Rewolucja seksualna i upadek Zachodu – o tym, jak polityczna lewica zamordowała Charliego Kirka i niszczy naszą cywilizację

Skrobała: Rewolucja seksualna i upadek Zachodu – o tym, jak polityczna lewica zamordowała Charliego Kirka i niszczy naszą cywilizację.

konserwatyzm.pl/skrobala-rewolucja-seksualna-i-upadek-zachodu-o-tym-jak-polityczna-lewica-zamordowala-charliego-kirka-i-niszczy-nasza-cywilizacje

Zabójstwo Charliego Kirka na kampusie Uniwersytetu Utah Valley w USA było jednym z najtragiczniejszych wydarzeń minionego roku. Ten dramat jest kluczowy dla zrozumienia natury naszych czasów oraz istoty ustroju demokratyczno-liberalnego. Kirk zginął z rąk homoseksualnego przedstawiciela politycznej lewicy, produktu demoliberalnego ustroju politycznego i jego największego narzędzia demoralizacji i degeneracji, którym od dziesięcioleci jest rewolucja seksualna.

Nie bez powodu amerykańskie pismo The Chronicles Magazine, którego redaktorem naczelnym jest paleokonserwatywny profesor Paul Gottfried, tuż po zamachu opublikowało dwa artykuły o znamiennych tytułach: „Internet i lewica zabiły Charliego Kirka” oraz „Prawica musi zniszczyć lewicę, zanim będzie za późno”[1]. Na łamach portalu „Counter-Currents” Greg Johnson opublikował tekst, którego przekaz był bezkompromisowy: „Nienawidźmy teraz, przebaczajmy później”[2]. Właściciel portalu X, Tesli i SpaceX, Elon Musk w czasie transmisji na żywo podczas wiecu zorganizowanego w Londynie przez Tommy’ego Robinsona powiedział do zgromadzonego tłumu, odnosząc się do zabójstwa Kirka: „Lewica jest partią morderstwa”[3]. Prezydent Donald Trump w wypowiedziach dla mediów, obwinił za zbrodnię i toczącą się w USA katastrofę społeczną „radykalnie lewicowych szaleńców”[4]. To wnioski, które zostają wyciągnięte co najmniej dwa stulecia za późno. Na przestrzeni dziesięcioleci lewica wielokrotnie udowadniała, że jest „partią morderców”, zniszczyła cywilizację europejską, a współcześnie dominuje nad tym, co z niej pozostało. Ktokolwiek myśli trzeźwo, nie może mieć wątpliwości, że instytucje i rządy państw zachodnich, a zarazem zdecydowana większość klasy politycznej, to przedstawiciele lewego spektrum politycznego. „Długi marsz przez instytucje” Antonio Gramsciego okazał się sukcesem, chociaż tak naprawdę rozpoczął się już w XVIII wieku.

Amerykańskie społeczeństwo nie jest przesiąknięte lewicowo-marksistowskim światopoglądem do tego stopnia, co europejskie. Amerykanie pozostają o wiele bardziej sceptyczni wobec koncepcji państwa socjalnego, które w Europie jest niepodważalnym dogmatem. To pozwala im lepiej rozumieć źródła tego, co wydarzyło się na kampusie w stanie Utah. Po zabójstwie Charliego Kirka, lewicowy mainstream w Europie, który od dziesięcioleci rządzi naszym kontynentem, przemówił głosem Pawla Zerki, który na stronie ECFR (European Council for Foreign Relations) opublikował artykuł zatytułowany: „Importowany męczennik: Echa Charliego Kirka w Europie”, gdzie pogardliwie napisał: „Przedstawiając Charliego Kirka, jako męczennika zabitego przez ˂lewicową nienawiść˃, konserwatywni przywódcy po obydwu stronach Atlantyku mogą utrwalić swoją naczelną narrację: są ofiarami, prześladowanymi i uciszanymi przez liberalne elity”[5].

Konserwatyści nic tutaj nie „utrwalają”, oni po prostu stwierdzają fakty. Trudno, żeby rzeczywistość wyglądała inaczej, skoro demokracja liberalna z samej istoty jest ustrojem lewicowym. Prawica odgrywa w niej rolę opozycji politycznej, którą należy zniszczyć. Jest prześladowana na Zachodzie co najmniej od czasów Rewolucji Francuskiej, kiedy jej przedstawiciele masowo ginęli na jakobińskich gilotynach. W pewnych okresach powracała do władzy, ale utraciła ją całkowicie wraz z I i II Wojną Światową i ostatecznym upadkiem europejskich monarchii.

Lewicowy ustrój demokracji liberalnej jest przejawem wojny wytoczonej przeciwko politycznej prawicy i przypieczętowaniem totalnej hegemonii lewicy nad Europą i Zachodem. Nie oszukujmy się: za prawicowe ideały na współczesnym Zachodzie trafia się do więzienia lub jest się niszczonym w toku procesów sądowych i związanych z nimi kosztów finansowych. Od dwóch stuleci celem politycznej lewicy jest anihilacja prawicowej świadomości społeczno-kulturowo-religijnej. „Tolerancja represywna” Herberta Marcusego nie jest wyłącznie postulatem ideowym lub teorią spiskową. To plan działania politycznej lewicy i ustroju demokratyczno-liberalnego.

DOMINACJA POLITYCZNEJ LEWICY NAD CYWILIZACJĄ ZACHODNIĄ

Polityczna lewica, która wyrosła na gruncie protestantyzmu i liberalizmu, odpowiada za wszystkie katastrofy, jakie spotkały nasz krąg cywilizacyjny na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci: Rewolucję Francuską, Rewolucję Bolszewicką, powstanie Związku Radzieckiego i III Rzeszy, II Wojnę Światową, reżim Czerwonych Khmerów w Kambodży, Chiny Mao Zedonga i jego niesławną „rewolucję kulturalną”. To całkowita dominacja politycznej lewicy, wespół z kapitalistycznymi korporacjami i ustrojem demokracji liberalnej, są głównymi przyczynami upadku Europy i erozji jej znaczenia geopolitycznego. Korporacyjny biznes pozostaje tak naprawdę w strategicznym sojuszu z polityczną lewicą. Wspólnie w śmiertelnym uścisku utrzymują ciało Zachodu. To pakt, który powstał w wyniku oczywistego gospodarczego bankructwa marksistowsko-socjalistycznego projektu. Lewica zrozumiała, że na poziomie gospodarki jej idee prowadzą do upadku państwa, dlatego aby przetrwać, musiała zjednoczyć się z liberalnym kapitalizmem, który zapewnia środki ekonomiczne do przetrwania. Współczesne korporacje to odpowiedniki sowieckich kołchozów w uwspółcześnionej wersji dla neokomunistycznego demoliberalizmu. Rację mieli ci myśliciele polityczni, jak Hans-Hermann Hoppe, czy Francis Parker Yockey, którzy uznawali, że różnice pomiędzy demokracją a komunizmem są marginalne. Z powodu historycznego zwycięstwa lewicy, Europa z największej globalnej potęgi, przekształciła się w upadający obszar kulturowy, który jest kolonizowany przez Trzeci Świat.

Zakończenie II Wojny Światowej to ostateczny triumf lewicy, która całkowicie opanowała i zdominowała naszą kulturę oraz rzeczywistość społeczną – żyjemy dzisiaj w lewicowym ustroju demokracji liberalnej, a 95% klasy politycznej na szeroko pojętym Zachodzie to przedstawiciele tej ideologii politycznej.

To zjawisko obserwujemy również we współczesnej Polsce. Przykładem są marginalne różnice światopoglądowe dotyczące kwestii społecznych w partiach takich, jak Razem, Lewica i Koalicja Obywatelska. Ta ostatnia w pełni akceptuje sojusze z ekstremistami ze środowisk skrajnej lewicy, którzy wprost kontynuują idee PRL-u, jak Włodzimierz Czarzasty, lub reprezentują neomarksistowską ideologię „woke”, jak Katarzyna Kotula, Barbara Nowacka i Agnieszka Dziemanowicz-Bąk. Ich światopogląd nie różni się niczym od tego, który wyznawała czołowa postać bolszewickiego feminizmu i projektu zniszczenia instytucji rodziny – komisarz ludowa ZSRR Aleksandra Kołłontaj. Wszyscy wymienieni są przedstawicielami koalicji rządzącej. Ich poglądy najwyraźniej w żadnym stopniu nie przeszkadzają władzom i politykom partii Donalda Tuska, a skandaliczne stanowisko „ministry równości” było przejawem żywego jakobinizmu w sercu rządu KO.

