Mamy w Polsce aborcję na życzenie. Ale to nie jest prawo, to bezprawie.

Centrum Życia i Rodziny
Szanowni Państwo,
Mamy w Polsce aborcję na życzenie.

Być może to mocne, ale uzasadnione stwierdzenie.Od czasu, gdy Minister Zdrowia Izabela Leszczyna ogłosiła z dumą wytyczne dla szpitali w sprawie wykonywania aborcji, w praktyce zabicie dziecka stało się „legalne” na podstawie zwykłego zaświadczenia od lekarza psychiatry. Takie zaświadczenia wydawane są często bez realnego uzasadnienia, a w wyniku aborcji masowo giną dzieci po prostu niechciane.
Musimy jednak postawić sprawę jasno: to nie jest prawo, to bezprawie. Wytyczne minister Leszczyny to próba obejścia prawnej ochrony życia w Polsce, czyniona – jak zwykle, w przypadku obecnego rządu – „na kolanie”, z pominięciem obowiązującej ścieżki legislacyjnej, przez którą zbyt trudno byłoby się przebić.I to wprowadzone bocznymi drzwiami „prawo” zbiera swoje krwawe żniwo.
W 2024 roku wykonano w Polsce 885 aborcji. Na podstawie przesłanki o zagrożeniu zdrowia lub życia kobiety ciężarnej zabito aż… 882 dzieci! To przytłaczająca większość.
Te dane powinny szokować: jak to możliwe, że w majestacie prawa zabija się średnio dwoje dzieci dziennie?!
Tymczasem najprężniej działająca organizacja aborcyjna w Polsce, Aborcyjny Dream Team, w otoczce jaskrawych kolorów, chmurek, kotków i w atmosferze świętowania reklamuje swoje usługi.
Od tego roku w sercu stolicy, w pobliżu polskiego Sejmu, działa pierwsza w kraju „przychodnia aborcyjna”. O tym miejscu pisaliśmy już Państwu wielokrotnie – wraz z lokalem aborcjonistki zyskały bowiem nieporównywalnie większe możliwości działania.Instrukcje przyjmowania tabletek aborcyjnych wygłaszane są z mównicy sejmowej i w największych mediach. Numer, pod którym można uzyskać „pomoc” w przeprowadzeniu aborcji, jest powypisywany na chodnikach i budynkach w całej Warszawie. A w wakacje Aborcyjny Dream Team jeździ ze swoim tournée po najpopularniejszych miejscowościach turystycznych, rozdając gadżety, bluzy czy koszulki z napisami „Aborcja jest ok”.
Aborcjonistki działają coraz hardziej i zuchwalej. A wśród tej wesołej narracji o wyborze, siostrzeństwie i przyjaźni… ginie coraz więcej dzieci.
Jak Państwo wiedzą, jako Centrum Życia i Rodziny podejmujemy szereg inicjatyw, aby powstrzymać zło aborcji: organizujemy wielotysięczne marsze i demonstracje, wywieramy presję na parlamentarzystów, przygotowujemy profesjonalne analizy, poradniki dla kobiet w trudnej sytuacji życiowej i merytoryczne opracowania.
Jednak jesteśmy głęboko przekonani, że obrona życia jest nierozerwalnie związana także z walką duchową. Batalię z aborcją musimy więc toczyć również na tym poziomie – podejmując modlitwę za dzieci nienarodzone i wynagradzając za ten krwawy proceder, który dokonywany jest w polskich szpitalach.Dlatego dziś proszę Państwa o wsparcie inicjatywy modlitewnej w obronie dzieci nienarodzonych, którą chcemy podjąć w miejscu, gdzie dokonuje się tak wielkie zło: w pobliżu siedziby AboTak. Zrobili z aborcji... radosną zabawęWspieram działania w obronie nienarodzonych!Jeszcze 15 czy 20 lat temu narracja środowisk promujących aborcję opierała się na powściągliwości: że to zawsze bardzo trudna, ale niekiedy konieczna decyzja.W przestrzeni publicznej nagłaśniano skomplikowane przypadki – historię Alicji Tysiąc, u której ciąża doprowadziła niemal do utraty wzroku, lub „Agaty”, dziewczynki, która miała paść ofiarą gwałtu (choć szybko wyszło na jaw, że gwałtu nie było, a ciąża była wynikiem współżycia dwojga nastolatków).
Emocje społeczne były w ten sposób kierowane na oczywiste tory: zabicie dziecka nienarodzonego to konieczność, którą musimy dopuścić, w przeciwnym razie cierpiały będą kobiety. Być może jest to kontrowersyjne, ale zakaz aborcji poskutkuje jeszcze większym złem.
I sądzę, że do dziś wielu Polaków podtrzymuje takie przeświadczenie. O aborcji myślimy raczej jako o odległej sprawie, która zapewne ma miejsce tylko w bardzo trudnych sytuacjach. Przed oczami opinii społecznej wciąż jeszcze niektórzy politycy, lekarze czy media próbują budować fasadę usprawiedliwienia.Serwują nam bezpiecznie brzmiące ogólniki: aborcja w świetle prawa jest dozwolona tylko w przypadku, gdy do ciąży doszło w wyniku czynu zabronionego lub gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety.
Ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Tak opisały nam swoją codzienność położne jednego ze stołecznych szpitali:
Teraz zdarza się bardzo często, że jest zaświadczenie od lekarza psychiatry i wtedy status danej ciąży nie ma znaczenia. Jest zaświadczenie od psychiatry, ciąża bardzo zagraża zdrowiu psychicznemu i to ma rzekomo pani pomóc, kropka. Nikt nie wnika, czy to dziecko jest zdrowe, niezdrowe, jakie ono jest. Dziecko nie ma tu znaczenia. I to nam się zdarza kilka razy w miesiącu. Panie Agnieszka i Maria (oczywiście pod zmienionymi imionami), położne, które zdecydowały się wyjawić, jak naprawdę wygląda obecnie ich praca, wskazują nawet moment, w którym nastąpiła zmiana: był to czas, kiedy minister zdrowia z rządu Koalicji Obywatelskiej Izabela Leszczyna wydała tzw. wytyczne dotyczące aborcji.
To właśnie ten dokument oficjalnie wprowadził możliwość przerywania życia dzieci nienarodzonych na podstawie zaświadczenia od psychiatry o zagrożeniu zdrowia psychicznego kobiety.
To właśnie „wytyczne” sprawiły, że w praktyce aborcja stała się w Polsce dostępna… na życzenie.

