„Azow” to realny problem. Neonazistowski pułk opłaca ukraińskie wojsko, policję i ministerstwa.

Zbigniew Parafianowicz https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/1439737,pul-azow-ukraina-strefa-wplywow.html

===========================

[Umieszczam tekst sprzed tej groteskowej, medialnej „wojny”. Ale opublikowany już pół roku po objęciu prezydentury Ukrainy przez fallusowego pianistę. Zelensky z partnerem grają FORTE MD]

=====================

Po tym jak amerykański polityk zaproponował, by pułk Azow dopisać do listy organizacji terrorystycznych, na Ukrainie wybuchła burza. Od kilku tygodni protestują skrajnie prawicowi aktywiści i mainstreamowi politycy. Przy okazji ujawniono też skalę wpływów tej organizacji we władzach w Kijowie.

Trzeba naprawdę dużo dobrej woli i wyrozumiałości, by nie widzieć problemu, jakim jest istnienie Azowa w obecnym kształcie. Zarówno samego pułku, jak i konfederacji struktur politycznych, które wokół niego wyrosły. Działająca na południowym wschodzie Ukrainy i walcząca przeciw separatystom oraz Rosjanom jednostka, z punktu widzenia sztuki wojennej, jest elitą elit. Jej zdolności można porównać do grup rozpoznania w Navy Seal czy Force Recon w Korpusie Marines. Gorzej z tradycją, do której się odwołuje. I nie chodzi jedynie o oklepane przez media eksponowanie na sztandarze wilczego haka – wolfsangel, który był symbolem niektórych jednostek Waffen SS, a dziś inspiruje międzynarodówkę neonazistów.

Niewinny początek

– Osobiście jestem nazistą. Mamy jedno zadanie: wyzwolić kraj od terrorystów – mówił na spotkaniu z reporterem brytyjskiego „Telegrapha”, Tomem Parffitem, Fantom – jeden z żołnierzy pułku Azow. Jego były dowódca – Andrij Biłecki – w tej samej rozmowie poszedł w technikalia. Opowiadał o charakterze jednostki, którą przedstawiał jako „lekką piechotę do wyzwalania takich miast jak Donieck”. Znany jest też jednak z bardziej filozoficznego wymiaru rozważań, które spowodowały, że jego żołnierze obdarzyli go przydomkiem Biały Wódz. „W tym krytycznym momencie naszą historyczną misją jest przewodzić białej rasie na świecie w jej ostatecznej krucjacie. Krucjacie, której celem jest przetrwanie. Krucjacie przeciwko semickim podludziom” – pisał w jednym ze swoich programowych komentarzy.

Fantom pochodzi ze wschodu Ukrainy i jest rosyjskojęzyczny. Trudno go zakwalifikować jako typowego „przedstawiciela junty” kreowanego w rosyjskiej propagandzie. Podobnie zresztą jak urodzonego w 1979 r. w Charkowie Biłeckiego. Parffit odwiedził ich bazę w nadmorskiej miejscowości Urzuf w 2014 r. na samym początku wojny na Donbasie. I tuż po tym jak prorosyjscy separatyści pod patronatem Kremla stworzyli swoje republiki ludowe.

Po pięciu latach konfliktu Azow w żaden sposób nie stępił swojej orientacji światopoglądowej. Wręcz przeciwnie. Stał się punktem odniesienia dla sieci paramilitarnych, skrajnie prawicowych ugrupowań na całej Ukrainie. Sympatyzuje z nim charkowski Freicorp, neonazistowska, stołeczna S14 (C14) czy Karpacka Sicz działająca w graniczącym ze Słowacją Użhorodzie. Ludzie związani z pułkiem trzon struktury oparli na trzech filarach – wojskowym (pułk), politycznym (partia Korpus Narodowy) i ulicznej bojówce (Drużyny Narodowe, swego rodzaju miejskiej milicji). Mają kontakty z podobnymi grupami na Zachodzie. Takimi jak włoska faszyzująca Casa Pound, węgierski Jobbik, niemiecka AfD czy amerykańscy biali supremacjoniści. Organizują koncerty i walki MMA. Dorobili się swojego radia – AzovFM, w którym można wysłuchać podcastów o kryzysie NATO czy szerzej upadku świata Zachodu.

Choć w wyborach ich poparcie stale oscyluje wokół błędu statystycznego, udaje im się oplatać instytucje państwowe, które z wyborów nie pochodzą: ministerstwa, policję i wojsko.

List do Pompeo

Jesienią, dzięki zasiadającemu po raz pierwszy w amerykańskiej Izbie Reprezentantów 33-letniemu Maxowi Rose’owi, o Azowie zrobiło się naprawdę głośno. Pochodzący z Nowego Jorku Amerykanin przekonał 39 demokratycznych deputowanych, by podpisali się pod listem do szefa Departamentu Stanu Mike’a Pompeo. Zażądali w nim, by organizacja – razem ze szwedzkim neonazistowskim Nordyckim Ruchem Oporu i zdelegalizowaną w Wielkiej Brytanii Akcją Narodową – została dopisana do listy zagranicznych grup terrorystycznych. W ten sposób znalazłaby się obok takich tuzów jak Hezbollah, Islamski Dżihad, Boko Haram czy Państwo Islamskie.

„Jak pan wie, kryteria Departamentu Stanu przy wpisywaniu na Listę Zagranicznych Organizacji Terrorystycznych (FTO) są proste: udział w zagranicznej organizacji utrzymującej zdolność i intencję, by zaangażować się w terroryzm oraz zagrozić bezpieczeństwu obywateli USA, bezpieczeństwu narodowemu, stosunkom zagranicznym i interesom ekonomicznym (USA – red.). Jest wiele przykładów zagranicznych grup białych nacjonalistów, które wypełniają te kryteria. Amerykańscy obywatele zasługują na wyjaśnienie, dlaczego te grupy nie są na FTO (…) Batalion (poprawnie pułk – red.) Azow to doskonale znana ultranacjonalistyczna milicja” – pisał do Pompeo Rose.

List, choć zawierał kilka istotnych błędów merytorycznych, otarł się o Komisję Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów, a sam deputowany w komunikacie prasowym zapowiedział, że będzie dążył do tego, by z mediów społecznościowych – głównego kanału komunikacji skrajnej prawicy – usuwane były treści, które propagują działalność organizacji takich jak Azow. Jak twierdzi, żołnierze pułku od lat „rekrutują, radykalizują i szkolą obywateli amerykańskich”, sugerując równocześnie z grubą przesadą, że inspirowali oni zabójców, którzy zaatakowali meczety w nowozelandzkim Christchurch czy synagogę w niemieckim Halle.

