BKP: Boża anatema – klątwa – za sodomską antyewangelię na kardynała i czterech biskupów z Belgii

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! 

BKP ogłoszuje anatemę – wykluczenie z Kościoła – na belgijskiego kardynała i czterech biskupów za legalizację sodomii. Obejrzyj wideo: https://bcp-video.org/pl/boza-anatema/

Chcielibyśmy poprosić o publikację tego wideolistu. 

Z góry dziękujemy. 

Z poważaniem, 

Biskupi-sekretarze Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu 

byzcathpatriarchate@gmail.com

———————————————————————-

BKP: Boża anatema – klątwa – za sodomską antyewangelię na kardynała i 

czterech biskupów z Belgii 

wideo: http://vkpatriarhat.org/pl/?p=19789  https://gods-anathema.wistia.com/medias/nzlelhbmam

https://rumble.com/v1ls37c-anatema-belgii.html  cos.tv/videos/play/39266997314555904

ugetube.com/watch/qxQfoCXpSojnqG2  bitchute.com/video/nhqgV5lVuZD2/

Boża wypowiedź głosi: „Gdyby ktoś głosił inną ewangelię, choćby to był anioł z nieba, niech będzie przeklęty  ekskomunikowany” (Ga 1:8-9).

Chrystusowa Ewangelia prowadzi do zbawienia. Pseudoewangelia antychrysta prowadzi do wiecznego potępienia w piekle.

Kardynał Josef De Kesel i czterech biskupów z Belgii dnia 20 września popełnili ciężką zbrodnię buntu przeciwko Bogu. Wprowadzają rodzaj pseudosakramentu, który legalizuje ciężki grzech sodomii. Sami wykluczyli się z Kościoła Chrystusowego. Oni

1) nadużyli władzy biskupiej,

2) wywołują publiczne zgorszenie i zgubny precedens,

3) wyrzekli się Boga, Jego praw i przykazań,

4) legalizując ciężki grzech i drogę nieskruszoności, odebrali grzesznikom możliwość pokuty i zbawienia.

W autorytecie apostolskim i proroczym niniejszym ogłaszam w imieniu Trójjedynego Boga – Ojca, Syna i Ducha Świętego – Bożą anatemę, klątwę. Z Kościoła Chrystusowego wykluczyli się:

Kardynał Josef De Kesel

Biskup Lodewijk Aerts

Biskup Johan Bonny

Biskup Patrick Hoogmartens

Biskup Lode Van Hecke.

Jeśli wymienione osoby odmówią dokonania publicznej pokuty i umrą bez skruchy, będą wiecznie potępieni w piekle.

Katoliccy chrześcijanie od tych odstępców, kościelnych Judaszów, muszą się zdystansować. Ten, kto tworzy z nimi i z ich zgubną nauką jedność, również wyklucza siebie z Kościoła Chrystusowego. Jeśli umrze w tym stanie nieskruszoności, będzie na wieki potępiony.

Boża anatema ogłoszona 27.09.2022 r. 

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

================================

Prałaci w Belgii zalegalizowali sodomię

vkpatriarhat.org/en/?p=22282  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=9111  /italiano/

vkpatriarhat.org/fr/?p=15654  /français/

vkpatriarhat.org/es/?p=12340  /español/

vkpatriarhat.org/de/gottes-anathema/  /deutsche/

Kluczem do analizy modernizmu jest sodomia. Homoseksualista jako wywrotowiec.

Homoseksualista jako wywrotowiec. Podwójne życie sir Anthony’ego Blunta.

Z książki „Zdeprawowani ModerniściE. Michael Jones

https://www.wydawnictwowektory.pl/pl/p/Zdeprawowani-Modernisci/40

W czwartek 15 listopada 1979 roku premier Margaret Thatcher powiadomiła Izbę Gmin, że sir Anthony Blunt, kurator królewskich zbiorów malarstwa, były dyrektor Courtauld Art Institute, komandor Orderu Wiktorii, uznany znawca twórczości Poussina, a w czasie drugiej wojny światowej pracownik brytyjskiego wywiadu MIS, jest sowieckim szpiegiem.

Według oświadczenia odczytanego przez Thatcher, Blunt „przed wojną, kiedy wykładał na uniwersytecie Cambridge, był werbownikiem rosyjskiego wywiadu, a w latach 1940-1945, będąc pracownikiem Security Service systematycznie przekazywał Rosjanom tajne informacje”.

W roku 1964, kiedy przedstawiono mu niezbite dowody jego działalności, Blunt poszedł na współpracę z agentami brytyjskiego wywiadu w zamian za odstąpienie od złożenia przeciwko niemu oskarżenia. Według pani premier, sekretarz królowej został poinformowany o sprawie Blunta w kwietniu 1964 roku. Mimo to nie zażądano od Blunta złożenia rezygnacji ze stanowiska w królewskiej administracji, ponieważ sprawowanie go nie stwarzało żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa, a prócz tego władze były zainteresowane dalszą współpracą z Bluntem. W czasie II wojny światowej Blunt przekazywał Rosjanom cenne informacje, lecz nie określono dokładnie jakie, a oprócz tego, wykorzystując swoje kontakty z Sowietami w roku 1951 zorganizował ucieczkę dwóch innych szpiegów, Donalda MacLeana i Guya Burgessa. Thatcher nie powiedziała, czy Blunt miał również udział w ewakuacji z Bejrutu Kima Philby’ego, zwanego „trzecim człowiekiem”, którego agenci KGB wywieźli do Rosji w 1963 roku. Powiadomiła jednak Izbę, że „konsekwencje zdemaskowania i ucieczki Philby’ego w styczniu 1963 roku w żaden sposób nie łączą się z Bluntem.

Oświadczenie to, rzecz jasna, wywołało sensację. Blunta niemal natychmiast pozbawiono szlachectwa. Prasa nagłośniła jeszcze jeden aspekt skandalu, którego konsekwencje rozszerzały się coraz bardziej i dotykały kolejnych angielskich instytucji.

Nazajutrz, nagłówek na pierwszej stronie Daily Mail alarmował: ZDRAJCA W NAJBLIŻSZYM OTOCZENIU KRÓLOWEJ”. Oburzenie prasy i opinii publicznej wiązało się także z faktem, że Blunt cieszył się poparciem wielu wysoko postawionych osób, w tym także królowej, która w 1978 roku, kiedy odchodził na emeryturę, wyrażała się o nim w samych superlatywach. Po części jednak wynikało ono też i stąd, że innych, równie wysoko postawionych szpiegów, którzy wyrządzili krajowi podobne szkody, skazano w procesach i osadzono w więzieniach. Oburzenie wywołało również i to, że działalność szpiegowska Blunta trwała tak długo. Wyjaśnienia Thatcher zamiast zamknąć sprawę, prowokowały do zadawania pytań. [—-]

Opisana wyżej reakcja społeczna na sprawę Blunta wiązała się także z otaczającą go tajemnicą oraz niekompetencja establishmentu, który był w tę aferę zamieszany Malcolm Muggeridge, który znal środowisko pracowników wywiadu, ponieważ podczas wojny służył w MI6, uznał sprawę Blunta za wyjątkowo bulwersującą: Chociaż „od końca wojny upłynęło już tyle lat, nadal nie potrafię uwierzyć, że ów esteta i po trosze snob rzeczywiście chciał działać na rzecz Związku Radzieckiego. Najbardziej zajmowała go sztuka, a przecież sztuka sowiecka należy, delikatnie mówiąc, do najbardziej odpychających ze wszystkich. Wciąż nie pojmuję, o co tam chodziło? W dalszym fragmencie tekstu, Muggeridge, jakby po chwili zastanowienia, przedstawia jednak jedyne wyjaśnienie, które jego zdaniem ma sens; „Moim zdaniem, rzeczywistym motywem było to, że [Blunt] do szaleństwa kochal się w [Guyu] Burgessie”.

W tym, że Blunt był homoseksualistą, Muggeridge upatruje wyjaśnienia absurdalności tego, że snobistyczny urzędnik królewskiego dworu poświęca się sprawie proletariackich mas, a będąc estetą, służy komunizmowi.

[—-]

Kluczem do analizy modernizmu (przynajmniej w Anglii) jest sodomia. Gertruda Himmelfarb przywołuje maksymę Forstera: „Kochaj umiłowaną Republikę” i pisze dalej: motto to jest okrutna parodią Bloomsbury. Dopiero niedawno dowiedzieliśmy się, jak dużą rolę wśród członków grupy odgrywała miłość i jakie postaci przybierała… Wiemy dziś, że tym, co zatajano, nie był sam fakt uprawiania homoseksualizmu był on nazbyt powszechnym zjawiskiem, aby widzieć w nim jakaś rewelację, a tym bardziej starać się go zatajać. Prawdziwym odkryciem, które pierwszy raz podane zostało do wiadomości przez Michaela Holroyda w jego dwutomowej biografii Lyttona Stracheya z lat 1967 – 1968, a później znalazło potwierdzenie w bezliku wspomnień i biografii. . . jest kompulsywny i rozwiązły charakter owego homoseksualizmu.

