Aerozol biologiczny: Szczepienie na szeroką skalę zwierząt i ludzi

Aerozol biologiczny: Szczepienie na szeroką skalę zwierząt i ludzi

5 ottobre 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/aerozol-biologiczny-szczepienie-na-szeroka-skale-zwierzat-i-ludzi

Program masowego opryskiwania biologicznego PARC powiązany z DEFUSE, finansowany przez Stany Zjednoczone w okresie pandemii COVID-19: numer w rejestrze USAspending 140G0220P0134

Jeszcze przed pandemią COVID-19, Palo Alto Research Center opisało swoją technologię aerozolową służącą do „szczepień zwierząt/ludzi na dużych obszarach” przy użyciu „preparatów opracowanych metodami bioinżynierii”.

Rząd Stanów Zjednoczonych finansował technologię automatycznego rozpylania środków biologicznych jeszcze przed projektem DEFUSE i próbował wykorzystać te istniejące możliwości w ramach projektu DEFUSE, a także nadal płacił Centrum Badawczemu Palo Alto (PARC) za opracowywanie i testowanie urządzeń rozpylających w czasie pandemii COVID-19.

PARC to laboratorium badawczo-rozwojowe firmy Xerox w Dolinie Krzemowej, znane przede wszystkim z pionierskich technologii, takich jak Ethernet, druk laserowy oraz model graficznego interfejsu użytkownika stanowiący podstawę współczesnych komputerów osobistych.

DEFUSE to projekt – przedłożony rok przed pandemią COVID-19 – Agencji Zaawansowanych Projektów Badawczych Obrony (DARPA), który określał sposób reagowania na przyszłą pandemię podobną do wywołanej przez SARS-CoV-2.

Jeszcze przed projektem DEFUSE, Narodowe Centrum Zdrowia Dzikich Zwierząt (NWHC) przy Amerykańskiej Służbie Geologicznej oraz PARC otrzymywały już fundusze na opracowanie technologii automatycznego rozpylania służącej do masowego podawania szczepionek i innych środków leczniczych wolno żyjącym nietoperzom.

W projekcie DEFUSE, firma PARC opisała swoją technologię jako umożliwiającą „dostarczanie aerozoli na dużych powierzchniach i z dużą wydajnością” w przypadku płynów, w tym „preparatów bioaktywnych”, oraz wskazała „szczepienie zwierząt/ludzi preparatami bioinżynieryjnymi na dużych powierzchniach” jako potencjalne zastosowanie.

W ramach projektu DEFUSE zaproponowano wykorzystanie technologii dostarczania opracowanej przez PARC w innym programie interwencji biologicznej obejmującym preparaty wzmacniające odporność.

Trwały dalsze prace nad opracowaniem rozpylacza.

13 maja 2020 r. USGS wypłaciło firmie PARC kwotę 198 940 dolarów na „OPRACOWANIE I TESTOWANIE URZĄDZEŃ ROZPYLAJĄCYCH”.

Umowa obowiązywała do 31 grudnia 2021 r.

USGS twierdzi, że w latach 2020–2021, podczas gdy trwał terenowy program szczepień, przeprowadziła dodatkowe badania laboratoryjne i terenowe w celu optymalizacji środka terapeutycznego do stosowania „za pomocą urządzenia rozpylającego”.

W sprawozdaniu z zrealizowanego projektu podano następnie, że „opracowano i przetestowano urządzenie wykorzystujące technologię automatycznego rozpylania” służące do podawania środków leczniczych nietoperzom.

Istnienie, ciągłość funkcjonowania oraz zmiana przeznaczenia tej federalnej infrastruktury służącej do masowego podawania środków biologicznych nie są zatem teorią.

Są to udokumentowane przesłanki.

Teoria, którą te przesłanki obecnie potwierdzają ( ale nie udowadniają) ma większe znaczenie:

● W okresie pandemii COVID-19, istniejąca już infrastruktura rządu Stanów Zjednoczonych służąca do masowego rozprowadzania środków biologicznych mogła zostać wykorzystana do testowania lub stosowania materiałów biologicznych w celach wykraczających poza publicznie opisane działania związane z leczeniem dzikich zwierząt.

● Działania związane z rozpylaniem aerozoli lub sprayów w okresie pandemii COVID-19 mogły obejmować nieujawnione materiały biologiczne lub pochodzenia bakteryjnego, zdolne do wywoływania reakcji zapalnych (w tym narażenia na endotoksyny/LPS), a nie ograniczać się wyłącznie do publicznie deklarowanych środków dezynfekujących, pestycydów, środków do leczenia dzikich zwierząt lub obojętnych materiałów testowych.

Istnieją historyczne precedensy uzasadniające dochodzenie w tej sprawie, ponieważ rząd Stanów Zjednoczonych przyznał się do prowadzenia programów, takich jak „Operacja Sea-Spray”, „Operacja LAC” i inne, w ramach których substancje były potajemnie rozpylane nad obszarami zamieszkanymi bez wiedzy lub świadomej zgody osób narażonych na ich działanie.

Pytanie nie dotyczy tego, czy istniała infrastruktura do masowego rozpylania aerozoli.

Pytanie brzmi: co zostało rozpylone, gdzie oraz kto lub co było narażone na działanie tych substancji.

Nowo zidentyfikowane umowy PARC informują nas, za co rząd zapłacił.

Nie mówią jednak, co PARC wyprodukowało, przetestowało, rozpyliło ani gdzie wykorzystywało powstałe w ten sposób urządzenia.

Te wyniki realizacji umów nadal nie figurują w dostępnych nam publicznych dokumentach.

Kongres rzeczywiście przyjrzał się programowi DEFUSE i przesłuchał jego kierownictwo, ale opublikowane 557-stronicowe sprawozdanie z dochodzenia nie wymienia PARC ani Jerome’a Unidad (badacza z PARC powiązanego z pracami DEFUSE nad rozprowadzaniem aerozoli) wśród świadków, z którymi przeprowadzono wywiady lub którzy złożyli zeznania.

Program powstał przed programem DEFUSE

W 2018 roku fundusz „Bats for the Future” przyznał ośrodkowi NWHC (National Wildlife Health Center) należącemu do USGS (U.S. Geological Survey ) dotację w wysokości 400 000 USD, uzupełnioną o kolejne 429 466 USD w ramach funduszy uzupełniających, co dało łączną kwotę projektu wynoszącą 829 466 USD.

Tytuł projektu był jednoznaczny:

„Opracowanie i przetestowanie metod podawania szczepionek w celu ograniczenia występowania zespołu białego nosa u nietoperzy”.

Fundacja National Fish and Wildlife Foundation poinformowała, że NWHC „we współpracy z firmą Palo Alto Research Company” zmodyfikuje i przetestuje metody masowego podawania „szczepionek miejscowych i innych środków leczniczych” u nietoperzy żyjących na wolności.

Mechanizm działania został również jasno określony:

„W ramach projektu wykorzystana zostanie technologia automatycznego rozpylania w celu nakładania płynów lub żeli na nietoperze w momencie, gdy wlatują one do schronień lub z nich wylatują…”

Program biologicznego oprysku masowego realizowany przez USGS/PARC istniał zatem już przed powstaniem projektu DEFUSE.

PARC zaproponował zwiększenie skali projektu

Materiały własne PARC dotyczące programu PREEMPT (programu DARPA, w ramach którego powstała propozycja DEFUSE) ujawniają możliwości istniejącej technologii rozpylania.

Laboratorium badawcze stwierdziło, że:

„opracowało unikalną technologię rozpylania” służącą do „dostarczania aerozoli o dużej powierzchni i wysokiej wydajności, zawierających płyny o wysokiej lepkości i stężeniu”.

Płyny te mogą obejmować:

„preparaty bioaktywne”.

Ponadto PARC wskazało na szersze zastosowanie, które można by wykorzystać w odniesieniu do „ludzi”:

„Technologia ta może znaleźć zastosowanie w szczepieniach na dużą skalę zwierząt i ludzi preparatami opracowanymi przy użyciu bioinżynierii w celu prewencyjnego ograniczenia przenoszenia chorób”.

PARC zaproponowało wykorzystanie tej technologii do opracowania:

„skalowalnej metody podawania aerozolowego do szczepień na szeroką skalę modeli zwierzęcych”.

Grupa chwaliła się, że ma „dobrą pozycję”, by wspierać program PREEMPT agencji DARPA:

„PARC może odegrać znaczącą rolę w obszarze technicznym nr 2 projektu PREEMPT”.

„PARC ma doskonałe warunki do rozwoju swojej unikalnej technologii rozpylania w ramach programu PRE-EMPT, biorąc pod uwagę jej udowodnioną skalowalność i szerokie zastosowanie w przypadku różnych płynów (o lepkości od niskiej do bardzo wysokiej, niezależnie od stężenia lub zawartości substancji bioaktywnych). PARC poszukuje partnerów, którzy będą badać przenoszenie chorób między gatunkami zwierząt oraz opracowywać niezbędne preparaty biologiczne o działaniu prewencyjnym, zapobiegające takiemu przenoszeniu. Te zmodyfikowane preparaty biologiczne można następnie podawać modelom zwierzęcym przy użyciu technologii rozpylania, co zapewnia maksymalną skuteczność i biodostępność”.

Stwierdzono również, że firma wykorzysta „dotychczasowe i bieżące prace” dotyczące podawania preparatów metodą rozpylania i przezskórną oraz posiada możliwości opracowywania i produkcji nowych systemów rozpylających.

Nie była to hipotetyczna technologia oczekująca na finansowanie w ramach programu DEFUSE.

PARC proponował nowe zastosowanie dla prac, które były już w toku.

Projekt DEFUSE dostarczył nowy zestaw środków

Wniosek dotyczący projektu DEFUSE, opracowany przed pandemią COVID-19, uwzględniał możliwości dostawcze PARC/NWHC w ramach proponowanego programu interwencji dotyczącego nietoperzy.

Materiały przewidziane w ramach tych działań obejmowały:

  • Poly(I:C) (syntetyczny polimer zbudowany z jednostek zawierających inozynę i cytydynę; stosowany eksperymentalnie jako rzekomy substytut materiału wirusowego i środek stymulujący układ odpornościowy)
  • Resiquimod (syntetyczna substancja chemiczna z grupy imidazochinolin, stosowana jako silny stymulant odpornościowy)
  • Agoniści STING (zazwyczaj cykliczne dinukleotydy lub inne preparaty małocząsteczkowe stosowane w celu wywołania sygnalizacji zapalnej)
  • Mikrocząsteczki acetalowanego dekstranu (Ac-DEX) (zmodyfikowane cząsteczki polimeru cukrowego stosowane do enkapsulacji i dostarczania innych substancji)
  • Rekombinowane chimeryczne białka szczytowe (preparaty białkowe wytworzone w laboratorium, opisywane przez naukowców jako połączenie fragmentów różnych białek „szczytowych” koronawirusów)
  • Inne preparaty wzmacniające odporność (dodatkowe preparaty chemiczne, białkowe lub cząsteczkowe mające na celu wywołanie reakcji biologicznych)

W ramach propozycji zlecono organizacjom NWHC i PARC opracowanie systemów podawania substancji wzmacniających odporność oraz rozważano możliwość zautomatyzowanego podawania aerozoli.

Istniejąca platforma rozpylająca nie była ograniczona do jednego rodzaju terapii.

Firma DEFUSE zaproponowała dostosowanie jej do innego zestawu ładunków biologicznych.

Prace trwały w czasie pandemii COVID

Pod koniec 2019 roku USGS nadal określało swoją współpracę z PARC jako aktywny program rozwojowy dotyczący skalowalnych urządzeń dozujących.

Następnie, 13 maja 2020 roku, USGS złożyło w PARC zamówienie nr 140G0220P0134.

Kwota zamówienia opiewała na 198 940 dolarów.

Opis zamówienia rządowego zawierał cztery słowa:

„OPRACOWANIE I TESTOWANIE URZĄDZEŃ ROZPYLAJĄCYCH”

USGS sklasyfikowało te prace jako:

„Udoskonalenie produktu/usługi (badania stosowane/rozwoju eksploracyjnego)”

Umowa obowiązywała do 31 grudnia 2021 r. i została czterokrotnie zmodyfikowana na drodze administracyjnej.

Federalny program PARC dotyczący opracowywania urządzeń rozpylających był zatem aktywny w czasie pandemii COVID-19.

W tym samym czasie USGS testowało środek do rozpylania

Zgodnie z własnym sprawozdaniem USGS, terenowe eksperymenty szczepionkowe miały miejsce dokładnie w okresie obowiązywania umowy z PARC na lata 2020–2021.

W aktualizacji projektu Narodowego Centrum Zdrowia Dzikich Zwierząt z października 2021 r. podano, że młode i dorosłe nietoperze zostały zaszczepione w schroniskach rozrodczych latem 2020 i 2021 roku.

W tym samym sprawozdaniu USGS stwierdza się:

„Przeprowadzono dodatkowe badania laboratoryjne i terenowe w celu wyboru i optymalizacji najlepszego nośnika do aplikacji – ręcznej lub za pomocą urządzenia rozpylającego…”

Badania te miały również na celu ustalenie odpowiedniej dawki szczepionki do stosowania miejscowego.

Raport końcowy projektu uzupełnia chronologię wydarzeń.

NFWF podaje, że USGS:

„opracowało i przetestowało automatyczne urządzenie rozpylające służące do podawania szczepionki nietoperzom”

oraz opracowano nośnik do podawania preparatu, którego celem jest maksymalizacja stabilności szczepionki, odporności na zmiany temperatury oraz przyczepności do futra nietoperzy.

W raporcie podano ponadto, że w ramach pilotażowego projektu terenowego nośnik ten połączono ze szczepionkami.

Kolejność działań jest więc następująca:

  • Przed projektem DEFUSE: USGS/PARC otrzymały dofinansowanie na opracowanie systemu automatycznego masowego rozpylania szczepionek i innych środków terapeutycznych.
  • DEFUSE: zaproponowano wykorzystanie istniejących możliwości PARC w zakresie aerozoli do opracowania nowego zestawu preparatów biologicznych.
  • 2019: prace rozwojowe trwają.
  • Maj 2020: USGS wypłaca PARC kwotę 198 940 dolarów na „OPRACOWANIE I TESTOWANIE URZĄDZEŃ DO ROZPYLANIA”.
  • 2020–2021: USGS prowadzi prace laboratoryjne i terenowe dotyczące środka terapeutycznego przeznaczonego do stosowania „za pomocą urządzenia rozpylającego”.
  • Zakończony projekt: opracowano i przetestowano automatyczne urządzenie rozpylające; opracowano nośnik kompatybilny ze szczepionkami; nośnik połączono ze szczepionkami w ramach pilotażowego projektu terenowego.

Co faktycznie zostało rozpylone?

To właśnie jest obecnie brakujący element.

Z publicznie dostępnych dokumentów wynika, do czego program miał służyć.

Wynika z nich, kto opracowywał urządzenie rozpylające.

Wynika z nich, że PARC potrafiło rozpylać preparaty bioaktywne.

Wynika z nich, że DEFUSE zaproponował dostosowanie tej technologii do różnych materiałów biologicznych.

Wskazują one, że USGS zapłaciło PARC za opracowanie i przetestowanie urządzeń rozpylających w czasie pandemii COVID.

Wskazują one również na prowadzone w tym samym czasie eksperymenty laboratoryjne i terenowe z użyciem środków do aplikacji za pomocą urządzeń rozpylających.

To, czego dostępne dokumenty nie ujawniają, to pełny wykaz materiałów faktycznie przetworzonych przez urządzenia PARC w ramach projektu 140G0220P0134.

To właśnie ta ścieżka dokumentacyjna ma teraz znaczenie.

  • Jakich preparatów użyto?
  • Gdzie wykorzystywano te urządzenia?
  • Kto lub co było narażone na działanie ich emisji?

Od odpowiedzi na te pytania zależy, czy udokumentowany program pozostawał w ramach publicznie opisanej misji leczenia dzikich zwierząt, czy też infrastruktura ta była wykorzystywana w szerszym zakresie podczas COVIDa.

Podsumowanie

Federalna infrastruktura służąca do masowego dostarczania preparatów biologicznych istniała naprawdę, była dopracowana pod względem operacyjnym i nadal otrzymywała finansowanie w czasie pandemii COVID-19.

Jeszcze przed powstaniem projektu DEFUSE agencje USGS i PARC pracowały już nad systemem automatycznego rozpylania szczepionek i innych środków terapeutycznych.

W ramach projektu DEFUSE zaproponowano wykorzystanie technologii aerozolowej opracowanej przez PARC do dostarczania różnych preparatów biologicznych.

Następnie, w czasie pandemii COVID-19, USGS wypłaciło firmie PARC kwotę 198 940 dolarów na „OPRACOWANIE I TESTOWANIE URZĄDZEŃ ROZPYLAJĄCYCH”, podczas gdy USGS prowadziło prace laboratoryjne i terenowe związane ze środkiem do rozpylania.

Zgodnie z raportem końcowym projektu opracowano i przetestowano automatyczne urządzenie rozpylające.

Z publicznie dostępnych danych nadal nie wynika jednak, jakie substancje firma PARC faktycznie wprowadzała do tych urządzeń w ramach umowy zawartej w okresie pandemii COVID-19, gdzie urządzenia te były eksploatowane oraz kto lub co było narażone na ich działanie.

Brakujące dane decydują obecnie o tym, czy ta udokumentowana infrastruktura pozostała w ramach publicznie opisanej misji zwalczania szkodników dzikich zwierząt, czy też została wykorzystana podczas pandemii COVID-19 do testowania lub rozpraszania innych materiałów biologicznych, w tym substancji pochodzenia bakteryjnego lub wywołujących stan zapalny, takich jak endotoksyny/LPS.

INFO: jonfleetwood.substack.com/p/us-funded-parcs-defuse-linked-biological (przekład automatyczny; wszystkie odnośniki i zdjęcia w tekście oryginalnym)

Arno van Kessel: „Prawda wyjdzie na jaw”

Arno van Kessel: „Prawda wyjdzie na jaw”.

Ido Dijkstra | Data: 25 kwietnia 2026 r deanderekrant-nl/arno-van-kessel-the-truth-will-come-to-light/

Arno van Kessel-prawda-wyjdzie-na-światło

Arno van Kessela | ©Marieke Balk Fotografia

Były radca prawny Arno van Kessel – uszkodzony, nie złamany, mimo pobytu w więzieniu

Uwaga: Het originele artikel in het nederlands vindt je hier: https://deanderekrant.nl/arno-van-kessel-beschadigd-niet-gebroken/

Arno van Kessel spędził ponad osiem miesięcy w jednostce antyterrorystycznej w PI Vught, najpilniej strzeżonym więzieniu w Holandii. „Nie znaleźli dowodów w sprawie karnej i niczego nie znajdą, bo nie popełniłem żadnego przestępstwa”. Jest przekonany, że został aresztowany, ponieważ wszczął postępowanie cywilne przeciwko państwu holenderskiemu i wpływowym osobom, które w okresie pandemii COVID-19 narzuciły ludności broń biologiczną. „Kilka godzin po tym, jak złożyliśmy dokumenty w sądzie, aresztowała mnie jednostka antyterrorystyczna”.

W ekskluzywnym wywiadzie dla De Andere Krant, 62-letni adwokat po raz pierwszy wspomina swoje aresztowanie i zatrzymanie, które postrzega jako dowód na to, że nie ma już rządów prawa.

„Kluk-klik. Kluk-klik”. Arno van Kessel opisuje odgłos ciężkich butów strażnika kroczącego po betonowej podłodze więzienia. „Krrr-klik, szelest kluczy. Kpffff, drzwi się otwierają. Huk, drzwi celi zatrzaskują się z hukiem. Brzdęk, zamek znowu się zamyka. Kluk-klik, strażnik idzie w stronę mojej celi. Słychać wszystko, wiesz, pomimo tych grubych betonowych ścian. Klik-klik, otwiera się klapa w małym okienku w mojej celi. W środku nocy dioda LED zapala się na pięć sekund. Nie po to, żeby sprawdzić, czy jeszcze tam jesteś, ale żeby sprawdzić, czy jeszcze żyjesz. Klik-klik, klapa zamyka się ponownie. Kluk-klik, strażnik kontynuuje obchód. A ja leżę, nie śpiąc, martwiąc się: co ja tu robię?”

Ten „film” wciąż odtwarza się w głowie adwokata, gdy próbuje zasnąć. „Mój rytm snu został całkowicie zaburzony”.

Po 260 dniach w areszcie tymczasowym Van Kessel cierpi na zespół stresu pourazowego (PTSD), reumatyzm związany ze stresem oraz przejściowe podrażnienie: skurcze spowodowane elektronicznym monitorem na kostce, który musi nosić. „Biorę trzy dawki prednizonu dziennie, ponieważ stres jest uwięziony w moim ciele” – wyjaśnia Van Kessel.

[prednizon: silnie hamuje stany zapalne, łagodzi alergiczną reakcję organizmu i osłabia układ odpornościowy.md]

Mimo wszystko jest zadziwiająco optymistyczny, bystry i pogodny. „Bardzo się cieszę, że wróciłem do rodziny i psa, czasami znów mogę się cieszyć i dziękuję naszemu drogiemu Bogu za każdą chwilę, którą mi daje. Przede mną jeszcze długa droga, nie chodzę do psychologa i jestem daleki od dawnego siebie, ale z natury jestem pozytywnie nastawiony i wciąż patrzę w przyszłość z nadzieją. Jestem uszkodzony, ale nie udało im się mnie złamać psychicznie” – mówi. „Chcesz kawy?”

Aresztowanie

Wróćmy do 11 czerwca 2025 roku. Około 5 rano Van Kessel nagle wpatruje się w lufę pistoletu maszynowego, którą trzyma funkcjonariusz jednostki antyterrorystycznej. „Leżałem w łóżku zaledwie kilka godzin. W tygodniach poprzedzających to wydarzenie spędziłem dziesięć dni z rzędu pracując z moim kolegą Peterem Stassenem – niczym para mnichów – nad naszym Oświadczeniem o Odpowiedzi, będącym częścią naszego postępowania cywilnego. W dokumencie tym argumentujemy – prawnie i, moim zdaniem, przekonująco – że szczepionki przeciwko COVID-19 są bronią biologiczną. Twierdzimy, że wezwane przez nas osoby wiedziały, mogły wiedzieć lub powinny były o tym wiedzieć, i pociągamy je do odpowiedzialności solidarnej. Chcemy, aby niezależny sędzia wydał orzeczenie w tej sprawie” – podsumowuje Van Kessel. „Kilka godzin po złożeniu dokumentu zostałem aresztowany”.

Nadal może odtworzyć w myślach „film” ze swojego aresztowania, w każdym szczególe. „Weszli dość cicho przez frontowe drzwi, bo nie były podwójnie zamknięte na noc. Obudziłem się z krzykiem, ale myślałem, że śnię. Facet w kominiarce trzymał pistolet maszynowy wycelowany w moją skroń. Sędzia śledczy, dziekan Izby Adwokackiej i prokurator byli w mojej sypialni z dwoma funkcjonariuszami. Helena (żona van Kessela, red.) była na strychu, bo pracowałem do późna.

Posadzono mnie na krześle w samej bieliźnie i dano kamizelkę. „Broń”, „narkotyki”, „pieniądze”, „złoto” – krzyczeli. W naszym domu – który już sprzedaliśmy, bo mieliśmy wyemigrować do Austrii – mieliśmy garderobę z sejfem. Wskazałem im klucz. Nie znaleźli niczego kryminalnego i nic nie znajdą, bo ja niczego kryminalnego nie popełniłem. Potem naciągnięto mi worek na głowę, zakuto w kwadratowe kajdanki i… Zabrano mnie na komisariat policji w Leeuwarden.

Van Kessel natychmiast zdaje sobie sprawę, że jego aresztowanie jest powiązane z głośnym postępowaniem cywilnym przeciwko państwu holenderskiemu, Markowi Rutte, Hugo de Jonge, Billowi Gatesowi i trzynastu innym osobom.

„Nigdy nie byłem naiwny w tej kwestii. Rozmawiałem o tym z rodziną: jeśli podejmę się tej sprawy, coś może mi się stać. Tak, może mnie wyrzucą” – powiedziałem. Peter i ja powiedzieliśmy sobie również po zakończeniu odpowiedzi na pozew: jeśli podpiszemy ten dokument, to koniec naszej kariery. Zarejestrowałem się jako radca prawny w Austrii, ale tylko na potrzeby postępowania cywilnego. Po tym miałem zamiar poświęcić się nieruchomości rekreacyjnej, którą tam zamierzamy zagospodarować. Peter i ja uzgodniliśmy również, że jeśli coś się stanie jednemu z nas, drugi będzie prowadził sprawę indywidualnie. Czuliśmy, że musimy to zrobić dla ofiar. Nikt nie powinien odwracać wzroku od tego, co zrobiono ludzkości: ludobójstwa”.