Kampania antydefamacyjna

Jednak to nie sam list do Pompeo był najciekawszym punktem w krucjacie przeciw ukraińskiej skrajnej prawicy. Raczej reakcja na ten dokument. I to, co w trakcie zamieszania ujrzało światło dzienne. Od kilku tygodni na Ukrainie trwa kampania w obronie dobrego imienia Azowa. Spina ją hasło „Obrona ojczyzny to nie terroryzm”, a biorą w niej udział zarówno aktywiści skrajnie prawicowych, neonazistowskich organizacji, jak i mainstreamowi politycy i wysocy rangą urzędnicy. Choćby tacy jak szef MSW Arsen Awakow, który nazwał inicjatywę Rose’a „żenującą kampanią informacyjną”, czy wiceszef MSZ Wasyl Bodnar. Kilkudziesięciu deputowanych z proprezydenckiej partii Sługa Narodu wysłało do Izby Reprezentantów list, w którym przypominają, że pułk Azow oficjalnie działa w strukturach ukraińskiej Gwardii Narodowej, która jest szkolona przez armię amerykańską. Z kolei weterani i sympatycy jednostki wysłali do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego petycję z żądaniem potępienia tez, które zawarł w swoim liście Rose. Efekt działań Amerykanina jest odwrotny od zamierzonego. Przesada, do której odwołał się polityk, pozwoliła Azowowi zająć wygodną pozycję ofiary. I zaciemnić realny problem.

Tymczasem, jak napisał w poniedziałek serwis śledczy Bellingcat, również urzędujący do 13 listopada szef Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA Kevin McAleenan przyznał niedawno, że podległe mu służby od dłuższego czasu śledziły związki między amerykańskimi supremacjonistami a przedstawicielami Azowa. Wcześniej Departament Stanu rekomendował wyłączenie związanego z nim Korpusu Narodowego i neonazistowskiej organizacji S14 (C14) z listy podmiotów, które mogą otrzymywać od USA pomoc, a wiosną ubiegłego roku Kongres podjął decyzję o zakazie dostarczania broni dla pułku Azow. Negatywne opinie na temat tego środowiska wydał również amerykański Freedom House, który od lat działa na rzecz transformacji ustrojowej na Ukrainie.

Jak wynika z informacji DGP, dyplomaci kilku krajów zachodniej Europy przekonują władze w Kijowie do ograniczenia rosnących wpływów środowiska Azowa w ministerstwie ds. weteranów, MSW, ministerstwie obrony i w Ruchu Weteranów Ukrainy. Jak twierdzi nasz rozmówca, samo MSW to przypadek szczególny. Azow, Korpus Narodowy i Drużyny Narodowe cieszą się w nim pełnym poparciem ministra Awakowa. I ze wzajemnością. Awakow jako jedyny polityk ukraiński piastuje stanowisko ministerialne nieprzerwanie od 2014 r. Co wynika przede wszystkim z konsekwentnego patronatu nad zmilitaryzowanym środowiskiem skrajnej prawicy, które może zamienić się w istotną siłę w razie wybuchu niepokojów społecznych na Ukrainie (Patriot Ukrajiny – organizacja, z której powstały pułk Azow i Korpus Narodowy – odegrał również ważną rolę na Majdanie w 2014 r.). Zdaniem naszych rozmówców poprzez nieusuwalnego Awakowa, ministerstwo ds. weteranów i przychylność resortu obrony Azow, Korpus i Drużyny legitymizują się w mainstreamie politycznym i wokół premiera Ołeksija Honczaruka, po którym spodziewano się, że ograniczy wpływy tych organizacji.

Dyplomaci przekonują również, że niepokojąca jest też aktywność międzynarodowa skrajnej prawicy ukraińskiej i jej źródła finansowania. Pełniąca funkcję sekretarza ds. zagranicznych w Korpusie Narodowym Ołena Semeniaka regularnie wyjeżdża na konferencje organizowane przez włoskich faszystów z Casa Pound, którzy są oskarżani o związki finansowe z Kremlem. W przeszłości gościła na Marszach Niepodległości w Warszawie i na konferencjach organizowanych w polskim Sejmie promujących idee międzymorza. Jej nazwisko figuruje w ujawnionym przez Bellingcat fragmencie raportu FBI poświęconym związkom między ukraińską a amerykańską skrajną prawicą. To ona miała zaprosić na Ukrainę członków kalifornijskiej ultraprawicowej organizacji Rise Above Movement na spotkania i szkolenia z przedstawicielami pułku Azow. Ta sama Semeniaka wspiera również norweskiego neonazistę Joachima Furholma, który wielokrotnie zapowiadał organizację zamachów przeciw władzom w Oslo.

Ukraińscy wyborcy nie darzą nadmiernym poparciem ugrupowań spod znaku Azowa, czego dowodem są wyniki kilku elekcji z ostatnich lat. Ukrainie nie da się też przykleić łatki państwa, które jest bezpieczną przystanią dla takich formacji. Społeczeństwo racjonalnie ocenia aktywistów takich jak Fantom czy Semeniaka. Problem w tym, że ukraińskie struktury państwowe są słabe, zaś sama organizacja zrozumiała, że nie będzie partycypowała we władzy za pośrednictwem karty do głosowania, lecz poprzez „skolonizowanie” tych struktur. W tym sensie jej próba wchodzenia do polityki tylnymi drzwiami wydaje się bardziej niebezpieczna.

Jeśli spojrzeć na mapę wpływów konfederacji Azow (nie samego pułku) w państwie, od 2014 r. wyraźnie widać trend rosnący. Inicjatywa amerykańskiego deputowanego była przesadzona. Zapewniła co najwyżej wzrost poparcia dla skrajnej prawicy i stała się użyteczna dla kremlowskiej propagandy, która nie ma zahamowań w porównywaniu Azowa do al-Kaidy czy Państwa Islamskiego. Mimo to nie da się dłużej bronić tezy, że „syndrom Azowa” jest na Ukrainie marginalny, a ci, którzy o niego pytają, są jedynie rosyjskimi trollami albo pracują na rzecz FSB. Co spotkało niedawno dziennikarzy Bellingcat, którzy ten temat próbują zgłębić.

[zob. w oryg. md]

Ruch Azowski – przyczynek do rosyjskiej „denazyfikacji” Ukrainy.

dr Robert Potocki https://www.bibula.com/?p=132963

[umieszczam, choć śmieszą mnie nowo-twory językowe, jak „ anokracji”, „nacjokrację”, jak i swoista logika: W walce o „nacjonalizm ukraiński” występują, cyt.: „z Chorwacji, Szwecji i Norwegii, choć najliczniejszą po Ukraińcach grupę narodową stanowili sami Rosjanie”.

