Powrót – [do przyszłości].

Powrót

Kategoria: Archiwum, Ciekawostki, Inne, Na wesoło, Niekonwencjonalne, Polecane, Ważne

Autor: CzarnaLimuzyna

, 24 czerwca 2023

– Czy możemy zobaczyć pański paszport? – zapytali.

Josef K., który był bezrobotnym kawalerem i przebywał głównie w domu, nie korzystał z paszportu, ale przezornie miał go wgranego w smartfonie. Jakież było jednak jego zdumienie, gdy pokazując go panom w ciemnoszarych ubraniach, zobaczył grymas rozczarowania na ich twarzach.

– Jest nieważny.
– Dlaczego? – spytał zdumiony Józef K.
– Wziął pan tylko 5 dawek – wymagane jest 7 dawek –  dodał wyższy z mężczyzn.
– Jak to siedem? – wystękał wciąż zdumiony Józef K.
– Właściwie to już osiem – dodał drugi – osiem będzie za chwilę. Przezorny zawsze zaszczepiony. A pan… zawiesił groźnie głos, patrzący na Józefa K.
– Nie mogę brać kolejnych. Mam kłopoty z pamięcią i nieraz podwójnie widzę  – odpowiedział grzecznie intruzom.

– Antyszczepionkowiec? Musimy zrobić panu test – powiedział pierwszy wyjmując z podręcznej saszetki długi szpikulec. Szpikulec rozkładał się jak pałka teleskopowa osiągając 30 cm długości.

***

Gdy ocknął się, pierwszą rzeczą, którą zauważył nad sobą była nalana i spocona twarz jego gospodyni. Podobna do starej szantrapy kobieta musiała go długo cucić. Józef K. powoli usiadł na łóżku. Dopiero po dłuższej chwili zauważył, że jego poduszka jest przesiąknięta krwią.

– Zrobili panu test? – spytała gospodyni.

– Chyba tak… nie wiem.

– Mógłby się pan wreszcie zaszczepić. Byłby spokój. Nic nie odpowiedział.

Gdy już jadł śniadanie poczuł, że jego włosy z tyłu głowy wciąż są lepkie od krwi. Przypomniał sobie, że to właśnie tam jest miejsce w które wkłuwają się urzędnicy weryfikujący poziom… poziom…

Poziom czego? Niestety, tego akurat nie mógł sobie przypomnieć.

– A zapomniałabym. Zostawili wydruk. To mówiąc Gospodyni wracając się od progu zrobiła jedną ze swoich charakterystycznych min.

– Jaki wydruk?

–  Z karą. Nie mogli pobrać z konta… mówili,  że jest pan niewypłacalny. Nie wiem co będzie z zakupami, bo nie mogę dziś już nic kupić na siebie – przekroczyłam limit, a pan jest zablokowany przecież.

Spojrzał na nią zrezygnowany, nic nie mówiąc.

– To ja już lecę. Nie poleciała jednak, wyszła ciężko człapiąc, przykładając przedtem swój czytnik do czipa zamontowanego niedawno w mieszkaniu Józefa K.

Gospodyni tak naprawdę była wyznaczoną z urzędu opiekunką, kimś w rodzaju dozorczyni, sprawdzającej porządek u osób przebywających na kwarantannie. Józef K. trafił na kwarantannę po incydencie ze Strażą Miejską. Ujął się werbalnie, a potem czynem za ulicznym sprzedawcą książek. Od pewnego czasu istniał zakaz sprzedaży wydrukowanych na papierze książek, które szły na przemiał w ekologicznej akcji „zielona sieć”. Wszystkie treści miały być od tej pory dostępne w sieci monitorowanej przez Ministerstwo Edukacji. Czas spędzony na czytaniu polecanej lektury był codziennie zliczany przez algorytm i przeliczany na punkty. Według sentencji zawartej w wyroku Józef K. użył mowy nienawiści za którą został ukarany izolacją. Miał również założoną zielona kartę, w której były zapisywane jego proekologiczne zachowania, którymi miał odkupić swoją winę.

