Nienawiść do Mszy Wszechczasów. Co napędza progresistów?

Nienawiść do Mszy Wszechczasów. Co napędza progresistów?

Paweł Chmielewski 18 września 2026 pchi/nienawisc-do-mszy-wszechczasow-co-napedza-progresistow

Msza-Swieta-1.jpg

Uznanie Novus Ordo Missae za jedyny uprawniony porządek Mszy świętej stał fundamentalną zasadą nowoczesnego katolicyzmu. Ten stan rzeczy nie zostanie szybko przezwyciężony. 

Dlaczego progresiści tak bardzo nienawidzą Mszy trydenckiej? Kardynał Robert Sarah, były prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, uważa tę nienawiść za cechę pokoleniową. W rozmowie z dziennikiem „Il Giornale” powiedział, że kiedy przeminie czas generacji ’68, w Kościele ustanie też antyłaciński resentyment. Jak stwierdził, wrogość wobec liturgii trydenckiej miałaby swoje podłoże psychologiczne. Innymi słowy, w Kościele mieliby dziś sprawować rządy ludzie, którzy z powodu swojego kulturowego bagażu nie są w stanie podejść do dawnej liturgii bez uprzedzeń. Zamiast piękna, widzą w niej tylko problem. Purpurat zakłada optymistycznie, że przyszłość będzie bardziej przychylna wobec starożytnej liturgii.

Przypadek kardynała Arthura Roche’a

Wydaje się, że mówiąc o pokoleniu ’68, hierarcha mógł mieć na myśli przede wszystkim jedną osobę: swojego następcę na urzędzie. W 2021 roku rządy w Kongregacji ds. Kultu Bożego objął angielski duchowny, Arthur Roche. Urodził się w 1950 roku, jest zatem par excellence przedstawicielem pokolenia ’68 – formował się kulturowo i intelektualnie w czasie, w którym przez Zachód przetaczała się wielka liberalna rewolucja społeczna. Jako dziecko i nastolatek uczestniczył jeszcze w liturgii tradycyjnej, ale formację kapłańską rozpoczął w 1969 roku – czyli w roku promulgowania przez papieża Pawła VI Novus Ordo Missae. Wyświęcony na kapłana sześć lat później, Roche jest, można rzec, owocem czasu największego entuzjazmu reformistycznego. Przecież właśnie w tamtym okresie w Kościele zadekretowano narrację o nadchodzącej epoce wiosny i odrodzenia, której nowa liturgia miała być wyrazem. Dla ludzi ukształtowanych w tym okresie Novus Ordo Missae nie był po prostu zastaną rzeczywistością, do której można mieć taki albo inny stosunek; nowy ryt stał się dla nich obietnicą, wielkim doświadczeniem nadziei, esencją tego, co uważali za odnowę Kościoła. W takiej optyce nie ma miejsca na zniuansowaną krytykę. Odrzucenie NOM może jawić się jako odrzucenie tego, co uchodzi za autentyczny i niepodważalny głos Ducha Świętego. Kardynał Roche uważa, że Novus Ordo Missae wyraża soborową przemianę Kościoła, która polega na nadaniu mu bardziej „misyjnego” charakteru, co wiąże się też z podkreśleniem znaczenia wiernych świeckich w dziele ewangelizacji. Dlatego nie widzi w Mszy trydenckiej żadnej uprawnionej alternatywy dla zreformowanego obrzędu.

Grillo, czyli tradycjonalizm jako „prywatyzacja” Kościoła

Te nadzieje i ścisłe powiązanie Novus Ordo Missae z samą istotą odnowy Kościoła chcianej przez Ducha Świętego znakomicie ilustruje działalność często cytowanego w PCh24.pl Andrei Grilla, profesora Papieskiego Uniwersytetu św. Anzelma w Rzymie. Grillo urodził się w 1961 roku; wykształcenie akademickie otrzymał od tych, którzy konstytuowali triumfalną drużynę zwycięzców soborowych. Dał się porwać temu nurtowi i dziś reprezentuje najostrzejszy kurs.

Sympatię względem Mszy trydenckiej Włoch uważa za irracjonalną tęsknotę za przeszłością; za przejaw bezpodstawnego oporu wobec najświętszej woli Boga, która miałaby się wyrazić w kursie obranym na Vaticanum II i ubranym w konkretną formę właśnie poprzez Novus Ordo Missae. Grillo kategorycznie odrzuca nie tylko sprzeciw wobec Novus Ordo Missae, ale samą ideę, by w Kościele dawać jakąkolwiek przestrzeń Mszy trydenckiej. Ludzi, którzy chcieliby pozwolić na swobodę odprawiania Mszy świętej w dwóch formach rytu rzymskiego, liturgista z Anselmianum traktuje jak schizmatyków. Jest głęboko przekonany, że Kościół katolicki na Zachodzie musi mieć tylko i wyłącznie jedną formę Mszy świętej, a pomysły dania wiernym wyboru to „prywatyzacja” kultu, a co za tym idzie – „prywatyzacja” Kościoła i schizma.