Dodam, a wiem to od samych „bojowników”, że są sowicie wynagradzani, a to za zniszczenie czołgu,a to za zabicie oficera. Są to najemnicy, nie „rycerze nacji”. Artykuł jednak ciekawy, obce dla mnie spojrzenie. Mirosław Dakowski]

——————————

Podczas „II Wojny Zimowej”, która wybuchła 24 lutego 2022 roku, Mariupol z uwagi na uporczywą obronę zdążył już uzyskać miano „ukraińskiego Stalingradu” [Marcin Gawęda, „Mariupol – bastion Ukrainy nad Morzem Azowskim. Znaczenie strategiczne i przebieg walk”, Defence24.pl, 26.III.2022]. Samo porównanie jest znacznie przebarwione, lecz propagandowa hiperbolizacja wpływa na stan umysłów walczących.

Dość elitarnym i bezkompromisowym trzonem załogi oblężonego miasta jest pułk „Azow”, który w narracji rosyjskiej często przyrównywany jest do jednostek Waffen SS z uwagi na fanatyzm i nieustępliwość w walce. Żołnierze tej formacji doskonale zdają sobie jednak sprawę, że w przypadku dostania się do niewoli wobec nich nie będzie pardonu, gdyż „ich skuteczność” przeciwnik poznał na „własnej skórze” już podczas wojny noworosyjskiej (2014-2015). By zasiać postrach i niewiarę wśród islamskich przeciwników, jakimi są czeczeńscy kadrowcy [? może jednak chodziło o „kadyrowcy”?? MD] , zaczęli nawet swoją ostrą amunicję smarować wieprzowym smalcem. To z kolej, według opinii islamskiej, ma uniemożliwić „bojownikom Allaha” dostanie się do raju.

Ruch Azowski jest „produktem” Ukrainy…

która zyskała niepodległość, w wyniku wewnętrznej dekompozycji Związku Radzieckiego. Państwo to u swego zarania „zaiskrzyło” jako końcowy efekt projektu nacjonalistycznego, choć zbudowany na zasadzie milczącego konsensusu między narodowymi demokratami, narodowymi komunistami i środowiskami rusofońskimi [Serhy Yekelchyk, „Ukraina. Narodziny nowoczesnego narodu”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2009, s. 13, 277-278]. Był także konsekwencją określonej polityki historycznej, która dokonała swoistej reinterpretacji (antyradzieckiej i antyrosyjskiej) działalności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Armii Powstańczej oraz propagowała kult Stepana Bandery. Mitologia organizacyjna odwołuje się także do legendy Prawego Sektora z czasów EuroMajdanu oraz zwalczania zwolenników Ruskiej Wiosny [Witold Dobrowolski, „Ruch Azowski. Ideologia, działalność i walka ukraińskich nacjonalistów”, Capitol, Warszawa 2021, s. 145-173].

Za „zaczyn” Ruchu Azowskiego uchodzi Socjal-Narodowa Partia Ukrainy, utworzona w 1991 roku z połączenia kilku efemerycznych etnonacjonalistycznych organizacji młodzieżowych oraz stowarzyszenia ukraińskich „Afgańców”. Po zakończeniu Pomarańczowej Rewolucji, środowiska prawicowe uległy dekompozycji. W rezultacie tego w 2005 roku w Charkowie powstała organizacja „Patriota Ukrainy”, której liderem został Andrij Biłećki. Aktywizm jej członków odwoływał się zasad nieposłuszeństwa obywatelskiego wobec oligarchatu, organizowania obozów i szkolenia paramilitarnego oraz działań pośrednich wobec przeciwników politycznych i emigrantów. Po dojściu do władzy prezydenta Wiktora Janukowycza nasiliły się represje wobec wspomnianego ugrupowania. Latem 2011 roku wybuchła tzw. afera wasylkiwska, która zakończyła się procesem i wyrokiem skazującym za propagowanie ekstremizmu. W Charkowie aresztowano wówczas Biłećkiego, jednakże po zwycięstwie EuroMajdanu został on zwolniony z więzienia w wyniku amnestii. Jako ofiara anokracji został on niebawem liderem Prawego Sektora na wschodniej Ukrainie.

Po wybuchu Ruskiej Wiosny nacjonaliści rozpoczęli czynne zwalczanie separatystów rusofońskich. W tym też celu stworzono Czarny Korpus, który miał stanowić adekwatną odpowiedź na działania „zielonych ludzików”. W nocy 14 / 15 marca 2014 roku dochodzi w Charkowie do pierwszej potyczki z secesjonistami pod dowództwem Arsena Pawłowa ps. „Motorola”. Wspomniana  utarczka uchodzi za pierwsze starcie w konflikcie noworosyjskim (2014-2015) i stanie się w okresie późniejszym częścią mitologii Ruchu Azowskiego.

Od Charkowa do Mariupola

Wspomniana organizacja miała zatem swój udział w likwidacji jednodniowej Charkowskiej Republiki Ludowej. Następnie brała ona udział w rajdzie na Mariupol, który ostatecznie zajęto 13 czerwca 2014 roku. Legalizuje swą działalność jako batalion ochotniczy „Azow”. W sierpniu jednostka bierze udział w walkach o Iłowajsk, lecz w wyniku decyzji dowódcy Andrija Biłećkiego o wycofaniu unika ona losu innych jednostek ukraińskich. Miesiąc później batalion przeistacza się w pułk i odpiera ataki rosyjskie pod Mariupolem. Po reorganizacji i dozbrojeniu bierze on udział, podczas kampanii zimowej 2015 roku, w natarciu w okolicach wspomnianego miasta. Walki trwały aż do lipca. Aż do końca stycznia 2019 roku „Azow” pozostawał poza obszarem Donbasu, choć w międzyczasie brał on udział w blokadzie Krymu oraz kontroli granicy z Republiką Naddniestrza. Do czasu wybuchu II Wojny Zimowej zyskał on miało dość kontrowersyjnej, choć elitarnej i nieustępliwej, formacji Armii Ukraińskiej.

Specyfiką pułku był zarówno skład narodowy jak i jego ideologia walki. Jednostka grupowała w swych szeregach europejskich nacjonalistów z Chorwacji, Szwecji i Norwegii, choć najliczniejszą po Ukraińcach grupę narodową stanowili sami Rosjanie, którzy walczyli z „multikulturalnym imperium o akronimie FR rządzonym przez KGB”. Z kolei w sferze symboliki oraz idei „Azow” jest niezmiennie identyfikowany przez środowiska lewicowo-liberalne oraz ukraino-sceptyczne jako neofaszystowski lub wręcz neonazistowski, z uwagi na swój antysystemowy i „niepoprawny politycznie” charakter. Jednakże analizując dzieje Ruchu Azowskiego bardziej adekwatne wydają się tu określenia skrajnej prawicy, narodowego rewolucjonizmu czy narodowego radykalizmu.