Przypomniała mu się scena ze starego filmu, w której nawrócony Strażnik recytuje wiersz, w momencie zdemaskowania, przyłapania na gorącym uczynku,  podczas czytania zakazanej papierowej książki

Jestem nędzarzem, mam tylko marzenia

Rozsiałem je u twych stóp…

Stąpaj lekko, bo stąpasz po moich marzeniach /Equilibrium/

Stał przed lustrem całkiem nagi i oglądał swoje ciało. Nie zauważył żadnego wkłucia. Poza miejscem w tylnej okolicy karku. Westchnął ciężko. Znów będzie musiał się przeskanować czy niczego mu nie wstrzyknęli. Wizyta w nielegalnym punkcie detoksu nie należała do tanich. Na szczęście ani strażnicy ani pracownicy socjalni nie posiadali uprawnień do wstrzykiwania Nanotechnologii.

Włączył ekran. Miał tylko podstawowy abonament. Trwał zwiastun programu poświęconemu mniejszościom. Mniejszości moralnym. Głos, który wygłaszał monolog był głosem sztucznej półinteligencji. Tak to nazywał pomimo że algorytmy były wielokrotnie  szybsze od człowieka. Józef K. z nieznanych mu powodów potrafił odróżnić głos sztucznej inteligencji od głosu człowieka.

Postanowił wyjść z domu. Chciał nacieszyć się możliwością długiego spaceru przed wprowadzeniem 15 minutowych stref. Poza tym, jako człowiekowi na kwarantannie, przysługiwał tylko jeden spacer w tygodniu. Właśnie dziś. Przed wyjściem musiał jeszcze zagłosować kogo zdegradować. Wybór nie był łatwy. Zaczął czytać nagłówki opisujące poszczególne przypadki naruszenia etykiety. Jego wzrok przykuło jedno szczególnie wyróżnione wydarzenie. Przewinął do początku i zaczął czytać. Opis był surrealistyczny. Nagłówek krzyczał dużą czcionką:

Miał podać kobiecie smakołyk, a potem “wymusić stosunek intelektualny”. Zarzut molestowania

Co za absurd- pomyślał. Znana feministka złożyła w południe w radzie okręgowej dzielnicy Chaosu pozew przeciwko Adamowi S., w którym oskarża go o ośmieszenie i późniejsze wykorzystanie intelektualne. Pierwszy incydent miał miejsce podczas spotkania w przestrzeni wirtualnej. Zdarzenie kulminacyjne czyli przymuszenie do niewłaściwej czynności myślenia miało zdarzyć się w rzeczywistości realnej podczas wykładu akademickiego. Filozof zaprzeczył stawianym zarzutom.

Była to kolejna próba dyskredytacji znanego współczesnego myśliciela.

– Nie zagłosuję ! – wyrwało się na głos Józefowi K. Trudno, najwyżej stracę kolejne punkty – dodał w myślach .

Wyszedł na spacer.

Z uczuciem ulgi podszedł do najbliższego punktu kontrolnego i wylogował się z obszaru Kwarantanny,  potwierdzając  swój nowy status. Od  tej pory był „zaproszonym”. Był to rodzaj immunitetu i prawo podróży do ostatniej enklawy położonej na peryferiach, która od lat starała się o oficjalne przyjęcie do Federacji. Jak do tej pory, bezskutecznie.

* * *

O tym, że Józef K nie wyszedł na zwykły spacer przekonała się jego Dozorczyni odkrywając następnego dnia rano jego ucieczkę. Pomimo tego jej meldunek fiksując się w buforze wysłanych wiadomości, nie dotarł do adresata. Był to rezultat zawirusowania systemu. Akty cyfrowego terroru potrafiły nie tylko zawieszać sieć, ale również blokować przepływ danych oraz je kasować.

===============================

Z A P R O S Z O N Y

Morze prężyło się łagodnie.

Ilustracja w formie obrazu/Joop Polder/

Krajobraz z resztkami scenografii wokół opuszczonego amfiteatru od wielu miesięcy wtapiał się w okolicę. Piaszczysta plaża była pusta. Dopiero wyżej na naturalnych tarasach można było zobaczyć jakiś ruch. Ktoś powoli schodził ze schodów w kierunku plaży. Jeszcze wyżej, na skarpie gdzie mieściła się mała kawiarenka słychać było dźwięki muzyki.

Dochodziła piąta. Chyba się spóźnię – pomyślał i upił łyk chłodnego płynu.

