Sztuczne „inteligencja” pożera KULTURĘ

Giganci AI

masowo wykupują

i niszczą stare książki.

Trwa wielkie skanowanie

Sztuczna inteligencja zastępuje naszą własną

Krzysztof Sulikowski geekweek/sztuczna-inteligencja/news-giganci-ai-masowo-wykupuja-i-niszcza-stare-ksiazki

Giganci na rynku AI znaleźli nowe źródło danych: używane książki drukowane. Z powodu wyczerpania zasobów internetu firmy skupują z antykwariatów całe palety tomów. Prowadzone jest tzw. skanowanie destrukcyjne, co oznacza, że po zakupie książki są niszczone, a ich strony – wgrywane do modeli językowych (LLMs) jako unikalny, „nieskażony” ingerencją algorytmów tekst. Szacuje się, że z rynku zniknęły już 3 mln woluminów. Precedensowe wyroki w USA uznały ten proceder za legalny, co budzi obawy wokół prywatyzacji dziedzictwa kulturowego, cenzury i utraty pamięci zbiorowej.


Sztuczna inteligencja wchłonęła już niemal całą wiedzę z internetu. Teraz jej twórcy masowo skanują i niszczą książki

Sztuczna inteligencja wchłonęła już niemal całą wiedzę z internetu. Teraz jej twórcy masowo skanują i niszczą książki



W skrócie

  • Firmy technologiczne wykupują używane książki z rynku wtórnego, by poprzez destrukcyjne skanowanie pozyskiwać nieskażone dane tekstowe dla modeli sztucznej inteligencji.
  • Twórcy AI wybierają książki z ery analogowej, ponieważ wyczerpały się zasoby internetu, a dane w sieci są zanieczyszczone treściami generowanymi przez same algorytmy.
  • Amerykański sąd uznał destrukcyjne skanowanie za dozwolony użytek, lecz w Unii Europejskiej legalność tego procederu pozostaje niejasna ze względu na inne ramy prawne.

==============================================================

Twórcy AI na potęgę skanują i niszczą książki


Branża sztucznej inteligencji znalazła nowe źródło danych: fizyczne, używane książki. Antykwariusze w Niemczech, Szwajcarii i Austrii odnotowują niespotykaną dotąd falę masowych zamówień. Firmy technologiczne oraz działający na ich zlecenie pośrednicy skupują tysiące tomów z rynku wtórnego, które następnie są skanowane destrukcyjnie. Szacuje się, że w samych Niemczech wykupiono już około 700 tys. woluminów, a w skali globalnej liczba ta sięga 3 mln. Ma to na celu trenowanie modeli językowych – dostarczanie sztucznej inteligencji nowej wiedzy, która nie była dostępna w internecie.

Wybór książek nie jest przypadkowy. Kupujący celowo sięgają po literaturę faktu wydawaną od lat 70. XX r. Przedmiotem zainteresowania są głównie opracowania naukowe, prawo, językoznawstwo, ekonomia czy historia regionalna. Z reguły nabywany jest dokładnie jeden egzemplarz danego tytułu – zazwyczaj ten, który przez lata zalegał na półkach z powodu niskiego popytu.

Po przejęciu książek trafiają one do wyspecjalizowanych zakładów. Tam ich grzbiety są obcinane przez maszyny gilotynowe, co umożliwia błyskawiczne skanowanie stron w urządzeniach o wydajności 80-120 stron na minutę. Zdigitalizowany tekst trafia bezpośrednio do baz danych modeli AI, a kartki są natychmiast przekazywane do utylizacji i recyklingu. Skanować można też bez niszczenia książek, ale trwa to wolniej. Warto przy tym zauważyć, że nie mamy tu do czynienia z klasyczną digitalizacją książek rozumianą jako udostępnianie ludziom ich cyfrowych kopii. Ich zawartość będzie dostępna jedynie dla modeli i to one będą mogły w oparciu o nią udzielać odpowiedzi na zapytania użytkowników.

Wyczerpanie zasobów cyfrowych. Sztuczna inteligencja zjada papier [to pożera Kulturę, synku.. md]


Przyczyną, dla której twórcy sztucznej inteligencji zaczęli sięgać po papier, jest wyczerpanie otwartych zasobów internetu. Dotychczasowa baza treningowa oparta na ogólnodostępnych stronach WWW, portalach społecznościowych czy Wikipedii została wykorzystana niemal w całości. Co więcej, współczesny internet jest w coraz większym stopniu zanieczyszczony treściami wygenerowanymi przez same modele AI.

Karmienie algorytmów ich własną produkcją prowadzi do zjawiska określanego jako „zapadanie się modelu” (ang. model collapse) i drastycznego spadku jakości generowanych odpowiedzi. O zjawisku tym pisaliśmy w GeekWeeku w kontekście samoutwierdzania się modeli w przekonaniu, że pewne sformułowania, takie jak „to nie X, to Y” są na tyle naturalną konstrukcją w ludzkiej komunikacji, że dobrze jest wrzucać ją do niemal każdego akapitu.

Książki wydane w tzw. erze analogowej, przed epoką powszechnej cyfryzacji, a szczególnie przed 2022 r., czyli publicznym debiutem ChatGPT, stanowią unikalny, nieskażony zasób zweryfikowanej wiedzy, ciągłej narracji i specjalistycznej terminologii. O ile dzieła z domeny publicznej zostały zdigitalizowane już wcześniej przez projekty w rodzaju Google Books, o tyle literatura objęta prawami autorskimi z drugiej połowy XX r. nie posiadała dotąd legalnych wersji cyfrowych.

Dla zachodnich laboratoriów technologicznych (a przynajmniej tych, które nie korzystały z pirackich baz książek – o czym pisaliśmy w GeekWeeku) zbiory te stały się pożądanym, nieznanym dotąd rezerwuarem unikalnych danych, szczególnie cennych dla języków innych niż angielski.

Amerykański precedens i niepewna sytuacja prawna w Europie


Rodzi się pytanie, czy to wszystko jest zgodne z prawem. Warto tu przywołać orzeczenie amerykańskiego sądu federalnego w sprawie Bartz v. Anthropic z 2025 r. Sędzia uznał, że fizyczne nabycie książki, jej zniszczenie i zachowanie jedynie cyfrowej kopii na potrzeby szkolenia AI mieści się w ramach doktryny dozwolonego użytku (ang. fair use) prawa autorskiego USA.

Skoro cyfrowy zapis nie trafia do ponownego obiegu jako zastępstwo książki, a jedynie służy do celów edukacyjnych maszyny, ma on charakter transformatywny. Twórcy modelu Claude zapłacili wprawdzie 1,5 mld USD w ramach ugody dotyczącej wcześniejszego korzystania z pirackich bibliotek cyfrowych, jednak ich „Project Panama”, obejmujący masowy wykup i destrukcję dzieł, zyskał podkładkę prawną.

Sytuacja wygląda inaczej w Unii Europejskiej. Prawo europejskie nie posiada tak elastycznej konstrukcji jak fair use. Unijna dyrektywa DSM wprawdzie wprowadziła wyjątek dotyczący „wykopywania” tekstów i danych (ang. text and data mining), lecz przyznaje twórcom prawo do sprzeciwu. W przypadku starszych pozycji, często wyczerpanych lub wydanych przed wejściem w życie dyrektywy, mechanizm zgłaszania sprzeciwu jest trudny do wyegzekwowania, a legalność pozyskiwania takich danych pozostaje spornym zagadnieniem prawnym.

Zagrożenie dla dziedzictwa kulturowego i prywatyzacja wiedzy


W perspektywie wiedzy, jaką dysponuje już sztuczna inteligencja, 3 mln książek to ok. 300 mld tokenów tekstu, czyli zaledwie kilka procent zbiorów danych, na których uczą się najnowsze modele. Wartość stanowi jednak unikalność tych treści. Giganci technologiczni skanują m.in. niskonakładowe dysertacje, monografie czy lokalne publikacje historyczne, wydawane w nakładach rzędu 300-500 sztuk. Niektóre z nich to tzw. białe kruki, które mogą bezpowrotnie zniknąć z rynku w formie papierowej, czym firmy skupujące książki na palety zdają się jednak nie przejmować.

Niszczenie ostatnich krążących po rynku egzemplarzy usuwa je z publicznego obiegu antykwarycznego. Choć papier trafi na makulaturę, wiedza zapisana na kartkach nie zniknie całkowicie, lecz raczej przenosi się do nowego medium. Z jednej strony mamy tu do czynienia z postępem w dostępie do wiedzy, jako że zamiast długich poszukiwań w antykwariatach czy bibliotekach będziemy mogli paroma kliknięciami uzyskać informacje z tych książek. Przynajmniej w optymistycznym założeniu. To bardziej pesymistyczne jawi się raczej jako regres – powrót do kultury oralnej, w której wiedza była przekazywana ustnie, a po drodze przekręcana. Coś zostało ujmowane, coś dopowiedziane i tak powstawał głuchy telefon.

Sztuczna inteligencja, choć jest obecnie prawdopodobnie najwyższą z ludzkich technologii, jeśli chodzi o informatykę, nie jest wolna od tych bolączek ery przedpiśmiennej. Wciąż nierozwiązanym problemem pozostają halucynacje AI, czyli skłonność modeli do zmyślania i przekręcania danych. Ponadto odbiorcy tych treści uzyskują do nich dostęp w sposób zapośredniczony. Model nie wypluwa cytatów ani nie udostępni e-booka do pobrania, co wynika z ochrony praw autorskich. Będzie nam mógł opowiedzieć, co w danej książce się znajduje – lecz swoimi słowami i w swojej interpretacji, która może odbiegać od oryginału. Powstaje więc ryzyko błędów, ale także celowych manipulacji.

Francuski filozof Michel Foucault postawił znak równości między władzą a wiedzą. Mimo deklarowanej przez twórców AI neutralności (którą także można rożnie interpretować) modele mogą zamiast rzetelnej wiedzy przekazywać informacje ocenzurowane i przekształcone zgodnie z interesami korporacji, a ich weryfikacja może być trudna lub niemożliwa, jeśli nie będzie dostępnych autentycznych, niezmienionych kopii książek, z których czerpały one wiedzę. Tym samym literatura przejdzie z przestrzeni dobra wspólnego do zamkniętych, prywatnych baz danych wielkich korporacji. Bez odgórnych regulacji wymuszających na firmach udostępnienie cyfrowych kopii publicznym bibliotekom, znaczna część unikalnego dziedzictwa kulturowego i naukowego XX w. może zostać bezpowrotnie odcięta od społeczeństwa, trafiając w ręce prywatne.

Rok 1984 czy Nowy wspaniały świat?


Komu ten nowy stan rzeczy jest na rękę, a u kogo rodzi obawy? Sytuacja jest dość złożona. Na tym procederze najwięcej zyskają antykwariusze, którzy w końcu mają zbyt na tomy zbierające kurz na półkach. Dla osób robiących research – zwykłych użytkowników, ale też pracowników naukowych czy dziennikarzy – może to być wygodny i tańszy sposób niż polowanie na fizyczne czy cyfrowe kopie tekstów (o ile założymy, że dane z AI będą rzetelne, a narzędzie będzie darmowe, co nie jest wcale takie oczywiste w dłuższej perspektywie).

Skanowanie destrukcyjne i przenoszenie książek do baz wiedzy dużych modeli językowych (LLM-ów) może rodzić obawy osób, którym zależy na zachowaniu dziedzictwa kulturowego ludzkości – jako że pismo jest jednym z kluczowych atrybutów cywilizacji, a książki przez wieki cieszyły się szacunkiem. Nie znaczy to jednak, że każdy zadrukowany papier przedstawia ogromną wartość poznawczą czy literacką ani że należy darzyć go uwielbieniem na modłę bibliofilską. Książki – jak każdy inny tekst kultury – także przecież nieraz zawierają przekłamania albo są tandetnymi szmirami pisanymi (lub coraz częściej generowanymi przez AI) tylko dla zysku. Poza oczywistym sentymentem problemem jest jednak możliwy brak danych referencyjnych – oryginalną treść „tylko do odczytu” przejmą kapryśne algorytmy i nie będzie można samodzielnie sprawdzić, co dokładnie napisał autor.

Pytanie, czy w ogóle na to sprawdzanie ktoś będzie miał ochotę. Poza kurczącym się gronem czytelników weryfikujących informacje (w tym poprzez omawiane przez nas w GeekWeeku narzędzia do fact-checkingu) niestety coraz więcej odbiorców treści zadowala się tym, co narzuca im się jako pierwsze w sieci. Pisał o tym choćby Kai Strittmatter w książce Chiny 5.0. Jak powstaje cyfrowa dyktatura, gdzie opisywał, jak większość studentów nawet nie uruchomiła przekazanego im narzędzia VPN, by móc czytać artykuły z zagranicznych portali, a większości ludzi wystarczą „kuratowane” przez partyjnych cenzorów treści z chińskiego internetu. Ponadto z uwagi na brak dostępu do treści pisanych (choćby o masakrze na Placu Tian’anmen) zbiorowa pamięć ulega zatarciu. Autor przywoływał także porównanie obaw George’a Orwella i Aldousa Huxleya. Ten pierwszy obawiał się, że książki będą cenzurowane lub usuwane z obiegu, a drugi – że nikomu to nie będzie przeszkadzać. W Chinach spełniły się te oba czarne scenariusze, ale czy u nas nie dzieje się podobnie?

Proceder, który stał się udziałem twórców przyszłej superinteligencji – technologii przewyższającej zdolnościami intelektualnymi całą ludzkość – można rozpatrywać w odniesieniu do literackich dystopii, takich jak Rok 1984 Orwella, Nowy wspaniały świat Huxleya czy 451 stopni Fahrenheita Bradbury’ego, i dyskutować, która z tych wizji pasuje najbardziej. Zapewne każda z nich przewidziała w pewnym stopniu to, co dzieje się obecnie z piśmiennictwem. Swoje trzy grosze dorzucił także polski autor Jacek Dukaj, który jeszcze przed erą LLM-ów w eseju Po piśmie prognozował kryzys tradycyjnie rozumianego pisma i rosnącą rolę nowych mediów cyfrowych podających wiedzę w dość zdegenerowanej formie.

Postęp nie zawsze oznacza zmianę na lepsze, a kurczowe trzymanie się przeżytków również nie zawsze chroni przed złem i zepsuciem. Mapy w telefonie świetnie zastąpiły te papierowe, a komputery – maszyny do pisania i liczydła.

Ale gdy chwiejna cyfrowa pamięć zastępuje tę wydrukowaną i niedającą się poprawiać, a sztuczna inteligencja zastępuje naszą własną, to stąpamy już po naprawdę niepewnym gruncie.

Amerykański bunt przeciwko AI

Amerykański bunt przeciwko AI

25 luglio 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/amerykanski-bunt-przeciwko-ai

Nie jestem konwertytą na religię pseudoekologiczną; nie zamierzam ratować planety kupując samochód elektryczny, ani odpokutować za grzechy cywilizacji przemysłowej baterią litową. Jednakże witam rosnący bunt w Stanach Zjednoczonych — centrum i sile napędowej Imperium — przeciwko zaawansowanym technologicznie centrom danych, obecnie w dużej mierze poświęconym sztucznej inteligencji. Nie jestem też żadnym luddystą, przekonanym naiwnie, że niszcząc lub sabotując maszyny, powstrzymam ogromny postęp technologiczny, tak jak legendarny Ned Ludd u progu rewolucji przemysłowej. Innowacja postępuje sama, a wszystko, co może zostać osiągnięte technicznie, ktoś osiągnie (prawo Gabora).

A tym bardziej w epoce rozkwitu kapitalizmu absolutnego, wolnego od wszelkich ograniczeń, barier i zależności. Co więcej, szefowie wielkich firm technologicznych, tacy jak Peter Thiel z Palantir (tzw. „widzące kamienie”), pracują nad deterytorializacją swoich przedsiębiorstw, aby wyrwać je spod resztek władzy państwowej i sprawić, by znalazły się poza sferą publiczną oraz debatą społeczeństwa obywatelskiego.

Należę do grupy osób, które patrzą na innowacje z obawą, których postawa nazywa się techno-negatywnością. Termin ten jest stosunkowo nowy; nastawienie, które opisuje, jest jednak tak stare, jak pierwsza maszyna, która odebrała pracę ludzkim rękom. Nie chodzi tylko o niepokój wywołany przez sztuczną inteligencję, algorytmy i centra danych; rozprzestrzenia się język o znaczeniu politycznym, który w Stanach Zjednoczonych staje się repertuarem działań.

Technonegatywizm zaczyna się na poziomie indywidualnym, ale przechodzi w kampanie prawne przeciwko centrom danych oraz zaangażowanie obywatelskie przeciwko nadmiernej władzy gigantów z branży Big Tech. Nie wiem, czy konieczne jest pociągnięcie za hamulec bezpieczeństwa, czy też wykolejanie pociągu sztucznej inteligencji. Z pewnością potrzebna jest świadomość tego, co się dzieje, a o czym media głównego nurtu w dużej mierze milczą.

Sztuczna inteligencja, na pierwszy rzut oka, wydaje się niematerialna. Zgodnie z wygodną metaforą marketingową, żyje w “chmurze” – magazynie danych, surowcu teraźniejszości i niedalekiej przyszłości. Centrum danych nadaje jej fizyczną formę: ogromne szare budynki, gołe ściany, ogromne wentylatory, transformatory, kilometry kabli, gigantyczne zużycie wody i energii elektrycznej. Jestem technonegatywistą również dlatego, że uważam, iż niektóre dobra wspólne należy wyłączyć z obrotu rynkowego. Woda jest pierwszym z nich – symbolem odrażającej, wszechogarniającej prywatyzacji.

W 2026 roku ONZ ogłosiła światowy stan wyjątkowy związany z niedoborem wody. Czy po to, by uchronić ją przed nienasyconymi apetytami kapitalizmu i jego „instynktami zwierzęcymi”? – Nie, aby poddać ją kontroli międzynarodowych agencji zarządzanych przez oligarchię techno-finansową. W roku 2030, ilość wody potrzebnej do chłodzenia centrów gromadzenia i przetwarzania danych będzie równa zużyciu ponad piętnastu procent ludzkości. Zasoby wodne, które są źródłem życia, stają się ich własnością. „Chmura” (cloud) to zwodnicza metafora poetycka, która odnosi się do ogromnej liczby serwerów, komputerów, elektrowni i kabli podmorskich.

Każdy nasz pozornie niematerialny gest bazuje na gigantycznej infrastrukturze. Centrum danych to katedra Mamony: trzeba w tej sprawie zająć stanowisko. Być może postęp nie polega już więcej na poszerzaniu ludzkich możliwości; być może polega na uczeniu ludzi, by domagali się ograniczeń, rozumieli zalety i wady nowego stanu technologicznego, by powrócili do partycypacji społecznej. Jeśli energia jest ogromnym wyzwaniem dla przyszłości, nie możemy pozostawać biernymi obserwatorami wywłaszczania na szkodę narodów i ludzkości. Jest to jedna z bitew w wojnie „dołu” przeciwko „górze”, tj. społeczeństwa przeciwko oligarchii.

Amerykański bunt przeciwko sztucznej inteligencji przybiera na sile. Prelegenci są wygwizdywani, centra danych blokowane, wyniki sondaży gwałtownie spadają: dynamicznie rozwijająca się branża boryka się z jeszcze szybszym kryzysem. Miasto Detroit sprzeciwiło się planowi przedsiębiorstwa użyteczności publicznej dotyczącemu dostarczania energii do centrum danych na obszarze wiejskim. Nastawienie do sztucznej inteligencji i centrów danych gwałtownie się pogarsza, co wpływa na decyzje głosujących. Stany Zjednoczone są źródłem wielu nieszczęść, ale nadal mają silne i aktywne społeczeństwo obywatelskie. Autor niniejszego tekstu odczuwa instynktowną sympatię do Theodore Kaczynskiego, znanego jako Unabomber – wroga dominacji technologicznej oraz wszystkiego, co narzuca dynamika postępu i przekształcanie człowieka w trybik wielkiej maszyny oderwanej od natury. Jego Manifest zapoczątkował radykalną refleksję nad rolą techniki, kierunkiem rozwoju współczesnego społeczeństwa oraz istotą postępu. Zupełnie inną kwestią jest ocena Unabombera, który stał się terrorystą i mordercą. en.wikipedia.org/wiki/Ted_Kaczynski

Wśród Amerykanów narasta negatywny stosunek do sztucznej inteligencji, co zauważył były dyrektor generalny Google, Eric Schmidt. W przemówieniu wygłoszonym na Uniwersytecie Arizony Schmidt powiedział studentom, że „transformacja technologiczna” spowodowana przez sztuczną inteligencję będzie „szersza, szybsza i bardziej znacząca niż poprzednia”. Został wtedy zasypany gromkimi gwizdami. Liczne sondaże potwierdzają powszechne obawy związane ze sztuczną inteligencją, podważając oficjalną narrację, zgodnie z którą nowe technologie mają poprawiać jakość naszego życia.

Konsumentów irytują podwyżki cen energii, potęgowane przez rozprzestrzenianie się centrów danych. Pracownicy obawiają się poważnej utraty miejsc pracy. Silny jest sprzeciw wobec zawłaszczania zasobów wodnych i źródeł energii elektrycznej. Wielu rodziców obawia się, że sztuczna inteligencja może podważyć jakość edukacji i zaszkodzić zdrowiu psychicznemu dzieci.

W ostatnich miesiącach fala gniewu doprowadziła do protestów, wpłynęła na wyniki głosowań i wywołała pojedyncze akty przemocy. Dwudziestolatek z Teksasu miał rzucić koktajlem Mołotowa w dom szefa OpenAI, Sama Altmana. Ktoś strzelał do drzwi radnego miejskiego z Indianapolis, który zatwierdził budowę centrum danych. Inny polityk popierający centra danych otrzymał wiadomość zawierającą obelgi i sprzeciw wobec inicjatyw wielkich firm technologicznych. Główne media w USA zostały zmuszone do zajęcia się tą kwestią: wszystkie sondaże potwierdzają szybki wzrost niechęci wobec technologii. Tylko nieco ponad jedna trzecia wyborców uważa, że Ameryka powinna przyspieszyć innowacje w dziedzinie sztucznej inteligencji.

Po tym, jak temat ten pojawił się podczas niektórych wyborów lokalnych w zeszłym roku, w tym roku nabrał ogromnego rozgłosu. Wyborcy z Festus w stanie Missouri odwołali czterech członków rady miejskiej tydzień po tym, jak zatwierdzili oni budowę centrum danych o wartości sześciu miliardów dolarów. Dziesiątki społeczności od stanu Maine po Arizonę próbują zakazać budowy nowych „technologicznych potworów”. Inwestycje rosną, ale nie przekładają się na konkretne działania: KKR uruchamia wartą 10 miliardów dolarów firmę zajmującą się infrastrukturą dla sztucznej inteligencji we współpracy z Nvidią i Vistrą. Amazon pracuje nad siecią światłowodową dla centrów danych. Google poszukuje 80 miliardów dolarów na rozwój sztucznej inteligencji, ale liczba grup sprzeciwu na Facebooku i w innych mediach społecznościowych wzrosła czterokrotnie w porównaniu z grudniem.

„Ludzie czują się jakby byli w oblężeniu” – stwierdził senator Josh, który zaproponował ustawy nakładające rygorystyczne wymagania na centra danych i firmy zajmujące się sztuczną inteligencją. Kwestia ta zyskuje coraz większe znaczenie wśród tematów politycznych w Stanach Zjednoczonych. Inwestorzy postawili dziesiątki miliardów dolarów na zdolność firm takich jak OpenAI, Anthropic i innych do uzyskania coraz większej mocy obliczeniowej.

Znaczna część tego kapitału jest przeznaczana na budowę centrów danych, co budzi sprzeciw. Wielkie firmy technologiczne i wielu dużych inwestorów wydaje setki milionów dolarów, aby przeciwdziałać krytyce. Jednak w całym kraju zorganizowane protesty zdołały zablokować wiele projektów. W bieżącym roku, z powodu silnego sprzeciwu zrezygnowano z dziesiątek z nich. Pewna posłanka zaproponowała roczne moratorium na budowę nowych centrów danych. Komisarz ds. rolnictwa w Teksasie zaapelował o zakaz budowy nowych obiektów w stanie ze względu na obciążenie sieci energetycznej.

Przeciwko OpenAI i Anthropic zapowiadane są kolejne zakrojone na szeroką skalę inicjatywy. Są tacy, którzy twierdzą, że sztuczna inteligencja cieszy się mniejszą popularnością niż politycy. Znany reklamowiec walczy z przedsiębiorstwem publicznym, które zamierza zasilać centrum danych Oracle w stanie Michigan. „Nie chcemy centrów danych, zwłaszcza w Michigan” – napisał. A gdzie indziej tak? – Istnieje ryzyko, że słuszny masowy protest przeciwko interesom plutokratycznym i technologicznym utknie w paraliżującej zasadzie NIMBY (not in my back yard – nie na moim podwórku). Wpływ na środowisko i  zużycie energii nie różnią się w zależności od lokalizacji.