Wniosek jest jeden: radykalnie lewicowa ideologia społeczna niczym nie różni się od liberalizmu partii Donalda Tuska. Odnosi się to również do kwestii gospodarczych. Koalicja Obywatelska na każdym kroku udowadnia, że nie posiada już żadnego związku z klasycznym liberalizmem gospodarczym, czego dowodem jest brak jakichkolwiek reform w tym kierunku. Wśród postulatów tego środowiska nie znajdziemy likwidacji podatków dochodowych, VAT-u czy akcyzy na paliwa. Praktyka KO to nieustanne zwiększanie kosztów życia i obciążeń podatkowych społeczeństwa. Z liberalizmu gospodarczego pozostało w niej już tylko pozytywne nastawienie do wielkich korporacji i międzynarodowego kapitału. Koalicja Obywatelska broni, utrzymuje i rozbudowuje model państwa socjalnego oraz głosi ekstremistyczne wartości społeczne, co automatycznie umiejscawia ją na lewym spektrum polityki.

U podstaw politycznej lewicy ostatnich dwóch stuleci stoi oczywiście najstarsza ideologia rewolucyjna, którą jest liberalizm i jej naczelna ideologia ekonomiczna, czyli kapitalizm. Jest pewna słuszność w stwierdzeniu, że socjalizm, marksizm i komunizm były radykalną reakcją na wynaturzenia kapitalizmu, który sprowadził rzeczywistość społeczno-kulturową Zachodu do kwestii ekonomicznych, eksploatując społeczeństwa w imię maksymalizacji zysku. Włoski myśliciel Julius Evola zauważył, że kapitalizm i komunizm stanowią dwie strony tego samego medalu, ponieważ przyznają nadrzędność czynnikom ekonomicznym negując hierarchię, religię i tradycję – przejawy tego, co duchowe w opozycji do materializmu. Po okresie 1989-1991 dołączył do tego model etatystyczno-korporacyjnej gospodarki, kiedy wraz z bankructwem ZSRR okazało się, że projekt marksistowski w swojej czystej postaci skazany jest na ekonomiczną niewydolność i prowadzi do zapaści gospodarczej, a w efekcie do bankructwa państwa. Społeczeństwa Zachodu, zinfiltrowane przez lewicowo-liberalną ideologię, na każdym kroku implementują ten światopogląd: powszechny rozkład rodziny, ateizm, dyskryminacja mężczyzn, środki antykoncepcyjne, rozwody, aborcje, propaganda równości w opozycji do hierarchii, model wszechmogącego państwa socjalnego – naczelne idee wywiedzione z lewicowych dogmatów, które zostały zaakceptowane, jako coś oczywistego i naturalnego przez zdegenerowane i wymierające demograficznie społeczeństwa. Wszystkie one stoją w opozycji do odwiecznej tradycji europejskiej kultury, która wznosiła się na zasadach autorytetu, hierarchii i wiary religijnej – podstaw ustroju monarchicznego i kościelnego, czyli tych, które dominowały nad Europą przez ponad tysiąc lat – od koronacji Karola Wielkiego na cesarza w Akwizgranie w roku 800, do końca I Wojny Światowej w roku 1918.

Nie zapominajmy, że demokracja liberalna to eksperyment społeczny i polityczny ostatnich dziesięcioleci. Eksperyment nieudany, który przyniósł polityczny i społeczny upadek Europy, a w skali globalnej, zanik znaczenia naszego kręgu cywilizacyjnego.

               To, że trzy ostatnie stulecia historii Europy i Zachodu to proces nieustannego wzrostu lewicy, która narodziła się wraz z protestantyzmem i liberalizmem Johna Locke’a, aby ostatecznie w toku XX wieku całkowicie zdominować naszą cywilizację, nie miał wątpliwości Jędrzej Giertych. Dał temu wyraz w doskonałym tekście z 1978 roku zatytułowanym „Przeciwko fałszywej prawicy, liberalizmowi i marksizmowi”:

„Żyjemy w czasach panowania lewicy. Lewica dzisiaj rządzi i króluje. Rządzi ona państwami, nadaje ton w polityce, sprawuje władzę w życiu społeczeństw, cieszy się powagą w sztuce i w życiu umysłowym, na uniwersytetach i w akademiach, w filozofii, w ekonomii, w socjologii, w naukach historycznych, ba! przoduje nawet w życiu towarzyskim. Ludzie u władzy, ludzie bogaci, ludzie cieszący się powodzeniem, nawet – co tu mówić – ludzie eleganccy i światowi – to są dziś ludzie lewicy. Prawicowcy, to są ludzie na drugim planie. Ani nie bogaci, ani nie wpływowi, ani nie modni – staroświeccy”[6].

Kontynuował:

„Ileż jest dziś w świecie lewicowej propagandy! Cały świat zalany jest książkami, broszurkami, manifestami, które wszystkie, dyskutując ze sobą, polemizując ze sobą, zwalczając się wzajemnie, głoszą jednak wszystkie razem ciągle to samo: że zbawieniem ludzkości jest lewica”[7].

Giertych podkreślał również, że wszelka „opozycja” wobec lewicy przyjmuje pozycje jeszcze bardziej lewicowe:

„A jeśli się przeciwko lewicy rodzi opozycja, to także i ona przybiera postawę lewicową. Spójrzmy na falę opozycyjną przeciwko rządom komunistycznym dzisiaj w Polsce! Przecież przybrała ona postać dość wyraźnie trockistowską, a więc jeszcze bardziej lewicową niż oblicze grupy rządzącej”[8].

Dla Giertycha nie było wątpliwości jakie są powody upadku świata zachodniego. Podstawową przyczyną jest zdominowanie go przez polityczną lewicę, a tym samym przez jej zdegenerowane idee i wartości:

„Panuje dziś w świecie lewica. I dziwić się tu, że świat cały jest w tak opłakanym stanie! Że tak się dziś wszystko w świecie wali, wszystko idzie ku ruinie! Bo lewica – to są siły zniszczenia. Zapanowały w świecie siły zniszczenia – i świat cały idzie pod ich komendą jak w hipnotycznym transie ku wszechstronnemu upadkowi moralnemu, politycznemu, społecznemu i gospodarczemu. Nie podźwignie się, dopóki z tej drogi nie zawróci. Świat tak wygląda, jak wygląda – ponieważ oddał się pod władzę lewicy”[9].

               Oczywiście definiujemy lewicę szeroko – są nią również ci, którzy określają się mianem „liberałów”. Dobrze rozumieją to Amerykanie, dla których pojęcia „leftist” i „liberal” są tożsame. Liberalizm jest najstarszą z rewolucyjnych ideologii politycznych. To z niego wyrastają wszelkie radykalne ruchy: jakobinizm, socjalizm, marksizm, komunizm, demokratyzm i statolatria. To liberalizm jest protoplastą totalitaryzmów powołanych do życia przez polityczną lewicę. Świadomość tych faktów posiadał Oswald Spengler, który w najwybitniejszej książce geopolitycznej XX wieku „Lata decyzji. Niemcy a bieg dziejów powszechnych”, wydanej w 1933 roku, pisał z perspektywy swojej ojczyzny:

               „Bolszewizm nie zagraża nam dopiero, lecz już nad nami panuje”[10].

Nie miał też żadnych wątpliwości, co do pokrewieństwa pomiędzy liberalizmem a komunizmem:

„Ten aktywny liberalizm kroczy konsekwentnie od jakobinizmu do bolszewizmu. Nie jest to przeciwieństwo myślenia i woli, lecz wczesna i późna forma, początek i koniec jednego ruchu”[11].

W tym rozumieniu, totalitaryzm bolszewizmu i komunizmu są naturalną kulminacją i konsekwencją, a zarazem nieuchronnym rezultatem ideologii liberalnej. Tożsamość demokracji liberalnej i komunizmu podkreślał również kontrowersyjny amerykański myśliciel Francis Parker Yockey:

Wiodące wartości komunizmu są identyczne z wartościami demokracji liberalnej: komunizm również głosi ekonomiczne znaczenie życia, nadrzędność jednostki, wzniosłość ˂szczęścia˃, doktrynę nieba na ziemi, nadrzędność najniższego typu ludzkiego, materializm, krytycyzm, ateizm, intelektualizm, nienawiść wobec autorytetu, samobójstwo rasy, feminizm i pacyfizm. Jedyną różnicą pomiędzy demokracją liberalną a komunizmem jest fakt, że komunizm stał się intensyfikacją tych wierzeń do poziomu na którym stały się polityczne. Liberalizm był anty-polityczny i miał nadzieję, że osiągnie dominację za pomocą ˂śliniących się˃ sentymentów, a komunizm był pełen intensywnej nienawiści, która domagała się wyrazu pod postacią walki klas”[12].

