Awantura o TK dobitnie pokazała brutalną prawdę o Polakach

Awantura o TK dobitnie pokazała brutalną prawdę o Polakach

Agnieszka Piwar 2026-11-07

Gdybym miała krótko podsumować wydarzenia ostatnich dni pod Trybunałem Konstytucyjnym, sparafrazowałabym słynne tłumaczenie się Radka Sikorskiego z afery taśmowej: „polscy patrioci” zrobili „łaskę” Donaldowi Tuskowi. Nie ma jednak tak lekko. W niniejszym artykule poznęcam się nad nimi wszystkimi nieco dłużej.

Wywołanie potężnej awantury wokół TK nie było przypadkowe. Dlaczego akurat teraz rozgorzały tak zaciekłe pyskówki, a nawet doszło do przepychanek w obronie organu powołanego w PRL? Być może chodziło o to, by odwrócić uwagę od druku sejmowego nr 3003, na co zwrócili już uwagę niektórzy kumaci obserwatorzy.

Szczególnie bystry obserwator, Krzysztof Zagozda, postrzega wydarzenia wokół TK nieco szerzej. Zdaniem publicysty to kolejny polityczny spektakl sterowany przez Sanhedryn, w którym patriotyzm i narodowe emocje służą manipulowaniu Polakami oraz budowaniu nowego mitu jedności prawicy, gdzie Kaczyński i Braun, mimo pozornych różnic, wpisują się w tę samą grę, a Polacy po raz kolejny dają się wciągnąć w przedstawienie, nie dostrzegając, kto naprawdę rozgrywa tę partię.

W tym kontekście warto dodać, co ma do powiedzenia szara eminencja III RP. Żyd z Charkowa, który trzęsie polską polityką, czyli Józef Orzeł, z nadzieją spogląda na Karola Nawrockiego i przypisuje mu znacznie większą rolę niż tylko funkcję prezydenta. Orzeł widzi w nim potencjalnie kluczowego patrona i integratora całej prawicy, z Konfederacją [najwyraźniej jedną i drugą] włącznie.

Uważam, że spostrzeżenia Zagozdy są zasadne. Coś jednak nie zostało za kulisami dopracowane, bo póki co nowo namaszczony wódz polskiej prawicy, mimo napinania mięśni i robienia groźnej miny, wychodzi raczej na mięczaka. Na całej awanturze Tusk wyszedł bowiem nieco lepiej niż Nawrocki, w czym – o ironio! – kluczową rolę odegrali przeciwnicy premiera, stający murem za prezydentem.

WSZYSCY COŚ NABROILI

W sporze o Trybunał Konstytucyjny obie strony konfliktu mają coś na sumieniu. Zaczęło się w 2015 roku, kiedy prezydent Andrzej Duda odmówił odebrania ślubowania od trzech sędziów prawidłowo wybranych przez Sejm kończącej kadencję koalicji PO-PSL.

Tymczasem art. 194 Konstytucji przyznaje Sejmowi kompetencję wyboru sędziów TK, a prezydent nie ma kompetencji do zatwierdzania ani wetowania wyboru sędziów przez Sejm. Potwierdził to sam Trybunał w wyroku K 34/15 z 3 grudnia 2015 roku. Trzeba jednak pamiętać, że w tym samym czasie Sejm wybrał również dwóch sędziów niezgodnie z Konstytucją.

Podobne kontrowersje powróciły za prezydentury Karola Nawrockiego, który odmówił odebrania ślubowania od nowo wybranych sędziów TK. Choć prezydent nie może dowolnie blokować objęcia urzędu przez osoby prawidłowo wybrane przez Sejm, ustawa przewiduje składanie ślubowania właśnie wobec głowy państwa. Dlatego skuteczność ślubowania złożonego z pominięciem prezydenta pozostaje przedmiotem sporu prawnego.

Oliwy do ognia dolały ostatnie, chaotyczne próby odsunięcia od kierowania Trybunałem prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. W działaniach tych powoływano się na konkretne przepisy, jednak ich zastosowanie w tej sytuacji budzi poważne wątpliwości prawne i sprzeciw znacznej części prawników. Próby przejęcia sterów za pomocą wewnętrznych zarządzeń, przy udziale służb mundurowych, tylko pogłębiły chaos wokół Trybunału.

Sytuację pogorszyło zachowanie rządu, który odmówił publikacji niewygodnych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Nawet jeśli gabinet premiera ma rację, kwestionując status obecnego TK, władza wykonawcza nie może przecież sama decydować, które orzeczenia jej się podobają, a które nie.

W związku z tym „prawdziwi polscy patrioci” ruszyli z odsieczą pod bramę Trybunału Konstytucyjnego. Nagły kryzys i zaostrzenie sporu o kierownictwo TK zaskoczyły Nawrockiego w przestworzach, gdy leciał z oficjalną wizytą do Senegalu. Natychmiast podjął decyzję o zawróceniu samolotu, przerwaniu podróży i powrocie do kraju.

Po wylądowaniu w Polsce prezydent pojechał prosto pod Trybunał Konstytucyjny, gdzie w drzwiach doszło do szarpaniny z sędziami blokującymi wejście. Nawrocki zignorował ostrzeżenia swojej ochrony i siłą przecisnął się do środka budynku. Rząd oskarżył go o fizyczny atak na sędziów (w tym kobietę), natomiast otoczenie prezydenta twierdziło, że to jego nietykalność została naruszona. Po spędzeniu nocy w gmachu TK prezydent opuścił budynek nad ranem, niczego nie osiągnąwszy.

W międzyczasie przed siedzibą Trybunału wyrosło miasteczko protestacyjne, tworzone przez działaczy opozycji, Kluby „Gazety Polskiej”, rolników i „Solidarność”. Demonstranci z biało-czerwonymi flagami zaczęli blokować budynek, aby uniemożliwić przejęcie go przez rząd i policję.

Choć przeciwnicy premiera (tzw. „obóz patriotyczny”) grzmieli z powagą o zamachu stanu, ich wiec protestacyjny szybko przerodził się w festyn – z wesołymi śpiewami, grochówką i ulicznym handlem. Nie zabrakło też prześmiewczych inscenizacji, z udziałem przebierańców w mundurach ZOMO.

Całość transmitowała Telewizja Republika, a fragmenty nagrań trafiły do internetu i rozeszły się w mediach społecznościowych. Dzięki temu szeroka publiczność dowiedziała się popisach wokalnych posła Michała Wójcika oraz nowym biznesie Tomasza Sakiewicza. Wysługująca się partii PiS stacja telewizyjna ruszyła bowiem ze sprzedażą pamiątkowych zegarków „obrońcy ojczyzny”. Pecunia non olet.

