Fałszywa jedność. „Ekumenizm” jest drogą donikąd.

Fałszywa jedność. „Ekumenizm” jest drogą donikąd.

Paweł Chmielewski pch24/falszywa-jednosc-ekumenizm-jest-droga-donikad/

(fot. stock.adobe.com)

18 stycznia rozpoczyna się kolejny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Tym razem pod hasłem „Jedno Ciało. Jeden Duch. Jedna nadzieja” obchody będą kulminować 24 stycznia w Poznaniu. W tym roku Tydzień Ekumeniczny jest szczególny, bo towarzyszy mu niezwykle głęboki kryzys w obrębie anglikanizmu i prawosławia; kryzys, który realne wysiłki ekumeniczne czyni czysto teoretycznymi.

Ekumenizm zderza się ze ścianą

Kościół katolicki prowadzi dialog ekumeniczny od blisko stu lat – a w obecnej formie, która nastawiona jest na mówienie o „jedności” bez przypominania o jedyności prawdy w Kościele katolickim, od lat około sześćdziesięciu, czyli od zakończenia II Soboru Watykańskiego.

Nie da się jednak ukryć, że w tym roku Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan zakłada, że tak powiem, dalece większą siłę nadziei, niż zwykle. W 2025 roku doszło do dwóch niezwykle brzemiennych w skutki wydarzeń, które bardzo daleko odsuwają perspektywę zjednoczenia Kościoła katolickiego z dwoma wspólnotami, co do których istnieją tradycyjnie największe nadzieje w tym zakresie: z prawosławnymi oraz anglikanami.

Kryzys wśród prawosławnych

Co takiego się wydarzyło? Zacznę od prawosławia, bo w tym wypadku związki z Kościołem katolickim są najsilniejsze. Prawosławni mają przecież z katolickiej perspektywy ważną sukcesję apostolską i sprawują ważne sakramenty; podzielamy też tę samą wiarę w większości kluczowych aspektów. Problem w tym, że dziś Stolica Apostolska nie ma już żadnego konkretnego partnera, z którym mogłaby w wiążący sposób rozmawiać o dalszym zbliżeniu. Wszystko za sprawą gigantycznych napięć na linii Moskwa – Konstantynopol.

Prawosławie nie ma jednego ośrodka władzy – funkcjonuje w oparciu o starożytną zasadę rządów patriarchów. Z racji apostolskich oraz historycznych najważniejszą rolę pełnił w świecie prawosławia patriarcha Konstantynopola. To właśnie między nim a delegatem Rzymu doszło w XI wieku do wymiany ekskomunik, które przypieczętowały poważny podział między chrześcijanami Wschodu i Zachodu. To również na tej samej linii ekskomuniki zostały w naszej epoce zniesione – zrobili to w 1965 roku papież Paweł VI i patriarcha Atenagoras.

Problem w tym, że dziś patriarcha Konstantynopola nie odgrywa już tak naprawdę żadnej istotnej roli. Choć stara się reprezentować cały świat prawosławny, w istocie reprezentuje jego mniejszość. Zdecydowana większość prawosławnych podlega zwierzchnictwu patriarchy Moskwy, a ten zerwał relacje z patriarchą Konstantynopola.

Dlatego kiedy jesienią 2025 roku papież Leon XIV wyprawił się do Turcji, by razem z patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem wziąć udział w obchodach 1700. rocznicy Soboru Nicejskiego, wydarzenie nie miało wcale charakteru dialogu pomiędzy Kościołem katolickim a całością świata prawosławnego. Do tureckiej Nicei nie przyjechał nikt z Moskwy – patriarcha Cyryl, który pozostaje w ścisłych relacjach z Kremlem i zapewnia religijną propagandę potrzebną do prowadzenia wojny na Ukrainie, całkowicie zignorował nicejskie wydarzenia. W tej sytuacji jakikolwiek realny dialog katolicko-prawosławny jest fikcją. Papież i patriarcha Konstantynopola mogą się spotykać, modlić, publikować teksty i oświadczenia – ale dla większości prawosławnych na świecie nie odgrywa to żadnej istotnej roli. Z powodów politycznych dialog katolicko-prawosławny doszedł do ściany i nie wiadomo, czy to się zmieni w jakiejkolwiek dającej się przewidzieć przyszłości.

Rozpad anglikanizmu

Być może jeszcze trudniejsza jest sytuacja z anglikanizmem. Anglikanie to wprawdzie protestanci i jako tacy są dość odlegli od Kościoła katolickiego. Nie mają ważnej sukcesji apostolskiej, nie sprawują ważnej Eucharystii, wyznają wiele poglądów moralnych sprzecznych z wiarą katolicką; dopuszczają też ordynację kobiet. Mimo wszystko Kościołowi było z anglikanami nieco bardziej po drodze niż z wieloma innymi protestantami – zwłaszcza z tym nurtem anglikanizmu, który w liturgii i doktrynie zachowuje większą bliskość wobec katolicyzmu (to różne formy tzw. anglo-katolicyzmu, z czego najbardziej znany, choć niejedyny, jest tzw. High Church). Niestety, światowa Wspólnota Anglikańska w 2025 roku rozpadła się. Najpierw poszło o błogosławienie par tej samej płci. Anglikanie z Anglii wprowadzili liturgiczne błogosławieństwa tego rodzaju już w grudniu 2024 roku, na co konserwatywni anglikanie z krajów Globalnego Południa zareagowali oburzeniem i znaczącym odsunięciem się od Londynu. „Schizma” została przypieczętowana w grudniu 2025 roku. Wówczas Anglicy wybrali na najważniejszego biskupa Wspólnoty Anglikańskiej – biskupa Canterbury – kobietę, Sahrę Mullally.

Stanowiło to podwójną prowokację wobec anglikańskich konserwatystów. Po pierwsze, znaczna część anglikanów z Globalnego Południa odrzuca ordynację kobiet – tymczasem mieliby być teraz w jedności z kobietą-arcybiskupem Canterbury. Po drugie, Mullally jest zwolenniczką błogosławienia par tej samej płci, a w przeszłości opowiadała się też za dopuszczalnością aborcji, co dla wielu anglikanów stanowi jawne zerwanie z prawem naturalnym i Objawieniem Bożym. Dlatego właśnie w grudniu ubiegłego roku zrzeszenie anglikanów z Globalnego Południa ogłosiło, że zrywa jedność z Canterbury. Wspólnoty Anglikańskiej już nie ma. Są tylko poszczególne grupy anglikańskie. Kościół nie ma jednego partnera dialogu.

