Walka o jedyny w Polsce Podziemny Magazyn Ropy i Paliw [uzup.]


=========================

Umieszczam parę uwag inżynierów, pracowników tych magazynów. Oczywiście anonimowo, bo kto chce tracić pracę. md

===================

Jedyny w Polsce Podziemny Magazyn Ropy i Paliw o pojemności 6 mln m³, stanowiący państwowe rezerwy strategiczne.

Info od pracownika kopalni Solino:

„To co się teraz dzieje wokół kopalni Solino w Inowrocławiu, to jest po prostu jakiś koszmar o którym większość ludzi nie ma bladego pojęcia. Przecież te kopalnie to nie są zwykłe dziury w ziemi, z których sypie się sól na stół.

Pod ziemią w Inowrocławiu i Górze koło Janikowa znajdują się Podziemne Magazyny Ropy i Paliw. To są gigantyczne jaskinie, kilkaset metrów pod naszymi stopami. Sól nie przepuszcza żadnych płynów ani gazów, więc państwo polskie trzyma tam strategiczne rezerwy ropy, benzyny i diesla dla całego kraju.

Gdyby doszło do wojny, kryzysu geopolitycznego lub odcięcia dostaw z zagranicy, to właśnie stamtąd rurociągami tłoczona jest ropa do rafinerii w Płocku i Gdańsku.

I teraz zobaczcie, kto tu nagle wchodzi z butami. Niemiecki koncern K+S, … tak! dokładnie ten sam, który za chwilę ma budować w Janikowie spalarnię odpadów niebezpiecznych. Górnicy i związki zawodowe z Solino ryczą z bezsilności i protestują pod bramami, bo wielki biznes za naszymi plecami kombinuje, jak oddać kontrolę nad tą solą i rurociągami w ręce niemieckiego kapitału.

Oczywiście nikt w Orlenie nie jest głupi i nie podpisze papieru, że sprzedają magazyny ropy Niemcom, bo za to idzie się siedzieć. Gra toczy się sprytniej, czyli przez restrukturyzację i dzielenie firmy. Solino robi dwie rzeczy: pilnuje ropy i wydobywa solankę. A plan jest taki, żeby tę część solną i rurociągi odciąć od Orlenu i wpuścić tam jako zarządcę koncern K+S.

I tu dochodzimy do sedna sprawy, którego wielu mieszkańców nie rozumie, a górnicy doskonale znają. Te magazyny ropy nie mogą działać bez solanki i rurociągów. Aby wypompować ropę spod ziemi trzeba wpompować tam pod ogromnym ciśnieniem nasyconą solankę, która wypchnie paliwo do góry. I teraz najważniejsze: jeśli infrastruktura solna i rurociągowa Solino zostanie uzależniona od prywatnego, zagranicznego kapitału, to państwo polskie będzie miało ropę pod ziemią, ale technologia do jej wypompowania będzie należała do obcego prywatnego kapitału.

Czy Polska zachowa wtedy pełną niezależność operacyjną nad strategicznymi zapasami ropy w sytuacji kryzysowej?

Wygląda na to, że jeden wielki układ chce kontrolować naszą sól, rurociągi i strategiczne magazyny paliw pod Inowrocławiem, a w Janikowie chcą przejąć ogrzewanie domów i palić pod oknami przemysłową chemię i toksyczne odpady. Prawda jest taka, że nasze miasto zostało wessane w międzynarodową grę o miliardy, gdzie zdrowie mieszkańców Janikowa i bezpieczeństwo Polski są na szarym końcu.

Po spaleniu chemii w Janikowie zostaną tony toksycznych pyłów z filtrów. Niemiecki koncern K+S słynie w Europie z zarabiania miliardów na chowaniu najbardziej niebezpiecznych odpadów przemysłowych pod ziemię, w starych kopalniach soli. Jeśli położą łapę na Solino i naszej infrastrukturze solnej, będą mieli idealny, zamknięty biznes.”

Dla większości tutaj najważniejszy jest wątek gospodarczy. Czy zdajecie sobie sprawę CO tam będzie składowane?!


„Substancje niebezpieczne” brzmi zbyt łagodnie… „RADIOAKTYWNE ODPADY POCHODZĄCE Z ELEKTROWNI ATOMOWYCH” brzmi już zupełnie inaczej.

Szwaby pilnie szukają miejsc do składowania odpadów atomowych ponieważ „Asse”, stara kopalnia soli, gdzie do tej pory są składowane (tymczasowo) radioaktywne odpady, jest podtapiana od lat przez wody gruntowe!
Mają tam katastrofę ekologiczną. Muszą prędko wszystko usunąć! Zakwalifikowana do tego celu jest kopalnia żelaza „Konrad” w Salzgitter (2030 rok). Okazuje się jednak, że też nie jest idealna. Lokalizacja spotyka się więc z masowymi sprzeciwami i krytyką, ze względu na specyficzną geologię. Nie ma zatem 100% gwarancji, że zostanie oddana na te potrzeby.
Znalezienie/przeznaczenie stałego składowiska wyznaczono na rok 2070.

Składowanie odpadów radioaktywnych u nas, w państwie które nawet nie ma elektrowni atomowych jest niedorzeczne!
Co z niebezpiecznymi transportami CASTOR?
Co będzie, jeżeli okaże się, że kopalnia w Kłodawie, podobnie jak w Niemczech ich ASSE II, nie jest bezpiecznym miejscem? Co jeśli wystąpi woda?
Nikt nam nie pomoże!
Będziemy mieli KATASTROFĘ EKOLOGICZNĄ na niewyobrażalną skalę!


Co za nieRząd pozwala na składowiska odpadów z innych państw? Czy my jesteśmy ŚMIETNIKIEM EUROPY?
Kto pozwala na niszczenie naszego DOBRA NARODOWEGO jakim jest Kopalnia Soli w Kłodawie, z pokładami soli mającymi 200 mln lat? To najlepsza sól na świecie, zaraz obok himalajskiej! A w Lidlach, Biedrach i marketach mających niepolskich właścicieli tylko syfną wybielaną sól, bez jakichkolwiek wartości, można kupić!


Brońmy NASZEJ SOLI i NASZEJ POLSKIEJ ZIEMI!

Sprawa kopalni soli w Kłodawie łączy się z tematem kopalni Solino.

Co jest prawdą:

Pod Inowrocławiem i Górą są strategiczne magazyny ropy. Spółka IKS Solino (należy do Orlenu) od 1998 roku i oprócz solanki zajmuje się magazynowaniem ropy i paliw w kawernach po wydobyciu solanki. To jedyny w Polsce Podziemny Magazyn Ropy i Paliw o pojemności 6 mln m³, są tam państwowe rezerwy strategiczne.
Technologia działa na solance: żeby wypchnąć paliwo na powierzchnię, wtłacza się solankę na dno komory. Bez obiegu solanki magazyny nie działają.

Protest w Solino jest prawdziwy. Związkowcy z Solidarności prowadzą od 15 marca rotacyjny protest głodowy. Sami piszą: „IKS Solino jest nie tylko producentem soli i solanki, ale również ważnym elementem systemu bezpieczeństwa energetycznego Polski”. Domagają się programu rządowego dla kompleksu solnego.

K+S NIE kupuje Solino ani magazynów ropy. Niemiecki koncern K+S kupuje biznes solny od prywatnej polskiej firmy Qemetica czyli warzelnie w Janikowie (Polska) i Staßfurt (Niemcy) za 350-380 mln euro. Transakcja ma się zamknąć w Q1 2027.
Solino pozostaje w Grupie Orlen, a magazyn Góra w ogóle nie jest przedmiotem tej transakcji, jak punktują nawet komentatorzy: Niemcy nie przejmują ani Solino, ani strategicznych magazynów ropy.

K+S nie buduje spalarni w Janikowie.Spalarnię / instalację do odzysku energii z odpadów o wartości 1,5 mld zł i mocy 310 tys. ton rocznie buduje Qemetica Soda Polska wspólnie z firmą PreZero.

Paliwem mają być odpady nienadające się do recyklingu. To element transformacji, bo koszty energii to 70% kosztów produkcji sody. K+S nie ma z tym nic wspólnego.
Historia o chowaniu toksycznych pyłów pod ziemią w Solino. K+S faktycznie zarabia na składowaniu odpadów w kopalniach soli w Niemczech, ale nie ma żadnych dokumentów, że planuje to w Inowrocławiu.

O co więc chodzi naprawdę i skąd strach górników?


Problem jest realny, ale subtelniejszy. Solino i Qemetica żyją w symbiozie od 100 lat: Solino daje solankę do produkcji sody i soli warzonej w Janikowie. Qemetica po przetworzeniu zwraca sól.
Teraz Qemetica sprzedaje swój biznes solny Niemcom. A umowa solankowa podpisana za prezesury Obajtka w 2022 roku zobowiązała Solino do dostaw solanki przez 13 lat, a zabezpieczenie dostaw soli tylko na 3 lata. Ten krótszy okres właśnie minął.
Związkowcy z Solidarności alarmują więc, że „elementy systemu bezpieczeństwa surowcowego mają trafić pod kontrolę niemieckiego kapitału” i że państwo „biernie patrzy, jak przechodzą pod zagraniczną kontrolę”. Ich obawa jest następująca:

Jeśli nowy właściciel warzelni w Janikowie nie będzie chciał odbierać solanki z Solino, to Solino nie będzie mogło ługować nowych kawern, bez których Polska nie rozbuduje magazynów na ropę, gaz, a w przyszłości na wodór.

[Przed dwiema dekadami szukaliśmy z Witoldem Michałowskim magazynów na wodór. Ale – potrzeba tysiąc razy większych, jeśli myślimy o magazynach SEZONOWYCH. M . Dakowski]


Wtedy nie sprzedajemy ropy Niemcom, ale tracimy zdolność do rozwoju strategicznej infrastruktury.
Czyli, nie jest to „przejęcie z butami i kradzież ropy”, ale realny spór gospodarczy o łańcuch dostaw solanki, który ma znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego. Ten spór warto nagłaśniać.