               Nie wnikamy w tym miejscu w dogłębną analizę, czy konserwatyzm z którym mamy do czynienia w Stanach Zjednoczonych jest rzeczywiście tym samym, co konserwatyzm europejski. Oczywiście, że tak nie jest. Stany Zjednoczone powstały na gruncie liberalnej ideologii, od początku były realizacją projektu rewolucyjnego. Do tego wiele kontrowersji wśród europejskiej prawicy wzbudzają związki tej amerykańskiej z Izraelem i ogromne wpływy syjonizmu. Dotyczy to również postaci i poglądów tragicznie zmarłego Charliego Kirka. Niemniej jednak był on reprezentantem tego, co określa się współcześnie mianem amerykańskiego konserwatyzmu, aktualnie silnie naznaczonego przez nacjonalistyczny ruch MAGA. Kirk bronił konserwatywnych wartości w sferze społecznej, opowiadał się za prawem naturalnym i był zażartym przeciwnikiem aborcji oraz wszelkich ideologii kwestionujących istnienie płci biologicznej. Dla współczesnej amerykańskiej lewicy był radykalnym reakcjonistą, którego należy zniszczyć. Został zamordowany właśnie ze względu na swoje poglądy i wyznawane wartości, które stały w kontrze wobec lewicowo-liberalnego mainstreamu.

MARKSISTOWSKA REWOLUCJA SEKSUALNA – GWÓŹDŹ DO TRUMNY ZACHODU

Postawmy pytanie, czy to nie „rewolucja seksualna” okazała się być najskuteczniejszą „cichą” rewoltą przeprowadzoną przez polityczną lewicę? W swoich skutkach o wiele bardziej niszczycielską i destrukcyjną niż inne burze dziejowe ostatnich dwustu lat? Dlaczego? Ponieważ dokonała ona całkowitej destrukcji instytucji małżeństwa i patriarchalnej rodziny w obrębie cywilizacji zachodniej, doprowadzając do katastrofy demograficznej i rozpoczynając proces biologicznej anihilacji społeczeństw Europy i Zachodu. Od tego typu kryzysu nie ma ucieczki, oznacza on ostateczny koniec cywilizacji. Katastrofa demograficzna, bezdzietność, zniszczone rodziny, epidemia rozwodów i aborcji, konflikt pomiędzy mężczyznami i kobietami, to nieuniknione rezultaty tego społecznego przewrotu. Tuż za nimi postępuje zalewanie umierającego kręgu cywilizacyjnego przez masy ludzkie z Trzeciego Świata.

               Interpretując zjawisko „rewolucji seksualnej” spotkamy się z opiniami, że jest to projekt wynikający z liberalizmu i ograniczający się do tej ideologii. Faktem jest, że u jej podstaw znajduje się indywidualistyczny hedonizm charakterystyczny dla mentalności liberalnej. Klasyczny liberalizm skupiał się na kwestiach wolności gospodarczej i politycznej, zasiał jednak ziarno z którego wyrósł skrajny indywidualizm mający u swoich źródeł rewolucyjną ideę równości ludzi. Te idee musiały przenieść się z jednostki na instytucję rodziny i skutkować atakiem wymierzonym w hierarchię oraz patriarchat.  Już u ojca liberalizmu, Johna Locke’a pojawiają się tezy negujące absolutną władzę ojca i męża opartą na prawie bożym. Locke głosił zarazem równość matek i ojców we władzy rodzicielskiej, a małżeństwo uznawał za dobrowolną umowę. Z kolei ojcem feminizmu był nie kto inny, jak tylko radykalny liberał John Stuart Mill. Kanonicznym dziełem w tym aspekcie pozostaje jego esej „Poddaństwo kobiet”, atakujący rzekome „poddaństwo” i postulujący równouprawnienie kobiet w prawie małżeńskim i własnościowym oraz przyznanie im prawa do głosowania, dostępu do edukacji i pracy. Kto jednak w historii Zachodu był głównym propagatorem „rewolucji seksualnej” i przystąpił do otwartego ataku skierowanego przeciwko tradycyjnej moralności? Pomijając markiza de Sade i wczesnych ideologów Oświecenia oraz XVIII-wiecznego socjalizmu, agresywny, rewolucyjny szturm na rodzinę rozpoczął się wraz z marksizmem. To właśnie marksiści przypuścili atak na rodzinę i tradycyjną seksualność, który wynieśli do rangi polityczno-społecznej rewolucji. To, co liberałowie tylko „postulowali”, marksiści zaczęli wynosić na bagnetach. Burżuazyjna rodzina, a więc jeszcze w dużym stopniu rodzina patriarchalno-tradycyjna, była przez nich znienawidzona podobnie jak cała ta klasa społeczna. Fryderyk Engels w swojej pracy z 1884 roku „Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa” stawiał tezy, że patriarchat jest powiązany z kapitalizmem i powstał wraz z narodzinami własności prywatnej.

Ideałem były dla niego rzekome relacje w społeczeństwach przed-klasowych: egalitarne, o wyższej pozycji kobiety. Do tego dołączył wątpliwej jakości rozważania o matriarchacie – nie było i nie ma żadnych dowodów na to, że kiedykolwiek istniał on w formie opisywanej przez Engelsa. Wszelkie kultury i cywilizacje w historii ludzkości zostały zbudowane pod przywództwem patriarchalno-hierarchicznej męskości. To fakt historyczny a nie interpretacja. To, że w myśli Engelsa i w ideologii marksistowskiej należy szukać źródeł „rewolucji seksualnej” oraz ataku na patriarchalną rodzinę, nie pozostawia wątpliwości następujący cytat ze wspomnianego dzieła tego autora, który jest jednocześnie wyrazem światopoglądu zgodnego z podstawowymi zasadami demokracji liberalnej i ideologii feminizmu. Demokracja liberalna sama w sobie jest przecież ustrojem matriarchalnym:

„Upadek prawa macierzystego [matriarchatu – przyp. autor] był wszechświatową historyczną klęską rodzaju żeńskiego. Mężczyzna ujął także ster domu w swoje ręce, kobieta została poniżona, stała się niewolnicą jego namiętności i prostym narzędziem do rodzenia dzieci”[13].

Na glebie marksizmu-komunizmu wyrósł bolszewizm, który stał się forpocztą „rewolucji seksualnej”. To bolszewicy pierwsi w historii Rosji zalegalizowali aborcję, rozwody i akty homoseksualne, a jednocześnie za sprawą powszechnego przyzwolenia na rozwiązłość, doprowadzili do upadku moralnego społeczeństwa rosyjskiego, co doskonale opisał E. Michael Jones w książce „Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej”. Staliniści byli zmuszeni się temu przeciwstawić aby uniknąć kompletnego rozpadu społeczeństwa i upadku państwa.

Na zinfiltrowanym w coraz większym stopniu przez marksistowską ideologię Zachodzie pojawiły się postacie takie, jak Magnus Hirschfeld, który w 1919 założył w Berlinie Instytut Seksuologiczny (Institut für Sexualwissenschaft) – instytucję badającą i promującą wszelkiego rodzaju degeneracje spod znaku homoseksualizmu i transseksualności. U jego boku wyrósł lewicowy gigant – Wilhelm Reich, członek Partii Komunistycznej, twórca freudomarksizmu, jedna z najbardziej demonicznych postaci XX-wiecznej lewicy. Reich była autorem wydanej w 1936 roku książki „Rewolucja seksualna”. Przerażającym aspektem jego dzieła jest fakt, że zawarte w nim tezy stały się powszechnie akceptowane, a współcześnie są dogmatem dla wszelkiej maści psychologów i psychiatrów w świecie zachodnim – będąc kolejnym z wielu dowodów na to, w jaki sposób marksizm zinfiltrował nasze społeczeństwa. Psychiatrzy i psychologowie Zachodu od stu lat są „świeckimi kapłanami” demokracji liberalnych i ich propagandowym ramieniem. Głoszą rozwiązłość seksualną, którą maskują retoryką wolności jednostki i prawem do wyboru, akceptują rozwody (czyli niszczenie rodzin), a obecnie powszechnie propagują homoseksualizm i normalizują cały szereg zachowań, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były penalizowane i nieakceptowane społecznie.