Jego przewodnią formułą pozostaje socjal-nacjonalizm, który jest swoistą kwintesencją doświadczeń nacjonalistów spod znaku OUN, którzy zetknęli się z problemami społecznymi, „ludzi radzieckich” na naddnieprzańskiej Ukrainie w czasie II Wojny Światowej. Dla tych ostatnich hasła narodowe nic nie znaczyły i nie mówiły, natomiast kluczem do ich „serc i umysłów” okazała się kwestia socjalna. Za ojca założyciela ukraińskiego socjal-nacjonalizmu możemy uznać Jarosława Stećkę, który w pracy „Dwie rewolucje” (1951), stwierdził iż droga do niepodległości prowadzi nie tylko poprzez permanentną rewolucję narodową, której siłą napędową będzie lud, lecz także poprzez rewolucję społeczną, która zniszczy „stary porządek”. Było to także, nie do końca uświadomione, nawiązanie do głównych filarów niepodległości Ukraińskiej Republiki Ludowej – kwestii społecznej i teorii narodu, choć z odwróceniem obydwu przywołanych akcentów.

Wspólnota krwi i historii

Po odzyskaniu niepodległości Ruch Azowski był jednym z tych ugrupowań polityczno-paramilitarnych, który dokonał swoistej reinterpretacji doktryny. Opiera się ona na trzech fundamentalnych zasadach: (1) etnos, (2) kwestia socjalna oraz (3) wielkomocarstwowość. Pod pierwszym pojęciem kryje się zmodernizowane hasło: gospodarzem Ukrainy jest przede wszystkim naród ukraiński, który powinien pozostać nośnikiem wartości uznanych powszechnie za klasyczne i niezmienne. Dla „Azowców” naród to wspólnota krwi i historii. Ideałem pozostaje państwo monoetniczne. Z tego też powodu krytykuje on zjawisko imigracji oraz głosi kult białej rasy i siły. W kwestii społecznej postulują oni zerwanie z liberalną demokracją oraz systemem kapitalistycznym (postuluje koncepcję „trzeciej drogi”), co oznacza dystansowanie się od „wartości zachodnich” oraz niechęć wobec imperializmów UE i USA. Innym problemem zwalczanym przez Ruch Azowski jest kwestia „okupacji wewnętrznej” kraju ze strony oligarchatu.

Za najlepszy system rządów uznaje on nacjokrację, alternatywną doktrynę społeczno-polityczną stworzoną przez Mykołę Ściborskiego, opartą o autorytaryzm, elityzm i hierarchizm społeczny. Trzecim aspektem ideologii Ruchu Azowskiego jest koncepcja Wielkiej Ukrainy – mocarstwa kontynentalnego i zwornika Konfederacji Środkowo-Europejskiej w geopolitycznym trójkącie Bałtyk-Bałkany-Kaukaz. Cechuje go niechęć do imperiów UE i USA, jednak za główne zagrożenie uchodzi Rosja. Wobec Kremla „Azowcy” postulują militaryzację państwa i narodu, odbudowę arsenału jądrowego – wobec potencjalnej, przed 24 lutego 2022 roku, agresji ze strony eurazjatyckiego neoimperium oraz „kartagiński pokój” z nim. Z kolei w przypadku Polski – paradoksalnie – nawiązują oni do koncepcji Międzymorza, jako „odskoczni” do budowania własnej mocarstwowości [Paweł Terpiłowski, „Polska w doktrynie politycznej Ruchu Azowskiego”, „Wschodnioznawstwo” 2017, t. 11, 193-203].

Runiczny Trójząb

W sferze symbolicznej Ruch Azowski dokonał reinterpretacji działalności OUN i UPA oraz walki 14. Dywizji SS „Galizien”, kładąc głównie nacisk na aspekty antyradzieckie i antyrosyjskie. W sposób wysoce relatywistyczny podchodzi on do dziedzictwa Stepana Bandery z uwagi na „nieprzystawalność” do obecnej rzeczywistości. Nawiązuje również do tradycji Ukraińskiej Rewolucji Narodowej z lat 1917-1921. Oficjalnymi symbolami pozostają runiczny Trójząb, który nawiązuje do symboliki dynastycznej Rusi Kijowskiej oraz znak „Idei Nacji”, złożony z liter „I” i „N”, oznaczający prymat interesów narodowych nad partykularyzmem. Ten ostatni, z racji uderzającego podobieństwa do godła 2. Dywizji Pancernej Waffen SS „Das Reich” kojarzony jest przez niektóre narracje jako znak formacji o charakterze neonazistowskim. Zmodyfikowany znak ten nadal pozostaje oficjalnym logo pułku „Azow”, choć równocześnie usunięto wizerunek „Czarnego Słońca”, także identyfikowanego ze wspomnianą zbrodniczą formacją niemiecką [Współcześnie znaki runiczne były i są często wykorzystywane przez formacje wojskowe jako służące do identyfikacji poszczególnych jednostek. W czasie interwencji afgańskiej wykorzystywali je zarówno Amerykanie, jak i Polacy. W konsekwencji narracja liberalna i lewicowa oskarżała żołnierzy posługujących się wspomnianą grafiką o propagowanie neonazizmu].

 

W sumie Ruch Azowski bezspornie zapisał się już w historii współczesnej Ukrainy jako najbardziej żywotna, efektywna i trwała organizacja stworzona poza strukturami państwa. A ponieważ „[…] przemoc polityczna jest na Ukrainie zjawiskiem powszechnym, a w przypadku ukraińskich nacjonalistów z Ruchu Azowskiego stanowi wręcz istotne narzędzie aktywizmu. Nacjonaliści wykorzystują przyzwolenie kręgów rządowych na bezprawne używanie przemocy przez grupy związane z oligarchami, by samemu stosować rozwiązania siłowe wobec swoich przeciwników politycznych […]. Po EuroMajdanie przemoc polityczna pozostała nadal często spotykanym zjawiskiem na Ukrainie. Nacjonaliści, stosując ją, starają się równocześnie komunikować społeczeństwu, że jest ona jedynie narzędziem walki z bezprawiem w oligarchicznym systemie, który nadal funkcjonuje na Ukrainie” [Witold Dobrowolski, op.cit., s. 172-173].