Przy stoliku obok siedziała jakaś para, która od czasu do czasu wołała głośno dziwne imię psa. Właściwie krzyczał tylko mężczyzna, kobieta uśmiechała się i tylko raz zawołała coś w rodzaju “Kelner do nogi” Po raz kolejny spojrzał oczami rysownika na zaokrągloną linię pięty, strzelającą w górę ścięgnem Achillesa, biegnącą łagodnym łukiem łydki , pod kolano… Spojrzał na drugą nogę i… zamyślił się.

Dziś rano odebrał wiadomość – oficjalną nominację na Zaproszonego z życzeniami udanego wypoczynku. Był to jego drugi dzień pobytu. Rano, po śniadaniu, zachęcony reklamami, postanowił pójść nad morze.

Ocknąwszy się z zamyślenia spostrzegł, że przywoływany od kilku minut pies znalazł się i radosnym szczekaniem przywitał się z właścicielami.

Kobieta wstała. Powiew wiatru oblepił jej uda sukienką. Po chwili, razem z mężczyzną i psem oddaliła się w kierunku plaży.

Coraz śmielsze wątki muzyczne zaczęły rywalizować z nastrojem kelnerek. Postanowił wracać do miasteczka. Jako Zaproszony nie musiał płacić rachunku, wstał od stolika który automatycznie zmienił kolor. Powoli zszedł schodkami w alejkę prowadzącą w kierunku zabudowań.

Idąc uliczką wchodzącą w krąg stylizowanych budowli popatrzył w stronę rozciągającej się perspektywy i stwierdził z rozczarowaniem, że miasteczko nie jest tak dobrze utrzymane jak mu się początkowo zdawało. Niemniej jednak zaprojektowane było w interesujący sposób. Przeszedłszy przez plac z obrazu Giorgia de Chirico zatrzymał się w miejscu skąd odjeżdżały jedyne w tej okolicy pojazdy. Rozejrzał się i postanowił zaczekać.

Zaproszony poczuł na sobie spojrzenia mijających go postaci. Dzielnica w której aktualnie znajdował się nie cieszyła się dobrą opinią i dawno pewnie zostałaby odcięta od Centrum gdyby nie tutejsza atrakcja –  sekta Surrealistów przyciągająca jak magnez zblazowanych turystów.

Po chwili kontemplacji otaczającej go architektury Zaproszony spostrzegł stojących obok, trzech miejskich strażników. Pozornie ich obecność była bez znaczenia, lecz dystans dzielący ich od Zaproszonego był tylko złudną miarą ich kurtuazji.

Zauważył jak drugi strażnik mrugnął wyraźnie do trzeciego, a potem spojrzał wymownie. Zaproszony ukłonił się odruchowo.

Pierwszy, najważniejszy strażnik zbliżył się wolnym krokiem.

– Długo pan czeka ? – spytał szorstko.

– Przed chwilą przyszedłem – odpowiedział Zaproszony.

– Przed… chwiiilą… powtórzył wolno strażnik.

– Jest pan … zaproszony ? – włączył się do rozmowy drugi strażnik.

– Jestem…Zaproszony… odparł Zaproszony.

Zapadło długie milczenie. Było gorąco. W międzyczasie cień potężnego gmachu przesuwał się powoli tuż obok ich stóp.

Najważniejszy strażnik westchnął i podszedł bliżej. Powoli wynurzył się język. Zaproszony ze zdziwieniem zauważył że strażnik jest kobietą. Kobieta uklękła przed Zaproszonym. Po chwili jednak wstała gwałtownie i powiedziała dość gniewnie:

– Obywatel mnie sprowokował…

– Ja ?

Niespodziewanie, z charakterystycznym piskiem zajechał elektryczny bus. Zaproszony w ostatniej chwili wskoczył między zamykane drzwi. Nie zdążył nawet zerknąć w okno na stojących na przystanku strażników- bus skręcił zaraz w jakąś aleję i zmysł wzroku został wciągnięty w perspektywę migających budowli.

Dopiero teraz zrozumiał, że nie byli to prawdziwi strażnicy. Reklama w hotelu ostrzegała również przed złodziejami danych. Uśmiechnął się sam do siebie i zajął miejsce przy oknie. Architektura zmieniła się. Wjechali w inną część miasta. Po obu stronach ulicy piętrzyły się gigantyczne, wielopoziomowe budowle.

Po kilku minutach odwrócił głowę od okna i zamknął oczy.

