Czy będziemy spowiadać się z grzechu antysemityzmu?

Czy będziemy spowiadać się z grzechu antysemityzmu?

Eugeniusz Zinkiewicz myslpolska/zinkiewicz-czy-bedziemy-spowiadac-sie-z-grzechu-antysemityzmu

Po wnikliwym zapoznaniu się z listem Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej z dnia 12 marca, sygnowanym przez pasterzy Kościoła katolickiego w Polsce obecnych na 404. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski, doszedłem do zaskakującego wniosku, że „antysemityzm” jest grzechem! 

Ponadto uznałem, że „podążając śladem św. Jana Pawła II, odwiedźmy 13 kwietnia synagogę. Wspomnijmy mężczyzn i kobiety, których modlitwami przez wieki nasiąkały mury bożnic. A tam, gdzie jest to możliwe, spotkajmy się z żydowskimi siostrami i braćmi”.

Komuś bardzo zależało

W audycji Radia Wnet z 24 marca ksiądz prof. Waldemar Chrostowski wypowiedział się na temat listu polskich biskupów z dnia 12 marca. Profesor Chrostowski podkreślił, że sprzeciw wobec narracji o trwaniu Starego Przymierza w judaizmie wynika z troski o wiarę, a nie z antysemityzmu.

„W tym liście teologia relacji Kościoła z Żydami i judaizmem została w moim przekonaniu podporządkowana, stała się narzędziem do zwalczania antysemityzmu. (…) Wobec tego mamy do czynienia z przyjęciem przez autora, czy autorów tego listu żydowskiej agendy relacji z Kościołem. Otóż wielu zwolennikom tego tzw. dialogu z judaizmem jest dużo bliżej do Żydów, niż do swoich współwyznawców, którzy są w Kościele. (…) Tymczasem wszystkie komentarze krytyczne wobec tego listu pochodzą przede wszystkim z woli zrozumienia wiary chrześcijańskiej, z woli głębszej przynależności do Kościoła. Bo jeżeli judaizm jest tak atrakcyjny i jeżeli droga bez Chrystusa jest tak samo skuteczna jak droga z Chrystusem, to dlaczego właściwie jesteśmy chrześcijanami? (…) Nie wiadomo było i w gruncie rzeczy chyba do tej pory nie jest jasne, czy to ma być list do odczytania wiernym obowiązkowo podczas wielkopostnej liturgii, kolejnej niedzieli wielkiego postu, czy jak w niektórych diecezjach pojawiła się taka informacja, że to ma być do wykorzystania duszpasterskiego. (…) Więc jednym słowem wygląda na to, tak jakby ten list był, powiem krótko, w swój sposób wymuszony. Że komuś bardzo zależało, żeby jednak ten list przeszedł. Żeby jednak ten list się pojawił, wbrew zastrzeżeniom, które przedtem były zgłaszane, bardzo poważnym zastrzeżeniom” – mówił kapłan.

Teologicznie nie do obrony 

Doktor nauk filozoficznych Stanisław Krajski, absolwent Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, nauczyciel akademicki, który od 1994 pracował jako adiunkt na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, w audycji z 26 marca zaprezentowanej na YouTube Kard. Ryś, rabin Heschel i kabała: list Episkopatu o Żydach. Biskupi mają odwiedzić synagogi, dokonuje wnikliwej analizy genezy nie tylko tego listu. Sięga bardzo głęboko wstecz, aż do przebiegu Soboru Watykańskiego II. Wskazuje na udział w nim wpływowego, prominentnego przedstawiciela judaizmu. Wyjaśnia jego wpływ na późniejszą zmianę w liturgii Kościoła katolickiego.

Analizę kończy odważnym stwierdzeniem, że zmierzamy w kierunku kabały i filozofii masonerii. 27 marca Stanisław Krajski zaprezentował ocenę teologiczną listu Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej, z dnia 12 marca, dokonaną przez profesora nauk teologicznych księdza Waldemara Stanisława Rakocego CM.

W audycji na YouTube Zamówiona przez Episkopat ocena teologiczna Listu o Żydach była druzgocąca. Ksiądz profesor Waldemar Stanisław Rakocy CM to polski prezbiter katolicki, misjonarz św. Wincentego a Paulo, teolog. W 2007 otrzymał tytuł profesora nauk teologicznych. W latach 2008–2013 członek Zarządu Stowarzyszenia Biblistów Polskich, w latach 1994–2017 nauczyciel akademicki Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Katolicki syjonizm 

Redaktor Paweł Lisicki, autor wielu poczytnych książek z zakresu religioznawstwa w tym książki Mesjasz i Trzecia Świątynia. Herezja chrześcijańskiego syjonizmu, jej wyznawcy i ich wojny, w audycji z 27 marca zaprezentowanej na YouTube List obudził demony antysemityzmu? Nie! Opór to dowód wiary, konkludując w 28 minucie powiedział: „Bo wszystko to o czym mówię, wszystkie te nowe nauki nie są oczywiście – nie tkwią, nie pojawiły się tutaj w próżni. One są dokładnie realizacją projektu, który możemy obserwować w Stanach Zjednoczonych budowania chrześcijańskiego syjonizmu; w tym przypadku chodzi o katolicki syjonizm. Czyli uznanie, że obecnie działający i funkcjonujący Izrael, ten który odrzucił Chrystusa, pozostaje narodem wybranym, że chrześcijanie mają się modlić i wspierać Izrael w swoim działaniu. Ten Izrael, który odrzuca Chrystusa. To jest dokładnie teza chrześcijańskich syjonistów ze Stanów Zjednoczonych i została, że tak powiem, wszczepiona w polski Kościół i nie znalazł się ani jeden sprawiedliwy który potrafiłby się publicznie przeciwstawić”.

Aspekt bliskowschodni

„Należy pamiętać, że antysemityzm jako pojęcie nie przynależy do porządku religijnego. Autorzy listu chcą jednak, by w Polsce antysemityzm nabrał znaczenia teologicznego. Z tego powodu powołują się na Nostra aetate, dokument soborowy o stosunku Kościoła do innych religii”twierdzi ks. Beniamin Sęktas. List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej z dnia 12 marca, sygnowanym przez Pasterzy Kościoła katolickiego w Polsce obecnych na 404, Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski wprowadza spore zamieszanie w Kościele katolickim w Polsce. Mąci w głowach nie tylko polskich katolików.

W tym miejscu należy zadać pytanie komu zależy na tego typu sytuacji? Kto na tym korzysta? I jaki ma to związek z dynamicznie zmieniającą się sytuacją na Bliskim Wschodzie?

Eugeniusz Zinkiewicz

Żydzi wcale nie chcą katolików w swoich synagogach – kompromitacja autorów Listu KEP. Zwalające rozmowy telefoniczne.

Żydzi wcale nie chcą katolików

w swoich synagogach –

kompromitacja autorów Listu KEP

Autor: pokutujący łotr, 28 marca 2026

===============================

Koniecznie proszę wysłuchać poniższe rozmowy. To fascynujące. Mirosław Dakowski

====================================================

Świetna akcja Młodzieży Wszechpolskiej!

Pan Piotr Walczak dzwonił kolejno do Biura Prasowego KEP i do Sekretariatu Archidiecezji Poznańskiej, dokąd go grzecznie acz natarczywie odesłano z Biura Konferencji, wykręcając się, że to jest przecież tylko taki list “do dowolnego wykorzystania przez księży diecezjalnych”.

W Poznaniu, sekretarz (chyba) Archidiecezji mówiący zaczepnym tonem, wdał się w scysję z dzwoniącym gdy sekretarzowi nie spodobał się termin “wiarołomni żydzi”. Zakrzykując rozmówcę, jak nie przymierzając “redaktorki” TVN, oznajmił, że wobec takiego określenia żydów, jego i dzwoniącego drogi “się rozchodzą”.

Po czym okazało się, że nie ma pojęcia o zatwierdzonych nawet przez papieża Franciszka tekstach modlitw Wielkopiątkowych, na które się powoływał.

Jednak ostateczna kompromitacja autorów Listu czekała przy trzecim telefonie, do Gminy Żydowskiej w Krakowie.

Konformiści, czyli Follow Me (“Idź za mną”)

———————————

W stolicy diecezjalnej Kardynała Rysia, sekretarka Gminy, po krótkiej  konsultacji ze swym z szefem oznajmiła, że nic takiego jak jakieś modlitwy katolików z żydami w synagogach nie jest mile widziane.

====================================

Oto totalna osobista kompromitacja Kardynała Rysia i całej Konferencji Episkopatu Polski. Można powątpiewać, czy wiedzą,  co mówią i co podpisują, skoro na koniec okazuje się, że żydzi wcale nie chcą nas widzieć w swoich synagogach.

Po czymś takim, kardynał Ryś powinien dobrowolnie zrzec się zarządzania jakąkolwiek diecezją, bo okazuje się że jest niekompetentny, niedoinformowany i kompromituje swój Urząd oraz cały Kościół.  Tylko kto mu to powie?

Pokutujący Łotr

PS. Tropicielom “antysemityzmu polskiego” wyjaśniam, że piszę o “żydach” z małej litery jako wyznawcach religii, a nie narodzie (ten pisze się z dużej).

Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną

[Jest to ten sam List, opublikowany 27 lutego do kard. Rysia, który został później posłany do KEP, jako opinia zamówiona, o którym mówi i cytuje go dr. Krajski md]

==============================================================

List otwarty księdza prof. Waldemara Rakocego do kardynała Grzegorza Rysia

GM: Ojciec Antoni pokazał mi dzisiaj ten list, a ja postanowiłem go opublikować. Jest wszak listem otwartym.

gabriel-maciejewski/list-otwarty-ks-prof-waldemara-rakocego-do-kardynala-grzegorza-rysia

=================================================================

Ks. prof. dr hab. Waldemar Rakocy CM

Emerytowany profesor zw. KUL Kraków, 6 lutego 2026 r.

ul. Św. Filipa 19

31-150 KRAKÓW

e-mail: rakocyw@poczta.fm

——————————————————

Jego Eminencja Ksiądz Kardynał Grzegorz Ryś

Kraków

Jestem profesorem nauk biblijnych, specjalizującym się w pismach Pawłowych, i pragnę podzielić się z Eminencją Pawłowym i biblijnym postrzeganiem kilku istotnych dla chrześcijaństwa tematów. Są to tematy – poza jednym – powiązane z judaizmem. Dotykam tych z nich, które są źle rozumiane lub występują niejasności albo uproszczenia.

Czy Żydzi są narodem wybranym? W zamyśle Bożym przynależność etniczna do jakiegoś ludu nigdy nie równała się wybraństwu w znaczeniu ludu Bożego. Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną. W wybraństwie uczestniczy ten, kto odpowiada na Boże wezwanie. Celem wybrania Izraela było obwieszczenie światu przyjścia Mesjasza, Chrystusa. Cel był zbawczy. I z tym celem było związane jego wybranie.

Historyczne wybranie ludu izraelskiego jako miejsca Bożego objawienia i przyjścia w nim Chrystusa jest powodem do chluby, ale nie gwarantuje ono automatycznie wybraństwa w sensie wejścia do ludu Bożego. Fakt urodzenia się Żydem nie zapewnia z góry takiego udziału.

Stwierdza to jasno apostoł Paweł w Rz 9, 6b: „Nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela, są Izraelem”. Innymi słowy nie wszyscy, którzy urodzili się Żydami, są Bożym Izraelem, czyli wybranym ludem Bożym. Są nimi ci, którzy odpowiedzieli na Boże wezwanie (obecna w ST koncepcja ‘wiernej reszty’). I dalej: „[…] i nie wszyscy przez to, że są potomstwem Abrahama, stają się jego dziećmi” (w. 7). Biologiczne pochodzenie od Abrahama nie decyduje o przynależności do ludu Bożego, czyli o byciu dzieckiem Boga („nie synowie co do ciała są dziećmi Bożymi” w. 8a). Decyduje ono jedynie o przynależności do etnicznego Izraela, lecz nie do ludu Bożego. Tu musi mieć miejsce odpowiedź na Boże wezwanie.

Stąd urodzenie się Żydem nie gwarantuje bycia w gronie wybranego ludu Bożego; decyduje jedynie o przynależności do ludu, w którym został zapowiedziany i przyszedł Mesjasz. W przeciwnym razie Bóg byłby niesprawiedliwy: Żyd apostata z racji swego urodzenia uczestniczyłby w Bożym wybraństwie, a bogobojny poganin byłby z niego wykluczony, bo nie urodził się Żydem. Takie są konsekwencje etnicznego rozumienia wybraństwa.

Niepoprawnym jest przede wszystkim określenie „naród wybrany”. Po pierwsze, Pismo św. nie zna określenia „naród wybrany” używanego powszechnie w jęz. polskim (lecz nie w jęz. obcych: np. the chosen people, le peuple élu, il popole eletto itd.); Pismo św. zna jedynie pojęcie ludu wybranego. Po drugie, w tamtych czasach nie istniała jeszcze koncepcja narodu, która jest zjawiskiem nowożytnym (na marginesie: tłumacze ksiąg Pisma św. na jęz. Polski błędnie używają w odniesieniu do tamtych czasów terminu ‘naród’; wszędzie powinno być ‘lud’, ‘plemię’ itp.).

Po trzecie, Sobór Watykański II (Nostra Aetate, pkt. 4) używa w odniesieniu do Żydów określenia „lud wybrany”, a nie „naród”; naród może być izraelski, ale nie wybrany. Po czwarte, określenie „naród wybrany” jest niepoprawne teologicznie, ponieważ ma konotację etniczną, ograniczającą etnicznie dostęp do Bożej łaski, co jest sprzeczne z ekonomią zbawienia. Stąd nie mówimy ‘naród Boży’, ale ‘lud Boży’. Jedynie występującym i poprawnym określeniem jest „lud wybrany”. Wybraństwo jest kategorią zbawczą i obejmuje tych, którzy realizują zamysł Boży.

Określenie „naród wybrany” kształtuje błędne przekonanie, że z racji bycia Żydem ktoś przynależy automatycznie do ludu wybranego. Nigdy przynależność etniczna / narodowa nie równała się Bożemu wybraństwu (chociaż w czasach Jezusa judaizm doszedł już do takiego przekonania). Wybraństwo jest kategorią zbawczą, a nie etniczną.

O dzisiejszym Izraelu i o Żydach na świecie można mówić jako spadkobiercach tych, wśród których Bóg zapowiedział przyjście Mesjasza i w tym sensie ich wybrał jako miejsce Bożego objawienia. Nie znaczy to jednak, że są ludem wybranym, że korzystają z przywileju wybraństwa, bo o tym decyduje realizacja woli Bożej związanej z ich wybraniem. Tą wolą było przyjęcie Chrystusa i Jego ogłoszenie światu, cel ich wybrania. A oni Go odrzucili. Są ludem wybranym w pewnym momencie historii jako locus divinae revelationis; następnie część z nich do momentu przyjścia Chrystusa była ludem wybranym (Bożym) w ramach etnicznego Izraela (tzw. ‘wierna Reszta’). Obecnie lud wybrany, lud Boży stanowią ci, którzy przyjęli Chrystusa, tj. Kościół Chrystusowy. Lud wybrany jako lud Boży jest jeden. Z tej racji nie można mówić o wyznawcach prawa mojżeszowego, że są nadal ludem wybranym. Jest to tworzenie dwóch równoległych porządków zbawczych, co jest obce zbawczemu planowi Boga.

Obecny stan wyznawców prawa mojżeszowego jasno obrazuje apostoł Paweł metaforą drzewka oliwnego (Rz 11, 16b-24). Żydzi są od niego odcięci. Mogą być na powrót wszczepieni (Bóg ich miłuje [w. 28b]). Ale aktualnie są odcięci. Z tej racji są według apostoła „nieprzyjaciółmi Boga” (w. 28a), co w języku biblijnym oznacza zerwanie z Nim relacji. Nie znaczy to jednak, że Bóg ich odrzucił definitywnie. Bóg nikogo nie odrzuca definitywnie.