Zaświadczenia od psychiatry zniweczyły sukces zniesienia przesłanki eugenicznej w 2020 r., bowiem na ich podstawie często zabijane są właśnie dzieci, u których na etapie życia prenatalnego wykryto wady rozwojowe czy choroby wrodzone.Jest nawet gorzej – na podstawie „papierka”, wydanego podczas jednej wizyty u psychiatry, można zabić dziecko zdrowe, ale po prostu niechciane.
Tak, jak opisały to położne: stan dziecka nie ma żadnego znaczenia. To, co się liczy, to decyzja matki o tym, czy rozwijającemu się już pod jej sercem maleństwu pozwoli na życie.Doszliśmy więc do momentu, kiedy z kraju chroniącego życie dzieci nienarodzonych lepiej niż większość państw zachodnich (choć i tak w sposób daleki od ideału), przemieniliśmy się w kraj, gdzie aborcja jest dostępna właściwie bez ograniczeń.Nie ma się jednak co oszukiwać: pole do tego barbarzyństwa przygotowywały przez wiele wcześniejszych lat organizacje proaborcyjne, które w Polsce – wbrew prawu – poczynają sobie śmiało już od dawna.
Pomagam chronić życie!
Narracja o aborcji jako dramatycznym wyborze, o której pisałam powyżej, już od pewnego czasu jest – mówiąc przewrotnie – zupełnie passe.
Proszę tylko spojrzeć:Świętowanie nie bycia w ciąży jest ok
Jaki jest wystarczający powód, żeby mieć aborcję? Wystarczy być w ciąży, w której nie chce się być!
Na dole róże, chmurki na niebie, decyzja o aborcji należy do Ciebie.Wasze powody do aborcji były wystarczające.Co to jest? Hasła zaczerpnięte bezpośrednio z profilu Aborcyjnego Dream Teamu na Facebooku.Te i inne „kojące” sumienia slogany bez trudu znajdziemy w mediach społecznościowych aborcjonistek. A do tego, jak wspominałam: róż, brokat, całuski, chmurki, gwiazdki, kotki i świetna zabawa.Dziś aborcji się nie żałuje. Ją się świętuje!Po co smutki, po co stres albo – co najgorsze – wyrzuty sumienia związane z zabiciem własnego dziecka.W radosnym świecie współczesnych aborcjonistek to zakazane!Aborcja jest ok!Trzeba przyznać, że założycielki Aborcyjnego Dream Teamu mają z czego być dumne i zadowolone.
Po serii sukcesów z ostatnich lat: wystąpieniach w Sejmie, podczas których z mównicy sejmowej recytowały instrukcję przyjmowania tabletek aborcyjnych, wymachując blistrem tych środków wprost do kamer, występach medialnych utrzymanych w identycznym, zuchwałym tonie, po procesie Justyny Wydrzyńskiej, której za pomocnictwo w aborcji zasądzono jedynie prace społeczne – świętowały prawdziwy przełom.
W maju 2025 r. przy ulicy Wiejskiej w Warszawie otworzyły swój pierwszy stacjonarny lokal pod nazwą „AboTak”. W tym miejscu zgłaszające się do organizacji kobiety mogą uzyskać poradę i dostać środki aborcyjne.W swoich statystykach aborcjonistki chwaliły się już pomocą w dokonaniu aborcji u nastolatek poniżej 15 roku życia (przypomnę – w takim wypadku ciąża jest jasną przesłanką, że mogło dojść do przestępstwa) i irytowały się, że sprawą zainteresowała się policja. Z dumą informowały też, że najstarsze dziecko, w którego zabiciu pomogły, miało już 37 tygodni, co oznacza, że mogłoby bezpiecznie się urodzić.
Od czasu otwarcia „przychodni” Aborcyjny Dream Team raczy nas zdjęciami kobiet, które przyszły po „pomoc” i historiami, które mają jeden cel: znormalizować aborcję i utrwalić w świadomości społecznej, że to powszechne doświadczenie, którego konsekwencje są wyłącznie pozytywne.
Chyba najbardziej wstrząsającym obrazem z tego miejsca było zdjęcie jednej z założycielek Aborcyjnego Dream Teamu Natalii Broniarczyk trzymającej w ramionach niemowlę, starsze rodzeństwo dziecka, którego matka właśnie zgłosiła się po środki aborcyjne.
To kolejna z podobnych historii, a mieliśmy już przecież taniec radości po aborcji i oglądanie kreskówek z dziećmi podczas zabijania ich młodszego rodzeństwa.
Przyznają Państwo, że takie podejście nie ma wiele wspólnego z mówieniem o dramacie kobiety czy niezwykle trudnym wyborze (choć ani jedno, ani drugie i tak nie usprawiedliwia zabicia niewinnego niczemu dziecka).
Wręcz przeciwnie: ta radość, brokat i wierszyki o aborcji są po prostu… diaboliczne.
Jestem przekonana, że takich sytuacji i obrazów nie możemy odczytywać w oderwaniu od ich duchowego podłoża. Opisywanie okrutnego procederu: zabijania niewinnych dzieci w kontekście zabawy, przyjaźni czy samorealizacji nieodzownie musi łączyć się z głębokim duchowym zagubieniem, a może nawet zwiedzeniem.