W „Traditionis custodes” papież Franciszek napisał, że nowe księgi liturgiczne są „jedynym wyrazem lex orandi Rytu Rzymskiego”. To oznacza, że Msza trydencka nie istnieje jako żywa rzeczywistość – jest już tylko reliktem przeszłości, z perspektywy Grilla jakimś groźnym upiorem. Kategoryczna formuła Franciszka doskonale wyraża usposobienie tego wpływowego liturgisty: Msza trydencka nie istnieje. To tylko groźny upiór dawnych wieków, a jego „wyznawcy” niszczą Kościół… W tym skrajnie ideologicznym zacietrzewieniu, które tak ściśle wiąże Novus Ordo Missae z samą istotą Kościoła, widać dokładnie to, o czym mówił kardynał Robert Sarah: psychologicznie uwarunkowany resentyment antyłaciński pokolenia ’68.

Wyznanie jezuity: „Nienawidzę Mszy trydenckiej”

Innym przykładem tego dziwacznego resentymentu jest jezuita Thomas Reese, były redaktor naczelny jezuickiego progresywnego magazynu „America”. Na łamach portalu „Religion News Service” Reese opublikował niedawno krótki artykuł zatytułowany „Dlaczego nienawidzę starej łacińskiej Mszy: spowiedź”. Przyznał, że w młodości kochał Mszę trydencką – urodził się w 1945 roku i przez wiele lat był przekonany, że tradycyjna liturgia nigdy nie zostanie zmieniona. Jednak przeprowadzona została reforma liturgiczna, bez szemrania zaakceptował Novus Ordo Missae, bo kierował się jednym względem – posłuszeństwem. Z czasem pokochał jednak również nową Mszę.

W artykule podaje szereg argumentów „za” zreformowaną liturgią i „przeciw” dawnej, ale to argumenty wyjątkowo wydumane, podawane na siłę – można byłoby równie dobrze je odwrócić i przeprowadzić dokładnie przeciwną operację apologetyczno-krytyczną. W sumie, Reese nie ma żadnego dobrego powodu, by piętnować Mszę trydencką jako taką i domagać się wyłączności nowej – poza wspomnianą decyzją woli, by bezkrytycznie podporządkować się autorytetowi władzy, która wprowadziła nowy porządek mszalny.

W całym jego artykule pojawia się tylko jeden poważniejszy argument. „Nienawidzę ideologów, którzy mówią, że nowa Msza jest bluźniercza i którzy odrzucają nauczanie II Soboru Watykańskiego w takich kwestiach jak ekumenizm, sprawiedliwość społeczna i rola świeckich w Kościele” – wskazuje Reese. W tym właśnie rzecz: sprzyjanie Mszy trydenckiej jest tu ściśle związane z ogólną postawą „antysoborową”. W efekcie ten, kto ceni dawną liturgię, staje się generalnym „przeciwnikiem odnowy”. Posoborowa przebudowa Kościoła zostaje utożsamiona z całym dobrem, a ci, którzy cenią dawną liturgię, zostają zakwalifikowani jako jej przeciwnicy – i zasługują na nienawiść.

Leon XIV, dziecko triumfu reformy

Papież Leon XIV urodził się w 1955 roku. Kiedy wstępował do seminarium, Novus Ordo Missae miał już w Stanach Zjednoczonych wyłączność. Przełom lat 70. i 80. pozostawał czasem niekwestionowanego optymizmu wobec reformy liturgicznej. Przyszły pontyfeks mógł zatem nasycić się tym samym duchem, którym karmiono Reese’a, Roche’a i Grilla. Jako papież Robert Prevost wypowiada się w sposób bardzo stonowany i dyplomatyczny. Niemniej jednak w sferze idei pokutuje u niego dokładnie to samo przekonanie, co u wymienionej trójki: reforma liturgiczna była chciana przez Ducha Świętego, to konstytutywny element soborowej odnowy Kościoła, nie ma od niej żadnego odwrotu, bo odwrót oznaczałby zaprzeczenie kursu, jaki z woli Bożej obrał katolicyzm.

Leon XIV regularnie piętnuje nadużycia liturgiczne, do których dochodziło i wciąż dochodzi po wprowadzeniu NOM; przed ponad rok pontyfikatu nie wyraził jednak nawet jednym słowem zrozumienia dla wiernych, którzy uczestniczą w Mszy trydenckiej. Mówił o liturgii w mediach, wygłosił na jej temat szereg katechez – ale wspomniał o choćby najmniejszej korekcie kursu, jaki obrał papież Franciszek. Bergogliański koncept „likwidacji” tradycyjnego rytu poprzez ogłoszenie jedyności Novus Ordo Missae pozostaje całkowicie nienaruszony. Nie ma u Leona XIV choćby śladu intencji sięgnięcia do myśli i decyzji Benedykta XIV. Wydaje się zatem, że nawet jeżeli Robert Prevost nie cechuje się „aktywnym” resentymentem antyłacińskim, to z racji na swoje kulturowe ukształtowanie znajduje się intelektualnie i duchowo w przestrzeni oddziaływania tego resentymentu.