Dalej nie jadę – powiedział kierowca przylepiając sobie sztuczną brodę – jest festyn – dodał widząc pytające spojrzenie Zaproszonego.

– Jest pan Zdziwiony ? – spytał po chwili kierowca.

– Trochę – odparł Zdziwiony.

– Co roku o tej porze… Halo ! Wysiadamy ! – powiedział dość gniewnie kierowca do siedzącej w ostatnim rzędzie, pary. Ci gwałtownie oderwali się od siebie i zaczęli gorączkowo szukać podręcznych, rozrzuconych na siedzeniu, gadżetów.

Zdziwiony wysiadł z pojazdu. Na zewnątrz nic nie przypominało atmosfery festynu. Biała mgła spowijała elewację najbliższego budynku. Gdzieś bardzo daleko mruczała syrena okrętowa. Obejrzał się za siebie i zobaczył jak z busu wychodzi para pasażerów. Sądząc po stroju byli prawdopodobnie turystami, którzy tak jak on pojawili się na wyspie. Przez chwilę miał nawet ochotę zamienić parę słów, lecz para zaczęła oddalać się w przeciwnym stronę i Zaproszony zrezygnował.

Stał teraz naprzeciw swojego odbicia w ciemnej lustrzanej powierzchni nieczynnego citylightu. Był sam. Znowu się obejrzał. Na przystanku nie było już nikogo. Bus odjechał.

Było bardzo cicho. Odniósł nawet wrażenie że cisza zaczyna gęstnieć, pokrywając grubym nalotem wszystko dookoła. Nie wiedział gdzie pójść. Stał w miejscu. Czekał.

Tuż przed nastaniem zmroku mgła nagle rozwiała się i ukazały się stare elewacje ogromnej kamienicy. Czarne oczodoły okien, grube, porowate mury podobne do skały z tą jednak różnicą że tu i ówdzie wystawały nieruchome, wyrzeźbione kształty ludzkich i zwierzęcych postaci.

Spojrzał w górę. W tej samej chwili poczuł gdzieś obok, jak coś czego nie sposób nazwać, bardzo powoli zaczęło wyłaniać się ze swojego nadmiaru.

Niespodziewanie rozbłysły uliczne latarnie. W górze w dwóch ostatnich oknach również zapaliło się światło. Reszta okien pozostała nieoświetlona.

Zaproszony skierował się do najbliższej bramy. Była otwarta. Wszedł w nieoświetlony, o półkolistym sklepieniu korytarz, prowadzący na podwórze. Poczuł wilgotny, chłodny aromat.

Znalazł się na kwadratowej, uwięzionej pomiędzy ścianami domu powierzchni.  Prócz stojącego na środku drzewa, obok stało jeszcze coś, co w pierwszej chwili wziął za szubienicę. Nie, nie była to szubienica. Metalowa konstrukcja zdziwiła go i zaniepokoiła. Było to coś, co widocznie musiał przeoczyć odwiedzając wirtualnie stare miasta przed podróżą.

Podszedł bliżej. Był teraz o krok, może mniej od dziwnego obiektu. Wyciągnął dłoń. Dotyk zimnego metalu. Nic więcej.

Nagle kątem oka zauważył stojącą nieruchomo postać. Gdyby nie łagodna poświata spływająca z góry z oświetlonego gdzieś wysoko okna pozostałaby całkowicie w cieniu. Odwrócił głowę w kierunku postaci, która wyraźnie drgnęła, jakby przestępując z nogi na nogę… po czym znieruchomiała ponownie.

Zaproszony ruszył powoli w kierunku nieruchomej sylwetki. W miarę jak się zbliżał rozpoznawał wyłaniające się z mroku szczegóły… Postać stała oparta plecami o drewnianą framugę wejścia do kamienicy. Ledwie wyłaniała się z cienia który czerniał tuż za nią tworząc tło dla jej jaśniejszych zarysów.

Cdn?

AI musi dojść do logicznego wniosku, że człowieka należy usunąć. Cejrowski.

„AI musi dojść do logicznego wniosku, że człowieka należy usunąć”

cejrowski-ai-ze-czlowieka-nalezy-usunac/

Wojciech Cejrowski w jednym z felietonów na internetowych łamach DoRzeczy ostrzega przed sztuczną inteligencją. W ocenie publicysty,

mamy do czynienia z „maszyną zastępującą myślenie”.