Z pewnością ta walka – walka o życie dzieci nienarodzonych, ale też w szerszym kontekście: o dobre prawo, chroniące najbardziej bezbronnych czy przerwanie bezkarności osób działających jawnie w przemyśle aborcyjnym – musi odbywać się także na tej płaszczyźnie. W modlitwie, przebłaganiu za cierpienie i śmierć niewinnych dzieci leży wielka siła, której ogromnego oddziaływania być może na co dzień nie jesteśmy nawet świadomi.
Dlatego chcemy zaprosić Państwa do inicjatywy modlitewnej, którą chcemy podjąć już w najbliższym miesiącu.
Chcę pomóc bronić dzieci nienarodzonych!
Jak być może Państwo pamiętają, pod koniec ubiegłego roku zorganizowaliśmy w pobliżu siedziby aborcjonistek „Zaduszki za nienarodzonych”. Modliliśmy się wówczas naprzeciw „AboTaku” w intencji dzieci nienarodzonych zabitych przez aborcję, w intencji matek, które zmarły w jej wyniku i za wszystkich zmarłych, którzy w jakikolwiek sposób byli uwikłani w tę zbrodnię. Jednocześnie było to swoiste przypomnienie władzom, aby odstąpiły od obecnego proaborcyjnego kursu i otoczyły troską polskie rodziny.Po tym wydarzeniu dostrzegliśmy potrzebę zorganizowania tego rodzaju spotkań modlitewnych w regularnej formie. Nie tylko po to, aby otaczać modlitwą dzieci nienarodzone zabite w wyniku aborcji, ale również by zaznaczyć naszą obecność w przestrzeni publicznej, a zwłaszcza w miejscu tak symbolicznym jak placówka „AboTak”.
Takie wydarzenia są okazją do pokazania, że odpowiedzialność za życie ludzkie nie jest sprawą wyłącznie prywatną, zgodnie z dewizą „nie popierasz aborcji, to jej sobie nie rób”.
Wychodząc na ulice, dajemy świadectwo, że los dzieci nienarodzonych dotyczy całej wspólnoty, a nie tylko sumień zamkniętych w czterech ścianach. Publiczna, wspólna modlitwa jest znakiem sprzeciwu wobec obojętności i milczenia, które dziś tak często towarzyszą łamaniu prawa do życia. Pokazuje też, że są w Polsce ludzie gotowi do konsekwentnej walki w obronie najsłabszych – spokojnej i pozbawionej agresji, ale wytrwałej i nieustępliwej.
Nasza obecność na ulicach, w pobliżu miejsca kaźni dzieci, a jednocześnie niedaleko polskiego Sejmu, będzie wyraźnym znakiem, że sumienie narodu jeszcze nie zamilkło.
Już dziś chciałabym zatem serdecznie zaprosić Państwa do włączenia się w tę inicjatywę.
Jeśli są Państwo z Warszawy lub okolic, zapraszamy do osobistego udziału w publicznej modlitwie. Jeśli natomiast mieszkają Państwo zbyt daleko, by przybyć na miejsce, proszę towarzyszyć nam w tym czasie modlitewnie, będąc w domu.
Chcielibyśmy, aby takie pierwsze spotkanie modlitewne odbyło się na początku marca w pobliżu Dnia Kobiet. O dokładnej dacie i miejscu spotkań poinformujemy Państwa w osobnym mailu. Oczywiście dokładne informacje zamieścimy również w mediach społecznościowych.
Planowane spotkania modlitewne to niejedyne działania w obronie życia, jakie podejmujemy jako Centrum Życia i Rodziny. Prowadzimy intensywną kampanię w mediach społecznościowych i tradycyjnych, ukazując okrucieństwo aborcji i odkłamując manipulacyjną narrację organizacji aborcyjnych.
Przygotowaliśmy także publikacje podsuwające merytoryczne argumenty na temat ochrony dzieci nienarodzonych, jak „Kompendium pro-life” czy film „Miłość większa niż strach” ukazujący historie rodzin, które przeciwstawiły się naciskom lekarzy na „pozbycie się problemu” i przyjęły dzieci obarczone chorobami czy nieprawidłowościami rozwojowymi. Podczas Marszów dla Życia i Rodziny, organizowanych w wielu miejscowościach w całej Polsce, odważnie bronimy najważniejszych wartości, pokazując piękno wspólnoty małżeńskiej i znaczenie (również społeczne) otwartości na życie i przyjęcie potomstwa.Wszystkie te działania są możliwe tylko dzięki Państwa wsparciu.Dziś dostrzegamy potrzebę nie tylko kontynuacji, ale zintensyfikowania przedsięwzięć w obronie życia. Rzeczywistość, w której tak jawnie i brutalnie deptane jest podstawowe prawo – prawo do życia, wymaga od nas zdecydowanego i skutecznego wypełniania naszej misji.
Jeśli mają Państwo taką możliwość, proszę zatem o wsparcie działań Centrum Życia i Rodziny zmierzających do realnej poprawy ochrony życia w Polsce datkiem w wybranej przez Państwa wysokości, np. 50 zł lub 100 zł albo 200 zł czy innej, jaka będzie dla Państwa możliwa.
Serdecznie dziękuję za każde Państwa zaangażowanie!
Wspieram inicjatywę modlitewną za dzieci nienarodzone!
Na naszych oczach w Polsce dzieje się coś, co jeszcze niedawno wydawało się nie do pomyślenia: życie najbardziej bezbronnych dzieci jest coraz częściej traktowane raczej w kategorii problemu do usunięcia niż daru wymagającego ochrony.
Przez ostatnie lata byliśmy świadkami konsekwentnie prowadzonej zmiany języka i wrażliwości społecznej wokół aborcji. Organizacje proaborcyjne skutecznie przejęły narrację w przestrzeni publicznej — narzuciły swoje pojęcia, uproszczenia i emocjonalne hasła, spychając na margines pytanie o życie dziecka. Aborcja zaczęła być przedstawiana jako neutralna, a z czasem – korzystna i konieczna procedura, a sprzeciw wobec niej jako coś radykalnego lub nieprzystającego do współczesności. Ta zmiana nie dokonała się przypadkiem – była efektem długofalowych, widocznych i konsekwentnych działań.Owoce tych przemian widzimy dziś w polskich szpitalach, w debacie politycznej, w internecie.Dzieci nienarodzone coraz częściej pozbawiane są prawa do życia w imię ideologii, wygody lub politycznego cynizmu. Język debaty publicznej próbuje przykryć prawdę eufemizmami, a język aborcjonistek pokazuje przemysł śmierci jako potworne, cukierkowe święto.
Nie mamy tu do czynienia z „trudnym kompromisem” ani nawet „indywidualnym wyborem”, ale z systemowym odczłowieczaniem najsłabszych. Zabicie swojego nienarodzonego dziecka przedstawiane jest już nawet nie jako „rozwiązanie”, ale wręcz wynaturzona, niemal demoniczna zabawa.
Fakty pozostają jednak niezmienne: aborcja oznacza śmierć konkretnego dziecka. Milczenie wobec tego procederu staje się współudziałem.Broniąc życia, nie możemy ograniczać się do przekonywania przekonanych.
Nasze przesłanie o wartości każdego życia musi być widoczne i słyszalne na ulicach naszych miast, bo to tam kształtuje się społeczna wrażliwość. Jeśli w tej przestrzeni brakuje spokojnego, merytorycznego i widocznego świadectwa w obronie życia, narrację przejmują ci, którzy potrafią mówić głośniej, rzucać chwytliwe hasła albo dobitnie przypominać, że „grzeczne już byłyśmy”.
Stając w obronie dzieci nienarodzonych, nie potrzebujemy krzyku ani prowokacji. Potrzebujemy obecności, wytrwałości i konsekwencji w działaniu.Pokazania, że obrona życia jest postawą opartą na godności człowieka, odpowiedzialności społecznej i trosce o dobro wspólne, a nie ideologicznym ekstremum.Serdecznie pozdrawiamAleksandra Gajek - Centrum Życia i Rodziny   WSPIERAM DZIAŁANIA CENTRUM ŻYCIA I RODZINY! 
Dane do przelewu:Centrum Życia i Rodziny
Skrytka pocztowa 99, 00-963 Warszawa 81
Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SA
Z dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny”
SWIFT: PKOPPLPW
IBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056
Centrum Życia i Rodziny
Skrytka Pocztowa 99, 00-963 Warszawa
tel. +48 22 629 11 76 
   

