Cenzura wolnych myśli

Cenzura wolnych myśli

21. października 2026 Marek Wojcik

George Orwell opisał w swojej książce tylko jedno Ministerstwo Prawdy – Wielka Brytania ma ich znacznie więcej.

Najnowszy raport Big Brother Watch, „Brytyjski problem wolności słowa”, określa skalę tego ataku. Zauważa, że ​​brytyjska policja aresztowała w ciągu ostatnich pięciu lat aż 62 199 osób za „przestępstwa komunikacyjne”. Dla porządku dodam, że to więcej aresztowań związanych z wolnością słowa niż w Chinach, Rosji czy jakimkolwiek innym kraju, o którym ciągle słyszymy, że jest „wrogiem praw człowieka i zachodnich wartości demokratycznych”.

Jednak czego być może nie wiecie o tym opłakanym stanie rzeczy, to fakt, że brytyjskie państwo policyjne nie powstało z dnia na dzień i nie jest wynikiem kaprysów tego czy innego policjanta. W rzeczywistości jest ono częścią rozległej infrastruktury biurokratycznej służącej do kontroli mowy, starannie budowanej przez ostatnie dwie dekady. Infrastruktura ta obejmuje celowo dezorientujący wachlarz jednostek śledczych, zespołów zadaniowych, dyrekcji i ministerstw, których istnienie jest w dużej mierze ukrywane przed opinią publiczną, a ich działalność owiana jest tajemnicą. Źródło.

Aresztowania podczas demonstracji popierającej Palestyńczyków w Londynie.

Na hrnews1.substack.com opublikowano 30 marca 2026 r. takie porównanie: Wielka Brytania, Chiny i Rosja:

To nie George Orwell – brytyjski pisarz i publicysta jest przyczyną wprowadzania totalitarnej cenzury na terenie Wielkiej Brytanii. Za tym stoją światowe globalistyczne siły – proszę, nie nazywajmy ich elitami.

Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) nie posiada na własność żadnych nieruchomości w Davos. Doroczne spotkania w Davos (w tym w Kongresie – Congress Centre) odbywają się w obiektach należących do miasta Davos oraz lokalnych hoteli i partnerów, które WEF wynajmuje lub przejmuje na czas trwania corocznego szczytu.

Kompleks budynków bankowych na terenie City of London.

City of London Corporation znajduje się na terenie obszaru zwanego City of London w stolicy Wielkiej Brytanii i promuje programy pod hasłem „The Global City”. Jej głównym celem, jak podaje oficjalna definicja, jest lobbing na rzecz utrzymania pozycji Londynu jako głównego, światowego centrum finansowego. City of London (nazywane potocznie The City lub The Square Mile) to historyczne i finansowe centrum Londynu, posiadające unikalny status prawny i autonomię.

  • Obszar: Zajmuje powierzchnię około 2,9 km² (ściśle odpowiadającą rzymskiemu Londinium), przez co nazywa się je często „milą kwadratową”;
  • Spis ludności (2021): 8 583 mieszkańców;
  • Szacunki (2024–2025): ok. 15 111 mieszkańców (widoczny silny wzrost w ostatnich latach);
  • Codzienny napływ: Mimo niewielkiej liczby stałych mieszkańców, każdego dnia do pracy i w celach turystycznych przybywają tu setki tysięcy osób;
  • Relacja z Londynem: Nie jest to zwykła dzielnica. Wraz z 32 gminami (London boroughs) tworzy Wielki Londyn (Greater London), ale w świetle prawa funkcjonuje jako odrębny, samorządny organizm i ceremonialne hrabstwo;
  • Władze i autonomia: Posiada własny rząd (City of London Corporation), własne tradycje oraz własną policję (City of London Police) – jako jedyny taki obszar w Wielkiej Brytanii.

Jeśli interesuje was, czym jest City of London Corporation, to odpowiedź jest prosta: jest to najstarszy gang kryminalny na świecie. Przetłumaczyłem dla was publikację z 19 maja 2026 r. na heartlandstribune.com, gdzie można przeczytać, dlaczego tak uważam. Tytuł: City of London Corporation: Najstarszy gang na świecie. Źródło.

Naturalnie, że brytyjskie państwo policyjne kierowane jest przez struktury rządowe. Rząd z kolei kierowany jest przez struktury globalistyczne, także te z City of London. Jak na dyktaturę przystało, globaliści stworzyli klasyczną piramidalną strukturę zarządzania. Na samym szczycie stoją … No właśnie, kto jest tym niedoszłym władcą świata? Może Larry Fink? Nie sądzę. Ci z samej góry skutecznie ukrywają swój wizerunek, żeby w razie potrzeby wskazać na Sorosa, Gatesa, Zuckerbergera i podobnych kreatur co prawda zasługujących na karę, ale mimo wszystko z powodu własnej głupoty najlepszych kozłów ofiarnych dla złaknionego zemsty tłumu. Ci najgorsi stoją w ukryciu i zachowują sobie możliwość wycofania się, kiedy wreszcie padnie projekt władzy nad całym światem.

Efekty działania tego syndykatu odczuwalne są na całym świecie. Nawet mała Austria gra pod dyktando globalistycznej hierarchii narzuconej rządom zaprzedanym temu wrzodowi na coraz bardziej chorej tkance organizmu światowego.

I believe I can fly! – Wierzę, że potrafię latać!
Byłem świadkiem tej sceny, kiedy austriacka policja nauczyła latać organizatora antykowidowych demonstracji Martina Ruttera.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Zobaczyć Paryż i umrzeć

Zobaczyć Paryż i umrzeć

20. października 2026 Marek Wojcik world-scam/zobaczyc-paryz-i-umrzec

„Zobaczyć Paryż i umrzeć” to popularny rosyjski i międzynarodowy idiom wyrażający podziw dla piękna stolicy Francji, sugerujący, że miasto jest tak niezwykłe, iż po jego obejrzeniu można już odejść z pełnią życiowego spełnienia. I rzeczywiście, Paryż centrum europejskiej kultury. Miasto zakochanych, romantycznych spacerów nad Sekwaną, oraz przytulnych kafejek, gdzie można poczuć czar aromatu i smaku kawy. Kto planuje doświadczyć tego wrażenia, powinien się jednak liczyć z dodatkowymi efektami.

Zobaczyć Paryż i umrzeć — wersja współczesna.
Źródło: Telegram 19.10.2026 r. 12:41.

Francja znajduje się w centrum uwagi obserwatorów politycznych z lewicy i prawicy na całym świecie. Analizy rzadko jednak wykraczają poza tanią i uproszczoną propagandę. Lewicowi populiści dostrzegają w tym powstanie ludowe, twierdzą, że wyższe podatki dla bogatych rozwiązałyby wszystkie problemy, chwalą pokojowe tłumy i potępiają stosującą przemoc policję. Prawicowi populiści dostrzegają w tym wojnę kulturową i bunt imigrantów, który zastępuje „starą Francję” jedności narodowej „nową Francją” – islamską i wielokulturową. Źródło.

Co takiego zobaczyłam na porannym spacerze ulicami Paryża 18 października?
Źródło: Telegram 19.10.2026 r. 12:42.

Sprzedawca mówi do francuskiej dziennikarki: „To, co widzieliśmy, to bardzo dobrze zorganizowani ludzie, którzy przychodzą, by rozbić witryny sklepowe. A za nimi, nieco później, pojawiają się młodzi ludzie, którzy przychodzą, by plądrować. Proszę uważać, madame: to nie są ci sami ludzie. To nie są ci sami ludzie”. Źródło.

Te „oddolne” protesty zostały odgórnie przygotowane. Pozbycie się zużytego jak stara ścierka prezydenta Francji nie jest tutaj wcale powodem. Dni Macrona są i tak policzone. Nigdy nic nie znaczył i o niczym nie decydował. Wykonywał jedynie służalczo polecenia globalistów jak większość europejskich polityków. Spójrzcie na swoich panów i władców, których sami sobie wybraliście. Z wyjątkiem Słowacji, reszta krajów tak kiedyś dumnego kontynentu, ma kukiełki zamiast polityków. Mężowie stanu wojennego i samo destrukcji. To jest najbardziej trafne określenie dla tych zarówno moralnych, jak i intelektualnych miernot.

Takie protesty jak we Francji odbywają się w wielu innych krajach świata i wszystkie czasowo zsynchronizowane, mają podobny przebieg.

Gwałtowne protesty i zamieszki w wielu krajach.
Źródło: Telegram 18.10.2026 r. 15:10.

Sześć lat temu zorganizowano już protesty Black Lives Matter (z ang. „Czarne życie ma znaczenie”) w Minneapolis po zabójstwie przez policję czarnoskórego narkomana. Proszę mnie źle nie zrozumieć: czarnoskóry narkoman nie zasługuje na zabicie go przez policjanta.

Dlaczego właśnie on musiał umrzeć? Ponieważ odpowiada stereotypowi „bezwartościowego zjadacza chleba”, a w tym przypadku konsumenta środków odurzających, widzianego oczami globalisty.

Tak jak spontaniczne były te francuskie protesty, tak spontanicznie pojawiły się na paryskich ulicach palety z butelkami. To jest zapewne współczesna odmiana dawnych barykad z kubłów na śmieci. Tyle że wtedy nikt tych kubłów nie dowoził ciężarówką.

Zamaskowani młodzi ludzie przepychają przez ulicę paletę ułożoną ze stosu butelek podczas zamieszek we Francji… Źródło.

Wali się plan globalistów dotyczący panowania nad światem – w ten sposób desperacko próbują oni odzyskać utraconą kontrolę. Kto im śmiał tę kontrolę ukraść? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie. Ja zadam inne: Dlaczego UE nie weźmie udziału w spotkaniu 18 listopada trzech mocarstw światowych? Ponieważ globaliści działają na rzecz przedłużenia za wszelką cenę wojny na Ukrainie. Po tym ich rozpoznacie.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

W Stanach – pod dywanem. Odkurzony DOGE.

Odkurzony DOGE

19. października 2026 Marek Wojcik world-scam/odkurzony-doge

Za dwa tygodnie w USA odbędą się wybory do obu izb amerykańskiego parlamentu, które zadecyduję o tym, czy Donald Trump zachowa swoją władzę, lub czy uwikła się w przepychanki z Kongresem i Senatem. Może też dojść do procesu odwołania go ze stanowiska prezydenta. Patrząc na wyniki sondaży, przeciwnicy Trumpa nie powstrzymują swojej radości. Zapewne cieszy ich powrót do starych i wypróbowanych praktyk takich jak: otwarcie granic Stanów Zjednoczonych, powrót na łono WHO, wspieranie szaleństwa klimatycznego oraz 1001 płci – bo zapewne od tego czasu wzrosła już ich liczba do wyboru dla dewiantów. Na to będą musieli, tak czy siak, poczekać dwa lata, ponieważ J.D. Vance, który objąłby po sukcesie impeachmentu Trumpa prezydenturę USA, jest bardziej radykalny niż sam Trump.

Na krótko przed listopadowymi wyborami Trump przypomniał sobie o własnych sukcesach z pierwszych miesięcy ubiegłego roku, kiedy wspólnie z Elonem Muskiem wypowiedzieli wojnę głębokiemu państwu. Wojna trwała 4 miesiące. W efekcie jej Elon Musk wyleciał z hukiem z Białego Domu i Trump przyczaił się, zawieszając swoją otwartą wojnę z globalistami.

Co prawda Jeffrey Epstein popełnił „samobójstwo” 10 sierpnia 2019 roku, czyli przed kampanią oszukanych na wielką skalę wyborów prezydenckich (Biden kontra Trump), ale kompromitujące materiały pozostały nie tylko w Tel Awiwie. Tak tłumaczę wycofanie się Trumpa z drogi otwartej wojny przeciwko globalistom.

DOGE był symbolem walki z korupcją i sprzeniewierzaniem olbrzymich pieniędzy pochodzących z podatków. Była to ostatnia i jak widać nieudana próba doprowadzenia do ładu upadającej gospodarki i dolara USA. Kryzysu, o którym ciągle piszę na tym blogu i który nadal jest jakimś cudem powstrzymywany, musi prędzej czy później nastąpić. Tego procesu nie powstrzyma żaden DOGE. Najważniejsze jest to, kto będzie ten kryzys opanowywał i przywracał nowy, przyszły system finansowy na świecie.

Zaboli to wszystkich, także globalistów, którzy od dawna już snują plany przejęcia władzy nad światem z wykorzystaniem zapaści dotychczasowego świata finansów. Bogaci co prawda potrafią zabezpieczyć swoje majątki – biedni nie muszą zabezpieczać swojego niedostatku, ten z pewnością się znacznie pogłębi.

Trochę za wcześnie na noworoczne życzenia, ale…

Amerykańscy podatnicy finansowali projekty infrastrukturalne, działania na rzecz zapobiegania konfliktom oraz programy zdrowotne. Poszczególni wykonawcy i przedstawiciele organizacji pozarządowych przekształcali te środki w prywatne źródła dochodów. W przypadku projektu dotyczącego pakistańskiej sieci energetycznej nawet wewnętrzne sygnały ostrzegawcze nie zdołały powstrzymać sfałszowanych płatności. W Mali pracownicy skarżyli się na brak wypłat wynagrodzeń. W innej organizacji oszuści pobierali środki publiczne za usługi, których nikt nie wykonał.

Nie tylko „żyjący” ponad 200 lat oszuści pobierający emeryturę robili przekręty. To się działo na całym świecie. Administracja Trumpa właśnie ogłosiła, że nadal walczy z korupcją USAID. Można o tym przeczytać w zacytowanym powyżej wczorajszym artykule na Report24: Bagno USAID – „agencja pomocy rozwojowej”: rząd Trumpa nadal ściga oszustów podatkowych! Źródło.

O sile zamiłowania Trumpa do praworządności, świadczy intensywne śledztwo oraz liczba zatrzymanych oskarżonych o przestępstwa udokumentowane w aktach Epsteina. Gdybym był wyborcą w USA, to oddałbym głos na republikańskiego kandydata, przy czym sprawdziłbym wcześniej jego powiązania z AIPAC – izraelskim lobby. Dlaczego? Ponieważ Trump ze wszystkimi wadami i także zbrodniami (morderstwa rybaków) stał się przysłowiowym piaskiem w trybach Deep State. Nieważne, czy jego motywy są natury materialnej. W to akurat wątpię – dorabia się jak każdy prezydent tak przy okazji.

Rozbrajająco szczera odpowiedź Żeleńskiego na pytanie: jak wyobraża sobie swoją przyszłość?