Oczywiście cały czas istnieją poważne problemy dotyczące innych wspólnot niekatolickich. „Klasyczny” protestantyzm europejski (obecny także w USA) pozostaje skrajnie krytyczny wobec władzy biskupa Rzymu, a w znacznej części uległ liberalnej rewolucji. Wśród wspólnot protestanckich drugiej fali (jak metodyści, anabaptyści etc.) istnieje gigantyczne rozproszenie i trudno o jakikolwiek konstruktywny dialog. Wreszcie protestanckie wspólnoty charyzmatyczne, które wyznają nader często pseudo-ewangelię sukcesu, są pod wieloma względami na antypodach katolickiej wiary – a poza tym są jeszcze bardziej rozparcelowane, niż wspólnoty protestantyzmu drugiej fali.

Mówiąc krótko, nie ma z kim na poważnie rozmawiać. Owszem, podejmuje się różne inicjatywy ekumeniczne, ale wygląda to wszystko coraz bardziej rozpaczliwie.

Bp Adam Bab: „Ekumenizm mimo wszystko”

O sprawę pytałem biskupa Adama Baba, przewodniczącej Rady ds. Ekumenizmu przy Konferencji Episkopatu Polski. 9 stycznia odbyła się w siedzibie KEP w Warszawie konferencja prasowa. Zadałem pytanie o perspektywy osiągnięcia faktycznej jedności w kontekście podziałów we Wspólnocie Anglikańskiej i wśród prawosławnych. Według biskupa pytanie można byłoby w pewnym sensie odwrócić, zastanawiając się, jak wyglądałaby dziś sytuacja, gdyby ekumenizmu nie było. Jego zdaniem wysiłki ekumeniczne są swoistym przypomnieniem o jedności jako celu wszystkich chrześcijan – bez nich podziały byłyby jeszcze głębsze. Biskup stwierdził, że należy prowadzić dialog ekumeniczny niejako „mimo wszystko”, ze świadomością tych trudności, ale z pamięcią, że to najlepsze, co mamy.

Gdzie leży zbawienie?

Zastanawiam się jednak nad celowością tak rozumianego ekumenizmu. Z perspektywy ludzkiej, można rzec: humanistycznej, rzecz jest zrozumiała. Utrzymuje się wzajemne kontakty, rozmawia, buduje przyjaźń, tworzy pole do współpracy. To niewątpliwie lepsze niż jawna wrogość. Trzeba jednak pamiętać, że Kościół katolicki to coś więcej, niż tylko organizacja ds. poprawnej współpracy międzyludzkiej. Istotą Kościoła nie jest wcale troska o sympatyczne relacje społeczne ani lepsze jutro, ale troska o zbawienie ludzi – wszystkich ludzi.

Tymczasem zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego do zbawienia konieczna jest przynależność właśnie do tego Kościoła. Owszem, Bóg może zbawić również poza jego widzialnymi granicami, niemniej jednak nie należy traktować tego „automatycznie” – chrześcijanin, który w sposób świadomy odcina się od Kościoła katolickiego, nie znajduje się bynajmniej na jakiejś własnej, pewnej drodze do Królestwa Niebieskiego. Wprost przeciwnie, znajduje się na drodze buntu, a to oznacza przynajmniej obiektywnie przylgnięcie do „królestwa” potępionych, nawet jeżeli z nieznanych nam racji pozostaje subiektywnie niewinny i Bóg go zbawi. De internis Ecclesia non judicat – o sprawach wewnętrznych Kościół nie rozstrzyga. Widzimy to, co obiektywne: obiektywnie prawosławni i protestanci nie są w jedności z biskupem Rzymu, więc są poza obiektywną przestrzenią zbawienia.

Zjednoczenie, o którym milczymy

Kiedy Jan XXIII otwierał II Sobór Watykański bardzo jednoznacznie wskazywał na cel ekumenizmu – zachęcenie protestantów i prawosławnych do tego, by przyjęli zwierzchnictwo biskupa Rzymu i całą wiarę katolicką. „Kościół Katolicki pragnie okazać się matką miłującą wszystkich, matką łaskawą, cierpliwą, pełną miłosierdzia i dobroci względem synów odłączonych, podnosząc za pośrednictwem tego Soboru Powszechnego pochodnię prawdy religijnej”, mówił papież, wskazując na modlitwy i gorące pragnienia, „dzięki którym chrześcijanie odłączeni od Stolicy Apostolskiej pragnęliby połączyć się” z katolikami. Papież był gotów przeprowadzić w Kościele nawet głębokie reformy, tak, by Kościół niejako jawił się w oczach odłączonych w nowym świetle – ale ostatecznie chodziło o to, by zlikwidować podział poprzez rzeczywiste zjednoczenie z Rzymem.

Tej perspektywy w ogóle nie ma we współczesnym ruchu ekumenicznym. W oficjalnych wypowiedziach, wystąpieniach i dokumentach konstatuje się tylko istnienie różnych wspólnot, wzywa do modlitwy o jedność, ale nie precyzuje się, na czym ta jedność miałaby polegać. Jest tymczasem oczywiste, że w perspektywie katolickiej musiałaby polegać na zjednoczeniu wszystkich w Kościele.

Jak to jednak osiągnąć, jeżeli tego celu już się nawet nie wspomina, jakby sama myśl o tym, że protestanci czy prawosławni mogliby stać się katolikami była dla wszystkich gorsząca? Przykładem takiego myślenia jest „Karta Ekumeniczna” – dokument przyjęty po raz pierwszy w 2001 roku, a drugi raz, w nowej odsłonie, w roku 2025. Karta Ekumeniczna powstała jako wspólna inicjatywa katolicka, protestancka i prawosławna; w roku 2025 po stronie kościelnej jej głównym redaktorem był kardynał Grzegorz Ryś. Omawiałem ten dokument w osobnym tekście w PCh24.pl. Tu przypomnę tylko, że w Karcie przedstawia się jedność wśród chrześcijan w sposób skrajnie niesprecyzowany. Nic w tym oczywiście dziwnego, skoro dokument powstał we współpracy z niekatolikami – nie wyraża nauki Kościoła katolickiego, ale sui generis „naukę” panchrześcijańską. Powtórzę jednak jeszcze raz: ekumenizm sprowadzony do organizacji uprzejmych spotkań ma oczywiście wielką wartość humanistyczną, ale nie teologiczną; tymczasem w Kościele nie chodzi o humanizm, ale o zbawienie.