Żydzi są stale zaproszeni do tego, aby przyjąć Chrystusa, bo „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (w. 29). Boże wezwanie jest stałe i dlatego Bóg stale wzywa ich do wkroczenia na drogę ku Chrystusowi.

2. Czy przymierze na Synaju jest stale aktualne? Przymierze na Synaju wygasło, i tym samym ustało z racji nowego przymierza zawartego w Chrystusie, do którego przygotowywało: „Ponieważ zaś mówi o nowym [przymierzu], pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje, zanika” (Hbr 8, 13). Utrzymywanie, że przymierze na Synaju nadal trwa, jest uznaniem za niepotrzebne (czy o względnej wartości) przymierza zawartego w Chrystusie. Tymczasem przymierze na Synaju jest etapem na drodze ku Chrystusowi i Jego Kościołowi. Doprowadziło ono do Chrystusa, spełniło swoją rolę i wygasa. Nie jest anulowane, odwołane, ale wygasa, ustaje. Gdyby Żydzi przyjęli Chrystusa, właśnie tak by o nim myśleli i mówili. Postrzegają je jako stale trwające, bo nie przyjęli Chrystusa.

Utrzymywanie, że przymierze na Synaju jest stale aktualne, jest tworzeniem równoległej rzeczywistości zbawczej: jednej z Chrystusem, a drugiej bez Niego. Jest to występowanie przeciwko zbawczemu planowi Boga.

3. Czy Żydzi wierzą w prawdziwego Boga? Izraelitom (Żydom) objawił się Bóg prawdziwy, ale odrzucając Chrystusa, odrzucają oni prawdziwego Boga. Nie wygląda to tak, że Izrael odrzucił Syna Bożego, a trwa przy Bogu. Kto odrzuca Syna, nie ma też Ojca (1 J 2, 23), bo Bóg jest jeden. Izrael odwołuje się do prawdziwego Boga, ale Go nie zna, bo On objawił się w Chrystusie. Dopiero Chrystus objawia Ojca i tajemnicę Trójcy Świętej. To, co o Bogu poznał biblijny Izrael, jest mglistą wiedzą w porównaniu z poznaniem Go w Synu Bożym (J 10, 30: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”; 14, 9: „Ten, kto widzi Mnie, widzi i Ojca”). Sytuacja obecnego Izraela jest trudna, bo zna on Boga tylko w wąskim zakresie, bo Ten objawił się w pełni w Chrystusie. Na ich oczach spoczywa zasłona (2 Kor 3, 14).

Odrzucając Syna Bożego, Izrael odrzucił Boga Jahwe, bo Jezus razem z Ojcem i Duchem Świętym jest Bogiem Jahwe: „Jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM [który jestem], pomrzecie w grzechach swoich” (J 8, 24. 58). Jezus jest Bogiem Jahwe i dlatego odrzucenie Go jest odrzuceniem prawdziwego Boga – stąd konkluzja: „[…] pomrzecie w grzechach swoich”.

Nie można trwać przy Bogu, odrzucając Syna Bożego, który poprzez jedną naturę boską jest jednym Bogiem z Ojcem i Duchem Świętym. Odrzucenie Syna Bożego jest odrzuceniem (całego) Boga. Żydzi wiedzą, który Bóg jest prawdziwy, ale jednocześnie Go odrzucają. Czy w tej sytuacji wierzą w prawdziwego Boga? Chrystus nie jest dopełnieniem wiary Żydów w Boga (obrazowo brakujące np. 30%), ale całym poznaniem Boga (obrazowo 100%). Z tej racji w nikim innym nie ma zbawienia.

Czy Żydzi potrzebują Chrystusa tak samo jak pozostała ludzkość? Żyd potrzebuje w takim samym stopniu Chrystusa, i nawrócenia w Nim do Boga, co wszyscy inni ludzie. Dlaczego? Bo odkupienie jest nowym stworzeniem w Chrystusie (Ga 6, 15; 2 Kor 5, 17; Ef 2, 15). Nie jest wydoskonaleniem starego porządku zbawczego, ale powołaniem go do istnienia od początku! Właśnie dlatego, że jest to nowy porządek zbawczy (nowe stworzenie), każdy musi do niego wejść: tak poganin, jak i Żyd, bo nikt wcześniej w nim nie trwał. Żyd był w korzystniejszej sytuacji jedynie z tej racji, że był lepiej przygotowany na przyjęcie nowego porządku zbawczego.

Przyjęcie Chrystusa jest według NT najwyższą formą nawrócenia, której potrzebuje każdy: zarówno Żyd, jak i poganin. Jest odmianą człowieka, jakiej dokonuje w nim Bóg. Nic się nie równa temu, czego Bóg dokonuje w człowieku, kiedy przyjmuje on Chrystusa – odmienia go i wprowadza w nowe życie ze sobą. Żyd potrzebuje takiego nawrócenia tak samo jak poganin, bo porządek religijny Żydów wyznania mojżeszowego nie jest w stanie tego zapewnić.

Nie jest prawdą, że przyjmując wiarę w Chrystusa, poganin się nawraca a Żyd jedynie dopełnia swoją wiarę. Skoro jest to nowy porządek zbawczy (nowe stworzenie), każdy wchodzi do niego na tych samych warunkach. Stąd Żyd bezwzględnie potrzebuje Chrystusa. Przykładem nowego stworzenia, czyli rzeczywistości nieobecnej w ST, a obecnej aktualnie, jest Kościół. Jest on nowym bytem, stworzeniem, bo jego Ciało, tj. Chrystus, jest nowe. Na etapie ST nie ma niczego, co równałoby się darowi Kościoła. Na etapie ST lud Boży był zgromadzony przy Bogu. Obecnie jest on wszczepiony w Chrystusa, Jego Ciało, i stanowi z Nim jedno. W Kościele jesteśmy członkami Ciała Chrystusa. Nie jest to zatem wydoskonalenie porządku ST ani jego dopełnienie w sensie  uzupełnienia brakującym elementem, ale danie czegoś nowego. Z tej racji do Kościoła jako nowego stworzenia, nieobecnego w ST, musi wejść zarówno poganin, jak i Żyd, bo żaden z nich wcześniej nie korzystał z takiego przystępu do Boga (jest on czymś nowym). Innym przykładem jest przymierze Boga z człowiekiem. Nie jest to już przymierze, w którym każda ze stron bierze na siebie określone zobowiązania, bo tu w razie nie wywiązywania się jednej ze stron ze swych zobowiązań, przymierze zostaje zerwane. Obecna relacja z Bogiem, zawarta w Chrystusie, nie ma odpowiednika w ST. Nie jest ona przymierzem, ale testamentem, czyli jednostronnym, wspaniałomyślnym obdarowaniem ludzkości przez Boga relacją ze sobą, gdzie Bóg czyni się gwarantem tej relacji i z tej racji nie zostanie ona nigdy zerwana. Testament nie podlega zerwaniu, a jedynie wykonaniu. Określenia jak wydoskonalenie czy dopełnienie nie są tu adekwatne. Obecna relacja z Bogiem na wzór testamentu, nawiązana w Chrystusie, jest ‘nowym stworzeniem’ względem tej  starotestamentowej. Daje to, czego tamta nie dawała. To nie jest tylko danie czegoś więcej. Dobrze rozumieli to u początków chrześcijanie i dlatego nazwali księgi święte Starym i Nowym Testamentem, a nie Starym i Nowym Przymierzem.

‘Nowe stworzenie’ odnosi się także do koncepcji Mesjasza, synostwa Bożego, dekalogu, kapłaństwa, ekspiacji jako modelu pojednania z Bogiem itd. Każda prawda zbawcza ST, każdy przywilej zostają przewyższone w Chrystusie (nowe stworzenie), bo Bóg dał coś nowego i większego niż na etapie ST. Między Starym a Nowym Testamentem jest ciągłość, drugie wynika z pierwszego, ale między nimi jest jednocześnie niewyobrażalny przeskok jakościowy. Różnicę wyznacza osoba Chrystusa: mówimy tu o różnicy między brakiem Chrystusa a Jego obecnością.

Między Starym a Nowym Testamentem nie ma przejścia w sensie dopełnienia pierwszego przez jakiś element drugiego; jest to danie czegoś nowego (nowe stworzenie w Chrystusie) – czegoś, co niewyobrażalnie przewyższa pierwsze (stan braku Chrystusa i stan Jego posiadania). Ten przeskok wyraża apostoł Paweł w 2 Kor 3, 10: „Wobec przeogromnej chwały [rzeczywistości nowotestamentowej] okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową [rzeczywistość starotestamentowa]. ST przy NT jest jak światło świecy przy świetle Słońca; traci całkowicie swój słaby blask.

Czy Żydzi są naszymi starszymi braćmi? Zdarza się nadużywać słów Jana Pawła II z 13 kwietnia 1986 r. z jego wystąpienia w synagodze w Rzymie. Przypisuje się papieżowi, że powiedział o Żydach „nasi starsi bracia”. Papież powiedział dokładnie: „[…] i w pewnym sensie można by powiedzieć nasi starsi bracia”. Nie powiedział, że są naszymi starszymi braćmi, bo nie są nimi. Byliby wtedy, gdyby przyjęli Chrystusa. Przez warunkowy charakter wypowiedzi („w pewnym sensie” i „można by powiedzieć”) papież unika znaczenia dosłownego. Jednocześnie wyznacza granicę i rozdział między judaizmem, który odrzucił Chrystusa, a chrześcijaństwem. Są to dwa porządki religijne, które rozwijają się niezależnie od siebie i nie ma między nimi braterstwa wiary w sensie dosłownym, bo występuje rozdźwięk w najistotniejszej kwestii, Mesjasza.

Czy Żydzi ukrzyżowali Chrystusa? Odpowiedzialni historycznie za ukrzyżowanie Jezusa byli Żydzi i Rzymianie. Ewangelie nie pozostawiają tu cienia wątpliwości. Chrześcijanie zaś są winni śmierci Chrystusa (KKK 598) w tym sensie, że nasze grzechy doprowadziły do ekspiacyjnej śmierci Chrystusa. Chrystus umarł, ponieważ zgrzeszyliśmy. W tym sensie odpowiedzialna jest cała ludzkość. Trzeba jasno rozgraniczać między historyczną odpowiedzialnością za śmierć Jezusa a winą w sensie religijnym. Nie należy wykorzystywać stwierdzenia Katechizmu Kościoła Katolickiego do wybielania Żydów z ich winy za ukrzyżowanie Jezusa. Nie rozumiem ich winy jako winy zbiorowej, ale winę tych, którzy usilnie zabiegali o wyrok śmierci dla Jezusa. To, że Drugą Wojnę Światową wywołali Niemcy, nie znaczy, że wszyscy Niemcy ponoszą za to odpowiedzialność, ale nie znaczy to też, że Niemcy nie wywołali Drugiej Wojny Światowej i nie ponoszą za nią żadnej odpowiedzialności.

Jaka powinna być nasza postawa względem judaizmu? 1) Należy podtrzymywać kontakty z Żydami, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga, ale prawda zbawcza nie może być wyciszana. 2) Nie należy usprawiedliwiać, wybielać odrzucenia Chrystusa przez Żydów (wypaczanie historii zbawienia), ale trzeba pomóc im w otwarciu się na Niego.

W latach 20. XIX w. Żydzi z synagogi w Strasburgu postanowili przeczytać Nowy Testament i przyjrzeć się jego przesłaniu. Kolejnych trzech rabinów, a z nimi kilkadziesiąt osób z synagogi, przyjęło Chrystusa. Pojawiła się dyspozycja otwartości na prawdę i łaska natychmiast zadziałała. Jest to kierunek, w jakim należy iść w kontaktach z wyznawcami prawa mojżeszowego – tak postępować, aby pojawiła się w nich dyspozycja otwartości na prawdę. Nie należy rezygnować z takich prób. Przykład mamy w apostole Pawle (Rz 11, 14). Nie wolno rezygnować z wysiłków na rzecz pozyskania Żydów dla Chrystusa. Misja ewangelizacyjna stale trwa i obejmuje wszystkich – bez wyjątku. Wymaga jednak roztropności w działaniu.

W nawiązaniu do powyższego, w kontaktach z judaizmem nie może być to dialog jednostronny, w którym my, chrześcijanie, pochylamy się stale nad ich wiarą, zgłębiamy myśl żydowską, a oni zamykają się całkowicie na myśl chrześcijańską. Nie jest to dialog, ale jednostronna rozmowa. W szczerym dialogu każda ze stron powinna wysłuchać racji drugiej strony.

Jeżeli tego nie ma, wzajemne spotkania skutkują „urabianiem” przez myśl żydowską chrześcijan biorących w nich udział, którzy przejmują żydowskie myślenie i rozumienie historii zbawienia. Chrześcijanie się judaizują, a Żydzi nie tylko się nie chrystianizują, ale jeszcze utwierdzają w swoich przekonaniach. Z takich spotkań korzyść dla siebie odnoszą jedynie wyznawcy prawa  mojżeszowego.

Czy w modlitwie konsekracyjnej podczas Mszy św. powinny być słowa o Ciele Chrystusa wydanym i Krwi przelanej „za wielu” czy „za wszystkich”? Ten temat nie stanowi kontrowersji z Jego Eminencją, ale przedstawiam go, bo pojawiają się próby zmiany.

W tekście greckim NT (Mt, Mk, Łk i 1 Kor 11) znajdują się dwie formy: „za wielu” (hyperpollōn) i „za was” (hyper hymōn). W żadnym z czterech świadectw nie mówi się o wydanym Ciele Chrystusa i przelanej Krwi „za wszystkich”.

Według Ewangelii Mateuszowej Jezus ma na myśli tych, w których dzieło odkupienia odniesie zamierzony skutek: „Moja Krew …, która będzie wylana … na odpuszczenie grzechów”, czyli przelana za tych, w których dokona odpuszczenia grzechów, tj. którzy skorzystają z łaski odkupienia i wejdą w relację z Bogiem.

Jezus nie ma na myśli tych, którzy nie skorzystają z łaski odkupienia, tj. w których przelana krew nie przyniesie zamierzonego skutku. Bóg nie działa na darmo, nie marnuje swojej łaski. Jako istota doskonała, kiedy działa, osiąga cel.

Jezus nie ma zatem na myśli wszystkich ludzi, ale tylko owych wielu, którzy odpowiedzą pozytywnie na łaskę odkupienia i wejdą w relację z Bogiem. Zgodnie z intencją słów Jezusa poprawną formą jest „za wielu” (w tym także „za was” – dzisiaj w odniesieniu do każdego, kto uczestniczy w Eucharystii), co znajdujemy na kartach NT i co funkcjonuje w aktualnej modlitwie konsekracyjnej w jęz. polskim.

Forma „za wszystkich” nie występuje w NT, bo jest niezgodna z rozumieniem dzieła odkupienia. Forma „za wielu” naprowadza na jego właściwe rozumienie. Należy porzucić myślenie, że wszyscy zostali odkupieni, czyli wprowadzeni w relację z Bogiem. Wszystkim została otwarta droga do Boga, ale odkupieni zostali ci, którzy weszli w relację z Bogiem (odpowiedzieli pozytywnie). I za nich Jezus przelewa krew (odkupienie jest stanem podobnym zbawieniu).

Jezus nie przelewa krwi za tych, w których nie przynosi to zamierzonego skutku, bo byłoby to działanie daremne. Posługując się obrazem Jezusa, nie rzuca On pereł przed świnie. Zatem dzieło odkupienia swymi owocami dosięga tej części ludzkości, która odpowiada na nie pozytywnie. I to przesłanie zawiera się w wyrażeniu „za wielu”.

U początku sprawowania posługi pasterskiej w Archidiecezji Krakowskiej życzę Eminencji Bożego błogosławieństwa i wszelkiej pomyślności.

In Christo Salvatore mundi,

ks. prof. Waldemar Rakocy CM

Tajne głosowanie i… tajemnica. Jak powstawał list KEP i czego się z niego nie dowiemy?