Barakuda

Na komisariacie policji w swoim rodzinnym mieście Leeuwarden Van Kessel dowiaduje się, że jest podejrzanym w sprawie Barracuda – domniemanej siatki terrorystów, która według prokuratury planowała przeprowadzić atak na szczyt NATO (24 i 25 czerwca 2025 r.) w Hadze. „To absurdalna historia, właśnie dlatego, że Peter i ja, jako prawnicy, działamy w ramach systemu prawnego. To jest arena rządów prawa, gdzie wszystkie strony są równe, a niezależny panel sędziów decyduje – w razie potrzeby – nawet o stanie Holandii. Przynajmniej w teorii. Poza tym jestem przekonanym naśladowcą Jezusa (patrz ramka). Nasz drogi Pan nie bez powodu powiedział: „Każdy, kto mieczem wojuje, od miecza ginie” (Ewangelia Mateusza 26,52). Gdybym naprawdę planował zrobić to, o co mnie oskarżają, zgadzam się, że powinni byli mnie zamknąć i wyrzucić klucz. Nadal mnie wkurza, że ​​odważyli się oskarżyć mnie o terroryzm”.

Van Kessel wie, że sam dał oskarżycielom przysłowiową amunicję. „Musieli uznać to za prezent, że wsiadłem do tego samochodu 6 maja” – mówi Van Kessel. Ma na myśli rozmowę nagraną przez detektywów w samochodzie Ritske B., gdzie obecni byli również właściciel pojazdu i Harm S. W drodze powrotnej użyto wulgaryzmów, przyznaje Van Kessel. „To było po wieczorze z mnóstwem kiełbasy, sera i piwa – i mnóstwem tych ordynarnych typów. Dobrzy ludzie, którzy mówią, co myślą i mają dość zniszczeń, jakie pozostawia po sobie polityka. Wielu z nich to darczyńcy Recht Oprecht (fundacji stojącej za postępowaniem cywilnym, red.).

Kilka dni wcześniej zapytano mnie, czy chcę przekazać najnowsze informacje na temat sprawy. Zanim się odezwałem, kierowcy ciężarówek chcieli mojej rady w sprawie demonstracji na szczycie NATO. Dałem im bardzo jasną, negatywną rekomendację: obowiązuje zarządzenie nadzwyczajne, nic nie zdziałacie, żadna flaga nie będzie pokazywana w telewizji, zostaniecie aresztowani, a wasze ciężarówki i traktory zostaną skonfiskowane – powiedziałem. Krótko mówiąc, powiedziałem im, że nie mają tam prawa być. Moja rada została źle przyjęta. „Więc co chcecie zrobić – nic nie robić?” – powiedziano mi. Cały wieczór mieli mi to za złe”.

Arno van Kessela | ©Marieke Balk Fotografia Kliknij tutaj

W drodze powrotnej z tego „frustrującego wieczoru” trzej mężczyźni w samochodzie hipotetycznie dyskutują o tym, jak można by zdestabilizować rząd. Van Kessel, który poprzedniego dnia obejrzał film o IRA, wspomina o wybuchu bomby w samochodzie przed budynkiem rządowym. Wspomniano również o strzale z okna burmistrza. Nigdzie w całej rozmowie nie widać, że poważnie zamierzają coś takiego zrobić. Van Kessel kilkakrotnie powtarza, że ​​nie ma pojęcia, jak się do tego zabrać. Przez ponad miesiąc – aż do aresztowania 11 czerwca – nikt nie podjął żadnych działań w związku z omawianymi scenariuszami. Mimo to prokuratura uczyniła z niego filar siatki terrorystycznej. „W tym samochodzie mówiłem głupie, niemoralne rzeczy. Niegodne adwokata. W celi prosiłem Boga o wybaczenie” – mówi Van Kessel. „Ale te wypowiedzi są szokujące tylko wtedy, gdy są wyrwane z kontekstu. Prokuratura zrobiła to bardzo celowo, aby wykluczyć mnie jako adwokata w postępowaniu cywilnym”.

Więzienie Vught

Od połowy czerwca 2025 roku do 26 lutego 2026 roku Van Kessel – mężczyzna bez przeszłości kryminalnej – przebywał w więzieniu. Pierwsze sześć dni spędził w komisariacie policji w Leeuwarden, a następnie w oddziale antyterrorystycznym zakładu karnego o zaostrzonym rygorze w Vught. Van Kessel uważał ten pierwszy okres za najtrudniejszy. „Więzienie ma skłonić do refleksji nad swoimi błędami. Jeśli nic nie zrobiłeś, to każdego dnia budzisz się z myślą: co ja tu robię? To jest psychicznie ciężkie. Na początku byłem też pod ścisłą kontrolą. To oznaczało 23 godziny na dobę w izolacji, bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Helena nawet nie wiedziała, gdzie jestem przetrzymywany”.

Opisuje więzienie jako betonowego kolosa. „Z małego okienka w celi patrzyłem na betonowy mur. Początkowo miałem godzinę dziennie na wyjście na podwórze, ale to była tylko przestrzeń między czterema betonowymi ścianami. Jeśli spojrzysz w górę, zobaczysz niebo przez siatkę. To wszystko”.

Początkowo Van Kessel nadal uważa, że ​​jego pobyt w celi będzie stosunkowo krótki, maksymalnie 90 dni. „Nie jestem prawnikiem karnym, ale na studiach prawniczych dowiedziałem się, że podejrzany może być tymczasowo aresztowany przez ograniczony czas. Nie wiedziałem, że wszystko się zmieniło po 11 września. Mój adwokat, Chris-Jan Kamminga, wyjaśnił mi, że prawo się zmieniło. Teraz można przetrzymywać podejrzanych o terroryzm nawet przez dwa lata w więzieniu bez merytorycznego przesłuchania. Kiedy mi to powiedział, przeszedł mnie dreszcz”.

Groźby śmierci

W grudniu znalazł się w bardzo napiętej sytuacji w więzieniu w Vught. Van Kessel i Ritske B. – współpodejrzany w sprawie Barracudy, „którego, wbrew twierdzeniom oskarżenia, poznałem porządnie dopiero w Vught” – zostali, w ramach pewnego eksperymentu, umieszczeni z grupą czterech dżihadystów z Arnhem, skazanych za przygotowywanie ataku na Paradę Równości. „Ritske i ja chcieliśmy małej choinki na wspólnej celi, ale cała czwórka zażądała jej usunięcia. Kiedy w okolicach Bożego Narodzenia oglądaliśmy „Pasję” (film o cierpieniu Jezusa Chrystusa, red.), wpadli w szał. Pluli na Jezusa, a nam grożono śmiercią” – mówi Van Kessel, obrazowo przesuwając kciukiem po gardle. „Potem obieraczki do ziemniaków zostały usunięte ze wspólnej kuchni ze względów bezpieczeństwa. Strażnicy byli również otwarcie zastraszani. Dżihadyści mówili: i tak nie mamy nic do stracenia – jeśli umrzemy, pójdziemy do raju. Chociaż nie wolno nam było mieć choinki, pięć razy dziennie krzyczeli do Allaha. Na korytarzu obok mojej celi wisiał plakat przedstawiający Kaabę, świętą czarną skrzynkę dla muzułmanów w Mekce. Byłem zszokowany tym, jak wygląda życie w więzieniu. Chociaż Van Kessel porównuje więzienie w Vught do Kamp Vught – nazistowskiego obozu karnego z czasów II wojny światowej – jest pełen uznania dla strażników. „Uczynili moje cierpienie bardziej znośnym. Przez pierwsze trzy miesiące mojego pobytu kierownictwo wstrzymywało mi podawaniem leków. Czułem się coraz gorzej, do tego stopnia, że ​​nie mogłem nawet wstać. Leżałem sam w łóżku przez wiele dni. Strażnicy załatwili lepszy materac, zamiast cienkiego kawałka pianki na żelaznej płycie, na której normalnie się leży. Mój mentor – strażnik, który osobiście mnie prowadził – zażądał od lekarza oddziałowego, abym otrzymał lekarstwa.

Van Kessel mówi, że od początku był uprzejmy wobec strażników, których wszystkich znał z imienia. Opowiedział im o postępowaniu cywilnym i swojej wierze w Jezusa. Ponadto wkrótce został zasypany listami. „Tysiące listów i kartek nieustannie napływały z całego świata. Wszystkie musiały przejść przez cenzurę. Wywołało to spore poruszenie, podobnie jak demonstracje przed bramą. Chociaż sam tego nie doświadczyłem, wiem od strażników, że było to tematem rozmów w mieście”.

Rządy prawa

Według Van Kessela wady konstrukcyjne leżą w systemie i na samej górze, gdzie skorumpowani ludzie zbyt często pociągają za dźwignie – bo jak inaczej podejrzany, który nie został skazany, trafi do grona skazanych dżihadystów? „Dwie i pół godziny drogi od mojej rodziny. Bez żadnych wiarygodnych dowodów, podczas gdy prokuratura może przeciągać proces do zakończenia śledztwa, a media w dużej mierze milczą na ten temat. To nie powinno być możliwe w państwie prawa. Jako prawnik zawsze w to wierzyłem, ale teraz ta wiara nieco osłabła” – mówi eufemistycznie.

Były prawnik twierdzi, że „kiedy nadejdzie właściwy czas”, odniesie się również merytorycznie do oskarżeń pod jego adresem i usunięcia z listy adwokatów. Na razie poświęca energię na przygotowanie obrony z prawnikami. Pomimo wszystkiego, co go spotkało, niczego nie żałuje. „To, czego doświadczyłem, to tylko ułamek cierpienia, jakie nasz drogi Pan zniósł dla nas wszystkich. Poza tym zawsze mam przed sobą Monique. Była pierwszą ofiarą poszczepienną, która do mnie trafiła. Pielęgniarka na sali operacyjnej – ktoś, kto naprawdę zrobił to dla innych. Była jedną z pierwszych osób, które otrzymały szczepionkę przeciw COVID-19 – z grupy, która spowodowała wiele zgonów. Tak, przedstawiliśmy to wszystko czarno na białym w sądzie. Widziałem, jak w krótkim czasie jej stan się pogorszył z wciąż w miarę zdrowej kobiety w mumię. Zakończyła swoje cierpienie, poddając się eutanazji. Jej historia wryła mi się w pamięć”.

Zobaczyć

„Żyjemy w czasach ostatecznych” 

„Oczywiście bardzo często pytałem Boga, dlaczego to się ze mną dzieje” – mówi Arno van Kessel, który uwierzył w okresie pandemii COVID i przyjął chrzest. „Ten czas uświadomił mi, co tak naprawdę się dzieje: żyjemy w czasach ostatecznych. Otrzymałem również odpowiedzi. Cierpienie, którego doświadczyłem, to tylko ułamek tego, co Jezus musiał znieść za nas wszystkich. To było oczyszczające”. Van Kessel mówi, że jego wiara w Jezusa – którego zazwyczaj nazywa naszym drogim Panem – tylko się umocniła. „Peter (Stassen, red.) na nowo odkrył swoją wiarę.

Dlatego bardzo świadomie poruszyliśmy biblijne przesłanie w dokumentach sądowych. Ostatnimi czasy Peter – z którym ze względu na postępowanie cywilne nie mam kontaktu – powiedział również: czy jesteś po stronie szatana, czy Jezusa? To był świadomy wybór: odwołanie się do sumienia. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że ich sumienie stało się zasłonięte. Odwołujemy się do niego, ponieważ wciąż istnieje droga powrotna przez Jezusa. Dotyczy to nawet Marka Rutte. Nie sądzę, żeby się na to zdecydował, ale powitałbym to z radością. Prawda wyjdzie na jaw”.

Plandemia na ławie oskarżonych

Plandemia na ławie oskarżonych

3. października 2026 Marek Wojcik world-scam/-plandemia-na-lawie-oskarzonych

22 października, po ponad trzech latach nieustannych sporów sądowych, siedmiu powodów stanie przed sądem w sprawie merytorycznej w ramach tego niezwykłego postępowania przeciwko państwu holenderskiemu, Markowi Rutte, Billowi Gatesowi i innym pozwanym. Przed trzema sędziami Sądu Okręgowego Północnej Holandii w Leeuwarden, przedstawiono dowody dotyczące sedna sprawy: szczepionek przeciwko COVID-19, oszustwa, Wielkiego Resetu – oraz narracji, którą świat miał zaakceptować.

Film z polską ścieżką dźwiękową.

Poniższe informacje pochodzą z opisu pod filmem z oświadczeniem procesowym biegłych oskarżenia:


Powodowie zwrócili się z prośbą, aby ich międzynarodowi biegli złożyli ustne zeznania pod przysięgą przed Sądem Okręgowym Północnej Holandii. Sąd odmówił ich wysłuchania. W związku z tym adwokat Peter W.H. Stassen opracował inny sposób przedstawienia dowodów przed sądem. W nagraniu sporządzonym pod przysięgą na potrzeby wniosku o uznanie winy biegli odpowiadają na pytania Petera Stassena i przedstawiają dowody, które mieli zamiar przedstawić sędziom.

Pełne nagranie wideo z oświadczeniem procesowym zostało przedłożone sądowi oraz wszystkim pozwanym jako dowód nr 157 w dniu 22 września 2026 r. Towarzyszące mu pisemne opinie biegłych zostały przyjęte. Nagranie wideo z oświadczeniem procesowym zostało odrzucone. Nie podano żadnego uzasadnienia. Peter Stassen natychmiast zgłosił sprzeciw, ostrzegając sąd, że wykluczenie tych dowodów uniemożliwia przeprowadzenie rzetelnego procesu zgodnie z art. 6 EKPC oraz „podważa funkcjonowanie zasad praworządności”.

Oto materiał filmowy w języku angielskim trwający cztery i pół godziny nagrany w sierpniu 2026 r. Sąd odmówił dopuszczenia tego dokumentu filmowego. Obejrzyjcie go. Posłuchajcie. Udostępnijcie.

Rozprawa merytoryczna odbędzie się 22 października 2026 r. o godz. 12:30 przed trzema sędziami Sądu Okręgowego Północnej Holandii w Leeuwarden.

Aby dowiedzieć się więcej, odwiedź stronę www.TheNetherlandsCase.com


Nie mam złudzeń co do wyniku procesu przeciwko plandemistom. Sensacją jest, że do tego procesu doszło. Zawdzięczamy to dwóm odważnym adwokatom. Jednego z nich oskarżono o terroryzm.

Arno van Kessel spędził ponad osiem miesięcy w jednostce antyterrorystycznej w PI Vught, najpilniej strzeżonym więzieniu w Holandii. „Nie znaleźli dowodów w sprawie karnej i niczego nie znajdą, bo nie popełniłem żadnego przestępstwa”. Jest przekonany, że został aresztowany, ponieważ wszczął postępowanie cywilne przeciwko państwu holenderskiemu i wpływowym osobom, które w okresie pandemii COVID-19 narzuciły ludności broń biologiczną. „Kilka godzin po tym, jak złożyliśmy dokumenty w sądzie, aresztowała mnie jednostka antyterrorystyczna”. W ekskluzywnym wywiadzie dla De Andere Krant 62-letni adwokat po raz pierwszy wspomina swoje aresztowanie i zatrzymanie, które postrzega jako dowód na to, że nie ma już rządów prawa.

Powyższy urywek pochodzi z wywiadu opublikowanego 25 kwietnia 2026 r. na deanderekrant.nl: Arno van Kessel: „Prawda wyjdzie na jaw”. Źródło.

Są tacy, którzy twierdzą, że w Holandii jest lepiej niż na przykład w Niemczech. Reiner Fuellmich został trzy lata temu pozbawiony wolności, a van Kessel został wypuszczony po niecałym roku odsiadki w zakładzie karnym zaostrzonym rygorze w Vught. Jasne, Holandia obdarowuje swoich niewolników dłuższym łańcuchem, aby mieli więcej „wolności”.

Zapoczątkowany sześć lat temu proces przebudzenia świadomości postępuje. Coraz mniej lekarzy buntuje się, kiedy prywatnie mówię im, że pandemia była zaplanowanym oszustwem. Coraz rzadziej słyszę wyświechtany komplement w rodzaju: teoretyk spiskowy, ponieważ przestało to działać.

Ten proces potrzebuje czasu i dlatego wielu z nas niecierpliwi się i narzeka, że ich zdaniem zbyt mało ludzi rozumie co się na świecie dzieje. Ja też życzyłbym sobie większego postępu. Jako realista zdaję sobie jednak sprawę, że ten nieodwracalny trend powoli, a jednak nieustannie postępuje. Jest to praca u podstaw, która nie przynosi codziennie spektakularnych sukcesów, dlatego ma sporo krytyków.

Porównajmy jednak dzisiejszą sytuację z tą sześć lat temu, kiedy panował powszechny strach przed telewizyjnym wirusem. Nawet ówcześni propagatorzy hasła: zaszczep się – uratujesz życie sąsiadowi, w większości widzą brak sensu w takim postępowaniu.

Nie mam na myśli skorumpowanych pseudoekspertów – ci będą walczyć do końca. A ich moralny koniec zbliża się z każdym dniem. Już teraz spotykają się z zasłużoną pogardą społeczną.

Oby to „kiedyś” powróciło.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

NAJWAŻNIEJSZA SPRAWA NASZEGO ŻYCIA – agresja szczepionek i szczepionkarzy

NAJWAŻNIEJSZA SPRAWA NASZEGO ŻYCIA – Del Bigtree

psnlin/najwazniejsza-sprawa-naszego-zycia-del-bigtree

Polscy naukowcy powinni na polskich dzieciach porównać bezpieczeństwo podawanych im szczepionek. Nie ufać propagandzie koncernów i ich komiwojażerów w różnych przebraniach

Z Delem Bigtree, jednym z najbliższych współpracowników Roberta F. Kennedy’ego jr, ministra zdrowia USA, byłym szefem medialnym jego kampanii prezydenckiej, laureatem Nagrody Emmy za talk show o medycynie „The Doctors”, producentem filmów „Vaxxed” i „Niewygodne badanie”, liderem ruchu ICAN (Informed Consent Acion Network), rozmawia Maciej Pawlicki

Po co przyjechałeś do Polski?

Del Bigtree: By mówić o rosnącym zagrożeniu utraty wolności, które dotyczy nas wszystkich – nas w USA tak samo, jak was w Polsce. Globalna próba pozbawienia nas wolności jest realizowana przez system ochrony zdrowia. Widzieliśmy gwałtowne przyspieszenie tej operacji podczas pandemii COVID, gdy zakazywano nam poruszania się, pracowania, nawet normalnego oddychania. WUSA szczepień odmówiło 30 proc., w Polsce 50 proc. ludzi, czyli wasz poziom samodzielnego myślenia sprawił, że połowa nie poddała się hipnozie wylewanej przez media. A wystarczy 15 proc., by zmienić system, możecie więc dokonać cudów.

Podczas tzw. pandemii jednym z głównych oponentów wobec covidowego terroru był Robert F. Kennedy jr. A potem wystartował w wyborach na prezydenta USA. Byłeś szefem medialnym jego kampanii, kreując wizerunek kandydata i broniąc go przed atakami. Jakie były wasze główne zadania? RFK powiedział nam, że wystartuje z tego samego powodu, z którego startował jego ojciec. Nie oczekiwał, że wygra, ale chciał mówić ludziom prawdę. Jego ojciec, gdyby nie został zastrzelony, pewnie zostałby prezydentem. Dziś jego syn podobnie widzi swe zadanie. Nasz kraj jest obecnie poddany interesom korporacji. Zdecydowaliśmy się na opuszczenie skorumpowanej Partii Demokratycznej, Bobby wystartował jako kandydat niezależny, zdobył 20 proc. poparcia. Po zamachu zadzwonił do Trumpa z wyrazami solidarności, a Trump powiedział: „Wspaniale walczysz, ale nie wygrasz, a w sprawie zdrowia nikt nie zrobi tego lepiej niż ty, dołącz do nas”. Ogłoszenie tej decyzji to jeden z ikonicznych momentów w amerykańskiej polityce – rywale łączą siły, by zrobić coś dobrego dla swego narodu.

Del Bigtree - najważniejsza sprawa naszego życia - przymus szczepień

Pobierz grafikę i wyślij znajomym

Jak to się stało, że RFK, podczas pandemii tak poniewierany, marginalizowany, wyśmiewany, manipulowany, także w Polsce, został zaakceptowany na jednym z najważniejszych stanowisk rządu USA?

RFK był znienawidzony przez koncerny farmaceutyczne, posłusznych im polityków i media. Mówił, że zbliżamy się do państwa totalitarnego, technologia umożliwia całkowite śledzenie, więzienie, które dla nas budują, będzie bezwzględne i perfekcyjne. Miliony ludzi się obudziło i spostrzegło, że to nie RFK oszalał, lecz świat. Zrozumieli, że nasze prawa mogą zostać zdeptane wjednej chwili pod byle pretekstem. Kennedy stał się inspiracją dla tych, dla których wolność jest ważna. Jeśli wolność nie jest najważniejsza także w trudnych czasach, to nie istnieje. RFK nigdy nie zostałby sekretarzem Departamentu Zdrowia, gdyby nie COVID. Dopiero on uświadomił ludziom, jak ważne jest, by na tym stanowisku był człowiek odważny, dociekliwy i niezależny. Trump i Kennedy, znienawidzeni przez korporacje i media, dzięki mediom społecznościowym, dzięki głosowi narodu, objęli dwa najważniejsze na świecie stanowiska w kwestii zdrowia.

Dlaczego zdecydowałeś się robić film o „badaniu”? Przecież badanie to w nauce coś oczywistego, banalnego.

Tak, ale mowa o najważniejszym badaniu, które powinno być wykonywane dla dobra naszych dzieci, dla dobra gatunku ludzkiego – badaniu, które jest zwalczane, ukrywane i zakazywane na całym świecie. WUSA mamy najbardziej chore dzieci w historii i w wolnym świecie. 57 proc. naszych dzieci cierpi na co najmniej jedną chorobę przewlekłą. W latach 80. było to 12 proc. To największy upadek zdrowia w historii. Co go powoduje? Nie genetyka, geny nie ewoluują tak szybko. Film „Vaxxed” był o szczepionce MMR i autyzmie. Jeździłem z nim po USA, przeprowadziłem ponad tysiąc wywiadów z ofiarami szczepionek, cierpiącymi nie tylko z powodu autyzmu. Przychodzili rodzice, których dzieci umarły po szczepionce na grypę, były sparaliżowane po Gardasilu czy szczepieniu przeciw HPV oraz wielu innych.

Wciąż słyszymy, że szczepionki są „bezpieczne i skuteczne”.

Nie obchodzi mnie kwestia skuteczności, obchodzi mnie to, na jakiej podstawie uznajemy, że są bezpieczne. Widzę ten ocean nieszczęścia, ocean skutków ubocznych i zrozpaczonych rodziców, którym mówi się, że oszaleli, a ich dziecko zachorowało z innego powodu niż przez jeden z kilkudziesięciu preparatów, które mu wstrzyknięto. A w nich żywe wirusy, bakterie, tkanki martwych płodów, metale ciężkie, rtęć, aluminium. Jak to jest, że są takie bezpieczne?

Kiedy nastąpił tak gwałtowny wzrost liczby szczepień?

Kluczowa była ustawa Vaccine Injury Act, która zwalniała producentów z odpowiedzialności za efekty uboczne szczepionek. Podpisał ją Ronald Reagan w 1986 r. Producenci przekonali go, że płacą tak ogromne odszkodowania za skutki uboczne, że nie zarabiają na szczepionkach. Odtąd odszkodowania ofiarom płacą podatnicy. W sprawie leków można pozywać producentów, w sprawie szczepionek – nie. Odtąd liczba szczepionek wystrzeliła, dodano kilkadziesiąt nowych. Wtedy nastąpiła eksplozja chorób alergicznych, immunologicznych i neuropsychiatrycznych. Nagle na całym świecie ludzkie systemy odpornościowe, zamiast chronić nas przed zagrożeniami i zanieczyszczeniami zewnętrznymi, atakują nas – atakują trzustkę, powodując cukrzycę, atakują mięśnie, powodując zapalenia, stwardnienie rozsiane i wiele innych. Musimy zrozumieć powody rozregulowania naszej odporności. Żaden inny ssak nie przechodzi takiego kryzysu swego ciała, tylko ten najmądrzejszy.

A może przyczyny są inne?

Mówią mi: „Skąd wiesz, że to nie fluor, który dodają do wody czy past do zębów, herbicydy i pestycydy, które są w żywności czy hormony, które dodają do mięsa albo wszechobecny plastik?”. Ale jest tylko jeden produkt, który został zaprojektowany właśnie tak, by hiper-stymulować nasz system odpornościowy. Skoro mamy problemy z systemem odpornościowym, czy nie powinniśmy przyjrzeć się temu, co nieustannie go atakuje i zaburza? Nie 1 raz, nie 10, nie 20, ale 72 razy! [w Polsce 42 – przyp. red.]. Czy jest możliwe, że atakując nasz system odpornościowy kilkadziesiąt razy, rozstroiliśmy go, więc zamiast tego atakuje nas, zamiast bronić? To racjonalne pytanie. Ale to jedyne naukowe pytanie, którego nie wolno zadać.

Naukowcy go nie zadają?