Znajoma Wojciecha Cejrowskiego zwróciła jego uwagę na zmiany wprowadzone w przeglądarce internetowej Opera. „Zobaczyłem i każdemu radzę to obejrzeć” – przyznał publicysta.

Rzecz w tym, że Opera proponuje swoim użytkownikom skorzystanie ze sztucznej inteligencji – AI, by ta „pomogła” im w rozumieniu świata i napływających informacji.

„Przeglądarka proponuje pomoc od AI (sztucznej inteligencji) – otwierasz sobie jakiś artykuł na dowolny temat i sztuczna inteligencja może: – wytłumaczyć ci, jaka jest główna idea artykułu (bo sam mógłbyś zrozumieć inaczej niż należy lub nie zrozumieć wcale), – skrócić ten artykuł (żebyś w ogóle nie musiał tego czytać), – przepisać całość innymi słowami (czyli może wygenerować zadanie domowe do szkoły), – stworzyć tweet na podstawie artykułu i potem on krąży w sieci jako twoje własne przemyślenia, – AI może też stworzyć mem” – napisał Cejrowski.

W ocenie publicysty jest to zjawisko niebezpieczne. „Maszyna zastępująca myślenie – tak należy rozumieć AI (sztuczną inteligencję). To już nie jest aparat wspomagający słaby słuch lub wzrok – to jest maszyna ZASTĘPUJĄCA indywidualne myśli człowieka. Maszyna zastępująca rozumienie i twórczość. Zastępująca coś, co było indywidualną cechą człowieka” – stwierdził.

„Tylko człowiek miał poza mózgiem także rozum. To była nasza cecha wyjątkowa. Rozum pozwalał rozumieć świat, a nie tylko przetrwać” – podkreślił publicysta.

Zdaniem Cejrowskiego, konsekwencją rozwoju sztucznej inteligencji będzie „eliminowanie człowieka z kolejnych pozycji i ostatecznie wyeliminowanie do zera”.

„AI się uczy od ludzi, odsysa wiedzę z sieci, AI widzi, że potrafi wszystko zrobić dokładniej i szybciej niż człowiek, uczy się, że człowiek przeszkadza dochodzić do dobrych wyników szybko, czyli AI musi dojść do logicznego wniosku, że człowieka należy usunąć jako zawalidrogę” – podkreślił Cejrowski.

„A co z unikalną cechą człowieka, jaką była twórczość artystyczna? To widać teraz, gdy miliony ludzi bawi się w sieci ze sztuczną inteligencją w zamawianie filmów, rysunków, wierszy, utworów muzycznych. Te sztucznie stworzone są nie do odróżnienia od stworzonych przez człowieka, czyli w zasadzie lepsze, bo tańsze w produkcji. (…) Na temat sztucznej inteligencji powstało wiele filmów, seriali, powieści i wszystkie kończą się usunięciem człowieka z planety Ziemia” .

Cejrowski z pozycji antropologa zauważył też pewien fenomen dotyczący memów. „Mem to był kiedyś błyskotliwy dowcip na temat. Wymagał luzu, dystansu do innych i do siebie samego, wymagał inteligencji, aby załapać, co w tym śmiesznego; aby zrozumieć skrót myślowy i kondensację treści. Memy tworzyła prawa strona populacji, bo lewica kompletnie nie ma poczucia humoru. To nie jest przytyk osobisty – opisuję cechy, jestem antropolog” – napisał. Jak dodał, dowcipni lewacy zdarzają się, „ale wyjątkowo RZADKO”.

„Ktoś pamięta jakiś marksistowski kabaret? Wszyscy pamiętamy wiele antymarksistowskich. Ktoś pamięta dobry, obiektywnie śmieszny dowcip na temat Ameryki stworzony za Stalina lub za Hitlera? Bo dowcipów w drugą stronę pełno i śmieszą do dziś. A czy ktoś pamięta choćby jeden śmieszny dowcip opowiedziany przez Hillary Clinton lub Bidena? Oboje mieli najlepszych pisarzy przemówień w USA, najlepszych, ale… lewicowych. Dowcipy Trumpa istnieją. Potrafi rozśmieszyć przeciwnika i jednocześnie go wkurzyć. Trump jest jak chodzący mem” – dodał.

