Rafał Trzaskowski: rozgonię protest prolife pod Abotakiem

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Gdy aktywistki z Aborcyjnego Dream Teamu otwierały ośrodek Abotak w Warszawie pod Sejmem, ogłosiły, że „w tym miejscu prawo nie obowiązuje”. Dziś idą krok dalej – oczekują, że Miasto Stołeczne Warszawa bezprawnie zdusi protesty prolife pod rzeźnią. A Prezydent Miasta Rafał Trzaskowski obiecuje im, że to zrobi.

To było 1 sierpnia – jak w każdą I i III sobotę miesiąca, pod ośrodkiem aborcyjnym na ul. Wiejskiej odbywał się Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji, a przed nim i po nim obrońcy życia manifestowali za życiem. Akcja informacyjna o tym, co dzieje się w środku pseudoprzychodni, porusza ludzi, ale wciąż potrzeba jej więcej, aby uświadomić o tym, jak wielką zbrodnią jest aborcja i aby odstraszyć jak najwięcej klientek na tabletki poronne.

Aborterki z Abotaku jak zwykle zachowywały się prowokacyjnie i agresywnie, bo psuliśmy im krwawy biznes. W pewnej chwili drugą stroną ulicy przechodził Rafał Trzaskowski ze swoimi asystentami. Kobiety dopadły go i zaczęły mu zadawać pytania, dlaczego „pozwala” na protesty pod ich ośrodkiem.

Tymczasem wolność zgromadzeń zagwarantowana jest w Konstytucji. Podobnie zresztą jak ochrona życia każdego człowieka, z której obecna władza kpi sobie w najlepsze, tolerując centrum aborcyjne w samym środku Warszawy.

Ale dla aborterów nie ma czegoś takiego jak prawa i wolności – dla nich liczą się tylko pieniądze, które zarabiają na zabijaniu dzieci. Dlatego aktywistki ADT otwarcie zażądały od Trzaskowskiego, aby pozbył się obrońców życia z Wiejskiej. Taki jest zawsze ostateczny cel morderców dzieci: zabijać jak najwięcej, a opór ludzi dobrej woli – stłamsić. Zamiast wolności marzy im się cenzura na ulicy, a wszystko po to, aby skuteczniej realizować swoje cele biznesowe.

Szanowny Panie,

Dziś piszę do Pana, bo Rafał Trzaskowski obiecał aborterkom, że zlikwiduje nasze protesty. „Ja tam wyślę swoich ludzi” – zapowiedział, a nagranie znalazło się już na wielu proaborcyjnych kontach. Panuje wielka radość, że Prezydent Warszawy wreszcie uciszy proliferów.

Czy to nie paradoks? Od półtora roku działa nielegalna pseudoprzychodnia, a jej właścicielki aktywnie pomagają w aborcji, uczą, jak ją robić i promują ją. Ogłaszają, że przyjmują nawet ciężarne nastolatki i wspierają je w zabiciu ich dzieci, organizują też przemyt środków poronnych z innych krajów UE i

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Gdy aktywistki z Aborcyjnego Dream Teamu otwierały ośrodek Abotak w Warszawie pod Sejmem, ogłosiły, że „w tym miejscu prawo nie obowiązuje”. Dziś idą krok dalej – oczekują, że Miasto Stołeczne Warszawa bezprawnie zdusi protesty prolife pod rzeźnią. A Prezydent Miasta Rafał Trzaskowski obiecuje im, że to zrobi.

To było 1 sierpnia – jak w każdą I i III sobotę miesiąca, pod ośrodkiem aborcyjnym na ul. Wiejskiej odbywał się Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji, a przed nim i po nim obrońcy życia manifestowali za życiem. Akcja informacyjna o tym, co dzieje się w środku pseudo-przychodni, porusza ludzi, ale wciąż potrzeba jej więcej, aby uświadomić o tym, jak wielką zbrodnią jest aborcja i aby odstraszyć jak najwięcej klientek na tabletki poronne.

Aborterki z Abotaku jak zwykle zachowywały się prowokacyjnie i agresywnie, bo psuliśmy im krwawy biznes. W pewnej chwili drugą stroną ulicy przechodził Rafał Trzaskowski ze swoimi asystentami. Kobiety dopadły go i zaczęły mu zadawać pytania, dlaczego „pozwala” na protesty pod ich ośrodkiem.

Tymczasem wolność zgromadzeń zagwarantowana jest w Konstytucji. Podobnie zresztą jak ochrona życia każdego człowieka, z której obecna władza kpi sobie w najlepsze, tolerując centrum aborcyjne w samym środku Warszawy.

Ale dla aborterów nie ma czegoś takiego jak prawa i wolności – dla nich liczą się tylko pieniądze, które zarabiają na zabijaniu dzieci. Dlatego aktywistki ADT otwarcie zażądały od Trzaskowskiego, aby pozbył się obrońców życia z Wiejskiej. Taki jest zawsze ostateczny cel morderców dzieci: zabijać jak najwięcej, a opór ludzi dobrej woli – stłamsić. Zamiast wolności marzy im się cenzura na ulicy, a wszystko po to, aby skuteczniej realizować swoje cele biznesowe.

Szanowny Panie,

Dziś piszę do Pana, bo Rafał Trzaskowski obiecał aborterkom, że zlikwiduje nasze protesty. „Ja tam wyślę swoich ludzi” – zapowiedział, a nagranie znalazło się już na wielu proaborcyjnych kontach. Panuje wielka radość, że Prezydent Warszawy wreszcie uciszy proliferów.

Czy to nie paradoks? Od półtora roku działa nielegalna pseudo-przychodnia, a jej właścicielki aktywnie pomagają w aborcji, uczą, jak ją robić i promują ją. Ogłaszają, że przyjmują nawet ciężarne nastolatki i wspierają je w zabiciu ich dzieci, organizują też przemyt środków poronnych z innych krajów UE i przechowują je gotowe do użycia na zapleczu swojego lokalu. W tym czasie organy ścigania śpią. Policja i Prokuratura nie zajmują się łamaniem prawa o ochronie życia, a władze samorządowe nie robią nic, aby zamknąć centrum aborcyjnej przestępczości.

I właśnie wtedy dobrzy ludzie protestują i nagłaśniają sprawę – zastępując w ten sposób niedziałające instytucje państwa. I to działania tych ludzi są solą w oku Rafała Trzaskowskiego.

Krótko po zobaczeniu nagrania z Trzaskowskim rozmawiałem z działaczami Fundacji, którzy prowadzą protesty #StopABOTAK. Wiem, że nie odejdą stamtąd po dobroci. Szykuje się zatem rozgrywka, w której miasto zamierza skierować całą swoją siłę przeciw proliferom i osłonić w ten sposób morderczynie dzieci.

Nie cofniemy się.

Abotak musi zostać zamknięty.

Już teraz jest on projektem nieudanym – a to wszystko dlatego, że dzięki działaniom Fundacji potencjalne klientki po prostu boją się do niego wchodzić, a jego sponsorzy się wycofują. Wywieszone przed wejściem zdjęcia z aborcji i ciągłe oblężenie placówki – powoduje, że Abotak nie jest spokojną przystanią dla planujących morderstwo. Jest punktem, który zogniskował wokół siebie jedną z największych kampanii antyaborcyjnych ostatnich lat.

Z bezsilności aborterów i ze skuteczności działań prolife rodzi się frustracja feministek. I dlatego Rafał Trzaskowski planuje nas uciszyć. On już wybrał, za czym się opowiada. Ale my też. Jesteśmy gotowi stawić każdy opór, gdy dojdzie do prób cenzury pod krwawą rzeźnią.

Proszę – niech Pan udostępni ten mój list dalej – Znajomym, Rodzinie, swojej Wspólnocie. Niech jak najwięcej osób zobaczy, jak prezydent Stolicy współpracuje z aborterami. Im więcej świadków, tym trudniej będzie nas rozgonić. Potrzebujemy teraz Waszej solidarności.

Trzymamy się dzięki Pańskiemu wsparciu.

Z wyrazami szacunku,

Krzysztof Kasprzak
Krzysztof Kasprzak Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Gdy zabraknie argumentów, pojawia się argument siły. Prezydent miasta ma władzę nie po to, by wybierać, kto może wyrażać poglądy i korzystać ze swoich wolności. A jednak Trzaskowski planuje działania przemocowe wobec tych, którzy bronią dzieci przed aborcją.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Wbijanie dziecku igły w serce i wpompowywanie trucizny – to nie jest praktykowanie medycyny

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

To ważne słowa Gizeli Jagielskiej. Jedna z dziennikarek zapytała ją, co jest najtrudniejsze w aborcji. Okazuje się, że dla znanej aborterki najtrudniejsze jest… przekonać zespół do późnych aborcji.

Proszę posłuchać – to nie mieści się w głowie…

Jednak dyrektor szpitala na wrocławskim Brochowie – Magdalena Puziewicz-Karpiak – nie widzi problemu, aby przyjąć Jagielską do placówki i powierzyć jej prowadzenie największego na Dolnym Śląsku oddziału porodowego.

Jeśli plany te dojdą do skutku, zespół „Brochowa” będzie aktywnie „przekonywany”, aby brać udział w zabijaniu dzieci – także do ostatniej chwili przed porodem. Jak może wyglądać takie przekonywanie, nietrudno się domyślić. W praktyce szpitalnej choć lekarz i położna to dwa odrębne zawody, to położne traktuje się nieraz jako podległe lekarzom, niemal jak ich asystentki. A gdy występuje stosunek podległości służbowej – sformalizowanej lub nie – wywarcie presji to żaden problem.

Działamy, aby nie doszło do tej katastrofy, prosimy o wsparcie:

Wspieram



Ja sam nie jestem zaskoczony, że podwładni Gizeli stawiali jej opór – bo na to wskazują słowa aborterki. Wiele słyszałem w czasie pracy nad filmem „Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”. Jagielska miała przekonywać nie tylko swój zespół, ale i wskazywać aborcję selektywną jako właściwe rozwiązanie, gdy w trakcie ciąży bliźniaczej, którą prowadziła, jedno z dzieci miało w usg niewielkie odchylenia od normy. Ostatecznie zaś matka dziecka pojechała skonsultować się w inne miejsca, gdzie kontynuowała badania, a po kilku miesiącach obie dziewczynki urodziły się zupełnie zdrowe. Oto fragment filmu „Oleśnica”, gdzie świadek przywołuje tę historię.

Szanowny Panie,

Z pewnością zgodzi się Pan ze mną, że wbijanie dziecku igły w serce i wpompowywanie trucizny – to nie jest praktykowanie medycyny.

W czasie gdy Gizela Jagielska nie ma stawianych żadnych zarzutów, bo organy ścigania ją chronią, uciekamy się do innej ścieżki. Przygotowaliśmy petycję o odebranie aborterce prawa wykonywania zawodu lekarza. Jeśli dla kogoś praca w szpitalu jest okazją do pozbawiania dzieci życia, niech wykonuje inny zawód – z dala od możliwości popełniania aborcji.

Bardzo proszę o złożenie podpisu pod petycją:

Gdy już ją Pan podpisze, proszę też o przesłanie jej dalej – do Rodziny i Znajomych, aby także poparli sprawę.

Zbiórka podpisów pod powyższą petycją jest częścią kompleksowej kampanii protestacyjnej, którą Fundacja Życie i Rodzina podejmuje w sprawie planów stworzenia w szpitalu na Brochowie polskiego centrum aborcji. Kampania obejmuje działania prawne, informacyjne, pikietowe, modlitewne oraz inne – mające na celu uratowanie dzieci, czyli pacjentów szpitala im. Falkiewicza we Wrocławiu. Odbywa się dzięki wsparciu Przyjaciół Fundacji – ludzi takich jak Pan.

Za każde wsparcie z serca dziękuję.

Z wyrazami szacunku,

Krzysztof Kasprzak
Krzysztof Kasprzak
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – W ubiegłym tygodniu Fundacja Życie i Rodzina wysłała do szpitala szereg zapytań o sposób zorganizowania przetargu na stanowisko, które ma objąć Gizela Jagielska. Bo przetarg jeszcze się nie odbył, a informacja o przejściu aborterki do placówki została już podana pracownikom jako pewnik. Sam Pan widzi, że coś tu nie pasuje…?

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Matka broniła swojego dziecka, a sąd ją ukarał. Interwencja Grzegorza Brauna i decyzja prezydenta Nawrockiego przywróciły sprawiedliwość

Matka broniła swojego dziecka, a sąd ją ukarał. Interwencja Grzegorza Brauna i decyzja prezydenta Nawrockiego przywróciły sprawiedliwość

25.07.2026 nczas/matka-bronila-swojego-dziecka-a-sad-ja-ukaral-interwencja-grzegorza-brauna-i-decyzja-prezydenta-nawrockiego-przywrocily-sprawiedliwosc

Noworodek.
NCZAS.INFO | Noworodek – zdj. ilustracyjne. / Fot. Unsplash

Weronika Krawczyk, matka trójki dzieci, w tym jednego z niepełnosprawnością, ośmieliła się publicznie ostrzec inne kobiety przed ginekologiem, który namawiał ją do zabicia nienarodzonego syna. Sąd w Gdańsku uznał jej słowa za zniesławienie i wymierzył karę prac społecznych, grzywnę oraz nakaz przeprosin abortera, a gdy dzielna kobieta odmówiła, zawisła nad nią groźba kary więzienia. Dopiero apel Grzegorza Brauna i decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o ułaskawieniu zakończyły tę haniebną historię.

Sąd chroni abortera, karze matkę

Lekarz zaproponował Weronice Krawczyk aborcję, twierdząc, że dziecko urodzi się z zespołem Downa. Kobieta odmówiła. Urodziła zdrowego synka. Medyk nie poniósł żadnej odpowiedzialności karnej. Za to pani Weronika, która na forum internetowym odradziła innym kobietom korzystanie z usług tego ginekologa i wyraziła sprzeciw wobec jego praktyk, została oskarżona o zniesławienie (art. 212 § 2 Kodeksu karnego). Sąd w Gdańsku skazał ją na 60 godzin prac społecznych, karę finansową i zobowiązał do publicznych przeprosin.

Jak napisał Grzegorz Braun: „Ponieważ dzielna matka nie wyobrażała sobie możliwości przeproszenia abortera, który chciał zabić jej dziecko, groziło jej realnie więzienie”. Polski wymiar sprawiedliwości w pigułce: ten, kto broni życia, staje się przestępcą, a ten, kto namawia do zabijania nienarodzonych – wychodzi bez szwanku.

Dzielna kobieta nie ugięła się przed systemem

Weronika Krawczyk nie zamierzała klękać przed sądem i przepraszać człowieka, który chciał odebrać życie jej synowi. Stanęły za nią środowiska pro-life, a później także biskup diecezji pelplińskiej. Jako matka trojga dzieci, z których jedno jest niepełnosprawne, sama złożyła wniosek o ułaskawienie, powołując się m.in. na dobro swojej rodziny.

System jednak nie odpuszczał. Wyrok był prawomocny, a odmowa wykonania nakazu przeprosin groziła zamianą kary na pozbawienie wolności.

W kraju, w którym głośno mówi się o „prawach kobiet”, matkę karze się za to, że nie chciała zabić własnego dziecka i ostrzegła inne przed tym samym losem.