Ich ewangelia jest ewangelią Reicha i Hirschfelda. Są kolejnym ramieniem rewolucji seksualnej, narzędziem kontroli i psychologicznej opresji ateistycznych demokracji nad obywatelem. Przedmiotem ich dominacji nie jest bat, lecz manipulacja psychologiczna. W swoim kanonicznym dziele, Wilhelm Reich zażarcie broni pozornie pozytywnej tezy o tym, że każdy ma prawo do wolności seksualnej i nikogo nie wolno zmuszać do związku. To, co kryje się za tą przyjemnie brzmiącą ideą, to tak naprawdę atak na patriarchalno-katolicką instytucję małżeństwa, której istotą była nierozerwalność ze względu na ludzką wolę. Reich podejmuje w swoim dziele również wątki takie, jak rozważanie kwestii, czy dzieci powinny obserwować nagość dorosłych? Tym samym jest on prekursorem współczesnej demoralizacji młodocianych i akceptacji dla zachowań pedofilskich. Niezwykle istotny w celu udowodnienia naszych tez, jest aspekt dotyczący oryginalnego podtytułu dzieła Reicha i jego tłumaczenia na język angielski. Podtytuł niemieckiego oryginału brzmi: „Zur sozialistischen Umstrukturierung des Menschen”, co oznacza „W kierunku socjalistycznego przekształcenia człowieka”. Angielskie tłumaczenie pojawiło się po II Wojnie Światowej w Stanach Zjednoczonych. Tłumacz Theodore Wolf dopuścił się celowego zafałszowania podtytułu chcąc w ten sposób uniknąć represji. Oskarżenia o socjalizm i komunizm w powojennej Ameryce zdominowanej przez komisję McCarthy’ego mogły skutkować zarzutami karnymi oraz poważnymi konsekwencjami zawodowymi i społecznymi.

Z tego powodu Wolf dokonał tłumaczenia na język angielski jako „Toward a Self-Governing Character Structure” – „W kierunku samozarządzającej/samokontrolującej się struktury charakteru”. Sens tych dwóch zdań jest całkowicie inny i nie jest to przypadek. Celem było usunięcie wszelkich podejrzeń, co do tego, co jest istotą dzieła Reicha – a jest nią nic innego, jak próba socjalistyczno-marksistowskiego przekształcenia ludzkiej seksualności, a tym samym całej struktury społecznej Zachodu. Socjalistyczny zawsze oznacza równościowy. Istotą lewicy jest nienawiść do hierarchii i próba jej zniszczenia. W ten sposób Reich stał się prekursorem rozwiązłości seksualnej. Katolickie, religijne małżeństwo oznacza wyłączność i nie akceptuje zdrady. W świecie marksistów i Reicha, a zarazem w świecie powojennych, lewicowych demokracji, podobnie jak w społeczeństwach prymitywnych, każdy może spółkować z każdym, a małżeństwo i rodzina są kwestiami woli jednostki i jej chwilowych zachcianek. W ten sposób zburzono podstawową komórkę społeczną, a tym samym gmach na którym wznosi się społeczeństwo, kultura i cywilizacja. Po II Wojnie Światowej Reich znalazł następców w autorach słynnej Szkoły Frankfurckiej, na czele z Herbertem Marcusem i jego dziełem „Eros i cywilizacja” z 1955 roku. Dzieło Marcusego to tak naprawdę kontynuacja pracy Reicha, kolejna próbą stworzenia syntezy freudyzmu z marksizmem, z nieco bardziej filozoficznej perspektywy.

               Wraz z marksistowsko-lewicową „rewolucją seksualną” nastąpiła ostateczna przemiana w obrębie zachodnich demokracji liberalnych. To, co było do tej pory zakazane, również na poziomie systemów prawnych państw Zachodu, stało się legalne: rozwody, środki antykoncepcyjne, aborcje, rozwiązłość seksualna, zniesienie kar za zdradę małżeńską, a nawet zniesienie przepisów mówiących o tym, że kobieta nie może pracować poza domem bez zgody męża.

Zachód przekształcił się w wielki dom publiczny, gdzie „nowoczesny człowiek”, sprowadzony do roli prymitywa, żyje w zwierzęcej rozwiązłości. [Zwierzęta nie są „rozwiązłe”. To cecha tylko ludzka. md] Rezultatem jest katastrofa demograficzna, rozpad małżeństw i rodzin, bezdzietność, epidemia samotności oraz powszechnej degeneracji. Na naszych oczach obserwujemy kolejną odsłonę tej rewolucji: powszechną akceptację i promocję sodomii, transseksualizmu oraz destrukcyjny absurd operacji „zmiany płci”.

ZABÓJCA CHARLIEGO KIRKA – PRODUKT LEWICOWEJ DEMOKRACJI LIBERALNEJ I JEJ REWOLUCJI SEKSUALNEJ

               Zabójca Charliego Kirka jest „produktem” rewolucji seksualnej. Jeżeli przyjrzeć się statystkom masowych morderstw w szkołach w USA – dokonywanych przez narcystycznych nastolatków – ich ilość zaczęła się radykalnie zwiększać od lat 60-tych, kiedy rewolucja seksualna zdominowała kulturę zachodnią. Co więcej, zdecydowana większość masowych, narcystycznych, młodocianych morderców była wychowywana w domach pozbawionych ojców – takie domy to kolejny efekt tej rewolucji i przyzwalającej na nią demokracji liberalnej. Morderca Kirka pozornie stanowił wyjątek: 22-letni Tyler James Robinson, wychowywał się w stosunkowo konserwatywnej, mormońskiej rodzinie. Jego ojciec był szeryfem, matka pracowała w firmie specjalizującej się w opiece nad osobami niepełnosprawnymi. Ma dwóch braci.

Jeżeli jednak przyjrzymy się bliżej jego osobie to odkryjemy, że tak naprawdę był wychowywany przez lewicowo-liberalną propagandę, która przenika naszą kulturę. Przesiąknął nią i stał się kolejnym dowodem na siłę i potęgę liberalnych mass mediów przy jednoczesnym, malejącym znaczeniu autorytetu ojca i wartości wpajanych w domu – kulturowego nośnika tradycji i wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Co jednak kluczowe, a zarazem udowadnia naszą tezę, to fakt, że Robinson był homoseksualistą żyjącym z transseksualnym partnerem, który chciał dokonać „operacji zmiany płci”. Zjawisko „korekty płci” to kolejne szaleństwo upadającego Zachodu – współczesna nauka i medycyna nie posiadają środków by zmienić płeć biologiczną, jedyne, co mogą zrobić to bezpowrotnie okaleczyć.

Tego typu zabiegi są legalne w wielu państwach Zachodu dowodząc prawdziwej natury ustroju demokratyczno-liberalnego, a zarazem będąc przejawem jego totalnej degeneracji. Przyzwolenie na nie potwierdza zezwierzęcenie społeczeństw i upadek realnego autorytetu politycznego. Bezpowrotne okaleczanie dzieci jest przekroczeniem wszelkich granic moralnych. Według ostatnich doniesień – zabójca Kirka namiętnie grał w gejowską grę porno „Furry Shades of Gay”, a w mediach społecznościowych śledził „artystę” o pseudonimie „RedRusker”, znanego z rysowania aktów pedofilskich. Ten zaburzony, zdegenerowany młodzieniec to produkt lewicowej demokracji liberalnej, jej marksistowsko-jakobińskich pseudo-wartości, rewolucji seksualnej, która zdominowała Zachód, braku autorytetów oraz całkowitego upadku liberalno-lewicowej kultury spod znaku seksualnego permisywizmu i „róbta, co chceta”.

POGRZEB CHARLIEGO KIRKA A WOJNA PRZECIWKO LEWICY

               21 września 2025 na State Farm Stadium w Glensdale w Arizonie odbyła się uroczystość upamiętniająca Charliego Kirka. Na stadionie zebrało się 100 000 ludzi. W obchodach, obok żony zmarłego Eriki Kirk, brali udział prezydent USA Donald Trump i wiceprezydent J. D. Vance. Uroczystość zamieniła się w widowiskowe show w złym smaku, charakterystyczne dla plebejskiej amerykańskiej popkultury. Centralnym momentem stało się przemówienie żony Kirka, Eriki, która przebaczyła zabójcy. Ten akt interpretowano, jako wyraz „chrześcijańskiej miłości”.