Wysoka cena „humanizmu”

Co więcej, te wartości humanistyczne nie są pozyskiwane za darmo, bez żadnego ryzyka. Wprost przeciwnie: zagrożenie jest realne i poważne. Jeżeli z jednej strony Kościół mówi, że trzeba być katolikiem, żeby osiągnąć zbawienie, ale z drugiej głosi, że w innych wspólnotach kościelnych też działa Duch Święty i są one uprawnioną drogą chrześcijańską – to mamy tu po prostu sprzeczność. Nie można tego zignorować, tym bardziej w epoce, w której w ogóle nie akcentuje się wyjątkowości Kościoła katolickiego, traktowanego raczej jako jednak z dużych, tradycyjnych „propozycji religijnych”.

Współczesna narracja ekumeniczna de facto tworzy specyficzną wizję eklezjalną, w której przynależność do Kościoła katolickiego i jedność z papieżem tracą swoją faktyczną wagę. Zaczynają być prezentowane i traktowane jako „fakultatywne”, jako „możliwość”. Ten efekt jest konieczną logicznie implikacją obecnych działań. Podam przykład. Młodzi katolicy jadą na spotkanie wspólnoty w Taizé. Tam katolicy i protestanci modlą się razem. Nikt nie próbuje się nawracać, wszyscy akceptują fakt pozostawania w odrębnych „instytucjach” religijnych. Panuje braterska atmosfera, przyjaźń, zaufanie w moc Boga. To wszystko jest bardzo piękne i poruszające, ale na dnie nieuchronnie czai się pytanie: czy ktoś traktuje tu jeszcze Kościół poważnie? Z jednej strony protestanci są blisko katolików i mają możliwość nawrócenia na wyciągnięcie ręki, ale odrzucają ją. Z drugiej katolicy mają obok siebie protestantów, ale nie próbują przypominać im w żaden sposób o wyjątkowości Kościoła. W ten sposób pod piękną szatą  Taizé czai się po prostu wielki skandal – tak, jak pod szatą współczesnego ekumenizmu w ogóle.

Dlatego właśnie ruch ekumeniczny we współczesnym jego wydaniu uważam za obiektywnie bardzo niebezpieczny. Tam, gdzie ulega zaciemnieniu albo w ogóle znika prawda o jedyności zbawczej Kościoła katolickiego, tam odchodzi się od faktów; więcej – odchodzi się od objawionej nam przez Boga Tradycji. Albo traktujemy poważnie naukę Kościoła o jego wyjątkowości i konieczności do zbawienia, albo też wyrzucamy ją za burtę, uznając, że liczy się tylko chrzest i nic więcej nie już konieczne. W pierwszym przypadku nie zapominajmy o tym, że prawosławni i protestanci potrzebują jedności z Rzymem gwoli swojego zbawienia. W drugiej – nie wahajmy się przyznać, że z nauką Kościoła nie mamy już nic wspólnego i zachowujemy raczej wiarę pan-chrześcijaństwa, a nie wiarę Apostołów.

Konsekwencja to kwestia uczciwości – wobec siebie, wobec bliźnich, wobec Boga.

Paweł Chmielewski

Gorszący spektakl w Watykanie. Wikariusz Chrystusa przyjmuje szefa schizmatyków – króla-rozwodnika i jego konkubinę…

Gorszący spektakl w Watykanie. Wikariusz Chrystusa i szef schizmatyków – król-rozwodnik…

https://pch24.pl/chmielewski-gorszacy-spektakl-w-watykanie-wikariusz-chrystusa-i-rozwiedziony-szef-schizmatykow

(PAP/EPA/ANGELO CARCONI)

Ekumenizm przybiera w Kościele katolickim coraz bardziej kuriozalne oblicza. Do Watykanu przybył król Anglii, Karol III – w momencie największego chyba upadku wspólnoty anglikańskiej. 

Schizmy anglikańskiej być może nie byłoby, gdyby nie kwestia rozwodu. Henryk VIII poprosił papieża o dyspensę na małżeństwo pomimo faktu zawarcia małżeństwa już wcześniej. Król takiej zgody oczywiście nie otrzymał i w efekcie wypowiedział Rzymowi posłuszeństwo. Został w efekcie ekskomunikowany – ostatecznie, wszystko zaczęło się właśnie od sprawy rozwodu…

Od tego czasu angielski król, stojący formalnie na czele schizmatyckiej wspólnoty anglikańskiej, nie gościł u Ojca Świętego. Teraz zmieniło się to wraz z wizytą króla Karola III.

Problem w tym, że Karol III wziął ze sobą… Kamilę, swoją „drugą żonę”. W 1996 roku Karol rozwiódł się z Dianą. Diana zmarła w 1997 roku; ale nowa „żona” Karola III też miała wcześniej męża… Można byłoby powiedzieć, że przyjazd akurat tego króla do papieża jest swoistym chichotem historii – gdyby nie fakt, że nie chodzi tu o ślepy los, ale ludzkie decyzje. Tak właśnie wygląda dziś ekumenizm.

A przecież na tym jeszcze nie koniec. Wizyta zwierzchnika tzw. Kościoła Anglii w Rzymie odbywa się krótko po ogłoszeniu, że najważniejszą „duchowną” pozycję w anglikanizmie będzie mieć kobieta, pani Sarah Mullally. Niedawno mianowano ją tzw. „arcybiskupem Canterbury”.

W odpowiedzi na tę decyzję około 80 proc. anglikanów na świecie zerwało z Londynem, uznając, że Anglicy odeszli od biblijnej tradycji. Kościół katolicki nie uznaje sukcesji apostolskiej u anglikanów, co ogłosił papież Leon XIII w 1896 roku; niemniej jednak powierzenie urzędu tzw. arcybiskupa Canterbury właśnie pani Mullally dość jasno pokazuje, że dialog ekumeniczny z anglikanami nie skończy się żadną jednością. Trzeba pamiętać, że Mullally demonstrowała też swoją przychylność wobec legalnej aborcji. Poparła też w roku 2023 zgodę na błogosławienie pseudo-małżeństw homoseksualnych w ramach anglikańskiej liturgii.

Leon XIV spotkał się zatem z dawniej rozwiedzionym królem Anglii w momencie, w którym anglikanie znajdują się nieledwie na samym dnie gdy idzie o ich zerwanie z katolicką tradycją. Sama Sarah Mullally nie towarzyszyła królowi, bo formalnie obejmie urząd w Canterbury dopiero w przyszłym roku. Był za to tzw. arcybiskup Yorku, Stephen Cottrell – zresztą wielki zwolennik osadzenia w Canterbury właśnie pani Mullally.

Z okazji wizyty króla Karola zorganizowano wspólne katolicko-anglikańskie nabożeństwo w Kaplicy Sykstyńskiej. Na jednym tronie siedział biskup Rzymu, papież, Wikariusz Chrystusa, najwyższy zwierzchnik autentycznego Kościoła Chrystusowego. Na drugim – król schizmatyckiej Anglii i przywódca heretyckiego pseudo-kościoła, wraz ze swoją nieprawowitą żoną. Powiedziałoby się: gorszące, i to jak gorszące! Ale czy nas coś jeszcze dziś gorszy?…

Paweł Chmielewski

Profanacja/dewastacja katedry w Canterbury

Profanacja/dewastacja katedry w Canterbury

Autor: Rebeliantka, 13 października 2025

“Zmarginalizowane społeczności” rządzą w Kościele w Anglii.

Canterbury Cathedral to gotycka katedra  wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.   Jest jedną z dwóch (obok Pałacu Lambeth) formalnych siedzib arcybiskupa Canterbury – duchowej głowy Kościoła Anglii i całej wspólnoty anglikańskiej.

Pierwszym biskupem katedry był św. Augustyn z Canterbury, zwany apostołem Anglii, który wcześniej był opatem benedyktyńskiego klasztoru św. Andrzeja na Monte Celio w Rzymie.  Papież Grzegorz Wielki  wybrał go w 595 r., by poprowadził misję, zwykle zwaną misją gregoriańską, do Anglo-Saksonii., by chrystianizować króla Ethelberta I.  i jego królestwo Kentu z anglosaskiego pogaństwa. Katedra była ufundowana przez Augustyna w 602 roku. Pierwotnie miała formę budowli w stylu romańskim. W 1174 roku  została zniszczona w pożarze. Odbudowa trwała następne 8 lat, w których forma budowli ulegała stopniowej zmianie w gotycką.

Katedra w Canterbury przeszła w ręce anglikanów w pierwszej połowie XVI wieku, kiedy król Henryk VIII ogłosił zerwanie z Kościołem rzymskokatolickim i ustanowił niezależny Kościół anglikański. W tym czasie zniszczono też słynne sanktuarium Tomasza Becketa w katedrze. 

A dzisiaj? Instalacja graffiti na katedrze w Canterbury dzieli publiczność: „Wszystko, co piękne, zostało po prostu zburzone”.

Niedawno odsłonięta instalacja artystyczna z graffiti w katedrze Canterbury w hrabstwie Kent w Anglii wywołała skrajne reakcje opinii publicznej. Wielu twierdzi, że tego typu bluźniercze dzieła nie powinny znaleźć się w tak świętym i historycznym miejscu.

Instalację stworzyli poeta Alex Vellis i kuratorka Jacqueline Creswell , która wcześniej nadzorowała instalacje artystyczne w katedrze w Salisbury. Dzieła, które pojawiają się bezpośrednio na ścianach katedry w Canterbury, stawiają pytania związane z duchowością. „Jaka jest architektura nieba?” – brzmi jedno z tych pytań. „Czy wszystko ma duszę?” – brzmi inne.

Niektóre nawiązują również do szerszego kontekstu społecznego. „Czy nasza walka ma jakiekolwiek znaczenie?” – głosi jedno z dzieł odlanych na schodach. „Dlaczego jesteś obojętny na cierpienie?” – głosi inne, umieszczone pod witrażem.

Spektakl zatytułowany „USŁUCHAJ NAS” był efektem warsztatów społecznych, które skupiały się wokół pytania: „O co chciałbyś zapytać Boga?”

Creswell  napisała w mediach społecznościowych: „Dzięki współpracy ze społecznościami marginalizowanymi – w tym Pendżabczykami, diasporą czarnoskórych i brązowych, osobami neuroatypowymi oraz populacją LGBTQIA+ – wystawa promuje inkluzywność i reprezentację. Przekształca katedrę w przestrzeń, w której można usłyszeć różnorodne głosy, potwierdzając ich doświadczenia i budując poczucie przynależności”.

Wystawa uzyskała aprobatę Canterbury i będzie można ją oglądać do 18 stycznia. David Monteith, dziekan Canterbury, powiedział w oświadczeniu: „Ta wystawa celowo buduje mosty między kulturami, stylami i gatunkami, a w szczególności pozwala nam otrzymać dary od młodych ludzi, którzy mają wiele do powiedzenia i od których powinniśmy wiele usłyszeć”.

Wystawa „HEAR US” będzie miała swoją premierę niedługo po tym, jak Sarah Mullally została mianowana arcybiskupem Canterbury. Jej nominacja wzbudziła kontrowersje wśrod konserwatywnych arcybiskupów anglikańskich, którzy potępili niektóre poglądy Mullally, w szczególności jej stanowisko, że pary jednopłciowe powinny nadal otrzymywać błogosławieństwa od Kościoła Anglii.

„HEAR US” nie został jeszcze w pełni zainstalowany – jego oficjalne otwarcie dla publiczności odbędzie się 17 października, choć jego zdjęcia już zaczęły krążyć po sieci. Już teraz jednak spotkał się z krytyką w mediach społecznościowych.

Keith Woods, skrajnie prawicowy komentator z Irlandii, zacytował komentarze Creswella na temat „zmarginalizowanych społeczności” i  napisał na X: „Byłem przerażony, widząc to graffiti na katedrze w Canterbury, założonej przez samego św. Augustyna, a potem odkryłem, że była to inicjatywa przyjęta z zadowoleniem przez Kościół Anglii!”. Jego post zyskał już ponad 4000 polubień.

Drew Pavlou, konserwatywny aktywista z Australii, również zacytował komentarz o „zmarginalizowanych społecznościach”: „Dosłownie bazgrzą graffiti na ścianach starożytnych katedr. Wszystko, co piękne, jest po prostu burzone i niszczone”. Ten post X ma ponad 8000 polubień.

Inni wydawali się ogólnie zaniepokojeni estetyką hasła „USŁUCHAJ NAS”. „Kto jest chętny na zamalowanie graffiti w South Bank Skate Park razem z Fra Angelicos, aby zbudować ‘mosty między kulturami’, jak mawia dziekan Canterbury?” napisał historyk Bijan Omrani na łamach X.

Marcus Wakler, duchowny Kościoła Anglii, napisał na X: „Jest coś głęboko dziwacznego w sposobie, w jaki dziekan i kapituła Canterbury z lubością profanują swoją świętą przestrzeń. To brzmi niemal jak freudyzm”.

Niektórzy komentatorzy krytykowali nawet instalację za to, że nie poszła wystarczająco daleko. „W czasach, gdy krzyż wciąż zabija ludzi i wciąż potrafi szokować, gdy jego przesłanie jest bardziej wywrotowe i bardziej potrzebne niż kiedykolwiek: to właśnie mogłoby być centralnym punktem prawdziwie transgresywnej wystawy” – napisał Fergus Butler-Gallie, anglikański ksiądz, autor książki o architekturze sakralnej.

Założona w 597 roku, katedra w Canterbury pozostaje główną atrakcją turystyczną, przyciągając 9,8 miliona turystów w samym 2024 roku. Ceni się nie tylko ze względu na swoje znaczenie historyczne, ale także za architekturę: katedra była niegdyś doskonałym przykładem stylu romańskiego, choć wiele jej elementów romańskich uległo zniszczeniu w pożarze w 1067 roku. Po pożarze katedra została odbudowana w stylu gotyckim i obecnie uważana jest za jedną z najwspanialszych katedr gotyckich w Anglii.

Katedra ze swojej strony stanęła po stronie „WYSŁUCHAJ NAS”, dumnie podkreślając swoje podziały w komunikacie prasowym wydanym w czwartek.

W piątkowe popołudnie kontrowersje stały się nawet międzynarodowe. J.D. Vance, wiceprezydent USA, napisał na X: „Dziwne, że ci ludzie nie dostrzegają ironii w oddawaniu czci „zmarginalizowanym społecznościom” poprzez oszpecanie pięknego zabytkowego budynku”.

Źródło: https://www.artnews.com/art-news/news/canterbury-cathedral-graffiti-art-hear-us-controversy-1234756433/

Fałszywy ekumenizm. Sodomia, kłamstwa i profanacje

1 lutego 2024 https://pch24.pl/falszywy-ekumenizm-sodomia-klamstwa-i-profanacje/

Fałszywy ekumenizm. Sodomia, kłamstwa i profanacje

W dniach 18 – 25 stycznia Kościół katolicki obchodził tak zwany Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Ekumenizm na początku 2024 roku wygląda pod wieloma względami zupełnie inaczej niż jeszcze choćby dziesięć lat temu.

Dialog zszedł na drugi plan; dziś liczą się przede wszystkim „ekumeniczne czyny”. Różnice teologiczne przestają mieć znaczenie. Zostały poświęcone dla uzyskania choćby pozoru widzialnej jedności.

Fałszywa jedność z anglikanami

13 września 1896 roku papież Leon XIII ogłosił list apostolski Apostolicae curae, w którym orzekł, że święcenia w tzw. Kościele anglikańskim są nieważne. Od czasów II Soboru Watykańskiego Kościół katolicki w praktyce postępuje tak, jakby odrzucił to nauczanie, bo podczas oficjalnych spotkań z anglikanami – podobnie jak zresztą z innymi protestantami – używa tytułów biskupa etc., którymi określają się anglikańscy pasterze.

W ciągu minionego roku to praktyczne odrzucenie nauczania Leona XIII weszło jednak na zupełnie inny poziom. W kwietniu 2023 roku w Bazylice św. Jana na Lateranie grupa anglikanów – wraz ze swoim „biskupem” – odprawiła swoją liturgię. Celebracja wywołała wielki skandal i władze Bazyliki przeprosiły, twierdząc, że chodziło tu tylko o błąd komunikacyjny: otóż władze Bazyliki miały sądzić, że liturgię będą sprawować katolicy, a nie anglikanie. Tłumaczenie karkołomne, ale zostało wówczas przyjęte. Chyba przedwcześnie.

26 stycznia 2024 roku Justin Welby, tzw. arcybiskup Canterbury, odprawił anglikańską liturgię w Bazylice św. Bartłomieja położonej na Wyspie Tyberyjskiej. Zrobił to za osobistą zgodą papieża Franciszka, o czym przypomniał na początku ceremonii. Papież zadziałał zadziałał zatem tak, jakby uznawał święcenia Welby’ego, choć formalnie nie ma po temu żadnych podstaw. W homilii, którą sam wygłosił podczas ekumenicznego nabożeństwa celebrowanego wcześniej razem z Welbym, mówił, że różnice nie powinny nas dziś zanadto zajmować, bo liczy się przede wszystkim wspólnota chrztu: należy porzucić mentalność „barykadowania się” i skupiania na „własnym interesie”, zamiast tego budując przyszłość właśnie na gruncie sakramentu chrztu.

Projekt holenderskich protestantów

Z okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan z awangardową inicjatywą ekumeniczną wyszli z kolei Holendrzy. Środowiska katolickie i ewangelickie zebrane w grupie „Platform Rome Reformatie” zaproponowały po prostu pełne zjednoczenie, jakkolwiek przy zachowaniu różnych istniejących różnić. Kościół katolicki miałby pojednać się z protestantami pod hasłem „jedności w różnorodności” albo też „pojednania przeciwieństw”.

Holendrzy zaproponowali kilka konkretnych kroków. Pierwszym z nich byłoby utworzenie nowatorskiego „rytu protestanckiego”, który łączyłby oba wyznania. Drugim – wprowadzenie inter-komunii, a w każdym razie podjęcie decyzji o zezwoleniu katolikom na uczestnictwo w protestanckiej Wieczerzy, a protestantom – we Mszy świętej z prawem do przyjęcia Komunii świętej. Katolicy mieliby też uznać protestanckich pastorów za pełnoprawnych duchownych, a protestanci, ze swojej strony, przyjąć zwierzchnictwo papieża jako „pasterza pasterzy”. Holenderska inicjatywa jest o tyle szczególna, że podpisał się pod nią – między innymi – katolicki biskup, Gerard de Korte z diecezji s’-Hertogenbosch.

„Gościnność eucharystyczna” w Niemczech

Najdalej zaawansowane działania ekumeniczne są podejmowane, oczywiście, w Niemczech. 18 stycznia, a zatem w dniu rozpoczęcia Tygodnia Modlitw, na łamach portalu „Aussicht Online” ukazał się ciekawy wywiad z prepozytem kapituły katedralnej diecezji Osnabrück księdzem Reinhardem Molitorem oraz z osnabrüdzkim pastorem, Günterem Baumem. Duchowni opowiedzieli o zaprowadzonej w Osnabrück „gościnności eucharystycznej”. Otóż w marcu 2023 roku biskup diecezjalny Osnabrück, Franz-Josef Bode, zaakceptował dokument przygotowany przez ekumeniczną komisję diecezjalną zatytułowany „Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga”.

W dokumencie wprowadza się możliwość przystępowania przez katolików do Wieczerzy, a przez protestantów do Komunii świętej – przy okazji, jak to określa tekst, „gęstych ekumenicznie okazji” („ökumenisch dichte Gelegenheiten”). Chodzi o mieszane wyznaniowo śluby czy pogrzeby, chrzty dzieci z mieszanych małżeństw, wreszcie o Msze albo protestanckie nabożeństwa upamiętniające jakieś postaci ważne dla lokalnej społeczności chrześcijańskiej. Dokument „Wstań, jedz” zdecydowanie unika stwierdzenia, jakoby zaprowadzał „interkomunię”, czyli pełne wzajemne uznanie Eucharystii/Wieczerzy. Zamiast tego mówi o „gościnności eucharystycznej” (niem. „Eucharistische Gastfreundschaft”). W ten sposób autorzy tekstu chcą uniknąć oskarżeń o wchodzenie w kompetencje Stolicy Apostolskiej i kreują swoje rozwiązania na mające wymiar duszpasterski, a nie doktrynalny. W efekcie jednak w Osnabrück – jako w pierwszej diecezji w Niemczech i zarazem na całym świecie – wprowadzono oficjalną Komunię świętą dla protestantów. Co ważne, dokument „Wstań, jedz” nie wymaga od protestanta, aby zmieniał swoje przekonania na temat Eucharystii: może sądzić o niej dalej to, co sądził zawsze. Tymczasem jak powiedział pastor Baum, dotąd po protestanckich Wieczerzach w Osnabrück resztki chleba podawanego wiernym zabierali rolnicy – i dawali gęsiom. Teraz ci sami ludzie będą mogli przyjmować rzeczywiste Ciało Chrystusa.

Wspólnota… sodomii?

Jakby tego wszystkiego było mało, rozwija się też – przepraszam za wyrażenie – ekumenizm sodomski. W pierwszej kolejności dotyczy anglikanów, ale protestanci są tuż-tuż. Niesławna deklaracja doktrynalna Fiducia supplicans nie bez przyczyny została opublikowana właśnie 18 grudnia 2023 roku. Dokładnie dzień wcześniej, w niedzielę 17 grudnia, błogosławienie związków homoseksualnych wprowadził tzw. Kościół Anglii. W ten sposób katolicy i anglikanie niemal jednocześnie przekroczyli to, co wcześniej wydawało się nieprzekraczalne: błogosławienie parom, które opierają swoją relację na grzechu wołającym o pomstę do nieba. W obu wspólnotach wywołało to ogromne zawirowania, przede wszystkim ze względu na zaciekły opór Afrykanów. Jednak zarówno dla jednych jak i dla drugich wykonanie gestu na rzecz ruchu LGBT było ważniejsze niż dobra jakość relacji z wiernymi z Czarnego Lądu. Przy okazji zacieśniły się też więzy ekumeniczne, tyle, że właśnie w sodomskim kluczu.

Jednocześnie bardzo dobrze rozwijają się ekumeniczne organizacje LGBT, zwłaszcza w przestrzeni niemieckojęzycznej. U naszych zachodnich sąsiadów już w 1977 roku powstała organizacja o wdzięcznej nazwie „Homosexuelle und Kirche”, czyli „Homoseksualiści i Kościół”. Od samego początku miała profil ekumeniczny. Na marginesie warto dodać, że również… pedofilski. Do grupy należał między innymi znany psychiatra i socjolog Helmut Kentler, który promował przekazywanie przez niemieckie Jugendamty chłopców w ręce pedofilów, z intencją utrzymywania przez opiekunów relacji seksualnych ze swoimi podopiecznymi, co miałoby cementować ich więź.

Od lat 70. aż do lat 90. w „Homosexuelle und Kirche” promocja pedofili opartej na rzekomej „konsensualności” obu stron była czymś normalnym. Dziś grupa się od niej odcina. Wracając jednak do właściwego tematu; z 1985 roku z kolei powstała inna barwna ekumeniczna grupa: „Lesben in der Kiche”, czyli „Lesbijki w Kościele”. Później nastąpił ich cały wysp. Ostatnio swoje 25-lecie obchodziła na przykład ekumeniczna „Wspólnota Różnorodności” („Queergemeinde”) z Münster. Na obchodach był obecny emerytowany biskup pomocniczy, a ordynariusz miejsca przesłał swoje serdeczne życzenia.

Inni mają dość…

Czytelnik zauważy, że wszystkie te opisane wyżej inicjatywy dotyczą chrześcijan o liberalnych zapatrywaniach. Anglikanie z Wysp Brytyjskich, holenderscy protestanci, niemieccy ewangelicy… Żadna z tych grup nie wyznaje ortodoksyjnej nauki moralnej, wszystkie za to chętnie i blisko współpracują z progresywną agendą świeckiego mainstreamu. Działania podejmowane przez Stolicę Apostolską budzą coraz większy opór wśród tych, którzy stoją na przeciwnym stanowisku. Co gorsza, dotyczy to zwłaszcza chrześcijan prawosławnych – a więc tych, do których ze względów doktrynalnych powinno być katolikom najbliżej. Być może wskutek wybuchu wojny na Ukrainie i nieudanych prób zbliżenia się do Moskwy papież Franciszek postawił już na prawosławiu krzyżyk i stwierdził, że zbuduje jedność z tymi, z którymi ma podobne lub zbliżone poglądy: czyli z zachodnimi progresistami.