OKIEM PRAWNIKÓW

Zanim jeszcze rozkręcono imprezę z tanecznymi szlagierami, na której zarabiają „prawdziwi patrioci”, awanturą wokół TK zainteresowały się zagraniczne media. Początkowo z zewnątrz wyglądało to całkiem poważnie, gdyż znajomi z innych krajów pisali do mnie zmartwieni, dopytując o sytuację w Polsce. Przyznaję, że nie taka prosta sprawa wyjaśnić polskie bagno zagranicznemu obserwatorowi.

Poprosiłam znajomych prawników, żeby wytłumaczyli to możliwie najprostszym językiem.

Adwokat Paweł Czuga, powiedział wprost:

„Dawno straciłem rachubę i przestałem śledzić spór, który zaczął się już w 2015 r., kiedy ustępujący Sejm z większością PO i PSL, na podstawie specjalnie przygotowanego przepisu nowej ustawy o TK, 8 października 2015 r. wybrał „na zapas” pięciu sędziów Trybunału, w tym dwóch na miejsca, które zwalniały się dopiero w grudniu (czyli w kadencji nowego Sejmu już z większością PiS). Trybunał w wyroku z 3 grudnia 2015 r. (K 34/15) uznał, że w tej części przepis był niezgodny z Konstytucją.”

Prawnik dodał:

„Stawiam diamenty przeciwko orzechom, że niewielu z protestujących w ogóle pamięta, od czego zaczął się cały problem, i rozumie, na czym polegały dalsze działania PiS oraz na czym polegają obecne działania PO. Nie mówiąc już o tym, kto miał prawo zwołać Zgromadzenie Ogólne i dlaczego dla jednych ośmioro sędziów to wymagane kworum, a dla drugich za mało.”

Prawniczka Joanna Modzelewska uważa, że spór wokół Trybunału Konstytucyjnego jest niezrozumiały z perspektywy obywateli. Moja rozmówczyni podziela opinię, że wielu z nich opowiada się za swoimi liderami politycznymi, nie umiejąc ocenić sytuacji prawnej.

„Jest tu kilka wątków: historyczny, polityczny, logiczny, celowościowy, sytuacyjny. Zacznę od tego co najprostsze, czyli kwestii odbioru przysięgi sędziów powołanych przez sejm. Niedawno doszło do szarpaniny w TK z prezydentem Nawrockim, który wykrzyczał do sędziów, że nie są sędziami bo nie złożyli przysięgi. Jaki to problem by w takim momencie udać się do jednej z sal trybunału (będąc w środku) i będąc obok siebie wysłuchać ich przysięgi? To byłoby rozwiązanie problemu w dużej jego część i nie generowałoby kolejnych.”

Zdaniem Modzelewskiej to najprostsze wyjaśnienie, że problem tkwi gdzie indziej.

„W tym miejscu warto też wspomnieć, że pensja sędziego tj. około 50 tys. miesięcznie, a emerytura to ok. 30 tysięcy – tyle ma według oficjalnych źródeł Krystyna Pawłowicz z ramienia PiS. Oznacza to, że pensja sędziego jest wyższa niż pensja prezydenta. Warto też spojrzeć na kwestię potocznie nazywanych sędziów dublerów, czyli sędziów na zapas. To istotne zarzewie konfliktu. PiS powołał dodatkowe osoby do składu co dało możliwość różnego liczenia kworum.”

Prawniczka dostrzega również inny ciekawy aspekt dotyczący osób związanych z PiS, które z oburzeniem mówią teraz o rzekomym zamachu stanu. Modzelewska przypomina, że PiS bardzo ceni sobie doktrynę Piłsudskiego i chętnie się na nią powołuje. Tymczasem to właśnie ich idol, Józef Piłsudski, dokonał zamachu stanu.

CZY JEST CZEGO BRONIĆ?

Paweł Czuga ubolewa, że Trybunał Konstytucyjny, w którego obronie śpiewa się dziś „Rotę”, sam rzadko bronił obywateli. Adwokat zaczął sypać przykładami. Oto niektóre z nich:

„W wyroku z 7 maja 2014 r. (K 43/12) Trybunał nie dopatrzył się niczego niekonstytucyjnego w podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat (czytaj: harujcie do śmierci). W wyroku z 4 listopada 2015 r. (K 1/14) pobłogosławił przeniesienie do ZUS ponad połowy oszczędności zgromadzonych w OFE, przypominając, że prawo do zabezpieczenia społecznego „nie oznacza prawa do uzyskania świadczenia o określonej wysokości” (czytaj: twoje pieniądze nie są twoje tylko nasze)”.

Zdaniem Pawła Czugi, Trybunał nie tylko nie chronił praw socjalnych obywateli. Nie chronił również wolności słowa i wolności zgromadzeń.

„W wyroku z 30 października 2006 r. (P 10/06) TK uznał, że karanie za zniesławienie z art. 212 k.k. jest zgodne z wolnością słowa z art. 54 Konstytucji, i dodał, że „zaostrzenie odpowiedzialności karnej za zniesławienie »medialne« jest więc uzasadnione” (czytaj: sprawa karna za post w Internecie). W wyroku z 16 marca 2017 r. (Kp 1/17) zaakceptował uprzywilejowanie zgromadzeń „cyklicznych” kosztem wszystkich innych i uznał to ograniczenie wolności zgromadzeń za proporcjonalne (czytaj: wszyscy mogą demonstrować, ale niektórzy bardziej).”

Adwokat przyznał ponadto, że z bezczynnością Trybunału wobec problemów obywateli zetknął się również osobiście. W październiku 2025 roku złożył skargę do TK w ważnej sprawie dotyczącej wolności słowa, którą obecnie tłamszą przepisy karne. Do dziś nie ma żadnej informacji, co się z nią dzieje.

Modzelewska zauważa, że dyskusja czy istnienie Trybunału Konstytucyjnego ma w ogóle sens pojawia się co jakiś czas. Prawniczka zachęca do analizy, by na chłodno spojrzeć komu zależy na rozchwianiu sytuacji w kraju oraz kto ma interes w przewrocie i przejęciu władzy. Jej zdaniem nie są to rządzący.

„To już kwestia prostej logiki. Upraszczając: gdy biblijny król Salomon zaproponował przecięcie dziecka dwóm kobietom twierdzącym, że są matkami – prawdziwa matka oddała dziecko, bo nie chciała jego śmierci. I tu podobnie – ten kto zwodzi ludzi do podgrzania konfliktu – nie chce dobra i bezpieczeństwa kraju. A analizy przepisów, która są proste, nie wymagają wielu głów i tłumaczeń. One są proste.”

Paweł Czuga nie zamierza się pochylać nad sytuacją pod Trybunałem. Jego zdaniem, z punktu widzenia obywatela jest to kwestia całkowicie nieistotna.

„Całe to zamieszanie służy wyłącznie dalszemu dzieleniu społeczeństwa i odwracaniu jego uwagi od rzeczywistych problemów, z którymi zmaga się kraj, a także zbijaniu punktów poparcia przed nadchodzącymi wyborami. Szczególny niesmak budzi we mnie widok politycznych kreatur, które stają na czele protestujących i grają na tanich emocjach swoich wyborców” – podsumował gorzko adwokat.