=======================

Niemcy ostrzą sobie zęby na Solino. Czy stracimy magazyn na strategiczne rezerwy ropy?

Niemcy ostrzą sobie zęby na Solino. Czy stracimy magazyn na strategiczne rezerwy ropy?

Niemiecki kapitał jest gotowy do przejęcia kolejnej kluczowej polskiej firmy. W kopalni Solino, odpowiadającej za magazynowanie blisko połowy strategicznych rezerw ropy w kraju, od miesięcy trwa protest głodowy. Pracownicy alarmują: brak zdecydowanych działań sprawi, że nasze bezpieczeństwo energetyczne bezpowrotnie trafi w niemieckie ręce.

Wojciech Parol 19.07.2026 zero.pl//obajtek-w-solino-o-co-chodzi-w-strajku-glodowym-w-kopalni-chroniacej-polskie-rezerwy-ropy

Inowrocław, 09.07.2026. Europoseł Daniel Obajtek (2P) oraz wiceprezes PiS Przemysław Czarnek (P) podczas konferencji prasowej przed zakładem IKS Solino (fot. Agnieszka Bielecka / PAP)

  • Kopalnia Solino ma strategiczne znaczenie dla Polski. W solnych kawernach pod Inowrocławiem magazynowana jest znaczna część krajowych rezerw ropy naftowej i paliw.
  • Związkowcy alarmują o zagrożeniu dla przyszłości zakładu. Według protestujących bez nowych odwiertów i koncesji działalność kopalni może zostać ograniczona lub wygaszona w ciągu najbliższych lat.
  • Strajk głodowy w Solino trwa od marca. Część pracowników protestuje przeciwko planowanej sprzedaży aktywów niemieckiej firmie oraz domaga się inwestycji w dalszy rozwój kopalni.
  • Prezes kopalni Solino, Wojciech Kotlarek, odmówił wywiadu, nie przedstawiając szerzej swojego stanowiska wobec zarzutów i obaw zgłaszanych przez protestujących pracowników.
  • Bez odpowiedzi pozostaje pytanie: czy kopalnia, która jest fundamentem naszego bezpieczeństwa narodowego, zostanie przejęta przez niemiecki kapitał?
  • =================================

W ostatnich dniach zrobiło się niezwykle głośno o kopalni soli Solino w Inowrocławiu. Wszystko za sprawą Daniela Obajtka, byłego prezesa Orlenu i obecnego europosła, który niespodziewanie pojawił się na jej terenie. Polityk chciał osobiście wesprzeć górników prowadzących strajk głodowy przeciwko planom sprzedaży aktywów firmy Qemetica niemieckiemu koncernowi K+S.

Wizyta ta błyskawicznie przerodziła się w medialny spektakl. Między Obajtkiem a prezesem kopalni Wojciechem Kotlarkiem doszło do ostrej wymiany zdań oraz fizycznej szarpaniny. Gdy prezes próbował zablokować wejście i wezwał policję, były szef Orlenu oskarżył go o uderzenie i naruszenie nietykalności cielesnej. O co właściwie chodzi? Dlaczego sytuacja w kopalni Solino budzi tak intensywne emocje?

Czytaj też: Awantura w Solino. Szarpanina z udziałem Wojciecha Kotlarka i Daniela Obajtka

Wojna w kopalni Solino

Pod stopami mieszkańców Inowrocławia spoczywa gigantyczny, uśpiony skarb. Ponad kilkaset metrów pod ziemią, w hermetycznych, solnych jaskiniach, zmagazynowano paliwo na czarną godzinę. Mowa o blisko połowie strategicznych rezerw ropy naftowej w Polsce. To absolutny fundament naszego bezpieczeństwa energetycznego.

Tymczasem od marca w kopalni IKS Solino trwa dramatyczny protest głodowy, który w ostatnim czasie poparł Daniel Obajtek. Ludzie odmawiają przyjmowania posiłków, niektórzy z wycieńczenia trafili już do szpitala. Na miejscu, w samym sercu tego strategicznego klinczu, doszło do wojny domowej między związkami zawodowymi. Czy rzeczywiście grozi nam katastrofa – jak starają się przekonać protestujący – czy też mamy do czynienia ze zwykłą grą polityczną?

Spichlerz ukryty w soli: Jak działa Solino?

Zanim przyjrzymy się samej awanturze, warto wyjaśnić, czym w ogóle jest IKS Solino. To nie jest klasyczna kopalnia, w której górnicy z kilofami zjeżdżają windami na dół, by kruszyć bloki soli. Proces ten opiera się na technologii otworowej. W głąb ziemi wtłacza się wodę, która rozpuszcza złoża solne. Powstała w ten sposób solanka jest wypompowywana i sprzedawana do pobliskich zakładów chemicznych. Dla bezpieczeństwa kraju kluczowe jest jednak to, co zostaje pod ziemią po wypłukaniu soli – gigantyczne, puste komory zwane kawernami.

To tam, w całkowicie bezpiecznych i hermetycznych warunkach, przechowuje się strategiczne rezerwy ropy naftowej i paliw płynnych. Sól nie reaguje z paliwami, a setki metrów skały chronią te zasoby przed potencjalnym atakiem z powietrza czy konfliktem zbrojnym. Gdyby jutro całkowicie odcięto nam dostawy ropy z zagranicy, zgromadzone tu rezerwy mogłyby zasilać Polskę przez około trzy miesiące.

Czarna wizja Jerzego Gawędy: 10 lat do końca kopalni?

Liderem protestu głodowego jest Jerzy Gawęda, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w IKS Solino S.A. O co toczy się ta walka? Gawęda bije na alarm: obecne złoża solanki są na wyczerpaniu. Jeśli rząd i Orlen nie podejmą natychmiastowych decyzji o inwestycjach w nowe odwierty i pozyskiwaniu nowych koncesji, kopalnia przestanie istnieć w ciągu najbliższej dekady.

Co gorsza, od stycznia nie funkcjonuje wydział produkcji soli (dawna warzelnia). Zdaniem Gawędy, to dopiero początek katastrofy. Sprzedaż w 2014 r. firm odbierających solankę prywatnemu inwestorowi oraz wyłączenie ich infrastruktury z kategorii infrastruktury krytycznej pozbawiły te strategiczne zakłady państwowego parasola ochronnego.

Cyberatak na skrzynkę żołnierza. Wojsko ujawniło szczegóły incydentu

Kaczyński spotkał się z Morawieckim. Po 2,5 godziny rozmów padła deklaracja o jedności

Od kompromisu do rewolucji. Lewica odpowiada na blokadę w Pałacu Prezydenckim

Gawęda sugeruje, że cały dramat posiada tło geopolityczne. Blokowanie rozwoju Solino ma być jego zdaniem na rękę Niemcom i Rosjanom, którzy poprzez projekty takie jak Nord Stream chcieli kontrolować dystrybucję paliw i energii w Europie Środkowo-Wschodniej. Bez silnego, polskiego Solino, mamy stać się bezbronni i zależni od silniejszych sąsiadów. W swoich oskarżeniach posuwa się wręcz do zarzutów o nepotyzm w innych związkach zawodowych działających w Solino.

Murem za protestującymi: Stanowisko Daniela Obajtka

Jerzy Gawęda wyraźne wsparcie otrzymał od Daniela Obajtka. Były prezes Orlenu, a obecnie europoseł, jednoznacznie opowiedział się po stronie strajkujących pracowników, w pełni podzielając ich najbardziej niepokojące scenariusze. Obajtek publicznie alarmuje, że sytuacja w kopalni Solino to nie jest zwykły, lokalny konflikt pracowniczy, ale realna walka o uratowanie państwa przed katastrofą energetyczną. Jego zdaniem ewentualne oddanie kontroli nad tak strategicznym sektorem to potężny cios w suwerenność kraju.

W swoich wystąpieniach polityk stawia sprawę jasno i bezkompromisowo: „nie możemy doprowadzić, by przeszło to do Niemiec”. Obajtek przekonuje, że brak jasnej i zdecydowanej strategii obrony polskich interesów nieuchronnie doprowadzi do sytuacji, w której zagraniczny kapitał przejmie bezcenną infrastrukturę. Wspierając determinację protestujących, wielokrotnie podkreślał, że obrona kopalni to absolutna konieczność i polska racja stanu, od której nie wolno ustąpić ani na krok.

Mur milczenia: Jak zarząd Solino unika odpowiedzi

Narracja strony protestującej oraz stojącego za nimi Daniela Obajtka jest niezwykle alarmująca i maluje obraz nadchodzącej katastrofy. Jednak aby zachować pełny obiektywizm dziennikarski i nie stać się stroną w tym gorącym konflikcie, postanowiłem wysłuchać kontrargumentów drugiej strony.

\ Zwróciłem się więc bezpośrednio do prezesa kopalni Solino, Wojciecha Kotlarka.

Moje próby nawiązania merytorycznego dialogu zderzyły się jednak z biurokratycznym murem. Po rozmowie z Danielem Obajtkiem wysłałem oficjalnego maila z zaproszeniem na rozmowę do kierownictwa kopalni. W wiadomości wprost zaznaczyłem, że pracuję nad materiałem dla Kanału Zero, poznałem już argumenty byłego szefa Orlenu i zależy mi na oddaniu głosu zarządowi, oferując pełną przestrzeń do przedstawienia własnej perspektywy.

Pierwsza odpowiedź ze spółki ucinała temat krótkim tłumaczeniem, że rozmowa z prezesem jest w danym dniu niemożliwa z powodu natłoku jego obowiązków. Chcąc wyjść naprzeciw zarządowi, zaproponowałem elastyczne rozwiązanie – rozmowę online w dowolnym, wybranym przez prezesa dniu i o jakiejkolwiek godzinie. Niestety, w kolejnej wiadomości zwrotnej padło już tylko kategoryczne i ostateczne stwierdzenie: „niestety wywiad nie będzie możliwy”.