Do wojny w Iranie doszłoby niezależnie od tego, kto jest prezydentem USA. Ta decyzja zapadła w stolicy okupanta Palestyny. W żadnym wypadku nie usprawiedliwiam Donalda Trumpa za niewątpliwe przestępstwa. Jednak wygrana demokratów wcale by tych zbrodni nie zmniejszyła, a nasi najwięksi wrogowie – globaliści – pozbyliby się najgroźniejszej dla nich przeszkody w uszczęśliwianiu naszego świata ich technokratyczną wizją przyszłości.

Trump jest jak na razie jedyną przeszkodą dla globalistów. Nawet jeśli nie walczy z nimi całą mocą i na przykład pozwala na aplikowanie pseudo-szczepionek mRNA lub jest zainteresowany użyciem technologii firmy Palantir.

Pewnie wolelibyście poczekać na przybycie Donalda Wielkiego (aluzja do historycznej postaci Aleksandra III Macedońskiego), który mieczem rozwiąże węzeł gordyjski zawiązany przez bagniste struktury ciemnej strony naszego świata? Właśnie go macie i nie podobają się wam niekonwencjonalne metody nowego władcy. Macie rację – mnie też się one nie podobają. Tylko jak można konwencjonalnymi metodami pozbyć się niemożliwą do rozwiązania tradycyjnym sposobem, gmatwaninę korupcji, oszustw i zbrodni – czyli Deep State?

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Pranie mózgu za friko

Pranie mózgu za friko

Pranie mózgu za friko

18. października 2026 Marek Wojcik world-scam/pranie-mozgu-za-friko

Podczas gdy w wielu krajach ludzie kupują w abonamencie telewizyjną propagandę, w ostatnich dziesięcioleciach powstała także moda na darmowe usługi takie jak media społecznościowe lub Wikipedia, które są oferowane z reguły bezpłatnie. Za takimi działaniami dla ogólnego „dobra” stoi ciche zbieranie bezcennych danych o użytkownikach oraz możliwość kierunkowania sposobu myślenia odbiorców na „właściwe” tory.

Wikipedia uchodzi za największy zbiór wiedzy na świecie, ale kto tak naprawdę decyduje o tym, jakie informacje się tam pojawiają, i jakie interesy stoją za jej darczyńcami? Ten program zagląda za kulisy Fundacji Wikimedia i przybliża powiązania z wpływowymi fundacjami, służbami wywiadowczymi, dużymi darczyńcami, przedsiębiorstwami oraz międzynarodowymi sieciami. Fascynujące śledztwo dotyczące pieniędzy, wpływów oraz pytania, jak dalece encyklopedia może być naprawdę wolna. Źródło.

Źródło.

Interesujący, jakkolwiek moim zdaniem niekoniecznie zawsze działający sposób orientacji na kierunki manipulacji na Wikipedii podał MARKmobil na platformie Telegram 07.10.2026 r.

Mianowicie, żeby sprawdzić, czy artykuł o kimś jest napisany pozytywnie, czy negatywnie – w obu przypadkach nieobiektywnie – wystarczy sprawdzić zdjęcie portretowe opisywanej postaci. Jeśli skierowane jest na lewo, to artykuł będzie w ciepłych słowach opisywał sylwetkę omawianego człowieka.

Kiedy postać zwraca się w prawą stronę, to biada mu!

Potraktowałbym to z przymrużeniem oka jak ten sztuczny podział na lewicę i prawicę. Lewactwo, które prawica słusznie krytykuje za genderyzm, wielopłciowość, histerię klimatyczną, migrację i podobne brednie, ma z autentyczną lewicą tyle do czynienia, co feministki z walką o prawa kobiet – czyli nic.

Nie jestem fanem prawicy ani lewicy. Uważam, że oba, przynajmniej podstawowe kierunki mają rację bytu w świecie polityki, skoro przetrwały dwieście lat i ta nikomu niepotrzebna wojna nigdy nie zostanie rozstrzygnięta. Daje nam zajęcie po to, byśmy zajmowali się nieistotnymi sprzeczkami, a ważne sprawy zostawili tym, którzy manipulują tak skutecznie obiema grupami.

Naturalnie, że większość wpisów na Wikipedii odpowiada prawdzie. Dobra manipulacja, nie kłamie wprost – stara się ukryć niepasujące fakty i uwypuklić, często wyolbrzymić te nieistotne, które wspomagają programowanie zaplanowanych poglądów. Dobrym przykładem jest wpis na Wikipedii Disease mongering po polsku: sztuczne wyolbrzymianie chorób.

„Wykorzystywanie chorób” to pejoratywne określenie praktyki polegającej na rozszerzaniu granic diagnostycznych chorób i agresywnym promowaniu ich w świadomości społecznej w celu poszerzenia rynków zbytu dla metod leczenia.

Wśród podmiotów czerpiących korzyści ze sprzedaży i dostarczania metod leczenia znajdują się firmy farmaceutyczne, lekarze, specjaliści medycyny alternatywnej oraz inne organizacje zawodowe lub konsumenckie. Praktyka ta różni się od ogłaszania fałszywych lub nieuznanych diagnoz.

„Podsycanie strachu przed chorobami” jako zbiór praktyk, które obejmują:

  • Twierdzenie, że normalne ludzkie doświadczenia są nienormalne i wymagają leczenia;
  • Twierdzenie, że dostrzega się cierpienie, które w rzeczywistości nie istnieje;
  • Definiowanie choroby w taki sposób, że cierpi na nią ogromna liczba osób;
  • Definiowanie przyczyny choroby jako jakiegoś niejasnego niedoboru lub zaburzenia równowagi hormonalnej;
  • Łączenie choroby z kampanią wizerunkową;
  • Kierowanie sposobem przedstawiania publicznej dyskusji na temat choroby;
  • Celowe nadużywanie statystyk w celu wyolbrzymiania korzyści płynących z leczenia;
  • Ustalanie wątpliwego punktu końcowego w badaniach klinicznych;
  • Reklamowanie terapii jako pozbawionej skutków ubocznych;
  • Reklamowanie powszechnego objawu jako poważnej choroby.

Artykuł Wikipedii w 99% dobrze opisuje problem. Te 10 punktów można wprowadzać w życie jedynie dzięki mediom opanowanym przez mafię farmaceutyczną. 1%, to wzmianka o specjalistach medycyny alternatywnej wrzuconych w jednym zdaniu do listy sprawców. Naturalnie, że także wśród zwolenników medycyny odbiegającej od zasad rockefehlerowsich, gdzie podstawą leczenia jest patent na związek chemiczny zwany lekarstwem, znajdą się również hochsztaplerzy. Tego nie da się uniknąć. Jednak ten wpis dyskredytuje całą branżę medycyny alternatywnej.

To są właśnie nowoczesne metody manipulacji. Nie samo twierdzenie, że Putin jest zły, ale rzucone od niechcenia fałszywe informacje o zbiorowych gwałtach popełnionych przez Rosjan, produkcja wydarzeń z „rosyjskimi” dronami w krajach NATO, albo operacja fałszywej flagi w Buczy, jest przekazem wspomagającym twierdzenie o czarnej postaci prezydenta Rosji.

Nieraz korzystałem w tym blogu z cytatów z Wikipedii. Czytanie między linijkami i rozpoznawanie manipulacji to podstawowe umiejętności, które zawdzięczam życie w totalitarnie rządzonej Polsce czasów miłości do wielkiego Brata i nierozwiązalnego sojuszu ze Związkiem Radzieckim, Sojusz rozwiązał się sam. Z „niewielką pomocą moich przyjaciół”, jak śpiewa w piosence o miłości Joe Cocker. Trudno było w tamtych czasach przewidzieć, że wpadniemy z deszczu pod rynnę.

Mamy przecież pełne półki sklepowe, o czym marzyliśmy podczas czasu wspólnej biedy narzuconej nam przez nienaturalną dla nas ideologię. Stopniowo znikają produkty z tych półek. Jeszcze markety oferują nadmiar towarów, ale zauważyliście, jak niektóre z produktów stopniowo znikają z półek? Ten proces radykalnie przyspiesza, gdy dotrze do wszystkich, że znajdujemy się w największym kryzysie gospodarczo-finansowym w historii ludzkości.

Nie zamierzam nikogo straszyć, wystarczy, że odpowiecie sobie na podstawowe pytanie: Co się stanie, kiedy zadłużony po uszy kraj, zamiast spłacać zaciągnięte kredyty, drukuje pieniądze na pokrycie olbrzymich odsetek z tego długu? Ogłoszona kilka dni temu wrześniowa inflacja (PPI) w USA wyniosła ponad 15% w skali rocznej, a jest obliczana wyjątkowo korzystnie dla rządzących tym skazanym na bankructwo imperium.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Zabawa w śmierć

Zabawa w śmierć

17. października 2026 Marek Wojcik world-scam/zabawa-w-smierc

7 maja 1999 roku o godzinie 23:46 czasu lokalnego, amerykański bombowiec strategiczny B-2 Spirit zrzucił pięć kierowanych bomb na budynek chińskiej ambasady w Belgradzie. Stany Zjednoczone (CIA) przyznały, że był to błąd spowodowany użyciem nieaktualnych map i złych współrzędnych – celem miała być oddalona o kilkaset metrów jugosłowiańska dyrekcja ds. zaopatrzenia. Wydarzenie wywołało ogromny kryzys dyplomatyczny; Stany Zjednoczone wypłaciły później Chinom odszkodowanie.

Bombardowanie chińskiej ambasady przez Stany Zjednoczone.

28 lutego 2026 roku o godzinie 10:45 czasu lokalnego, amerykański pocisk rakietowy Tomahawk trafił w szkołę w Minab. Zginęło ponad 175 osób, w większości dzieci w wieku 7–12 lat. Armia USA użyła nieaktualnych danych wywiadowczych (DIA). Budynek szkolny w przeszłości stanowił część bazy wojskowej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i w systemach celowniczych figurował jako obiekt militarny, mimo że przed 2016 rokiem został całkowicie oddzielony murami i przekształcony w placówkę cywilną.

Szkoła w Minab po ataku rakietowym.

Wojna w Iraku i Syrii. Opublikowane przez The New York Times poufne dokumenty (tzw. Civilian Casualty Files) wykazały, że tysiące cywilów zginęło w amerykańskich nalotach z powodu „efektu potwierdzenia” (confirmation bias) i bazowania na starych raportach terenowych.

Wojsko brało uciekających cywilów za bojowników, nie wiedząc, że układ sił w danym kwartale ulicy zmienił się kilka godzin wcześniej.

Szkody kolateralne.

Przedstawione powyżej autentyczne wydarzenia, oprócz ludzkiej tragedii, mają wspólny proces podejmowania decyzji o zabójstwie. Opierał się na fałszywych danych pochodzących od wywiadu służb specjalnych. Decydujący o tych atakach opierali się na nieuzasadnionej wierze w nieomylność informacji wywiadowczych. Technokracja postanowiła posunąć się jeszcze dalej – buduje się armie robotów killerów działających na algorytmach i danych pochodzących z takich właśnie źródeł. Chcą zastąpić omylnych ludzi, omylnymi programami, zwanymi potocznie sztuczną inteligencją.

Przecież sztuczna inteligencja jest dużo bardziej efektywna od inteligencji ludzkiej! Tak twierdzą technokraci. Sztuczna inteligencja, pomimo wielkiego rozgłosu po prostu nie istnieje. Mamy do czynienia jedynie ze sztucznym oprogramowaniem karmionym przez skrupulatnie dobrane zbiory danych.

Wystarczy jej zapytać: kto stoi za wymyśloną pandemią kowida? Otrzymacie taką lub podobną odpowiedź:

Pandemia COVID-19 nie została wymyślona – została wywołana przez realnie istniejącego wirusa SARS-CoV-2, a jej wybuch oraz przebieg są udokumentowane przez globalne instytucje naukowe i medyczne, takie jak Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Odpowiedź wcale mnie nie dziwi, ponieważ SI nie ma dostępu do setek badań naukowych dowodzących spiskowe (w praktyce, nie w teorii) pochodzenie pandemii.

Co stanie się z ludzkością, gdy technologia będzie w stanie rozpoznawać, klasyfikować, śledzić, a w końcu zabijać ludzi, a ci, którzy przeprowadzają ataki, nigdy ich nie widzieli? Mój przyjaciel Mohammad Reza Dehshiri zadał właśnie to pytanie, a jego odpowiedź jest bardzo przekonująca. Niebezpieczeństwo, jak pisze, nie leży w sztucznej inteligencji, lecz w sztucznym braku człowieczeństwa – czyli w możliwości, że maszyny staną się coraz bardziej precyzyjne właśnie wtedy, gdy ludzie przestaną czuć się odpowiedzialni za to, co te maszyny robią w ich imieniu.

Tak rozpoczyna swój sobotni artykuł na strategic-culture.su Lorenzo Maria Pacini: Inteligencja ludzka, sztuczna inteligencja i przyszłość wojny algorytmicznej. Źródło. Źródło w języku angielskim jest dostępne przy użyciu bezpłatnej przeglądarki TOR.

Nie sądzę, żeby rząd Stanów Zjednoczonych celowo bombardował chińską ambasadę, lub szkołę w Iranie. To nie poprawia i tak już mocno podupadłej reputacji tego upadającego imperium. Możliwe, że ktoś ze służb specjalnych celowo karmi bazę danych fałszywymi informacjami, by zaszkodzić obecnej ekipie rządzącej. Jednak najbardziej prawdopodobna jest zwykła ludzka pomyłka i nierzetelność podczas wykonywania pracy wywiadowczej.

Odpowiedzialność za zbrodnię spada jednak zawsze na osobę, która opierając się na tych przekręconych danych, podejmuje decyzję o ataku. To właśnie ci ludzie mają obowiązek weryfikacji otrzymanych danych. Przyznaję – nie zawsze jest to łatwe. Jeśli jednak od tego zależy życie wielu niewinnych ludzi, to cena za błąd jest zbyt duża. Dlatego właśnie są tendencje w kierunku autonomicznych decyzji maszyn zabójców, by w przyszłości ominąć takie kłopoty i zwalić winę na samo-decydującą technologię.

Politycy są jedynie bezwolnym narzędziem w rękach szarych eminencji. Im głupszy, tym łatwiej można nim sterować.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Uwaga – rosyjskie boty!

Uwaga – rosyjskie boty!