Interwencja Brauna i prezydenckie ułaskawienie – sprawiedliwość zwyciężyła

W marcu 2026 roku Grzegorz Braun skierował do Prezydenta RP pisemny apel o ułaskawienie Weroniki Krawczyk. Prezydent Karol Nawrocki postanowieniem z 13 kwietnia 2026 r. skorzystał z prawa łaski: darował karę ograniczenia wolności, środek karny w postaci podania wyroku do publicznej wiadomości oraz obowiązek przeprosin, a także zarządził zatarcie skazania.

Jak podkreślił Braun w swoim wpisie: „Cieszę się, że moją pisemną interwencją-apelem do Prezydenta RP również mogłem się do tego przyczynić. […] Deo gratias”. Dokument z Kancelarii Prezydenta potwierdzający ułaskawienie trafił do biura europosła w lipcu.

To symboliczny triumf matczynej miłości i zdrowego rozsądku nad ideologiczną maszynerią, która woli chronić aborterów niż życie.

 Nie pozwólmy Jagielskiej zabijać kolejnych dzieci!


Fundacja Pro-Prawo do Życia Dzień dobry Panie Mirosławie. 
Nie pozwólmy Jagielskiej zabijać kolejnych dzieci!

Gizela Jagielska, odpowiedzialna za zabójstwo 9-miesięcznego Felka zastrzykiem w serce z chlorku potasu oraz masowe aborcje w Oleśnicy, ma zostać teraz zatrudniona na największej porodówce na Dolnym Śląsku – w szpitalu Falkiewicza we Wrocławiu.

Polityczni mocodawcy Jagielskiej szykują już grunt pod zmiany – zwolnili dotychczasową dyrektor, która sprzeciwiała się aborcji.
Ich kolejny cel wydaje się jasny – zrobić ze szpitala kolejną rzeźnię dzieci.

Dlatego już w najbliższy wtorek 28 lipca o 17:30 organizujemy pod szpitalem Falkiewicza akcję informacyjną połączoną z publicznym różańcem. 

Zapraszam Pana do udziału w tym wydarzeniu. 

Proszę również o to, aby udostępnił Pan poniższą krótką rolkę video swoim znajomym w mediach społecznościowych takich jak Facebook oraz na komunikatorach typu WhatsApp czy Telegram. 

W rolce nasza koordynatorka Ania krótko wyjaśnia, o co chodzi w sprawie szpitala Falkiewicza i co każdy z nas może zrobić aby powstrzymać Jagielską:Jeżeli nie może Pan osobiście wziąć udziału we wtorkowej akcji, prosimy o wsparcie finansowe, które umożliwi naszym wolontariuszom organizację kolejnych akcji we Wrocławiu oraz w pod innymi szpitalami w całej Polsce.

Potrzebne są środki m.in. na paliwo, transport, logistykę, wydruk nowych materiałów, bannery, megafony, namioty i wiele innych akcesoriów. Kluczowe jest także utrzymanie dalszej pracy naszego Centrum Prawnego, które chroni wolontariuszy przed prześladowaniami sądowymi.

Liczymy na Pana zaangażowanie. Razem możemy powstrzymać aborcjonistów.

WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn:79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku, 
Kinga Małecka-PrybyłoPodpis e-maila: Kinga Małecka-PrybyłoFundacja Pro – Prawo do życia KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

NAGRANIE: Pracownica z Brochowa przełamuje milczenie w/s Gizeli

NAGRANIE: Pracownica z Brochowa przełamuje milczenie w/s Gizeli

Od:

Kaja Godek – Fundacja Życie i Rodzina


Jeśli wiadomość nie wyświetla się poprawnie, należy skorzystać z linku – wersja przeglądarkowa

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Dyrektor szpitala na wrocławskim Brochowie Magdalena Puziewicz-Karpiak wypowiedziała się dla „Gazety Wyborczej” na temat zatrudnienia Gizeli Jagielskiej. Twierdzi, że to nieprawda, że personel nie chce pracować z niesławną ginekolog. Zaprzecza też, jakoby miała w planach zdusić bunt na pokładzie szpitala.

Tymczasem Fundacja Życie i Rodzina dotarła do pracowników szpitala i pozyskała wypowiedź z pierwszej ręki. Zaniepokojona pracownica placówki mówi nam, że w szpitalu ludzie są przerażeni, bo doskonale wiedzą, co ich czeka podczas współpracy ze znaną aborterką.

Proszę posłuchać tego nagrania.

Robicie dobre rzeczy – wspieram.

Wspieram

Dyrektor szpitala po prostu nie mówi prawdy. Ale pracownicy „Brochowa” nie są sami. We wtorek pod szpitalem zebrało się przeszło 200 osób – na Publicznym Różańcu o zatrzymanie aborcji i donośnym proteście przeciw tworzeniu w tej placówce największego abortorium w Polsce.

Były wystąpienia, modlitwa i masowe podpisywanie petycji o odebranie Gizeli Jagielskiej prawa wykonywania zawodu lekarza. Ginekolog, która zabija poczęte dzieci zastrzykiem dosercowym i uważa, że życie zaczyna się po porodzie – powinna zająć się inną pracą zamiast kreować się na medyka. To elementarna sprawiedliwość wobec pacjentów, którzy są już na tym świecie, choć jeszcze w łonach swoich matek.

We wtorek we Wrocławiu byłam poruszona tym, jak wiele osób wstawia się za nienarodzonymi dziećmi. Szczególne wrażenie zrobił na mnie widok młodych rodzin z maluchami w wózkach oraz matek w ciąży. Jedna z nich – Pani Paulina, pacjentka tego szpitala – podzieliła się swoim doświadczeniem związanym z poszukiwaniem miejsca, aby w dobrych warunkach urodzić swoje dzieciątko.

Kiedyś chciała w Oleśnicy, ale tam praktykowała aborcję Gizela. Teraz planowała na Brochowie, ale i tu prawdopodobnie niedługo spotka aborterkę. Proszę zobaczyć, co mówiła – w takiej sytuacji są obecnie ciężarne mamy we Wrocławiu:

Szanowny Panie,

Nie zostawiamy tej sprawy. Kolejny Publiczny Różaniec pod szpitalem im Falkiewicza we Wrocławiu w niedzielę 16 sierpnia o 17:00. Już teraz zapraszam Pana – jeśli tylko może Pan wtedy być na miejscu.

Fundacja Życie i Rodzina zajmuje się sprawą kompleksowo. Oprócz modlitwy, pokazywania prawdy o aborcji, edukacji i petycji – podejmujemy także działania prawne. Jeszcze w tym tygodniu na ręce dyrekcji szpitala trafią liczne wnioski o informację publiczną w sprawie planowanego przetargu na stanowisko, które ma zająć Gizela Jagielska oraz w innych sprawach, które mogą mieć związek z przekształcaniem szpitalnej porodówki w abortorium.

Te działania generują obecnie koszty – logistyczne, prawne i inne. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o wsparcie naszej pracy w chwili, gdy musimy stawiać czoła na froncie, na którym sytuacja wszystkich zaskoczyła.

Aby sensownie zaplanować działania na najbliższy czas muszę w tej chwili zebrać co najmniej 10 000 złotych, czyli znaleźć 100 osób, które wpłacą po 100 złotych lub więcej.

Czy może Pan być jedną z tych osób? Bardzo o to proszę.

Dane do wpłat:

Fundacja Życie i Rodzina

Numer konta:

47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Kod SWIFT dla przelewów transgranicznych: BIGBPLPW

Blik/płatności kartami/szybkie przelewy online:

www.RatujZycie.pl/wesprzyj

tytułem: GIZELA

Z góry dziękuję Panu za pomoc finansową – jest ona bardzo potrzebna, bo w środku wakacji znaleźliśmy się w zupełnie nowej sytuacji.

Czekam na Pańską pomoc i… DZIAŁAMY.

Z wyrazami szacunku,

Kaja Godek
Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Likwidacja porodówek, zamiana tych, które jeszcze istnieją, w miejsca kaźni – to polityka obecnej władzy.

Proszę o wsparcie, abyśmy mogli bronić dzieci na Brochowie przed bezduszną aborterką.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Policja złożyła już ponad 20 wniosków o ukaranie obrońców życia. ABOTAK…

Policjanci złożyli już ponad 20 wniosków o ukaranie obrońców życia.

W kilkunastu sprawach sądy wydały już skandaliczne wyroki nakazowe (czyli zaoczne, jak sądy kapturowe – bez jakiejkolwiek możliwości obrony).

==========================

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Piszę do Pana z wielkim ciężarem na sercu. Mam złe wiadomości i powiem wprost: już dawno nie było tak źle jak teraz.

W Warszawie machina państwowa ruszyła przeciwko bezbronnym dzieciom i tym, którzy stają w ich obronie. Warszawska policja realizuje bezwzględne, polityczne zlecenie na obrońców życia, przekraczając przy tym granice bezprawia.

Mowa o nielegalnej, krwawej katowni aborcyjnej ABOTAK, którą feministki otworzyły w Warszawie, tuż pod oknami Sejmu, śmiejąc się wszystkim prosto w twarz.

Właśnie mija 17. miesiąc naszej nieustannej blokady tego miejsca – to już blisko półtora roku. Wolontariusze Fundacji Życie i Rodzina trwają tam nieustannie – organizując protesty, pikiety i Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji. Nie odpuszczamy ani na krok.

I właśnie dlatego uderzono w nas z wielką siłą.

Policja jako prywatna ochrona aborterek? Chyba tak, skoro zamiast ścigać przestępców, funkcjonariusze postawili sobie za punkt honoru przegonienie nas z Wiejskiej. Służby, które powinny chronić obywateli, zachowują się jak prywatna agencja ochroniarska tej rzeźni.

Feministki Aborcyjnego Dream Teamu – nieformalnej grupy polskojęzycznych aborterek finansowanej z zagranicznych funduszy – mają na swoim koncie porażające podłości:

  • Aborcję selektywną na bliźniaku,
  • Zaopatrywanie szpitali w sprzęt do aborcji próżniowej,
  • Instruktaże zabijania dzieci tabletkami – celowo kierowane do nastoletnich matek,
  • Przemyt nielegalnych środków poronnych na teren Polski przy pomocy francuskich europosłanek.

Środowisko Abotaku to bezwzględna siatka biznesowa nastawiona na depopulację i zabijanie polskich dzieci. Ostatnio te zdemoralizowane kobiety straciły grunt pod nogami – zagraniczny sponsor odciął im fundusze, a Facebook zablokował ich profile. A zatem nawet wielki biznes aborcyjny zauważył, że Polacy mają dość aborcyjnego barbarzyństwa.

Niestety, w tym samym momencie aborterki zyskały nowego, potężnego sojusznika – władzę i policję.

FESTIWAL ABSURDALNYCH ZARZUTÓW I NĘKANIA

Funkcjonariusze są obecni niemal na każdej naszej modlitwie. Czy myśli Pan, że wchodzą do środka, by powstrzymać zabijanie? Ależ skąd. Specjalnie patrzą w drugą stronę, gdy agresywni lewaccy bojówkarze plują na nas, krzyczą i próbują zakłócać modlitwę.

W zamian policjanci polują na… nas. Szukają jakichkolwiek haków na działaczy Fundacji.

Machina ruszyła. Policjanci złożyli już ponad 20 wniosków o ukaranie obrońców życia. W kilkunastu sprawach sądy wydały już skandaliczne wyroki nakazowe (czyli zaoczne, jak sądy kapturowe – bez jakiejkolwiek możliwości obrony).

Za co chcą skazywać ludzi? Za pokazywanie prawdy o aborcji, za Publiczny Różaniec, który w policyjnych protokołach nazywa się burzeniem spokoju i zakłócaniem porządku, za używanie legalnego nagłośnienia na zgłoszonych zgromadzeniach. To, co lewicowym aktywistom uchodzi na sucho, dla katolika i obrońcy życia staje się podstawą do ciągania po sądach.

To legalnie działająca klinika” – powtarzają policjanci, legitymując modlących się ludzi. Stosują celową politykę zastraszania. Naszych wolontariuszy wzywa się na komisariaty, nakazuje składać długie zeznania i zmusza do ciągłych przyjazdów do sądów. W ten sposób realizowana jest zaplanowana taktyka zmęczenia proliferów. Chcą nas zastraszyć, zniszczyć psychicznie, finansowo i zasiać paraliżujący lęk przed wyrokami z Kodeksu Karnego.

Pomóż nam, wpłać:

Wspieram

Gdy jesienią 2024 roku gruchnęła wiadomość, że w Warszawie ma powstać placówka śmierci, wiedzieliśmy, że nie możemy milczeć. Przez kolejne miesiące próbowano oswoić Polaków z myślą, że sto metrów od parlamentu będzie się masowo zabijało dzieci. 8 marca 2025 roku, gdy tylko otworzyli Abotak, Fundacja Życie i Rodzina ruszyła do natychmiastowego oblężenia.

Trwamy na posterunku do dziś. Ale koszty tej walki drastycznie wzrosły.

Jedno postępowanie – od przesłuchania na komendzie, przez pisanie pism procesowych, aż po wielomiesięczne (które mogą się przerodzić w wieloletnie) batalie sądowe – to koszt od 7 000 do 9 000 złotych.

Prawnicy Fundacji złożyli skuteczne odwołania od zaocznych wyroków, ale teraz musimy stawiać się w sądach karnych i walczyć o sprawiedliwość.

Bez Pańskiego pilnego wsparcia finansowego, koszty procesowe nas zmiażdżą, a Wolontariusze Fundacji zostaną sami na placu boju. Nie mogę na to pozwolić. Muszę obronić młodych działaczy przed tym przedziwnym sojuszem policji i lobby aborcyjnego.

Proszę Pana o pilną darowiznę już dziś. Proszę o pomoc nie dla siebie, ale by opłacić obronę prawną dla tych, którzy ryzykują własną wolnością, by ratować bezbronne dzieci. Poświęcają swój spokój, narażają się i… właśnie TERAZ potrzebują pomocy.

Koszty obrony prawnej w sprawach związanych z akcją „Stop ABOTAK” wyniosą finalnie kilkadziesiąt tysięcy złotych. W najbliższych dniach przede mną pierwsza duża faktura do zapłacenia: na niemal 16 tysięcy złotych.

Pomóż nam, wpłać:

Wspieram

Proszę o wsparcie.

Bardzo proszę o wpłatę – w wysokości, jaką uzna Pan za właściwą – może to być 50, 100, 150 złotych lub inna kwota, która jest dla Pana możliwa.

Dane do wpłaty:

Fundacja Życie i Rodzina

Numer konta:

47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Kod SWIFT dla przelewów transgranicznych: BIGBPLPW

Blik/płatności kartami/szybkie przelewy online:

www.RatujZycie.pl/wesprzyj

tytułem: STOP ABOTAK

Dziękuję Panu z góry na reakcję na moją prośbę. Nie mam kogo innego, aby prosić – muszę zwracać się wprost właśnie do Pana i to niniejszym czynię.

Nasza siła w jedności i odwadze.

Z wyrazami szacunku,

Kaja Godek
Kaja Godek

Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Proszę pomyśleć, jak czuje się wolontariusz, który przyszedł pod Abotak modlić się i protestować przeciw zabijaniu dzieci. I nagle skończył w sądzie. Tym dobrym ludziom naprawdę potrzebna jest pomoc. Dlatego proszę usilnie, by nie odkładał Pan decyzji o wsparciu.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

UJAWNIAMY: „In vitro” w Szpitalu Południowym – maszynka do wyciągania dotacji

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Szpital Południowy jako maszynka do wyciągania pieniędzy publicznych? Wiele wskazuje, że tak.

