowo niskim poziomie, inflacja znów zaczyna rosnąć, w całym kraju dochodzi do masowych zwolnień, a liczba niespłacających kredytów i egzekucji hipotecznych gwałtownie rośnie. Nikt nie może zaprzeczyć faktom, którymi zamierzam się z Państwem podzielić. Jesteśmy w ogromnym chaosie gospodarczym, a kryzys na Bliskim Wschodzie grozi pogrążeniem całego globalnego systemu gospodarczego w chaosie w nadchodzących miesiącach. Innymi słowy, warunki nie są obecnie dobre, a perspektywy na przyszłość są dalekie od obiecujących.
========================================
Poniższe 18 szokujących faktów dowodzi, że gospodarka USA jest w o wiele gorszym stanie, niż większość ludzi sądzi…
1 Zaufanie konsumentów w Stanach Zjednoczonych spadło do bezprecedensowo niskiego poziomu…
Według opublikowanego w piątek badania Uniwersytetu Michigan, zaufanie konsumentów spadło w kwietniu do rekordowo niskiego poziomu, w związku z narastającymi obawami o rosnące ceny energii i szersze konsekwencje wojny z Iranem. Kluczowy indeks zaufania konsumentów uniwersytetu spadł do 47,6 punktu, co stanowi spadek o 10,7% w porównaniu z marcowym badaniem i jest najniższym wynikiem od początku prowadzenia pomiarów. Wskaźniki dotyczące bieżącej sytuacji i oczekiwań również odnotowały dwucyfrowe miesięczne spadki.
2 Liczba niespłaconych kredytów studenckich osiągnęła niespotykany dotąd poziom…
Według nowej analizy, liczba niespłaconych kredytów studenckich wzrosła do około 25% pożyczkobiorców, którzy mieli termin spłaty w pierwszym roku obecnej administracji Trumpa. Naukowcy z Century Foundation i Protect Borrowers stwierdzili, że gwałtowny wzrost liczby niespłaconych kredytów, prawie trzykrotnie wyższy niż przed pandemią, doprowadził miliony ludzi na skraj niewypłacalności i pogorszył ich ocenę kredytową. Ostrzegają przed szerszymi konsekwencjami finansowymi dla gospodarstw domowych i uczelni, które borykają się z wyższym wskaźnikiem niespłacania kredytów.
3 Miesięczne koszty utrzymania domu wzrosły do absurdalnego poziomu…
Ogólnie rzecz biorąc, mediana miesięcznych wydatków właściciela domu – obejmująca odsetki od kredytu hipotecznego i jego spłatę, podatki od nieruchomości, ubezpieczenie domu i szacunkowe koszty utrzymania – wzrosła do ponad 2800 dolarów, co stanowi oszałamiający wzrost o 72% w porównaniu z kwotą 1635 dolarów sprzed sześciu lat.
4 Liczba wniosków o egzekucję była znacznie wyższa w roku 2025, a w roku 2026 jesteśmy o 26% powyżej poziomu z roku poprzedniego…
Nowa fala egzekucji hipotecznych przetacza się przez Stany Zjednoczone. Tylko w pierwszych trzech miesiącach 2026 roku kryzys dotknął ponad 118 000 domów. To ponury znak – przypominający okres poprzedzający Wielką Recesję z 2008 roku – że presja finansowa narasta wśród tysięcy rodzin. Nowe dane firmy Attom pokazują, że w pierwszym kwartale 118 727 nieruchomości zostało objętych egzekucją hipoteczną – o 26% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
5 Liczba Amerykanów, którzy nie są w stanie w całości spłacić rachunków za karty kredytowe każdego miesiąca, osiągnęła nowy rekord…
Według nowych szacunków organizacji konsumenckich, ponad 111 milionów osób nie było w stanie w pełni spłacić miesięcznych rachunków za karty kredytowe pod koniec ubiegłego roku. To około 2 miliony więcej osób, które nie były w stanie spłacić całości zadłużenia niż pod koniec 2024 roku, twierdzą eksperci. Ci posiadacze kart są obecnie winni bankom ponad bilion dolarów – a większość z nich zbliża się do limitu kredytowego, jak wynika z badań naukowców z Century Foundation, postępowego think tanku, oraz Protect Borrowers, organizacji non-profit działającej na rzecz pożyczkobiorców.
6 W obliczu gwałtownego wzrostu kosztów utrzymania ludzie wypłacają ze swoich kont 401(k) więcej pieniędzy niż kiedykolwiek wcześniej, desperacko próbując związać koniec z końcem…
Coraz więcej Amerykanów sięga po oszczędności emerytalne z powodu nagłych sytuacji finansowych. W ubiegłym roku 6% pracowników korzystających z planów 401(k) zarządzanych przez Vanguard Group musiało dokonać awaryjnej wypłaty środków, co stanowi najwyższy odnotowany odsetek. Według Vanguard, jest to wzrost w porównaniu z 4,8% w 2024 roku i średnio około 2% przed pandemią.
7 Ceny żywności nadal rosną, a cena kawy wzrosła ponad dwukrotnie od 2019 roku…
Koszyk 16 produktów spożywczych, składający się z podstawowych produktów, takich jak jajka, chleb i mięso (w naszym koszyku nie było sera truflowego), był w marcu droższy o prawie 43% w porównaniu z tym samym miesiącem w 2019 roku. Za wzrost ten odpowiada kilka kategorii: ceny kawy wzrosły ponad dwukrotnie od czasu pandemii, a ceny wołowiny ostatnio gwałtownie wzrosły.
8 Po raz pierwszy w historii cena funta mielonej wołowiny jest wyższa niż federalna płaca minimalna w wielu częściach kraju…
Cena funta mielonej wołowiny przekroczyła znaczący próg. W zależności od miejsca zakupów, ten podstawowy produkt spożywczy prawdopodobnie kosztuje więcej niż federalna płaca minimalna. Magazyn Money przeanalizował ceny mielonej wołowiny w siedmiu najpopularniejszych sieciach supermarketów w USA i odkrył, że funt typowej mielonej wołowiny o zawartości 20% tłuszczu kosztuje od 6,49 do 8,96 dolara. Odmiany organiczne, karmione trawą i chudsze zazwyczaj kosztują znacznie więcej. Z drugiej strony, federalna płaca minimalna wynosi 7,25 dolara za godzinę.
9 Rezerwa Federalna podaje, że pod koniec 2025 r. 42,5% niedawnych absolwentów szkół wyższych było zatrudnionych poniżej swoich kwalifikacji…
W przeszłości absolwenci studiów wyższych szybciej znajdowali pracę i mieli niższą stopę bezrobocia niż osoby bez wyższego wykształcenia. Jednak najnowsze dane sugerują, że obecnie trudniej jest znaleźć pracę odpowiadającą umiejętnościom po ukończeniu studiów. Według Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, 42,5% niedawnych absolwentów studiów wyższych (w wieku 22–27 lat z tytułem licencjata lub wyższym) będzie niedostatecznie zatrudnionych w grudniu 2025 r. – to najwyższy wskaźnik od października 2020 r. Niedostateczne zatrudnienie oznacza pracę na stanowisku, które nie w pełni wykorzystuje umiejętności, zazwyczaj za niższe wynagrodzenie lub w niepełnym wymiarze godzin.
10. Nadal obserwujemy zamykanie sklepów detalicznych w całym kraju w zawrotnym tempie. Na przykład Grocery Outlet ogłosił trwałe zamknięcie 36 sklepów…
Grocery Outlet, kalifornijska sieć detaliczna znana ze sprzedaży produktów w bardzo obniżonych cenach, zamknie 36 sklepów w całym kraju w ramach kompleksowego planu restrukturyzacji mającego na celu poprawę rentowności. Firma ogłosiła tę decyzję, publikując najnowsze wyniki finansowe, stwierdzając, że przeprowadziła „analizę strategiczną, finansową i operacyjną” całej swojej sieci sklepów.
11 Aby nie pozostać w tyle, Papa John’s ogłosiło plany zamknięcia około 300 restauracji…
Sieć pizzerii Papa John’s planuje zamknąć setki nierentownych restauracji w Ameryce Północnej do końca przyszłego roku. „Zidentyfikowaliśmy około 300 nierentownych restauracji w Ameryce Północnej, które albo nie spełniają oczekiwań marki, albo nie mają jasnej ścieżki do trwałej poprawy sytuacji finansowej, a także lokalizacje, z których możemy skutecznie przenieść przychody do pobliskiej restauracji” – powiedział Ravi Thanawala, dyrektor finansowy Papa John’s, podczas telekonferencji poświęconej wynikom finansowym za czwarty kwartał.
12 Jeden z naszych „zbyt dużych, by upaść” banków zdecydował, że nadszedł właściwy moment na zwolnienie około 2500 pracowników…
Morgan Stanley redukuje około 3% globalnego zatrudnienia – około 2500 miejsc pracy – w kluczowych obszarach swojej działalności. Gigant z Wall Street rewiduje swoje priorytety, odnotowując rekordowy rok zysków, jak podają źródła zaznajomione ze sprawą. Cięcia dotkną działy bankowości inwestycyjnej, obrotu i zarządzania majątkiem firmy pożyczkowej, na której czele stoi Ted Pick, poinformowały źródła.