Zwiedzenie

Wszystko to dokonuje się na ołtarzu pozorów i fałszu. Nauczanie Kościoła o anglikanach nie zmieniło się, bo przecież nie może się zmienić: anglikanie nie wierzą w ofiarny charakter Mszy świętej i odrzucają realną obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi. Co z nich zatem za biskupi i księża, abstrahując już od znaczącej przecież kwestii ważności święceń? To samo dotyczy protestantów: chcą przystępować do Komunii świętej, bo dla nich jest to tylko chlebek, który można po nabożeństwie rzucić gęsiom. W pewnym sensie, mają rację: na ich Wieczerzach to rzeczywiście „tylko” chleb; ale na Mszy – to realne Ciało Chrystusa. Widzialna jedność przed prawdą – to szalenie niepokojące. Przecież Katechizm, idąc za wyraźnymi zapowiedziami Pisma Świętego (św. Paweł, św. Jan) wyraźnie wskazuje na „końcową próbę” dla Kościoła związaną z „oszukańczą religią”, która da ludziom „pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy”.

Czy pozorna jedność chrześcijan, a jeszcze bardziej jedność w błogosławieniu grzechu, nie jest właśnie takim oszustwem?

Paweł Chmielewski

https://pch24.tv/ekumenizm-sodomy-nadchodzi-zjednoczenie/embed/#?secret=7vfRA60vy4#?secret=2PaPHuim0B

Dyskotekę w katedrze w Canterbury zorganizował jej – oficjalnie homoseksualny – dziekan. Taniec na grobie męczennika św. Tomasza Becketa. Minigolf i karuzela w opcji.

Dyskotekę w katedrze w Canterbury zorganizował jej – oficjalnie homoseksualny – dziekan. Taniec na grobie męczennika św. Tomasza Becketa.

Już w roku 2019, w katedrze w Rochester, Kościół Anglii zainstalował pole do minigolfa, zaś w katedrze w Norwich – karuzelę. Kościół Anglii planuje zorganizować dyskoteki w 12 kolejnych katedrach.

babylonianempire/dyskoteke-w-katedrze-w-canterbury-zorganizowal-oficjalnie-homoseksualny-dziekan

Data: 17 febbraio 2024 Author: Uczta Baltazara

Katedra w Canterbury, będąca historycznie pierwszą katolicką katedrą na Wyspach Brytyjskich i celem milionów chrześcijańskich pielgrzymów, stała się gospodarzem dwudniowej “cichej dyskoteki” serwującej alkohol imprezowiczom w słuchawkach – o czym donosił LifeSiteNews.

Wydarzenia, opisane z wyprzedzeniem przez autora katolickiego jako “taniec na grobie” męczennika św. Tomasza Becketa, miały miejsce w nocy z 8 na 9 lutego i zostały wypromowane przez homoseksualnego dziekana Canterbury, który zarządza dziś dawną katedrą katolicką.

Jest nim wielebny David Monteith, opisany w anglikańskim raporcie prasowym jako “ksiądz gej z partnerem”, “zainteresowany przyciągnięciem młodych ludzi do kościoła”.

https://catholicherald.co.uk/st-thomas-beckets-shrine-has-a-fine-and-sacred-story-they-are-to-literally-dance-on-his-grave-2/ https://en.wikipedia.org/wiki/David_Monteith

…………………

“Mój partner, David, i ja mieszkamy w Whitstable od ponad 20 lat, więc dobrze znamy już Kent. Obaj z niecierpliwością czekamy na dalsze poznawanie różnorodnych społeczności hrabstwa, a także częstsze wyjazdy nad morze”. David podziela swe życie w związku partnerskim z Davidem Hamiltonem – terapeutą pracującym w strukturach opieki paliatywnej i zajmującym się osobami osieroconymi. https://anglican.ink/2022/10/11/partnered-gay-priest-appointed-dean-of-canterbury-cathedral/

FOTO: Wielebny dr David Monteith (po lewej) z Davidem Hamiltonem. https://www.leicester.anglican.org/dean-david-appointed-as-new-dean-of-canterbury.php

…………………

Plany dziekana Davida Monteith’a dotyczące katedry w Canterbury zostały przedstawione w oświadczeniu opublikowanym po jego nominacji przez zmarłą królową Elżbietę II w 2022 roku:

«Dziekan Monteith, który zawarł związek cywilny z Davidem Hamiltonem, powiedział, że jest “zachwycony i zaszczycony” swoją nominacją do Canterbury. “Katedra w Canterbury odegrała istotną rolę w naszej chrześcijańskiej historii w Anglii…

Już teraz widzę, że jest wiele do zrobienia i wiele do zaprojektowania na nowo, w obliczu transformacji naszego kontekstu”». https://www.churchtimes.co.uk/articles/2022/14-october/news/uk/dean-of-leicester-to-be-the-next-dean-of-canterbury

“Przemodelowanie” “kontekstu” katedry w Canterbury następuje po podobnych, wcześniejszych inicjatywach mających na celu poszerzenie atrakcyjności budynków sakralnych poza ich przeznaczenie; już wcześniej, tj. w roku 2019, w katedrze w Rochester, Kościół Anglii zainstalował pole do minigolfa, zaś w katedrze w Norwich – karuzelę.

Dr Kajetan Skowroński, organizator protestów i petycji przeciwko katedralnym dyskotekom ostrzega, że to dopiero początek, ponieważ Kościół Anglii planuje zorganizować dyskoteki w 12 kolejnych katedrach.

Canterbury Cathedral, where St Thomas Becket was martyred just next to the nave, is hosting a “90s Silent Disco” over two nights Feb. 8-9. 3,000 people expected to take part. Faithful are protesting against the event with prayer vigils outside

Ale profanacja owego niezwykłego miejsca narodzin brytyjskiego katolicyzmu wykracza poza te “rave’y w nawie” – jak nazwał je Daily Mail. Również New York Post doniósł o skandalu, podkreślając, że wikariusz Monteith’a zapewnił wszystkich, że dyskoteki będą “w dobrym guście”. https://www.dailymail.co.uk/news/article-13065735/Gods-children-protest-against-rave-nave-Christians-sing-hymns-outside-Canterbury-Cathedral-amid-fury-boozy-silent-discos-blaring-likes-Vengaboys-Saints-bid-attract-younger-flock.html https://nypost.com/2024/02/07/lifestyle/christians-fuming-over-silent-disco-at-canterbury-cathedral/