To właśnie w tym szpitalu, prowadzonym w 100% przez samorząd Warszawy, działa Warszawskie Centrum Leczenia Niepłodności, które – wbrew nazwie – nie leczy.

Zajmuje się natomiast sztuczną produkcją dzieci poprzez in vitro. A kiedy powstało? Natychmiast po informacji, że uchwalono finansowanie klinik in vitro z budżetu państwa.

Cała Polska mówi o aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie. Były ordynator Oddziału Chirurgii, dr Emil Jędrzejewski, ujawnił szokujące zaniedbania i błędy medyczne, które mogły kosztować życie pacjentów. Zostawianie umierającego człowieka w toalecie, nieprawidłowa intubacja, wykonywanie badań zwłokom i fałszowanie dokumentacji dotyczącej zgonów – to tylko niektóre z oskarżeń. Dziś doszły nowe – prosektorium w Szpitalu Południowym miało być wynajmowane jako sceneria do kręcenia filmów. Gdy rodziny opłakiwały swoich zmarłych, operatorzy kamer uciszali je, aby nie przeszkadzały w nagraniach za ścianą. Do tego na rodzinach wymuszano korzystanie z konkretnego zakładu pogrzebowego, a jeśli wybrały inny, robiono problem z odebraniem ciała zmarłego.

Tymczasem Fundacja Życie i Rodzina dotarła do kolejnych szokujących informacji. Władze Warszawy traktują ten szpital jako maszynkę do wysysania rządowych dotacji. Gdy tylko okazało się, że procedury sztucznej produkcji dzieci zaczną być finansowane przez rząd (grudzień 2023), w Szpitalu Południowym pojawił się pierwszy samorządowy ośrodek in vitro – stało się to 18 marca 2024 r.

Był to precedens, bo do tej opory produkcją dzieci na szkle zajmowały się tylko kliniki prywatne. Tu samorząd Stolicy zapragnął dotacji i aby je wyciągnąć, otworzył własną placówkę in vitro.

A już 2,5 miesiąca później – od 1 czerwca 2024 roku – Warszawskie Centrum Leczenia Niepłodności zaczęło pobierać pieniądze z rządu.

Jakie to kwoty?

WCLN otrzymało w 2025 roku ponad 8 milionów złotych dotacji, a na 2026 rok przyznano mu niemal 6 milionów. W ciągu zaledwie dwóch lat wyszło więc blisko 14 milionów złotych publicznych pieniędzy na procedurę nieodłącznie związaną z aborcją oraz niemoralną samą w sobie.

Do kwot z rządu należy doliczyć dopłaty, jakich dokonują klienci kliniki – najczęściej jest to co najmniej drugie tyle. Bo program rządowy finansuje procedury tylko w części, resztę muszą zapłacić biologiczni rodzice wyprodukowanych dzieci.

WSPIERAM OBRONĘ ŻYCIA

Szpital Południowy pobiera też opłaty za przechowywanie nadmiarowych dzieci w ciekłym azocie i także na tym zarabia. Pojawia się oczywiście pytanie, co stanie się z dziećmi, których przechowywanie przestanie być opłacane. Czy będą one wylane do zlewu? A może odsprzedane innym parom? Surogatkom? Obywatelom wyłącznie polskim, czy także państw innych niż Polska? W jakim celu…?

Dodajmy, że ośrodek in vitro dostaje pieniądze za każdą, także nieudaną procedurę. A niewiele par wychodzi z in vitro z dzieckiem, większość odnosi porażkę, za którą płaci dokładnie tyle samo, co za sukces.

Szanowny Panie,

Wydaje się, że radny Koalicji Obywatelskiej Dawid Kacprzyk – zatrudniony do niedawna w Szpitalu Południowym jako ordynator SOR i wynagrodzony przez tylko jeden rok kwotą 1,6 mln złotych – to niejedyna afera finansowa w tej placówce. Szpital pod auspicjami Rafała Trzaskowskiego jest kurą znoszącą złote jaja dla skolonizowanego przez KO samorządu Warszawy i konkretnych ludzi związanych z tą partią.

Dzieje się to kosztem pacjentów.

I znowu – jak zawsze widać tę zasadę: jeśli nie szanuje się życia najmniejszych pacjentów (tych zrobionych na szkle in vitro), to trudno też oczekiwać szacunku wobec innych leczących się w szpitalu.

Sztuczna produkcja dzieci w laboratorium jest nieetyczna i niegodna człowieka. Każde dziecko ma prawo do naturalnego poczęcia, a nie do bycia wyprodukowanym na szkle i wsadzonym na miesiące i lata do probówki. In vitro nie leczy niepłodności, ale przenosi prokreację poza ludzką miłość – tworząc przy tym cały przemysł selekcji, zamrażania i niszczenia ludzkich zarodków oraz handlu maleńkimi dziećmi, które klienci porzucają, gdy nie chcą ich już wszczepiać i rodzić.

Każda procedura in vitro to:

  • produkcja wielu dzieci i selekcja tych subiektywnie uznanych za najlepsze,
  • zamrażanie nadliczbowych dzieci na później,
  • niszczenie chorych lub uznanych za wadliwe,
  • ogromna liczba aborcji – w różnej formie i na różnych etapach – i nieudanych implantacji.

Ujawniamy tę sprawę, aby opinia publiczna miała świadomość, jak bardzo Szpital Południowy odszedł od misji ratowania życia w kierunku zysku biznesowego – nawet, gdy oznacza to krzywdę maleńkich dzieci.

WSPIERAM OBRONĘ ŻYCIA

Ujawniamy wszystko, bo jeśli nie my – to kto upomni się o tych, którzy sami nie mają głosu…?

Dziękuję, że jest Pan z nami i wspiera nas w walce z cywilizacją śmierci. Także tam, gdzie życie powinno być najwyższym prawem i najważniejszym dobrem, a niestety nie jest.

Z wyrazami szacunku,

Kaja Godek Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Ujawnianie takich spraw nie jest łatwe ani wygodne. Ale milczenie byłoby zgodą na to, by życie najmniejszych dzieci dalej traktowano jak produkt do sprzedaży lub źródło publicznych dotacji. Piekło dzieci trwa i wobec niego trzeba stawiać opór.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Czy w Lutoryżu pod Rzeszowem prowadzono eksperymenty medyczne na dzieciach?

Wstrząsające odkrycie pod Rzeszowem.


Fundacja Pro-Prawo do Życia Dzień dobry Panie Mirosławie. Do wstrząsającego odkrycia doszło kilka dni temu w Lutoryżu pod Rzeszowem. 

57-letnia lekarka zakopała na swojej działce zwłoki kilkudziesięciu dzieci. Służby pracowały na miejscu kilka dni. Dotychczas odkryto 34 ciała.

Kobieta, która pracowała w kilku szpitalach w Rzeszowie, a ostatnio miała być zatrudniona również w Zamościu, została zatrzymana, a prokuratura analizuje możliwe wersje wydarzeń. 

Nie wiemy co dokładnie działo się w Lutoryżu, ale prawdopodobne są dwie, być może powiązane ze sobą sytuacje:

1) Dokonywano masowych, nielegalnych aborcji. W szpitalach na Podkarpaciu oficjalnie prawie nie przeprowadza się aborcji. Możliwe, że próbowano zatuszować dokonujące się zbiorowe dzieciobójstwo.

2) Prowadzono eksperymenty medyczne na dzieciach. Zatrzymana lekarka specjalizowała się m.in. w badaniach tkanek i narządów. Nasza Fundacja od lat informuje opinię publiczną w Polsce, że abortowane dzieci to jeden z głównych „surowców” branży medycznej i farmaceutycznej, a organy wycinane żywym jeszcze dzieciom urodzonym w wyniku aborcji służą do badań nad lekami, szczepionkami i kosmetykami (warto przeczytać nasz raport na ten temat).

Zwraca uwagę również fakt, że aktywistki aborcyjne, które namawiają Polki do aborcji, w swoich poradnikach doradzają, aby po zamordowaniu dziecka pozbyć się jego ciała, a jednym z najlepszych sposobów na ukrycie zwłok ma być zakopanie ich w ogrodzie. Lekarka z Lutoryża „wpadła” ponieważ sprzedała działkę, a nowy właściciel odkrył ciała dzieci w trakcie prac budowlanych.

Takie są właśnie konsekwencje aborcyjnej propagandy, ideologii i mentalności, zgodnie z którą dziecko w łonie matki nie jest człowiekiem tylko „pasożytem”, którego należy pozbyć się z organizmu jak „odpadu medycznego”.

To również konsekwencje braku karalności za dzieciobójstwo prenatalne oraz pomocnictwo w tym procederze i rezultat odrzucenia w latach 2011-2023 wszystkich obywatelskich projektów „Stop aborcji”, pod którymi nasza Fundacja zebrała kilka milionów podpisów poparcia Polaków. Projekty te zakładały nie tylko zakaz aborcji, ale również wprowadzenie w Polsce skutecznych mechanizmów karalności za zabicie poczętego dziecka.

Dlatego walczymy dalej, aby powstrzymać aborcję i ratować dzieci. Ta walka rozgrywa się obecnie przede wszystkim na płaszczyźnie świadomości i sumień Polaków. Chcemy sprawić, aby aborcja stała się dla naszego społeczeństwa czymś nie do pomyślenia.  Na nadchodzący tydzień zaplanowaliśmy uliczne akcje informacyjne oraz publiczne różańce w intencji odnowy moralnej Polski i powstrzymania aborcji w 20 miastach i miejscowościach.
Chcemy być m.in. w: Dynowie, Koszalinie, Lublinie, Puławach, Wieliczce, Zabrzu, Dęblinie, Ełku, Szamotułach, Włocławku, Słomnikach, Łomży, Bielsko-Białej, Łańcucie, Zgierzu, Strykowie, Poznaniu, Gorzowie Wielkopolskim, Białymstoku, Kielcach.

Jeżeli chce Pan, żebyśmy tam dotarli, proszę nam pomóc.

Nasi wolontariusze są w gotowości do działania – wyjazdu w teren, rozstawienia akcji na ulicach, rozmawiania z przechodniami, rozdawania ulotek i broszur, pokazywania bannerów, emitowania nagrań informacyjnych z megafonów. To jest nasza część.

Pan może umożliwić wolontariuszom organizację tych akcji. Paliwo, transport, druk materiałów, bannery, megafony, namioty, kamery oraz ochrona prawna przed pozwami, procesami i przesłuchaniami – to wszystko przy kilkudziesięciu akcjach tygodniowo sumuje się w realny budżet, który musi zostać zapewniony zanim wolontariusze wyjdą na ulice.

Każde miejsce, w którym stoimy, to kolejne wyraźne, głośne, publiczne świadectwo – że sprawa aborcji nie znika, nie milknie, nie odpuszcza.

Niedawno informowaliśmy o księdzu, który podszedł do naszych wolontariuszy w trakcie akcji ulicznej i powiedział, że z konfesjonału wie, ile dzieci przed aborcją uratowały nasze akcje w tym konkretnym miejscu. Nie wiemy, kto w ciągu nadchodzącego tygodnia zmieni zdanie o aborcji pod wpływem naszych akcji. Wiemy jednak, że jeśli nas nie będzie, na pewno nie zmieni go nikt.

Dlatego liczę na Pana pomoc i zaangażowanie w organizację planowanych akcji. WPŁACAM Konto Fundacji do darowizn:79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku, 

Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Szacunek dla szczurów, dzieci do rynsztoka !

Centrum Życia i Rodziny
Szanowny Panie,
Szczur – na Dalekim Wschodzie patrzą na szczura dość pozytywnie: to symbol przebiegłości, zaradności i przetrwania. Ale w Polsce i generalnie w Europie to zwierzę kojarzy się z chciwością, zdradą, najgorszymi chorobami i upadkiem cywilizacji. A dla Pana – co reprezentuje ten gryzoń?
Pytam, bo w roku 2026 w Polsce jesteśmy wzywani do solidarności ze szczurami i wczuwania się w tragizm ich egzystencji. Jedna z prozwierzęcych fundacji zorganizowała akcję „Jestem Szczurem” i w Warszawie w eksponowanej lokalizacji w samym centrum miasta pojawił się wielki mural z hasłem „Szacunek nie zna gatunku”. I może uznałbym to za jedną z wielu nieszczególnie sensownych akcji społecznych i pewnie zapomniałbym o niej już następnego dnia, gdyby nie wylewająca się z tego muralu hipokryzja.
„Szacunek nie zna gatunku”? I w tym samym społeczeństwie triumfy święcą organizacje aborcyjne, odbierające należny szacunek istotom ludzkim, tylko dlatego, że ich życie dopiero się rozpoczęło i są zupełnie zależne od rodziców? Co się z nami dzieje, że w stolicy Polski może pojawić się wielkie malowidło reklamujące akcję szacunku dla szczurów, a obrońcy życia są mieszani z błotem, straszeni policją, a billboardy o tematyce pro-life są niszczone? Tymczasem brak szacunku dla życia ludzkiego ma znacznie bardziej tragiczne i dalekosiężne konsekwencje, niż – przepraszam za to absurdalne porównanie – brak szacunku do szczurów! Dość powiedzieć, że dzieci (podstępnie nazywane w mainstreamowych mediach „płodami”) są traktowane jak przedmiot, którego istnienie i los są do pewnego etapu zależne od widzimisię innych. Jeśli matka nie chce dziecka, ma przyzwolenie większości społeczeństwa na zabicie go przed urodzeniem. A jeśli matka czy rodzice bardzo pragną dziecka, to w ramach procedury in vitro mogą narażać jego życie, dokonywać selekcji eugenicznych, a nawet skazywać na śmierć jego „ponadprogramowe” rodzeństwo. I tu mógłbym sparafrazować przesłanie autorów akcji „Jestem Szczurem”: wokół dzieci nienarodzonych narosło mnóstwo stereotypów, mitów i manipulacji, przez co otoczone są atmosferą lęku, niechęci i traktowane jak zagrożenie. A w innych znów okolicznościach – jak towar, którego można domagać się na wszelkie sposoby. Dlatego chciałbym prosić Państwa o pomoc w pokazaniu prawdy, zarówno o procederze aborcji, jak i o zapłodnieniu in vitro. Domagajmy się szacunku dla życia ludzkiego! Szczury pod ochroną, dzieci do rynsztoka! Wspieram walkę w obronie życia! 15 00 dzieci urodzonych dzięki rządowemu programowi in vitro . To najpiękniejszy Dzień Dziecka i największa motywacja do pracy. Szczęścia, maluchy! – takie życzenia na portalu społecznościowym X złożył premier Donald Tusk. Brzmi pięknie?
Ale premier nie mówi o jednym szczególe – który właściwie zmienia te radosne życzenia w obraz rodem z horroru. Ostrożne szacunki wskazują, że od 1978 roku liczba zarodków utraconych bezpośrednio w wyniku procedur in vitro mogła przekroczyć 270 milionów. 270 milionów.
To tyle, ile obecnie wynosi liczba mieszkańców Indonezji. Indonezja to czwarty najludniejszy kraj na świecie. Proszę to sobie wyobrazić – gdyby wszystkie ofiary (bo tak trzeba nazwać te dzieci) procedury zapłodnienia in vitro mogły się urodzić, to zaludniłyby czwarte najludniejsze państwo na świecie! Jak szacują badacze, to około 1,6-1,9 miliona ofiar rocznie. Porównywalnie wiele ofiar wśród najmłodszych (1,7 miliona) mają choroby zakaźne, które są najczęstszą przyczyną zgonów dzieci do 5 roku życia. Jest tylko jedna przyczyna śmierci, która na głowę bije procedurę in vitro.
Aborcja. W ten sposób ginie ok. 73 miliony dzieci rocznie. Od 1978 roku (gdyby porównać to do całościowej liczby ofiar in vitro) to… ok. 2 MILIARDY zabitych dzieci.
Świat spływa ich krwią. I dzieje się to w ciszy.