Nie, to nie był wyraz żadnej „chrześcijańskiej miłości”: dotyczy ona tylko i wyłącznie współwyznawców, a nie całej ludzkości, w tym ateistów, przedstawicieli politycznej lewicy i jawnych wrogów chrześcijaństwa. Istotą chrześcijaństwa, jak ma to miejsce w przypadku każdej innej religii, jest nieprzekraczalna dychotomia pomiędzy wyznawcą a heretykiem i poganinem. Erika Kirk nie tylko podeptała pamięć o swoim mężu, ale dała wyraz humanitarno-sentymentalnym poglądom, które osłabiają prawicę w starciu z lewicową hegemonią.

Jej wystąpienie słusznie podsumował Greg Johnson, we wspomnianym wcześniej artykule:

 „Mowa Eriki Kirk o przebaczeniu to ogromny dar dla lewicy, ponieważ wspiera iluzję, że jeśli tylko będziemy wystarczająco mili, możemy nadal współistnieć z lewicą w obrębie tej samej wspólnoty – podczas gdy lewica po prostu przygotowuje się do dalszej przemocy. Musimy usztywnić kręgosłupy naszych ludzi, a nie powodować, by mdleli i tarzali się w sentymentalnej papce”[14].

Kirk zasłynął otwartymi spotkaniami na amerykańskich uniwersytetach w trakcie których dyskutował ze studentami, często o skrajnie lewicowych poglądach. Momentami dyskusje bywały burzliwe, zdarzały się akty agresji. Kirk wychodził z założenia, że dialog jest wartością, że warto rozmawiać z przeciwnikami. Mylił się. Jakikolwiek dialog z polityczną lewicą jest niemożliwy. Nie ma miejsca na kompromis z fanatykami reprezentującymi najbardziej zdegenerowane i patologiczne wartości. Nie zabiegajmy o dialog i kompromis ponieważ wszyscy, w tym cała nasza kultura, skończymy jak Charlie Kirk. Dwa stulecia katastrof sprowadzonych na świat przez polityczną lewicę niczego nas nie nauczyły? Dialog z satanistycznymi fanatykami degeneracji i patologii może mieć tylko jedną formę: wojny i konfliktu. Nie lękajmy się tej prawdy i nie uciekajmy od niej. Zapłaciliśmy za to już zbyt wysoką cenę w toku XX wieku, kiedy polityczna lewica zalała świat morzem krwi. To kwestia naszego przetrwania.

Tak, jak reakcja na Rewolucję Francuską ze strony europejskich monarchii była zdecydowanie niewystarczająca, za co w perspektywie czasu zapłaciły one swoim zniszczeniem, tak reakcja na zabójstwo Charliego Kirka jest zbyt łagodna. Poza przemówieniami i obietnicami pewnych działań, nie podjęto żadnych kroków w celu zniszczenia ideologicznych źródeł tego, co się wydarzyło, a jednocześnie tego, co od dziesięcioleci niszczy naszą kulturę i społeczeństwa. Pornografia, degeneracja, demoralizacja i lewicowe idee, jawnie uderzające w przetrwanie naszej cywilizacji, nadal są obecne, chroniąc się za zasłoną absolutnej wolności słowa i demoliberalnej tolerancji. Tak wygląda świat w którym uznano, że prawda absolutna nie istnieje, a wszystkie poglądy są sobie równe. Rezultatem jest absolutna anarchia aksjologiczna i chaos w sferze rodzinno-prywatnej, których skutkiem jest postępująca degeneracja oraz wymieranie populacji w obrębie Zachodu.

Prawica nie nauczyła się niczego przez ostatnie dwieście lat lub też utraciła siły witalne i intelektualne do wytoczenia prawdziwej wojny wymierzonej przeciwko politycznej lewicy.  Podział na prawicę i lewicę sam w sobie jest wytworem nowożytności. Ukonstytuował się w francuskim Zgromadzeniu Narodowym podczas Rewolucji Francuskiej, w którym zwolennicy ancien régime zasiedli po prawej stronie, a zwolennicy reform i rewolucji, po lewej. Nie debatuje się nad zniszczeniem porządku społecznego, nie udziela się praw politycznych i prawa głosu lewicowym ekstremistom. Walczy się z nimi w imię obrony ładu, tradycji, autorytetu i hierarchii. Dopóki Zachód nie zrozumie tej prawdy i nadal będzie tolerował lewicę oraz jej poglądy i idee, upadek będzie postępował.

Zabójca Kirka był produktem zdegenerowanej, szatańskiej ideologii politycznej lewicy i jej głównego narzędzia: demoralizacji, którą na swoich sztandarach niesie rewolucja seksualna. Ta sama, która obecnie „zjada swoje dzieci”, tworząc jednostki, które nawet nie wiedzą, jakiej są płci. Czas skończyć z tolerancją, cnotą wynoszoną pod niebiosa przez naczelnego demagoga Oświecenia Woltera. Tolerancja nie jest cnotą chrześcijańską ani europejską, a tym samym nie przynależy do naszej kultury.

To kwestia naszego przetrwania. Polityczna lewica to rak, który od stuleci toczy naszą cywilizację. Jeżeli nie zostanie powstrzymany, doszczętnie zniszczy ciało swojego nosiciela. Ciało już w tej chwili stare, wątłe i słabe. Greg Johnson słusznie napisał w artykule na temat Charliego Kirka i jego pogrzebu: „By zwyciężyć, będziemy musieli napełnić nasze serca nienawiścią. Kiedy już zwyciężymy, dopiero wówczas będziemy mogli mówić o miłości i przebaczeniu”[15]. Prawica ostatnich dwóch stuleci nieprzerwanie zapomina o tej prawdzie. Dlatego ciągle przegrywa, a jej chwilowe triumfy, lewica wykorzystuje by wzmocnić swoją hegemonię nad Zachodem.

[1] A. Meyart, The Internet and the Left Killed Charlie Kirk, https://chroniclesmagazine.org/web/the-internet-and-the-left-killed-charlie-kirk/, dostęp: 30.07.2026; E. Welsch, The Right Must Crush the Left Before It Is Too Late, https://chroniclesmagazine.org/editorials/the-right-must-crush-the-left-before-it-is-too-late/, dostęp: 30.07.2026.

[2] G. Johnson, Hate Now, Forgive Later, https://counter-currents.com/2025/09/hate-now-forgive-later/, dostęp: 30.07.2026.

[3] L. Cauffiel, Elon Musk: ‘The Left Is the Party of Murder’, https://www.breitbart.com/politics/2025/09/14/elon-musk-the-left-is-the-party-of-murder/, dostęp: 30.07.2026.

[4] B. Johansen, Trump says ‘we have to beat the hell’ out of ‘radical left lunatics’ after Kirk killing, https://www.politico.com/news/2025/09/11/trump-says-we-have-to-beat-the-hell-out-of-radical-left-lunatics-after-kirk-killing-00559170, dostęp: 30.07.2026.

[5] P. Zerka, The imported martyr: Echoes of Charlie Kirk in Europe, https://ecfr.eu/article/the-imported-martyr-echoes-of-charlie-kirk-in-europe/, dostęp: 30.07.2026.

[6] J. Giertych, Przeciwko fałszywej prawicy, liberalizmowi i marksizmowi, „Opoka” nr 15 (czerwiec 1978).

[7] Ibidem.

[8] Ibidem.

[9] Ibidem.

[10] O. Spengler, Lata decyzji. Niemcy a bieg dziejów powszechnych, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2015, s. 127.

[11] Ibidem, s. 141.

[12] F. Parker Yockey, Proklamacja londyńska, „Szczerbiec”, Nr 164-165, 2025, s. 131.

[13] F. Engels, Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa, Wydawnictwo „Życie”, Kraków, s. 66-67.

[14] G. Johnson, op. cit.

[15] Ibidem.

Prawdziwe źródła t. zw. edukacji seksualnej

Prawdziwe źródła t. zw. edukacji seksualnej

Ewa Piesiewicz

Polemika z: Roberto de Mattei ujawnia: Sowieckie korzenie tzw. edukacji seksualnej

Redakcja PCh dopuściła się niewybrednej manipulacji drukując artykuł Roberto de Mattei pod powyższym tytułem, podczas gdy w oryginale ( w Corrispondenza Romana) tytuł brzmi:„Dlaczego lewica chce edukacji seksualnej w szkołach”. Być może motywem była chęć redaktorów jeszcze mocniejszego pognębienia znienawidzonej Rosji ( dokopania Putinowi) która większości współczesnych Polaków kojarzy się jednoznacznie z Sowietami.

Ale jednocześnie, redakcja, może nieświadomie, wzięła udział, wspólnie z autorem, w „maskirowce”, jaką jest ukrycie rzeczywistego pochodzenia autorów komunistycznego programu demoralizacji dzieci i młodzieży poprzez seksualizację.