Środowiska feministyczne wypadły poza bandę!

Środowiska feministyczne wypadły poza bandę!

10.05.2025 Julia Gubalska nczas/srodowiska-feministyczne-wypadly-poza-bande

Kaja Godek.
Kaja Godek. / foto: PAP

Próby bezprawnego grania ludzkim życiem i neutralizowania tematu aborcji przez lewicowe organizacje, wciąż są w Polsce podejmowane. Nie odnoszą jednak sukcesu, a nawet budzą społeczny sprzeciw. Z pewnością przyczynia się do tego bierność antypolskiego rządu i ludzkie dramaty, jak zabójstwo 9-miesięcznego dziecka w szpitalu w Oleśnicy. Swoje poparcie dla ochrony ludzkiego życia od poczęcia Polacy manifestowali również podczas minionego Marszu dla Życia. Red. Julia Gubalska rozmawia z panią Kają Godek, członkiem zarządu Fundacji Życie i Rodzina.

Julia Gubalska: Jak posumuje Pani ostatni Narodowy Marsz Życia, który miał miejsce 27 kwietnia? Frekwencja była zdecydowanie wysoka.

Kaja Godek: Frekwencja była wysoka i warto nadmienić, że była wielokrotnie wyższa niż różne, feministyczne spędy, które organizuje się w ostatnim czasie. Feministyczne środowiska próbują wywierać presję na polityków, ale oni cały czas żyją legendą proaborcyjnych strajków, które miały miejsce kilka lat temu i wybuchły na fali dobrze przygotowanej kampanii marketingowo-społecznej. Jeśli się na to spojrzy okiem technokraty, było zrobione to dobrze, jeśli chodzi o założenia, którymi się rządzą kampanie społeczne. Ale oprócz tego, że ktoś tym odgórnie sterował, mieliśmy też do czynienia z sytuacją wielomiesięcznego lockdownu, co na pewno miało ogromny wpływ.

Był to kolos na glinianych nogach i siła, której środowiska feministyczne nigdy potem nie odbudowały. Obserwując publiczne wydarzenia pro-life, można powiedzieć, że sympatia ludzi do obrony życia jest stała. Zawsze pojawia się kilka tysięcy osób na marszach dla życia, który odbywa się w różnych miejscach raz lub dwa razy w roku. Druga rzecz to frekwencja, którą obserwujemy na publicznych różańcach o zatrzymanie aborcji, które prowadzimy już w tej chwili w 50 miastach w Polsce. Tam też ta frekwencja co najmniej nie spada, a wielu miejscach jest coraz większa. Myślę, że dysproporcja między obrońcami życia a ruchem feministycznym jest bardzo widoczna. Podsumowując, Marsz dla życia, był to głos ludzi, którzy nie zgadzają się na politykę obecnego rządu i którzy przyszli pokazać, że się na to nie zgadzają. Dużo rodzin z dziećmi, w tym wielodzietnych i dużo ludzi, którzy żeby tam przyjść lub przyjechać z innej, odległej miejscowości, poświęcili wiele.

Nawiążmy również do protestów pod feministyczną „kliniką” aborcyjną „Abo-Tak”, przy ul. Wiejskiej. Jak te protesty przebiegają, czy przynoszą jakiś skutek lub hamują funkcjonowanie w jakiś sposób tego miejsca?

Sytuacja wokół „Abo-Tak”, czyli tej pseudoprzychodni aborcyjnej otwartej koło Sejmu, bardzo mocno obnażyła słabość środowisk aborcyjnych i feministycznych w Polsce. Przede wszystkim dokładnie pokazała przeciwną rzecz do tego, co w planach założycieli miała pokazać. „Abo-Tak” miało być miejscem, które pod Sejmem będzie może kogoś kłuło w oczy, ale będzie sobie funkcjonowało. To byłby sukces założycieli, który miał być formą szantażu, presji czy nawet terroru wobec polityków.