Tych przyczyn śmierci nie ujmują statystyki WHO. Nie słyszymy alarmujących o „pandemii” komunikatów w mediach. Nikt nie usiłuje wymyśleć na to szczepionki. Nie mówią o nich politycy, nabijający punkty u potencjalnego elektoratu sloganami o „prawach kobiet” i „sukcesach rządowego programu in vitro”. Ta cisza wynika oczywiście w dużej mierze z tego, że na temat zarówno aborcji, jak i procedury zapłodnienia pozaustrojowego narosło mnóstwo kłamstw. Ogrom manipulacji, utrwalany przez lata, sprawił, że dziś wiele osób – w tym, niestety, nawet katolików! – nie dostrzega zła, które kryje się za zgrabnymi sloganami. „Moje ciało, mój wybór”. „Spełnienie marzeń o rodzicielstwie”. W obu przypadkach dziecko to przedmiot – albo tak bardzo niechciany, że można się go pozbyć, albo tak bardzo pożądany, że można dążyć do „zdobycia go” za wszelką cenę.
I w obu przypadkach można powiedzieć, że zmierzamy po trupach do celu. Dosłownie. Jestem przekonany, że w walce o ochronę życia dzieci nienarodzonych, niezwykle istotne jest właśnie zwalczanie kłamstw, które tak dogłębnie przeniknęły debatę publiczną, ale też powszechne myślenie, że nawet osobom o ogólnie dobrze ukształtowanym sumieniu trudno jest dotrzeć do prawdy.
Nie możemy też pomijać jeszcze jednego ważnego aspektu. Rodzicielstwo to bardzo istotny element życia, często warunkujący wręcz poczucie naszego spełnienia. Zarówno wówczas, gdy jest chciane, jak i wtedy, gdy jest niechciane. To coś, co niejednokrotnie wywraca nasz świat do góry nogami. Co nieodwracalnie zmienia naszą codzienność, ale i nas samych. Dlatego często bycie w ciąży wiąże się z ogromnymi emocjami. W przypadku ciąży nieplanowanej – to strach, obawy o przyszłość, frustracja, że nasze plany na życie legły w gruzach, poczucie braku kontroli.
W przypadku zaś, gdy ciąża jest największym marzeniem, a kolejne miesiące starań kończą się rozczarowaniem – to rozpacz, brak nadziei i niewyobrażalna desperacja. W tak dużych emocjach łatwo o pochopne decyzje. A te prowadzą do tragedii, bo stawką jest w tym wypadku ludzkie życie. Dlatego włączamy się aktywnie w walkę w obronie dzieci nienarodzonych. A ten obowiązek ciąży na nas tym bardziej dziś, gdy od ponad roku w polskich szpitalach stosowane są barbarzyńskie „wytyczne” aborcyjne minister Leszczyny, a niedawno minęły dwa lata od początku rządowego programu refundacji procedury in vitro.
Z jednej strony podejmujemy walkę duchową. To rzeczywistość często bagatelizowana, ale niesłusznie. Modlitwa, zwłaszcza publiczna, oprócz ogromnych możliwości duchowych, jest formą świadectwa, której bardzo dziś potrzebujemy. Nasze cykliczne spotkania modlitewne w pobliżu „przychodni aborcyjnej” AboTak trwają już od kilku miesięcy. Najbliższe odbędzie się już w tę środę. Serdecznie zapraszam Pana do udziału w tej inicjatywie – 17 czerwca, godzina 17.00, ul. Wiejska 12 w Warszawie (pod neonem „Czytelnik”). Fizyczna obecność na ulicach – szczególnie w tak wymownych lokalizacjach jak okolice AboTaku, a przy okazji również polskiego Sejmu – to potężny akt obywatelskiego sprzeciwu i wiary. To publiczne świadectwo ma wstrząsnąć sumieniami i przełamać barierę manipulacji wokół tematu „praw kobiet” i unicestwiania setek istnień w czasie aborcji! Z drugiej strony, od lat prowadzimy merytoryczną walkę o dzieci nienarodzone: tworzymy i dystrybuujemy publikacje takie jak „Kompendium Pro-Life”, zawierające mnóstwo argumentów użytecznych w rozmowach na temat zabijania nienarodzonych, czy poradnik „Droga Mamo” dla wystraszonych i zagubionych mam spodziewających się dziecka, a ponadto na naszej stronie znaleźć można wiele artykułów poświęconych tej tematyce; produkujemy filmy – tak pełnometrażowe („Miłość większa niż strach”) jak i krótsze formy („Aborcja, eugenika, in vitro – co je łączy?”) – wszystkie obecne jeszcze na YouTube wraz z krótszymi materiałami z wielu naszych konferencji o obronie i wartości życia; przygotowujemy materiały edukacyjne dla Szkół Przyjaznych Rodzinie – rozsyłamy konspekty oraz poruszamy te tematy podczas spotkań z młodzieżą! Dostrzegając dużą, a niewypełnioną potrzebę, chcemy jednak pójść w naszych działaniach o krok dalej.
Chcę stanąć w obronie życia!
Rozumiemy, jak ogromnym dramatem dla małżonków jest zmaganie się z przedłużającą się niepłodnością. To droga pełna bólu, niespełnionych nadziei i cichego cierpienia. Widzimy zranienie tych par, ogromną tęsknotę za dzieckiem i kolejne miesiące, w których nadzieja przeplata się z rozczarowaniem. Bardzo często problem polega na tym, że małżonkowie w tym najtrudniejszym czasie nie widzą innej drogi niż in vitro. Zewsząd słyszą, że to jedyne i najlepsze rozwiązanie. Popycha ich do tego presja otoczenia, niekiedy zniecierpliwienie bliskich, dominujący przekaz uchodzący za „naukowy” standard, ale nierzadko też ich własne serca, skrajnie wyczerpane napięciem i kolejnymi porażkami. Właśnie dlatego podjęliśmy decyzję o stworzeniu poradnika na temat procedury in vitro skierowanego do osób, które poszukują wyjścia z osobistego dramatu, jakim jest niepłodność. Naszym celem jest pokazanie, że inna droga istnieje, choć w głównym nurcie jest konsekwentnie zbywana milczeniem. Chcemy nieść przywracającą siły nadzieję tam, gdzie dziś panuje bezradność, i pokazać, że diagnoza o niepłodności wcale nie musi oznaczać wyboru rozwiązań, które budzą dylematy moralne.
W publikacji stawiamy na rzetelną wiedzę i bardzo praktyczne rozwiązania, które stanowią realną alternatywę dla zapłodnienia pozaustrojowego. Zebraliśmy konkretne wskazówki, dane o innych, skutecznych metodach leczenia przyczynowego oraz adresy specjalistycznych ośrodków medycznych, które podchodzą do ludzkiego zdrowia integralnie. Poradnik wzbogacimy o autentyczne historie osób, które drogę leczenia i trudnych wyborów mają już za sobą. Wierzymy, że te żywe świadectwa, połączone z twardą, rzetelną wiedzą, dadzą małżonkom poczucie, że nie są w swoim cierpieniu sami, i pomogą podjąć decyzję w poczuciu wolności i w zgodzie z własnym sumieniem. Dodatkowo, chcemy wskazać tam miejsca, w których lekarze nie zaproponują in vitro (od razu lub bardzo szybko), ale będą starali się pomóc poprzez etyczne metody. Mamy nadzieję, że ta wiedza pozwoli parom rozważającym procedurę in vitro zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na swoją sytuację z szerszej perspektywy. Koszty stworzenia takiej publikacji, w które wlicza się zarówno praca ekspertów, jak i koszt składu i druku, a następnie dystrybucji gotowego poradnika do instytucji takich jak poradnie rodzinne, gdzie mógłby trafić w ręce potrzebujących informacji i otuchy par, wyceniliśmy wstępnie na 10 000 zł.
Dlatego bardzo proszę Pana o pomoc w produkcji i dystrybucji poradnika na temat procedury in vitro i alternatywnych, moralnie słusznych metod walki z niepłodnością poprzez przekazanie dobrowolnego datku w wysokości 50 zł, 100 zł, 200 zł lub nawet 500 zł albo wyższą, jeśli to dla Pana możliwe.
Wspieram tę inicjatywę!
Szanowny Panie, na koniec tej wiadomości podzielę się postem aborcjonistek z Aborcyjnego Dream Teamu, czyli odpowiedzialnych właśnie za działanie „przychodni” AboTak. Proszę sobie wyobrazić, że rozpaczliwie prosiły o pomoc, ponieważ ich działalność jest rzekomo zagrożona z powodu braku funduszy. Nawoływały do wpłat, chcąc zebrać aż… milion złotych! To wszystko ma być przeznaczone na organizowanie wyjazdowych zabiegów zabijania dzieci nienarodzonych. Jak nietrudno się domyśleć, takie wyjazdy dotyczą szczególnie późniejszych ciąż, gdy samodzielna aborcja farmakologiczna staje się szczególnie niebezpieczna.
MILION ZŁOTYCH na zabijanie dzieci.
To barbarzyństwo na niewyobrażalną skalę. I oczywiście nie mam pojęcia, czy paniom z AboTaku uda się zebrać tę astronomiczną kwotę.
Chciałbym jednak, abyśmy naprzeciw tej machiny śmierci mogli stawać z choćby porównywalnym wsparciem. Nie mamy po swojej stronie wielkich mediów, w których możemy brylować, jak one, entuzjastycznie opowiadając o tym, jak samodzielnie przeprowadzić aborcję. Nie mamy poparcia polityków na najwyższych szczeblach władzy, które nad aborcjonistkami roztacza parasol ochronny. Ale mamy coś znacznie cenniejszego – zaangażowanych i gotowych do stanięcia z nami ramię w ramie Sympatyków. To dzięki Pana nieocenionej pomocy niejednokrotnie już udawało nam się skutecznie walczyć, nawet na frontach tak trudnych, jak walka o życie dzieci nienarodzonych. Wierzę, że tak będzie i tym razem! Marcin Perłowski - Dyrektor Centrum Życia i Rodziny, Wiceprezes Zarządu       WSPIERAM DZIAŁANIA CENTRUM ŻYCIA I RODZINY!  
Dane do przelewu: Centrum Życia i Rodziny
Skrytka pocztowa 99, 00-963 Warszawa 81
Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SA
Z dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny” SWIFT: PKOPPLPW
IBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056 Centrum Życia i Rodziny
Skrytka Pocztowa 99, 00-963 Warszawa
tel. +48 22 629 11 76

Makabra w Lutoryżu! Czy to cmentarzysko ofiar aborcji?

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Jestem głęboko wstrząśnięta wydarzeniami w Lutoryżu . W tej miejscowości pod Rzeszowem, na terenie prywatnej posesji, nowi właściciele dokonali makabrycznego odkrycia. Podczas prac ziemnych wykopali ciała nienarodzonych dzieci. Służby wciąż pracują na miejscu, a media mówią już o odnalezieniu kilkudziesięciu ciał – niektóre źródła podają, że to 50 lub nawet 100 ciał.

Policja zatrzymała w tej sprawie rzeszowską lekarkę-patomorfolog. Magdalena H. była właścicielką tej działki przez krótki czas, nie więcej niż dwa lata – do początku bieżącego roku. Trzeba zatem głośno zadać kluczowe pytania: czy Lutoryż stał się miejscem masowego ukrywania szczątków dzieci z aborcji?

Dlaczego w tej sprawie od razu narzuca się wątek aborcji? Wskazuje na niego kilka szczegółów, które trzeba podkreślić.

Po pierwsze – naturalne poronienia zdarzają się najczęściej na wczesnych etapach ciąży. Ciałko dziecka jest wtedy niewielkie, a na pewno nie ma wykształconych kości – tymczasem komunikaty Policji z Lutoryża mówią o odnalezieniu szkieletów nienarodzonych dzieci. Ten opis pasuje bardziej do dzieci, które zostały zabite celowo po 20. tygodniu życia płodowego.

Po drugie – w ciągu ostatnich lat legalne aborcje w szpitalach na całym Podkarpaciu to od 2 do 5 przypadków rocznie. Skąd więc w jednym miejscu wzięło się kilkadziesiąt, a może nawet sto ciał dzieci? I to dużych dzieci – takich, które rzadko pochodzą z naturalnych poronień, raczej z późnych aborcji…

Po trzecie – sposób ukrycia zwłok przypomina instruktaż, jakiego nielegalne siatki aborcyjne udzielają kobietom w sieci: „po aborcji zakop płód w ogródku, ukryj go w ziemi”.

Po czwarte – w wypowiedziach Magdaleny H. widać skrajną pogardę dla tych dzieci. Mówi ona o „odpadach medycznych” – że składowała je na działce i nie widzi problemu. Nie wykazuje absolutnie żadnej refleksji wobec faktu, że szczątkom ludzi należy się godny pochówek.

Po piąte – internauci znaleźli już profile Magdaleny H. w mediach społecznościowych, a to, co udostępniała i jak się przedstawiała, wskazuje, że była przyjazna radykalnym lewicowym ideologiom.

Po sieci krąży m.in. jej zdjęcie, na którym wspiera WOŚP i Owsiaka (zwolenników aborcji), ma też przy sobie emblematy z sześciokolorową tęczą LGBT.

Tak działa państwo, w którym na aborcję przymyka się oko – niech się ona dzieje, byle po cichu. Potem oficjalne statystyki mówią o pojedynczych aborcjach, podczas gdy pod ziemią, na prywatnych posesjach, odkrywa się masowe groby nienarodzonych dzieci. Gdy ideologia zabijania wnika do gabinetów lekarskich, ludzkie życie przestaje mieć jakąkolwiek wartość, stając się w oczach medyków jedynie problemem – do pozbycia się i zatarcia śladów.

Fundacja Życie i Rodzina stoi na stanowisku, że Policja i Prokuratura nie mogą ograniczyć się wyłącznie do zarzutów zbezczeszczenia zwłok czy nielegalnego składowania odpadów. Tropy w tej sprawie wiodą prosto do przestępców aborcyjnych – prawdopodobnie działających w najbliższej okolicy.

Zatrzymana Magdalena H. mogła albo współpracować z przestępcami aborcyjnymi, albo nawet sama pokątnie zabijać dzieci. Aby zrobić nielegalną aborcję, nie trzeba w ogóle być ginekologiem. Skoro robią to aborterki bez żadnego przeszkolenia medycznego, tym bardziej mogła zrobić to lekarka, nawet innej specjalności.