Gdy powiedziałem to na spotkaniu z naukowcami, dr Marcus Zervos z Henry Ford Health, może najlepszego ośrodka na świecie, powiedział, że gdy słyszał, jak twierdzę, że nigdy nie przeprowadzono prawidłowego badania, by naukowo stwierdzić, że szczepionki są bezpieczne. Uważał to za obraźliwe imając może największą na świecie bazę danych, chciał przynieść dowody na to, że się mylę. Ale ich nie znalazł, przyznał mi rację, iż żadnej szczepionki nigdy nie poddano badaniu zaślepionemu, porównującemu z placebo, czyli jedynego wiarygodnego. Nigdy nie przeprowadziliśmy naukowego badania bezpieczeństwa szczepionki. To jest problem. „To go rozwiąż, przeprowadź takie badanie” – powiedziałem. Zgodził się. Byłem zachwycony, bo to badanie, o które prosimy od dekad.

Brawo, skłoniłeś naukowca do najważniejszego badania.

Przeprowadził je w 2020 r. I odmówił opublikowania wyników. Zapytałem, dlaczego, wszak każdy, kto chce sprawdzić teorię, hipotezę czy nowy produkt, nie powinien być uciszany, a wręcz przeciwnie – zapraszany do zadawania pytań. Weryfikowania, by wzmocnić teorię czy produkt. Na tym przecież polega nauka. Odpowiedział: „Gdy zgodziłem się zrobić to badanie, nie zdawałem sobie sprawy, że będzie ono oznaczać koniec programu szczepień dzieci. Nie mogę ci tego wyjaśnić, ale te rezultaty są straszne. Dla szczepionek”. Naciskałem go przez dwa lata, spotkałem się z nim i zrobiłem coś, czego nigdy wcześniej nie robiłem – nagrałem naszą rozmowę ukrytą kamerą, jest w filmie „Niewygodne badanie”. Dr Zervos powiedział, że nie opublikuje wyników tego badania, bo to zniszczyłoby jego karierę, byłby „skończony”. Robert Kennedy jr. wraz z dr. Brianem Hookerem, który także jest ze mną w Warszawie, napisali książkę „Vax-Unvax. Let the Science Speak”, do której napisałem wstęp [wydanie polskie „Szczepić – nie szczepić. Prawda o szczepionkach w świetle badań naukowych”, 2024], w której z ogromną rzetelnością odsłonili przerażający brak badań naukowych nad skutkami szczepień.

RFK jest teraz ministrem zdrowia, dlaczego nie przeprowadzicie takiego badania na nowo?

W dniu, w którym RFK został sekretarzem Departamentu Zdrowia, dane zostały zniszczone. Musi je zatem zbierać z innych źródeł, ma problemy ze znalezieniem naukowców, którzy chcieliby zaryzykować przeprowadzenie takiego badania, boją się. Myślę zresztą, że każdy kraj powinien je przeprowadzić. Polska powinna to zrobić na swojej grupie badawczej, nie ufać propagandzie koncernów i ich komiwojażerów w różnych przebraniach. Polscy naukowcy powinni porównać na polskich dzieciach bezpieczeństwo podawanych im szczepionek.

Polscy lekarze i naukowcy są prześladowani za kwestionowanie covidowych dogmatów czy przymusu szczepień dzieci, ponad setce z nich wytoczono procesy za zadawanie pytań.

Zadawanie pytań to podstawa nauki. Bez tego nauka nie istnieje. Ci, którzy tego zabraniają, to wrogowie nauki, głupcy lub skorumpowani słudzy rodzącego się totalitaryzmu. W wielu krajach prześladowano lekarzy, którzy mieli odwagę leczyć ludzi chorych na COVID. Lekarze, którzy zyskali 100-proc. skuteczność, lecząc iwermektyną, tracili licencje, a zachowali je ci, którzy nie leczyli ludzi, wysyłali ich do domu i kazali przyjść, gdy pacjent był w bardzo złym stanie. Wtedy podłączano go do respiratora i w 9 na 10 przypadkach nie wychodził żywy. To działo się wszędzie, wedle tej samej instrukcji

Jaki jest na to – nomen omen – lekarstwo?

Odwaga. Lekarze, którzy mają odwagę zadawać pytania, są bohaterami. Wszyscy, którzy to rozumieją, muszą stanąć razem w-obronie swej wolności. Nie wolno nam pozwolić, by to wydarzyło się znowu. A przecież wiemy, że szykują nam kolejną pandemię, wydali miliardy na paszporty szczepionkowe i nie zrezygnowali z nich. Trzeba zacząć pozywać szpitale, izby lekarskie, które ścigają uczciwych i odważnych lekarzy. Oni chcą, byśmy się bali, 50 proc. Polaków nie przyjęło wątpliwego preparatu na COVID, a wasz parlament chce przyjąć ustawę zakazującą terapii innych niż wyznaczone przez koncerny farmaceutyczne. Chcecie być skazani tylko na system, który was okłamywał w sprawie COVID? I nie wie, skąd gwałtowny wzrost turbo-raka, ataków serca, zakrzepicy, podczas gdy połowa z was zna prawdę?

Kwestia obowiązkowości szczepień to najważniejsza sprawa naszego życia. Nie ma czasu, tylko kilka lat dzieli nas od utraty naszych dzieci, naszej wolności, naszej przyszłości

Nasze rządy w wielu sprawach idą za wskazaniami USA, ale wtym jednym – nie.

Ameryka jest teraz samotna. Tylko w USA mamy rząd, który wystąpił ze skorumpowanego WHO i otwarcie mówi, że sprawa zdrowia jest wykorzystywana do pozbawiania krajów niepodległości, a obywateli – wolności. Dlaczego wy tego nie robicie? Wybraliśmy Trumpa i Kennedy’ego jr., chociaż w USA tylko 30 proc. ludzi nie poddało się pandemicznemu terrorowi. U was było to aż 50 proc., macie ogromną siłę.

Aco z tymi, którzy wierzą, że szczepionki bazują na badaniach naukowych?

A co z tymi, którzy wierzyli w komunizm?

Do polski komunizm przywiozły sowieckie czołgi.

Byli potężni, ale okazało się, że jest wystarczająco wielu ludzi, by obalić komunizm. Teraz także istnieją potężne siły, ale również je można pokonać, pod warunkiem że Polacy staną w obronie swojej wolności. Bo jeśli nie, ustawią was w szeregach jak bydło i będą szczepić nie jedną, nie kilkudziesięcioma, ale setkami szczepionek, które będą decydować o zdrowiu i życiu, o tym czy możesz mieć dzieci. Bill Gates już to robił, został przyłapany na sterylizowaniu dziewczynek w Kenii. Za pomocą szczepionek masowo sterylizowane są zwierzęta, wiadomo, jak to robić. Gdy Gates, Obama, Schwab i Światowe Forum Ekonomiczne mówią, że największym problemem świata jest przeludnienie, a ich ulubionym działaniem jest szczepienie – słuchajmy ich.

Polacy mobilizują się raz na kilka lat, ale są niechętni codziennej aktywności.

Chcesz, by to rząd decydował, jak długo żyjesz, czym masz siłę, by myśleć o tym, czy możesz mieć rodzinę? Tak naprawdę właśnie o tym jest program szczepień. Dlatego są tak wściekle zdeterminowani, by wprowadzić paszporty szczepionkowe. COVID był po to, by zmusić do szczepień nie tylko dzieci, lecz także dorosłych. Chcą mieć kontrolę nad naszymi ciałami, być ich właścicielami. A jeśli mogą wstrzykiwać twoim dzieciom lub tobie co chcą bez twojej zgody, a nawet mimo sprzeciwu, to twoje prawa zostały zredukowane do praw zwierzęcia hodowlanego. Kwestia obowiązkowości szczepień to najważniejsza sprawa naszego życia. Nie ma czasu, tylko kilka lat dzieli nas od utraty naszych dzieci, naszej wolności, naszej przyszłości. Jeśli się nie przeciwstawimy, zdradzimy nasze dzieci, zrezygnujemy z człowieczeństwa.

Artykuł do pobrania (pdf)

Obejrzyj 10 Protest Przeciw Przymusowi Szczepień pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie

10 protest przeciw przymusowi szczepień Warszawa 06-06-2026

video

Przedpłata na nową pandemię

Przedpłata na nową pandemię

23. września 2026 Marek Wojcik

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę – to przysłowie pochodzące z Księgi Ozeasza ze Starego Testamentu jest po tysiącach lat nadal aktualne.

Paniczny strach był ich najważniejszym narzędziem, teraz sami popadają w panikę. Zaplanowali z dobrym skutkiem wielką pandemię w formie wojny biologicznej przeciwko ludzkości. Użyli strachu, żeby przekonać opornych do poddania się zabójczej terapii genetycznej i teraz gdy ich pomysł przejęcia władzy nad całym światem rozpadł się na trzy kawałki (Chiny, Rosja i USA, którymi nie są w stanie zawładnąć pomimo istniejących tam skostniałych struktur głębokiego państwa), jedyne, na co wpadli to wojny lub następna pandemia.

Kolejna plandemia nie ma szans powodzenia. Dlaczego? Czy raz oszukani na wnuczka uwierzylibyście ponownie w podobny przekręt? Znajdą się pewnie i tacy, ale będzie ich niewielu. Były już wielokrotnie powtarzane próby na przykład ze zmałpowaną ospą, która wywoływała paniczny śmiech. Dobrze się dzieje, że globaliści nie uczą się na swoich błędach. A dlaczego się nie uczą? Ponieważ uważają, że oni błędów nie popełniają.

Stąd się bierze taktyka dostarczania przez UE Ukrainie pieniędzy i uzbrojenia oraz ataki na rosyjską infrastrukturę, by przekonać siebie samych, że się nie mylili, bo mylić się przecież nie mogą. Jeśli ktoś jeszcze tego nie wie, to wyjaśniam, że UE jest organem wykonawczym globalistów.

W poniedziałek ukazał się na jonfleetwood.substack.com artykuł:

BARDA inwestuje ponad 80 milionów dolarów w nowe szczepionki przeciwko wirusowi „ptasiej grypy” H5N1 przed jakąkolwiek pandemią. Źródło.

BARDA twierdzi, że jego szerszy program dotyczący grypy ma na celu utrzymanie środków zaradczych na wypadek „następnej pandemii grypy”, w tym zgromadzonych materiałów szczepionkowych, krajowych mocy produkcyjnych, badań klinicznych i technologii zdolnych do szybkiego dostosowania się w przypadku zidentyfikowania nowego „zagrożenia”.

Dlaczego tylko grypa, a nie dżuma, czy cholera?

Przeciwko grypie szczepimy się już od dekad i jedyną korzyść odnoszą producenci szczepionek. U wielu zdrowych pacjentów sama szczepionka wywołuje objawy grypy. Wtedy rusza propaganda medialna: gdyby nie szczepienia byłoby znacznie gorzej, a tak to jest tylko źle.

Ptasia grypa daje twórcom plandemii strachu największe nadzieje na sukces. Amerykański Departament Obrony – od roku ponownie Departament Wojny – przejął pełną kontrolę nad pracami stworzenia zabójczego wirusa ptasiej grypy. Dlatego takie inicjatywy można uznać za element wojny biologicznej przeciwko ludzkości. Jednak skoro opierają się na wątpliwych definicjach pseudonauki zwanej wirusologią, mają mizerne szanse na powodzenie.

W ramach programu badawczego finansowanego przez amerykańskie siły zbrojne opracowano szczepionkę opartą na samo replikującym się RNA (sa-mRNA), skierowaną przeciwko ptasiej grypie typu H5N1, stworzoną z wykorzystaniem chimerycznych konstrukcji wirusowych zbudowanych metodą genetyki odwrotnej. 15.01.2026 r. Źródło.

Do dzisiaj nie udało się stworzyć patogenu grypy, który spowodowałby zaplanowaną dla niego chorobę. Nie udowodniono także, w jaki sposób takie zakażenie mogłoby się przenosić. Co do tego, że ludzie i zwierzęta (oraz rośliny) przekazują swoje choroby na inne osobniki, nie mamy wątpliwości. Wątpliwa jest jednak obowiązująca teoria chorób zakaźnych oraz i jakie czynniki tym procesem sterują.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Strategia wojny biologicznej

Strategia wojny biologicznej

15. września 2026 Marek Wojcik world-scam/strategia-wojny-biologicznej

Izrael, „światowe laboratorium” kampanii szczepień, wydał ostrzeżenie pod koniec lutego 2021 roku. CDC i EMA otrzymały ostrzeżenie. Firma Pfizer otrzymała szczegółowe raporty. Lekarze i opinia publiczna zostali pozostawieni w niepewności, nigdy nie poznając pełnego obrazu. Ponad pięć lat później dokument w końcu został upubliczniony.

Tym podsumowaniem kończy się piątkowy artykuł na brownstone.org: Informacje o bezpieczeństwie w kontekście wczesnego ostrzeżenia Izraela przed zapaleniem mięśnia sercowego skierowanego do światowych organów ochrony zdrowia.

Moich stałych czytelników nie muszę przekonywać, że zastawiono na ludzkość pułapkę w celu depopulacji. Ta biologiczna wojna nie sprowadza się do zwalczania żadnego kraju. Geograficznie objęła cały świat.

Stosując psychologię strachu i szantażu ekonomicznego doprowadzono większość ludzi do działań samobójczych. Ulegli propagandzie eliksiru szczęścia, który był zatrutym jabłkiem z bajki o królewnie Śnieżce. Lustereczko na ścianie podżegało do szczepień, nadużywając argumentu solidarności: zjedz owoc z toksycznej jabłoni, żeby twój sąsiad był zdrowy!

Lekarz szkolny pyta Jasia: „Czy wiesz w ogóle, przeciwko czemu cię dzisiaj zaszczepiono?”

„Tak” – mruczy Jaś – „przeciwko mojej woli!”

Lekarka z armii amerykańskiej zeznała, że jak dotąd wie o 28 zgonach w siłach zbrojnych USA spowodowanych szczepionkami przeciwko COVID-19. Rząd USA bada 2 544 zgony zgłoszone po szczepieniach – powiedziała lekarka. Źródło.

Lustereczko, powiedz przecie – kto jest najgorszy na całym świecie?

Niektórych pewnie zaskoczy odpowiedź na to pytanie. To nie sprawcy stojący za wojną biologiczną ponoszą największą odpowiedzialność za tragedie milionów ofiar poszczepiennych. To te miliardy zwykłych ludzi, którzy zaakceptowali te zbrodnie swoim milczeniem. Mają przecież swoją wymówkę: bo w telewizji powiedzieli …

Tak powiedzieli, a oni sami nie pomyśleli, że to nieprawda.

Wielka debata szczepionkowa.
Za po lewej, przeciwko po prawej.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Odpowiadając tym, którzy nadal wierzą, że „covid” istnieje…

Odpowiadając tym, którzy nadal wierzą, że „covid” istnieje…

Spróbujmy sobie przypomnieć, jak smakował zdrowy rozsądek, gdy był czymś oczywistym, a nie tylko miłą niespodzianką. Przypomnijmy sobie, że ludzie chorowali na grypę przed covid-19, przed laboratoriami biologicznymi, przed Faucim, zanim jeszcze narodziła się cywilizacja. I niektórzy z nich przeszli ją naprawdę ciężko. I przypomnijmy sobie – i dr Nass – że gdyby ten sam tydzień przydarzył się jej w 2018 roku, określenie tego mianem wojny biologicznej lub wirusa genetycznie zmodyfikowanego byłoby uznane za kompletnie szalone.

◊

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org 8 września 2026

◊

Photo by Kelly Sikkema on Unsplash

Odpowiadając tym, którzy nadal wierzą, że „covid” istnieje…

Oficjalne stanowisko OffGuardian w sprawie tzw. „pandemii” covid – uzasadnione i udokumentowane w naszym cyklu „40 faktów” – jest takie, że nie istniała żadna nowa ani odrębna choroba, a wszystkie choroby oznaczone jako „covid” były wynikiem reklasyfikacji regularnych chorób endemicznych, zbiorczo znanych jako „choroby grypopodobne” (ILI).

Bez ponownego rozpatrywania sprawy w całości, można stwierdzić, że objawy „covid” są klinicznie nieodróżnialne od choroby grypopodobnej, współczynnik zgonów na „covid” jest podobny do współczynnika choroby grypopodobnej, a poza tym wystąpił całkowity statystyczny zanik grypy sezonowej podczas tzw. „pandemii”.

W ciągu ostatnich kilku dni doszło do konfliktu między nami a niektórymi sceptykami covid-19, którzy twierdzą, że covid-19 istnieje i – co więcej – został najprawdopodobniej stworzony w laboratorium.

Mówiąc dokładniej, starliśmy się z ludźmi, którzy twierdzili, że zostali zarażeni covid-19 i że to „coś więcej niż tylko grypa” – lub jakąś odmianą tych słów oznaczającą mniej więcej to samo.

Ale dlaczego? Na czym polega konflikt? I jak możemy pogodzić te dwa stanowiska?

Najpierw może powinniśmy zająć się słowami „tylko grypa”. Co oznacza „tylko grypa”? Grypa może być bardzo poważna. Można umrzeć na „tylko grypę”. Zabija ona setki tysięcy, a nawet miliony ludzi każdego roku.

Przepraszam, powinienem wyjaśnić – każdego roku z wyjątkiem lat 2020-2022.

Co roku (z wyjątkiem lat 2020–2022) ponad MILIARD ludzi zapada na przeziębienie, grypę lub jakąś odmianę sezonowej infekcji układu oddechowego, zbiorczo zwaną „chorobą grypopodobną”.

Nawet najzdrowszy dorosły z pewnością zachoruje w ten sposób kilka razy w swoim życiu.

Każdego roku jakaś część tych miliardów ludzi będzie „chorować tak ciężko jak nigdy przedtem”, będzie miała nietypowe objawy lub będzie cierpieć na długotrwałe zmęczenie po przebytym wirusie.

To są fakty znane od lat, a nawet od dziesięcioleci.

Każdy powinien porównać te fakty z własnym doświadczeniem bycia poważnie chorym.

Najgorsze, co mnie spotkało, to nagła, bardzo wysoka temperatura, całkowita utrata głosu (nie chrypka, po prostu nie mogłem w ogóle wydawać dźwięków i powrót do normy zajął mi kilka tygodni) i zmęczenie, które utrzymywało się przez wiele miesięcy.

Ponieważ przydarzyło mi się to w 2017 roku, to była jedna z tych rzeczy, które się po prostu zdarzają. Miałem grypę, która dała mi się we znaki w dziwny sposób. Każdy ma taką historię.

Gdyby przydarzyło mi się to w 2020 roku, prawdopodobnie pomyślałbym, że to jakaś nowa, szczególna choroba.

Ale to nie byłby dowód, tylko moja osobista anegdota, czasowo pokrywająca się z propagandą, podczas gdy miliardy podobnych anegdot już nie.

Kiedy opublikowałem to na X, zostałem rzucony na głęboką wodę następującymi słowami:

Czy naprawdę sugerujesz, że covid był oszustwem?

Generalnie nie przepadam za słowem „oszustwo”. Ale mówiąc najogólniej, covid BYŁ oszustwem. Wiemy, że fałszowali, pytanie brzmi, jak bardzo.

Wiemy, że fałszowali liczbę zgonów, zmieniając definicje,

wiemy, że fałszowali przypadki za pomocą wadliwych testów,

wiemy, że przesadzili z liczbą pacjentów w szpitalach, zmniejszając liczbę łóżek,

wiemy, że osadzili w mediach społecznościowych nieistniejące osoby, opowiadające anegdoty, które nigdy nie miały miejsca.

Każdy sceptyk przyznaje, że zjawisko covid-19 zawierało fałszywe elementy. Debata dotyczy jedynie ich ilości i intensywności.

Moim zdaniem twierdzenie, że zgony były fałszywe, przypadki były fałszywe, testy nie działały, ale choroba była prawdziwa, jest wysoce nielogiczne.

Wzmocnienie tego argumentu stwierdzeniem „Miałem covid-19, po prostu czułem się inaczej” staje się nieracjonalne.

W świecie medycyny młodych lekarzy uczy się, że „gdy słyszysz tętent kopyt, myśl o koniach, nie o zebrach”.

Oznacza to, że najczęstsze wyjaśnienie jest zazwyczaj prawidłowe, bez egzotycznych dowodów, nie zakładaj egzotycznych odpowiedzi. Medyczna brzytwa Ockhama.

A jednak jesteśmy otoczeni przez już wcześniej sceptycznie nastawionych ludzi, którzy upierają się, że nie tylko odgłos kopyt NA PEWNO NALEŻY do zebr, ale jednocześnie do zebr, które akurat nie różnią się od koni.

A wszystkie konie zniknęły.

„To nie była grypa, to była broń biologiczna stworzona metodą inżynierii genetycznej, która dawała takie same objawy i była tak samo śmiertelna jak grypa”.

„To nie koń, to duża brązowa zebra bez pasów.”

Włączając się do debaty, znana lekarka dr Meryl Nass opublikowała na SubStack artykuł zatytułowany:

Milczałam – chyba przez ostatni tydzień miałem tegoroczną wersję covid-19. Zamierzam to opisać, zwłaszcza dla tych, którzy nie wierzą, że on istnieje.

W którym szczegółowo opisuje swoją 7-dniową walkę z „covidem” i jego objawy…

  • Katar
  • (ostry) ból gardła
  • zmęczenie
  • gorączka
  • dreszcze
  • nudności i utrata apetytu
  • dezorientacja i mgła mózgowa

…te objawy oczywiście nie są charakterystyczne tylko dla covid-19. Nie są charakterystyczne dla CZEGOKOLWIEK. Każdy z nas miał jeden lub wszystkie z nich wielokrotnie.

To kiepski tydzień. Silne przeziębienie albo dość łagodna grypa. Sama dr Nass przyznaje, że to niekoniecznie był „covid”…

Jasne, może to nie był covid… Może to nie był koronawirus, a coś innego.

Cóż. Tak, rzeczywiście – być może, ale to tylko być może, była to jedna z ponad 200 rzekomo zidentyfikowanych infekcji wirusowych, które mogą wywołać silne przeziębienie.

Gdyby się tego trzymała, nie byłoby to aż tak dziwne.

Ale tego nie zrobiła. Nie. Ta rzekomo sceptyczna lekarka kończy swoją relację z tygodniowej choroby (podkreślenie nasze)…

…teraz nie ma powodu, żeby nie pytać, czy (również) został on zaprojektowany. Czy wirus, który mnie zaatakował, był naturalną mutacją wirusa covid? A może naturalną mutacją jakiegoś innego wirusa? A może nie? W jakim stopniu dżin broni biologicznej opuścił butelkę? Powinniśmy zadać to pytanie.

Na co jedyną rozsądną odpowiedzią jest – nie, Meryl, naprawdę nie powinniśmy w tych paranoicznych czasach i na podstawie absolutnie zerowych dowodów wszczepiać ludziom do głów idei, że ich zwykłe przeziębienia mogą być bronią biologiczną.

Jaki jest tego ostateczny cel? Bezkształtny strach dla samego strachu?

Czyż nie tego właśnie chcieli autorzy narracji o „pandemii”? Ludności żyjącej w strachu?

Spróbujmy sobie przypomnieć, jak smakował zdrowy rozsądek, gdy był czymś oczywistym, a nie tylko miłą niespodzianką. Przypomnijmy sobie, że ludzie chorowali na grypę przed covid-19, przed laboratoriami biologicznymi, przed Faucim, zanim jeszcze narodziła się cywilizacja. I niektórzy z nich przeszli ją naprawdę ciężko. I przypomnijmy sobie – i dr Nass – że gdyby ten sam tydzień przydarzył się jej w 2018 roku, określenie tego mianem wojny biologicznej lub wirusa genetycznie zmodyfikowanego byłoby uznane za kompletnie szalone.

Oszustwo związane z covid-19 opierało się na prostym algorytmie: weź zwyczajny sezon grypy i kłam na jego temat, aż stanie się przerażający.

Używanie tego jako podstawy do reinterpretacji przeciętnych doświadczeń życiowych jako nowych i groźnych tylko dlatego, że „masz jakieś przeczucie” na ich temat, oznacza uleganie tym kłamstwom i uleganie planom, z którymi walczymy od sześciu lat.

_______________

Replying to those who still believe “Covid” exists…, Kit Knightly, Sep 7, 2026

◊

Więcej: C-19

Im mniej szprycowania, tym wyższa długość życia. Niemieckie media już kłamią o przyczynach

Im mniej szprycowania, tym wyższa długość życia. Niemieckie media już kłamią o przyczynach

4.09.2026 nczas/im-mniej-szprycowania-tym-wyzsza-dlugosc-zycia-niemieckie-media-juz-klamia-o-przyczynach

Serwis welt.de opublikował artykuł, w którym w tonie zaskoczenia informuje, że średnia długość życia po Wielkiej Histerii wróciła do normy w krajach, gdzie mniejsza część ludności przyjęła eksperymentalną szprycę na koronkę. Natomiast w państwach, gdzie było więcej osób poddanych eksperymentalnemu preparatowi średnia długość życia nadal jest poniżej poziomu sprzed ogłoszenia „pandemii”.

„Pandemia koronawirusa, która oficjalnie zakończyła się 5 maja 2023 r. według WHO, wciąż odciska piętno na statystykach demograficznych. W wielu krajach Europy średnia długość życia nie wróciła jeszcze do poziomu sprzed pandemii. Wyjątek stanowią państwa Europy Wschodniej, gdzie odnotowano szybszy powrót do normy — co zaskakująco zbiega się z niższym poziomem wyszczepienia [chodzi o szprycowanie forsowanymi eksperymentalnymi preparatami, nie o szczepionki – red. nczas] populacji” – napisano na portalu welt.de.

