Lekarski sąd kapturowy ponownie atakuje

Lekarski sąd kapturowy ponownie atakuje

W czwartek 5 marca o godzinie 11:30 i 12:15 odbędą się dwie rozprawy apelacyjne w Naczelnym Sądzie Lekarskim w Warszawie na ul. Jana Sobieskiego 110 przeciwko Katarzynie Ratkowskiej.

Jutro (czwartek, 5 marca) rozprawy odwoławcze dr Ratkowskiej w Naczelnym Sądzie Lekarskim. Warszawa, ul. Jana Sobieskiego 110 lok. 1AU (klatka I, domofon 110). Obecność licznej publiczności wysoce wskazana.

===================================================

Mariusz Jagóra Mar 3, 2026 mariuszjagora/lekarski-sad-kapturowy-ponownie-atakuje

Lekarskie sądy „kapturowe” nadal prowadzą zmasowany atak na medyków, którzy w czasie pandemii Covid-19 odważyli się krytykować patologiczne mechanizmy podejmowania decyzji, które nie miały nic wspólnego z medycyną opartą na dowodach naukowych i przeczyły podstawowej zasadzie etycznej lekarzy primum non nocere.

Głośnym przykładem takiego „polskiego polowania na czarownice” była sprawa dr Zbigniewa Martyki. Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej w Krakowie wniósł o ukaranie dr n. med. Zbigniewa Martyki obwiniając go o to, że: „publicznie propagował postawy antyzdrowotne poprzez publikację własnych poglądów i wypowiedzi niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną”. 19 grudnia 2022 r odbyła się tajna rozprawa, podczas której zapadł wyrok pozbawiający Dr Martykę prawa do wykonywania zawodu przez jeden rok. Dr Martyka opublikował w całości uzasadnienie wyroku – lektura tego dokumentu przeraża, ale też pomaga zrozumieć „logikę” śmietanki eksperckiej lekarzy i naukowców, dla których wprowadzenia zakazu chodzenia do lasów i parków oraz nakazu noszenia masek na powietrzu w czasie pandemii to rzetelna, uzasadniona, „aktualnie obowiązująca nauka”, choć nie oparta na dowodach. Sąd ubolewał, iż wypowiedzi Dr Martyki „były i nadal są szeroko komentowane i cytowane zachęcając do postaw antyzdrowotnych pomimo ewidentnej sprzeczności z podstawową, aktualną wiedzą medyczną”. Co prawda trudno powiedzieć, o jaką wiedzę sądowi chodzi – dr Martyka złożył wnioski dowodowe w postaci 700 badań naukowych (w tym tych najwyższej jakości, czyli randomizowanych oraz metaanalizy), które potwierdzają prawdziwość każdego z jego słów. Jednak skład orzekający nie ustosunkował się do tego ani jednym zdaniem, nie przywołał ani jednego materiału dowodowego, wyłączył nawet z rozprawy opinię przygotowaną przez „biegłego” Grzesiowskiego, aktualnego szefa GIS.

Innym głośnym przykładem był „proces” dr Sienkiewicz prowadzony przez tych samych wyznawców “nałóki” bawiących się w sędziów. Jednym z większych skandali tej kapturowej rozprawy było fakt, że ani biegli ani skład orzekający NSL nie odnieśli się nawet jednym zdaniem do przedstawionych przez dr Sienkiewicz 567 stron publikacji naukowych, które wcześniej NSL nakazał w trybie ekspresowym przetłumaczyć przez tłumacza przysięgłego za kwotę 40 000 zł. W tym samym czasie NSL przyjmował publikacje naukowe w języku angielskim od wyznaczonych przez siebie biegłych.

Teraz przyszedł czas na Katarzynę Ratkowską, lekarkę, która miała odwagę ostrzegać pacjentów o istnieniu niebezpieczeństwa poważnych powikłań po tzw. szczepionkach przeciw COVID-19, które wtedy wchodziły do użytku oraz leczyć pacjentów amantadyną, lekiem przeciwwirusowym, stosowany od 30 lat w leczeniu m.in. grypy, który ma również właściwości cenne dla układu nerwowego i jest stosowana w leczeniu choroby Parkinsona. Pani Ratkowska jest lekarzem psychiatrą i stosowała amantadynę w ramach swojej specjalizacji, w tzw. polekowych zespołach parkinsonowskich, miała więc doświadczenie w jej stosowaniu.

Sąd lekarski chce pozbawić doktor Katarzynę Ratkowską prawa do wykonywania zawodu lekarza na dwa lata. Podobnie jak w przypadku dr Sienkiewicz, sąd odmówił przyjęcia jako materiał dowodowy badań publikowanych w czasopismach naukowych nakazując Pani Ratkowskiej dokonanie tłumaczenia przysięgłego tych dokumentów. Nie ma to żadnego procesowego uzasadnienia poza chęcią dokuczenia lekarce. W procedurze sądowej należy odróżnić dokumenty w znaczeniu ścisłym (np. zaświadczenia lekarskie, akty stanu cywilnego, decyzje administracyjne) od materiałów dowodowych o charakterze naukowym (artykuł w „The Lancet”, „Nature”). Publikacja naukowa nie jest dokumentem urzędowym w rozumieniu art. 244 KPC czy odpowiednich przepisów KPK, wymagającym uwierzytelnienia przez tłumacz. Jest to źródło wiedzy specjalistycznej. W przypadku lekarzy – którymi są członkowie izby – język angielski jest standardem w nauce i medycynie (EBM – Evidence Based Medicine). Skład orzekający (lekarze!) posiada kompetencje do zrozumienia tekstu specjalistycznego w stopniu wyższym niż tłumacz przysięgły (filolog), który nie posiada wykształcenia medycznego i może błędnie przetłumaczyć specjalistyczne terminy medyczne.

Zgodnie z zasadą prawdy obiektywnej (art. 2 § 2 KPK w zw. z art. 112 ustawy), sąd ma obowiązek dążyć do ustalenia stanu faktycznego zgodnego z rzeczywistością. Odrzucenie kluczowego dowodu z badania naukowego tylko z powodu braku pieczęci tłumacza przysięgłego (przy jednoczesnym przedłożeniu tłumaczenia zwykłego lub posiadanej znajomości języka przez skład orzekający) może zostać uznane za naruszenie prawa do obrony oraz obowiązku wszechstronnego wyjaśnienia sprawy. Sąd, jeśli zależałoby mu na dojściu do prawdy, może na podstawie art. 193 § 1 KPK powołać biegłego lekarza danej specjalizacji, który w ramach swojej opinii dokona merytorycznej analizy zagranicznego piśmiennictwa.

Ale nie o prawdę w tym procesie chodzi. I nie chodzi tu o naukę, lecz o dyscyplinowanie i o uciszanie niepokornych lekarzy, którzy burzyli „konsensus naukowy”. Jak ujawnił w tweecie dr Basiukiewicz, kolejny z listy niepokornych lekarzy, który był oskarżony o postępowanie niezgodnie z etyką lekarską (rozumiane jako głoszenie niepoprawnych politycznie poglądów na temat pandemii koronawirusa), przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego Jacek Miarka wysłał 18 marca 2022 roku „instrukcję” do wszystkich sądów lekarskich jawnie sugerującą stosowanie jednolitej linii orzecznictwa dla spraw dotyczących wypowiedzi lekarzy „antyszczepionkowców”. W piśmie przewodniczący NIL zaleca zapoznanie się z opinią sporządzoną na potrzeby Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej oraz Naczelnego Sadu Lekarskiego przez „zespól znakomitych prawników, a dotyczącą granic prawa lekarzy i lekarzy dentystów do korzystania z wolności słowa.

Opinia ta została sporządzoną po to, żeby można było ją wykorzystywać w postępowaniach przeciwko lekarzom „wygłaszającym publicznie wielce szkodliwe dla środowiska lekarskiego i społeczeństwa, nieoparte na żadnych faktach poglądy antyszczepionkowe.” Jej celem jest opracowanie jednolitej linii orzeczniczej dla wszystkich sądów lekarskich. Portal patrzymy.pl napisał: „Wyraźnie zaznaczoną intencją w piśmie Przewodniczącego NSL, jest uciszenie każdego lekarza, który według tej opinii przekracza granice wolności słowa. Nie ma to nic wspólnego z niezawisłością i niezależnością sędziowską, nie ma to nic wspólnego z jednolitą linią orzeczniczą, to jest po prostu presja na składy orzekające i to rozesłana „hurtowo” do wszystkich sądów. Co więcej przy takiej „instrukcji” w zasadzie nie ma potrzeby dochodzić do prawdy materialnej i ustalenia stanu faktycznego, wszystko da się załatwić opinią „wybitnych prawników” i tym wszystkim jest oczywiście wyrok skazujący dla ‘lekarzy antyszczepionkowców’.”

Ostatecznie dr Basiukiewicz został uniewinniony w całości przez Sąd Lekarski przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie z „zarzutów prezentowania w ostatnich 2 latach poglądów niezgodnych z zasadami Etyki Lekarza”.

Jak będzie w przypadku Pani Ratkowskiej? Trudno powiedzieć – jej „niepokorność” była dubeltowa, bo nie tylko nie bała się mówić prawdę, ale brała udział w interwencji poselskiej Grzegorza Brauna w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH, która pokazała, że urzędnicy, z pełniącym obowiązki dyrektora na czele, wykazali się szokującym brakiem wiedzy. Po tej wizycie powstał dokument, zatytułowany “Interwencja w NIZP-PZH” (z maja 2023 r.) przygotowany przez zespół polskich lekarzy i badaczy, skierowany do Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. Dokument (naukabezcenzury.pl/interwencja-w-NIZP-PZH), który jest aneksem do wspomnianej interwencji poselskiej Grzegorza Brauna z września 2022 r., argumentuje, że szczepionki (określane jako eksperymentalne preparaty genetyczne) są niebezpieczne, powodują masowe zgony i ciężkie powikłania zdrowotne, i powinny być natychmiast wycofane. Opiera się na danych z oficjalnych źródeł, takich jak raporty Pfizer, FDA, EMA, VAERS, EudraVigilance, EuroMomo, ONS (UK) oraz badania niezależne.

Autorzy oskarżają instytucje zdrowotne o ignorowanie dowodów na szkodliwość szczepionek, mimo ich warunkowego dopuszczenia w UE i USA. Twierdzą, że preparaty te spowodowały setki tysięcy zgonów na świecie (potencjalnie zaniżone 100-krotnie z powodu niepełnego raportowania), wzrost ogólnej śmiertelności w krajach o wysokim wyszczepieniu (np. 5162% wzrost w Australii w 2022 r. vs. 2020) oraz że ponad 90% zgonów z COVID-19 dotyczy osób zaszczepionych. Podkreślają istnienie bezpieczniejszych alternatyw, takich jak iwermektyna, amantadyna, hydroksychlorochina i witamina D. Dokument wymienia liczne powikłania, w tym udary, zawały serca, zatorowość płucną, zapalenia autoimmunologiczne serca i mózgu, choroby neurologiczne, nowotwory, uszkodzenia układu odpornościowego, niepłodność, poronienia i martwe urodzenia. Dokument cytuje badania producenta szczepionek, w tym raport firmy Pfizer z lutego 2021 r. (ujawniony na mocy nakazu sądowego), dotyczący zgłoszeń o zdarzeniach niepożądanych po dopuszczeniu do obrotu, z którego wynika, że w ciągu kilku tygodni od podania szczepionki, Pfizer musiał zwiększyć zatrudnienie o 600 pełnoetatowych pracowników, aby sprostać rosnącej liczbie zgłaszanych zdarzeń niepożądanych. W ciągu 2 miesięcy firma oddała do dystrybucji nieco ponad 126 mln dawek, co skutkowało ponad 42 tysiącami zgłoszeń o zdarzeniach niepożądanych – w tym 1223 zgonami – to są dane za okres od grudnia 2020 do 28 lutego 2021! Skuteczne i bezpieczne.

Jak te represje ze strony lekarzy wobec innych lekarzy pogodzić z Kodeksem Etyki Lekarskiej? Lekarz przyrzeka w nim uroczyście „służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu, według najlepszej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek, nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego, strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych, stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić.

Pani Katarzyno – modlimy się za Panią [md]


Pacjent opłacalny, to pacjent chorujący do końca życia

Pacjent opłacalny, to pacjent chorujący do końca życia

6 lutego 2026

“My jesteśmy populacją, cywilizacją, zatrutą. Korzyść z chorób przewlekłych, czyli dożywotniego leczenia, jest tak ogromna, że im się to opłaca.

Nie opłaca im się przekierować nauki w tę stronę, żeby znaleźć przyczynę choroby i czynniki ryzyka, wyeliminować je i wyleczyć pacjenta tak, żeby był zdrowy do końca życia.

Toksyny w żywności, toksyny w powietrzu, toksyny, które są wiązane z technologiami medycznymi (…) toksyny pochodzenia niejatrogennego, czyli pochodzące z zaleceń współczesnej medycyny”.

_________________________________________________

Lekarze mówią to, co „trzeba” mówić, a nie to, co jest prawdą?

Z mediów społecznościowych:

czy lekarze powtarzają to,

co każe mówić rząd?

Lekarze mówią to, co „trzeba” mówić, a nie to, co jest prawdą?

pch24/lekarze-powtarzaja-to-co-kaze-mowic-rzad

(Fot. Pixabay)

Odwrócenie przez amerykański rząd piramidy żywieniowej wzbudziło wiele komentarzy. Jeden z nich zamieścił na platformie Twitter (X) Dawid Pałka, przedsiębiorca i inwestor. Autor nie skupił się na tym, czy tak zasadnicza zmiana zasad odżywiania się – odwrócenie ról diety wysoko-węglowodanowej (pieczywo, makarony, ziemniaki) na rzecz białka, nabiału i zdrowych, niewysokoprzetworzonych  tłuszczów – jest słuszna, czy nie. Zajął się natomiast postawą tak środowisk medycznych.

Tutaj najbardziej dla mnie szokujące [jest to], że po oficjalnym wydaniu tej decyzji przez ministerstwo, American Medical Association, czyli największa organizacja zrzeszająca lekarzy, stwierdziła, że to jest bardzo dobra zmiana, właściwa zmiana; że zdrowe jedzenie jest lekarstwem dla ludzi. Moje pytanie: to co, oni wcześniej o tym nie wiedzieli, to nie wynikało to z jakiegoś stanu wiedzy, z jakichś książek, z badań? Czemu się wcześniej nie odzywali? Czemu wcześniej nic nie mówili? Dopiero kiedy oficjalnie rząd to zaanonsował, to wtedy: „tak popieramy tą zmianę” – zauważył Dawid Pałka.

Według autora, ta sytuacja rzuca cień na wiarygodność gremiów, od których bardzo wiele zależy w kwestii zdrowia publicznego i indywidualnego osób polegających na rekomendacjach uznanych lekarzy.

No to z całym szacunkiem – jeśli tego typu organizacje lekarskie są na łańcuszku rządowych instytucji i ministerstw, to jak my mamy wierzyć w autorytet lekarzy? No bo, wiecie – przypominam się, ja nie jestem foliarzem, tak? –  i nie chcę tutaj mówić złych rzeczy, ale jeszcze kilka lat temu mieliśmy sytuację z pewną pandemią, kiedy oficjalne różnego rodzaju zgromadzenia lekarzy, konsylia mówiły nam pewne rzeczy zgodne z główną linią narracji rządowej – mówił przedsiębiorca.