13. eBay przeprowadzi kolejną rundę zwolnień. Tym razem około 800 pracowników zostanie zwolnionych…
eBay zlikwiduje około 800 miejsc pracy, czyli 6% swojej siły roboczej, w ramach najnowszej rundy zwolnień w firmie e-commerce. „Podejmujemy kroki w celu reinwestowania w cały nasz biznes i dostosowania naszej struktury do priorytetów strategicznych, co wpłynie na niektóre stanowiska w naszej kadrze” – powiedział rzecznik eBay w oświadczeniu. „Jesteśmy wdzięczni za wkład pracowników, których to dotyczy, i zobowiązujemy się do wspierania ich z troską i szacunkiem”.
14 Wendy’s kiedyś prosperowało, ale w 2026 roku firma zamierza na stałe zamknąć setki sklepów…
Sieć restauracji typu fast-food Wendy’s zamierza zamknąć od 5% do 6% swoich lokali w całym kraju w pierwszej połowie 2026 roku w ramach trwającego planu redukcji zatrudnienia.
P.o. prezesa Ken Cook po raz pierwszy poinformował inwestorów podczas telekonferencji na temat wyników za czwarty kwartał 7 listopada, że spółka zamierza zamknąć „średni jednocyfrowy procent” ze swoich niemal 6000 sklepów w całym kraju.
Meta, spółka macierzysta Facebooka, najwyraźniej planuje w najbliższej przyszłości zwolnić prawie 8000 pracowników…
Meta przygotowuje się do redukcji tysięcy miejsc pracy już w przyszłym miesiącu, a dalsze redukcje spodziewane są w dalszej części roku, jak wynika z raportu. Gigant technologiczny zamierza zwolnić około 10% swojej globalnej siły roboczej – czyli prawie 8000 pracowników – w pierwszej rundzie redukcji 20 maja, podały źródła Reutersa. Firma planuje również kolejne zwolnienia w drugiej połowie roku, choć szczegóły, takie jak harmonogram i skala, pozostają niejasne, jak podano w raporcie.
16 Od wybrzeża do wybrzeża tysiącom pracowników łańcucha dostaw w ostatnich tygodniach nakazano wyjście na ulice…
Fala zwolnień w łańcuchach dostaw w USA – od fabryk akumulatorów do pojazdów elektrycznych i fabryk części samochodowych po magazyny i terminale kolejowe – dotknęła w ostatnich tygodniach prawie 4000 pracowników, zgodnie z komunikatami firm i WARN-ami w kilku stanach. Ostatnie WARN-y i komunikaty firm pokazują redukcje zatrudnienia w co najmniej kilkunastu firmach w stanach takich jak Kalifornia, Georgia, Tennessee, Teksas, Ohio, Karolina Południowa, Pensylwania i Alabama. Największe zwolnienia w najnowszej fali pochodzą z łańcucha dostaw motoryzacyjnych i przemysłowych. SK Battery America zwolniła 958 pracowników – około 37% swojej siły roboczej – w swojej fabryce akumulatorów do pojazdów elektrycznych w Commerce w stanie Georgia, powołując się na zmieniający się popyt na pojazdy elektryczne, który producenci samochodów modyfikują w swoich planach produkcyjnych.
17 Według tygodnika „Newsweek” w kwietniu zwolnienia ogłosiły następujące firmy:
Blue Shield of California Zenith Logistics Perdue Foods ERN Services Boston Electrometallurgical Corporation First Brands Group GEODIS MicroVision IPIC Theaters Goulet Trucking CJ Logistics L3Harris Supernal Heritage Bank of Commerce Angel City Brewery VCA Bay Area Veterinary Specialists Monroe Operations Meteor Creative Viskon-Ai Corporation C3.ai Safari West Main Street Sports Group Cincinnati Raley’s Koppers Wells Fargo Lucid Group Hornblower Cruises and Events Charles River Laboratories Wescom Financial Bluum USA CHS Northwest Catalent Liberty Dental Plan GXO Logistics ==================================================
18 Łączne niepokryte zobowiązania rządu USA osiągnęły już oszałamiającą kwotę 130,12 biliona dolarów…
17 marca 2026 roku Departament Skarbu USA po cichu opublikował raport finansowy rządu federalnego za rok fiskalny 2025. W jego tabelach ukryta jest liczba, która powinna zdominować naszą debatę krajową – ale tak się nie dzieje: całkowite zobowiązania federalne wynoszą obecnie 130,12 bln dolarów. Kwota ta nie jest błędem zaokrąglenia ani hasłem politycznym. Wynika ona z własnych danych księgowych rządu – połączenia zgłoszonej ujemnej pozycji netto (wynikającej głównie z zadłużenia oprocentowanego) oraz wartości bieżącej prognozowanych deficytów w głównych programach zabezpieczenia społecznego. Jednak debata publiczna nadal koncentruje się niemal wyłącznie na znacznie mniejszej liczbie wyemitowanych obligacji skarbowych.
Nie da się ukryć faktów, którymi się z wami podzieliłem, w sposób, który sprawiłby, że będą wyglądać dobrze.
Jeśli warunki są już teraz tak złe, jak będą wyglądały za pół roku, gdy Cieśnina Ormuz będzie nadal zamknięta?
Znajdujemy się obecnie na bezprecedensowym terytorium, a prawda jest taka, że warunki gospodarcze mogą z łatwością ulec znacznemu pogorszeniu w nadchodzących miesiącach.
Najnowsza książka Michaela, „10 Prophetic Events That Are Coming Next” jest dostępna w miękkiej oprawie i jako czytnik Kindle na Amazon.com. Można również zapisać się na jego newsletter Substack na stronie michaeltsnyder.substack.com.
Wojna między USA a Izraelem przeciwko Iranowi zmienia porządek geopolityczny i może wywołać kryzys gospodarczy. Ekonomista Michael Hudson omawia szok na rynku ropy naftowej i wyzwanie, jakie Teheran stawia USA.
Wojna między USA i Izraelem a Iranem zmienia porządek geopolityczny i może nawet wywołać globalny kryzys gospodarczy. Konflikt spowodował największy w historii szok cenowy ropy naftowej, wstrząsnął światowymi rynkami i podniósł ceny paliw i żywności.
Aby lepiej zrozumieć globalne implikacje, Ben Norton, redaktor Geopolitical Economy Report, przeprowadził wywiad z ekonomistą Michaelem Hudsonem. Hudson omówił, w jaki sposób Iran podważa dominację dolara amerykańskiego i osłabia kontrolę Waszyngtonu nad światowym rynkiem ropy naftowej, będącym kluczowym filarem amerykańskiej polityki zagranicznej.
==========================================
BEN NORTON : Wojna, którą Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły przeciwko Iranowi, ma ogromny wpływ na światową gospodarkę.
Dotknięte są wszystkie kraje świata, ponieważ wojna pomiędzy USA i Izraelem spowodowała największy szok cenowy ropy naftowej w historii – większy niż szoki cenowe ropy naftowej z 1973 i 1979 roku.
Efekty są szczególnie widoczne w Azji, gdzie większość importowanej ropy naftowej pochodzi z Zatoki Perskiej.
Filipiny ogłosiły stan wyjątkowy i obecnie reglamentują energię, ponieważ z powodu wojny nie mają wystarczającej ilości ropy naftowej.
Ponadto 32 państwa członkowskie Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) jednomyślnie podjęły decyzję o uwolnieniu 400 milionów baryłek ropy naftowej ze swoich rezerw awaryjnych.
Jest to jednak tylko rozwiązanie wymuszone, bardzo doraźne. Nie jest to rozwiązanie długoterminowe.
W związku z tym globalna cena ropy spadła jedynie nieznacznie w reakcji na doniesienia o uwolnieniu rezerw. Od tego czasu stale rośnie, ponieważ dopóki trwa wojna między USA i Izraelem z Iranem, na rynku energii będą występować ogromne zakłócenia.
Biorąc pod uwagę, że ropa naftowa jest najważniejszym surowcem na Ziemi – wykorzystywanym w wielu innych produktach i służącym do transportu żywności i innych dóbr we wszystkich dziedzinach życia społecznego – światowi przywódcy ostrzegają obecnie, że może to wywołać globalną recesję .
Ta wojna podnosi ceny nie tylko benzyny, ale także żywności, ponieważ wiele nawozów i substancji chemicznych wykorzystywanych w nawozach pochodzi z regionu Zatoki Perskiej.
Prawdopodobnie doprowadzi to do wzrostu stóp procentowych, co z kolei przełoży się na wyższe oprocentowanie kredytów hipotecznych i innych pożyczek dla osób fizycznych. Najmocniej ucierpią osoby najuboższe.
Aby zrozumieć, jaki wpływ ta wojna będzie miała na światową gospodarkę, rozmawiamy dziś ze znanym ekonomistą Michaelem Hudsonem, autorem licznych książek, w tym „ Superimperialism : The Economic Strategy of American Empire” .
Dzieje się tak, ponieważ Iran bezpośrednio podważa globalną dominację dolara amerykańskiego, a w szczególności systemu petrodolara – fakt, że przez dekady większość ropy naftowej na rynku światowym była wyceniana i sprzedawana w dolarach. Iran teraz to kwestionuje.
