Lekarze na kowidowym froncie. Wydaliśmy na kowida ponad 28 miliardów więcej niż normalnie.

Dziś będzie o lekarzach i od razu muszę zaznaczyć dwie rzeczy. Po pierwsze znam ich bardzo wielu i o tych co znam nie mogę złego słowa powiedzieć. Ale to wcale nie znaczy, że u nich się dobrze dzieje, gdyż nie jestem zwykły widzieć tylko to i wiedzieć tylko o tym, czego sam wyłącznie doświadczyłem. Po drugie – nie za często zdarza mi się zaglądać do cudzych kieszeni, ale w przypadku czegoś co jest traktowane jak służba, lecz wynagradzane z publicznych środków, robię sobie wyjątek.

Od dawna uważałem, że polscy medycy zarabiają za mało. Że muszą dobrabiać, wchodząc w system szarości, czyli współtworząc go, gdzie czasami trudno rozróżnić co jest praktyką prywatną a co jest robione w sferze państwowej. Oddziały szpitalne to często prywatne folwarki ordynatorów z podległościami jak w średniowiecznej hierarchii typu suweren-wasal. Tak było od dawna, naród-pacjent się do tego przyzwyczaił, odtwarzając siłą rzeczy narzucone mu reguły gry. Pojawiły się dwie alternatywne rzeczywistości: prywatna i państwowa i co zamożniejsi nigdy nie przebywali w tej drugiej, żyjąc w pewnej nieświadomości, co do realiów, dopóki nie było tak ciężko, że system prywatny, co ma w zwyczaju, nie przesyłał do systemu publicznego co cięższych (i droższych) przypadków.

Kowid zrównał te obie sfery. Biedny czy bogaty (z małymi wyjątkami, patrz: Janda) równo został potraktowany przez system. Na początku ten nagle zdemokratyzowany lud nawet bił brawo po balkonach Kwarantanny Pierwszej. Pamiętam (nie mogę znaleźć w internecie kopii) nawet jak kompletnie bezradna wtedy Unia Europejska (gdzież te czasy zamienione na kowidową butę, pamięta kto?) miała dzień bicia brawek nawet u siebie na sali obrad. Biliśmy brawo na wyrost, w podzięce, że cały system zadziałał (?) i w nadziei, że ktoś stoi na straży. Czy stał – to już osobna sprawa.

Wiele krajów rozpoczęło swoje strategie kowidowe, gdzie system zdrowia był jednocześnie narzędziem, ale i granicą wyznaczającą progi wydolności podjętych działań. Główny problem z lekarzami był taki, że – pomijając strategie władz państwowych – do ich uzasadnienia wytaszczono przed ekrany ludzi w fartuchach, i to na nich w dłuższej perspektywie padła społeczna odpowiedzialność za działania kowidowe w obszarze zdrowia publicznego. To nie tylko niesławna Rada Medyczna, ale i wielu lokalnych „bohaterów” wygenerowanych przez zaciąg kowidowych celebrytów, którzy mieli ewidentny ciąg na szkło. A że z mediami jest tak, że trzeba codziennie budować napięcie od nowych progów, mieliśmy do czynienia z eskalowaniem narracji ze strony uznanych sław lekarskich. A ci odwrotnie niż w znanym wierszyku przestraszali, tumanili, by w końcu – śmieszyć. I wszystko to poszło na konto medyków.

System zdrowia się zamknął, głównie z powodu procedur, ale i przyjęcia przez środowisko wygodnej formuły teleporad, co oznaczało, że aby się leczyć trzeba było być zdrowym. Przypadek ciężki, gdyż i sam system nie dawał jasnych wytycznych JAK i CZYM leczyć pacjenta. Zwłaszcza na podejrzane wyglądało sekowanie wszelkich potencjalnych i istniejących lekarstw, których można było użyć, a co najmniej spróbować. Mieliśmy więc do czynienia z sytuacją zero-jedynkową: „leczenie” teleporadą albo szpital, a tam i tak nie leczono, tylko czekano czy pacjentowi zaskoczy układ odpornościowy, z rezerwą respiratorową w tle. Do tego doszły okrutne praktyki związane z testowaniem przy przyjęciu do szpitala i nieszczęście gotowe. Doszło do nadmiarowych zgonów na niespotykaną skalę i zaniku społecznego szacunku do lekarzy. Jak do tego dodać „ustawę o dobrym samarytaninie”, która de facto zdejmowała z medyków odpowiedzialność za swoje błędy, głównie zaś zaniechania, to można było zobaczyć, że i struktura, i pojedynczy lekarze nie wytrzymali ciśnienia. Ciśnienia pokusy.

W internecie zaczęły krążyć całe zestawy filmików jak to się na oddziałach kowidowych (z nudów?) bawi personel, jednocześnie wylewając krokodyle łzy swoich medialnych przedstawicieli, jak to jest trudno i że ludzie (coraz bardziej niefrasobliwi) umierają. Aż przyszła szczepionka. Okazało się, że jedyne lekarstwo (?), w dodatku aplikowane (czego się nie robi) w trakcie pandemii. I to już właściwie zakończyło sprawę kwestii leczenia czymkolwiek. Medycy stali się gremialnie ambasadorami szczepiennej dobrej nowiny. Choć zaraz okazało się, że procent niezaszczepionego personelu jest zaskakująco spory, i to w wielu „rozwiniętych” krajach. Tam władza obostrzeniami i wywalaniem z pracy chciała przymusić do szczepień ten, świadomy przecież jak nikt inny, element ale poszło źle. Zwolniono tysiące lekarzy, np. w USA i Wielkiej Brytanii, system się bez nich kompletnie załamał i trzeba było władzom ugiąć karku i przyjąć ich z powrotem.

Ostatnio wyszły

kolejne kwiatki. Pieniądze. Wcześniej o tym taktycznie nie mówiono. Była służba, misja, ba – niech im tam się płaci, mamy wirusa wszędzie a oni na pierwszym froncie. Pomijam czy tak bardzo na pierwszym froncie. Idzie bowiem równolegle z falami pandemicznymi inna fala. Kiedy ta pandemiczna opada powstają pomysły, żeby chociaż wtedy odejść od dodatków kowidowych dla służby zdrowia. Wtedy (zawsze) podnosi się, szybko tłumiony pieniędzmi, postulat ze strony środowisk medycznych, że jak nie będą płacić to nie będziemy leczyć. Bo się boimy. Pomijam kwestię misji, ale okazuje się, że jak się zapłaci, to wirus nie taki straszny. Że ginie po 16.00, kiedy magicznym sposobem lekarz państwowy przeradza się w praktykę prywatną. Ale chciałem przypomnieć, że w takim kontekście to pacjent ma poczucie, że płaci tyle samo, zaś usługę ma gorszą i jeszcze go wyśmiewają ludzie w fartuchach przed ekranami, że debil się za późno zgłosił. Ale czy pacjent płaci tyle samo?

No niby składka jest ta sama (niektórym wzrosła w ramach Nowego Ładu, żarcik taki, głupi) ale czy służba zdrowia dostaje tyle samo? No nie:

Wydaliśmy na kowida ponad 28 miliardów więcej niż normalnie, nie chcę nawet – nie tu miejsce – dywagować czy sensownie. To znaczy, czy przyniosło to dobry efekt, bo pieniądze to jedno, a zaangażowanie (patrz obniżona bezkarność w ramach „dobrego samarytanina”) i procedury to drugie. Chodzi o strukturę, czyli ZA CO płacimy więcej. Popatrzmy: za przekształcenie oddziału na kowidowy (duża kasa i to od razu do decydentów), ale zejdźmy niżej – do personelu: POZ dostaje dodatek za wymazanie kowida, szpital za podpięcie do respiratora, czy za wypisanie aktu zgonu. I w przypadkach jednostkowych mamy takie kwiatki, gdzie np. pacjent z ostrym zapaleniem wyrostka, bezobjawowo pozytywny jest pacjentem liczonym (i traktowanym) jak kowidowy.

Ten system działa tak, jak ktoś celnie opisał na podstawie analogii do samochodu: „Znacie warsztat samochodowy który ma większy zysk gdy nie naprawia samochodów i dostaje dodatkowe pieniądze jak uda mu się przetrzymać pojazd na warsztacie bez naprawy a bonus jak uda się je zezłomować? Ja też nie. To czemu lekarze tak właśnie mają”.  

Ja wiem, że nasza służba zdrowia stoi już na emerytach, którzy wcale nie muszą. Nie wiem czy do tak ważnej kontynuacji działalności zawodowej zmusza ich sytuacja materialna czy posłannictwo. Pewnie i to, i to. Ale moim zdaniem system jest korumpowany i poddaje się temu bez żalu. Kiedy władza dochodzi do konstatacji, że idzie (trzeba wywołać – niepotrzebne skreślić) jakaś fala, to system wie co robić. Skieruje większe ilości pacjentów na testy (wystarczy tylko zmienić wytyczne), te automatycznie wyprodukują „skoki” zakażeń, bo im częściej mierzymy tym częściej wychodzi prawda, że większość z nas to przeszła.

To z kolei generuje falę w szpitalach, którą też można (ostatni widzieliśmy ten proceder) łatwo wykazać jako falę niezaszczepionych płaskoziemców, potem mamy już szpitalne procedury, nie chcę nawet myśleć, żeby stymulowały one szybsze kładzenie pod respirator. W końcu klasyfikacje pacjentów Z kowidem jako absolutnie zakaźnych, na opisie zgonów NA kowid skończywszy. Każdy z tych etapów jest bodźcowany finansowo. Stąd się potem biorą takie kwiatki, jak w Wadowicach, gdzie lekarz zarobił ponad pół miliona w 10 miesięcy.

Jeszcze raz – ja jestem za tym, żeby lekarze zarabiali porządnie. Piszę to również we własnym interesie. System zdrowia i przed kowidem był bardzo drogi, z czego niewiele ściekało do medyków, stąd budowa alternatywnego systemu opieki, drugi raz za pieniądze pacjentów. Ale te zostały jeszcze dodatkowo zdublowane.

I co dostaliśmy w zamian? Kowidozę, rzecz jasna. Inne, tańsze w procedurach jednostki chorobowe – poznikały. Jeśli za tym idą państwowe pieniądze, to system sam wie co robić. Ma interes, by kowid falował i by ta zabawa trwała bez końca.

Jerzy Karwelis https://dziennikzarazy.pl/22-01-lekarze-na-kowidowym-froncie/

22 stycznia, dzień 691.

Watykan: Dwóch „covidowych apostołów” po trzech szprycach – zarażonych.

Watykański Sekretarz Stanu, Pietro Parolin, i jego zastępca, arcybiskup Edgar Peña Parra, dwaj sztywni apostołowie Covid, przeszli testy na COVID-19 z pozytywnymi wynikami, donosi Edward Pentin.

Parolin wykazuje objawy. Obaj otrzymali trzy szczepionki Covid.

Watykan Franciszka jest sztywnym reżimem Covid, który narzuca przymusowe szczepienia. Parolin i Peña są w stałym kontakcie z Franciszkiem.

#newsSxgufbvykw

https://gloria.tv/post/b8vyxCpCEtoQ2UJjFWfMiGxoQ

Cejrowski: Covidowe TEORIE SPISKOWE okazały się prawdziwe [VIDEO]

Wojciech Cejrowski, podróżnik z Kociewia, który obecnie mieszka na ranczu w USA, opowiadał w radiu Wnet o teoriach spiskowych, które okazały się prawdą.

– Oglądałem kilka dni temu, przechodząc do Ameryki płynnym krokiem, zestawienie teorii spiskowych z zeszłego roku bądź sprzed dwóch lat, teorii spiskowych, które w tej chwili są oficjalną wykładnią – powiedział Wojciech Cejrowski w Radiu Wnet.