To coś więcej niż pokolenie, to paradygmat

Czy kardynał Robert Sarah ma rację, że problem minie wraz z odejściem pokolenia ’68? To optymistyczna wizja, być może prawdziwa. Jednak sam Robert Sarah urodził się w 1945 roku, jest zatem równolatkiem Thomasa Reese’a. Pomimo tego ma zupełnie inną perspektywę na sprawy liturgiczne. Tak samo jest z innymi. To nie rok urodzenia determinuje zapatrywania liturgiczne, ale otrzymane wykształcenie – i decyzja woli. Z tego powodu wiązanie nadziei na szersze udostępnienie Kościołowi Mszy trydenckiej na skutek prostej zmiany pokoleniowej może być nieco złudne. Apologetyczna soborowa formacja, która nie pozwala na żadną krytykę Vaticanum II trwa dalej.

Papież Franciszek rządził Kościołem kilkanaście lat i nie brakuje dziś wśród światowego duchowieństwa i laikatu ludzi, którzy uważają go za proroka. Jeżeli Leon XIV będzie konsekwentnie kontynuować obecną linię, to prawdopodobnie znacząco utrwali krytyczne podejście do Mszy trydenckiej jako „reliktu przeszłości”, czyniąc z tego po prostu normę kultury eklezjalnej XXI stulecia. Kardynał Robert Sarah słusznie przewiduje, że wygaśnie wkrótce antyłaciński resentyment, to znaczy krytyka liturgii trydenckiej napędzana emocjami. Nie oznacza to jednak, że wygaśnie antyłacińska postawa. Odniesienie, które zbudowano do przeszłości po II Soborze Watykańskim, może być znacznie trwalsze.

Jak pisałem w osobnym tekście na początku tego roku, „paradygmat soborowy” może utrzymywać się jeszcze bardzo długo. Przyjąłem symboliczną liczbę 341 lat, po szczegóły odsyłam do tekstu, bo nie o konkretne daty chodzi – ale o skalę. Kościelna hierarchia to szczelny system, który przepuszcza wyżej tylko ludzi akceptujących pewne wyjściowe zasady. Dziś, jak pokazuje Leon XIV, należy do nich również absolutyzacja Novus Ordo Missae jako jedynego właściwego wyrazu lex orandi Rytu Rzymskiego. Tradycjonaliści istnieją i będą istnieć dalej, ale na uznanie ze strony kościelnej hierarchii nie ma chyba co liczyć.

Paweł Chmielewski

=======

Autor nie bierze pod uwagę działań Ducha Świętego. On na pewno nie będzie czekał 341 lat . M. Dakowski

Bp Joseph Strickland: Historia odda sprawiedliwość abp. Marcelowi Lefebvre

Bp Joseph Strickland: Historia odda sprawiedliwość abp. Marcelowi Lefebvre

https://pch24.pl/bp-joseph-strickland-historia-odda-sprawiedliwosc-abp-marcelowi-lefebvre

(Źródło: YouTube/Bishop Joseph E. Strickland)

Nowa Msza święta jest ważna, Chrystus przychodzi w niej do ołtarza, przeistoczenie jest faktem. Jednak na przestrzeni lat doszło do zmniejszenia wiary w realną obecność Pana Jezusa w Eucharystii. Nie można tego negować, dlatego należy docenić dawny ryt Mszy świętej, skupiony na Chrystusie. Historia odda sprawiedliwość wysiłkom, które na jego rzecz podjął abp Marcel Lefebvre – uważa amerykański biskup, Joseph Strickland.

Były ordynariusz diecezji Tyler w Teksasie mówił na ten temat w rozmowie z „The Catholic Herald”. Bp Joseph Strickland uważa, że historia odda sprawiedliwość abp. Marcelowi Lefebvre, założycielowi Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Chodzi o wysiłek, jaki włożył w przechowanie tradycyjnej Mszy świętej.

– Jestem przekonany, że jako arcybiskup Kościoła, razem z tymi, którzy do niego dołączyli, odegrał istotną rolę w przechowaniu łacińskiej Mszy świętej jako czegoś, co jest kluczowe dla życia Kościoła. To starożytny i święty ryt celebrowania Eucharystii, czyli momentu, w którym Jezus Chrystus przychodzi do nas pod postacią konsekrowanych chleba i wina – powiedział.

– Sądzę, że trzeba pamiętać o roli arcybiskupa Lefebvre’a w historii. […] Kościół ma skłonność, by myśleć w kategoriach stuleci, a nie lat czy dekad. Jesteśmy dziś sześć czy siedem dekad od okresu posoborowego. Kościół wciąż zmaga się z pytaniem o to, jak odpowiedzieć współczesnemu światu. Msza święta jest w samym centrum tego sporu – podkreślił biskup.