15. października 2026 Marek Wojcik world-scam/uwaga-rosyjskie-boty

Co to takiego te straszne boty? Do tego jeszcze rosyjskie? Zaznajomieni w tym wątku mogą spokojnie pominąć czytanie następnego akapitu. Jest on przeznaczony dla tych osób, dla których słowo „boty” kojarzy się z obuwiem, a dokładniej z butami.

Są to po prostu komputery umieszczone z reguły w budynku zwanym potocznie centrum danych. Jeśli szukałeś kiedyś przy pomocy wyszukiwarki internetowej np. Google, to korzystałeś nieświadomie z efektów pracy tych botów. Dokładniej – przeszukują one wszystkie ponad miliard stron internetowych i analizują głównie tekst oraz wpisują do banku danych słowa kluczowe. Jest to niezbędne, żeby szukając na przykład „imperium barbarzyństwa” (z użyciem cudzysłowie), wyszukiwarka znalazła artykuł opublikowany kilka dni temu na tym blogu. Jest jeszcze drugie znaczenie bota: fikcyjne konto na platformie społecznościowej założone przez pozorowaną inteligencję – w skrócie SI. To drugie znaczenie jest tematem tego artykułu.

———————————————————————–

Alternatywna strona internetowa z mediami ma mnóstwo odsłon? O nie, serwer, na którym jest przechowywana, został zainfekowany przez sztuczną inteligencję i musi zostać tymczasowo odizolowany! „Rosyjskie boty” idealnie się do tego nadają, łącząc „sztuczna inteligencja jest zła”, „Rosja jest zła” i „dezinformacja jest zła” w zgrabnym koktajlu. Jak w przypadku lekarstwa Mary Poppins, każdy dostaje smak, jaki chce.
To jest dokładnie ten rodzaj absurdalnej historii, która może posłużyć do usprawiedliwienia tego procesu w przyszłości.

Fragment z wtorkowego artykułu na off-guardian.org: „Rosyjskie boty”, podpalające centra danych i dzielące internet. Źródło.

Boty zniszczone – koniec z rosyjską propagandą!
Kolejna dezinformacja jedynie słusznej zachodniej prawdy.

Także Polsatnews.pl napisał na ten temat. Schemat działania jest zawsze ten sam. Nieważne, czy pisze się o „ratujących życie szczepionkach”, globalnym ociepleniu, misji Apollo, zabójstwie Kennedy’ego, niedobrym Putinie, czy ataku Al-Kaidy na WTC – zawsze rzuca się gołosłowne twierdzenia oparte na medialnych kłamstwach powtarzanych do znudzenia.

Argumenty w dyskusji? To jest archaizm! Dzisiaj podaje się najważniejszy argument: tak jest, bo ja tak twierdzę! Uważasz inaczej – to jesteś głupi.

Wizja Orwella to jedynie przedsionek do świata planowanej totalitarnej technokratycznej kontroli.

Technokracja to przekonanie, że społeczeństwem powinni zarządzać eksperci techniczni, tacy jak inżynierowie, naukowcy i ekonomiści, a nie wybierani urzędnicy. Termin ten został ukuty w 1919 roku przez inżyniera Williama Henry’ego Smytha. Został on następnie spopularyzowany w latach 30. XX wieku przez ruch Technocracy Inc., który proponował zastąpienie polityków inżynierami i pieniędzy kredytami energetycznymi. Źródło.

Wszelka władza w ręce inżynierów! Tak powinienem zakrzyknąć na wzór bolszewików, skoro jestem inżynierem. Owszem, jestem. Jednak brzydzę się totalitaryzmem i walczę z nim już od ponad 40 lat. Dlatego nie popieram technokracji. Niektórzy pewnie w ten sposób wytłumaczą sobie moje motywy pisania tego blogu. Zawiść, że moi koledzy będą rządzić światem, a nie ja. Nic bardziej mylnego – nie mam ambicji zostania kolejną marionetką szarych eminencji, czyli politykiem.

Technokraci małpują jedynie naturę.

A rosyjskie boty? To jedynie słowa mające wywoływać strach: rosyjskie, bo tak nas się programuje, byśmy bali się wszystkiego, co z Rosji pochodzi zaś boty, to metafizyka językowa – fachowe określenie celowo wprowadzane, by utrudnić zrozumienie sensu przekazu. Podobnym celom służą „rosyjskie drony”. Strach. Mamy bać się pustych słów wykreowanych przez wielbicieli wojny z Rosją.

Rosyjscy trolle i boty zostały ponownie uruchomione „niczym komórki uśpione”, by atakować Demokratów: raport.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Bunt sklepowych zamrażarek

Bunt sklepowych zamrażarek

13. października 2026 Marek Wojcik world-scam/bunt-sklepowych-zamrazarek

Kiedy w poniedziałek rano we francuskich marketach pojawili się pierwsi pracownicy, odkryli, że zamrażarki, zamiast chłodzić, grzały.

Cyberatak we Francji spowodował awarię systemów chłodniczych w supermarketach, co doprowadziło do wzrostu temperatury do 50°C i dotknęło ponad 500 sklepów. Zakłócenie to przerwało łańcuch chłodniczy, co spowodowało konieczność utylizacji ton żywności.
Źródło: Telegram 13.10.2026 r. 08:22.

Osoba bliska premierowi Francji, Sebastienowi Lecornu, poinformowała, że ​​francuska agencja ds. cyberbezpieczeństwa zidentyfikowała już „lukę w oprogramowaniu dostarczonym przez duńską firmę i skontaktowała się z dostawcą”. „Firma współpracuje ze swoimi europejskimi odpowiednikami, gdyż problem może dotyczyć również innych krajów” i stara się „zidentyfikować inne francuskie firmy zaangażowane w tę sprawę, aby je ostrzec” i „zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa” – dodało źródło. Fragment z wczorajszego artykułu na insiderpaper.com: Francuskie supermarkety zostały zamknięte z powodu „bezprecedensowego” cyberataku. Źródło.

„Zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa”? Mamy przecież doskonale wypróbowane metody walki z tym paskudztwem. Proponuję zachowanie odstępu między zamrażarkami. Zgodnie z zaleceniem pana Fauciego tak na 1,5 m. Uchwyty przy drzwiach do zamrażarek trzeba koniecznie zaopatrzyć w maski ochronne. No i najważniejsze: zaszczepić przestarzałe, podatne na ataki urządzenia chłodzące nowoczesnymi szprycami na bazie mRNA. Nie zaszkodziłby także lockdown dla marketów spożywczych. Na co komu przydadzą się podgrzewane mrożonki?

Cyberatak na oprogramowanie duńskiej firmy Danfoss spowodował zakłócenia w działaniu systemów chłodniczych w około 150 sklepach sieci Intermarché i 80 placówkach sieci Carrefour w całej Francji.

Zgodnie z kilkuletnią tradycją zawsze prawdomównych mediów, winnym tego ataku jest bez wątpienia Rosja, a w szczególności Putin. Jak on to robi? I na to pytanie znajdziemy odpowiedź w wiarygodnych źródłach zachodniej propagandy. Otóż w ciemnych podziemiach Kremla, Putin kazał wybudować tajne laboratorium cybernetyczne, gdzie zajmuje się przede wszystkim odzyskiwaniem ze skradzionych na Ukrainie pralek chipów na cele militarne. W wolnych chwilach siada sobie za klawiaturą super komputera i włamuje się do zachodnich sklepów, by zrobić na złość wspaniałym obrońcom prawdziwej demokracji.

Powiecie, przecież ma od tego odpowiednio przeszkolonych fachowców. Pewnie, że ma, ale prawdziwy dyktator nikomu nie ufa i wszystkim musi się sam zajmować.

Putin wywołuje takie alarmy na monitorach porażonych strachem zachodnich korporacji.

Jak na wroga demokracji przystało, Putin potrafi wszystko. Może na przykład spowodować, że twój toster wyrzuci z siebie zamrożone grzanki! Albo pralka odkurzy twoje mieszkanie. W tak absurdalny świat wprowadza nas dzisiejsza telewizja. Musimy się bać i nienawidzić Putina. Na niego trzeba skierować naszą nienawiść za rozkradanie publicznego majątku przez…

Atak cyborga? To przecież nic strasznego – wystarczy zmienić hasło!

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

W klimacie kłamstw

W klimacie kłamstw

12. października 2026 Marek Wojcik world-scam./w-klimacie-klamstw

Najgorszym ze wszystkich możliwych sposobów ratowania klimatu na ziemi, jest powierzenie tej życiowo ważnej sprawy największym sprawcom zatrucia naturalnego środowiska. A oni zabrali się do tej sprawy profesjonalnie. Skoncentrowali się na dwóch podstawowych aspektach: propagowanie agendy ochrony klimatu, by przekonać świat o zagrożeniu, oraz zorganizowanie przepływu wielkich pieniędzy, które pod pozorem pomocy dla biednych krajów lądują w formach projektów klimatycznych w korporacjach „obrońców klimatu”. Biednym krajom pozostają długi i ich odsetki, koncernom pozostają lukratywne projekty.

Jak to pomaga środowisku? Wcale nie pomaga – usypia jedynie poczucie winy tych, którzy są obwiniani za wydychanie zbyt dużej ilości dwutlenku węgla, czyli nas, zwykłych mieszkańców naszej planety.

Przez ostatnie pół wieku z powierzchni Ziemi zniknęło 50% lasów tropikalnych.

Żarliwi obrońcy zakłamanej agendy klimatycznej wpadli na nowy genialny pomysł: największym zagrożeniem dla kobiet w ciąży i noworodków nie jest wszechobecna trucizna w wodzie, w powietrzu, w jedzeniu, w szczepionkach i ta rozpylana nad naszymi głowami. Zagrożeniem jest globalne ocieplenie. Dajcie więcej pieniędzy, by ratować naszą planetę! Takie wyzwanie rzucono światu przed listopadową konferencją pseudo=klimatyczną ONZ w Antalii (Turcja).

Pieniądze formalnie płyną do „krajów rozwijających się” – ale nie trafiają w formie gotówki do wiosek. Przepływają przez system, a w systemie tym pracują niemal wyłącznie aktorzy z Zachodu.

Jest to fragment analizy tej fałszywej propagandy opublikowanej dzisiaj w artykule na tkp.at: Klimat jako czynnik ryzyka dla noworodków: ONZ wprowadza nową „linię podziału”. Źródło.

Pamiętacie może jeszcze tę szwedzką dziewczynkę z warkoczem? Greta Thunberg – córka matki Deep i ojca State, zdążyła zapomnieć o ochronie środowiska. Postawiła na obronę nacji zagrożonych ludobójstwem. Z marnym efektem. Na jej ostatnim wystąpieniu podczas festiwalu filmowego w Zurychu przybyło aż 40 widzów, podczas gdy 260 miejsc pozostało pustych.
Źródło.

Tak, globaliści, Deep State, czy jak ich tam jeszcze nazwać, chwytają się brzytwy, by zyskać jakieś wsparcie w społeczeństwie i kiepsko to im wychodzi. Wprowadzają przy tym jedynie zamieszanie w i tak już bardzo skomplikowanej sytuacji.

Nie wygląda to dla nich dobrze, skoro Trump dogadał się z Putinem i znosi sankcje gospodarcze przeciwko Rosji. Jak na to odpowie Unia globalistycznej Europy? Pewnie kolejnymi bezzębnymi sankcjami, ponieważ europejska biurokracja już od dawna choruje na szkorbut.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Jak mieszkać i urządzić się w bańkach?

Jak mieszkać i urządzić się w bańkach?

banka

11 października, wpis nr 1429 dziennikzarazy/jak-mieszkac-i-urzadzic-sie-w-bankach

Ostatnio mamy do czynienia z dwoma procesami dotyczącymi mediów. Jeden jest to proces sądowy i dotyczy Onetu i sprawy wytoczonej mu przez prezydenta Nawrockiego, drugi – to proces operacji finansowej gdzieś za Oceanem, której reperkusje – jak to w globalnym świecie – odczujemy i my, mowa tu o zmianie właściciela telewizji TVN.

Ja, jako (były) człowiek mediów nie mogę przepuścić takiej okazji do skomentowania nie tylko tych wypadków, ale i znaków, które z nich wynikają. Są to znaki nieskrywanej już walki politycznej o media, czyli rząd nad duszami Polaków, jeśli ci jeszcze mają duszę. Mówię tu o zbiorowej duszy instynktu samozachowawczego objawiającej się w postaci tzw. opinii publicznej. Do dziś trwają – już coraz bardziej ucichające dyskusje na temat typu „co było pierwsze: jajko czy kura”, – dyskusje o mediach: czy to media podążają za opinią publiczną, serwując miłe jej treści, czy odwrotnie – media swą przemożnością kształtują odbiorców w kierunkach dla siebie wygodnych do skomercjalizowania, a ostatnio – do ideologicznego ukierunkowania. Mowa tu o ucichającej dyskusji, gdyż ten jajo-kurczy dylemat zdaje się być definitywnie rozwiązany, co nie będzie bez znaczenia w przypadku omawiania naszych jak najbardziej realnych przykładów.

Co kręci mediami?