Jeśli wątek aborcji zostanie pominięty w śledztwie, prawda o losie tych dzieci może już nigdy nie ujrzeć światła dziennego.

Patrzymy na ręce Prokuraturze i Policji. Będziemy monitorować tę sprawę i dawać znać, co zrobią śledczy.

Każde dziecko jest bezcennym darem. Żadne nie powinno kończyć tak jak dzieci znalezione w Lutoryżu.

Z wyrazami szacunku,

Kaja Godek Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Zamów banner. – Fundacja Życie i Rodzina prześle nieodpłatnie.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Proszę spojrzeć na projekt tego banneru. To wizualne kazanie, modlitwa, krzyk sumienia. Czy uważa Pan, że warto, aby zobaczyło go jak najwięcej osób?

Piszę do Pana, bo czerwiec tuż tuż. To miesiąc poświęcony Sercu Pana Jezusa. Niestety żyjemy w trudnych czasach – to także miesiąc, który lobby LGBT chce zawłaszczyć i uczynić miesiącem dumy z dewiacji. Nie musimy się jednak godzić na tę podmianę.

Dlatego dziś zapraszam Pana do wspólnej akcji pt. „SERCE JEZUSA”, w której przypomnimy, o co chodzi w czerwcu.

Wspieram tę akcję

Fundacja Życie i Rodzina zaprojektowała banner, który przypomina, że za każdym razem gdy w serce dziecka wbijana jest igła z trucizną, jest to cierpienie zadawane dziecku, ale i samemu Panu Jezusowi. Dziś w Polsce w kolejnych szpitalach morduje się dzieci zastrzykami – tę okrutną praktykę rozpoczęła Gizela Jagielska, kontynuuje szpital na Zaspie w Gdańsku, a teraz organizacje takie jak Aborcyjny Dream Team doradzają, jak zabić w ten sposób dziecko z ciąży bliźniaczej – bo przecież rodzice chcieli jedno, a nie dwoje.

Dziś Serce Jezusa jest ranione tak samo jak 2000 lat temu na Golgocie. Jest ranione igłą aborterów, którzy bez litości zabijają niewinne dzieci.

Chciałabym, aby jak najwięcej osób skonfrontowało się z tą prawdą. Dlatego piszę z pytaniem: czy na swoim płocie, balkonie lub w innym widocznym miejscu może Pan powiesić taką grafikę?

Jeśli tak, to bardzo proszę o kontakt – Fundacja prześle banner nieodpłatnie.

Dlaczego warto włączyć się do akcji?

– Ten plakat to publiczna modlitwa za nienarodzone dzieci i za nasz naród. 24 godziny na dobę.

– To akt zadośćuczynienia za aborcję – Pańska osobista odpowiedź na wezwanie Najświętszego Serca.

– To świadectwo dla sąsiadów, przechodniów i młodzieży, że w tym miejscu jeszcze wierzy się w Boga i broni życia.

– To prawdziwa pomoc, bo wiele mam w kryzysie, widząc taki obraz, zaczyna rozumieć, że nosi pod sercem żywe dziecko i rezygnują one z aborcji.

Kwestie techniczne poniżej.

Plakat jest wydrukowany na wodoodpornym materiale, posiada wzmocnienia i jest dostępny w następujących rozmiarach:

1x1m,

1,3×1,3m,

1x2m,

1,3×2,6m,

2x2m.

Montaż poprzez metalowe kółka – najłatwiej przywiązać sznurkiem do płotu lub zamocować przy pomocy plastikowych zacisków.

Najlepiej będzie wyglądał na płocie, balkonie, ogrodzeniu kościoła, w innym miejscu widocznym z ulicy.

Aby zamówić odpowiednią wersję, wystarczy kliknąć „odpowiedz” na niniejszą wiadomość – i napisać krótkiego maila: podać dane do wysyłki oraz wybrany rozmiar banneru.

Jeśli zaś nie dysponuje Pan miejscem do wywieszenia takiego banneru, proszę o włączenie się w akcję poprzez pomoc finansową. Ponieważ chcemy, aby zasięg akcji był jak najszerszy, wysyłamy materiały bez opłat. Jednak będziemy musieli pokryć koszty druku oraz wysyłek.

Koszt najmniejszego banneru z wysyłką to 85 złotych, największego 250 złotych. Wpłacając te kwoty – lub kwoty „pomiędzy” finansuje Pan jeden banner, który zawiśnie gdzieś w Polsce i będzie zmieniał ludzkie serca i umysły.

Jeśli zdecyduje się Pan przekazać większą kwotę – sfinansuje Pan większą liczbę druków.

Pocztą pantoflową rozesłałam informację o akcji już kilka dni temu.

I pierwsze zamówienia już spływają, a zainteresowanie akcją „SERCE JEZUSA” jest duże.

W pierwszym etapie koszty kampanii wyniosą pomiędzy 15 000 a 17 000 złotych.

Bardzo proszę o wpłatę na następujące dane:

Fundacja Życie i Rodzina

Numer konta:

47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Kod SWIFT dla przelewów transgranicznych: BIGBPLPW

Blik/płatności kartami/szybkie przelewy online:

www.RatujZycie.pl/wesprzyj

tytułem: Bannery „Serce Jezusa”

Być może właśnie dzięki bannerowi ufundowanemu przez Pana jakaś matka zrezygnuje z aborcji, a ktoś inny po raz pierwszy od dawna zastanowi się nad losem dzieci zagrożonych aborcją. Trzeba dotrzeć do tych ludzi.

Z wyrazami szacunku,

Kaja Godek Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Czerwiec nie jest miesiącem LGBT. To miesiąc Serca Pana Jezusa. Jeśli zna Pan kogoś, kto powinien powiesić banner „SERCE JEZUSA” (księdza, sąsiada, rodzinę, znajomego z parafii), proszę o przesłanie mu tego listu. Razem możemy stworzyć widzialny front obrony życia.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

„Wiem to z konfesjonału”. Poruszające słowa księdza.

Fundacja Pro-Prawo do Życia
Dzień dobry Panie Mirosławie.

Chciałem podzielić się z Panem historią, która poruszyła cały zespół naszej Fundacji.
 Nasi wolontariusze prowadzili akcję informacyjną o aborcji połączoną z publicznym różańcem pod szpitalem w Toruniu. W pewnym momencie podszedł do nich pewien ksiądz. Podziękował za naszą obecność i powiedział krótko:
 „Wy nawet nie wiecie, ile dzieci uratowaliście od aborcji przez te akcje, stojąc w tym miejscu. Ale ja to wiem… z konfesjonału”. 
Ksiądz nie wyjawił oczywiście tajemnicy spowiedzi, ale potwierdził, że nasze akcje uratowały życie konkretnych dzieci! To kolejna tego typu relacja, którą usłyszeliśmy od kapłana.
Zarówno z tej relacji księdza jak i z innych naszych kontaktów wiemy, że przy okazji naszych pikiet, różańców i wystaw antyaborcyjnych, wiele osób korzysta z sakramentu pokuty (często po latach), co ratuje ich życie wieczne. Każdego dnia wychodzimy na ulice, głosimy prawdę o aborcji za pomocą dużych bannerów, megafonów, ulotek i broszur, oraz modlimy się. Nasz przekaz dociera codziennie do tysięcy ludzi. Gdy prawda o aborcji dociera do świadomości odbiorców, to następnie w ciszy ludzkich sumień dokonują się wybory między życiem a śmiercią.
Spotkanie pod szpitalem w Toruniu to kolejny dowód na to, że wytrwałość w organizacji kampanii przynosi owoce w postaci dzieci ocalonych od aborcji oraz rodziców uratowanych od zostania mordercami. Dlaczego o tym piszę właśnie teraz? Maj to miesiąc szczególnej intensywności.
 Na najbliższe dwa tygodnie zaplanowaliśmy kilkadziesiąt kolejnych akcji informacyjnych i publicznych różańców w miastach w całej Polsce. Chcemy dotrzeć do tysięcy kolejnych osób, zmienić ich świadomość i uratować kolejne dzieci.
Każda taka akcja to nie tylko koszt wydruku materiałów i zakupu urządzeń, ale przede wszystkim logistyka, paliwo, transport, dojazdy wolontariuszy i zabezpieczenie prawne naszych zgromadzeń.

W związku z tym, proszę Pana o wsparcie finansowe, które pozwoli nam zrealizować majowy harmonogram naszych akcji.

Często, gdy planujemy kolejne kampanie, nasi sympatycy i darczyńcy pytają nas o konkretne rezultaty organizowanych akcji. Te rezultaty to właśnie przemienione sumienia kolejnych ludzi. Nie dzieje się to w sposób spektakularny, ale w sercu każdego człowieka. Ostatecznym efektem jest to, że ludzie poddani aborcyjnej propagandzie nie podejmują decyzji o zabiciu własnego dziecka.

Najlepiej obrazuje to przesłane do naszej Fundacji świadectwo pani Anny, która jako młoda dziewczyna zobaczyła prawdę o aborcji taką, jaką pokazujemy na plakatach, bannerach, billboardach i furgonetkach:

„właśnie dzięki temu, że mam ją cały czas w pamięci, aborcja nawet przez myśl mi nie przeszła, gdy sama znalazłam się w trudnej sytuacji i być może właśnie dlatego mam teraz wspaniałego synka.”

Dzięki zobaczonej prawdzie o aborcji pani Anna dzisiaj jest szczęśliwą mamą. Podobny wpływ nasze kampanie mają na miliony ludzi w całej Polsce. Prawda porusza sumienia i zmienia świadomość, dlatego chcemy organizować nowe akcje i docierać do nowych ludzi.

Aby było to możliwe w nadchodzącym czasie, proszę o Pana pomoc.
WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Z wyrazami szacunku, 

Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia
KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Aborcjonistka: Dzieci nie płaczą, bo przecinam im struny głosowe

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Aborcjonistka Leah Torres przyznała, że nie słyszy krzyku zabijanych dzieci, bo przecina im struny głosowe. Potem pokrętnie tłumaczyła, że chodziło jej o przecinanie pępowiny, jednak w pierwszej wypowiedzi wyraźnie mówiła o strunach i krtani.

Jej wypowiedź pokazuje skalę sadyzmu, jakiego dopuszczają się sprawcy aborcji. A przy okazji poziom znieczulicy, jaką osiągają – bo przecież nikt normalny nie pochwaliłby się takim okrucieństwem publicznie.

O brutalnych praktykach dr Torres piszemy w jednym z ostatnich artykułów na portalu „Ratuj Życie”.

Przesyłamy wybór tekstów, a w nich także o eutanazji Hiszpanki Noelii Castillo Ramos, konflikcie wokół in vitro w sądzie w Radomiu, edukacji pseudo-zdrowotnej oraz związkach homoseksualnych, których polska konstytucja nie przewiduje, ale lewicowi aktywiści koniecznie chcą wprowadzić do naszej praktyki.

Zapraszamy do lektury.

===================================

OPIS ZDJĘCIA

Aborcjonistka: dzieci nie płaczą, bo przecinam im struny głosowe!

Tweet z 2018 roku opublikowany przez Leah Torres, amerykańską aborcjonistkę, wywołał burzę w mediach społecznościowych. Tak dużą, że nawet Planned Parenthood, największy dostawca aborcji w Stanach Zjednoczonych, zdecydował się rozwiązać z nią kontrakt. Wszystko z powodu kilku słów prawdy zamieszczonych przez aborterkę w Internecie. Na pytanie, czy w snach nie słyszy krzyków pozabijanych przez siebie dzieci, kobieta odparowała ze złością, że nie, bo przecież nie mogą one krzyczeć. Na wszelki wypadek podcina im bowiem struny głosowe.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Matka bez praw, dziecko w zamrażarce. Sąd w Radomiu zakazuje urodzenia dziecka pozostałego z in vitro

Sąd Okręgowy w Radomiu orzekł, że kobieta, która po rozwodzie chciała urodzić dziecko poczęte wcześniej metodą in vitro i przebywające w zamrażarce, nie może zrobić transferu i donosić ciąży do porodu. A to ze względu na sprzeciw byłego męża – ojca tego dziecka. Maluch pozostanie więc zamrożony w ciekłym azocie. Sąd podjął taką decyzję powołując się na… „dobro dziecka”. Ponoć po urodzeniu miałoby nie mieć odpowiednich warunków z powodu rozpadu małżeństwa rodziców. Jednocześnie sąd nie okazał litości wobec dziecka, które przebywa od lat w ciekłym azocie.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Aktywistka aborcyjna w szoku po własnej aborcji. Opublikowała zdjęcie zabitego dziecka

Jedna z użytkowniczek forum proaborcyjnego zamieściła w sieci fotografię przedstawiającą jej własne abortowane dziecko. Internautka spodziewała się, że jej ciało opuści zaledwie „tkanka pozbawiona ludzkich cech”, jak napisano na jednym z lewicowych portali. Tymczasem zobaczyła maleńkie, ale już doskonale uformowane ludzkie ciało z oczami, kończynami i wykształconymi paluszkami. Rozmówczynie zgodziły się z kobietą, że informacje na temat wyglądu płodu na wczesnym etapie ciąży krążące w środowiskach proaborcyjnych bywają bardzo mylące.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Hiszpania: eutanazja 25-latki. Noelia Castillo Ramos nie żyje

W szpitalu koło Barcelony przeprowadzono eutanazję na 25-letniej Noelii Castillo Ramos. Lekarze zabili ją zastrzykiem, który doprowadził do zatrzymania oddychania. Młoda kobieta została kilka lat temu brutalnie, grupowo zgwałcona, prawdopodobnie przez imigrantów z krajów muzułmańskich. Po tym zdarzeniu zmagała się z ciężką depresją i podjęła próbę samobójczą, która spowodowała u niej częściowy paraliż. Następnie rozpoczęły się starania o jej eutanazję.Czytaj dalej    >

WSPIERAM

OPIS ZDJĘCIA

Przemyśl: martwe dziecko w śmietniku. Tak jak uczą aborcjonistki

W okolicach Przemyśla odnaleziono ciało chłopca urodzonego w siódmym lub ósmym miesiącu ciąży. Maluszek został owinięty warstwą ręczników papierowych i wrzucony do kosza na odpadki. Wstępne wyniki sekcji zwłok nie przesądzają, czy doszło do przedwczesnego porodu z przyczyn naturalnych, czy też do aborcji lub zabicia dziecka tuż po urodzeniu. Jedno wiadomo na pewno: ciało chłopczyka zostało wrzucone do kosza na śmieci, tak jak radzi Aborcyjny Dream Team i inne organizacje proaborcyjne. Jak widać, ich zbrodnicza nauka nie idzie w las… Ile dzieci musi jeszcze zginąć, by aborcjonistki poniosły wreszcie odpowiedzialność?Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Gizela Jagielska odbiera nagrodę „Wysokich Obcasów”. I sprzęt do mordowania ludzi

Wypromowana przez „Gazetę Wyborczą” aborterka Gizela Jagielska została Superbohaterką Wysokich Obcasów za rok 2025. Dostała też 10 000 zł nagrody. Dodatkowo podczas samej gali Aborcyjny Dream Team wręczył jej pompy do aborcji próżniowej – czyli maszyny do mordowania ludzi, i to wyjątkowo sadystyczną metodą.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Szpital w Łodzi ukarany za odmowę zabicia małego Felka

Szpital kliniczny w Łodzi otrzymał karę za niewykonanie aborcji na małym Felku. Chodzi o dziecko, które ostatecznie zostało zabite chlorkiem potasu w Oleśnicy. Medycy zatrudnieni w łódzkiej placówce proponowali pani Anicie cesarskie cięcie i otoczenie malucha opieką. Ta odmówiła jednak wszelkiej pomocy i udała się do aborterki Gizeli Jagielskiej, która wykonała śmiertelny zastrzyk dziecku w 36. tygodniu życia płodowego.Czytaj dalej    >

————————————-

OPIS ZDJĘCIA

Geje drwią z dziecka, które płacze za mamą. „Jest tata i tata”

Świat obiegło nagranie, w którym dwaj amerykańscy homoseksualiści wyśmiewają płaczącego za mamą chłopca, którego adoptowali. Wideo to, choć nagrane przez pozbawionych empatii pseudo-rodziców w zupełnie innym celu, stało się doskonałą ilustracją krzywdy, jaką ponoszą dzieci adoptowane przez homoseksualistów. Zabrane od biologicznej matki i pozbawione jej bliskości, a oddane w ręce dwóch obcych mężczyzn, żyjących w dodatku w patologicznym związku!Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Zbigniew Izdebski: kim jest i dlaczego promuje demoralizację dzieci?