W odpowiedzi na tę agresywną wojnę między USA i Izraelem, Teheran zamknął Cieśninę Ormuz, zdecydowanie najważniejsze wąskie gardło w transporcie ropy naftowej na świecie.
Przez tę wąską cieśninę przepływa codziennie około 20% ropy naftowej będącej przedmiotem handlu na świecie – lub co najmniej 20% ropy naftowej przepływało przez tę cieśninę zanim USA i Izrael rozpoczęły tę wojnę.
Iran żąda teraz, aby inne kraje, jeśli chcą przepłynąć przez Cieśninę Ormuz, zgodziły się sprzedawać ropę nie za dolary amerykańskie, lecz za chińską walutę – juany.
Biorąc pod uwagę ogromne geopolityczne i ekonomiczne konsekwencje tej wojny, uznałem, że Michael Hudson będzie idealnym gościem.
Bez zbędnych ceregieli przedstawimy teraz najciekawsze fragmenty wypowiedzi Michaela, a następnie przejdziemy bezpośrednio do wywiadu.
MICHAEL HUDSON : Iran uznał to za punkt zwrotny: od teraz będziemy na zawsze kontrolować Cieśninę Ormuz w Zatoce Perskiej i handel ropą naftową.
Oznacza to, że zamiast planów Stanów Zjednoczonych, które miały wykorzystywać ropę naftową jako narzędzie nacisku na inne kraje, aby wymusić na nich podporządkowanie się amerykańskiej polityce zagranicznej, Iran przejął kontrolę nad tym narzędziem i może nakładać sankcje na USA i ich sojuszników, sankcje na Izrael, sankcje na Europejczyków lub innych sojuszników Stanów Zjednoczonych.
To odwróciło bieg wszelkich prób USA wykorzystania ropy naftowej jako narzędzia kontroli. Pytanie brzmi, czy Iranowi uda się osiągnąć to, na czym opiera się cała polityka zagraniczna USA: kontrolę nad międzynarodowymi dochodami z eksportu ropy naftowej.
…
Amerykańska filozofia jest taka: Po pierwsze, bombardowanie cywilów narusza wszelkie zakazy prawa międzynarodowego. Cywile są bombardowani, aby ich zdemoralizować.
A jeśli skupimy się na tym, co Trump zrobił kilka tygodni temu, wspólnie z Izraelem, to bombardujecie szkoły , bombardujecie szpitale . Taka jest amerykańska polityka zagraniczna.
Najbardziej widoczne jest to w przypadku polityki Izraela w Strefie Gazy, a teraz także na Zachodnim Brzegu. Jest to ta sama polityka, którą Stany Zjednoczone prowadzą wobec Iranu.
Chodziło o to, aby zdemoralizować społeczeństwo i sprawić, by Irańczycy pozbyli się ajatollahów, mówiąc: „Nie chcemy już być bombardowani; chcemy uratować dzieci; wynegocjujmy umowę i wyznaczmy przywódcę akceptowalnego dla Stanów Zjednoczonych, aby zaprzestali bombardowania nas”.
To była bzdura od samego początku, ale stanowiła przewodnią zasadę amerykańskiej polityki zagranicznej: bombardowanie kraju prowadzi do zmiany reżimu, a ostatecznie do jego upadku.
…
Konflikt w Iranie zadecyduje o przyszłości światowej gospodarki. Czy przywróci Ameryce kontrolę nad handlem ropą naftową i zapewni USA upragnioną kluczową pozycję w światowej gospodarce? A może będziemy niezależni od Stanów Zjednoczonych?
O to właśnie chodzi w tej wojnie.
BEN NORTON : Michaelu, to zawsze dla nas przyjemność; dziękuję ci bardzo, że jesteś dziś z nami.
Mówił Pan już o niektórych kwestiach, które są obecnie przedmiotem dyskusji na świecie w związku z wojną w Iranie – zwłaszcza o dominacji dolara i systemie petrodolara. Pisze Pan o nich od dziesięcioleci, od lat 70. XX wieku.
W rzeczywistości rząd USA od dziesięcioleci planuje potencjalną wojnę z Iranem. To nic nowego.
Donald Trump jest teraz pierwszym prezydentem na tyle szalonym, by spróbować. Ale pamiętam, że za rządów George’a W. Busha, po inwazji USA na Irak, dużo mówiło się o możliwej inwazji na Iran.
Więc, Michaelu, proszę, wyjaśnij swoje spojrzenie na tę wojnę. Jaki jest jej szerszy kontekst i jak wpłynie ona na świat?
MICHAEL HUDSON : Wspomniałeś, że odnosi się to do ostatnich kilku lat lub dekad; tak naprawdę sięga pół wieku.
Już w połowie lat 70., gdy pracowałem dla Hudson Institute na kontraktach z Departamentem Skarbu, Białym Domem i Departamentem Obrony, brałem udział w spotkaniach, na których wielokrotnie omawiano, że Stany Zjednoczone będą musiały ostatecznie przejąć kontrolę nad całą ropą naftową na Bliskim Wschodzie, co oznaczało podbój Iranu.
Na przykład w połowie lat 70. Herman Khan oświadczył na konferencji wojskowej, że Beludżystan oferuje prawdopodobnie najlepszą okazję do podziału Iranu na terytoria zależne etnicznie. Położony między Pakistanem a Iranem, Beludżystan był prawdopodobnie idealnym miejscem do rozpoczęcia ruchu separatystycznego. Istniały plany wojskowe.
W połowie lat 70. pracowałem w sektorze naftowym i w obszarze bilansu płatniczego. Przez wiele lat zajmowałem to stanowisko w Chase Manhattan Bank. Byłem właściwie jedyną osobą – tak nisko w hierarchii, technik po dwudziestce – która miała dostęp do wszystkich szczegółów operacyjnych i statystyk głównych amerykańskich firm naftowych, aby móc obliczyć rolę ropy naftowej w bilansie płatniczym, a tym samym jej wpływ na dolara.
Stało się to tuż po tym, jak Stany Zjednoczone zostały zmuszone do porzucenia standardu złota w 1971 r. z powodu wojny w Wietnamie.
Stany Zjednoczone od początku zdawały sobie sprawę, że to, co widzimy dzisiaj, będzie ostateczną bitwą o – jak miały nadzieję – umocnienie amerykańskiej kontroli nad ropą naftową na Bliskim Wschodzie. Chciały zająć decydujące miejsce, ponieważ centralnym punktem, najsilniejszą dźwignią amerykańskiej polityki zagranicznej w ubiegłym stuleciu, była kontrola nad światowym handlem ropą naftową.
Ponieważ jest to niezwykle zyskowne dla samych amerykańskich firm naftowych – daje im to ogromną kontrolę nad polityką USA – a także potencjalną kontrolę nad gospodarką USA nad innymi krajami, poprzez możliwość odcięcia dostaw ropy naftowej do innych krajów, a tym samym zatrzymania produkcji energii elektrycznej, produkcji chemicznej i produkcji nawozów z wykorzystaniem gazu ziemnego.
Przemysł naftowy obejmuje również przemysł gazowy, ponieważ są one ze sobą ściśle powiązane. Wszystko to jest starannie rozważane. Co roku wojsko aktualizuje długoterminowe plany na wypadek, gdybyśmy faktycznie musieli użyć siły, aby wyegzekwować naszą kontrolę nad Bliskim Wschodem; jeśli z jakiegokolwiek powodu państwa naftowe OPEC uniezależnią się od Stanów Zjednoczonych i zechcą inwestować swoje zyski z ropy poza Stanami Zjednoczonymi, zamiast przekazywać je w całości Stanom Zjednoczonym, aby inwestować je w obligacje rządowe, obligacje korporacyjne, depozyty bankowe i akcje; jeśli choć jedno z nich zechce skorzystać ze swojej suwerenności i pójść własną drogą, będziemy musieli przejąć kontrolę; a w każdym razie będziemy musieli przejąć kontrolę nad Iranem, ponieważ jest to najpotężniejszy, ostateczny punkt oparcia dla amerykańskiej kontroli.
Wszystko to było całkowicie transparentne. To nie jest po prostu wojna Donalda Trumpa. To wojna, którą rozpoczął właśnie w tym czasie, ponieważ w wyniku wojny – najpierw na Ukrainie, a potem w dostawach do Izraela – Ameryka systematycznie traciła siłę gospodarczą i militarną, a także broń, pociski, samoloty i bomby.
Nigdy więc nie będzie bardziej sprzyjającego czasu na wojnę niż teraz. I oczywiście, to zły czas, ale nie aż tak zły, jak się stanie w niedalekiej przyszłości. A wojsko, neokonserwatyści, którzy za nim stoją, i CIA, która za nim stoi, nie odpuszczą.
Mówią: „Co mamy do stracenia? Jeśli teraz nie zabezpieczymy dostaw ropy z Bliskiego Wschodu, stracimy to, co stało się najważniejszą dźwignią amerykańskiej polityki zagranicznej”.
Donald Trump wierzył, że może podbić Iran w ciągu dwóch do czterech tygodni. I naprawdę w to wierzył.