Tajne głosowanie i… tajemnica. Jak powstawał list KEP i czego się z niego nie dowiemy?

pch24.pl/tajne-glosowanie-i-tajemnica-jak-powstawal-list-kep-i-czego-sie-z-niego-nie-dowiemy

Jak powstał list KEP na 40. rocznicę wizyty Jana Pawła II w synagodze? Kto jest jego autorem i jak był procedowany przez biskupów? Zapytaliśmy o to episkopat, a o ustaleniach, w programie „Ja, katolik”, opowiada Krystian Kratiuk. W materiale ujawniamy także prawdę o intencjach modlitw w synagogach, do których odwiedzenia zapraszają purpuraci.

Ostatni list Konferencji Episkopatu Polski wzbudził niemałe emocje wśród wiernych. Redakcja PCh24.pl postanowiła sprawdzić u źródła to jak powstawał ów dokument, kto jest jego autorem i ilu biskupów było za jego przyjęciem.

Wysłałem następujące proste pytania. Po pierwsze, kto jest faktycznym autorem tego listu? Czy wyszedł on spod pióra któregoś z biskupów? Jeśli tak, to którego? A może to jest efekt pracy któregoś gremium? I tak dalej. Czy list był dyskutowany podczas 404. posiedzenia KEP? A może księża biskupi nie znali treści tego listu wcześniej i dostali go dopiero na posiedzeniu? A może przeciwnie, dostali go mejlem? Czy którykolwiek biskup na posiedzeniu KEP wypowiedział się przeciwko treści tego listu? W jaki sposób podjęto decyzję o przyjęciu tego listu? Przez aklamację czy przez głosowanie? Jeśli nad przyjęciem listu głosowano, zapytałem to, w jakiej proporcji głosów został on przyjęty, ilu biskupów głosowało za, ilu przeciw itd. – relacjonuje Krystian Kratiuk w programie „Ja, katolik” na kanale YouTube.

W odpowiedzi służby prasowe episkopatu wskazały, że projekt listu został przygotowany przez Komitet KEP ds. dialogu z judaizmem. Był on procedowany zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami listu w Konferencji Episkopatu Polski i przyjęty w głosowaniu tajnym.

Nie podpisała się żadna osoba, ja więc, powziąwszy te informacje, dopytałem, jak zatem wyglądają owe ogólne przyjęte zasady listu w Konferencji Episkopatu Polski. Wiem już, że głosowanie się odbyło, że było tajne, więc nie było tam aklamacji. Skoro głosowanie było tajne, to tajnym pozostaje rzecz jasna to, który z biskupów w jaki sposób głosował. No ale przecież nie wynik tego głosowania. Wiemy tylko, że większość głosów była za. Ale czy to była większość 51 do 49, czy 60 do 40, czy 99 do 1, czy 100 do 0, nie wiemy. Dopytałem więc i o to. No i raz jeszcze dopytałem, czy list podlegał dyskusji i czy ktokolwiek na forum publicznie wyrażał wątpliwości co do jego treści. Próbowałem się dowiedzieć. Czekałem dobę. Dzwoniłem… – relacjonuje Krystian Kratiuk. Kolejne połączenie… I kolejne zdawkowe zapewnienia, że odpowiedź będzie… Nadeszła. Już po realizacji programu… Równie zdawkowa – że więcej informacji nie będzie, pozostają one wewnętrzną sprawą KEP. 

Co zatem wiemy? Że było głosowanie, nie było aklamacji. Wiemy też, że te pewne ogólne zasady procedowania listów zostały wdrożone. Jakie to zasady? – Tutaj mamy konkretną informację, że przygotował to Komitet ds. dialogu z judaizmem. Jego przewodniczącym jest ksiądz kardynał Grzegorz Ryś – przypomina Kratiuk. Nie wiemy jednak czy list był przedstawiony Radzie Stałej KEP, czy pojawił się na forum całego KEP, nie wiemy czy i jak hierarchowie otrzymali ów list…

To są informacje, które zostały przed nami utajone. Potem, według praktyki przyjmowania listów KEP, wiemy, że odbywa się dyskusja na zebraniu plenarnym. I ona się odbywa właśnie podczas zebrania wszystkich biskupów, a formalnie dokument jest przyjmowany w głosowaniu. Zwykle wymagana jest większość głosów zwyczajna, czasami kwalifikowana. Jak było tym razem? Znowu, nie otrzymałem  odpowiedzi od Księdza Rzecznika. Głosowanie czasami bywa tajne (…) Oznacza to, że ktoś o tajność tego głosowania zawnioskował. I mogło to się z różnych przyczyn wydarzyć. Po pierwsze, dlatego, że sam np. kardynał Ryś uznał, że głosowanie w tej sprawie może być kontrowersyjne. I biskupi się będą wstydzili tego, jak podnoszą ręce. Mogło tak być, czy było? Nie wiemy, bo Rzecznik nam nie odpowiedział. Ale sądzę, że było inaczej. Dużo bardziej prawdopodobną wersją jest to, że niektórzy biskupi, sami wiedząc, że są przeciwko temu listowi, zaapelowali o to, żeby głosowanie było tajne. Czy tak się wydarzyło? To jest jakaś niesłychana tajemnica Rzecznika episkopatu – podkreślił.

Jak zauważył Krystian Kratiuk, to dość kuriozalna sytuacja, bo w najnowszych dziejach Kościoła, jak np. Sobór Watykański II, synody papieża Franciszka, zawsze głosowania, jeśli były tajne, to podawano do wiadomości publicznej stosunek głosów za i przeciw. Wiadomo też było zawsze kto przygotowywał dany dokument. – Tutaj mamy tajemnicę, której do tej pory nie rozwikłał rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski. Bardzo nad tym ubolewam – skomentował.

Mury przesiąknięte modlitwą. Ale o co?

W liście episkopatu, w ostatnim akapicie, pada zachęta do odwiedzenia synagogi i wspomnienia mężczyzn i kobiet, których modlitwami „przez wieki nasiąkały mury bożnic”. A jakimi modlitwami przesiąkały synagogi? O tym szczegółowo napisał prof. Gościwit Malinowski na swoim facebooku.

Zacytujmy tylko fragment:

„Dla odstępców niech nie będzie nadziei, jeśli nie powrócą do Twojego Prawa; a Minim niech zaraz wyginą; a wrogowie Twojego ludu niech będą usunięci; a zuchwałą władzę niezwłocznie wykorzeń, zniszcz i uniż za naszych dni; Nocrim i Minim niech zaraz wyginą; niech będą wymazani z Księgi Życia i ze sprawiedliwymi niech nie będą zapisani; a wrogowie Twojego ludu oraz jego prześladowcy niech będą usunięci; i złam jarzmo pogan z naszych karków i spraw, aby nasi wrogowie nie wracali do zdrowia; Błogosławiony jesteś Ty, Panie, który niszczysz występnych i ujarzmiasz zuchwałych”. Cały wpis można przeczytać TUTAJ.

Przemilczany akapit

Gospodarz programu zwrócił też uwagę na przemilczane w liście KEP zapisy watykańskiego dokumentu, na który ów list się powołuje. Chodzi o Refleksje o kwestiach teologicznych odnoszących się do relacji katolicko-żydowskich z okazji 50. rocznicy „Nostra aetate” (artykuł 4), przygotowanego w 2015 r. przez Komisję ds. Relacji Religijnych z Judaizmem, opublikowaną przez Stolicę Apostolską. Sprawę poruszył na stacja7.pl ks. Przemysław Śliwiński. W liście KEP znalazło się stwierdzenie o specjalnej, tajemniczej drodze zbawienia bez Chrystusa. Przemilczano zaś bardzo ważny element listu – podkreślający, że Jezus Chrystus jest jedyną drogą zbawienia.

Właśnie dlatego sporne zdanie z listu nie może być odczytywane jako stwierdzenie, że istnieją dwie niezależne drogi zbawienia. Autorzy cytowanego tekstu nie negują wyjątkowości Chrystusa. Przeciwnie, bezpośrednio przed punktem 36 „Refleksji” cytowanym w liście KEP, w punkcie 35 tego samego dokumentu, zapisano wyraźnie, że „nie może być różnych dróg do zbawienia”, a teoria dwóch odrębnych dróg, żydowskiej bez Chrystusa i chrześcijańskiej z Chrystusem, „zagraża fundamentom wiary chrześcijańskiej”. Innymi słowy, dokument z 2015 r. najpierw odrzuca koncepcję dwóch równoległych dróg zbawienia, a dopiero potem stwierdza, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia i że sposób, w jaki to się dokonuje bez wyraźnego wyznania Chrystusa, pozostaje tajemnicą Boga – napisał ks. Śliwiński.

Ten list jest o stosunku katolików do wyznawców judaizmu. I czytamy na koniec tego listu jako frazę, która ma nam najbardziej zapaść w pamięć, że nie ma wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia. Nie ma tutaj tego, o czym napisał ksiądz Przemysław, że w „Dominus Jezus” jest napisane co innego. Więc cieszymy się, że Chrystus nadal jest jedyną drogą zbawienia, potwierdzamy to, tylko żałujemy, że tego w tym liście nie było – skomentował Krystian Kratiuk, podkreślając, że paterze nie mogą pisać listów do wiernych w taki sposób, by ci musieli doczytywać, wyszukiwać zamierzonego znaczenia kierowanych do nich słów.

Jak ocenił, przywołany watykański dokument wskazuje, że Kościół i judaizm nie mogą być przedstawiane jako dwie równoległe drogi do zbawienia, a Kościół musi świadczyć o Chrystusie Odkupicielu wobec wszystkich. – Wiara chrześcijańska wyznaje, że Bóg chce doprowadzić wszystkich ludzi do zbawienia, że Jezus Chrystus jest powszechnym pośrednikiem zbawienia i że nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni. To jest ten sam dokument! Nie ma tych treści w liście biskupów polskich do polskich wiernych. Za to jest wrażenie, że mamy iść do synagogi, gdzie przez lata, przez wieki ściany bożnic nasiąkały radosną modlitwą, a Żydzi są elementem Bożego zbawienia. Jak mają to zrozumieć wierni? W jaki sposób? Bez przypomnienia tego, co w dokumencie na ten sam temat Watykan, wyraźnie mówi. Jak wiele by to uspokoiło, gdyby ten list był skonstruowany na zasadzie „szanujmy naszych współbraci mieszkających w Polsce Żydów, ludzi narodowości żydowskiej, wyznawców innej religii, judaizmu”, gdybyśmy napisali go w ten sposób, a nie tak, jak zostało to napisane – dodał.

Zachęcamy do wysłuchania całego programu „Ja, katolik”

Apel polskiego kapłana do Polaków

Apel polskiego kapłana do Polaków

26.03.2026 Ks. Beniamin Sęktas nczas/apel-polskiego-kaplana-do-polakow

NCZAS.INFO | Kardynał Grzegorz Ryś, metropolita krakowski, ze swoim umiłowanym rabinem Michaelem Schudrichem, naczelnym rabinem Polski. Foto: X
NCZAS.INFO | Kardynał Grzegorz Ryś, metropolita krakowski, ze swoim umiłowanym rabinem Michaelem Schudrichem, naczelnym rabinem Polski. Foto: X

25 marca 2026 roku
Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

APEL POLSKIEGO KAPŁANA DO POLAKÓW

Bracia i Siostry! Rodacy!

Zwracam się do was z gorącym apelem w związku z zaistniałą 22 marca 2026 roku historyczną hańbą. W licznych świątyniach w Piątą Niedzielę Wielkiego Postu został odczytany List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej. Wielu z was, wsłuchując się w jego treść, przeżywało zdziwienie, smutek i gniew.

Już na wstępie zadziwia okoliczność, dla której napisano ten list. Pasterze Kościoła w Polsce wezwali do uczczenia rocznicy, której nigdy wcześniej jako wspólnota wierzących nie obchodziliśmy. Nie było pierwszej ani dziesiątej rocznicy wizyty w synagodze, tym bardziej nie jest to stulecie ani tysiąclecie. Ponadto samo wydarzenie nie odbyło się w Polsce. Być może stosowne byłoby obchodzenie tej rocznicy w Rzymie i to tylko w gmachu nawiedzonej przez papieża synagogi oraz z inicjatywy jej gospodarzy.

Zaskakuje również i zasmuca przedstawienie przez autorów intencji publicznego zabrania głosu, którą jest wskazanie antysemityzmu Polaków jako „śmierci”, z której w ciągu ostatnich 60 lat „wyprowadził (i wyprowadza) nas Pan”. W domyśle oznacza to, że powinniśmy pokoleniowo za niego pokutować.

W końcu oburza forma ogólnopolskiego listu pasterskiego o wizycie w synagodze do odczytania w kościołach i kaplicach w Polsce, które służą wyłącznej czci naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, i to w niedzielę poprzedzającą Wielki Tydzień.

Łatwo domyśleć się, kim jest pomysłodawca tego listu: kardynał Grzegorz Ryś, znany sympatyk środowisk żydowskich i – jak można wnioskować – wyraziciel ich interesów. Za swoje zaangażowanie w dialog żydowski wielokrotnie był nagradzany. Liczni katolicy gorszą się jego postawą i sposobem sprawowania posługi pasterskiej. W ostatnim czasie spotkał się z transseksualnym aktywistą Markiem Minakowskim, byłym ministrem obrony narodowej w rządzie Donalda Tuska Bogdanem Klichem i rabinem Michaelem Schudrichem. Kardynał często gości w mediach sprzyjających żydowskiemu punktowi widzenia. Za napisanie listu potępiającego sprzeciw Polaków wobec przyjmowania nielegalnych imigrantów został nagrodzony zdjęciem na stronie tytułowej „Gazety Wyborczej”.

Mnożą się skandale z udziałem kardynała Rysia. Zatrważa jednak akceptacja tego przez resztę biskupów polskich, czego wyrazem jest ostatni ich wspólny list. Za ich przyzwoleniem i poparciem doszło do groźnej przecież prowokacji. Usłyszeliśmy z kościelnych ambon, że udziałem wierzących był i bywa antysemityzm. Kiedy zagłębiałem się w pierwsze akapity listu zamieszczonego na stronie KEP-u, przypomniałem sobie, czytany jeszcze w czasach kleryckich, Raport biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka przekazany ambasadorowi USA w Warszawie Arthurowi Bliss Lane’owi.

Był on reakcją biskupa katolickiego na zarzut antysemityzmu stawiany przez komunistów podziemiu niepodległościowemu. Narzucona Polakom komunistyczna władza przypisywała wówczas obrońcom narodu odpowiedzialność za lincze, które dokonały się w Kielcach 4 lipca 1946 roku, a których ofiarą padli żydowscy mieszkańcy miasta. Biskup Czesław Kaczmarek stanął w obronie pomawianych fałszywie Polaków będących jednocześnie powierzonymi jego duszpasterskiej pieczy. Raport Biskupa zawiera w sobie syntetyczny wykład o stanie relacji polsko-żydowskich w okresie powojennym. Rzuca on cenne światło na wspomniane przez autorów Listu KEP dziesięciolecia „wydobywania się z grzechu antysemityzmu”. W mojej ocenie rzutuje on również na współczesne stosunki polsko-żydowskie. Biskup Czesław Kaczmarek pisał wtedy:

Wszyscy współczuli Żydom, nawet ich najwięksi wrogowie. Wielu Żydów ocalili Polacy, boć przecież bez pomocy polskiej nie ocalałby żaden. Ratowano ich, choć były za to surowe kary, aż do kary śmierci włącznie. Tak było w roku 1944 i na początku roku 1945. Po wejściu wojsk sowieckich, po rozciągnięciu władzy rządu lubelskiego na całą Polskę ten stan rzeczy zmienił się gruntownie. Zaczyna się niechęć do Żydów, szerzy się szybko, ogarniając szerokie masy społeczeństwa polskiego – wszędzie, a więc i w Kielcach, Żydzi są nielubiani, a nawet znienawidzeni na całym obszarze Polski. Jest to zjawisko nieulegające najmniejszej wątpliwości. Nie lubią Żydów nie tylko ci Polacy, którzy nie należą do żadnej partii lub też są w opozycji, ale nawet wielu spośród tych, którzy oficjalnie należą do partii rządowych.