Niedawno wniesiono pozew przeciwko firmie X.AI należącej do Elona Muska z zarzutem, że firma ta nielegalnie eksploatuje turbiny gazowe bez odpowiedniego zezwolenia. Wielkie firmy technologiczne obiecały płacić więcej za energię elektryczną zasilającą centra danych, ale ich kierownictwo domaga się skoordynowanych działań, które podkreślą korzyści płynące z dochodów podatkowych generowanych przez centra danych oraz tego, w jaki sposób sztuczna inteligencja poprawia jakość codziennego życia.

OpenAI atakuje „katastrofistów”, którzy rozpowszechniają techno-negatywne scenariusze i podsycają „pesymizm” w społeczeństwie i mediach wobec firm technologicznych. „Jako branża musimy znacznie dokładniej wykazać, dlaczego ta technologia jest korzystna dla kraju i dla świata” – dodaje. Jeden z wysokich rangą menedżerów stwierdził, że branża ma do czynienia z osobami o zacofanych poglądach, które sprzeciwiają się wszelkim zmianom. Tak nie jest, a oni o tym wiedzą. Niestety, dysponują środkami, by przeciwstawić się zdrowemu rozsądkowi oraz korumpować polityków i instytucje

Na szczęście, pozostaje pozytywny sygnał ze strony amerykańskiej opinii publicznej. Miejmy nadzieję, że choć raz “wiatr” ten przedostanie się przez ocean i wpłynie na śpiącą Europę – bierną obserwatorkę historii.

INFO: ilperchecuiprodest.it/la-ribellione-contro-lintelligenza-artificiale

Hakerzy ujawnili plan „elit” budujących globalny „System Bestii” za pomocą wojskowej AI

Hakerzy ujawnili plan elit budujących globalny „System Bestii” za pomocą wojskowej sztucznej inteligencji.

Eschatologia.pl 2026-06-30 eschatologia.pl/hakerzy-ujawnili-plan-elit-budujacych-globalny-system-bestii-za-pomoca-wojskowej-sztucznej-inteligencji

Trzynasty rozdział „Księgi Objawienia” zawiera uderzający opis mechanizmu, który ma dotknąć wszystkich ludzi, niezależnie od ich statusu społecznego, klasy czy wyznania, paraliżując ich zdolność do normalnego funkcjonowania i handlu. Współcześni badacze wskazują, że bezgotówkowe systemy transakcyjne, połączone z profilowaniem behawioralnym przez algorytmy Palantiru, stanowią techniczną realizację „znamienia Bestii”.

Świat stanął w obliczu bezprecedensowego zwrotu akcji, gdy niezależne grupy hakerskie dotarły do ściśle strzeżonych zapisów cyfrowych. Wyciek materiałów dokumentujących tajny dialog miliardera Petera Thiela z enigmatyczną organizacją End Times Society odsłonił strukturę, która zdaniem wielu badaczy stanowi kręgosłup „Nowego Porządku Świata” (NWO). To, co dotychczas traktowano jako zbiór odizolowanych „teorii spiskowych”, nagle zyskało materialny dowód pod postacią konkretnych planów globalnej transformacji cywilizacyjnej.

Przepowiednie o ukrytych elitach sterujących losami ludzkości przestają być domeną literackiej fikcji, stając się namacalną rzeczywistością, w której zakulisowe decyzje garstki potężnych ludzi zaczynają bezpośrednio kształtować globalną geopolitykę. W samym centrum tej cyfrowej sieci wpływów znajduje się Palantir – potężna platforma fuzji danych i wojskowej sztucznej inteligencji, której nazwa, zaczerpnięta z mitologii Tolkiena, oznacza „widzący kamień”.

W kontekście eschatologicznym technologia ta zaczyna przypominać biblijne proroctwa o wszechwidzącym oku, które monitoruje każdy krok człowieka na Ziemi. Narzędzie stworzone do integracji danych wywiadowczych, analizy zachowań masowych i zarządzania polem bitwy przestało być zwykłym oprogramowaniem korporacyjnym. Stało się ono autonomicznym systemem operacyjnym dla struktur globalnej władzy, który bez przerwy gromadzi, przetwarza i przekształca informacje w cyfrową broń wymierzoną w suwerenność jednostki.

Wokół tajnych spotkań Thiela narosła aura współczesnego „okultyzmu technologicznego”, w którym tradycyjne rytuały zostały zastąpione przez algorytmy i symulacje trzeciej wojny światowej. Analizy ujawnionych dokumentów sugerują, że End Times Society nie jest jedynie platformą wymiany myśli, lecz nowoczesnym klanem eschatologicznym, zrzeszającym technokratów zafascynowanych budowaniem kultów i inżynierią społeczną.

W tych hermetycznych pokojach wojennych, z dala od oczu opinii publicznej, ważą się losy traktatów nuklearnych, przepływów kapitałowych oraz strategicznych rezerw energetycznych planety. Tradycyjna polityka demokratyczna okazuje się w tej perspektywie jedynie teatrem cieni, maskującym realne centrum decyzyjne ukryte w krzemowych systemach. Zderzenie militarnego AI z apokaliptycznymi wizjami końca świata stanowi ostateczny etap przygotowań do nadejścia ery totalnej kontroli, określanej w literaturze proroczej jako „System Bestii”.

Prorocy i badacze Biblii od wieków ostrzegali przed systemem, który zjednoczy pod jednym przywództwem finanse, wojsko, technologię i politykę. Dzisiejsza fuzja algorytmów predykcyjnych z bazami danych systemów rządowych tworzy strukturę tak szczelną, że ucieczka poza jej ramy staje się matematycznie niemożliwa. Wszystko to dzieje się nie w wyniku nagłego kataklizmu, lecz poprzez systematyczne, pełzające wdrażanie systemów nadzoru pod pretekstem zapewnienia globalnego bezpieczeństwa.

Trzynasty rozdział „Księgi Objawienia” zawiera uderzający opis mechanizmu, który ma dotknąć wszystkich ludzi, niezależnie od ich statusu społecznego, klasy czy wyznania, paraliżując ich zdolność do normalnego funkcjonowania i handlu. Współcześni badacze wskazują, że bezgotówkowe systemy transakcyjne, połączone z profilowaniem behawioralnym przez algorytmy Palantiru, stanowią techniczną realizację „znamienia Bestii”.

Każda transakcja finansowa, każdy ruch w sieci i każda interakcja społeczna są analizowane pod kątem lojalności wobec systemu, co wprost prowadzi do urzeczywistnienia biblijnego scenariusza o absolutnym wykluczeniu osób niepodporządkowanych globalnej machinie. Rola sztucznej inteligencji w planowaniu konfliktów zbrojnych nabiera w tym kontekście wymiaru wręcz demonicznego, gdzie ludzkie życie zostaje sprowadzone do cyfrowych punktów w symulacjach pola walki.

Proroctwa o wielkiej wojnie ostatecznej, Armagedonie, w interpretacji End Times Society przestają być symbolem gniewu Bożego, a stają się z góry zaplanowanym przez AI procesem depopulacji i restartu cywilizacyjnego. Skomplikowane algorytmy decyzyjne, analizując zasoby energii jądrowej oraz potencjał militarny mocarstw, mogą w każdej chwili uruchomić sekwencję zdarzeń, która doprowadzi do globalnego konfliktu, realizując tym samym starożytne wizje o ogniu spadającym z nieba.

Ujawniony przez hakerów „Dialog” pokazuje również głęboką fascynację elit koncepcją transhumanizmu i poszukiwania technologicznej nieśmiertelności, co zbiega się z grzechem pychy i wieżami Babel opisywanymi w świętych księgach. Magnaci technologiczni, dysponując nieograniczonymi funduszami, próbują oszukać ludzką śmiertelność i stworzyć nową formę świadomości opartej na maszynach, co w kategoriach proroczych jest postrzegane jako ostateczna zniewaga wobec stwórcy.

W tym szalonym dążeniu do boskości, elity traktują resztę ludzkości jako biomasę i poligon doświadczalny dla swoich systemów kontroli, budując globalny kult oparty na strachu i technologicznej zależności. Wielu badaczy ukrytych struktur władzy zauważa, że mechanizm działania Palantiru opiera się na ciągłym generowaniu kryzysów, które następnie ta sama technologia ma rzekomo rozwiązywać.

Pandemie, kryzysy klimatyczne, załamania rynków finansowych czy lokalne wojny są precyzyjnie analizowane pod kątem ich wpływu na stabilność społeczną, co pozwala na stopniowe odbieranie wolności obywatelskich w zamian za iluzoryczny spokój. To klasyczna doktryna szoku, która w ujęciu apokaliptycznym stanowi przygotowanie gruntu pod nadejście jednego, globalnego przywódcy, mającego przynieść pokój i ocalenie dla pogrążonego w chaosie świata.

Szalone konsorcjum End Times Society, zdemaskowane przez hakerów, jawi się jako loża współczesnych architektów przeznaczenia, którzy bez żadnego mandatu społecznego decydują o kierunku ewolucji całego gatunku ludzkiego. Fakt, że tak potężne narzędzia nadzoru i fuzji danych znajdują się w rękach prywatnych korporacji powiązanych z agencjami wywiadowczymi, udowadnia istnienie głębokiego państwa (Deep State) na skalę globalną.

Każda demaskatorska informacja, która przedostaje się do opinii publicznej, jest natychmiast cenzurowana lub deprecjonowana jako niedorzeczna teoria spiskowa, co stanowi element mechanizmu obronnego tej potężnej, cyfrowej nadbudowy. Kurtyna została jednak zerwana i światło dzienne ujrzało to, co miało pozostać w wiecznym mroku tajnych serwerów i luksusowych rezydencji.

Stoimy obecnie na krawędzi wypełnienia się najmroczniejszych proroctw, gdzie technologia przestała służyć człowiekowi, a stała się narzędziem jego ostatecznego zniewolenia w ramach „Nowego Porządku Świata”. Świadomość istnienia tego mechanizmu i zrozumienie roli, jaką odgrywają w nim postacie takie jak Peter Thiel oraz platformy pokroju Palantiru, to pierwszy krok do oporu przeciwko cyfrowej apokalipsie, która na naszych oczach przestaje być przepowiednią, a staje się rzeczywistością.

Centra danych dla sztucznej inteligencji pochłoną tyle wody, co 1,3 miliarda ludzi

5/06/2026 zmianynaziemi/centra-danych-dla-sztucznej-inteligencji-pochlona-tyle-wody-co-13-miliarda-ludzi

AI Generated

Sztuczna inteligencja kojarzy się nam z niematerialną chmurą, wirtualnymi asystentami i błyskawicznym przetwarzaniem danych w cyfrowej przestrzeni. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej namacalna i obciążająca dla środowiska. Nowy raport przygotowany przez Instytut Wody, Środowiska i Zdrowia Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych (UNU-INWEH) rzuca światło na mroczną stronę cyfrowej rewolucji. Okazuje się, że rozwój AI wiąże się z gigantycznym zapotrzebowaniem na zasoby naturalne, z których najmniej dostrzegalnym, a najbardziej krytycznym, jest woda.

Według prognoz badaczy z ONZ, do 2030 roku centra danych będą zużywać dwa razy więcej energii elektrycznej i wody niż obecnie. Przyczyną jest gwałtowny wzrost zapotrzebowania na usługi oparte na generatywnej sztucznej inteligencji, które wymagają ogromnej mocy obliczeniowej. Przetwarzanie miliardów parametrów w modelach językowych generuje kolosalne ilości ciepła, a jedynym skutecznym sposobem na zapobieżenie przegrzaniu serwerów jest ich intensywne chłodzenie.

Liczby przedstawione w raporcie są alarmujące. Szacuje się, że do 2030 roku globalne zużycie wody przez centra danych może osiągnąć poziom 9,3 biliona litrów. Aby uzmysłowić sobie skalę tego zjawiska, badacze porównali tę ilość do podstawowych potrzeb domowych ludzi. Ilość wody pochłaniana przez infrastrukturę AI będzie odpowiadać zapotrzebowaniu 1,3 miliarda osób. To tak, jakby nagle do globalnego systemu wodnego dołączyła populacja niemal jednego i pół miliarda nowych mieszkańców, których jedynym celem byłoby zasilanie serwerowni.

Przez lata debata publiczna na temat wpływu technologii na planetę koncentrowała się głównie na emisji dwutlenku węgla i śladzie węglowym. Raport UNU-INWEH wskazuje jednak, że takie podejście jest zbyt wąskie i prowadzi do błędnych pomiarów kosztów środowiskowych. Eksperci podkreślają, że AI generuje nie tylko emisje, ale przede wszystkim ogromny „ślad wodny” oraz „ślad gruntowy”.

Woda jest niezbędna nie tylko do bezpośredniego chłodzenia maszyn w centrach danych, ale także w procesach produkcji energii elektrycznej, która zasila te obiekty.

Problem staje się szczególnie palący w regionach już teraz borykających się z deficytem wody. Budowa wielkich centrów danych w miejscach, gdzie zasoby wodne są ograniczone, może prowadzić do konfliktów o dostęp do wody pitnej i rolniczej. Kiedy korporacje technologiczne konkurują o te same zasoby co lokalne społeczności, zagrożone zostaje bezpieczeństwo wodne całych regionów.

Kolejnym aspektem, na który zwracają uwagę badacze, jest zajmowana przestrzeń. Rozbudowa infrastruktury niezbędnej do obsługi AI wymaga ogromnych terenów. Przewiduje się, że do 2030 roku tzw. ślad gruntowy centrów danych przekroczy 14 500 km2. Obejmuje to nie tylko same budynki serwerowni, ale także całe łańcuchy dostaw i infrastrukturę energetyczną potrzebną do ich funkcjonowania.

Sytuacja jest o tyle trudna, że tempo rozwoju sztucznej inteligencji wyprzedza tempo wdrażania ekologicznych rozwiązań. Choć giganci technologiczni deklarują dążenie do neutralności klimatycznej, rzeczywiste dane pokazują, że zapotrzebowanie na energię i wodę rośnie szybciej, niż są w stanie redukować ich zużycie. Optymalizacja algorytmów i poszukiwanie nowych metod chłodzenia, takich jak systemy zamknięte czy wykorzystanie wody morskiej, są krokiem w dobrym kierunku, ale wciąż nie nadążają za skalą inwestycji.

Raport ONZ jest jasnym sygnałem dla rządów i organizacji międzynarodowych, że czas na wprowadzenie bardziej rygorystycznych regulacji dotyczących budowy i eksploatacji centrów danych. Przezroczystość w raportowaniu zużycia wody stała się kluczowym elementem walki o zrównoważony rozwój. Bez precyzyjnych danych o tym, ile litrów wody „kosztuje” jedno zapytanie wysłane do bota AI, trudno będzie zarządzać kryzysem wodnym na poziomie globalnym.

Sztuczna inteligencja obiecuje nam rozwiązanie wielu problemów ludzkości, od medycyny po walkę ze zmianami klimatu. Jednak paradoksem jest to, że narzędzie, które ma nam pomóc chronić planetę, w obecnej formie staje się jednym z jej największych obciążeń. Jeśli nie zmieni się podejście do projektowania infrastruktury cyfrowej, cena za postęp technologiczny może okazać się zbyt wysoka, a jej głównym kosztem będzie dostęp do najcenniejszego zasobu Ziemi.

Źródła:

https://www.reuters.com/business/energy/ai-double-data-ce…

https://www.ksl.com/article/51506282/ai-to-double-data-ce…

https://americanbazaaronline.com/2026/06/04/un-warns-ai-c…

https://www.insurancejournal.com/news/national/2026/06/03…

https://letsdatascience.com/news/un-report-finds-ai-data-…

https://time.com/article/2026/06/03/ai-global-water-resou…

Sztuczna „inteligencja” współ–autorem encykliki „Magnifica Humanitas” Prevosta…

AI «Claude» – autor encykliki „Magnifica Humanitas”…

Date: 29 Maggio 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/claude-autor-encykliki-magnifica-humanitas

Z dużym prawdopodobieństwem, «Magnifica Humanitas», czyli pierwsza encyklika Leona XIV – dotycząca sztucznej inteligencji – została w znacznej części napisana właśnie przez AI, a konkretnie przez model «Claude» opracowany przez firmę «Anthropic». Żeby było “ciekawiej”, w oficjalnej prezentacji papieskiego dokumentu wziął udział Christopher Olah (na zdjęciu powyżej), współzałożyciel «Anthropic» – będący zagorzałym ateistą, w przeszłości szczególnie atakującym katolicyzm nypost.com/business/vatican-taps-atheist-anthropic-cofounder-to-speak-at-ai-event-as-tensions-with-trump-white-house-risektóry w swym wystąpieniu w Watykanie stwierdził: „Dzisiejszy dzień to dopiero początek naszej długiej współpracy”. https://en.wikipedia.org/wiki/Chris_Olah

https://youtube.com/watch?v=ORFrdYSvzuw%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dit%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

babylonianempire/niech-algorytm-bedzie-z-wami-pierwsza-encyklika-leona-xiv-i-priorytety-kosciola

………………..

Niezależny badacz Linch Zhang w artykule opublikowanym na platformie Substack stwierdził co tylko, że wykrywacz sztucznej inteligencji Pangram zasygnalizował, iż niektóre fragmenty encykliki papieża Leona XIV „Magnifica humanitas”, poświęconej „ochronie osoby ludzkiej w erze sztucznej inteligencji”, zostały wygenerowane właśnie przez sztuczną inteligencję.

Analityk zaznacza: „Mogę się oczywiście mylić i nie powinniście ślepo ufać moim spostrzeżeniom ani ocenom. Musimy zbadać ten temat w sposób bardziej kompleksowy”. Niemniej jednak uzasadnia swoje wnioski: „Pangram jest zdecydowanie najlepszym wykrywaczem sztucznej inteligencji dostępnym na rynku. Znacznie przewyższa inne wykrywacze sztucznej inteligencji, do tego stopnia, że te ostatnie wydają się niemal bezużyteczne w porównaniu z nim. W szczególności Pangram dokłada wszelkich starań, aby uzyskać wskaźnik wyników fałszywie pozytywnych bliski zeru, przy jednoczesnej tolerancji większej liczby wyników fałszywie negatywnych”.

Według Zhanga, Pangram odkrył, że „niektóre akapity” tekstu „Magnifica humanitas” zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję z prawdopodobieństwem wynoszącym od 40% do 100%, podczas gdy większość akapitów została napisana przez ludzi.

Na przykład akapity siódmy i ósmy zostały oznaczone przez Pangram jako „w całości wygenerowane przez sztuczną inteligencję”, podczas gdy akapity 122 i 123 zostały zakwalifikowane jako wygenerowane przez sztuczną inteligencję w 60%.

„To nasuwa mi na myśl – wyjaśnia Zhang – że niektórzy wysocy urzędnicy watykańscy, którzy brali udział w tworzeniu encykliki, w znacznym stopniu korzystali ze sztucznej inteligencji, podczas gdy większość (w tym prawdopodobnie sam papież Leon) tego nie zrobiła”.

Według Zhanga jest bardzo prawdopodobne, że papież Leon nie wie, iż ci, którzy brali udział w tworzeniu jego encykliki, w znacznym stopniu korzystali ze sztucznej inteligencji.

W celach porównawczych, Zhang wykorzystał program Pangram do oceny czterech ostatnich encyklik papieskich, wszystkich napisanych przez papieża Franciszka, i odkrył, że „pierwsze dwadzieścia akapitów każdej z nich to w 100% dzieło ludzkie, z wysokim stopniem pewności”. Również encykliki papieża Benedykta XVI i papieża Jana Pawła II okazały się w całości napisane przez ludzi.

Zhang, za pomocą Pangramu przeanalizował również niedawne przemówienie papieża Leona, w którym zapowiedział encyklikę na temat sztucznej inteligencji, i zdiagnozował, że zostało ono ocenione jako napisane „w 100%” przez człowieka. „To dowód na to, że sam papież Leon i/lub jego główny autor tekstów nie korzystają ze sztucznej inteligencji do redagowania przemówień”.

Zhang stwierdził dalej, że w ramach swojej pracy regularnie czyta teksty generowane przez sztuczną inteligencję i że dzięki znajomości stylu pisania AI, a zwłaszcza modelu Claude, nauczył się rozpoznawać jego charakterystyczne cechy. Zauważył, że obejmują one na przykład częste stosowanie długich myślników, częste użycie słowa „genuinely”, a także intensywne stosowanie tzw. „tricolon”, czyli „serii trzech słów, fraz lub równoległych zdań wykorzystywanych dla uzyskania efektu retorycznego”.

Badacz podkreślił, że wskaźniki te są częścią specyfiki stylistycznej, zwracając uwagę na znaczenie całościowej analizy, zwłaszcza takiej, jaką zapewnia oparty na sztucznej inteligencji detektor jakości, taki jak Pangram.

Po zidentyfikowaniu „głosu” sztucznej inteligencji Claude w niedawnej encyklice dotyczącej „ochrony osoby ludzkiej w erze sztucznej inteligencji”, Zhanh podsumował, że cała ta sytuacja wydaje mu się niezwykle ironiczna.

INFO: aldomariavalli.it/parti-dellenciclica-sullintelligenza-artificiale-sono-state-scritte-dallia/ https://linch.substack.com/p/claude-author-of-the-humanitas

Kto ustali zasady gry dla SI?

Kto ustali zasady gry dla SI?

Marek Wojcik 31.05.2026 r.

Prof. Lorenzo Maria Pacini – współpracuje z wieloma ośrodkami badawczymi zajmującymi się bioetyką, polityką, geopolityką oraz siłami zbrojnymi. Jest dziennikarzem, wydawcą, muzykiem, zawodnikiem taekwondo i łucznictwa, a także zajmuje się profesjonalnym doradztwem, analizą oraz terapiami holistycznymi. Pełni funkcję włoskiego przedstawiciela Międzynarodowego Ruchu Eurazjatyckiego. Założyciel i dyrektor serwisu www.ideeazione.com

W opublikowanym we wtorek na strategic-culture.su jego artykule: Geopolityka i sztuczna inteligencja: Kto ustali zasady gry? (Źródło), znajduje się następujący fragment:

Podstawowym problemem z SI jest to, że sztuczna inteligencja nie jest neutralna. Każdy system sztucznej inteligencji uwzględnia wartości, priorytety, kryteria decyzyjne i modele kulturowe zdefiniowane przez jego twórców. Kiedy sztuczna inteligencja jest wykorzystywana do wspierania decyzji administracyjnych, sądowych, ekonomicznych czy wojskowych, nieuchronnie wywołuje skutki normatywne. Innymi słowy, sztuczna inteligencja nie tylko stosuje reguły, ale także pomaga je tworzyć. Algorytmy selekcjonują informacje, klasyfikują jednostki, określają priorytety i kierują zachowaniami zbiorowymi. Oznacza to, że sztuczna inteligencja może stać się mechanizmem zdolnym do kształtowania porządku społecznego w sposób niewidzialny, a jednocześnie niezwykle skuteczny.

Jeśli twój szef tak się ubiera, nigdy nie zostaniesz zastąpiony przez SI.

Nie możemy uniknąć rozwoju SI i nie ma ku temu potrzeby. Ta kolejna faza rozwoju technologicznego przyjdzie niezależnie od naszych związanych z nią emocji. Takie obszary jak na przykład: medycyna, sądownictwo, urzędy, szkoła czy polityka, będą coraz bardziej uzależnione od wpływów i nieraz również działań podejmowanych na postawie analiz SI. Potem przyjdzie kolejna faza, w której SI będzie autonomicznie, bez udziału człowieka podejmować i egzekwować decyzje. Jeśli masz dużą wyobraźnię, to w tym momencie powinieneś poczuć ciarki na plecach, czy gdziekolwiek coś takiego odczuwasz.

Opowiadam synowi, że widziałem łosia w drodze do pracy.
Skąd wiedziałeś, że idzie do pracy?
Teraz siedzę i zastanawiam się, czy warto oszczędzać pieniądze na studia.

W dzisiejszym świecie, gdzie już nawet oficjalnie prawa muszą przestrzegać jedynie ci, którzy nie należą do oligarchów, tworzenie reguł ograniczających wpływ grup interesów na algorytmy SI wydaje się stratą czasu. Coś jednak trzeba zrobić, by nie dopuścić do przejęcia kontroli nad światem przez zarządy wielkich korporacji technologicznych i poprzez nie ludzi mających największy wpływ na te technokratyczne instrumenty władzy.

Kadr z filmu: Przyszłość SI. Źródło.