Miał nadzieję, że do czasu planowanej podróży do Chin będzie mógł skonfrontować się z Chinami i powiedzieć: „Cóż, właśnie doprowadziliśmy do zmiany reżimu w Iranie. Zainstalowaliśmy irańską oligarchię kliencką, dyktatora klienckiego, który przejmuje władzę i stanie się, że tak powiem, irańską wersją Borysa Jelcyna, zarządzającą irańską ropą naftową w interesie Stanów Zjednoczonych”.
„Mamy więc teraz prawo nałożyć na was sankcje, Chiny. Moglibyśmy odciąć wam dostawy ropy. Ale wiecie, nie chcemy tego robić. Jeśli zaczniecie eksportować surowce, gal, wolfram i wszystkie inne rzeczy, których potrzebujemy dla naszej armii, na które nałożyliście kontrolę eksportu, to oddamy wam ropę”.
Trump miał nadzieję zaprezentować to zwycięstwo Chinom. Cóż, to marzenie najwyraźniej legło w gruzach. Wojsko źle obliczyło sytuację, bo nie było w stanie wymyślić alternatywy, która mogłaby zagrozić temu wielkiemu planowi.
Przypomnij sobie wszystkie amerykańskie ataki militarne z ostatnich 50 lat, od wojny w Wietnamie – wszystkie wojny USA, od Wietnamu po Irak, Afganistan, Syrię i Wenezuelę.
To zawsze Stany Zjednoczone i ich sojusznicy, koalicja chętnych, walczyły przeciwko poszczególnym krajom. To pierwsza wojna, jaką Ameryka stoczyła od II wojny światowej, w której wrogie kraje są ze sobą sprzymierzone.
Nie chodzi już tylko o walkę z Iranem. Chodzi o walkę z Iranem, wspieraną przez Rosję i Chiny, bo wszyscy wiedzą, że to walka do samego końca o odpowiedź na pytanie: Czy Stany Zjednoczone będą w stanie odzyskać kontrolę nad światową gospodarką dzięki monopolom? Monopolowi naftowemu, pożądanemu monopolowi informatycznemu, monopolowi na chipy komputerowe, monopolowi technologicznemu, ale także ich zdolności do zaopatrywania innych krajów w żywność, eksportu i kontroli nad zbożem.
To ostatnia szansa. I to właśnie pewna desperacja początkowo skłoniła amerykańskich planistów do zaangażowania się w ten projekt.
I wierzę, że to się nie uda. Wszyscy generałowie mówili im, że to się nie uda. Pesymistyczni generałowie zostali praktycznie wyrzuceni z wojska i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ponieważ: „Skoro jesteś pesymistą, to dlaczego się nie angażujesz? Dlaczego nie jesteś częścią zespołu? A może jesteś marionetką Putina? Po prostu musisz wierzyć”.
Ameryka wierzyła, że nie może przegrać wojny, ponieważ jej polityka bombardowania innych krajów zawsze okaże się skuteczna.
Amerykańska filozofia jest taka: Bombardując cywilów, łamiesz wszystkie zasady prawa międzynarodowego, które tego zabraniają. Bombardujesz cywilów, żeby ich zdemoralizować.
A jeśli skupimy się na tym, co Trump zrobił kilka tygodni temu, wspólnie z Izraelem, to bombardujemy szkoły, bombardujemy szpitale. Taka jest amerykańska polityka zagraniczna.
Najbardziej widoczne jest to w przypadku polityki Izraela w Strefie Gazy, a teraz także na Zachodnim Brzegu. Jest to ta sama polityka, którą Stany Zjednoczone prowadzą wobec Iranu.
Chodziło o to, aby zdemoralizować społeczeństwo i sprawić, by Irańczycy pozbyli się ajatollahów, mówiąc: „Nie chcemy już być bombardowani; chcemy uratować dzieci; wynegocjujmy umowę i wyznaczmy przywódcę akceptowalnego dla Stanów Zjednoczonych, aby zaprzestali bombardowania nas”.
To była bzdura od samego początku, ale stanowiła przewodnią zasadę amerykańskiej polityki zagranicznej: bombardowanie kraju prowadzi do zmiany reżimu, a ostatecznie do jego upadku.
Tego właśnie Ameryka oczekiwała od Rosji.
Ale zasadniczo Iran podziela tego samego ducha, co Patrick Henry w amerykańskiej rewolucji przeciwko Wielkiej Brytanii w 1776 roku. Krzyczał: „Dajcie mi wolność albo dajcie mi śmierć!”. I właśnie to mówi Iran.
Ma to dla nich kluczowe znaczenie, ponieważ wiedzą, jakie są plany USA, skoro Stany Zjednoczone tak otwarcie je ujawniły.
Tak, chcą zmiany reżimu; chcą zniszczyć Iran; chcą przejąć kontrolę nad irańską ropą naftową i wykorzystać dochody z jej eksportu do podtrzymania dolara amerykańskiego, a w zasadzie amerykańskiej gospodarki. Chcą dać amerykańskiej polityce zagranicznej możliwość pozbawiania innych krajów ropy naftowej i powiedzieć: „Możemy zamknąć wasz przemysł, wasz przemysł chemiczny, wszystkie wasze gałęzie przemysłu, które potrzebują energii elektrycznej, ropy i gazu; możemy to wszystko zrobić, jeśli będziecie prowadzić niezależną politykę i przestrzegać własnej suwerenności. A my w Stanach Zjednoczonych odrzucamy zasadę Organizacji Narodów Zjednoczonych, że każdy naród posiada swoją własną suwerenność”.
To fundamentalna zasada cywilizacji zachodniej ostatniego półwiecza, fundamentalna zasada Karty Narodów Zjednoczonych. Stany Zjednoczone odrzucają ją w całości.
Dzięki temu inne kraje zrozumiały, że to rzeczywiście ostatni konflikt.
Konflikt w Iranie zadecyduje o przyszłości światowej gospodarki. Czy przywróci Ameryce kontrolę nad handlem ropą naftową i zapewni USA upragnioną kluczową pozycję w światowej gospodarce? A może będziemy niezależni od Stanów Zjednoczonych?
O to właśnie chodzi w tej wojnie.
BEN NORTON : Dobrze powiedziane, Michaelu. Poruszyłeś tak wiele ważnych kwestii. Trudno powiedzieć, od czego zacząć.
Chciałem tylko krótko skomentować fakt, że Stany Zjednoczone od dziesięcioleci przygotowują się do wojny z Iranem i, jak powiedziałeś, czekają na najmniejszy zły moment.
Uważam, że to całkowicie słuszne, ponieważ w ciągu ostatnich dwóch lat miały miejsce dwa ważne wydarzenia, które doprowadziły do wojny w Iranie.
Po pierwsze, doszło do obalenia rządu syryjskiego w 2011 r., co zapoczątkowało wojnę o zmianę reżimu, zakończoną ostatecznie sukcesem pod koniec 2024 r. i stanowiącą ważny krok w kierunku wojny z Iranem.
Następnie Izrael zabił także przywódców libańskiego ruchu oporu, co ich zdaniem wyeliminowałoby Liban z równania.
Eliminując Liban i Syrię – lub przynajmniej wierząc, że wyeliminowały Liban – USA i Izrael były w stanie zaatakować Iran, izolując Teheran od jego sojuszników.
Widzimy, że opór w Libanie trwa, mimo że Izrael dokonał inwazji i próbuje skolonizować południe kraju.
Teraz chciałbym omówić system dolarowy bardziej szczegółowo. Myślę, że jest to kluczowe dla zrozumienia tej wojny.
Rozmawiamy o tym, w jaki sposób USA zamierzają wykorzystać swoją kontrolę nad światowym rynkiem ropy naftowej, aby wesprzeć dolara.
System petrodolara ma swoje początki w 1974 r., kiedy to rząd Richarda Nixona, po odłączeniu dolara od standardu złota, zawarł porozumienie z Arabią Saudyjską, która w tamtym czasie była największym producentem ropy naftowej na świecie, w celu zapewnienia, że ropa naftowa będzie handlowana wyłącznie w dolarach, co zagwarantowało globalny popyt na dolara.
Wygląda na to, że Iran doskonale rozumie, jakie to ma znaczenie dla hegemonii USA, jak ważne jest dla systemu dolarowego i petrodolara, ponieważ bezpośrednio wziął to na celownik.
Iran zamknął Cieśninę Ormuz i żąda, aby kraje przepływające przez nią handlowały ropą naftową w juanach chińskich.
Co więcej, pojawiły się doniesienia, że irańskie wojsko bierze na celownik nie tylko amerykańskie bazy wojskowe w regionie, ale także biura dużych amerykańskich korporacji, w tym amerykańskich instytucji finansowych i dużych firm technologicznych, które budują duże centra danych AI w takich miejscach jak ZEA.
Myślę więc, że Iran zdaje sobie sprawę, jak ważny jest aspekt ekonomiczny w tej wojnie. Czy chciałby Pan o tym porozmawiać?
MICHAEL HUDSON : Tak, plany Stanów Zjednoczonych dotyczące kontroli militarnej nad Bliskim Wschodem nie opierały się na własnych operacjach bojowych, ponieważ Stany Zjednoczone były wyczerpane wojną w Wietnamie – pamiętamy, że w połowie lat 70.
Stany Zjednoczone miały dwie armie klienckie walczące na Bliskim Wschodzie.