Tak, to media kształtują dość dowolnie publiczność, układając ją w całe paczki czy to do sprzedaży komercyjnych zasięgów, czy to do tworzenia całych baniek ideologicznych, w których pobywają miliony konsumentów, tym razem politycznej papki. Jak wyglądają techniki takiego kształtowania:

  1. Technologiczna wszechobecność. Media muszą być zawsze przy odbiorcy. Komunikacja mobilna święci tryumfy, gdy w rękach podrzędnego odbiorcy znajdują się urządzenia jeszcze pięć lat temu oceniane jako superkomputery. Konsumenci, w tym konsumenci ideologiczni, są pod stałą presją, a właściwie nadzorem mediów, kształtowani nie tylko ich wszechobecnością, ale całymi algorytmami poznawczymi, które uwzględniają wręcz indywidualny poziom preferencji odbiorcy. I tu – uwaga! – preferencji często wdrukowanych na zasadzie sprzężenia zwrotnego spirali: nasza treść – reakcja odbiorcy – korekta treści w pożądanym kierunku – nowa reakcja odbiorcy. I tak bez końca. Jako, że algorytmy oceniają zachowania komunikacyjne odbiorcy – są one w stanie zbadać, uwzględnić jego reakcję oraz skorygować przekaz: zmienić go albo wzmocnić.
  2. Bańkowość. Media sprzyjają tworzeniu się baniek informacyjnych. Są one wykorzystywaną koniecznością. Koniecznością, gdyż treści jest tak dużo, że odbiorca musi mieć przewodnika w jej doborze, wykorzystywane jest to do kształtowania habitatu w bankach, serwowania całych ciągów narracyjnych w oparciu o zaproponowany z zewnątrz system wartości, a właściwie dogmatycznych reguł. Tworzy to sztuczne aksjologie u odbiorców, wywołując – poszukiwane w zamęcie samotniejącego świata – poczucie przynależności, ułudę, że „cały świat myśli jak ja”. Takie bańki pakuje się w całe pakiety i przewiązuje wstążeczką czy to do skomercjalizowania, czy do oddziaływania politycznego. Coraz częściej dochodzi do kumulacji obu wstążeczek.
  3. Zamiana priorytetów. W sytuacji, kiedy większość mediów proponuje swoje produkty „za darmo” odbiorca przestaje być selektorem docierających do niego treści. Kiedyś płacił za pożądane treści, te więc musiały podążać za jego gustem. Dziś jest odwrotnie – skoro media są „za darmo”, to środkiem płatniczym jest uwaga odbiorcy. I to nie tylko kończy się krzykliwą prymitywizacją treści, ale i zawraca busolę zabiegania o kluczowego klienta, którym staje się z odbiorcy mediów – reklamodawca. Jak wszystko dla odbiorcy jest za darmo, to ktoś musi za to płacić – a płatnik staje się dla mediów najważniejszy.
  4. Płatnik polityczny. Coraz częściej mediom płacą politycy. Szczególnie w kampaniach wyborczych, momentach kryzysowych. Ciekawy jest tu też element regulacyjny – państwo, a właściwie władza za pomocą instrumentów ustrojowych, ma narzędzia by wpływać na rynek medialny i może napsuć krwi nie tylko grupom medialnym, ale i pojedynczemu podmiotowi. Media więc, czekając na przedłużenie koncesji, akceptacje zmian właścicielskich, czy regulacje rynku reklam, a ostatnio treści – starają się nie podpaść władzy.
  5. Antycypacja i internalizacja. To ostatni z ważniejszych, bo jest ich wiele jeszcze, aspektów zmian medialnych. Obecnie mamy do czynienia z większą cenzurą niż za komuny. Za komuny cenzor miał twarz, pieczątkę, siedzibę i podpis. Można było przynajmniej wiedzieć kto cię gnębi. Można się było także dowiedzieć, lepiej lub gorzej, coś przeskrobał. Teraz tak nie ma. Algorytmy nastawione nieznaną ręką cenzora używają nieznanych kryteriów oceny treści, zaś odwołania wysyłają na Berdyczów. Do tego, szczególnie w reżymie unijnej dyrektywy DSA, nawet w części ustawy podpisanej ostatnio przez prezydenta – za niedookreślone przewiny w obszarze np. dezinformacji, czy „mowy nienawiści” platformy mogą być poważnie karane finansowo. Powoduje to proces antycypowania w umysłach dziennikarzy i politykach całych redakcji tego, co może się nie podobać anonimowemu cenzorowi, bez znanych nam kryteriów oceny. Taka antycypacja jest ZAWSZE nadmiarowa. Ma jeszcze jedną cechę – tak ustawiona cenzura, mocą jej internalizacji zaczyna być samoregulującym się, wewnętrznym cenzorem, którego istnienie sam cenzurowany wypiera, gdyż stopniowo kryteria tych zewnętrznych i wyobrażonych ocen poprawności politycznej tekstu stają się psychologicznie jego własnymi kryteriami.

Przepraszam za ten „naukawy” wstęp, ale chciałem ustalić pewną bazę terminologii zanim przejdę do wspomnianych przykładów. Chodzi głównie o to, by od samego początku nie bawić się w zaśpiewy o wolności słowa, mediach kształtowanych przez widzów za pomocą  treści od odbiorców (tzw. social content), czy nawet o kształtowaniu platform informacyjno-rozrywkowo-aksjologicznych dla określonych grup widzów. Tego rodzaju perspektywą pozostawiam nieświętym naiwnym. Naiwnym, bo to tak nie działa, nieświętym, bo ci o zaśpiewach pięknoduchowych mają pełną świadomość co do brutalnych prawdach reguł własnych baniek.

ONET

Zacznijmy od Onetu. Mamy tu do czynienia z procesem cywilnym wytoczonym wydawcy Onetu przez prezydenta Nawrockiego za rozpętanie całego ciągu narracyjnego w trakcie kampanii prezydenckiej. Zaraz za nim idzie proces karny, tu już przeciwko konkretnym dziennikarzom, gdyż – jeśli potwierdzą się w procesie cywilnym wątki odpowiedzialności któregoś z dziennikarzy, czy wydawców – kwestia kontynuowania tych cywilnych dokonań będzie w procesie karnym łatwiejsza. Od razu zaznaczę, że jestem przeciwny sadzaniu nawet największych szmat dziennikarskich, ale tu sprawa odbywa się wedle dostępnych narządzi.

Nie będę tu rozwikływał całych taktyk procesowych, chęci Onetu do utajnienia procesu, mieszania przy świadkach, wyraźnego medialnego wsparcia własnej wersji w trakcie procesu. Ta sprawa właśnie ma odbywać się poza sądem, wyrok bowiem ma wydać rozgrzana, a właściwie niedogrzana, bańkowa publiczność i kwestie procesowe są tu tylko używane na potrzeby narracyjne. Jak świadkowie nie przyjdą – to okaże się, że ich kibol Nawrocki zastraszył, jak sąd odrzuci świadectwo świadka proponowanego przez Onet, to okazuje się, że to zrobiła neosędzia. Jak ma zeznać przeciwko prezydentowi jakiś ochroniarz to dla Onetu jest to super, zaś jak to ma być powołany przez Nawrockiego szef restauracji w Grand Hotelu, to jest to zgłaszane przez Onet jako świadectwo nieistotne. To zwyczajowe zabawy. Istotne jest co innego.

Operacja Nawrocki

Istotna jest przywołana wcześniej bańkowość. Cała historia – też z ukłonem do wspomnianego wcześniej klienta politycznego – była zrobiona po to, by wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich. I to nie na zasadzie schlebiania swojej grupie odbiorców, ale na zasadzie wykonania ideologicznej operacji wpływającej na wybór suwerena, operacji wykonanej na chama, w nadziei na zwycięstwo, a przecież zwycięzców nikt nie sądzi. I tylko dlatego mamy tę sprawę, bo nie wygrał Trzaskowski. To jasne, nawet dla sądu. Sprawa nie byłaby nawet osądzona.

Czy to było na zlecenie Niemców, bo oni mieli i mają interes w prezydencie nie-Nawrockim, czy to było na zlecenie Tusków, czy też po sympatii ojców-założycieli TVN i nowych globalistycznych właścicieli – to już sprawa dla ginącej rasy dziennikarzy śledczych. Ważne, że ewidentnie użyto do tego służb, które maczały swe paluchy w tej operacji. Pozostawiam więc do domysłów, tu Czytelnikowi, czy to była operacja, że tak powiem „prywatna” służb, czy zlecenie poszło jak najbardziej nieoficjalnie, ale służbowo.

W tym wszystkim ważne jest jedno, co umyka obecnemu poziomowi dyskusji o procesie Onet vs. Prezydent. Ja pamiętam w samej końcówce kampanii wyborczej, jak głównodowodzący kampanią oszczerstw przeciwko Nawrockiemu, ten spec od kawalerek i burdeli przyhotelowych, redaktor Stankiewicz zarzekał się, że bez względu na wynik wyborów – będzie drążył temat. Zapowiadał cały serial gotowych już materiałów w odcinkach. I co? I nic. Nic się nie „pociągnęło”, co jednak chyba dowodzi, że nic więcej prócz oszczerstw nie było. Bo jak by było, to by było. W Onecie, w zwierciadlanych mediach typu TVN, czy Wyborcza. Wszystkie wygłodniałe dzióbki wystawały z medialnego gniazdka czekając aż Stankiewicz przyniesie z miasta kolejne rewelacje „postaci znanych”. Gdyby przyniósł COKOLWIEK usłużniacy by to rozdmuchali na cztery strony świata, wycmokali, uekspercili na wizji i była by afera na całego. To Nawrocki by się chował po kątach, nawet Dużego Pałacu. A tak chowa się Onet – za utajnieniem procesu i wskazywaniem, że świadkowie by byli, ale się boją zadzierać z kibolem.

Nic z tego nie będzie

I teraz – uwaga! Proces potrwa długo, bo na tym polegają sądy w Polsce. Nie tylko wszyscy już zapomną, nie tylko wynik nie będzie już spektakularnie zapamiętany. Główna sprawa polega na tym, że jego wynik nie będzie miał znaczenia dla odbiorców. Żadnego. Bańkowcy i tak uwierzą prędzej w dookólne opowieści Onetu niż w spóźniony pewnie wyrok sądu. Za to jeśli Onet wygra – nie będzie ważniejszej dla nich sprawy i sprawiedliwszego sądu. Tak to jest w bańkach. A, powiecie – a nie bańkowcy? No, wiadomo – PiS zatryumfuje, jak Nawrocki wygra, ale tu wszystko pójdzie plemiennie. Wtedy Tuskowie będą utrzymywali, że to ziobrowski neosędzia przekręcił sprawę i tak się można wozić do końca.

Z poszlak i uników wynika, że u Onetu jest słabo z dowodami, bo gdyby te były, to nie padłyby na rozprawie, tylko rok wcześniej – jak obiecywał Stankiewicz – w mediach. A że nie było tego i nie ma – wnioskuję, że nie będzie i dla sądu. Ale to też – uwaga nic nie zmienia. Największą ceną jaką może zapłacić Onet za przegraną jest utrata jego wiarygodności. Ale – jak powiedziano w filmie Shrek – jest to cena, którą Onet jest gotów zapłacić. Czemu? Ano temu, że teraz wiarygodność nie jest już żadną walutą medialną. Jej utrata więc nie strąca medium w otchłań odbiorczego ostracyzmu. Nic podobnego. Prawdziwość przekazu nie jest dziś priorytetem odbiorców, nie tylko hard corowych, danego medium. Priorytetem jest wygoda pobywania w bańce, bez oglądania się na prawdziwość jej konstrukcji. Bańka rządzi, bańka radzi, bańka nigdy cię nie zdradzi. Co bez niej będziesz robił, sam samiuteńki, narażony na ciągła ocenę padających zewsząd strzałów medialnych? Będziesz miał co prawda przechlapane jak w ruskim czołgu, ale będziesz w czołgu, nie jak inni, w pojedynkę, na odkrytym terenie snajperskich narracji.

Wiarygodność nie jest już walutą

Utrata więc wiarygodności przez Onet nic mu nie zaszkodzi, bo nie o to idzie gra. A…, że to dotyczy tylko rozgrzanych bańkowców, zaś ci inni, spoza bańki to już będzie strata, bo tak to się jeszcze wahali, a teraz to do Onetu nie zaglądną? No, tu jest tylko trochę inaczej – niezdecydowani nie chcą się już za bardzo wahać. Raczej stosują taktykę opartą o jedyne słowa, które wypowiada Dulski w dramacie Zapolskiej: „a dajcie wy mi wszyscy święty spokój”. Mainstream specjalnie obrzydza niezdecydowanym zaangażowanie się narracyjne – ci wahający się, zbrodniomyśliciele niezdecydowania mają się tym wszystkim zniechęcić, bo w końcowym – wyborczym rozrachunku – najczęściej mają nie pójdą głosować i zostanie już tylko dobrze ostrzelana wojna dwóch plemion. Bez niespodzianek. Taki więc będzie koniec „sprawy Onetu”, jak zwykle, po staremu, bez rewelacji. Zgodnie z opowiedzianymi wcześniej zasadami zmian w nowych mediach: wyjdzie całe to bańkowianie i upolitycznienie klienta zlecającego. Tak czy siak – nie będzie to na pewno rozprawa o granice wolności słowa, ani o długa rękę prezydenta Nawrockiego, który mści się za niewygodną prawdę. Tyle Onet.

Płonne nadzieje na TVN

Teraz TVN. Też ciekawy przejaw nowego modelu mediów polskich. Ja z rozbawieniem obserwuję to podniecenie po prawej stronie. Jedni powodowani są satysfakcją zemsty, drudzy – nadzieją na zmianę wajchy. Obie postawy są wysoce mylne, aczkolwiek poświadczające o miałkości dylematu obu stron plemiennej Polski. Najpierw zajmijmy się usatysfakcjonowanymi.

Satysfakcja ma polegać na tym, że być może zobaczymy upokorzoną pychę. TVN dokonał jeszcze za PiS-u manewru osłonowego oddając się we właścicielskie ręce Amerykanów. TVN chciał uciec tym samym spod topora PiS-u w ramiona amerykańskie, czyli w ramiona strategicznego partnera rządu Kaczyńskiego. W ten sposób PiS mógł mu nagwizdać, co pokazała nawet bezceremonialna interwencja pani ambasador Mosbacher, gdy tylko mogło coś się stać w sumie amerykańskiej firmie na terenie Najjaśniejszej. Wszyscy skulili wtedy uszy po sobie, a była to błahostka. „Zamach” na TVN, szybko przerobiony w zamach na wolne media, miał polegać tylko na szczelniejszym opodatkowaniu przychodów telewizji, do tej pory transferowanych dzielnie za granicę za pomocą baraku na holenderskim lotnisku. Tylko tyle, i aż tyle, by wystarczyło na histerię w mediach (do dziś pani Monika wita nas w „wolnych mediach”) i widowiskową interwencję ambasador mocarstwa w polskim Bantustanie.