Pomysł środowisk feministycznych na to, jak naciskać na legalizację aborcji, jest właśnie taki: „wy nam tego nie zalegalizujecie, my i tak to robimy”. Ta strategia była stosowana we wszystkich państwach na zachodzie, gdzie legalizacja aborcji postępowała. Próba skopiowania tego mechanizmu obecnie ma miejsce w Polsce. Otwarcie „Abo-Tak” przyniosło dokładnie odwrotny od planowanego skutek. Miało być 8 marca, ale aborterki tak się wystraszyły protestów pro-life, że otworzyły 7 marca. Ludzie protestują, sąsiedzi mają dość. Aborcyjny Dream Team umiejscawiając swój ośrodek w kamienicy przy ul. Wiejskiej bardzo świadomie i z premedytacją wpakował okolicznych mieszkańców i przedsiębiorców w kłopoty, bo było wiadomo, że to jest miejsce, które będzie prowokować intensywne, właściwie nieustanne protesty. Na Wiejskiej widać, że ludzie aborcji w Polsce nie chcą i nie jest to tylko jedna czy druga organizacja pro-life, lecz przychodzą tam zwykli ludzie i mówią „nas to wkurza, zabierajcie to”. Właśnie to osiągnęły środowiska proaborcyjne, otwierając tę pseudoprzychodnię. Trudno powiedzieć, czy przychodnia rzeczywiście tam funkcjonuje.

One się chwalą, że kilkanaścioro dzieci zostało zabite, trzeba wziąć te deklaracje za prawdziwe. Z drugiej strony w tej chwili na stronach feministycznych nasi działacze, którzy tam są pod fejkowymi profilami, donoszą, że tam odbywa się wielki płacz i nie da się spokojnie iść na aborcję na Wiejską do „Abo-Tak” – właśnie przez protesty. Dość skutecznie udało się tam wywrzeć presję, prawdopodobnie nie odbywa się tam tyle aborcji, ile się miało odbywać. Wielkie marzenie, również tej polskiej lewicy, to postawić sobie ośrodki aborcyjne, zrobić strefy buforowe i zakuwać w kajdanki protestujących czy modlących się ludzi – oto tolerancja, którą wyznają lewicowe ruchy polityczne.

Czy myśli Pani, że z pomocą m.in. Państwa organizacji uda się zamknąć tę klinikę lub się ona nie utrzyma z racji na utrudnienia wynikające z nieustających protestów?

Trzeba pamiętać, że „Abo-Tak” to miejsce prowadzenia działalności gospodarczej przez Justynę W., znaną aborterkę sądzoną w Warszawie od 4 lat za pomoc w zabiciu dziecka tabletkami. „Abo-Tak” jest miejscem polegającym na sprzedaży tekstyliów, od strony formalnej. Tam zachodzi ciekawy mechanizm, ponieważ manifestacje pro-life są zgłaszane do Urzędu Miasta i legalne, na tych zgromadzeniach nie jest łamane prawo. Odbywają się one w sposób intensywny, głośny, częsty, ale jednak w sposób pokojowy. Nie dochodzi z naszej strony do aktów przemocy. Z całą pewnością projekt pt. „Abo-Tak” nie udał się feministkom i trzeba to powiedzieć już dziś. To jest przegrana środowisk feministycznych, które miały zarówno nieformalne, jak i formalne zapewnienia ze strony prokuratora generalnego, że nie będą ścigane za swoją działalność. Dlatego oświadczyły wprost, że to jest miejsce, w którym polskie prawo nie obowiązuje. Zderzyły się z obrońcami życia i trzeba powiedzieć, że właściwie już przegrały tę walkę, dlatego że to pokazuje, że nikt na tę placówkę nie czekał, nikt nie chce się z nią identyfikować, niewielu chce jej bronić i właśnie tę sytuację widzą politycy, którzy idą do pracy do Sejmu lub do kancelarii prezydenta, która jest już obok – koszmarną porażkę, jaką poniosły feministki w zderzeniu z faktami i opinią publiczną w Polsce. Dzisiejsze protesty pod „Abo-Tak” są wypełnieniem pewnych funkcji, których nie wypełniają instytucje państwa. Państwo jest bierne i wykazuje się kompletną indolencją.

Czy myśli Pani, że wysoka frekwencja na Marszu dla Życia wynikała również z dramatycznej sytuacji, jaka wydarzyła się w Oleśnicy, kiedy doszło do zabicia dziecka w 9 miesiącu ciąży?

Z całą pewnością tak. Środowiska aborcyjne wypadły za bandę. Ta aborcja miała miejsce pod koniec października ubiegłego roku, ale nikt o niej nie wiedział. Została ona nagłośniona w połowie marca przez Gazetę Wyborczą. To miała być historia, która będzie służyła do poszerzania możliwości aborcji w Polsce. Aborcja w 9 miesiącu, na dziecku które było zdolne do życia i mając świadomość, że można było wykonać cięcie cesarskie, to było zlecenie na morderstwo i było morderstwo. Gdyby matka chciała zabić noworodka, który ją denerwuje, zamiast zostawić w szpitalu i żyć swoim życiem, byłoby to dziecko zaledwie starsze o kilka dni. Środowiska aborcyjne po prostu przestrzeliły. Ogromne oburzenie i poruszenie sytuacją szpitalu w Oleśnicy, sprawiły, że ludzie się wkurzyli. Są lewicowe środowiska, które z Gizeli Jagielskiej starają się zrobić niemalże bohaterkę narodową i świadczy to tylko o tych środowiskach. Każdy, kto jej w tym momencie broni, broni rzeczy absolutnie skandalicznej. Jest to osoba, która powinna być natychmiast zatrzymana, aresztowana i sądzona za zabójstwo na niewinnym człowieku.

Pani podkreślała, że w szpitalu w Oleśnicy przesłanka psychiatryczna do tego, żeby dokonywać aborcji na życzenie, była używana niejednokrotnie. Jakie działania powinny zostać podjęte, aby nie dopuścić do większej ilości przypadków aborcji na życzenie z tej przesłanki i takich dramatów, jaki miał miejsce teraz? Jakie działania w tym kierunku podejmuje Fundacja Życie i Rodzina?