Właśnie owa „retoryczna” bezkompromisowość polityczna oraz nieustępliwość w walce z separatystami prorosyjskimi na Donbasie oraz Przyazowiu zapewniły ruchowi znaczne wpływy społeczne i propagandowe. Z drugiej jednak strony owa nieugiętość i skuteczność wobec secesjonistów oraz stosowanie przez niego wspomnianej symboliki i autorytarnej ideologii sprawiają, że jest on oskarżany o propagowanie treści totalitarnych oraz przemoc fizyczną wobec adwersarzy politycznych i ujętych bojowników prorosyjskich. Dlatego też w propagandzie rosyjskiej z takim powodzeniem wykorzystuje się wątek narracyjny o „nazyfikacji” Ukrainy po EuroMajdanie. Jest równocześnie jeden z głównych celów politycznych „specjalnej operacji wojskowej”, choć warto zauważyć, iż tego typu narracja wpisuje się jeszcze w decepcję radziecką stosowaną z powodzeniem przez cały XX wiek. Eksponowanie domniemanego zagrożenia Ukrainy przez ruch i idee najpierw Symeona Petlury a następnie Stepana Bandery było stałym elementem tej gry informacyjnej.[??? Nie wiem, co Autor chce tu powiedzieć?? MD]

„Azow” w Mariupolu

Tak się jednak składa, że obecna wojna rosyjsko-ukraińska służy jednak dalszemu wzmocnieniu poczucia narodowego i państwowego ze strony Ukraińców, nawet tych rosyjskojęzycznych. Mitologizacji uległa zatem także walka pułku „Azow” w oblężonym Mariupolu przeciw jednostkom 1. Korpusu Armijnego DRL oraz grupom bojowym ze składu rosyjskiej 8. Armii. Jest to obecnie elitarna jednostka ukraińskiej Gwardii Narodowej złożoną nie tylko z pododdziałów specjalnych czy  rozpoznawczo-dywersyjnych, lecz i pancerno-zmechanizowanych.

Samo miasto dość długo przygotowywało się o obrony okrężnej, z drugiej strony widoczne jest doświadczenie i determinacja obrońców. Tym niemniej w samej Rosji pułk „Azow” jest uznawany za jednostkę złożoną z „neonazistów”, stąd nie brak informacji medialnych o terrorze wobec ludności cywilnej, celowym wysadzaniu budynków mieszkalnych, obsadzaniu budynków cywilnych przez żołnierzy tej formacji, czy nawet strzelaninach z formacjami jednostek operacyjnych.

Dlatego też ewentualne zdobycie go przez wojska rosyjskie będzie miało głębokie znaczenie propagandowe: ulegną zniszczeniu nie tylko doborowe jednostki ukraińskie, lecz także pułk „Azow”, co będzie niejako odczytane jako „fizyczna” eliminacja nazizmu na Ukrainie. Niestety narracja sobie, zaś rzeczywistość sobie, gdyż – po wybuchu wojny – członkowie i sympatycy ruchu zaczęli formować nowe jednostki obrony terytorialnej o tej samej nazwie w Kijowie i Charkowie. Niemniej, jak dotychczas, wszelkie próby deblokady Mariupola nie wchodzą w grę. Można spodziewać się jednak, że wraz z upadkiem miasta władze Federacji Rosyjskiej ogłoszą zakończenie procesu demilitaryzacji i „denazyfikacji” Ukrainy.

dr Robert Potocki

Autor jest ukrainoznawcą, wieloletnim nauczycielem akademickim, związanym z Uniwersytetem Zielonogórskim i współtwórcą Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.

Myśl Polska, nr 15-16 (10-17.04.2022)

Za: Myśl Polska (5-04-2022) | https://myslpolska.info/2022/04/05/ruch-azowski-przyczynek-do-rosyjskiej-denazyfikacji-ukrainy/

Pajace, Azow, Żydzi, Korpus Narodowy, wojna dez-informacyjna, Kołomojski, C14.

Jak prezydent Ukrainy Zełenski zawarł pokój z neonazistowskimi grupami.

2 kwietnia 2022 https://ripsonar.wordpress.com/2022/04/02/jak-zydowski-prezydent-ukrainy-zelenski-zawarl-pokoj-z-neonazistowskimi-grupami-paramilitarnymi-na-frontach-wojny-z-rosja/#more-17580

[Nie wiem, czy wszystko tu przedstawione to prawda. Sam blog – np. relacje o „kosmitach” – wątpliwy. Ale w dobie wojny dez-informacyjnej – uznałem za konieczne opublikowanie. Filmiki – w oryginale. Nie chcę obciążać mego serwera, który i taki ledwo zipie pod atakami… MDakowski]

=========================

Podczas gdy zachodnie media wykorzystują żydowskie dziedzictwo Wołodymyra Zełenskiego, by odeprzeć oskarżenia o wpływy nazistowskie na Ukrainie, prezydent oddał się siłom neonazistowskim i teraz polega na nich jako na siłach frontowych.

W październiku 2019 r. gdy wojna na wschodzie Ukrainy przeciągała się, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski udał się do Zołote, miasta położonego mocno w „szarej strefie” Donbasu, gdzie zginęło ponad 14 000 osób, głównie po stronie prorosyjskiej.

Tam prezydent natknął się na zatwardziałych weteranów skrajnie prawicowych [to głupawa definicja, jak i wzięte od rewolucjonistów – morderców francuskich pojęcie „prawica”, czy „lewica” md] oddziałów paramilitarnych, które toczyły walkę z separatystami zaledwie kilka kilometrów dalej.

Wybrany na platformie deeskalacji działań wojennych z Rosją, Zełenski był zdeterminowany do egzekwowania tzw. Formuły Steinmeiera, opracowanej przez ówczesnego niemieckiego ministra spraw zagranicznych Waltera Steinmeiera, która wzywała do wyborów w rosyjskojęzycznych regionach Doniecka i Ługańska.

W konfrontacji twarzą w twarz z bojownikami neonazistowskiego batalionu Azow, którzy rozpoczęli kampanię sabotowania inicjatywy pokojowej pod nazwą „Nie dla kapitulacji”, Zełenski natknął się na mur oporu.

Po zdecydowanym odrzuceniu apeli o wycofanie się z linii frontu Zełenski załamał się przed kamerą. „Jestem prezydentem tego kraju. Mam 41 lat. Nie jestem frajerem. Przyszedłem do was i mówię: usuńcie broń” – błagał bojowników Zełenski.

Gdy wideo z burzliwej konfrontacji rozprzestrzeniło się w ukraińskich mediach społecznościowych, Zełenski stał się celem gniewnej reakcji .

Andrij Biletsky, dumny faszystowski przywódca batalionu Azow, który kiedyś obiecał „poprowadzić białe rasy świata w ostatecznej krucjacie… przeciwko dowodzonemu przez Semitów Untermenschen”, obiecał sprowadzić tysiące bojowników do Zołote, jeśli Zełenski będzie naciskał dalej. Tymczasem parlamentarzysta z partii byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki otwarcie fantazjował o tym, że granat rozerwał Zełenskiego na kawałki.

Chociaż Zełenski osiągnął niewielkie wycofanie się, neonazistowskie paramilitarne eskalowały swoją kampanię „bez kapitulacji”. W ciągu kilku miesięcy walki w Zołocie znów się zaogniły, rozpoczynając nowy cykl naruszeń porozumienia mińskiego .

W tym momencie Azov został formalnie włączony do ukraińskiego wojska, a jego uliczne skrzydło straży, znane jako Korpus Narodowy, zostało rozmieszczone w całym kraju pod nadzorem ukraińskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i razem z Policją Narodową . W grudniu 2021 r. Zełenski wręczył nagrodę „Bohatera Ukrainy” przywódcy faszystowskiego Prawego Sektora podczas ceremonii w parlamencie Ukrainy.

Zbliżał się konflikt z Rosją na pełną skalę, a dystans między Zełenskim a paramilitarnymi ekstremistami szybko się zmniejszał.

24 lutego, kiedy rosyjski prezydent Władimir Putin wysłał wojska na terytorium Ukrainy z określoną misją „demilitaryzacji i denazyfikacji” tego kraju, amerykańskie media rozpoczęły własną misję: zaprzeczyć władzy neonazistowskich oddziałów paramilitarnych nad wojskiem kraju i sfera polityczna. Jak nalegało finansowane przez rząd amerykańskie Narodowe Radio Publiczne , „język Putina [o denazyfikacji] jest obraźliwy i nie jest zgodny z faktami”.

W dążeniu do odwrócenia się od wpływów nazizmu we współczesnej Ukrainie, amerykańskie media znalazły swoje najskuteczniejsze narzędzie PR w postaci Zełenskiego, byłej gwiazdy telewizji i komika z żydowskiego pochodzenia. Jest to rola, którą z chęcią przyjął aktor, który stał się politykiem.

Ale jak zobaczymy, Zełenski nie tylko oddał ziemię neonazistom pośród siebie, ale powierzył im rolę na pierwszej linii frontu w wojnie swojego kraju przeciwko siłom prorosyjskim i rosyjskim.

Żydowskość prezydenta jako narzędzie PR mediów zachodnich 

Na kilka godzin przed przemówieniem prezydenta Putina z 24 lutego ogłaszającym denazyfikację jako cel rosyjskich operacji, ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski „zapytał, w jaki sposób ludzie, którzy stracili osiem milionów swoich obywateli w walce z nazistami, mogą wspierać nazizm”, według BBC .

Wychowany w niereligijnej rodzinie żydowskiej w Związku Radzieckim w latach 80. Zełenski w przeszłości bagatelizował swoje dziedzictwo. „Fakt, że jestem Żydem, ledwie stanowi 20 na mojej długiej liście błędów” – żartował podczas wywiadu w 2019 r ., w którym odmówił wchodzenia w szczegóły dotyczące jego pochodzenia religijnego.

Dziś, gdy wojska rosyjskie atakują miasta takie jak Mariupol, który faktycznie znajduje się pod kontrolą batalionu Azow, Zełenski nie wstydzi się już nadawać swojej żydowskości. „Jak mogłem być nazistą?” zastanawiał się głośno podczas publicznego przemówienia. Dla amerykańskich mediów zaangażowanych w totalną wojnę informacyjną przeciwko Rosji żydowskie pochodzenie prezydenta stało się podstawowym narzędziem public relations.

Kilka przykładów rozmieszczenia Zełenskiego przez amerykańskie media jako tarczy przeciwko zarzutom szalejącego nazizmu na Ukrainie znajduje się poniżej (zobacz wideo powyżej):

  • PBS NewsHour odnotował komentarze Putina na temat denazyfikacji z kwalifikatorem: „mimo że prezydent Wołodymyr Zełenski jest Żydem, a jego stryjeczni wujkowie zginęli w Holokauście”.
  • W Fox & Friends były oficer CIA Dan Hoffman oświadczył, że „szczytem hipokryzji jest wzywanie narodu ukraińskiego do denazowania – w końcu ich prezydent jest Żydem”.
  • W MSNBC demokratyczny senator z Wirginii Mark Warner powiedział, że „terminologia Putina jest skandaliczna i wstrętna, jak to jest – „denazify” tam, gdzie, szczerze mówiąc, masz żydowskiego prezydenta w osobie pana Zełenskiego. Ten facet [Putin] jest na własnym rodzaju osobistego dżihadu, aby przywrócić większą Rosję”.
  • Republikańska senator Marsha Blackburn powiedziała w Fox Business, że „jest pod wrażeniem prezydenta Zełenskiego i jego postawy. I żeby Putin poszedł tam i powiedział „zamierzamy denazować”, a Zełenski jest Żydem”.
  • W wywiadzie dla Wolfa Blitzera z CNN gen. John Allen potępił użycie przez Putina terminu „de-nazify”, podczas gdy dziennikarz i były lobbysta Izraela potrząsali głową z obrzydzeniem. W osobnym wywiadzie dla Blitzera, tak zwany „ukraiński demaskator” i urodzony na Ukrainie Alexander Vindman narzekali, że twierdzenie jest „patentownie absurdalne, naprawdę nie ma żadnej zasługi… wskazałeś, że Wołodymyr Zełenski jest Żydem… społeczność żydowska [jest] objął. To jest centralne miejsce w kraju i nie ma nic w tej nazistowskiej narracji, tej faszystowskiej narracji. Jest sfabrykowany jako pretekst”.

Za spinem korporacyjnych mediów kryją się złożone i coraz bliższe relacje administracji Zełenskiego z siłami neonazistowskimi, którym państwo ukraińskie powierzyło kluczowe stanowiska wojskowe i polityczne, oraz władza, jaką cieszą się ci otwarci faszyści od czasu zainstalowania przez Waszyngton reżimu sprzymierzonego z Zachodem poprzez zamach stanu w 2014 roku.

W rzeczywistości główny sponsor finansowy Zełenskiego, ukraiński żydowski oligarcha Igor Kołomojski, był kluczowym dobroczyńcą neonazistowskiego batalionu Azow i innych ekstremistycznych milicji.

Batalion Azowski maszeruje z inspirowanymi nazistami flagami Wolfsangel w Mariupolu, sierpień 2020 r.

Wspierani przez czołowego finansistę Zełenskiego, neonazistowscy bojownicy wywołują falę zastraszania

Włączony do Ukraińskiej Gwardii Narodowej Batalion Azowski jest uważany za najbardziej ideologicznie gorliwą i zmotywowaną militarnie jednostkę walczącą z prorosyjskimi separatystami we wschodnim Donbasie.

Z inspirowanymi nazistami insygniami Wolfsangel na mundurach bojowników, którzy zostali sfotografowani z nazistowskimi symbolami SS na hełmach, Azov „jest znany z powiązania z ideologią neonazistowską… [i] uważa się, że brał udział w szkoleniach i radykalizacji Amerykańskie organizacje białej supremacji”, zgodnie z aktem oskarżenia FBI skierowanym do kilku amerykańskich białych nacjonalistów, którzy przyjechali do Kijowa, by trenować z Azowem.

Igor Kołomojski, ukraiński baron energetyczny pochodzenia żydowskiego, był głównym sponsorem Azowa od czasu jego powstania w 2014 roku. Dofinansował także prywatne milicje, takie jak bataliony Dnipro i Aidar, i rozmieścił je jako osobisty oddział bandytów, aby chronić swoją interesy finansowe.

W 2019 r. Kołomojski wyłonił się jako główny zwolennik kandydatury Zełenskiego na prezydenta. Chociaż Zełenski uczynił z walki z korupcją sztandarową kwestię w swojej kampanii, „Pandora Papers” ujawniły , że on i członkowie jego wewnętrznego kręgu przechowują duże płatności od Kołomojskiego w mrocznej sieci zagranicznych kont.

Prezydent Zełenski (C) spotyka się z miliarderem oligarchą i wspólnikiem biznesowym Ihorem Kołomojskim 10 września 2019 r.

Kiedy Zełenski objął urząd w maju 2019 r., Batalion Azowski utrzymał de facto kontrolę nad strategicznym południowo-wschodnim miastem portowym Mariupolem i okolicznymi wioskami. Jak zauważyła Otwarta Demokracja : „Azow z pewnością ustanowił polityczną kontrolę nad ulicami Mariupola. Aby utrzymać tę kontrolę, muszą reagować gwałtownie, nawet jeśli nie oficjalnie, na każde wydarzenie publiczne, które wystarczająco odbiega od ich programu politycznego”.

Ataki Azowa w Mariupolu obejmowały między innymi ataki na „feministki i liberałów” maszerujących w Międzynarodowy Dzień Kobiet.

W marcu 2019 r. członkowie Korpusu Narodowego Batalionu Azowskiego zaatakowali dom Wiktora Medwedczuka, czołowego działacza opozycji na Ukrainie, oskarżając go o zdradę stanu za przyjazne stosunki z Władimirem Putinem, ojcem chrzestnym córki Medwedczuka.

Administracja Zełenskiego eskalowała atak na Medwedczuka, zamykając kilka kontrolowanych przez niego mediów w lutym 2021 r. za otwartą aprobatą Departamentu Stanu USA, a trzy miesiące później skazując lidera opozycji za zdradę . Zełenski uzasadniał swoje działania tym, że musiał „walczyć z niebezpieczeństwem rosyjskiej agresji na arenie informacyjnej”.

Następnie, w sierpniu 2020 r., Korpus Narodowy Azowa otworzył ogień do autobusu z członkami partii Medwedczuka Patriots for Life, raniąc kilku pokrytymi gumą stalowymi kulami.

Zełenskiemu nie udało się powstrzymać neonazistów, skończył z nimi współpracę

Po nieudanej próbie zdemobilizowania neonazistowskich bojowników w mieście Zołote w październiku 2019 r. Zełenski wezwał bojowników do stołu, mówiąc dziennikarzom: „Wczoraj spotkałem się z weteranami. Wszyscy tam byli – Korpus Narodowy, Azow i wszyscy inni”.

Kilka miejsc dalej od żydowskiego prezydenta był Yehven Karas, przywódca neonazistowskiego gangu C14.

Zełenski spotyka się z „weteranami”, w tym z Jehvenem Karasem (z prawej) i Dmytro Szatrowskim, dowódcą batalionu Azowskiego (na dole po lewej).

Podczas Majdanu „Rewolucji Godności”, która obaliła wybranego prezydenta Ukrainy w 2014 roku, aktywiści C14 przejęli kijowski ratusz i otynkowali jego ściany neonazistowskimi insygniami, zanim schronili się w kanadyjskiej ambasadzie .

Jako byłe skrzydło młodzieżowe ultranacjonalistycznej partii Svoboda, C14 wydaje się czerpać swoją nazwę od niesławnych 14 słów amerykańskiego przywódcy neonazistów Davida Lane’a: ​​„Musimy zabezpieczyć istnienie naszego narodu i przyszłość dla białych dzieci”.

Oferując dokonanie spektakularnych aktów przemocy w imieniu każdego, kto jest gotów zapłacić, chuligani nawiązali przytulne relacje z różnymi organami rządzącymi i potężnymi elitami w całej Ukrainie .

W raporcie Reutersa z marca 2018 r . stwierdzono, że „C14 i władze miasta Kijowa podpisały niedawno porozumienie umożliwiające C14 ustanowienie „straży miejskiej” do patrolowania ulic”, skutecznie dając im sankcję państwa na przeprowadzanie pogromów.

Jak donosił The Grayzone , C14 we współpracy z kijowską policją przeprowadził nalot w celu „wyczyszczenia” Romów z dworca kolejowego w Kijowie .

Ta działalność została nie tylko usankcjonowana przez rząd miasta Kijowa, ale sam rząd USA nie widział z tym problemu, goszcząc Bondara w oficjalnej instytucji rządowej USA w Kijowie, gdzie chwalił się pogromami. C14 przez cały 2018 r. nadal otrzymywał fundusze państwowe na „edukację narodowo-patriotyczną”.

Karas twierdził , że ukraińskie służby bezpieczeństwa „przekażą” informacje o wiecach proseparatystycznych „nie tylko nam, ale także Azowowi, Prawemu Sektorowi i tak dalej”.

„Ogólnie rzecz biorąc, pracują dla nas deputowani wszystkich frakcji, Gwardii Narodowej, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Możesz tak żartować – powiedział Karas.

Przez cały 2019 r. Zełenski i jego administracja pogłębili swoje więzi z elementami ultranacjonalistycznymi w całej Ukrainie.

Ówczesny premier Oleksiy Honcharuk na scenie na koncercie neonazistowskim „Weterani Silni”

Po udziale premiera w koncercie neonazistów Zełenski uhonorował lidera Prawego Sektora

Zaledwie kilka dni po spotkaniu Zełenskiego z Karasem i innymi neonazistowskimi przywódcami w listopadzie 2019 r. na scenie na neonazistowskim koncercie zorganizowanym przez postać C14 wystąpił Ołeksij Honczaruk – ówczesny premier i wiceszef gabinetu Zełenskiego – na neonazistowskim koncercie zorganizowanym przez postać C14 i oskarżony o mordercę Andrija Medwedkę .