Taka postawa ze strony kierownictwa spółki o tak strategicznym znaczeniu budzi uzasadniony niepokój. W obliczu tak poważnych zarzutów i sporu o fundamentalnym znaczeniu dla kraju, elementarny profesjonalizm wymagałby chociażby przesłania odpowiedzi drogą mailową lub wyznaczenia rzecznika prasowego do obrony dobrego imienia firmy. Zamiast tego spotykamy się z całkowitym milczeniem. Trudno uciec od wrażenia, że ten mur ma na celu coś ukryć, a rzeczywista sytuacja w kopalni jest dla zarządu na tyle niewygodna, że prawda mogłaby wywołać potężny wstrząs wizerunkowy i społeczny.

Czy polski kapitał znowu przecieknie nam przez palce?

Obecna sytuacja w kopalni Solino to klasyczny i niestety dobrze znany z historii scenariusz. Istnieje ogromne ryzyko, że z powodu braku jasnej wizji rozwoju i zdecydowanego oporu, strategiczny dla nas rynek oraz potężne podziemne rezerwy zostaną bezpowrotnie zagospodarowane przez zagraniczną konkurencję, która tylko czeka na naszą bierność. Kiedy obcy kapitał przejmie kontrolę nad tym, co w polskiej gospodarce i energetyce kluczowe, my we własnym państwie będziemy mieli coraz mniej do powiedzenia.

Czytaj też: Daniel Obajtek przyznaje się do nepotyzmu i kumoterstwa w Orlenie

Zarząd Solino postanowił milczeć i umyć ręce od narastającego kryzysu, jednak tej sprawy nie da się po prostu przeczekać. Skoro gra toczy się o same fundamenty naszego bezpieczeństwa narodowego, odpowiednie służby państwowe powinny jak najszybciej prześwietlić cały ten proces.

Polska absolutnie nie może sobie pozwolić na to, aby kolejny kluczowy element rodzimego kapitału oraz strategicznej infrastruktury został bezkarnie oddany i przejęty przez Niemcy. Czas na zdecydowane działania i twardą obronę naszych interesów, zanim narodowy spichlerz energetyczny bezpowrotnie przecieknie nam przez palce.

Niemcom mają oddać Podziemne Magazyny Ropy i Paliw??

od Hubert Bednarz 

„To co się teraz dzieje wokół kopalni Solino w Inowrocławiu, to jest po prostu jakiś koszmar o którym większość ludzi nie ma bladego pojęcia. Przecież te kopalnie to nie są zwykłe dziury w ziemi, z których sypie się sól na stół. Pod ziemią w Inowrocławiu i Górze koło Janikowa znajdują się Podziemne Magazyny Ropy i Paliw. To są gigantyczne jaskinie, kilkaset metrów pod naszymi stopami. Sól ma to do siebie, że nie przepuszcza żadnych płynów ani gazów, więc państwo polskie trzyma tam strategiczne rezerwy ropy, benzyny i diesla dla całego kraju.

Gdyby doszło do wojny, kryzysu geopolitycznego lub odcięcia dostaw z zagranicy, to właśnie stamtąd rurociągami tłoczona jest ropa do rafinerii w Płocku i Gdańsku.
I teraz zobaczcie, kto tu nagle wchodzi z butami. Niemiecki koncern K+S, … tak! dokładnie ten sam, który za chwilę ma budować w Janikowie spalarnię odpadów niebezpiecznych.

Górnicy i związki zawodowe z Solino ryczą już z bezsilności i protestują pod bramami bo wielki biznes za naszymi plecami kombinuje, jak oddać kontrolę nad tą solą i rurociągami w ręce niemieckiego kapitału. Oczywiście nikt w Orlenie nie jest głupi i nie podpisze papieru, że sprzedają magazyny ropy Niemcom, bo za to idzie się siedzieć.

Gra toczy się sprytniej, czyli przez restrukturyzację i dzielenie firmy. Solino robi dwie rzeczy, pilnuje ropy i wydobywa solankę. A plan jest taki, żeby tę część solną i rurociągi odciąć od Orlenu i wpuścić tam jako zarządcę koncern K+S.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, którego wielu mieszkańców nie rozumie, a górnicy doskonale znają. Te magazyny ropy nie mogą działać bez solanki i rurociągów. Aby wypompować ropę spod ziemi trzeba wpompować tam pod ogromnym ciśnieniem nasyconą solankę, która wypchnie paliwo do góry. I teraz najważniejsze. Jeśli infrastruktura solna i rurociągowa Solino zostanie uzależniona od prywatnego, zagranicznego kapitału, to państwo polskie będzie miało ropę pod ziemią, ale technologia do jej wypompowania będzie należała do obcego prywatnego kapitału. I tutaj powstaje bardzo ważne pytanie, czy Polska zachowa wtedy pełną niezależność operacyjną nad strategicznymi zapasami ropy w sytuacji kryzysowej.
Wygląda na to, że jeden wielki układ chce kontrolować naszą sól, rurociągi i strategiczne magazyny paliw pod Inowrocławiem, a w Janikowie chcą nam przejąć ogrzewanie domów i palić pod oknami przemysłową chemię i toksyczne odpady. Prawda jest taka, że nasze miasto zostało wessane w międzynarodową grę o miliardy, gdzie zdrowie mieszkańców Janikowa i bezpieczeństwo Polski są na samym szarym końcu.
Niestety, przeżywamy dziś największy dramat. Sprzedajemy dosłownie wszystko, co mamy, a ludzie zamiast patrzeć na ten gigantyczny problem, wolą patrzeć na barwy partyjne. Obrzucamy się w komentarzach błotem i wyzywamy, bo pod bramę Solino przyjechał ten czy tamten polityk. (…)

I na koniec jeszcze ciekawostka. Po spaleniu chemii w Janikowie zostaną tony toksycznych pyłów z filtrów. Gdzieś trzeba je podziać. A wiecie, z czego słynie w Europie niemiecki koncern K+S? Z zarabiania miliardów na chowaniu najbardziej niebezpiecznych odpadów przemysłowych pod ziemię, w starych kopalniach soli. Jeśli położą łapę na Solino i naszej infrastrukturze solnej, będą mieli idealny, zamknięty biznes. Dalej uważacie, że wszystko jest okej?”

od Hubert Bednarz 

Chiny: Demonstracyjny projekt magazynowania wodoru w kawernach solnych.

[Z Witoldem Michałowskim proponowaliśmy to rządowi trzy dekady temu. Było to już wtedy wykonalne. Na głuche uszy. Mirosław Dakowski]

02.05.2026/ 17.03.4724 Pierwszy w Chinach demonstracyjny projekt magazynowania wodoru w kawernach solnych.

Pierwszy w Chinach demonstracyjny projekt magazynowania wodoru w kawernach solnych o pojemności miliona metrów sześciennych jest już gotowy w Pingdingshan, w prowincji Henan w środkowych Chinach.

Projekt jest postrzegany jako kluczowy krok w rozwiązaniu problemu magazynowania wodoru na dużą skalę i przy niskich kosztach, a także wyznacza nowy etap w rozwoju chińskiego łańcucha wodorowego – integrując produkcję, magazynowanie, transport i wykorzystanie w spójny ekosystem przemysłowy.

Kawerna ma na celu magazynowanie 1,5 miliona metrów sześciennych wodoru.

Posted on

Zalety akumulatorów litowo- żelazowo-fosforanowych.

[Uwaga: To reklama producenta, więc…- właśnie, uwaga. md]

https://kon-tec.eu/blog/poradniki/kompendium-wiedzy-nt-akumulatorow-lifepo4-od-kon-tec

Kompendium wiedzy nt. akumulatorów LiFePO4 od Kon-TEC

W poniższym artykule zebraliśmy podstawowe informacje na temat akumulatorów litowo-żelazowo- fosforanowych. Zachęcamy do przeczytania odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące akumulatorów LiFePO4.

Akumulator litowo-żelazowo-fosforanowy (LiFePO4) – co to?

To rodzaj akumulatora elektrycznego. Charakteryzuje się lepszą żywotnością i większym bezpieczeństwem niż akumulatory litowo-jonowe. Akumulatory LiFePO4 zyskują na znaczeniu przede wszystkim ze względu na dynamiczny rozwój rynku samochodów elektrycznych. Są też chętnie wybierane przez właścicieli camperów czy jachtów.

Zalety akumulatorów LiFePO4

Bezpieczeństwo, wysoka wydajność i długa żywotność – to główne zalety akumulatorów litowo- żelazowo-fosforanowych. Choć LiFePO4 często mają wyższą cenę, ostatecznie, biorąc pod uwagę, cały okres eksploatacji produktu, minimalną konieczność konserwacji, rzadkie wymiany, są one opłacalną inwestycją i inteligentnym rozwiązaniem długoterminowym.

Czy akumulatory LiFePO4 są bezpieczne?

Tak. Ze względu na swój skład chemiczny, akumulatory LiFePO4 są bezpieczne. Oparte na fosforanach oferują stabliność termiczną i chemiczną, co gwarantuje wzrost bezpieczeństwa w stosunku do baterii litowo-jonowych. Zastosowane w bateriach LiFePO4 ogniwa litowo-fosforanowe są niepalne. W przypadku niebezpiecznych zdarzeń losowych, takich jak np. kolizja czy zwarcie, LFP nie wybuchają ani nie zapalają się.

Czy akumulatory LiFePO4 są toksyczne?

Baterie LiFePO4 nie zanieczyszczają środowiska. Zawierają mniejsze ilości metali ziem rzadkich (w porównaniu do akumulatorów litowo-jonowych). Akumularory LiFePO4 są nietoksyczne.

Jak ładować akumulatory LiFePO4?

Do ładowania zaleca się używania dedykowanej ładowarki od producenta. Dopuszcza się stosowanie ładowarek od innych producentów, jednak stosujący musi mieć pewność kompatybilności sprzętu.
W przypadku akumulatorów LiFePO4 od Kon-TEC ładowarki posiadają własny procesor i technologię sterowania sygnałem PWM, która zapewnia wysoką sprawność i stabilność parametrów oraz niską emisję i energooszczędność. Ładowarki zapewniają pełne naładowanie akumulatora bez niebezpiecznego przeładowania. Jest to możliwe dzięki automatycznej kontroli prądu i napięcia ładowania.

Jaka jest żywotność akumulatorów LiFePO4?

Żywotność to liczba cykli ładowania-rozładowania-ładowania, które bateria może wytrzymać bez pogorszenia wydajności. Pojedynczy cykl ładowania to taki, w którym bateria jest rozładowywana od stanu pełnego naładowania, a następnie ponownie ładowana. Typowa żywotność baterii LFP to ok. 3500- 5000 cykli. W praktyce oznacza to, że akumulator działa optymalnie przez siedem do dziesięciu lat.
Dopiero po tym okresie następuje powolna degradacja.

Układ BMS – co to?

BMS to układ zarządzający działaniem akumulatora litowo-jonowego. Skrót pochodzi od nazwy w języku angielskim – Battery Management System.

Po co w akumulatorze system BMS?

Najważniejsza funkcja układu BMS to zabezpieczenie akumulatora przed przeładowaniem, które może prowadzić do trwałego uszkodzenia baterii lub wywołać niebezpieczne dla otoczenia skutki (takie jak pożar czy wybuch). Układ BMS zapewnia także równomierny stopień naładowania poszczególnych ogniw, co prowadzi do zbalansowania całego akumulatora. Te funkcje powodują wydłużenie żywotności akumulatora. Przyczyniają się także do efektywniejszego wykorzystania jego całkowitej pojemności.

BMS w akumulatorze – jak to działa?

W przypadku pasywnego systemu BMS, kiedy układ stwierdzi maksymalne naładowanie jednego z ogniw, rozprasza w postaci ciepła ewentualny ładunek nadmiarowy. W przypadku aktywnego systemu BMS, układ „przenosi” nadmiarowy ładunek na wspólną szynę. Pozwala to na transportowanie ładunku z ogniw naładowanych bardziej do tych naładowanych mniej. Zapewnia także szybki proces balansowania ogniwa.

Czym jest balanser i jak działa?

Balanser to urządzenie służące do utrzymywania na tym samym poziomie napięć akumulatorów, połączonych ze sobą w układzie szeregowym.
Gdy moc pojedynczego akumulatora nie jest w stanie zaspokoić naszych potrzeb, montujemy grupę akumulatorów razem. Zasada działania balansera polega na pomiarze napięć dwóch akumulatorów połączonych w magazyn energii, wyznaczeniu punktu środkowego szeregu akumulatorów oraz transferze energii z akumulatora o wyższym napięciu do akumulatora o niższym napięciu.

Czym jest magazyn energii?

Magazyny energii Kon-TEC to wysokiej jakości akumulatory LiFePO4. Służą magazynowaniu energii w budynkach mieszkalnych. To rozwiązanie umożliwiające przechowywanie zielonej, darmowej energii słonecznej lub obniżające koszt energii z sieci w szczycie zapotrzebowania. Produkty te sprawdzają się również się w przypadku zasilania awaryjnego. Zapewniają normalną pracę budynku mieszkalnego nawet w przypadku braku zasilania z sieci lub złej pogody.
 

Czym jest głębokość rozładowania akumulatora i ile wynosi w przypadku baterii LiFePO4?

Z angielskiego depth of discharge (DoD) to poziom, do którego bateria może zostać rozładowana bez jej uszkodzenia. Głębokość rozładowania baterii LFP wynosi 100%. Akumulatory LiFePO4 to tzw. akumulatory do głębokiego rozładowania. Oznacza to, że można wykorzystać całą zgromadzoną w akumulatorze energię bez obaw o jego uszkodzenie.

Gdzie akumulatory LiFePO4 znajdują zastosowanie?

  • Zamienniki dla akumulatorów AGM/GEL
  • Kampery i nadwozia specjalistyczne
  • Specjalistyczne pojazdy elektryczne
  • Jachty i katamarany, houseboaty
  • Silniki elektryczne
  • Wózki i skutery inwalidzkie
  • Hybrydowe systemy fotowoltaiczne
  • Urządzenia magazynowania energii
  • Systemy podtrzymywania zasilania budynku
  • Turbiny wiatrowe
  • Oświetlenie awaryjne
  • Urządzenia i zabawki 12V
  • Źródło zasilania dla inwerterów 12V~/230V~

Dlaczego warto zainwestować w dobry akumulator LiFePO4?

Akumulatory LiFePO4 poszczególnych producentów różnią się między sobą przede wszystkim jakością wykorzystanych ogniw oraz elektroniki zabezpieczającej. Oba elementy mają olbrzymi wpływ na ostateczną rzeczywistą żywotność zakupionego akumulatora. Jeżeli faktycznie chcemy zainwestować w dość drogą technologię, jaką są akumulatory LiFePO4 ze względu na ich oczekiwaną długą żywotność, nie warto decydować się na półśrodki, kupując najtańszy model dostępny na rynku. Doświadczenie pokazuje, że niekoniecznie dotrzymują one deklarowanych parametrów użytkowych oraz eksploatacyjnych. Dlatego warto zainwestować w akumulatory renomowanych producentów, takich jak np. Kon-TEC. Inwestycja taka zwróci się z nawiązką. Dobry akumulator LiFePO4 można bezproblemowo użytkować przez wiele lat.

Polską energetyką rządzą durnie – urzędnicy (MRiT). Blokują magazyny energii.

MRiT zatrzyma polskie magazyny energii. Jak deregulacja ograniczy ich rozwój?

energetyka/mrit-zatrzyma-polskie-magazyny-energii

13 czerwca Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT) opublikowało projekt rozporządzenia dotyczącego warunków technicznych, jakim mają podlegać budynki oraz ich usytuowanie. Propozycja ministerstwa znacząco wpływa na magazyny energii m.in. podniesie koszty ich instalacji nawet o 40-60 proc. czy zakaże instalacji w pomieszczeniach, w których mogą przebywać ludzie albo wręcz uniemożliwi ich montaż.

Jak zaznacza Paweł Lachman, prezes zarządu PORT PC: “Obostrzenia obecnie proponowane przez MRiT są zdecydowanie przesadzone i nieadekwatne do skali zagrożenia”.

Magdalena Melke: 13 czerwca MRiT opublikowało projekt rozporządzenia, według którego magazyny o pojemności do 20 kWh będą zwolnione z pozwolenia na budowę. Wydawałoby się, że jest to dobra wiadomość w kontekście deregulacji i wspierania branży magazynów energii?

Paweł Lachman, prezes zarządu PORT PC:

Stwierdzenie, że jest to „deregulacja”, wydaje się dużym uproszczeniem, a wręcz jest odwrotnie. Domowe magazyny energii nie podlegały konieczności pozwolenia na budowę. Magazyny energii, w tym te o pojemności powyżej 10 kWh, nie są jeszcze standardem, jednak biorąc pod uwagę to, jak drastycznie spadły ceny tych urządzeń w ostatnich latach, możemy się spodziewać, że niedługo staną się one standardowym rozwiązaniem domowym pozwalającym na rozwój energetyki prosumenckiej. Przyspieszą go nie tylko na poziomie domów jednorodzinnych, lecz także innych budynków np. komercyjnych.

Z tej perspektywy, wprowadzenie wymagania pozwolenia na budowę przy instalacji magazynów energii znacząco ograniczy liczbę osób, które będą chciały zastosować tego typu rozwiązanie we własnym domu. Chciałbym podkreślić, że w ciągu ostatnich 10 lat ceny magazynów energii spadły niemal ośmiokrotnie i widzimy ciągle potencjał do kontynuacji tego trendu – tym bardziej, że sprzyja temu coraz większa skala ich produkcji oraz rosnąca pojemność.

Dodatkowo, przepis proponowany przez MRiT nie nadąża za rzeczywistym rozwojem technologii produkcji, np. w zakresie wykorzystania w magazynach energii właściwie niepalnych technologii LFP [litowo-żelazowo-fosforanowe md] . Można też odnieść się do badań niemieckich, gdzie rzeczywista palność magazynów energii porównywana jest do pozostałych sprzętów AGD. Tymczasem projekt WT 2025 narzuca te same bardzo rygorystyczne wymagania niezależnie od rzeczywistego poziomu ryzyka. Nie różnicuje się np. magazynów LFP, które są niepalne, od innych rozwiązań. Obowiązek stosowania czujek dymu, samoczynnych urządzeń gaśniczych czy BMS bez określenia normy – to przykłady nadmiernej regulacji oderwanej od praktyki i dostępnych technologii.

I kolejny istotny argument. Magazyny będą niedługo motorem napędowym transformacji energetycznej budownictwa: ułatwią efektywną elektryfikację w kontekście dużego udziału energii pochodzącej z OZE (nawet do 60 proc. w skali rok w przypadku ogrzewania, ciepłej wody czy energii elektrycznej w domach jednorodzinnych). Jeśli jednak ich przyszłym użytkownikom zaczniemy stawiać tak drastyczne wymagania formalne, to znacząco osłabimy ten potencjał.

Aktualnie nie jest wymagane żadne pozwolenie, aby użytkować magazyn energii, jednak według proponowanego rozporządzenia jego instalacja może być znacznie utrudniona. Magazyny powyżej 10 kWh montowane wewnątrz budynków będą wymagały m. in. umieszczenia w wydzielonym technicznie pomieszczeniu o odpowiedniej odporności ogniowej, obowiązkowej czujki dymu, sygnalizacji pożarowej czy stałego, samoczynnego urządzenia gaśniczego.

Czy takie obostrzenia są konieczne dla obiektów tego typu, skoro akumulator w aucie elektrycznym najczęściej ma pojemność 60 kWh lub wyższą i jest zaparkowany w zwykłym garażu?