Przede wszystkim Izrael jest armią klientelną. Porozumienie osiągnięto już w latach 70. XX wieku – a Herman Kahn z Instytutu Hudsona odegrał w nim kluczową rolę. Uzgodniono z senatorem Henrym „Scoopem” Jacksonem, jednym z czołowych senatorów amerykańskich opowiadających się za wojskiem, że wykorzysta on Izrael jako armię zastępczą USA.
BEN NORTON : Joe Biden, będąc jeszcze senatorem, dał temu jasno do zrozumienia. W przemówieniu powiedział: „Izrael to najlepsza inwestycja, jaką możemy poczynić”.
JOE BIDEN : (1986) Gdyby Izrael nie istniał, Stany Zjednoczone musiałyby stworzyć Izrael, aby chronić swoje interesy w regionie. Stany Zjednoczone musiałyby zatem podjąć działania i ustanowić Izrael.
(W 2022 r.) Często mówiłem, Panie Prezydencie, że gdyby to nie był Izrael, musielibyśmy go wymyślić.
(W 2023 r.) Już dawno powiedziałem: gdyby Izrael nie istniał, musielibyśmy go wymyślić.
MICHAEL HUDSON : Tak, wtedy było bardzo otwarcie.
Później, po wydarzeniach 11 września i po tym, jak prezydent Carter poparł mudżahedinów w Afganistanie jako alternatywę dla świeckich rządów w tym kraju, Al-Kaida przekształciła się w wahhabicką armię terrorystyczną.
A wahhabici są drugą siłą wysłaną przez Amerykę.
Wspomniałeś o Syrii. Oczywiście, przywódcy ISIS, terrorystów, są w Syrii. I są zajęci mordowaniem wszystkich nie-sunnitów. Zabijają alawitów, zabijają chrześcijan. Są w zasadzie ścinaczami głów.
Są to zatem dwie armie zastępcze Stanów Zjednoczonych [Izrael i Wahhabici].
Dlaczego więc to wszystko jest teraz tak pilne? Po pierwsze, wahhabici ściśle współpracują z Izraelem od dziesięciu lat. Izrael jest jedyną grupą niesunnicką, której nie zaatakowali. Współpracują ze sobą od lat.
Cóż, tym, co zmusiło wojsko w Izraelu do działania, był atak Izraela na Strefę Gazy i opór ze strony Libanu, wojna domowa, która rozprzestrzeniła się na cały Bliski Wschód, a także ogólnoświatowa krytyka ludobójstwa w Strefie Gazy, której świadkami byli przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych i Międzynarodowego Trybunału Karnego.
Wszystko to postawiło USA i Izrael przed koniecznością zadania sobie pytania: „Czy pozwolimy na przejęcie władzy?”
Izrael próbuje teraz przejąć władzę w Libanie. Podejrzewam, że Izraelczycy będą potrzebować wyjścia, jeśli Iranowi uda się zniszczyć gospodarcze fundamenty państwa izraelskiego.
To są ramy wojskowe dla tego wszystkiego, a oto są ramy finansowe.
Chciałbym jeszcze raz poruszyć kwestię kontroli petrodolarów, o której pan wspomniał.
Nie chodziło tylko o wycenę ropy w dolarach. Wszystkie kraje wyceniały eksport miedzi, właściwie wszystko, w dolarach, ponieważ to wciąż była główna waluta.
Kraje niemal bezproblemowo przeniosły swoje rezerwy walutowe ze złota i dolarów amerykańskich, które były równie wartościowe jak złoto, na dolary amerykańskie, nawet gdy dolar nie był już tak wartościowy jak złoto. Nadal handlowano dolarami amerykańskimi.
Pytanie więc brzmiało: Gdzie zainwestować te środki?
Zgodnie z dyrektywami Kissingera – a wszystko to zostało mi wyjaśnione przez Departament Skarbu i Departament Stanu w latach 1974 i 1975 – wojsko amerykańskie poinformowało Arabię Saudyjską i inne kraje OPEC: „Możecie żądać dowolnej ceny za ropę, ale nadwyżki musicie zainwestować w Stanach Zjednoczonych. Nie pozwolimy wam przejąć kontroli nad dużymi amerykańskimi firmami. Nie możecie kupić amerykańskich firm; tylko my możemy przejąć kontrolę nad zagranicznymi gospodarkami. Będziecie kupować obligacje. Możecie finansować amerykański przemysł i amerykańskie firmy. Możecie kupować akcje tych firm. Możecie zarabiać pieniądze, po prostu deponując swoje pieniądze w bankach”.
To były petrodolary. Petrodolary stanowiły oszczędności krajów OPEC, które były inwestowane w bankach.
Cóż, ponowne wykorzystanie nadwyżek OPEC nie jest dziś tak ważne, jak w latach 70. Wtedy petrodolary napływały do amerykańskich banków. I co się z nimi stało? Pożyczano je krajom Globalnego Południa, aby sfinansować deficyt handlowy i bilans płatniczy.
Doprowadziło to ostatecznie do załamania się dolara Ameryki Łacińskiej i innych długów zagranicznych. Później z kolei doprowadziło do azjatyckiego kryzysu finansowego w 1998 roku, który, jak sądzę, posłuży jako doskonały przykład dalszych wydarzeń w tym roku.
Jednak Arabia Saudyjska i inne kraje przez ostatnie 10–20 lat wykorzystywały przychody z eksportu do rozwijania swoich gospodarek w sposób wręcz szalony, budując ogromne luksusowe posiadłości na pustyni i wznosząc wielkie zakłady odsalania wody, aby dostarczać wodę na potrzeby całego kraju.
Ale nadal dysponują ogromnymi oszczędnościami w postaci obligacji, akcji i inwestycji finansowych w Stanach Zjednoczonych.
Ponieważ kraje OPEC są obecnie pozbawione dochodów z eksportu, ogłosiły: „Rzeczywiście obciążyliśmy naszą gospodarkę długiem. Pomimo naszego bogactwa, nasze projekty i inwestycje w nieruchomości są finansowane długiem, a teraz musimy zacząć sprzedawać nasze amerykańskie papiery wartościowe i złoto, aby utrzymać równowagę budżetową i bilans płatniczy”.
Wszystko to prowadzi obecnie do wyprzedaży dolara. W rezultacie cały efekt petrodolara – cały napływ funduszy OPEC do waluty, czyli cena ropy w dolarach – uległ odwróceniu. To wywiera obecnie znaczną presję na dolara.
To jest kolejne zagrożenie.
Iran oświadczył: „To punkt zwrotny. Teraz będziemy na zawsze kontrolować Cieśninę Ormuz w Zatoce Perskiej. Dlatego nazywa się Zatoka Perska, bo należy do nas. I będziemy kontrolować handel ropą”.
Oznacza to, że to nie Stany Zjednoczone wykorzystują już ropę naftową jako narzędzie nacisku na inne kraje, aby wymusić na nich podporządkowanie się amerykańskiej polityce zagranicznej, lecz Iran kontroluje teraz ten punkt nacisku i może nakładać sankcje na USA i ich sojuszników, sankcje na Izrael, sankcje na Europejczyków i innych sojuszników Stanów Zjednoczonych.
To odwróciło sytuację i uniemożliwiło Stanom Zjednoczonym wykorzystanie ropy naftowej jako środka kontroli.
Pytanie brzmi, czy Iranowi uda się osiągnąć to, na czym opiera się cała polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych: kontrolę nad międzynarodowymi dochodami z eksportu ropy naftowej.
I ustalenie, kto może kupić ropę, gaz ziemny i hel – te trzy rzeczy – a także kontrola nad Cieśniną Ormuz, kontrola nad importem żywności i innych dóbr do krajów OPEC, tak aby stanowiła ona wąskie gardło zarówno dla krajów OPEC, jak i zagranicznych konsumentów ropy.
BEN NORTON : Tak, Michaelu, chciałbym tutaj rozwinąć kwestię energii.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna określiła obecny kryzys energetyczny mianem największego szoku podażowego w historii świata.
Jest on poważniejszy niż kryzys naftowy wywołany embargiem OPEC z 1973 r., który również był powiązany z agresywną wojną Izraela.
A potem, w 1979 r., w wyniku rewolucji irańskiej nastąpił kolejny kryzys naftowy.
Ale dziś jesteśmy świadkami największego kryzysu naftowego w historii.
Cena ropy naftowej gwałtownie wzrosła, co napędzi inflację na całym świecie, ponieważ ropa naftowa jest kluczowym surowcem do produkcji wielu innych produktów i jest potrzebna do transportu większości towarów, zwłaszcza żywności.
Co więcej, wiele nawozów i chemikaliów używanych w nawozach pochodzi z Zatoki Perskiej. Może to zatem wywołać kryzys żywnościowy, który szczególnie mocno dotknie kraje Globalnego Południa.
Kraje eksportujące ropę naftową mogłyby naturalnie skorzystać na wyższych przychodach – jednak znaczna część infrastruktury naftowej i gazowej w regionie Zatoki Perskiej została zniszczona przez wojnę. W związku z tym niektóre z tych państw Zatoki Perskiej mogą nie skorzystać ze wzrostu przychodów z eksportu.
Większość krajów Globalnego Południa importuje jednak ropę naftową, energię i inne surowce. A wraz ze wzrostem cen surowców będzie to miało znaczący wpływ na ich gospodarki.