Tak że chłopaki w TVN doskonale wiedzieli w co grają. Ale na pstrym koniu jeździ łaska pańska kapitału. Okazało się, że właściciel poszedł pod młotek i wajcha bezkarności może się odwrócić. A była to fajna wajcha, gdyż TVN to taka Wyborcza sprzed 20 lat: płynęła na parę i na żagiel. Jak jej gazetowa poprzedniczka połączyła dwa, zdawałoby się sprzeczne, cele. Zysk i mieszanie w głowach. Zazwyczaj są to rzeczy sprzeczne, bo wciskanie wody do mózgu to raczej inwestycja, a tu się okazało, że te sprane mózgi dawało się sprzedać na rynku reklam. No cóż, jak ktoś wierzy w posłannictwo takiego Tuska, to i uwierzy w reklamowany środek na nocny syndrom niespokojnych nóg. To może dlatego reklamy komercyjne szerokim łukiem omijają konserwatywne media…

Reklama dźwignią… mediów

Z tą reklama to niby żart, ale warto tu się zatrzymać. Rzeczywiście – reklamy szaleją w mediach lewicowych, co wskazuje na… ideologiczne podejście reklamodawców do biznesu, jednak. Bo gdyby to było tylko komercyjne, to reklamodawcy zauważyliby i konsumpcyjne plany ludzi o konserwatywnych poglądach, poszliby do ich mediów, by sprzedać im maszynkę do golenia, krem do depilacji czy samochód. A tu nie – ten konsument dla nich nie istnieje. I dla tylko wąskiej grupy robi się media, które zaraz jakoś tak szybko robią się zasobne. W przeciwieństwie do konserwatywnych. Działa tu wspomniany mechanizm nie narażania się reklamowego rządowi oraz kompletny zanik reklam ze strony spółek skarbu państwa do plasowania w mediach wrażych rządowi.

Mediami nie rządzą wydawcy, a już na pewno nie dziennikarze. Nie rządzą nawet – uwaga! – reklamodawcy. Rządzą domy mediowe, które dzielą hurtowo kasę pomiędzy media. I jak ten rozdzielacz ma ideologiczne uzasadnienia i intencje, to on ma decydujący wpływ na media, ich treści i modele biznesowe. To tu, nie w redakcjach, nawet nie u klientów marketingowych, należy szukać tej kumulacji decyzji mających kluczowe znaczenie dla kształtu rynku mediowego. I na rynku telewizji rządzą trzy domy mediowe – akurat przy trzech telewizjach: publicznej, Polsatu i właśnie TVN. Co dziwne – zdawałoby się, że domy mediowe optymalizują wydatki klientów, by ci osiągnęli jak najlepszy zasięg wśród swoich konsumentów. To miała być – kiedyś – domena exela i skomplikowanych optymalizatorów, łączących wyniki zasięgowe mediów z profilami odbiorców. A tu się okazuje, że nic takiego. Gdyby tak było, to telewizja Republika miałaby więcej reklam niż TVN24, a nie ma. Pamiętajmy więc, że TVN to również twórca i tworzywo w tej mierze.

Dlaczego więc klienci reklamowi godzą się na takie dysproporcje? To dobre pytanie. Jest tu kilka na raz możliwych odpowiedzi. Po pierwsze – wspomniana chęć do nie podpadnięcia rządowi za reklamę (czytaj dofinansowanie) we wrażych politycznie mediach. Po drugie – mamy już cały przemysł „marketingowego wstydu”, całe organizacje tropiące gdzie to się kto nieprawomyślnie zareklamował, szantażujące bojkotem konsumenckim za plasowanie reklam obok „mów nienawiści”. Po trzecie – co już jest tez prostsze – szefowie marketingu zlecający domom mediowym reklamy swoich firm i produktów to często ideologicznie poprawni lewacy, wykształceni, z wielkich ośrodków, często pochodzący z domów mediowych, na zasadzie „drzwi obrotowych”. Coś takiego jak w Big Farmie i regulatorach rządowych rynku farmaceutycznego. Na końcu jest właściciel, który albo nie wie, albo „jebaćpisi”, albo chce mieć – jak Dulski – święty spokój ze strony wszędobylskiego regulatora.

Gdzie pójdą tefałenowcy?

Teraz wróćmy do tych od nadziej. Nadzieja ma polegać na tym, że nie tylko ujrzy się panią Monikę Olejnik z kartonami z butami pod pachą, wychodzącą ze swego gabineciku „wolnych mediów”, ale na tym, że pogoni się „z prawej” całe to plemię bańkowiczów tefałenowskich. Tylko to jest tak, że – gdyby się to ziściło, w co wątpię – mielibyśmy następującą sytuację: ucieszyłaby się TVP, za to by się zmartwiła Republika. No bo życie nie znosi próżni. Gdzieś ta widownia musiałaby pójść. Poszłaby do publicznej. A nowy, „prawicowy”, TVN zaludniłaby część widowni Republiki. A więc nie ma co się cieszyć, szczególnie z prawej strony. Kwestia przyszłości TVN-u zależy od decyzji właścicieli, czy będą grali na pieniądze, czy na ideolo. Wybór złotego środka może być trudny, choć tu może pomóc rozłożenie procesu w czasie.

Pytanie czy Skydance, nowy właściciel TVN-u, będzie chciał dokonać zwrotu aksjologicznego? Żeby to stwierdzić, to trzeba się przyjrzeć co się stało w USA w podobnym procesie. W końcu to, podobno konserwatywny właściciel, podobno dobry znajomy Trumpa, magnat Ellison, przejął takie zagajniki lewactwa jak CNN. Tam od razu powstała „oddolnie” rada programowa, mająca bronić odwiecznych, czyli poprzednich, czyli lewackich, standardów. Tam tranzycja z prawdy postępowej na konserwatywną będzie się odbywać powoli, gdyż nagły odpływ widowni z powodów sieroctwa ideologicznego może postawić pod znakiem zapytania ekonomiczny sens w końcu wielomiliardowej transakcji. Tak samo będzie pewnie i w Polsce.

Nie ma więc co się cieszyć, wysyłać cefałek do nowych właścicieli, liczyć na powrót prawdy na Wiertniczą. Zobaczymy czy prymat pieniądza zwycięży nad ideolo. Może też być tak, że nowy właściciel sprzeda to komuś, bo do jego – głównie filmowo-producenckiego – portfolio telewizja w jakimś odległym zakątku świata pasuje jak pięść do nosa.

Media jako dual-use

Tak czy siak widać po tych dwóch procesach, TVN i Onetu, że odbywa się walka o rząd dusz i zyski. W obu przypadkach na razie połączone. Pytanie jest tylko takie: co będzie wybrane w przyszłości? Pamiętajmy, że zakup Onetu przez Axel Springer nie polegał na polowaniu na zyski Onetu w Polsce. Ten deal polegał na zysku na giełdzie niemieckiej, gdzie notowany jest Axel. Chodziło o to, że portfolio Axla było wtedy za bardzo „papierowe”, co wpływało na wycenę jego akcji. Kupując Onet niemiecki Axel zwiększył swoje cyfrowe portfolio na tyle znacznie, że wpłynęło to na zwiększenie, lub co najmniej zatrzymanie trendów spadkowych wyceny Axla na frankfurckiej giełdzie. Transakcja TVN to jedynie odprysk wielkiego dealu medialnego za Oceanem.

Z obu tych procesów lokalnie, w Polsce, wyciągane są lokalne wnioski. Większość z nich jest kuriozalna – umoczona w lokalną polityczkę, lub pięknoduchowskie zaśpiewy o wolności słowa, na przemian z mową nienawiści. Publiczność szasta się ideologicznie w swoich bańkach, te są hurtowo przehandlowywane i nie wiadomo, czy takie teksty jak te, mające przetrzeć to szkiełko baniek, by zamknięte w nich ławice mogły zobaczyć świat zewnętrzny – mają jakiś sens. W końcu jak się nie będzie widzieć, po wyczyszczeniu, tego szkiełka oddzielającego bańkę od świata, to można sobie nabić niezłego guza. Nie każdy jest gotów do takich przygód i woli pozostawać w sferze swego komfortu. Ale to nie zwalnia, nie koniecznie bańkowe rybki, ale obserwatorów, od tego, żeby przypominać, że jest ktoś kto sypie karmę, puszcza do środka medialne bąbelki i handluje tymi duszyczkami, w myśl pięknej piosenki Pink Floydów „Whish you were here”:

We’re just two lost souls,

Swimming in fish bowl,

Year after year,

Runnig over the same old ground,

What have we found?

The same old fears…

—————————-

Co się wykłada według mojego tłumaczenia:

„Jesteśmy tylko dwiema zagubionymi duszami

Pływającymi w szklanej kuli,

Rok za rokiem.

Przemierzając wciąż tę samą drogę

Cóż znaleźliśmy?

Te same stare lęki…”

===============================================================

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Imperium barbarzyństwa

Imperium barbarzyństwa

11. października 2026 Marek Wojcik world-scam/imperium-barbarzynstwa

W Stanach Zjednoczonych w 1937 roku odbyła się ostatnia egzekucja z ograniczonym, ale wciąż publicznym dostępem osób postronnych (Roscoe Jackson w Missouri). Od tamtej pory świadkami wyroków mogą być wyłącznie wyznaczone osoby.

Minęło 89 lat i rząd USA postanowił wznowić tę haniebną tradycję. Ustalono na 3 grudnia 2026 r. termin publicznego rozstrzelania skazanego w roku 2013 na śmierć za zabicie 13 osób w Fort Hood w Teksasie Nidala Hasana.

Egzekucja Nidala Hasana przez rozstrzelanie, zarządzona przez prezydenta Trumpa, odbędzie się w czwartek, 3 grudnia 2026 r., o godz. 13:00 czasu środkowoamerykańskiego (CT) w Fort Hood w Teksasie — miejscu, w którym doszło do masowej strzelaniny.

Pentagon będzie transmitować na żywo egzekucję Nidala Malika Hasana, strzelca z Fort Hood, która odbędzie się 3 grudnia, a eksperci zastanawiają się, czy minister wojny Pete Hegseth nie zamienia kary śmierci w publiczne widowisko. Źródło.

Naturalnie termin decyzji o egzekucji wybrał Trump zupełnie przypadkowo i nie ma to nic wspólnego z wyborami na początku listopada. Proislamskie motywy zbrodni Nadala Hasana, to także przypadek i nie jest to dzielenie świata na tych dobrych, czyli USA i złych muzułmanów. Ależ skąd! Trump jest przecież prezydentem pokoju i nigdy by nie poparł wojny na Bliskim Wschodzie, gdyby nie ta pechowa afera Epsteina.

Powrót do średniowiecza – tak chciałem początkowo zatytułować ten artykuł, ale uznałem, że okres średniowiecza to nie są żadne mroczne dzieje i kojarzenie barbarzyństwa z tysiącem lat burzliwych i przy tym niezmiernie interesujących wydarzeń, jest nieporozumieniem. Tak, w tamtym okresie publiczne łamanie kołem nie należało do rzadkości, jednak nie robiono tego, by poprawić słupki wyborcze kolejnego kandydata na dyktatorski stołek. Tortury stosowano dla odstraszenia innych, potencjalnych sprawców. Metoda jak widać mało skuteczna, skoro do dzisiaj nie brakuje rwących się do czynu zbrodniarzy. [Gdzie twa logika? Toć dziś są bezpieczni.. md]

Christa Pike, skazana na karę śmierci w stanie Tennessee, przeżyła swoją egzekucję.
Kobieta żyje i przebywa w szpitalu po tym, jak podano jej dwa śmiertelne zastrzyki, a jej egzekucja się nie powiodła.

Zaledwie kilka dni temu stan Tennessee poddał skazaną za morderstwo Christę Pike nieudanej i bolesnej egzekucji, co jeszcze bardziej zaostrzyło wewnętrzne debaty na temat okrucieństwa i systemowych wad amerykańskiej kary śmierci. Źródło.

Nie poruszam tu kwestii winy skazanych. Zainteresowanym polecam gorąco lekturę powieści Fiodora Dostojewskiego o motywach zbrodni Raskolnikowa. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę na coraz bardziej popularny trend za karą śmierci w Europie. Jesteśmy naprawdę gotowi oddać decyzję o życiu i śmierci skorumpowanym sądom?

Gdyby wprowadzono w UE karę śmierci, to jestem przekonany, że pierwsi skazani zostaną politycy opozycji antyunijnej. Za co? To przecież nieistotne w czasach, kiedy tak łatwo podrzucić materiał genetyczny podejrzanego na miejsce zbrodni popełnionej jedynie po to, by pozbyć się niewygodnego i zdobywającego coraz większą popularność w zradykalizowanym społeczeństwie przywódcy niezaprzedanej jeszcze globalistom partii.

Zniszczone życie niesłusznie oskarżonego można przynajmniej w pewnym stopniu naprawić, lecz odebranego życia się ani nie naprawi, ani nie przywróci.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Historia lotu bez polotu

Historia lotu bez polotu

10. października 2026 Marek Wojcik world-scam/historia-lotu-bez-polotu

Jak manna z nieba spadła Benjaminowi Netanjahu w gorącej fazie izraelskich wyborów, przewidziana przez niego historyjka o „porwaniu” samolotu przez siły specjalne śmiertelnego wroga – Iranu. Takie organizacje jak Mossad, mają wyjątkową zdolność przewidywania przyszłości. Szczególnie tych wydarzeń, które same organizują.

Lot flydubai nr FZ 1073 30.09.2026 r. z Dubaju do Tel Awiwu.

Do incydentu doszło również w trakcie izraelskiej kampanii wyborczej; Izraelczycy głosują 27 października. Dzień przed lotem, podczas wizyty w bazie lotniczej Tel Nof, Netanjahu ostrzegł, że „istnieją przesłanki, że przed wyborami nasi wrogowie będą próbowali nas zaatakować”. Nie wymienił żadnego kraju ani celu. Po ataku minister obrony Israel Katz stwierdził, że ostrzeżenia te opierały się na informacjach wywiadowczych, a Netanjahu wskazał na Iran i jego sojuszników jako nastawionych na nasilenie ataków na Izraelczyków za granicą.

To twierdzenie zostało szybko zakwestionowane w Izraelu. Funkcjonariusze służb bezpieczeństwa poinformowali hebrajskojęzyczne media, że ​​nie mają wiedzy o żadnym konkretnym zagrożeniu atakiem. Lider opozycji Jair Lapid, który otrzymał od Netanjahu briefing dotyczący bezpieczeństwa w noc poprzedzającą lot, powiedział, że nie pojawiło się nic, co przypominałoby incydent lotniczy, a ostrzeżenie, które mu pokazano, pochodziło sprzed ponad dwóch lat i nie miało nic wspólnego z samolotami. Śledczy z kolei jak dotąd nie znaleźli żadnych dowodów na to, że za atakiem stało jakiekolwiek państwo lub organizacja.

Tak jest to wydarzenie opisywane w czwartkowym artykule na sonar21.com: Lot 1073: Oficjalna historia i sprzeciw pilota. Źródło.

W artykule autor zacytował list doświadczonego pilota, który brał już udział w podobnych „terrorystycznych” akcjach z udziałem smętnych panów w ciemnych okularach. Przedstawia tam wersję wydarzeń, która według tego pilota jest bardzo prawdopodobna.