Czyli co? Faktycznie tak jest? Lekarze mówią to, co „trzeba” mówić, a nie to, co jest prawdą? A jeśli zmienia się główny nurt i główny przekaz, to wtedy zmieniają tą narracje? No bo jak mamy to inaczej, właściwie interpretować? Wytłumaczcie mi to, proszę – poprosił swoich czytelników Dawid Pałka.

=======================

mail:

Przecież dupki, którym kazano wymyślić 'klimatologię” i „groźny efekt cieplarniany”, [a przecież mamy geofizykę i w niej np. meteorologię], też od swego początku powtarzają bzdurne slogany, a nikt ich na razie nie wsadził do więzienia…

Medycyna: Fikcyjne recepty, lewe faktury i miliony z NFZ.

Fikcyjne recepty, lewe faktury i miliony z NFZ. Zatrzymano podejrzanych w aferze lekowej

30.07.2025 https://www.tysol.pl/a144389-fikcyjne-recepty-lewe-faktury-i-miliony-z-nfz-zatrzymano-podejrzanych-w-aferze-lekowej

Centralne Biuro Śledcze Policji, we współpracy z Prokuraturą Okręgową w Zielonej Górze i Narodowym Funduszem Zdrowia, rozbiło zorganizowaną grupę przestępczą, która w ciągu zaledwie dwóch lat wyłudziła co najmniej 82 miliony złotych z publicznego systemu ochrony zdrowia.

W proceder zamieszani byli lekarze, farmaceuci oraz przedsiębiorcy z branży medycznej. Jak ustalono, wystawili niemal 40 tysięcy fikcyjnych recept, często na nieistniejących pacjentów. Ceny składników do leków były zawyżane, a pieniądze z refundacji trafiały na konta powiązanych firm i osób. Jak twierdzą śledczy, to jedna z największych afer lekowych w historii.

Areszty, zarzuty i policyjna obława

W ramach skoordynowanej akcji CBŚP, Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze oraz Narodowego Funduszu Zdrowia zatrzymano 21 osób – wśród nich lekarzy, właścicieli i pracowników aptek, a także osoby prowadzące firmy z sektora ochrony zdrowia.

Zatrzymani zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i oszustw na wielką skalę.
Sąd Rejonowy w Zielonej Górze zdecydował o tymczasowym areszcie dla ośmiu podejrzanych. Wobec reszty zastosowano m.in. dozory policyjne, poręczenia majątkowe, zakaz kontaktów i zakaz opuszczania kraju.

Fikcyjne recepty, lewe faktury i miliony z NFZ. Zatrzymano podejrzanych w aferze lekowej

Schemat działania był prosty, ale skrupulatnie dopracowany. Grupa wystawiała fikcyjne recepty, według ustaleń śledczych było ich blisko 40 tysięcy. W wielu przypadkach pacjenci, na których wystawiano dokumenty, nigdy nie istnieli.

Ceny składników do leków recepturowych były zawyżane, a refundacje wypłacane z NFZ wędrowały prosto na konta powiązanych osób i firm.

Śledztwo wykazało, że oszuści nie szczędzili wysiłku, by stworzyć pozory legalności – w proceder zaangażowano osoby z doświadczeniem w branży medycznej, co utrudniało wykrycie przestępstwa. Co więcej, cała operacja trwała nieprzerwanie od września 2022 roku aż do końca 2024 roku.

 Zegarki, złoto, samochody – życie na koszt podatników

Z pieniędzy wyłudzonych z NFZ przestępcy finansowali swoje luksusowe życie. Kupowali złoto, ekskluzywne zegarki, biżuterię i drogie auta.

W trakcie przeszukań zabezpieczono mienie o łącznej wartości ponad 2,5 mln zł. Akcja objęła kilkadziesiąt nieruchomości na Mazowszu i Pomorzu, przy udziale inspektorów farmaceutycznych z Gdańska i Warszawy oraz Generalnego Inspektora Informacji Finansowej.