Zespołowi ds. edukacji zdrowotnej, tworzącemu program przedmiotu wprowadzonego od roku szkolnego 2025/2026 do polskich placówek edukacyjnych, przewodniczył Zbigniew Izdebski. Warto wiedzieć, że ten seksuolog i pedagog, traktowany przez lewicowe media jako autorytet, jest postacią o szemranych powiązaniach. Głoszone przez niego hasła wzbudzają sprzeciw rodziców zatroskanych o normalny, zdrowy rozwój swoich dzieci. Podobnie jak treści, które mają być według niego serwowane najmłodszym w szkole. To właśnie z powodu tych treści zdecydowana większość Polaków zdecydowała się złożyć w szkołach rezygnację z edukacji zdrowotnej.Czytaj dalej    >

WSPIERAM

Szanowny Panie,

Bardzo prosimy o złożenie podpisu pod petycją o wycofanie ze szkół edukacji zdrowotnej – w całości. Ostatnie deklaracje Ministerstwa Edukacji Narodowej są takie, że przedmiot ten ma stać się obowiązkowy dla wszystkich uczniów od klasy 4 szkoły podstawowej aż do szkoły średniej włącznie. Jedynie komponent zawierający instruktaż seksualny miałby być dla chętnych. Takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Dzieci i tak będą mieć kontakt z niewłaściwymi treściami. Ponadto wiele innych komponentów tego przedmiotu opiera się na niezdrowej ideologii, przed którą należy dziecko chronić, a nie z nią oswajać.

Podpisujmy petycję w poniższym linku:

OPIS ZDJĘCIA

NIE dla edukacji „zdrowotnej” w szkołach!

Edukacja (pseudo)zdrowotna przymusowo dla wszystkich uczniów – to nowy pomysł Ministerstwa Edukacji. MEN twierdzi, że komponent związany z instruktażem seksualnym miałby być tylko dla chętnych, jednak po cichu przyznaje, że gdy zmusi dzieci do EZ, będzie wprowadzać treści seksualne stopniowo.Czytaj dalej    >

Czy podoba się Panu to, co robimy? Jeśli tak, to zapraszamy do korzystania z tekstów na portalu www.RatujZycie.pl i do śledzenia na bieżąco zamieszczanych tam treści.

Prosimy także o wsparcie modlitewne i finansowe. Prowadzenie serwisu z wiadomościami, które inni chcą przemilczeć, to znaczne koszty. Pańska pomoc pozwala nam docierać do ludzi z prawdą i aktywnie stawiać czoła złu.

Serdecznie pozdrawiamy –

Fundacja Życie i Rodzina

www.RatujZycie.pl

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Ujawniamy – Oleśnica bez Gizeli wciąż zabija

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

18 zabitych dzieci od stycznia do końca marca 2026 – to tragiczny bilans działań szpitala w Oleśnicy. Choć Gizela Jagielska odeszła, zbrodnia aborcji dzieje się nadal.

Pod koniec ubiegłego roku z Powiatowego Zespołu Szpitali Oleśnica-Syców usunięto Gizelę Jagielską. Szybko okazało się jednak, że zostały tam osoby, które kontynuują jej okrutne działania.

Z odpowiedzi udzielonej na wniosek Fundacji Życie i Rodzina wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku w oleśnickim szpitalu zabito 18 poczętych dzieci.

Osiemnaścioro pacjentów zabitych w sposób celowy i zamierzony. I to zaledwie w trzy miesiące…

W okresie od stycznia do marca 2026 roku odbyło się:

  • w styczniu – 5 aborcji,
  • w lutym – 9 aborcji,
  • w marcu – 4 aborcje.

Za każdą z tych liczb kryje się konkretne dziecko, jego życie od poczęcia, potem odrzucenie przez własną matkę, niewyobrażalny ból zadany przez abortera i śmierć.

Zło, którego dokonała Gizela Jagielska, to nie tylko własnoręcznie przeprowadzone aborcje, ale i wychowanie sobie następców, którzy bezlitośnie kontynuują krwawe praktyki.

Nie odwracamy wzroku. Zapowiadaliśmy, że będziemy patrzeć tej placówce na ręce i reagować zawsze wtedy, gdy zagrożone jest życie najbardziej bezbronnych. Dziś podtrzymujemy to zobowiązanie.

Wspieram

Nie można ograniczyć się do oburzenia. Potrzebne są konkretne działania.

Co dzieje się teraz w sprawie aborcji w Oleśnicy?

  • Prawnicy Fundacji skierowali wnioski do sądu w sprawie szczegółów tych 18 aborcji, gdyż dyrekcja szpitala ukrywa, w jakim wieku były zabite dzieci i ile razy zostały zabite pompami próżniowymi, a ile razy zastrzykiem w serce,
  • organizujemy kampanię informacyjną wokół tego, co dzieje się w szpitalu,
  • kontynuujemy Publiczne Różańce o zatrzymanie aborcji pod szpitalem – najbliższy w niedzielę 19 kwietnia o 14:30 (i w każdą kolejną III niedzielę miesiąca).

Nie można pozwolić, by śmierć nienarodzonych dzieci odbywała się po cichu, bez sprzeciwu i modlitwy.

Co może Pan zrobić już teraz?

Razem musimy bronić tych, którzy sami bronić się nie mogą.

Wspieram

Mocno wierzę, że ludzkość w końcu otrząśnie się z horroru, jakim jest zabijanie nienarodzonych dzieci. Obyśmy wtedy mogli powiedzieć, że zachowaliśmy się, jak trzeba…

Z wyrazami szacunku,

Krzysztof Kasprzak
Krzysztof KasprzakKrzysztof Kasprzak
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Potrzeba zintensyfikować działania. W najbliższą niedzielę, 19 kwietnia o godz. 14:30, spotykamy się pod szpitalem w Oleśnicy na Publicznym Różańcu o zatrzymanie aborcji. Jeśli może Pan być z nami osobiście – zapraszamy. Jeśli nie, prosimy choć o modlitwę i przekazanie tej wiadomości dalej.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Nie chcieli zabić 9-miesięcznego Felka, więc otrzymali 209 tys. kary. Aborcyjny szantaż dokonywany przez NFZ musi się skończyć!

Zbigniew Kaliszuk <grupaproelio@proelio.pl>


Gizela Jagielska, lekarka która uśmierciła 9 miesięcznego Felka (a także dziesiątki innych dzieci w zaawansowanych ciążach) zastrzykiem z chlorku potasu w serce, otrzymała ostatnio nagrodę „Superbohatera” od „Wysokich Obcasów”.
Tymczasem szpital kliniczny w Łodzi do którego najpierw trafiła matka chłopca i który nie chciał go zabić, proponując zakończenie ciąży poprzez cesarskie cięcie, co pozwoliłoby na udzielenie Felkowi specjalistycznej pomocy medycznej zaraz po urodzeniu, otrzymał w marcu… 209 tys. złotych kary od NFZ. 

Podstawą do skandalicznej decyzji NFZ było łamiące Konstytucję rozporządzenie poprzedniej Minister Zdrowia Izabeli Leszczyny, która szantażem finansowym próbowała wymusić na szpitalach zabijanie nienarodzonych dzieci na podstawie „zaświadczeń” od psychiatrów. Szpital w Łodzi jest kolejnym ukaranym szpitalem. 
Pabianickie Centrum Medyczne ukarane zostało karą 550 tys. złotych po tym, jak szpital uznał za niewystarczające zaświadczenie od lekarza psychiatry wystawione na podstawie jednej konsultacji telefonicznej i oczekiwał od pacjentki przedłożenia ostatecznych wyników diagnostycznych. Kara została nałożona, pomimo że żaden z lekarzy oddziału ginekologiczno–położniczego szpitala nie stosował klauzuli sumienia.
Ukarane były też m.in. szpitale we Wrocławiu i Lubartowie. 
W zeszłym roku przygotowaliśmy petycję do nowej Minister Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy „DOŚĆ przymuszania szpitali do zabijania nienarodzonych dzieci oraz przyzwalania na uśmiercanie dzieci w zaawansowanych ciążach”. Apelowaliśmy w niej o wycofanie aborcyjnego rozporządzenia, a także o zaprzestanie przyzwalania na uśmiercanie dzieci w zaawansowanych ciążach. 
Nawet przy wątpliwej i skrajnie liberalnej wykładni ustawy, w przypadkach zaawansowanych ciąż ich – mówiąc językiem ustawy – „przerwanie” powinno wiązać się z przeprowadzeniem indukcji porodu lub cesarskiego cięcia i objęciem dziecka specjalistyczną pomocą lekarską,a nie zabijaniem dziecka! 
Chcemy wrócić do tematu i złożyć petycję. Bardzo proszę o jej podpisanie i udostępnienie. Wszystkim, którzy już to wcześniej zrobili, z serca dziękuję. 
PODPISUJĘ APEL
Kara dla szpitala w Łodzi jest skandalem, ponieważ stanowi bezprawną próbę wykreowania dla szpitali obowiązku zabijania nienarodzonych dzieci na życzenie matki do dnia porodu (jeśli tylko kobieta zorganizowałaby sobie papier od psychiatry). Działanie to stoi w sprzeczności z gwarantowaną przez konstytucję każdemu człowiekowi prawną ochroną życia oraz z szeregiem ustaw.
\„Przerwanie ciąży” jest dopuszczone przez prawo po to, by chronić życie lub zdrowie matki. Zabicie dziecka, przed zakończeniem zaawansowanej ciąży, w żaden sposób nie zwiększa możliwości ochrony życia lub zdrowia matki.
Poród żywego i martwego dziecka specjalnie się nie różnią, a matka zawsze może pozostawić dziecko w szpitalu, nie musi się nim zajmować. Nie ma żadnego uzasadnienia dla utożsamienia dopuszczonego przez prawo „przerwania” zaawansowanej ciąży z zabiciem dziecka.  
Art. 39 Kodeksu Etyki Lekarskiej mówi, że „podejmując działania lekarskie u kobiety w ciąży lekarz równocześnie odpowiada za zdrowie i życie nienarodzonego dziecka”. Podawanie trucizny do serc dzieci stanowi rażące naruszenie etyki lekarskiej.Jest to jasne dla większości ginekologów. We wspólnym stanowisku Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, Konsultanta Krajowego w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz Konsultanta Krajowego w dziedzinie perinatologii czytamy: „w przypadku podjęcia decyzji o przerwaniu ciąży tak wysokiej, że płód jest już zdolny do przeżycia procedura taka musi zostać wykonana w warunkach szpitalnych, gdzie zapewnione będzie zarówno bezpieczeństwo pacjentki jak i odpowiednie postępowanie dla noworodka”.
Mamy nadzieję, że działanie NFZ jest nadgorliwością radykalnych ideologów w nim pracujących i nie ma poparcia Minister Zdrowia. Chcemy powiedzieć: sprawdzam. Apelujemy do Minister o:
– uchylenie „Wytycznych dla lekarzy i podmiotów leczniczych ws. dostępu do procedury przerwania ciąży”;
– uchylenie Rozporządzenia w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, zakładającego zmuszanie wszystkich placówek medycznych realizujących z NFZ umowę na leczenie szpitalne w zakresie położnictwa i ginekologii do przeprowadzenia aborcji;
– zaprzestanie nakładania kar na szpitale za niewykonywanie aborcji oraz uchylenie dotychczas nałożonych kar;
– uniemożliwienie uśmiercania dzieci zastrzykami z chlorku potasu w zaawansowanych  ciążach.Okrutny proceder wstrzykiwania trucizny do serc dzieci musi się skończyć, a nie być rozwijany! 
PODPISUJĘ APEL
Pozdrawiam serdecznie
Zbigniew Kaliszuk
Fundacja Grupa Proelio

Sędziowie cenzurują Księgę Rodzaju…

Fundacja Pro-Prawo do Życia
Europa coraz bardziej oddala się nie tylko od Boga i Dekalogu, ale również od rozumu i zdrowego rozsądku.

Kilka dni temu Naczelny Sąd Administracyjny zobowiązał Urząd Stanu Cywilnego w Warszawie do uznania tzw. „małżeństwa jednopłciowego”, które dwóch homoseksualistów z Polski zawarło w Niemczech. Skutecznie naciskała na to Unia Europejska.

To pierwszy taki przypadek w Polsce, będący powtórzeniem schematów przeprowadzonych już w krajach Zachodu, gdzie zaczynano w podobny sposób, a skończono na pełnej legalizacji tzw. „małżeństw” homoseksualnych z adopcją dzieci (wielokrotnie pisaliśmy o przypadkach homoseksualistów, którzy adoptowali dzieci tylko po to, aby wykorzystywać je seksualnie).

Z kolei Sąd Najwyższy Finlandii skazał właśnie byłą minister Paivi Rasanen za przypomnienie, że Bóg stworzył człowieka jako „mężczyznę i niewiastę”. W ocenie Sądu Książka autorstwa Rasanen o takim tytule znieważa aktywistów homoseksualnych. Sąd nakazał także usunięcie z elekronicznego wydania książki „nienawistnych” fragmentów mówiących o tym, że istnieją tylko dwie płcie.

Warto w tym momencie przypomnieć, że w 2024 roku zostałem skazany na rok ograniczenia wolności oraz zapłatę 15 000 zł kary za organizację kampanii społecznej informującej o badaniach naukowych dotyczących powiązań między homoseksualizmem a pedofilią. Sąd w Gdańsku uznał, że poprzez cytowanie statystyk i wyników badań znieważyłem aktywistów LGBT i utrudniłem im „działalność edukacyjną”, czyli deprawację dzieci i młodzieży.

Totalitaryzm rozpędza się i chce zawładnąć przestrzenią publiczną, prawodawstwem, mediami i kulturą. Trzeba przy tym pamiętać o ważnej zasadzie – zło, które nie natrafia na opór, rośnie w siłę.