LANSOWANIE NA TRYBUNALE

Piknik pod Trybunałem Konstytucyjnym okazał się dobrą okazją nie tylko do zbijania kapitału politycznego, ale także szeroko pojętego lansu. W mediach społecznościowych Polacy prześcigali się w komentowaniu sporu, o którym nie mają pojęcia. Przez kilka dni wyskakiwały mi na Facebooku czyjeś zdjęcia w sędziowskiej todze, takie przerobione przez AI.

Przy tej okazji nie mogło zabraknąć dyżurnych „patriotycznych celebrytek” czyli Marianny Schraiber i Samueli Torkowskiej. Pod bramę Trybunału przybiegły (oddzielnie) z polską flagą, by bronić nie wiadomo czego. Dumnie pozowały z biało-czerwoną na tle kordonu policyjnego. Winszuję – lajkom pod foto nie było końca.

Obie przed laty rozpoczęły karierę w „Top Model”, lewackim reality show nadawanym przez antypolską szczujnię TVN. Najpierw pozowały do zdjęć ocierających się o pornografię, a potem weszły w buty prawicowych dziennikarek. Klasyka gatunku.

Ta pierwsza przykleiła się do PiS, a swego czasu dostała nawet autorski program w telewizji wPolsce.24, propagandowej tubie tej partii. Karierę rozbudowała na głośnych romansach i mordobiciu za pieniądze na galach MMA.

Ta druga zakręciła się koło Konfederacji Korony Polskiej i Kamratów. Aktorom ogrywającym rolę największych antysystemowców w Polsce, najwyraźniej nie przeszkadza jej przeszłość. W 2020 roku zapolowała na golasa ze swoim facetem do sesji zdjęciowej promującej zamordyzm covidowy pod hasłem „zostań w domu”.

Ale co tam jakaś modelka, która zapewne chciała sobie tylko dorobić. Ciekawsze jest to, że koncesjonowani antysytemowcy dość szybko zapomnieli, iż zamordyzm covidowy firmował także obecny prezydent, który wygrał wybory dzięki ich poparciu.

Przypominam zatem, że w czasie fałszywej pandemii Karol Nawrocki popierał drakońskie obostrzenia wprowadzane przez rząd PiS (wspierany w tej kwestii przez PO) i aktywnie promował szprycowanie. Jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku był m.in. twarzą akcji informacyjnych, rygorystycznie egzekwował obostrzenia sanitarne, a muzealny apartament wykorzystywał do izolacji i pracy zdalnej.

Obowiązkiem wolnych i niezależnie myślących osób jest pamiętać po wsze czasy i nieustannie przypominać, że rządowe restrykcje w tamtym okresie, w tym drastyczne ograniczenie dostępu do pomocy medycznej, przyczyniły się do blisko ćwierć miliona nadmiarowych zgonów Polaków i wielu innych tragedii naszych rodaków. Firmowanie towarzystwa mającego krew na rękach jest niewybaczalną hańbą.

„Polscy patrioci” najwyraźniej zapomnieli także o tym, że prezydent którego teraz tak mocno wspierają, jeszcze kilka lat temu, jako prezes IPN, w wywiadzie dla PAP powielał antypolską narryrację, mówiąc o Polakach mordujących Żydów w Jedwabnem. Teraz robią z Nawrockiego bohatera, który „dla ojczyzny ratowania” wrócił się przez morze, przerywając podróż do Senegalu.

Nakręcanie tego całego szaleństwa podbił Grzegorz Braun, który jest zdecydowanie lepszym reżyserem niż politykiem. Najpierw zrobił sobie uśmiechnięte selfie z Jarosławem Kaczyńskim na proteście pod TK. Potem poleciał do PiS-owskiej telewizji wPolsce24, gdzie budował dramaturgię, formułując alarmujące twierdzenia dotyczące rzekomego zagrożenia dla życia obecnego prezydenta.

Aby uzasadnić swoje obawy o życie Karola Nawrockiego, Braun wprost odwołał się do losu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem.

W tym kontekście chcę przypomnieć głośny wywiad (ponad milion wyświetleń na YouTube), jakiego 15 lat temu udzielił mi generał Sławomir Petelicki. Domagał się on postawienia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu z powodu sposobu, w jaki ówczesny rząd postąpił po katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku.

Petelicki sugerował ponadto, że bałagan panujący w Polsce mogą zmienić tylko wyborcy przy urnach. Zdecydowanie się pomylił. Kolejne wybory wygrał PiS, który rządził przez dwie kadencje, mając do dyspozycji prezydenta Andrzeja Dudę oraz wiele innych narzędzi.

Jakoś nigdy nie postawili Tuska przed Trybunałem Stanu, mimo iż słynny generał podał im powód i argumenty na tacy.

ODBIERANIE WŁASNOŚCI

Czy w państwie prawa można naprawiać wcześniejsze naruszenia Konstytucji poprzez działania, których zgodność z prawem również budzi poważne wątpliwości? Joanna Modzelewska przyznała, że odpowiedź na to pytanie wymaga uwzględnienia szerszej perspektywy historycznej i zastanowienia się, jaki punkt odniesienia przyjąć.

„Czy powinien nim być okres rządów PiS? A może rok 1989 lub nawet czasy po II wojnie światowej? Odpowiedź nie jest prosta. Dam podpowiedź. Żeby żyć trzeba mieć. Na czym polegała zmiana systemu po II wojnie światowej? Na zmianie klas społecznych. Na likwidacji tzw. burżuazji, tzw. obszarników, tzw. posiadaczy ziemskich. Czyli na pozbawieniu praw i własności.”

W tym kontekście Modzelewska uważa, że kluczem do oceny jest sprawdzenie co zrobiono w zakresie przywracania zagrabionego mienia Polakom.

„Za rządów PiS cała Polska poznała problem reprywatyzacji. Bierut po II wojnie światowej odebrał masowo własność Polakom. Po 1989 roku nie było łatwo ją odzyskać. Ale – co ciekawe – właśnie za rządów PiS Trybunał Konstytucyjny zablokował możliwość odzyskania mienia zagrabionego przez komunistów. To niewygodny fakt. Ale wart świadomości przy ocenie. A zatem trzeba rozwiązać problem wszelkimi możliwymi legalnym środkami. Nawet takimi, które nie są komfortowe. Bo brak działań to też działania przez zaniechanie” – podsumowała prawniczka.

W związku z powyższym nie sposób przemilczeć istotnej korelacji. Tuż przed wybuchem awantury o TK, gwałtownie przyspieszyły w komisjach prace nad drukiem sejmowym 3003 i przeszedł on kluczowe etapy legislacyjne przed końcowym głosowaniem.