Redakcja przedstawiła wnioski z analizy Instytutu Badań Demograficznych im. Maxa Plancka i naukowców z Oksfordu i Cambridge.

„Pierwszy z nich jest jednoznaczny: w większości krajów europejskich średnia długość życia wciąż pozostaje poniżej prognoz z 2019 r. Drugi wniosek wskazuje na różnice między regionami. W Europie Wschodniej, gdzie poziom szczepień [szprycowania – red. nczas] był niższy, średnia długość życia odbudowywała się szybciej” – napisano.

Dalej artykuł też brzmi zabawnie. Wskazano, że w Europie zachodniej, gdzie szprycowanie było powszechne, rzekomo „udało się ograniczyć liczbę zgonów w szczytowym momencie pandemii”. Jednak „średnia długość życia w takich krajach jak Niemcy, Francja czy Holandia wciąż nie wróciła do poziomu sprzed 2020 r”. Z artykułu też wynika, że nadmiarowe zgony w Polsce wynikające z ograniczenia dostępu do opłaconej rządowej usługi medycznej przypisuje się koronawirusowi, a nie absurdalnym i szkodliwym decyzjom rządu.

W 2024 roku ludzie żyli średnio o pół roku krócej, niż prognozowano. Z kolei w Niderlandach różnica wyniosła aż 1,08 roku.

„Z kolei w Polsce, Bułgarii i na Słowacji, gdzie przeprowadzono mniej szczepień, pandemia przyniosła dramatyczny spadek średniej długości życia — szczególnie podczas zimy 2021 r. Jednak obecnie w tych krajach nie odnotowuje się już nadmiernej śmiertelności” – napisano w artykule welt.de.

Jest to skandaliczna teza, ponieważ niemieckie medium wmawia, że brak szprycowania – fałszywie nazywanego „szczepieniem” – był powodem jakiejś fali śmierci. Tymczasem ludzie mieli odwoływane zabiegi, osoby ze słabszą odpornością codziennie straszono apokaliptyczną narracją, etc. To było powodem nadmiarowych zgonów, a nie brak szprycowania eksperymentalnymi środkami, których skuteczności ani bezpieczeństwa nie potwierdzali sami producenci w oficjalnych materiałach na temat swoich preparatów.

Niewykluczone również, że sama szpryca w jakimś stopniu przyczyniła się do nadmiernej umieralności. Jednak rzecz jasna niemieckie medium zapewnia, że to „nie przez szczepienia”.

„W 2024 r. czasopismo 'BMJ Public Health’ opublikowało badanie, które sugerowało, że szczepionki [szpryce na koronkę] mogły przyczynić się do wysokiej śmiertelności w trakcie pandemii. Artykuł szybko trafił na pierwsze strony gazet, zwłaszcza w środowiskach sceptycznych wobec szczepień [szpryc]. Jednak naukowcy, w tym prof. Li Yang Hsu, ostro skrytykowali wnioski autorów, uznając je za 'ani rozsądne, ani odpowiedzialne’. W 2026 r. badanie zostało wycofane za rozpowszechnianie dezinformacji” – napisano na niemieckim portalu.

Dalej „udowodniono” nawet, że szpryca na koronkę chroniła nie tylko przez koronką, ale też innymi przyczynami zgonów. Jako kontrę do przeciwników przyjmowania eksperymentalnego preparatu podano jakieś francuskie badanie, które miało wykazać, że „osoby zaszczepione umierały rzadziej zarówno z powodu COVID-19, jak i innych przyczyn”. Najwyraźniej szpryca na koronkę chroniła także przed porażeniem prądem, potrąceniem przez pojazd czy upadkiem z wysokości, taki to cudowny preparat, który na pewno nie wyrządził nikomu niczego złego!

Zacytowano też demografa Jonasa Schöley’a z Instytutu Maxa Plancka. Jego zdaniem, zaszedł tzw. efekt żniw, czyli krótkotrwały wzrost liczby zgonów wywołany czynnikiem zewnętrznym, który uderza głównie w osoby najsłabsze i schorowane, co przyspiesza ich śmierć o kilka tygodni lub miesięcy.

„Po takim skoku śmiertelności liczba zgonów spada poniżej normy. Zmarły bowiem osoby, których śmierć i tak nastąpiłaby w najbliższym czasie” – czytamy.

Wskazano też Bułgarię i Polskę, gdzie w czasie Wielkiej Histerii zmarło „wielu seniorów i osób z chorobami współistniejącymi”. Pozostali zaś – określeni doniośle w artykule mianem „populacji, która przetrwała” – charakteryzowali się niższą śmiertelnością.

– W Bułgarii pod koniec 2022 r. brakowało szacunkowo 3,4 proc. osób powyżej 65. roku życia, które przy normalnej śmiertelności wciąż by żyły – przekonywał Schöley.

Jak widać, choć Wielka Histeria została już kilka lat temu zakończona, a odpowiedzialni za zbrodnicze decyzje członkowie rządów pozostali bezkarni, maszynka propagandowa mająca wybielać tamten okres i wymazywać odpowiedzialność rządzących nadal działa.

Należy pamiętać i przypominać innym, że „pandemia” była wymysłem koncernów oraz skorumpowanych przez nich rządów i mediów. A nadmiarowe zgony w Polsce nie wynikały z „braku szczepień”, czyli nieprzyjmowania nieprzebadanego i jak wyszło po czasie szkodliwego preparatu, lecz z powodu terroru demokratycznego państwa i odcięcia ludzi od planowanych zabiegów oraz dostępu do lekarzy.

Covid, respiratory, remdesiwir, eugenika, nazi. Lekarze.

https://gloria.tv

https://gloria.tv/post/ssWZxsiNzPpw1KMBmh9awjYnf

Roj

„Aktualna wiedza medyczna” stosowana w praktyce

Vera Sharav, ocalała z nazistowskiego obozu koncentracyjnego, dostrzega podobieństwo między nazistowskimi lekarzami zabijającymi ludzi a lekarzami zajmującymi się Covid-19, którzy również zabijają ludzi

Nazi Concentration Camp Survivor Vera Sharav …

„Protokoły stosowane w szpitalach podczas pandemii Covid były mordercze… i… przypominają doświadczenia z czasów nazistowskich, kiedy szpitale zamieniono w miejsca morderczych operacji”


„Tak właśnie było podczas pandemii Covid. Zarówno respiratory, jak i remdesiwir – mam na myśli to, że nie były to wcale środki lecznicze. Nie.”

„A naziści nazywali niegodnych »bezużytecznymi konsumentami«, co oczywiście ma również aspekt ekonomiczny, i w czasie pandemii Covid widzieliśmy, jak to się faktycznie rozgrywało w szpitalach”.

„Dość szybko to dostrzegłam w kontekście Covid… przejęcie kontroli nad środowiskiem medycznym, nad zawodami medycznymi. Lekarze stanowili największą grupę profesjonalistów, którzy wstąpili do partii nazistowskiej, gdy było to dobrowolne. I to właśnie naziści wybierali ofiary przeznaczone do eksterminacji”.

„I nie zaczęło się to od Żydów; zaczęło się od niemieckich niemowląt i małych dzieci, które uznano za zanieczyszczających pulę genetyczną, ponieważ nie były idealne”.

„Eugenika jest tak naprawdę prawdziwym wirusem. To wirus, który jest najbardziej zaraźliwy i zatruwa społeczeństwo od samego początku. Istniała ona już nawet w czasach starożytnej Grecji”.

Pełna wersja wideo
youtube.com/watch?v=wbtscdyPqr4

Medycyna i polityka zdrowotna jako ideologia strachu

Medycyna i polityka zdrowotna jako ideologia strachu

O. Jacek Gniadek SVD 10/08/2026 prokapitalizm.pl/medycyna-i-polityka-zdrowotna-jako-ideologia-strachu

Segregacja sanitarna
Foto. www.prokapitalizm.pl

Senator Rand Paul podczas posiedzenia senackiej Komisji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Spraw Rządowych ostro atakuje dr Anthony Fauciego za zniszczenie Ameryki podczas pandemii COVID po tym, jak NALEGAŁ na badania nad wzmocnieniem zjadliwości wirusa.

„Zamiast przeprosić, od LAT unikasz odpowiedzialności”.

„Lockdown związany z COVID-19 nigdy nie mógłby zostać narzucony, gdybyś nie pomagał i nie współdziałał w tym PRZESTĘPSTWIE. Dzieci straciły lata nauki. Małe firmy, budowane przez całe życie, zniknęły”.

„Pacjenci opóźniali badania przesiewowe w kierunku raka i inne zabiegi medyczne. Rodziny zostały oddzielone od umierających bliskich”.

„Pracownikom nakazano poddać się szczepieniom pod groźbą utraty pracy. W „imię nauki” ograniczono zgromadzenia religijne, zatrudnienie, edukację i podróże. Chociaż nie narzuciłeś wszystkich tych ograniczeń, wykorzystałeś swoją władzę publiczną, by je uzasadnić”.

A kiedy u nas podobne przesłuchania?

Moje trzy ulubione cytaty na temat lockdownów z czasów zarazy:

André Comte-Sponville, francuski filozof i ateista: „Życie, które całkowicie poświęca się ochronie przed śmiercią, byłoby siłą rzeczy chorobliwe i bez smaku”.

„Jeśli wierzysz w lockdown, zamknij się sam w domu. Zostaw wszystkich innych w spokoju.” (Jeffrey A. Tucker)

„Statek w porcie jest bezpieczny, ale nie po to buduje się statki.” (John A. Shedd)

Te trzy zdania stały się dla mnie kompasem w 2020 i 2021 roku.
Wtedy właśnie powstał tekst, który nazywam swoim „Dziennikiem zarazy” – „Dialog z chorymi, zarażonymi i dotkniętymi rodzinami”. Napisany został specjalnie na potrzeby werbistowskiego webinaru w Rzymie oraz dyskusji w ramach Zgromadzenia Słowa Bożego. Konferencja nosiła tytuł „Pandemia i dialog profetyczny”. Tekst posłużył jako podstawa 15-minutowej prezentacji 23 kwietnia 2021 r. i miał ukazać się później w książce wydanej przez misjonarzy werbistów na Filipinach.

Powstał dokładnie w momencie, gdy Fauci był jeszcze oficjalnym, niemal nietykalnym symbolem „nauki” i centralnego zarządzania pandemią.

Dziś, gdy główny architekt amerykańskiej (i w dużym stopniu globalnej) odpowiedzi pandemicznej odmawia odpowiedzi pod przysięgą i chowa się za V poprawką, te uwagi brzmią jak diagnostyka post factum. Nie był to anty-Fauciowski pamflet – był wezwaniem do transparentności, odpowiedzialności i dialogu opartego na faktach. Przesłuchanie z lipca 2026 r. pokazuje, jak bardzo tego dialogu i rozliczenia zabrakło.

Dodatkowy wymiar polega właśnie na tym: to, przed czym ostrzegałem w 2021 r. (zamiana medycyny i polityki zdrowotnej w ideologię strachu + brak rozliczalności ekspertów), po pięciu latach stało się widoczne w najbardziej symbolicznej formie – milczeniu człowieka, który przez lata mówił w imieniu „nauki”.

O. Jacek Gniadek SVD
Źródło: FB

Nieśmiałe rozliczenia pandemii

Nieśmiałe rozliczenia pandemii

Jerzy Karwelis dziennikzarazy/niesmiale-rozliczenia-pandemii

FB_IMG_1785637937777

9 sierpnia, wpis nr 1420

Człowiek by się już ponudził, a tu czasy coraz ciekawsze. Nudzić się nie ma jak i kiedy. Codzienny tumult medialnych bębnów zagłusza śpiew ptaków, szmer strumienia czy oddech śpiącego dziecka. Koszmar. Coraz ciężej nam od tego uciec – telefon sam wskakuje do ręki, by po godzinnym amoku samemu ocknąć się z jeszcze większym mętlikiem w głowie. Każdy z nas jest z jakiegoś pokolenia, ma swoją ścieżkę, drogę, którą poprowadził go los w ciągłym mierzeniu się wolnej woli z przeznaczeniem. Ja mam kilka perspektyw: pamiętam jeszcze Gomułkę, potem Gierek to już moja dyskotekowa młodość, następnie karnawał Solidarności, przerwany stanowojennym przetrąceniem kręgosłupa jedności Polaków. Następnie różne fazy transformacji III RP, kolejne wojny, kryzysy, migracje – dowód na to, że koniec historii był de facto początkiem, nie historii, ale histerii.

Wspólnota doświadczeń

Mamy więc różne perspektywy i doświadczenia, ale jedno nas spaja – wspólne doświadczenie kowidowe. Bez względu na wiek, odejmując dzieci, ale te mnie nie słuchają, to było to dla nas wszystkich jedno z mocniejszych wydarzeń w życiu. Głównie z powodu doświadczenia przyspieszonej przemiany oblicza świata. Nigdy to tak szybko nie poszło. Pół roku i było po wszystkim. Świat pękł na postrachanych i denialistów. I rządzące tym wszystkim władze, splecione ze służalczymi mediami.

Zasiane zostały wtedy wzrastające już dziś ziarna „nowej normalności”. Świat, a właściwie jego władcy, odebrali lekcję jak daleko można zajść ze społeczeństwem. I była to dla władców nauka kluczowa, gdyż wyszło, że można praktycznie wszystko. Że sterując strachem – wtedy przed pandemią, dziś przed wojną – mogą zaprowadzić stado ludzkości gdzie się chce. Wystarczy, by społeczność wzięła wilki za pasterzy.

Dziś mijają od pandemii kolejne lata i – jak to zwykle po historycznych traumach – wykształciła się większościowa grupa, centrum pomiędzy ówczesnym zaangażowaniem zamordyzmu, a oporem. Mamy bowiem dziś „w temacie” pandemicznym trzy grupy: zawziętych sanitarystów, którzy pod dowolną lampą dowodów nie wyrzekną się dziś już skompromitowanych aksjomatów kowidowych: tych maseczek, distansignu, lockdownów, a zwłaszcza terroru szczepiennego, którymi z chęcią obdarzali innych, dla ich rzecz jasna własnego dobra. Dla nich była to lekcja kontynuowana i dzisiaj – trzeba bronić nieświadomych nawet przed nimi samymi, czy to wydając maseczkowe nakazy, czy to – jak dziś –  wciskając nas w maszynkę do mięsa „naszej wojny”.

Dziś ta grupa funkcjonuje na tej samej co w przypadku kowida, petardzie: są oni najmądrzejsi, zapatrzeni w autorytety, które suflują kolejne wersje swej „nałuki”, ale jednocześnie oddają się posłannictwu ratowania głąbów, którzy kiedyś mieli nam sprowadzić na głowę śmiertelnego wirusa, dziś już – krwiożerczego Putina. Wszystko jest takie samo – to owieczki, które każą iść innym za pasterzami, o których wiedzą, że nimi nie są, bo w razie nieposłuszeństwa wołają przewodników do wykonania roli wilków, o czym wiedzą wszyscy, oprócz… większości.

Drugie ekstremum – to denialiści. To ta sama grupa, której na ramieniu zawsze siedzi diabełek wątpliwości i szepcze do ucha, by sprawdzać. I coraz częściej wychodzi, że warto sprawdzać. Ale to smutna konstatacja, gdyż jest się wtedy samotnym – prawdziwej wersji świata, odsłaniającej się w przebłyskach konfrontacji z faktami, nie da się odzobaczyć. I tacy później łażą po świecie, widząc tylko same dekoracje. Ale temu diabełkowi towarzyszy zawsze anioł – anioł cierpliwości. Tłumaczenie tej pierwszej grupie, kiedyś sanitarystów, dziś podżegaczy wojennych, z jej powtarzalnymi bo wgranymi opiniami (bo trudno to nazwać poglądami), to nudne spieranie się ze zgraną płytą. Musisz wysłuchać tych zaciętych melodii, słyszanych setki razy gdzie indziej, wyśpiewywanych z wypiekami rewelacyjnych odkryć na przejętej twarzy. I tak tu sobie żyjemy.

Wieczna większość

A pomiędzy nami – większość. Można rzec – konformiści. Ale to nie tu jest sedno. Pandemia był to czas mocnej próby, nagłego postawienia wszystkiego na ostrzu noża: tak-tak, nie-nie. Nigdy świat tak tego nie stawiał, tak nagle i wszechobecnie. Zawsze to było jakoś rozłożone, rozproszone. A tu nagle – zakaz wychodzenia z domu i klops. Potem już poszło z górki: lawina zakazów – wchodziło to jak rozgrzany nóż manipulacji w mięknące społeczne masło wgrywanej paniki. Był to okres próby, którą bez skazy przeszli tylko ci o wręcz epickich dozach determinacji. Dlatego większość to konformiści – każdy z nas (sorki, większość) w jakimiś stopniu poszedł wtedy na kompromis, gdzieś się ugiął. I dlatego teraz nie chce do tego wracać. Bo popatrzcie – największa planetarna trauma, która dotyczyła miliardów ludzi poszła w zapomnienie ciągu 2 lat. Właśnie dlatego, że człowiek nie chce wracać do czasów, kiedy – według siebie – nie za bardzo się spisał.

I – uwaga!, jeśli „po drodze” ktoś z naszych bliskich (a było tego ze 200.000 ludzi) zmarł w czasie pandemii, to mamy dwa wyjścia: pierwsze, dostarczające zasilania do grupy ultrasów, że to właśnie śmiertelny wirus ich zabił i drugie wyjście: zapomnieć o wszystkim, bo inaczej trzeba by było stanąć przed lustrem, które co rano mówi, że trzeba było coś zrobić, a człowiek oddał swoich bliskich w tryby rozregulowanej machiny, zwanej szyderczo ochroną zdrowia. Dlatego większość o tym nie tylko milczy, ale wyrzuca ze swej świadomości jeden z ważniejszych swych momentów formacyjnych. Zamiast wyciągnąć z niego wnioski na całe życie, taką ważną naukę pokrywa się niepamięcią, gdyż wspomnienia mogą nas doprowadzić nie tylko do dyskomfortu, ale i do koniecznych korekt naszych postaw na całe życie. Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono. A kowid sprawdził wszystkich, czy im się to podobało, czy nie.

Pamiętacie jak denialiści coś wtedy wspominali, że nadejdzie dzień Norymbergi 2.0 i triumf sanitarystycznej pogardy znajdzie swój niechlubny koniec na sali sądowej światowego trybunału? Byłem raczej sceptyczny wobec takiego scenariusza. Raczej uznawałem to jako marzenie pobitych o przyszłym odroczonym na świętego Nigdy zwycięstwie sprawiedliwości. Nic z tego – wszędzie cicho, a u nas to już jak makiem zasiał. Politycy nie chcą do tego wracać, bo wszystkie (prawie) ekipy się tu umoczyły. Media – to samo. Kościół… oooo, szkoda gadać.

Teraz okazało się, że nikt nic nie wie, nikt nie podejmował właściwie żadnych decyzji, trzeba było aż rozpadu PiS, byśmy w ramach wewnętrznych kłótni zajrzeli do tego gara, który przygotował nam ten pasztet, by się dowiedzieć, że… nie ma winnych. Losy tysięcy przedsiębiorstw, żywot setek tysięcy ludzi, setki miliardów wyrzuconych na jakieś tarcze przed samym sobą, zdrowie psychiczne młodych pokoleń – wszystko wisi w próżni. Nie ma winnych. Tak to jest: ty obywatelu się zapomnisz z jednym kwitem i cię aparat dojedzie, ale wypatroszyć na lata kraj i naród to zdarzenie okazuje się, że jest bezkarne.

Marzenia o Norymberdze

Reiner Fullmich, adwokat, który zapoczątkował projekt Norymberga 2.0, czyli światowy proces nad władzami za poczynania kowidowe sczezł w więzieniu za sprzeniewierzenie środków ze zbiórki na taki proces [ale żyje… md] . Wcześniej poodbijał się ze swymi pozwami od każdego rodzaju sądów na świecie. Okazało się, że im niżej w hierarchii występków i klas przestępczych tym system jest dokładniejszy. Im wyżej zaś – czyli im wyżej w poziomach władzy, zaś przestępstwo, choć administracyjne, acz przynoszące hekatomby ofiar – tym trudniej je osądzić. To jest nauka, która prowadzi do tego, że każdy system broni się przed… sprawiedliwością i nie ma się co dziwić, że przy takim układzie już tylko rewolucje, w formule trybunałów ludowych, mogą się na mocy swej przemocy domagać sprawiedliwości. System to wie i asekuruje się przed tym właśnie systemowo. Jedną z większych nauk, wypartych przez milczącą większość, jest to, że w sumie coraz mniej znaczymy jako obywatele. I niektórzy się z tym zgadzają, wszak trzeba rezygnować z rozpasania wolności w obliczu czy to pandemii, czy wojny. A tu obowiązuje jedna zasada: jeśli władza zobaczy, że społeczeństwo toleruje jej rosnący autorytaryzm z powodu sytuacji nadzwyczajnych, to będzie takie sytuacje prokurować i przedłużać. I tak mamy teraz z wojną, która zastąpiła w tej układance kowida.

Widząc światową powszechność podejścia władz na świecie do kowida wydawało mi się, że nigdy nie zobaczę macherów pandemicznych na ławie oskarżonych. Pomyliłem się i cieszę się z tego. Oto w USA Senat powołał wielką komisję, która pracowała ciężko i udało jej się nie tylko zidentyfikować i podważyć podstawowe filary sanitaryzmu, ale i znaleźć winnych. Oto przed komisją stanął niejaki Anthony Fauci, uosobienie – wtedy – wiedzy i decyzyjności w kwestii kowida, dziś – Czarny Lud winny wszystkiemu. Więcej się w trakcie komisji nie dowiedzieliśmy, bo Fauci odmawiał odpowiedzi nawet na pytanie jakiego koloru ma krawat. Ale dużo dowiedzieliśmy się z pytań, bo te wynikały z ponad 500-stornicowego raportu komisji. Praktycznie padło wszystko, co swym autorytetem (nie „państwo to ja”, ale „nauka to ja”, tak mówił o sobie Fauci) formował oskarżony.

Właśnie, czy oskarżony? Fauci by poszedł za kraty w tempie marszowym. Ale nie, 25 stycznia 2025 roku, na godziny przed objęciem funkcji przez nowo wybranego prezydenta, Donalda Trumpa, ustępujący prezydent Biden ułaskawił Fauciego. A w USA taki akt jest praktycznie ostateczny, jednak wskazuje na priorytety systemu – ostatnia decyzja ustępującego układu, jedna więc z ważniejszych. I od razu widać gdzie są priorytety. Teraz Fauciemu niewiele można zrobić, chyba, że się go wsadzi za okłamywanie i brak szacunku (odmawiał 111 razy udzielenia odpowiedzi) wobec Senatu USA. A za to grozi do roku więzienia. Ułaskawienie Fauciego dotyczy tylko federalnego zakresu jego działalności, ale mogą go pozwać poszczególne stany. I ustawia się już kolejka, zaczyna Floryda.

Wchodzi Senat USA

Komisja w Senacie była to właściwie zabawa jednostronna. Tak, jako się rzekło – więcej dowiedzieliśmy się z pytań i braku odpowiedzi na nie. Ale urzekła mnie jedna wypowiedź senatora Bernie’go Moreno. Ten były potentat motoryzacyjny powiedział prosto w oczy Fauci’emu: „Sześć lat temu zdecydowałem, że zostawię swoje biznesy, sprzedam je, wystartuję w wyborach i oto jestem. Siedzę naprzeciwko ciebie sześć lat później i pytam cię: za kogo ty się, k**wa, uważałeś, żeby robić to wszystko!? To, co zrobiłeś naszemu państwu, to całkowita hańba”. Tylko po to warto było nam czekać, by usłyszeć od kogoś ten poziom determinacji, który leczy nasze poczucie niemożności.

Jeden wątek komisji, oprócz wielu udowodnionych, wzbudził tylko moją wątpliwość. Komisja oskarża Fauciego, że organizował w chińskim niesławnym Wuhan proces tzw. Gain-of-Function, czyli uzłośliwiał istniejące wirusy, niby po to, by – uwaga! – przygotować się na nowe mutacje patogenów. Tworzył je niejako zawczasu, żeby co? No, żeby się przygotować. Z czym? Ano jak to z czym? Ze szczepionkami. A tu miał się taki jeden o numerku 19 wydostać z laboratorium i jak na filmie „Outbreak” z Dustinem Hoffmanem, zakazić cały świat. Taka wersja załatwia parę spraw: załatwia czas, miejsce i osobę. To się dobrze opowiada. Wszystko byłoby dobrze, procedury by zadziałały, ale wygrał indywidualny narcyzm i pęd do sławy (Fauci marzył, że w wyniku swych walk z pandemią otrzyma nagrodę Nobla z dziedziny medycyny) i zdarzyło się nieszczęście. Wirus był sztucznie uzłośliwiony, nie było lekarstw, procedur, wszyscy spanikowali i niech pierwszy rzucił strzykawką, który by nie przereagował dla dobra swoich narodów.