Nasza Fundacja działa, aby podtrzymywać i zwiększać ten opór, mobilizować Polaków do działania i głośno mówić prawdę.Kliki rządzące Europą chcą wyrzucić Boga i Dekalog z przestrzeni publicznej. Skoro zło działa publicznie, to i nasza reakcja na nie musi być publiczna. Dlatego już jutro (sobota 28 marca) organizujemy Drogę Krzyżową w obronie dzieci ulicami Warszawy. Zaczynamy o 12:00 pod kancelarią premiera (Al. Ujazdowskie 1/3).

Równolegle, tylko w nadchodzący weekend (28-29 marca) odbędą się publiczne różańce i akcje informacyjne m.in. w: Dęblinie, Ełku, Słomnikach, Szamotułach, Łukowie, Bielsku-Białej, Mielcu, Łomży, Zgierzu, Poznaniu, Strykowie, Suwałkach i Kielcach. 

Aby przeprowadzić te działania, potrzebne jest Pana wsparcie.

Pana zaangażowanie umożliwi m.in.:

organizację i logistykę Drogi Krzyżowej (m.in. transparenty, wypożyczenie profesjonalnego nagłośnienia, pomoc w transporcie dla chcących dojechać do stolicy),

wyposażenie naszych wolontariuszy na ulicach w nowe bannery, megafony, ulotki i akcesoria,

zatankowanie naszych samochodów, dzięki czemu koordynatorzy naszej Fundacji dojadą do kolejnych miejscowości i pomogą organizować akcje,

– dalsze funkcjonowanie Centrum Prawnego naszej Fundacji, które broni naszych działaczy przed przesłuchaniami policyjnymi i rozprawami sądowymi. Obecnie przeciwko nam toczy się ponad 80 procesów jednocześnie w całej Polsce i wciąż dochodzą kolejne, gdyż nie ustajemy w publicznym mówieniu prawdy o aborcji i deprawacji.

Proszę o wsparcie, które umożliwi nam to dalsze działanie: WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn:79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku, 

Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Gumkowanie wzmożeń

Gumkowanie wzmożeń

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis dziennikzarazy/gumkowanie-wzmozen/

okład

15 marca, wpis nr 1399

Jak zwykle większość przegapiła, a warto takich rzeczy pilnować. Chodzi mi o ważne ciągi dalsze wcześniejszych zdarzeń, które kiedyś, w bieżączce, nas mocno poruszały i angażowały, a były tylko odcinkiem dłuższej opowieści, o której śledzeniu końca zapomnieliśmy. W sumie wiedzieliśmy, że będzie ciąg dalszy, jakiś epilog, autobus z napisem „koniec wyścigu”, ale gonitwa czasów doczesnych, popędzanych medialnymi wrzutkami, odciągała naszą uwagę, co dopiero wobec zjawisk, które ze swym zwieńczeniem kazały nam czekać latami. Zapominamy. Żyjemy jak w przeciętym kłębku wełny: splatają się, zaczynają, kończą wątki, żaden nie jest linearny -kłębowisko bez początku i końca.

Pożytki z ciągnięcia tematu

A chodzi mi tu o przypadek pani Izy z Pszczyny, tej iskry z października roku kowidowego, która rozpaliła pandemiczne ulice w protestach błyskawicznych kobiet. Ale zanim przejdziemy do opisu tego fenomenu – jedna ważna uwaga. Ja pracowałem jako wydawca prasowy lat kilkadziesiąt. Miałem tę okazję, że można mi było – zgodnie z kodeksem etyki wydawców – rozmawiać z redaktorami naczelnymi na temat profilu gazety. Wydawca to taki ktoś jak producent filmowy, siedzi w cieniu, ale to on konstruuje całość przedsięwzięcia, łączy przekaz z komercją, dobiera i scenariusz, i reżysera tak, by ludzie kupili bilety, czyli w tym wypadku – gazetę.

Zawsze walczyłem z redaktorami naczelnymi o pociągnięcie tematu. Widziałem bowiem w wielu tekstach pierwsze odcinki ciekawych seriali. Jednak przytłoczeni, a właściwie poganiani przez bieżący wylew zdarzeń, bez ich priorytetyzowania, dziennikarze nie śledzili za często dalszych losów bohaterów, i zdarzeń. A to dawało małym wysiłkiem cierpliwej uważności teksty, które nie tylko badały ciąg zdarzeń w sposób koherentny, ale prowadziły do ogólnych, systemowych więc wniosków. Było to też dobrą przygodą dla odbiorcy, gdyż ten wspólnie z autorem odkrywał prawdę, która ukazywała się bez tez początkowych, za to w kolejnych odsłonach, warstwa po warstwie. Czytelnicy to lubili, dziś jest tu trochę inaczej, dziennikarze – nie bardzo.

I teraz wracamy do sensacji z Pszczyną. Przypomnę o kontekście: mamy czas kowidowy, rządzi PiS, ludzie siedzą po domach, młodzież chodzi po ścianach z nudów, bo szkoły – nagle, jak zamknięte  – okazały się wcale nie miejscem codziennej udręki, ale czymś, za czym się tęskni z powodów rozrywkowo-towarzyskich. Nawet jak się tam katuje kartkówkami. W tych czasach, po ewidentnej inspiracji ze strony PiS Trybunał Konstytucyjny staje przed rozpoznaniem zgłoszonej jeszcze w 2019 roku przez 119 posłów partii Kaczyńskiego poprawki do „aborcyjnego kompromisu”.

Eugenika w służbie lewicy

Chodzi o to, że zgodnie z tego kompromisu ówczesnym brzmieniem dopuszczalna była aborcja z tzw. pobudek eugenicznych. Głównie chodziło o dzieci jeszcze w łonie matki podejrzewane o występowanie zespołu Downa. Samo takie podejrzenie, na podstawie dość często wątpliwych badań, kwalifikowało się do oficjalnej zgody na aborcję. W debacie wskazywano na przykłady aborcjowania całkiem zdrowych dzieci w wyniku nierzadko błędnego badania, pokazywano szczęśliwe dzieciaki z Downem i ich rodziców. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego wykluczyło tę pobudkę do aborcji.

Inaczej być nie mogło: trybunał stojący na straży Konstytucji musiał znać art. 38 ustawy zasadniczej, który gwarantuje obywatelowi ochronę życia. Każdego życia, nie tylko tego niepodejrzewanego o chorobę. Z drugiej strony odezwały się środowiska proaborcyjne: „kompromis aborcyjny” to było coś jak „puszka z Pandorą”, której otwarcie wzburzyło do tej pory w miarę spokojne fale morza dylematów skrobalnych.

Pani Iza z Pszczyny miała w ciąży problemy z dzieckiem o nieusuwalnych wadach, powodujących niezdolność do życia i małe szanse na donoszenie płodu. Płód obumarł, zaczęła się sepsa, lekarze przez swoją nieobecność zaniedbali swych obowiązków i brak terminacji ciąży spowodował nieodwracalne zakażenie organizmu matki. Pani Iza zmarła, o czym środowiska proaborcyjne przypomniały sobie dopiero po miesiącu, tak, by dopasować tragedię do tematyki protestów związanych z negowaniem orzeczenia Trybunału.

Jeszcze miesiąc wcześniej, kiedy zdarzyła się tragedia było cicho w tej sprawie, dopóki jej nie wyciągnięto ze szpitalnych papierów, bo pasowała jako żywe uzasadnienie morderczych intencji ustawodawców.

Środowiska lewackie nie mogły przepuścić takiej okazji. Wyglądało to na ich zagonienie w kąt, gdyż poprawka szła dalej w swych regulacjach – dysfunkcje płodu, jeśli tylko nie zagrażały życiu matki i dziecka przestały być powodem uzasadniającym legalną aborcję. Ale lewica przeszła tu do kontrofensywy – już nie mówiła o powrocie do dawnych regulacji, tych sprzed wykładni Trybunału, gdy nowela robiła porządek z deklarowaną w Konstytucji ochroną życia poczętego. Lewica ruszyła z postulatami kompletnego poluzowania prawa aborcyjnego – tak to jest z puszkami Pandory: dlatego się ich nie otwiera, bo nie wiadomo co z tego wyskoczy.

Dni zadymne

Postawy środowisk pro-life były godnościowe i spokojne, za to cała akcja przerodziła się po stronie lewackiej w dobrze zaplanowany proces o charakterze manipulacyjno-politycznym. Co do politycznego aspektu sytuację wykorzystano do wszczęcia histerii o mordowaniu kobiet na porodówkach – traumach o noszeniu trupów w łonach, za które został obwiniony Kaczyński i Kościół Polski. Miało to zabrać PiS-owi (i zabrało) sporo punktów w popularce. Ruch prolajfersów miał wyglądać na czarnoseciński, nieczuły na problemy kobiet, które miał traktować jak maszyny do rodzenia. Był to poważny cios w PiS, może oprócz kowidowych szaleństw sanitarystycznych, ale te miały charakter międzynarodowy w percepcji ludu. Miało być wywoływane i zostało wywołane ponadpolityczne poczucie wśród kobiet-sióstr, że są to cechy i cele nasze wspólne, na które zasadzają się konserwatywni politycy, mniejszość w postaci białych szowinistycznych świń. Poczucie większości ludu i słuszności postulatów było powszechne.

Drugim aspektem dni błyskawicznych był ich wyraźnie zaplanowany i koordynowany charakter manipulacyjny. Zagęściły się tłumy na ulicach, wylazły wszystkie już chyba „akcje bezpośrednie” zadymiarzy wszelakiej maści. „Nie wiadomo skąd” pojawił się symbol błyskawicy, do dziś znak-totem, po którym poznają się do tej pory dziewuchy „z tamtych dni”. W większości lewackich politycznych CV do dziś mamy wspominki tamtych lat, motywy na profilach. Całe organizacje marszów, dowcipne wielokroć teksty na transparentach. Pojawił się też wtedy format protestu w postaci tekturki do pizzy, kiedy na kartonach wypisywano swoje hasła. Najzabawniejsze było hasło „Przez protesty jem pizzę tylko dla kartonów”, napisane było na… kartonie od pizzy. W końcu dochodziło do deklaracji wprost, z których można było wyczytać, że: „nic wam do naszego zabijania naszych dzieci”, na plakaciku trzymanym przez… dziecko.

Trzeba też pamiętać, że mieliśmy wtedy do czynienia z czasami kowidowymi i młodzież głównie chciała się… przewietrzyć. Spotkać w większej paczce, pokazać fucka systemowi w szlachetnym w dodatku – podobno – celu. Ale mieliśmy do czynienia z ciekawym fenomenem: rządzący PiS przeganiał pałami każdy najmniejszy protest z powodów sanitarystycznych przepisów. Ale tylko wtedy, jak zbierali się protestujący przeciwko morderczym obostrzeniom. Tych łapano, wywożono, okładano pałami i kolegiami. Ale jak wyszły tłumy pod hasłami wręcz depopulacyjnymi w formach bezpośrednich, to nagle służby i pały nie interweniowały, choć do dziś wiele Julek uważa, że lano tam po głowach jak leci. Był to fenomen ciekawy, gdyż konserwatywny w końcu PiS u władzy tolerował marsze ewidentnie lewackie, zaś zgromadzenia antypandemiczne, w obsadzie głównie konserwatywnej, brutalnie rozpraszał i dyskryminował. Ale taki to ten PiS – ni pies, ni wydra.

Płoną kościoły    

Zadymy uliczne, chodzące falami, głównie po stolicy, miały jeszcze jedną wyjątkową cechę – było to polowanie na bezczeszczenie kościołów. Wiadomo było wszystkim, że ta ustawa to było dzieło katolickich hierarchów, choć z moich z nimi rozmów wynikało, że oni nie bardzo chcieli tej nowelizacji, znając zasadę, że jak się ruszy te puszkę, to denko może walnąć w czoło. Manifestacje poruszały się od kościoła do kościoła jak w slalomie gigancie, ktoś tam miał wcale nie spontaniczną mapę w ręce i nie było to jedna para rąk. Ja sam pamiętam, jak z tiwttera, to było chyba przed Muskiem, czyli portalem X, wyczytałem, że kościół św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży jest w opałach. Podjechałem tam i rzeczywiście – kościół był otoczony praktycznie ze wszystkich stron, pisowska policja udawała, że się nic nie dzieje. Otoczyliśmy świątynię rzadkim kordonem i zaczęły nam nad głowami świstać butelki. Paru harcowników chciało się przedrzeć w celach bezczeszczenia, kilku spray’owców udało się pogonić. Tłum Julek (też fenomen tamtych czasów) poryczał, poprzeklinał i przeniósł się gdzie indziej.

Ale najważniejsza, ważniejsza niż same zadymy była historia Izy z Pszczyny. To była opowieść narracyjna – konieczna do takich awantur. Trzeba wiedzieć, że elektryzując tłumy należy im dać i poddać kwestie proste a jednocześnie – emocjonalne. Nie ma co gadać o nowelizacjach ustawy, trybunałach i politykach. To jakieś mgliste, nikt nie wyjdzie na ulice w sprawach urzędowo-regulacyjnych, czy pozycji w dziennikach ustaw czy czymś takim. Potrzebna jest personifikacja problemu, zwłaszcza w postaci ofiary czegoś, przed czym chcemy zaprotestować. Ma to być naoczny przykład jak to działa w rzeczywistości, a nie jakieś tam teoretyzowanie.

Personifikacja problemu

Tu uwaga! Zdarzenie i obiekt personifikacji nie muszą być do końca prawdziwe, tak jak było z tragedią pani Izy. Ta chciała donosić to dziecko do końca. Wcale nie była ofiarą strasznych regulacji Trybunału Kaczyńskiego. Było wiadomo praktycznie od początku co się tam stało. W Polsce od dawna jest równoległa do oficjalnej prywatna służba zdrowia, która w przypadku położnictwa działa w postaci umówionego lekarza, który „prowadzi” ciążę, umawia się też położną na całą akcję. Problem w tym, że takie ustawki personel szpitalny traktuje jako wyłączność danego lekarza i się nie wtrynia, w obawie o posądzenie o wyciąganie umówionego klienta konkurencji. I tak się stało w Pszczynie. Po prostu prowadzący olali sprawę, obecny personel opóźniał się z interwencją, bo czekali na zakontraktowanego lekarza i zdarzyła się tragedia.

Powtarzam – praktycznie wszyscy o tym mówili od razu, ale to już było po herbacie dla wzmożonych błyskawic. Dostały one suflowane uzasadnienie swego protestu, zaś ten, kto kontestowałby jego przyczyny faktami był jak obrazoburca plujący na dogmat podstawionej cierpiętniczki. A więc mordy w kubeł i na ulice.                   

Ostatnio sąd potwierdził fakt, że to nie Kaczor, nie Kościół, ale zawinili lekarze, którzy mieli i prawo, i obowiązek interweniować, a zaniedbali i zdarzyła się tragedia.

Ale jakoś tak cicho z tym. Jak to – marsze milionów w sprawie, sprawa się wyjaśniła i każdy udaje, że się nic nie stało? Dlaczego tak się dzieje? Ano, jako się już rzekło – emocje społeczne, szczególnie te sztucznie wywoływane nie muszą mieć nic wspólnego z prawdą. Media się przecież nie przyznają do tego, że grzały fałszywy temat. Zaś sam odbiorca nie bardzo chce się przyznać (przed samym sobą w dodatku!) do tego, że się dał wtedy zmanipulować. Coś jak z czasami kowidowymi – wypieramy te czasy w postaci zapominania, nie własnych postaw, tylko tego, że się to w ogóle wydarzyło. Próżno więc szukać kajających się sióstr, Julek, co to tak walczyły, co dopiero znaleźć walącą się w pierś dziewczynę, która poszła w te marsze z naiwności wspólnej sprawy. W ten sposób ciągi dalsze takich historii nie doczekują swoich zwycięstw opartych na weryfikacji faktami. Te, jak na początku, były nieważne, tak teraz – są kłopotliwe.