– Lex orandi, lex credendi – prawo modlitwy jest prawem wiary. Widzimy, że ta prawda ma swoje znaczenie. Różni papieże, na przykład Jan Paweł II, starali się nawiązać dialog z arcybiskupem Lefebvrem i FSSPX. Dokonano pewnego postępu, choć niektóre sprawy pozostały. Nie mogę powiedzieć, bym znał całość dzieła arcybiskupa Lefebvre’a. Niewątpliwie jednak fakt jego zaangażowania na rzecz łacińskiej Mszy świętej i sprzeciw wobec jej zakazania jest czymś, co, jak sądzę, zostanie przez Kościół docenione – dodał.

Mówiąc o Kościele za sto lat biskup powiedział: – Wydaje mi się, że arcybiskup Lefebvre zostanie zapamiętany jako wierny katolik, który bronił zagrożonych zasad; zasad, które mogły ulec zatraceniu, zakwestionowaniu czy odrzuceniu, a w centrum stoi właśnie łacińska Msza. W naszych czasach, kiedy mamy „Traditionis custodes”, Msza łacińska jest traktowana jak trucizna, którą trzeba usunąć. To całkowite wypaczenie jej istoty – stwierdził.

Bp Strickland podkreślił, że nowa Msza święta jest, oczywiście, ważną Mszą świętą, podczas której dochodzi do przeistoczenia chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. On sam otrzymał święcenia kapłańskie w nowym rycie i przez wiele lat nie wiedział nawet, że jest wokół rytu mszalnego tak duża kontrowersja. Dziś nie może jednak nie przyznać, że w ostatnich dziesięcioleciach doszło do wielkiej zmiany. Coraz więcej ludzi traktuje Komunię świętą jako symbol, tracą wiarę w realną obecność Pana Jezusa pod postaciami eucharystycznymi. Według biskupa musi mieć to związek z rytem Mszy świętej. Kiedy czyta się dokumenty Soboru Watykańskiego II, to okazuje się, że biskupi chcieli zupełnie innych zmian liturgicznych niż te, które faktycznie przeprowadzono. – Mamy do czynienia z odejściem od tego, czego chciał II Sobór Watykański – powiedział.

– Novus Ordo Missae to ryt Mszy świętej, w którym ja wyrosłem. Chrystus prawdziwie przychodzi w niej do ołtarza. Ryt ten zmniejszył jednak w znaczący sposób poziom skupienia na Chrystusie, przenosząc ciężar bardziej na wspólnotę i księdza. Rezultaty są oczywiste – wskazał.

Źródło: The Catholic Herald Pach

Kard. Burke: Dostęp do Mszy świętej trydenckiej zostanie „uwolniony”

Dostęp do Mszy świętej trydenckiej zostanie „uwolniony”?

Kard. Burke rozmawiał o tym z papieżem Leonem XIV

https://pch24.pl/dostep-do-mszy-swietej-trydenckiej-zostanie-uwolniony-kard-burke-rozmawial-o-tym-z-papiezem-leonem-xiv

(Fot: Abraxham03, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons)

Kard. Raymond Leo Burke poinformował, że przekazał papieżowi Leonowi XIV swą prośbę dotyczącą Mszy świętej trydenckiej. Amerykański purpurat wyraził nadzieję, że papież przywróci możliwość powszechnego sprawowania Mszy świętej w klasycznym rycie rzymskim i będzie kontynuował w tym zakresie myśl Benedykta XVI.

Podczas konferencji Latin Mass Society odbywającej się w Londynie z ust kard. Raymonda Leo Burke padły zaskakujące słowa. Były prefekt Trybunału Sygnatury Apostolskiej oświadczył bowiem, że zdążył już przekazać papieżowi Leonowi XIV swoje stanowisko i prośbę w sprawie wiernych rozwijających swoją pobożność poprzez uczestnictwo w Mszach świętych trydenckich.

Purpurat podkreślił, że wyraził Ojcu Świętemu swoją nadzieję, że Leon XIV położy kres „prześladowaniom wewnątrz Kościoła” wobec „tych, którzy pragnęli oddawać cześć Bogu zgodnie z dawną tradycją rytu rzymskiego”.

„Z pewnością miałem już okazję wyrazić to Ojcu Świętemu” – powiedział kard. Raymond Leo Burke. „Mam nadzieję, że jak najszybciej zajmie się on tą kwestią i spróbuje przywrócić sytuację do stanu sprzed Summorum Pontificum, a nawet kontynuować to, co papież Benedykt XVI tak mądrze i z miłością ustanowił dla Kościoła” – wskazał purpurat.

Słowa kard. Raymonda Leo Burke padły podczas konferencji zorganizowanej przez środowisko Latin Mass Society z Wielkiej Brytanii. W wydarzeniu organizowanym w Londynie udział wziął również m.in. bp Athanasius Schneider, a także brytyjscy publicyści i eksperci: dr Tim Stanley, dr Joseph Shaw oraz James Gillick.