Podczas gdy Polacy ekscytowali się pyskówkami i śpiewami pod TK, kontrowersyjna ustawa została przepchnięta przez parlament. 6 listopada 2026 roku Sejm oficjalnie uchwalił ustawę wynikającą z druku 3003 w trzecim czytaniu. Projekt przeszedł większością głosów koalicji rządzącej, po tym jak w październiku został rozpatrzony przez połączone komisje sejmowe.

Krytycy ostrzegają, że zgodnie z ustawą urzędnicy będą mogli zabrać lub zablokować komuś majątek i firmę bez wcześniejszego wyroku sądu. Wystarczy jedna decyzja ministra, aby wpisać przedsiębiorcę na listę sankcyjną i zamrozić jego pieniądze. To jawne uderzenie w prawo własności, bo zanim poszkodowany człowiek udowodni w sądzie swoją niewinność, jego biznes może już całkowicie zbankrutować.

Innym poważnym problemem związanym z drukiem 3003 są przepisy o walce z tzw. „obcą manipulacją” i dezinformacją. Niezależni eksperci alarmują, że te przepisy są napisane bardzo niejasno i dają rządowi narzędzie do cenzurowania niewygodnych mediów oraz uciszania krytyki politycznej. Dodatkowo w sprawę mają być zaangażowane liczne służby specjalne, co budzi ogromny strach przed nadużyciami władzy wobec zwykłych obywateli.

No cóż, część z tego przerabiałam już na własnej skórze jeszcze w czasach rządów PiS, kiedy podległa premierowi Mateuszowi Morawieckiego bezpieka zablokowała mojego bloga przed czytelnikami. Powód? Wymyślili sobie, że zagrażam bezpieczeństwu państwa. Zbiegło się to w czasie, kiedy stanowczo krytykowałam zamordyzm covidowy i rozbrajanie Polski poprzez wysyłanie broni na Ukrainę.

Co znamienne, podobny los spotkał wówczas kilka innych portali. Nie przeszkadzało to jednak redaktorom naczelnym niektórych z nich uwiarygadniać teraz swoją obecnością PiS-owski happening pod Trybunałem Konstytucyjnym.

Kończąc, powtórzę popularny slogan: „PiS i PO jedno zło!”. Jednak Polacy najwyraźniej cierpią na polityczną odmianę syndromu sztokholmskiego, bo wciąż przywiązują się do tych samych oprawców i nie wyciągają wniosków.

I przestańcie wreszcie stosować wobec mnie szantaż emocjonalny, sugerując, że jeśli nie popieram „obozu patriotycznego”, to automatycznie popieram Tuska. Przecież to właśnie Zjednoczona Prawica, mając władzę i możliwości, nie postawiła go przed Trybunałem Stanu. Ja bym to zrobiła.

Żeby sprawiedliwości stało się zadość, do odpowiedzialności karnej powinni zostać pociągnięci nie tylko Tusk, ale również Morawiecki i Kaczyński. Nie łudźcie się jednak – nikt z obecnej polskiej sceny politycznej nie odważy się podjąć takiego działania.

Agnieszka Piwar

PS Spektakl z gnojeniem Polski i rozgrywaniem Polaków jeszcze się nie kończy. Wręcz przeciwnie – przyspiesza i wchodzi w decydującą fazę. Wszyscy wkrótce zapłaczą.

tutaj można postawić mi kawę

Symplicjusz: Niemieckie widmo wisi nad Warszawą: Dziwne wydarzenia w stolicy Polski po nieudanym zamachu stanu Tuska

Niemieckie widmo wisi nad Warszawą: Dziwne wydarzenia w stolicy Polski po nieudanym zamachu stanu Tuska

Symplicjusz simplicius/german-specter-hangs-over-warsaw

W następstwie nieudanego zamachu stanu w sądownictwie w Polsce, przeprowadzonego przez administrację Donalda Tuska, w kraju doszło do szeregu dziwnych zdarzeń.

Kilku polskich urzędników związanych z opozycją zauważyło wyraźny niemiecki akcent w tych wydarzeniach. Widzieliśmy nagranie z europosłem Dominikiem Tarczyńskim, w którym ujawnia, że ​​Niemcy, jako główny motor napędowy gospodarki UE, dążą do przerzucenia części swoich obciążeń finansowych na Polskę, postrzeganą jako swoisty pasożyt UE, biorąc pod uwagę jej uciążliwy status „suwerennego państwa”. W związku z tym w interesie państwa niemieckiego leży podporządkowanie Polski i wykorzystanie jej nie tylko jako wysypiska migrantów, ale także jako finansowego wsparcia dla zmagającej się z trudnościami UE.

Podczas próby zamachu stanu krążyły różne pogłoski o udziale Niemiec, w tym o obserwowanych niemieckich konwojach na polskich drogach. Pojawiły się też twierdzenia Grzegorza Brauna, skrajnie prawicowego polityka polskiego, że „policja” otaczająca Sejm w czasie zamachu stanu to „oszuści” . Niektórzy twierdzili nawet, że nie mówili po polsku i mogli być przebranymi Niemcami.

Z siedzibą w Polsce 🇵🇱@ Poland_Based🚨🇵🇱 ❗ 🇩🇪 🚓

Niemiecka policja jeździ po polskich drogach. Polacy zauważyli niemieckie radiowozy na drodze S8 pod Łodzią, a nie w Warszawie. Dlaczego niemiecka policja jeździ po Polsce? Czy to wyjaśnia brutalność policji wobec Polaków, skoro niemieccy policjanci mogli być przebrani za polskich policjantów?

5:54 · 28 paź 2026 · 512 tys. wyświetleń

——————————————-

Większość z nich została później obalona, ​​choć niektóre z „obaleń” były nieco podejrzane – na przykład w notatce społeczności dotyczącej powyższego filmu odrzucono jako „normalne” to, że niemiecka policja może wjechać do Polski:

Jasne, skoro istnieje ku temu uzasadnienie prawne, to całkiem normalne, że niemiecka policja jeździ po Warszawie podczas próby zamachu stanu. Kontekst ma znaczenie.

Mimo wszystko pozostało jeszcze wiele osobliwości.

Po fiasku zamachu stanu, w ciągu ostatniego tygodnia widziano niemieckich żołnierzy błąkających się po Warszawie, a różne plotki spiskowe sugerowały, że zostali oni wysłani jako rezerwa na wypadek, gdyby przejęcie władzy przez Tuska przybrało niekorzystny obrót.

Poniżej znajduje się nagranie wideo przedstawiające posła polskiego parlamentu konfrontującego się z niemieckimi żołnierzami na ulicy tuż przed polskim parlamentem w Warszawie: Nie można załadować wideo.

Jak wyjaśnia niemiecki żołnierz, Niemcy biorą udział w ćwiczeniach „koalicji chętnych” wraz z innymi sojusznikami NATO, które akurat odbywają się w Polsce.