Izraelski hydraulik naprawi każdą rurę w każdych warunkach!
Od samolotu linii flyDubai, który przeciwstawia się prawom fizyki, po amerykańskiego żołnierza ze złamanym kręgosłupem wspinającego się na górę!
Film wygenerowany przez sztuczną inteligencję pokazuje, jak wyglądałyby amerykańsko-izraelskie narracje dotyczące dwóch zupełnie różnych kwestii, gdyby miały miejsce w prawdziwym świecie.
Źródło: Telegram 10.10.2026 r. 06:20.

Mamy więc dzielnego obywatela z Izraela, mamy dwóch pilotów pasażerów, jeden z Rosji, a drugi z Ukrainy i mamy historię, którą mogą wymyślić jedynie chore mózgi agentów wyspecjalizowanego pionu operacji specjalnych w ramach Mossadu o nazwie Cezarea.

Zakładają oni, że bezmyślny tłum odbiorców ich przekazu to kupi. Wykorzystują przy tym badania psychologiczne zachowań grup społecznych. I nieraz mają rację.

W izraelsko-amerykańskiej wersji wydarzeń twierdzi się, że omański drugi pilot próbował doprowadzić do katastrofy samolotu Flydubai FZ1073, jednak rażące sprzeczności, brakujące dowody i dogodny moment zdarzenia sugerują, że była to sfabrykowana operacja pod fałszywą flagą.

Trzeba połączyć wizytę Netanjahu w Abu Zabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie) z niedawnymi operacjami pod fałszywą flagą, w tym z incydentami w Medynie i z udziałem linii flyDubai.

W zaplanowanej przez Mossad kooperacji rosyjsko-ukraińskiej ukryta jest symbolika.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Syjonizm jest rasizmem?? – Jest ideologią. Szatańską.

Syjonizm jest rasizmem

[Nie, Wójcik źle używa pojęć. Syjonizm jest ideologią. Szatańską. Przecież żydzi to nie „rasa”, nie semici. Rasowo – mieszanka. Arabowie to semici. Mirosław Dakowski]

=======================================

Marek Wojcik 09.10.2026 r. world-scam/syjonizm-jest-rasizmem

Nie jestem zwolennikiem zachodnich partii zielonych. Nie dlatego, żebym popierał zanieczyszczanie środowiska. Wręcz przeciwnie działalność Zielonych szczególnie w Niemczech znacznie pogłębiła katastrofę ekologiczną i doprowadziła gospodarkę na skraj bankructwa. Dzisiaj jednak napiszę o uchwale brytyjskiej Partii Zielonych. Uchwale, która nazywa po imieniu syjonizm jako „etniczno-nacjonalistyczny projekt polityczny”.

Jest oczywiste, że syjonizm jest ideologią rasistowską.
Film z polską ścieżką dźwiękową.

Tekst tego filmu ukazał się w poniedziałkowym artykule Catlin Johnstone na caitlinjohnstone.com.au: Syjonizm jest oczywistą ideologią rasistowską. Źródło.

Nadużywana i bardzo stępiona strzała antysemityzmu praktycznie przestała już działać. Ogłaszanie światu, że przeciwnicy ludobójstwa są rasistami, nie jest już żadnym argumentem, którego politycy się boją.

Ministerstwo spraw zagranicznych Izraela stwierdziło w poście zamieszczonym w niedzielę na portalu X, że wniosek „stanowi wyraźny tekst antysemicki zgodnie z definicją IHRA (Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście), ponieważ neguje prawo narodu żydowskiego do samostanowienia”. Źródło.

„Neguje prawo narodu żydowskiego do samostanowienia” jest argumentem identycznym z głoszonym przez nazistowskie Niemcy. Wtedy nazywało się to prawem do powiększania „przestrzeni życiowej”, a metody zdobywania tej przestrzeni zostały przez Izrael unowocześnione.

Palestyński ojciec opłakuje śmierć swojego dziecka po izraelskim nalocie na dzielnicę Al-Sabra, położoną na południe od miasta Gaza.
Źródło: Telegram 09.10.2026 r. 00:15.

Tragedia Palestyńczyków w Gazie nie zaczęła się 7 października 2023 roku. Była zaplanowana we współpracy Hamasu z Mossadem.

Nowa animacja w stylu LEGO, autorstwa Explosive Media, przedstawia wieloletnią historię izraelskiego terroryzmu i przemocy wobec Palestyńczyków; została opublikowana z okazji rocznicy operacji „Al-Aqsa Flood”.
Źródło: Telegram, 7 października 2026 r., godz. 00:32.

Mamy ostatnio modę na nieudane zamachy terrorystyczne. Stanowią one udoskonalenie programu kampanii wyborczej dla Benjamina Netanjahu. W Nowym Yorku przyłapano terrorystów kanalarzy przy próbie podziemnego zamachu na premiera Izraela. „Zamach” na brytyjską bazę powietrzną Faiford, skąd startowały amerykańskie bombowce w kierunku Iranu. Naturalnie, że tylko Iran miał interes wspierać wybory w Izraelu. Samobójczy „zamach” w Mekce. Terrorysta partacz – ładunek nie eksplodował. Takie przypadki zdarzają się fachowcom z Mossadu, jedynie wtedy, gdy są zamierzone.

Skutek: rosną słupki wsparcia Netanjahu w najbliższych wyborach do Knesetu 27 października.

✈️ Nowa reklama izraelskich linii lotniczych.
„Z nami podróżujesz bezpiecznie”.
Źródło.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Wojna o ropę

Wojna o ropę

6. października 2026 Marek Wojcik world-scam/wojna-o-rope

Irańska ropa znika z rynku w momencie, gdy jej największy nabywca powraca po więcej. Odradzający się popyt na ropę w Chinach koliduje z utratą dostawcy, który wspierał niezależne rafinerie w czasie kryzysu, zmuszając je do konkurowania o coraz droższe alternatywy. Konsekwencje sięgają dalej niż Chiny: każda nowa baryłka ogranicza dostawy dla innych odbiorców, podczas gdy Teheran stoi w obliczu rosnącej motywacji do destabilizacji Cieśniny Ormuz, która obecnie transportuje niespodziewanie wysokie 13 milionów baryłek dziennie (zaledwie 5 milionów poniżej poziomu sprzed kryzysu), podczas gdy jego własna ropa pozostaje uwięziona.

Ten reportaż wojenny został opublikowany w środę na oilprice.com: Znikająca ropa naftowa Iranu staje się problemem nas wszystkich. Źródło.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdego interesują irańskie problemy dystrybucji ropy. Tak daleko od Europy, to niech tam sobie walczą. Zainteresują się dopiero wtedy, gdy jak pod koniec istnienia PRL-u w sklepach zabraknie podstawowych produktów. Nikogo nie straszę – takie są logiczne konsekwencje sztucznie wywoływanego kryzysu energetycznego mającego z kolei zapoczątkować światowy kolaps papierowego pieniądza.

Trumpowi właśnie powiódł się szantaż wobec Europy: uwolnijcie wasze zapasy diesla, bo inaczej wstrzymam jego dostawy na wasz kontynent. Europa nadal rwie się do wojny z Rosją, nie mając żadnego zaplecza militarno-gospodarczego. Jednak uszczupli znaczną część swoich żelaznych zapasów, by przesunąć o kilka miesięcy nieunikniony krach energetyczny. Na to właśnie liczy Trump. Gdy europejskie zbiorniki oleju napędowego (diesla) zaczną świecić pustkami, nastąpi kolejny szantaż: zakończcie wreszcie tę cholerną wojnę na Ukrainie, bo wprowadzę embargo na diesel dla Europy.

Będzie to gospodarcza europejska katastrofa, ale nie dla globalistów, którzy ten stary kontynent już w pełni opanowali. Oni jak tlenu potrzebują takich katastrof, by utrzymać się na powierzchni i decydować z City of London o postępach już nie globalizacji, ale przynajmniej „kontynentalizacji” tej niewielkiej części świata. Dlatego proponuję zmianę nazwy z globalizmu na kontynentalizm, a po kilku dalszych takich krokach na kolonializm (kolonia jako terytorium lub osada) skąd się wywodzą.

Oczywiście, że działania prezydenta USA szkodzą europejczykom. Jednak znacznie bardziej nam szkodzą całkowicie podporządkowane globalistom rządy większości krajów Europy.

Pewnie także globaliści odpuszczą sobie tę ukraińską awanturę i zastąpią ją wojną o towary na półkach sklepowych w całej kiedyś tak bogatej Europie. Liczą nie bez racji, że ten kryzys przeleje się na cały świat. Jednak nie oni będą poza Europą decydować o kolejnych kryzysowych krokach.

Dlaczego USA nie produkuje więcej filmów o lądowaniu na Księżycu?
Ponieważ na srebrnym globie nie znaleziono ropy.

Wojna dieslowa, czy może lepiej ropna, jest jak każda wojna wrzodem na ciele ludzi, którzy ponoszą wszystkie jej koszty. Zapaść gospodarcza spowoduje poważne zubożenie przyzwyczajonych do dobrobytu społeczeństw. Systemy zdrowotne, emerytalne i wszelkiego rodzaju pomoc socjalna zostanie w dużym stopniu ograniczona lub całkiem powstrzymana. Oczywiście, że są ludzie, na przykład niepełnosprawni, którzy bez tej pomocy nie będą mogli przetrwać. Większość jednak odbiorców rozdawnictwa podatkowego, będzie przekonana o wielkiej krzywdzie, kiedy zostaną odebrane im niewypracowane przez nich zasiłki. Czekają nas duże i nieraz bolesne zmiany.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Oskarżony gangster

Oskarżony gangster

5. października 2026 Marek Wojcik world-scam/-oskarzony-gangster

W latach 60. jako nastolatek oglądałem z wypiekami na twarzy w polskiej telewizji amerykański serial Nietykalni (The Untouchables), w którym Eliot Ness – autentyczna postać – stanął do walki z chicagowskim gangiem znanego mafioso Al Capone. Stara historia sprzed prawie 100 lat stała się znowu aktualna.

Rok 1931. Al Capone nie jest sądzony za morderstwa. Całe miasto zna nazwiska. Siedmiu mężczyzn w garażu przy North Clark Street, w Walentynki 1929 roku, ustawionych pod ścianą. Każdy, kto widział (moim zdaniem wysoko oceniany) film „Pół żartem, pół serio”, może to sobie wyobrazić. Pieniądze za ochronę, sędziowie i politycy, których można kupić. Capone przyjeżdża opancerzonym samochodem i uśmiecha się do kamer. Wszyscy wiedzą, kto rządzi miastem. Nikt nie może niczego udowodnić. Świadkowie nie pamiętają. Inni znikają. Łańcuch od rozkazu Capo di Capi do aktu zostaje zerwany, zanim trafi on do ławy przysięgłych.

———————————————-

Cytat z wczorajszego artykułu na tkp.at: Al Capone w nowej odsłonie? Prokurator generalny Florydy pozywa Alberta Bourlę i firmę Pfizer. Źródło.

Filozofia słynnego gangstera koresponduje z doktryną Pfizera.

Mamy nową odsłonę gangsterskich rewelacji. Nawet pseudonim oskarżonego jest podobny do nazwiska znanego bosa mafii Al Capone. Ksywa nowego, ciągle jeszcze podejrzanego o gangsterkę, brzmi Al(berto) Bourelone – prawdziwe nazwisko Albert Bourla.


Prokurator generalny stanu Floryda, James Uthmeier, złożył pozew przeciwko firmie Pfizer i jej dyrektorowi generalnemu Albertowi Bourla.
Główne zarzuty:
▪️ Wprowadzanie w błąd: firma Pfizer zataiła informacje o ryzyku, takim jak zapalenie serca.
▪️ Niezweryfikowane oświadczenia: ochrona przed przenoszeniem wirusa nigdy nie została przetestowana, mimo że tak ją reklamowano.
Gwałtowny wzrost ceny: cena za dawkę podniosła się czterokrotnie, z 30 $ do nawet 130 $.
Floryda domaga się kar w wysokości milionów oraz zwrotu zysków. Firma Pfizer odrzuca zarzuty jako bezpodstawne.
Źródło: Reuters (01.10.2026 r.).


Al Bourleone jest drugim, po Klausie Schwabie, który twierdzi, że kowid był testem posłuszeństwa. Test, zdany celująco przez posłusznych przekazowi telewizyjnemu ludzi. Drugi raz będzie znacznie trudniej, dlatego nie radzę kupować akcji Pfizera. Nie wystarczy zmienić nazwę choroby i pokazać w telewizji obrazek wiruska przewracającego przechodniów na ulicy. Kolejne oszustwo musiałoby być znacznie bardziej perfidne, żeby powtórzyć choćby znikomą część tamtego sukcesu.

Wirusek – wojna biologiczna padł cztery lata temu i wróciła grypa oraz zastąpiła go wojna na Ukrainie. Wojna podtrzymywana kolosalnym wysiłkiem globalistycznej Europy nie potrwa już długo. Razem z nią skończy się wojna na Bliskim Wschodzie i co zrobią wtedy obrońcy wojny? Będą musieli wymyślić coś strasznego, jeśli chcą przetrwać. Może wojnę zbuntowanej sztucznej inteligencji z jej twórcami? Kolejna bajka z arsenału opartego na fałszywym strachu. Bardziej realny jest kryzys gospodarczy tak dobrze zapoczątkowany przez zarówno globalistów, jak i trzy mocarstwa światowe.

Nie jest to kooperacja, gdyż wszyscy chcieliby kontrolować przebieg tego kryzysu. I tu jest konflikt, ponieważ jest więcej chętnych do podziału tego bochenka chleba zwanego światem. Kryzys miał się zacząć dopiero wtedy, gdy pieniądz cyfrowy będzie na 100% gotowy, a wbrew licznym oświadczeniom nie jest. Możemy nie lubić Trumpa – powodów nie brakuje – ale zawdzięczamy mu upadek ważnych dla globalistów aspektów kontroli nad światem takich jak obsesyjny strach przed zmyślonymi zaburzeniami klimatu, wielopłciowa polityka rodzinna, masową migracją, CDBC zakazane prawem w kilku stanach USA, kontrola nad dystrybucją diesla, upadek znaczenia NATO. Bagno globalistyczne ma powody, żeby nienawidzić Trumpa.