Prawdopodobnie doprowadzi to do deficytów na rachunku bieżącym. Oznacza to, że w krajach Globalnego Południa wiele walut straci na wartości w stosunku do dolara, co prawdopodobnie doprowadzi do odpływu kapitału – tak zwanego „gorącego pieniądza”, ponieważ zagraniczni inwestorzy po prostu sprzedadzą wszystkie swoje aktywa na rynkach wschodzących.
Możemy zatem doświadczyć kryzysów walutowych, gospodarczych, energetycznych i żywnościowych.
Ta wojna wyborcza, ta agresywna wojna rozpoczęta przez Trumpa i Netanjahu, może wywołać potężny kryzys gospodarczy, który szczególnie mocno uderzy w globalne Południe.
Czy widzisz to tak samo?
MICHAEL HUDSON : Tak, i wszystko to było przewidywalne.
Jeśli chcesz zobaczyć paradygmat, model tego, co się wydarzy, spójrz najpierw na to, co stało się z niemieckim przemysłem po tym, jak Stany Zjednoczone i Europa nałożyły sankcje na zakup rosyjskiego gazu i ropy.
Niemiecki przemysł załamał się, a Europa i Niemcy pogrążają się w depresji. Stoją w obliczu głębokiej depresji.
To, co wydarzyło się w Niemczech, zniszczyło gospodarkę kraju i doprowadziło do zamknięcia przemysłu chemicznego.
Ropa naftowa nie jest wykorzystywana wyłącznie do produkcji energii. Jak wspomniałeś wcześniej, ropa jest również wykorzystywana w przemyśle chemicznym. Jest składnikiem przemysłu szklarskiego i produkcji nawozów.
Nawozy są teraz szczególnie ważne, ponieważ powstają z gazu ziemnego. A zanim Iran zbombardował Katar, Katar był wiodącym eksporterem skroplonego gazu ziemnego.
Ten gaz ziemny był wykorzystywany w innych krajach, zwłaszcza w sojusznikach Ameryki – Japonii, Korei i na Filipinach – do produkcji nawozów. Wszystkie te kraje przeżywają kryzys.
A hel, podobnie jak gaz ziemny – faktem jest, że na przykład hel nie jest dostępny dla Tajwanu i jego przemysłu półprzewodnikowego ani energetycznego. Tajwan nie ma również dostępu do ropy naftowej.
Jak Tajwan ma produkować półprzewodniki, które mają być kluczem do amerykańskiej kontroli nad technologią informatyczną, do wszystkich chipów komputerowych i monopoli, które Ameryka miała nadzieję osiągnąć? To zatem dalekosiężne pytanie.
Co więcej, na półkuli północnej zbliża się sezon sadzenia, a w tym okresie potrzebne jest nawożenie.
Ceny nawozów, w dużej mierze wytwarzanych z gazu ziemnego, już rosną w Stanach Zjednoczonych. To wywiera presję na rolnictwo. Amerykańscy rolnicy – podobnie jak z pewnością rolnicy w całej Europie i na Globalnym Południu – narzekają: „Nie możemy zarobić na sprzedaży naszych plonów po dzisiejszych cenach, skoro musimy płacić tak wysokie cła na nawozy i sprzęt rolniczy, które Trump nałożył na nas, że tracimy pieniądze na uprawę”.
Co więc zrobią?
Doprowadzi to do kryzysu w rolnictwie. A kraje, które ucierpią najbardziej, to oczywiście te, które najmniej mogą sobie pozwolić na wyższe ceny nawozów, benzyny i ropy naftowej. To kraje Globalnego Południa.
Ponieważ oprócz kosztów ropy naftowej i gazu oraz ich produktów ubocznych, muszą również spłacać zaległe długi zagraniczne w dolarach. Coś musi się zmienić.
Będą zaległości w płatnościach. Inne kraje będą się zastanawiać: „Co powinniśmy zrobić? Czy chcemy pójść w ślady Europy i powiedzieć: »Mamy kryzys budżetowy, ceny ropy rosną. Musimy dotować właścicieli domów, żeby mogli ogrzewać swoje domy gazem lub olejem. Nasi pracownicy już żyją na granicy ubóstwa i zadłużają się coraz bardziej. Przegramy wybory w Europie, tak jak w Ameryce, jeśli konsumenci będą musieli wydawać o wiele więcej pieniędzy na ropę, gaz, ogrzewanie i prąd w przypadku zaległości w płatnościach. Będziemy więc musieli ograniczyć wszystkie inne wydatki socjalne i jednocześnie zwiększyć wydatki na wojsko«”.
Doprowadzi to zatem do kryzysu politycznego, do konfliktu między zwolennikami i przeciwnikami wojny, między zwolennikami i przeciwnikami USA, od Europy po kraje globalnego Południa i kraje azjatyckie będące sojusznikami Ameryki.
W jaki sposób Korea i Japonia mogą zebrać 350 miliardów dolarów, które koreański parlament rzekomo właśnie zatwierdził, uzasadniając to następująco: „Zapłacimy Donaldowi Trumpowi 350 miliardów dolarów, które będzie mógł wykorzystać według własnego uznania, abyśmy nie stracili rynku eksportowego USA dla naszych produktów”?
Japonia zobowiązała się do wydania 650 miliardów dolarów. Jak mają to zrobić, skoro nie mają gazu i ropy naftowej potrzebnych do eksportu do Stanów Zjednoczonych?
Ktoś tam pewnie pomyślał: „Jeśli nie będziemy mieli ropy i gazu, nie będziemy eksportować do Stanów Zjednoczonych. Nie musimy więc dawać Stanom Zjednoczonym 350 miliardów dolarów z Korei i 650 miliardów dolarów z Japonii”.
Wszystkie te umowy zawarte przez Trumpa zostaną wtedy anulowane.
BEN NORTON : Cóż, Michaelu, myślę, że to idealne zakończenie. Bardzo dziękuję, że tu jesteś.
Niestety, wygląda na to, że ta wojna będzie trwała, ale jestem pewien, że wkrótce zaproszę Cię ponownie, aby omówić globalny wpływ tego konfliktu bardziej szczegółowo. Dziękuję.
MICHAEL HUDSON : Nie mogę się doczekać. Dziękuję za zaproszenie.
Produkcja samochodów z przeznaczeniem na powiększanie zapasów na przyfabrycznych parkingach? To nie ma sensu. Lepiej wstrzymać pracę linii produkcyjnych w oczekiwaniu na zwiększenie liczby zamówień. Z problemem mierzy się obecnie największy producent samochodów w Europie. Grupa Volkswagen zaplanowała przymusowe postoje w swoich wybranych zakładach. Na określony czas stanie produkcja wybranych modeli samochodów elektrycznych.
Jako pierwsza zacznie fabryka Volkswagena w niemieckim Zwickau (przed laty miasto słynęło z produkcji m.in. Trabanta w czasach Niemieckiej Republiki Demokratycznej i państwowego przedsiębiorstwa VEB Sachsenring Automobilwerke Zwickau). Na tydzień stanie linia produkcyjna dość nowego modelu samochodu elektrycznego Audi Q4 e-tron. Przerwę zaplanowano od 6 października 2025 r. Otwartą kwestią pozostaje co stanie się z modelami Cupra Born i Volkswagen ID.3, które również zjeżdżają z linii montażowej w Zwickau. Docelowo ich produkcja zostanie przeniesiona do Wolfsburga.
Nie tylko elektryczne
W październiku wstrzymane zostaną także prace w zakładach Volkswagena w Dreźnie. Tam powstaje kompaktowy Volkswagen ID.3. Przynajmniej przez 5 dni potrwa przerwa w Hanowerze, który odpowiada za wytwarzanie modeli Volkswagen ID. Buzz oraz T7 Multivan.
Ograniczenia dotkną także fabrykę w Emden. Według Bloomberga rozważane jest skrócenie godzin pracy, a następnie zamknięcie linii produkcyjnych przynajmniej na kilka dni. To oznacza mniejsze dostawy takich samochodów jak Volkswagen ID.4 oraz ID.7. A to nie wszystko. Według Automotive News skrócony tydzień pracy będzie stosowany w słynnych zakładach w Osnabrueck (ponadto tygodniowy przestój w październiku). W dawnych przejętych od upadłego Karmann powoli kończy się produkcja takich samochodów jak Volkswagen T-Roc Cabriolet oraz dwóch modeli Porsche (Cayman i Boxster).
Słaby popyt i zwolnienia? Stellantis też ma problem
Skąd takie problemy? Automotive News oraz Bloomberg wspominają o słabnącym popycie, oraz rosnącej chińskiej konkurencji. Trudno także nie wspomnieć o planie naprawczym dla koncernu, co oznacza sukcesywne zmniejszanie mocy produkcyjnych w Europie (nawet o 700 tys. egzemplarzy). To zaś wiąże się z redukcją zatrudnienia. Z pracą w niemieckim koncernie pożegna się łącznie aż 35 tys. osób. Plan będzie stopniowo realizowany aż do 2030 r.
Wstrzymanie prac fabryk dotyczy nie tylko Grupy Volkswagen. Produkcję wybranych modeli samochodów zatrzymał także koncern Stellantis w kilku europejskich zakładach (wśród nich także i w Polsce). Na liście znalazły się takie modele jak Alfa Romeo Tonale, Dodge Hornet, DS 3, Fiat Panda oraz Opel Mokka.
