Odj… ło Frankowi ! Papież: Homoseksualizm nie jest przestępstwem. Grzechem są dyskryminujący biskupi.

Odj… ło Frankowi! Papież: Homoseksualizm nie jest przestępstwem. Grzechem są dyskryminujący biskupi.

oprac. Andrzej Mężyński https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/8645313,papiez-franciszek-homoseksualizm-papiez-grzech-biskupi.html

[Zakładam, że to opracowanie, w piśmie lewicowo – lewackim, jednak oddaje w miarę wiernie słowa Franciszka. Będą poważniejsze analizy. M. Dakowski]

==========================

„Homoseksualizm nie jest przestępstwem” – powiedział papież Franciszek w wywiadzie dla agencji Associated Press. Za „grzech” uznał to, że są biskupi, którzy popierają przepisy penalizujące homoseksualizm i dyskryminujące osoby o takiej orientacji.

Ci biskupi muszą przejść proces nawrócenia – ocenił papież. Dodał, że potrzebna jest czułość, jaką Bóg ma dla każdego z nas. Określił jako „niesprawiedliwe” przepisy, które penalizują homoseksualizm i zaapelował do biskupów, by przyjmowali osoby LGBTQ w Kościele.

Apel do krytyków

W opublikowanej pierwszej części wywiadu Franciszek powiedział też, że prosi swoich krytyków o to, by powiedzieli mu prosto w twarz [hi, hi.. żeby zginęli jak kard. Pell?? MD] , jeśli czegoś nie akceptują.

Podkreślił odnosząc się do śmierci emerytowanego papieża Benedykta XVI: „Straciłem ojca”; „był dla mnie bezpieczeństwem”, „straciłem dobrego towarzysza”. Franciszek zapewnił, że jest w dobrym stanie zdrowia. [?? Czyżby?? Ten wywiad temu przeczy! MD]

Kardynał Kasper promuje samobójczą transformację Kościoła 

BKP: Kardynał Kasper promuje samobójczą transformację Kościoła 

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=20135  https://kasper-card.wistia.com/medias/m8i0vzc1as

https://rumble.com/v26dlto-kardyna-kasper.html  //cos.tv/videos/play/41856855600567296

bitchute.com/video/b72KQ5Q5NCGx/

W niedawnym wywiadzie dla medii kardynał Walter Kasper stwierdził:

Takiej transformacji nie da się przeprowadzić za jedną noc, to wymaga czasu, trochę jak długi wdech. Nie da się tego zrobić w ciągu jednego pontyfikatu, potrzeba dwóch lub trzech”.

W co chce kardynał Kasper i jemu podobni transformować Kościół? Obecna kościelna legalizacja bałwochwalstwa i LGBTQ sygnalizuje już widoczną transformację Kościoła w satanistyczny anty-kościół New Age. W jaki sposób? Poprzez tzw. proces Synodalny. Bergoglio demonstruje konkretne kroki transformacji, gdy publicznie oddaje cześć demonom. On intronizował demona Paczamamę, a w Kanadzie został publicznie poświęcony przez szamana także innym demonom.

Tak eliminuje pierwsze przykazanie Dekalogu, a następnie pozostałe, zwłaszcza szóste i dziewiąte, poprzez kościelną legalizację seksualnych perwersji. Jednocześnie eliminuje i Chrystusowe moralne przykazania, zawarte w Ewangelii i całym Nowym Testamencie. To jest szokująca i samobójcza transformacja Kościoła katolickiego. Wewnętrzne życie Kościoła transformuje się w duchową śmierć. Droga zbawienia zostaje zastąpiona drogą do wiecznego potępienia. Ten transformowany antykościół zastępuje Boga szatanem i demonami!

Cytat kard. Kaspera: „Sukces obecnego pontyfikatu zostanie osiągnięty przez następców papieża Franciszka”.

Całkowitą likwidację Kościoła katolickiego kardynał Kasper uważa za sukces obecnego pontyfikatu, ale dodaje, że dopełnienie tego duchowego samobójstwa nastąpi poprzez kolejnych dwóch lub trzech następców Franciszka. Stwierdził, że takiego procesu transformacji nie da się osiągnąć za jedną noc, rzekomo, to wymaga czasu, trochę jak długiego wdechu. Dlaczego ten długi wdech? Dla popełnienia duchowego samobójstwa.

Cytat kard. Kaspera: „Już nie głosimy Boga, który grozi, potępia i karze, ale Boga, który w miłości przyjmuje, przebacza i jednoczy. To nowy ton, który jest dobry dla Kościoła, nawet jeśli nie każdemu to się podoba”.

Jednakże ten nowyton nie jest dobry dla Kościoła, bo nie jest zgodny z prawdą, z Biblią, ani z Tradycją. Kościół ma obowiązek głosić całą Ewangelię, bo tylko to prowadzi do zbawienia. Wskazuje na przebaczenie grzechów tym, którzy pokutują. Ale grozi też wieczną karą tym, którzy gardzą Bożą miłością i uparcie pozostają w zatwardziałości i na ścieżce grzechu. Bóg w swoim Synu, naszym Zbawicielu  przyjmuje, przebacza i jednoczy, ale człowiek musi chcieć oddać Mu swój grzech. Kto Boga i Jego przykazania kategorycznie odrzuca, a jednocześnie obłudnie mówi o Jego miłości, a nawet twierdzi, że Bóg go bez skruchy przyjmuje, ten oszukuje sam siebie, a innych prowadzi na drogę do wiecznej zagłady.

Cytat kard. Kaspera: „Obecny pontyfikat to nie przypadek, ale początek nowej ery”.