Pfizer zarobił co prawda miliardy na oszustwie kowidowym, ale nie jest już w stanie powtórzyć tego wyczynu. Powinni chyba rozwinąć dalsze badania nad Viagrą. Tutaj chętnych nie powinno zabraknąć. Niedawno otrzymałem maila z reklamą podobnego środka wspomagającego potencję i był adresowany na dawno już zawieszoną z powodu emerytury moją firmę komputerową. Nie planowałem co prawda wznawiać działalności zawodowej, nie mam takiej potrzeby, ale przy tak dużym wspomaganiu może byłyby szanse, by jakiś projekt porządnie się rozkręcił – kto wie?

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Terapia śmierci

Terapia śmierci

Marek Wojcik 02.10.2026 r. world-scam/terapia-smierci

Kiedy w sierpniu 2020 roku 38-letni Andy Hodge z Kentucky złamał nogę, była to tragedia dla tego ojca samotnie wychowującego trójkę dzieci i dla jego rodziny. Nic nie wskazywało na to, że to był dopiero wstęp do znacznie większego dramatu.

Złamanie w kostce było bardzo poważne i wymagało skomplikowanej operacji.

Prawdziwą jednak tragedię zapoczątkował powszechnie stosowany wówczas test na jedynie słuszną chorobę paraliżującą strachem cały świat. Test PCR, który nie jest żadnym testem zdrowia pacjenta, a jedynie fałszywym pretekstem rozpowszechniania paniki przed przemianowaną na kowid grypą, okazał się wyrokiem śmierci.

Andy Hodge.

Szokującego wywiadu dla The Defender udzieliła jego siostra Elie. Można go przeczytać w poniedziałkowym artykule: Szukał pomocy z powodu złamanej nogi, która nie chciała się zrosnąć. Szpital leczył go z powodu COVID-19, a następnie stwierdził śmierć mózgu. Źródło.

Nie będę tym razem niczego cytował – przeczytajcie sami, jak traktuje pacjentów służba zdrowia. Medycyna pourazowa o ile wiem, jest jedyną dziedziną, w której lekarze zajmują się leczeniem prawdziwych przyczyn choroby, czyli urazów. Chirurdzy na tych oddziałach nie zajmują się walką z medycznymi fantomami w postaci wirusów, których patogenność nigdy nie została wykazana, albo walką z cyferkami pochodzącymi z laboratorium opartą na zmyślonych, ale powszechnie reklamowanych przez farmację tezach.

Jeżeli należysz do tych, którzy przechwalają się, że chorowali na wyświechtaną medialnie pseudochorobę zwaną korona, muszę cię rozczarować – to była zapomniana na dwa lata grypa. Wcale nie mniej groźna. Miałeś zaburzenia zmysłu smaku i węchu? Oczywiście, że miałeś. Większość studentów medycyny diagnozuje u siebie choroby, o których właśnie się uczą, wykrywając bezbłędnie u siebie wszelkie jej objawy. Korona była jedyną znaną dysfunkcją bez żadnych objawów. Jedynym autentycznym symptomem plandemii była bezrefleksyjna wiara w werdykt testu PCR.

Spotkałem się z zarzutem, że moje artykuły mogą kogoś odwieźć od korzystania z usług medycznych. Mogą, bo to jest kwestia wiary.

Wyznawcy religii medycznej, czyli przede wszystkim terapii trucizną zwanej dla niepoznaki lekarstwem, powinni zapoznać się ze strategią lemingów, polegającą na naśladowaniu otoczenia oraz z jej skutkami.

Prawdopodobnie, kiedy jeszcze Andy żył pobrano jego organy. Nikt nie przejmował się straszliwym niebezpieczeństwem zarażenia się zmyślonym kowidem dla pobierających organy oraz dla odbiorcy. W każdym razie, przedstawiciele zakazanej w bieżącym roku organizacji zajmującej się dostarczaniem organów Network for Hope, wielokrotnie „troszczyli się” o stan jego potencjalnych materiałów transplantacyjnych – business as usual – czyli standardowe w takim przypadku działanie.

Ludzkie organy przeznaczone do przeszczepu. Należy obchodzić się z nimi ostrożnie.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Narzędzie eugeniki

Narzędzie eugeniki

30. września 2026 Marek Wojcik world-scam/narzedzie-eugeniki

Domyślacie się zapewne, że tym narzędziem jest wojna. Istnieje wiele sposobów prowadzenia wojny.

  • Wojna psychologiczna. Poprzez propagandową indoktrynację tworzy z dowolnie wybranego narodu obraz wroga i porównuje się go do robaka niezasługującego na życie;
  • Wojna biologiczna. Najlepszym przykładem była plandemia przemianowanego na kowid wirusa;
  • Wojna chemiczna. Na przykład wprowadzenie iperytu (gaz musztardowy, 1917 r.): Substancja parząca i dusząca;
  • Wojna służb zdrowia, Wykorzystuje zapasy iperytu w mało skutecznej chemioterapii. Od 100 lat rośnie liczba ofiar pandemii raka;
  • Wojna cybernetyczna. Walka prowadzona w przestrzeni cyfrowej w celu paraliżowania infrastruktury krytycznej wroga;
  • Wojna geologiczna. Wykorzystuje technologię HAARP do wywoływania powodzi, wybuchów wulkanu i trzęsienia ziemi:
  • Wojna hybrydowa. Połączenie działań militarnych z dywersją, cyberatakami, presją ekonomiczną i dezinformacją;
  • Wojna konwencjonalna. Prowadzona przy użyciu tradycyjnych sił zbrojnych i broni konwencjonalnej;
  • Wojna atomowa. Będzie ostatnią wojną, gdyż po niej nie będzie już nikogo do prowadzenia żadnej wojny;
  • Wojna XXI wieku. Zawiera wszystkie wymienione rodzaje wojen, jest prowadzona przeciwko całemu światu. Jej wrogiem jest „przeludnienie”.

Pytanie: Co Rosja zrobiła Republice Federalnej Niemiec, co mogłoby uzasadniać sankcje i odmowę dialogu? Odpowiedź: Nic. Rosja nie zachowała się w żaden sposób nieuczciwie ani nawet agresywnie wobec Republiki Federalnej Niemiec.

Władimir Putin pragnie pokoju i współpracy z Niemcami. Friedrich Merz z kolei zainicjował największą w historii kraju inicjatywę mobilizacji wojskowej. Wszyscy wiedzą, że może mieć na myśli tylko jednego domniemanego wroga: Rosję. Dlaczego więc Merz chce tej wojny? Zostawiam wam teraz decyzję, czy Władimir Putin, czy Friedrich Merz cieszy się większą wiarygodnością. Kto jest odpowiedzialny za ten kryzys?

Cytat z niedzielnego artykułu na anderweltonline.com: Wojna jako broń przeciwko własnemu narodowi. Źródło.

Jeszcze ciągle słychać głosy: przecież to Rosja napadła bez powodu na niewinną Ukrainę! Słychać je przede wszystkim od ludzi, których wiedza o świecie dociera jedynie przez ekran telewizora. Oni nie potrafią inaczej i dlatego będą nadal bronić „zachodnich wartości”, czyli obłudy, zakłamania i korupcji.

Zostawmy więc zmanipulowanych swojemu losowi, skoro tak wybrali. Pójdą na beznadziejną wojnę, bo im sam Pan Bóg szepnął z nieba, że za ojczyznę — bić się trzeba (Julian Tuwim „Do prostego człowieka”), nie mając pojęcia, że oddają swoje życie dla oligarchów ukraińskich i skorumpowanych zachodnich polityków.

Przed każdą wojną prowadzona jest operacja psychologiczna mająca na celu przekonanie ludzi do konieczności niechcianej wojny. Zawsze stosowane są fałszywe doniesienia o „okrucieństwie” wymyślonego wroga.

Dla zwolenników wojny istnieje tylko jeden argument: nienawiść do całego narodu, którego wybrali sobie jako wroga. Wszystkie argumenty za wojną są temu podporządkowane. Jest to objaw braku percepcji — braku możliwości obiektywnej oceny sytuacji — opartego na jedynie emocjonalnym z wyłączeniem logiki sposobie traktowania wykreowanego przez taką postawę problemu.

W każdym, bez wyjątku narodzie są zarówno dranie, jak i wspaniali ludzie. Ponieważ te cechy w bardzo małym stopniu są zależne od pochodzenia, czy kultury całego narodu.

Jakiej znowu kultury! – zakrzykną podżegacze wojenni – robactwo nie posiada kultury! A czy człowiek o tak idiotycznych poglądach wie, czym właściwie jest ta kultura?

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Arogancja upadającego imperium

Arogancja upadającego imperium

29. września 2026 Marek Wojcik world-scam/arogancja-upadajacego-imperium

…słynne oświadczenie Elona Muska po wspieranym przez USA zamachu stanu przeciwko Evo Moralesowi w Boliwii w 2019 roku: „Zrobimy zamach stanu, na kogokolwiek zechcemy! Pogódźcie się z tym”. Stany Zjednoczone mają długą tradycję ingerowania w suwerenne państwa – od Ameryki Łacińskiej po Bliski Wschód i Europę Wschodnią. Fakt, że urzędujący ambasador wyraził to tak otwarcie, pokazuje, jak mało szacunku pozostało dyplomatycznym pozorom.

Ta dygresja pochodzi z wczorajszego artykułu na tkp.at: Ambasador USA otwarcie grozi Grecji zmianą reżimu. Źródło.

Arogancja towarzyszy ludzkości przez całą jej historię. Nie jest to współczesny wynalazek, ale psychologicznie uzasadniony fenomen braku wiary we własną wartość. Arogant okazuje niczym nieuzasadnioną wyższość nad innymi ludźmi, oznajmia nieświadomie całemu światu, że ma kompleks niższości, który tłumi, poniżając inne grupy społeczne lub narodowe. Daje mu to chwilową poprawę samopoczucia, dzięki zagłuszaniu wątpliwości i sztucznie wykreowanego uczucia bycia kimś lepszym od innych.

Wartość człowieka nie jest mierzona w ilości pieniędzy na koncie bankowym, ale na tym, co może przekazać i w jaki sposób potrafi pomóc innym ludziom. Wielu myli tę pomoc z pseudofilantropią Billa Gatesa. Tylko że on pomaga jedynie własnemu ego i pomnaża swój majątek oparty na krzywdzie innych.

To nieklasyfikowane zdjęcie satelitarne opublikowane przez Stany Zjednoczone rzekomo przedstawia łódź, która 19 września 2026 r. stała się celem amerykańskiego ataku wojskowego na Morzu Karaibskim. Źródło.

To nie jest już tylko arogancja, kiedy amerykańskie wojsko zabija rybaków pod pretekstem walki z handlem narkotykowym. Chyba nie po to jest armia, żeby mordować niewinnych ludzi dla celów propagandy politycznej. Wyższy stopień arogancji jest po prostu zbrodnią. Żaden sąd nie obwieścił winy tych ludzi. Mamy jedynie gołosłowne zarzuty od stronniczych polityków.

Nowy porządek świata przewiduje nowy podział na strefy wpływów. Nie wiadomo czy upadające imperium USA w ogóle przetrwa te historyczne zmiany. Na pewno nie przetrwa tej nawałnicy amerykański dolar w dotychczasowej formie dominującej waluty światowej. Kanada, Grenladia, Ameryka Środkowa i Południowa są już praktycznie pod butem Stanów Zjednoczonych. Z jednym małym wyjątkiem: Kuba.

Kolejny przykład arogancji: „Myślę, że będę miał zaszczyt podbić Kubę” – powiedział 47. prezydent, pochylony nad biurkiem Resolute. „To nie byłoby złe. To byłby wielki zaszczyt. Mogę ją wyzwolić albo podbić, myślę, że mogę z nią zrobić, co zechcę” – powiedział. – wczorajszy artykuł na globalresearch.ca: Trump: Inwazja na Kubę będzie „wielkim zaszczytem”. Źródło.

18.09.2026 r. Kuba dotknięta siódmą w tym roku ogromną awarią zasilania. Jest to między innymi efekt amerykańskiej blokady gospodarczej.

Podobnie jak Tajwan zostanie wchłonięty przez Chińską Ludową Republikę, tak Kuba stanie się częścią amerykańskiego imperium lub jego kolonią. Nie muszę nikomu udowadniać, że nie wspieram ideologii komunistycznej, moja aktywna postawa przeciwko systemowi totalitarnemu w PRL o tym świadczy. Nikt mnie jednak nie przekona, że „pomoc” Trumpa w „wyzwoleniu” Kuby jest czymś dobrym. Już nieraz pomagali Korei, Wietnamowi, Chile, Panamie, Serbii, Somalii, Afganistanowi, Syrii czy Libii. Ten ostatni kraj do dzisiaj nie może dojść do siebie po takiej pomocy.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Kiedy rozwiązanie pogłębia problem

Kiedy rozwiązanie pogłębia problem

28. września 2026 Marek Wójcik world-scam/kiedy-rozwiazanie-poglebia-problem

Zwróciliście uwagę na to, że od wielu lat proponuje się nam rozwiązanie dla wymyślonych lub sztucznie spotęgowanych problemów, które pogłębiają sam problem lub tworzą nowe jeszcze gorsze? Oto kilka przykładów:

  • Medycyna. Od ponad 100 lat proponuje wątpliwe leczenie objawów chorób, przez zatruwanie organizmu chemicznymi substancjami chorobotwórczymi;
  • Klimat. Od ponad 20 lat ci, którzy najbardziej zawinili w kwestii zatrucia środowiska, propagują jako jedyne rozwiązanie opodatkowanie ludzkości, przez co przyczyniają się do przyspieszenia nieuchronnego kryzysu ekonomicznego, zdrowotnego i ekologicznego;
  • Wojna na Ukrainie. Od 12 lat tworzy się typowy dla podżegaczy wojennych obraz wroga niezasługującego na życie. Rozwiązanie: więcej broni dla nazistów i pieniędzy dla skorumpowanych polityków na Ukrainie i w zachodnim świecie;
  • Plandemia. Od sześciu lat propaguje się rakotwórczą, zabójczą i niezbadaną substancję, służącą terapii genetycznej jako broń biologiczną przeciwko całej populacji;
  • Wojna z Iranem. Niemożliwa do wygrania wojna w celu podniesienia cen ropy i wyeliminowania konkurentów – n.p. Arabii Saudyjskiej;
  • Zastrzyki z mRNA. Spowodowały już olbrzymią ilość ofiar raka turbo i dlatego są doskonałym „antidotum” w celu rozpowszechniania wywołanych na zlecenie pro-globalistycznych planistów wojskowych zabójczych plandemii.