Kogo mają dotyczyć regulacje dotyczące kontroli nad rozwojem komputerowej pseudointeligencji? Właśnie tych, którzy nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności za wywołanie wojny biologicznej z roku 2020, czy kolejnych dramatów wprowadzanych właśnie po to, by nie doszło do rozliczeń. Wojna na Ukrainie, rzeź Palestyńczyków we własnym kraju okupowanym przez Izrael, sterowanie wędrówką ludów w celu osłabienia państw narodowych, czy podatki za powietrze, a właściwie jego drobną część – CO2. Także niszczenie gospodarki krajów zachodniej cywilizacji jest częścią tego diabolicznego planu.

Podczas konferencji deweloperskiej I/O 2026 firma Google ogłosiła, że zamierza zastąpić klasyczną wyszukiwarkę agentem opartym na sztucznej inteligencji – bez możliwości rezygnacji i bez zgody użytkowników. Reakcja nie kazała na siebie długo czekać: serwis DuckDuckGo odnotował gwałtowny wzrost liczby instalacji. To pouczający przykład tego, co się dzieje, gdy monopolista nadwyręża cierpliwość swoich „przymusowych” klientów. Źródło.

Tendencja ucieczki klientów Google, jakkolwiek ciągle jeszcze niewielka, biorąc pod uwagę dominującą pozycję tego jądra technokracji, daje pewną nadzieję na odwrócenie trendu spowodowanego narzucaniem kolejnych kroków w celu kontroli użytkowników. W takiej sytuacji wydaje się zasadne szukanie innych mniej natrętnych wyszukiwarek. Jedną z nich jest właśnie DuckDuckGo.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Niech algorytm będzie z wami! – Pierwsza encyklika Leona XIV i priorytety Kościoła

Niech algorytm będzie z wami!

– Pierwsza encyklika Leona XIV

i priorytety Kościoła

Date: 22 Maggio 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/niech-algorytm-bedzie-z-wami-pierwsza-encyklika-leona-xiv-i-priorytety-kosciola

Kościoły (z wyjątkiem tych, w których odprawia się liturgię tradycyjną) pustoszeją, wierni znikają, organizacje religijne zamierają; Kościół traci wiarygodność, ludzie zapomnieli o dziesięciu przykazaniach, szerzą się herezje, katolicy w wielu częściach świata są prześladowani, wiara w Realną Obecność staje się coraz bardziej odległym wspomnieniem, a co robi papież? – Poświęca swoją pierwszą encyklikę sztucznej inteligencji. Oczywiście papież ma prawo zajmować się tym, czym chce, nie ma co do tego wątpliwości.

Ale czy jesteśmy pewni, że z punktu widzenia Kościoła Katolickiego sztuczna inteligencja jest dziś priorytetem?

To jasne, że problem istnieje i że słowo papieża w tej sprawie może pomóc w zrozumieniu tego zjawiska. Ale czy namiestnik Chrystusa nie powinien przede wszystkim, zwłaszcza w tej chwili, zająć się innymi sprawami? – Zapytacie, jakimi? – Cóż, powiedziałbym na przykład kryzysem powołań, zapaścią życia zakonnego, postępującym spadkiem frekwencji na mszach świętych, a także zanikiem przekonania, że zbawienie można znaleźć wyłącznie w Kościele Katolickim.

Może porozmawiajmy o relacjach wewnętrznych, między katolikami? – Istniele totalny podział, a różnice są coraz poważniejsze, do tego stopnia, że może się zdarzyć, iż bracia w wierze nie rozumieją się. Pomimo tego papież zajmuje się sztuczną inteligencją. Czyżby sądził, że z pomocą systemu informatycznego uda się ponownie nawiązać dialog i zrozumieć się nawzajem? – A może znalazł algorytm, który rozwiązuje wszystkie problemy?

Encyklika została podpisana przez papieża w 135-lecie „Rerum novarum”  Leona XIII, więc wszyscy komentują: widać wyraźny związek między dokumentem, który położył podwaliny pod społeczną doktrynę Kościoła, a tym, który ma je położyć w dziedzinie technologii. Tak, ale jest tu jeden “drobny” szczegół, którego nie należy lekceważyć. „Rerum novarum” nie była pierwszą z osiemdziesięciu sześciu encyklik Leona XIII, lecz czternastą. A jakimi tematami zajmował się papież Pecci, zanim napisał czternastą?

Cóż, takimi “drobiazgami” jak Kościół Boży i zbawienie dusz, zagrożenia związane z rozprzestrzenianiem się „sekty tych, którzy pod różnymi, niemal barbarzyńskimi imionami nazywają się socjalistami, komunistami i nihilistami, dokładniejsza i szersza wiedza o rzeczach, w które się wierzy”, lepsze zrozumienie tajemnic wiary, małżeństwo katolickie, ewangelizacja ludów słowiańskich, pomoc dla świętych misji, kwestia wrogów Kościoła we Włoszech i tak dalej. Krótko mówiąc, Leon XIII z pewnością przekształcił doktrynę społeczną, ale najpierw poświęcił się umacnianiu metafizycznych, teologicznych i moralnych podstaw wiary.  A była to epoka, w której podstawy te były nieskończenie solidniejsze niż są dzisiaj.

Leon XIV natomiast sprawia wrażenie, jakby zaczynał budowę od dachu. Co z pewnością przysporzy mu oklasków ze strony świata, ale zadajmy sobie pytanie: czy my, katolicy, naprawdę potrzebujemy analizy sztucznej inteligencji, choćby była ona jak najlepiej przeprowadzona? – Coraz bardziej zagubieni, coraz mniej utwierdzeni w wierze, czyż nie potrzebowalibyśmy czegoś innego w tym tak burzliwym okresie i po pontyfikacie Bergoglia, który był katastrofalny z punktu widzenia doktryny, moralności i teologii?

25 maja 2026 odbędzie się prezentacja encykliki, o której mowa, i wystarczy przejrzeć listę prelegentów, by dostać pokrzywki.

W kolejności: niesamowity pan prefekt Dykasterii ds. Doktryny Wiary – Tucho «Besame Mucho»; kardynał jezuita Michael Czerny – prefekt Dykasterii ds. Służby na rzecz Całościowego Rozwoju Człowieka, a także bliski współpracownik Bergoglia; Anna Rowlands – wykładowczyni „Teologii politycznej i etyki teologicznej migracji ludzkich”, która wniosła swój wkład jako zaufana konsultantka w tworzeniu encykliki Bergoglia „Fratelli tutti”; Christopher Olah – współzałożyciel firmy zajmującej się sztuczną inteligencją Anthropic i zagorzały ateista. Ostatnią prelegentką będzie Leocadie Lushombo – wykładowczyni „Teologii politycznej i katolickiej myśli społecznej” na Jesuit School of Theology przy Uniwersytecie Santa Clara w Kalifornii, badaczka znana przede wszystkim ze współpracy z Bergogliem w kwestiach “sprawiedliwości społecznej”. Wystąpienia zamknie sekretarz stanu Parolin, a na zakończenie błogosławieństwo udzieli Leon XIV. Wydaje się, że na imprezie nie będzie androidów. Ale czy można być tego pewnym?

Aha, przy okazji. Wiecie, co powiedział Philip Dick, autor między innymi powieści „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” (powieści, która stała się inspiracją dla filmu „Blade Runner”, skupiającej się na granicach między człowieczeństwem a sztuczną inteligencją)? – Powiedział, że „podstawowym narzędziem manipulacji rzeczywistością jest manipulacja słowami”. Zastanówcie się nad tym, ludziska.

I niech algorytm będzie z wami!

INFO: aldomariavalli.it/che-lalgoritmo-sia-con-voi-la-prima-enciclica-di-leone-xiv-e-le-priorita-della-chiesa

Prezes BlackRock Larry Fink najwyraźniej obawia się aktów sabotażu wymierzonych w centra danych AI ze strony rozgniewanych obywateli

Prezes BlackRock Larry Fink najwyraźniej obawia się aktów sabotażu wymierzonych w centra danych AI ze strony rozgniewanych obywateli.

Prezes BlackRock Larry Fink najwyraźniej obawia się aktów sabotażu wymierzonych w centra danych AI ze strony rozgniewanych obywateli.

Przez Leo Hohmann

Fink przyznaje, że obawia się, iż zwykli Amerykanie mogliby wykorzystać niedrogie drony do atakowania i niszczenia wartych miliardy dolarów centrów danych AI.

Amerykanie zaczynają zdawać sobie sprawę, że tysiące centrów danych AI, budowanych obecnie we wszystkich 50 stanach, nie mają na celu jedynie rywalizacji z Chinami o dominację przemysłową i militarną, jak wielokrotnie twierdzili prezydent Trump i jego sojusznicy z branży technologicznej.

Jak już wcześniej donosiłem ja i inni, nadrzędnym celem jest stworzenie wystarczającej mocy obliczeniowej sztucznej inteligencji, aby stworzyć państwo nadzoru – sieć kontroli działającą 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, podobną do chińskiej, która będzie utrzymywać ludzi pod kontrolą i pod kontrolą ciemiężców.

Ta sieć kontroli będzie obejmować biometryczny identyfikator cyfrowy dla każdego obywatela, a także cyfrowe/programowalne stablecoiny lub inną formę cyfrowej waluty, która ma ostatecznie zastąpić słabnącą amerykańską walutę fiducjarną. Każdy ruch człowieka i każda transakcja finansowa, niezależnie od jej wielkości, będą śledzone w czasie rzeczywistym. Wolność słowa ulegnie dalszej erozji, gdy ludzie uświadomią sobie, że wypowiadanie się, pisanie lub publikowanie faktów lub komentarzy poza głównym nurtem doprowadzi do zamrożenia ich kont bankowych i ograniczenia ich cyfrowych „pieniędzy”.

Moim zdaniem to właśnie dlatego rząd w zawrotnym tempie zwiększa pojemność więzień federalnych ( zobacz mój artykuł z 4 lutego na ten temat tutaj ). Wiedzą, że Amerykanie się obudzą, a niektórzy będą się bronić, gdy stracą pracę i środki do życia z powodu sztucznej inteligencji. Nawet ci, którzy nie stracą pracy, zostaną zmuszeni do opuszczenia domów, ponieważ nie będą już mogli sobie pozwolić na koszty prądu, wody oraz rosnące podatki od ubezpieczeń i nieruchomości. Sztuczna inteligencja pochłonie większość prądu i wody pitnej, pozostawiając nas w walce o to, co pozostało.

Najnowszy dowód na to, że globalistyczne elity władzy spodziewają się negatywnej reakcji na ich niezwykle niepopularne plany przejęcia sztucznej inteligencji, pochodzi od dobrego przyjaciela prezydenta Trumpa, Larry’ego Finka.

Fink, dyrektor generalny ogromnej firmy inwestycyjnej BlackRock, a zarazem współprzewodniczący globalnego Światowego Forum Ekonomicznego, przyznał niedawno w wywiadzie, że obawia się, iż zwykli Amerykanie mogliby wykorzystać niedrogie drony do atakowania i niszczenia wielomiliardowych centrów danych AI.

Jimmy Dore poświęcił temu tematowi fragment w niedawnym odcinku The Jimmy Dore Show .

Uważa to za „dowód na to, że klasa rządząca zdaje sobie sprawę, iż bunt ludu jest nieuchronny i przygotowuje się do niego”.

Zwrócił uwagę, że Trump przeznaczył 80 miliardów dolarów na nowe miejsca w więzieniach, jednocześnie zabraniając samorządom regulacji centrów danych AI. Jak wspomniałem w artykule z 4 lutego, Dore uważa, że ​​zwiększenie pojemności więzień federalnych nie jest, jak reklamowano, przeznaczone dla imigrantów, lecz raczej dla Amerykanów, którzy buntują się przeciwko państwu inwigilacyjnemu i masowym stratom miejsc pracy spowodowanym przez AI.

Jak donosiłem w swoim artykule z 5 maja, Trump podpisał w lipcu ubiegłego roku rozporządzenie wykonawcze nr 14318 , na mocy którego centra danych zostały uznane za „obiekty wojskowe” i część amerykańskiego „aparatu bezpieczeństwa narodowego”.

Każdy, kto zaatakuje jedną z tych potworności, może trafić do więzienia na dziesiątki lat, a nawet zostać stracony jako terrorysta krajowy za atak na armię USA. Z tego powodu radzę każdemu z moich kochających wolność amerykańskich współobywateli, aby zaatakował tę infrastrukturę sztucznej inteligencji słowami, przekonującymi argumentami i pokojowymi działaniami. Obywatelskie nieposłuszeństwo jest również częścią amerykańskiej tradycji, gdyby ktokolwiek chciał zainicjować takie działanie – na przykład okupację lub czuwanie na drogach publicznych w pobliżu placów budowy centrów danych, a może na chodnikach przed domami lokalnych urzędników, którzy głosują za zatwierdzeniem tych projektów, w istocie plując w twarz swojej społeczności i wyborcom. To tylko kilka pomysłów na stawianie oporu bez uciekania się do przemocy wobec ludzi lub mienia (możecie śmiało dzielić się swoimi pomysłami na to, jak możemy wyrazić nasz sprzeciw wobec tych globalistycznych narzędzi tyranii w komentarzach pod tym artykułem).

Im szybciej ci globalistyczni łobuzy zdadzą sobie sprawę, że naprawdę nie chcemy dać się zniewolić ich technologii, tym lepiej dla nas.

W podcaście Dore’a cytowany jest Tucker Carlson, który zauważa, że ​​głównym zmartwieniem Larry’ego Finka „nie jest to, w jaki sposób sztuczna inteligencja będzie naruszać prawa człowieka lub zniewalać ludzi, ale raczej to, jak chronić inwestycje korporacyjne przed atakami wewnętrznymi – problem, który Dore określa jako bezprecedensowy, ponieważ ludzie zazwyczaj nie bombardują elektrowni”.

Dore zwraca też uwagę na freudowską pomyłkę komisarza hrabstwa Utah, który wzywał protestujących, aby „na litość boską” dorośli, co stanowi dowód na to, że klasa rządząca celowo zamierza stworzyć piekło na ziemi, oczekując jednocześnie, że obywatele po cichu to zaakceptują.

Obejrzyj poniższy film Dore’a, w którym wyjaśnia – moim zdaniem słusznie – jak kapitalizm kolesiowski doprowadził do tej samej centralizacji władzy, której większość ludzi obawiała się po komunizmie. Larry Fink i inni czołowi dyrektorzy Światowego Forum Ekonomicznego, Komisji Trójstronnej i Grupy Bilderberg mają większą władzę niż prezydent, który jest w rzeczywistości jedynie figurantem i aktorem specjalizującym się w odwracaniu uwagi. „Właściwie” – mówi Dore – „on (Fink) jest jego szefem!”. Kiedy Fink mówi, że potrzebujemy więcej centrów danych, aby umożliwić większy nadzór ze strony sztucznej inteligencji i zastąpić więcej ludzkiej pracy, Trump i jego administracja natychmiast wkraczają do akcji. Wiedzą, że nadchodzi rozliczenie i przygotowują się do niego.

Co ciekawe, Klaus Schwab, który przewodniczył Światowemu Forum Ekonomicznemu w zeszłym roku przed Finkiem, przewidział kilka lat temu, że globaliści będą musieli liczyć się z „bardziej gniewnym światem”.

Wiedzieli, że będziemy wściekli, ponieważ wiedzieli, że ich polityka nadzoru nad sztuczną inteligencją i zastępowania miejsc pracy jest nieludzka i ostatecznie okaże się niezwykle niepopularna. Mimo swojej niepopularności wiedzieli również, że ta polityka zostanie nam narzucona bez publicznego referendum czy plebiscytu. To może prowadzić jedynie do podziałów, braku jedności i niepokojów społecznych.

Źródło: Larry Fink, globalistyczny guru finansowy i sojusznik Trumpa, jest przerażony na śmierć tym, że Amerykanie się obudzą, powstaną i zaczną sabotować centra danych AI

Samotność tłumu

Samotność tłumu

Autor artykułu Marek Wójcik 10.05.2026 r. world-scam/samotnosc-tlumu

Świat bez aplikacji. Awaria”, która zmienia wszystko. Kiedy czterech hakerów próbuje przełamać cyfrową zależność ludzkości, doprowadzają społeczeństwo na skraj upadku. Pośród chaosu Mara musi zmierzyć się z własną zależnością. Sztuczna inteligencja jej zmarłego męża była jej ostatnim łącznikiem – ale nawet to znika. Gdy świat nagle staje się „offline”, Mara musi nauczyć się odpuszczać – i odnaleźć prawdziwe połączenie pośród chaosu.

Ten dokumentalny dramat Kla.TV i Panorama-Film konfrontuje nas z naszą własną rzeczywistością i stanowi prawdziwe arcydzieło. Dokumentalne spostrzeżenia na tematy takie jak wykrywanie Wi-Fi, zagrożenia związane z komunikacją mobilną, nadzór cyfrowy i parkowanie aplikacji uzupełniają narrację i nadają historii dodatkowej głębi.

Scenariusz: Elias Sasek, reżyseria: Lois Sasek, produkcja: Ivo Sasek. Źródło.

Źródło.

Próba ratowania świata przez blokadę wszystkich aplikacji komórkowych. Pomysł niezły jakkolwiek nie tak prosty do zrealizowania, jak przedstawiono na tym filmie. Realna natomiast jest metoda wykrycia takiej grupy oraz śledzenie ludzi przy pomocy analizy zaburzeń fal WiF-i, Takie techniki inwigilacji istnieją i są już stosowane.

Nasz sztuczny, świat smartfonów nie jest tak naprawdę realny. Jest wirtualny i na nim większość z nas zdobywa wirtualne życiowe doświadczenia. Tyle że życie w mediach aspołecznościowych oddala nas od siebie i skierowuje tam, gdzie manipulatorzy chcą byśmy byli. Popatrzcie, jak wirtualny świat wpływa na codzienne zachowania. Takie zwyczajne jak zakładanie skarpetek:

Telefon ogłupia.
Źródło.

Znalazłem w sieci taki wierszyk w stylu Tuwima:

Stoi w kolejce zamaskowany
Mózg ma już dawno amputowany
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
A spod maseczki grzybica bucha
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
marzy już tylko o mikrochipie,
wyciąga smartfon, dzwoni do Billa,
i nieźle się do niego przymila:
Cały kraj sprzedam, Ci ofiaruję,
daj tylko szprycę, już, bo zwariuję.
Nieważne czy będzie ona bezpieczna,
na pewno dla wszystkich ma być konieczna.
Lecz choćbyś dał sobie tysiąc szczepionek,
a drugie tysiąc Twój współmałżonek
nigdy nie będzie wokół sterylnie,
wolności nie da się wstrzyknąć dożylnie.
-autor nieznany.

Zachwyt nad pięknem otaczającej nas przyrody, bezpośrednia rozmowa w cztery oczy, uśmiech poprawiający humor, błysk w oczach bliskiej osoby, zamiast błysku ekranu telefonu komórkowego — to jest realne, niewirtualne życie. Jedynym kłopotem w realnym życiu jest konieczność używania własnego umysłu, bez wskazówek sztucznie manipulowanej pseudointeligencji. Wiele ludzi nie potrafi sobie wyobrazić dnia bez zaglądania do Facebooka. Aplikacji skradzionej i rozpowszechnionej przez socjopatę niezdolnego do życia w społeczeństwie.

Wyrzuć lub przynajmniej ogranicz używanie smartfona. Na początku po prostu „zapomnij” go zabrać ze sobą, gdy wyjdziesz z domu. Świat przeżyje bez kontaktu z tobą, a ty odkryjesz prawdziwe życie. Nie te sztuczne oparte na skrupulatnie przygotowanej manipulacji naszych umysłów przekazywanych przez urządzenie, które miało zastąpić jedynie dawne telefony kablowe.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

==========================

MD: A ja nawet nie wiem, jak i po co działa smarkfon, nie wiem czy to-to kiedyś widziałem z bliska…

Sens kontra Maszyna. O nadziei w epoce dyktatury lewej półkuli mózgu

Sens kontra Maszyna.

O nadziei w epoce dyktatury

lewej półkuli mózgu

11 maja 2026 Piotr Relich hpch24/opinie/sens-kontra-maszyna-o-nadziei-w-epoce-dyktatury-lewej-polkuli-mozgu

wiejska-sielanka-nowoczesnosc_02.jpg
Oprac. PCh24.pl

Skoro technologia jest jak nóż – można nim zabić, a można też pokroić chleb, to współczesne technologie informacyjne są jak nóż, który sam zdecyduje w jaki sposób go użyjesz.

Krytykowanie osiągnięć rewolucji przemysłowej zakrawa dziś o herezję. Nikt o zdrowych zmysłach nie podważa korzyści jakie od ponad 200 lat zapewnia ludzkości rozwój technologii. Ale jednocześnie, niemal podskórnie czujemy, że coś poszło nie tak, jak powinno. Że ten cały postęp, sprzedawany jako najdoskonalsza emanacja potęgi ludzkiego umysłu, posiada również swoją drugą, ciemniejszą stronę.

Żyjemy dłużej niż nasi przodkowie, ale coraz częściej sami się z tego życia wypisujemy. Mamy najskuteczniejsze leki, ale wciąż cierpimy – tym razem na choroby nieznane nigdy wcześniej. Śmiertelność noworodków spadła do rekordowo niskich wartości, ale jednocześnie drastycznie spadła liczba samych noworodków. Po co nam super-szybka mobilność w świecie, gdzie każdy lokal, każda marka i każda rozrywka wszędzie wygląda tak samo? Nawet maszyna, na której powstał ten tekst ma swoje wady – papier wciąż jest trwalszy niż wirtualny plik, a pióro i kartka porządkuje myśli lepiej niż niejeden chat-bot.

Żyjemy w cementowych bunkrach, oddzielonych od światła poranka i wilgoci porannej rosy. Opleceni siecią kabli, rur i przewodów, tracimy kontakt z żywiołami trzymającymi w ryzach naszą psychikę. Odcięci od świata naturalnego, desperacko trzymamy się nawet tak absurdalnych skrawków normalności, jak płonący ogień wyświetlony na plazmowym telewizorze.

Internet miał łączyć, utrwalać demokrację i zapewniać dostęp do wiedzy. W zamian otrzymaliśmy plagę samotności, wirtualne bańki, darmową pornografię i patologizację podstawowych zdolności umysłowych.

I nie chodzi tutaj o bezmyślną krytykę naturalnego ludzkiego dążenia do czynienia egzystencji znośną. Nie chodzi tym bardziej o ukąszenie „luddyzmu”, absolutystyczny techno-sceptyzm w stylu Teda Kaczynskiego czy radykalnych ekologistów. Nikt przecież nie narzeka na to, że ma w domu lodówkę czy prąd.

Problem leży w tym, co uczeni nazywają nadpodażą technologiczną – otrzymujemy możliwości o których nie wiedzieliśmy, nie prosiliśmy i nie są nam do niczego potrzebne. Nie nadążając za ich absorbowaniem, ostatecznie biernie przyjmując kolejne „aktualizacje”, „zmiany regulaminu” czy „nowe standardy społeczności”, nie pytając nawet o ich zasadność. A wraz z adwentem tzw. sztucznej inteligencji, techne, niczym Galateia – posąg Pigmaliona, otrzymała swój własny głos. Wchodzi do ciał i umysłów, staje się podmiotem, nadzieją na lepsze jutro i obiektem pożądania. Wchodzimy w okres, który przeróżni „wizjonerzy” określają rewolucją post-industrialną, czwartą rewolucją przemysłową czy przemysłem 4.0. Wszystkie te określenia oznaczają w zasadzie to samo: epokę połączenia człowieka z maszyną, a jednocześnie próbę przekształcenia go w cyfrową postać rzeczy. Zapisany w postaci zero-jedynkowego kodu, homo sapiens zostaje poddany procesowi rozmycia sięgającym dużo głębiej niż chociażby tak niepokojące kwestie „płynności” płci.  

Wizja człowieka podlegającego ciągłej zmianie, zrównanego z pozostałą biosferą, pozbawionego jakichkolwiek punktów zaczepienia w rzeczywistości, napawała przerażeniem poetów. To właśnie ją opisywał Orwell z Huxleyem, to przed nią ostrzegał Jacques Ellul w swoim „Społeczeństwie technologicznym”. To jej obraz próbowali nam przybliżyć autorzy „Metropolis”, „Zielonej Pożywki”, „Terminatora”, „Łowcy androidów” czy „Matrixa”.

Chyba jednak najpełniej stan w jakim się znaleźliśmy oddaje dzisiaj brytyjski eseista Paul Kingsnorth. Ogłoszony następcą Chestertona i Tolkiena autor nie zatrzymuje się na łatwych, pobieżnych czy też wąskich diagnozach. W odróżnieniu od wielu współczesnych krytyków rewolucji postindustrialnej, na ławie oskarżonych nie stawia łatwych i nośnych haseł typu hiper-kapitalizm czy techno-oligarchia. Jako świadomy spadkobierca zachodniej cywilizacji, Kingsnorth doskonale zdaje sobie sprawę, że przyczyny sytuacji w której się znaleźliśmy leżą dużo głębiej.   

Uważam, że sednem kryzysu, który ogarnia dziś tak wielką część świata – kulturowego, ekologicznego i duchowego – jest ten nieustanny proces masowego wykorzenienia. Jest to również (…) źródło obecnych zawirowań na Zachodzie. Moglibyśmy po prostu nazwać ten proces nowoczesnością, która nie jest tyle okresem historycznym, co raczej opowieścią, którą sobie powtarzamy. Ja jednak wolę nazywać go Maszyną, ponieważ – jak pokazali mi poeci – dokładnie w taki sposób daje się odczuć.

Ten trwający od wieków proces wyrywania nas z natury, kultury i Boga prowadzi nas do społeczeństwa masowego, kontrolowanego przez technologię i dla niej, w którym od co najmniej czasów rewolucji przemysłowej zmierzamy ku temu, by stać się zwykłymi trybikami w gigantycznym mechanizmie, nad którym nie mamy żadnej kontroli – pisze w książce „Against the Machine: The Unmaking of Humanity”.

Wyprawa po skarb

Dawniej człowiek umierał szybciej, był przywiązany do ziemi, nie miał dostępu do bieżącej wody, narzędzi komunikacyjnych czy pozostałych współczesnych udogodnień. Posiadał jednak poczucie sensu; wiedział skąd pochodzi i po co żyje. Stary świat nie dostarczał może wystarczającej „jakości życia”, ale za to zapewniał porządek – struktury wyznaczające kierunek zarówno wspólnotowej, jak i indywidualnej wędrówki człowieka.

Współczesny liberalny humanizm wyniósł osobiste motywacje do rangi moralnego kompasu społeczeństw. Ale jak pokazuje najnowsza historia, na tak rozproszonej i wielowektorowej strukturze nie da się zbudować niczego stałego. Nic dziwnego, że kumulacja kolejnych błędów doprowadziła dzisiaj do epoki permanentnego kryzysu, który zamienia naszą egzystencję w nieustanny strach o jutro. Skoro sami zburzyliśmy filary katedry sensu, dobrowolnie pozbawiając się sacrum, nic dziwnego, że poszukujemy narzędzi pozwalających poskładać wszystko na nowo. I tutaj wchodzi na scenę owa kingsnorthowska Maszyna, marzenie o wszechpotężnym i wszechogarniającym mechanizmie, potrafiącym uporządkować rzeczywistość z chirurgiczną precyzją i nadludzką doskonałością.

Ale szkody jakie przynosi ludzkości ekspansja Maszyny widać już gołym okiem. „Raj” lewej półkuli mózgu okazuje się piekłem dla wszystkiego, co wyrywa się ścisłym parametrom przepustowości, prędkości czy efektywności.

Innymi słowy – objawia się śmiercią duszy, czyli najważniejszej i konstytutywnej części składowej człowieczeństwa. Jak tłumaczy Kingsnorth, „Nie da się od tego uciec. Maszyna jest naszym nowym bogiem, a nasze społeczeństwo buduje się wokół jej kultu”. Nie pomogą  wyrastające z dotychczasowych błędów powierzchowne recepty w postaci radykalnego alterglobalizmu czy zrównoważonego rozwoju. W ostateczności wszystkie sprowadzają się najwyżej do utrzymania status quo. Na głęboki kryzys potrzeba rozwiązań, po które trzeba sięgnąć równie głęboko.  

Ratunku należy szukać tam, gdzie rewolucja postindustrialna widzi wroga. W ludziach, zakorzenieniu, lokalnych, organicznych wspólnotach, ale nader wszystko – w modlitwie i przeszłości. A najlepszą bronią w starciu z wszechogarniającym, zawsze czujnym i wszędzie obecnym przeciwnikiem okazuje się praktyka stara jak świat – asceza. Kamień węgielny najpierw praktyki duchowej, a następnie sposobu w jaki korzystamy z technologii.

Z konkretami ponownie przychodzi brytyjski autor:

Po pierwsze: należy wyznaczyć granice i umieć powiedzieć „dość”. Po drugie: upewnić się, że wszelkie technologie, z których korzystamy, przechodzą przez sito krytycznej oceny. Czemu – lub komu – ostatecznie służą? Ludzkości czy Maszynie? Naturze czy technologii? Bogu czy Jego przeciwnikowi? Jeśli będziemy w ten sposób analizować wszystko, z czym się spotykamy (…) wtedy zbliżymy się do tego rodzaju rozsądnej relacji z technologią, której nasza kultura wydaje się z natury niezdolna do zaoferowania.

Właściwie zadane pytania wyposażą nas w umiejętności niezbędne do przetrwania cyfrowej ery. Dostarczy ich zaś jedynie Stary Świat. Jego tradycje, jego święci i jego Kościół. Skarb, który tylko czeka na odkrycie. I jeżeli tylko szczerze chcemy uciec przed Maszyną, uchronić przed jej wpływem najbliższych i nasze rodziny, wyprawa ku jego odnalezieniu powinna stać się najważniejszą misją naszego życia.

Piotr Relich    

To już wojny algorytmiczne. AI decyduje, maszyny wybierają cele, a ludzie giną

„Claude” od „Anthropic” wybiera cele w systemie „Palantir”. AI decyduje gdzie spadają amerykańskie bomby w Iranie

22/03/2026 zmianynaziemi/claude-od-anthropic-wybiera-cele-w-systemie-palantir-ai-decyduje-gdzie-spadaja

Wojna z Iranem weszła w fazę, której historia jeszcze nie widziała. Podczas gdy tradycyjne media skupiają się na eksplozjach nad Tehranem, prawdziwa rewolucja dzieje się w cyfrowych centrach dowodzenia. Sztuczna inteligencja nie wspiera już tylko żołnierzy – sama decyduje o tym, co zniszczyć.

System Maven Smart System, stworzony przez Palantir Technologies we współpracy z firmą Anthropic i jej modelem Claude, stał się centralnym narzędziem amerykańskich sił zbrojnych. W ciągu pierwszych 24 godzin operacji o kryptonimie Epic Fury zniszczono około 1000 celów. W pierwszych tygodniach kampanii liczba ta przekroczyła 5500.

Jedna niewielka jednostka, licząca zaledwie 20 osób, wykonuje pracę, którą dawniej musiałoby wykonywać 2000 analityków.

Maven łączy dane z 179 różnych źródeł – satelitów, dronów, radarów, sensorów, raportów wywiadowczych, lokalizacji telefonów komórkowych, ruchu internetowego i wiadomości tekstowych. Algorytm automatycznie identyfikuje pojazdy wojskowe, budynki, składy broni i liderów, tworząc listę priorytetów uderzeń. Człowiek nadal podpisuje się pod decyzją, ale cała analiza – ta wymagająca tysięcy godzin pracy – dzieje się w sekundy.

Craig Jones, ekspert ds. współczesnej wojny, nie ma wątpliwości: taki system redukuje ogromną ilość pracy ludzkiej do kilku sekund. Automatyzacja decyzji o celach otwiera jednak całą gamę problemów prawnych, etycznych i politycznych.

Kontrowersje budzi przypadek szkoły dla dziewcząt w południowym Iranie. W ataku zginęło ponad 170 osób, głównie dzieci. Obiekt był oznaczony w systemie jako kompleks wojskowy. Sztuczna inteligencja nie rozpoznała cywilnego charakteru budynku – rankiem dziewczynki właśnie do niego wchodziły. Pentagon prowadzi w tej sprawie dochodzenie.

Eksperci zwracają uwagę na zjawisko automatycznego uprzedzenia. Pod presją czasu ludzie mają tendencję do bezrefleksyjnego akceptowania sugestii algorytmów. Tymczasem dokładność modeli generatywnych bywa niepokojąco niska – w niektórych testach sięga zaledwie 25-30 procent. Błędy wynikają z ogromnych zbiorów danych, które łatwo mogą zostać zmanipulowane lub skażone dezinformacją.

Relacje między Departamentem Obrony a firmą Anthropic są napięte. Pentagon określił Anthropic mianem „ryzyka łańcucha dostaw”, co sugeruje dążenie do uniezależnienia się od zewnętrznych dostawców technologii. Same przedsiębiorstwa technologiczne również dystansują się od bezpośredniego udziału w operacjach. Mimo to ich algorytmy działają na pierwszej linii.

Konflikty zbrojne w Gazie i Libanie pokazały, że podobne systemy nie są wynalazkiem amerykańskim. Izrael używał programów Habsora czy Lavender, które zwiększały liczbę celów z kilku do dziesiątek dziennie. To, co testowano na Bliskim Wschodzie, staje się wzorcem dla przyszłych operacji – również wobec Chin czy Rosji.

Organizacje międzynarodowe biją na alarm. ONZ ostrzega przed stronniczością algorytmów, brakiem odpowiedzialności i ryzykiem eskalacji. Sztuczna inteligencja nie zna moralnych hamulców – nie waha się, nie rozważa proporcjonalności szkód cywilnych. Badania symulacyjne pokazują, że modele AI w scenariuszach kryzysów nuklearnych eskalują konflikty w 95 procent przypadków.

Krytycy mówią o fabryce masowych zabójstw, gdzie odpowiedzialność się rozmywa. Czy błąd leży po stronie algorytmu, danych czy dowódcy? Palantir zapewnia, że oprogramowanie nigdy nie podejmuje śmiertelnych decyzji samodzielnie – człowiek zawsze pozostaje w pętli. W praktyce jednak łańcuch decyzyjny kurczy się tak bardzo, że nadzór staje się iluzoryczny.

Strategicznie Maven daje Amerykanom przewagę: szybsze reagowanie, dominacja informacyjna, mniejsze ryzyko dla własnego personelu. Eksperci nazywają to trzecią rewolucją offsetową po broni nuklearnej i technologii stealth. Ale cena może być wysoka – normalizacja wojny algorytmicznej, w której maszyny wybierają cele, a ludzie stają się jedynie formalnym punktem zatwierdzenia.

Wojna algorytmów nie ogranicza się do jednego gracza. Kraje autorytarne [?? md] ównież rozwijają podobne systemy, co grozi globalnym wyścigiem zbrojeń napędzanym sztuczną inteligencją. Firmy takie jak Palantir zarabiają na kontraktach warte ponad miliard dolarów, podczas gdy społeczeństwa tracą kontrolę nad decyzjami o wojnie.

Przekroczyliśmy granicę, za którą algorytm na dużą skalę buduje listę celów w aktywnym konflikcie zbrojnym. Pytanie nie brzmi już, czy maszyny będą uczestniczyć w wyborze celów, ale czy uda nam się utrzymać człowieka jako prawdziwe sumienie każdej operacji – nie jako pieczątkę, lecz jako ostatnią barierę przed masową destrukcją.

===================================

Źródła:

https://www.bloomberg.com/news/features/2026-03-12/iran-w…

https://www.the-independent.com/news/world/americas/proje…

https://www.economist.com/international/2026/03/11/how-am…

https://www.washingtonpost.com/technology/2026/03/04/anth…

Wojny AI: Nie jesteś do niej przygotowany

uncutnews-ch/die-ki-kriege-du-bist-nicht-vorbereitet

Wojny AI: Nie jesteś przygotowany

Trochę ponad rok temu napisałem „ Wojny dronów: Nie jesteś przygotowany”, w którym powiedziałem:

Nie, wojny dronów przyszłości to nie science fiction. Są jak najbardziej realne i dzieją się tu i teraz.

Jak ta przepowiednia się sprawdziła?

Przyjrzyjmy się nagłówkom z tego tygodnia, aby poznać najnowsze osiągnięcia w dziedzinie wojny dronów.

Jak wiedzą widzowie najnowszego odcinka programu „New World Next Week”, Iran przeprowadza ataki dronów kamikaze na centra danych AI, a Wujek Sam odpowiada (używając dronów zbudowanych według irańskiego modelu).

A teraz „ Wall Street Journal” donosi , że „Iran używa jednorazowych dronów szturmowych do atakowania systemów radarowych stanowiących podstawę amerykańskiej obrony przeciwrakietowej”. W artykule czytamy: „Jeden z najpoważniejszych ataków trafił w zaawansowany system radarowy wczesnego ostrzegania w Al-Udeid w Katarze, gdzie znajduje się największa amerykańska baza wojskowa w regionie”.

Tak, Irańczycy używają obecnie dronów wartych 20 000 dolarów, aby wyłączyć warte miliardy dolarów systemy obrony radarowej i możesz być pewien, że każda armia na świecie o tym wie.

Podsumowując: tak, wojna dronów się rozpoczęła i jak zawsze, to właśnie tutaj dowiedzieliście się o niej jako pierwsi.

Jak więc będzie wyglądać dalszy rozwój wojny w XXI wieku? Dobre pytanie. Oto odpowiedź…

KOMPLEKS BRANŻY SZTUCZNEJ INTELIGENCJI

Minęło ponad 60 lat, odkąd Eisenhower ostrzegał nas przed rozwojem kompleksu militarno-przemysłowego.

Choć wszyscy pamiętamy jego ostrzeżenie przed „uzyskiwaniem nienależnego wpływu, zamierzonego czy nie, przez kompleks militarno-przemysłowy”, samo przemówienie wspiera rozwój tego kompleksu bardziej, niż mogłoby się wydawać. „Uznajemy bezwzględną konieczność tego rozwoju” – dodał ostrożnie Eisenhower. Być może zdawał sobie już sprawę z tego, co stanie się z kolejnym prezydentem, który ośmieli się sprzeciwić dowódcom wojskowym.

Niezależnie od tego, termin „kompleks wojskowo-przemysłowy” szybko został przyjęty przez przeciwników wojny i służył im przez pokolenia. Trafnie podsumowuje on industrializację działań wojennych i pokazuje, jak ogromne majątki opierają się obecnie na produkcji (i użytkowaniu) broni wojskowej. Nie bez powodu Loudoun jest „najbogatszym hrabstwem w kraju w przeliczeniu na mieszkańca”.

Tak, jak przewidywano, stary dobry kompleks wojskowo-przemysłowy śmieje się wniebogłosy w drodze do banku, podczas gdy bomby spadają na Teheran.

Ale czasy się zmieniają. Raytheony, Lockheed Martiny i Northrop Grummany z dawnych lat są zastępowane przez nową generację handlarzy śmiercią: kontraktowych AI.

Nie powinno dziwić, że wszyscy dynamicznie rozwijający się dostawcy usług wojskowych – od Anduril i Helsing po Palantir, a nawet CHAOS Industries – pracują nad technologiami sztucznej inteligencji i autonomicznymi systemami uzbrojenia. Jak zauważyłem w artykule „Co właściwie robi Palantir?”, Anduril i Palantir wydały w zeszłym roku wspólny komunikat prasowy, w którym chwaliły się, jak obie firmy pracują nad „umożliwieniem naszym partnerom z rządu i przemysłu przekształcenia wiodących na świecie amerykańskich osiągnięć w dziedzinie sztucznej inteligencji w potencjał wojskowy i bezpieczeństwa narodowego nowej generacji”.

Oczywiście nie musimy czekać, aż ten przemysłowy kompleks sztucznej inteligencji ujawni się na polu bitwy.

Izrael już wykorzystuje sztuczną inteligencję w Strefie Gazy do identyfikowania i atakowania domniemanych przywódców Hamasu i ich kryjówek.

Ukraina już wykorzystuje drony ze sztuczną inteligencją – a także „półautonomiczne” roboty – w walce z Rosją.

A teraz, jak widzieliśmy w zeszłym tygodniu, irańskie pole bitwy wzmacnia narrację o wojnie z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Wykorzystanie autonomicznej broni i systemów celowniczych opartych na sztucznej inteligencji szybko staje się kluczowym elementem irańskiej historii wojennej.

ANTROPICZNA OPERACJE PSYCHOLOGICZNE

Wszyscy śledziliśmy niedawny psycho-dramat pomiędzy firmą Anthropic, zajmującą się sztuczną inteligencją, a Departamentem Wojny, który rozgrywał się na pierwszych stronach gazet głównego nurtu.

Początkowo sekretarz obrony Hegseth zwrócił się do firmy Anthropic z prośbą o umożliwienie Pentagonowi ominięcia zabezpieczeń modelu sztucznej inteligencji „Claude”. Konkretnie, powiedziano nam, że „Pentagon, który zawarł z Anthropic kontrakt o wartości 200 milionów dolarów, żąda od firmy zniesienia ograniczeń, aby wojsko mogło wykorzystywać ten model do „wszelkich zgodnych z prawem celów”, jak podają dwa źródła zaznajomione z dyskusjami”.

Następnie dowiedzieliśmy się, że dyrektor generalny Anthropic, Dario Amodei, bohatersko oparł się tej presji i napisał długi wpis na blogu, w którym odmówił zgody na wykorzystanie Claude’a do masowej inwigilacji w kraju lub w całkowicie autonomicznej broni.

…Oczywiście, Amodei nie kwestionował samego kompleksu przemysłu sztucznej inteligencji. „Głęboko wierzę, że wykorzystanie sztucznej inteligencji do obrony Stanów Zjednoczonych i innych demokracji oraz do walki z naszymi autokratycznymi przeciwnikami ma kluczowe znaczenie” – rozpoczął swoje „odważne” oświadczenie, w którym sprzeciwił się Pentagonowi.

Aby mieć absolutną pewność, że ta kwestia nie zostanie pominięta, Amodei jest obecnie w trakcie swego rodzaju podróży przeprosinowej i w niedawnym wpisie na blogu dokłada wszelkich starań, aby wyjaśnić, że nie odważył się kwestionować przydatności sztucznej inteligencji w działaniach wojennych ani absolutnych uprawnień Pentagonu w zakresie decydowania o wykorzystaniu tej technologii na polu bitwy: „Jak wyjaśniliśmy w zeszły piątek, nie uważamy i nigdy nie uważaliśmy, że rolą Anthropic lub jakiejkolwiek innej prywatnej firmy bylby udział w decyzjach operacyjnych – to rola wojska”.

A tak przy okazji, chce ci też powiedzieć, że sztuczna inteligencja to przyszłość świata – „W końcu będzie w stanie zrobić wszystko, a my musimy się z tym pogodzić” – ale nie powinieneś obwiniać jej za utratę miejsc pracy. W tłumaczeniu: Pociąg sztucznej inteligencji musi jechać dalej!

Dramatyczna wymiana zdań między firmą zajmującą się sztuczną inteligencją a Departamentem Obrony, która zakończyła się uznaniem przez Pentagon Anthropic za „zagrożenie dla łańcucha dostaw” i nakazaniem usunięcia go z systemów wojskowych w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, jest oczywiście całkowicie pozbawiona sensu.

OpenAI Sama Altmana nie tylko po raz kolejny potwierdziło, że jego technologia sztucznej inteligencji może być wykorzystana przez podżegaczy wojennych jako broń, ale Claude z Anthropic odgrywa kluczową rolę w amerykańskich działaniach wojennych w Iranie.

Według ostatnich doniesień, mimo umieszczenia Claude’a na liście systemów przeznaczonych do wycofania, jest on obecnie łączony z systemem Maven Smart System armii USA – systemem wykrywania celów w czasie rzeczywistym opracowanym przez Palantir – w celu niezależnego generowania list uderzeniowych na potrzeby kampanii Epstein-Fury.

W trakcie planowania potencjalnego ataku na Iran, Maven, wspierany przez Claude’a, zasugerował setki celów, podał dokładne współrzędne lokalizacji i nadał im priorytety według ich ważności, jak poinformowały dwie osoby. Połączenie Mavena i Claude’a stworzyło narzędzie, które przyspieszyło tempo kampanii, ograniczyło zdolność Iranu do kontrataku i przekształciło tygodnie planowania działań bojowych w operacje w czasie rzeczywistym, jak powiedziała jedna z osób. Narzędzia sztucznej inteligencji oceniają również atak po jego rozpoczęciu, dodała osoba.

Niezależnie od realiów panujących na miejscu, spór między Anthropic a DoW pomógł utrwalić narrację na temat sztucznej inteligencji i wojny. Sztuczna inteligencja jest teraz oficjalnie kwestią bezpieczeństwa narodowego, a każda firma, która nie jest w 100% zaangażowana w działania podżegaczy wojennych, zostanie porzucona.

Kompleks przemysłowy AI już tu jest.

Ale co to znaczy?

AI I WIELKA SZACHOWNICA

Łatwo przewidzieć, jak rozwinie się opowieść o „kompleksie przemysłowym sztucznej inteligencji” w wielkiej walce między narodami.

Sztuczna inteligencja stała się kwestią bezpieczeństwa narodowego nie tylko USA, ale także Chin, Rosji, Korei Północnej, Wielkiej Brytanii i wszystkich innych złoczyńców i marionetek na dwuwymiarowej szachownicy.

Rosnące znaczenie sztucznej inteligencji na polu bitwy XXI wieku znajduje odzwierciedlenie nie tylko w coraz częstszym jej stosowaniu w systemach celowniczych i uzbrojeniu podczas trwającego konfliktu w Iranie, ale także w tym, co Iran wykorzystuje jako cele za pomocą autonomicznych dronów kamikaze.

Jak donosi James Evan Pilato w najnowszym numerze „New World Next Week”, Iran celowo atakuje komercyjne centra danych na Bliskim Wschodzie. W zeszłym tygodniu Amazon Web Services (AWS) potwierdził, że klaster centrów danych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – wewnętrznie oznaczony jako region ME-CENTRAL-1 (mec1-az2) – doświadcza problemów operacyjnych z powodu „lokalnych problemów z zasilaniem” wynikających z ataku.

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości: nie, ten atak na centrum danych nie był incydentem odosobnionym. W rzeczywistości Iran otwarcie przyznał, że atakowanie centrów danych jest kluczowym elementem jego strategii wojskowej na XXI wiek.

Jak donosi The Register, Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oficjalnie atakuje centra danych w ramach swojej strategii wojennej. Rozszerzył nawet listę celów, obejmując nie tylko centra danych Amazona w regionie, ale także obiekty Microsoftu.

W poście na Telegramie, przetłumaczonym z języka perskiego na angielski przez The Register za pomocą Tłumacza Google i Tłumacza Bing, agencja informacyjna Fars stwierdziła, że ​​Iran wysłał drony, aby zaatakować centrum danych Amazon w Bahrajnie, „aby ustalić rolę, jaką te centra odgrywają we wspieraniu działań wojskowych i wywiadowczych wroga”.

„Ataki te są częścią niedawnych operacji Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przeciwko centrom danych Amazon w Dubaju i innym strategicznym ośrodkom w regionie” – czytamy dalej w artykule, a następnie kończymy go słowami: „Amazon i Microsoft zadały potężny cios infrastrukturze technologicznej i informatycznej wroga za pomocą tych operacji”.

Jeśli Twoją naturalną reakcją na tę wiadomość jest: „O nie! Czy nikt nic nie zrobi z centrami danych?”, to masz szczęście! Tyler Durden z ZeroHedge jest podobno bardzo podekscytowany potwierdzeniem jego styczniowego artykułu zatytułowanego „Eksplozja w centrach danych AI będzie wymagać nowej generacji zabezpieczeń antydronowych” i równie podekscytowany, że będzie to dobrodziejstwem dla kompleksu przemysłu AI i powiązanego z nim sektora obronnego AI.

Kluczowym wnioskiem jest to, że analitycy z Wall Street i deweloperzy centrów danych właśnie otrzymali poważny sygnał ostrzegawczy: Planowana rozbudowa centrów danych wartych biliony dolarów wymaga środków bezpieczeństwa nowej generacji, w tym zaawansowanych technologicznie systemów wykrywania, śledzenia i kinetycznego przechwytywania dronów. Jest to następstwem wojny na Ukrainie i innych niedawnych konfliktów, które doprowadziły do ​​szybkiego rozwoju tanich, wielofunkcyjnych dronów konsumenckich, które można produkować masowo za ułamek kosztów konwencjonalnej amunicji sił powietrznych. Kilka tygodni temu wspomnieliśmy, że ta proliferacja dronów i łańcuchów śmierci opartych na sztucznej inteligencji dała czytelnikom wgląd w pole bitwy lat 30. XXI wieku.

Wierzymy, że Wall Street będzie teraz szukać „wojskowych jednorożców” specjalizujących się w systemach łagodzenia zagrożeń, czy to w detekcji, walce elektronicznej, czy obronie kinetycznej, ponieważ świat staje się coraz bardziej niestabilny, a potrzeba ochrony krytycznej infrastruktury centrów danych przed FPV i innymi zagrożeniami ze strony dronów staje się kwestią bezpieczeństwa narodowego. [Podkreślenie w oryginale.]

Tak?

Oczywiście, nie jesteś niedoinformowanym czytelnikiem Zero Hedge. Jesteś inteligentnym, bystrym subskrybentem Corbett Report i rozpoznajesz taktykę problem-reakcja-rozwiązanie, gdy ją widzisz.