Wymienieni w tekście trzej panowie, propagatorzy wynaturzeń, ujętych w tzw. teorię Freuda, zwaną psychoanalizą, to niemieckojęzyczni:

Gyorgy Lucatcs, właściwie Gyorgy Bernat Lowinger, syn „zamożnego żydowskiego bankiera Jozsefa Lówingera i Adeli Wertheimer „ (wiki),

Wilhelm Reich, urodzony na terenie ówczesnej Galicji „syn bogatego hodowcy pochodzenia żydowskiego”(wiki), założyciel tzw. SEXPOLU ( Seksualpolitik) , jako oddziału Komunistycznej Partii Niemiec oraz hasła: „Nowy porządek życia płciowego musi rozpoczynać się od reedukacji dziecka”,

Herbert Marcuse,”niemiecko-amerykański filozof pochodzenia żydowskiego” ( wiki), zwany ojcem późniejszej rewolucji 1968r. na Zachodzie.

Natomiast jedyna, wymieniona kobieta Vera Schmidt, urodziła się na terenie Rosji jako córka Elizawiety Grossman-Janitzkiej i już w latach 20-tych ( za ciemnej stalinowskiej nocy) podróżowała wraz z mężem do Wiednia, aby u źródła Freudowskich nauk zaczerpnąć wiedzy psychoanalitycznej. Prowadzony przez nią Dietskij Dom został wkrótce zamknięty z powodu przerażających skutków jej pedagogicznych działań.

Zachęcam poznania do szczegółów życiorysu i osiągnięć tej, również niemieckojęzycznej osoby, zamieszczonych obszerniej (wiki milczy) tu: https://www.psychoanalytikerinnen.de/russland_biografien.html#Schmidt

Roberto de Mattei ujawnia: Sowieckie korzenie tzw. edukacji seksualnej

Roberto de Mattei ujawnia:

Sowieckie korzenie tzw. edukacji seksualnej

https://pch24.pl/roberto-de-mattei-ujawnia-sowieckie-korzenie-tzw-edukacji-seksualnej

(Prof. Roberto de Mattei/youtube/TVP)

Od wielu lat wprowadzenie tak zwanej edukacji seksualnej do szkół włoskich pozostaje jednym z najbardziej pożądanych celów partii lewicowych. Systemowa deprawacja obyczajowa już od wczesnej młodości, obok rozwodów, aborcji i eutanazji, należała do pakietu „zdobyczy cywilizacyjnych”, o które w latach siedemdziesiątych zabiegali komuniści, socjaliści i radykałowie, pragnąc rozchwiać włoskie społeczeństwo u samych jego podstaw.

Te postulaty mają odległe korzenie. Bez sięgania aż do Rewolucji Francuskiej wystarczy przypomnieć, że rewolucja komunistyczna XX wieku, zwłaszcza w swojej pierwszej fazie – leninowsko-trockistowskiej – zamierzała przekształcić nie tylko porządek społeczny i gospodarczy, lecz także wizję człowieka, rodziny i wychowania.

W krótkim, lecz burzliwym okresie Węgierskiej Republiki Rad (marzec–maj 1919) György Lukács, filozof marksistowski i komisarz ludowy do spraw oświaty i kultury, podjął jedną z najśmielszych prób przeobrażenia kulturowego europejskiego narodu według zasad bolszewizmu. Podczas tych zaledwie dwóch miesięcy – badanych przez historyków takich jak Werner Jung (Georg Lukács, Metzler, 2017) oraz Michael Löwy (Georg Lukacs. From Romanticism to Bolshevism, Verso Books, 1979) – węgierski rewolucjonista skoncentrował się na radykalnej reformie programów szkolnych.

Do najważniejszych posunięć należało zniesienie katolickiego nauczania religii, przez stulecia kształtującego moralną świadomość rodzin i młodzieży. Nauczanie to zastąpiono socjologią marksistowską, uważaną przez Lukácsa za teoretyczny fundament niezbędny do stworzenia „nowego typu człowieka”, uwolnionego od chrześcijańskiej tradycji i naturalnych instytucji – na pierwszym miejscu od rodziny. Równocześnie Lukács wprowadził w szkołach program edukacji seksualnej, pomyślany jako element zerwania z moralnością religijną. Celem nie było jedynie przekazanie informacji o ciele, lecz rozmontowanie tego, co Lukács nazywał „represyjną moralnością społeczeństwa mieszczańskiego”, czyli chrześcijańskich zasad dotyczących czystości, wstydu i związku między seksualnością a odpowiedzialnością rodzinną.

Choć środki te trwały bardzo krótko z powodu szybkiego upadku Węgierskiej Republiki Rad, wyznaczyły historyczny precedens: po raz pierwszy w Europie rząd rewolucyjny próbował reformować seksualność i moralność, zaczynając od szkoły, zastępując magisterium rodziny i Kościoła edukacją opartą na ideologii politycznej. Idee Lukácsa nie pozostały odosobnione. Znajdowały oddźwięk w Rosji komunistycznej, gdzie w kolejnych latach różne eksperymenty pedagogiczne – jak psychoanalityczne przedszkole Wiery Szmidt w Moskwie – zmierzały w tym samym kierunku: uwolnić dziecko od tradycyjnych „więzów moralnych”, sprzyjając wczesnej ekspresji impulsów, także seksualnych, w imię przyszłego, odnowionego społeczeństwa socjalistycznego.

W 1929 roku przywódcy sowieccy zaprosili ucznia Freuda, austriackiego psychoanalityka Wilhelma Reicha, na cykl wykładów, które doprowadziły do opublikowania w Moskwie eseju pt. „Materializm dialektyczny a psychoanaliza”, stanowiącego tekst założycielski tak zwanego freudo-marksizmu. W nim i w późniejszych pracach Reich przedstawiał rodzinę jako najbardziej represywną instytucję społeczną. Twierdził, że sedno ludzkiego szczęścia tkwi w zaspokojeniu płciowym. Edukacja seksualna była integralną częścią jego projektu rewolucyjnego przekształcenia społeczeństwa. Idee Reicha i innych teoretyków freudo-marksizmu, jak Marcuse, zatriumfowały wraz z rewolucją 1968 roku i weszły do politycznego zasobu międzynarodowej lewicy.

Kościół i prawy rozum ukazują nam natomiast, że przekazywanie życia dokonuje się w rodzinie, w wychowaniu tego, kto jest owocem aktu miłości Boskiej i ludzkiej: człowieka obdarzonego duszą i ciałem. Benedykt XVI podkreślał, że wychowanie należy do tak zwanych wartości nienegocjowalnych, obok życia i rodziny, z którymi jest ściśle związane. Prawo rodziców do wychowania własnych dzieci jest wcześniejsze niż prawo społeczeństwa obywatelskiego i nie może być przez państwo usunięte, zwłaszcza tam, gdzie usiłuje się zastąpić wychowanie religijne i moralne edukacją seksualną opartą na wizji człowieka sprzecznej z chrześcijańską antropologią.

Edukacja seksualna jest zawsze zła, gdy rości sobie prawo do bycia szkolną, a więc publiczną, podczas gdy z samej natury może być jedynie osobista i prywatna, i dlatego powinna być powierzona rodzinom. W przeciwnym razie grozi przekształceniem się w formę kulturowego i moralnego zepsucia. […]

Lewica pozostaje konsekwentna, domagając się obowiązkowej edukacji seksualnej we wszystkich szkołach, na każdym poziomie nauczania. Nie jest konsekwentny ten, kto deklaruje sprzeciw wobec lewicy, a potem jej żądaniom ulega lub się do nich przyłącza w dziedzinie tak delikatnej i wrażliwej, jak wychowanie naszych dzieci.

Roberto de Mattei Corrispondenza Romana

Pach

The Ecclesial Assembly & the Sexual Revolution inside the Church

The Ecclesiastical Assembly is propped to „listen” to the voice of the faithful, but experience proves that such gatherings are used to push the Sexual Revolution into the Church. Read of this and other dangers of the Ecclesial Assembly in:

The Ecclesial Assembly Will Ignore the Voice of the Faithful to Push Revolution
https://www.returntoorder.org/2025/04/are-you-wondering-what-the-2028-ecclesial-assembly-will-be-like-just-look-to-the-2021-latin-american-one-part-ii/

Please also read:

When AI Becomes Criminal, Everyone Is Vulnerable
https://www.returntoorder.org/2025/04/when-ai-becomes-criminal-everyone-is-vulnerable/

Communist Cuba Fuels Conflict but Can’t Provide Electricity
https://www.returntoorder.org/2025/04/communist-cuba-fuels-conflicts-but-cant-provide-electricit/

Leftists See Red When Bill Gates Sees Less Green
https://www.returntoorder.org/2025/04/leftists-see-red-when-bill-gates-sees-less-green/

Please be sure to sign our petition against the blasphemous „Drag Nun” group which mocked Easter with an offensive and suggestive „Jesus” costume contest.