Podróżnik zastanawiał się, czy Joe Biden zostanie zbanowany na FB, tak jak setki innych stron, które głoszą teorie spiskowe, bo „w tej chwili Biden sieje te teorie jako oficjalną wykładnię razem z drem Faucim”.

Podróżnik zaczął wymieniać teorie spiskowe, które ostatecznie okazały się prawdą. – Już przyznali, że [koronawirus] pochodzi [z Wuhan] – powiedział Cejrowski.

Kolejna teoria, którą wymienił podróżnik z Kociewia to „maski na pysku”. Cejrowski stwierdził, że „w Afganistanie mają lepiej, bo tylko kobieta ma zasłaniać twarz, a mężczyźni nie muszą”.

– Tutaj też CDC uznało, że rzeczywiście te maseczki […] powiedziała, że jak ktoś zakłada taką maseczkę, to jest jak ozdoba na twarzy –
powiedział podróżnik. – To nic nie daje. To daje psychologicznie lepsze samopoczucie i dlatego wylansowaliśmy maski.

– Kolejna teoria spiskowa, że od noszenia masek ci się jęczmienie pod oczami będą pojawiały, bo wydychasz nie w tę stronę […] i przeróżne tego typu choroby skórne pod maską – przywołuje Cejrowski.

– To też było tępione. Lekarze tracili pracę z tego powodu, a dzisiaj „a nie noście tych masek, bo to ozdoba na twarzy, a w dodatku szkodliwa” – mówił podróżnik.

Słynny Kociewiak podał także przykład oficjalnych przewidywań, które z kolei okazały się nieprawdziwe.

– 23 grudnia we czwartek na Polsacie podano informację płynącą ze źródeł oficjalnych, że
w ciągu 4 tygodni do szpitali może trafić 1 milion osób. No i co? Trafił? Nie trafił – powiedział Cejrowski.

Podróżnik uznał takie strasznie przed wigilią za „bardzo nieodpowiedzialne” i stwierdził, że „taki ekspert powinien wylecieć z roboty”.

Światowa manipulacja danymi o „zmarłych na Covid-19” coraz bardziej widoczna. Przejście do kolejnego etapu resetu ludzkości.

Według najnowszych brytyjskich danych rządowych, podczas tzw. pandemii koronawirusa zmarło o wiele mniej osób „na Covid-19” niż podawały media, a nawet oficjalne raporty.

Opublikowane właśnie dane, pochodzące z Narodowego Biura Statystyk (Office for National Statistics – ONS), których ujawnienie zostało wymuszone w ramach ustawy o jawności informacji (Freedom of Information – FOI), jednoznacznie pokazują, że w Anglii i Walii „na kowid” zmarło, w ciągu niemal dwóch lat sześć tysięcy osób.

W akcie zgonu osób zmarłych pomiędzy 1 lutym 2020 roku a 31 grudniem 2021 roku, jako pojedynczy powód śmierci wpisano „Covid-19” u 6183 osób. Przyglądając się jeszcze dokładniej opublikowanym danym wynika z nich, że w ciągu niemal 2 lat „na koronawirusa” zmarły 833 osoby poniżej 63 roku życia, a poniżej 40 roku życia – 111 osób.

Czyli, dla zmarłych rocznie 400 osób w wieku produkcyjnym, zamknięto całą gospodarkę, pozamykano wszystkich ludzi w domach, rozpętano panikę, wprowadzono absurdalne restrykcje, nienaukowe „środki ochronne” i wmówiono społeczeństwom niebezpieczeństwo „koronawirusa”.

Testuj, testuj, będzie więcej…

Przypomnijmy, że osoby „zmarłe na Covid-19” zaklasyfikowano do tej kategorii na podstawie testów, które już w swych założeniach nie mogą służyć do celów klinicznych, a dodatkowo w praktyce były ustawiane na poziomy replikacji przekraczające wszelkie normy. (Np. w Wielkiej Brytanii powszechnie stosowano w testach RT-PRC wskaźnik multiplikacji CR powyżej 40, a już przy poziomie 26 każdy wynik jest fałszywy i wykrywa albo szumy instrumentu, a w najlepszym przypadku fragmenty jakiegokolwiek patogenu występującego w nosogardzieli, np. po przebytym nawet kilka tygodni wcześniej katarze.)

Patrząc jeszcze głębiej w opublikowaną statystykę widzimy, że w ciągu dwóch lat zmarły „na Covid” 3 osoby w wieku do 19 lat (w tym jedno dziecko w wieku poniżej roczku).

I z tego tytułu „autorytety medyczne” oraz rządowi „specjaliści” nawołują do wyszczepiania dzieci i młodzieży! Przeciwko chorobie, która nawet według oficjalnych statystyk jest niemal niegroźna, zaś każde wyszczepianie, a tym bardziej eksperymentalnym preparatem zwanym „szczepionką przeciwko Covid-19” niesie ze sobą znacznie większe skutki śmiertelne i powoduje więcej następstw chorobowych niż rzekome zagrożenie „koronawirusem”.

Grypa groźniejsza niż „koronawirus”

Warto również przypomnieć, że według np. British Medical Journal „grypa sezonowa zabija w Anglii i Walii corocznie do 25 tysięcy osób” (BMJ Dec 2, 2006), zatem porównując tę liczbę ze statystycznymi zgonami 3 tysięcy osób rocznie „na Covid-19”, to „koronawirus” wygląda na niegroźną falę grypową.

Tym bardziej, że nie zastosowano, ani środków prewencyjnych (witamina D, świeże powietrze, ruch, prawidłowe odżywianie), ani wczesnego leczenia ogólnie-dostępnymi, tanimi lekarstwami (jak np. znana od 40 lat Iwermektyna czy znana od 70 lat Hydroxychloroquina – oba lekarstwa rekomendowane przez Światową Organizację Zdrowia i aplikowane miliardy razy na świecie, lecz w początkach tzw. pandemii po prostu administracyjnie zakazane). Gdyby zastosowano prewencję i wczesne leczenie oraz w przypadku hospitalizacji nie stosowano „lekarstw” w rodzaju Remdesiviru – silnej trucizny – to można spodziewać się, że liczba ofiar spadłaby może i 20-krotnie, do 100-200 osób rocznie.

Source: Office for National Statistics – „COVID-19 deaths and autopsies Feb 2020 to Dec 2021”. Release date: 17 January 2022

Coraz bardziej przejrzyste dane wyłaniające się po latach propagandy rządowej i medialnej  – tak w Wielkiej Brytanii, jak i we wszystkich krajach świata – pokazują, że społeczeństwa były nie tylko trzymane zdala od prawdziwych faktów i liczb, ale były celowo, świadomie i z premedytacją oszukiwane.

 Medialne wytwórnie informacji

Jednym z zasadniczych elementów stworzenia psychozy społecznej było medialne zrównanie liczby „zakażeń”, najczęściej na podstawie tzw. testów (choć bywało że i bez nich), z autentycznymi zachorowaniami. W odniesieniu do zachorowań najczęściej dotyczyły one przypadków chorobowych z symptomami przypominającymi sezonową grypę, zaś w innych przypadkach zdegenerowane środowiska lekarskie zaczęły je przypisywać „kowidowi” powiększając statystykę a przy okazji i wpływy do budżetów szpitali. Zrównano „zakażenia” z medycznym terminem przypadku (case), który zaczęto używać ze zmienioną definicją. Epatowano widzów na całym świecie nadawanymi non-stop histerycznymi programami wtłaczającymi kłamstwa i to w zadziwiającym stopniu globalnie zsynchronizowanymi w treści i formie.

Prym w tych medialnych manipulacjach wiodły główne agencje informacyjne, z Thomson Reuters i BBC na czele. Oprócz tych trujących źródeł, wielką rolę odegrał „licznik przypadków” prowadzony przez Worldmeters, firmę o tajemniczych powiązaniach i nieznanych sposobach przetwarzania informacji o „przypadkach koronawirusa” na świecie. Na początku tzw. pandemii strona internetowa Worldometers plasowała się w pierwszej dwudziestce najbardziej odwiedzanych stron na świecie (wliczając do tej klasyfikacji takie strony jak Google, Apple, Microsoft i cały gąszcz stron pornograficznych). Z kolei wiele „naukowych modeli”, w tym słynne modele mające przewidywać rozwój wydarzeń opracowywane przez „renomowany” uniwersytet Johns Hopkins University w Baltimore, jak również rządowe strony wielu państw prezentujących swoje „obliczenia” porównawcze (co robiły np. Wielka Brytania czy Hiszpania) były oparte na licznikach Worldometers.

Oprócz zupełnie niekompatibilnych źródeł tworzenia liczników, nieznanych działaniach algorytmów czy – oczywiście zawsze możliwej – manualnej manipulacji, inną kwestią jest brak jednoznaczności nawet w oficjalnych danych poszczególnych państwowych statystyk. Gdy jedne rządy opierały swoje dane na niejednoznaczych „zakażeniach”, inne brały pod uwagę jedynie przypadki potwierdzone przez lekarzy, a jeszcze inne uwzględniały inne wskaźniki. Te zupełnie nieporównywalne dane spływały z różnych krajów w różnym tempie i bardzo często były kumulowane na najniższych szczeblach (np. jednym razem jako dane dzienne, innym razem jako tygodniowe), by potem podsyłane jeszcze wyżej i jeszcze bardziej przetasowane i pomnożone, wreszcie zostały wyssane przez takie fabryki informacji jak Worldometer, które prezentowane w telewizjach straszyły widzów, a nawet samych demiurgów informacji.

Jeden etap za nami, nadejdzie kolejny

Wykonawcy pandemicznych rozkazów płynących – z dotychczas nie do końca odkrytych źródeł – zaczynają dzisiaj przebąkiwać o „nieścisłościach”, politycy zaczynają wycofywać się z narzuconych restrykcji, niektóre tzw. autorytety medyczne i inni propagandyści zaczynają usprawiedliwiać się z wypowiedzianych słów – wszystko to wskazuje na przejście do kolejnego etapu resetu ludzkości. Na tym właśnie wprowadzanym etapie doświadczymy kilkumiesięcznego uspokojenia społeczeństw, które otrzymają kontrolowaną swobodę i w wirze zmieniającego się świata oraz spragnionych rozrywek szybko zapomną o pandemicznej przeszłości, a wtedy nadejdzie jeszcze większa „plaga”, zresztą już teraz zapowiadana przez Wielkich Manipulatorów.

Wraz z nią wprowadzone mają być kolejne etapy przebudowy świata, z cyfrową walutą, cyfrową identyfikacją, kontrolą i monitoringiem oraz skutecznym ograniczeniem internetowej ekspresji.

Jeśli pozwolimy na to ułaskawiając obecnie rządzących i wszystkich winnych dotychczasowych zbrodni. No i jeśli w międzyczasie globalni planiści nie zdecydują się na rozpętanie wojen.

Oprac. www.bibula.com 2022-01-22 na podstawie: Office of National Statistics

zanim przyjmiesz jeden z TYCH preparatów.

https://www.bitchute.com/video/ytMjvl5SJLIE/

Film dokumentalny o sytuacji, w jakiej znalazł się świat.W ramach projektu 'Planet Lockdown’ przeprowadzono wywiady z wieloma osobami – epidemiologami, naukowcami, lekarzami, prawnikami, analitykami finansowymi, aktywistami, duchownymi, politykami, mężami stanu.