Kryzys w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym. Volkswagen ogranicza produkcję, a Bosch Mobility do 2030 r. zwolni 13 tys. pracowników. W sumie w ciągu pięciu lat w pracę w branży straci do 100 tys. osób. W Niemczech dojdzie do bankructwa firm – prognozuje prezes niemieckiego instytutu badawczego DIW
Niemieccy giganci zwalniają tysiące osób. „Będziemy świadkami bankructw”
Agencja Bloomberga zwraca uwagę, że niemiecki przemysł motoryzacyjny cierpi z powodu spadku sprzedaży, wysokich kosztów pracy i energii oraz konkurencji z Chin. Niemcy zainwestowali miliardy euro w rozwój samochodów elektrycznych, ale zainteresowanie ich pojazdami jest mniejsze, niż oczekiwano.
Dlatego w całej branży dochodzi do cięć. Volkswagen ogłosił, że przez pięć lat zmniejszy liczbę pracowników o 35 tysięcy. Kilkanaście tysięcy osób straci pracę też w motoryzacyjnej gałęzi Boscha oraz w ZF Friedrichshafen – dostawca części samochodowych zwolni 14 tys. osób do 2028 r
Problemy niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego.
Agencja Bloomberga zwraca uwagę, że niemiecki przemysł motoryzacyjny cierpi z powodu spadku sprzedaży, wysokich kosztów pracy i energii oraz konkurencji z Chin. Niemcy zainwestowali miliardy euro w rozwój samochodów elektrycznych, ale zainteresowanie ich pojazdami jest mniejsze, niż oczekiwano.Dlatego w całej branży dochodzi do cięć. Volkswagen ogłosił, że przez pięć lat zmniejszy liczbę pracowników o 35 tysięcy. Kilkanaście tysięcy osób straci pracę też w motoryzacyjnej gałęzi Boscha oraz w ZF Friedrichshafen – dostawca części samochodowych zwolni 14 tys. osób do 2028 r.Gala ogólnopolskiego konkursu grantowego dla dziennikarzy i studentów dziennikarstwa – Voice Impact.
Cięcia czekają też pracowników Continentala (10,5 tys.), Audi (7,5 tys.), Schaefflera (4,7 tys.), Porsche (1,9 tys.) oraz w fabryce pojazdów elektrycznych Forda w Kolonii (1 tys.). Sytuacji nie poprawiają cła na samochody ciężarowe wprowadzone przez Donalda Trumpa. Po ich ogłoszeniu spadły akcje Daimler Truck oraz Tratona – spółki zależnej Grupy Volkswagen.Bloomberg, powołując się na dane niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA), podkreśla, że przez ostatnie dwa lata w niemieckiej branży motoryzacyjnej zlikwidowano już 55 tys. miejsc pracy.- Ogłoszenie znacznych zwolnień w firmie Bosch to dopiero początek poważnej restrukturyzacji przemysłowej w Niemczech. W najbliższych latach będziemy świadkami wielu kolejnych zwolnień, a także bankructw – ocenił Marcel Fratzscher, prezes niemieckiego instytutu badawczego DIW, cytowany przez Bloomberga.
PKB w dół!
W drugim kwartale roku PKB Niemiec skurczyło się o 0,3 proc. Gospodarka zachodniego sąsiada Polski jest w dołku.W porównaniu z innymi dużymi gospodarkami Unii Europejskiej Niemcy wypadają najsłabiej. W II kwartale roku PKB wzrósł w Hiszpanii o 0,7 proc., we Francji o 0,3 proc., a w całej UE o 0,2 proc. We Włoszech odnotowano spadek o 0,1 proc.
Grzegorz Braun był gościem na kanale „Dla Pieniędzy”. Prowadzący Paweł Sviniarskipytał kandydata Konfederacji Korony Polskiej (KKP) na prezydenta m.in. o kwestię sondaży, podatków i Unii Europejskiej.
„Mam psychofanów w GazoWni”
Grzegorz Braun został najpierw zapytany o kwestię poparcia i sondaży. Prowadzący program przypomniał o sondażu na stronie gazeta.pl, który usunięto, gdyż w nawet nieprzychylnym Braunowi medium wychodziło, że poparcie ma ogromne, na poziomie około 60 proc.. O szczegółach tej sytuacji przeczytacie poniżej.
– To był, ten sondażyk, który pan wspomina, niezły numer. Bo oni go zdjęli. I napisali, że „tak niereprezentatywne wyniki są tego sondażu, że kasują”. No ja mam najwyraźniej w GazoWni jakichś psychofanów albo ukrytych agentów. Brawo dla nich. Brawo dla nich – stwierdził Grzegorz Braun.
Sondaże to manipulacja, nie informacja
– Sondaże, jak widać, nie są narzędziem informacji tylko manipulacji. I mój przypadek […] dobrze ilustruje tę tezę – podkreślił prawicowy kandydat na prezydenta.
Dalej zwrócił uwagę, że „uporczywie” go nie ma w mediach i ma „zero sekund” czasu antenowego w mainstreamowych mediach.
– Rzeczywiście tak jest, że ten wyrok śmierci cywilnej na mnie wydany. Gdyby to był bojkot, to by od czasu do czasu jakiś mniej zorientowany funkcjonariusz frontu ideologicznego przez pomyłkę zaproponowałby mi udział w jakimś programie. Ale tu pomyłek nie ma. W związku z tym uważam, że to nie jest żadna teoria tylko praktyka spiskowa. To jest zmowa – ocenił lider KKP.
Dalej temat zszedł na podatki.
Zlikwidować podatki i wygasić ZUS
– Czy jest pan w stanie podać trzy przykłady podatków, które uważa pan, że są niepotrzebne i warto byłoby je na dzień dobry likwidować? – zapytał prowadzący rozmowę Paweł Sviniarski.
Jeszcze nim dokończono pytanie, Braun zaczął wyliczać, że chodzi o „PIT, CIT, podatki nienazywające się podatkami, wygaszenie ZUS-u”.
– Mówię o pilnej potrzebie wygaszenia ZUS-u. Mówię „wygaszenia”, to ważne zastrzeżenie, zobowiązania już zaciągnięte, z nich państwo musi się wywiązać. Ale nie wolno wciągać do piramidy finansowej, jaką jest ZUS, młodego pokolenia. Piramida finansowa przez Bismarcka zbudowana. No każdy Polak, który coś tam, prawda, mu się obiło uszy, no z tego prostego tego faktu powinien wnioskować, że jak Bismarck to wymyślił, to nie może być w tym niczego dobrego dla Polaków – powiedział kandydat KKP na prezydenta.
– No tak, Bismarck i Prusy w sumie nie tylko wymyślili ZUS, ale również wymyślili nowoczesną szkołę, do której chodzimy, 45-minutowe lekcje itd. Ale wracając do tego ZUS-u, Pan go by chciał likwidować i co za jego miejsce? Co by Pan zaproponował? Taki system jak np. w Stanach Zjednoczonych, że każdy odkłada na swoje konto emerytalne, a nie, że my jakby utrzymujemy pokolenia schodkowo? – zapytał Sviniarski.
Jaki system emerytalny?
– We wszystkich sprawach, chciałbym odnosić się do konkretnych problemów opierając się na ogólnych zasadach. Więc ogólna zasada jest taka, że ja odrzucam przymus. I jeżeli do jakiegoś rzekomego dobrodziejstwa trzeba zaganiać ludzi kijem i jeżeli trzeba wymuszać udział w jakichś znakomitych dla naszej przyszłości pogodnej starości rozwiązaniach, to z całą pewnością to nie jest dobre – odpowiedział Braun.
– Polacy zwłaszcza, którzy jednak ciągle jeszcze mimo tej okazji obróbki wielopokoleniowej przez komunę, eurokomunę. Polacy mają tę iskrę, ten instynkt wolności. Jeżeli jest coś dobrego, to znajdą drogę. Jeżeli jest coś dobrego, to nawet na przekór władzy, jakby ona zakazywała. Więc jeżeli jest element przymusu, to mnie się zapala czerwona lampka – kontynuował lider KKP.
– Czyli zostawić obywatelom indywidualnie sprawę w ich rękach, każdy zdecyduje za siebie, jak będzie chciał odkładać, tak odłoży? – dopytał Paweł Sviniarski.
– Panie redaktorze, po prostu to też jest rynek. To jest rynek usług. Ja uważam, że ubezpieczenia społeczne przymusowe są ciosem w nasz standard cywilizacyjny. Właśnie, wolnościowy, łaciński standard cywilizacyjny – odparł.
SCT to dyskryminacja
– Z tymi wszystkimi dobrymi zasadami jeszcze prawa rzymskiego, które zostały pobłogosławione przez chrześcijaństwo, przez Kościół katolicki. Zasada rozdzielenia władzy świeckiej, duchownej, zasada równości wobec prawa, a więc zakaz cywilizacyjny, zakaz segregacji, a więc projektów eugenicznych, nominowania jakichkolwiek grup na uprzywilejowane czy dyskryminowane – mówił Braun.