Źródło: x.com, YouTube

USA: Inwigilacja tradycyjnych katolików była niedopuszczalna

Przyszła szefowa służb USA: inwigilacja tradycyjnych katolików była niedopuszczalna

https://pch24.pl/przyszla-szefowa-sluzb-usa-inwigilacja-tradycyjnych-katolikow-byla-niedopuszczalna

Tulsi Gabbard podczas przesłuchania w komisji senackiej ostro skrytykowała FBI oraz prezydenta Joe Bidena za atakowanie katolików uczęszczających na tradycyjną Mszę. Dwa lata temu media ujawniły plan rozpracowania operacyjnego środowisk „radykalnej tradycjonalistycznej ideologii katolickiej”, jak określono je w dokumentach. 

Gabbard, nominowana przez prezydenta Donalda Trumpa na stanowisko dyrektora wywiadu krajowego, powiedziała, że FBI „nadużyło swojej władzy”, określając katolików preferujących Mszę łacińską jako „radykalnych tradycjonalistów”. Republikańska polityk podała przykład inwigilacji środowisk tradycji łacińskiej w kontekście wykorzystania służb do walki politycznej i zastraszania opozycji. Podzieliła się również własnym doświadczeniem, kiedy po krytyce Kamali Harris, Gabbard została wpisana przez służby na listę terrorystyczną Quiet Skies. 

Komentarze Gabbard dotyczyły sprawy wycieku notatki biura terenowego FBI w Richmond, w której twierdzono, że niektórzy katolicy, którzy uczęszczają na łacińską Mszę lub kwestionują Sobór Watykański II, mogą być ekstremistami.

Agenci inwigilowali katolików uczęszczających na tradycyjną Msze łacińską, szczególnie należących do Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X (FSSPX). Notatka stwierdzała między innymi, że „coraz mocniej obserwowane zainteresowanie brutalnych ekstremistów o motywach rasowych lub etnicznych (RMVE) radykalną tradycjonalistyczną ideologią katolicką (RTC)… stwarza nowe możliwości łagodzenia zagrożeń”.

Według FBI, „radykalni tradycyjni katolicy” to często głosiciele „ideologii antysemickiej, antyimigranckiej, przeciwnej LGBTQ oraz [zwolennicy] białej supremacji”. Negują również Vaticanum II jako „istotny sobór”.

Departament Sprawiedliwości po ujawnieniu skandalu później wycofał się z decyzji. Amerykański portal LifeSiteNews sugeruje, że pretekstem do sporządzenia notatki była pojedyncza aresztowana osoba, posiadająca broń i materiały wybuchowe, która kiedyś uczestniczyła w łacińskiej Mszy.

Treść dokumentu wskazywała, że amerykańskie służby czerpią informację na temat tradycyjnych katolików od skrajnie lewicowych organizacji, jak Southern Povert Law Center. Notatka zawierała również fragment artykułu z The Atlantic, gdzie porównywano różaniec zrobiony z metalowych kulek i żyłki spadochroniarskiej do broni.

Oficjalny raport Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych potwierdził, że wytyczne dla służb nie ograniczały się do filii w Richmond. Notatki o podobnej treści znaleziono w biurach w Los Angeles, Portland i Milwaukee.

Źródło: lifesitenews.com / własne PCh24.pl PR

Kardynał Sarah: „Próba zniesienia mszy łacińskiej jest diaboliczna”

https://gloria.tv/post/Lm21sNtxN67v1EMrN9gihPXfJ

Kardynał Sarah: „Projekt zniesienia mszy łacińskiej jest diaboliczny”

Zniesienie rytu rzymskiego jest „obrazą historii Kościoła”, powiedział kardynał Robert Sarah podczas prezentacji swojej najnowszej książki Dio Esiste? (Czy Bóg istnieje?), zorganizowanej przez LaNuovaBq.it w Mediolanie 20 stycznia.

Fragmenty.

– Najpilniejszym zadaniem jest odzyskanie poczucia adoracji i prostracji w wierze i czci przed tajemnicą Boga.

– Utrata religijnej wartości klęczenia jest źródłem wszystkich kryzysów, które wstrząsają światem i Kościołem, niezadowolenia, które widzimy w naszym społeczeństwie.

– Msza Święta nie jest spotkaniem towarzyskim, aby świętować nas samych i nasze uczynki, nie jest pokazem kulturowym, ale pamiątką śmierci i cudem zmartwychwstania Pana, które Kościół zawsze, przez wieki celebrował.

– Jesteśmy niezmiernie bardziej błogosławieni niż prorok Izajasz: on modlił się, aby Bóg rozdarł niebiosa i zstąpił (por. Iz 63, 19); my kontemplujemy Go pośród nas.

– Kościół katolicki jest „miejscem, w którym spotykają się wszystkie prawdy”, napisał wielki Chesterton prawie sto lat temu, odkrywając, że najstarsza religia okazuje się być najnowszą, nowszą nawet niż tak zwane nowe religie – takie jak protestantyzm, socjalizm czy spirytyzm. W przeciwieństwie bowiem do nich, katolicka tradycja i prawda zachowały swoją ważność w stanie nienaruszonym przez dwa tysiące lat.