Ćwiczenia te, nazwane Koalicja 2026 i mające się odbyć w dniach od 9 do 22 listopada, są pierwszymi tego typu ćwiczeniami i mają obejmować „pierwszy [w historii] manewr wojskowy „Koalicji Chętnych” na rzecz Ukrainy w Polsce” .

Kandydat na prezydenta Francji Florian Philippot zauważył „dogodny” moment tych ćwiczeń:

No cóż, no cóż, w samym środku europejskiego zamachu stanu Francja i Wielka Brytania zamierzają za kilka dni zmobilizować w POLSCE prawie 3000 żołnierzy, aby „przygotować się do rozmieszczenia na Ukrainie”!

(por. https://lemonde.fr/international/article/2026/11/02/en-pologne-premier-exercice-militaire-grandeur-nature-pour-la-coalition-des-volontaires_6805259_3210.html)

„W Polsce pierwsze pełnowymiarowe ćwiczenia wojskowe koalicji wolontariuszy!”

„Ćwiczenia „Koalicja” odbędą się w Nowej Dębie, na południowym wschodzie kraju, od 9 do 22 listopada.
Prawie 2800 żołnierzy, głównie Francuzów, ma zostać rozmieszczonych, aby przetestować zdolność tego sojuszu do rozmieszczenia się w przypadku zawieszenia broni na Ukrainie!”

Euroatlantycka operacja prawa i porządku!
W samym środku próby zamachu stanu pod wodzą Tuska i UE przeciwko siłom suwerenności i pokoju w Polsce…

Francja nie ma tam prawa być.

Francja musi odzyskać swoją wolność, opuszczając UE i NATO. I to natychmiast!

Wokół tych wydarzeń narosło wiele teorii spiskowych:

Profesor Richard A. Werner@ Profesor Werner

Powszechnie uważa się, że próba zamachu stanu dokonana przez Donalda Tuska, wspierana przez dyktatorskich komisarzy UE, została przeprowadzona częściowo przy użyciu niemieckiego wojska i policji, poruszających się po Warszawie, stolicy Polski. To nie jest normalne. Niemcy to niezawodne narzędzie dyktatorów.

GEWOON ⚓️ MEREL @ gewoonmerels🇵🇱 Duitse Bundeswehr-voertuigen gespot w centrum van Warschau. Duitse militaire voertuigen werden gefilmd in het centrum van Warschau te midden van de grote politieke kryzys die werd veroorzaakt drzwi proeuropejskiego premiera Donalda Tuska. Zijn we getuige van een herhaling van de

23:49 · 3 lis 2026 · 106 tys. wyświetleń

—————————–

Pod przykrywką ćwiczeń wojskowych często przeprowadzane są różne operacje pod fałszywą flagą i inne tajne motywy . Jest to jeden z klasycznych sposobów przeprowadzania tajnych przerzutów i rozmieszczania wojsk w ramach nadchodzących operacji hybrydowych. Sama Rosja robiła to wielokrotnie, między innymi w związku z zajęciem Krymu i przygotowaniami do inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku, kiedy to na Białorusi przeprowadzono dogodny zestaw „ćwiczeń”, wymagających zgromadzenia dużej liczby sił rosyjskich. Podobnie Rosja często oskarżała Ukrainę o przeprowadzanie ćwiczeń, takich jak Sea Breeze w 2021 roku, w celu tajnego przerzutu broni i rozmieszczenia wojsk w ramach przygotowań do wojny na Donbasie.

To taktyka znana od wieków i nie powinniśmy ignorować obecności niemieckich wojsk w Polsce, opierając się jedynie na założeniu, że są tam tylko w celach ćwiczebnych.

Jedną z przesłanek wskazujących na nikczemny charakter tych tajnych wydarzeń jest fakt, że w tym samym czasie Polska nagle rozpoczęła „specjalną operację bezpieczeństwa” wzdłuż rosyjskiej granicy kaliningradzkiej, powołując się na pewnego rodzaju stan zagrożenia:

Wyszehrad 24@ Visegrad24PILNE:

Polska rozpoczyna specjalną operację bezpieczeństwa wzdłuż granicy z Rosją po informacjach wywiadowczych sugerujących, że Rosja może przeprowadzać naloty sabotażowe i zbrojne ataki przez granicę z Kaliningradu. Wysłano policję, straż graniczną, żołnierzy i jednostki antyterrorystyczne.

16:31 · 2 lis 2026 · 167 tys. wyświetleń

==========================================================

independent.co.uk/news/tusk-poland-kaliningrad-nato-warsaw

Posłuchajcie, co sam Tusk powiedział na temat tej sytuacji:Nie można załadować wideo.

Co z tego wszystkiego możemy wywnioskować? Tusk próbuje co najmniej zastosować utartą taktykę odwracania uwagi od próby zamachu stanu. Każdy przywódca, który staje w obliczu palącej lub „niewygodnej” kwestii, zawsze będzie próbował odwrócić uwagę od jakiegoś „poważnego zagrożenia” wymagającego pilnej uwagi; podpowiedź: Trump, akta Epsteina, Iran.

Przechodząc do trybu kontroli szkód, Tusk desperacko próbuje ukryć swój brukselski zamach stanu, przywołując wyimaginowane straszydła na granicach Polski. To jest pewne. Jednak samo „przypadkowe” zaangażowanie wojsk NATO, a zwłaszcza niemieckich, na terytorium Polski w tym samym czasie, w którym to wszystko się dzieje, ułatwia przypuszczenie, że za tymi wydarzeniami kryją się inne, mroczniejsze motywy. W końcu, w swoim wystąpieniu, sam Tusk wyjaśnia, że ​​otrzymał od Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych NATO w Europie, generała Alexusa Grynkewicha, pewne „ostrzeżenie” o rosyjskiej prowokacji; nie jest wykluczone, że te sprawy są ze sobą ściśle powiązane.

Należy również dodać, że panika Tuska na myśl o wojskach rosyjskich czających się w pobliżu granicy z Polską, podczas gdy wojska niemieckie otwarcie maszerują ulicami Warszawy, jest sama w sobie komediowym ciosem losu .

Tymczasem Kanada podobno rozmieściła wojska na granicy rosyjsko-łotewskiej, ponownie w ramach fikcyjnych ćwiczeń o nazwie „Resolute Reforger 2026”, które akurat odbywały się w tym samym czasie:

Sól kuchenna 🇨🇦🇺🇸@ Tablesalt13‼️WAŻNE PILNE:

Carney wysłał 2000 kanadyjskich żołnierzy na granicę rosyjską na Łotwie! – Pełna brygada NATO pod dowództwem Kanady mobilizuje się na wschód od bazy Ādaži – To pierwszy raz, kiedy cała formacja przemieszcza się na wschodnią flankę……~2000 kanadyjskich żołnierzy + 1000 z 14…

17:57 · 3 lis 2026 · 398 tys. wyświetleń

—————————————-

Zbyt mało jest danych, by się na nie powołać, ale możemy przynajmniej spekulować, że być może obecność wojsk NATO i niemieckich w Polsce miała być potencjalnym zabezpieczeniem na wypadek chaosu. W końcu wiemy, że Tusk skrupulatnie obliczył moment zamachu stanu: czekał do święta Wszystkich Świętych i na wylot polskiego prezydenta z kraju, podobnie jak w przypadku sierpniowego zamachu stanu z 1991 roku, kiedy Gorbaczow opuścił Moskwę i udał się na Krym, po czym puczyści rzucili się na niego.