Odgrzewane kotlety manipulacji

Joanna z Łodzi – performerka aborcyjna, to w obronie jej praw do terminacji ciąży miał się odbyć marsz miliona serc

==================================================

I nie myślcie, że to nie są kotlety do odgrzania, o nie. Mamy wiosnę przed wyborami 2023 roku, jakoś tak to się zawsze zbiega z gorączką przedwyborczą i odpala się aferę z panią Joanną z Łodzi. Miała ona być ofiarą zesłania na nią policji z powodów takich to o to, że reżym Kaczyńskiego miał podejrzewać ją o chęć samoaborcji za pomocą piguły wczesnoporonnej. W rzeczywistości wszystko się odbyło by the book, czyli zgodnie z procedurami. Gościówa sama zadzwoniła do lekarki, ta uznała, że gada z samobójczynią, wysłano więc policję, co jest normalną procedurą przy targnięciach się.

Ale była to sytuacja, moi mili, przedwyborcza i znowu uruchomiła się maszynka podgrzewająca, by politycznie zdyskontować plotkę, że Kaczyński ma swoich ludzi nawet w dyspozytorniach pogotowia, którzy zsyłają do domu policję antyaborcyjną. Należy przypomnieć, że w ramach odgrzewania tego kotleta z pandemii i tematu aborcyjnego ładniutko różnicującego przedwyborczy elektorat, to w obronie tej paniusi miał się odbyć wielotysięczny marsz. Ktoś jednak się spodział, że bohaterka jest jednak źle dobrana, niesterowna, bo – w przeciwieństwie do śp. pani Izy – żyje i gada kompletne bzdury, tak kompletne, że nawet kompromitujące dla aborcjonistów, a ci już nagadali wszystko. Marsz cudownie przeistoczył się w marsz uśmiechniętych milionów serc, zmieniły się hasła, uznano bowiem, że już tłum jest tak napalony na PiS, że nie trzeba mu podsuwać tematu i bohaterów – wszystko już jest wzmożone odpowiednio czystą polityką.

Dzisiejszą ilustracją tego tricku jest kwestia słynnego programu SAFE. Nie dawało się uzyskać dużego wzmożenia w temacie jakichś pożyczek, oprocentowania w walucie obcej, parytetów produkcji własnej czy warunkowości. To w ogóle nie jest sexy. Ale jak się pokaże dyrektora Huty Stalowa Wola, to już mamy wszystko ustawione. Jest człowiek, jest krzywda i szaleństwo politycznych onuc, co to nie chcą dać roboty zdychającej (tak?) fabryce. Bez tego były do tej pory same teoretyczne gadki o przewagach i niechęci do skorzystania z okazji. Teraz – po zbiorowej personifikacji problemu – cała opowieść się domyka, jest ofiara i zrozumiały morał.

Co się stało naprawdę 

I tak – sprawa pani Izy znalazła swój oczywisty koniec, jednak należy przypomnieć, że w czasach protestu zbijano ten argument powodami niedowodliwymi. Lekarze mieli bowiem nie podjąć interwencji z powodu „efektu mrożącego”. Po prostu medycy mają się generalnie wzdragać przed interwencjami i zmuszają ciężarne do naturalnych porodów i poronień, obawiając się, że zza szafy sali operacyjnej wyskoczy trójca Kaczor-biskup-prokurator i wsadzą wszystkich do ciupy, łącznie z instrumentariuszką. Wydawać się mogło, że taki argument z czapy już jest mocno zużyty w swojej nieweryfikowalności.

Ale nie – rzecznik rządu, pan Szłapka, zapytany zaraz po wyroku, czy te wszystkie akcje miały sens, skoro fakty okrutnie zweryfikował wyrokiem sąd – rzecznik z miejsca zagadał, że fakty faktami, ale „wszyscy wiemy” (ostateczny argument słuszności) jakie to były czasy, dusznej atmosfery i lekarze się bali i siedzą teraz (chyba) za biezdurno.

Jakie wnioski płyną z tej nauki? Ano kilka – po pierwsze, że trzeba uważać na swoje reakcje, zwłaszcza stadne, coraz mniej bowiem mamy spontanicznych tłumów. Po drugie: trzeba się starać weryfikować fakty, choćby – a właściwie zwłaszcza – kiedy te stają w sprzeczności z naszą uładzoną, a najczęściej medialnie wdrukowaną, prawdą. Nie należy się uchylać przed konfliktem poznawczym, tylko brać go za rogi: jedynie bowiem prawda może nam dać komfort integralności naszych poglądów z rzeczywistością. Po trzecie – śledźmy dalszy ciąg naszych fascynacji. Sami, skoro nie robią tego za nas dziennikarze, tfu – mediaworkerzy.

No i wniosek chyba najważniejszy: uważajmy z otwieraniem puszek Pandory. Prolajferzy zrobili to z pobudek szczytnych, acz naiwnych. Okazało się, że naruszenie „starego” kompromisu aborcyjnego doprowadziło nas na krawędź proaborcyjnej pragmatyki. Wtedy cieszono się, że przeżyją downowcy, dziś – po otwarciu tej puszki – mamy półprawną sytuację, że wystarczy jedna rozmowa przez telefon z uczynnym psychologiem, o tym iż brzemienna ma jakieś wewnętrzne niepokoje, wystarczy wystawiona telefonicznie diagnoza, którą się drukuje i idzie do szpitala, by legalnie uśmiercić najzdrowsze nawet dziecko. Takie to mamy korzyści grzebania w kompromisach. 

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Warszawa: Zawierzmy dzieci nienarodzone opiece św. Józefa! Modlitwa przed placówką „AboTak” już w środę 18 marca

Warszawa: zawierzmy dzieci nienarodzone opiece św. Józefa! Modlitwa przed placówką „AboTak” już 18 marca

pch24.pl/warszawa-zawierzmy-dzieci-nienarodzone-opiece-sw-jozefa-modlitwa-przed-placowka-abotak-juz-18-marca

(opr. PCh24.pl)

Centrum Życia i Rodziny zaprasza w środę 18 marca na wspólną modlitwę w intencji ochrony dzieci nienarodzonych w pobliżu siedziby „AboTak” oraz Sejmu RP przy ul. Wiejskiej w Warszawie.

Wydarzenie zainauguruje comiesięczny cykl modlitw, które będą odbywać się w tym miejscu i w tej samej intencji.

Chcemy powierzyć sprawę dzieci nienarodzonych opiece św. Józefa. Dlatego rozpoczynamy modlitwę w marcu – miesiącu jemu poświęconym – i planujemy spotykać się w środy, w dniu szczególnie związanym z jego wspomnieniem w tradycji Kościoła – mówi Marcin Perłowski z Centrum Życia i Rodziny.

Organizatorzy podkreślają modlitewny charakter wydarzenia. Program obejmuje Litanię do św. Józefa oraz Różaniec, przeplatane śpiewem. Spotkaniu nie będą towarzyszyć hasła ani przemówienia. Ma to być czas duchowej modlitwy w intencji poszanowania życia dzieci nienarodzonych w miejscu, gdzie mieści się – jak określają jego założycielki – „pierwsza przychodnia aborcyjna w Polsce”.

Wydarzenie ma być również apelem do władz publicznych o poszanowanie obowiązującego prawa, odejście od obecnego kursu w sprawach aborcyjnych, a także o większą troskę o polskie rodziny oraz tworzenie warunków sprzyjających zakładaniu rodzin i wychowywaniu dzieci.

Modlitwa rozpocznie się w środę 18 marca o godz. 17-tej przy ul. Wiejskiej 12 (pod neonem „Czytelnik”). Organizatorzy zapraszają wszystkich, którym leży na sercu dobro polskich dzieci i rodzin.

Źródło: KAI / Centrum Życia i Rodziny

W Krzyżu nadzieja! 28 marca w Warszawie publiczna Droga Krzyżowa w obronie dzieci.

Fundacja Pro-Prawo do Życia
Dzień dobry Panie Mirosławie. 
28 marca organizujemy w Warszawie publiczną Drogę Krzyżową w obronie dzieci. W ubiegłym roku taka Droga Krzyżowa przeszła ulicami Oleśnicy, która stała się aborcyjnym centrum Polski.

Wydarzenie przyczyniło do odwołania Gizeli Jagielskiej z funkcji zastępcy dyrektora szpitala i zakończenia jej aborcyjnych działań w Oleśnicy.

Mam nadzieję, że warszawska Droga Krzyżowa przyniesie większe efekty

Sytuacja w Polsce budzi coraz większy niepokój. Zabijanie dzieci zastrzykami z chlorku potasu w serca dzieci rozpoczął szpital na Zaspie w Gdańsku. W wielu innych szpitalach w całej Polsce aborcje przeprowadzane są na żądanie, a media głównego nurtu oraz feministki zajmują się namawianiem kolejnych Polek do aborcji. W Warszawie, tuż przy samym Sejmie, aktywistki aborcyjne prowadzą „klinikę” aborcyjną. Politycy aktualnego rządu chcą aborcję upowszechniać, większość polityków opozycji aborcję toleruje i akceptuje.

Pogłębiają się antagonizmy wewnętrzne, wzmacniane przez media. Katastrofalnie spada liczba dzieci urodzonych w Polsce. W roku 2025 przyszło na świat tylko 238 000 dzieci. Trzy razy mniej niż w latach 80-tych ubiegłego wieku! Jan Paweł II ostrzegał nas w 1997 roku, że„naród, który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości.”

Sytuacja międzynarodowa przypomina beczkę prochu, którą nieodpowiedzialni politycy usiłują zdetonować. Wielu polityków prezentuje oderwany od rzeczywistości optymizm, a licznych Polaków ogarnia poczucie beznadziei.

W tak dramatycznej sytuacji jedynym roztropnym zachowaniem jest pokorne zwrócenie się do Boga. Temu właśnie ma służyć warszawska Droga Krzyżowa w obronie dzieci.Chcemy przywrócić Polakom nadzieję i dodać im odwagi, przypominając, że Opatrzność Boża wyprowadzała naszą Ojczyznę z najcięższych klęsk. Do tego potrzebne jest jednak nawrócenie i zaangażowanie ludzi sumienia, podobne do tego, które miało miejsce po objawieniach w Gietrzwałdzie w 1877 roku. Rozbity i upokorzony naród upadł wówczas na kolana przed Bogiem, odrodził się moralnie i demograficznie, a w konsekwencji odzyskał własne państwo.

Wrogowie Polski i Kościoła chcą, abyśmy zamknęli się w swoich domach lub salkach parafialnych i porzucili działanie w przestrzeni publicznej. Ich główną strategią jest zastraszanie ludzi dobrej woli i spychanie nas do defensywy, abyśmy w milczeniu i poczuciu bezradności przyglądali się machinie śmierci. 

Nie możemy im ulec. Musimy przebudzić Polaków z letargu i dodać im odwagi. Dlatego w sobotę 28 marca w Warszawie organizujemy publiczną Drogę Krzyżową w intencji ratowania dzieci, powstrzymania aborcji i ocalenia naszej ojczyzny.

Już wkrótce przedstawimy szczegóły tego wydarzenia, które będzie dla nas duży wyzwaniem logistycznym i organizacyjnym. Tymczasem proszę Pana o wsparcie, które umożliwi nam sprawne przeprowadzenie zgromadzenia oraz zaproszenie do udziału w nim wielu tysięcy osób.

Co konkretnie umożliwi Pana pomoc?

– wydruk materiałów promocyjnych (plakaty, ulotki) oraz informacyjnych (ulotki, broszury, bannery) na temat aborcji, które będziemy rozdawać,

– wypożyczenie profesjonalnego sprzętu nagłaśniającego, które obsłuży dużą liczbę uczestników w trakcie przemarszu,

– transport i dojazd – chcemy umożliwić osobom z różnych części Polski dojazd na Drogę Krzyżową do Warszawy (busy, autokary).

Publiczna Droga Krzyżowa w centrum stolicy Polski to zarówno modlitwa, jak również wyraźny sygnał mobilizacyjny do tego, aby odważnie i publicznie włączyć się w obronę dzieci. Liczę na Pana zaangażowanie.
WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku, 
Mariusz Dzierżawski
Podpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia

Mariusz Dzierżawski ma dzisiaj urodziny – kończy 70 lat.  W ramach „prezentu urodzinowego” po raz kolejny stanął przed sądem.

Fundacja Pro-Prawo do Życia
Dzień dobry Panie Mirosławie. 
Piszę do Pana, gdyż Mariusz Dzierżawski, założyciel naszej Fundacji, ma dzisiaj urodziny – kończy właśnie 70 lat.  W ramach „prezentu urodzinowego” po raz kolejny stanął przed sądem – właśnie odbyła się kolejna rozprawa w Zielonej Górze, w której jest oskarżony o mówienie prawdy w przestrzeni publicznej. Tylko w marcu będzie miał jeszcze 4 rozprawy. Średnio częściej niż jedna na tydzień, w różnych miastach na terenie całej Polski.Zdjęcie Mariusza Dzierżawskiego, który obchodzi dziś urodziny Mariusz Dzierżawski nie poddaje się jednak tym prześladowaniom i konsekwentnie walczy dalej w obronie dzieci już ponad 21 lat – w 2005 roku, wraz z grupą osób zaangażowanych w działania pro-life, powołał naszą Fundację Pro-Prawo do Życia.

Przez ten czas miliony Polaków zobaczyły prawdę o aborcji i ideologii LGBT na wielkoformatowych wystawach, bannerach, plakatach i furgonetkach. 

Kilka milionów Polaków podpisało się pod naszymi projektami ustaw „Stop aborcji” i „Stop pedofilii”. 

Każdego miesiąca prawda, modlitwa i mobilizacja do działania wybrzmiewa w około 100 miastach i miejscowościach w Polsce.

W dniu urodzin Mariusza Dzierżawskiego proszę Pana o dwie rzeczy:

1) Odpisanie na tego e-maila i napisanie krótkich życzeń dla Mariusza Dzierżawskiego (przekażę mu Pana wiadomość),

2) Wsparcie dalszych działań naszej Fundacji. Pana środki przeznaczymy nie tylko na organizację kolejnych akcji, ale również na ochronę prawną Mariusza Dzierżawskiego oraz innych naszych wolontariuszy, którzy są nieustannie wzywani na kolejne przesłuchania i rozprawy sądowe (w sumie przeciwko nam toczy się obecnie ok. 80 procesów).

Pana zaangażowanie umocni Mariusza Dzierżawskiego w dalszej walce, doda nadziei oraz pokaże mu, że nie jest sam w starciu z potężnym systemem, który chce abortować i deprawować dzieci.Konto Fundacji do darowizn: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
WPŁACAM
Z wyrazami szacunku,
Kinga Małecka-PrybyłoPodpis e-maila: Kinga Małecka-PrybyłoFundacja Pro – Prawo do życia
KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego OPP.