Powody tej niechęci ogólnej są powszechnie znane, w każdym razie nie wynikają one ze względów rasowych. Żydzi w Polsce są głównymi propagatorami ustroju komunistycznego, którego naród polski nie chce, który mu jest narzucany przemocą, wbrew jego woli. Każdy Żyd ma poza tym dobrą posadę lub nieograniczone możliwości i ułatwienia w handlu i przemyśle, Żydów jest pełno w ministerstwach, na placówkach zagranicznych, w fabrykach, urzędach, w wojsku i to wszędzie na stanowiskach głównych, zasadniczych i kierowniczych. Oni kierują prasą rządową, mają w ręku tak surową dziś w Polsce cenzurę, kierują urzędami bezpieczeństwa, dokonują aresztowań. Niezależnie od szerzenia komunizmu, nie odznaczają się oni taktem, zwłaszcza w stosunku do ludzi o przekonaniach niekomunistycznych. Są często aroganccy i brutalni. Wielu z nich nawet nie pochodzi z Polski. Przybywszy z Rosji, słabo mówią po polsku, jeszcze słabiej orientują się w stosunkach polskich. Na podstawie powyższych powodów powiedzieć zatem można, że sami Żydzi ponoszą lwią część odpowiedzialności za nienawiść, jaka ich otacza. Przeciętny Polak sądzi (mniejsza o to, słusznie czy niesłusznie), że prawdziwymi i szczerymi zwolennikami komunizmu w Polsce są tylko Żydzi, bo olbrzymia większość komunistów Polaków – to zdaniem ogółu – ludzie interesu, bezideowi, którzy są komunistami tylko dlatego, że im się to sowicie opłaca”.

W świetle powyższych słów niezłomnego polskiego biskupa Czesława Kaczmarka, który dla obrony dobrego imienia Polski i Polaków wiele przecierpiał, którego pozbawiono dobrego imienia i wtrącono do więzienia, gdzie był torturowany, nie można zaprzeczyć, że zarzut antysemityzmu często stawiają Polakom nasi wrogowie. Na przykład Niemcy używają tego określenia wobec nas, aby zmniejszyć własną odpowiedzialność za zbrodnie podczas drugiej wojny światowej. Dla Sowietów i postkomunistów zarzut antysemityzmu ma na celu odrzucenie wielowiekowej spuścizny gościnności i heroizmu Polaków za pomocą wmówienia poczucia winy jako formy pedagogiki wstydu. Dla współczesnych lobbystów żydowskich tworzenie mitu Polaka-antysemity służy roszczeniom majątkowym ze względu tzw. mienie bezspadkowe.

Wobec tego wszystkiego mamy prawo zapytać naszych biskupów: Komu służy napisany przez nich mętny list z obrazoburczą tezą o antysemityzmie?! Dlaczego antysemityzm jest ujmowany w taki sposób, że trzeba go potępić za pomocą teologicznego wywodu? Uczciwość intelektualna domaga się zdefiniowania, jak autorzy listu pojmują żydowskość. Mamy przecież różnych Żydów. Niektórzy są obywatelami Izraela, a inni zaś to religijni ortodoksi, dla których państwo izraelskie jest przeklętym tworem zsekularyzowanych żydów, syjonistów. Żydowskie korzenie posiadają miliarderzy-filantropi, którzy za pomocą ogromnych nakładów finansują fundacje, instytuty i komitety, aby oddziaływać na globalne procesy polityczne, promując kosmopolityzm i liberalną demokrację.

W Polsce mamy formację ideową żydów o komunistycznym rodowodzie, którzy aktywnie biorą udział w aktualnym dyskursie politycznym. Kształtują oni polską politykę po transformacji ustrojowej, a łączy ich poczucie elitarności z racji wspólnych korzeni. W całej tej różnorodności wspólne jest odrzucanie osoby Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela i chrześcijaństwa jako fundamentu polskości. Dla porządku życia zbiorowego oznacza to postawienie narcyzmu wybrania ponad osiem ewangelicznych błogosławieństw.

Należy pamiętać, że antysemityzm jako pojęcie nie przynależy do porządku religijnego. Autorzy listu chcą jednak, by w Polsce antysemityzm nabrał znaczenia teologicznego. Z tego powodu powołują się na Nostra aetate, dokument soborowy o stosunku Kościoła do innych religii. Wylicza on elementy prawdziwe w religiach niechrześcijańskich jako coś, co może wskazywać na Chrystusa, ale Go nie zastępuje.

Zbawcza wartość tych religii jest ostatecznie nikła ze względu na zmieszanie prawdy z fałszem. Mimo że Prawo i prorocy, ale już nie cały Stary Testament, bo judaizm odrzuca księgi deuterokanoniczne, stanowi wspólne materialne dziedzictwo chrześcijan i żydów, to jednak „starsi bracia” na podobieństwo Ezawa wyzbyli się go za miskę talmudycznej soczewicy. Odrzucili Pana Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego, a przylgnęli do komentarzy rabinów, które zaciemniły im prawdę Bożego Objawienia zawartą w pismach. Zaistniała w ten sposób cywilizacyjna odrębność chrześcijan i żydów.

Spotkanie z żydowskością jest zatem spotkaniem nie tylko z religią, ale z całokształtem myślenia i działania. Żydzi, nawet niewierzący w Boga, wierzą w swoje specjalne wybranie i przeznaczenie ponad inne narody. Jest to przyczyną ich zadufania w sobie i korzystania nawet z najniegodziwszych środków dla osiągnięcia swoich rasistowskich celów. W tej optyce dialog międzyreligijny zamienia się w wydawanie stronie chrześcijańskiej poleceń. Taka sytuacja miała miejsce podczas konfliktu w latach 1995-1999 wokół obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu rozgrywającego się o klasztor sióstr karmelitanek i obecność chrześcijańskich symboli.

Spór zakończył się kapitulacją władz kościelnych. Siostry opuściły klasztor, a episkopat odciął się od protestów społeczno-religijnych. Mimo to postawa pasterzy Kościoła nie zadowoliła w pełni środowisk żydowskich. Przykładem tego były słowa rabina Pinchasa Menechema Joskowicza wypowiedziane w polskim sejmie 11 czerwca 1999 roku do papieża Jana Pawła II: „Proszę, aby pan papież dał wezwanie do swoich ludzi, by także ten ostatni krzyż wyprowadzili z tego obozu”.

Doświadczenia polskiego Kościoła z ostatnich dziesięcioleci domagałyby się zatem spojrzenia z większym realizmem na dialog chrześcijańsko-żydowski. Czyż nie grzeszy on naiwnością i słabością strony kościelnej? Takie postrzeganie spraw wzmacnia aktualna sytuacja międzynarodowa, gdzie za sprawą państwa Izrael toczą się liczne wojny zagrażające porządkowi światowemu. Czy zbrodnie na ludności cywilnej w Palestynie, w tym na licznych chrześcijanach, i napastnicze wojny na Bliskim Wschodzie nie powinny raczej skłaniać do odłożenia celebracji rocznicy wizyty w synagodze? Czyż w Polsce brakuje nam naszych świąt i rocznic? Przed nami Wielki Tydzień i Wielkanoc, pamiątka śmierci i zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa.

W liście episkopatu pojawia się stwierdzenie, że to chrześcijanie są winni śmierci Chrystusa. Jest to teologiczna konkluzja, która domaga się szerszego wywodu, którego próżno szukać w liście poza enigmatycznym powołaniem się na Sobór Trydencki, mimo że w cytowanym punkcie aktualnego Katechizmu jest w tym miejscu odniesienie do Katechizmu Rzymskiego, co osłabia dogmatyczność tezy na rzecz kontekstu pastoralnego. Czymś oczywistym jest, że grzechy wszystkich ludzi przyczyniły się do cierpienia ukrzyżowanego przez żydów rękami pogan Chrystusa. Jasne jest, że cierpienie i śmierć Chrystusa miały charakter odkupieńczy dla wszystkich narodów. Wszyscy żyjący przed Jego przyjściem mogli osiągnąć zbawienie dzięki dziełu Chrystusa.

Przekonanie, że wybraństwo żydów czy innych narodów na zasadzie pochodzenia materialnego, a nie przez wiarę, ich zbawi, nie ma nic wspólnego z Ewangelią. Chrystus posłał apostołów, by pouczali narody o Królestwie Bożym. Od początku towarzyszył temu opór ze strony tych, którzy odrzucili Pana Jezusa w ramach narodu żydowskiego. Przeciwnicy Dobrej Nowiny nie poprzestawali na zamknięciu się na zbawczą prawdę, ale tworzyli antychrześcijański judaizm rabiniczny i opartą na nim cywilizację. Przykładem tego jest przyjęcie w VIII wieku religii żydowskiej przez Chazarów. Wtedy Kaganat Chazarski stał się wrogi dla swoich sąsiadów jako wyznawców innych religii. Musiało to doprowadzić do reakcji ze strony chrześcijańskich państw Rusi i Cesarstwa Bizantyjskiego. W X wieku Chazarowie zostali wyparci na tereny dzisiejszej Ukrainy.

Mniej więcej w tym samym czasie książę Mieszko I przyjął chrzest. Od 966 roku dzieje Polski na trwałe złączyły się z Kościołem katolickim, który przedłuża i zachowuje dzieło zbawienia. Wraz z tym opatrznościowym początkiem została postawiona tama handlowi słowiańskimi niewolnikami dokonywanemu przez żydowskich kupców na naszych ziemiach. Sam proceder został uwieczniony przez średniowieczną sztukę: drzwi gnieźnieńskiej katedry przedstawiają wśród scen z życia świętego Wojciecha wykup słowiańskich niewolników z rąk żydowskich.

Pod koniec swojego listu z 22 marca biskupi zaproponowali, żeby 13 kwietnia Polacy odwiedzali synagogi. Nie czyńmy tego aktu taniego naśladownictwa, teatralnego lub wręcz komediowego gestu „pójścia w ślady Jana Pawła II”! Dzień 13 kwietnia jest wigilią rocznicy Chrztu Polski i to wydarzenie raczej należy uczcić: pójściem do własnego kościoła parafialnego, aby przed chrzcielnicą podziękować za wiarę katolicką. Zamiast pochodów synagogalnych lepiej udać się na Mszę świętą, albo wybrać się w pielgrzymce do relikwii świętych Patronów Polski, uprzątnąć i udekorować krzyże i kapliczki, wywiesić polską flagę, odwiedzić pomniki i groby bohaterów, w tym miejsca pamięci żołnierzy niezłomnych, których dokładnie 14 kwietnia 1950 roku w zgniłym porozumieniu między komunistycznym państwem a Kościołem nazwano „bandytami”.

Niech 14 kwietnia, dzień Chrztu Polski wpisze się na trwałe w świadomość Polaków, a z głębi serc popłynie dziękczynne Ciebie Boga wysławiamy za Polskę, która jest chrześcijańska!

Ks. Beniamin Sęktas

—————————————–

Kościół Chrystusa w demolce, czyli kardynał Ryś i chuligani z episkopatu Polski

Kościół Chrystusa w demolce,

czyli kardynał Ryś i

chuligani z episkopatu Polski

Bazyli1969

=============================

„W polityce nie ma przypadków, ani zbiegów okoliczności. A jeśli są, to dobrze wyreżyserowane”. –  Kard. Richelieu

=====================================


salon24.pl/u/bazyli1969/kosciol-chrystusa-w-demolce-czyli-kardynal-rys-i-chuligani-z-episkopatu-polski

Czy zdrajca zdradza także siebie? A.    Kurosawa

===========================================

Są wśród nas abderyci. Posługujący się naszym językiem, wyglądający jak my i marszczący brew na skutek opowieści o zagrożeniach dla naszej Ojczyzny. Ot choćby taki dyżurny „katolik” o nazwisku T. Terlikowski. Klepie to i tamto, a zasadniczo nie ma nic do powiedzenia, gdyż jego elukubracje nadają się jedynie na podpałkę przy harcerskim ognisku. Taki dyżurny strażak Sam, którego zadaniem jest gaszenie ognisk zapalnych w zakresie sporów ideowych.  Problem w tym, że osoby pokroju Terlikowskiego potrafią namieszać w głowach sporemu gronu miejscowej ludności. Oczywiście nie tym świadomym, mający  pojęcie o wartościach, przyzwoitości i szanujących  samych siebie ale tym, którzy nie potrafią zliczyć do czterech, mają negatywny stosunek do wszystkiego co opiera się o fundamenty, nienawidzących miejsca w którym żyją  i kierujący się przekazem durniów oraz agentów z pierwszej linii wojny ideowej. Krzyż na drogę z nimi! Łatwo powiedzieć…

Oczywiście każdy normalny człowiek posiadający kręgosłup moralny i szacunek dla swoich przodków lekceważy brednie Terlikowskiego, ale gdy w podobnym tonie do wspomnianego hucpiarza wypowiada się Episkopat Polski, to sprawa nabiera poważnych rozmiarów. I z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w dniach ostatnich. O d razu zaznaczę, że nie trzeba być wiernych synem lub córką Kościoła i nauki chrystusowej, aby zauważyć, że „List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej” to co najmniej prowokacja albo nawet dywersja.

Nie będę wchodził szczegóły. Są od tego inni, lecz przesłanie tego listu jest dosłownie policzkiem wymierzonym przez biskupów w moją twarz. I to bez żadnego obcyndalania. Zwyczajnie i po prostu purpuraci żyjący nad Wisłą uznali, że ich „owieczki” to durnie i biomasa, pozbawieni jakichkolwiek odruchów samozachowawczych. Stwierdzili bowiem, że ich „trzoda” da się manipulować bez trudu i wszystko co wypełźnie z ust pierwszoplanowych postaci Episkopatu zostanie łyknięte bez popitki. Nawet to, że wiara milionów Polaków zostanie sponiewierana i sprowadzona do poziomu prymitywnego chłamu.

Przesadzam? A skąd! Wszak goście przybrani w fioletowe sutanny oświadczyli swoim owieczkom, że przez dwa tysiąclecia Kościół ich oszukiwał. Jakoś tak gadał – ustami Ewangelistów, Doktorów i Ojców Kościoła, że jedyną drogą zbawienia jest droga Chrystusowa. My jesteśmy Ludem Bożym. Zdaniem hucpiarzy z Episkopatu byliśmy w błędzie!

Na nic przekazy Ewangelistów. Na nic nauka św. Pawła. Na nic Tradycja. Dziś rabi…. Pardon! Kardynał Ryś przekazuje milionom polskich chrześcijan, że „nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą”. No proszę. Okazuje się  zatem, że dziesiątki pokoleń naszych przodków było w błędzie. Uznawali bowiem, iż jedyną droga do zbawienia jest naśladowanie Chrystusa.

Nic też nie znaczy, że Żydzi rozpychają się niczym Moskale na Bliskim Wschodzie i hurtowo wysyłają na tamten świat tysiące kobiet i dzieci. W  imię chorej fantasmagorii, czyli tzw. Wielkiego Izraela. Ale Grzegorz Ryś, wraz ze swymi akolitami, uważa inaczej. Czy w takim razie jego „autorytet” przewyższa autorytet Ojców Kościoła i samego Jezusa, który określał Żydów „plemieniem żmijowym” i zarzucał im odejście z drogi prawdy? Odpowiedź jawi się jako oczywista. Ale to nie wszystko.

Patrzę na samozaoranie nadwiślańskich purpuratów i przychodzą mi do głowy dwie wątpliwości. Otóż od dziś nie mam nawet grama zaufania do tego grona, ponieważ nie wykazało się ono żadną odwagą. Absolutnie żadną! Milczenie i brak kontrakcji wobec wspomnianego listu to dowód na to, że obecnie naszymi przewodnikami duchowymi są ludzie mali, miałcy, bez odwagi  honoru. Nie trzeba  wywlekać braku reakcji na wspomniany list, ale wystarczy przypomnieć, iż żaden (prawie żaden) z biskupów nie zajął jasnego stanowiska wobec łamania prawa w Polsce, mordów dokonywanych przez Izrael w Gazie, Libanie oraz Iranie i nie zdobył się pokazanie drogi ku naprawie Rzeczypospolitej.