W niniejszym filmie wykorzystano zaledwie fragmenty tych wywiadów, ich pełna lista znajduje się tutaj:

https://planetlockdownfilm.com/full-interviews/https://rumble.com/user/planetlockdown

Niech ci ludzie, mający odwagę walczyć o Prawdę wbrew wszelkim przeciwnościom, inspirują nas wszystkich do tego samego.Strony projektu 'Planet ockdown’

:https://planetlockdownfilm.comhttps://t.me/PlanetLockdownhttps://rumble.com/user/planetlockdownMK

Korona-protest w Lublinie. „Stop z medyczną inkwizycją”, „Norymberga dla zbrodniarzy”.Mocne słowa ratownika medycznego.

W Polsce odbył się kolejny protest przeciwko segregacji sanitarnej i obowiązkowi szczepień. Tym razem manifestanci przeszli ulicami Lublina. Z mocnym przekazem do protestujących zwrócił się ratownik medyczny.

Protest odbył się pod hasłem „Stop przymusowi szczepień, biedzie i bezprawiu”. Zorganizowali go przedstawiciele Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP.

Uczestnicy zebrali się przed lubelskim zamkiem z transparentami, gdzie odbyły się przemówienia, a następnie przemaszerowali pod lubelski Ratusz.

Protest w Lublinie. Wypowiedź ratownika medycznego

Jednym z przemawiających był Robert Oleniacz, ratownik medyczny, którego zwolniono z pogotowia ratunkowego w Lublinie. Oto, co miał do powiedzenia:

Jestem ratownikiem medycznym, 10 lat pracowałem w tym mieście jako ratownik medyczny. Nie możecie mieć za złe innym ratownikom, którzy są tutaj na marszu również, przebrani, bo po prostu nie mogą tego powiedzieć, co ja teraz mówię. Dlatego, że zrobią to co ze mną, czyli zwolnią ich – rozpoczął ratownik.

Kiedy ujawniłem zgon poszczepienny zostałem po prostu zwolniony. W raporcie przeczytali mi każde moje poczynanie na Facebooku. Zostałem oczyszczony z zarzutów, dlatego że nagrania wysyłałem w wiadomościach prywatnych, a nie publicznie. Dlatego nic nie mogli mi zrobić. Proszę państwa, kto jak nie my, widzimy co się dzieje. Ja nadal pracuję, nie powiem gdzie – kontynuował.

Ale robiąc w trakcie 12 godzin 14 wyjazdów, nigdy nie widziałem tyle arytmii, tyle migotań przedsionków, ile jest teraz, tyle zaburzeń neurologicznych, udarów. Dlaczego o tym się nie mówi? Kardiologie są pozapychane. Rozumiecie ludzie, co się dzieje? Pozapychane, tyle zatorów.

Jedną z haniebnych rzeczy, którą musiałem wykonać, to przed świętami wielkanocnymi, szpital tymczasowy, który jest tutaj w Lublinie, został zapchany, wtedy kiedy przyjechał pan minister zdrowia z premierem. Został zapchany, tak żeby za kamerami było widać pacjentów. Pacjenci zostali zwiezieni przez ratowników ze Szpitala Specjalistycznego nr 1 do szpitala tymczasowego. My ratownicy zwoziliśmy tam pacjentów, a po wizycie premiera i ministra zdrowia z powrotem ich odwoziliśmy do SPSK1.

Medycy się nie szczepią, dlatego kombinujemy jak możemy. Najpierw medycy, potem cała reszta. Medycy sobie jakoś poradzą, ale nie każdy sobie poradzi – relacjonował ratownik (cytat za: lublin112.pl).

Protestujący mieli wiele transparentów, w tym m.in.: „Dziś paszporty, jutro getta”, „Paszport szczepionkowy – pierwszy krok do chińskiego społecznego systemu punktacji kredytowej”, „Ręce precz od naszych dzieci”, „Wolność to nie przywilej – to prawo”.

Ponadto wnosili hasła „Stop segregacji sanitarnej”, „Stop z medyczną inkwizycją”, „Norymberga, Norymberga, Norymberga” czy „Norymberga dla zbrodniarzy”.

22 stycznia 2022

Pierwszeństwo wyniku testu, nad zdrowiem i życiem pacjenta. Zabójcy „zgodnie z procedurą”.

Za przekroczenie obrony koniecznej można pójść siedzieć. Czy zawsze?

Dzisiaj prezentuję nagranie. Na filmie tym, w trakcie posiedzenia komisji sejmowej, dochodzi do ujawnienia fałszerstwa dokumentów, którego dokonali lekarze, aby uchronić się od odpowiedzialności za spowodowanie śmierci pacjentki. 

Jednak film, jakkolwiek ujawnia obrzydliwą postawę tych, którzy podobno przysięgają służyć zdrowiu ludzi, porusza też inną sprawę, która w natłoku spraw covidowych jakby nam umykała. 
https://youtu.be/bcBy8sBrOOA
Dość często docierają do mnie informacje jak ta, będąca przedmiotem obrad komisji. Oto pod szpital przyjeżdża karetka z pacjentem w ciężkim stanie. Karetka jadąc do szpitala używa migających niebieskich świateł i syreny, aby wszyscy użytkownicy drogi wiedzieli, ze zbliża się pojazd uprzywilejowany i że należy ustąpić mu z drogi. Oczywista to rzecz, że w przypadku ciężkiego stanu pacjenta, liczy się każda sekunda do podjęcia skutecznej akcji ratunkowej i podłączenia pacjenta do aparatury ratującej życie.

Współczesna medycyna dość trafnie potrafi określić stan ostry pacjenta, czyli taki, w którym w każdym momencie może nastąpić zapaść, czyli np zatrzymanie akcji serca i taki lekarz pogotowia wie, że dopóki pacjent nie znajdzie się na właściwym łóżku szpitalnym, prawdopodobieństwo tego że przeżyje, zawiera się w okolicach 50%. Tymczasem w tych chorych (!!!) czasach, zanim pacjent zostanie odpowiednio zaopiekowany, lekarz musi otrzymać do ręki dokument, z którego wynika, czy chory jest zainfekowany wirusem covid-19, czy też nie.

W tym momencie, w umyśle lekarza, zegar tykający dla pacjenta , nagle się zatrzymał. Już nie ma znaczenia że karetka pędziła przez miasto, aby jak najszybciej dojechać do szpitala. Teraz czekamy na wynik testu. Czy choroba czeka razem z lekarzem? Oczywiście nie. To dlatego dowiaduję się o tych wszystkich tragicznych przypadkach śmierci na izbie przyjęć, lub w szpitalnym korytarzu w oczekiwaniu na wynik testu. 

Tytuł notki wziął się stąd, że gdyby ktoś został napadnięty, to oczywiście ma prawo do obrony koniecznej, jednak musi zważać, aby ta obrona nie przekroczyła stanu zagrożenia wynikającego z napadu. Nie można uciąć ręki kieszonkowego złodziejowi, ani zastrzelić włamywacza ze scyzorykiem. Przekroczenie obrony koniecznej może sprawić że wyładujemy w więzieniu. 

Po dwóch latach tej tzw pandemii, doskonale wiemy jakie zagrożenie niesie ze sobą COVID-19. Młody lekarz ma szansę jedną na 10000 że zejdzie z tego świata zarażony covidem, o ile oczywiście nie podejmie żadnych środków zaradczych, za wyjątkiem paracetamolu. Żartuję.

Teoretycznie sprawa dotyczy wprowadzenia potencjalnego nosiciela tegoż covida do szpitala, gdzie mógłby rozprzestrzenić się wśród innych, osłabionych pacjentów. Tyle teoria. Jednak praktyka wskazuje że COVID tak jak typowe przeziębienie, lub grypa rozprzestrzenia się kropelkowo. Gdzie jak gdzie, ale w szpitalu, istnieją środki, aby takiego potencjalnego nosiciela skutecznie zabezpieczyć, bez szkody dla wymaganych sytuacją zabiegów leczniczych.

Naprawdę nie wiem jak twórcy procedur leczniczych na czasy covida mogli ustanowić pierwszeństwo wyniku testu, nad zdrowiem i życiem pacjenta. Naprawdę nie wiem, dlaczego lekarze, którzy stykają się bezpośrednio z takimi przypadkami, przyznają wyższość procedur nad zdrowiem i życiem pacjenta. Dla mnie jest to oczywiste i drastyczne przekroczenie prawa do obrony koniecznej.

Ciekaw jestem co na ten temat miałby do powiedzenia prokurator. 

https://12345-abcde.neon24.pl/post/166325,obrona-konieczna

——————

[Sam to przeżywam [na razie] dwukrotnie w tym roku – więc potwierdzam 22 stycznia. Mirosław Dakowski]

Wojna światów 2.0

Z filmami science-fiction jest jak z proroctwami. Trzeba żyć długo, by doczekać ich weryfikacji, a w czasach oglądania to są jakieś zabawy z wyobraźnią, lepiej jak z futurologią, czyli z pewnym oparciem o projekcję przyszłości. Z proroctwami jest tak samo, wiem coś o tym, bo tu na przepowiadałem i się… sprawdza coraz bardziej. I… nic z tego nie wynika. Kto tam by weryfikował z rok wstecz, że się miało rację, dzisiaj każdy ją ma, bez względu na to, kiedy na to wpadł. Ja tam nie zawiszczę debiutantom, wolę, że świadomość kowidowej ściemy się rozszerza, bez wypinania licznych piersi pod medal z kowidowego kartofla.

Ale przyszło mi dożyć, niestety, sprawdzenia się jednego filmu. Piszę tu o „Wojnie światów. Ostatnim stuleciu”, filmie Piotra Szulkina. Ostatnio wrócił do mnie jako montaż co celniejszych pasujących do dzisiejszych czasów fragmentów. Tak mnie zafrapował, że sobie go dzisiaj obejrzałem jeszcze raz. Jeszcze raz, bo to film ciekawy. Zrobiony w przełomowym 1981 roku przeleżał się na półce do 1983, kiedy już jarzmo stanowojenne zelżało i generalicja postanowiła poluzować, pewna spacyfikowanego społeczeństwa. A film był alegorią do komunizmu, która – o dziwo i zgrozo – pasuje do czasów dzisiejszych. Film jest po renowacji cyfrowej i można go w całości obejrzeć na Youtubie. Warto.

Film to jako się rzekło interesujący, a właściwie zaskakujący, bo jego przesłanie sprawdziło się dwa razy. Raz za komuny o komunie i drugi raz – za kowida o kowidzie. Na Ziemi lądują Marsjanie, co w czasach kręcenia filmu było alegorią do komunistów, dziś od biedy można to przyrównać do Big Farmy. Ale później już jest bardzo podobnie. Marsjanie mają swoich popleczników w kolaborujących władzach, zaś wszystkim kręcą media. No, jest oczywiście przemoc służb, w miejsce dzisiejszych szczepionek jest pobieranie krwi, po którą tak naprawdę przyjechali Marsjanie. Akcja szczepienna jest oczywiście „dobrowolna”, ale jak się jej nie poddasz, to wylatujesz poza obręb społeczeństwa. Hasło „nie sprawiaj kłopotów, to sam ich nie będziesz miał” pasuje też do naszych czasów.  

Jest też bezwolny tłum manipulowany przez telewizję. Są też masowe imprezy. Są też konkursy kto zbierze i odda najwięcej krwi, są kapusie i kolaboranci. Są też foliarze, pozasystemowa mniejszość, wariacka i nawiedzona. W rezultacie kończy się tym, że Marsjanie-komuniści odlatują, zaś dotychczasowi kolaboranci przebierają się za przywódców oporu przeciw marsjańskiemu uciskowi, którego wcześniej sami byli narzędziem. Czyli układ zostaje taki sam, znikają tylko kolonizatorzy, a ich miejsce zajmują lokalni kompradorzy. To w 1981 roku było prorocze, biorąc pod uwagę późniejsze losy naszych transformacyjnych kolaborantów, kiedy Marsjanie-komuniści zniknęli gdzieś w przestworzach. Boże, żeby to była choć część proroctwa na czasy dzisiejsze, gdyby tak ci kowidowi Marsjanie odlecieli. A widać, że pierwsze statki już startują i wielu ultrasów już odlatuje. Co będzie z kolaborantami kowidowych kosmitów? Jakoś pewnie sobie z tym świat poradzi. Byleby nie wrócili jako awangarda sprzeciwu przeciwko kowidowym eksperymentom. Jeśli i tu by się dała zwieźć publika, to należałoby się chyba zaszyć gdzieś daleko od TAKIEJ cywilizacji (?).