Otóż dziekan Monteith rozszerza ofertę rozrywkową o pakiet “rekolekcji” Wielkiego Tygodnia w katedrze, który obejmuje lukratywne “czterodniowe luksusowe zakwaterowanie z pełnym wyżywieniem w naszym hotelu Cathedral Lodge, z pełnym śniadaniem Kentish, lekkim lunchem i wystawnymi trzema dwudaniowymi kolacjami”. Rekolekcje oferują “możliwość interakcji z dziekanem Canterbury, wielebnym dr Davidem Monteithem i arcybiskupem Canterbury, wielebnym Justinem Welbym”. https://www.canterbury-cathedral.org/whats-on/events/27-31march24-holy-week-retreat/

Katedra była również gospodarzem “Walentynkowego mini-Talk’u”, który odbył się w Środę Popielcową. Tweet z konta katedry w Canterbury publikujący to wydarzenie zachęcał: «Poznaj ponadczasowe opowieści o romansach, celebrując historie miłosne na przestrzeni wieków».

================

Warto zwrócić uwagę na stanowisko innego arcybiskupa Canterbury, George’a Careya, poprzednika Welby’ego, który stał się wielkim promotorem eutanazji w Australii. https://www.dailymail.co.uk/news/article-2689295/Carey-Ive-changed-mind-right-die-On-eve-Lords-debate-ex-Archbishop-dramatically-backs-assisted-death-law.html

INFO: https://www.renovatio21.com/rave-dentro-la-cattedrale-di-canterbury-organizza-il-decano-omosessuale/

” nominacja wielebnego dr Davida Monteitha została zatwierdzona przez zmarłą królową Elżbietę II ”
https://www.bbc.com/news/uk-england-leicestershire-63215054

pewnie tej szatanicy tez nóżka w trumnie dygała w rytm

Anglikanie zwariowali [?? raczej- oddają się szatanowi] całkowicie: Urządzili dyskotekę w katedrze Canterbury

Anglikanie zwariowali całkowicie: Urządzili dyskotekę w katedrze Canterbury

Data: 10 febbraio 2024 Author: Uczta Baltazara

Taniec w rytm muzyki lat 90-tych, przy nutach najsłynniejszych hitów Whitney Houston, Spice Girls, Backstreet Boys i Eminen, wśród naw najważniejszej chrześcijańskiej katedry w Anglii.

Wydarzyło się to w Londynie, gdzie w czwartek i piątek w katedrze Canterbury odbyły się dwa wyprzedane wieczory “silent disco” – tańca do muzyki przez słuchawki – podczas których setki ludzi tańczyło w sercu anglikańskiego kościoła.

Inicjatywa, która nie wszystkim przypadła do gustu, odniosła wyraźny sukces – przed historycznym budynkiem odbyły się protesty, a pod petycją przeciwko wydarzeniu zebrano – bezskutecznie – ponad 1700 podpisów.


Bilety na wydarzenie w Canterbury zostały wyprzedane w ciągu godziny od rozpoczęcia sprzedaży. W kościele założonym w 597 r. n.e. i będącym siedzibą arcybiskupa Canterbury, najwyższego autorytetu światowej wspólnoty anglikańskiej, setki osób skąpanych w kolorowych światłach, ze świecącymi pałeczkami i w słuchawkach odtwarzających melodie z lat 90. przetańczyło całą noc, spożywając również alkohol.


Władze katedry mówiły o “fantastycznej atmosferze”, a rzecznik powiedział CNN, że “przytłaczająca reakcja była pozytywna, a wiele osób mówiło, że cieszą się, że katedra jest gospodarzem tego rodzaju wydarzenia”. W przeddzień wydarzeń dziekan Canterbury, wielebny David Monteith, podkreślił, że nie jest to “rave in the nave”, impreza w nawie, ale wydarzenie “odpowiednie i pełne szacunku dla katedry”.

Słowa te nie przekonały niektórych wiernych, którzy w czwartek protestowali przed katedrą, domagając się odwołania imprezy. Petycja uruchomiona online wezwała arcybiskupa Justina Welby’ego, aby “nie bezcześcił świętego miejsca” dyskoteką. Kajetan Skowroński, twórca petycji, został zacytowany przez BBC, mówiąc, że takie inicjatywy “nie przybliżą młodych ludzi do Chrystusa”. Zupełnie innego zdania jest dziekan Monteith, według którego “katedry zawsze były częścią życia społecznego w znacznie szerszy sposób niż ich główny cel jako ośrodków chrześcijańskiego kultu i misji”.

INFO: https://www.ansa.it/sito/notizie/mondo/europa/2024/02/10/cattedrale-di-canterbury-diventa-silent-disco-tra-le-critiche_545fde14-b80a-4161-8f31-778d9bc4fd2a.html https://www.euronews.com/culture/2024/02/09/rave-in-the-nave-canterbury-cathedral-hosts-silent-disco

Anglikański „Świecki Biskup” Canterbury [pedał] – a czysta Uganda.

Anglikański „Świecki Biskup” Canterbury [pedał] – a czysta Uganda.

Wojna domowa: Anglikanie kontra anglikanie

notoryczny homoseksualista

Justin Welby, notoryczny homoseksualista, przy okazji pełniący rolę Anglikańskiego Świeckiego Biskupa Canterbury, potępił wspieranie Anglikanów z Ugandy za wprowadzenie prawa przeciwdziałającego homoseksualnym grzechom i chroniącego dzieci oraz rodziny przed homo-propagandą.

Ustawa została podpisana w maju przez Prezydenta Ugandy, Yoweri Museveni, który również przynależy do Kościoła Anglikańskiego. Welby wprowadza podział we wspólnocie anglikanów z powodu własnego homoseksualizmu.

Anglikański Arcybiskup Ugandy ogłosił, że jego wspólnota jest „wdzięczna” za to prawo, ponieważ homoseksualizm był wciskany do gardeł obywatelom Ugandy „z wykorzystaniem pochodzących z zewnątrz, zagranicznych aktorów, a wszystko działo się wbrew naszej woli, kulturze i przekonaniom religijnym”.
Na filmie widać studentów z 13 uczelni Ugandy, którzy protestują przeciwko Joe Bidenowi naprzeciw własnego parlamentu – młodzież śpiewa – „Nie chcemy twojej gejowskiej kasy. Pragniemy ukochać nasz kraj mocniej niż pieniądze”.