Tak jak mówiłem, nie wierzyłem w jakieś rozliczenia popandemiczne. Wymagałoby to zaangażowania na poziomie instytucji państwowych a tu i one, i same władze były wszędzie umoczone. A więc przypadek USA, że się za to wzięły, wygląda na jakiś fenomen. Zaraz wytłumaczę skąd to się bierze. Władza może zacząć udowadniać zbrodniczość swych działań tylko wtedy jak będzie mogła je zrzucić na kogoś, kto ją oszukał. I tak jest teraz – jest gościu, grzeszny w sprawie jak sto czartów, jest narracja, że łgał jak wszyscy diabli. Jest też superwirus, też sprokurowany przez Czarnego Luda, co uzasadnia nadreakcję władz, czyli… Trumpa, bo on wtedy był prezydentem. Można więc zrobić spektakl, zwłaszcza, że wiemy i że ego Trumpa nie dopuszcza, by ktoś go mógł bezkarnie oszukać. Mamy więc wszystko na miejscu – mała jednoosobowa amerykańska Norymberga, i jeszcze zły Biden, który uniewinnił piekłoszczyka, na dodatek. Ale nie tak szybko, panowie. Przynajmniej nie ze mną.

Dwie wersje przewrotne

Dobra, w wersji lajtowej – niech będzie, że tak było, a w takim razie jak działa system amerykański, że właściwie w hierarchii „pan Nikt” zakręcił nie tylko Trumpowi, administracji, państwu, mediom, ale i całemu ludowi w głowie. Na jakiej podstawie prawnej to się działo, jak teraz nie ma proceduralnie winnych? Decydenci tylko się słuchali, a gadał do nich gościu z pierwszych okładek magazynów, główny straszyciell narracji paniki. Gdzie zadziałało słynne amerykańskie checks and balances? Może to jest systemowy problem, który się ujawni (ujawnia?) nie tylko w czasie pandemii? A może jest wciąż z nami, czyli nimi?

Przecież u nas było to samo – 200.000 ludzi do piachu, 200 miliardów w błoto na tarcze i nie ma winnych? A co, po koronawirusie wszystko wróciło do normy i wszystkie zabezpieczenia działają? A jak? Jak przestały i nie wiadomo, kto to wyłączył, to jak zaczęły działać znowu (a zaczęły?) to jaka mocarna ręka o tym decyduje? A to ważne, bo w takim razie to ona rządzi, nie jakieś atrapy demokracji przedstawicielskiej? Ja bym to pociągnął, ale nawet (a może tym bardziej) w USA nie ma pogody na zaglądnie za demokratyczne dekoracje.

Tak, to jest wersja lajtowa, tak. Bo ta najbardziej porażająca jest taka, że nie było żadnego specjalnego superwirusa, nic tam nie wylazło z laboratorium w Wuhan, a jeśli już, to nie było to nic ponad sezonową grypę, jakiej odmiany okrążają świat dwa razy do roku. W swoim Dzienniku Zarazy pokazałem szereg badań, które dowodzą, że ludzie umierali, tak, ale nie w wyniku patogenu, ale decyzji administracyjnych rozregulowujących służbę zdrowia, braku dostępu do istniejących leków, by zrobić drogę do przyspieszonego wejścia szczepionek, triażowania na wejściu do systemu ochrony zdrowia, teleporad ukrywających przenoszone zapalenia płuc i wreszcie nieodgadnionego zakresu niepożądanych odczynów poszczepiennych, które doprowadziły do wysypu choróbsk o nieznanej dotąd dynamice i zaciągnięcia pokoleniowego długu zdrowotnego.

I dlatego, że władze chcą jednocześnie ujawnić kulisy amerykańskiej pandemii, muszą się pilnować, żeby nie zajść za daleko, bo wtedy same się doprowadzą na ławę oskarżonych. A w obecnym formacie wszystko jest prostsze – jest jeden winny, w dodatku producent superwirusa, który to wirus wszystkich zaskoczył, zaś odpowiedzialnych zaszokował. Tak Trumpy to sobie ułożyły: przecież rudowłosy prezydent nie sprowadziłby na siebie kary własnymi działaniami dochodzenia do prawdy. I tylko dlatego, że znalazł wspomniane półśrodki – możemy się dowiedzieć kawałka prawdy.

To meczące sumienie…

I tak przeżyliśmy w tempie katalitycznym traumę formacyjnej zmiany świata. Każdy z nas. I każdy z nas może się do tego jakoś odnieść. Najczęstsze jest wyparcie i ja to rozumiem. Ale jest to wyparcie smutnej prawdy, że można zrobić z nami wszystko, a na końcu nie czeka żaden sąd, tym bardziej żadna sprawiedliwość. Na końcu nie ma winnych, nie ma tematu. Wszyscy mamy się bujać w rytm kołysanki, śniąc sen błogi o bezpieczeństwie, od czasu do czasu przerywany koszmarami z tego źródła niepotrzebnych trosk atawizmów moralnych – z sumienia.

Jerzy Karwelis  

Prawda o segregacji sanitarnej wychodzi na jaw. Kowalski prostuje Morawieckiego, Bosak udziela „dawki przypominającej”

Prawda o segregacji sanitarnej wychodzi na jaw. Kowalski prostuje Morawieckiego, Bosak udziela „dawki przypominającej”

5.08.2026 nczas/prawda-o-segregacji-sanitarnej-wychodzi-na-jaw-kowalski-prostuje-morawieckiego-bosak-udziela-dawki-przypominajacej

Mateusz Morawiecki próbuje ściągnąć z siebie odpowiedzialność za decyzje podejmowane w trakcie ogłoszonej pandemii koronawirusa. Zdaje się sugerować, że co złego, to nie on i co najwyżej uległ pewnym naciskom. Twierdzenia byłego premiera sprostował były poseł PiS Janusz Kowalski, a swoje trzy grosze dorzucił Krzysztof Bosak.

W czasach ogłoszonej pandemii COVID-19 Polacy doświadczyli bezprecedensowej ingerencji władzy w życie codzienne. Lockdowny, zamykanie zdrowych ludzi w domach, kontrole policyjne, certyfikaty szczepionkowe i ograniczenia dostępu do sklepów, restauracji, wydarzeń kulturalnych czy nawet miejsc pracy. Wszystko to składało się na system segregacji sanitarnej.

Osoby niezaszczepione były traktowane jak obywatele drugiej kategorii, a krytyka oficjalnej narracji spotykała się z ostracyzmem, naciskami i dyskryminacją. Władza legitymizowała te działania autorytetem części środowiska medycznego, jednocześnie ignorując głosy lekarzy, którzy stawiali na leczenie, a nie na przymus i izolację.

Większość decyzji firmował ówczesny premier Morawiecki, który teraz twierdzi, że wcale tak nie chciał, ale Rada Medyczna (którą sam powołał) go zmuszała, a poza tym za obowiązkowymi covidowymi szczepieniami był na przykład Jarosław Kaczyński.

Jak było naprawdę, przypomniał były poseł PiS Janusz Kowalski. Zdradził, że tylko 11 posłów partii Kaczyńskiego było przeciwnych segregacji sanitarnej, co głośno podnosili za zamkniętymi drzwiami. Wśród tych osób próżno było szukać Morawieckiego.

„Ustawę o przymusowych szczepieniach zablokowała grupa posłów Klubu PiS na spotkaniu 26 stycznia 2022 r. z premierem Morawieckim w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w tym między innymi Anna Siarkowska, Maria Kurowska, Sławomir Zawiślak i ja. Wspierał nas np. świetny lekarz Paweł Basiukiewicz” – pisze Kowalski.

Poseł podkreślił, że do dziś lekarze tacy jak Ewa Wendrowska są „haniebnie przez kastę lekarską ścigani i dyskryminowani za to, że w czasie pandemii mieli rację, przeciwstawiając się przymusowym szczepieniom i stawiając na leczenie Polaków, a nie zamykanie ich w domach”.

„Razem było nas 11 posłów ówczesnego klubu parlamentarnego PiS przeciwstawiających się i blokujących razem z 11 posłami Konfederacji z Krzysztofem Bosakiem i Grzegorzem Braunem na czele segregację sanitarną i przymus szczepień. (…) Tych 22 posłów podpisało się pod wspólnym projektem przygotowanym przez Konfederację ustawy przeciwko segregacji sanitarnej i przymusowi szczepień” – przypomina.

Kowalski dodał, że nikt do dziś nie przeprosił Grzegorza Brauna za walkę o leczenie, a nie zamykanie Polaków. Zdaniem Kowalskiego priorytetem powinno być rozliczenie „kasty lekarzy, która w trakcie pandemii COVID łamała kręgosłupy swoim koleżankom i kolegom ratującym Polki i Polaków”.

filmiki w oryg. md

Krzysztof Bosak, cytując ten wpis, udzielił „informacyjnej dawki przypominającej”. „Jeśli ktoś koniunkturalnie uczestniczył w łamaniu praw Polaków, to tłumaczenie obecnie, że tylko wykonywał rozkazy, nie zdejmuje z niego odpowiedzialności” – nie pozostawia złudzeń wicemarszałek Sejmu.

Uznał za śmieszne usprawiedliwianie się „rzekomą miażdżącą siłą autorytetów medycznych”. Wystarczyło – podkreślił – czytać dokumenty, w tym „rządowy świstek pozbawiony podstawowych informacji, opublikowany pod szumną nazwą «Narodowy Program Szczepień»”, oraz uwagi opozycji, w tym pytania Konfederacji o brakujące informacje.

Autorytety „nieustannie się kompromitowały idiotycznymi propozycjami i wzajemnie sprzecznymi wypowiedziami” – podkreśla Bosak.

„Ekipa Morawieckiego i ekipa Kaczyńskiego nie mają prawa szczycić się brakiem wprowadzenia szczepień przymusowych na Covid-19, bo wprowadzili je tam, gdzie im się nikt nie mógł zbuntować: w wojsku i w służbach mundurowych” – przypomina poseł Konfederacji.

Przyznał, że spotykał funkcjonariuszy, którzy z żalem odeszli ze służby, oraz takich, którzy pozostali i – w wyniku tego, co sam Jarosław Kaczyński na zamkniętych spotkaniach nazywał „eksperymentem” – mieli później problemy zdrowotne i utracili część sprawności fizycznej.

Bosak uważa, że winni pandemicznego zamordyzmu nie mogą liczyć na powszechną amnezję.

Biorą Fauciego w krzyżowy ogień pytań: „Wyście się wzbogacili, podczas gdy ludzie umierali”.

YouTube

Josh Hawley przesłuchuje Fauciego: „Oni się wzbogacili, podczas gdy ludzie umierali”

Calvin Freiburger

Republikański senator Josh Hawley z Missouri ostro skrytykował w środę byłego doradcę Białego Domu ds. koronawirusa, dr. Anthony’ego Fauciego, podczas przesłuchania w Kongresie w sprawie pochodzenia wirusa COVID-19. Republikanie kontynuują starania o postawienie kontrowersyjnemu urzędnikowi zarzutów karnych, pomimo jego ułaskawienia.

Fauci został wezwany przed senacką Komisję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Spraw Rządowych. Tam powołał się na Piątą Poprawkę (która chroni przed samooskarżeniem) ponad 100 razy, gdy odpowiadał na serię pytań dotyczących jego roli w rządowej reakcji na COVID-19, rozbieżności między jego publicznymi oświadczeniami a faktyczną wiedzą oraz pochodzenia wirusa.

Hawley był jednym z tych, którzy zadawali pytania. Zaczął od podkreślenia absurdalności strategii Fauciego, zadając mu serię codziennych pytań, takich jak: „Jaki jest dzień tygodnia?”, „Jaki kolor masz na sobie?” lub „Jakiego koloru jest dywan przed tobą?”. Fauci odpowiadał na każde z tych pytań tą samą formułą:

[filmik w oryginale. md]

„Za radą mojego prawnika, z szacunkiem odmawiam odpowiedzi i powołuję się na prawa przysługujące mi na mocy Piątej Poprawki”.

„Powiedzmy sobie jasno” – powiedział Hawley. „Nie przysługują ci absolutnie żadne prawa wynikające z Piątej Poprawki, ponieważ – jak doskonale wiesz – zostałeś ułaskawiony. Sąd Najwyższy jasno to podkreśla od ponad wieku. W sprawie Brown przeciwko Walker z 1896 roku orzeczono, że osoba ułaskawiona nie może powoływać się na ten przywilej”.

„Nie chodzi o prawo” – kontynuował Hawley. „Chodzi o pogardę – pogardę dla tej instytucji i pogardę dla narodu amerykańskiego”.

„Ale chyba wiem, dlaczego to robisz. Bo nie chcesz odpowiadać na żadne pytania. Bo zrobiłeś mnóstwo okropnych rzeczy. Wzbogaciłeś się podczas pandemii, prawda? Wzbogaciłeś się, gdy ludzie umierali. Setki tysięcy Amerykanów, ostatecznie ponad milion, i ty się wzbogaciłeś. I nie tylko to: wykorzystałeś pracowników federalnych i pieniądze podatników, aby ubiegać się o nagrodę pieniężną dla siebie – nagrodę pieniężną o łącznej wartości ponad miliona dolarów”.

Hawley następnie wypytywał Fauciego o jego byłego szefa sztabu, Grega Folkersa, i jego osobistą asystentkę, Patricię Conrad. Według niedawno opublikowanych e-maili, obaj rzekomo zdobywali i pozyskiwali informacje na potrzeby tych nagród – co, zdaniem Hawleya, stanowi naruszenie prawa federalnego.

„Zmienili swoich pracowników w pełnoetatowe maszyny rekrutacyjne. Pisali do ludzi i pytali: »Czy myślicie, że się kwalifikuję?«. I dostawali za to pieniądze” – powiedział Hawley. „I nie chodziło tylko o jednego czy dwóch pracowników. W rzeczywistości zatrudniali ośmiu różnych pracowników federalnych w godzinach pracy, korzystając z rządowych zasobów, aby zdobyć dla nich nagrody pieniężne”.

Podczas całej wymiany zdań Fauci nieustannie powoływał się na Piątą Poprawkę, na co Hawley w końcu odpowiedział:

„Milczenie jest przyznaniem się.”

„I tu właśnie tkwi sedno sprawy” – kontynuował. „Ostatecznie nie chodziło o pieniądze, prawda? Chodziło o twoją żądzę władzy”.

Przez cały ten czas chciałeś być najsłynniejszym naukowcem na świecie. Byłeś tak zafascynowany każdą nagrodą i każdym dolarem, jaki udało ci się zdobyć – tylko dlatego, że chciałeś być w telewizji. Chciałeś być bogiem słońca nauki. Chciałeś być tym, który rządzi. Chciałeś zaatakować Trumpa. Chciałeś mieć pewność, że nikt nie ukradnie ci blasku fleszy. Chciałeś być mężczyzną. Miałeś czas na wywiad dla magazynu InStyle.

„Ale nie możesz odpowiedzieć na pytania narodu amerykańskiego” – kontynuował.

Oto mój wniosek: przez cały czas wszystko kręciło się wokół ciebie. W pewnym momencie zbłądziłeś. Może kiedyś byłeś dobrym urzędnikiem państwowym. Nie wiem. Ale po przeczytaniu twoich e-maili i zobaczeniu, jak wykorzystywałeś swoich pracowników, mogę powiedzieć jedno: w pewnym momencie wszystko kręciło się wokół ciebie. Stałeś się narcyzem, megalomanem i kłamcą. Okłamałeś Amerykanów. Okłamałeś ten panel. I robiąc to, zhańbiłeś swój zawód. Nazywałeś siebie najsłynniejszym naukowcem na świecie. W całym moim życiu nikt nie wyrządził nauce większej szkody niż ty. Mam nadzieję, że wrócisz do domu i zapiszesz to w swoim pamiętniku.

Fauci, były dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID), przez długi czas był w dużej mierze nieznanym urzędnikiem zdrowia publicznego. Jednak podczas wybuchu pandemii COVID-19 w 2020 roku stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci pandemii. Media początkowo go chwaliły, ale z czasem jego wiarygodność znalazła się pod coraz większą presją.

W lutym 2020 roku Fauci stwierdził, że nie ma „absolutnie żadnego powodu” do noszenia maseczki w USA. W lipcu przekonywał, że Amerykanie powinni nosić nie tylko maseczki, ale także okulary ochronne i przyłbice. Późniejsze badania wykazały, że obowiązek noszenia maseczek nie przyniósł żadnych udowodnionych korzyści w walce z COVID-19.

Krytycy oskarżyli również Fauciego o chęć trwałego zniesienia uścisków dłoni, jednocześnie deklarując, że kontakt seksualny z nieznajomymi jest akceptowalny, „jeśli ktoś jest gotów podjąć ryzyko”. Poparł również obowiązkowe szczepienia przeciwko COVID-19, choć nie potrafił lub nie chciał udzielić jasnej odpowiedzi, dlaczego osoby z naturalną odpornością potrzebują tych szczepień.

W styczniu 2024 roku Fauci przyznał pod przysięgą, że powszechnie stosowana zasada zachowania dystansu sześciu stóp „prawdopodobnie nie opierała się na żadnych danych” i „po prostu pojawiła się znikąd”.

Najpoważniejszym oskarżeniem wobec Fauciego jest jednak jego zgoda na finansowanie przez rząd badań nad tzw. zyskiem funkcji (GOF). Polegają one na celowej modyfikacji wirusów w celu zbadania ich właściwości. Badania te były finansowane między innymi w kontrowersyjnym Instytucie Wirusologii w Wuhan w Chinach – tym samym laboratorium, z którego, według licznych przesłanek, mógł pochodzić COVID-19.

Wyciekłe później e-maile ujawniły, że Fauci i inni czołowi naukowcy wiedzieli już w lutym 2020 roku, że możliwą przyczyną był wypadek w laboratorium. Niemniej jednak, jak wynika z e-maili, próbowali publicznie zdyskredytować tę teorię, obawiając się, że przyznanie się do tego mogłoby zaszkodzić „nauce i międzynarodowej harmonii”.

Mimo to były prezydent Joe Biden ułaskawił Fauciego za wszystkie możliwe działania podjęte między styczniem 2014 roku a końcem jego prezydentury. Republikanie są zatem podzieleni w kwestii tego, czy i jak Fauci może nadal ponieść odpowiedzialność.

Fauci odmówił odpowiedzi na większość pytań, głównie dlatego, że udowodnione fałszywe oświadczenie złożone pod przysięgą stanowiłoby nowe przestępstwo, które nie byłoby objęte ułaskawieniem.

Źródło: ZOBACZ: Josh Hawley krytykuje Fauciego: „Wzbogaciłeś się, gdy ludzie umierali”

Państwowe organizacje przestępcze

Państwowe organizacje przestępcze

28. lipca 2026 Marek Wojcik world-scam/panstwowe-organizacje-przestepcze

Czy nadal ufasz pracy organów ochrony zdrowia? Czy nadal wierzysz, że te instytucje sumiennie prowadzą badania kliniczne i zatwierdzają leki, aby chronić pacjentów? Ten program przygląda się bliżej Europejskiej Agencji Leków (EMA), Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) oraz CDC! Porównaj ich obietnice z ich działaniami. Z rozczarowaniem odkryjesz, że nie chronią zdrowia publicznego, a interesy lobby finansowego i farmaceutycznego. Źródło.

Źródło.

… od samego początku planowano nie przeprowadzać żadnych istotnych badań bezpieczeństwa na zwierzętach, lecz testować „szczepionkę” genową bezpośrednio na ludziach. Powiedział w niemieckim Bundestagu 19 marca 2026 r. były toksykolog firmy Pfizer, dr Helmut Sterz.

Był taki czas, kiedy hasło „spłaszczmy krzywą” prowadziło do coraz nowych restrykcji uderzających w naszą wolność decyzji. Był taki czas, kiedy osoby niezaszczepione uznano za niebezpiecznych „super-rozprzestrzeniaczy” zmyślonej choroby. Był taki czas, kiedy w telewizji przemilczano odporność naturalną i bombardowano nas reklamą trujących szpryc. To był czas największej na świecie operacji psychologicznej – to była trzecia wojna światowa, w której jako broni użyto strzykawki.

Wielu z nas wolałoby zapomnieć koszmar tamtych czasów. Była to tak wielka trauma, że z ulgą przyjęli wiadomość o wojnie na Ukrainie, która zakończyła na całym świecie zafałszowaną pandemię. A strach pozostał…

Dr Robert Redfield. W latach 2018-2021 pełnił funkcję 18. dyrektora Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC).
Źródło: Telegram 16.05.2026 r. 16:15. Cały wywiad w wersji angielskiej.

Jeśli kogoś bulwersuje wałkowanie sprawy ludobójstwa, niech się zajmie sianiem pietruszki. To wcale nie jest sarkazm – produkcja żywności i jej umiejętność będzie w niedługim czasie podstawą przetrwania nadchodzącego kryzysu. Dostęp do poletka ziemi i wiedza związana z tworzeniem zdrowej żywności będzie najbardziej cenioną dziedziną następnych lat.

Od wielu lat piszę o nadchodzącym kryzysie i jakoś ciągle nie nadchodzi. Chcę was pocieszyć na zasadzie: co się odwlecze, to nie uciecze – prawami ekonomicznymi nie da się manipulować. Można je jedynie wykorzystać w ten sposób, żeby przesunąć moment początku wielkiego kryzysu na czas, kiedy będzie się miało wpływ na przebieg tej katastrofy. Z tym mamy właśnie do czynienia.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Morawiecki twierdzi, że uchronił nas przed przymusem szprycowania, a zamykanie lasów i cmentarzy to był pomysł kierownictwa PiS

Morawiecki twierdzi, że uchronił nas przed przymusem szprycowania, a zamykanie lasów i cmentarzy to był pomysł kierownictwa PiS [VIDEO]

[Farmazony antykowidowego Pinokia]

26.07.2026 nczas/morawiecki-twierdzi-ze-uchronil-nas-przed-przymusem-szprycowania-a-zamykanie-lasow-i-cmentarzy-to-byl-pomysl-kierownictwa-pis

Mateusz Morawiecki
NCZAS.INFO | Mateusz Morawiecki. / foto: PAP

Mateusz Morawiecki w telewizji Republika próbował odcinać się od swoich decyzji w czasie Wielkiej Histerii.

Próbował zwalić winę za wszelkie absurdalne decyzje – w tym zamykanie cmentarzy – na kierownictwo PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Twierdził też, że sprzeciwiał się przymusowi szprycowania Polaków.

– Polityka covidowa. Czyj to był pomysł? – zapytał prowadzący program.

Morawiecki odpowiedział bez wahania.

– To był w ogromnym stopniu pomysł całego kierownictwa PiS. Główne rzeczy były tam omawiane. A na rządowym zespole zarządzania kryzysowego oczywiście był pan prezes – powiedział były premier.

– Miał bardzo radykalne, antycovidowe stanowisko, wszyscy o tym wiedzą – twierdził Morawiecki.

– Kiedy była kwestia, jak pan pamięta może, czy szczepienia [chodzi o szprycowanie nieprzebadanym wówczas preparatem, błędnie nazywanym „szczepionką” – red. nczas] mają być obowiązkowe, to rada medyczna rzuciła papierami, ponieważ ja się na to nie zgodziłem, osobiście się na to nie zgodziłem, żeby szczepienia dla wszystkich były obowiązkowe. A pani Anna Kwiecień zaproponowała wysłuchanie publiczne w sprawie tej ustawy, która wiadomo, jak była wtedy nazywana. I dzięki temu wysłuchaniu, dzięki działaniom pani poseł Anny Kwiecień i moim w dużym stopniu nie doszło do tego, że te szczepienia były obowiązkowe – przekonywał Mateusz Morawiecki.

Twierdził też, że była „taka grupa” w kierownictwie „bardzo mocno do tego dążąca”.

– Ale ja nie ujawniam tych szczegółów. Chyba, że moi adwersarze polityczni się posuną… – mówił, na co przerwał prowadzący program.

– A tak z ciekawości, np. decyzja o zamykaniu cmentarzy, decyzja o zamykaniu lasów. Kto rekomendował albo kto wprowadzał? Bo ja przyjmuję tę pańską narrację, że Konfederacja zaczęła rosnąć po przegranych chociaż wygranych przez was wyborach w 2023 roku. Niemniej jednak Konfederacja bazowała i bazuje dziś na tym, że „PiS się wtedy myliło, Morawiecki się mylił, a myśmy mieli rację”. I można było inaczej z tą gospodarką działać… – mówił prowadzący, na co próbował wtrącić się były premier.

– No chwila, chwila. Dwie rzeczy tutaj… – wtrącił.

– … ale skoro sami zainteresowani tak mówią, to chyba wiedzą, co mówią? – dokończył prowadzący rozmowę pracownik sakiewiczówki.

– Ale oczywiście, ja z całą pewnością nie jestem żadnym ulubieńcem tamtych formacji, ja niczego takiego nie powiedziałem. Ja tylko powiedziałem, że wiem, jak się zwycięża z Donaldem Tuskiem, bo do tego doprowadziłem i wiem, jak się rządzi. Bo wystarczy popatrzeć sobie na wskaźniki produktywności, eksportu, deficytu budżetowego, długu publicznego, różne parametry wzrostu dochodu Polaków, wzrostu pensji Polaków. A to jest najważniejsze – wyliczał Morawiecki.