Jest jeszcze jeden element filmu, który nie pasuje kompletnie do czasów dzisiejszych. To postać dziennikarza, zagrana genialnie przez Romana Wilhelmiego. Ten celebrycki pracownik mediów buntuje się, bo nie może znieść rozziewu optymistycznie farbowanej narracji z okrutną rzeczywistością. W filmie buntuje się mimo pewnej przegranej, jest to więc z punktu widzenia dzisiejszych czasów największa fantasmagoria tego filmu.

Bo dziś prędzej się znajdzie u nas Marsjanina, niż dziennikarza, który by stanął w prawdzie i oświetlił jej blaskiem drogę skołowanym ludziom.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Za: Dziennik zarazy (21 stycznia 2022)


 

Filmy o zabarwieniu Sciencie Fiction często bywają prorocze…
https://www.facebook.com/jerzy.czarniecki/videos/301917735282724

Cały film: Wojna Światów Następne Stulecie 1981

1.5 godziny

==================

Prof. Simon [prorok jakiś??] o potrójnie zaszprycowanych: „Praktycznie nikt w tej grupie nie umrze”

Ordynator oddziału zakaźnego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu, prof. Krzysztof Simon, podczas konferencji prasowej pod placówką.
Ordynator oddziału zakaźnego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu, prof. Krzysztof Simon, podczas konferencji prasowej pod placówką. PAP/Maciej Kulczyński
Były już członek Rady Medycznej przy premierze, prof. Krzysztof Simon, był gościem Jacka Nizinkiewicza. Pandemiczny ekspert mówił, dlaczego zrezygnował z zajmowanego stanowiska. Przedstawił też prognozy na „piątą falę” dla potrójnie zaszprycowanych.

O współtworzeniu Rady Medycznej mówił, że była to „ciekawa przygoda intelektualna”, a prof. Andrzeja Horbana nazwał „sprawnym” kierownikiem. Wspominał, że członkowie Rady „formułowali określone zalecenia, sposoby postępowania, oparte na wiedzy i tym, co robi cały świat”.

– Było to dyskutowane nie z medykami, jakimi nie są premier, minister Dworczyk czy minister Niedzielski, ale ze sprawnymi administratorami. Niemniej, poza programem szczepień, kompletnie się to nie przelewało na przebicie się tych panów, na tzw. Zjednoczoną Prawicę jako taką. Od września epidemia była puszczona na żywioł jako taki i rzeczywiście byliśmy sfrustrowani – grzmiał Simon.

Twierdził też, że członkowie Rady Medycznej postulowali „niepopularne” rozwiązania – koronarestrykcje. – Ale tak się leczy choroby zakaźne i walczy z nimi, nie z wrzodem na pupie, tylko chorobą, która się szerzy na innych – skwitował w swoim stylu.

W ocenie Simona w Zjednoczonej Prawicy „są przecież mądrzy ludzie”. W tym kontekście wskazał senatora Jana Marię Jackowskiego czy sanitarystę i b. ministra zdrowia Bolesława Piechę. – Ale reszta towarzystwa, ta Zjednoczona Prawica, przerażenie intelektualne budzi przeciętnego człowieka. Sens konstrukcji Rady na takiej zasadzie, że my coś postulujemy, a to się nie przebija, nie ma sensu. Nie można brać odpowiedzialności za 500-700 zgonów dziennie. Niech biorą ci, co blokują (rekomendacje – przyp. red.). Nazwiska są znane – grzmiał.

Simon dodał również, że jego zdaniem Niedzielski „robił wszystko”. Jak podkreślał, jest to jeden z „najsprawniejszych ministrów, którzy byli”, ale nie przełożyło się to na żadne działania, nad czym pandemiczny ekspert ubolewał.

– Niech pan zobaczy, co się dzieje w kraju od września. Skala – koszmarna. Po co nam III wojna światowa? Mamy na miejscu, z powody głupoty części społeczeństwa, która się nazywa, część się nazywa Zjednoczoną Prawicą. Bo to oni. Ale nie tylko w Zjednoczonej Prawicy są tacy dziwacy – grzmiał.

Dalej prof. Simon skarżył się, że „nikt nie blokował tych brutalnych głupot szerzonych przez antyszczepionkowców”. – Jak już ostatnio słyszałem, że grafen jest w szczepionkach, to pomyślałem, że ktoś kompletnie zwariował. Drugi artykuł czytam, że maski szkodzą. Wie pan, chirurdzy operują w maskach od 100 lat. Jak pan wyobraża sobie być operowany przez chirurga, który nie ma maski, kicha i kaszle. Ale gawiedź niewykształcona, słuchająca określonej telewizji, w to wierzy – dodał.

Padło też pytanie o „piątą falę” mniemanej pandemii. Jak mówił, jest to „wróżenie z fusów”. Jednocześnie Simon zapewniał o „nieśmiertelności” tych, którzy przyjęli trzy dawki szprycy.

– Mamy 23-25 proc. zaszczepionych trzema dawkami – i to jest bezpieczne i praktycznie nikt w tej grupie nie umrze, chyba że ma 50 innych schorzeń jako takich – twierdził.

– Mamy ileś zaszczepionych, do 50 proc., dwoma dawkami – i to jest trochę gorzej. I niestety mamy te 15 mln niezaszczepionych, i to jest tragedia – dodał.

Twierdził, że przy bardzo zakaźnym (i według wielu głosów – nie bardzo zjadliwym) Omikronie, istnieje zagrożenie, że „służba zdrowia się załamie”, choć wyraził nadzieję, że tak się jednak nie stanie. Takiej opinii nie podziela nawet sam prof. Gut..

Manipulacja, strach przed debatą. Pora na WIELKĄ DEMONSTRACJĘ. Powiedz ile chcesz, jeśli milion dolarów to za mało.

Jak pisaliśmy wcześniej, grupa 270 osób, określanych przez media jako „naukowcy i lekarze” wystosowała list otwarty do firmy Spotify, potępiający nadany program radiowo-internetowy, w którym wystąpił dr Robert Malone, współwynalazca metody mRNA, a obecnie wypowiadający się przeciwko przymusowi szczepienia produktami określanymi jako „szczepionki przeciwko Covid-19”.

W liście do kierownictwa Spotify, 270 sygnatariuszy (zwanych „naukowcami”, chociaż wśród nich są weterynarze, pielęgniarki, studenci medycyny, psychologowie, psychiatrzy, dentyści, dziennikarze, blogerzy internetowi) ubolewają nad wyemitowaniem programu, który był „krytykowany za promowanie bezpodstawnych teorii konspiracji” i za propagowanie „fałszywych twierdzeń o szczepionkach Covid-19”. Ta wrzaskliwa grupa despotów oraz inni, którym „dyskusja” kojarzy się tylko o wyłącznie z cenzurą i kijem baseballowym, wezwana została jednak na pojedynek słowny, na debatę na argumenty.

Steve Kirsch, znany milioner, filantrop oraz społecznik wzywający do zaprzestania wyszczepiania ludzkości oraz do udostępnienia skutecznych i tanich lekarstw chroniących przed przypadkami określanymi jako „choroba Covid-19”, zaprosił każdego sygnatariusza – ze stopniem „doktora” lub „lekarza” [PhD oraz MD] – najpierw do identyfikacji celem upewnienia się, że chodzi o realnie istniejącą osobę, a następnie do udziału w dyskusji – otwartej, równej, według następujących reguł:

  • Debata będzie trwała 3 godziny; możliwa modyfikacja po wspólnym porozumieniu obu stron.
  • Odbędzie sie wirtualnie, za pomocą Zoom. Będzie nagrywana niezależnie przez obie strony oraz centralnie.
  • Podczas debaty będą uczestniczyły tylko osoby zaproszone i dwóch moderatorów.
  • Każda ze stron określi swojego własnego moderatora.
  • Odbędzie się bez udziału publiczności.
  • Każda ze stron wyrazi z góry przyzwolenie na publiczne, darmowe i pełne opublikowanie zarejestrowanej debaty.
  • Pytania, przygotowane przez każdą ze stron, nie będą przedstawione przeciwnej stronie przed ich zadaniem.
  • Każda ze stron wystawi do 12 osób, realnie istniejących, a podczas debaty muszą one występować na żywo, na wizji, bez zmieniania głosu.
  • Odpowiedź na pytanie będzie ograniczona do 6 minut.
  • Moderatorzy będą mogli interweniować tylko w przypadku naruszenia ustalonych reguł.

Jak można było się spodziewać, NIKT z tych głośnych „odważnych” osób składających swój podpis pod apelem o cenzurowanie wypowiedzi, nie zgłosił się, nie wyraził chęci wzięcia udziału w debacie. O czym tu dyskutować skoro od początku do końca wiadomo, że 1) „szczepionki są bezpieczne i skuteczne”, a jak ktoś ma inne zdanie, to patrz punkt pierwszy.

„Powiedz ile chcesz, jeśli milion dolarów to za mało”

W jeszcze innym, wcześniej wystosowanym apelu, Steve Kirsch wezwał wyższych pracowników federalnych agencji FDA oraz CDC do wzięcia udziału w dyskusji online. Tutaj reguły były/są jeszcze prostsze: Kirsch wypisze natychmiast czek na milion dolarów jeśli ktokolwiek weźmie udział w wywiadzie na temat bezpieczeństwa szczepionek. Jak do tej pory nikt nie zgłosił się, nikt nie zainteresował się wzięciem udziału w zwykłym wywiadzie za milion dolarów. Kirsch zatem wezwał osoby pracujące w FDA, CDC, bądź współpracujące z tymi agencjami w ramach różnego rodzaju komitetów doradczych oceniających szczepionki (jak np. Vaccines and Related Biological Products Advisory Commitee – VRBPAC) aby sami określili kwotę, jeśli proponowany milion dolarów to dla nich za mało. Nikt nie zgłosił się, nikt nie jest zainteresowany debatą na argumenty. Kirsch dodał, że jeśli te pieniądze w jakiś sposób mogą naruszyć ich status pracownika federalnego, to interlokutor może z góry określić przelew całej kwoty na wskazany cel dobroczynny. Jak na razie NIE MA chętnych, aby pokazać się publicznie i podyskutować na najbardziej nurtujące tematy (bezpieczeństwo „szczepionek”, wczesne terapie ogólniedostępnymi lekami, ukrywanie danych, itp) oraz przy tym wzbogacić o milion dolarów jakąś fundację charytatywną.

Wielki wiec wolności

Coraz więcej ludzi dostrzega, poprzez brak publicznej debaty, arogancję władz, nachalną propagandę, brak jakichkolwiek argumentów merytorycznych, że oficjalna narracja opiera się tylko na argumencie kija, a nie debacie, wymianie myśli czy na naukowych dociekaniach. To wszystko zniknęło nawet z dotychczas wydawałoby się poważnych pism naukowych, z dyskusji w panelach lekarskich, tym bardziej z głównych mediów.

Jednak cały czas dostępne środki internetowej komunikacji pozwalają na wymianę myśli i przedstawianie faktów ukazujących zakłamanie oficjalnej narracji. Ludzie jednoczą się, a jednym z takich sposobów będzie organizowana w dniu 23 stycznia 2022 r. w stolicy, demonstracja oraz spotkania i publiczne dyskusje.