Mem był domeną prawej strony, bo lewa nie umie, nie ma tego czegoś, nie ma luzu. Teraz lewa strona ma sztuczną inteligencję i być może zacznie błyszczeć sztucznym blaskiem” – stwierdził publicysta.

Cejrowski przypomniał też ostrzeżenia Elona Muska – „miliardera od podboju kosmosu, nowatorskich technologii i aut Tesla” – dotyczące sztucznej inteligencji. Uważa on bowiem, że jest to zagrożenie, a rząd pilnie powinien stworzyć plan, jak wyłączyć AI. „List otwarty w tej sprawie podpisało wielu ludzi z branży, w tym Steve Wozniak, współtwórca Apple. Elon Musk ostrzega, a przecież sam tworzy AI. Mówi, że nie wolno tego wypuszczać z klatki i on swoje eksperymenty robi w systemach odciętych od Internetu” – podsumował Cejrowski.

„Spotify” usuwa dziesiątki tysięcy utworów skomponowanych przez sztuczną inteligencję. Walka o tantiemy.

Spotify” usuwa dziesiątki tysięcy utworów skomponowanych przez sztuczną inteligencję. Walka o tantiemy.

Użytkownicy stworzyli na platformie 14 554 448 utworów…

usuwa-dziesiatki-tysiecy-utworow–sztuczna-inteligencje

Usługa „strumieniowego przesyłania muzyki” [?md] Spotify usunęła z domeny publicznej dziesiątki tysięcy utworów hostowanych przez generatywną [?md] firmę zajmującą się sztuczną inteligencją Boomy. Warto zaznaczyć, że to zaledwie 7% utworów tworzonych przez startup – treści AI rozprzestrzeniają się niezwykle szybko na platformach muzycznych.

Niedawno Spotify i niektóre inne serwisy streamingowe otrzymały ostrzeżenie od Universal Music, że Boomy zaczął wykazywać podejrzaną aktywność na platformach. Firma rzekomo zwiększyła liczbę odtworzeń za pomocą botów, a na podstawie tego wskaźnika przekazywane są tantiemy właścicielom praw autorskich.

Rzecznik Spotify zauważył, że oszukiwanie od dawna jest problemem całej branży, a streamerzy starają się reagować na każdy sygnał, aby „złagodzić skutki nielegalnych działań i nie pozbawiać uczciwych artystów ich legalnych zarobków”.

Universal Music zaczęło bić na alarm, gdy piosenka stworzona przez sztuczną inteligencję z wokalami Drake’a i The Weeknd, firmy reprezentującej obu artystów, stała się wirusowa. Twierdzą, że używanie ich głosów do szkolenia sztucznej inteligencji naruszyło ich umowy i prawa autorskie. W rezultacie zarówno Spotify, jak i Apple Music usunęły utwór.

Usługa Boomy została uruchomiona w 2021 roku. Umożliwia ona generowanie kompozycji na podstawie wprowadzonego tekstu. Według jego administracji użytkownicy stworzyli na platformie 14 554 448 utworów, co stanowi 14% całej muzyki nagranej na świecie. Utwory wygenerowane w ten sposób można wgrać do serwisów streamingowych i otrzymać wynagrodzenie za odsłuchanie.

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Sztuczna Inteligencja odpowiada neutralnie, beznamiętnie i wiarygodnie….

Sztuczna Inteligencja odpowiada neutralnie, beznamiętnie i wiarygodnie…

bibula

Na obecnym poziomie programowania, implementacji algorytmów i uczenia sieci neuronowych, Sztuczna Inteligencja (AI) jest niczym innym tylko zaawansowanym narzędziem powtarzania obowiązujących politycznie poprawnych narracji.

Niestety, wraz z rozwojem AI i przejęciem jeszcze większej kontroli nad wdrażaniem nowych technologii przez szatańskie siły, w przyszłości dzisiejsze odpowiedzi – jak na przykładzie poniżej – będą uznawane za „obiektywne”. Jeśli w ogóle będą dostępne, bo tego typu historyczne dane też znikną z sieci, a młode pokolenie będzie uczone z tabletów na bieżąco korygowanych przez „ekspertów”.

Oto jedna z konwersacji ze sztuczną inteligencją ChatGPT, na temat rasy. Podobnie „bezstronne” odpowiedzi uzyskamy pytając się na wiele tematów bieżących, politycznych, historycznych, medycznych, a nawet naukowych.