Należy zaznaczyć, że dochody i pensje rosły przede wszystkim urzędnikom i partyjniakom. Uczciwie pracujący Polacy mieli coraz gorszą sytuację.

– W związku z tym mogę powiedzieć: Tak, tamte decyzje zapadały w ścisłym kierownictwie: Kierownictwie rządu, kierownictwie politycznym. I wiemy doskonale, kto wówczas kolektywnie podejmował decyzje – zapewnił Morawiecki.

Tak więc prościej mówiąc, „co złego, to nie my, tylko Kaczyński”.

„Morawiecki odcinający się od polityki covidowej, od rady medycznej, którą sam powołał, i od absurdalnych zakazów, które sam wdrażał, to kolejny, osiągalny tylko dla nielicznych poziom hipokryzji” – skomentował na X Marek Tucholski.

Zaznaczył, że wierzy, iż „nie tylko on w PiS-ie chciał zamordyzmu, że Jarosław Kaczyński i kierownictwo PiS-u również”.

„Ale to on podejmował decyzje, które kosztowały Polaków pieniądze, zdrowie, a nierzadko także życie” – podsumował Marek Tucholski.

https://twitter.com/tucholski_marek/status/2081314865784754653/video/1

https://x.com/tucholski_marek/status/2081314865784754653/video/1

Zapewne lada moment dowiemy się, że był przeciwny wspieraniu bezwarunkowo Ukrainy, ale biedaka zmusił Jarosław Kaczyński.

Największa zbrodnia medyczna wszech czasów

Największa zbrodnia medyczna wszech czasów

10. lipca 2026 Marek Wojcik world-scam/najwieksza-zbrodnia-medyczna-wszech-czasow

Podczas gdy niemiecki prawnik Reiner Fuellmich przebywa od 13 października 2023 roku w areszcie śledczym, co oznacza, że jest pozbawiony wolności od ponad 2,5 roku za kierowanie pozaparlamentarną komisją mającą na celu zbadanie zbrodni w związku z wprowadzeniem stanu pandemii w roku 2020 i związanymi z tym zbrodniami wobec ludzkości, w niemieckim Bundestagu pracuje tym razem parlamentarna komisja mająca wyjaśnić właśnie tę kwestię.

Ze swojej celi Reiner Fuellmich woła: „Potwory mnie nie dopadły… i zapłacą za to bezprawie!”

W piątek, 26 czerwca, od godz. 10:00 odbyła się w Poczdamie dyskusja poświęcona podsumowaniu pandemii koronawirusa. Tematami rozmów była kampania szczepień, obowiązkowe szczepienia w placówkach służby zdrowia oraz zasady dyskryminacji. Wśród zaproszonych ekspertów znaleźli się m.in. prof. dr Sucharit Bhakdi oraz adwokat Ralf Ludwig.

Bhakdi stwierdził, że szczepionka BioNTech nigdy nie została odpowiednio przetestowana pod kątem bezpieczeństwa i skuteczności. Dowody przedstawione organom regulacyjnym określił jako „po prostu sfabrykowane”. Co więcej, powołując się na dokumenty, argumentował, że proces produkcyjny został po cichu zmieniony po tym, jak Komisja Europejska zamówiła już setki milionów dawek, ale przed oficjalnym zatwierdzeniem. Produkt ostatecznie podany nie był zatem identyczny ze szczepionką testowaną w badaniach klinicznych.

Powyższy fragment pochodzi z wczorajszego artykułu na uncut-news.ch: Niemcy walczą z koronawirusem: parlamentarna komisja śledcza przesłuchuje Sucharita Bhakdiego. Źródło.

26 czerwca brandenburska komisja śledcza ds. koronawirusa, wezwała do zniesienia zalecenia dotyczącego szczepień przeciwko COVID-19 opartych na technologii mRNA. Dzisiaj, 09.07.2026 r., Stała Komisja ds. Szczepień zniosła to zalecenie dla wszystkich osób poniżej 75 roku życia.
Źródło.

Cena za rozpowszechnianie prawdy o zbrodniach wojny biologicznej jest dla dr. Fuellmicha i wielu innych uczciwych i odważnych ludzi olbrzymia. Wolność jest podobnie jak zdrowie – niedocenianym dobrem, dopóki się je ma. Czasy, w których za krytykę ludobójstwa w Palestynie grozi więzienie – jak to ma miejsce aktualnie na Wyspach Brytyjskich – to są czasy totalitaryzmu i bezprawia.

Być znienawidzonym przez idiotów, to jest cena za to, że się nie jest jednym z nich.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Jak szczepionki stały się „wodą święconą” zachodniej medycyny

Jak szczepionki stały się „wodą święconą” zachodniej medycyny

Jak szczepionki stały się „wodą święconą” zachodniej medycyny

Tucker Carlson kiedyś naśmiewał się z ludzi, którzy kwestionowali skuteczność szczepionek. Dziś postrzega swoje dawne zachowanie zupełnie inaczej.

Poniższe informacje opierają się na raporcie pierwotnie opublikowanym przez A Midwestern Doctor. Kluczowe szczegóły zostały skrócone i zredagowane dla większej przejrzystości i wyrazistości. Oryginalny raport można znaleźć tutaj .

Tucker Carlson przyznał, że miał zwyczaj wyśmiewania ludzi przekonanych, że szczepionki powodują autyzm.

Teraz opisuje swoje zachowanie jako „nierozważne, głupie i reakcyjne”.

Tucker mówi, że ludzie zaczynają teraz zdawać sobie sprawę z tego, co Robert De Niro powiedział na temat szczepionek, zanim nagle zamilkł w tej sprawie: „Ludzie czegoś nie poruszają” w kontekście szczepionek i autyzmu.

De Niro wyjaśnił to już w 2016 roku w programie „The Today Show”. Obejrzyj klip, a sam się przekonasz. [sporo filmików – ale w oryginale. md]

Przenosząc się do czasów współczesnych, trudno uwierzyć, że De Niro naprawdę powiedział to samo w telewizji.

Jeszcze trudniej uwierzyć, że większość stosowanych obecnie szczepionek została kiedykolwiek zatwierdzona.

W odniesieniu do szczepionek „placebo” nie oznacza tego, co większość ludzi rozumie.

Kiedy zrozumiesz, czym jest „placebo” szczepionki, sposób, w jaki dowody są zamiatane pod dywan, nagle nabiera o wiele więcej sensu.

Coś dziwnego dzieje się, gdy ludzie zaczynają poważnie brać pod uwagę dane dotyczące bezpieczeństwa szczepionek.

Przeprowadzają badania. Znajdują badania. Ostrożnie wprowadzają dowody do rozmowy, która wydaje się bezpieczna i możliwa.

Ale nic się nie dzieje.

Druga osoba nie zmienia zdania. Nawet nie okazuje ciekawości. Po prostu jeszcze bardziej upiera się przy swoim stanowisku.

Nic w tym nie przypomina zwykłej kłótni. To coś zupełnie innego.

Bo tak właśnie jest.

I rzeczywiście istnieje ku temu bardzo konkretny powód. Powód, który sięga o wiele głębiej niż tylko plemienność.

Powód, dla którego ortodoksyjna doktryna szczepień różni się od niemal każdej innej debaty medycznej, nie jest przypadkowy.

To ze względów konstrukcyjnych. Tak został zaprojektowany i zbudowany.

Aby zrozumieć, dlaczego dowody są w tym przypadku inne – dlaczego te same standardy dowodowe, które obowiązują dosłownie wszędzie indziej, jakoś nie sprawdzają się w przypadku szczepionek – trzeba zrozumieć, co szczepionki tak naprawdę oznaczają w medycynie zachodniej.

I prawdopodobnie nie jest to to, co myślisz.

W 1979 roku lekarz Robert Mendelsohn opublikował książkę „Wyznania heretyka-medyka”.

Jego głównym argumentem było stwierdzenie, że współczesna medycyna nie jest ani sztuką, ani nauką – jest religią.

Lekarze zastąpili księży. Białe fartuchy zastąpiły szaty kapłańskie. Szpitale stały się świątyniami. Leki stały się opłatkami komunijnymi.

A szczepionki stały się wodą święconą – rytuałem, który ochrzcił człowieka w wierze.

Na początku lat 80. Mendelsohn wielokrotnie pojawiał się w telewizji, aby omawiać zagrożenia związane ze szczepionkami – debaty transmitowane były dla milionów widzów. Dziś takie programy nie mogłyby być emitowane. Te same argumenty, które wówczas wysuwał, potwierdziły się niemal w każdym szczególe podczas pandemii COVID-19.

Ten pogląd – medycyna jako religia, szczepionki jako woda święcona – to nie tylko metafora. Doskonale ilustruje on, z czym mamy do czynienia, próbując obiektywnie dyskutować o bezpieczeństwie szczepionek.

Do tego zdarzenia przyczyniły się trzy siły.

Pierwszy ma charakter strukturalny: cały prestiż społeczny medycyny opiera się na mitologii – mianowicie, że uratowała ona ludzkość przed mrocznym wiekiem chorób zakaźnych. Szczepionki stanowią centralny punkt tej mitologii.

Ale jest pewien problem. Dane pokazują, że tylko 3,5% spadku ogólnego wskaźnika śmiertelności można przypisać wszystkim interwencjom medycznym łącznie . Reszta to zasługa higieny, żywienia i poprawy warunków życia.

Medycyna niesłusznie przypisuje sobie zasługi za zmianę, którą w dużej mierze jedynie obserwowała. A szczepionki są sztandarem tego fałszywego twierdzenia.

Kiedy szczepionki upadają, upadają również mity. Oznacza to, że ci, którzy zbudowali na nich swoją karierę, są psychicznie niezdolni do zmiany perspektywy.

Druga siła ma charakter poznawczy. Szkolenia medyczne opierają się na uproszczeniach – jeśli A, to B – bez konieczności kwestionowania ich przyczyn. Gdy te założenia są kwestionowane, wyuczoną reakcją jest jeszcze silniejsze ich podtrzymywanie, zamiast ich zgłębiać. Tę tendencję wzmacnia fakt, że przyznanie się do szkód wywołanych szczepionką oznacza przyznanie się do wyrządzenia krzywdy pacjentom, których się osobiście leczyło.

Trzecia siła ma charakter społeczny. Kiedy tradycyjna religia została wyparta w kulturze zachodniej, potrzeba wspólnej wiary nie zniknęła – została przekierowana.

Nauka wypełniła tę lukę. Jednak nauka jako instytucja stopniowo przekształciła się w scjentyzm : system, który deklaruje obiektywność, ale funkcjonuje jak doktryna. Słychać to w języku. „Wierzę w naukę”. „Wierzę w szczepionki”. „Każdy, kto to kwestionuje, musi zostać uciszony”.

To nie jest język dowodów. To język herezji.

Metafora szczepionki jako wody święconej nie ma charakteru wyłącznie filozoficznego.

Studenci medycyny i pracownicy służby zdrowia muszą być w pełni zaszczepieni – co eliminuje każdego, kto nie przestrzega tej doktryny, jeszcze przed rozpoczęciem kariery. Od tych, którzy to robią, oczekuje się udzielania sakramentu pacjentom.

Podczas pandemii COVID-19 część społeczeństwa zaczęła formalnie wykluczać niezaszczepionych – wykluczano ich z miejsc pracy, restauracji i życia towarzyskiego.

Funkcja rytualna była widoczna w czasie rzeczywistym. Nie była to polityka zdrowotna. To było egzekwowanie granic religijnych.

Oto mechanizm, który chroni cały system przed dowodami.

Badania kontrolowane placebo – złoty standard dowodów medycznych – są uznawane za „nieetyczne” w przypadku szczepionek, ponieważ pozbawiałyby dzieci możliwości „ratowania życia”. Dlatego też, duże badania retrospektywne porównujące dzieci zaszczepione i niezaszczepione stają się najlepszym dostępnym dowodem.

Jednakże, gdy badania te ujawniają szkodliwość, są one odrzucane jako „niekontrolowane”. Wezwania do przeprowadzenia kontrolowanych badań, które właśnie uznano za nieetyczne, stają się coraz głośniejsze.

Pułapka się zamyka. Dowód szkody nigdy nie spełni standardu dowodowego, ponieważ wymaga to projektu badawczego, którego wykonanie zostało zakazane .

Instytut Medycyny – przez dziesięciolecia uznawany za autorytet w dziedzinie bezpieczeństwa szczepionek – opublikował ważne raporty w latach 1994 i 2012. W raportach tych stwierdzono, że nie ma wystarczających dowodów, aby definitywnie potwierdzić lub obalić związek między szczepionkami a poważnymi szkodami i że badania te muszą zostać pilnie przeprowadzone.

Ale to się nigdy nie wydarzyło.

Tymczasem retrospektywne dane wykazujące bezpieczeństwo szczepionek są szeroko publikowane i cytowane bez krytycznej analizy. Ten sam typ danych sugerujących szkodliwość jest odrzucany jako niewystarczający. Ta sama metodologia. Różne wyniki, w zależności od kierunku badania.

Ta asymetria nie była przypadkowa.

Z ujawnionych dokumentów ujawnionych w trakcie postępowań sądowych wynika, że ​​członkom komisji IOM od samego początku powiedziano, że ich końcowy raport – stanowiący ostateczny dowód bezpieczeństwa szczepionek – nie może zawierać żadnych dowodów na szkodliwość szczepionek.

Wniosek został wyciągnięty jeszcze przed rozpoczęciem przeglądu.

Istnieje termin oznaczający sytuację, w której brak dowodów interpretuje się jako dowód nieistnienia.

To błąd kategoryzacyjny. Błąd logiczny omawiany na każdym kursie wprowadzającym do filozofii.

W badaniach nad szczepionkami stało się to oficjalną polityką regulacyjną.

Manipulacja strukturalna w badaniach nad szczepionkami posuwa się jeszcze dalej.

Badania są monitorowane w wyjątkowo krótkich okresach obserwacji . W badaniach klinicznych szczepionki przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B – podawanej każdemu noworodkowi w Stanach Zjednoczonych – działania niepożądane obserwowano zaledwie cztery do pięciu dni po szczepieniu .

Większość przewlekłych chorób związanych ze szczepionkami – choroby autoimmunologiczne, uszkodzenia neurologiczne, zaburzenia rozwojowe – ujawnia się dopiero po tygodniach, miesiącach lub latach .

Czterodniowe okno czasowe nie pomija tych konsekwencji przypadkowo. Czterodniowe okno czasowe zostało celowo zaprojektowane tak, aby pomijać te konsekwencje.

Jednak najbardziej nieuczciwą pod względem strukturalnym cechą badań klinicznych nad szczepionkami jest to, co jest stosowane jako „placebo”.

Prawdziwe placebo są nieskuteczne. Roztwór soli fizjologicznej. Coś, co nic nie robi, więc wszelkie różnice w działaniach niepożądanych między grupami stają się widoczne.

Co alarmujące, większość badań nad szczepionkami wykorzystuje inną szczepionkę jako grupę kontrolną – często przeciwko zupełnie innej chorobie. Oznacza to, że grupa „placebo” również doświadcza skutków biologicznych wywołanych szczepionką. Jeśli częstość występowania działań niepożądanych jest podobna w obu grupach, szczepionka zostaje uznana za bezpieczną.

W badaniach nad szczepionką przeciwko HPV substancją kontrolną stosowaną jako „placebo” był adiuwant aluminiowy – związek o udokumentowanych właściwościach prozapalnych. W tych badaniach u 2,3% uczestników, zarówno w grupie szczepionej, jak i placebo, rozwinęły się choroby autoimmunologiczne zmieniające życie.

Placebo powodowało również choroby autoimmunologiczne. To niesprawiedliwe porównanie. To mechanizm specjalnie zaprojektowany, aby sygnał zniknął.

A jeśli prześledzimy łańcuch badań nad dowolną szczepionką wystarczająco daleko wstecz, okaże się , że pierwsza szczepionka z serii po prostu nigdy nie została przetestowana w porównaniu z obojętnym placebo. Zakładano, że jest bezpieczna. Każde kolejne badanie opierało swoje porównanie „bezpieczeństwa” na tym niesprawdzonym założeniu.

W pierwszych badaniach nad szczepionką Gardasil, w których wzięło udział ponad 21 000 osób, wskaźnik śmiertelności w grupie szczepionej wyniósł 8,5 na 10 000. W grupie placebo wskaźnik śmiertelności wyniósł 7,2 na 10 000.

Oczekiwany wskaźnik śmiertelności wśród dziewcząt i młodych kobiet w tym samym wieku wynosi 4,37 na 10 000.

Zarówno w grupie szczepionej, jak i w grupie kontrolnej, zmarło prawie dwa razy więcej osób niż w grupie bazowej. Wniosek FDA: nie ma powodu do obaw, ponieważ wskaźniki były spójne.

Ale oni się zgodzili świadomie. Młode kobiety i dziewczęta ginęły celowo.

System zaprojektowany do wykrywania sygnałów bezpieczeństwa nie zauważył, że obie grupy umierały w nietypowym tempie. Wynika to z faktu, że korelacja z równie nietypową grupą kontrolną oznacza, że ​​ze względu na swoją konstrukcję badanie nie jest w stanie rozpoznać własnego sygnału.

Jednym z najbardziej uderzających aspektów tej historii jest przypadek lekarza, który zgodził się przeprowadzić badanie porównawcze osób zaszczepionych i niezaszczepionych, obiecując z góry opublikować wyniki bez względu na wynik.

Dane wykazały, że szczepionki są niebezpieczne – i to niezwykle niebezpieczne.

Lekarz odmówił ich opublikowania.

Później, gdy został sfilmowany, mówiąc o tym, przyznał, że zataił wyniki, aby chronić siebie.

Materiał filmowy można zobaczyć w filmie „Niewygodne studium”.

Jeśli dane okażą się niewygodne, zostaną usunięte.

Samo CDC prowadziło kompleksowy zbiór danych populacyjnych – taki, który umożliwiałby etycznie uzasadnione, szeroko zakrojone porównanie dzieci zaszczepionych i niezaszczepionych. To właśnie tego zbioru danych domagali się od lat obrońcy bezpieczeństwa.

Jednak gdy Sekretarz Kennedy chciał uzyskać do niego dostęp, CDC go usunęło.

Peter Gøtzsche jest jednym z czołowych światowych ekspertów w dziedzinie oszustw w badaniach farmaceutycznych. Jego dokumentacja badań nad szczepionką AstraZeneca przeciwko COVID-19 jest godna uwagi.

Po zaszczepieniu jego żony, cierpiała ona na ciężką bezsenność, gorączkę, silne bóle głowy, bóle mięśni, nudności i zawroty głowy – przez cztery dni była nieprzytomna. Trzeciego dnia członkowie rodziny opisali ją jako osobę o zaburzeniach poznawczych, jakich nigdy wcześniej nie widzieli.

Pierwszych 13 kolegów z jej oddziału szpitalnego było podobnie osłabionych. Każdy z nich musiał wziąć zwolnienie lekarskie.

Jednakże raport z badania firmy AstraZeneca, opublikowany w czasopiśmie medycznym „The Lancet”, podaje, że u 1% uczestników badania wystąpiły poważne skutki uboczne.

100% kontra 1%

Ta rozbieżność – 100% w praktyce, 1% w publikacjach – ma udokumentowany mechanizm.

Liderzy badania mają prawo decydować, czy zdarzenie niepożądane było spowodowane szczepionką. Konsekwentnie dochodzą do wniosku, że nie. Bo mogą.

W badaniach nad szczepionką przeciwko COVID-19 uczestnicy zgłaszali, że poważny nowotwór został przeklasyfikowany jako powiększone węzły chłonne . Trwała niepełnosprawność została przeklasyfikowana jako „czynnościowy ból brzucha”.

Uraz nie zniknął. Kategoria się zmieniła.

Strasznie łatwo jest kłamać za pomocą danych.

Ten schemat nie ogranicza się wyłącznie do szczepionek.

Kiedy SSRI po raz pierwszy pojawiły się na rynku, FDA została zasypana doniesieniami łączącymi je z samobójstwami, morderstwami i masową przemocą. Agencja zwołała oficjalne przesłuchanie w tej sprawie we wrześniu 1991 roku. Branża była świadoma ryzyka. Dane były dostępne.

Nic z tego nie wyszło na jaw przez kolejne dziesięciolecia, aż do momentu, gdy pozwy ofiar wymusiły ujawnienie dokumentów w ramach procesu gromadzenia dowodów.

To samo podejście – kontrolowanie organu regulacyjnego, tłumienie sygnałów ostrzegawczych, czekanie na spory prawne – okazało się skuteczne we wszystkich głównych sektorach farmaceutycznych. Szczepionki są najlepiej chronionym przejawem systemu, który nigdy nie działał zgodnie z przeznaczeniem.

Władze, które powinny to ujawnić, mają ku temu strukturalne powody.

E-maile ujawnione na mocy ustawy o wolności informacji (FOIA) ujawniły, że szef Biura Bezpieczeństwa Szczepionek CDC regularnie kontaktował się z przemysłem farmaceutycznym w celu ustalania krajowej polityki szczepień, jednocześnie blokując inicjatywy obywatelskie promujące badania nad bezpieczeństwem szczepionek. Nie był to odosobniony przypadek. Była to standardowa praktyka, udokumentowana w wewnętrznej korespondencji.

Podczas gdy CDC i FDA starały się stłumić falę doniesień o poważnych urazach poszczepiennych po szczepieniu przeciw HPV, dyrektor CDC, która kierowała tymi działaniami, została następnie dyrektorem w Merck . Jej wynagrodzenie w Merck przekroczyło trzydzieści milionów dolarów.

Trzydzieści milionów dolarów.

Peter Marks — dyrektor FDA, który konsekwentnie starał się ukryć oznaki uszkodzeń po szczepionce przeciw COVID-19 i przyspieszyć proces zatwierdzania — opuścił agencję i objął stanowisko kierownicze w Eli Lilly. Były komisarz FDA Trumpa dołączył do rady dyrektorów Pfizera.

To struktura motywacyjna, która determinuje aparat regulacyjny. Żadnego spisku. System nagród tak niezawodny, że nie wymaga głosowania.

Istnieją powody finansowe, dla których rząd federalny nie może sobie pozwolić na klasyfikowanie szczepionek jako szkodliwych.

Rząd wypłaca odszkodowania za szkody poszczepienne bezpośrednio. Gdyby nawet tylko jeden na pięć przypadków autyzmu był powiązany ze szczepionkami, szacowane koszty wyniosłyby około 1,3 biliona dolarów.

Dla porównania: cały budżet federalny w 2017 r. wyniósł 3,3 biliona dolarów.

To nie jest abstrakcyjna liczba. Ta liczba po prostu wyjaśnia, dlaczego badania nie są prowadzone. Dlaczego bazy danych są usuwane. Dlaczego komitet IOM został poinformowany, jeszcze przed rozpoczęciem spotkania, o tym, jakie wnioski ma osiągnąć.

Nauka nigdy nie została stworzona po to, by dowodzić szkodliwości. Została stworzona po to, by obalać to pytanie.

COVID-19 radykalnie zmienił sytuację.

Szczepienia były obowiązkowe, mimo że nie mogły zapobiec transmisji. Miliony ludzi cierpiały na problemy zdrowotne. Wyniki ankiety zostały upublicznione i od tamtej pory nie uległy zmianie.

Badania przeprowadzane regularnie od 2022 roku pokazują, że około jedna trzecia zaszczepionych osób doświadczyła skutków ubocznych, a mniej więcej jedna na dziesięć osób określiła je jako poważne. W najnowszym badaniu 46% Amerykanów stwierdziło, że szczepionka przeciwko COVID-19 prawdopodobnie spowodowała znaczną liczbę niewyjaśnionych zgonów , a 25% uważa, że ​​jest to bardzo prawdopodobne.

To nie są liczby marginalne. To połowa kraju, wyrażająca powszechny sceptycyzm wśród ludności, którego nie udało się stłumić latami oficjalnej propagandy.

Marka szczepionki została wykorzystana do marketingu terapii genowych na COVID . A kiedy marka straciła wiarygodność, otworzyły się drzwi.

Ludzie, którym zaszkodziły inne szczepionki – szczepionki przeciw grypie, szczepionki dla dzieci, szczepionki przeciw HPV – zaczęli publicznie mówić o swoich problemach w liczbie, której nie dało się zignorować.

Tucker Carlson powiedział milionom widzów, że u jego syna po otrzymaniu szczepionki przeciw grypie rozwinął się zespół Guillaina-Barrégo.

Stary mur nie może już dłużej stać.

I to powinno było nastąpić już dawno.

Ustawodawcy zaczynają teraz nazywać to po imieniu.

Przez dziesięciolecia ochrona systemu gwarantowała, że ​​żadna debata tak naprawdę się nie rozpoczęła – bo gdy tylko debata się rozpocznie, sprzeczności od razu stają się widoczne.

Żadnego placebo, bo to nieetyczne.

Brak dowodów innych niż placebo, ponieważ nie jest to badanie kontrolowane.

Brak danych, ponieważ zostały usunięte.

Żadnej odpowiedzialności, ponieważ jest to objęte ochroną prawną.

Każdy, kto weźmie pod uwagę wszystkie cztery punkty łącznie, nie będzie już zdezorientowany i wpadnie we wściekłość.

To, co się tu faktycznie dzieje, ma większe znaczenie niż jakiekolwiek pojedyncze szczepienie.