Smutne to cholernie. Jestem pewien, że kardynał Wyszyński patrzy  na swych braci w kapłaństwie i przewraca się w grobie.   Po drugie, odnoszę wrażenie, że przywołany list ma oprócz przesłania religijnego ma także przesłanie polityczne. Powiem więcej… W dobie, gdy państwo Izrael zaatakowało Iran (daleko mi do pochwały panującego tam reżymu) i nie potrafi go pokonać, rysuje się jasno, że może zdarzyć się sytuacja, iż całe masy mieszkańców państwa położonego w Palestynie w wyniku zagrożenia zechcą poszukać miejsc bezpiecznych. Jednym z nich jest „Polin”. Wiem, że jako wspólnota nie życzymy sobie setek tysięcy bliskowschodnich i północnoafrykańskich inżynierów. Tu znaczna większość Polaków jest zgodna.

Czy jednak ta sama większość jest gotowa na przyjęcie dziesiątek lub setek tysięcy Izraelczyków? A ci z kraju położonego „tam gdzie chce” tysiącami pozyskują polskie paszporty… Rok w rok. Od dekad. No nie sądzę, aby podobało się mieszkańców Odrowiśla. Nawet tym popierającym uśmiechniętych dewastatorów.  A jednak kardynał Ryś, wraz z równie etycznymi kolegami, stara się nas oswajać z tą potencjalną sytuacją i skrycie namawia do odwiedzania synagog. Synagog! Zamiast zachęcać Żydów do odwiedzania kościołów, on zapędza chrześcijan do bożnic. Od niedzieli nie uważam księdza Rysia za katolickiego i chrześcijańskiego kapłana. Trudno, inaczej się nie da. 

Przyznam się otwarcie, że jestem człowiekiem wielkiego serca. Pomagam potrzebującym jak mogę, czyli na miarę moich możliwości. Widzę istotę ludzką w każdym. Również w tych, którzy kierują się w swym życiu paranoicznymi i rasistowskimi zasadami z Talmudu.  Nie godzę się jednak na gwałcenie mojej tradycji, przekonań i zdrowego rozsądku. Nie tylko dlatego, że nauczono mnie trzymania  moralnego azymutu. Zawsze i wszędzie. 

Również z tej przyczyny, że nie chcę aby dom moich przodków i potomków stał się placem zabaw, na którym każdy chętny może wywijać dowolne fikołki. Episkopat polski, który winien stać na straży wiary, tradycji chrześcijańskiej oraz dobrostanu swojej „trzody”, zwyczajnie i po prostu nas… zdradził. Zdradził, po trzykroć zdradził. Czemu? Tu – moim zdaniem – nie powinno być wątpliwości. Głupota lub interes. Tertium non datur.

Panie Ryś, przynosisz wstyd naszemu Kościołowi oraz wszystkim rozsądnym ludziom. Nawróć się pan albo zajmij się zbieraniem znaczków. 

PS Warto zaznaczyć, że poza kanałami internetowymi żadna większa telewizja nie zajęła się tym tematem. Włącznie z „Republiką” i „WPolsce24”. Wstyd!

=============================================================

Stykulis25 marca 2026,

Wprawdzie nie znamy póki co szczegółów tego, w jaki sposób pomysł Rysiowy przerodził się w list KEP. Jednak jest dość oczywiste, że to jemu udało się w jakiś sposób „przekonać” innych biskupów do tego pomysłu. Istotnym elementem tego „przekonywania” jest zapewne fakt, że on dzięki rządom bergogliańskim jest dość znacząco osadzony w Kurii Rzymskiej, gdyż należy do dykasterii ds. sprawa biskupów, która zajmuje się nie tylko nominacjami biskupów lecz także wykopywaniem ich z posad, co się działo nadzwyczaj często za owych rządów i bez wyjątku dotyczyło jedynie biskupów myślących po katolicku, których jedyną zbrodnią było nauczanie po katolicku, przez co popadli w niełaskę u bergogliańskiej bandy. 

Odpowiedni jest też poziom teologiczny tego tekstu, typowy dla jego właściwego autora. Po kolei.

1. 

„Śmierć Jezusa jest ceną życia, które wrócone jest Łazarzowi.”

Ktoś tu gruntownie pomieszał. Śmierć Jezusa Chrystusa była po to, żeby Łazarz powrócił do życia doczesnego? Przecież to jest absurd na poziomie najwyżej pierwszych klas szkoły podstawowej. 

2. 

„Więcej: śmierć Jezusa jest ceną życia, które wrócone jest każdej i każdemu z nas.”

O jakie życie chodzi? To jest istotne pytanie. Jeśli chodzi o życie wieczne, to nie zostało ono wrócone, gdyż z powodu grzechu pierworodnego nie mieliśmy go. A jeśli chodzi o życie doczesne – bo tylko ono może zostać przywrócone jak we wskrzeszeniu Łazarza – to z całą pewnością Jezus Chrystus nie umarł dlatego celu, a to chociażby dlatego, że KAŻDY człowiek w końcu umiera, nawet jeśli został wskrzeszony. To jest także absurd na poziomie najwyżej pierwszych klas szkoły podstawowej. 

3.

„Jednym z takich śmiertelnych deficytów miłości, był (i niestety ciągle jeszcze pozostaje) ANTYSEMITYZM. Ale i z tej „śmierci” wyprowadził (i wyprowadza) nas Pan – szczególnie w ciągu ostatnich 60 lat – dzięki wydarzeniom, które czujemy się zobowiązani wszystkim nam przypomnieć.”

Tutaj przede wszystkim brakuje definicji antysemityzmu, czy choćby opisu. Z kontekstu wynika, że według autora tekstu antysemityzmem jest katolicki, nauczany przez Kościół począwszy od pism Nowego Testamentu stosunek religii Chrystusowej do religii judaistycznej. A jest to nic innego jak oszczerstwo i bluźnierstwo, gdyż przypisuje się tutaj bliżej nie określone zło nazwane antysemityzmem nie tylko nauczaniu Doktorów Kościoła i papieży, lecz także natchnionym przez Ducha Świętego księgom Apostołów i Ewangelistów. Jest to zabieg perfidny, typowy zresztą dla wyznawców judaizmu, gdyż jest po pierwsze z gruntu fałszywy, a po drugie uderza w tożsamość chrześcijaństwa, która jest określona przez relację względem zarówno religii starotestamentalnej jak też judaistycznej czyli faryzejsko-rabinicznej.

kelkeszos25 marca 2026, 19:01

Tak swoją drogą – dziwi się Pan postawie „naszych” telewizji. Ja już od dawna mam je dobrze rozpoznane. Od czasów „zarazy” nie biorę pisma Karnowskich do ręki, a „Republiki” też już nie oglądam. Zresztą, wszystkie plagi  jakie organizowały naszą rzeczywistość ostatnich lat, zaczynają układać się w adekwatne związki przyczynowe.

A-Tem25 marca 2026,

@deda  święty przykład historyczny →  

Św. Jan Chryzostom, IV wiek

„Mowy przeciwko judaizantom i Żydom.” 

Przekład i opracowanie Jan Iluk, Wydawnictwo WAM Źródła Myśli Teologicznej 41, Kraków 2007, s. 330, 

Huaskar 25 marca 2026,

„W polityce nie ma przypadków, ani zbiegów okoliczności. A jeśli są, to dobrze wyreżyserowane”.

–  Kard. Richelieu

Analiza listu KEP z 12 bądź 21 marca 2026 roku

Krótka analiza listu KEP z 12 bądź 21 marca 2026 roku

Konrad Dan


salon24.pl/u/analiza-listu-kep-z-12-badz-21-marca-2026-roku

Piszę tę notkę dla siebie, żeby uporządkować myśli, Upubliczniam bo być może ktoś inny uzna ją za wartościową bądź będzie w stanie wskazać błędy w moim rozumowaniu.

1. Data listu i zarazem bardzo ważna kwestia – kiedy ten list powstał? 12 marca czy 21? Dlaczego nie był dyskutowany podczas 404 Konferencji Episkopatu Polski, tylko od ręki poddany pod głosowanie? Dlaczego nie podano którzy biskupi byli za a którzy przeciw? List nie został przyjęty jednogłośnie a quasi-oficjalne tłumaczenie jest takie, że głosowanie przerwano po upewnieniu się, że ponad 50% biskupów jest za. Jak się upewniono? Wizualnie? Kto liczył? Dlaczego list nie został podpisany przez konkretnych biskupów? Czy w ogóle odczytano go biskupom przed głosowaniem? Dlaczego nie podano którzy biskupi byli za a którzy przeciw?

To jest pierwsza, moim zdaniem bardzo ważna, konkluzja własna. Trzeba wymóc na EP podanie listy obecnych na 404 KEP. Niech się po kolei pochwalą, że głosowali za. No przecież tacy są z siebie dumni. To dlaczego nie chcieli się podpisać? Naprawmy to…

I dlaczego list został „przyjęty/opublikowany ale utajniony do godziny 18.00 21 marca (czyli efektywnie do niedzieli, która w Kościele Katolickim zaczyna się przecież po zachodzie słońca dnia w sobotę? Sobotnia Msza Święta o 18.00 jest już Mszą „niedzielną”).

2. Kolejna kwestia powiązana z poprzednią – dlaczego zdecydowano się opublikować taki właśnie, abstrahując od innych, jeszcze poważniejszych zarzutów, jątrzący i siejący ferment i niezgodę list w czasie Wielkiego Postu? To ważne! I można to wykorzystać praktycznie!

3. Powiązane z 2 ale ważne samo z siebie – Jeśli list naprawdę miał na celu przypomnienie wizyty JPII to przecież ta wizyta miała miejsce 13 kwietnia a nie 22 marca? 

4. Abstrahując od tego, że określenie dotyczyło niektórych Izraelitów sprzed wielu tysięcy lat, czyli czasów Starego Testamentu, to jaki naród wybrany? Przecież tak absurdalne sformułowanie występuje wyłącznie w języku polskim. Po łacinie, włosku, angielsku a pewnie i w suahili to LUD wybrany. Jak niby KEP chce to przenieść na cały naród żydowski? O tym, że Żydzi nie potrzebują Jezusa Chrystusa do zbawienia decyduje haplogrupa, linia krwi, obywatelstwo izraelskie czy wyznawanie judaizmu? W jakiej wersji?

Rozumiem, że problem nie dotyczy tylko listu KEP a również tego nic nie znaczącego dokumentu, nic nie znaczącej watykańskiej komisji synodalno-synagogalnej, na którą KEP się powołuje ale to przecież dalej ten sam problem – jak oni definiują lud/naród wybrany?

5. Tak, wiem. 

Temat jest bardzo poważny i sam się na poważnie zastanawiam co robić.

Moim zdaniem, najprościej i najrozsądniej chyba, wykorzystać narzędzia dostarczone przez … papieża Franciszka (motu propio Come una madre amorevole i dodatkowo Vos estis lux mundi) i złożyć skargę na „poważne zaniedbanie obowiązków pasterskich” przez kard. abp. Grzegorza Rysia bezpośrednio do Watykanu, żądając jego usunięcia za to i za sianie publicznego zgorszenia. Jeśli podejdziemy do tego poważnie, to naprawdę jest szansa na oczyszczenie bagna i odnowienie Kościoła w Polsce.

Potencjalne uzasadnienie takiej skargi:

„Uzasadnienie:

    Poważne zaniedbanie obowiązku strzeżenia i przekazywania integralnej wiary katolickiej (kan. 386 §1 KPK oraz kan. 392 §1-2 KPK)

Kard. Ryś od wielu lat konsekwentnie głosi tezy, które znalazły odzwierciedlenie w Liście pasterskim KEP z 12 marca 2026 r. (przyjętym pod jego wpływem). Fragmenty listu o Żydach jako „uczestnikach Bożego zbawienia bez wyraźnego wyznawania Chrystusa” (jako „niezgłębiona tajemnica Boża”), o „Izraelu pozostającym narodem wybranym” oraz nieodwołalności „Pierwszego Przymierza” powtarzają wcześniejsze publiczne wypowiedzi kard. Rysia (m.in. z 2023 r. i stycznia 2026 r.).

    Takie sformułowania wprowadzają dwuznaczność i relatywizację wyłączności zbawienia w Chrystusie (Dz 4,12; KKK 846-848), co stanowi zaniedbanie obowiązku nauczyciela wiary. Potwierdzają to ekspertyzy:  

        ks. prof. Waldemara Rakoczego CM (eKAI, luty 2026),  

        analiza „Parasynagogalne herezje listu KEP” (blog Teolog katolicki, marzec 2026).


    Sianie poważnego zgorszenia wśród wiernych, zwłaszcza w czasie Wielkiego Postu (kan. 1339 §2 KPK oraz kan. 1399 KPK)

    List odczytano w kościołach [w większości – nie odczytano md] w V Niedzielę Wielkiego Postu (22 marca 2026) – w okresie pokuty i kontemplacji Męki Pańskiej. Zamiast umacniać wiarę w Chrystusa Ukrzyżowanego jako jedynego Zbawiciela, dokument wywołał masowe zgorszenie, zamęt i podziały. Wierni czują się zdradzeni w fundamentalnej prawdzie o Nowym Przymierzu. Zgorszenie jest publiczne i udokumentowane w mediach, komentarzach oraz bojkocie odczytania listu przez część księży.

    Szkoda dla jedności Kościoła w Polsce (kan. 392 §1 KPK oraz motu proprio Come una madre amorevole z 4 czerwca 2016)

    Działalność kard. Rysia (modus operandi – konsekwentne promowanie tej linii teologicznej) oraz publikacja listu pod jego wpływem pogłębiły podziały, osłabiły zaufanie do Episkopatu i communio ecclesiale. Abp Wojda ponosi dodatkową odpowiedzialność za zaakceptowanie i rozpowszechnienie dokumentu.

6. Uzupełnienie – Właściwie kardynał Ryś się bardzo podłożył tym listem. Jeśli to dobrze rozegrać, to można teraz usunąć jego i innych prezentujących tę samą heretycką ale i jawnie absurdalną linię „teologiczną”, ze stołków.

Żydowska emigracja do Polin? Ukryty cel arcyrabina krakowskiego?

Bartosz Kopczyński : Żydowska emigracja do Polin?

24 marca 2026

AIX

Obrzucanie Polaków wyzwiskiem antysemityzmu to talmudyczne oskarżenie gojów o to, że w ogóle istnieją i nie dają się podbić przez Żydów. Zaproszenie katolików do synagogi to zachęta do apostazji, wyjścia z Kościoła i wejścia do synagogi szatana. Twierdzenie, że Żydzi nie zostali odrzuceni i przeklęci, pomija fakt, że odrzucili się sami, zabijając Mesjasza rękami pogan, i że klątwę rzucili na siebie sami, krzycząc: „krew Jego na nas i na dzieci nasze”.

Ukryty cel arcyrabina krakowskiego

Należy mieć świadomość, że w Episkopacie główną rolę odgrywa arcyrabin krakowski i jego sitwa. Ich celem jest nawrócenie Polaków na judaizm, i realizują tu agendę tych sił zewnętrznych, które chcą likwidacji Polski. Z ich punktu widzenia im bardziej zaszkodzą Kościołowi w Polsce, im bardziej ośmieszą Episkopat, im bardziej skonfliktują hierarchię z narodem, tym lepiej. To jednak nie wyjaśnia wszystkiego. Ten haniebny list przypada na czas, gdy Izrael i jego sługa, USA, dowodzone przez tzw. chrześcijańskich syjonistów, przystąpili do ostatecznego rozwiązania kwestii Iranu. Synowie tych, co krzyczeli „ukrzyżuj, ukrzyżuj”, wołają dziś: „bombarduj, bombarduj”.

Żydowska emigracja do Polin?

Chrześcijański syjonizm to zdumiewająca herezja prowadząca do szaleństwa lub opętania, do tego stopnia, że jego wyznawcy gotowi są rozpętać III Wojnę Światową, byle tylko pomóc Izraelowi. Ten zaś ma w ręku akta Epsteina dla szantażowania Ameryki. Te siły chcą zaboru Iranu, jego bogactw i położenia, aby kontrolować szlaki handlowe. Wojna nie idzie jednak po myśli syjonistów, dlatego starają się w nią wciągnąć jak najwięcej państw, w tym Polskę. Ten list Episkopatu można więc odczytać jako lobbing proizraelski.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą już przewidział Grzegorz Braun: ucieczka żydowskich elit z Izraela, na który spadają pociski napadniętego Iranu w ramach działań obronnych. Być może ten list Episkopatu przygotowuje Polaków na akceptacje dużych ilości Żydów, którzy będą chcieli urządzić się w Polsce. A ich cele geopolityczne co do naszych ziem są jasne: usunąć Słowian. Aby to poszło gładko, wpierw należy zmiękczyć Polaków i przygotować na przyjmowanie żydowskiej migracji.

Cały ten list jest hańbą polskiego Episkopatu i zdradą, i to najpotworniejszą. Zdradza się tu wszystko: Chrystusa, Kościół, wiernych i własny naród. Miejmy nadzieję, że wśród tego Episkopatu znajdziemy jeszcze jakiegoś biskupa, który nadal pozostaje katolikiem i Polakiem, że nie wszyscy zostali już golemami syjonistów i rabinami, że jest jeszcze ktoś, kto nie pogrąży się w zdradzie.

Fragmenty felietonu na prawach cytatu zamieszczonego na portalu doRzeczy /Link/

List kardynała Rysia o Żydach? Szkoda, że żaden biskup tego nie zablokował

List kardynała Rysia o Żydach?

Szkoda, że żaden biskup

tego nie zablokował

Krzysztof Bosak – wicemarszałek Sejmu

Przeczytałem ten list kardynała Rysia (tak zakładam) o Żydach (upraszczam) który jutro, jako list całego Episkopatu, ma być podobno czytany w kościołach. Parę słów komentarza:

1) Wielka szkoda że żaden biskup tego nie zablokował (*jeśli* w KEP jest wymagana jednomyślność w sprawie takich listów). Może jeszcze jakiś biskup odetnie się od jego formy i jego treści.

2) Czytając go czułem się jakbym się cofnął o 25 lat. Albo więcej! Taka mentalna grupa rekonstrukcyjna klimatów z lat 90.

3) Jeśli macie wrażenie że ten list jest oderwany od bieżących wydarzeń, potrzeb, wyzwań, przeintelektualizowany i bełkotliwy to… macie rację!

4) Nie jestem teologiem więc nie oceniam ile w tym liście prawdy, a ile herezji, błędu, zamętu, niejasności, a ile dopuszczalnego żonglowania cytatami, faktami i koncepcjami po to żeby możliwie mocno zjudaizować przekaz wiary katolickiej, ale sam fakt że te pytania musimy sobie zadawać jest żenujący. Ekscelencje, ogarnijcie się! — jak Wam powiedział trafnie wczoraj redaktor Grzegorz Jankowski w Polsacie.

5) Dyskutowanie o antysemityzmie, judaizmie czy „religii żydowskiej” bez zdefiniowania pojęć jest nonsensem. Jest tworzeniem bełkotu — zdań bez treści. Jest wiele wzajemnie wykluczających się odmian judaizmu i wiele wzajemnie wykluczających się definicji i praktyk klasyfikowania antysemityzmu. Jak można udawać nauczanie niczego w istocie nie ucząc? Wyczuwam brak przywiązania do logiki klasycznej i precyzyjnego formułowania myśli, czyli smrodek toksycznego intelektualnie postmodernizmu.

6) Judeochrześcijanie lubią pozować na odważnych. Skoro tak to niech będą odważni. Odwaga i uczciwość intelektualna polegałbym na *pełnym* odniesieniu się do judaizmu czyli pokazaniu gdzie są potencjalne punkty wspólne i gdzie są różnice — a więc odniesienie się wprost do rozbieżności w kwestii boskości Chrystusa, do treści Talmudu, do treści Kabały i innych istotnych wątków współczesnego judaizmu, w tym jego faktycznych norm etycznych, a także do syjonizmu i jego konsekwencji.

7) Milczenie polskich biskupów na temat wojny Izraelsko-amerykańsko-irańskiej jest znamienne i odmienne od episkopatów innych krajów. Ten list jeszcze to uwydatnia!

8) W ogóle to dlaczego to że papież kilkadziesiąt lat temu odwiedził jakąś synagogę ma być wspominane dziś na Mszach czy upamiętniane? Co ten gest nam przyniósł? Nic. Może zajmijmy się przypomnieniem postaci świętych, jeśli biskupi chcą zajmować się historią?

9) Tak w ogóle to czytanie listów KEP nie jest potrzebne do prawidłowego nauczania wiary, a słuchanie ich nie jest potrzebne do zbawienia. W Kościele te listy często są zwyczajnie ignorowane przez proboszczów.

10) Smutno że taki sygnał wychodzi. Nie mam obaw że to wpłynie na wiarę czy teologię. Nie wpłynie.

Mam obawy związane z dawaniem sygnału tak głębokiego oderwania od rzeczywistości i od tego czym żyją wierni. Mam nadzieję że ktokolwiek z Episkopatu otwarcie się zdystansuje od tego. Milczenie i jedność w marności i sianiu zamętu nie jest wartością!

=======================

mail:

Jakby nie zareagowali, to i tak zaciągnęli ekskomunikę! Zadziałała tu ekskomunika latae sententiae (z mocy samego prawa):

Na podstawie kan. 1364 § 1 KPK, dopuszczenie się herezji, apostazji lub schizmy skutkuje natychmiastowym zaciągnięciem kary.

W praktyce oznacza to, że biskup wyklucza się ze wspólnoty w chwili publicznego wygłoszenia błędnych nauk, natomiast późniejszy dekret hierarchii jedynie oficjalnie stwierdza zaistniały już stan faktyczny.

Ale w tym przypadku nie będzie żadnego dekretu. 

Zgorszyli wielu, ale pewnie liczne osoby też uwiedli… 

a

Zakrzywianie doktryny Kościoła! Gorące komentarze po filosemickim liście Konferencji Episkopatu Polski

Zakrzywianie doktryny Kościoła! Gorące komentarze po filosemickim liście Konferencji Episkopatu Polski

22.03.2026 nczas/zakrzywianie-doktryny-kosciola-gorace-komentarze-po-filosemickim-liscie-konferencji-episkopatu-polski/

Kościół.
NCZAS.INFO | Kościół – zdj. ilustracyjne. / Fot. Pixabay

Zmasowana krytyka filosemickiego listu Konferencji Episkopatu Polski. Komentatorzy wskazują na poważny błąd w przedstawionym przez polskich biskupów rozumowaniu.

KEP wykorzystał do publikacji filosemickiego i wprowadzającego chaos listu wizytę Jana Pawła II w II w rzymskiej Synagodze Większej. Rocznica wizyty przypada 13 kwietnia.

List nie porusza w ogóle kwestii żydowskiego ludobójstwa na Palestyńczykach w Strefie Gazy, agresywnej i ekspansjonistycznej polityki państwa czy też skrajnie antychrześcijańskiej tresury swoich obywateli przez rząd w Tel Awiwie. Zamiast tego przekonuje, że niezdefiniowany precyzyjnie „antysemityzm” ma być grzechem.

Polscy biskupi ponadto zakrzywiają doktrynę Kościoła i to nawet w kwestiach posoborowych. Jak twierdzą biskupi, rzekomo Żydzi mają być dalej „narodem wybranym”, wbrew stwierdzeniu przez Kościół, że to właśnie rzymski katolicyzm i jego wierni są „Nowym Izraelem”.

Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej:

nczas/polscy-biskupi-zwariowali-czy-przyjeli-judaizm-juedeofilski-list-zaprzeczajacy-nauce-kosciola

Do listu KEP odniósł się krótko lider KKP Grzegorz Braun. Wytknął tchórzliwym biskupom polskim kolejny błąd w ich skandalicznym rozumowaniu.

„Kluczową NIEPRAWDĄ, która służy inicjatorom zwodzicielskiego i siejącego zamęt listu KEP za punkt wyjścia do ich manipulacji historią i soteriologią, jest z gruntu fałszywe utożsamienie judaizmu Talmudu z judaizmem Najświętszej Rodziny – a otóż taka tożsamość nie zachodzi i chwała Bogu nigdy nie zachodziła, cokolwiek by na ten temat zechciał wmawiać sobie i innym JE Ryś w owczej skórze” – napisał na X Grzegorz Braun.

Także prezes Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski skrytykował zachowanie biskupów.

„Połajanie, składające się z niezwykle starannie wyłuskanych cytatów, publikowane w najgorszym momencie. Zaś ostatni akapit to instrumentalizacja inwokacji NMP. Przykre. Osobiście smutne” – ocenił.

Z kolei Marek Skalski z „Najwyższego Czasu!” krótko stwierdził, że „księża nie powinni odczytywać treści tego listu”, niezależnie od tego, jakie konsekwencji by im groziły.

„Panowie z @EpiskopatNews zabrali głos w trwającej od dekad rzezi ludności Bliskiego Wschodu. Wyczuwam ogromna wieź z wyznawcami Jezusa” – skomentował ironicznie Rafał Otoka-Frąckiewicz.

Krystian Kratiuk z pch24.pl opublikował na X krótki artykuł, w którym stwierdził, że „biskupi nie dość, że postanowili wysłać nas do synagog, to w dodatku powtarzają zdumiewające słowa o tym, że wyznawcy judaizmu idą drogą zbawienia bez Chrystusa”.

„I że jest to możliwe w jakiś 'tajemniczy’ sposób. List ukazał się właśnie na stronie KEP. Kończy się następującym akapitem: <<Pamiętając, że zawsze modlimy się za nich w liturgii wielkopiątkowej, prosząc Boga, aby lud, który On jako pierwszy nabył na własność, 'wzrastał w wierności Jego przymierzu’ i mógł 'osiągnąć pełnię odkupienia’. Bo 'nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą>>. List nie jest podpisany przez jednego, konkretnego biskupa, ale przez cały episkopat. To szczególnie dojmujące. Doprawdy nie było nikogo, kto by wstał i zapytał – co wy robicie?” – podkreślił.

Następnie napisał o „smutku wynikającym z tego, że nikt z następców apostołów w Polsce nie zaprotestował”.

„Głębokiego smutku, z którym trudno sobie poradzić, wynikającego – proszę wybaczyć, ale takie jest moje przeświadczenie – z ciosu w serce Chrystusa, ciosu w serce Tego, który powiedział o sobie, że nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przez Niego, który JEST Drogą, Prawdą i Życiem. Biskupi piszą o deficycie miłości – owszem, zauważam tu olbrzymi deficyt miłości tak do Chrystusa jak i do wyznawców judaizmu. Oto wyklucza się z Serca Jezusowego naród, do którego On przyszedł” – czytamy dalej.

„Najlepsze jest to, że niezgadzających się z teologicznymi wnioskami wynikającymi z tego listu, zrazu łatwo będzie wrzucić do worka antysemitów – tak ten list jest przecież skonstruowany. W dodatku zostaje on opublikowany w wyjątkowym czasie – i nie myślę nawet o Wielkim Poście, ale o skomplikowanej sytuacji międzynarodowej, gorąco komentowanej także w Polsce. Wiemy, że istnieją poważne i głębokie podziały wśród samych Żydów — od zwolenników syjonizmu po jego zdecydowanych krytyków, zarówno wśród intelektualistów, jak i części ortodoksyjnych Żydów, co sprawia, że osobom spoza tej wspólnoty trudno właściwie uchwycić złożoność problemu. Brak świadomości tych różnic wśród wielu Polaków prowadzi do uproszczeń, w których wszyscy Żydzi są traktowani jako jednolita grupa utożsamiana z biblijnym Izraelem, co stanowi istotne zafałszowanie rzeczywistości. Nie uwzględnia się przy tym wyraźnych rozróżnień między Żydami epoki Starego Przymierza, współczesnymi nurtami judaizmu oraz państwem Izrael jako konkretnym podmiotem politycznym, co w konsekwencji może potęgować nieporozumienia i kontrowersje” – stwierdził Kratiuk.

„W tej sytuacji uważam, że list KEP — mimo prawdopodobnie dobrych intencji, które ciężko mi jednak zrozumieć — może w praktyce przynieść zupełnie odwrotny od zamierzonego skutek w stosunku Polaków do przedstawicieli tamtego narodu. Strasznie to wszystko smutne” – ocenił.

===========================

mail:

Do diaska z takim epidiaskopem

=========================================

Nie będziemy odwiedzać synagog, bo synagoga, która odrzuciła Chrystusa jest Synagogą Szatana

Mocny komentarz prof. Bartyzela do Listu KEP. „Nie będziemy odwiedzać synagog, bo…”

Paweł Ozdoba pch24.pl/mocny-komentarz-prof-bartyzela-do-listu-kep-nie-bedziemy-odwiedzac-synagog-bo-synagoga-ktora-odrzucila-chrystusa-jest-synagoga-szatana

„Resztki nadziei zniknęły, skandaliczny list Episkopatu został oficjalnie zamieszczony na stronie KEP” – napisał prof. Jacek Bartyzel. Filozof zdecydowanie skrytykował inicjatywę polskich biskupów, którzy zachęcają w nim m.in. do odwiedzenia synagogi. Prof. Bartyzel radykalnie jednak odrzuca tę możliwość.

Z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w synagodze, Episkopat Polski przygotował list do odczytania w niedzielę 22 marca. Jego treść wywołała konsternację i krytykę wielu intelektualistów, pracowników akademickich czy katolickich publicystów. Bardzo mocnych słów w swoim komentarzu użył prof. Jacek Bartyzel z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Znany filozof idzie daleko w krytyce listu Episkopatu mówiąc, że „resztki nadziei zniknęły”. Wskazuje, że dokument zawiera „jawną i oczywistą herezję, iż istnieje kategoria osób – a mianowicie wyznających judaizm żydów – które mogą uzyskać zbawienie bez przyjęcia Chrystusa, uznania Go za Mesjasza i Zbawiciela, będącego jedyną Drogą do Boga, i jeszcze przewrotnego uzasadnienia tej herezji „tajemnicą Bożą”.

Prof. Jacek Bartyzel w swoim wpisie zwraca uwagę na pojęcie antysemityzmu, które przez biskupów miałoby być określane „deficytem miłości”. To sformułowanie uznaje za „pospolite brednie”, które „się same kompromitują w kontekście politycznym izraelskich zbrodni wojennych”.

„Nadto jeszcze w tekście pada oskarżenie Kościoła nauczającego, że przez 1500 lat głosił jakoby błędną naukę na temat żydów – co jeśli byłoby prawdą, oznaczałoby, że Kościół nie jest nieomylny w swoim dogmatycznym nauczaniu, a więc stanowi to właściwie kolejną herezję” – wskazuje filozof.

„Grozę tego listu wzmaga ból, że zabrakło, jak widać, w KEP, choćby jednego prawowiernego biskupa, który uderzył w stół i powiedział: dosyć, nie wolno nam zdradzić Chrystusa! Domyślamy się oczywiście kto był inspiratorem i autorem tego haniebnego dokumentu, sprzecznego nawet z powoływanymi deklaracjami SV2. Ale żeby nie znalazł się choćby jeden odważny, kiedy nie grozi przecież za to nawet żadne męczeństwo!” – zdecydowanie skomentował prof. Jacek Bartyzel.

Na koniec podkreślił, że nie zamierza skorzystać z sugestii i zaproszenia biskupów do odwiedzenia synagogi. „W takim razie to my, zwykli laici, którzy zachowali sensus catholicus, musimy powiedzieć: non possumus! Nie możemy słuchać waszej kacerskiej mowy, nie będziemy podążać za nią. Nie będziemy odwiedzać synagog, bo synagoga, która odrzuciła Chrystusa jest Synagogą Szatana” – skwitował.

Źródło: Facebook

Aptekarz profesora Diabelskiego z wizytą roboczą w Polsce. Zaprosił: Ryś, zawód „kardynał”.

Aptekarz profesora Diabelskiego z wizytą roboczą w Polsce

Autor: CzarnaLimuzyna, 25 lutego 2026

AIX

Grzegorz Ryś, w jednej osobie kardynał i rabin, zaprosił do Polski wybitnego specjalistę od mikstur. Nie jest to nic zaskakującego z uwagi na to, że w Kościele ostatnio bulgocze i syczy. Od synodalności.