Teraz prezydent Nawrocki upokorzył Tuska za jego próbę:Nie można załadować wideo.

Również opozycja w Sejmie miała dziś rano wiadomość dla zadowolonego z siebie Tuska:

Jeśli chodzi o Trybunał Konstytucyjny, wokół którego wybuchł cały konflikt, uzurpatorka Tuska, Anna Korwin-Piotrowska, próbowała ogłosić kworum, mimo że w składzie jest tylko 8 z 15 sędziów, w ramach trwających wysiłków zmierzających do przejęcia kontroli nad sądem:

Sieci słowiańskie@ SlavicNetworks🚨NAJNOWSZE:

🇵🇱 WICEPREZES TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO RP, ANNA KORWIN-PIOTROWSKA, STWIERDZA KWORUM, KTÓRE WYNOSI TYLKO 8 Z 15 SĘDZIÓW — KRYTYCY OSKARŻAJĄ JĄ O JEJ OTWARTE ZŁAMANIE PRAWA W TRANSMISJI TELEWIZYJNEJ NA ŻYWO!

Kryzys konstytucyjny w Polsce przybrał kolejny dramatyczny obrót. Podczas…

17:44 · 3 lis 2026 · 41,5 tys. wyświetleń


88 odpowiedzi · 308 repostów · 702 polubienia

Oznacza to, że jej zamach stanu wciąż trwa, a ona przejmuje faktyczną kontrolę nad Trybunałem po usunięciu prezesa Trybunału, Bogdana Świeczkowskiego. Chociaż strona przeciwna uznaje ją i działania Trybunału za bezprawne, w rzeczywistości przejęła kontrolę w imieniu Tuska i postępuje powoli. Mimo to, jej nakaz zawieszenia byłego prezesa, Bogdana Świeczkowskiego, ma obowiązywać tylko przez miesiąc i nikt nie wie, co się stanie, gdy ten czas minie. Anna Korwin-Piotrowska będzie dążyć do bezterminowego przedłużenia nakazu, zgodnie z wytycznymi czasopisma NED dotyczącymi „sprawiedliwości przejściowej” i usunięcia ludzi Nawrockiego, o których pisaliśmy ostatnio.

Oznacza to, że zamach stanu wciąż trwa i że jeszcze daleka jest od jego ostatecznego zakończenia.

Na koniec prezentujemy Państwu nagranie z udziałem najwyższego rangą oficera niemieckich sił zbrojnych, Christiana Freudinga, który wyjaśnia, o co walczy Europa, podejmując wszelkie wysiłki na rzecz wypchnięcia rosyjskich „wpływów”, w tym niemieckiej opozycji politycznej:Nie można załadować wideo.

„Poświęcić wszystko dla wolności – to jest [prawdziwa] wolność”.

Widzisz, w systemie brukselskim definicja wolności to rezygnacja ze wszystkiego w zamian za przywilej bycia rządzonym przez biuro polityczne UE. Okazuje się, że niewolnictwo jest w istocie wolnością – a może było odwrotnie?

Wiesz, już to gdzieś słyszeliśmy.

Jak znaczące jest to, że trzej polscy ambasadorzy właśnie zrezygnowali na znak protestu przeciwko zamachowi stanu Tuska?

Jak znaczące jest to, że trzej polscy ambasadorzy właśnie zrezygnowali na znak protestu przeciwko zamachowi stanu Tuska?

[Stan wojenny – czy trochę przepocony stanik pani Korwin-Piotrowskiej? Oba warianty są groźne. md]

Andrzej Korybko korybko-substack-/how-significant-is-it-that-three

Co ważne, sprowokowali Sikorskiego do popełnienia gafy polegającej na porównaniu zamachu stanu Tuska z okresem stanu wojennego w Polsce, co może nastawić przeciwko niemu jeszcze większą liczbę Polaków niż jest ich obecnie.

Kolejny polski ambasador właśnie zrezygnował ze stanowiska w proteście przeciwko zamachowi stanu liberalnego premiera Donalda Tuska, który w rzeczywistości jest niemieckim przejęciem władzy w Polsce przez pośredników , aby przygotować Europę do wojny z Rosją . Stały Przedstawiciel przy ONZ, profesor Krzysztof Szczerski, poszedł w piątek w ślady ambasadora w Chinach Jakuba Kumocha i ambasadora w Rumunii Pawła Solocha. Minister spraw zagranicznych Radek Sikorski nie jest zadowolony z tego rozwoju sytuacji i dał wyraz swoim odczuciom w poście oznaczonym jako X.

Według niego , „Kiedy w proteście przeciwko stanowi wojennemu ambasadorowie [PRL] Rurarz i Spasowski złożyli rezygnację, narazili się na zemstę ze strony komunistycznego reżimu. Dziś [konserwatywny prezydent Karol Nawrocki] wzywa ambasadorów do rezygnacji z misji i z pewnością zostanie sowicie wynagrodzony za swoje bohaterskie czyny. »Historia rymuje się, najpierw jako tragedia, potem jako farsa«”. Niektórzy zauważyli, jak bardzo Sikorski kompromitował się, porównując zamach stanu Tuska z okresem stanu wojennego w Polsce.

Kumoch odpowiedział Sikorskiemu, pisząc: „Przykro mi, że muszę to zrobić, ponieważ miałem nadzieję, że ta sprawa została już załatwiona. Nie rozmawiałem ani nie komunikowałem się z panem prezydentem przed podjęciem decyzji”. Sprawę skomentował również szef Biura Polityki Międzynarodowej Nawrockiego, Marcin Przydacz. Jego zdaniem : „W krytycznym momencie, gdy Polska przygotowuje się do szczytu G20, a Rosja kontynuuje agresję na Ukrainę, nasza dyplomacja traci trzech bardzo doświadczonych dyplomatów”. Dodał:

„Wszyscy trzej uzasadnili swoje decyzje, odwołując się do działań polskiego rządu, których nie mogli zaakceptować jako polscy obywatele i których nie chcieli popierać, kontynuując swoje misje dyplomatyczne. Polska przez ponad trzy dekady budowała swoją reputację stabilnego, bezpiecznego i wiarygodnego partnera międzynarodowego. Dziś świat widzi obrazy policjantów rozlokowanych w jednej z najważniejszych polskich instytucji konstytucyjnych, a także rezygnacje wysokich rangą polskich dyplomatów”.