Od dziesięcioleci powtarza się ten sam schemat: dane są ukrywane, badania manipulowane, bazy danych usuwane, naukowcy uciszani, a organy regulacyjne wciągane w kooptację. Nie z powodu spisku w konwencjonalnym sensie – ale z powodu czegoś bardziej powszechnego i uporczywego.

System motywacyjny, który nagradza konformizm, karze za odmienne poglądy i opiera swoją legitymację na jednym założeniu, którego nigdy nie wolno mu kwestionować.

Kiedy społeczeństwo przyznaje instytucji naukowej autorytet religii – kiedy krytyka staje się herezją, kiedy kwestionowanie staje się zagrożeniem, kiedy wnioski muszą zostać wyciągnięte przed zebraniem danych – nie wyniosło to nauki na wyższy poziom. Zastąpiło ją czymś, co kryje się pod płaszczykiem nauki.

Wiara się teraz rozpada. Co pojawi się na jej miejscu – czy będzie to coś naprawdę bardziej szczerego, czy po prostu nowy zestaw nienaruszalnych dogmatów – to pytanie, na które każdy, kto zwraca uwagę, musi odpowiedzieć. Zanim zmarnujemy szansę.

Źródło: Jak szczepionki stały się „świętą wodą” zachodniej medycyny

Baśnie z 1001 laboratoriów

Baśnie z 1001 laboratoriów

27. czerwca 2026 Marek Wojcik world-scam/basnie-z-1001-laboratoriow

Wczoraj na tkp.at opublikowano artykuł obalający laboratoryjną tezę powstania koronawirusa. Fakty przeciwko teorii laboratoryjnej. Źródło.

Odżywa „teoria laboratoryjna”, głosząca, że niebezpieczny wirus wydostał się z Wuhan. Teoria ta jednak pomija polityczne manewry związane z COVID-19 – maseczki, szczepienia, lockdowny – a nawet je legitymizuje. Osiem faktów przeciwko teorii laboratoryjnej.

Wytwórnia patogenów.

Dlaczego odrzucam twierdzenia o ucieczce zmyślonego wirusa zmyślonej choroby z niezbyt ściśle chronionego z pewnością autentycznego laboratorium broni biologicznej? Powód jest prosty: ponieważ nie przedstawiono dotychczas żadnych naukowych dowodów na chorobotwórczy charakter tworu powszechnie określanego mianem wirusa.

Jak niedawno pisałem, nie znaleziono również wiarygodnej teorii rozpowszechniania chorób zakaźnych.

Nad czym więc pracują te laboratoria, skoro ich naukowi pracownicy wiedzą, że nie można wywołać choroby poprzez zmodyfikowaną lub nie substancję zawierającą strukturę rybonukleotydów RNA? Tego nie wiem, ponieważ jest to tajemnica wojskowa chroniona bardziej niż te medialne „przecieki”.

Podczas gdy świat ślepo dyskutuje na temat „mutantów”, czołowi naukowcy Igor Khmelinskii i Peter Stallinga (Uniwersytet w Algarve, Portugalia) wraz z Leslie V. Woodcockiem poddali „pandemię” szczegółowej analizie kryminalistycznej.

Ich kontrowersyjne badanie (recenzja naukowa z 2024 r.) dowodzi czarno na białym tego, co nasze badania NEXT LEVEL ujawniły już dawno temu: rzekomy „wirus” jest czystą konstrukcją komputerową. Nigdy nie został fizycznie wyizolowany ani wykryty w rzeczywistości. Źródło: Telegram 11.04.2026 r. 20:44.

Czy wirusy wywołujące choroby zostały kiedykolwiek naukowo wykazane?
Dostępne ścieżki dźwiękowe: angielska i niemiecka.
Można włączyć polskie napisy.

Nie ma obecnie w mediach żadnego procesu przebudzenia, lecz bezprecedensowy, zaplanowany manewr odwracający uwagę. Wszyscy publikują teraz jednocześnie. Nasuwają się takie pytania:

  • Czy ma to odwrócić uwagę od faktu, że kwestia istnienia wirusa zyskuje coraz większe zainteresowanie?
  • Czy ma to odwrócić uwagę od tego, że coraz więcej osób zadaje pytania dotyczące toksyczności szczepionki?
  • Czy ma to na celu wprowadzenie nowej narracji? Na przykład: „Wirusy z laboratorium istnieją i są jeszcze bardziej niebezpieczne”?
  • Dlaczego dzieje się to właśnie teraz — podczas mistrzostw świata?

Dla tych, którzy są sceptycznie nastawieni do krytyki propagowanej nachalnie wiary w wirusy, polecam przeczytanie artykułów: Czy wirusologia to nauka? i Nienaukowa „nauka”

Trzy obrazy – te same struktury, tylko z innymi napisami, tylko wykorzystywane w inny sposób:

Te same struktury – inne etykiety.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Cicha wojna eugeniki

Cicha wojna eugeniki

25. czerwca 2026 Marek Wojcik world-scam/cicha-wojna-eugeniki

… magazyn „Time” opublikował artykuł na okładce w 2025 roku, pytając, skąd biorą się wszystkie nowotwory u młodych ludzi. Odpowiedź, jak twierdzi McCullough, widać w danych: po dwóch dekadach stopniowego wzrostu zachorowań na raka, rok 2021 przyniósł gwałtowny wzrost – ten sam rok, w którym wprowadzono masowe szczepienia przeciwko COVID-19.

Fragment opublikowanego w środę na thefocalpoints.com artykułu: Dr Peter McCullough o fali zachorowań na raka po szczepieniach. Źródło.

Badanie przeprowadzone przez japońskich naukowców ponownie wykazało, że „szczepionki” mRNA przeciwko COVID-19 przyspieszają rozprzestrzenianie się nowotworów i powodują, że przebiegają one w sposób bardziej agresywny, jednocześnie drastycznie skracając czas życia pacjentów. Badanie potwierdza, że zastrzyki z mRNA powodują „turbo-raka” – zjawisko, które organy ds. zdrowia, media głównego nurtu i niepoważni „weryfikatorzy faktów” od dawna odrzucają jako „teorię spiskową” lub „dezinformację”.

Przed chwilą dotarł do mnie nowy artykuł Saszy Łatypowej: Cicha wojna eugeniki: badanie „wzrostu” zachorowań na raka w USA w latach 90. XX wieku. Źródło.

Pomimo istnienia badań krwi na PSA, „antygen swoisty dla prostaty” nigdy nie został faktycznie odkryty przez „naukę”. Kilka podobnych białek zostało „wyizolowanych” przez kilka grup, stosując naukowo wątpliwe metody (bez żadnej kontroli), kierując się narracyjnymi założeniami, że takie białko powinno istnieć. Spory dotyczące własności intelektualnej były „rozwiązywane” poprzez tworzenie konsensusu „białka”, a nie poprzez walidację za pomocą rzeczywistych metod naukowych. Jest jednak oczywiste, że głównym celem tych badań były szczepionki antykoncepcyjne!

W 1994 roku Japonia zrezygnowała ze wszystkich obowiązkowych szczepień dla dzieci poniżej 24 miesięcy. Chcesz wiedzieć, co stało się potem? Wskaźnik śmiertelności dzieci w Japonii jest jednym z najniższych na świecie. A w USA? Jeden z najwyższych na świecie!
Źródło: Telegram 17.03.2026 09:02.

Wywoływanie turbo raka, to jest jedna z metod służących depopulacji planety. Ten proces postępuje powoli, gdyż inaczej eugenicy mogliby się spodziewać oporu. Odkrycia Saszy Łatypowej, przedstawione w przedstawionym powyżej artykule wyraźnie na to wskazują.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Anty-szczepionkowcy vs pro-szczepionkowcy: Oblicza prawdy

Antyszczepionkowcy vs proszczepionkowcy: oblicza prawdy

Jarek Kefir

Antyszczepionkowcy vs proszczepionkowcy: oblicza prawdy

Koncerny farmaceutyczne, zwolennicy szczepień i ich histeria podgrzewana przez media

Artykuł odnośnie histerii, jaką wykreowali medialni i farmaceutyczni socjotechnicy wokół szczepień. Rekordy w generowaniu negatywnych emocji bije rzekoma epidemia odry (kilka zachorowań), która ma być w Polsce. Zrobiono to z dwóch powodów. Powód pierwszy – planowane wycofanie szczepionki MMR i zastąpienie jej nowszą. W związku z tym, trzeba opróżnić magazyny. Powód drugi – przykręcono śrubę w sprawie szczepień. Planuje się comiesięczne sprawdzanie kart szczepień u dzieci. Gdy brakuje jakichś szczepień – dzieci takie mają nie być przyjmowane do żłobków i przedszkoli.

Są to tzw. „miękkie sankcje administracyjne” – czyli przemoc aparatu państwowego w celu wymuszenia procedury medycznej. Artykuł, który wkleiłem poniżej, porusza rzadko podejmowane zagadnienia, czyli walkę zwolenników szczepień (czasami są oni wprost opłacani przez koncerny – trolle, hasbara) z przeciwnikami szczepień.

W Polsce i w krajach byłego bloku wschodniego kładzie się duży nacisk na przymus szczepień, ponieważ chce się w ten sposób ograniczyć przyrost naturalny. Inaczej jest w krajach Europy zachodniej – tam zmieniła się mentalność i dzieci rodzi się już mniej. Celem głównym jest zmniejszenie liczebności światowej populacji, o czym mówił zaangażowany w interesy farmaceutyczne Bill Gates. Którego :dobroczynność” polega na promowaniu i kupowaniu szczepionek w firmach farmaceutycznych, których akcje posiada.

Wstęp: Jarek Kefir

W debacie na temat szczepień religijna histeria bierze górę na racjonalizmem

„We wczesnych latach 1980. świat obiegły szokujące nagłówki gazet, donoszące o aktach przemocy wobec lekarzy i personelu medycznego klinik aborcyjnych z rąk członków fundamentalistycznych grup religijnych. Pierwszym z odnotowanych przypadków było uprowadzenie przez trzech mężczyzn, utożsamiających się z ruchem antyaborcyjnym Armia Boga, Hectora Zevallosa – lekarza i jednocześnie właściciela kliniki aborcyjnej – oraz jego żony. Porywacze przetrzymywali uprowadzonych przez 8 dni. Od tego czasu zaczęły mieć miejsce kolejne przypadki kidnapingu, podkładania bomb w klinikach, zabójstw oraz prób zamordowania członków personelu medycznego, a także innych zwolenników prawa kobiet do wolnego wyboru w sprawie aborcji; odnotowano też setki gróźb śmiercią oraz ponad 150 aktów napaści i pobicia. Stali za tym ekstremalni aktywiści antyaborcyjni. Od tej pory tego typu incydenty zaczęły szerzyć się nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też w Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii.

I jak na razie niewiele się w tej kwestii zmieniło. W 2012 roku eksplodowała bomba podłożona w klinice Planned Parenthood w Grand Chute w stanie Wisconsin. W tym samym roku bomba zapalająca wywołała pożar w budynku Ladies Clinic w Pensacoli na Florydzie, przed którym w 1994 roku zastrzelono lekarza Johna Brittona oraz jego ochroniarza Jamesa Barretta. W owej klinice zdetonowano bombę już w 1984 roku, dokładnie w dniu Bożego Narodzenia. Jak zeznało później czterech sprawców tego czynu – był to „urodzinowy prezent dla Jezusa”.

Działania fanatycznych przeciwników aborcji – sprawców opisanych powyżej aktów przemocy – wprawiają w osłupienie. Jak to możliwe, że tak zagorzali zwolennicy ochrony życia poczętego, potępiający prawo kobiet do wolnego wyboru w sprawie aborcji, są w stanie dokonywać tak agresywnych czynów, tak zajadle protestować, grozić śmiercią i brać udział w kampaniach oszczerstw? W jaki sposób fundamentalne poglądy w kwestii ochrony życia mogą doprowadzić do tak, na pierwszy rzut oka, sprzecznego zachowania – zabijam, bo stoję na straży przykazania „nie zabijaj”?

Tak wygląda właśnie sposób myślenia religijnych terrorystów. Są tak bardzo oddani, ich zdaniem, słusznej sprawie, bez względu na jej niedorzeczność, że nie dostrzegają sprzeczności w swoim postępowaniu, mimo że bije ona po oczach. Tego typu goście to bez dwóch zdań „kompletne świry”.

Szaleństwo zwolenników szczepień

Być może wy również, czytając najświeższe doniesienia prasowe, dostrzegacie podobieństwa pomiędzy zachowaniem antyaborcyjnych aktywistów i histerycznie usposobionych rzeczników walki z członkami domniemanego ruchu antyszczepionkowego. Szaleństwo, jakie ogarnia tych ostatnich, jak nic przypomina obłęd fanatyków zakazu aborcji w szczytowym punkcie ich krucjaty. Grożenie śmiercią i podłożeniem bomby, zaangażowanie w kampanie oszczerstw, zastraszanie członków rodzin osób, które głośno usiłują mówić prawdę o szczepionkach lub tylko wyrażają wątpliwości w kwestii postawy przyjętej przez fanatycznych zwolenników szczepień.

Proszczepionkowcy to ekstremiści, co do tego nie ma wątpliwości. Bo jak inaczej można określić postawę opartą na całkowicie błędnych założeniach przesiąkniętych emocjami, fałszywych przesłankach naukowych i nielogicznym myśleniu? Rzecznicy szczepień ulegają religijnej histerii, tak jak każdy antyaborcyjny fanatyk. Przy czym – co istotne – proszczepionkowcy, w odróżnieniu od fundamentalistów religijnych, nie są jakąś małą, skrajną grupą społeczną. Pośród nich są ludzie z różnych grup zawodowych, społecznych, rasowych i religijnych. Nie uczestniczą we wspólnych niedzielnych nabożeństwach, by przysłuchiwać się kazaniom, które mają umocnić ich przynależność religijną i jednocześnie demonizować niewiernych.

Zamiast tego gromadzą się wokół ołtarza mediów głównego nurtu i oddają mu cześć, gdyż one również niestrudzenie bombardują proszczepionkową propagandą, nawracają i demonizują odstępców oraz zapewniają wiernych, że tylko ich stanowisko jest słuszne – powołując się w tym celu na domniemane „setki badań”, które rzekomo potwierdzają bezpieczeństwo i skuteczność szczepień. Każdy, kto nie uległ temu „religijnemu” ferworowi, kto posiada chociaż dwa aktywne neurony i ma wewnętrzną siłę, by wyłamywać się ze stada i samodzielnie docierać do niezależnych wyników badań, musi dostrzec, że postawa zwolenników szczepień jest obarczona jakimś zasadniczym błędem.

Tych legendarnych „setek badań”, na które powołują się proszczepionkowcy, w rzeczywistości nie ma. Istnieją natomiast setki badań, o których „nie mówi się głośno, które się lekceważy, a nawet selektywnie recenzuje, przymykając oko na dane o skutkach ubocznych szczepień”. Domyślam się, że dziennikarze mediów głównego nurtu jakoś te fakty przeoczyli w swoim bez wątpienia skrupulatnym przeglądaniu źródeł, jakie poprzedzało późniejsze oczernianie i mieszanie z błotem tych, którzy mają czelność kwestionować naukową ewangelię. Dlaczego wyniki niezależnych badań nie są powszechnie dostępne, dlaczego próbuje się je ukryć? Bo są one, rzecz jasna, sprzeczne z założeniami proszczepionkowej religii! Najwyżsi kapłani koncernów farmaceutycznych, którzy szerzą naukową ewangelię poprzez swoich misjonarzy, tj. media głównego nurtu i przedstawicieli medycznych, nie mają ochoty na to, by tracić czas na rozważanie odmiennych stanowisk, kwestionujących przesłanie wielebnego $. Ryzyko jest zbyt wielkie. Utrata nawet jednego członka stada mogłaby negatywnie odbić się na wynikach finansowych.

Szkodliwość szczepień: prawda nie lęka się dochodzenia

“To strategia intelektualnych desperatów. Prawda nie lęka się dochodzenia. Jeśli skuteczność szczepień jest dowiedziona, a one same sprzyjają zdrowiu dzieci, to lekarze powinni być otwarci na pytania rodziców, a nawet otwarte dyskusje o zaletach szczepień. Obecnie natomiast mamy do czynienia z bezkrytycznym kultem. Jego wyznawcy mają w nosie dogłębne analizy, a nawet rzetelne dane naukowe. Szczepienia są dobre, bo tak im powiedziano. I to im wystarcza” – czytamy w artykule Mike’a Adamsa, pt. „The Flawed Theory Behind Vaccinations” („Błędna teoria szczepień”).

Lekarzom, wypowiadającym się w mediach, którzy nie zgadzają się ze stanowiskiem zwolenników szczepień i mają odwagę zalecać alternatywne metody immunizacji, grozi oczywiście zniesławienie i prześladowanie, są traktowani jak szarlatani i mogą utracić licencję zawodową. Zaś przekupione media wytrwale papugują mantrę koncernów farmaceutycznych o rzekomo niepodważalnej skuteczności i bezpieczeństwie szczepień. Ale szczepionki nie są ani skuteczne, ani bezpieczne. Nawet „Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych nie dalej jak w 2011 roku orzekł, że szczepionki są “niezaprzeczalnie groźne”. A poza tym, jeśli nie byłyby szkodliwe, to jakim cudem od 1989 roku rząd amerykańskich wypłacił 3 miliardy dolarów tytułem odszkodowań dla osób, które utraciły zdrowie w wyniku szczepień?

Linki w paragrafie powyżej, jakkolwiek nie wyczerpujące tematu, nie są tam po to, by “dowodzić” braku bezpieczeństwa czy nieskuteczności szczepionek. Chcemy tylko pokazać, że w kwestii szczepień nie ma jednoznacznych rozstrzygnięć – innymi słowy, w świetle nauki ich skuteczność i bezpieczeństwo wcale nie są tak oczywiste. Przeciwnicy szczepień nie są szaleńcami, zwolennikami teorii spiskowych czy ludźmi, który bezkrytycznie wierzą w powielane plotki internetowe. Publiczna debata w tej kwestii niewątpliwe ma miejsce, lecz po obydwu jej stronach powinny zasiąść osoby myślące racjonalnie.

Czy antyszczepionkowcom coś nie styka na złączach?

Antyszczepionkowcy zdaniem proszczepionkowców to osoby tępe, niepełnosprawne umysłowo. A dokładnie tacy są właśnie autorytarianie („Nie zamierzam szczepić moich dzieci. Uważam, że szczepionki prowadzą do zaburzeń psychicznych!” „Chcesz przez to powiedzieć, że jesteś… zaszczepiona?”) Dalsza dyskusja na temat bezpieczeństwa i skuteczności szczepień wykracza poza zakres tego artykułu. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w gorąco rekomendowanym przez nas filmie dokumentalnym z 2013 roku, autorstwa Gary’ego Nulla, pt. „Cicha epidemia: nieopowiedziana historia szczepionek”.

Nie ma potrzeby, by ktoś godził się (lub nie) z faktem, że szczepionki są szkodliwe i nieskuteczne, chodzi o to, by przynajmniej zdał sobie sprawę, że w tej kwestii konieczna jest niewymuszona, szczera debata. Tymczasem rzecznicy szczepień zamiast udziału w otwartej, racjonalnej dyskusji, wolą uciszać oponentów – wykrzykując na całe gardło, stosując pogróżki i uciekając się do ataków ad hominem. Skoro dowody na nieszkodliwość szczepionek są jednoznaczne, to skąd obawy przed jawną, publiczną rozmową na ten temat?

Nagłówki mediów głównego nurtu donoszą, że antyszczepionkowcy są rozhisteryzowani, nierozsądni i nadmiernie emocjonalni, proszczepionkowcy – racjonalni, rozsądni i posiadają wiedzę naukową, a jakże by inaczej. Jak w przypadku większości artykułów pisanych zgodnie z narzuconą linią redakcyjną, jest dokładnie na odwrót. Krytycy szczepień to osoby zwykle dobrze poinformowane, znające wyniki badań, a w każdym razie, przynajmniej sceptycznie nastawione do oficjalnej szczepionkowej narracji. Mistrzami tyrad w histerycznym tonie są rzecznicy szczepień. Nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że władze niekoniecznie muszą działać w interesie obywateli. Czują się zagrożeni obecnością tych, którzy kwestionują decyzje rządzących. Nie mogą zaakceptować faktu, że biznes szczepionkowy jest wielką ściemą, którego celem jest napychanie portfeli garstki zasiadającej na górze piramidy, kosztem cierpienia całej reszty, bo ich światopogląd w kwestii bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek po prostu by runął. Nasze władze (Bóg) kochają nas. Nigdy by nas nie skrzywdziły. To my mamy rację. Ci, którzy podważają decyzje rządzących, są źli. Należy się ich pozbyć lub zmusić do konformizmu. Brzmi to niczym hasła fundamentalnej chrześcijańskiej krucjaty, nieprawdaż? Albo niczym słowa amerykańskiego żołnierza piechoty (albo generała), co?

Czy chrześcijanie powinni szczepić dzieci?

Spójrzmy na artykuł Jesse Johnsona pt. „Antyszczepionkowcy a narcyzm epistemologiczny” (“Anti-vaxxers and epistemological narcissism”), będący odezwą do chrześcijańskich rodziców – przeciwników szczepień. Autor tego tekstu nawiązuje do ostatnich przypadków zachorowań na odrę w Kalifornii i w Arizonie i obwinia za to oponentów szczepień; w podobnym duchu są artykuły tutaj i tutaj. Piszący tego typu teksty całkowicie pomijają fakt, że „nie ma żadnych dowodów, które pozwoliłyby postawić znak równości pomiędzy zaszczepieniem i prawdziwą odpornością”. Johnson najpierw podkreśla, że tekst skierowany jest do chrześcijańskich rodziców, którzy podjęli decyzję o nieszczepieniu swoich dzieci, następnie opowiada bajki na temat odry, po czym (uwaga) wymienia „cztery przyczyny, dla których chrześcijanie powinny szczepić swoje dzieci”:

  1. Szczepienia są formą powszechnej łaski, która dramatycznie zmieniła świat na lepsze (Księga Rodzaju 3:18; Psalm 145:9-16; Mateusz 5:44-45; Dzieje Apostolskie 14:16-17). Udział w błogosławieństwie powszechnej łaski, której doświadcza społeczeństwo po upadku Wieży Babel, oznacza, że łączymy się jako narody, a ona sama – [łaska, czyli szczepienia] – czyni nasze życie lepszym (Księga Rodzaju 9:6, Druga Księga Królewska 12:2, Łukasz 6:33). Pracujemy, pobieramy się i chronimy się wzajemnie. Podstawową metodą tej ochrony są szczepienia przeciwko chorobom, które prześladowały członków kultur, które się nie szczepiły.
  2. A zatem zaszczepienie się jest formą miłości bliźniego (Księga Lewicka 19:18; Mateusz 5:43, List do Rzymian 13:8-10, List Jakuba 2:8). Wiedząc, że ktoś jest zbyt mały, młody lub słaby, by go zaszczepić, chronimy go dzięki temu, że sami jesteśmy zaszczepieni.
  3. Nie dajemy się zwieść rozsiewanym w Internecie plotkom, skutecznie zdyskredytowanym już dawno temu (Księga Hioba 12:20; Księga Przysłów 13:16). Nie oznacza to oczywiście, że ślepo wierzymy we wszystko, co dociera do nas ze świata „nauki”. Cechuje nas raczej zdrowy sceptycyzm, ale w przypadku szczepień możemy go porzucić, bo świat nauki jednomyślnie zapewnia, że szczepionki są bezpieczne (a dodatkowo, zalecane w większości stanów). Uchybiamy rozumowi, kiedy wierzymy w niepotwierdzone, zdyskredytowane plotki, zamiast przyjąć oczywisty fakt, że odra kiedyś wzbudzała grozę i że już od dawna tak się nie dzieje.
  4. Chrześcijanie biorą na siebie ryzyko, by powiększać wspólne dobro. Nie uczymy naszych dzieci, że „na pierwszym miejscu stawia się bezpieczeństwo”. Najpierw „Samemu Bogu cześć i chwała! (Soli Deo Gloria!), potem cała reszta. Chrześcijanie zwykli byli to rozumieć. Postawa moralna Jonathana Edwardsa, który zaraz po objęciu posady rektora Uniwersytetu Princeton poddał się szczepieniu przeciwko ospie wietrznej, wskutek czego zmarł, była kiedyś normą. Niewłaściwą postawą moralną, przyjmowaną w związku ze śmiercią Edwarda, jest „unikanie szczepień”. Należy „pogodzić się z ryzykiem wkalkulowanym w szczepienia na rzecz lepszej kondycji społeczeństwa”.

Czy przeciwnik szczepień jest grzesznikiem?

Biblia zakazuje wiernym ulegania internetowym plotkom, i to podobno nawet w dwóch osobnych rozdziałach – zaskoczyła nas ta informacja. Najwyraźniej profetyczny walor tej książki nie został doceniony. Zastanawiają też nauki płynące z faktu śmierci z powodu szczepionki przeciw ospie wietrznej – to podobno świetny przykład tego, jak dobrą rzeczą jest pogodzenie się z „wkalkulowanym ryzykiem”. Istna mentalna gimnastyka? Jak wam idzie?