Jeżeli przyjrzymy się pojemności typowego domowego magazynu energii (10 kWh), wówczas zwykły, 5-cio litrowy kanister z benzyną znacznie przewyższa go pod tym względem (ok. 50 kWh). Dopuszczalne do przechowania 30 kg peletu drzewnego to 150 kWh energii. Sam samochód elektryczny stojący w garażu ma baterię 40-50 kWh. Naturalnie takie porównania są pewnym uproszczeniem, jednak ukazują absurdy proponowanych przez ministerstwo rozwiązań.

Jeśli mówimy o specjalnego rodzaju zabezpieczeniach już przy 10 kWh, wówczas znacząco ograniczamy rozwój tej technologii – jeśli nie uniemożliwiamy. Zakłada się przy tym, że magazyn energii jest technologią palną, pomimo rozpowszechniania technologii LFP oraz wbudowanych systemów zabezpieczeń, chroniących przed ryzykiem.

Zwróćmy również uwagę na nierówne traktowanie technologii. Z 30 tys. pożarów budynków w Polsce, blisko 1 tys. to pożary sadzy w kominach, a niemal 2 tys. powodują kotły na paliwa stałe. Nie słyszymy jednak o sytuacjach, w których ministerstwo chciałoby wprowadzić rozporządzenie wymagające specjalnego pozwolenia na zamontowanie kotła grzewczego.

Czy Pańskim zdaniem projekt rozporządzenia “broni się” merytorycznie?

Obostrzenia obecnie proponowane przez MRiT są zdecydowanie zbyt wysokie, szczególnie w kontekście zmian technologicznych, jakie dokonują się w sektorze magazynów energii oraz oceny ryzyka stosowania tych urządzeń w budynkach. W mojej opinii kształt ustawy wynika z braku wiedzy oraz obaw dotyczących nowej technologii.

Rozporządzenie MRiT to dobitny przykład nierównego traktowania technologii – tym bardziej szkodliwego, że magazyny energii są jednym z kluczowych elementów zielonej transformacji w budynkach. Gwarantują nam efekt synergii przy upowszechnianiu pomp ciepła, samochodów elektrycznych i zwiększaniu udziału OZE w systemie.

Przewidujemy, że boom fotowoltaiczny nastąpi m.in. dzięki szerokiemu zastosowaniu magazynów energii. Z punktu widzenia strategii UE, ukierunkowanie inwestycji na energetykę prosumencką jest jednym z najbardziej obiecujących i zgodnie z analizami może zapewnić do 30-40 proc. energii produkowanej i zużywanej w przyszłości w Polsce.

Chciałabym, żeby to wybrzmiało: rozumiem, że magazyny energii nie stanowią poważnego zagrożenia z perspektywy bezpieczeństwa pożarowego?

Nowe technologie magazynów energii w niedalekiej przyszłości będą całkowicie bezpieczne. Nieustannie trwają prace nad nowymi rozwiązaniami, ponieważ – m.in. ze względu na samochody elektryczne – powstaje wiele projektów mających zapewnić większe bezpieczeństwo użytkowania i zmianę chemii baterii elektrycznych. Widoczny progres w zakresie obniżania cen powoduje, że wkrótce konsumenci będą chcieli zabezpieczyć się przed możliwymi awariami zasilania poprzez zakup magazynu energii.

Przejdźmy do aspektów finansowych. O ile mogą się zwiększyć koszty instalacji magazynów energii w wyniku zaproponowanych przepisów?

Według mojej wiedzy, rozporządzenie MRiT może spowodować wzrost kosztów nawet o 40-60 proc w przypadku małych magazynów. Jednak w praktyce wiele zapisów czyni montaż magazynów o pojemności powyżej 10 kWh niemal niemożliwym – np. wymóg wydzielonego pomieszczenia technicznego tylko dla magazynu, co w budownictwie jednorodzinnym jest kompletnie nierealne. Ogranicza to inwestycje nie tylko kosztowo, ale również formalnie – np. poprzez brak możliwości spełnienia wymogów w istniejących budynkach. Dużym problemem będzie zapewne dodatkowe zniechęcenie potencjalnych prosumentów, wynikające z piętrzenia przed nimi problemów administracyjnych i biurokratycznych. To wszystko będzie miało to bardzo negatywne skutki nie tylko dla sektora magazynów energii, lecz również dla rozwoju OZE, energetyki prosumenckiej i postępu elektryfikacji w Polsce.

W jaki sposób zmieniliby Państwo przepisy zaproponowane w rozporządzeniu? Czego Państwu jako sektorowi brakuje, czy MRiT odpowiada na Wasze zapytania?

Powstają inicjatywy sektorowe, w których również uczestniczymy, jak chociażby wystosowanie listu otwartego do Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Nie chcę ujawniać jeszcze szczegółów tej sprawy, lecz możemy się ich spodziewać w ciągu najbliższych dni.

Nie zapominajmy, że przepisy przeciwpożarowe są domeną państwa członkowskiego, w związku z czym nie ograniczają nas rozporządzenia ani dyrektywy unijne. Musimy więc wypracować własny kompromis, który gwarantując bezpieczeństwo użytkowe, nie ograniczy jednocześnie rozwoju tej wartościowej technologii.

Czy ministerstwo kontaktowało się z Państwem przed stworzeniem projektu rozporządzenia?

Z tego co wiem, nie. Tym bardziej jesteśmy zdziwieni proponowanym rozporządzeniem. Co więcej, projekt nie definiuje nawet czym jest magazyn energii – czy obejmuje tylko część akumulatorową, czy również falownik. Takie nieprecyzyjne zapisy będą generować problemy interpretacyjne i techniczne, np. dla systemów typu „all in one”, gdzie odłączenie części obwodów nie jest technicznie możliwe.

Magazyny energii stanowią fragment układanki zielonej transformacji i przedstawione rozwiązanie jest działaniem przeciwko energetyce rozproszonej. Tymczasem istotą zachodzących zmian jest jak największe zbliżenie energetyki do indywidualnych konsumentów, zwiększenie jej rozproszenia oraz efektywności.

Świetnie ilustruje to następujący przykład: dziś, aby móc statystycznie zużyć w naszych domach pewną ilość energii, tracimy 2 razy taką ilość w systemie ogólno-energetycznym. Oznacza to, że efektywność energetyczna naszego całego systemu energetycznego wynosi ok. 1/3. Natomiast efektywna elektryfikacja i energetyka prosumencka korzystają z technologii, które cechuje o wiele większa efektywność, sprawiając, że nie tracimy tak wiele energii. Zarówno samochody elektryczne, jak i pompy ciepła są co najmniej trzykrotnie bardziej efektywne niż ich odpowiedniki spalinowe. Magazyny są niezwykle istotnym elementem całości układanki – bez ich udziału, zielona transformacja w budynkach się zatrzyma.

Ministerstwo, niestety, nie przedstawiło nam wcześniej propozycji przygotowywanych zmian, jednak − z tego co obserwujemy jest spora szansa, że MKiŚ wesprze nasze uwagi, a samo MRiT ponownie analizuje przedstawiony projekt.

Proszę powiedzieć, jaki obecnie jest stan magazynów energii w Polsce jeśli chodzi o rządowe wsparcie i zainteresowanie prosumentów? Ile potrzeba magazynów, aby wesprzeć rozwój OZE?

W tym zakresie możemy brać przykład od naszych niemieckich sąsiadów, gdzie ponad 70-80 proc. fotowoltaiki domowej jest montowana razem z magazynami energii. Jestem przekonany, że w interesie polskiego rządu i Polskich Sieci Elektroenergetycznych jest upowszechnienie podobnego modelu. Zdecydowanie pomocnym okazał się program „Mój Prąd”. Tu trzeba jasno powiedzieć, że dopiero połączenie fotowoltaiki z magazynem energii zapewnia spory sens ekonomiczny i technologiczny w kontekście aktualnego systemu rozliczeń energii z fotowoltaiki.

Dziękuję za rozmowę.

Nowe przepisy mogą wejść w ciągu kilku miesięcy, obecnie znajdują się na etapie opiniowania. Termin zgłaszania uwag mija już 13 lipca.

Iran sensownie w dziedzinie odnawialnych źródeł energii; synergia energii słonecznej i wodnej

Solar-hydro-synergy

Iran przygotowuje się do radykalnej zmiany swojego krajobrazu energetycznego, realizując strategię mającą na celu rozbudowę potencjału energii odnawialnej, łącząc niezawodność energii wodnej z rosnącym potencjałem energii słonecznej.

W kraju, który od dawna opiera się na paliwach kopalnych, decyzja o zintegrowaniu energii słonecznej z istniejącą infrastrukturą zapór wyraźnie wskazuje na zwrot w stronę bardziej zrównoważonej przyszłości energetycznej.Najnowsza inicjatywa rządu, która zakłada budowę elektrowni słonecznych obok zapór wodnych, wykorzystuje zasoby naturalne Iranu i istniejącą infrastrukturę.

Projekt ten, łączący innowacyjne pomysły i praktyczne rozwiązania, ma poprawić stabilność sieci, ograniczyć emisję dwutlenku węgla i pomóc krajowi osiągnąć ambitne cele energetyczne. Strategia Iranu opiera się na prostej, ale potężnej koncepcji: synergii. Rząd niedawno podpisał Memorandum of Understanding (MoU) z Iranian Renewable Energy and Electricity Efficiency Organization (SATBA) w celu budowy elektrowni słonecznych w strategicznych miejscach zapór w całym kraju.

Przedstawiciele władz podkreślają, że łącząc energię słoneczną z energią hydroelektryczną, Iran może skutecznie włączyć odnawialne źródła energii do swojego miksu energetycznego, zmniejszając jednocześnie zależność od paliw kopalnych.

Irańska rewolucja w dziedzinie odnawialnych źródeł energii dzięki synergii energii słonecznej i wodnej

Pierwsza irańska pływająca elektrownia fotowoltaiczna została otwarta w zakładach petrochemicznych Mahabad w sierpniu 2020 r.Iran przygotowuje się do radykalnej zmiany swojego krajobrazu energetycznego, realizując strategię mającą na celu rozbudowę potencjału energii odnawialnej, łącząc niezawodność energii wodnej z rosnącym potencjałem energii słonecznej.