Przydacz podziękował im za służbę i powiedział, że szanuje ich „odwagę w podejmowaniu trudnych osobistych decyzji w odpowiedzi na działania rządu, które naruszają prawo i podważają wiarygodność Polski jako stabilnego partnera międzynarodowego”.

Ogólne znaczenie tej sprawy, nawet jeśli zakończy się ona rezygnacją tylko tych trzech wysokich rangą dyplomatów, polega na tym, że zwróciła ona uwagę państw przyjmujących na fakt, że nie wszyscy członkowie Ministerstwa Spraw Zagranicznych popierają zamach stanu Tuska.

Ma to istotne znaczenie w kontekście rezygnacji Kumocha i Szczerskiego, ponieważ Chiny i Stany Zjednoczone mają znacznie większe znaczenie niż Rumunia. Co prawda, żadna ze stron raczej nie zainterweniuje w żaden sposób, aby przechylić szalę tego narastającego sporu na rzecz praworządności, ale nie zaszkodzi to również konstytucjonalistom, jeśli będą im sympatyzować. Najważniejsze znaczenie tych rezygnacji polega na tym, że sprowokowały one Sikorskiego do faux pas, jakim było porównanie zamachu stanu Tuska z okresem stanu wojennego w Polsce.

Zdecydowana większość Polaków sprzeciwiała się reżimowi wojskowemu i celebrowała Solidarność, więc jego gafa polega na tym, że może ona zrazić do Tuska jeszcze więcej Polaków niż dotychczas, co może doprowadzić do druzgocącej porażki rządzącej liberalnej koalicji w kolejnych wyborach do Sejmu jesienią 2027 roku.

Do tego czasu, w oczekiwaniu na mało prawdopodobne rozwiązanie tego impasu między puczystami a konstytucjonalistami, Polska pozostanie częściowo sparaliżowana na szczeblu ustawodawczym i sądowniczym z powodu tego impasu, kosztem interesów narodowych.

Oskar Criminal Tango, czyli “Wprowadzam dziś o północy stan wyższej konieczności konstytucyjnej”

Oskar Criminal Tango, czyli “Wprowadzam dziś o północy stan wyższej konieczności konstytucyjnej”

Autor: wawel, 2 listopada 2026

                    “Wprowadzam dziś o północy stan wyższej konieczności konstytucyjnej”, czyli Oskar Criminal Tango

image
image

Motto 

“Po latach generał Wojciech Jaruzelski tłumaczył, że wprowadzając stan wojenny, działał w stanie „wyższej konieczności”

Obywatelki i obywatele UE oraz – last but not least – Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej!

Zwracam się dziś do Was jako specjalista od liczenia głosów i jako szef rządu polskiego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią patriotyzmu. Dorobek wielu pokoleń talmudycznych, wzniesiony z popiołów Polski ulega ruinie. Struktury państwa przestają działać według wytycznych z Brukseli. Gasnącej gospodarce zadawane są codziennie nowe długi. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem unijnej kryptowładzy. Przez każdy zakład pracy, przez wiele polskich domów, przebiegają linie bolesnych i koniecznych podziałów. Atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści – sieje spustoszenie psychiczne, kaleczy tradycje tolerancji. Zawracanie samolotów, plucie na białe kaski, akcje protestacyjne z polskimi flagami stały się normą. Wciąga się do nich nawet szkolną młodzież. Wczoraj wieczorem wiele budynków publicznych było okupowanych. Padają nawet wezwania do niepodległości.

Szeroko rozlewa się po kraju fala zuchwałych myśli i otwierania oczu na  milionowe fortuny rekinów nadziemia gospodarczego. Chaos i demoralizacja przybrały rozmiary klęski naszych warstw przewodnich. Naród osiągnął granice wytrzymałości na naszą bezczelność. Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Już nie dni, lecz godziny przybliżają ogólnonarodową katastrofę.

Uczciwość wymaga, aby postawić pytanie: Czy musiało do tego dojść? Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów wierzyłem, że potrafimy się podźwignąć. Czy zrobiliśmy więc wszystko, aby zatrzymać spiralę prawdy?

Historia oceni nasze działania. W zawieszeniu albo przedawnieniu. Nie obeszło się bez potknięć. Wyciągamy z nich wnioski. Przede wszystkim jednak minione miesiące były dla rządu czasem pracowitym, BORykaniem się z ogromnymi trudnościami. Niestety – gospodarkę narodową uczyniono areną religii klimatycznej. Rozmyślne torpedowanie rządowych poczynań sprawiło, że efekty są niewspółmierne do włożonego wysiłku, do naszych zamierzeń. Nie można odmówić nam dobrej woli, umiaru, cierpliwości. Czasem było jej może aż zbyt wiele.

Nie można nie dostrzec okazywanego przez rząd zrozumienia społecznego. Szliśmy nawet dalej. Inicjatywa wielkiego państwa ponadnarodowego zyskała poparcie milionów Pełniących Obowiązki Polaków. Stworzyła szansę pogłębienia systemu namaszczonego ludowładztwa obsługującego rekiet, rozszerzenia zakresu proform.

Trzeba powiedzieć: dość! Trzeba zapobiec, zagrodzić drogę konstytucji, której rzekomą obronę zapowiada cudem zjednoczona skrajna prawica. Musimy to oznajmić właśnie dziś, kiedy znana jest bliska data masowych politycznych demonstracji, w tym również w centrum Warszawy, zwołanych w związku z rocznicą wydarzeń 11 listopada. Tamta tragedia powtórzyć się nie może. Nie wolno, nie mamy prawa dopuścić, aby zapowiedziane demonstracje stały się iskrą, od której zapłonąć może wolnością cały kraj. Instynkt samozachowawczy władzy musi dojść do głosu. Awanturnikom trzeba skrępować ręce, zanim wtrącą ojczyznę w otchłań wyzwoleńczej walki.

Obywatelki i obywatele!

Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na mnie w tym dramatycznym momencie polskiej historii. Obowiązkiem moim jest wziąć tę odpowiedzialność – chodzi o przyszłość Polski, o którą moje pokolenie walczyło na wszystkich frontach Jałty i PKWN i której oddało najlepsze lata swego życia. Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się pozakonstytucyjnie Donaldowa Rada Ocalenia Narodowego. Europejska Rada Państwa (ERA), w zgodzie z postanowieniami Ponadnarodowej Prostytucji, wprowadzi dziś o północy stan wyższej konieczności konstytucyjnej na obszarze całego kraju.

*  *  *

RPO o „stanie wyższej konieczności konstytucyjnej”: pogląd pozaprawny

image
image

rp.pl/sady-i-trybunaly/art45424391-rpo-o-stanie-wyzszej-koniecznosci-konstytucyjnej-poglad-pozaprawny

image

Ilustracja. Bezdyskusyjna interpretacja STANU POZAPRAWNEGO wg Kodeksu Białych Kasków

Zwrot „pogląd pozaprawny” oznacza opinię, stanowisko lub argument, który nie opiera się na obowiązujących przepisach prawa.