Johnson kończy swe wywody następującym stwierdzeniem: „Uznałem, że jest to swoista szara strefa dla chrześcijan, sytuacja nie do końca jasna, i że w związku z tym przeciwnika szczepień nie można uznać wprost za grzesznika. Można natomiast, w oparciu o zapisy biblijne, odwołać się do przenikliwości i mądrości wiernego następującymi słowami: nie niwecz szczytowych osiągnięć nauki, dotyczących kwestii społecznych, tylko z powodu epistemologicznego narcyzmu”. “Epistemologiczny narcyzm”, że co? Zasadniczo pojęcie to oznacza “pragnienie posiadania zbyt rozległej wiedzy”. Drodzy czytelnicy, usłyszeliście to po raz pierwszy właśnie tutaj. Ten, kto chce zbyt wiele wiedzieć i kwestionuje decyzje autorytetów, jest pod wpływem złego! Szybko, wyłączcie przeglądarkę, zanim skażecie własną duszę na wieczne potępienie!

O ile przeciętny, liberalny ateista pomysł przeczesywania tekstów biblijnych w poszukiwaniu proszczepionkowych argumentów uznałby zapewne za dosyć żenujący, jego własny sposób rozumowania nie tak znowu bardzo się różni. Nie ma większego znaczenia, czy twoja wiara w dobroczynność szczepień opiera się na zapisach biblijnych, czy też na nieistniejących danych naukowych, wypluwanych przez tuby medialne – w obydwu wypadkach mamy do czynienia z klasycznym zachowaniem stadnym, popartym argumentacją przepełnioną emocjami, a nie z podejmowaniem decyzji w oparciu o wiarygodne wyniki badań oraz logikę.

Ekstremalne zachowania wyznawców religii szczepionkowej nabierają na sile

Są one coraz bardziej agresywne – stanowią niemalże dokładne odzwierciedlenie aktów przemocy w wykonaniu fanatycznych aktywistów antyaborcyjnych.

„Groźby śmierci pod adresem lekarzy, którzy dzielą się ważnymi informacjami na temat wątpliwego bezpieczeństwa szczepionek. Lekarz, przekazujący opinii publicznej informacje na temat szczepień, otrzymuje pogróżki o podłożeniu bomby. Odwołano cykl wykładów. Swoboda wypowiada słów, zabierania głosu i wygłaszania opinii jest naszym prawem wrodzonym, nabytym w momencie przyjścia na ten świat. Wolność słowa nie jest luksusem i z pewnością nie otrzymujemy jej od rządu. W Australii, a także w narastającym tempie w Stanach Zjednoczonych, niektóre opinie można wyrażać z większą swobodą niż inne.

W notatce prasowej z 27 stycznia, wieloletnia nauczycielka i specjalistka ds. szczepień doktor Sherri Tenpenny napisała, że odwołuje cykl wystąpień zaplanowanych w Brisbane, Sydney, Adelaide, Melbourne i Gold Coast. Przyczyną anulowania wykładów były głosy proszczepionkowych ekstremistów, wzywające do przemocy wobec właścicieli (i członków ich rodzin) obiektów, w których miały odbyć się seminaria na temat zdrowia, a także pogróżki o podłożeniu bomby w kilku zarezerwowanych budynkach. Druga z wykładowczyń, Stephanie Messenger, która solidarnie z doktor Tenpenny podjęła decyzję o anulowaniu odczytów, powiedziała: „Dożyłyśmy czasów, w których uczestnikom seminariów nie można zapewnić bezpieczeństwa. Niektórzy z nich zamierzali wziąć ze sobą małe dzieci. Groźby są uporczywe. Nie jesteśmy w stanie zagwarantować, że przybyłym gościom nie stanie się nic złego”. Niestety sprawcy tych pogróżek nadal są na wolności.”

Uciszanie przeciwników szczepień

Dosyć wyraźnie widać, że osoby kwestionujące zasadność szczepień ucisza się, a w mediach głównego nurtu oczernia. W rzeczywistości proszczepionkowcy tak bardzo obawiają się każdego, kto krytykuje ich religię, że muszą wygrażać śmiercią nie tylko lekarzom, którzy są przeciwni szczepieniom, ale też niczemu winnym obywatelom, którzy chcą usłyszeć, co do powiedzenia mają krytycy szczepień. Przeciętny liberał oburzał się z powodu „ataku na wolność słowa”, obklejając strony fejsbuka hasłem „Je suis Charlie”, solidaryzując się w ten sposób z ofiarami masakry w redakcji Charlie Hebdo. Ale kiedy usiłuje się zamknąć usta prelegentom, którzy chcą mówić o szkodliwości szczepionek, grożąc im śmiercią – przeciętny liberał nie dostrzega problemu.

Wyłamywanie się z tłumu wiąże się z wieloma problemami i w pewnym sensie jest niebezpieczne – oznacza ostracyzm, zniesławienie, okazjonalne naplucie w twarz. Jeśli znajdziesz się pod ostrzałem rozhisteryzowanego proszczepionkowca, to musisz się liczyć nawet z utratą życia. Poczytaj na Wikipedii o antyaborcyjnej przemocy – czy naprawdę te zachowania różnią się aż tak bardzo od tego, co robią fanatyczni rzecznicy szczepień?

Grożenie śmiercią krytykom szczepień nie jest niczym nadzwyczajnym. Profesor Garth L. Nicolson, specjalista od patologii molekularnej, kierownik i główny pracownik naukowy w Instytucie Medycyny Molekularnej w Huntington Beach, w Kalifornii, prowadzi wykłady na uniwersytetach medycznych w Stanach Zjednoczonych i w Australii. Jest dobrze wykwalifikowanym, szanowanym biochemikiem, znanym z opracowania przełomowego modelu błon komórkowych. Kiedy dowiedział się o nieetycznym testowaniu skażonych szczepionek na więźniach w Teksasie (i zaczął dzielić się tą wiedzą), które później podawano żołnierzom walczącym w pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej, zaczął otrzymywać pogróżki śmierci.

Doktor Nicolson opowiedział, co mu się przytrafiało, kiedy on i inni naukowcy pozyskali wiedzę na temat eksperymentów w teksańskich więzieniach a także na temat skutków ubocznych szczepień, jakie pojawiły się wśród żołnierzy amerykańskich w Zatoce Perskiej: „Zmuszono nas do opuszczenia Teksasu. Miałem wówczas pełny etat profesorski i byłem szefem katedry na Uniwersytecie w Teksasie, ale zostałem dosłownie zmuszony do wyjazdu, bo przebywanie w tamtym miejscu stawało się zbyt niebezpieczne. Kilku moich kolegów uśmiercono. Mojemu przełożonemu strzelono w tył głowy w jego biurze, gdyż zamierzał mówić głośno o eksperymentach na więźniach. Sytuacja zaczęła robić się coraz bardziej poważna”.

Skoro usiłuje się wyeliminować tych, którzy otwarcie chcą mówić prawdę, to najwyraźniej za kulisami badań nad szczepionkami dzieje się coś paskudnego i niepokojącego. Osobą, którą podobno straszono śmiercią, był również wieloletni badacz skutków ubocznych szczepień doktor Andrew Moulden. Zmarł w tajemniczych okolicznościach w 2013 roku. Niektórzy twierdzą, że miał atak serca, inni, że popełnił samobójstwo (mimo, że nie miał ku temu powodów).

Pogróżki od trolli koncernów farmaceutycznych

Grożenie śmiercią oraz ekstremalna wściekłość, wyrażana w „religijnym ferworze” przez fanatycznych rzeczników szczepień, nie powstrzymuje niektórych niezależnych badaczy od mówienia prawdy. Wówczas straszy się ich możliwością utraty pracy: „Kardiolog z Arizony: Nie szczepcie dzieci, zamiast tego stosujcie dietę paleo. Doktor Jack Wolfson uważa, że lepsza niż szczepienia jest zmiana stylu życia. Pomimo ostatniego wykrycia ogniska odry w kalifornijskim Disneylandzie, doktor z Paradise Valley w Kalifornii uważa, że dzieci nie należy szczepić, bo choroby wieku dziecięcego powinny zostać przechorowane. „Odrę, świnkę, różyczkę i ospę wietrzną należy przechorować, dzieci mają do tego prawo” – powiedział doktor Jack Wolfson z Wolfson Integrative Cardiology w Paradise Valley. Wolfson nie wierzy w szczepienia – „Nie ma potrzeby, by w celu wzmocnienia systemu odpornościowego wstrzykiwano nam i naszym dzieciom chemikalia”. Doktor Wolfson uważa ponadto, że najważniejszą kwestią jest utrzymywanie zdrowego układu odpornościowego. W tym celu należy unikać chemikaliów, dobrze się wysypiać, wykonywać ćwiczenia fizyczne, brać suplementy i dobrze się odżywiać. „Jestem ogromnym fanem diety paleo. Chcę, by nasze dzieci jadły to, co spożywali nasi przodkowie przez miliony lat. To najlepszy sposób na ochronę przed chorobami” – powiedział doktor Wolfson.”

W powyższym stwierdzeniu nie ma niczego kontrowersyjnego. Są to zwyczajowe zalecenia lekarzy, stosujących naturalne kuracje. Może są niekonwencjonalne. Ale przez to nie traci się przecież licencji lekarskiej. Nieprawdaż? Okazuje się, że jest inaczej: „Komisja Lekarska Arizony pełną parą ściga doktora Wolfsona za to, co powiedział. Dodatkowo, tzw. „eksperci” domagają się, by tego typu lekarzy pozbawiać prawa do wykonywania zawodu, bo – choć nie do końca nie wiadomo, w jaki sposób – szkodzą pacjentom. Czy prawo lekarza do niezalecania szczepionek swoim pacjentom było kiedykolwiek przedmiotem dyskusji? Od kiedy to wyrażanie opinii stanowi podstawę do pozbawienia lekarza licencji lekarskiej?”

Dobre pytania. Zdaje się, że w środowisku przesiąkniętym szczepionkową histerią każde odstępstwo od linii partyjnej, tj. od oficjalnych zaleceń w sprawie szczepień, stanowi pretekst do odebrania prawa wykonywania zawodu. Charlie Hebdo to przy tym nic – oto jesteśmy świadkami najgorszego w tej dekadzie ataku na wolność słowa.

Walka i pogróżki wobec naturopatów

Mówiąc dalej o wolności słowa. Moja znajoma – lekarz medycyny naturalnej – opowiedziała mi o e-mailu, jaki otrzymała od Kanadyjskiego Stowarzyszenia Lekarzy Medycyny Naturalnej (Canadian Association of Naturopathic Doctors – CAND), w związku z ostatnimi kontrowersjami w sprawie szczepień. Oto jego fragment:

“Rozumiemy, że w związku z ostatnią burzą medialną z powodu odry, szczepionek i nozod [wytwory chorobowe ludzkich organizmów] członkowie stowarzyszenia mają ochotę zabrać głos i wyjaśnić reporterom, że są w błędzie i że nie rozumieją zasad medycyny naturalnej. Jednakże w tym przypadku potencjalne ryzyko przeważa nad korzyściami, a zatem prosimy, aby wszyscy członkowie zamiast reagować i angażować się bezpośrednio w medialne debaty, kontaktowali się ze Stowarzyszeniem. Jak w przypadku większości incydentów, dziennikarze usiłują wyprofilować dwie strony spornej kwestii. W tym szczególnym przypadku media poszukują przeciwstawnego stanowiska w sprawie szczepień i chcą, by lekarze medycyny naturalnej mieli w tym swój udział, nawet jeśli większość naturopatów przekazuje pacjentom wiedzę na temat szczepień, w tym również na temat ich korzyści. Media, zamiast kierować uwagę na rzeczywiste fakty, będą koncentrować się na drobnych wyjątkach, tak jak uczyniono to we wczorajszym artykule w tygodniku Globe Mail. W tej sytuacji lekarze medycyny naturalnej, decydując się na rozmowę z mediami, ustawiają się na z góry przegranej pozycji”.

W kolejnym fragmencie listu naturopaci są instruowani, żeby w przypadku prób kontaktu ze strony mediów nie reagowali na zaczepki, lecz bezzwłocznie zasięgnęli rady prawników! I to ma być otwarta i szczera debata na temat szczepień?

Wakefield i szczepionka MMR

Pamiętacie doktora Andrew Wakefielda? Istne zło wcielone, oskarżany o utworzenie w pojedynkę ruchu antyszczepionkowego w formie, w jakiej istnieje do dziś. Za to, że ośmielił się zasugerować możliwość istnienia związku (skądinąd całkowicie uzasadnionego i możliwego) pomiędzy podaniem szczepionki MMR i pojawieniem się autyzmu u podatnej części populacji, został wystawiony na nikczemną i zajadłą medialną kampanię oszczerstw, mającą na celu skłonienie go do porzucenia pracy badawczej. Niestety, kariera tego człowieka legła w gruzach:

Doktor Wakefield wypowiadający się we wspomnianym już powyżej filmie dokumentalnym pt. “Cicha epidemia: nieopowiedziana historia szczepionek”: „Problemy ze szczepionkami w ogóle, a w szczególności z MMR, są znaczenie większe, niż przypuszczano. Już jako lekarz i naukowiec zacząłem kwestionować bezpieczeństwo szczepionek w latach 1990-1991. Im bardziej się w to zagłębiałem, tym bardziej byłem zaniepokojony. Odpowiedzi na pytania, które wysyłałem do władz, były niesatysfakcjonujące i nienaukowe. W większej mierze osadzone w systemie wierzeń, nadziei i myśleniu życzeniowym, niż oparte na twardych, niezbitych, naukowych faktach. Im bardziej szukałem i im więcej do mnie docierało, tym bardziej stawałem się zaniepokojony. Nie tylko z tego powodu, że nie przeprowadzono żadnych badań odnośnie bezpieczeństwa szczepionek, ale również dlatego, że w ogóle nie było potrzeby ich wytwarzania, a w pierwszym rzędzie szczepionki przeciwko śwince. I nie jest to moja opinia, ale opinia Centrum ds. Kontroli Chorób (Control Disease Centre – CDC) oraz innych organów regulujących kwestię szczepień w Wielkiej Brytanii. Szczepienia zostały wprowadzone na rynek w celach handlowych, w interesie wielkich koncernów farmaceutycznych, a nie w interesie społecznym!”.

Toż to przecież bluźnierstwa! A zatem nic dziwnego, że doktora Wakefielda przedstawiano jako wcielenie współczesnego szatana. Równie dobrze mógłby powiedzieć, że Jezus nigdy nie istniał. Pogróżki śmiercią, oszczerstwa, publiczne ścinanie głów (nie dosłownie, ale wszystko przed nami) wyraźnie pokazują, że proszczepionkowcy postrzegają domniemany ruch antyszczepionkowy jako poważne zagrożenie, coś, czego należy się pozbyć każdym możliwym sposobem.

Przy czym na początek postawmy sprawę jasno: nie ma de facto czegoś takiego jak „ruch antyszczepionkowy”:

Oto co pisze Levi Quackenboss w artykule pt. “Nie istnieje ruch antyszczepionkowy”: „Nie ma czegoś takiego jak “ruch antyszczepionkowy”. „Ruch” to rozwijająca się organizacja, zrzeszająca wiele osób, które chcą osiągnąć określony cel. Rodzice, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, nie mają „wspólnego celu”. Nie istnieje żaden docelowy poziom odsetek osób niezaszczepionych, do którego chcą potajemnie dobić. Nie mają żadnego planu, by kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. Nie ma żadnej ustalonej daty ogłoszenia zwycięstwa. Ci, którzy chcą być zwolnieni z obowiązku szczepień, mają tylko jedną cechę wspólną: nie dbają o to, co robisz ze swoim dzieckiem w kwestii szczepień. Koncentrują się na swoim. Ruch proszczepionkowy jest wspierany finansowo w formie gotówki, dotacji oraz dzięki sile ludzkiego umysłu przez ludzi, którzy bogacą się na produkcji i sprzedaży szczepionek.

Jasne, że mają oni też do dyspozycji niezastąpioną armię żołnierzy piechoty, nie do końca intelektualnie stabilnych, ale siła napędowa pochodzi z wyższego poziomu. Celem ruchu proszczepionkowego jest osiągnięcie 100% podporządkowania się programowi szczepień. A ci, którzy chcą być zwolnieni z obowiązku szczepień? Oni nie przejmują się tym, czy ktoś stosuje się do zaleceń. Ruch proszczepionkowy przyłączył się do grupy lokalnych wydziałów zdrowia po to, by dotrzeć do ustawodawców stanowych i przekonać ich do wprowadzenia przepisów, które pozwalałyby na odbieranie praw rodzicielskich tym, którzy uchylają się od obowiązku szczepień. A ci, co nie chcą szczepić? Ich nie interesuje, w jaki sposób inni dbają o zdrowie swoich dzieci, a zatem nie mów im, jak mają zajmować się własnymi. Ruch proszczepionkowy nawiązuje kontakty z mediami, będącymi własnością koncernów farmaceutycznych, by ci wyzywali na wizji rodziców, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, od ignorantów i nieuków.

Wsparcie medialne zwolenników szczepień

A ci rodzice? Większość z nich nie ma przyjaciół w mediach, a nawet gdyby mieli, z pewnością nie obrzucaliby nikogo błotem. Dlaczego? Bo mają w nosie stanowisko i opinie innych na temat szczepionek. W 1853 roku parlament brytyjski przyjął ustawę o obowiązkowych szczepieniach przeciwko ospie wietrznej. Za niestosowanie się do tych przepisów groziła kara grzywny, a za uchylanie się od jej zapłacenia – więzienie. To doprowadziło do masowych demonstracji członków klasy pracującej. Protestowały też znane osoby, a nawet członkowie parlamentu. 1885 roku z powodu ponad 3000 spraw sądowych w toku, i to tylko w jednym hrabstwie, protestowało 20 000 osób. Ostatecznie w 1898 roku dopuszczono możliwość zwolnienia z obowiązku szczepień z przyczyn religijnych lub etycznych. Odstąpiono też od karania za brak szczepień, a rodzicom nieprzekonanym co do bezpieczeństwa i skuteczności szczepień, dano możliwość uzyskania zwolnienia. Ale był jeden „haczyk” – kto chciał otrzymać zwolnienie, musiał spełnić pewne wymagania urzędnicze do czasu ukończenia przez dziecko 4 roku życia.

Jak można było się spodziewać, wielu urzędników nie zgadzało się na wykonywanie tych obowiązków, a w związku z tym idea wolnego wyboru w kwestii szczepień zaczęła kuleć. W wyniku presji społecznej w 1907 roku rząd brytyjski ostatecznie uchwalił Ustawę w sprawie szczepień. Zgodnie z nią każdy rodzic mógł uzyskać pozwolenie na odstąpienie od obowiązku szczepień. Wystarczyło wysłać do lokalnego urzędnika odpowiadającego za politykę szczepień podpisaną deklarację, w której należało wyrazić obawę, że szczepienia mogą zaszkodzić zdrowiu dziecka. W 1907 roku aż 17% brytyjskiej populacji uzyskało status zwolnionych. Był to początek współczesnej polityki, pozwalającej na odstąpienie od obowiązku szczepień z przyczyn światopoglądowych – zrodzonej w efekcie uciążliwego wtrącania się rządu i władz lokalnych w prawa rodzicielskie. To, moi drodzy, był ruch antyszczepionkowy. W 2015 nie istnieje żaden ruch antyszczepionkowy, ale proszczepionkowcy, nie zniechęcajcie się. Nadal rzucajcie obelgami w mediach, nawijajcie bez krępacji z lokalnymi legislatorami. Prześladujcie niemowlęta, by wstrzykiwać im szczepionki, których wy sami już od dziesięcioleci nie otrzymujecie. Trajkoczcie o ruchu antyszczepionkowym, a ci, którzy uchylają się od obowiązku szczepień, na pewno dadzą wam jakiś nowy pretekst, abyście mieli kolejny temat do obgadania – zanotujcie moje słowa. Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, są skazani na jej powtarzanie.”

Ruch antyszczepionkowy

Nie ma ruchu antyszczepionkowego, a proszczepionkowcy i tak z nim zacięcie walczą, na każdym froncie. Dlaczego tak się dzieje? Ten cytat z Biblii chyba pasuje w tym miejscu: „Ucieka występny [lub atakuje], choć go nikt nie goni [lub nie atakuje] – Księga Przysłów 28.

Przywodzi to na myśl rozmowy chrześcijańskich fundamentalistów na temat „homoseksualnej konspiracji”, zgodnie z którą geje są tak zdeterminowani, że „polują” na osoby heteroseksualne, a zwłaszcza dzieci, by wciągnąć je do swojego „perfidnego” stylu życia. Każdy homoseksualista lub ktoś, kto zna chociaż jedną osobę o takiej orientacji, od razu zwróci uwagę na niedorzeczność takiego sposobu myślenia. Osoby homoseksualne, ogólnie rzecz ujmując, nie dbają o to, jakiej orientacji jesteś ty czy ktokolwiek inny. Oni chcą tylko jednego – by zostawić ich sam na sam z ich życiem seksualnym. Przeciwnicy szczepionek chcą tego samego – mają w nosie, czy szczepisz siebie lub swoje dziecko, chcą tylko prawa do podejmowania swobodnych decyzji w zakresie opieki medycznej i nie chcą, by ich ktokolwiek nękał i prześladował.

Podobnie jak dyskusje o aborcji, tak i debaty na temat szczepień sprowadzają się w istocie do tego, czy masz prawo robić ze swoim ciałem to, co uważasz za stosowne. Fundamentaliści stawiają sprawę jasno – nie masz takiego prawa, bo twoje ciało jest własnością państwa i w związku z tym nie możesz samodzielnie decydować, jakim medycznym procedurom poddajesz się ty czy twoje dziecko. Zdaje się, że w celu uciszenia tych, którzy nie podzielają ich poglądów, ci szaleńcy byli w stanie sięgnąć po naprawdę ekstremalne metody, podobne do tych, którymi posługiwali się przed nimi fanatyczni przeciwnicy aborcji. To zadziwiające, jak wielu lewicowców, którzy żarliwie opowiadają się za wolnością wyboru w sprawie aborcji, popiera jednocześnie przymusowe szczepienia. Przypuszczam, że słowo „wybór” jest bardziej giętkie, niż myślałam, lub wykracza znacznie poza zakres słownikowej definicji.

Aby lepiej zrozumieć, w jaki sposób ta cała szczepionkowo debata stawiana jest na głowie i jak proszczepionkowcy manipulują informacjami na własny użytek, obejrzycie materiał filmowy pt. „Antyszczepionkowcy rujnują Disneyland” (j. ang).

Już po 2 minutach oglądania można dostrzec przepełnione złością potępienie i całkowite lekceważenie obaw i pytań stawianych przez członków „ruchu antyszczepionkowego”. Jeden z gospodarzy programu mówi wprost: „Pieprzyć tych ludzi!”. Jaki inteligentny sposób na skłonienie mas do przyjęcia proszczepionkowego stanowiska! Dalej słyszymy, że to bogaci rodzice decydują się nie szczepić, bo uważają, że odsuwanie szczepienia w czasie jest teraz w modzie. Mówią, że w „pewnym sensie winni są też rodzice”, ale że w gruncie rzeczy należy oskarżać tych, którzy stoją za „antyszczepionkową agendą”.

Medialnych przekłamań w sprawie stanowiska antyszczepionkowców jest znacznie więcej

Zdaniem Rexa Murphy’ego, gospodarza programu „Point of View”, przeciwnicy szczepień, tacy jak Jenny McCarthy, przyznają, że “ich potencjał intelektualny jest na poziomie zbutwiałego pniaka, w którym można nawet zamieszkać!”. Co za argument… robi się coraz goręcej, posłuchajcie, co ten koleś mówi do publiczności: „zbyt duża wolność [wyboru] spowodowała, że garstka samolubnych i dogłębnie głupich osób trajkocze o wyssanych z palca krzywdach, by przenieść się z drogi rozsądku i medycyny na ścieżkę własnych, niebezpiecznych fantazji. Postawa antyszczepionkowa jest niesłychanie samolubna, uchylanie się od zaszczepienia dziecka stoi na równi z darmowym korzystaniem z dobrych praktyk innych [czytaj: z dobrodziejstw programów szczepień ochronnych]. Ich dobrą praktyką jest ochrona przed waszą bezgraniczną, nonszalancką niefrasobliwością!”.

W obliczu tej całej antagonistycznej nagonki, podobnie jak w przypadku wielu innych życiowych kwestii, zadajmy sobie pytanie: Co powiedziałby Ghandi? „Bądźcie nieposłuszni!”

Bez względu na to, czy jesteś za, czy przeciwko szczepieniom, prawda jest taka, że szczepionkowa debata wykroczyła daleko poza racjonalne granice. Nad rzeczową dyskusją bierze górę histeria, emocje sięgają szczytu, a obelgi, groźby śmiercią, cofanie licencji lekarskich i kampanie oszczerstw stały się narzędziami w tej grze – przynajmniej na razie. Czy długo jeszcze będziemy czekać na fizyczne ataki, uprowadzenia i pozbawianie życia w imię ochrony zdrowia naszych dzieci zysków koncernów farmaceutycznych?

Autorstwo: Erica Burt Doug DiPasquale
Tłumaczenie: PRACowniA