W kraju, który od dawna opiera się na paliwach kopalnych, decyzja o zintegrowaniu energii słonecznej z istniejącą infrastrukturą zapór wyraźnie wskazuje na zwrot w stronę bardziej zrównoważonej przyszłości energetycznej.Najnowsza inicjatywa rządu, która zakłada budowę elektrowni słonecznych obok zapór wodnych, wykorzystuje zasoby naturalne Iranu i istniejącą infrastrukturę.Projekt ten, łączący innowacyjne pomysły i praktyczne rozwiązania, ma poprawić stabilność sieci, ograniczyć emisję dwutlenku węgla i pomóc krajowi osiągnąć ambitne cele energetyczne.

Strategia Iranu opiera się na prostej, ale potężnej koncepcji: synergii. Rząd niedawno podpisał Memorandum of Understanding (MoU) z Iranian Renewable Energy and Electricity Efficiency Organization (SATBA) w celu budowy elektrowni słonecznych w strategicznych miejscach zapór w całym kraju. Przedstawiciele władz podkreślają, że łącząc energię słoneczną z energią hydroelektryczną, Iran może skutecznie włączyć odnawialne źródła energii do swojego miksu energetycznego, zmniejszając jednocześnie zależność od paliw kopalnych.

Rola odnawialnych źródeł energii w przyszłości dylematu energetycznego Iranu

Zasoby odnawialnych źródeł energii, takich jak energia słoneczna, wiatrowa, biomasa i energia geotermalna, w Iranie są tak duże, że ich rozwój i ekspansja są nieuniknione. Celem jest wygenerowanie 500 megawatów nowej mocy słonecznej, co stanowi istotny krok w kierunku osiągnięcia szerszych celów Iranu w zakresie energii odnawialnej. Biorąc pod uwagę dużą liczbę słonecznych dni w Iranie, energia słoneczna jest w wyjątkowej sytuacji i może zapewnić krajowi niezawodne i zrównoważone źródło energii. Jednakże być może najbardziej nowatorskim aspektem tej transformacji energetycznej jest przejście na pływające elektrownie słoneczne.

W obliczu gwałtownie rosnących cen gruntów w ośrodkach miejskich potrzeba alternatywnych lokalizacji dla farm słonecznych nigdy nie była bardziej pilna. Iran, który zmaga się z podobnymi ograniczeniami, zwraca się ku swojej rozległej sieci tam i zbiorników jako potencjalnym miejscom dla pływających systemów fotowoltaicznych (PV).Kraj uruchomił już pilotażowy projekt pływającej energii słonecznej w Mahabad Petrochemical Company, wykorzystując krajowe konstrukcje pływające. Ten początkowy sukces otwiera drogę do projektów na większą skalę i jest przykładem rosnącej wiedzy eksperckiej kraju w zakresie energii odnawialnej.

Pływający model solarny eliminuje potrzebę drogiego terenu w pobliżu ośrodków zaludnienia. Te elektrownie mogą być umieszczane na zbiornikach- pontonach, co zmniejsza potrzebę kosztownej infrastruktury przesyłowej i łagodzi problemy, takie jak gromadzenie się pyłu, które utrudnia wydajność farm słonecznych na pustyni. Korzyści środowiskowe płynące z pływającej energii słonecznej są znaczące, szczególnie dla kraju takiego jak Iran, który zmaga się zarówno z niedoborem wody, jak i surowym klimatem. Umieszczając panele słoneczne na zbiornikach wodnych, Iran może znacznie ograniczyć parowanie wody ze swoich zbiorników.Pomaga to nie tylko oszczędzać cenne zasoby wody, ale także zwiększa ogólną wydajność paneli słonecznych, ponieważ chłodzenie wodą może zwiększyć ich wydajność o 5–10%.

Z perspektywy ekonomicznej pływające ogniwa słoneczne mogą być bardziej opłacalnym rozwiązaniem dla rosnącego zapotrzebowania Iranu na energię. Dzięki swojej zdolności do zwiększania wydajności, zmniejszania parowania wody i oferowania bardziej zrównoważonego źródła energii, pływające ogniwa słoneczne mogą ostatecznie pomóc obniżyć koszty produkcji energii elektrycznej w dłuższej perspektywie, przyczyniając się do długoterminowej stabilności energetycznej kraju.Jednym z najbardziej przekonujących aspektów tej inicjatywy jest potencjalna synergia między energią słoneczną i energią hydroelektryczną.Iran ma długą historię wytwarzania energii wodnej. Irańska Spółka Rozwoju Wody i Energii odpowiada za ponad 70% elektrowni wodnych w kraju.Te elektrownie tradycyjnie zapewniały niezawodne i stałe źródło energii. Jednak rozwój nowych projektów hydroelektrycznych zwolnił w ostatnich latach z powodu ograniczeń finansowych i innych wyzwań, głównie suszy.

Łącząc energię słoneczną z energią hydroelektryczną, Iran mógłby zmniejszyć problemy z niestabilnością dostaw, które zwykle dotykają odnawialne źródła energii.Energia słoneczna jest generowana w ciągu dnia, podczas gdy energia wodna może zapewnić stały przepływ energii elektrycznej w nocy. Ta uzupełniająca się relacja może pomóc ustabilizować sieć, zapewnić bardziej spójne zasilanie i zwiększyć ogólną odporność systemu energetycznego. Ponadto w porze suchej, gdy poziom wody w zbiornikach hydroelektrycznych jest niski, produkcja energii słonecznej mogłaby pomóc zrekompensować zmniejszoną produkcję energii przez elektrownie wodne.

Z drugiej strony, w porze deszczowej, gdy produkcja energii słonecznej jest ograniczona, elektrownie wodne mogłyby przejąć pałeczkę. Ta synergia mogłaby zapewnić bardziej niezawodny miks energetyczny i zwiększyć zdolność Iranu do zaspokajania zapotrzebowania na energię elektryczną przez cały rok.Pomimo obiecującego potencjału, ambicje Iranu w zakresie energii odnawialnej nie są pozbawione wyzwań. Złożoność techniczna pływających systemów solarnych przy zmiennych poziomach wody stwarza przeszkody inżynieryjne.

Dodatkowo koszty finansowe takich projektów są wyższe niż w przypadku farm słonecznych na lądzie, ponieważ wymagają specjalistycznych materiałów i procesów instalacyjnych. Ponadto, podczas gdy Iran jest bogaty w zasoby naturalne, zabezpieczenie niezbędnego kapitału na projekty energii odnawialnej na dużą skalę pozostaje poważnym wyzwaniem. Lata międzynarodowych sankcji i krajowych nacisków finansowych ograniczyły dostęp Iranu do inwestycji, co może opóźnić tempo rozwoju.Jednakże światowy sukces pływających systemów solarnych, którego przykładem są duże projekty realizowane w Chinach, Indiach i Korei Południowej, dowodzi wykonalności tej technologii.

Biorąc pod uwagę rosnące koszty gruntów i coraz większą presję na oszczędzanie zasobów wodnych, pływające panele słoneczne stają się kluczowym elementem rozwiązań energii odnawialnej na całym świecie.W tym kontekście inicjatywa Iranu, aby zintegrować pływające panele słoneczne ze strategią energii odnawialnej, stawia go na czele nowego trendu. Wykorzystując swoje ogromne zasoby wody i obfite światło słoneczne, Iran jest w dobrej pozycji, aby poczynić znaczące postępy zarówno w produkcji energii, jak i oszczędzaniu wody.Dostęp do strony internetowej Press TV można uzyskać również pod następującymi adresami www.presstv.co.uk

Odkryli:”: OZE-moga-stac-za-blackoutem-w-hiszpanii-i-portugalii

To OZE mogą stać za blackoutem w Hiszpanii i Portugalii

29.04.2025 tysol/oze-moga-stac-za-blackoutem-w-hiszpanii-i-portugalii

Od 12 godzin pod pełną parą pracują hiszpańscy śledczy i analitycy rynku energii, aby ustalić, co było faktycznym powodem pierwszego tak dużego w Europie blackoutu.

[Q… !!! – Pracę to mają inżynierowie elektrycy. To jest ważne, nie „śledczy„. md]

Wstępnie wykluczono atak terrorystyczny. Niemal na pewno nie był to sabotaż pracownika lub pracowników spółek energetycznych. Czy za problemem stoi miks energetyczny kraju Cervantesa? Liczby i eksperci sugerują, że to najbardziej prawdopodobne.

Ciemna żarówka. Brak prądu. Ilustracja poglądowa To OZE mogą stać za blackoutem w Hiszpanii i Portugalii

Ciemna żarówka. Brak prądu. Ilustracja poglądowa /

[raczej – głupio-propagandowa. Przecież „prąd” albo jest – albo go nima... MD]

Co musisz wiedzieć?

  • Wbrew medialnej narracji hiszpański operator sieci Red Electrica wykluczył cyberatak jako przyczynę blackoutu
  • Fotowoltaika stanowiła 59 proc. energii elektrycznej w Hiszpanii w momencie awarii
  • Unijne systemy energetyczne są połączone, więc Polsce również grozi blackout

Co wiemy na pewno?

Hiszpański operator sieci Red Electrica wykluczył cyberatak jako przyczynę, ale Sąd Najwyższy Hiszpanii oświadczył, że wszczyna dochodzenie w celu ustalenia przyczyny. Sądowi wtóruje premier Hiszpanii Pedro Sanchez, który zapowiada śledztwo prowadzone właśnie w tym kierunku. Niezależne postępowanie ma prowadzić również unijna administracja, co zapowiedział dzisiaj komisarz UE ds. energii Dan Jorgensen. Nie bez powodu – Hiszpańska sieć jest połączona z sieciami Francji, Portugalii, Maroka i Andory. Jej awaria – jak pokazał początek tygodnia – jest w stanie zaszkodzić nie tylko sąsiadom, ale w skrajnych przypadkach całej Unii Europejskiej.