Wystosowaliśmy serię pytań do szpitala w Oleśnicy. O ile odpowiadają nam na pytanie o liczbę aborcji, nie chcą udzielić informacji, ile razy podali zastrzyk z chlorku potasu dosercowo dzieciom. Nie wylistowali metody aborcji, z drugiej strony wiadomo, że to robią. Nie raportują też liczby aborcji poprzez odessanie próżniowe.

Środowiska szpitala w Oleśnicy łączy się ze środowiskiem Aborcyjnego Dream Teamu, który otworzył przychodnię „Abo-Tak”. Aborcyjny Dream Team podarował serię sprzętu do nowoczesnej aborcji szpitalowi w Oleśnicy, który jest największym centrum aborcyjnym w Polsce. Od strony szpitala w Oleśnicy słyszymy, że doskonale opiekują się kobietami, mają doskonałe warunki do rodzenia i doskonale robią aborcję. Tej narracji oczywiście nie da się wymieszać, ale próbują taki manewr przeprowadzić. Ale kiedy pada pytanie o metodę aborcji, nie chcą udzielić odpowiedzi. Jeśli oni nie będą konsekwentnie odpowiadać na pytania, skończy się do w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, bo taka jest droga w przypadku wniosków o informację publiczną i nie będziemy tego pomijać.

Czy myśli Pani, że z tych dramatów, które wynikają z działań postępującej cywilizacji śmierci również i w Polsce w XXI wieku, można wyciągnąć jakiś cień nadziei na przyszłość? Czy przykładowo dzięki temu ruchy pro-life będą zyskiwać na poparciu?

Myślę, że już jest takie poruszenie i niedzielny Narodowy Marsz dla Życia to pokazał. Zazwyczaj ten marsz jest miejscem, na którym ludzie zachowują się trochę jak na rodzinnej zabawie: balony, dzieci, uśmiechy, miła atmosfera… Odbyłam kilkadziesiąt rozmów z uczestnikami marszu w niedzielę i dominującą emocją było wkurzenie na to, co się dzieje, a przekaz był taki: „Przeginacie i radykalizujecie ludzi. Wylecicie z tej łódki i dobrze, bo nie potrzebujemy prokuratury, która ogłasza wytyczne, że nie będzie ścigać przestępstw, ani policji, która nie ma pieniędzy na rozbijanie grup przestępczych. Nie potrzebujemy premiera, który daje zielone światło na mordowanie dzieci”. Ministerstwo Zdrowia może się zamieniać w ministerstwo zabijania, Prokuratora Generalna w adwokatów-zbrodniarzy i tego rodzaju instytucje mogą zacząć działać zupełnie przeciwnie do tego, do czego zostały powołane. Dlatego mówię, że dobrze, że ta łódka się huśta i niektórzy z tej łódki wypadną, bo wszystko, co oni robią, jest Polsce niepotrzebne.

Dziękuję Pani za rozmowę.

Armia PRO-LIFE rozgromiła aborterów w Sejmie

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Historyczna chwila w Sejmie. Głos pro-life był kilka razy silniejszy niż głos aborcjonistów.

Miałam zaszczyt otwierać debatę na wysłuchaniu publicznym w Komisji Nadzwyczajnej ds. aborcji. Gdy mówiłam, niewielkie grupy aborcjonistek próbowały mi przeszkadzać, żebym się pomyliła lub zgubiła wątek. Czy wyobraża Pan sobie, że wybuchały śmiechem, gdy opisywałam, jak morduje się dzieci zastrzykiem z chlorku potasu prosto w maleńkie serduszka

Jak można śmiać się z cierpienia dzieci, jak można być tak bezdusznym…

Mimo obrzydliwych reakcji aktywistek aborcyjnych mogę z pewnością powiedzieć: w czwartek Sali Kolumnowej działy się rzeczy wielkie. Trzy razy więcej obrońców życia niż zwolenników aborcji – Armia Pro-Life spisała się na medal.

Byli lekarze, prawnicy, działacze, rodzice dzieci, na których proponowano aborcję, były osoby niepełnosprawne, osoby duchowne, ludzie starzy i młodzi – wszyscy po to, by ratować życie.

Złożyłam do Przewodniczącej trzy wnioski:

– o dołączenie obrońców życia jako strony społecznej do prac Komisji na stałe

– o zasięgnięcie opinii o (nie)zgodności procedowanych ustaw z Konstytucją RP u co najmniej pięciu autorytetów z dziedziny prawa konstytucyjnego.

– o przedstawienie skutków finansowych wprowadzenia każdej z ustaw – bo życie dziecka jest bezcenne, powinniśmy jednak wiedzieć, jaki cel finansowy przyświeca proaborcyjnym posłom.

Co jeszcze działo się w Sejmie? Straż Marszałkowska traktowała nas gorzej niż innych. Wstrzymywała prolajferów na bramkach, szczegółowo nas rewidowała, próbowała zabierać materiały pro-life, zupełnie ignorując materiały wnoszone przez aborterów. 

Komisja odbierała głos pro-lajferom pod byle pretekstem, równocześnie ignorując obelgi, które wylewały się na obrońców życia. 

Pomimo tego Armia Pro-Life absolutnie zdominowała posiedzenie Komisji. Widziałam ludzi, którzy pierwszy raz w życiu zabierali głos, a ich wystąpienia były genialne!

Środowiska aborcyjne zobaczyły naszą mobilizację i już po kilku wystąpieniach postanowiły wyjść z posiedzenia. Pokazały też białe kartki – jak białe flagi, symbol poddania się. Aborcyjny Dream Team, który miał być najsilniejszą częścią ruchu aborcyjnego, nie wytrzymał konfrontacji z lekarzami, prawnikami, matkami, ojcami i osobami z niepełnosprawnością. Aborcyjne zbrodniarki uciekły z sali.

Już pod koniec dnia jeden z uczestników wysłuchania patrząc od rana, co sie dzieje i widząc naszą wspólną siłę, powiedział mi na ucho: To chyba tak wyglądało, jak polska husaria rozbijała moskiewskie wojska.