Minister ds. Weteranów Zełenskiego nie tylko wzięła udział w koncercie, na którym wystąpiło kilka antysemickich zespołów metalowych, ale także promowała koncert na Facebooku.

Również w 2019 roku Zełenski bronił ukraińskiego piłkarza Romana Zolzulyi przed hiszpańskimi kibicami, którzy szydzili z niego jako „nazistę”. Zolzulya pozował obok zdjęć nazistowskiego kolaboranta Stepana Bandery z czasów II wojny światowej i otwarcie wspierał Batalion Azowski. Zełenski odpowiedział na kontrowersje, ogłaszając, że cała Ukraina poparła Zolzulyę, opisując go jako „nie tylko fajnego piłkarza, ale prawdziwego patriotę”.

W listopadzie 2021 r. jeden z najwybitniejszych ultranacjonalistycznych ukraińskich milicjantów Dmytro Jarosz ogłosił , że został mianowany doradcą Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych Ukrainy. Yarosh jest zdeklarowanym zwolennikiem nazistowskiego kolaboranta Bandery, który kierował Prawym Sektorem w latach 2013-2015, przysięgając , że poprowadzi „derusyfikację” Ukrainy.

Dmytro Yarosh pozuje z dowódcą sił zbrojnych Ukrainy

Miesiąc później, gdy zbliżała się wojna z Rosją, Zełenski przyznał dowódcy Prawego Sektora Dmytro Kotsubajło odznaczenie „Bohater Ukrainy”. Znany jako „Da Vinci”, Kosyubaylo trzyma w swojej pierwszej bazie wilka i lubi żartować odwiedzającym reporterom, że jego bojownicy „karmią go kośćmi rosyjskojęzycznych dzieci”.

Zełenski wręcza dowódcy Prawego Sektora Dmytro Kotsubajło nagrodę „Bohatera Ukrainy”

Ukraiński wspierany przez państwo neonazistowski przywódca afiszuje się z wpływami w przededniu wojny z Rosją 

5 lutego 2022 r., zaledwie kilka dni przed wybuchem wojny na pełną skalę z Rosją, Jewhen Karas z neonazistowskiego C14 wygłosił w Kijowie straszne przemówienie publiczne, którego celem było podkreślenie wpływu, jaki jego organizacja i inne jej podmioty cieszyły się na politykę ukraińską.

„LGBT i zagraniczne ambasady mówią, że na Majdanie nie było wielu nazistów, może około 10 procent prawdziwych ideologicznych” – zauważył Karas. „Gdyby nie te osiem procent [neonazistów], skuteczność [przewrotu na Majdanie] spadłaby o 90 procent”.

Głosił, że Majdan „Rewolucja Godności” z 2014 roku byłaby „paradą gejów”, gdyby nie instrumentalna rola neonazistów.

Karas kontynuował opinię, że Zachód uzbroił ukraińskich ultranacjonalistów, ponieważ „zabijanie sprawia nam przyjemność”. Fantazjował też o bałkanizacji Rosji, deklarując, że należy ją podzielić na „pięć różnych” krajów.

Jewhen Karas wygłasza nazistowski salut.

„Jeśli zginiemy… zginiemy w świętej wojnie”

Kiedy 24 lutego siły rosyjskie wkroczyły na Ukrainę, okrążając ukraińskie wojsko na wschodzie i zmierzając w kierunku Kijowa, prezydent Zełenski ogłosił narodową mobilizację, która obejmowała uwolnienie przestępców z więzienia, w tym oskarżonych morderców poszukiwanych w Rosji. Pobłogosławił także dystrybucję broni wśród przeciętnych obywateli i ich szkolenie przez zaprawione w bojach oddziały paramilitarne, takie jak Batalion Azowski.

W związku z toczącymi się walkami Narodowy Korpus Azowa zgromadził setki zwykłych cywilów, w tym babć i dzieci, do trenowania na placach i magazynach od Charkowa przez Kijów do Lwowa.

27 lutego na oficjalnym koncie Gwardii Narodowej Ukrainy na Twitterze pojawił się film, na którym „Bojownicy Azowa” smarują swoje kule słoniną, aby upokorzyć rosyjskich bojowników muzułmańskich z Czeczenii.

Dzień później Korpus Narodowy Batalionu Azowskiego ogłosił , że policja Obwodowa Batalionu Azowskiego zacznie wykorzystywać miejski budynek Obwodowej Administracji Państwowej jako kwaterę główną obrony. Nagranie opublikowane następnego dnia w Telegramie pokazuje, że budynek okupowany przez Azowa został trafiony przez rosyjskie naloty.

Oprócz zezwolenia na uwolnienie zatwardziałych przestępców do przyłączenia się do walki z Rosją, Zełenski nakazał wszystkim mężczyznom w wieku bojowym pozostać w kraju. Bojownicy Azowa przystąpili do egzekwowania tej polityki, brutalizując ludność cywilną próbującą uciec przed walkami wokół Mariupola.

Według greckiego mieszkańca Mariupola, z którym niedawno rozmawiała grecka stacja informacyjna: „Kiedy próbujesz odejść, ryzykujesz wpadnięciem na patrol ukraińskich faszystów, Batalion Azowski”, powiedział, dodając „zabiliby mnie i są odpowiedzialni za wszystko.”

Nagranie opublikowane online wydaje się pokazywać umundurowanych członków faszystowskiej ukraińskiej milicji w Mariupolu, którzy brutalnie wyciągają uciekających mieszkańców ze swoich pojazdów na muszce.

Inne wideo nagrane w punktach kontrolnych wokół Mariupola przedstawiało bojowników Azowa strzelających i zabijających cywilów próbujących uciec.

1 marca Zełenski zastąpił regionalnego administratora Odessy Maksymem Marczenko, byłym dowódcą skrajnie prawicowego batalionu Ajdar, oskarżanego o szereg zbrodni wojennych w Donbasie.

W międzyczasie, gdy ogromny konwój rosyjskich pojazdów opancerzonych uderzył w Kijów, Yehven Karas z neonazistowskiego C14 umieścił na YouTube  wideo z wnętrza pojazdu prawdopodobnie przewożącego myśliwce.

„Jeśli zginiemy, to cholernie wspaniale, bo to oznacza, że ​​zginęliśmy w świętej wojnie” – wykrzyknął Karas. „Jeśli przeżyjemy, będzie jeszcze lepiej! Dlatego nie widzę w tym wad, tylko zalety!”

ZA: How Ukraine’s Jewish president Zelensky made peace with neo-Nazi paramilitaries on front lines of war with Russia, [The GrayZone], autorzy: ALEXANDER RUBINSTEIN AND MAX BLUMENTHAL z dn. 4.03.2022