Śledczy zapowiadają kolejne zatrzymania, a całe śledztwo nazwano efektem żmudnej, wielomiesięcznej pracy wielu instytucji.

Medyk w Berlinie. Lekarz miał „dla przyjemności” zabić co najmniej 15 osób

Szok w Berlinie. Lekarz miał „dla przyjemności” zabić co najmniej 15 osób

16.04.2025 https://www.tysol.pl/a138835-szok-w-berlinie-lekarz-mial-dla-przyjemnosci-zabic-co-najmniej-15-osob

Berliński lekarz opieki paliatywnej jest podejrzany o zabicie co najmniej 15 osób. Wcześniej zakładano, że zabił cztery osoby. Po przeprowadzeniu szerszych dochodzeń berlińska prokuratura przyjęła, że ofiar jest co najmniej 15 – poinformował w środę rzecznik urzędu. Ofiar może być jeszcze więcej.

Uśmiercał seniorów dla… przyjemności

40-latek miał zabić 12 kobiet i trzech mężczyzn w okresie od września 2021 r. do lipca 2024 r. Ofiary były w wieku od 25 do 94 lat – podał portal tygodnika „Spiegel„.

Oskarżony lekarz opieki paliatywnej przebywa w areszcie od sierpnia 2024 roku. Wtedy prokuratura zakładała, że były cztery ofiary. W toku śledztwa, które obejmowało również ekshumację ciał i ich badanie przez patologów sądowych, liczba domniemanych ofiar wzrosła: najpierw do ośmiu, potem do 10. Obecnie śledczy uważają, że jest ich co najmniej 15. Liczba ta może wzrosnąć w miarę kontynuowania śledztwa. Prokuratorzy twierdzą, że medyk uśmiercał seniorów dla… przyjemności.

Sposób działania mordercy

Oskarżony miał podawać swoim ofiarom środek znieczulający, a następnie środek zwiotczający mięśnie bez ich wiedzy i zgody. Ten drugi miał prowadzić do paraliżu mięśni oddechowych, a tym samym do zatrzymania oddechu i śmierci w ciągu kilku minut – informuje „Spiegel”.

Dochodzenie zostało wszczęte w związku z pożarami, które lekarz miał wzniecić w celu zatuszowania zabójstw.

Z Berlina Berenika Lemańczyk (PAP)

Lekarze zabili Felka. Chirurdzy rozebrali na części Marcina [28 lat]. Medycy odpowiedzialni za 230 000 nadmiarowych zgonów w Polsce. Jaki lekarz zabije mnie, i czy w ramach „terapii daremnej”?

Lekarze zabili Felka. Chirurdzy rozebrali na części Marcina [28 lat]. Medycy odpowiedzialni za 230 000 nadmiarowych zgonów w Polsce. Jaki lekarz zabije mnie, i czy w ramach „terapii daremnej”??

Mirosław Dakowski

O zamordowaniu chłopczyka, Felka w szpitalu w Oleśnicy chyba wszyscy wiemy.

Natomiast Marcin był młodym, bardzo dobrym sportowcem. Uległ ciężkiemu wypadkowi podczas uprawiania sportu we Włoszech. Tam lekarze bardzo szybko orzekli o tak zwanej „śmierci klinicznej” i zawiadomili rodzinę w Polsce. Rodzina jest dynamiczna, więc część poleciała natychmiast do Włoch, by przetransportować Marcina do Polski. Druga część, a było to w czasie weekendu, znalazła jakoś profesora Talara, który wyprowadza takie przypadki, często na pełne zdrowie, i wybłagali go, by przyjął Marcina do swojej przepełnionej kliniki. Profesor zgodził się. Ale lekarze i dyrekcja szpitala we Włoszech nie zgodziła się na oddanie tak cennego pacjenta. Rodzina sprawę przegrała, a liczne zdrowe narządy Marcina poszły, zapewne za niebagatelną cenę, na przeszczepy.