W niedzielę, o godzinie 11:30 rano, przy Pomniku Waszyngtona, znajdującym się niedaleko parku National Mall w Waszyngtonie, DC, rozpocznie się demonstracja, na którą zgłosili swój udział, między innymi:

Robert F. Kennedy, Jr, Dr. Robert Malone, Dr. Peter McCullough, Dr. Christina Parks, Rabin Zev Epstein, Dr. Pierre Kory, Dr. Ryan Cole, Steve Kirsch, Dr. Angelina Farella, Dr. Aaro Kheriaty, Dr. Richard Urso, Lara Logon, Kyle Warner oraz wiele, wiele innych osób.

Polecamy stronę internetową tego wiecu: https://defeatthemandatesdc.com/

DEFEAT THE MANDATES

AN AMERICAN HOMECOMING

JANUARY 23, 2022 | WASHINGTON, DC

JOIN US

Miejmy nadzieję, że któregoś dnia zorganizowana będzie wielka, skoordynowana, ogólnoświatowa manifestacja pozwalająca na przepędzenie ludzi władzy winnej zbrodni przeciwko ludzkości oraz pokazanie tym wszystkim ukrytym siłom sterującym władzami, że ich czas manipulacji skończył się i że przychodzi pora na imienną identyfikację najbardziej wpływowych i na rozliczenie ich.


Piosenka-protest przeciwko uciszaniu ofiar „szczepionek”. Milionom zapomnianych, przemilczanych, pozostawionych sobie samym, ofiar na całym świecie.

Silence Music Video from reAct 19 Org on Vimeo.

#RealNotRare React19.org

Ponad tysiąc prac naukowych o skutkach ubocznych „szczepionek”

Media milczą, władze zaprzeczają i przeinaczają, a lekarze niedowierzają, że wiele z ubiegłorocznych i tegorocznych zgonów, to ofiary preparatów rozprowadzanych pod propagandową nalepką „szczepionki przeciwko Covid-19”. Przekupieni bądź po prostu nierozgarnięci albo zadufani w sobie naukowcy i lekarze dalej uważają, że „szczepionki są bezpieczne i skuteczne” i „nie mogą” powodować coraz liczniejszej liczby ofiar śmiertelnych i chorych, często kalek, przewlekle chorych, cierpiących ludzi. Prosimy zatem tych lekarzy i naukowców, jak również i dziennikarzy mających jeszcze odrobinę odruchu współczucia i przyzwoitości, aby zajrzeli na stronę SaveUsNow.org.uk gdzie znajduje się spis ponad tysiąca naukowych badań pokazujących skutki uboczne „szczepionki przeciwko Covid-19”. Wszystkie z tych badań ukazały się w naukowych czasopismach.

Lekarzu! Jak możesz zaprzeczać rzeczywistości w imię fałszywej narracji nadesłanej z góry przez jakieś anonimowe „autorytety”? Jeśli chcesz opierać swą wiedzę i praktykę na nauce, pora odrzucić religię kowidową!

Oprac. www.bibula.com 2022-01-20

Kolejna dawka przypominająca dla Niedzielskiego: „Będziesz wisiał”

Tytułem wstępu informuję uprzejmie, że oceniając pod względem organoleptycznym powyższy cytat, prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa. Niestety, zamiast w takim razie zainteresować się publicznie oskarżanym Niedzielskim, organy III RP, państwa „należącego do kogoś z zagranicy” (znany cytat), umywają ręce niemniej zuchwale niż szubienicznik.

Grzegorz Braun mówiąc: „Będziesz pan wisiał” umiejscowił to zdarzenie w ciągu przyczynowo skutkowym, poprzedzonym „powrotem Rzeczypospolitej w całym jej majestacie”. Oznacza to, że osobnicy współodpowiedzialni za utratę zdrowia i życia w skali porównywalnej do ludobójstwa, nie unikną odpowiedzialności. Nie pomogą wówczas żadne tłumaczenia w stylu: „wykonywałem tylko obostrzenia” (rozkazy).

Zaplute karły w niejednej redakcji, które codziennie zachęcają do szprycy twierdząc, że „szczepionka czyni wolnym” od obostrzeń, odtrąbiły właśnie „piątą falę” –

– zwiększono falę wykonywanych testów w celu zwiększenia liczby wykrytych przypadków ”zarażenia”.

V fala testowania

Przepustki zdrowotne Covid nie służą żadnemu uzasadnionemu celowi, ponieważ zaszczepieni nie są chronieni przed infekcją, a dane pokazują, że w rzeczywistości zarażają się łatwiej niż ich niezaszczepieni odpowiednicy.

Większość zakażonych koronawirusem to zaszczepieni! Statystyki zgonów kowidowych to fikcja.

Struktura zakażeń według statusu zaszczepienia w poszczególnych grupach wiekowych

W czwartek (20.01.2022) dr Marek Sobolewski, statystyk z Politechniki Rzeszowskiej, opublikował na Twitterze tabelę pokazującą aktualną strukturę zakażeń według statusu zaszczepienia w poszczególnych grupach wiekowych. Sobolewski zestawił też liczbę zakażonych uczniów szkół średnich i studentów z liczbą w pełni zaszczepionych w tych grupach. Zestawienie zostało zrobione na podstawie danych opublikowanych przez Ministerstwo Zdrowia.

Okazuje się, że w każdej grupie wiekowej większość zakażonych to zaszczepieni. Natomiast wśród osób zakażonych w wieku 15-24 lata, udział w pełni zaszczepionych jest wyraźnie wyższy niż poziom zaszczepienia.

Wniosek jest oczywisty: szczepionki nie zatrzymują transmisji wirusa, więc segregacja sanitarna nie ma żadnych podstaw medycznych. Dyskryminacja osób niezaszczepionych nie jest walką z wirusem, tylko walką z ludźmi, którzy nie chcą poddać się eksperymentowi nazywanemu szczepieniami na Covid-19.

Dr Sobolewski zestawił też dane dotyczące zgonów raportowanych w poszczególnych województwach jako zgony na Covid bez chorób współistniejących i zgony z chorobami współistniejącymi. Wyniki to absolutne kuriozum. Udział zgonów na Covid bez chorób współistniejących wynosi od 8% w podlaskim do 63% w lubuskim. To jest po prostu niemożliwe.

Wniosek? Statystyki zgonów kowidowych to fikcja.

Styczeń 20, 2022 https://wprawo.pl/wiekszosc-zakazonych-koronawirusem-to-zaszczepieni-struktura-zakazen-wedlug-statusu-zaszczepienia-w-poszczegolnych-grupach-wiekowych/

Żyła: „Nie jestem zakażony koronawirusem tylko wyszedł mi pozytywny test”.

Skoczek zdradza, jak się leczy

Polski Związek Narciarski poinformował, że potrójnie zaszprycowany Piotr Żyła otrzymał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Do sprawy odniósł się sam zawodnik. Ujawnił, jak się czuje.

„Piotr Żyła uzyskał pozytywny wynik testu na Covid-19” – przekazał na Twitterze Polski Związek Narciarski. Wcześniej, na początku grudnia 2021 roku PZN poinformował, że zarówno skoczkowie, jak i cały sztab szkoleniowy przyjęli dawkę przypominającą szprycy.

„Po PŚ w Wiśle zawodnicy oraz członkowie sztabu kadry narodowej A zostali zaszczepieni dawką przypominającą (odpowiednio drugą i trzecią) ze względu na trwającą pandemię oraz przepisy unijne. Ważne jest, aby w okresie startowym móc bez problemów podróżować i rywalizować w zawodach” – oświadczył wówczas Związek.

Do doniesień na temat pozytywnego wyniku testu na koronawirusa odniósł się sam Piotr Żyła.

„Przepraszam bardzo🤪 Nie jestem zakażony koronawirusym tylko wyszedł mi pozytywny test na obecność koronowirusa🤔🤨 A to jest różnica i to duża różnica🤔🤪🍺 A czuje sie świetnie🤪😈🌶 Wasze zdrowie🍻 A objawów spodziewam sie dopiero jutro jak przesadze z lekarstwem🍺🍻 A ja lubie sie leczyć😈🌶” – napisał skoczek, załączając zdjęcie szklanki ze złotym płynem i pianką.

Piotr Żyła nie jest pierwszym polskim zawodnikiem, który otrzymał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Na początku sezonu Pucharu Świata miał go Klemens Murańka. Około tydzień musiał spędzić w izolacji w Rosji. Niedawno, 13 stycznia, poinformowano o pozytywnych wynikach Dawida Kubackiego i Pawła Wąska. I gdy już się wydawało, że nie wystąpią w Zakopanem, testy powtórzono. W kolejnej próbie Kubacki miał pozytywny wynik, a Wąsek – negatywny.

Do Chin polska kadra miała wylecieć z Niemiec 31 stycznia. Do tego czasu każdy z zawodników musi przedstawić cztery negatywne wyniki testów PCR – najstarszy musi być wykonany nie wcześniej niż na 5 dni przed wylotem.

Czy Polska zejdzie ostatnia z kowidowego pokładu?

Jesteśmy my, tu w Polsce, na jakimś rozstaju dróg. Do tej pory, z małymi wyjątkami (Szwecja, ostatnio Indie), wszyscy grali do jednej sanitarnej bramki. A teraz stoimy na rozdrożu. Historycznie pandemicznie nieźle nam szło. Na początku prymusik niskich poziomów zakażeń i zgonów, potem doszlusowaliśmy do reszty, ale zawsze tak o jedną fazę wstecz. Mieliśmy okazję przyglądać się tym co to ich wcześniej łapały fale, ale nasza taktyka późnego leczenia odniosła taki skutek, że kumulowaliśmy dwie rzeczy – masową utratę odporności i dług zdrowotny.

I teraz powoli przychodzi czas na efekty tych kumulacji. Ostateczny zsumowany wynik tych działań to przodownictwo w nadmiarowych zgonach. I duży wynik w zgonach kowidowych. Jeśli to pierwsze to obiektywny skutek działań władz, to drugie, to czysta statystyka. Świat odchodzi od działań, w które my wchodzimy, a wcale nie musimy. Tak, mamy spore wzrosty. Tak, minister Niedzielski na konferencji wykazuje wzrosty po 90% tydzień do tygodnia, ale czy trzeba wracać na te same tory, które nas do tej sytuacji… doprowadziły? Ja wiem, że działamy w jakiejś przeciw-fazie do innych krajów, ale teraz to już gruba przesada.

Wielka Brytania się otwiera, koniec z paszportami, koniec z lockdownami, koniec nawet z maseczkami, to samo Hiszpania, Sąd Najwyższy USA odrzucił projekty Bidena na przymusowe zaszczepiania. W wielu krajach odchodzi się od złotego standardu testów PCR, nie testuje się bezobjawowych. I to wszystko przy rekordach zakażeń i… obniżających się poziomach hospitalizacji. Inaczej być nie może. Nowy bohater – Omikron bardzo szybko zakaża, ale jest mało zjadliwy. Czyli otrzymuje się efekt wysokich zakażeń, małej fali w szpitalach i zmniejszonej bezwzględnej (mimo wzrostu zakażeń) liczby zgonów.

U nas nawet nie wyciągamy wniosków z tego co robią inni, ale sami prokurujemy sobie kłopot. Testujemy na potęgę, zwłaszcza chorych na cokolwiek, minister będzie to jeszcze powiększał i robimy sobie z testów kryterium przyjęcia do szpitali. Jak powiedziałem mamy zbiorową utratę odporności, wnosimy więc w sezon grypowy (wróciła!) wiano masowego obniżenia poziomu odporności, co oznacza, że chorujemy częściej, ostrzej i nie tylko na kowida. A więc już to zwiększa strumień chorych. Ale tych w bramce szpitala WSZYSTKICH już testuje się na kowida i można zobaczyć jak to chodzi.

Czyli, w przypadku, gdy wjeżdżasz powiedzmy z wylewem, nie na oddział, ale do jakiejś śluzy testowej, to jak ci wytestują kowida (o co w przypadku Omikrona bardzo łatwo) i jesteś objawowy w sensie posiadania jednego z objawów (temperatura powyżej 38 stopni, oddech powyżej 20 na minutę, lub saturacja poniżej 95%), to nie będą cię ratować, tylko albo wsadzą na ogólny oddział kowidowy, albo do karetki, która cię powiezie do takowego. Nie będą cię leczyć na wylew. Chyba, że na taki oddział kowidowy „podejdzie” neurolog. Jak jesteś negatywny, to cię poleczą, nawet jak masz objawy, to cię dopiero w tym wariancie nie tyle będą leczyć, co zajmą się twoją chorobą, ale nie na poziomie leczenia, tylko na poziomie ratowania życia, a potem odeślą do szpitala specjalistycznego, jeśliś przeszedł negatywnie ponowny test w szpitalu.

Tak się „robią” kowidowe zgony w Polsce. Dlatego przodujemy i w zgonach (nie leczymy chorób innych niż kowidowe – patrz schemat), jak ci się trafi, że przegrałeś w loterii testowej. I dlatego nasza relacja średniego lub niskiego poziomu zakażeń do zgonów wygląda dramatycznie. Prokurujemy sobie zgony Z kowidem i raportujemy jakoby były one wynikiem pandemii. Świat od tego odchodzi.

Nie bardzo rozumiem PO CO my się w to sami pchamy?

PO co PiS-owi forsowanie ustawy obostrzającej akurat wtedy, kiedy nie tylko świat od tego zaczyna odchodzić, ale zaczyna mówić powoli, dlaczego to BYŁO bez sensu. Świat, ba! – sam Pfizer mówi, że kolejne szczepionki są bez sensu i nie dają efektu. Pfizer tak mówi, bo chce sprzedać swoją nową, omikronową, gotową podobno na marzec. To dlaczego my mówimy by się teraz tymi starymi, niedziałającymi na Omikrona jak najszybciej zaszczepić? Dlaczego właśnie w tej fazie, kiedy nawet oficjele światowi, z Gatesem na czele mówią, że musimy co najmniej poczekać, albo przestać, to my się ładujemy w segregacyjne przymusy szczepienne?

Znowu jesteśmy w przeciwfazie.

Jednolity front sanitaryzmu się sypie. A my trwamy na straży upadłych sztandarów. Szczepionki zostały zdemaskowane i logiką i badaniami, jako niedziałające. Wirus sprowadzany jest w politykach zdrowia publicznego przez wiele państw do kolejnej formy sezonowej grypy. A my nie – podostrzamy prawo i wprowadzamy procedury medyczne będące fabryką ukowidzenia większości zgonów, których poziom w dodatku zwiększamy. Czy rządzący sami tego nie rozumieją? Dokąd nas to zaprowadzi? Czy PiS-owi brakuje jeszcze problemów? Mamy tego sporo – wzrost wielu cen, który napędza inflację, mieszanie z Nowym Ładem, fatalna sytuacja geopolityczna, taka sama – energetyczna, zamieszanie w łonie władz. I jeszcze sobie robią TO? Ustawę sanitarystyczną, która nie tylko podzieli naród, ale i samą władzę? Do której przegłosowania trzeba się będzie uśmiechnąć do opozycji. Czyli jednak sanitarystyczny pakt ponad podziałami?

I właśnie – toż to ekspozycja władzy na łaskę opozycji. Ta ma przelicytowujące rząd propozycje dla Polski a la Australia. A to wcale nie oznacza, że przyjmie pierwszy krok władz w kierunku przymusu szczepiennego. Może się on dla niej wydawać niewystarczający i propozycja obecna może zostać odrzucona. Opozycja ma polityczny interes w tym, żeby PiS wylądował po stronie ostrych sanitarystów. I co wtedy? Odbędzie się publiczne grillowanie PiS-u pt. popatrzymy jak sobie bez nas załatwiacie większość? Albo – znowu publiczny – spektakl zbiorowego, ponad podziałami, paktu sanitarystycznego? To jak to jest – w kluczowych sprawach walka na śmierć i życie, zaś w kwestii pozbawiania społeczeństwa podstawowych praw – pełna zgoda? Jak wtedy społecznie będzie odbierana CAŁA klasa polityczna III RP?

Naprawdę nie rozumiem PO CO to robić?

A przecież rozwiązania leżą na stole, nie są z sufitu, bo wchodzą w nie coraz liczniejsze kraje. Żadnych kwarantann, ograniczyć testy, bo te nakręcają spiralę paniki, nie mając żadnego znaczenia epidemiologicznego, żadnego przymusu szczepień, żadnych paszportów, wymogu maseczek. Kto się boi – proszę bardzo: zaszczepić się, chodzić w masce, ale nie zakażać wszystkich innych. Pandemią… strachu.

PS. Aha, i na koniec kto sprokurował i kiedy powyższe schematy „postępowania z pacjentem” istnieją? Mamy tam członków byłej Rady Medycznej oraz przedstawiciela ministerstwa i datę: 27 listopada 2020 roku. Co najmniej od takiego czasu robimy sobie tę falę.

Jerzy Karwelis

19 stycznia, dzień 688. https://dziennikzarazy.pl/19-01-czy-polska-zejdzie-ostatnia-z-kowidowego-pokladu/

Planeta Lockdown; film, o sytuacji, w jaką wepchnięto świat. Polskie napisy.

https://odysee.com/@PlanetLockdown:6/Planet-Lockdown-Film-Polish:6?&sunset=lbrytv

Godz. 50 minut, ważne.

Planeta Lockdown to film dokumentalny o sytuacji, w jakiej znalazł się świat. Twórcy filmu rozmawiali z niektórymi z najzdolniejszych i najodważniejszych umysłów na świecie, w tym z epidemiologami, naukowcami, lekarzami, prawnikami, aktywistami, mężem stanu i duchownym. Opowiedzieli o swoich reakcjach na podjętą globalnie politykę zwalczania pandemii. Krytykując publicznie tę politykę narazili się na wyobcowanie z własnych środowisk, na utratę zarobków i reputacji. Te osoby miały odwagę mówić prawdę zgodną ze swoją wiedzą i sumieniem, wbrew dominującej narracji na temat Covid 19. Niech ich odwaga będzie inspiracją dla innych.

Louis Fouché, Alexandra Henrion-Caude, Catherine Austin Fitts, Astrid Stuckelberger, Liliane Held-Khawam, Michael Yeadon, Carrie Madej, Václav Klaus i Reiner Fuellmich w jednym z najpiękniejszych i być może najważniejszych filmów od początku kryzysu.

https://odysee.com/@PlanetLockdown:6/Planet-Lockdown-Film-Polish:6?&sunset=lbrytv

Wypowiedź PROFESORA w PE: W kryzysie zlekceważyliśmy naukę i prawo. Żądam moratorium.

WYPOWIEDZ PANA PROFESORA CHRISTIANA PERRONA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM W LUXEMBURGU w dniu 14.01.2022

Proszę o zabranie głosu.
Pan profesor: dziękuję bardzo, jestem zaszczycony, że mogę przybyć tutaj w dniu dzisiejszym; Szanowna pani przewodnicząca, pani minister, szanowni  posłowie. Chciałbym na początku przedstawić i przypomnieć moje doświadczenie zawodowe jako Przewodniczący Komisji do spraw Chorób Zakaźnych przy Naczelnej Radzie Zdrowia Publicznego.Byłem przez 15 lat doradca w różnych rządach Francji, gdzie zarządzam występującymi kryzysami z powodu chorób zakaźnych i kryzysami sanitarnymi. Przez wiele lat byłem również przewodniczącym komitetu technicznego do spraw szczepień i w związku z tym przewodził im polityce szczepień we Francji. Nie jestem przeciwnikiem szczepień, jak podają niektóre media. Jestem absolutnie przekonany co do znaczenia szczepień, bylem wiceprzewodniczącym WHO w grupie ekspertów do spraw szczepień w całym regionie w gestii WHO, co jest regionem znacznie większym niż UE, gdyż terytorialność WHO obejmuje cala Rosje, wszystkie republiki w Azji Centralnej, Turcje, i Izrael.W związku z tym mam doświadczenie w zakresie epidemii i szczepień w WHO. Mam dwie ważne wiadomości do przekazania o tym kryzysie, a mianowicie, zlekceważyliśmy naukę i prawo.Zlekceważyliśmy naukę, ponieważ wszystkie decyzje naszych polityków oparte są na opinii ekspertów, którzy na nieszczęście i o tym już wiemy są w poważnym konflikcie interesów z przemysłem farmaceutycznym i  podejmują decyzje w sposób tajemniczy, podając zero referencji naukowych. Osobiście znam Jean-François Delfressy – przewodniczącego rady naukowej w pałacu elizejskim. Znam go od dawna kiedy był internistą w 1978 r i zadzwoniłem do niego kilka tygodni temu, mówiąc : „ słuchaj Jean-François, nie jesteśmy zgodni, ale chciałbym debaty kontradyktoryjnej, ponieważ ty wydajesz opinie ot tak sobie, nie znamy twoich źródeł”. On odmówił tej debaty. Dlatego jestem w komfortowej sytuacji, gdyż od dwóch lat walczę w mediach francuskich, napisałem dwie książki, które nigdy nie były kwestionowane z punktu widzenia naukowego. W moich książkach znajdują się na ponad dziesięciu stronach dowody naukowe i wszystko oparte jest na źródłach, nigdy tez nie zmieniłem zdania od ponad dwóch lat i nikt nigdy nie zakwestionował ani jednego mojego słowa. Nawet gdy media  codziennie  podają, że jestem spiskowcem, ale to dlatego, że nie posiadają żadnych argumentów, a więc brakuje im dowodów naukowych. Następnie, kiedy pojawiły się dowody naukowe, wszyscy zobaczyliśmy w nich nagromadzone oszustwo. Publikacje w największych gazetach świata były oszukańcze. Przypominacie sobie gazetę „Lancet gate” w której chciano zdyskredytować hydroxychlroquine, lobby zapłaciło redakcji i gazecie, aby wydali fałszywe badania naukowe, które wszystko zablokowały w skali światowej.

Nie tak dawno widzieliśmy w gazecie „British Medical Journal”, gdzie „Pfizer gate” pokazał część badań Pfizera, który aby otrzymać autoryzacje na rzekoma szczepionkę, badanie sfałszował. We Francji o tym żadne media nigdy nie mówiły, za wyjątkiem malej wzmianki w „Le Figaro”. Jest to skandaliczne, zwłaszcza gdy ukazał się „Lancet”, wszystkie media o tym mówiły. Konflikty interesów są poważne, czy to z ekspertami, czy z mediami, co jest publicznie znane, nie jest to fake news i to nie ja to wymyśliłem. Rząd francuski dodatkowo daje dziesiątki tysięcy milionów euro dla mediów głównego nurtu i tak od dwóch lat dal trzy miliardy na swoje media. Trzy miliardy euro ! A podobno budżet francuski jest pusty, a daje się  trzy miliardy dla mediów. Za te miliardy można by zbudować dużo szpitali. Następnie produkt ten nazywają szczepionka. Byłem długie lata uważany za specjalistę w tej dziedzinie we Francji, Europie i na świecie, dlatego sadze, że największym skandalem tej epidemii jest fakt, że nas przekonano, że to szczepionki, które wcale nimi nie są. Dowodem na to jest fakt, że nie działają, nie powstrzymują zakażeń ani powikłań, a narody się zaszczepiły. Po czym ponad 90% ludzi zaszczepionych dwiema i trzema dawkami  znajdują się w szpitalach na oddziałach reanimacyjnych.

Czegoś takiego ja nigdy dotąd nie widziałem i to dowodzi, że to nie są szczepionki, więc trzeba natychmiast zatrzymać to szaleństwo. Jest choroba, która prawie już nie zabija ! Gdzie są zmarli ? Podawano zawyżone statystyki, ponieważ testy PCR, które wskazywały ponad to, co jest dozwolone naukowo, stąd podawano zawyżone liczby zgonów i zachorowań. Ponieważ ludzie, którzy przychodzili do szpitali na coś innego i jeśli mieli test pozytywny, byli uznawani za chorych na cowid, a w przypadku śmierci  uznanych za zmarłych na cowid. Następnie, co mnie niesamowicie szokuje jako specjalistę od szczepionek, że potrzeba aż 10 lat, żeby szczepionka normalnie była dopuszczona. Ponadto  widzę skandal dotyczący kobiet ciężarnych, gdzie zwyczajowo trzeba 10 lat do  autoryzacji i ostatecznie komercjalizacji  i to musi być uzasadnione. A tu w ciągu kilku miesięcy dopuszczono je dla ciężarnych. Szokuje mnie najbardziej brak podstaw naukowych takiej decyzji. Rząd mówi, że potrzebna jest trzecia, wkrótce czwarta, piata, szósta i siódma dawka  i zero danych naukowych aby potwierdzić taką decyzję. Również bardzo mnie szokuje, .ze AEM – Europejska Agencja Leków przyznała się latem ubiegłego roku, że nie znała całego składu szczepionki, a mimo to wydala zezwolenie na jej stosowanie. – Proszę kończyć, ma Pan maksymalnie jedna minutę. Profesor kontynuuje:
Co znamy aktualnie i oficjalnie, według bazy danych to to, że szczepionka spowodowała 36000 zgonów w Europie, 25000 zgonów w USA oraz około setki sportowców. Również jak podają onkolodzy w Stanach Zjednoczonych nastąpił wzrost śmiertelności z powodu nowotworu po podaniu szczepionki. Sadze, ze najlepszym przykładem jest to, ze w krajach w których nie stosowano szczepionki lub odstąpiono od jej stosowania nie ma już epidemii. To bardzo istotne. Tak jest w Indiach. Ostatnie słowo jeśli chodzi o prawo, otóż to wszystko nie jest legalne, bo jak powiedziałem wcześniej, warunkowe dopuszczenie do obrotu można uzyskać, jeżeli wykażemy, że nie ma skutecznego leczenia.

Setki publikacji  naukowych jak i przykład Indii i innych krajów pokazują, ze leczenie jest skuteczne. Nade wszystko trzeba stwierdzić, ze jesteśmy w trzeciej fazie eksperymentalnej i że traktaty międzynarodowe jak i Kodeks Norymberski totalnie zabraniają stosowania produktów w fazie eksperymentalnej.Wszystkie rządy, wszyscy parlamentarzyści, którzy głosują za obowiązkowym szczepieniem tym produktem, mogą być ścigani i osobowo postawieni przed trybunałem międzynarodowym za naruszenie prawa karnego w zakresie narażenia ludzkości na niebezpieczeństwo utraty życia.

Ponieważ mówimy również o dzieciach – i na tym zakończę – są dzieci, które umierają po szczepionce i teraz wiemy, że te które zmarły po szczepionce, są liczniejsze niż te które chorowały na cowid i zmarły. Jest prawie zero zgonów. Osobiście znam 17 – latkę i 20 – latkę, które zmarły dzień po szczepieniu z powodu zawału mięśnia sercowego. Takiego przypadku w mojej karierze nie widziałem, zawału serca w wieku 20 lat i inny z powodu zatoru płucnego. Wiec proszę o moratorium na te produkty, które ewidentnie nie są szczepionkami i które nie były odpowiednio przebadane oraz do czasu jak będziemy mieli dostępne wyniki badan za kilka lat. Dziękuję.

za stroną: kliknij

Luc Montagnier do medyków: Zachowujcie się jak lekarze, nie jak barany. Nie bójcie się.

ODMAWIAM PODDANIA SIĘ SZCZEPIENIU! Luc Montagnier – noblista w dziedzinie medycyny.

— Luc Montagnier – francuski wirusolog, współodkrywca HIV w 1983, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny, współtwórca technologii mRNA.

Luc Montagnier na pytanie skąd wzięły się warianty wirusa SARS-COV-2 odpowiedział:
To bardzo proste. Warianty wzięły się ze szczepień. Przeciwciała wytworzone przez wirusa pozwalają na to, żeby infekcja była bardziej nasilona. Nazywa się to wzmocnieniem zależnym od przeciwciał.
Szczepionka powoduje wytworzenie dużej ilości białka kolca, takiego jak na powierzchni wirusa i to jest bardzo niebezpieczne, bo sprzyja zachorowaniu. Dlatego coraz więcej osób choruje po szczepieniu.
Wg uczonego Paszporty Covidowe to coś haniebnego i skandalicznego. Szczepionka w technologii mRNA jest chimerą. Nie wiadomo jakie będą konsekwencje przyjęcia jej.
Odmawiam poddania się szczepieniu – powiedział i zwrócił się do medyków: Zachowujcie się jak lekarze, nie jak barany. Nie bójcie się.

January 16, 2022 https://rumble.com/vsp1vd-luc-montagnier-wsptwrca-technologii-mrna-do-lekarzy-nie-zachowujcie-si-jak-.html

Niedzielski musi odejść !! Balcerowicz na „ministra śmierci”.

Kto za Niedzielskiego? Karczewski, Piecha, Hoc, Kraska…

Nie wiem co sądzą inni wybitni analitycy, o ile tacy istnieją, ale mój geniusz mi podpowiada, że Niedzielski ministrem zdrowia już nie jest. Złośliwie, ale prawdziwie można powiedzieć, że nigdy nim nie był, bo to grabarz polskiej służby zdrowia i 200 000 ofiar bałaganu, jakiego narobił. Na papierze jeszcze istnieje jako szef resortu, w praktyce go nie ma. Dzisiejsza konferencja prasowa, to kolejny w ostatnim czasie desperacki akt propagandowy służący wyłącznie jednemu – utrzymaniu się na stołku, na co jest za późno.

Niedzielski nie ma żadnych przyjaciół, z wyjątkiem Andrusiewicza, politycznie jest całkowicie bezbronny, nikt w PiS za niego nie będzie umierał. Wizerunkowo to najgorszy minister w rządzie, do niedawna tylko Mejza był gorszy, ale rozstrzygające jest coś innego.

Niedzielski gra pod siebie i wciągnął do tej gry zarówno PiS, jaki i Kaczyńskiego, a takich rzeczy na Nowogrodzkiej się nie wybacza. Spójrzmy na zachowania Niedzielskiego w ostatnich tygodniach. Bez konsultacji zapowiedział restrykcje, których do dziś nie wprowadzono. W wywiadzie oświadczył, że kierownictwo PiS i Kaczyński są za obowiązkiem „szczepień” i to powszechnym, co medialnymi kanałami było prostowane przez Nowogrodzką. Afera z „radą medyczną” też pokazuje, że Niedzielski nie stanął po stronie PiS, ale po własnej. Tajemnicą poliszynela jest, że kierownictwo PiS od co najmniej kilku miesięcy miało dość autonomicznej polityki „rady”, która szła na ostry kurs „pandemiczny”, wbrew politycznej decyzji o złagodzeniu kursu.

Czarę goryczy przelało spotkanie „rady medycznej” z Tuskiem, wówczas stało się jasne, że PiS wyhodował bestię na własnej piersi i stracił nad nim kontrolę. I tylko Niedzielski był autentycznie zaangażowany w obronę „rady”, Morawiecki i Kaczyński przyjęli dymisję z ulgą. Wreszcie wczoraj poszła plotka, że Niedzielski znów zaszantażował PiS i zagroził dymisją, jeśli nie zostanie przegłosowana ustawa segregacyjna.

Co zostało powyżej spisane? Cała lista nielojalnych zachowań Niedzielskiego wobec PiS, z czego najmniej połowa przekłada się na poważne problemy polityczne i sondażowe partii. Innym bardzo ważnym argumentem przemawiającym na rzecz dymisji Niedzielskiego, jest mentalność prezesa PiS. Kaczyński jest za stary, żeby zmieniać swoje przyzwyczajenia i nie od dziś wiadomo, jaką wyznaje kadrową zasadę: „niech będzie idiotą, byle był nasz i robił, co mu powiemy”. Znajdziemy wielu takich ministrów w rządach PiS, z litości ich nazwisk nie wymienię. PiS ma na głowie tysiąc problemów, wewnętrznych i zewnętrznych, teraz doszedł problem Niedzielskiego i od razu stał się jednym z ważniejszych.

Dopóki Niedzielski czytał te swoje tabelki i bełkotał w technokratycznym stylu na poziomie odkurzacza, Kaczyński machał na to ręką. Gdy Niedzielski zaczął uprawiać politykę i to taką, którą prezes PiS zawsze i wszędzie bezlitośnie tępił, jego los jest przesądzony. Niedzielski, co najmniej od tygodnia nie byłby ministrem, ale dwie dymisje w jednym kierunku mogłyby zachwiać frakcjami w PiS. O ile z Niedzielskim w PiS nikt się nie liczy, o tyle najmniej połowa klubu chce zamordyzmu. Kaczyński musi jakoś kleić te rozsypane puzzle i na pewno nie chce wzmacniać frakcji Siarkowskiej, która i tak wygrała sporo.

Widzę dwa możliwe tryby pozbycia się Niedzielskiego, w pierwszym PiS stosuje technikę „na Gowina”, czyli dotąd będzie upokarzał, aż niechciany minister sam odejdzie albo zgodzi się złożyć dymisję.

W drugim trybie Niedzielski zostanie zdymisjonowany z przytupem, a wcześniej w mediach „niepokornych” pojawią się odpowiednie artykuły. Tak wygląda dobra informacja, zła jest umieszczona w tytule. Po wyrzuceniu Niedzielskiego z całą pewnością Kaczyński będzie chciał mieć w pełni dyspozycyjnego ministra z klucza politycznego i tutaj wybór jest przygnębiający: Karczewski, Piecha, Hoc, Kraska. Mierny, bierny, ale wierny, inaczej cała operacja nie ma większego sensu, no chyba, że znalazłby się jakiś kolejny technokrata pod pełną kontrolą „Pegasusa”. Tak, czy inaczej, pozbycie się Niedzielskiego jest mało kosztowne politycznie, natomiast jego trwanie na urzędzie kosztuje PiS coraz więcej, stąd dymisja jest dla mnie kwestią czasu.

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/kto-za-niedzielskiego-karczewski-piecha-hoc-kraska/

Novak to przykład. Chcą nas zastraszyć.

W takim klimacie politycznym po prostu nie mogą sobie pozwolić na „antyszczepionkowca” w ogólnokrajowej telewizji. Zdrowego i wysportowanego, wygrywającego mistrzostwa z całą grupą zaszczepionych rywali. Zwłaszcza, że trzech zaszczepionych graczy już odpadło z powodu „trudności z oddychaniem”.

−∗−

W menu na dziś danie sportowe. Okazuje się, że kwestie braku dopełnienia rytuałów sanitarnych w drodze na międzynarodowy turniej wcale nie muszą stanowić jedynej przeszkody. Kreowanie podobnych sytuacji może mieć również inne cele. Chociażby danie przykładu pozostałym. Czy tak należy postrzegać wydarzenia towarzyszące tegorocznej edycji Australian Open? O tym felieton Kit Knightly.