Red Electrica po wstępnej analizie kryzysu poinformowała, że zidentyfikowała dwa incydenty utraty mocy, prawdopodobnie z elektrowni słonecznych, w południowo-zachodniej Hiszpanii, które spowodowały niestabilność systemu elektroenergetycznego i doprowadziły do zerwania połączenia z Francją.

System elektroenergetyczny załamał się, wpływając zarówno na systemy hiszpańskie, jak i portugalskie.

OZE są głównym podejrzanym

W momencie przerwy w dostawie prądu Hiszpania eksportowała energię do Francji i Portugalii. Eksport do Francji był bliski dostępnej mocy eksportu netto do godziny 10.00 czasu lokalnego. Według danych Red Electrica eksport do Francji zatrzymał się dwie godziny później.

Analitycy w Hiszpanii mówią dzisiaj, że najczęstszą przyczyną nieplanowanych przerw w dostawie prądu, które powodują przerwy w dostawie prądu na dużą skalę, są ekstremalne warunki pogodowe, takie jak burze, uderzenia piorunów lub silne wiatry. Jednak pogoda w momencie poniedziałkowego załamania była umiarkowana. Kolejne zagrożenie to awarie w elektrowniach, liniach dystrybucji energii, podstacjach lub innych częściach systemu. Jednak również tym razem nie wydarzyło się nic, co sugerowało podobną katastrofę.

Być może (mają to potwierdzić speckomisje powołane przez rząd w Madrycie) problemy wynikały z tego, że Hiszpania jest jednym z największych producentów energii odnawialnej w Europie, polegając na wietrze i słońcu w 43 proc. całkowitej energii, znacznie powyżej średniej światowej, jak pokazują dane z krajowego think tanku Ember, na które powołują się dzisiaj wszystkie światowe agencje prasowe.

Połowa prądu ma pochodzić ze Słońca

Fotowoltaika słoneczna stanowiła 59 proc. energii elektrycznej w Hiszpanii w momencie awarii, wiatr prawie 12 proc., energia jądrowa prawie 11 proc., a turbiny gazowe z cyklem kombinowanym – 5 proc. – informuje Red Electrica. Jednak w ciągu zaledwie pięciu minut w poniedziałek (28.04), produkcja energii słonecznej spadła o ponad 50 proc. do 8 gigawatów z ponad 18 GW, jak wykazały dane. Przyczyna tego spadku – jak na razie – jest nieznana.

Eksperci i źródła branżowe twierdzili, że przed awarią hiszpańska sieć działała z bardzo małą bezwładnością – chodzi o magazynowaną w dużej obracającej się turbinie parowej lub gazowej, napędzającej i obracającej generatory, która działa jak bufor, ponieważ może być szybko wykorzystana do kompensacji nagłych zmian popytu lub podaży. Jednak energia słoneczna nie spełnia w tym obszarze wymagań krajowej sieci elektroenergetycznej.

[Gnojku, kto cię do matury dopuścił? Magazyn energii to nie jest bezwładność kręcącej się turbiny Ty proponujesz zawracać kijem Wisłę!! Mirosław Dakowski]

W feralny poniedziałek około 5 proc. produkcji energii elektrycznej stanowiła produkcja energii elektrycznej z gazu. Produkcja energii z węgla jest stopniowo wycofywana w Hiszpanii i ma być zamknięta do końca grudnia. Największa elektrownia węglowa została zamknięta w zeszłym roku. [ A o MAGAZYNACH nie wspominają.. MD]

Poniedziałkowy krach wywołał debatę [sic!! md] na temat tego, czy zmienność dostaw energii słonecznej i wiatrowej sprawiła, że hiszpańskie systemy energetyczne są bardziej podatne na katastrofalne – jak pokazały ostatnie dwa dni – przerwy w dostawie.

Premier Sanchez zapewniał dzisiaj, że nie ma problemu z nadmiarem energii odnawialnej, dodając, że popyt w momencie blackoutu był stosunkowo niski, a podaż była wystarczająca.

Narodowe liczenie strat

Wraz ze stopniowym powrotem fabryk, sklepów i hoteli w Hiszpanii i Portugalii we wtorek po blackoucie, stowarzyszenia biznesowe i firmy zaczęły liczyć koszty. Główne hiszpańskie lobby biznesowe CEOE oszacowało awarię, która obniży produkt krajowy brutto o 1,6 mld euro (1,82 mld dolarów), zauważając, że rafinerie ropy naftowej mogą potrzebować tygodnia lub więcej, aby w pełni wznowić działalność, a niektóre piece przemysłowe zostały uszkodzone. Przemysł mięsny oszacował straty na poziomie do 190 mln euro.

W obliczu największych wyzwań, z jakimi zmagała się branża, w zakładach Volkswagena w regionie Nawarry, gdzie pracuje 4600 osób, produkcja została wznowiona dopiero dzisiaj po południu. Rzecznik firmy poinformował, że fabryka straciła produkcję około 1400 samochodów od poniedziałku.

Hiszpańska marka Volkswagena SEAT poinformowała również, że produkcja w jej zakładzie w Barcelonie, gdzie pracuje około 14 tys. osób, nie została w pełni przywrócona do normalnej działalności po przywróceniu zasilania o w południe.

Budzą się z letargu? PGE wyda 18 mld zł na budowę magazynów energii. Ile wyda z sensem?

PGE wyda 18 mld zł na budowę magazynów energii. „Możliwość zasilania przez 24 godziny 2,5 mln gospodarstw domowych”

Żądaliśmy tego od Ministrów Energetyki [byli tacy..] i premierów już ponad trzy dekady temu.

Obecnie nie informują, jakie typy wybrano. PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. nie podaje konkretów, przeważają slogany. HAŁAS, wrzawa – ALE WRESZCIE W DOBRYM KIERUNKU.

Czy teraz zbudują – czy tylko zwiną forsę? prof. dr hab. Mirosław Dakowski

—————————–

pchl/pge-wyda-18-mld-zl-na-budowe-magazynow-energii

(fot. Pixabay)

PGE planuje wydać ok. 18 mld zł na budowę magazynów energii wszystkich typów: dużych i małych bateryjnych oraz elektrowni szczytowo-pompowej Młotypoinformował prezes państwowej spółki energetycznej Dariusz Marzec. W poniedziałek PGE oficjalnie rozpoczęła budowę magazynu Żarnowiec.

Marzec wyjaśnił, że PGE zamierza zbudować sześć magazynów energii elektrycznej o pojemności 4,2 GWh, za ok. 6 mld zł. Magazyn w Żarnowcu ma być największą tego typu instalacją w Europie. Jego uruchomienie planowane jest na rok 2027, a samą budową zajmie się firma LG Energy Solution.

Kolejne „duże” magazyny energii będą zlokalizowane w Gryfinie (2 magazyny), Rogowcu, Rybniku i Krakowie.

Dodatkowo spółka planuje budowę 75 magazynów rozproszonych, w sumie 6,3 GWh za ok. 12 mld zł do stabilizacji lokalnych systemów.

W sumie ma to być ok. 85 magazynów różnego rodzaju na wszystkich poziomach systemu elektroenergetycznego 17 GWh, za ok. 18 mld zł. Przekłada się to na możliwość zasilania przez 24 godz. ok. 2,5 mln gospodarstw domowych – podsumował Dariusz Marzec.

Źródło: PAP

Magazyny energii to klucz do transformacji energetycznej

Magazyny energii to klucz do transformacji energetycznej PGE

16 lutego 2023 biznesalert.pl/magazyny-energii

Spółki energetyczne coraz częściej inwestują w magazyny energii. Jest to spowodowane wzrostem udziału źródeł odnawialnych w wytwarzanej energii elektrycznej, co skutkuje coraz większym zapotrzebowaniem systemu, właśnie na magazynowanie. PGE właśnie rusza z projektem największego bateryjnego magazynu energii w Europie, który ma być jednym z filarów transformacji energetycznej – pisze Jędrzej Stachura, redaktor BiznesAlert.pl.

Magazyny energii. Fot. Eaton

Magazyny energii. Fot. Eaton

Magazyny energii to wciąż świeży temat w drodze ku transformacji energetycznej. Dzięki nim, energia może być magazynowana, gdy produkcja przeważa nad zużyciem, i wykorzystywana, gdy jest odwrotnie. To sprawia, że praca elektrowni nie musi być uzależniona od chwilowego zużycia.

Odnawialne źródła energii, a przede wszystkim energetykę wiatrową, wyróżnia zależność od warunków pogodowych. Ich niestabilność sprawia, że zaleta w postaci niskoemisyjności nieco blednie. Energetyka, w końcowym rozrachunku, nie może sobie pozwolić na brak stabilności, dlatego spółki coraz częściej umieszczają w swoich strategiach magazyny energii.

W ostatnich miesiącach liderem jeśli chodzi o otwieranie tych jednostek był Tauron. We wrześniu otworzył jeden magazyn w Cieszanowicach, a w listopadzie przyłączył do sieci elektroenergetycznej kolejny w Ochotnicy Dolnej w Małopolsce. – Magazyn energii w Cieszanowicach jest odpowiedzią na wzywanie w produkcji energii wiatrowej i zmienności w jej wytwarzaniu. Magazyn zbudowano na podstawie technologii LTO. Podstawowe parametry systemu to moc znamionowa – 3,16 MVA i pojemność użyteczna – 773,66 kWh. Sterowanie magazynu, w określonych przypadkach, odbywa się za pomocą dedykowanej dla tego aplikacji lub z poziomu Dyspozycji Stacyjnej wysokich napięć. Magazyn ma m.in. pozwolić na to, żeby pobrana energia z różnych źródeł odnawialnych mogła zostać zintegrowana – tłumaczy Tauron.

– Energia zmagazynowana w instalacji w Ochotnicy pozwoli na zaspokojenie dobowych potrzeb energetycznych 25 gospodarstw domowych. Magazyn ma przede wszystkim stabilizować napięcia w sieci dystrybucyjnej i wspierać funkcjonowanie prosumenckich instalacji fotowoltaicznych – dodaje.