Te i podobne poszczególne sprawy to nie są oddzielne, odosobnione przypadki, czy „wypadki przy pracy”.

Również przypadkowe nie jest to wszystko, ta CAŁOŚĆ. Widzimy, że to wszystko dzieje się na skutek uporczywego wykonywania dalekosiężnego planu „tych z góry”.

Czemu większość medyków cichutko zgadza się na „procedury” zamiast uczciwych diagnoz i leczenia? Czemu przyjmowali ogromne pieniądze „kowidowe”? Za przyszłe milczenie?

Już dawno przy nauczaniu młodych medyków usunięto przysięgę Hipokratesa.

Oto ona:

Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy. Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie.

Młodzi lekarze nie wiedzą nawet co to jest. Spotkałem taki przypadek.

Od przeszło pół wieku usunięto z nauk medycznych sprawdzone przez tysiąclecia ziołolecznictwo.

W tym czasie nastąpił wielokrotny wzrost ilości najróżniejszych szczepionek, w tym niektórych stosowanych przymusowo tuż po urodzeniu. Podam jeszcze jeden z wielu przykładów absurdów. Mianowicie chodzi o wmuszanie w dziewczynki, a czasem nawet w chłopców szczepionki przeciwko rakowi szyjki macicy. Tymczasem jak wiadomo, a na pewno wiadomo lekarzom, rak szyjki macicy dotyka tylko starych, zużytych prostytutek.

Obserwujemy tendencję wybijania, wymordowywania „niepotrzebnych”, w tym ludzi z zespołem Downa.

I widzimy już chyba wszyscy, że cała medycyna światowa idzie śladami Hitlera i jego zbrodniczej eugeniki. Tylko że teraz już się tego nie wstydzą i robią to zupełnie jawnie.

W Polsce pracuje ponad 140 000 lekarzy z dyplomami [163,2 tys. wg GUS]. Ogromna ich ilość ma już tytuły doktorskie a nawet profesorskie.

Tymczasem zwykli ludzie zaczynają się ich bać, często panicznie.

Rozmawiałem ze znajomą starszą panią o zdrowiu i szpitalach. Ona nie czytuje mojej strony ani portali podobnych, nie jest więc przez nas indoktrynowana.

Ona gorąco ostrzega mnie przed lekarzami i szpitalami. Skąd pani to wie?

Przytacza losy i opowieści licznych znajomych, losy chorych i ich zupełnie niepotrzebne cierpienia i śmierci.

O tych sprawach pisałem, np. tu: Powinniśmy przywrócić swoim rodzinom lekarzy domowych. Możemy.

Sprawa covida.

Wiemy że było ponad 230 000 nadmiarowych zgonów. Ministerstwo Zdrowia i oficjele medyczni ostro blokowali stosowanie tanich, skutecznych środków przeciwko kowidowi [na przykład amantadyna doktora Bodnara].

Tępili – i tępią – uczciwych i skutecznych lekarzy. A sami są dalej bezkarni – i na decydujących stanowiskach [np. Grzesiowski]

Skąd jednak taka barania bierność w środowisku lekarskim?

Znajomy ordynator, przysyłający mi uczciwe artykuły na temat covida i podobnych chorób, dopiero na explicite zadane pytanie o „terapie daremne” odpowiedział, że tak, że od dwóch lat Narodowy Fundusz Zdrowia zaleca czy nakazuje to postępowanie. [O tym szerzej tu: W łapach humanistów II. „Protokół terapii daremnej”. ]

A czemu ty, Ordynatorze, nie podniosłeś głosu wtedy, przed dwoma laty? Czemu nie protestujesz teraz? Czy wy – ponad 140 000 medyków jesteście w letargu, że nie protestujecie, nie organizujecie się w skuteczne związki? Podkreślam skuteczne, bo nieskuteczne nie mają sensu.

Czemu nie protestujecie wielkim głosem i wielkim tłumem?

Morturi tu, te salutant!