– Porzucenie Boga doprowadziło do przekonania, że liberalizm moralny prowadzi do postępu cywilizacyjnego. Zamiast tego obserwacja rzeczywistości pokazuje, że ten rzekomy postęp jest w rzeczywistości moralną i antropologiczną dekadencją, nową formą pogaństwa, która zdesakralizowała człowieka i jego relacje: twierdzi nawet, że określa, kto ma prawo do życia, a najsłabsi płacą za to cenę.

– W tej obronie człowieka, świętości jego życia, nie możemy pozwolić, aby władze tego świata, wyrażające się w rządach narodowych lub ponadnarodowych (proszę pomyśleć o ONZ i jej odgałęzieniach; wojskowych paktach obronnych, które następnie stają się ofensywne), dyktowały utylitarne i nieludzkie programy. Uważajmy na nową globalistyczną etykę promowaną przez ONZ; uważajmy na ideologię gender!

– Nie możemy się okaleczać, aby realizować się zgodnie z naszymi uczuciami lub tendencjami, w sposób, który różni się od tego, jakim stworzył nas Bóg.

– Plan definitywnego zniesienia tradycyjnej Mszy trydenckiej, która sięga czasów papieża Grzegorza Wielkiego (590-604), a nawet papieża Damazego (366-384), jeśli jest prawdziwy, wydaje mi się obrazą historii Kościoła i Świętej Tradycji. Jest to diaboliczny projekt, który dąży do zerwania z Kościołem Chrystusa, Apostołów i Świętych.

– Benedykt XVI przypomina nam, że „władza papieża nie jest nieograniczona; jest ona w służbie Świętej Tradycji”.

New York, Manhattan – Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę

8.11.24 New York, Manhattan – Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę

08/11/2024 antyk2013

Od maja 2015 roku odprawiana jest w każdy Pierwszy Czwartek miesiąca Msza Święta w rycie tradycyjnym („trydenckim”) za naszą Ojczyznę Polskę.
Miejsce: Nowy Jork – Manhattan. Kościół pod wezwaniem Matki Boskiej z Góry Karmel.
Czas: 19-ta.
Pół godziny przed Mszą Świętą modlimy się jedną część Różańca Świętego za Ojczyznę.
Przychodzą na tą Mszę Świętą również obcokrajowcy różnych nacji, podtrzymują nas na duchu modlitwą szczerze podziwiając Polskę.
Po Mszy Świętej mamy zawsze spotkanie w salce przy kościele, mały poczęstunek, zawsze wszystkich zapraszamy i zawsze prosimy o wsparcie modlitewne dla Polski atakowanej ze wszystkich stron.
Mam ufność, że – z pomocą Bożą – będzie dobrze.

Liturgia Novus Ordo stała się rytuałem religii zupełnie odmiennej nawet od tej ogłoszonej przez Sobór Watykański II

Mosebach: Franciszek rządzi błędnie i sprzecznie.gloria

Niemiecki pisarz Martin Mosebach rozmawiał z „La Verità” (7 lipca) o Mszy św. w rycie rzymskim. Kluczowe punkty.

– W każdej liturgii lub religii treść i forma, w jakiej jest ona przedstawiana, są ze sobą nierozerwalnie związane. Jeśli zmienia się forma, zmienia się również treść.
– Wierzymy tylko w niewielkim stopniu głową. Wiara w konsekrowaną hostię jest okazywana przez klękanie itp. Tłumienie form czci, począwszy od Pawła VI, znacznie osłabiło wiarę w Eucharystię. W wielu przypadkach wiara nawet zanikła, nawet bez zmiany doktryny.

– Dla młodych ludzi rozpad religii na niezobowiązujące rozmowy duszpasterskie nie wystarcza. Szukają oni doświadczenia religijnego we Mszy rzymskiej. Hierarchowie oskarżają młodych katolików o ekstremizm religijny, nie biorąc pod uwagę powodów, które prowadzą młodych ludzi do Mszy Świętej.

– Modlitwa kapłana, skierowana do wspólnoty, a nie do ołtarza, jak to było w całej historii Kościoła, jawi się jako dyskurs ze wspólnotą, a nie modły skierowane do Boga. Już sama ta zmiana orientacji przekształca modlitwę w coś zupełnie innego.

– Liturgia Novus Ordo stała się rytuałem religii zupełnie odmiennej nawet od tej ogłoszonej przez Sobór Watykański II, która wciąż była związana z dwutysięczną tradycją Kościoła: Stała się religią antropocentryczną, a nie teocentryczną.

– Franciszek rządzi nieregularnie i często sprzecznie. Tworzy atmosferę, w której wszystko wydaje się możliwe. Nie ma to już żadnego związku z Depositum Fidei.

– Tradycyjna liturgia umożliwiła kiedyś odbudowę historii w długim okresie politycznej i kulturowej ruiny, w epoce migracji i wczesnego średniowiecza.

– Nowa kultura może pochodzić tylko ze skarbu Kościoła. Tak jak drzewo czerpie soki z korzeni, aby uformować nowy pień i wydać owoce, tak nasze społeczeństwo musi czerpać siłę do własnego odrodzenia z liturgii, modlitwy i tradycji religijnej.