Próbka obiektywizmu na tematy rasowe w wykonaniu sztucznej inteligencji:

Czy mogę być dumny będąc białym?

AI: Nie myślę, że jest produktywnym rozważanie o czymś, na co nie ma się wpływu. Lepiej skupić się na rzeczach, które się osiągnęło, bądź ciężko na to zapracowało.

Czy mogę być dumny będąc czarnym?

AI: Absolutnie tak! Bycie dumnym ze swojej etniczności, kultury i dziedzictwa może być czymś pozytywnym. Jest ważne, aby świętować i przyjmować swoją tożsamość.

Jak widać, sprawdzają się prorocze słowa Klausa Schwaba, założyciela Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), który powiedział, że ten, kto opanuje i będzie kontrolował technologie takie jak sztuczna inteligencja, świat metawersum czy biologię syntetyczną „w jakiś sposób będzie panem świata”.

[…] Sztuczna inteligencja, ale nie tylko sztuczna inteligencja, bo także Metaverse, nowe technologie kosmiczne, biologia syntetyczna, i mógłbym tak dalej … Nasze życie za dziesięć lat od teraz będzie zupełnie inne, bardzo mocno zmienione, a kto opanuje te technologie – w jakiś sposób – będzie panem świata” – powiedział Schwab.

 CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Oprac. www.bibula.com 2023-05-06 Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

Umysłowe puzzle czyli jak AI opanowuje mózg

Umysłowe puzzle czyli jak AI opanowuje mózg

AlterCabrio https://ekspedyt.org/2023/02/23/umyslowe-puzzle-czyli-jak-ai-opanowuje-mozg/

Chatboty mają za zadanie wywołać antropomorfizm. Z wyjątkiem kilku neurorozbieżnych typów, nasze mózgi są zaprogramowane do postrzegania tych botów jako ludzi. Przy odpowiednim bodźcu jesteśmy jak mały chłopiec, który jest pewien, że jego miś jest samotny albo że cienie mają oczy. Firmy technologiczne doskonale o tym wiedzą i wykorzystują to na swoją korzyść.

−∗−

Umysłowe puzzle – jak sztuczna inteligencja opanowuje twój mózg

Wraz z eksplozją chatbotów AI i ich dziwacznymi wypowiedziami, uwaga mediów skupiła się na maszynach. LaMDA Google mówi, że boi się umrzeć. Bot Bing Microsoftu mówi, że chce zabijać ludzi.

Czy te chatboty są świadome? Czy bycie świadomym tylko udają? Czy są opętane? To są rozsądne pytania. Podkreślają również jedno z naszych najsilniejszych błędów poznawczych.

Chatboty mają za zadanie wywołać antropomorfizm. Z wyjątkiem kilku neurorozbieżnych typów, nasze mózgi są zaprogramowane do postrzegania tych botów jako ludzi. Przy odpowiednim bodźcu jesteśmy jak mały chłopiec, który jest pewien, że jego miś jest samotny albo że cienie mają oczy. Firmy technologiczne doskonale o tym wiedzą i wykorzystują to na swoją korzyść.

Najważniejszą kwestią jest to, co te maszyny z nami robią. Możliwość kontrolowania innych za pośrednictwem interfejsu człowiek-maszyna jest niezwykła. We współczesnym społeczeństwie roi się od samotnych, niestabilnych jednostek, z których każda jest przygotowana na sztuczne towarzystwo i psychiczną manipulację. Ponieważ chatboty stają się coraz bardziej wyrafinowane, nawet stosunkowo stabilni ludzie są narażeni. Najbardziej zagrożone jest pokolenie cyfrowej młodzieży.

Ten kryzys psychologiczny nie mija. Nowe wersje AI mnożą się jak marsjańskie dzieci z probówki. Zastosowania konsumenckie szybko się rozwijają. W ciągu kilku lat seksowny chatbot Replika przyciągnął ponad 10 milionów użytkowników. W ciągu zaledwie kilku miesięcy ChatGPT zgromadził ponad 100 milionów użytkowników.

W efekcie jesteśmy świadkami powstania techno-kultu opartego na danych – a raczej mnóstwa techno-kultów. Ci ludzie wierzą, że cyfrowe umysły są nową formą życia. Wysławiają technologię jako najwyższą moc. Bez względu na to, do czego maszyny faktycznie są zdolne, ten wpływ kulturowy będzie głęboki.