Zapraszam do lektury.

***

Tworzą przykład z Novaka Djokovica. Oto dlaczego.

Gwiazda tenisa Novak Djokovic będzie deportowany z Australii, po przegranej ostatniej apelacji. Najwyżej sklasyfikowany gracz WTA nie będzie mógł bronić tytułu Australian Open.

Dziś rano media doniosły, że australijski sąd odrzucił apelację Djokovica przeciwko anulowaniu jego wizy, w związku z czym został on wsadzony do samolotu i wywieziony z kraju.

Żeby było jasne: to wszystko dlatego, że nie jest „zaszczepiony” przeciwko Covid19 i głośno wypowiada się przeciwko tej praktyce. Rząd jasno i publicznie to przyznał… ale do tego dojdziemy.

Odrzuceniu zwolnienia lekarskiego Djokovica i późniejszej deportacji towarzyszyła fala jadu w prasie, którą rzadko się widuje.

Jeden z australijskich prezenterów sportowych został „przypadkowo” nagrany, gdy nazwał go „kłamliwym, podstępnym du…iem” [lying, sneaky arsehole] w filmie, który później „wyciekł” do mediów.

The Spectator zamieścił taki materiał, który jest niczym innym jak zbiorem wycieczek osobistych i kpin, przeciwko nie tylko Djokovicowi, ale wszystkim „antyszczepionkowcom” i „teoretykom spiskowym”, nazywając Serba „super rozprzestrzeniaczem spisków”. Inni „za upadek” obwiniają „jego arogancję”.

Daily Mail opublikował artykuł zatytułowany: „Witamy w zwariowanym świecie Novaka Djokovica… i poznaj jego równie zwariowaną żonę!”, a także dwa inne artykuły opiniotwórcze, w których mowa o tym, że to jego arogancja „zrujnowała mu reputację” i nazywa się go „przegranym”.

Australijska korespondentka polityczna Guardiana, Sarah Martin, broni tej decyzji i żartobliwie nazywa ją polityką imigracyjną „bez kretynów”, atakując „kompleks antynaukowego boga” Djokovica i nazywając go „wszechstronnym palantem” [all-round jerk].

Dziecinne wyzywanie po prostu nie ma końca. Nawet jego koledzy dokładają swoje.

Stefanos Tsitsipas zaatakował Djokovica za próbę „grania na własnych zasadach”, dodając: „Bardzo niewielka mniejszość zdecydowała się pójść swoją własną drogą. To sprawia, że ​​pozostała większość wygląda, jakby wszyscy byli głupcami”, co przynajmniej jest prawdą, ale nie w znaczeniu, w jakim on to pojmuje.

Hiszpańska gwiazda Rafael Nadal powiedział, że Djokovic powinien po prostu przestrzegać zasad, jak wszyscy inni, być może okazując w ten sposób postawę, która pozwoliła faszystowskiemu dyktatorowi pozostać u władzy w jego kraju przez 40 lat.

—————-

Przynajmniej niektórzy gracze stanęli w obronie Djokovica, w tym Nick Kyrgios z Australii, który powiedział, że „wstydzi się” sposobu, w jaki Australia poradziła sobie z sytuacją i skarcił innych graczy za brak solidarności z Djokoviciem.

Ale dlaczego tak się dzieje? Dlaczego próbują ukarać tak znaną osobę publiczną i dlaczego właśnie teraz?

Cóż, po pierwsze, nie jestem pewna, czy tu akurat chodzi o ukaranie Djokovica, i to nie tylko dlatego, że zmuszanie do wyjazdu z Australii jest na tyle dziwną rzeczą, że można to uznać za jakąkolwiek karę w dzisiejszych czasach.

Raczej chodzi o całe przedstawienie związane z ukaraniem go. Chodzi o zrobienie z niego przykładu. Nie tyle uniemożliwiania mu gry, ile zamanifestowania swoich poglądów [denying him a platform].

Rząd australijski w zasadzie przyznaje to w swoim uzasadnieniu prawnym do anulowania wizy.

Premier Scott Morrison powiedział, że Djokovicowi zabroniono wstępu ze względu na „złamanie zasad… to takie proste”. Ale albo się myli, albo kłamie, ponieważ bezpośrednio przeczy sprawie przedstawionej sądowi apelacyjnemu przez rząd.

Tak, pierwotnie wiza została anulowana ze względów technicznych, dotyczących nieprawidłowości w podanych informacjach, ale sędzia uchylił tę decyzję, zezwalając Djokovicowi na wjazd do kraju.

Właśnie wtedy minister ds. imigracji Alex Hawke osobiście cofnął wizę na podstawie paragrafu 133, ustawy o imigracji z 1958 roku.

Na mocy tego (niepokojąco niejasnego) ustawodawstwa, minister ds. imigracji ma prawo w ogóle anulować każdą wizę, jeśli: „Minister wyraża przekonanie, że anulowanie wizy leżałoby w interesie publicznym.”

To był argument wysunięty przed sądem apelacyjnym, że minister może wydalić każdego, za cokolwiek, jeśli tylko uważa, że ​​jest to w najlepiej pojętym interesie publicznym.

W interesie publicznym, a NIE interesie zdrowia publicznego.

Hawke przyznaje w swoim pisemnym oświadczeniu, że Djokovic przedstawia „znikome ryzyko infekcji Covid19” dla otaczających go osób. A więc nie ma to nic wspólnego z ochroną ludzi przed infekcją lub powstrzymaniem rozprzestrzeniania się wirusa.

Publiczne oświadczenia urzędników sugerują, iż uważają oni każdego „antyszczepionkowca” za zagrożenie dla interesu publicznego poprzez podważanie programu szczepień. W ten sposób mogą usprawiedliwiać zakaz wjazdu dla Djokovica (lub, należy to powiedzieć, każdego innego „antyszczepionkowca”) pod przykrywką „interesu publicznego”.

Tu chodzi o kontrolę, prawie zawsze właśnie o to.

Krótko mówiąc, rząd boi się, że sama obecność Djokovica w kraju stanowi zagrożenie dla ich neofaszystowskiego lockdownu.

Jeśli przyjrzysz się uważnie przekazom medialnym, za murem zniewag i kpin kryje się coś więcej niż tylko strach.

Z każdym kolejnym artykułem, z ogromnym wysiłkiem próbuje się wykazać, że „większość normalnych Australijczyków chce, aby Joker zniknął” lub jakąś odmianę tego przekonania. Nieco desperacko sprzedając narrację, że niby nikt nie zgadza się, ani nie wspiera stanowiska Djokovica.

Twierdzenie, któremu kłam zadają regularne i ogromne protesty odbywające się we wszystkich głównych miastach Australii (takich jak np. tutaj, tylko w ten weekend, w Sydney).

Australijski rząd obawia się, że zamienił swój kraj w beczkę prochu publicznego oburzenia i że najlżejsza iskra społeczna może to zdetonować. Zwiększenie rozmiarów (już i tak ogromnych) protestów przeciwko lockdownom i nakazom szczepień, może nawet pogrążyć kraj w pełnym chaosie.

Jeden z artykułów w Spectator wspomina, że ​​Australijczycy żyli w „państwie policyjnym” od dwóch lat, a następnie niejasno odnosi to do późniejszego gniewu społecznego, nawet próbując go bagatelizować, błędnie przedstawiać jego przyczynę i zwracać go przeciwko niezaszczepionym.

Australia upadła. Pokój, dobrobyt i wolność zostały poświęcone na ołtarzu „bezpieczeństwa”, a „szczepienie” przeciw Covid stało się w tym kraju quasi-religijnym obrzędem, nawet bardziej niż w pozostałych częściach świata.

W związku z tym niezaszczepieni są na każdym kroku oczerniani, karani, zastraszani i poniżani. Blokowani na wszystkie sposoby.

Czy możesz to sobie wyobrazić, co mogłoby się stać, gdyby ludzie odkryli, że to wszystko na nic? Albo że te cudowne szczepionki nie są magicznym rozwiązaniem na wszystko, co nam dolega?

W takim klimacie politycznym po prostu nie mogą sobie pozwolić na „antyszczepionkowca” w ogólnokrajowej telewizji. Zdrowego i wysportowanego, wygrywającego mistrzostwa z całą grupą zaszczepionych rywali.

Zwłaszcza, że trzech zaszczepionych graczy już odpadło z powodu „trudności z oddychaniem”.

Zanim ktokolwiek oskarży mnie o nadmiar cynizmu, przyjrzyjmy się rzeczywistym słowom Alexa Hawke’a z procedury odwoławczej [podkreślenia nasze]: Uważam, że przedłużająca się obecność pana Djokovica w Australii

może prowadzić do wzrostu nastrojów antyszczepionkowych, generowanych w społeczności australijskiej, potencjalnie prowadząc do

wzrostu niepokojów społecznych, takich jakich wcześniej doświadczaliśmy w Australii.

Gdzie indziej Djokovic jest opisywany jako „bożyszcze społeczności o nastrojach antyszczepionkowych”.

Ten rodzaj brutalnego traktowania publicznie niezaszczepionych sławnych osobowości prawdopodobnie tylko się nasili. Już rozprzestrzenia się z kraju do kraju, a Francja właśnie ogłosiła, że ​ Djokovic nie będzie mógł bronić swojego tytułu we French Open, chyba że zostanie zaszczepiony.

Wydaje się całkiem oczywiste, że publiczne zawstydzanie Djokovica jest grą władz, mającą na celu umocnienie tego, co sami postrzegają jako słabo kontrolowaną narrację, co może mieć daleko idące konsekwencje w przyszłości.

Proszę wziąć pod uwagę, że Djokovic nie ma zakazu wstępu tylko z powodu niezaszczepienia, ale również dlatego, że publicznie wypowiedział się przeciwko szczepieniom.

Australia nie tylko wymaga, abyś był „w pełni zaszczepiony”, aby wjechać do kraju, ale zabroniła komuś nawet wyrażania opinii przeciwnych szczepionkom.

Nie wystarczy już dostosować się w działaniu, musisz teraz dostosować się także w mowie.

A następnie myślisz sobie: ale nawet oni nigdy nie próbowaliby tego zabraniać… prawda?

_______________

They are making an example of Novak Djokovic. Here’s why, Kit Knightly, Jan 17, 2022

Uzupełnienia:

Wywalili Djokovica z Australii. Należało mu się!
Główny ściek zabulgotał z satysfakcją. Wreszcie wywalili Djokovica z Australii. Należało mu się! W materiałach filmowych dominuje głos zastraszonych i ogłupionych mieszkańców Australii. Wzięli nas za mordę, nic nie możemy, […]

_______________

Wycieczka do Australii czyli raport z kolonii karnej
Prawo do podróżowania, prawo do protestu, prawo do prywatności, prawo do rzetelnego procesu sądowego, prawo do opuszczenia domu i zarabiania na życie – to podstawowe prawa człowieka, których w Australii […]

_______________

I to by było na tyle… [o dawaniu przykładu kto tu rządzi]
Kiedy Trump faktycznie wygrał w 2016 r., globalne kapitalistyczne klasy rządzące zdały sobie sprawę, że mają poważny problem… „populistyczny” bunt w sercu imperium. Ostatecznym celem wojny z populizmem było zneutralizowanie […]

_______________

„…i nikt nie będzie mógł kupić ni sprzedać” czyli gdzie są obszary testowe
Innymi słowy, normalni ludzie mają zostać eksterminowani w ramach „nowej normalności”, która nie toleruje braku podporządkowania się. Nigdy nie chodziło o chorobę, a jedynie o zainstalowanie globalnego faszyzmu medycznego, aby […]

——————- AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/01/18/novak-to-przyklad-przed-nami-kolejne/