Zaproszonym jest Jean-Claude Hollerich, który ma wyszkolić krakowskich księży z prawidłowego pojmowania synodalności. Dopiero po takim szkoleniu będą mogli oni włączyć się w proces proponowanych zmian.

Jean-Claude Hollerich i jego zmiany

Aby przybliżyć Czytelnikowi kierunki i cele tego procesu skorzystałem z kwerendy jaką zrobił Paweł Chmielewski z PCh24, cytując brednie Hollericha – mianowanego jeszcze przez Franciszka na stanowisko „relatora generalnego Synodu o Synodalności”.

Wywar z diabelskości – receptura

  • Zniesienie dotychczasowej definicji moralności
  • Kapłaństwo kobiet osiągane stopniowo „krok po kroku”
  • Zniesienie obowiązku celibatu
  • Rewizja nauczania św. Pawła o homoseksualizmie; błogosławienie par homoseksualnych
  • Zniesienie logiki dwuwartościowej

Cytaty

“To jest białe, ale może jest też czarne”

W Japonii poznałem inne myślenie. Japończycy nie myślą tak, jak w europejskiej logice przeciwieństw. My mówimy: to jest czarne, nie jest zatem białe. Japończycy mówią: To jest białe, ale może jest też czarne. W Japonii można łączyć przeciwieństwa, bez zmiany stanowiska.

Nie definiowałbym moralności – zwłaszcza moralności seksualnej – tak wąsko, jak czyni to Kościół dzisiaj.

W Nowym Testamencie w ogóle nie ma mowy o homoseksualizmie. Mowa jest tylko o czynach homoseksualnych, które częściowo były pogańskimi praktykami kultowymi. To było oczywiście zakazane. Sądzę, że nadszedł czas, aby dokonać zasadniczej rewizji nauczania.

W maju 2024 roku powiedział, że w sprawie święceń dla kobiet należy działać ostrożnie, idąc „krok po kroku”.

Kościół zawsze szedł z czasem i zawsze się dopasowywał.

Więcej cytatów pod tym linkiem

Ryś, zawód wykonywany: „kardynał”. Zachęca do wzajemnego słuchania siebie

…wzajemne słuchanie siebie…


Wyjątek:

„Ja Was zapraszam do WSPÓLNEJ DROGI, do słuchania RAZEM Ducha Świętego, oraz do budowania wspólnoty Kościoła – poprzez wzajemne słuchanie siebie. Do budowania Kościoła wiernych pozostających względem siebie w prawdziwych i żywych relacjach, współodpowiedzialnych, zatroskanych o innych i o jakość kościelnych wspólnot. To zaproszenie możecie też łatwo odnaleźć W SOBIE SAMYCH –

Chrześcijanin nie potrzebuje do zbawienia Żydów ani ich [licznych] religii

Chrześcijanin nie potrzebuje do zbawienia Żydów ani ich religii

Autor: CzarnaLimuzyna, 11 lutego 2026

AI

Paradoks polega na tym, że chrześcijaństwo jest pod wieloma względami bliższe instytucji i przesłania Starego Testamentu niż judaizm rabiniczny

– ks. prof. Waldemar Chrostowski

Od wielu lat sekta judeotyków z diabelskim uporem stręczy katolikom żydowski punkt widzenia, który jest niezgodny z głównymi prawdami wiary katolickiej. Wachlarz tych działań jest szeroki: od trywialno-infantylnych do teologicznych błędów lub manipulacji.

Ględa ociekająca brednią i fałszem. „Od Zbysia do Rysia”

Dla przykładu weźmy pierwszy z brzegu fragment wypowiedzi typowej dla sekty judeotyków:

W Łodzi Dzień Judaizmu miał charakter liturgiczny (była wspólna modlitwa, czytanie Starego Testamentu, komentarz dwóch rabinów oraz kardynała Grzegorza Rysia). A spotkanie u dominikanów było wspólną rozmową, w trakcie której można było stawiać pytania, dopytywać o różne aspekty życia żydów oraz akcje sprzątania żydowskich cmentarzy. /misyjne.pl/

  1. Charakter liturgiczny? Jeżeli tak, to nie była to liturgia katolicka, bo tzw. dni judaizmu jako dni bez Jezusa i Jego matki Maryi nie są skierowane w stronę Boga Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. Komentarz przedstawicieli innych religii we wnętrzu Kościoła katolickiego jest prowokacją – przekraczaniem granicy, do czego chcą nas przyzwyczaić wrogowie naszej wiary.
  2. „Akcje sprzątania żydowskich cmentarzy”?
  • Czy były w takim razie prowadzone w równoległy sposób akcje sprzątania katolickich cmentarzy przez żydów? Tak, ale wyglądało to trochę inaczej… więcej na Magna Polonia.
  • Czy były komentarze katolickich księży we wnętrzu żydowskich synagog o działalności ewangelizacyjnej, misyjnej Kościoła katolickiego?
  • Czy były wspólne rozmowy, w trakcie których można było stawiać pytania, dopytywać o różne aspekty życia Jezusa Chrystusa i Jego nauki?

Jeżeli nic takiego nie było, to słyszalna coraz częściej opinia o tzw. dialogu  chrześcijańsko-żydowskim w Polsce, że jest on parodią i antykatolicką hucpą, znajduje kolejne potwierdzenie. Tak samo jest z “dniami judaizmu”… właściwie judaizmów, bo jest ich kilka, w tym rodzaje judaizmów określanych jako postępowe – reformowane – liberalne z wyodrębnionym nurtem humanistycznym wspierającym neomarksistowskie lgbtq plus k i p, którego wyznawcy mają raczej mało ortodoksyjny stosunek do Boga.

Zachęcam do zapoznania się z całą treścią niedawnego wywiadu, który podobno bardzo zbulwersował najważniejszych aktywistów sekty:

Ks. prof. Waldemar Chrostowski: dialog chrześcijańsko-żydowski w Polsce jest parodią

==================================================

Poniżej – profil wizualny jednego z żydowskich animatorów dni judaizmu

Tagi:

Kolejny owsik: Dajesz na tacę u kard. Rysia? Wspierasz Ukrainę Zełenskiego.

Dajesz na tacę u kard. Rysia?

Wspierasz Ukrainę .

25.01.2026 nczas/dajesz-na-tace-u-kard-rysia-wspierasz-ukraincow

NCZAS.INFO | Kard. Grzegorz Ryś.
NCZAS.INFO | Kard. Grzegorz Ryś. / foto: PAP

Decyzją kard. Grzegorza Rysia w Archidiecezji Krakowskiej cała składka z niedzieli 1 lutego zostanie przeznaczona na pomoc dla Kijowa. Zbiórka ma wesprzeć zakup generatorów prądu i mobilnych stacji cieplnych dla stolicy Ukrainy, która zmaga się z rosyjskimi atakami i niskimi temperaturami.

W opublikowanym w sobotę liście do wiernych metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś przytoczył wiadomość otrzymaną nad ranem od arcybiskupa kijowsko-halickiego Światosława Szewczuka. „Przeżyliśmy kolejną piekielną noc. W Kijowie jest minus 10 stopni. Najbardziej ucierpiał nasz Lewy Brzeg… Walka o życie, ciepło i światło trwa” – napisał hierarcha Kościoła greckokatolickiego.

Kard. Ryś poinformował, że w odpowiedzi zapytał, jak Kościół w Polsce może pomóc. Jak przekazał, strona ukraińska pilnie potrzebuje generatorów dużej mocy oraz mobilnych stacji cieplnych, które umożliwią autonomiczne ogrzewanie i oświetlenie najbardziej dotkniętych rejonów miasta.

„Nie możemy pozostać obojętni” – podkreślił metropolita krakowski, ogłaszając decyzję o przeznaczeniu całej składki z 1 lutego na pomoc dla Kijowa. Zaznaczył jednocześnie, że ma świadomość, iż tydzień wcześniej, 25 stycznia, wierni będą hojnie wspierać Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, jednak – jak dodał – „tu chodzi o życie”.

Hierarcha poinformował również, że pierwszy generator sfinansuje osobiście. Ofiary można przekazywać także bezpośrednio na konto Caritas Archidiecezji Krakowskiej z dopiskiem „Kijów”. Jak zapowiedział, w niedzielę 8 lutego wierni zostaną poinformowani o wysokości zebranych środków oraz o zakupionym sprzęcie. W nocy z piątku na sobotę Rosja zaatakowała Ukrainę za pomocą 396 środków ataku powietrznego – przekazały ukraińskie Siły Powietrzne. W Kijowie ponownie prawie 6 tys. budynków mieszkalnych pozostaje bez ogrzewania; setki tysięcy abonentów pozostało bez prądu w obwodzie czernihowskim.

Ryś: “Mówimy, że jesteśmy katolikami i głosimy poglądy, które są niekatolickie”

Jak co roku judaizmu dzień

Posted on January 15, 2026 nondraco/jak-co-roku-judaizmu-dzien

Eminencja Ryś, który zasłynął niedawno, być może niechcący, z bon motu niezwykle trafnie opisującego posoborowych rewolucjonistów: “Mówimy, że jesteśmy katolikami i głosimy poglądy, które są niekatolickie” (źródło) brylował dziś w ramach tzw. centralnych obchodów dnia judaizmu w Płocku.

Jak donosi serwis KEP episkopat.pl Ryś bez ogródek powtarzał, że chodzi o celebrowanie nie jakiegoś tam judaizmu z czasów Izajasza czy Jeremiasza lecz współczesnego talmudyzmu w pełnej krasie:

Wszystkie dokumenty Kościoła po Soborze Watykańskim II idą właśnie w tym kierunku, żeby pokazywać te związki chrześcijan z judaizmem żyjącym, żywym. Nie tylko z tym biblijnym, w jakimś sensie przeszłym, ale z tym judaizmem, który jest aktualny. Temu ma zawsze też służyć Dzień Judaizmu w Kościele katolickim”.

Okolicznościowe modlitwy Eminencja odmówił wraz z rabinem Szudrichem, którego przy tej okazji przysposobił wraz z jego kolegami żydami do własnej rodziny: “Chcemy się w Tobie Boże odnajdywać, jak rodzina” – mówił, bluźnierczo ignorując to co Objawienie Boże przekazuje o tych, którzy je odrzucają, odrzucając Pana Jezusa Chrystusa. W wydarzeniu religijnym kalendarza Novi Ordinis wziął też udział ambasador miłującego mordy na dzieciach i ludności cywilnej państwa syjonistycznego w Ziemi Świętej.

Eminencja Ryś ostrzy zaś pazurki na zapowiedziany w ub. tygodniu list do nieszczęsnych posoborowych owiec, który ma napisać, a którym posoborowe parafie mają nękać owe owce w nadchodzącym Wielkim Poście.

Czy dni judaizmu są dniami antychrysta w Kościele katolickim?

Czy dni judaizmu są dniami antychrysta w Kościele katolickim?

Autor: CzarnaLimuzyna, 16 stycznia 2026

Grzegorz Ryś, gorący orędownik kościoła mieszanego ogłosił rozpoczęcie obchodów dni bez Jezusa Chrystusa i Jego matki, Maryi.

Decyzja Kościoła, wynikająca początkowo z miłości i szacunku do Żydów oraz mniej lub bardziej subtelnych nacisków żydowskiego lobby, przerodziła się, po latach, w hucpę z wyraźnymi cechami herezji. Widać po owocach, że była błędem.

osrodek-dywersji-teologicznej-pod-szyldem-relacji-zydowsko-prozydowskich/

Warto sobie przypomnieć, że Jezus Chrystus zwracał się do współczesnych żydów, wyznawców judaizmu biblijnego, następującymi słowami:

37 Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. 38 Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca». 39 W odpowiedzi rzekli do Niego: «Ojcem naszym jest Abraham». Rzekł do nich Jezus: «Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. 40 Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. 41 Wy pełnicie* czyny ojca waszego». Rzekli do Niego: «Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga*». 42 Rzekł do nich Jezus: «Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. 43 Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. 44 Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. 45 A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie. /J 8/

Dni judaizmu rabinicznego opartego m.in. na Talmudzie – antychrześcijańskiego

22 Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. 23 Każdy, kto nie uznaje Syna*, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. /Całość: 1 J 2,18-29/

Religia antychrysta według św. Jana to duchowe przeciwieństwo chrześcijaństwa, zaprzeczająca prawdzie głoszonej przez Chrystusa.

Między nawróceniem a trwaniem w błędzie. Problem „Dnia Judaizmu”

Między nawróceniem

a trwaniem w błędzie.

Problem Dnia Judaizmu

Paweł Chmielewski pch24.pl/miedzy-nawroceniem-a-trwaniem-w-bledzie

Już 29 lat Kościół katolicki w Polsce dialoguje z Żydami, organizując Dzień Judaizmu. Jakie są owoce tego dialogu? Czy Żydzi odkrywają Mesjasza w Chrystusie? A może raczej umacniają się we własnej, zamkniętej na Chrystusa tożsamości?

17 stycznia odbywa się po raz 29 Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce. Tym razem miejscem centralnych obchodów jest Płock, diecezja kierowana przez bp. Szymona Stułkowskiego. Najważniejszą rolę odgrywają jednak metropolita Krakowa, kardynał Grzegorz Ryś. Purpurat jest przewodniczącym Rady ds. Dialogu Religijnego przy KEP, w ramach której przewodzi Komitetowi ds. Dialogu z Judaizmem.

Dzień Judaizmu jest w tej skali wydarzeniem wyłącznie polskim. Pierwszy raz obchodzony w 1997 roku za sprawą nowego dynamizmu w dialogu z Żydami, jaki wprowadził do Kościoła św. Jan Paweł II. Jednym z inicjatorów wprowadzenia go w Polsce był arcybiskup Stanisław Gądecki, w 1997 roku biskup pomocniczy w Gnieźnie, później metropolita Poznania i dwukrotny przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Kiedy ustępował z tej ostatniej funkcji, wśród swoich najważniejszych dokonań wymieniał właśnie wprowadzenie do Kościoła w Polsce Dnia Judaizmu.

W teorii Dzień Judaizmu miał umacniać wzajemnie zrozumienie po obu stronach dialogu. W przypadku Kościoła katolickiego chodziłoby o pogłębienie świadomości zakorzenienia chrześcijaństwa w Starym Testamencie, ale także o skorzystanie z aktualnej żydowskiej refleksji nad jego księgami, tak, by wydobyć jakieś mniej oczywiste sensy, przydatne również z perspektywy rozpoznania Mesjasza w Chrystusie. Inicjatywa, choć nagłaśniania przez część hierarchów oraz środowiska zaangażowane w dialog z Żydami, nie zyskała nigdy większej popularności. Przez lata przechodziła raczej niezauważona, a większość katolików zachowywała wobec niej dystans lub obojętność, o ile w ogóle wiedziała o jej istnieniu.

Ożywienie

Wokół Dnia Judaizmu zaczęło robić się głośniej dopiero w ostatnich latach, głównie za sprawą dużego zaangażowania Grzegorza Rysia – najpierw jako biskupa, później już także jako kardynała i członka dwóch rzymskich dykasterii. Można spodziewać się, że w najbliższej przyszłości to wydarzenie będzie coraz bardziej obecne w świadomości polskich katolików, zyskując nieco bardziej konkretny wpływ na kształt wiary Polaków. Kardynał Ryś może wykorzystać swoją wyjątkową pozycję jako metropolity Krakowa do tego, by nadać obchodom tego dnia wyjątkową rangę. Jednym z pierwszych gości, których przyjął w siedzibie biskupiej przy Franciszkańskiej 3 był naczelny rabin Polski, Michael Schudrich. Kardynał przyznaje, że w dialogu z judaizmem są „nieprzezwyciężalne” granice i nikt nie wierzy w to, by w doczesności doszło do jakiegoś zjednoczenia chrześcijan z żydami (mówił o tym w październiku 2025 roku na konferencji poświęconej „Nostra aetate”, która odbywała się w Łodzi). Według purpurata konieczna jest jednak intensyfikacja dialogu i rozmów, do czego właśnie Dzień Judaizmu mógłby być idealną okazją. Przy okazji obchodów w 2024 roku przekonywał, że dzień ten powinien mieć swoje odzwierciedlenie w każdej parafii. Przekonywał też, że jeżeli nie pamięta się o Żydach obecnych w historii Polski, to taką niepamięcią potwierdza się „dzieło Zagłady”.