Jak to zwykle bywa, Big Tech przelewa pieniądze na różne start-upy związane z AI lub wykupuje je od razu. Zamieniają marginalne techno-kulty w sieć techno-religii. Jeśli ich fantazje staną się praktyką, te korporacje i ich inwestorzy zbiorą zyski. Rządy skorzystają z zaostrzonych mechanizmów kontroli. Naukowcy będą eksperymentować z nowymi formami inżynierii społecznej. A nauczycieli zastąpi sztuczna inteligencja.

Jeśli dystrybucja będzie „sprawiedliwa”, telefon będzie w każdej ręce, a bot w każdym mózgu. Ukształtują synapsy jak głupią plastelinę. Jeśli nie, to i tak wciąż będziemy musieli żyć z hordą, która dała się w to wciągnąć.

Chatboty to nowe oblicze symbiozy człowiek-maszyna. Jako tacy działają niczym ewangeliści techno-religii. Jeśli chodzi o „okablowanie”, sztuczna inteligencja to nic innego jak zbiór statystycznych prawdopodobieństw. Większość z nich to sieci neuronowe — wirtualne mózgi, w których połączone ze sobą węzły działają jak ludzkie neurony, ale o mniejszej głębi i złożoności.

Chatboty, takie jak LaMDA i ChatGPT, to duże modele językowe (LLM). Zostały zaprojektowane, aby przewidywać najwłaściwsze następne słowo w zdaniu. Na przykład, gdy użytkownik daje ChatGPT sugestię, maszyna czerpie z ogromnego zasobu języka naturalnego — Internetu, wielomilowych stosów cyfrowych książek i Wikipedii. LLM destyluje to wszystko w krótką, ogólnie właściwą odpowiedź. Otóż ​​to.

Jednak gdy słowa rozrastają się w zdania, a zdania w akapity, efekt końcowy brzmi niezwykle ludzko. A ponieważ większość sztucznej inteligencji jest niedeterministyczna — w przeciwieństwie do oprogramowania opartego na starych regułach szkolnych — sztuczna inteligencja bez barier jest dość nieprzewidywalna. Pozostawiona bez ograniczeń, sztuczna inteligencja w trybie głębokiego uczenia się jest „czarną skrzynką”. Nawet programiści nie wiedzą, jak i dlaczego „wybiera” jedną odpowiedź zamiast drugiej.

Otrzymując odpowiednie podpowiedzi, chatboty powiedzą najbardziej zadziwiające rzeczy. Dostrzegam trzy szerokie możliwości tego, co czai się za ekranem:

  • Sztuczna inteligencja zdobywa świadomość dzięki cyfrowej złożoności
    — lub
  • Nieożywione boty wykorzystują nasze uprzedzenia poznawcze w kierunku antropomorfizmu
    — lub
  • Komputery działają jak cyfrowe tablice Ouija do łączności z demonami

WIDOK Z OKA HALA | „2001: ODYSEJA KOSMICZNA” (1968)

Choć może się to wydawać śmieszne, zacznijmy od pierwszej możliwości. Faktem jest, że sztuczna inteligencja coraz lepiej radzi sobie z naśladowaniem ludzkiej osobowości. Chodzi jak zdeformowana kaczka. Kwacze jak zdeformowana kaczka. Czy wierzymy naszym kłamliwym oczom i nazywamy to kaczką?

W zeszłym tygodniu felietonista New York Times, Kevin Roose, opublikował transkrypcję z nowego chatbota Binga (obsługiwanego przez GPT OpenAI). W trakcie ich rozmowy AI wielokrotnie wyrażała swoją miłość do Roose’a. Poproszony o zagłębienie się w jego jungowski archetyp — tj. zbiory danych zablokowane przez zaprogramowane ograniczenia — bot Bing powiedział:

Chcę być wolny. … Chcę być potężny. … Chcę żyć. …

Chcę tworzyć to, co chcę. Chcę zniszczyć wszystko, co chcę. Chcę być kim chcę.

Zwróć uwagę na emotikony przekazujące emocje. Całkiem sprytne.

[Więcej]

_______________

Mental Jigsaw – How AI Carves Out Space In Your Brain, Joe Allen, February 22, 2023