W kontekście prawniczym:

w sądach lub debatach legislacyjnych określenie to oznacza,  że POGLĄD POZAPRAWNY nie ma znaczenia dla formalnego rozstrzygnięcia sprawy, ponieważ sąd musi trzymać się przepisów, a nie prywatnych przekonań, uczuć, przeczuć, wizji i gorących chęci, czy poglądów politycznych.

Nie ma takiego pojęcia prawniczego jak “stan wyższej konieczności konstytucyjnej” na którym to pojęciu opiera się cała KRYMINALNA HUCPA KORWIN – PIOTROWSKIEJ, BERKA I TUSKA.

image

O autorze: wawel

1 komentarz

  1. CzarnaLimuzyna bb2 listopada 2026
  2. Klasycy marksizmu mówili: „Konieczność jest ślepa, póki nie jest uświadomiona. Wolność jest to uświadomienie sobie konieczności”
  3. Dziwny komunikat wydał z siebie “bydle nie człowiek, pies, a nie polityk” czyli Szymon Hołownia. /Tak go postrzegał i rozpoznawał pan Kołodziejczak w 2023 roku/. Otóż Hołownia powiedział, że nie wierzy, aby Tusk wiedział o planowanym zamachu na Trybunał. Był to więc, w ówczesnym momencie stan nieuświadomionej konieczności u Tuska, który…Który przeradzał się w stan konieczności antykonstytucyjnej.
  4. A co z Korwin- Piotrowską? Podobno w kluczowej chwili nie miała świadomości, że jest wykorzystywana do blokowania przejścia Karolowi Nawrockiemu. Dopiero, gdy urwała pierwszy guzik uświadomiła sobie tę konieczność, mówiąc “Nie wejdzie pan tu”.

Walka o Trybunał Konstytucyjny. Czy tylko?

Walka o Trybunał Konstytucyjny. Czy tylko?

W ostatnich dniach pierwszym newsem, ciągle aktualnym, były i są awantury wokół Trybunału Konstytucyjnego, przy którym od jesieni 2015 roku majstrowali politycy PO i PiS-u tak, że już nie da się ożywić tej ważnej instytucji w obecnym kształcie. Prezes TK Bogdan Święczkowski, nie dopuścił do orzekania Macieja Berka. Przed gmachem TK zebrali się zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości w obronie aktualnego stanu. Doszło do przepychanek obrońców Trybunału z policją.

Wydarzenia te miały swoją dramaturgię tworzoną i podgrzewaną nie tylko przez telewizję PiS-owską (Republikę i wPolsce24), ale także przez media rządowe.

Wczoraj pisał o tym Andrzej Szubert (opolczyk); dodajmy – krytycznie pisał:

„Są różne opinie na temat przyczyn tej fałszywej barykady. Np. że idzie o ratowanie niezależności TK i NBP. Ale czy one są rzeczywiście niezależne? Od wpływu Polaków na ich funkcjonowanie na pewno tak – są niezależne. A czy służą polskiej racji stanu? Czy też i one są aktorami na scenie i realizują wytyczne właściciela teatru. Bo tak myślę, że właściciel miał wystarczająco dużo czasu, by usunąć ze sceny politycznej, przynajmniej w najważniejszych instytucjach, wszystkich, którzy nie chcieli grać przypisanych im ról i upierali się przy staromodnym i szkodliwym dla interesów właściciela teatru patriotyzmie i trosce o dobro Polski. O jej rzeczywiste, a nie propagandowe, dobro.

Prawdziwi Polacy mają walczyć z jeszcze prawdziwszymi Polakami. Musi być to wojna widoczna w mediach, by wciągnąć w nią rzesze niezdecydowanych.

Tak, aby w najbliższych wyborach ponad połowa wyborców zagłosowała na stary już układ POPiS, po jednej lub drugiej stronie. Aby nielicencjonowani nie zdobyli władzy. […] Nie dajmy wciągnąć się w załganą wojnę ‚polsko-polską’ inscenizowaną kolejny raz przez marionetki okupanta. Wybór między POsraelem a PiSraelem to jak wybór między dżumą a tyfusem plamistym:

opolczykplalszywa-barykada-pod-trybunalem-konstytucyjnym

Na pewno jest sporo prawdy w tym, że jest to w mniejszym lub większym stopniu zainscenizowana gra mająca na celu zwarcie szeregów PiS-u i PO oraz przyciągnięcie niezdecydowanych wyborców. Ale czy tylko? – Przytoczę tu kilka mądrych sądów wyrażonych przez dziennikarzy skupionych w ‚Myśli Polskiej’:

— Jan Engelgard: „Doszło do szarpaniny pod Trybunałem Konstytucyjnym. Czy jest to ostatnia bitwa dwóch plemion, które doprowadziły Polskę do tego stanu?”

— Przemysław Piasta: „Dwa plemiona: Hutu i Tutsi okładające się maczugami po głowach – to jest ten poziom; żenujące to i smutne.

— Olaf Swolkień: „To nie jest tylko walka dwóch plemion. W planie Tuska jest utrata suwerenności Polski, włączenie jej du UE. Idzie o zniszczenie ostatnich elementów niezależności Polski (TK, wprowadzenie euro i cenzury). Przejęcie TK przez Tuska może się skończyć zawieszeniem w swoich funkcjach prezydenta. To, że PiS był straszny, nie znaczy, że nie może być gorzej”.

Zdecydowanie przeciw zakusom Tuska wypowiada się Piotr Szlachtowicz: „Czy ten totalitaryzm brukselski jest już na pełnej prostej w naszym kierunku? – No tak, PiS-owcy też ‚majstrowali’, ale Tusk idzie już na całość. Chce zdobyć TK, by można było zatwierdzić każdy lewacki bełkot i swobodnie aresztować dalsze niewygodne osoby. Jest to też zagrożenie dla Korony Grzegorza Brauna, bo według prawa polskiego tylko Trybunał może zdelegalizować partię”.

Głosy te uwzględnił w niedzielę prof. Przemysław Czarnek w przemówieniu przed budynkiem Trybunału, gdy przekonywał, że konsekwencje zmian w TK mogą być znacznie szersze. W jego ocenie przejęcie instytucji przez obecny obóz władzy mogłoby doprowadzić do rozstrzygnięć dotyczących m.in. Sądu Najwyższego oraz ważności wyborów prezydenckich.

„Jeśli wezmą Trybunał w swoje ręce, to w pierwszej kolejności stwierdzą niekonstytucyjność ustawy o Sądzie Najwyższym, a w ślad za tym powiedzą, że prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie urzęduje, ponieważ nikt nie stwierdził prawidłowej ważności wyborów” – mówił kandydat PiS na premiera.

Zygmunt Białas​