Himmelfarb opisuje następnie ze szczegółami kto, co i komu robił. Analiza ta zajmuje dużą część tekstu: „W roku 1907, na przykład, Strachey odkrył, że jego kochanek (i kuzyn) Duncan Grant ma także romans z Arthurem Hobhousem, który z kolei romansował z Keynesem. Następnego roku Stracheya dotknął jeszcze boleśniejszy dla niego cios; dowiedział się bowiem, że Grant ma właśnie romans z Keynesem”. Później układy te pokomplikowały się jeszcze bardziej.

W przypadku grupy Bloomsbury, a także w przypadku Blunta, homoseksualizm i modernizm łączyły się z sobą nierozerwalnie. Modernizm wypływał z utraty wiary i zawiódł go na manowce zdrady, prowadziła zaś do tego szczególna idealizacja sodomii, obecna w angielskich prywatnych szkołach średnich i na uczelniach wyższych w pierwszych trzech dekadach XX stulecia. Patrząc wstecz, można powiedzieć, że zdrada, której dopuścił się Blunt, była naturalną konsekwencja przebiegu jego edukacji.

Jeśli łatwo przyszło mu zostać zdrajcą, stało się tak dlatego, że moderniści angielscy, czyli członkowie grupy Bloomsbury, przyzwyczajeni byli do prowadzenia podwójnego lub wielokrotnie podwójnego życia. Życie to wiódł jako homoseksualista, członek tajnych stowarzyszeń, podobnych do Apostołów, których „język, podobnie jak wcześniej w szkole, był zaprawiony bluźnierstwem i seksualnymi podtekstami”, oraz jako sowiecki agent. Światy te kryją się jeden w drugim, niczym rosyjska matrioszka.

Z perspektywy czasu i dzięki wiedzy, której dostarczają nam wydawane obecnie biografie, modernizm okazuje się być dokładnie taki właśnie jakim cały czas określali go (ale tylko prywatnie) członkowie grupy Bloomsbury. Był to „wyższy stopień sodomii”. Lytton Strachey w przypływie szczerości, która cechuje jego listy, ale nie oficjalne publikacje, napisał do Maynarda Keynesa: „Szaleństwem jest z naszej strony marzyć, że przekonamy starsze damy, iż uczucia są rzeczą dobrą, skoro zaraz potem mówimy im, że najlepsze z nich są uczuciami] sodomickimi”. Modernizm był egzoterycznym odzwierciedleniem biografii członków grupy Bloomsbury. To radykalnie homoseksualna wizja świata i dlatego też z samej swojej natury wywrotowa; zdrada jest jego logiczna konsekwencja. Zależność, o której mówimy, ujawnił sam Blunt. W swoich wspomnieniach zatytułowanych A Chapter of Accidents, które ukazały się w roku 1972, Goronwy Rees opisuje spotkanie z Bluntem do którego doszło W 1951 roku, krótko po zniknięciu z Anglii Macleana i Guya Burgessa (po pięciu latach oficjalnie zakomunikowano że przebywają w Moskwie).

Zdaniem Reesa, Blunt uosabiał „ideał liberała po Cambridge; był rozsadny, żywił sensowne i silne przekonanie, że relacje między ludźmi to najwyższa wartość”. Wypominając Reesowi, że powiadomił władze o związkach Burgessa z Sowietami, Blunt przywołał znany aforyzm E.M. Forstera: „Gdybym musiał wybierać między zdrada ojczyzny, a zdradą przyjaciela, mam nadzieję, że miałbym odwagę zdradzić ojczyznę”. Blunt nauczył się tego w Cambridge. Wypowiedź ta ujawnia jego sposób myślenia, który był mu właściwy przez resztę życia. W oświadczeniu dla „Timesa” z 20 listopada l979 roku Blunt powiedział, że jego działalność na rzecz Rosjan była sprawą konfliktu „politycznego sumienia z wiernością wobec kraju”. „Wybrałem sumienie” oznajmił świętoszkowato. „Kiedy później poznałem prawdę o Rosji, lojalność nie pozwoliła mi na podjęcie jakichkolwiek działań: nie mogłem zadenuncjować przyjaciół”.

Stało się oczywiste, że Anglia przebyła daleka drogę…