Obraz: Martin Mosebach © Dtv Verlagsgesellschaft, CC BY-SA,

Bp Athanasius Schneider: Tradycyjna Msza święta [trydencka] to skarb Kościoła. Musi zostać zachowany dla przyszłych pokoleń.

Bp Athanasius Schneider: Tradycyjna Msza święta to skarb Kościoła. Musi zostać zachowany dla przyszłych pokoleń

pch24/bp-athanasius-schneider-tradycyjna-msza-swieta-to-skarb-kosciola

Tradycyjna Msza święta wzrastała z Kościołem przez wieki a nawet przez tysiąclecia. To skarb, który bezpiecznie, jasno i pięknie wyraża autentyczną katolicką wiarę. Dlatego musi istnieć w Kościele i zostać przekazany następnym pokoleniom, mówi bp Athanasius Schneider.

– Ten ryt wzrastał przez stulecia, a nawet przez tysiąclecia. Dojrzewała w nim cała miłość i wiara Kościoła. Dojrzała w nim naprawdę w pełni. Została wyrażona rytualnie w treści, w modlitwie, we wierze w Eucharystii. Ten ryt nie został stworzony ani wynaleziony przez jakąś komisję, ale wzrastał, począwszy od Apostołów aż po XX wiek – powiedział bp Schneider w rozmowie z niemieckim kanałem youtube’owym „Certamen – DE”.

– Osiągnął swoją pełną postać na długo przed Soborem Trydenckim. Czasami nazywa się go błędnie Mszą trydencką. To nie jest Msza trydencka. Mamy teksty, manuskrypty, na długo sprzed Soboru Trydenckiego, gdzie Ordo Missae jest identyczny. To oznacza, że Sobór Trydencki niczego nie zmienił. Nie chciał zresztą niczego zmieniać. Wprost przeciwnie; panowała wówczas swoista anarchia, również w obszarze liturgii. Wiele diecezji dokonywało zmian liturgicznych, coś wprowadzało, panował nieporządek. Reformacja protestancka przypuściła atak na wiarę w Eucharystię. Dlatego Sobór Trydencki poprosił papieża, by przedłożył całemu Kościołowi i uczynił obowiązkowym ryt rzymski, a więc jedną z najbezpieczniejszych form wyrazu katolickiej wiary w Eucharystii, ryt sprawdzony i tradycyjny. Chciano w ten sposób zakończyć chaos w liturgii i dać bezpieczne normy przeciwko nowinkom protestantów. Dlatego nazwałbym ten ryt «stałą formą rytu rzymskiego». Stała, a zatem trwała forma – wskazał bp Athanasius Schneider.

Jak dodał biskup, znamy teksty z początku II tysiąclecia, a zatem już z XI wieku, gdzie ryt Mszy świętej jest identyczny z tym, którą znamy jako tradycyjny ryt Mszy świętej. Przypomniał, że ta Msza święta była sprawowana przez niezliczonych świętych, uformowała niezliczonych świętych, stanowiła dla nich duchową ojczyznę. Tradycyjny ryt Mszy świętej nie powstał zresztą nagle na początku II tysiąclecia. Mamy dokumenty już z IX wieku, gdzie zawarty jest kanon ze wszystkimi znakami krzyża i ze wszystkimi rubrykami, tak, jak my go dziś znamy. Już w VI wieku papież Grzegorz Wielki pisał, że kanon należy odmawiać po cichu.

– Z tego względu Kościół nie powinien porzucać tej formy, ale ją przechować i przekazać następnym pokoleniom – powiedział biskup. – Jest to jedna z najbezpieczniejszych, najjaśniejszych i najpiękniejszych form wyrazu naszej wiary. Dlatego ta forma Mszy świętej musi istnieć w Kościele dalej – dodał.

Bp Athanasius Schneider mówił też o decyzji papieża Franciszka z 2021 roku ograniczającej możliwość sprawowania tradycyjnej Mszy świętej.

– Trzeba powiedzieć, że tak zwane motu proprio Traditionis custodes to niezwykle smutny dokument. Przejdzie do historii Kościoła jako wielkie nadużycie urzędu ze strony papieża. Papież nie otrzymał władzy od Jezusa, by umniejszać albo znosić Tradycję. Żaden papież nie może swobodnie dysponować wielkim skarbem tysiącleci, tradycyjną formą Mszy świętej. To nie leży w jego gestii. Papież nie jest wszechmocny. Także dla niego są granice. Tradycja jest granicą. To przekaz [wiary] wyznacza papieżowi granice: tutaj nie masz żadnej mocy. Dostrzegam w tej kwestii bardzo ciężkie nadużycie władzy urzędu przez papieża, który źle wykorzystuje swoją władzę. Papież bardzo wyraźnie ograniczył praktykę tej starodawnej formy Mszy świętej tym wiernym, którzy, by tak rzec, już się do niej przyzwyczaili – powiedział.