Bo przecież sam dialog z judaizmem nikogo nie dziwi ani nie gorszy – chrześcijanie rozmawiają z każdym, bo spoczywa na nich nałożony przez Chrystusa obowiązek głoszenia Ewangelii całemu światu. Problem pojawia się wtedy, kiedy dialog zostaje oparty na niewłaściwej podstawie. Dlatego trzeba zapytać: czy Dzień Judaizmu w Polsce służy temu, by w miarę możliwości przybliżać Żydów do rozpoznania w Chrystusie Mesjasza, czy raczej do tego, by umacniać obie strony dialogu na swoich pozycjach? Z jakiego rodzaju komunikatem ze strony Kościoła katolickiego spotykają się Żydzi, którzy uczestniczą w centralnych czy lokalnych obchodach Dnia Judaizmu?

Wszystko wskazuje na to, że charakter tego komunikatu jest bardzo daleki od katolickiego ideału. Żydzi coraz częściej słyszą, jakoby ich własna wiara w Boga była całkowicie wystarczająca i nie potrzebowała wcale wypełnienia w Chrystusie. Takie przesłanie obecne jest nie tylko w Polsce, ale również globalnie – w ramach coraz silniej obecnego w przepowiadaniu Kościoła indyferentyzmu religijnego.

Welt-ethos

Z okazji 60. rocznicy ogłoszenia przez II Sobór Watykański deklaracji „Nostra aetate” o stosunku Kościoła katolickiego do religii niechrześcijańskich na łamach oficjalnych mediów watykańskich ukazał się artykuł, który sygnował kardynał Cristóbal López Romero. To 73-letni Hiszpan, arcybiskup marokańskiego Rabatu. Hierarcha zachęcał do odkrywania i promowania wartości wszystkich religii. „Musimy porzucić fałszywy paradygmat «prawdziwej religii, fałszywej religii». Żadna religia nie może zawłaszczyć sobie prawdy, jakby była jej jedynym właścicielem. Żadna religia nie posiada prawdy; wręcz przeciwnie, to prawda posiada nas wszystkich, a w każdej religii kryją się przebłyski prawdy” – pisał kardynał. Inny przykład to słów biskupa Americo Aguiara z Lizbony, później kreowanego przez Franciszka kardynałem. Aguiar w przededniu Światowych Dni Młodzieży w Portugalii przekonywał, że Kościół katolicki nie chce podczas tego spotkania nikogo nawracać. „Nie chcemy nawracać młodych ludzi na Chrystusa albo do Kościoła katolickiego czy coś w tym rodzaju. Absolutnie. Chcemy, żeby dla młodych ludzi było normalne powiedzieć i zaświadczyć, że są; że młodzi muzułmanie, żydzi czy [wyznawcy] innych religii też nie mają problemu z mówieniem, że są i ze świadczeniem o tym. I że młodzi ludzie, którzy nie wyznają żadnej religii, czują się z tym dobrze i nie czują się dziwnie, bo jest tak albo inaczej; że wszyscy rozumiemy, że ta różnorodność jest bogactwem i że świat będzie obiektywnie lepszy, jeżeli będziemy mogli umieścić to przesłanie w sercach wszystkich młodych ludzi” – mówił purpurat.

Te dwie wypowiedzi nie są wypadkiem przy pracy albo przejęzyczeniem. Papież Franciszek w 2019 roku podpisał w Abu Zabi deklarację, w której uznaje się istnienie różnorodności religijnej za wyraz mądrej woli Boga, tak samo jak istnienie różnych płci, ras czy języków. W 2024 roku podczas pielgrzymki do Azji Południowo-Wschodniej papież twierdził wprost, jakoby religie niechrześcijańskie – wymienił islam, buddyzm i sikhizm – stanowiły drogę do Boga, którą postawił obok drogi chrześcijańskiej. Również judaizm bywa komponentem tej zaskakującej ideologii indyferentystycznej. W 2023 roku w Abu Zabi zainaugurowano funkcjonowanie Domu Rodziny Abrahamowej. To kompleks multireligijny powstały między innymi z inicjatywy Franciszka. Składa się z katolickiego kościoła, meczetu oraz właśnie synagogi. Wszystkie świątynie wyglądają podobnie, co tworzy zamierzone wrażenie „trzech dróg” religijnych w ramach jednej, monoteistycznej rodziny. Przywołuje to na myśl idee, które głosił bliski papieżowi Franciszkowi szwajcarski teolog heterodoksyjny, Hans Küng. W 1990 roku opublikował książkę „Weltethos”, gdzie postulował stworzenie globalnej etyki wynikającej z nauczania kilku największych religii. Nota bene, dokładnie na tę ideę powołał się kardynał  Cristóbal López Romero. Küng promował też bliską współpracę chrześcijaństwa, islamu oraz judaizmu jako szeroko pojętej „tradycji monoteistycznej”. W 2006 roku opublikował książkę poświęconą islamowi, w 2008 roku pracę przygotowaną wraz z rabinem Walterem Homolką, a poświęconą koncepcji etosu światowego wyprowadzanego ze źródeł judaizmu.

Dwie drogi zbawienia?

W 2008 roku abp Stanisław Gądecki mówił: „My mówimy, że Żydzi i chrześcijanie tworzą jeden lud Boży i że to, co dotyczy drogi zbawienia, u nich realizuje się przez Mojżesza, a u nas przez Chrystusa”. Czyżby istniały zatem różne drogi zbawienia, zgodnie z architektoniczno-ideową wizją Domu Rodziny Abrahamowej i optyką „rezygnacji z roszczenia do prawdy” kardynała  Lópeza Romero? W 2026 roku Dzień Judaizmu odbywa się pod hasłem „Twój lud, będzie moim ludem, a Twój Bóg – moim Bogiem”. To cytat z Księgi Rut (1, 16). Co usłyszą Żydzi w trakcie spotkań w Płocku i całej Polsce? Czy ktoś powie im, że w optyce katolickiej droga zbawienia prowadzi wyłącznie przez Chrystusa, wcale nie przez Mojżesza?

Dialogista zaprotestuje. Stwierdzi, że Żydzi przecież dobrze wiedzą, jakie jest katolickie stanowisko i w związku z tym nie warto go powtarzać, bo tylko ich się zrazi. Nie zgodzę się z takim postawieniem sprawy. Katolicy są zobowiązani do głoszenia Chrystusa – w porę i nie w porę. Ewangelizacja musi być roztropna, to oczywiste. Nie może jednak rezygnować ze swojego proprium, to znaczy ukazywania Mesjasza w Jezusie Chrystusie. Jeżeli to porzuci, nie będzie już wcale ewangelizację – co najwyżej dawaniem świadectwa, że chrześcijaństwo jako historyczna i teraźniejsza kultura religijna ma jakąś wartość humanistyczną. To jednak za mało, by mówić o ewangelizacji.

Kościół nowym Izraelem… albo nie?

Można tymczasem stwierdzić, że narracja mówiąca o własnej drodze Żydów jest w Kościele katolickim coraz wyraźniejsza. Przejawia się to choćby w tezie o rzekomym odrzuceniu przez Kościół nauczaniu o tym, że to Kościół zastąpił naród wybrany, to znaczy – że to Kościół jest w Chrystusie Jezusie Nowym Izraelem. Taką tezę stawia często kardynał Grzegorz Ryś, powołując się na dokumenty watykańskie, zwłaszcza na tekst „Bo dary łaski i wezwania Boże są nieodwołalne” z 2015 roku, przygotowany przez Komisję ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem, która pracuje przy Dykasterii ds. Jedności Chrześcijan.

Problem w tym, że we wspomnianym dokumencie nie ma wcale odrzucenia cytowanego nauczania, czyli tak zwanej teorii zastępstwa. „Bezpodstawna się staje teologia zastępstwa czy zastąpienia przeciwstawiająca sobie dwa odrębne podmioty, Kościół pogan i odrzuconą Synagogę, której miejsce zajmuje” – głosi tekst, wskazując zatem na odrzucenie bardzo konkretnej teorii zastępstwa, dookreślonej w szczegółach – ale nie „teorii zastępstwa” jako takiej. Jej odrzucenie byłoby niemożliwe, bo nie mówimy tu wcale o teorii – mówimy raczej o stałym elemencie nauki Kościoła katolickiego, głoszonym przez św. Pawła, Ojców Kościoła, sobory i papieży – aż do naszych czasów. Jeszcze II Sobór Watykański pisze o Kościele katolickim jako „nowym Izraelu”, co powtarzali też św. Jan Paweł II oraz Benedykt XVI.

Owoce Dnia Judaizmu

O stosunku Kościoła do Żydów kardynał Grzegorz Ryś mówił też 9 stycznia 2026 roku podczas konferencji prasowej w siedzibie KEP w Warszawie. Jak wskazywał, judaizm stanowi korzeń Kościoła, a żeby korzeń mógł spełniać swoją funkcję, mówi być żywy. Ta myśl wydaje się implikować konieczność istnienia Żydów wyznających judaizm dla podtrzymania tożsamości Kościoła, jeżeli nie wręcz samego jego bytu. Można zapytać, czy w tej perspektywie mieści się w ogóle nawrócenie Żydów – czy wprost przeciwnie, chodzi o to, aby pozostali tam, gdzie są, jako ów „żywotny korzeń”? Takie słowa wydają się być konsekwencją albo nawet innym wyrażeniem tej samej myśli, o braku zastąpienia Izraela przez Kościół.

Bo przecież kiedy twierdzi się dziś, że Kościół katolicki wcale nie zastąpił Izraela, sugeruje się dokładnie to, co w 2008 roku powiedział arcybiskup Gądecki – jakoby Chrystus i Mojżesz stanowili paralelne drogi zbawienia. Jeżeli Dzień Judaizmu miałby budować się na takim komunikacie, to lepiej, aby w ogóle się nie odbywał. Żydzi – tak jak wszyscy ludzie, a z racji na ich szczególną historię nawet przede wszystkim oni – zasługują na to, by głosić im Objawienie Boga w Jezusie Chrystusie, prawdziwym człowieku i prawdziwym Bogu. Mówienie im, jakoby trwanie w tradycji judaizmu i kategoryczne odrzucenie prawdy o Wcieleniu się Boga w Jezusie było w ich przypadku rzeczą dopuszczalną, jest odejściem od powszechnego nakazu misyjnego Zbawiciela, a to stanowi skandal, czyli w teologicznym sensie – zgorszenie.

Mam nadzieję, że ten skandal nie będzie towarzyszył Dniowi Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce ani w tym, ani w żadnym innym roku.

Paweł Chmielewski

Żydowski dzień w „Kościele” kard. Rysia…

Żydowski dzień w Kościele katolickim. Kard. Ryś: „Być może nawet to za mało, że mamy jeden taki dzień”

15.01.2026 nczas/zydowski-dzien-w-kosciele-kard-rysia

Kard. Grzegorz Ryś
NCZAS.INFO | Kard. Grzegorz Ryś. / foto: PAP

Nie bez powodu papież Jan Paweł II nazwał żydów naszymi starszymi braćmi, a papież Benedykt XVI – naszymi ojcami w wierze. Dzień Judaizmu ma nam to przypominać” – powiedział przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem kard. Grzegorz Ryś. Dodał, że dla Kościoła judaizm pozostaje korzeniem.

W czwartek w Kościele katolickim w Polsce obchodzony będzie XXIX Dzień Judaizmu, w tym roku pod hasłem „Twój lud będzie moim ludem, a twój Bóg – moim Bogiem”. W centralnych obchodach, które rozpoczną się w Muzeum Żydów Mazowieckich w Płocku, uczestniczyć będą m.in. przewodniczący Komitetu Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem kard. Grzegorz Ryś i naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

Kardynał Grzegorz Ryś powiedział, że celem obchodów jest przede wszystkim przypomnienie, czego Kościół katolicki naucza na temat relacji chrześcijan z żydami. Jego zdaniem wśród wielu wiernych wciąż nie ma właściwej recepcji nauczania Kościoła na ten temat.

Mówimy, że jesteśmy katolikami, a głosimy poglądy, które są niekatolickie, więc tu jest potężna praca do wykonania – grzmiał.

Kard. Ryś poinformował, że Konferencja Episkopatu Polski przygotowuje list poświęcony wzajemnym relacjom chrześcijan i żydów, który zostanie odczytany w piątą niedzielę Wielkiego Postu. Zaznaczył, że w liście przedstawione zostanie nauczanie Kościoła na ten temat, począwszy od Soboru Watykańskiego II i Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate.

Podkreślił, że obok wspomnianego listu Dzień Judaizmu jest jedną z inicjatyw, które mają pokazywać, że „judaizm pozostaje dla nas korzeniem” [sic!!! md] .

– Nie bez powodu papież Jan Paweł II nazwał żydów naszymi starszymi braćmi, a papież Benedykt XVI – naszymi ojcami w wierze. Po to jest Dzień Judaizmu, żeby nam to przypominać. Być może nawet to za mało, że mamy jeden taki dzień na cały rok. Sądzę, że potrzebne są jeszcze inne inicjatywy, które by służyły ugruntowaniu nauczania Kościoła katolickiego na ten temat – stwierdził.

Zaznaczył, że to właśnie troska o właściwą formację wiernych w tym zakresie sprawiła, że wprowadzone zostały zmiany w księgach liturgicznych, z których jedną z ważniejszych jest zmiana w modlitwie za żydów odmawianej w liturgii w Wielki Piątek, z której usunięto prośbę o ich nawrócenie.

– Mamy nowe polskie tłumaczenie (tej modlitwy – PAP) dlatego, że Stolica Apostolska zrobiła dla nas wyjątek. Mimo tego, że nie ma jeszcze ostatecznego przekładu nowego Mszału, to ta modlitwa jest tak dramatycznie nieprawdziwa, że musiała być zmieniona niezależnie od tego, kiedy będzie nowy Mszał. W tej modlitwie zawarte było nauczanie – ośmielę się powiedzieć – jeśli nie heretyckie, to gorszące, mylne nauczanie na temat tego, kim jest Izrael – zastrzegł kard. Ryś.

Dodał, że edukacja na temat relacji chrześcijańsko-żydowskich powinna być obecna także na lekcjach religii w szkołach.

nczas/kosciol-judeochrzescijanski-pod-przewodem-kard-rysia-mowimy-ze-jestesmy-katolikami-i-glosimy-poglady-ktore-sa-niekatolickie

Główne obchody XXIX Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce rozpocznie modlitwa w Muzeum Żydów Mazowieckich „za Żydów, obywateli Płocka, ofiary Szoah”, którą wspólnie z kardRysiem odmówi rabin Michael Schudrich.

W płockiej katedrze odbędzie się następnie „Nabożeństwo Słowa Bożego” z udziałem kardynała Rysia i rabina Boaza Pasha.

Wcześniej otwarta zostanie tam planszowa wystawa archiwaliów, w tym fotografii „Byli sąsiadami. Ludzkie wybory i zachowania w obliczu zagłady”, przygotowana przez United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie.

W ramach obchodów w Muzeum Diecezjalnym w Płocku zaplanowano także wernisaż wystawy „Płockie Judaica”, w tym ze zbiorów tamtejszego Muzeum Mazowieckiego oraz Towarzystwa Naukowego Płockiego. Otwarcie ekspozycji poprzedzi panel dyskusyjny „Pamięć i nadzieja w drodze do wiary”, w którym uczestniczyć będą dr Katarzyna Kowalska ze zgromadzenia zakonnego Notre Dame de Sion, współprzewodnicząca Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, oraz prof. Jan Grosfeld i rabin Icchak Chaim Rapoport.

Częścią obchodów będzie również spacer ulicami Płocka, w tym ulicą Jerozolimską, poświęcony miejscom związanym z historią tamtejszych Żydów.