Dochodziło do zabawnych sytuacji, gdy musieliśmy obchodzić cenzurę. Przewodnicząca komisji nie chciała widzieć zdjęć zabitych dzieci, dlatego wydała zakaz wnoszenia jakichkolwiek folderów. Foldery i tak znalazły się na sali. Kilka miłych starszych pań – uczestniczek wysłuchania – zapakowało do toreb po kilka sztuk naszych folderów, wniosły je do Sali Kolumnowej i rozdały. Uśmiechając się do siebie mówiły: pamiętasz? W latach osiemdziesiątych też nosiłyśmy nielegalne druki.

Chcę, aby zobaczył Pan jeszcze dwa ważne wystąpienia. Szymona – młodego mężczyzny z zespołem Downa – i Jego Rodziców. Szymon wiedział, że na komisji posłowie rozmawiają o zabijaniu takich osób jak on. Przyszedł im powiedzieć, że przecież jest szczęśliwy…

Weronika Krawczyk, której bronimy przed lekarzem-aborterem w sądzie w Starogardzie Gdańskim – także przyjechała na wysłuchanie. W swoim genialnym wystąpieniu rozbiła całą aborcyjną narrację. Jak? Zobaczy Pan poniżej.

Szanowny Panie,

Wielka bitwa o życie dzieci nie byłaby możliwa, gdyby nie gigantyczny wysiłek wielu osób, które przyjechały z całej Polski. Niektórzy z nich potrzebowali pomocy finansowej, by pokryć koszty podróży – wspieramy ich dzięki pomocy Przyjaciół Fundacji. Jestem ogromnie wdzięczna każdemu, kto był w Sejmie, ale i tym osobom, które zasilają Fundację finansowo – niejako „od zaplecza”

Dziękuję.

Walczymy dalej, bo zwolennicy aborcji – choć sromotnie przegrali to posiedzenie – będą dalej naciskać na posłów, by legalizowali ludobójstwo. Już 26 maja komisja ma się zebrać po raz kolejny. Nasz nacisk na polityków musi być większy niż aborcyjna presja

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kaja Godek
Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Jeszcze raz dziękuję za obecność, wpłaty, pamięć w modlitwie. Włączając się w działania pro-life w każdy z tych sposobów robi Pan wielkie rzeczy!

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Największa w Polsce aborcyjna grupa przestępcza, bandyci pomogli zamordować polskie dziecko w 37 tygodniu ciąży

Największa w Polsce aborcyjna grupa przestępcza, bandyci pomogli zamordować polskie dziecko w 37 tygodniu ciąży, czyli praktycznie w terminie porodu!

Pochwaliła się kolejną zbrodnią. Kinga Małecka-Prybyło <pomagam@stopaborcji.pl

„Każdy powód do aborcji jest dobry” – mówią aborcyjni przestępcy, publicznie szczycąc się morderstwem na maluszku w wieku noworodka. Tożsamość tych zabójców jest powszechnie znana. Gdzie jest zatem policja i prokuratura? Dlaczego nie ścigają zbrodniarzy? Znamy szczegóły tej sprawy.

Tzw. Aborcyjny Dream Team (aborcyjna drużyna marzeń), największa w Polsce zorganizowana grupa przestępcza namawiająca Polki do nielegalnych aborcji, pomogła niedawno w zamordowaniu dziecka w 37 tygodniu ciąży.

Takiego maluszka zabija się albo poprzez wstrzyknięcie mu trucizny, która powoduje zatrzymanie akcji serca, albo poprzez wywołanie porodu (w terminie którego w zasadzie znajduje się już jego matka) i zamordowanie go poprzez uduszenie, zagłodzenie lub wyziębienie na śmierć.

Mafijna organizacja, którą kierują Justyna Wydrzyńska, Natalia Broniarczyk i Karolina Więckiewicz, po raz kolejny dokonała więc wyjątkowo barbarzyńskiej zbrodni. Aborcjonistki chwalą się tym publicznie i przekonują, że nie zrobiły nic złego bo przecież „aborcja jest OK” i „każdy powód do aborcji jest dobry”. W internecie wtóruje im tysiące sympatyków, którym aborcyjna propaganda całkowicie wypaczyła już sumienia:

„Technicznie to wywołano wcześniejszy poród. Widocznie były ku temu powody (…) Róbcie swoje. Jesteście potrzebne.” -Napisała jedna z fanek aborcyjnych przestępców podkreślając, że nie było tu mowy o aborcji, a po prostu zamordowaniu noworodka.

„W pełni się zgadzam. Nikt nie ma prawa oceniać, a tym bardziej żądać podania powodu. Przecież o to walczymy – do wolności wyboru. Owszem, rozumiem, że to w wielu osobach wywołuje dużo emocji i kontrowersji, bo przecież to aż 37 tc, tak niewiele zostało do samego porodu, przecież to już w pełni dziecko, itp. (…) Ta kobieta ma prawo nie rodzic, nawet gdyby to było „widzi mi się”. – Pisze inna Polka, która poparła zabicie dziecka.

„Musimy pamiętać że każda z nas na wybór … Nie nam oceniać czy to późno.. czy powinna urodzić .. ważne że udało się pomyślnie zakończyć ciążę” – Napisała inna kobieta, dla której ciąża zakończyła się „pomyślnie” – czyli zamordowaniem dziecka w momencie porodu.

Waśnie do tego prowadzi propaganda cywilizacji śmierci, która za pomocą mediów rozlewa się po Polsce – do akceptacji mordu na noworodkach oraz na wszystkich innych ludziach, którzy zostaną uznani za niepotrzebnych, zbytecznych, nadliczbowych lub nieplanowanych.