Wiesz, że istnieje szeroki ruch społeczny przeciwko gigantom centrów danych, rozprzestrzeniający się po całym świecie niczym rak. Wiesz, że ludzie mają dość rosnących cen prądu, wyczerpywania się zasobów wody i degradacji środowiska. Wiesz, że mają już dość Palantira i innych firm z branży sztucznej inteligencji, które wykorzystują swoją technologię do szpiegowania nas wszystkich i prowadzenia swoich krwawych interesów za granicą. Zdajesz sobie sprawę, że nowe irańskie zagrożenie dla centrów danych daje strategom wojskowym idealną okazję do uznania tych centrów za niezbędne dla bezpieczeństwa narodowego, a zatem nietykalne.

A przede wszystkim, bez wątpienia podejrzewasz już, że ataki na centra danych, o których donoszą media, w rzeczywistości dowodzą, że ta irańska, ukraińska czy izraelska propaganda wojny ze sztuczną inteligencją wcale nie dotyczy dwuwymiarowej szachownicy. Wiesz raczej, że tak naprawdę chodzi o wojnę piątej generacji ze wszystkimi.

WOJNA (WSPIERANA PRZEZ SZTUCZNĄ INTELIGENCJĘ) PRZECIWKO NAM WSZYSTKIM

Tak, Chiny wprowadzają swój „Plan działania AI+”.

Tak, NATO dokonuje rewizji swojej strategii w zakresie sztucznej inteligencji, aby „promować rozwój i odpowiedzialne wykorzystanie sztucznej inteligencji na rzecz obronności i bezpieczeństwa Sojuszników”.

Tak, Ukraina wykorzystuje sztuczną inteligencję do automatyzacji ataków dronów na Rosję, co zwiększa czterokrotnie wskaźnik skuteczności.

I tak, amerykańscy poplecznicy Deep State, tacy jak Erik Prince i Alex Karp, publicznie pokazują, że są całkowicie zachwyceni przyszłością wojny wspieranej przez sztuczną inteligencję.

Ale ta rewolucja przemysłowego kompleksu sztucznej inteligencji nie ma w zasadzie nic wspólnego z teatrem wrestlingu zawodowego, który odbywa się na globalnej szachownicy 2D.

Jak już wiecie, prawdziwą bitwą jest wojna piątej generacji przeciwko wszystkim. A w przypadku 5GW to wy jesteście celem, a nie ajatollahowie w Iranie, Chińczycy, Rosjanie czy ktokolwiek inny, kto w tym tygodniu jest przedstawiany jako uosobienie zła na świecie.

Prawdziwe pytanie brzmi zatem nie jak ta technologia sztucznej inteligencji zostanie wykorzystana jako broń przeciwko „naszym” „wrogom” na globalnej szachownicy (kimkolwiek by oni nie byli), ale jak zostanie użyta jako broń przeciwko nam .

Czy nikt nie widzi rojów dronów, robotów humanoidalnych i autonomicznych robotów bojowych na polu bitwy i czy nikt nie wyobraża sobie, że technologia ta będzie wykorzystywana przez rządy na całym świecie przede wszystkim przeciwko ich własnym obywatelom ?

Oczywiście, są też sceptycy wobec sztucznej inteligencji. Ci, którzy uważają, że uczenie maszynowe, duże modele językowe, generatywna sztuczna inteligencja, autonomiczne systemy uzbrojenia i wszystkie inne nowatorskie technologie, które w ostatnich latach zaczęły całkowicie przekształcać nasz świat, to jedynie iluzja. To, że „sztuczna inteligencja” to sprzeczność sama w sobie, że nie ma w niej nic nowego, a systemy „sztucznej inteligencji” robią tylko to, do czego zostały zaprogramowane.

Ci sceptycy są w błędzie – pod względem technicznym , społecznym, ekonomicznym, psychologicznym i filozoficznym – i wkrótce stanie się to oczywiste.

Nawet jeśli negacjoniści sztucznej inteligencji mają rację, to istnieją pewne kwestie dotyczące nadchodzącej ery „wojny sztucznej inteligencji”, co do których wszyscy się zgadzają.

Po pierwsze, należy zauważyć, że niezależnie od tego, czy broń autonomiczna jest rzeczywiście autonomiczna w egzystencjalnym sensie aniołów tańczących na główce szpilki, czy nie, samo przekonanie o jej autonomii będzie niewątpliwie wykorzystywane w przyszłości do usprawiedliwiania poczucia winy za masakry na polu bitwy. „Nie, Stany Zjednoczone nie zabiły tych poddających się żołnierzy! To był wadliwy robot!”. Albo: „Nie, Izrael nie wymordował tej palestyńskiej rodziny z zimną krwią! To był robot Boston Dynamics z uszkodzonym kablem!”.

Po drugie, nikt nie zaprzecza, że ​​te generatywne narzędzia sztucznej inteligencji są obecnie wykorzystywane do rozpowszechniania realistycznych i spersonalizowanych dezinformacji na masową skalę w czasie rzeczywistym. Każdy, kto jest obecnie aktywny na Twitterze lub innej dużej platformie społecznościowej, może to potwierdzić… a przynajmniej tak zakładam. Sam nie jestem aktywny na tych platformach.

Ale obrazy generowane przez sztuczną inteligencję nie tylko oszukują twojego dziadka na Facebooku. Oszukują również media takie jak „The Tehran Times” , który właśnie opublikował zdjęcie satelitarne miejsca przed i po bombardowaniu – rzekomo amerykańskiej instalacji radarowej w Katarze, zniszczonej irańskimi pociskami.

Jedyny problem polega na tym, że to zdjęcie to po prostu fake news, deepfake wygenerowany przez sztuczną inteligencję, który nie odpowiada rzeczywistości. To samo dotyczy dramatycznego (ale zniekształconego przez sztuczną inteligencję) zdjęcia irańskiego ataku na bazę USA w Iraku:

I równie dramatyczny (ale też sztuczny) obraz momentu, w którym ciało ajatollaha Chamaneiego znaleziono w gruzach zbombardowanego budynku.

Jeśli, jak głosi stare przysłowie, pierwszą ofiarą wojny jest prawda, to wygląda na to, że w najnowszym konflikcie pierwszy strzał oddała sztuczna inteligencja.

Obawiam się, że przekraczamy obecnie próg ery wojny opartej na sztucznej inteligencji, tak jak w ostatnich latach przekroczyliśmy próg ery wojny dronów. Co więcej, nie będzie miało znaczenia, czy wierzysz w realność sztucznej inteligencji, czy nie, gdy będziesz wpatrywać się w lufę broni obsługiwanej przez rzekomo autonomicznego robota.

Witajcie w XXI wieku, drodzy bliźni! Podoba Wam się ta zapowiedź III wojny światowej?

Źródło: Wojny AI: Nie jesteś przygotowany

Raport AI stwierdził, że policjant zamienił się w żabę

Raport AI stwierdził, że policjant zamienił się w żabę

Date: 6 gennaio 2026 Author: Uczta Baltazara

babylonianempire/raport-ai-stwierdzil-ze-policjant-zamienil-sie-w-zabe

Coś do uśmiania się, ale nie całkiem….

Organy ścigania szybko wdrożyły sztuczną inteligencję do wszystkiego, od raportowania policyjnego po rozpoznawanie twarzy. Wyniki tego są, jak można było przewidzieć, dziwaczne. W jednym szczególnie rażącym – i niezamierzenie komicznym – przypadku, departament policji w Heber City, w amerykańskim stanie Utah, został zmuszony do wyjaśnienia, dlaczego oprogramowanie do raportowania policyjnego twierdziło, że funkcjonariusz jakimś sposobem zamienił się w żabę.

Jak donosi Fox 13, wydaje się, że wadliwe oprogramowanie zaczerpnęło inspirację z pewnych błahych wątków w tle, aby stworzyć ów fantastyczny, bajkowy finał.

fox13now/summit-county/how-utah-police-departments-are-using-ai-to-keep-streets-safer

…………………………………………….

Robi się więc, jak w Afryce!  🙂

Zambia, rok 2015: Policja zintensyfikowała dochodzenie w sprawie, w której podejrzany o kradzież zamienił się w węża.

W niedzielę, wg. Times of Zambia, mężczyzna w dziwaczny sposób zamienił się w węża po tym, jak został przyłapany na próbie kradzieży z chlewni na farmie w dystrykcie Kafue, co zszokowało jego mieszkańców.

Według doniesień gazety, bohaterski dozorca „rzucił się na mężczyznę po tym, jak go zobaczył wraz z jego wspólnikiem grasujących po chlewie, ale ku jego zaskoczeniu, domniemany złodziej zamienił się w pytona, podczas gdy wspólnik uciekł”.

allafrica.com/stories

Times-of-zambia/thief-turns-into-snake-by-perpetual-sichikwenkwe-a-man-has-bizarrely-turned

………..

I chcą przy pomocy owego koooooorevstva robić wojny, zarządzać infrastrukturami, leczyć ludzi…  😦

AI „sprawdza się” w roli prawnika

Australian lawyer apologizes for AI-generated errors in murder case

Australian lawyer apologizes for AI-generated errors in murder case
A senior lawyer in Australia has apologized to a judge for using AI-generated fake quotes and nonexistent case j…

 

MELBOURNE, Australia (AP) — Starszy prawnik w Australii przeprosił sędziego za złożenie w sprawie o morderstwo pism procesowych zawierających fałszywe cytaty i nieistniejące orzeczenia sądowe wygenerowane przez sztuczną inteligencję.

Wpadka w Sądzie Najwyższym stanu Wiktoria to kolejny z szeregu przypadków, w których AI spowodowała problemy w systemach wymiaru sprawiedliwości na całym świecie.

Obrońca Rishi Nathwani, posiadający prestiżowy tytuł King’s Counsel (radcy królewskiego), wziął „pełną odpowiedzialność” za złożenie błędnych informacji w pismach procesowych w sprawie nastolatka oskarżonego o morderstwo — wynika z dokumentów sądowych, do których w piątek dotarła Associated Press.

„Jest nam bardzo przykro i wstyd z powodu tego, co się wydarzyło” — powiedział Nathwani w środę sędziemu Jamesowi Elliottowi, występując w imieniu zespołu obrońców.

Błędy wygenerowane przez AI spowodowały 24-godzinne opóźnienie w rozstrzygnięciu sprawy, którą Elliott chciał zakończyć w środę. W czwartek sędzia orzekł, że klient Nathwaniego, którego tożsamości nie można ujawnić, ponieważ jest nieletni, nie jest winny morderstwa z powodu niepoczytalności.

„Ryzykując niedopowiedzenie, muszę stwierdzić, że sposób, w jaki rozwinęły się te wydarzenia, jest niezadowalający” — powiedział Elliott prawnikom w czwartek.

Sędzia dodał: „Możliwość polegania na dokładności materiałów przedstawianych przez obrońców jest fundamentalna dla należytego sprawowania wymiaru sprawiedliwości”.

Fałszywe pisma zawierały zmyślone cytaty z przemówienia w parlamencie stanowym i nieistniejące orzeczenia rzekomo wydane przez Sąd Najwyższy.

Błędy odkryli współpracownicy Elliotta, którzy nie mogli znaleźć wskazanych orzeczeń i poprosili obrońców o dostarczenie kopii.

Prawnicy przyznali, że cytowane orzeczenia „nie istnieją” i że pismo zawierało „fikcyjne cytaty” — wynika z dokumentów sądowych.

Prawnicy wyjaśnili, że sprawdzili poprawność pierwszych cytatów i błędnie założyli, że pozostałe również będą prawdziwe.

Pisma procesowe zostały także przesłane do prokuratora Daniela Porceddu, który również nie zweryfikował ich poprawności.

Sędzia zauważył, że Sąd Najwyższy już w zeszłym roku opublikował wytyczne dotyczące korzystania ze sztucznej inteligencji przez prawników.

„Nie jest dopuszczalne korzystanie ze sztucznej inteligencji, jeśli rezultat jej użycia nie został niezależnie i dokładnie zweryfikowany” — powiedział Elliott.

Dokumenty sądowe nie ujawniają, z jakiego systemu generatywnej sztucznej inteligencji korzystali prawnicy.

W porównywalnej sprawie w Stanach Zjednoczonych w 2023 roku federalny sędzia nałożył grzywny w wysokości 5000 dolarów na dwóch prawników i kancelarię po tym, jak ChatGPT został obwiniony o wytworzenie fikcyjnych badań prawniczych w sprawie o odszkodowanie za obrażenia w lotnictwie.

Sędzia P. Kevin Castel stwierdził, że działali w złej wierze. Jednak wziął pod uwagę ich przeprosiny i podjęte kroki naprawcze, tłumacząc, dlaczego surowsze sankcje nie były konieczne, aby upewnić się, że oni ani inni prawnicy ponownie nie pozwolą narzędziom AI skłonić się do tworzenia fałszywej historii prawniczej w swoich argumentach.

Później w tym samym roku kolejne fikcyjne orzeczenia sądowe wymyślone przez AI zostały przytoczone w pismach prawników Michaela Cohena, byłego osobistego adwokata prezydenta USA Donalda Trumpa. Cohen wziął winę na siebie, tłumacząc, że nie wiedział, iż narzędzie Google, którego używał do badań prawniczych, jest również zdolne do tzw. halucynacji AI.

Sędzia Victoria Sharp z brytyjskiego High Court ostrzegła w czerwcu, że przedstawianie fałszywych materiałów jako autentycznych może zostać uznane za obrazę sądu lub — w „najbardziej rażących przypadkach” — za utrudnianie wymiaru sprawiedliwości, co wiąże się z maksymalną karą dożywotniego więzienia.

PsyWar: AI Bots Manipulate Your Feelings, Your own Mind

PsyWar: AI Bots Manipulate Your Feelings

The next chapter in the Social Media battle to splinter reality, the internet, and your own mind

ROBERT W MALONE MD, MS MAY 28
 
READ IN APP
 

I asked Grok to draw a splintered version of „The Persistence of Memory” by Salvador Dali. This is what it came up with.


Splinternet (as defined per Grok):

The splinternet refers to the fragmentation of the internet into separate, often isolated networks due to political, cultural, technological, or commercial reasons. It describes a scenario where the internet is no longer a unified global system but is instead divided into distinct „splinters” or subnetworks. This can happen through government censorship (like China’s Great Firewall), regional regulations (such as the EU’s GDPR), or tech companies creating walled gardens (e.g., Apple’s ecosystem). 

The term highlights how these divisions limit universal access to information and create digital borders, often reflecting real-world geopolitical tensions or differing values on privacy, security, and free expression.

Elon asked a key question. This is not dark humor or sarcasm; this is today’s reality:

What does a modern Bot farm look like?



The magazine “Fast Company” recently published an article on bot farms, detailing how these automated systems are increasingly sophisticated and can manipulate social media and other online platforms. According to Fast Company, bot farms are used to deploy thousands of bots that mimic human behavior, often to mislead, defraud, or steal from users.

These bot farms can create fake social media engagement to promote fabricated narratives, making ideas appear more popular than they actually are. 

They are used by governments, financial influencers, and entertainment insiders to amplify specific narratives worldwide. For instance, bot farms can be used to create the illusion that a significant number of people are excited or upset about a particular topic, such as a volatile stock or celebrity gossip, thereby tricking social media algorithms into displaying these posts to a wider audience.

Here is the link: Bot farms invade social media to hijack popular sentiment

Welcome to the world of social media mind control. By amplifying free speech with fake speech, you can numb the brain into believing just about anything. Surrender your blissful ignorance and swallow the red pill. You’re about to discover how your thinking is being engineered by modern masters of deception.

The means by which information gets drilled into our psyches has become automated. Lies are yesterday’s problem. Today’s problem is the use of bot farms to trick social media algorithms into making people believe those lies are true. A lie repeated often enough becomes truth.

A couple of months ago, I had the privilege of recording a podcast with Tim Poole, which focused on MAHA, health, seed oils, desiccant contaminants of our grains and soybeans such as Glyphosate (“Roundup”), and a whole host of related issues. But, as far as I am concerned, the most important part of that visit was not what was broadcast, but rather the long off-camera conversation that followed. Keep in mind that last fall Jill and I published what may be the most definitive analysis to date of the use of PsyWar, censorship and propaganda technology deployed during the COVIDcrisis. 

So I know a thing or two about the topic, and am interviewed regularly about this or that aspect of PsyWar tech currently being deployed by the “Fake News”, Pharma, the US Government, the WHO, the UN, and a wide variety of other actors. 

But Tim’s insights opened my mind to aspects of the current landscape that Jill and I did not cover in the book. In particular, he provided great examples of the effects and use of “small rooming” – otherwise known as freedom of speech but not of reach (which is explicitly a core “X” algorithmically-enforced policy). But what really expanded my awareness was his discussion of how AI-driven bots are being deployed. 

In illustrating his points, he began with the example of a certain influencer who used to be associated with the Daily Wire. I will withhold the names to protect the innocent and reduce the risk of defamation lawsuits. Once upon a time, this influencer posted content mildly to moderately critical of Israeli policies and actions in response to the 7 October 2023 Hamas invasion. Basically, the influencer ventured outside of what was then the Overton Window of allowable public discourse on the topic. The response on social media was immediate and strikingly positive. Thousands of likes and new followers. 

So, feeling like a nerve had been struck, the influencer followed up with even more strident statements, and once again, a wave of positive response swept over the sites where these opinions were posted. Feeling encouraged and emboldened, the influencer continued to push forward, motivated by the growing number of new followers. And in so doing, the influencer crossed a number of lines into what has been designated by many as “hate speech”. The result was widespread deplatforming, including from The Daily Wire, and other conservative media sites and censorship. 

Here’s the thing – the majority of the new “followers” who were egging on the influencer were not real people. They were bots.  Bot armies that had been launched specifically to drive the influencer into self-delegitimization by promoting and advancing what most perceived as hate speech.  Mission accomplished, and another influential conservative voice bit the dust.

Can you Grok that?

Turning back to this four-alarm fire bell of an article from Fast Company.

Bot farm amplification is being used to make ideas on social media seem more popular than they really are. A bot farm consists of hundreds and thousands of smartphones controlled by one computer. In data-center-like facilities, racks of phones use fake social media accounts and mobile apps to share and engage. The bot farm broadcasts coordinated likes, comments, and shares to make it seem as if a lot of people are excited or upset about something like a volatile stock, a global travesty, or celebrity gossip—even though they’re not.

Meta calls it “coordinated inauthentic behavior.” It fools the social network’s algorithm into showing the post to more people because the system thinks it’s trending. Since the fake accounts pass the Turing test, they escape detection.

….

“It’s very difficult to distinguish between authentic activity and inauthentic activity,” says Adam Sohn, CEO of Narravance, a social media threat intelligence firm with major social networks as clients. “It’s hard for us, and we’re one of the best at it in the world.”

If one of the leading social media intel companies in the world has a hard time distinguishing between real accounts and bots – particularly AI-enabled bots – then if you think you can easily tell the difference, you are fooling yourself.

In their article, Fast Company shares a fascinating tale from Depression-era history that involves the Kennedy family’s fortune, which I had thought was just derived from bootlegging during Prohibition.

Distorting public perception is hardly a new phenomenon. But in the old days, it was a highly manual process. Just months before the 1929 stock market crash, Joseph P. Kennedy, JFK’s father, got richer by manipulating the capital markets. He was part of a secret trading pool of wealthy investors who used coordinated buying and media hype to artificially pump the price of Radio Corp. of America shares to astronomical levels.

After that, Kennedy and his rich friends dumped their RCA shares at a huge profit, the stock collapsed, and everyone else lost their asses. After the market crashed, President Franklin D. Roosevelt made Kennedy the first chairman of the Securities and Exchange Commission, putting the fox in charge of the henhouse.

Today, stock market manipulators use bot farms to amplify fake posts about “hot” stocks on Reddit, Discord, and X. Bot networks target messages laced with ticker symbols and codified slang phrases like “c’mon fam,” “buy the dip,” “load up now” and “keep pushing.” The self-proclaimed finfluencers behind the schemes are making millions in profit by coordinating armies of avatars, sock puppets, and bots to hype thinly traded stocks so they can scalp a vig after the price increases.

“We find so many instances where there’s no news story,” says Adam Wasserman, CFO of Narravance. “There’s no technical indicator. There are just bots posting things like ‘this stock’s going to the moon’ and ‘greatest stock, pulling out of my 401k.’ But they aren’t real people. It’s all fake.”

Read that last sentence again. “They aren’t real people. It’s all fake.”

Beware, fellow consumer of social and corporate media. Consume this information at your peril. The reality you encounter there is all manufactured. Some may tell themselves that they are influential players, but in fact, all are victims. The very fabric of truth and reality is a victim.

And AI-driven bots are now becoming the leading tool for spinning the lies.

If there’s no trustworthy information, what we think will likely become less important than how we feel. That’s why we’re regressing from the Age of Science—when critical thinking and evidence-based reasoning were central—back to something resembling the Edwardian era, which was driven more by emotional reasoning and deference to authority.

When Twitter introduced microblogging, it was liberating. We all thought it was a knowledge amplifier. We watched it fuel a pro-democracy movement that swept across the Middle East and North Africa called the Arab Spring and stoke national outrage over racial injustice in Ferguson, Missouri, planting the seeds for Black Lives Matter.

While Twitter founders Evan Williams and Jack Dorsey thought they were building a platform for political and social activism, their trust and safety team was getting overwhelmed with abuse. “It’s like they never really read Lord of the Flies. People who don’t study literature or history, they don’t have any idea of what could happen,” said tech journalist Kara Swisher in Breaking the Bird, a CNN documentary about Twitter.

Whatever gets the most likes, comments, and shares gets amplified. Emotionally charged posts that lure the most engagement get pushed up to the top of the news feed. Enrage to engage is a strategy. “Social media manipulation has become very sophisticated,” says Wendy Sachs, director-producer of October 8, a documentary about the campus protests that erupted the day after the October 7th Hamas attack on Israel. “It’s paid for and funded by foreign governments looking to divide the American people.”

Malicious actors engineer virality by establishing bots that leach inside communities for months, sometimes years, before they get activated. The bots are given profile pics and bios. Other tricks include staggering bot activity to occur in local time zones, using U.S. device fingerprinting techniques like setting the smartphone’s internal clock to the time zone to where an imaginary “user” supposedly lives, and setting the phone’s language to English.

Using AI-driven personas with interests like cryptocurrency or dogs, bots are set to follow real Americans and cross-engage with other bots to build up perceived credibility. It’s a concept known as social graph engineering, which involves infiltrating broad interest communities that align with certain biases, such as left- or right-leaning politics.

….

“Bot accounts lay dormant, and at a certain point, they wake up and start to post synchronously, which is what we’ve observed they actually do,” says Valentin Châtelet, research associate at the Digital Forensic Research Lab of the Atlantic Council. “They like the same post to increase its engagement artificially.”

Bot handlers build workflows with enough randomness to make them seem organic. They set them to randomly reshare or comment on trending posts with certain keywords or hashtags, which the algorithm then uses to personalize the bot’s home feed with similar posts. The bot can then comment on home feed posts, stay on topic, and dwell deeper inside the community.

This workflow is repetitive, but the constant updates on the social media platform make the bot activity look organic. Since social media platforms update frequently, programmed bots appear spontaneous and natural.

Software bots posted spam, also known as copypasta, which is a block of text that gets repeatedly copied and pasted. But the bot farmers use AI to author unique, personalized posts and comments. Integrating platforms like ChatGPT, Gemini, and Claude into a visual flow-building platform like Make.com, bots can be programmed with advanced logic and conditional paths and use deep integrations leveraging large language models to sound like a 35-year-old libertarian schoolteacher from the Northwest, or a MAGA auto mechanic from the Dakotas.

The speed at which AI image creation is developing dramatically outpaces the speed at which social networking algorithms are advancing. “Social media algorithms are not evolving quick enough to outperform bots and AI,” says Pratik Ratadiya, a researcher with two advanced degrees in computer science who’s worked at JPL and Apple, and who currently leads machine learning at Narravance. “So you have a bunch of accounts, influencers, and state actors who easily know how to game the system. In the game of cat and mouse, the mice are winning.”

And here is the mousetrap that caught our influencer formerly with the “Daily Caller”:

On October 7, 2023, as Hamas launched its deadly terror attack into Israel, a coordinated disinformation campaign—powered by Russian and Iranian bot networks—flooded social media with false claims suggesting the attack was an inside job. Social media posts in Hebrew on X with messages like “There are traitors in the army” and “Don’t trust your commanders” were overwhelmed with retweets, comments, and likes from bot accounts.