CLICK THE LINK BELOW to protest against the Easter blasphemy:
https://www.returntoorder.org/petition/protest-against-drag-nun-mockery-of-christ-resurrection/?PKG=RTOE2156

John Horvat 
Vice-President,
Tradition, Family, and Property (TFP)

Jak Rockefeller zasponsorował „rewolucję od pasa w dół”. Inwestycja, która stworzyła katastrofę demograficzną.

Jak Rockefeller zasponsorował „rewolucję seksualną”. „Inwestycja”, która stworzyła kryzys dzietności.

Filip Adamus https://pch24.pl/jak-rockefeller-zasponsorowal-rewolucje-seksualna-inwestycja-ktora-stworzyla-kryzys-dzietnosci/

Uwagi o kryzysie demograficznym nie należą do rzadkości. Co i rusz można przeczytać o zmartwieniu, jaki rodzi ten problem, malujący na horyzoncie perspektywę gospodarczej stagnacji, nieciągłości instytucji i wyludnienia. „Eksperci” chwytają się za głowy. Rządy uchwalają kolejne programy ekonomicznego wsparcia rodzin – bez zauważalnego skutku. Wciąż bowiem upadek dzietności traktuje się w oderwaniu od jego przyczyn. A przecież… od dekad najbardziej wpływowe ośrodki grzmią o „zagrożeniu przeludnieniem” i potrzebie „kontroli urodzeń”. W parze z tą retoryką poszły realne działania wielkiego kapitału. „Demograficzna zima” to w dużej mierze zaplanowana inwestycja, skonstruowana metodami tak faktów dokonanych, jak i medialnej propagandy. Jej najskuteczniejszym narzędziem okazał się program rewolucji seksualnej. Nie bez powodu na publikacje, które legły u podstaw rewolucji seksualnej, łożyli najbardziej wpływowi z amerykańskich „plutokratów”…

Pod skrzydłami Rockefellera

To Alfred Kinsey – samozwańczy „badacz seksualności” odpowiedzialny za wydanie głośnych prac z lat 40- tych i 5o -tych, zasłynął jako centralna figura „rewolucji obyczajowej: Jego wpływ, manipulacje i zbrodnie omawialiśmy już w osobnym artykule.

Pytanie, czy tytuł ojca upadku obyczajów należy mu się sprawiedliwie. Choć bowiem to na wybrakowane i stronnicze „dane” Kinseya powołują się zwolennicy wyzwolonej seksualności – to równie ważną rolę w promocji erotycznej emancypacji zdaje się odgrywać ktoś jeszcze. Chodzi o bogacza, który badania Kinseya nie tylko sfinansował, ale także zapewnił im wydawniczy sukces. Wreszcie zaś – roztoczył nad pseudo-naukowcem swoisty płaszcz ochronny, ignorując doniesienia o jego błędach i rażących zaniedbaniach warsztatu… Słowem, John Davison Rockefeller.

Nie brak poszlak potwierdzających, że recepcję na niespotykaną skalę oraz bezprecedensowy sukces księgarski Kinsey zawdzięczał powiązaniom i świadomej kampanii marketingowej swojego chlebodawcy. „Ogromne zainteresowanie opinii publicznej pierwsza książką Kinseya podobno zaskoczyło autorów i wydawcę. To jednak budzi wątpliwości, zważywszy na ogromny wysiłek włożony w jej promocję, wliczając starania mediów powiązanych z Rockefellerem, aby robić ogromny szum wokół książki i jej kulturowo destrukcyjnego przekazu. Kinsey oraz jego sponsorzy wprawili w ruch szeroko zakrojoną kampanię reklamową. Poza reklamami w prasie niespotykanie wielką liczbę darmowych egzemplarzy rozdano w całym kraju, przede wszystkim kierując je do przedstawicieli zawodów medycznych”, wspominała dr Judith Reisman, ekspert do spraw działalności Alfreda Kinseya. Wiedzą na temat jego zbrodni profesor nauk społecznych służyła nawet amerykańskim instytucjom federalnym.

„Allen Wallis, były przewodniczący American Statistical Association, wspomina: Tak, ta książka była promowana na ogromną skalę, a oni przybierali świętoszkowatą minę, mówiąc: my w ogóle jej nie promujemy, to tyko opinia publiczna jest w naturalny sposób zainteresowana tematem”, dodała.

Zdaniem ekspertów, Kinsey spotykał się z dziennikarzami, by omawiać warunki pisania o jego badaniach, gdy się już ukażą, na długo przed publikacją przełomowych „raportów”. Już 2 lutego 1946 roku przedstawiciele dziennika „Harper” skarżyli się Fundacji Rockefellera, że na liście mediów dysponujących opracowaniem „naukowców” znajduje się już mnóstwo innych tytułów… A to wszystko na rok przed tym, jak ujrzały światło dzienne pierwsze spośród raportów finansowanych przez syna twórcy Standard Oil. Kinsey ustalić miał nawet z dziennikarzami odwiedzającymi jego ośrodek w Bloomington, że żaden artykuł nie zostanie opublikowany przed listopadem 1947 roku. Zdaniem katolickiego pisarza i wykładowcy Erica Michaela Jonesa, zagwarantował również sobie i zespołowi wgląd w publikacje.

Do rozgłosu wokół premiery prac mających zadać cios tradycyjnej moralności seksualnej przyczyniło się zatem usieciowienie Fundacji Rockefellera w świecie mediów. To zaplecze zbudowano jeszcze w latach wojennych, kiedy John Davison Rockefeller III spotykał się z dziennikarzami, tworząc lobby naciskające na przystąpienie USA do II wojny światowej. Nawiasem mówiąc, jednocześnie sam sprzedawał Hitlerowi strategiczne zasoby ropy niezbędne do prowadzenia konfliktu. Tak zadzierzgnięte powiązania z ludźmi mediów oznaczały dostęp Fundacji do wpływowych postaci w czołowych amerykańskich redakcjach. Koneksje skwapliwie wykorzystano w kampanii przeciwko obyczajom.     

Inwestycja w kryzys demograficzny

Te zakrojone na szeroką skalę działania marketingowe – zgoła nietypowe jak na promocję naukowej literatury – odbyły się mimo metodologicznych braków, nieścisłości i zbrodni, jakich podczas badań dopuścił się zespół Kinseya. Sami pracownicy Fundacji Rockefellera donosili przełożonym w zachowanych raportach o niedociągnięciach i… nieszczególnym przejęciu Kinseya faktem, że jego praca odbiega od wymogów warsztatu uczonego. Nic z tego nie sprawiło jednak, by wsparcie dla przedsięwzięcia wstrzymano… Dlaczego te wątpliwości „uszły uwadze” Johna Davisona Rockefellera, a jego znajomości i fundusze tak szerokim strumieniem płynęły do dewianta skrywającego się pod maską bezstronnego naukowca?

Odpowiedź na to pytanie podsuwa szersze przyjrzenie się zaangażowaniu miliardera w projekty eugeniki i seksualnej emancypacji. Samemu Kinseyowi przekazał on na przestrzeni lat aż 400 tysięcy dolarów. Nie szczędził również pieniędzy dla założycielki Planned Parenthood Margaret Sanger, propagującej aborcję i antykoncepcję. Fortuna JDR posłużyła też do rozpropagowania reformy prawnej w ramach projektu model penal code. Zakładał on m.in. wykreślenie z prawodawstwa ustaw strzegących małżeństwa i obyczajności. Z kasy Rockefellera finansowano również wystąpienia na katolickim Uniwersytecie Notre Dame pseudo-duszpasterzy, promujących liberalizację podejścia Kościoła katolickiego do ograniczania płodności.

Rockefeller nie tylko angażował swoje środki w przedsięwzięcie „seksualnej emancypacji”. Osobiście widział się z Pawłem VI na prywatnej audiencji, przekonując, by Ojciec Święty zaakceptował antykoncepcję. To samo przesłanie amerykański bogacz powtarzał w liście, jaki zaadresował do papieża. Namawiał tam, by zamiast potępiać używanie antykoncepcji, pozostawić tę sprawę indywidualnej ocenie wiernych. „Nie ma dziś większego problemu stojącego przed ludzkością” niż „zbyt duża” dzietność – alarmował John David Rockefeller III.  