Najwięksi w Europie

W lutym 2023 roku Polska Grupa Energetyczna ogłosiła przetarg na dostawę wielkoskalowego magazynu energii o nazwie BMEE Żarnowiec o mocy w przedziale 205-269 MW w Kartoszynie. – Projekt zlokalizowany w sąsiedztwie największej w kraju elektrowni szczytowo-pompowej Żarnowiec będzie też największym bateryjnym magazynem energii w Europie. Jego pojemność wyniesie około tysiąca megawatogodzin (1.000 MWh) – czytamy w komunikacie spółki.

Projekt ten jest więc jednym z największych tego typu w Europie. PGE zaznacza, że bateryjny magazyn energii elektrycznej w Żarnowcu wyróżnia się innowacyjnością. Świadczyć ma o tym przede wszystkim koncepcja jego współpracy z Elektrownią Szczytowo-Pompową Żarnowiec. – Umożliwi to pracę obu instalacji jako układu hybrydowego, w którym ładowanie energii lub rozładowywanie będzie realizowane w danym momencie przez jednostkę, która najbardziej efektywnie z ekonomicznego oraz technicznego punktu widzenia wykona swoją pracę.

Połączenie ESP oraz bateryjnego magazynu energii jest hybrydą dwóch technologii magazynowania energii o różniących się cechach. – Silną stroną ESP jest duża pojemność, z kolei przewagą technologii bateryjnej jest bardzo krótki czas reakcji. W zależności od potrzeby systemu elektroenergetycznego występującej w danej sytuacji, będzie można uruchomić pracę odpowiedniej instalacji zapewniając wymagany poziom parametrów w węźle Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE – przyp. red.). W tej sytuacji połączone technologie zasobników energii umożliwią zapewnienie w KSE elastyczności systemu w funkcji zmian w produkcji energii odnawialnej zależnej od warunków pogodowych – tłumaczy biuro prasowe PGE w odpowiedzi na pytania BiznesAlert.pl.

Magazyny i droga ku transformacji

Polska Grupa Energetyczna uznaje magazyny energii jako przyszłe źródło stabilnych przychodów oraz jedno z kluczowych rozwiązań w procesie transformacji energetycznej. Wzrost udziału odnawialnych źródeł energii w wytwarzanej energii elektrycznej pociąga za sobą zwiększenie zapotrzebowania systemu elektroenergetycznego na magazynowanie energii.

Spółka liczy na to, że we współpracy z innymi źródłami elastyczności, magazyny energii zapewnią stabilną pracę KSE w warunkach zmienności generacji niestabilnych źródeł odnawialnych przy jednoczesnym stopniowym wycofywaniu źródeł węglowych.

Od dziesięcioleci głupcy i głupota „rządzą” energetyką. Brak MAGAZYNÓW energii. Zarządzają przymusowe odłączanie fotowoltaiki.

Od dziesięcioleci głupcy i głupota „rządzą” energetyką. Brak MAGAZYNÓW energii.

[Od początku lat 90-tych zeszłego wieku tłumaczyłem, tłumaczyliśmy kolejnym „ministrom energetyki” lub tp. że należy największy wysiłek, tak finansowy jak badawczy, skierować na budowę tak dużych, jak i małych, rozproszonym magazynów energii. Niezbędne tak dla źródeł odnawialnych (wiatr, Słońce), jak i dla ew. jądrowych, które daja niezmienną moc.

Padało na głuche i głupie uszy bęcwałów. Mamy rezultaty.

Poniżej średnio-rozsądne, ale bezsilne biadolenia. Mirosław Dakowski]

=====================

Zaczęło się. Zarządzają przymusowe odłączanie fotowoltaiki.

money/zaczelo-sie-zarzadzaja-przymusowe-odlaczanie-fotowoltaiki

Nie zaczęła się jeszcze wiosna, a już ruszyły wyłączenia farm fotowoltaicznych. To marnowanie ogromnych ilości czystego i taniego prądu. – Można temu zapobiec, ale to nie jest w interesie państwa – mówi inwestor na rynku OZE, cytowany przez wyborcza.biz.

Jak informuje serwis, Polskie Sieci Elektroenergetyczne coraz wcześniej zarządzają przymusowe odłączanie fotowoltaiki od sieci. Tani, czysty prąd jest marnowany i nie ma pomysłu na to, jak ten problem rozwiązać. Pierwsze w tym roku nakazowe wyłączenie dużych instalacji PV miało miejsce w miniony weekend.

PSE zarządziły redukcję produkcji w fotowoltaice w wysokości 815 MW ze względu na nadpodaż energii elektrycznej w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym.

Sytuacja będzie się powtarzać i nie ma pomysłów, jak to zmienić – ostrzega wyborcza.biz.

W niedzielę 4 marca o godz. 11 produkcja energii z farm fotowoltaicznych wyniosła blisko 7,2 GWh, a farm wiatrowych 1,75 GWh – w sumie to prawie 9 GWh. W tym samym czasie zapotrzebowanie na energię wyniosło zaledwie 16,5 GWh. Polska w ponad 55 proc. produkowała prąd ze źródeł odnawialnych .

A problem jest olbrzymi, bo chodzi o pieniądze. Gdy fotowoltaika nie pracuje, nie tylko nie obniża cen prądu, ale inni użytkownicy sieci muszą się zrzucić na rekompensaty z tytułu wyłączeń. Opłaty są zaszyte w rachunkach za prąd – wyjaśnia „Wyborcza”.

Jak przypomina, odszkodowania za odłączenia źródła energii od sieci wynikają z unijnych przepisów. Inwestorowi, który wybudował farmę PV (albo wiatrową) przysługuje odszkodowanie za czas, w którym nie ze swojej winy musiał ograniczyć produkcję prądu.

Archaiczny system energetyczny. „Sytuacja jest dramatyczna”

Wraz z rozwojem magazynów energii problem nadpodaży czystej i taniej energii powinien zniknąć – to dobra wiadomość. [Spóźniona o trzy dekady, matołku! MD]

Poprzedni rząd jednak zamiast wprowadzić strategię magazynowania energii, w dokumentach planistycznych zapisał, że fotowoltaikę trzeba będzie systemowo odłączać. Przygotowana przez PiS polityka energetyczna Polski do 2040 sankcjonuje wyłączanie fotowoltaiki.

Mamy archaiczny system energetyczny, który pozwala operatorowi jednym przyciskiem wyłączyć źródła OZE. Trzeba go jak najszybciej zreformować i zużyć energię tam, gdzie ktoś jej potrzebuje. Może być też zamieniona na inną energię, którą można zmagazynować, choćby na kilka godzin, gdy nadwyżki mocy już nie będzie – mówił w rozmowie wyborcza.biz Krzysztof Kochanowski, prezes Polskiej Izby Magazynowania Energii.

Sytuacja jest dramatyczna. Otrzymanie rekompensat jest bardzo skomplikowane, bo w mowach przyłączeniowych są różne klauzule – mówi jeden z inwestorów w OZE.

=================================

Polska na węglu leżała, węglem stała. Mieliśmy go na 700 lat.

Zabili, zasypali.

Teraz – importują:

Nadprodukcja energii z OZE przyczyną zagrożenia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej w Polsce. […A czemu nie ma magazynów?]

Nadprodukcja energii z OZE przyczyną zagrożenia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej w Polsce

24, kwiecień, 2023 nadprodukcja-energii-z-oze-przyczyna

W niedzielę (23.04.2023) Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły zagrożenie bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej. Przyczyną była nadprodukcja energii z OZE, głównie z paneli fotowoltaicznych, wynosząca aż 3 GW względem zapotrzebowania.

Aby zapobiec zakłóceniom w dostawach prądu operator musiał dokonać redukcji generacji źródeł fotowoltaicznych przyłączonych do sieci przesyłowej. Do ograniczenia działania instalacji OZE doszło w godz. 11.00-17.00. Zastosowano też awaryjny eksport energii w wysokości 1,7 GW.

To drugi raz w historii, gdy w polskiej energetyce ogłoszono zagrożenie bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej. Pierwszy raz miał miejsce 23 września 2022 roku, gdy w systemie było za mało mocy, żeby pokryć zapotrzebowanie. W godz. 19-21 w stan gotowości postawiono wszystkie elektrownie, a przedsiębiorcy, którzy zgodzili się wcześniej na udział w rynku mocy i dostają za to wynagrodzenie, zostali zobowiązani do zmniejszenia poboru energii.

Przyczyną niedoboru mocy była niska produkcja energii z wiatraków spowodowana niekorzystnymi warunkami wietrznymi. Do tego elektrownie węglowe nie mogły wyprodukować wystarczającej ilości prądu albo ze względu na awarie, albo z uwagi na konieczność oszczędzania węgla.

Reasumując: produkcja energii z OZE jest niestabilna, co prowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej. Albo jest tej energii za mało, albo za dużo, ponieważ powiązana jest ona z warunkami pogodowymi, a nie z zapotrzebowaniem na prąd. Dlatego aby nie dochodziło do blackoutów, OZE muszą mieć zabezpieczenie w postaci konwencjonalnych źródeł energii. To oznacza, że system jest dublowany, przy czym stabilizujące go źródła konwencjonalne są obłożone haraczem od emisji CO2. To wszystko sprawia, że im więcej OZE, tym prąd jest coraz droższy, a nie coraz tańszy, jak opowiadają wyznawcy sekty klimatyzmu.

Źródło informacji: businessinsider.com.pl

=====================

Mirosław Dakowski: Nie, miła niedoinformowana pani, oraz ci dyletanci rządzący Polską energetyką, którzy powinni być poinformowani.

Otóż od 30 lat mówimy, apelujemy, by zbudować odpowiednie do zapotrzebowania energetycznego Polski, magazyny energii. Takie technologie są, są one sprawdzone, i są wielokrotnie tańsze, niż skutki sztucznie generowanych „kłopotów z nadmiarem energii”. Konieczne byłoby jednak usunięcie durniów, którzy trzymają się uparcie swoich foteli decydentów.