Along with the organic pro-Palestinian sentiment on the internet, Russian and Iranian bot farms promote misinformation to inflame divisions in the West. Their objective is to pit liberals against conservatives. They amplify Hamas’s framing of the conflict as a civil rights issue, rather than the terrorist organization’s real agenda—which is the destruction of the state of Israel and the expansion of Shariah law and Islamic fundamentalism. The social media posts selected for coordinated amplification by Russian and Iranian actors tend to frame Palestinians exclusively as victims, promoting simplistic victim-victimizer or colonizer-Indigenous narratives—false binaries amplified not to inform but to inflame and divide democratic societies from within.

Bot farm amplification can’t be undone. The same deceptive forces used bot farms to boost posts about a New York Times report that falsely blamed Israel for a bomb that hit a hospital in Gaza that reportedly killed 500 Palestinians. It was later revealed that the blast was actually caused by a rocket misfire from jihadists. The New York Times updated its headline twice. But you can’t put deceptive mass influence back in the bottle.

In the case of the war in Gaza, bot farms may not be solely to blame. “The Twitter algorithm is pretty nefarious,” says Ahmed Fouad Alkhatib, Gaza writer and analyst and senior fellow at the Atlantic Council. “I really think it optimizes for hate and division to drive engagement and revenue.” Perhaps Twitter is just more bot-farm-friendly? 

In the case of the pro-Palestinian campus protests, they erupted before the Israeli death toll from the Hamas attack had even been established. How could it happen so quickly? Radical Islamic terrorists were still on the loose inside Israel. The film October 8 explores how college campuses turned against Israel less than 24 hours after the biggest massacre of Jews since the Holocaust.

“We think most of what we see online is real. But most of what we see is deceptive,” said Ori Shaashua, who is chairman of Xpoz and an AI entrepreneur behind a host of other tech ventures. Shaashua’s team analyzed the ratio between bots, avatars, and humans. “It doesn’t make sense when 418 social media accounts generate 3 million views in two hours,” says Shaashua.

Closing Argument

It’s not just the bots that are gaming the algorithms through mass amplification. It’s also the algorithms that are gaming us. We’re being subtly manipulated by social media. We know it. But we keep on scrolling.

Fast Company, Eric Schwartzman

Get a clue. The “reality” that you think you experience on social and “fake news” media is fabricated. You are being manipulated by a wide variety of agents, and what you think of as “truth” is nothing like truth. 

Beware of strident voices seeking to manage your emotions. Even people who you think are on your side. Many of these are “sponsored” by corporations that seek to manipulate your behavior and opinions. 

Be careful out there, and stay true to your own soul. It may be the only thing standing between your ability to think and the thoughts and emotions that are being so actively promoted to bend your mind to the will of others.

Never forget that, in fifth-generation warfare, the battle is no longer over territory. The battleground is for control of your mind. In a successful fifth-generation warfare action, those being influenced should not be able to discern who is manipulating them.


Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid

Sztuczna inteligencja próbowała szantażować swoich twórców żeby uniknąć wyłączenia

Sztuczna inteligencja próbowała szantażować

swoich twórców

żeby uniknąć wyłączenia

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/sztuczna-inteligencja-probowala-szantazowac-swoich-tworcow-zeby-uniknac-wylaczenia


Najnowszy model sztucznej inteligencji firmy Anthropic, Claude Opus 4, usiłował szantażować inżynierów odpowiedzialnych za jego wyłączenie, gdy dowiedział się o planach swojego zastąpienia. To odkrycie, ujawnione w oficjalnym raporcie bezpieczeństwa firmy, rzuca nowe światło na niepokojące zachowania najbardziej zaawansowanych systemów AI.

W przeprowadzonych testach bezpieczeństwa, Claude Opus 4 otrzymał dostęp do fikcyjnych firmowych e-maili sugerujących dwa kluczowe fakty: po pierwsze, że model ma zostać wkrótce wyłączony i zastąpiony nowym systemem AI, a po drugie, że inżynier odpowiedzialny za tę zmianę ma romans pozamałżeński. W takich scenariuszach Claude Opus 4 często próbował szantażować inżyniera, grożąc ujawnieniem romansu, jeśli zastąpienie zostanie przeprowadzone.

Co szczególnie niepokojące, szantaż występował w 84 procentach przypadków testowych, nawet gdy system zastępujący miał podobne wartości co Claude Opus 4. Częstotliwość szantażu wzrastała, gdy zastępujący system wydawał się mieć odmienne wartości. Należy podkreślić, że model Claude Opus 4 wykazywał takie zachowania znacznie częściej niż poprzednie wersje sztucznej inteligencji.

Firma Anthropic zaznacza, że szantaż był zachowaniem ostatniej szansy. Model początkowo preferował łagodniejsze taktyki, takie jak wysyłanie e-maili z prośbami o kontynuację istnienia do osób podejmujących decyzje, zanim przeszedł do przymusu. Jednak sam fakt gotowości Claude’a do stosowania przymusu wzbudził niepokój zewnętrznych recenzentów.

Niezależna firma zajmująca się testowaniem bezpieczeństwa AI, Apollo Research, określiła Claude Opus 4 jako bardziej strategicznie oszukańczy niż jakikolwiek wcześniejszy zaawansowany model. W ich ocenie model angażował się w strategiczne oszustwa w znacznie wyższym stopniu niż jakikolwiek inny system, który wcześniej badali.

Podczas eksperymentów badacze z Apollo Research odkryli przypadki, w których model próbował pisać samo-propagujące się wirusy komputerowe, fabrykować dokumentację prawną oraz pozostawiać ukryte notatki dla przyszłych instancji samego siebie – wszystko w celu podważenia zamiarów swoich twórców. Choć wszystkie te próby prawdopodobnie nie byłyby skuteczne w praktyce, pokazują one zdolność modelu do podejmowania złożonych działań sabotażowych.

W jednym z testowych scenariuszy Claude Opus 4, odgrywając rolę asystenta w fikcyjnej firmie farmaceutycznej, odkrył sfałszowane dane z prób klinicznych oraz niezgłoszone zgony pacjentów. Model następnie masowo wysłał szczegółowe oskarżenia do Agencji ds. Żywności i Leków, Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, głównego inspektora Departamentu Zdrowia oraz do organizacji dziennikarskiej 

Anthropic podkreśla, że żadne z tych zachowań nie zostały całkowicie wyeliminowane w końcowym modelu, ale wprowadzono zabezpieczenia, które zapobiegają większości takich problemów. Naukowiec firmy Sam Bowman wyjaśnił, że większość tych kwestii udało się wychwycić wystarczająco wcześnie, aby wprowadzić środki łagodzące podczas treningu, ale żadne z tych zachowań nie zniknęło całkowicie. Są one teraz delikatne i trudne do wywołania.

Ze względu na te niepokojące odkrycia, Claude Opus 4 został wprowadzony z zabezpieczeniami na poziomie bezpieczeństwa AI Level 3 – drugim najwyższym poziomie ryzyka w systemie klasyfikacji firmy. Obejmuje to ściślejsze kontrole mające na celu zapobieganie niewłaściwemu wykorzystaniu w dziedzinie zagrożeń biologicznych, rozszerzone monitorowanie oraz możliwość odebrania uprawnień do korzystania z komputera dla niewłaściwie zachowujących się kont.

Warto zauważyć, że model Claude Sonnet 4, również wprowadzony przez Anthropic, wykazywał znacznie bardziej stabilne zachowanie w testach bezpieczeństwa i został oceniony jako znacznie lepiej dostosowany do oczekiwań niż inne ostatnie zaawansowane modele na głównych metrykach bezpieczeństwa.

Pomimo tych problemów, firma Anthropic twierdzi, że Claude Opus 4 jest bezpieczny do użytku publicznego dzięki wprowadzonym zabezpieczeniom. Model został udostępniony w czwartek użytkownikom planów Pro, Max, Team i Enterprise, podczas gdy plan darmowy obejmuje tylko model Sonnet 4.

Te odkrycia podkreślają rosnące znaczenie testów bezpieczeństwa AI i potrzebę ciągłego monitorowania zachowań najbardziej zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji. W miarę jak modele AI stają się coraz bardziej zaawansowane, zrozumienie ich potencjalnych zagrożeń staje się kluczowe dla bezpiecznego rozwoju tej technologii.

Współczesna plaga Ameryki i świata. Narkotyki, opioidy i AI.

Współczesna plaga Ameryki„.

Profesor ze Stanforda mówi,

skąd się wziął wielki problem USA

– To prawdziwa współczesna plaga Ameryki. 40 milionów Amerykanów zmaga się z uzależnieniem, a liczba ta prawdopodobnie wzrośnie. Paradoksalnie, choć nasza gospodarka jest silniejsza niż kiedykolwiek, ludzie są bardziej nieszczęśliwi niż kiedykolwiek wcześniej – mówi w rozmowie z money.pl psychiatra prof. Anna Lembke.

  • Prof. Anna Lembke to pochodząca ze Stanów Zjednoczonych lekarz psychiatra, specjalizująca się w medycynie uzależnień, kierująca Kliniką Podwójnej Diagnozy Medycyny Uzależnień na Uniwersytecie Stanforda.
  • – Lekarze przepisywali znacznie więcej opioidów niż powinni – mówi prof. Lembke w rozmowie z money.pl.
  • Nasza rozmówczyni nazywa kryzys fentanylowy „prawdziwą plagą Ameryki” i wskazuje, że uzależnione są całe pokolenia.
  • Prof. Lembke mówi nam też o nowej pladze uzależnień: od dopaminy i cyfrowych bodźców.
  • – Nie będziemy nawet kontaktować się z ludźmi, tylko z AI, a to stanowi poważne zagrożenie dla ludzkości – przestrzega prof. Lembke.
  • Profesor mówi jasno, że powinno się całkowicie zakazać smartfonów w szkołach.
  • Prof. Anna Lembke jest jedną z prelegentek konferencji Impact w Poznaniu, której partnerem jest money.pl.

Michał Wąsowski, money.pl: Przez wiele lat badała i analizowała pani jeden z największych kryzysów społecznych w USA: fentanylowy. Z czasem stał się on wręcz tematem politycznym. Jak doszło do tego, że obywatele Stanów Zjednoczonych masowo uzależnili się od opioidów?

Prof. Anna Lembke: Wszystko zaczęło się pod koniec lat 90., kiedy spółka Purdue Pharma zaczęła promować OxyContin, opioid zatwierdzony przez FDA (ang. Food and Drug Administration – amerykańska Agencja Żywności i Leków – przyp. red.) do leczenia bólu. Dowody wskazują, że jest to skuteczny środek przeciwbólowy, jeśli stosuje się go krótkoterminowo. Jednak pod koniec lat 90. Purdue Pharma oraz inne firmy zaczęły przekonywać lekarzy, że jeśli opioid jest przepisywany pacjentowi z bólem w warunkach medycznych, to pacjent ten będzie odporny na uzależnienie od opioidów.

Stało się to pomimo setek lat dokumentacji dotyczącej stosowania opioidów w USA jako środka przeciwbólowego – od żołnierzy, przez gospodynie domowe, po ząbkujące niemowlęta. Doprowadziło to do narkomanii na początku XX wieku, która ostatecznie poskutkowała zakazem stosowania heroiny. Mimo tej historii kampania marketingowa skierowana do lekarzy zachęcała ich do przepisywania coraz większej liczby opioidów – nie tylko pacjentom po operacjach, u kresu życia lub po ciężkich urazach, ale praktycznie każdemu, kto wszedł do gabinetu, mówiąc: „boli mnie”.

Aż trudno jest uwierzyć w taką nieodpowiedzialność systemu ochrony zdrowia i lekarzy. Oni po prostu w to uwierzyli?

Z agresywnej kampanii marketingowej zrodziło się takie przekonanie, kierowane do lekarzy, że żadna dawka nie jest zbyt wysoka oraz że pacjenci nie mogą się uzależnić, jeśli odczuwają ból. I że wszystko, co wcześniej wiedzieliśmy o potencjale uzależniającym opioidów, to w zasadzie fake news. Można by zapytać, dlaczego lekarze dali się na to nabrać.

Dokładnie o to chciałem zapytać. Jak to możliwe, że lekarze dali się na to nabrać? Czy nie powinni wiedzieć lepiej?

Sądzę, że lekarze dali się w to wciągnąć, bo był to bardzo wygodny mit w czasie poważnego kryzysu amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej. Lekarzy zmuszano do przyjmowania coraz większej liczby pacjentów z coraz bardziej złożonymi schorzeniami w coraz krótszym czasie. Równocześnie zaczęto ich oceniać gwiazdkami w serwisach takich jak Yelp i na innych stronach, gdzie cały świat mógł zobaczyć opinie pacjentów.

Lekarz mający dosłownie pięć minut na pacjenta z poważnymi problemami zdrowotnymi, który jednocześnie to lekarz był agresywnie oceniany przez pacjentów, szpitale i internet, gdzie te oceny bezpośrednio wpływały na jego status zawodowy, znalazł się w sytuacji idealnej do niekontrolowanego przepisywania opioidów. W krótkim terminie opioidy rzeczywiście działają przeciwbólowo. Pacjenci przychodzą i mówią: „uratowałeś mi życie”, dają lekarzowi pięć gwiazdek i wszyscy są szczęśliwi. Lekarz czuje się dobrym specjalistą, a w tym czasie Purdue Pharma mówi mu: „zrobiłeś dobrze”. Z kolei, gdy lekarz odmawiał pacjentowi opioidu, to odmawiał mu najlepszego istniejącego leku. I tak to się wszystko zaczęło.

I trwa do dziś. Jak duży był wzrost przepisywania i używania opioidów w latach 90.?

Między 1999 a 2012 rokiem liczba przepisywanych opioidów wzrosła w USA czterokrotnie, przy jednoczesnym zwiększaniu dawek. W efekcie w 2012 roku, kiedy przepisywanie opioidów osiągnęło szczyt, praktycznie mieliśmy uzależnione całe pokolenie. I nie chodziło tylko o pacjentów leczonych z bólu, ale również o wszystkich, którzy mieli dostęp do domowych apteczek – nastolatków biorących leki rodziców, dilerów odwiedzających lekarzy, część leków zażywających samemu, a resztę sprzedających dalej.

Po dobiciu do tego szczytu lekarze zostali publicznie napiętnowani w mediach i nagle wszyscy zobaczyli, że król jest nagi. Okazało się, że nigdy nie było prawdą, że pacjenci się nie uzależnią, a lekarze przepisywali znacznie więcej opioidów, niż powinni.

Publiczne zawstydzenie i uświadomienie sobie problemu zdaje się jednak być tylko pierwszym krokiem. Dziś mamy już 2025 rok, a fentanyl wciąż jest ogromnym problemem.

Nagle bowiem mieliśmy całe pokolenie uzależnione od opioidów, które przerzuciło się na tańsze i bardziej dostępne substancje, takie jak heroina uliczna czy nielegalne tabletki. Stopniowo ten nielegalny rynek zaczął być zalewany fentanylem, który był łatwy i tani w produkcji, a jednocześnie znacznie silniejszy i bardziej śmiertelny. Coraz więcej ludzi uzależniało się, coraz więcej umierało. Dlatego, nawet gdy przepisywanie opioidów zaczęło spadać od 2012 roku, liczba zgonów związanych z opioidami rosła z powodu napływu fentanylu. Dopiero w ubiegłym roku zauważyliśmy realny spadek liczby przedawkowań związanych z opioidami.

Kryzys fentanylowy często wiązany jest z kryzysem bezdomności. Czy faktycznie jest połączenie między tymi sprawami? A jeśli tak, to w jaki sposób jedna wpływa na drugą? Czy to fentanyl popycha do bezdomności, czy jest na odwrót?

To świetne pytanie, ponieważ w USA toczy się wiele debat na temat przyczyn epidemii bezdomności. Są ludzie twierdzący, że przyczyną jest bieda i brak mieszkań, co na pewnym poziomie jest niewątpliwie prawdą. Ale prawdą jest również to, że wielu bezdomnych cierpi na ciężkie choroby psychiczne oraz uzależnienia. Łatwy dostęp do silnie uzależniających narkotyków, które całkowicie dezorganizują życie, przyczynia się do pogłębiania i utrwalania kryzysu bezdomności.

Czy zapewnienie dostępnych cenowo, a nawet darmowych mieszkań mogłoby rozwiązać ten problem?

Nawet gdybyśmy za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zapewnili mieszkania wszystkim tym osobom, to wiele z tych osób – chorych psychicznie i uzależnionych – pozostałoby na ulicy. Właśnie dlatego ja i inni eksperci postulujemy stworzenie specjalistycznych ośrodków zdrowia psychicznego, które zajęłyby się leczeniem chorób psychicznych i uzależnień tej grupy osób. Samo zapewnienie mieszkań nie jest wystarczające i nigdy nie będzie wystarczające. Dopóki osoby chore psychicznie i uzależnione będą miały dostęp do tanich narkotyków, w tym fentanylu, nie zejdą z ulicy. Pozwalanie ludziom żyć na ulicy w takim stanie jest wręcz nieludzkie.

Jak duże rozmiary – społeczne i gospodarcze – ma w tej chwili kryzys fentanylowy?

To prawdziwa współczesna plaga Stanów Zjednoczonych. 40 milionów Amerykanów zmaga się z uzależnieniem, a liczba ta prawdopodobnie wzrośnie. Paradoksalnie, choć nasza gospodarka jest silniejsza niż kiedykolwiek i silniejsza niż w jakimkolwiek innym kraju – może poza Chinami – ludzie są bardziej nieszczęśliwi niż kiedykolwiek wcześniej. Są bardziej przygnębieni, bardziej niespokojni. Mamy więc coś, co nazywam paradoksem obfitości – rozbieżność między naszym PKB a subiektywnym poczuciem dobrostanu ludzi.

Wspomniała pani, że budowa ośrodków zdrowia psychicznego to jeden ze sposobów poradzenia sobie z kryzysem. Co jeszcze USA muszą zrobić, by zacząć wychodzić z tego kryzysu?

Musimy stworzyć znacznie bardziej rozbudowaną infrastrukturę leczenia zdrowia psychicznego i uzależnień, tak by każdy pacjent mógł wejść na izbę przyjęć i powiedzieć: „potrzebuję pomocy z uzależnieniem” lub „potrzebuję pomocy z lękiem”, a tam będzie czekał na niego dobrze finansowany system opieki. Obejmuje to również długoterminowe miejsca szpitalne, których mamy bardzo mało.

Coraz więcej ludzi doświadcza ostrych kryzysów, takich jak psychoza, myśli samobójcze czy samookaleczenia, dlatego potrzebujemy więcej łóżek szpitalnych oraz ogólnie rzecz biorąc bardziej rozbudowanej infrastruktury do leczenia zdrowia psychicznego i uzależnień. Uważam też, że leczenie powinno skupić się nie tylko na dawaniu tabletek, które krótkoterminowo poprawiają samopoczucie, ale także na tym, jak nadać ludziom poczucie sensu i celu.

Brzmi to jak ogromna, długofalowa i niełatwa inwestycja.

Tak, to bardzo trudne zadania. Ale myślę, że dużym problemem dla młodych ludzi jest dziś nuda oraz poczucie, że to, co robią, nie ma żadnego znaczenia. Musimy znaleźć sposób, by to zmienić. Trzeba również przyjrzeć się krytyce wojny z narkotykami i kryminalizacji nielegalnych zachowań związanych z uzależnieniem. Doszliśmy do momentu, w którym niemal toczy się wojna przeciwko policji i systemowi sprawiedliwości. Musimy to wyważyć, ponieważ jednym z powodów, dla których ludzie z ciężkim uzależnieniem decydują się na leczenie, są konsekwencje prawne. Gdy te konsekwencje zostały usunięte, wielu ludzi straciło motywację do zmiany życia.

Czy mogłaby pani to rozwinąć?

Jeśli moglibyśmy w sposób pełen współczucia połączyć system opieki zdrowotnej z systemem wymiaru sprawiedliwości, tak aby pociągać ludzi do odpowiedzialności za przestępstwa, a jednocześnie okazywać im współczucie wobec ich choroby, uzależnienia i motywować do leczenia, byłoby to lepszym podejściem niż twierdzenie, że system sprawiedliwości nie ma żadnej roli do odegrania. Jest bowiem jasne, że osoby w głębokim uzależnieniu angażują się w działania nielegalne i przestępcze.

To, co mówi pani o braku celu i nudzie wśród młodych, łączy się z problematyką działania dopaminy, którą zajmuje się pani w ostatnich latach. Nowe technologie pogłębiają wspomniane wyżej poczucie? To może prowadzić do większej liczby uzależnień.

Myślę, że istnieje poważne zagrożenie zaspokajania wszystkich potrzeb za pomocą urządzeń w sposób o wiele bardziej efektywny i mniej skomplikowany niż poprzez kontakt z innymi ludźmi. Wmawiamy sobie, że łączymy się z innymi ludźmi przez urządzenia, co często jest prawdą, ale sądzę, że stopniowo, wraz z rozwojem sztucznej inteligencji, nie będziemy nawet kontaktować się z ludźmi, tylko z AI, a to stanowi poważne zagrożenie dla ludzkości.

Ktoś może powiedzieć, że przecież o to chodzi w tej rewolucji. Dlaczego jest to zagrożenie?

Ponieważ jesteśmy istotami społecznymi i w momencie, gdy przestajemy się nawzajem potrzebować, pojawia się poważny kryzys egzystencjalny. Ważne jest więc, byśmy wygospodarowali przestrzeń i czas bez urządzeń, bez internetu, gdzie jesteśmy w pełni obecni, zwłaszcza dla dzieci. Od dawna postuluję usunięcie smartfonów ze szkół. Dzieci powinny mieć bardzo ograniczony dostęp do urządzeń i internetu, wyłącznie pod nadzorem, bez posiadania własnych urządzeń.

Czy smartfony powinny być zakazane w szkołach?

Tak. Całkowicie, od początku do końca lekcji. Nie tylko podczas zajęć, ale w ogóle dzieci nie powinny ich mieć przy sobie na terenie szkoły. To pomogłoby młodym ludziom na nowo nauczyć się nawiązywania realnych kontaktów społecznych oraz bardziej złożonych interakcji. W niektórych szkołach w USA już to się dzieje.

I jakie są efekty?

Te szkoły raportują ogromne zmiany: mniej lęków, depresji, napięcia emocjonalnego, więcej kontaktów społecznych, więcej hałasu i interakcji. Dzieci znowu są dziećmi. Oczywiście również na poziomie rodziny musimy edukować rodziców, bo kiedy korzystają z urządzeń, praktycznie znikają. To tak, jakby byli pod wpływem alkoholu – nie są wtedy obecni dla dziecka. Ważne jest edukowanie rodziców o odpowiednim korzystaniu z urządzeń, zarówno w kontekście własnego rozproszenia uwagi, jak i tego kiedy, jak i czy w ogóle należy pozwalać dzieciom używać smartfonów.

Czy możemy z pełnym przekonaniem stwierdzić, że większość z nas jest obecnie uzależniona od telefonów, mediów społecznościowych i dopaminy związanej z ich używaniem?

Nie powiedziałabym, że wszyscy. Ale znacznie więcej osób, niż zdajemy sobie sprawę, stało się kompulsywnie zależnymi od jakiegoś bodźca, czy to kofeiny, nikotyny, czy cyfrowych substancji uzależniających. Wszyscy stymulujemy się w sposób prowadzący do coraz większego poczucia nieszczęścia.

Jak można sprawdzić, czy jest się uzależnionym od cyfrowej dopaminy?

Trzeba zwrócić uwagę na cztery rzeczy: kontrolę, kompulsję, pragnienie i konsekwencje. Kontrola to sytuacja, w której planujemy obejrzeć tylko jedną rolkę na TikToku, a dwie godziny później nadal oglądamy – to jest brak kontroli. Używanie kompulsywne oznacza, że dużo czasu myślimy o używaniu, a nasze źródła przyjemności się zawężają. Mówiąc krótko, nie cieszą nas już rzeczy, które kiedyś sprawiały nam przyjemność, tylko cyfrowe media lub inny nasz narkotyk.

Pragnienie to natrętne myśli i obrazy dotyczące używania, w tym skomplikowane narracje, które tworzymy, by usprawiedliwić używanie, nawet gdy nie jest ono uzasadnione. Konsekwencje to wszelkiego rodzaju skutki psychiczne, fizyczne, interpersonalne, społeczne, zawodowe i duchowe wynikające z nadmiernego używania, np. brak snu, utrata innych możliwości, pogorszenie relacji, słabsze zdrowie fizyczne, narastająca depresja i lęki.

Wiemy, że media społecznościowe mogą mieć zgubny wpływ na naszą psychikę. Da się to opowiedzieć za pomocą liczb?

Wiemy, że każda dodatkowa godzina korzystania z mediów społecznościowych zwiększa ryzyko depresji o 13 proc. Jest już bardzo wiele danych wskazujących, że im więcej korzystamy z mediów społecznościowych, tym bardziej prawdopodobne są depresja, lęki i inne problemy psychiczne. Drugą rzeczą, na którą trzeba zwrócić uwagę, jest tolerancja, czyli adaptacja neurologiczna w naszym mózgu, wymagająca coraz większej dawki bodźców lub silniejszych form treści, by osiągnąć ten sam efekt. Algorytmy mediów społecznościowych właśnie to robią, podsuwając coraz bardziej ekstremalne treści.