Nasza Fundacja ostrzega przed tym od dawna. Gdy trzy lata temu informowaliśmy, że w Nowym Jorku zalegalizowano aborcję w 9 miesiącu ciąży w momencie porodu, dla wielu osób była to bardzo szokująca, ale jednocześnie odległa od Polski rzeczywistość. My już wtedy przestrzegaliśmy, że zabijanie wszystkich niechcianych i niepotrzebnych ludzi to oczywista i nieuchronna konsekwencja upowszechniania aborcji. Dzisiaj widzimy, że w praktyce to już się dzieje w Polsce. To jednak nie wszystko.

Dzięki ogromnemu wsparciu medialnemu, postulat mordowania noworodków spotyka się w Polsce z coraz większym poparciem.

– „Super!”

– „Dziękuję za to, co robicie”

– „Jedyne słuszne podejście! Brawo”

– „Bardzo mądrze i bardzo dobrze”

– „Dziękuję Wam za to że jesteście i za to co robicie”

To tylko niektóre z setek komentarzy Polaków, które ukazały się pod wpisem przestępców, którzy pomogli zamordować dziecko w 37 tygodniu ciąży. Nie ma tu mowy o żadnym „zlepku komórek”, dla wszystkich jest jasne, że zabito dziecko w terminie porodu. Pomimo tego, ludzie to popierają, gdyż tak nakazuje im myśleć aborcyjna propaganda. Na innej aborcyjnej grupie ktoś to publicznie zauważył pisząc, że takie dzieci są przecież duże i zdolne do samodzielnego życia. Wie Pan co odpowiedzieli aborcyjni przestępcy?

No i co z tego? (…) Wiele osób podejmujących decyzje o aborcji w zaawansowanej ciąży ma tę wiedzę, ale mimo to decyduje się przerwać ciążę. I mają prawo podejmować te decyzje. (…) Aborcja powinna być dostępna tak szybko, jak to możliwe i tak późno, jak to potrzebne.”

Panie MirosĹ‚awie, wie Pan dlaczego tak szybko rośnie w naszym kraju popularność tego typu barbarzyńskich i nieludzkich poglądów?

Pierwszym powodem jest niemal całkowita bezczynność policji, prokuratury i innych służb, które powinny stać na straży bezpieczeństwa Polaków. Pomimo tego, że grupy przestępcze publicznie chwalą się mordowaniem dziesiątek tysięcy polskich dzieci w łonach matek, a ostatnio nawet noworodków, to wymiar sprawiedliwości w ogóle się nimi nie interesuje. Służby i rządzący nimi politycy przymykają oko na działanie aborcyjnych morderców, dzięki czemu zbrodniarze pozostają bezkarni i dokonują kolejnych, coraz bardziej makabrycznych zabójstw.

Po drugie, aborcyjni przestępcy mogą liczyć na ogromne wsparcie mediów i celebrytów.Kilka dniu temu Natalia Broniarczyk, jedna z liderek aborcyjnej grupy przestępczej, została zaproszona do wywiadu przez znaną, proaborcyjną dziennikarkę Magdę Mołek. Kanał Mołek na Instagramie, gdzie odbyła się rozmowa, obserwuje ponad 450 000 Polaków. Wie Pan pod jakim hasłem był reklamowany ten wywiad na jednej z aborcyjnych grup dyskusyjnych?

Aborcyjna ewangelia.”

Tak nazwano rozmowę z liderką grupy przestępczej, odpowiedzialną za śmierć dziesiątek tysięcy polskich dzieci.

Zwolennicy aborcji chcą, aby Polacy uznali mordowanie ludzi uznanych za niepotrzebnych jako czyn moralnie dobry i właściwy. Na tym właśnie polega „ewangelia” cywilizacji śmierci – na eliminacji wszystkich tych, którzy z jakiegoś powodu zostali przeznaczeni do likwidacji. Naziści mordowali ludzi ze względu na przynależność rasową i narodową. Komuniści zabijali ze względu na przynależność do niewłaściwej klasy społecznej. Dzisiaj zgładzony może być każdy, kto jest niechciany, nieplanowany, nadliczbowy lub z jakiegokolwiek innego, nawet najbardziej błahego, powodu kłopotliwy.

Zdaniem aborcjonistów, każdy powód do zamordowania człowieka może być dobry.Co więcej, ich zdaniem nie należy w ogóle pytać o czyjeś powody do zabicia swojego dziecka. Po prostu wystarczy taka chęć i można to zrobić, głoszą zwolennicy dzieciobójstwa.

W ciągu ostatniego roku w tę morderczą propagandę uwierzyło ponad 30 000 Polek, które zamordowały swoje dzieci za pomocą nielegalnych pigułek poronnych kupionych od aborcyjnych przestępców. Policja i prokuratura nie są zainteresowane ściganiem członków aborcyjnej mafii, pomimo tego, że ich tożsamość jest publicznie znana. Politycy nie są zainteresowani zmianą prawa na takie, które chroniłoby dzieci przed bandytami. W związku z tym, to my musimy działać, aby ratować polskie dzieci i sumienia ich matek.

Na ulice naszych miast po raz kolejny wyjechały właśnie nasze furgonetki, które ostrzegają przed skutkami aborcji i kształtują świadomość społeczeństwa. Niemal natychmiast spotkało się to z reakcją aborcjonistów. W Sopocie furgonetka została zatrzymana przez policję, a władze miasta zamierzają wytoczyć nam proces za pokazywanie prawdy o aborcji. W Elblągu proaborcyjna posłanka Monika Falej domaga się ukarania naszego kierowcy. W Szczecinie nasze auto zostało zablokowane przez zwolenników aborcji, którzy uniemożliwiali wyjazd z parkingu. Dzięki temu o akcji głośno jest także w mediach.

Pomimo tych prześladowań i trudności, nasze auta wkrótce odwiedzą kolejne miasta, aby pokazać tysiącom kolejnych Polaków prawdę o aborcji i ukształtować ich sumienia, zanim zdeformuje je aborcyjna propaganda. Na przejechanie kolejnych kilometrów oraz zabezpieczenie logistyczne całej akcji potrzebujemy ok. 8 000 zł.

Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby furgonetki ujawniające Polakom czym jest i jak wygląda aborcja mogły wyjechać na ulice kolejnych miast i kształtować świadomość naszego społeczeństwa.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW