Kompleks gazowy Ras Laffan w Katarze zniszczony – Iran jednym atakiem obnażył szaleństwo europejskiego Zielonego Ładu

Kompleks gazowy Ras Laffan w Katarze

został zniszczony –

Iran jednym atakiem obnażył

szaleństwo europejskiego Zielonego Ładu

19/03/2026 – zmianynaziemi/kompleks-gazowy-ras-laffan-w-katarze-zostal-zniszczony-iran-jednym-atakiem-obnazyl

Przez lata unijni urzędnicy przekonywali, że gaz ziemny to bezpieczny pomost między węglową przeszłością a odnawialną przyszłością. Wystarczyła jedna salwa irańskich rakiet, by ten most runął. Atak na Ras Laffan w Katarze – największy obiekt skraplania gazu na świecie – nie jest tylko kolejnym epizodem bliskowschodniego konfliktu. To brutalny rachunek wystawiony Europie za dekadę energetycznego szaleństwa.

18 marca 2026 r. irańskie pociski uderzyły w kompleks Ras Laffan Industrial City. QatarEnergy potwierdziła „rozległe uszkodzenia”. Wybuchły pożary, instalację ewakuowano, produkcję LNG wstrzymano. To nie był pierwszy atak – już 2 marca drony irańskie zmusiły Katar do zawieszenia eksportu. Ale marcowy uderzenie rakietowe to już zupełnie inna skala zniszczeń. Ras Laffan odpowiada za około 20% światowej produkcji skroplonego gazu ziemnego. Jego główni odbiorcy to Europa i Azja. Trudno o bardziej czuły punkt całej globalnej energetyki.

Tło konfliktu jest złożone. Pod koniec lutego 2026 r. Izrael zaatakował irańskie pole gazowe South Pars – to samo, które Iran współdzieli z Katarem. Teheran odpowiedział uderzeniami na infrastrukturę Zatoki Perskiej. Prezydent Trump zagroził publicznie, że jeśli Iran ponownie zaatakuje Ras Laffan, Stany Zjednoczone zniszczą całe South Pars. Jednocześnie powstrzymał Izrael przed dalszymi nalotami na irańskie instalacje naftowe. Katar wydalił irańskich dyplomatów. Arabia Saudyjska zgłosiła ataki na własne rafinerie. Region płonie – i to dosłownie.

Skutki dla rynków energii są natychmiastowe i dotkliwe. Ceny ropy Brent od początku konfliktu wzrosły o ponad 20 dolarów, oscylując między 92 a 103 dolarami za baryłkę. Gaz ziemny w Europie – notowany na giełdzie TTF – drożeje w tempie, którego analitycy HSBC nie przewidywali nawet w czarnych scenariuszach. Wzrosty sięgają 40% powyżej prognoz na cały 2026 rok. Cieśnina Ormuz jest częściowo zablokowana. Europejskie elektrownie gazowe, które miały być filarem transformacji energetycznej, stoją przed widmem przestojów. Niemcy, Holandia, Polska – kraje, które w ostatnich latach postawiły na import LNG jako alternatywę dla rosyjskiego gazu – mogą wkrótce zmierzyć się z poważnymi problemami z dostawami energii.

I tu dochodzimy do sedna. Przez ostatnie kilkanaście lat Komisja Europejska budowała Zielony Ład na fundamencie, który okazał się piaskiem. Gaz miał być paliwem przejściowym – czystszym od węgla, tańszym od atomu, łatwiejszym do wdrożenia niż OZE w skali przemysłowej. Po 2022 roku, gdy Rosja zakręciła kurek, Bruksela z entuzjazmem zastąpiła rosyjskie dostawy katarskim i amerykańskim LNG. Nikt nie zadał głośno pytania: co się stanie, gdy Bliski Wschód stanie się areną kolejnej wojny? Teraz pytanie zadaje sama rzeczywistość – i odpowiada na nie płonącym kompleksem w Katarze.

Zielony Ład nie był tylko programem klimatycznym. Był projektem politycznym opartym na założeniu, że świat pozostanie w miarę stabilny, a handel energią będzie funkcjonował wedle reguł wolnego rynku. Geopolityka to założenie właśnie skasowała. Europa uzależniła się najpierw od Rosji, potem od Zatoki Perskiej, i za każdym razem płaci cenę tej naiwności. System handlu emisjami ETS, nakładany na europejski przemysł i energetykę jak kaftan bezpieczeństwa, w obliczu kryzysu okazuje się narzędziem autodestrukcji. Włochy i Niemcy już żądają jego zawieszenia. Debaty w Parlamencie Europejskim i Radzie UE z 19–20 marca mogą przynieść decyzje, które jeszcze miesiąc temu byłyby nie do pomyślenia.

Osiem państw – Hiszpania, Holandia, Dania i inne – ostrzega przed krokiem wstecz w polityce klimatycznej. Ale gdy obywatele stają przed perspektywą blackoutów i rachunków za energię, które pożerają połowę pensji, ideologiczne zobowiązania klimatyczne szybko tracą na wadze. Węgiel, przez lata przedstawiany w Brukseli niemal jako substancja toksyczna, nagle wraca na salony jako gwarancja bezpieczeństwa energetycznego.

Dla Polski to moment, który może zmienić krajową politykę energetyczną. Spółki węglowe notowane na GPW – LW Bogdanka i Jastrzębska Spółka Węglowa – znalazły się w zupełnie nowej sytuacji rynkowej. Rosnące ceny węgla energetycznego i koksowego, połączone z możliwym zawieszeniem lub ograniczeniem ETS, oznaczają wyższe marże i odbudowę pozycji sektora, który jeszcze niedawno był skazywany na likwidację. Bogdanka dostarcza węgiel do elektrowni, które teraz mogą być jedyną realną rezerwą mocy. JSW produkuje koks dla hutnictwa, które w warunkach kryzysu energetycznego może wrócić do sprawdzonych technologii. Polskie bloki gazowe o łącznej mocy około 3000 MW mogą stanąć z braku surowca. Kopalnie, które jeszcze rok temu zasypywano pod presją unijnych regulacji, nagle okazują się aktywem strategicznym.

Nie należy jednak popadać w euforię. Powrót do węgla to rozwiązanie doraźne, nie strategiczne. Polska potrzebuje energetyki jądrowej, rozbudowy OZE i uniezależnienia się od jakichkolwiek zewnętrznych dostaw paliw – niezależnie czy płyną z Rosji, Kataru czy Stanów Zjednoczonych. Kryzys pokazuje tylko, że droga do tej niezależności była blokowana przez regulacje, które bardziej służyły interesom politycznym niż realnym potrzebom bezpieczeństwa.

Atak na Ras Laffan to nie lokalny incydent. To zwierciadło, w którym Europa powinna przejrzeć się bez retuszu. Obraz jest nieprzyjemny: kontynent, który przez lata mylił pobożne życzenia z polityką energetyczną, stoi teraz przed konsekwencjami własnych decyzji. Komisja Europejska ma szansę wyciągnąć wnioski. Pytanie, czy ideologia okaże się silniejsza niż rzeczywistość.

Źródła:

https://www.reuters.com/world/middle-east/qatarenergy-rep…

https://www.aljazeera.com/news/2026/3/18/qatar-says-iran-…

https://www.bbc.com/news/articles/c93j37egjdeo

https://www.cnbc.com/2026/03/18/iran-war-qatar-ras-laffan…

https://www.bbc.com/news/articles/c78x83lpgngo

https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-03-18/qatar-…

Gaz w Europie bardzo mocno drożeje

Będzie bieda. Gaz w Europie bardzo mocno drożeje

19.03.2026 nczas/bedzie-bieda-gaz-w-europie-bardzo-mocno-drozeje

NCZAS.INFO | Tankowiec transportujący gaz skroplony LNG / fot. ilustracyjne / foto: YT / DW Planet A
NCZAS.INFO | Tankowiec transportujący gaz skroplony LNG / fot. ilustracyjne / foto: YT / DW Planet A

Ceny gazu w Europie bardzo mocno wzrosły w czwartek w reakcji na ataki Iranu na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej – informują maklerzy.

Benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) są na poziomie 71,47 euro za MWh, wyżej o 30,76 proc., po wzroście wcześniej o 35 proc.

NCZAS.INFO | Notowania gazu ICE Dutch TTF Natural Gas około godziny 9.00 w dniu 19 marca 2026 roku. Źródło: investing.com
NCZAS.INFO | Notowania gazu ICE Dutch TTF Natural Gas około godziny 9.00 w dniu 19 marca 2026 roku. Źródło: investing.com

Iran nie odpuszcza z atakami na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej.

W środę w wyniku irańskiego ataku na najważniejszą instalację gazową Kataru – Ras Laffan – wybuchł pożar.

Władze katarskie powiadomiły, że pożar spowodował „znaczne” szkody.

Obiekt, należący do QatarEnergy, dostarcza około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w skroplony gaz ziemny (LNG).

„W zasadzie dostawy LNG z Kataru mogłyby być niedostępne przez miesiące, a w najgorszym wypadku nawet przez lata” – powiedział Arne Lohmann Rasmussen, główny analityk AS Global Risk Management Ltd. „Dla rynku gazu kryzys nie skończy się tylko dlatego, że skończy się wojna i Cieśnina Ormuz zostanie ponownie otwarta” – podkreślił.

Prezydent USA Donald Trump poinformował w mediach społecznościowych, że USA odpowiedzą Iranowi odwetem, jeśli katarskie instalacje LNG zostaną ponownie zaatakowane.

Obiekty gazowe Habshan w Abu Zabi również zostały zamknięte po tym, jak spadły na nie odłamki z przechwyconego pocisku.

Rosja przekierowuje dostawy gazu do Azji

– Rosja przekierowuje dostawy gazu do Azji

Wojna USA i Izraela z Iranem zmienia globalną architekturę energetyczną,  podnosi ceny węglowodorów i grozi kolejnym szokiem cenowym dla Europy.

Rosja ogłosiła plany przekierowywania dostaw gazu z Europy do Chin, Indii, Tajlandii i Filipin. Wicepremier FR Aleksander Nowak potwierdził, że negocjacje są w toku. Jednocześnie trzy tankowce LNG zmieniły już trasy, opuszczając europejskie porty i kierując się do azjatyckich klientów, którzy płacą obecnie znacznie wyższe ceny spotowe.

W zachodnich mediach ruch ten jest często przedstawiany jako rodzaj politycznej kary ze strony Rosji wobec Europy. Rzeczywistość jednak opiera się na znacznie prostszym, a jednocześnie bardziej surowym mechanizmie: Rosja podąża za cenami rynkowymi. A te przesunęły się znacząco na wschód w wyniku niedawnej eskalacji na Bliskim Wschodzie. Przyczyną tego jest wojna z Iranem, a w szczególności amerykańskie naloty, które wstrząsnęły rynkami energii w ciągu kilku dni.

W lutym cena europejskiego gazu TTF wynosiła około 35 euro za megawatogodzinę. Do 6 marca cena ustabilizowała się już na poziomie 52,81 euro – wzrost o około 50 procent w ciągu miesiąca. Jednocześnie w Azji gwałtownie wzrosły ceny LNG, które byłoby sprzedawane po długoterminowych cenach kontraktowych w Europie. Teraz może być przedmiotem obrotu w Azji z ogromnymi premiami kryzysowymi – sytuacja ta miała miejsce ostatnio podczas kryzysu energetycznego w 2022 roku.

Zmiany strukturalne wzmacniają ten efekt. Rosja dostarczyła do Europy około 13,8 miliona ton LNG w 2025 roku. Jednocześnie Unia Europejska zdecydowała o stopniowym ograniczaniu importu rosyjskiego gazu. Krótkoterminowe kontrakty na LNG zostaną zakazane od końca kwietnia. Całkowity zakaz importu rosyjskiego LNG ma wejść w życie do końca roku, a od 2027 roku dostawy będą realizowane wyłącznie za pośrednictwem gazociągów.

Moskwa nie reaguje na tę politykę oporem, lecz wykorzystuje ją strategicznie. Każda dostawa LNG przekierowana do Azji przed wejściem w życie tych zakazów może zostać przekształcona w długoterminowe kontrakty z klientami spoza Europy.

2 grudnia ub.r. ruszył do Chin wielki gazowy rurociąg Siła Syberii

Ta sytuacja zbiega się z nadzwyczajnym ciągiem jednoczesnych kryzysów energetycznych. Katar został zmuszony do ogłoszenia stanu siły wyższej po ataku dronów na terminal LNG w Ras Laffan 2 marca. Spowodowało to przerwanie około 20% globalnych dostaw LNG. Jednocześnie azjatyccy i europejscy nabywcy konkurują obecnie o każdy dostępny ładunek w zbiornikach drogą morską. Cieśnina Ormuz jest skutecznie zablokowana z powodu wycofania się z ubezpieczeń i eskalacji działań wojennych. W tych okolicznościach Rosja pozostaje jedynym dużym eksporterem energii, którego łańcuchy dostaw nie przechodzą ani przez Zatokę Perską, ani przez Cieśninę Ormuz. To sprawia, że Rosja jest obecnie jedynym producentem zdolnym do zaopatrywania rynków azjatyckich bez konieczności transportu LNG przez strefę działań wojennych.

To, czy ta sytuacja została strategicznie zaplanowana, nie ma ostatecznie znaczenia. Strukturalny stan rynków automatycznie wywołuje ten efekt. Każdy dolar, o który cena ropy Brent wzrośnie powyżej 70 dolarów, przynosi Rosji około miliarda dolarów dodatkowych dochodów państwa rocznie. Obecne premie spot na LNG dodatkowo wzmacniają ten efekt. Wojna z Iranem staje się zatem jednym z najbardziej dochodowych wydarzeń dla rosyjskiego budżetu państwa od czasu szoku cenowego z 2022 roku – a Moskwa nie musiała wystrzelić ani jednego pocisku, aby to osiągnąć.

Kolejny sygnał nadszedł z Waszyngtonu 6 marca. Departament Skarbu USA przyznał 30-dniowe zwolnienie, umożliwiające Indiom kontynuowanie bezpośrednich zakupów rosyjskiej ropy naftowej. Decyzja ta ostatecznie potwierdza to, co rynki energetyczne już zauważyły: w obliczu niepewnych dostaw z regionu Zatoki Perskiej i częściowego niewywiązywania się Kataru z dostaw, rosyjska energia nie jest już surowcem objętym sankcjami. Obecnie jest to po prostu jedyna niezawodna alternatywa.

Europa znajduje się w paradoksalnej sytuacji. Ceny gazu rosną o około 50 procent, wywołane wojną, której Europa nie rozpoczęła ani nie jest w stanie kontrolować geograficznie. Jednocześnie dostawy, na które Europa wcześniej politycznie nie chciała się zgodzić, są teraz przebijane przez azjatyckich nabywców. Tankowce LNG płynące na wschód transportują rosyjski gaz tam, gdzie płaci się najwyższą cenę. Azja – z silniejszymi finansami publicznymi i pilniejszym zapotrzebowaniem na energię – prawie zawsze przebije Europę w tych aukcjach. Rosja nie instrumentalizuje w tym przypadku energii. Robi to sama wojna.

Konsekwencje dla Europy mogą być znaczące. Jeśli dostawy LNG będą coraz częściej przekierowywane do Azji, a jednocześnie eksport energii z Zatoki Perskiej zostanie zakłócony lub stanie się niepewny z powodu wojny z Iranem, kolejny potężny szok cenowy zagrozi europejskim rynkom gazu i energii elektrycznej. Azjatyccy nabywcy już teraz konkurują z Europą o każdy dostępny ładunek w zbiorniku i często są skłonni zapłacić znacznie wyższe ceny. Mogłoby to doprowadzić do trwałego przeniesienia dostaw, które wcześniej trafiały do Europy, na rynki azjatyckie, gdzie podpisywane są długoterminowe kontrakty. Dla europejskiego przemysłu oznaczałoby to dalszą utratę taniej energii – wraz ze wzrostem kosztów produkcji, rosnącą presją inflacyjną i przyspieszoną deindustrializacją w niektórych państwach UE.

uncutnews.ch/schock-meldung-fuer-europa-russland-lenkt-gas-nach-asien-um-der-iran-krieg-treibt-die-preise-in-die-hoehe-und-droht-den-naechsten-preisschock-fuer-europa-auszuloesen

Opracował: Zygmunt Białas

Skroplony gaz LNG może nie popłynąć do Polski.

Gaz może nie popłynąć do Polski. Nieoficjalne doniesienia

06.03.2026 tysol/gaz-moze-nie-poplynac-do-polski

Spółka QatarEnergy z Kataru ogłosiła stan „siły wyższej” i wstrzymała produkcję gazu LNG [jest to metan skroplony. md] . Orlen miał otrzymać wiadomość o anulowaniu dwóch dostaw – informuje serwis money.pl.

QatarEnergy wstrzymuje produkcję

Przedstawiciele QatarEnergy poinformowali, że wstrzymują gazyfikację w fabrykach LNG w Zatoce Perskiej. Katarczycy powołali się na „siłę wyższą”, która zwalnia spółkę z kosztów, związanych z niedostarczeniem zakontraktowanych transportów LNG.

„QatarEnergy ogłasza siłę wyższą. W odpowiedzi na ogłoszenie przez QatarEnergy o wstrzymaniu produkcji skroplonego gazu ziemnego (LNG) i produktów pokrewnych, QatarEnergy ogłosiło stan siły wyższej wobec swoich dotkniętych kryzysem nabywców. QatarEnergy ceni relacje ze wszystkimi swoimi interesariuszami i będzie nadal przekazywać najnowsze dostępne informacje” – czytamy w komunikacie katarskiej spółki.

Polska nie otrzyma dwóch dostaw?

Według informacji podanych przez serwis money.pl decyzja spółki z Kataru oznacza, że dostawy gazu z Kataru do Polski są zagrożone.

„Orlen miał otrzymać wiadomość o anulowaniu dwóch dostaw zaplanowanych na kwiecień i maj” – podkreślono. Serwis przekazał, że potwierdził tę informację w dwóch niezależnych źródłach.

Gaz otrzymywany od spółki QatarEnergy stanowi niespełna 10 % wszystkich dostaw gazu do kraju.

Katar wstrzymał produkcję LNG po irańskich atakach dronowych. Europa stoi przed widmem kryzysu energetycznego

Katar wstrzymał produkcję LNG po irańskich atakach dronowych. Europa stoi przed widmem kryzysu energetycznego

2/03/2026 zmianynaziemi/katar-wstrzymal-produkcje-lng-po-iranskich-atakach-dronowych

2 marca 2026 roku QatarEnergy ogłosiło natychmiastowe wstrzymanie produkcji skroplonego gazu ziemnego (LNG). Powodem są irańskie ataki dronowe na kluczowe instalacje przemysłowe w Ras Laffan i Mesaieed – dwóch największych centrach energetycznych Kataru. To bezpośrednia konsekwencja eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, w który zaangażowane są Iran, Izrael i Stany Zjednoczone.

Katar to drugi największy eksporter LNG na świecie, zaraz po USA. Jego złoże North Field to największy znany rezerwuar gazu ziemnego na świecie, a terminal w Ras Laffan – największy obiekt eksportowy LNG na całej planecie. W 2025 roku Katar wysyłał ponad 80 milionów ton skroplonego gazu rocznie, głównie do Japonii, Korei Południowej i Chin. Wstrzymanie produkcji oznacza usunięcie z rynku około 20% globalnej podaży LNG. Skutki odczuł niemal natychmiast cały świat.

Irańskie drony uderzyły w katarską infrastrukturę energetyczną jako odwet za działania wojskowe USA i Izraela wobec Teheranu. Ministerstwo Obrony Kataru potwierdziło, że co najmniej 2 bezzałogowce pochodzące z Iranu zaatakowały terytorium kraju. Nie podano szczegółów dotyczących konkretnych obiektów, które zostały trafione w Ras Laffan, jednak skala zniszczeń lub samo ryzyko dalszych ataków wystarczyły, by QatarEnergy podjęło decyzję o prewencyjnym zamknięciu instalacji.

Katar nie jest jedynym poszkodowanym. Saudi Aramco zamknęło część jednostek rafinerii Ras Tanura po pożarze wywołanym przez drona. Pola naftowe i gazowe w irackim Kurdystanie oraz w Izraelu również zostały wyłączone z eksploatacji. Na domiar złego Iran wystosował ostrzeżenia wobec tankowców przepływających przez Cieśninę Ormuz – wąskie gardło, przez które przepływa 20% światowego eksportu LNG. Od początku regionalnego konfliktu, który wybuchł 28 lutego, żaden tankowiec LNG nie przeszedł przez Ormuz. Bliski Wschód wszedł w fazę energetycznego paraliżu.

Rynki zareagowały natychmiast i gwałtownie. Europejski benchmark cen gazu – indeks TTF na holenderskiej giełdzie – wystrzelił do 46,52 euro za megawatogodzinę, co oznacza wzrost o blisko 45-50% w stosunku do poprzednich notowań. W Wielkiej Brytanii kontrakty na kwiecień podskoczyły o 40,83 pensa, osiągając 119,40 pensa za term. Azjatycki rynek LNG, śledzony przez indeks S&P Global Japan-Korea-Marker, zanotował skok o prawie 39% – do 15,068 dolarów za milion BTU. Analitycy z Wood Mackenzie i ING ostrzegają, że jeśli przerwa w dostawach się przedłuży, europejskie ceny mogą wzrosnąć do 80-100 euro za MWh. To poziomy niewidziane od szczytowego okresu kryzysu energetycznego w 2022 roku.

Europa jest szczególnie narażona. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę kontynent odciął się od gazu rurociągowego z Rosji, który wcześniej pokrywał 40% jego zapotrzebowania. Zastąpiono go importem LNG – głównie ze Stanów Zjednoczonych i właśnie z Kataru. Katarski gaz stanowi dziś 12-14% europejskiego importu LNG. Problem w tym, że europejskie magazyny gazu są zapełnione zaledwie w około 30% po wyjątkowo mroźnej zimie. Do tego dochodzą zakłócenia na Kanale Sueskim, które komplikują logistykę dostaw. Francja i Niemcy mogą stanąć przed widmem gwałtownego wyczerpania rezerw, jeśli sytuacja się nie ustabilizuje.

QatarEnergy ogłosiło siłę wyższą (force majeure) w swoich kontraktach, co zwalnia firmę z obowiązku realizacji dostaw i otwiera drogę do sporów prawnych z odbiorcami. Europejskie spółki energetyczne będą zmuszone szukać gazu na rynku spotowym – po cenach znacznie wyższych niż kontraktowe. Azja, do której trafia 82% katarskiego LNG, stoi przed podobnymi problemami w sektorze energetycznym i przemysłowym.

Paradoksalnie na kryzysie mogą skorzystać Stany Zjednoczone. Jako największy eksporter LNG na świecie, USA – a w szczególności firmy takie jak Cheniere Energy – mogą liczyć na gwałtowny wzrost popytu. Jednak nawet amerykańskie moce eksportowe mają swoje limity, a globalne łańcuchy dostaw są już mocno napięte.

Długość przerwy w katarskiej produkcji zależy od przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jeśli eskalacja będzie trwać, analitycy przewidują wzrost cen ropy naftowej w kierunku 100 dolarów za baryłkę. Firmy ubezpieczeniowe wycofują się z ubezpieczania tankowców w rejonie Zatoki Perskiej, co dodatkowo blokuje możliwości logistyczne.

Dla Europy ten kryzys to kolejny sygnał alarmowy. Przyspieszenie inwestycji w odnawialne źródła energii i wodór to kierunek słuszny, ale efekty tych działań widoczne będą dopiero za kilka lat. Tymczasem kontynent potrzebuje gazu tu i teraz. Niektórzy analitycy spekulują nawet o możliwości powrotu do rosyjskiego gazu rurociągowego – mimo obowiązujących sankcji. To scenariusz politycznie trudny do wyobrażenia, ale ekonomicznie coraz mniej abstrakcyjny.

Katarski kryzys pokazuje dobitnie, że bezpieczeństwo energetyczne to nie tylko kwestia dywersyfikacji dostawców. To przede wszystkim odporność na nieprzewidywalne wstrząsy geopolityczne – a tej Europie wciąż brakuje.

Źródła:

https://www.reuters.com/business/energy/saudi-aramco-shut…

https://www.gasworld.com/story/qatarenergy-stops-lng-prod…

https://www.argusmedia.com/en/news-and-insights/latest-ma…

https://www.khaleejtimes.com/world/gulf/qatarenergy-stops…

https://www.republicworld.com/business/wrapup-4-qatar-hal…

https://www.globalbankingandfinance.com/qatar-halts-lng-p…

Stany Zjednoczone kupują rosyjski gaz skroplony z Indii i sprzedają go Europie po zawyżonych cenach.

https://gloria.tv/language/VhNsBNkAXCbW6LyxcWeq7Yt4F

Stany Zjednoczone kupują rosyjski gaz skroplony z Indii i sprzedają go Europie po zawyżonych cenach.
Tak działa rynek. Europejczycy wiedzą, za co płacą. To już nie jest przeklęty totalitarny gaz z „imperium zła”, ale demokratyczny gaz wolności.

EU bankrolling Putin with growing Russian fuel buys from India, report warns

BRUSSELS — The EU ramped up payments for purchases of Russian-made fuel from India in 2024, a new report shared with POLITICO …

https://www.politico.eu/article/eu-vladimir-putin-russia-fuel-imports-india-war-in-ukraine-price-cap-sanction

EU bankrolling Putin with growing Russian fuel buys from India, report warns

The EU is paying more for fuel imports made from Moscow’s crude, showcasing the growing failure of its signature price-cap sanction

INDIA-RUSSIA-OIL-TRADE-SANCTION
From January to August, the EU bought fuel worth almost 20 percent more than it did last year from three major Indian refineries working on Russian crude oil, according to the analysis. | Biju Boro/AFP via Getty Images

December 6, 2024 6:00 am CET

By Victor Jack

BRUSSELS — The EU ramped up payments for purchases of Russian-made fuel from India in 2024, a new report shared with POLITICO shows — helping fill Moscow’s war coffers.

From January to August, the EU bought fuel worth almost 20 percent more than it did last year from three major Indian refineries working on Russian crude oil, according to the analysis, prepared by the Center for the Study of Democracy think tank.

While entirely legal, the rise comes despite EU efforts to impose a price cap of $60 per barrel alongside its G7 allies and outlaw direct imports of most Russian oil to the bloc, showcasing just how porous those measures have become in the two years since they were rolled out.

India, which replaced Saudi Arabia as Europe’s top fuel supplier for 2024, has also begun accepting Russian cargoes via EU-sanctioned ships, the report warns — a development that’s now sparking anger from inside the bloc. 

“By allowing third countries like India and Turkey to re-export petroleum products made from Russian oil … the EU provides the Kremlin with the ability to replace its lost market” in Europe, said Martin Vladimirov, a senior analyst at CSD, which analyzed information from several firms tracking customs data and sanctions compliance. 

“The additional revenues have been able to sustain the enormous costs of the war effort in Ukraine,” he added.

Brussels is well aware of the so-called refining sanctions loophole, which allows the EU to legally buy Russian-origin fuels as long as these are processed in other countries. But the new findings illustrate how the bloc continues to fund Moscow despite its attempts to throttle the Kremlin’s revenues, around half of which come from fossil fuel exports.

The extra cash is a welcome relief for Russia, which increasingly needs funds to shore up its budget as the ruble tanks and defense spending explodes, while it also faces slowing growth and high inflation. 

Overall, the EU’s fuel imports from India have actually dropped 9 percent so far this year compared to 2023, while its purchases from India’s three main refineries — the RIL Jamnagar, Vadinar and state-owned New Mangalore facilities — known to process Russian oil rose by a modest 4 percent. But the amount the bloc paid for those purchases has risen markedly.

It’s not possible to prove definitively how much Russian-made fuel the refineries sold to the EU. But since the facilities rely heavily on Moscow for crude — accounting for 30 percent to 70 percent of total imports this year — some of it would have to be exported to the bloc, the report states.

In all, the three facilities exported 6.7 million metric tons of oil to EU countries until August, the analysis argues, raising €5.4 billion in oil revenues.

That was driven largely by Moscow’s increasing ability to dodge the EU’s sanctions, the report states, by relying on a growing “shadow fleet” of aging tankers with obscure ownership and unknown insurance to sell its crude. 

In the first eight months of this year, these shadow tankers delivered nearly three-quarters of India’s crude imports from Russia, according to CSD. 

Meanwhile, India is also beginning to accept Russian vessels targeted by EU sanctions, the report argues, despite the country’s previously having turned away tankers under Western restrictions.

One such vessel, the Legacy, has continued to ship crude to India after coming under EU sanctions in June. Since then, the ship has delivered over 200,000 metric tons of oil to refineries, including to the Jamnagar complex, according to the report and Kpler, a commodities platform that does real-time tracking of oil tankers.

That’s all legal. But for Vladimirov, it shows the “EU should ban the import of petroleum products from refineries in third countries … that have been maximizing Russian crude oil purchases” to sell them back to the bloc. 

Brussels must also “immediately ban financial and trade transactions with refineries” that are owned at least in part by Russian firms like Vadinar, he added.

The European Commission, and the companies behind the Jamnagar, Vadinar and New Mangalore refineries, did not respond to requests for comment by POLITICO.

But the findings are prompting pushback from inside the bloc. Brussels is currently readying its 15th sanctions package against Russia, despite a growing sense of acceptance among some countries that the bloc can do little to stymie Moscow’s exports outside Europe.

“Accepting EU-sanctioned … oil tankers [is] not acceptable,” argued one EU diplomat, who was granted anonymity to speak candidly. “But what can you do about it?”

Już 30 (!) tankowców LNG stoi biernie przed portami Europy.

Już 30 (!) tankowców LNG stoi biernie przed portami Europy.

Zniszczenie gospodarki EU jest priorytetem?

StanW 9 listopada 2022, https://emigrant19.neon24.info/post/169886,zniszczenie-gospodarki-eu-jest-priorytetem-dla-usa

Polityka emisji CO2 jest ideologią dla idiotów.

Co za draństwo: Już 30 (!) tankowców jest zaparkowanych u wybrzeży Europy

Lichwiarstwo z naszymi cenami energii jest widoczna już dla wszystkich, widać to tuż u wybrzeży Europy i nikt nic z tym nie robi.
Już 30 gigantycznych tankowców z gazem płynnym nie dokuje w terminalach rozładunkowych, aby nie obniżać ceny gazu ziemnego w krajach UE.

My raz po raz słyszymy te same stwierdzenia, że za wysokie ceny gazu odpowiada Władimir Putin (choć jego firma energetyczna Gazprom nadal jak zwykle dostarcza gaz do Austrii tanio i ekologicznie). Ale teraz staje się coraz bardziej jasne, kto powoduje eksplozję naszych kosztów energii.
To spekulanci nie pozwalają na zwiększenie dostaw na rynek europejski, ponieważ ta dodatkowa dostawa gazu oczywiście natychmiast obniżyłaby ceny gazu ziemnego i energii na giełdzie.

U wybrzeży Europy pływa już 30 gigantycznych tankowców LNG – te olbrzymy mają na pokładzie do 150 000 metrów sześciennych skroplonego gazu ziemnego (LNG), a jeden ładunek może zasilić 65 000 gospodarstw domowych przez cały rok.
My Europejczycy, jesteśmy obecnie pozbawieni wystarczającej ilości gazu ziemnego z powodów chciwości lichwiarskiej.
Czekają na lepsze czasy

W każdym razie rynek LNG jest niezwykle dynamiczny. Armatorzy wybierają rynek, który przyniesie im największy profit. Jeśli ceny w Azji są wyższe niż na przykład w Europie, statki po prostu zawracają i znikają z wybrzeża Europy.
Główni dostawcy – przede wszystkim USA i Katar – ze względu na spadające ceny gazu znacznie ograniczyli prędkość transportu do Europy i wolą poczekać na lepsze czasy na otwartym morzu. I to pomimo ogromnych sum, jakie pożerają takie statki. Czarter pojedynczych tankowców LNG na podróż przez Atlantyk kosztował pod koniec października 400 000 euro – każdego dnia!

https://exxpress.at/was-fuer-eine-sauerei-bereits-30-gas-tanker-parken-vor-europas-kuesten/?

———————————————-

Emisja CO2 w tym przypadku, o dziwo, nie ma żadnego znaczenia.

Najzabawniejsze jest to, że USA NGO sponsoruje europejskich aktywistów blokujących w Europie ulice i autostrady, przyklejając się do nich.

A więc Terror Klimatyczny jest wspierany z za oceanu przez największych producentów CO2. https://exxpress.at/us-stiftung-sponsert-mit-35-millionen-euro-die-klima-terroristen/

Jednocześnie USA, tak samo jak Chiny czy Indie, są największymi producentami CO2 i się tym wcale nie przejmują, i w tych krajach mamy tendencje wzrostowe emisji CO2.

A więc o co tu chodzi? Tu może tylko chodzić o zniszczenie gospodarki EU.

BlackRock, Vanguard Group oraz State Street Corporation: Oto, kto “zadba” o LNG dla Europy.

Date: 2 aprile 2022 https://babylonianempire.wordpress.com/2022/04/02/blackrock-vanguard-group-oraz-state-street-corporation-oto-kto-zadba-o-lng-dla-europy/

Stany Zjednoczone posiadają siedem terminali eksportowych LNG. Oto nazwy głównych firm i ich akcjonariuszy (jako pierwszy, często pojawia się fundusz BlackRock). Vanguard Group (8,3%) i BlackRock(6,8%), biznesmen Carl Icahn (6,3%) oraz Blackstone

===============================

W piątek Stany Zjednoczone zawarły porozumienie z Unią Europejską, zgodnie z którym w roku 2022 dostarczą jej, we współpracy z “partnerami międzynarodowymi”, 15 mld metrów sześciennych gazu skroplonego (LNG). LNG powinien przyczynić się do zmniejszenia zależności energetycznej Brukseli od Rosji – która importuje prawie 40% gazu do UE – a tym samym do zmniejszenia ryzyka społecznego i gospodarczego w przypadku zakłóceń w dostawach. Ilość ta jest jednak niewystarczająca, aby zastąpić dużą ilość gazu kupowanego przez Europę od Moskwy: 155 mld metrów sześciennych rocznie.

Wątpliwości budzi także praktyczna wykonalność umowy. Problemy stojące przed USA są dwojakie Możliwości eksportowe kraju są już praktycznie nasycone i nie wzrosną znacząco w ciągu najbliższych kilku lat. Nie jest też pewne, czy amerykańskie firmy energetyczne są zainteresowane sprzedażą LNG w Europie: prowadzą one interesy tam, gdzie jest to dla nich korzystniejsze; gdzie ceny są wyższe (generalnie w Azji) i gdzie możliwości zysku są większe. Rząd nie może wydawać poleceń firmom prywatnym, które nie odpowiadają przed Białym Domem, lecz przed udziałowcami.

WSZYSTKIE DANE DOTYCZĄCE LNG W STANACH ZJEDNOCZONYCH

W grudniu 2021 Stany Zjednoczone stały się największym na świecie eksporterem gazu skroplonego, wyprzedzając Katar i Australię. W lutym 2022 eksport z tego kraju osiągnął rekordowy poziom 13,3 mld stóp sześciennych dziennie.

Z reguły amerykańskie gazowce kierują się do Azji Północno-Wschodniej, ponieważ popyt ze strony krajów tego regionu (takich jak Japonia i Korea Południowa) jest duży, a ceny wysokie. Jednak europejski kryzys energetyczny, który spowodował ogromny wzrost cen gazu ziemnego i energii elektrycznej, częściowo z powodu ograniczonych dostaw z Rosji, skłonił amerykańskie firmy energetyczne do wysyłania gazu LNG do Europy. Na przykład w lutym ubiegłego roku gaz na rynku europejskim kosztował 56 USD za milion Btu, podczas gdy w Azji – 44 USD. Jak pisze “New York Times” – w pierwszych trzech miesiącach roku 2022, prawie trzy czwarte amerykańskiego LNG trafiło do Europy, w porównaniu z 34% w całym roku 2021. https://pl.wikipedia.org/wiki/British_thermal_unit#:~:text=British%20thermal%20unit%20(brytyjska%20jednostka,wody%20o%20jeden%20stopie%C5%84%20Fahrenheita.

Nie jest powiedziane, że sytuacja nie zmieni się, ponieważ tegoroczna zima w Azji była łagodna; obecnie kraje regionu przygotowują się do uzupełnienia zapasów w oczekiwaniu na przyszły sezon zimowy, przez co mogą przyciągać do siebie LNG dostępny na rynku.

Stany Zjednoczone są największym na świecie producentem gazu ziemnego, dzięki bogatym zasobom złóż gazu łupkowego od Pensylwanii po Teksas. Produkcja nie jest jednak w stanie znaleźć zbytu na rynkach, ponieważ terminale eksportowe LNG – w sumie siedem – działają z prawie pełną wydajnością. Zwiększenie mocy produkcyjnych poprzez modernizację zakładów lub budowę nowych wymaga czasu: średnio od dwóch do trzech lat. Duży terminal może kosztować nawet 1 mld USD, ale uzyskanie finansowania ze strony banków może być skomplikowane w okresie przechodzenia na energię bezemisyjną.

15 mld metrów sześciennych, które Ameryka i jej partnerzy chcieliby wysłać do Unii Europejskiej w tym roku, to równowartość 1,5 mld stóp sześciennych dziennie. Obecnie zdolności produkcyjne USA w zakresie skraplania gazu ziemnego wynoszą 12,7 mld stóp sześciennych gazu na całym świecie.

TERMINALE LNG W USA

W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje siedem terminali eksportowych LNG: Kenai, Alaska; Sabine, Luizjana; Cove Point, Maryland; Corpus Christi, Teksas; Hackberry, Luizjana; Elba Island, Georgia; oraz Freeport, Teksas.

Największym, pod względem wielkości obsługiwanych ilości, jest Sabine, należący do Cheniere Energy.

W marcu, firma Venture Global LNG wysłała pierwsze ładunki gazu skroplonego ze swojego zakładu Calcasieu Pass (w Cameron Parish, Luizjana), który osiągnie pełną zdolność produkcyjną w roku 2023. Inne spółki – takie jak Tellurian, również w Luizjanie – planują budowę terminali eksportowych.

SPÓŁKI AMERYKAŃSKIE EKSPORTUJĄCE LNG

Główne amerykańskie firmy eksportujące LNG to Cheniere Energy, Venture Global LNG, Tellurian, Sempra, Freeport LNG oraz Dominion Energy.

Głównymi udziałowcami Cheniere Energy są fundusze Vanguard Group (8,3%) i BlackRock(6,8%), biznesmen Carl Icahn (6,3%) oraz Blackstone(4,6%).

Do akcjonariuszy Tellurian należą: firma świadcząca usługi finansowe State Street Corporation (6,5%), fundusz BlackRock (5,9%), Vanguard Group (5%) oraz francuska firma naftowa TotalEnergies.

BlackRock (9,2%), Vanguard Group (8,5%) i State Street (5,5%) są akcjonariuszami spółki Sempra. BlackRock, Vanguard Group oraz State Street Corporation posiadają również akcje firmy Dominion Energy: odpowiednio – 6,8%, – 8,6% i – 5,2%.

Japońska firma energetyczna JERA, największy na świecie nabywca LNG, posiada 25,7% udziałów w spółce Freeport LNG.

Źródło: https://www.startmag.it/energia/gnl-usa-aziende-azionisti/