– Dzisiaj nasze życie zostało poddane systemowej segregacji. Przykład – strefa tak zwanego wolnego transportu, czystego transportu w Warszawie Śródmieściu zorganizowana przez pana stołecznego prezydenta Trzaskowskiego „Planeta Płonie”. Przecież to jest strefa dyskryminacji. Strefa dyskryminacji Polaków, którzy tam swoim nie najnowszym samochodem nie wjadą – wyjaśnił.
– Który może mieć mały silnik, palący o wiele mniej niż nowe V8 – zaznaczył Sviniarski.
Wolność i brak podatku dochodowego
– Ale nie wjedzie. Więc na tym przykładzie pokazuję, jestem zwolennikiem po prostu wolności we wszystkich kwestiach, które nie dotyczą ściśle bezpieczeństwa państwa i bezpieczeństwa życia ludzkiego. Z zasady wykluczam przymus i sprzeciwiam się dyskryminacji. A jeżeli tworzymy i następnie utrzymujemy system podatkowy, który różnicuje podatki w zależności od tego, na przykład jak jestem przedsiębiorczy, jak mi idzie, czy przypadkiem nie za dobrze? Bo jak za dobrze, to trzeba, żeby kosiarka mnie przy samej ziemi zgoliła. To jest dyskryminacja – stwierdził Braun.
– Ja jestem przeciwnikiem podatku od dochodów osobistych. Dlaczego? Dlatego, że oczywiście technicznie ten podatek przynosi zyski problematyczne dla budżetu, ponieważ koszta poboru, no to to właśnie sprawia, że zyski są mniejsze niż by to wynikało z okienka tam w rubryce w statystyce. Ale to przede wszystkim przecież jest system nadzoru, inwigilacji. To jest system, w którym władza urzędowo zagląda każdemu do kieszeni – wyjaśnił.
– Co by zrobił pan na przykład z brakiem CIT-u i PIT-u w budżecie w momencie, kiedy trzeba kierować państwem? To jest lwia część, która wpływa, tak? Bo podatki takie właśnie jak VAT, PIT, CIT to jest główny strumień… – pytał prowadzący, na co przerwał mu Grzegorz Braun.
Uwolnić polskich przedsiębiorców
– A zacznijmy się interesować tym, jakie strumienie i rzeki pieniądza wypływają z Rzeczpospolitej Polskiej – zauważył.
– Czyli co, wpierw przykręcamy wypływy, a potem można…? – pytał Sviniarski.
– Nie, luzujemy. Luzujemy, znosimy. Nie „obniżamy” tam, „ułatwiamy”, „upraszczamy”, tylko znosimy bariery dostępu do rynku dla MIŚ-ów, małych, średnich, mikro przedsiębiorców. Ja tutaj powtarzam sformułowanie, które podchwyciłem, bo mi się ono bardzo podoba. Pan Roman Kluska, legendarny przedsiębiorca, sponiewierany przez system. Tak właśnie mówić, znieść bariery dostępu. Dlaczego? Dlatego, że mali, średni, mikro przedsiębiorcy to jest sól tej ziemi. To są ci Polacy, którzy utrzymują nie tylko siebie, swoją rodzinę, ale także innym potrafią dać pracę. Ich trzeba wyzwolić z matni przepisów, norm. Oczywiście, że te normy nie są ustanawiane już w Warszawie. One są ustanawiane w Brukseli. Eurokołchoz je narzuca – podkreślił lider KKP.
– Z roku na rok tych norm jest coraz więcej… – powiedział
– Dyrektywa budynkowa, wie pan, okna trzyszybowe. Wyliczył mi to jeden kolega, któremu się chciało. Te okna trzyszybowe, wie pan, za ile lat się zwrócą? No, tam rodzinny domek. Za 80 lat. Za 80.
Więc to jest wszystko absurd. To jest wszystko… Eurokomuna to też komuna, tylko że na zielono i na tęczowo. Więc trzeba wyzwolić Polaka z matni, z sieci i zdjąć ten ciężar – wyjaśnił.
Wypowiedzieć unijne traktaty
– A myśli Pan, że to jest postulat realistyczny i faktycznie do wprowadzenia? Taka deregulacja PIT-u, CIT-u? Przecież nam Unia Europejska nie pozwoli. Bo tu gospodarka polska by tak eksplodowała, wszyscy by się przenieśli, wszystkie fabryki jakby zobaczyli, że nie ma u nas PIT-u, nie ma CIT-u – dopytywał Paweł Sviniarski.
– Łał! Widzi pan, jaki piękny plan? – zawołał wyraźnie podekscytowany Grzegorz Braun.
– Nie ma szans, żeby von der Leyen nam na to pozwoliła – stwierdził prowadzący rozmowę Paweł Sviniarski.
– A kto chce słuchać reichsführerin von Der Leyen? No ja nie – zapytał kandydat na prezydenta.
– Mamy przecież traktaty, które nam każą być podporządkowane – zauważył Sviniarski.
– To są zdradzieckie i głupie traktaty – ocenił Braun.
– Trzeba je wypowiedzieć? – zapytał Sviniarski.
– One są niekonstytucyjne. Trzeba stwierdzić ich niekonstytucyjność – zapowiedział lider KKP.
– Ale polscy politycy działają tak, że polska konstytucja jest podrzędna pod brukselską – zauważył prowadzący.
– Proszę pana, to to jest właśnie złamanie prawa – stwierdził kandydat na prezydenta.
Poniżej cała, półtoragodzinna rozmowa z Grzegorzem Braunem:
Najnowsze dane S&P Global wskazują na utrzymujący się kryzys w polskim sektorze produkcyjnym. Wskaźnik PMI w czerwcu 2024 roku pozostał na poziomie 45,0, co oznacza 26. miesiąc z rzędu spadku koniunktury. To rekordowo długi okres spowolnienia.
Sytuacja w polskim sektorze produkcyjnym nie ulega poprawie, co potwierdzają najnowsze dane opublikowane przez S&P Global. Indeks PMI (Purchasing Managers’ Index) dla polskiego przemysłu utrzymał się w czerwcu 2024 roku na poziomie 45,0, identycznym jak w maju. Wynik ten jest znacznie poniżej granicy 50,0 punktów, która oddziela wzrost od spadku aktywności gospodarczej.
Czerwcowy odczyt PMI oznacza, że polski sektor produkcyjny kurczy się nieprzerwanie od 26 miesięcy. Jest to najdłuższy okres spadku koniunktury od początku prowadzenia badań w 1998 roku.
Analitycy zwracają uwagę, że obecny wynik jest również niższy od średniej z całego okresu trwania kryzysu, która wynosi 45,5 punktu.
PMI dla Polski. Są nowe dane
Szczegółowa analiza składowych indeksu PMI pokazuje, że w czerwcu nastąpiło dalsze pogorszenie w obszarze produkcji. Tempo spadku było najszybsze od ośmiu miesięcy. Jednocześnie zaobserwowano nieco wolniejsze spadki w zakresie nowych zamówień, zatrudnienia i zapasów materiałów. Poprawa w obszarze czasu dostaw była mniej wyraźna niż w poprzednim miesiącu.
Popyt na polskie towary przemysłowe nadal słabnie. Nowe zamówienia spadają już 28. miesiąc z rzędu, co stanowi najdłuższy okres spadku w historii badania. Eksport również notuje spadki od rekordowych 28 miesięcy, przy czym szczególnie podkreślana jest słabość popytu z Niemiec – czytamy w raporcie S&P.
Utrzymujący się spadek popytu na polskie wyroby przemysłowe przekłada się na dalsze ograniczanie produkcji. Czerwiec był 26. z rzędu miesiącem spadku produkcji, co również stanowi rekord w historii badania. Co więcej, tempo spadku produkcji było najszybsze od ośmiu miesięcy.
„Kolejne znaczące pogorszenie warunków biznesowych”
Trevor Balchin, Dyrektor Ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence, komentując wyniki badania, podkreśla, że polski wskaźnik PMI nie zmienił się w stosunku do siedmiomiesięcznego minimum odnotowanego w maju, wskazując na kolejne znaczące pogorszenie warunków biznesowych. „Choć nowe zamówienia i zatrudnienie spadały nieco wolniej, zostało to zrównoważone przez głębszy spadek produkcji. Pomijając niewielki wzrost w maju, ceny produkcji spadają od kwietnia 2023 roku” – stwierdził.
Eksperci podkreślają, że utrzymujący się kryzys w polskim sektorze produkcyjnym może mieć poważne konsekwencje dla całej gospodarki. Długotrwałe spowolnienie w przemyśle może przełożyć się na ogólne tempo wzrostu gospodarczego, sytuację na rynku pracy oraz poziom inwestycji. Kluczowe będą działania rządu i banku centralnego mające na celu stymulowanie popytu i wspieranie przedsiębiorców w tym trudnym okresie.
W 2023 r. z polskiego rynku zniknęła najwyższa w historii liczba firm – aż 220 tys. Zawieszonych działalności gospodarczych było również najwięcej – 372,5 tys. – informuje „Puls Biznesu”.
Puls Biznesu” podaje statystyki, z których wynika, że „z Krajowego Rejestru Sądowego (KRS) wykreślono 23,5 tys. spółek – o 600 więcej niż w 2022 r. Z Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej (COIG) wykreślono również najwięcej w historii indywidualnych działalności gospodarczych – 196,5 tys.”.