Wzmianka o tym antynatalistycznym lobbingu znalazła się w encyklice Humanae Vitae. Już u samego początku dokumentu przeczytać możemy taką uwagę: „wielu ludzi wyraża obawę, ażeby ludność świata nie powiększała się szybciej, aniżeli pozwalają na to stojące do dyspozycji zasoby, i żeby z tego powodu nie zwiększyły się trudności wielu rodzin i narodów, będących na drodze rozwoju”. Mimo to ostatecznie do akceptacji sztucznej antykoncepcji Paweł VI nie dał się przekonać.

Libido Dominandi

To gorące zaangażowanie amerykańskiego miliardera w promocję antykoncepcji i seksualny liberalizm wyjaśnia, zdaniem katolickiego pisarza i wykładowcy Erica Michaela Jonesa, chęć zatrzymania przyrostu naturalnego w obawie przed utratą uprzywilejowanego położenia.

„John D. Rockefeller III poświęcił swoje życie sprawie eugenicznej kontroli populacji i administrował środkami rodziny oraz własnymi przez Population Council z dokładnością mikromenadżera przez 40 lat”, zaznaczył pisarz w obszernej książce „Libido Dominandi”.

Sednem tego przedsięwzięcia – jak widać skutecznie fundującego kryzys demograficzny – była w przekonaniu autora „etniczna wojna” z wrogami starej, protestanckiej z rodowodu a liberalnej pod względem poglądów, elity finansowej USA. W drugiej połowie XX wieku „plutokracja”, jak określał ją Jones, zdawała sobie sprawę, że stoi u progu zmian społecznych, które powiedzą jej dominacji: „sprawdzam”. „Rozumieli, że w demokracji władza polityczna to funkcja siły demograficznej – czystych liczb – a włączywszy się w antykoncepcyjny i eugeniczny ruch rozumieli, że byli po straconej stronie równania”, diagnozował Jones.

Zdaniem pisarza, to amerykańscy katolicy zagrażali pozycji właścicieli fortun. To właśnie ta, z reguły dystansowana w życiu politycznym grupa stała za urodzeniowym boomem w powojennych Stanach Zjednoczonych, a wskaźniki urodzeń już dekady wcześniej wychylały się na jej korzyść. W przeciwieństwie do ludności protestanckiej i liberalnej klasy wyższej – wierni Kościoła mieli wiele dzieci, omijając niemoralne sposoby „kontroli urodzeń”. Pewna dominacja demograficzna katolików w kolejnych dekadach musiała oznaczać awans społeczny rodzin nie powiązanych ze starą elitą – konkurencję dla utwierdzonych już fortun.

Wyzwolenie „od pasa w dół”  

W opinii Jonesa, światło na cele sponsorów eugeniki i seksualnego wyzwolenia rzuca charakter „filantropii”, jaką amerykańskie fundacje i instytucje prowadzą w biednych krajach Afryki. Na liście zjawisk, które zwalczać ma zachodni pieniądz, nieodmiennie figuruje „przeludnienie” i zbyt duża liczba dzieci. Projekty „humanitarne” poszerzają więc dostęp do „praw reprodukcyjnych”, antykoncepcji… Tymczasem według autora „Libido Dominandi”, dokumenty amerykańskiego wojska potwierdzają, że inicjatorzy tej polityki wiedzą doskonale: to w ich interesie, a nie państw Czarnego Lądu, jest ograniczanie populacji.

„Populacja jest ekonomicznym predyktorem bogactwa i militarnym predyktorem siły. Nawet rozwinięte technologicznie armie potrzebują populacji dużych rozmiarów. Ekspansja zachodu, która rozpoczęła się wraz z odkryciem Nowego Świata przez Kolumba, była poprzedzona przez wzrost demograficzny bez precedensu, bez którego ekspansja kolonialna nie byłaby możliwa”, podkreślał E. Michael Jones.

Lekcja płynąca z tego porównania jest jasna. Ludne i rozwijające się kraje zdolne są do zanegowania panującego politycznego i finansowego status quo. Czy w obliczu wzrastającej potęgi najludniejszych na świecie Chin i Indii i prób odwrócenia skutków antyrodzinnej polityki przez te kraje można jeszcze powątpiewać o słuszności tej zasady? 

„Ideologia kontroli populacji jest zwyczajnie połączniem faktu, że: ludzie wytwarzają bogactwo i siłę militarną z faktem, że zamożni mają mniejsze rodziny. Klasy wyższe przeszły na darwinizm i jednocześnie przestały mieć duże rodziny. W związku z tym zaczęły obawiać się czegoś, co nazywano zróżnicowaną płodnością. Oznaczało to, że najlepsi ludzie (tzn. z ich klasy społecznej) ograniczali rozmiary swoich rodzin, reszta świata, szczególnie rasy południowe, nie. Jako dobrzy darwiniści rozumieli, że populacje z większym wskaźnikiem dzietności zajmą miejsce populacji z niższym wskaźnikiem dzietności. Z tej niepokojącej konkluzji narodziła się kontrola populacji”, tłumaczył Jones.

Liberalizm seksualny, oparty na pseudo-naukowych „zdobyczach” Kinseya, to klucz do sukcesu tego programu. Żaden inny program nie miał bowiem takiej anty-demograficznej skuteczności. W rzeczywistości, jak konkludował Jones, choć obyczajowa emancypacja na transparentach postępowców przybiera postać wyzwolenia – to w gruncie rzeczy jest ona narzędziem kontroli. Pozwala powstrzymać wzrost aspiracji finansowych, potencjału ekonomicznego i politycznego – jakie pną się do góry wraz z demograficznym wzrostem. Boleśnie niska liczba urodzeń, coraz bardziej przelotny charakter relacji rodzinnych, wreszcie powszechna pogoń za związkami „bez zobowiązań” gwarantują elitom utrzymanie się „w siodle”. „Wolność” erotyczna i rozgrzanie dyskusji publicznej zagadnieniami emancypacji dewiantów oznaczają dla wielkich portfeli brak konkurencji. 

Seksualne pragnienia szczególnie nadają się do wykorzystania w tym charakterze. Powodem jest ich przemożna siła. Są one w stanie skutecznie odwrócić wzrok od skupienia na dążeniu do wzbogacenia się i poprawie pozycji społecznej. To właśnie sedno „Libido dominandi” – politycznego panowania przez wykorzystanie namiętności. Te z łatwością są w stanie uśpić rozsądne i niepożądane przez elitę aspiracje społeczeństwa… Jednocześnie przekonanego, że zmierza ku wyzwoleniu i powiększaniu własnego samostanowienia.

Napięcie pomiędzy politycznymi i finansowymi aspiracjami, a programem seksualnej emancypacji ukazuje spór o ocenę rewolucji obyczajowej na lewicy. W polskiej publicystyce najwydatniej zwraca na niego uwagę dwóch bardzo rozpoznawalnych autorów. Rafał Woś i Marcin Giełzak zdecydowanie utożsamiają się z lewicą, ale wobec rewolucji obyczajowej zachowują dystans. Ich zdaniem, hasła tolerancji i emancypacji LGBT wyparły całkowicie myślenie kategoriami interesu „warstw niższych”. Państwo wyzwalające seksualnie zastąpiło więc lewicowy program władzy opiekuńczej, a agenda erotycznej tolerancji wyparła przejęcie interesem biedniejszych warstw społecznych. To zaledwie jeden z dowodów skuteczności „inwestycji Rockefellera”.

Dzięki niej elity finansowe nie muszą niepokoić się wzrostem populacji i dążącą „do swego” konkurencją. Program wolności „od pasa w dół”, który zdominował na dobre debatę publiczną, zastąpił zabiegi o realne doczesne dobra, stabilność finansową i polityczne wpływy. Taką wolność „władcy świata” i „filantropi” mogą z łatwością wodzić nas za nos. Wsparcie „pieniądza” dla tej agendy jest powszechne… i zgoła nie zaskakujące. Amazon oraz inne wielkie przedsiębiorstwa z pasją oddadzą się zabiegom o sprawiedliwe traktowanie pracowników, jeśli przejawia się ono tęczowymi symbolami i szkoleniami z inkluzywności – zmniejszając przy tym ilość wniosków o podwyżkę zapracowanych ojców dużych rodzin.

Filip Adamus