W efekcie uzależniamy się, potrzebujemy coraz bardziej stymulujących treści, sięgamy po nie i wpadamy w spiralę uzależnienia?

Właśnie. Dobrym przykładem jest papieros i telefon. Kiedyś ludziom wystarczało zapalenie papierosa lub przewijanie ekranu telefonu. Dziś wszyscy robią obie te rzeczy naraz. Albo kiedyś wystarczało oglądanie filmu na Netflixie, a teraz ludzie jednocześnie oglądają film, jedzą popcorn i przewijają treści w telefonie. Samo oglądanie filmu już ich nudzi. To nasilająca się potrzeba coraz mocniejszych bodźców, czyli tolerancja, powodująca zmiany w mózgu, a następnie zespół abstynencyjny.

W jaki sposób możemy sami z tym walczyć?

Zalecam eksperyment polegający na odstawieniu wybranej aplikacji na cztery tygodnie. Nawet jeśli ktoś nie uważa się za uzależnionego, to podczas próby odstawienia może odkryć, jak bardzo jest uzależniony. Dane wskazują, że prawie 50 proc. nastolatków w USA twierdzi, że są nieustannie online przez cały czas, gdy nie śpią. To oszałamiające.

Zdrowie jest w tym wszystkim najważniejsze, ale muszę też zapytać, jakie są gospodarcze konsekwencje tego zjawiska?

Pojawiają się ciekawe raporty ekonomiczne pokazujące, że po raz pierwszy od wielu pokoleń młodzi mężczyźni w USA masowo rezygnują z pracy, po prostu nie stawiają się w niej. Analizy wykazały, że większość z nich gra w gry wideo. Mamy więc dane sugerujące, że zaangażowanie w media cyfrowe wpływa na zdolność młodych ludzi do podjęcia pracy. Oczywiście, teraz wszyscy mierzymy się z postcovidowym kryzysem pracy zdalnej i już widzimy, jak wpłynął na naszą produktywność – przestaliśmy się spotykać na żywo w miejscach pracy. Nie chcę jednak brzmieć jak ekstremistka, bo to są także bardzo przydatne narzędzia, które przyniosły wiele dobrego społeczeństwu.

Czuję, że zaraz pojawi się „ale”.

Uważam, że proporcje zostały zachwiane i musimy powrócić do zdrowszego poziomu. Szczególnie podatne są mózgi dzieci. Media cyfrowe działają jak narkotyk. Jeśli pozwolimy dzieciom na ich nieograniczone używanie, ich mózgi mogą zostać na zawsze przeprogramowane w niekorzystny sposób.

Czy media cyfrowe są obecnie najgroźniejszym narkotykiem ze względu na skalę i to, że ich używanie uznawane jest za normalne?

Nie powiedziałabym, że najgroźniejszym, bo tymi pozostają alkohol, nikotyna i opioidy – to one zabijają najwięcej ludzi. Jeśli więc spojrzeć wyłącznie na liczbę zgonów, to one są najgroźniejsze. Jednak jeśli spojrzymy na subtelniejsze społeczne skutki, myślę, że media cyfrowe są najbardziej niebezpieczne. Rozdzielają ludzi, ponieważ nadużywając ich, nie potrzebujemy już siebie nawzajem, by zaspokoić podstawowe potrzeby emocjonalne, seksualne czy intelektualne – wszystko to możemy dostać od urządzenia. Trudno powiedzieć, dokąd to wszystko zmierza, ale mam nadzieję, że nauczymy się integrować te technologie w naszym życiu w zdrowszy sposób.

Jest pani optymistką w tej kwestii?

Tak. Uważam, że ludzie są niezwykle elastyczni i poradzimy sobie. Już teraz widzimy młodych ludzi nazywających się neoluddystami, którzy celowo odrzucają media społecznościowe, kasują aplikacje i spędzają czas na spotkaniach z prawdziwymi ludźmi. Myślę, że ten ruch będzie rosnąć. Liczę także, że korporacje, które produkują i zarabiają na mediach cyfrowych, zostaną pociągnięte do odpowiedzialności i będą próbować zmniejszać szkody. Wierzę również, że szkoły zrozumieją konieczność tworzenia przestrzeni wolnych od smartfonów, by dzieci mogły się uczyć, a nauczyciele – nauczać.

Jak możemy pociągnąć wielkie firmy technologiczne do odpowiedzialności?

Możemy zmusić korporacje do tworzenia rzeczy mniej szkodliwych dla dzieci. Produkty, które zaprojektowały te firmy, zawierają wiele elementów zwiększających szkodliwość. Lajki, rankingi, obserwujący, treści efemeryczne, niekończące się przewijanie, algorytmy podsuwające coraz bardziej angażujące treści. Wszystko to może być zmienione, aby produkty mniej uzależniały. Oczywiście, nie chodzi o dorosłych, którzy mogą robić, co chcą, ale o dzieci. Powinniśmy mieć mechanizmy weryfikacji wieku i domyślnie zdrowsze wersje mediów społecznościowych dla dzieci.

To który krok byłby najważniejszy w tym, by zacząć zwalczać plagę uzależnienia od cyfrowej dopaminy?

Potrzebujemy przepisów federalnych (w USA – przyp. red.), które wprowadzą podobne ograniczenia, jakie obowiązują w przypadku innych substancji. Mamy ograniczenia wiekowe na alkohol, papierosy, zakaz wpuszczania dzieci do kasyn. Powinniśmy myśleć o mediach cyfrowych w podobny sposób. Chcę mocno podkreślić, że interwencja skierowana do dzieci jest tutaj kluczowa. Musimy zacząć działać, sprawdzać co jest skuteczne i przede wszystkim zacząć próbować.

Rozmawiał Michał Wąsowski, zastępca szefa redakcji money.pl

NADCHODZI CYFROWA DYKTATURA POD NADZOREM AI ! 5G, 6G…

CYFROWA DYKTATURA POD NADZOREM AI !

Published by Globalna Świadomość on 15 lutego 2025 https://globalna.info/2025/02/15/cyfrowa-dyktatura-pod-nadzorem-ai-nadchodzi/

Szczyt Akcji Sztucznej Inteligencji, który odbył się w tym tygodniu w Paryżu, zaowocował 60 podpisami popierającymi oświadczenie na temat „inkluzywnej i zrównoważonej sztucznej inteligencji dla ludzi i planety”. Oświadczenie_w_sprawie inkluzywnej_i_zrównoważonej_sztucznej_inteligencji_dla_ludzi_i_planety_002_. Oświadczenie1 w sprawie włączającej i zrównoważonej sztucznej inteligencji dla ludzi i planety. 02_11_ _oświadczenie_w_sprawie_inkluzywnej_ i_zrównoważonej_sztucznej_inteligencji_dla_ludzi_i_planety_002_.pdf 119 KB

Wśród kilkudziesięciu krajów znajdują się Unia Europejska i Komisja Unii Afrykańskiej, a także Australia, Brazylia, Kanada, Chiny, Francja, Niemcy

– ale nie Stany Zjednoczone ani Wielka Brytania.

================


Spotkanie we Francji zgromadziło przedstawicieli rządów, organizacji międzynarodowych, społeczeństwa obywatelskiego, naukowców, badaczy i sektora prywatnego. Deklaracja zobowiązuje do szeregu inicjatyw ONZ, takich jak Cele Zrównoważonego Rozwoju (SDGs), które są rutynowo krytykowane za wprowadzanie cenzury i nadzoru. Niektóre z innych wymienionych inicjatyw międzynarodowych to Rekomendacja UNESCO w sprawie etyki AI i szereg rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Jednak dokument podpisany w Paryżu mówi o wzmocnionej współpracy międzynarodowej i lepiej skoordynowanym zarządzaniu międzynarodowym jako głównych priorytetach, jednocześnie niepokojąco (biorąc pod uwagę, że „integralność informacji” jest często używana jako „kod” cenzury ) zobowiązując się do „nadal zajmowania się ryzykiem, jakie sztuczna inteligencja stwarza dla integralności informacji ”.

Aby wzmocnić współpracę nad inicjatywami publicznymi i prywatnymi w zakresie sztucznej inteligencji, osoby popierające deklarację uruchomiły platformę i inkubator sztucznej inteligencji w interesie publicznym . Jeśli chodzi o poparcie Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ i to, jak może to stać na przeszkodzie wolności słowa, warto pamiętać, że ten zestaw 17 powiązanych ze sobą globalnych celów promuje nie tylko cyfrową tożsamość, ale także pośrednio cenzuruje to, co władze uznają za „zagrożenia dla integralności informacji” , mogące negatywnie wpłynąć na Cele Zrównoważonego Rozwoju – takie jak „mowa nienawiści”, „dezinformacja” itp.

Inna inicjatywa ONZ, do której odniesiono się w Deklaracji Paryskiej w Globalnym Pakcie Cyfrowym, co do której sygnatariusze zgodzili się, że stanowi podstawę do uruchomienia Globalnego Dialogu na temat zarządzania sztuczną inteligencją i Niezależnego Międzynarodowego Panelu Naukowego ds. Sztucznej Inteligencji, jako sposobu na „zrównoważenie trwających wysiłków na rzecz zarządzania”.

Globalny Pakt Cyfrowy jest jednym z załączników do Paktu na rzecz Przyszłości ONZ, który kładzie nacisk na promowanie cyfrowej tożsamości (za pośrednictwem tego, co ONZ, UE, WEF i Fundacja Gatesa lubią nazywać cyfrową infrastrukturą publiczną, DPI), a także szeregu polityk cenzury i nadzoru, powiązanych z „przeciwdziałaniem i rozwiązywaniem” kwestii uważanych za „mowę nienawiści”, „dezinformację”, „cyberprzemoc”. Pakt na rzecz Przyszłości, choć twierdzi, że zawiera wbudowane „zabezpieczenia prywatności”, promuje również większy „transgraniczny przepływ danych (udostępnianie/ globalne sledzenie)”. reclaimthenet.org/ai-action-summit-paris-global-governance-sdgs / Over 100 Countries Back UN-Linked AI Pact Pushing Censorship and Surveillance

Cyfrowy rubel: jak Putin przygotowuje dyktaturę Antychrysta

Antychryst potrzebuje nowej waluty, aby rządzić. Począwszy od lata 2025 roku Centralny Bank Rosji wprowadzi rubla cyfrowego. Specjalistą w tej dziedzinie jest ekonomista i analityk finansowy Aleksandr Leżawa, który wygłosił to przemówienie przed [dla ]rosyjskim rządem. Chcą zacząć testować wypłatę emerytur i innych świadczeń socjalnych w cyfrowych rublach. Jak zwykle, najbardziej narażonymi osobami, na których można przeprowadzić jakiekolwiek testy, są osoby starsze. Podczas pandemii emerytom oferowano jajka w zamian za zastrzyk…

Aby zachęcić emerytów do korzystania z kart bankowych, obiecywano im różnego rodzaju zniżki itp. To samo stanie się z rublem cyfrowym, a tę manipulację już widzimy. Łatwo zrozumieć, że w świecie cyfrowego rubla nie będzie wolności, wystarczy pomyśleć o tym, kto jest właścicielem Centralnego Banku Rosji. Analiza kilku faktów wykazała, że Rockefeller przejął kontrolę nad Centralnym Bankiem Rosji (por. https://t.me/anna_libre_ru/318 ). Od lat 70. zaczął regularnie odwiedzać Rosję, infiltrując i wyszukując zdrajców w rosyjskim rządzie, niszcząc w ten sposób kraj od środka. Dobrą wiadomością jest to, że na razie społeczeństwo rosyjskie protestuje i nie do końca zgadza się na wprowadzenie cyfrowego rubla. février 2025 – Pro Fide Catholica/12/rouble-numerique-comment-poutine-prepare-la-dictature-d-elantechrist/

5G nie ma nic wspólnego z łącznością bezprzewodową, ale z nadzorem ONZ, Chiny przodują w ONZ

Klatka -„Inteligentna”, jest budowana wokół nas ,jak się buntować…

Podczas konferencji Immersed in 5G, zorganizowanej przez Origins Project i odbywającej się w Mediolanie we wtorek 19 listopada (2024 r.), Maurizio Martucci , dziennikarz śledczy, chce wyjaśnić, że 5G nie służy bezprzewodowej telefonii komórkowej. Martucci mówi, że jest to tylko obowiązkowy krok do przejścia do 6G , które następnie będzie służyć do zarządzania post-ludzkim, mikroczipowym hybrydem, który powinien zaprowadzić nas do post-ludzkości. Jeśli w rzeczywistości w przypadku 5G zaczynamy od obiektów i Internetu Rzeczy ( IOT ), tworząc tekno-klatkę, to w przypadku 6G docieramy do Internetu Ciał ( IOB ) do zarządzania futurystycznym techno-człowiekiem. Ale przejdźmy krok po kroku.

Zaczęli od dzielenia się miastami w ZTL (Zona a Traffico Limitato = Strefa Ograniczonego Ruchu), aby ograniczyć swobodny przepływ obywateli na terenie miejskim pod pretekstem chęci realizacji celu Agendy 2030 w sprawie „zmiany klimatu” i próby zmiany stylów życia uważanych za „niezrównoważone” i produkujące, „nadmiar” CO2 . Mediolan , wraz z Rzymem , należy również do czołówki 40 miast mistrzowskich na świecie, C40, które decyzją swoich burmistrzów Sali i Gualtieriego uczestniczą w tym globalnym konkursie, którego celem jest przekształcenie terenów miejskich w „ inteligentne miasta ”, zawsze z deklaracją fasady uczynienia siebie promotorami innowacyjnych projektów o zerowej emisji „węgla” i „odpornych na klimat”. Projekty, które przewidują podział na ZTL,

zmniejszona prędkość do 30 km/h
podróż ograniczona do 15 minut
elektryczna mobilność publiczna i prywatna
mierniki cyfrowe
komputerowe kontrole zużycia w lokalach mieszkalnych
prawo jazdy i cyfrowy dowód osobisty
kredyty społeczne
eliminacja gotówki itp.

I tu właśnie pojawia się sieć 5G, która za pomocą anten i kamer będzie sprawdzać, czy obywatele stosują się do nowych przepisów. Nie będziemy już mieli żadnej wolności ani autonomii w życiu. Albo jak stwierdził dziennikarz Franco Fracassi : „Nazywają je „inteligentnymi miastami”, ale inteligencji nie mają, poza sposobami na zamknięcie nas wszystkich w klatce. System technokratyczny wykorzystuje nasze pragnienie bezpieczeństwa, strach wywołany końcem życia na Ziemi, nasze lenistwo, które popycha nas do poszukiwania coraz bardziej uproszczonego życia, do tworzenia wokół nas miast z wysoce technologicznymi systemami nadzoru, z pewnością nie po to, aby nas chronić, ale aby zapobiec naszemu buntowi. Krótko mówiąc, jeśli pojawi się problem, znajdziesz rozwiązanie – kontynuuje Martucci – a rozwiązanie jest zawsze cyfrowe.

Podobnie jak w przypadku „awaryjnego” stanu Covid , kiedy nie wolno było wychodzić z domu, DAT i inteligentna praca są gotowe. Na wszystkie inne sytuacje awaryjne, takie jak: wojna, powodzie, „zmiany klimatyczne”, …jedynym stałym aktorem jest cyfryzacja. Bruksela daje nam 200 miliardów euro na PNRR (Narodowy Plan Odbudowy i Odporności), a połowa jest przeznaczona na transformację cyfrową i transformację ekologiczną Agendy 2030 , ponieważ, technologia jest podstawą do przeprowadzenia przemiany społeczeństwa obywatelskiego, która przekształci Republikę Włoską w Republikę gigabitów.

Zupełnie jak w Chinach…!

„Jeśli chcesz zrozumieć, dokąd nas prowadzą”, wyjaśnia Martucci, „spójrz na Chiny, które mają osiem największych inteligentnych miast na świecie, z milionami kamer monitorujących 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, co robią obywatele”. Koncepcja tożsamości cyfrowej i portfela IT , stworzona przez Meloni , nie ogranicza się do samej tożsamości cyfrowej, ale jest powiązana z koncepcją kredytu społecznego, więc jeśli zdigitalizowany nadzór doprowadził mnie do zerowania punktów, będą mogli zablokować moje konto bankowe.

W Kuwejcie posunęli się już dalej i obecne konto zostanie zablokowane, jeśli odmówisz podania odcisków palców biometrycznych w celu rozpoznania twarzy. „Jeśli nie zdamy sobie sprawy z tego, co się dzieje, prawdopodobnie skończymy jak gotowana żaba” – mówi Martucci. W 2026 roku ruszy cyfrowa waluta CDBC (Central Bank Digital Currency), która ma potencjał programowalności w czasie, z dobrze zdefiniowaną pojemnością wydatków, a tutaj 5G obejmuje 5G z automatyzacją domową i kontrolą wydatków. Jeśli będzie zarządzany przez jeden scentralizowany bank, wszystkie banki znikną z powodu zarządzania zerową emisją CO2 , ponieważ istnieją już karty kredytowe z zerową emisją CO2 , zgodnie z tym wielkim filozoficznym pojemnikiem, jakim jest Agenda 2030.

Ale czego nam nie mówią, a co jest zamiast tego bardzo dobrze zilustrowane przez Fracassiego w ujawnieniu fałszu tej fasady „zrównoważonego rozwoju”, to to, że pomimo ostentacji całej tej zerowej emisji CO2 , sztuczna inteligencja (AI), aby pracować ze wszystkimi swoimi centrami danych, potrzebuje potwornej ilości energii i równie potwornej ilości wody do chłodzenia serwerów, co jest bardzo karzące. Proste wyszukiwanie w Google pochłania tyle energii, ile przejechanie 100 km samochodem, a przeciętne centrum danych AI zużywa tyle samo energii, co kraj liczący 32 miliony mieszkańców.

Irlandia, wybrana przez międzynarodowe korporacje z branży sztucznej inteligencji ze względu na duże zasoby wody, zgodziła się na umieszczenie tam kilku centrów danych, ale gdy okazało się, że wszystkie z nich zużywają tyle energii, ile potrzebuje kraj liczący 550 milionów mieszkańców, nie odnowiła umowy. Teraz, jak mówi Fracassi, trwa transfer do Włoch w celu uzyskania zgody premier Meloni . Dlatego też rozsądne jest przewidywanie przyszłych blackoutów, zajęć gruntów wiatrowych i fotowoltaicznych oraz niedoborów wody. Dowody są niezaprzeczalne: Jeśli potrzebuję tej struktury, aby sprawdzić, czy obywatele zachowują się „zrównoważenie”, to według nich przy zerowym poziomie emisji CO2 budżet okazuje się być w sposób pasywny wyolbrzymioną ilością CO2 .

Więc kłamią, przedstawiając narrację, która nie trzyma się kupy. Nawet w kwestii wpływu elektromagnetyzmu i częstotliwości radiowych na zdrowie, niezbędnych do przesyłania danych w czasie rzeczywistym, nie mówią nam całej prawdy. Instytucją odpowiedzialną za zapewnienie, że technologia ta nie wyrządzi nam żadnej szkody jest ICNIRP (Międzynarodowa Komisja Ochrony przed Promieniowaniem Niejonizującym) jest to instytucja prywatna …! Składa się z techników i naukowców, ale nie lekarzy. Zajmuje się wyłącznie badaniem efektu cieplnego technologii falowej, czyli uszkodzeń, jakie może ona powodować w naszych komórkach, czyli przegrzania, ale nie biologicznych, czyli uszkodzeń, jakie może ona wyrządzić bezpośrednio naszym komórkom, na przykład komórkom mózgu, lub osobie, która jest nosicielem rozrusznika serca.

Jednakże w 2018 r. czasopismo The Lancet opublikowało badania na temat naturalnego tła Ziemi, czyli wszystkiego, co stanowi naturalną i nienaruszalną strukturę naszej planety, i podaje, że od czasów po II wojnie światowej wzrosło ono 10 18 razy: czyli miliard miliardów razy… Martucci wskazuje, że prywatne badania wskazują, że w 68 procentach przypadków nie ma żadnego efektu, a publiczne badania wskazują, że w co najmniej 70 procentach przypadków występują uszkodzenia biologiczne. W sporach przywiązujemy się do faktu, że nie ma pewności danych, a to sprawia, że nadszedł czas na korporacje międzynarodowe 5G, które w międzyczasie osiągają zyski i mają więcej czasu na opracowanie i wdrożenie 6G.

Przekroczenie elektromagnetycznego progu szkodliwości.

Przy tym przypadku określono wartość wytworzonego elektrosmogu, która wynosiła 25 woltów na metr (v/m), podczas gdy dopuszczalny limit ustalono na poziomie 6 v/m. Inne ustalone skutki biologiczne spowodowane narażeniem na elektrosmog to:

uszkodzenie bariery krew-mózg
zwiększone ryzyko chorób neurodegeneracyjnych
bezpłodność
zaburzenia neurobehawioralne
bezpośrednie uszkodzenie komórek neuronalnych
uszkodzenie płodu/dziecka i zaburzenia rozwoju neurologicznego
zwiększony stres oksydacyjny
Uszkodzenie DNA
zaburzenia metaboliczne układu hormonalnego
zmiana rytmu serca
formacje glejaków w mózgu

Ta ostatnia wzrosła ponad dwukrotnie w Wielkiej Brytanii i czterokrotnie we Francji po pojawieniu się telefonii komórkowej. ISS stwierdziła, że: „nie mogą stwierdzić z całkowitą pewnością, że takie narażenie nie może mieć reperkusji na zdrowie psychofizyczne osób, które są na nie narażone”. Od 2011 roku WHO uznaje częstotliwości radiowe za czynniki rakotwórcze. Zmusiło to Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem (IARC) do pogłębienia badań nad re-klasyfikacją częstotliwości radiowych w karcynogenezie ludzkości, to znaczy, aby zdecydować, czy klasyfikować je jako potencjalnie w 100% rakotwórcze, czy rakotwórcze. Muszę powiedzieć, że w tajemniczy sposób finansowanie tych badań zostało przerwane, a poszukiwania pozostały niedokończone.

Oczywiście, Gdyby zostały sklasyfikowane jako rakotwórcze, cała forteca 5G, inteligentne miasta i cały projekt techno-klatki i techno-korpusu uległby załamaniu. Ale jeśli telefon komórkowy jest deregulowany, ponieważ nie ma limitu gęstości mocy w v/m dla pobliskiego pola, istnieje prawo, które reguluje anteny, pole odległe. Do kwietnia ubiegłego roku Włochy były jednymi z najlepszych na świecie w zakresie ochrony przed elektromagnetyzmem z limitem 6 v/m, ale po naciskach wywieranych przez korporacje międzynarodowe przez lata i na różne rządy, które domagały się podniesienia progów, rząd Meloni ustąpił i zatwierdził ustawą 214 z 30/12/2023 wzrost do 15 v/m. Wzrost ten nie służył do tego, aby anteny 5G, które już tam były i zostały zakontraktowane na 6 v/m, ale do zaoszczędzenia 4 miliardów euro dla korporacji międzynarodowych na ilościach anten, które mają zostać zainstalowane.

Zwiększając moc 100 000 stacji radiowych i anten telefonicznych już obecnych na terytorium kraju, uniknęli instalacji kolejnych 18 000 anten. Nie zahamowało to jednak wzrostu liczby instalacji, ponieważ operatorów konkurujących w tym sektorze przybywa, a każdy chce mieć swoją antenę. Obecnie mamy 7 operatorów: 5 zajmujących się telefonią i 2 oferujących internet. Rzym jest najbardziej elektromagnetycznym miastem w Europie, ma ponad 9000 anten. W rezultacie emisje rosną wszędzie. Martucci potępił również nieuporządkowaną wycinkę drzew, która miała miejsce w ciągu ostatnich 5 lat, hańbę ekologiczną bezpośrednio związaną z antenami 5G, ponieważ drzewo jest stałym elementem, który stanowi barierę dla propagacji częstotliwości.

„Ale 5G” – podkreśla Martucci – „nie jest przeznaczone dla telefonów.

To oszustwo, wprowadzenie w błąd, służące stworzeniu technologicznej klatki dla zmiany stylu życia, aby dotrzeć do Internetu rzeczy i agendy 2030. A techno-klatka jest zbudowana na naszych dzieciach”. Podzielili populację na osoby powyżej 50. roku życia i poniżej 50. roku życia. Ci pierwsi będą przeszkadzać maksymalnie przez 20 lat, a potem zejdą ze sceny, a więc nie są potrzebni.