Wszystkim tym przykładom towarzyszy kampania strachu w zaprzedanych globalistom mediach i walka z „dezinformacją”, czyli opartym na niezależnych od farmacji badaniach odmiennym podejściem do przyczyn problemu.

Amerykańskie firmy farmaceutyczne Moderna i Merck ogłosiły przełom w leczeniu nowotworów: nowo opracowana szczepionka mRNA została najwyraźniej z powodzeniem zastosowana w walce z rakiem skóry. Czy to promyk nadziei dla wszystkich osób chorych na raka? W obliczu wciąż niewyjaśnionej do końca katastrofy związanej ze szczepionkami mRNA w czasie pandemii koronawirusa pozostają jednak wątpliwości. Dlaczego na przykład w badaniach nad rakiem od 1900 roku tak rzadko wspierano i dopuszczano do stosowania alternatywne kierunki badań oraz metody leczenia? Kwestię tę dogłębnie analizuje poniższy dokument zatytułowany „Kulisy badań nad rakiem” (niem. „Die Abgründe in der Krebsforschung”). Źródło.

Źródło.

[link jest po polsku  https://www.kla.tv/42648 ]

============================

Czemu to wszystko miałoby służyć? Niektórzy uważają, że naszemu zdrowiu. Takich jest coraz mniej, ponieważ padają ofiarą własnej naiwności.

Dwa badania dotyczące szczepień przeciwko COVID-19, obejmujące 8,7 miliona osób, potwierdzają, że Fauci i Gates wstrzyknęli światu raka:

  • Rak piersi: +54%;
  • Rak prostaty: +69%;
  • Rak płuc: +53%;
  • Rak pęcherza moczowego: +62%;
  • Rak jelita grubego: +35%;
  • Rak żołądka: +34%;
  • Rak tarczycy: +35%.

Źródło: Telegram 16.09.2026 r. 18:33.

47-letni mężczyzna, który zgodnie z opisem przypadku był wcześniej zdrowy i nie przyjmował żadnych leków, zmarł 555 dni po podaniu szczepionki mRNA firmy Pfizer.
Jeden z wielu przykładów, kiedy rozwiązanie jest dużo gorsze niż problem, który miało rozwiązać. Źródło.

Wszystkie te katastrofy są powiązane przez ich twórców, planujących do ponad stu lat przejęcie władzy nad światem. Pomimo skrupulatnych przygotowań, nie są w stanie zrealizować swoich zamiarów. Każdy plan wymaga do realizacji bieżącej korekty, kiedy dzieją się nieprzewidziane przez plan wydarzenia. Jednak skoro zakładają, że są nieomylni, to i korekty im nie są potrzebne. Dlatego przegrywają i nie umieją się z tym pogodzić.

Wciąż mają wpływ na ONZ, WHO, UE i wiele rządów świata, ale to wystarcza jedynie na kreowanie zamętu i skutkuje niezrozumiałymi przez ogół posunięciami w rodzaju, kiedy nieuzbrojony karzeł Europa grozi mocarstwu atomowemu.

Cierpliwość Rosji tłumaczę doskonałym rosyjskim poczuciem humoru. Ciągle jeszcze trzymają się ze śmiechu za brzuchy, nie mogąc wyjść z podziwu dla głupoty polityków z koalicji chętnych na śmierć swoich poddanych.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Ostatni „mędrzec” z Syjonu

Ostatni „mędrzec” z Syjonu

27. września 2026 Marek Wojcik world-scam/ostatni-medrzec-z-syjonu

Przed wojną – tą z Iranem – nie do pomyślenia! Protesty przeciwko polityce syjonistycznego apartheidu odbywały się już dawno na całym świecie. Jednak skala ostatnich demonstracji w Nowym Jorku przerosła oczekiwania nawet samych organizatorów. Do tego fakt, że prezydent USA również wspiera ten ruch, jest czymś zupełnie nowym. Nie przybył on co prawda w swojej czerwonej czapeczce MAGA na tę demonstrację, ale pokazał wsparcie w inny, dyplomatyczny sposób.

Na kilka dni przed przybyciem Netanjahu do USA na sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Donald Trump – republikanin, spotkał się z zagorzałym wrogiem Netajahu, burmistrzem Nowego Jorku Zohranem Mamdanim – demokratą. A do spotkania Trump – Netanjahu tym razem nie doszło.

Burmistrz NY zapowiedział, że przy pierwszej nadarzającej się okazji, aresztuje Netanjahu za zbrodnie wojenne na Palestyńczykach. Nawet gdyby tak się stało, to premier Izraela szybko odzyskałby wolność i zostałby oficjalne przeproszony. Wpadłem na pomysł, żeby wsadzić Netanjahu do jednej celi z przebywającym tam przecież już wenezuelskim prezydentem Maduro. Ich dyskusja mogłaby być naprawdę interesująca. Nie tylko dla CIA. Maduro, pomimo że sam żartobliwie określił swoją angielszczyznę „językiem Tarzana”, potrafi się jednak dogadać w tym języku.

Spojrzenie zbitego psa powinno wzbudzać litość, ale tego nie robi.

Kiedy pod koniec września izraelski premier Benjamin Netanjahu wystąpił przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ, ponad stu dyplomatów demonstracyjnie opuściło salę, zanim jeszcze zaczął przemawiać. Wśród nich byli delegaci z Palestyny, Brazylii, Hiszpanii, Turcji, Tunezji, Arabii Saudyjskiej i RPA.

Netanjahu, wobec którego Międzynarodowy Trybunał Karny – ten trybunał w Hadze, który może oskarżać osoby fizyczne o zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i ludobójstwo – wydał nakaz aresztowania w związku z domniemanymi zbrodniami wojennymi w Strefie Gazy, nazwał tych, którzy opuścili salę, „moralnymi tchórzami”. Źródło. Moim zdaniem adekwatną odpowiedzią na jego postawę, byłoby nazwanie premiera Izraela niemoralnym „bohaterem”.

Interesujący artykuł o tej klęsce premiera najbardziej terrorystycznego kraju na świecie ukazał się w piątek na tkp.at: Błyskawiczna wizyta Netanjahu w Nowym Jorku: strach przed Mamdanim, panika w podziemiu – i prawdziwy rozłam w kraju. Źródło.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu przemawiał przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ w Nowym Jorku w czwartek, 24 września 2026 roku – według izraelskich mediów, była to jedna z najkrótszych i najbardziej wymagających pod względem bezpieczeństwa wizyt USA w czasie jego prezydentury. Podczas gdy międzynarodowe doniesienia koncentrowały się głównie na protestach, konflikcie opinii publicznej z burmistrzem Nowego Jorku Zohranem Mamdanim i dziwacznym incydencie w kanalizacji w pobliżu jego hotelu, konflikt, który był kluczowy dla politycznego przetrwania Netanjahu, rozgrywał się w samym Izraelu: otwarte zerwanie z najbardziej wpływowym rabinem w litewsko-charedimskim świecie, Dovem Landauem.

Kraje, których przedstawiciele opuścili salę plenarną ONZ przed wystąpieniem Netanjahu.
Źródło.

Jak wynika z tej mapy wszyscy dotychczasowi sprzymierzeńcy Izraela z Zatoki Perskiej i wszystkie kraje na Bliskim Wschodzie naturalnie poza samym Izraelem, zbojkotowały wystąpienie terrorysty na forum ONZ.

Nie jest to jedynie moda, by przypodobać się wyborcom. Daje to nam nadzieję, że przynajmniej resztki człowieczeństwa odzywają się coraz liczniej także wśród polityków. Z pewnością obserwujemy koniec haniebnej ery premiera Netanjahu. Kto zajmie jego miejsce? Biorąc pod uwagę 70% wsparcia w Izraelu dla rasistowskiej polityki rządu, obawiam się, że będzie to wcale nie lepszy drań.

Francuski sędzia Nicolas Gouyou, który wydał w Międzynarodowym Trybunale Karnym nakaz aresztowania Netanjahu, twierdzi, że firmy Visa i Mastercard zablokowały wszystkie jego karty, przez co nie może już dokonywać zakupów.
Twierdzi on, że sędziowie, prawnicy i politycy są zastraszani i traktowani jak przestępcy.

Źródło: Telegram 24.09.2026 r. 14:32.

Przy negatywnych emocjach związanych ze zbrodniami Izraela, nie jest łatwo zachować pełen obiektywizm. Przecież każde państwo ma prawo do obrony nawet wtedy, gdy korzystając z sił specjalnych, samo organizuje napaść na własny kraj, żeby potem mieć pretekst do tej „obrony”. Nigdy tak nie jest, że cały naród ponosi zbiorową odpowiedzialność za zbrodnie polityków. To syjonistyczny rząd organizując napaść na własne państwo, wykorzystuje naturalny strach, by skonsolidować naród przeciwko wymyślonemu wrogowi.

Nie usprawiedliwia to izraelskich radykalnych wyborców. Jednak spójrzmy na siebie – jakie kreatury dopuszczamy do władzy we własnym kraju?

Co prawda również Beni-to przecież nie Mussolini.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Strategia Trumpa

Strategia Trumpa

26. września 2026 Marek Wojcik world-scam./strategia-trumpa

Jak walczyć z systemem, w którym tkwisz po same uszy? To jest tak, jak gdybyś tonął w bagnie i jednocześnie niszczył brzytwę, którą podają ci „życzliwi”. Bez obawy, nie będę usprawiedliwiał zbrodni popełnionych przez Trumpa, żeby wesprzeć ideę walki z Deep State. W dzisiejszym wpisie nie będzie jak w większości dotychczasowych tłumaczenia publikacji z niezależnych mediów. Chcę dzisiaj przedstawić wam, jak ja widzę fenomen Trumpa.

Kiedy podczas wyborów sześć i dwa lata temu stałem po stronie Trumpa, w których nie brałem udziału, bo nie mieszkam w USA, wiedziałem, że nie jest on szlachetnym bohaterem, jakich znamy z westernów „Rio Bravo”, czy „W samo południe”. W styczniu 2020 roku pokazał światu swoją „prawość”, wydając wyrok śmierci na irańskiego generała Kasema Solejmaniego.

Delegacja irańska, która w czwartek zgromadziła się w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, pozostawiła po sobie portret legendarnego męczennika, generała Kasema Sulejmaniego, podczas gdy premier reżimu syjonistycznego Beniamin Netanjahu stanął na podium przed niemal pustą salą.
Źródło.

Dlaczego więc wspierałem i nadal wspieram Trumpa? Nie z tęsknoty za sprawiedliwym rycerzem, tylko dlatego, że w naszej – nie Trumpa – walce z globalizmem nie mamy lepszych sprzymierzeńców. Powiecie, że Trump przecież nadal wspiera cyfrowe niewolnictwo sprzymierzone z farmacją w celu depopulacji ludzkości. I tu zgodzę się ze wspieraniem, ale nie z celem. Celem Trumpa jest dogadana już z Rosją i Chinami władza USA nad zachodnią połową świata. Europa wyswobodzi się po ponad 80 latach spod tej dominacji. Kto ją przejmie? To sprawa otwarta. Na chwilę obecną rządzą tu zdecydowanie globaliści.

Przecież właśnie dogadujemy się z USA w sprawie stacjonowania 15 tysięcy amerykańskich żołnierzy w Polsce! Źródło. Owszem, jednak Trump już od dawna dogadał się z Putinem i Xi w sprawie wycofania wszystkich amerykańskich baz wojskowych z rejonu Zatoki Perskiej i Europy. Jak myślicie, które decyzje będą dla niego ważniejsze? Poza tym widzieliśmy skuteczność amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa w Arabii Saudyjskiej i sąsiednich krajach.

Księżyc Ameryki.

Zastanówmy się, jakie są pozytywne w sensie walki z globalizmem efekty prezydentury Trumpa? Ludzie wrogo do Trumpa nastawieni, a tych jest większość, powiedzą, że żadne. A jednak:

  • Wystąpienie z WHO;
  • Odejście od histerii klimatycznej;
  • Koniec genderyzmu – kretyńskiej polityki antyrodzinnej;
  • Powstrzymanie najazdu emigrantów;
  • Wstrzymanie marszu globalistów na drodze do opanowania całego świata.

Bez wątpienia wszystkie te punkty byłyby odwrócone o 180 stopni, gdyby wybory w USA wygrała Kamala Harris – marionetka globalistów.

Są jeszcze argumenty popierające teorię, że wojna z Iranem miała na celu wsparcie samozagłady Izraela. Wiele osób nie popiera tej teorii, ale nie jest ona pozbawiona sensu, szczególnie gdy wziąć pod uwagę epsteinowy szantaż wobec Trumpa. Po raz pierwszy w powojennej historii USA polityka Izraela stoi pod pręgierzem publicznej krytyki w USA.

Wszystkie karty Trumpa.

Nadzieje zwolenników MAGA zostały szybko zweryfikowane przez skorumpowany lobbing – masło maślane, bo inaczej być nie mogło. Skoro prezydent musi się liczyć z głosem karteli zbrojeniowych, farmaceutycznych oraz technologicznych, nie może równocześnie prowadzić z nimi otwartej walki. Musi się z nimi liczyć, ponieważ przekupują oni legalnie (lobbing) senatorów i kongresmenów, których głos jest ważny także dla Trumpa. To samo dotyczy izraelskiego lobby – AIPAC.

Cóż byłoby prostszego dla prezydenta USA, który chce pokoju na Ukrainie, powstrzymać pomoc logistyczną amerykańskiego wywiadu dla Ukrainy? Europejskie drony wysyłane z Ukrainy na Rosję pozbawione by zostały współrzędnych celu ataku. Spowodowałoby to natychmiastową porażkę Ukrainy i jednocześnie podniosłyby się głosy, że ta przegrana to wina Trumpa i ruszyłaby ponownie kampania Russiagate.

A co potem? J.D. Vance (czytaj Thiel) i Rubio (czytaj Netanjahu)?

Rozpowszechnia się wiadomości o psychicznej chorobie Trumpa. Zgodziłbym się z nimi o ile wszystkich – a jest ich większość – narcyzów w polityce uznać, za wariatów. Nieprzewidywalność, konfabulacja, mania własnej wielkości, to nie są objawy dla psychiatry – to strategia i to całkiem niezła w polityce światowej.

I proszę nie mylić pozytywnego myślenia z trumpowską propagandą wiecznego „sukcesu”. W porównaniu do europejskich narcyzów, a w rzeczywistości globalistów, których Trump przyparł do muru szantażem braku diesla, świadczy o zdrowym rozsądku tego skazanego przez media na aberrację psychiczną prezydenta.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com