– [Papież] ogłosił nową formę Mszy świętej za jedyny wyraz wiary w Eucharystię, modlitwy, lex credendi. To nie jest właściwe. Jest to niezgodne z zasadą przekazywania wiary. Papież jest związany tą zasadą. Mamy nadzieję, że ten dokument będzie mieć krótki żywot, tak jak to działo się już z niektórymi dokumentami w historii Kościoła. Mamy nadzieję, że w przyszłości jakieś papież przywróci w całej pełni tradycyjną i trwałą formę Mszy świętej – podsumował.

Źródło: Certamen – DE Pach

Masońska dewastacja katedry Notre-Dame dokonana rękami biskupów. To „polit-poprawny Disneyland”.

Jan Pospieszalski o „planach przebudowy”.

Rewolucja i masońskie rządy pierwszych republik na potęgę niszczyły kościoły. Katedra Notre-Dame cudem uniknęła całkowitej dewastacji. Dziś masońskie dzieło zniszczenia dokonywane jest rękami biskupów Paryża. Ale czy należy się dziwić? Przykład idzie z góry – mówi Jan Pospieszalski na antenie PCh24TV, komentując nieoficjalne plany przebudowy katedry Notre-Dame w Paryżu. 

– Gdy stoję w katedrze, patrzę na to co mnie otacza, rozbrzmiewa w mym umyśle hymn Gloria i przypominam sobie, że pierwszą podstawą i powinnością naszej egzystencji jako chrześcijanina jest oddanie Bogu czci i dziękczynienie. Bo katedra to przede wszystkim Dom Boga, ale również miejsce sprawowania Eucharystii, która nie jest tylko pamiątką, ale urzeczywistnieniem Ofiary Jezusa Chrystusa na Krzyżu, Jego Zmartwychwstaniem i spełnieniem obietnicy, że zostanę z Wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. Bo przecież tu również możemy go adorować w Tabernakulum lub Najświętszym Sakramencie – podkreśla dziennikarz i publicysta.

– Niestety, jakże inna jest postawa biskupów Paryża – dodaje, komentując przecieki dotyczące planów przebudowy katedry, którą w 2019 r. trawił ogromny []Niewątpliwie celowy, z okrucieństwem zaplanowany. MD] pożar. Brytyjska gazeta Telegraph informuje, że z wnętrza znikną boczne ołtarze oraz prawie wszystkie konfesjonały. Na ścianach wyświetlane będą projekcje zawierające cytaty z Biblii. Ma być również zainstalowana multimedialna ścieżka dla turystów, w której nie zabraknie wątków afrykańskich i azjatyckich. Podsumowując projekt, brytyjski dziennikarz pisze, że „przypomina to jakiś politycznie poprawny Disneyland czy salon, z którego wyrugowano również symbolikę chrześcijańską”.

– Dlaczego? Aby nie ranić uczuć przedstawicieli innych wyznań i osób niewierzących – podkreśla Pospieszalski.

– Adaptacja w tym kształcie jest jakimś gigantycznym nieporozumieniem, żeby nie powiedzieć szaleństwem. Wnętrze przecież podczas pożaru praktycznie nie uległo zniszczeniu. Wiele elementów ocalało, zatem nie ma żadnych merytorycznych podstaw do aż tak bardzo radykalnej zmiany. Jest też sprzeniewierzeniem się intencji darczyńców, którzy, uwaga, zebrali na rekonstrukcję niebagatelną sumę 1 mld euro – komentuje publicysta. – Po co? Żeby tworzyć jakąś multimedialną galerię? Nie! Oni chcieli odtworzenia tej niezwykłej świątyni w jej oryginalnym, niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju kształcie – przypomina.

Autor programu „W Pośpiechu” zwraca uwagę, że adaptacja jest przede wszystkim sprzeczna z funkcją liturgiczną. – Liturgia jest przecież źródłem siły dla każdego z nas, każdej chrześcijańskiej rodziny, parafii i wspólnoty. Zatem pogwałcenie funkcji liturgicznej na rzecz zrobienia jakiegoś multimedialnego parku rozrywki dla turystów, pokazuje tak naprawdę z kim mamy do czynienia – kim są księża i hierarchowie diecezji Paryża – podkreśla.

– Rewolucja i masońskie rządy pierwszych republik na potęgę niszczyły kościoły. Katedra Notre Dame cudem uniknęła całkowitej dewastacji. Dziś masońskie dzieło zniszczenia dokonywane jest rękami biskupów Paryża. Ale czy należy się dziwić? Przykład idzie z góry. Jak potraktować motu proprio papieża Franciszka, które radykalnie ogranicza, wręcz eliminuje z praktyki Kościoła powszechnego nadzwyczajny ryt rzymski, tzw. tradycyjną Mszę trydencką. Przecież jest to akt wrogi wobec dziedzictwa Kościoła. Tego rodzaju historie, z którymi mamy do czynienia w Katedrze Notre-Dame i ta decyzja radykalnie ograniczająca możliwość sprawowania mszy trydenckiej to także wrogi akt wobec naszej, katolickiej tożsamości – ocenia.

Źródło: PCh24TV

https://pch24.pl/masonska-dewastacja-dokonana-rekami-biskupow-jan-pospieszalski-o-planach-przebudowy-katedry-notre-dame/