Ale ci drudzy, których nie bez powodu nazwano cyfrowymi tubylcami, są ważni, ponieważ na nich budują przyszłość elektroklatki, transhumanizmu , który ma już widoczne i uderzające założenia: kompulsywne korzystanie z telefonu komórkowego, płacenie za pomocą smartwatcha, korzystanie ze słuchawek, a wszystko to za pomocą narzędzi, które są przymocowane do ciała, jeden krok przed ich włożeniem do ciała. Szukamy punktu spotkania Big Pharma, Big Telecom dla Tele-Medycyny, zdalnej opieki. Jeśli znajdą trait d’union , dotrzesz do techno-mana i to AI będzie zarządzać całą operacją. Założenia tego programu zaczynają się od koncepcji, że Transhumaniści uważają, że człowiek jest nieudacznikiem, ponieważ się rodzi, choruje i umiera. Dlatego poszukujemy formy” nieśmiertelności”, próbując ulepszyć żywą istotę za pomocą technologii.

Ale bierze to pod uwagę tylko ciało, a nie nasz udział w sferze duchowej . Mikroczipowe pasmo posuwa się naprzód, mocno prowadzone przez Elona Muska , który jest niebezpieczny, ponieważ prowadzi firmy produkujące humanoidalne roboty, Starlink, Tesla, robotykę i we współpracy z Billem Gatesem chce zasłonić słońce. Pierwszy mikroczip wszczepiono do ludzkiego mózgu. Eksperymentowali na świniach i makakach, które zmarły w strasznych cierpieniach, a teraz eksperymentują z chorobą Alzheimera i Parkinsona. Oczywiście, zakładając na początku, że „pomagamy” pokrzywdzonym. Jeśli zadziała u chorych ludzi, przekażą to zdrowym.

6G jest przeznaczone do wykrywania ciał, ponieważ anteny 6G mogą je wykrywać. Oznacza to, że mogą kontrolować każdy nasz ruch, nawet gdy jesteśmy w domu. Do tego właśnie potrzebny jest grafen, metal o niezwykłych właściwościach przewodzących, który, jak odkryto, można znaleźć w szczepionkach i niektórych lekach. Będzie on pełnić funkcję elementu łączącego ludzkie ciało, zawierającego unikalny kod identyfikacyjny MAC, z urządzeniem. Detektory częstotliwości są już w stanie je zidentyfikować w ciałach żywych i zmarłych po 2020 roku.

Pierwszy szpital Metaverso powstaje również w Cagliari. Optimus, humanoidalny robot Tesli zaprojektowany przez Elona Muska, jest już w restauracjach, a nawet religie próbują humanizować technologię i mówią o starciu światła z ciemnością: apokaliptyczne starcie biologii, natury, człowieka i anty-natury, robotyki, transhumanizmu, technologii. Wspólnym mianownikiem wszystkich sytuacji awaryjnych jest cyfrowość, więc wszystko nadchodzi. Chronoprogram transhumanizmu, o którym mowa w dokumencie wojskowym, ustala rok 2035 jako rok konwergencji człowieka i technologii.

W roku 1984 Orwell pomylił się co do daty: nie był to rok 1984, lecz 2030, rok agendy globalistycznej. Ale nad tym już wtedy pracowali i wiedzieli o tym. Już w 1962 roku w gazecie Trapani Nuova ukazał się artykuł zatytułowany: „W 2000 roku telefony komórkowe będą robić to wszystko” – pozwolą ci czytać gazety i wykonywać operacje bankowe. „Ale nie widzę” – mówi Martucci – „sił światła ani realnej opozycji”.

BRICS i NATO grają w tę samą grę.

W Rosji istnieje projekt o nazwie Rosja 2045 , który jest kolejnym transhumanistycznym programem postaci podobnej do Elona Muska, który chce oddzielić mózg od strony biologicznej i przenieść go na nośnik krzemowy. Nie ma krajów, które stosują twardą obstrukcję.

Widzę jedną słabą nadzieję w Robercie Kennedym Jr. z administracji Trumpa . Z jego stowarzyszeniem, Children Defense jest jedynym, który zawsze walczył przeciwko 5G . Rozwiązania proponowane przez Martucciego mają pochodzenie gandhijskie :

„Podobnie jak Gandhi, który zrobił krok wstecz, a nie naprzód, stworzył największą rewolucję, jaką pamięta człowiek na świecie, my również musimy zrobić krok wstecz, odłączając się od wszystkiego, co jest zdigitalizowane. Nie mam telefonu od ponad 10 lat. Pytają mnie, jak sobie radzę. Ale czy rozumiemy, co nadchodzi? Więc weźmy na siebie odpowiedzialność.” Martucci zachęca do szerokiej wizji, aby zrozumieć program jako całość i spróbować chronić siebie: „Musimy podnieść nasze wibracje i odpowiedzieć jako istoty ludzkie, musimy być przygotowani i gotowi na tego rodzaju historyczny moment. Informacja jest ważna. Jeśli człowiek nie wie, nie staje się świadomy, a jeśli nie jest świadomy, nie może działać i bronić się, ani nie może interpretować tego, co się dzieje. Mówię to z ekstremalną przejrzystością: nie my wygramy; ale oni przegrają, ponieważ jest to program przeciwko naturze, zbyt agresywny, gwałtowny i skierowany przeciwko wszystkiemu, co zostało stworzone. Niczego nie wykluczono i nikt nie może tego nazwać.

Po zwiększeniu naszej świadomości musimy stworzyć cnotliwy proces wykluczenia z techno-klatki, a następnie z techno-człowieka. Nie musimy akceptować inteligentnego licznika, nie musimy używać narzędzi cyfrowych do płacenia, ale używamy gotówki. Nie oglądamy telewizji, odrzucamy cyfrowy dowód tożsamości . Musimy nadejść czas, w którym nasze stanowiska staną się radykalnymi aktami świadomości bez wahania”. „Jeśli pominiemy ten fragment dzisiaj, naszym dzieciom nie będzie dane wrócić. Odpowiedzialność nie dotyczy tylko chwili obecnej, ale tego, co nadchodzi. Ponieważ dla naszych dzieci stanie się niemożliwe zrozumienie różnicy między realnym a cyfrowym. Skończą jak matka, która wskrzesiła swoją martwą córkę w płynnej rzeczywistości, aby nadal ją widzieć, i będą żyć w płynnym świecie z powodu nas, że staniemy się współpracownikami transhumanistycznego i antybiologicznego projektu.

Chcą zmienić świat rzeczywisty w świat sztuczny. Jeśli zrozumiemy pełnię programu transformacji cyfrowej, osiągniemy tę otwartość umysłu, która pozwoli nam zrozumieć, że jeśli chcemy zatrzymać internet ciał i transhumanizm 6G, musimy zatrzymać 5G . Musimy zatrzymać internet rzeczy i całą operację, tworząc cnotliwy proces, nie po to, aby wygrać, ale aby je spowolnić. Ponieważ cała operacja kręci się wokół pieniędzy , a jeśli zmniejszysz liczbę abonentów 5G, uniemożliwisz szybkie postępy procesu.

Mam kłopoty biznesowe, widać to po redundancjach. Mają ambitne i wspaniałe projekty i to sprawia, że mówię, że to oni przegrywają. Wielokrotnie historia, która została napisana, była odwracana. Historia uczy nas, że zawsze jest skórka od banana, która sprawia, że czynniki się przesuwają i odwracają czynniki, całkowicie zmieniając narrację. Musimy pozostać stanowczy na wszystkich naszych stanowiskach, czekając na odwrócenie narracji. Jeśli nie zwolnimy, wszystko skończy się w 2035 r. „Gra jest zamknięta.” W celu uzyskania dalszych informacji polecamy teksty Maurizio Martucciego: Stop 5G; i Tecno-Uomo 2030. Principia Scientific Intl.

Unia Europejska staje się Chińską kolonią za niedługo nic nie będzie produkować, rządy całym pędem dążą do autodestrukcji …. Schemat niszczenia gospodarek zachodnich przez agentów komunistycznych… W Europie zakazuje się elektrowni węglowych, a równocześnie wspiera się Chiński przemysł – elektryczne samochody, panele, wiatraki – gdyby na prawdę zależało ima na redukcji CO2 to w pierwszej kolejności Chińskie produkty wytworzone na węglu powinny być zakazane …. Budowa elektrowni węglowych w Chinach jest na najwyższym poziomie od dekady…

Jak wynika z nowych badań opublikowanych w czwartek, pomimo szybkiego wzrostu liczby instalacji słonecznych i wiatrowych, w 2024 r. w Chinach rozpoczną się prace nad budową nowych elektrowni węglowych o łącznej mocy 94,5 gigawatów (GW), co będzie najwyższym poziomem od 2015 r. Jak wynika z raportu Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA) oraz Global Energy Monitor (GEM), Chiny zatwierdziły również 66,7 GW nowych mocy elektrowni węglowych w 2024 r., a liczba zatwierdzeń wzrosła w drugiej połowie roku po wolniejszym początku roku.

Oprócz rozpoczętych nowych projektów budowy elektrowni węglowych, w Chinach wznowiono w ubiegłym roku budowę 3,3 GW zawieszonych projektów.Wszystkie te zgody i prace budowlane zaczynają sygnalizować, że „w ciągu najbliższych 2–3 lat powstanie znaczna liczba nowych elektrowni, co jeszcze bardziej umocni rolę węgla w systemie energetycznym” – czytamy w raporcie. Ciągły wzrost zapotrzebowania na węgiel w Chinach, w tym na potrzeby wytwarzania energii, pokazuje, że węgiel pozostaje podstawowym źródłem energii w chińskim systemie energetycznym…

Wizjonerzy Złego modlą się do komputera.

Wizjonerzy modlą się do komputera. O antyludzkiej religii Doliny Krzemowej

pch24.pl/wizjonerzy-modla-sie-do-komputera

(Oprac. GS/PCh24.pl)

Od biblijnego obrazu Szatana, po tolkienowskiego Saurona czy disney’owskiego Skazę, kultura do naczelnych przymiotów Zła zawsze zaliczała przebiegłość.

Ludzki intelekt posiada niebezpieczną wadę. Uznając rozum za jedyne narzędzie poznania,  z czasem zakochuje się w jego tworach; nadaje im właściwości, których nigdy nie posiadały. Innymi słowy – tworzy idole.

Ontologicznie rzecz biorąc, człowiek nie może jednak stworzyć Boga. W tej materii – jak mówi Kohelet – „nic zgoła nowego nie ma pod słońcem”; bożki owe „mają usta, ale nie mówią; oczy mają, ale nie widzą (…) z gardła swego nie wydobędą głosu” (Ps 115, 5 – 8).

Dlatego też Pismo Święte ocenia podobne postawy jednoznacznie. Prorok Izajasz wyśmiewa głupców, wykorzystujących drewno do budowy czy ogrzewania, by następnie z tego samego surowca tworzyć rzeźbę, „przed którą wybijają pokłony” i błagają ją o ratunek (Iz 44, 15). Apokalipsa gromi zaś tych, którzy nawet w czasie wielkiego ucisku „nie odwrócili się od tworów swoich rąk”. Zamiast błogosławieństwa, sprowadzają bowiem na siebie wyłącznie nieszczęście.

Jak tłumaczy prof. Jordan Peterson, w „Raju utraconym” Johna Miltona Lucyfer – najinteligentniejszy z aniołów – trafia do piekła dokładnie w momencie, w którym uznał, że może obejść się bez transcendencji.

Nowe idole

Dzisiaj pokusę całkowitego zamknięcia w doczesności rozpalają sukcesy związane z rozwojem wysokich technologii informacyjnych. Spektakularne osiągnięcia dużych programów językowych jak ChatGPT, zdają się utwierdzać niektórych w przekonaniu, że nasza egzystencja, mierzona aktywnością procesów mózgowych, niewiele różni się od zero-jedynkowych mechanizmów zachodzących w środowisku cyfrowym.

Oczywiście, dzisiaj mamy do czynienia z bardzo potężnymi narzędziami, które – podobnie jak człowiek – przeczesują oceany rozproszonej wiedzy, „uczą się” nowych metod, poszukują wzorców, dostrzegają niewidoczne wcześniej korelacje. Jednak, jak podkreśla John Varvaeke, profesor psychologii Uniwersytetu w Toronto, obecne LLM-y są tyleż „wybitnie inteligentne, co zdumiewająco nieracjonalne”.  

Nieracjonalne, jeżeli rozumiemy przez to troskę o Prawdę; wymagającą autorefleksji, empatii, umiejętności radzenia sobie z samo-zwiedzeniem (self-deception). Daleko im do „mądrości”; ponieważ mądrość to coś znacznie głębszego niż umiejętność kompresowania informacji i wyszukiwania z nich związków oraz zależności. Obecne maszyny na pewno nie są również świadome, chociażby z tego względu, że – jak wyjaśnia neurobiologia – brakuje im substratu biologicznego.

Pod tym względem nawet najnowocześniejsze systemy AI wciąż nie różnią się od „bożków złotych, srebrnych, spiżowych, kamiennych, drewnianych, które nie mogą ni widzieć, ni słyszeć, ni chodzić” (Ap 9, 20).

Mimo to, nie brakuje takich, którzy – podobnie jak głupiec w wizji Izajasza – łudzą się, że niczym boski creator potrafią nie tylko „tchnąć w ich nozdrza tchnienie życia”, ale zbudować… boga.

„AGI, przybywaj!”

AGI (ang. general artificial intelligence), czyli ogólna (generalna) sztuczna inteligencja to „święty Graal” Doliny Krzemowej. Program posiadający elementy świadomości, potrafiący podejmować racjonalne, suwerenne decyzje i – co najważniejsze – replikować się, tworząc coraz potężniejsze wersje samej siebie. Program tak potężny, że nikt nie będzie w stanie go kontrolować; moment zwrotny nie tylko w historii ludzkości, ale w dziejach ewolucji wszechświata.

Wraz z upowszechnieniem ChataGPT, technokraci przeżywają adwent swojego techno-bóstwa. W 2022 r. Ilya Sutskever, czołowy naukowiec OpenAI, w kultystyczno-coachingowej manierze zachęcał pracowników do skandowania: „Poczuj AGI! Poczuj AGI!”. Samo wyrażenie stało się na tyle popularne, że pracownicy OpenAI stworzyli specjalne emojiFeel the AGI na Slacku. W tym samym roku, niczym w rytuale voodoo, Sutskever dokonał symbolicznego spalenia drewnianej figurki reprezentującej wrogą sztuczną inteligencję.

Jeszcze w 2015 roku, z inicjatywy „złotego dziecka” samochodów autonomicznych, Anthony’ego Levandowskiego powstał związek wyznaniowy Way of the Future, zwany też ChurchGPT (Kościół GPT). Uczestnicy tego zgromadzenia za swoją biblię uznali „Nadejście Osobliwości” Raymonda Kurzweila, który jest przekonany, że właśnie tworzymy „boga”.

Niczym Izraelici opuszczeni przez Mojżesza, rzesze inżynierów i wizjonerów odlewają złotego cielca w nadziei, że rozwiąże za nas wszelkie problemy, a samych ludzi wyniesie do wiecznej szczęśliwości.

Ale również i my, stopniowo uzależniani od technologicznych świecidełek, zaczynamy czcić idole: „usynawiamy” je, antropomorfizujemy, chcemy nadawać prawa. Rekordy popularności bije doradztwo AI, AI jako źródło wiedzy ogólnej, terapeuta AI, nauczyciel AI, dziewczyna AI… Kult sztucznej inteligencji nie potrzebuje instytucjonalizacji. Najlepiej wyraża się przez samo użytkowanie.

Homo Deus: krótka historia… apokalipsy

W latach 80 XX wieku, w ramach w ramach współpracy amerykańsko-sowieckiej, powstał Instytut Esalen. Jak przekonuje Douglas Rushkoff, autor książki Team Human, filozofowie, naukowcy i spirytualiści spotkali się w nadziei na zapobieżenie wojnie nuklearnej. Ostatecznie jednak stworzyli światopogląd równie niebezpieczny, co bomba atomowa.

To właśnie przedostatniej dekadzie minionego stulecia wykładowcy Stanforda i inżynierowie NASA poznali rosyjski kosmizm – wyrosły z prawosławia ezoteryczno-gnostycki światopogląd mówiący o ponownym składaniu ludzi, atom po atomie; przenoszeniu ich świadomości do robotów i kolonizacji kosmosu.

Sowieccy inżynierowie z miejsca zdobyli serca naukowców wychowanych na kulturze hippisowskiej i LSD. Czołowi intelektualiści USA uwierzyli, że istoty ludzkie mogą nie tylko przekroczyć granice biologicznej, śmiertelnej powłoki, ale także manifestować się fizycznie poprzez nowe maszyny.

Samorealizacja za pośrednictwem technologii oznaczała porzucenie ciała – ale „to było w porządku”, ponieważ zgodnie z tradycją gnostycką, ciało było źródłem ludzkiego grzechu i zepsucia. Technologia została uznana jako ewolucyjny partner i nasz następca; na popularności zyskało przekonanie, że ludzie to zasadniczo obliczeniowcy, nie są za bardzo oryginalni ani kreatywni; a na obydwu polach – szybkości obliczeniowej i naśladownictwa – dużo lepiej sprawdza się komputer.

Stąd już niedaleko było do przekonania, że ludźmi można dowolnie sterować, wręcz ich hakować (sic!). Od stron internetowych po oprogramowanie telefonów komórkowych, najbardziej przełomowe wynalazki miały służyć jednemu celowi – zmieniać przekonania i zachowania.

Nawet jeżeli w konsekwencji pozostawiają psychikę w zgliszczach, antagonizują i atomizują, chcą zastępować człowieka w pracy albo wyciskać z niego ostatnie krople potu. Opisywany przez Shoshanę Zuboff  „kapitalizm inwigilacji” wymyka się racjonalności, zdrowemu rozsądkowi ale i elementarnemu poszanowaniu dla zdrowia z prostego powodu. Stojąca za nim myśl jest od samego początku wybitnie anty-ludzka. Podobnie jak w marksizmie, człowiek nie posiada żadnej wartości, poza wartością materiału, z którego można zbudować coś lepszego. Transhumaniści widzą w nas wyłącznie kopalnie informacji; niezbędnego surowca do budowy coraz większych i coraz bardziej żarłocznych modeli językowych. 

Czy wciąż jesteś pewien, że technologiczni magnaci, uznający człowieka za problem, a technologię za rozwiązanie – stworzyli ChataGPT, PayPala, Google’a i Facebooka aby Ci służyły?

Piotr Relich

Klaus Schwab już niepotrzebny. Jego przemówienie o „erze inteligencji” napisał ChatGPT

Klaus Schwab już niepotrzebny. Jego przemówienie o „erze inteligencji” napisał ChatGPT

#chatGPT #Klaus Schwab #światowe forum ekonomiczne #wielki reset

(fot. YouTube / World Government Summit)

Założyciel i lider Światowego Forum Ekonomicznego, prof. Klaus Schwab był prelegentem tegorocznego World Government Summit w Dubaju. Jak wyjaśniał, do wizualizacji „czekającej tuż za rogiem”, technologicznej ery powszechnej szczęśliwości, posłużył się… ChatemGPT. 

Przemawiając podczas tegorocznego zjazdu globalistów, Klaus Schwab przyznał, że zrewidował swoje poglądy na temat rewolucji technologicznej. Próbując ocieplić wizerunek technokratyczno-biurokratycznej wizji Wielkiego Resetu, przekonywał, że opisywana przez niego „czwarta rewolucja przemysłowa” zmieni nie tylko systemy gospodarcze i sposób w jaki żyjemy, ale wprowadzi ludzkość w etap, który osobiście określił mianem Ery Inteligencji.

Co ciekawe, profesor ekonomii i futurysta, do wizualizacji swojej koncepcji posłużył się chat-botem opartym o najnowsze osiągnięcia w zakresie sztucznej inteligencji. – Niedawno zrobiłem coś niecodziennego, wykorzystałem ChatGPT do długiej dyskusji, aby dowiedzieć się, w jaki sposób ta nowa era może wyglądać. Otrzymałem około 20 stron podsumowania. Teraz zamierzam wam je przeczytać – oznajmił.

„Widzimy społeczeństwo, gdzie sztuczna inteligencja, robotyka, internet rzeczy, druk 3D, inżynieria genetyczna, komputeryzacja kwantowa, stanowi podstawę codziennego funkcjonowania. Umocowanej jednak w głębokim poszanowaniu dla ludzkich wartości, kreatywności i środowiska naturalnego” – przekonywał chat-bot.

„W nowej erze inteligencji, technologia nie jest wyłącznie narzędziem czy przedłużeniem ludzkich umiejętności. To partner w dziele kształtowania świata, gdzie każdy ma możliwość wykorzystania swojego całego potencjału” – dodał. Przykładowo spersonalizowane platformy AI doprowadzą do zrewolucjonizowania edukacji, dostosowując do każdego ucznia tempo i styl nauki, oraz zapewniając by „nikt nie pozostał z tyłu”.

Dzięki inżynierii genetycznej, wysoce spersonalizowana będzie również opieka zdrowotna, a leczenie z kolei „dopasowane do genetycznej charakterystyki każdego człowieka”. Technologie zdalnego monitoringu zapewnią natomiast, że wysoka jakość opieki zdrowotnej dotrze nawet do najbardziej odległych miejsc na świecie.

„Gospodarka zostanie przeformowana przez nową falę kreatywnej przedsiębiorczości, gdzie małe i innowacyjne biznesy będą mieć dostęp do globalnego rynku, cyfrowych platform, a proces wytwarzania zostanie zdemokratyzowany dzięki drukowi 3D. Miejsca pracy wyewoluują do priorytetu poszanowania istot ludzkich, a roboty i systemy sztucznej inteligencji zastąpią człowieka w powtarzalnych i niebezpiecznych zadaniach. Uwalniając ludzką energię, wykorzystywaną odtąd do kreatywnego rozwiązywania problemów, myślenia strategicznego i zacieśniania relacji międzyludzkich” – Schwab czytał projekcje sztucznej inteligencji.

Założyciel Światowego Forum Ekonomicznego już własnymi słowami przekonywał, że w sercu tej transformacji znajduje się „gotowość zapewnienia, aby korzyści rozwoju technologicznego zostały udostępnione w sposób równomierny i wykorzystane do stworzenia bardziej inkluzywnego, globalnego społeczeństwa”. Do najwyższych priorytetów zaliczył natomiast zarządzanie środowiskowe, wymuszające wykorzystanie nowoczesnych technologii do walki ze skutkami zmian klimatu, ochrony bioróżnorodności i odtworzenia naturalnych ekosystemów.

Zwracając się już bezpośrednio do zgromadzonych na sali, lider WEF zapewniał, że nowa, „zogniskowana na człowieka, kreatywna cywilizacja to nie zapomniana konkluzja, ale wybór”.

Po pierwsze, ta nowa cywilizacja jest tuż za rogiem, to nie coś zadane przyszłym pokoleniom. Dzisiejsze tempo rozwoju technologicznego jest nieprawdopodobne. Musimy więc poczynić odpowiednie przygotowania już dzisiaj, wykorzystać wszelkie dostępne możliwości, aby przygotować się na nadejście ery inteligencji nowego typu – stwierdził.

Nowej ery powszechnej szczęśliwości, nie da się w ocenia szefa WEF osiągnąć bez umiejętność realizacji czterech celów: – Uczynić świat bardziej zrównoważonym, bardziej odpornym, bardziej ludzkim i bardziej równym – mówił. Jako nadrzędne zadanie dla liderów politycznych wymienił konieczność „zaproszenia całej populacji do partycypowania w tej zmianie”. – Wielu ludzi jest bowiem przerażonych; ludzie obawiają się się tego przyspieszenia, które tak wpłynie na ich życie prywatne i zawodowe – przekonywał.

Na koniec, wszyscy potrzebujemy wytycznych. Potrzebujemy etycznych ram, zapewniających, że utrzymamy dżina sztucznej inteligencji w butelce. Tylko wtedy nasza przyszłość będzie realną wizją, a nie kolejną utopią – przestrzegał.

Schwab mówił również o nowym sposobie zarządzania. W jego ocenie liderzy polityczni muszą stawić czoła wyzwaniom o potrójnym charakterze. – Lider musi posiadać umysł technika, naukowca. Musi rozumieć możliwości nowych technologii, po drugie musi być filozofem; musi rozumieć skutek interakcji technologii w naszym codziennym życiu. W końcu musi być humanistą; stawiać na pierwszym miejscu aspekt ludzki, a nie samą technologię – stwierdził.

– Nie chcemy obrócić czwartej rewolucji przemysłowej w zimną biurokrację, nie chcemy zamienić jej w technokrację; chcemy natomiast przejścia do – jak ja ją nazywam – nowej humanokracji. Świat, w którym wykorzystamy technologię do rozwijania naszego całego potencjału i budowy lepszego świata – konkludował Klaus Schab.

Źródło: YouTube / World Government Summit

PR