Kardynał Kasper powiedział prawdę. Obecny pontyfikat naprawdę nie jest przypadkiem, ma swoje głębokie korzenie już w II Watykańskim Soborze i posoborowym duchu. Wybór Bergoglio również nie był przypadkiem, podobnie jak nie była przypadkiem abdykacja papieża Benedykta XVI.

Jeśli chodzi o nową erę, to tak naprawdę chodzi o program New Age, głównym celem którego jest likwidacja chrześcijaństwa i stworzenie jednej pseudoreligii, czczącej demony. Chodzi też o stworzenie jednej waluty i jednego rządu.

Jak się bronić przed tą diabelską transformacją, moc której tkwi w kłamstwie? Tylko prawdą! W tej duchowej walce apostoł wzywa nas, abyśmy byli przepasani prawdą. Potrzebujemy także tarczy wiary i miecza Ducha. Apostoł wskazuje, że nasza walka nie toczy się przeciw ciału i krwi, ale przeciw siłom demonicznym (kosmokratores), które sprawują władzę w powietrzu.

W tej bitwie jest konieczne modlitewne zaplecze. Zwłaszcza dzisiejszych apokaliptycznych czasów dotyczą słowa: „W każdym czasie módlcie się w Duchu”  [en pantý kairó en pneuma] (por. Ef 6:18). Więc jest to nieustanna modlitwa (zob. Łk 18:1-7, 1 Tes 5:17).

W historii Kościoła już w V wieku mnich Aleksander i św. Marcel wprowadzili w klasztorach nieustanną modlitwę, która zajmowała 24 godziny na dobę. Tę starą kościelną praktykę dziś wprowadzają i gorliwi chrześcijanie. Tworzą modlitewne straże, składające się z 23 członków. Dzielą swój dzień na godziny, a jedna godzina dziennie jest wspólna dla wszystkich a to od 20:00 do 21:00. Jeśli utworzy się cztery takie straże, zmieniające się po tygodniu, powstanie ciągła modlitwa. Mają rytm – tydzień modlitewnej straży, i trzy tygodnie wolnego. Tylko Godzinę świętą od 20:00 do 21:00 modlą się wszyscy każdego dnia.

Jeżeli w każdej parafii zostanie zapewniona ciągła modlitwa, Bóg tę po ludzku nierozwiązywalną sytuację, w jakiej dzisiaj znajduje się Kościół, w odpowiednim czasie rozwiąże.

Ktoś zaprotestuje: „Ale modlitwa to za mało. Tradycja kościelna mówi: Módl się i pracuj!” Tak, konieczna jest również praca nad stworzeniem zewnętrznej, równoległej kościelnej struktury, która, jeśli zostanie stworzona w odpowiednim czasie, może uratować przed samobójczą bergogliańską transformacją całe parafie i diecezje. Ale ta praca wymaga mądrości i pewnej dyskrecji. Bez zaplecza modlitewnych bojowników to nie jest możliwe.

Ta równoległa struktura faktycznie podejmuje właściwy synodalny krok, a mianowicie oddzielenie się od heretyckiego Watykanu, od ducha kłamstwa i od ducha świata. Przygotuje tym też grunt pod przyjęcie prawowiernego papieża. Obecna Bergogliowa Synodalna droga jest buntem przeciwko Bogu. Ci, którzy ją propagują, odpadli od Chrystusa i są na drodze do potępienia, niezależnie od tego, czy są świeckimi, księżmi czy biskupami.

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że główną misją Kościoła jest doprowadzenie każdego człowieka przez pokutę do przyjęcia Chrystusa i Jego Ewangelii. Pseudo-ewangelia z herezjami, z ekologią, z LGBTQ i bałwochwalstwem prowadzi do potępienia. Dlatego każdy szczery katolik musi zacząć poważnie troszczyć się o swoje zbawienie i to już dziś. Odkładanie to złodziej.

Koniecznością jest oddzielenie się od fałszywego nauczania i fałszywej Bergogliowej Synodalnej drogi, wraz z jego zgubną transformacją Kościoła. Każdy Boży bojownik musi przepasać się prawdą, przeciwstawić się kłamstwu i przyłączyć się do duchowej bitwy — do nieustannej modlitwy wołania do Boga. Jeśli w twoim mieście lub wiosce jeszcze nie ma utworzonej straży modlitewnej, weź oprócz Godziny świętej jeszcze swoją modlitewną godzinę i nie czekaj, aż dołączą inni, zacznij się ją modlić, a z czasem zostanie uformowana cała modlitewna straż. Bóg da w modlitwie światło i siłę, co konkretnie każdy powinien czynić dla własnego duchowego odrodzenia i dla odrodzenia Kościoła. Wytrwała modlitwa mężczyzny czy kobiety, kapłana czy biskupa odnowi jego żywą komunikację z Bogiem. Nieumiarkowana komunikacja ze światem człowieka izoluje od Boga i od prawdy.

Niech Matka Boża, która stąpa po głowie piekielnego węża, w tej historycznej walce nas poprowadzi do zwycięstwa!

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr            + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

3.01.2023

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać najnowsze informacje od BKP lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ

Kiedy hierarchowie Kościoła wyjaśnią, jakie intrygi i spiski wyniosły na tron tego, który działa jako sługa sług szatana. + Carlo Maria Viganó.

Kiedy hierarchowie Kościoła wyjaśnią, jakie intrygi i spiski wyniosły na tron tego, który działa jako sługa sług szatana. + Carlo Maria Viganó.
https://remnantnewspaper.com/web/index.php/fetzen-fliegen/item/6349-vigano-homily-on-the-feast-of-the-chair-of-saint-peter-in-rome
Nadejdzie dzień, kiedy hierarchowie Kościoła wyjaśnią, jakie intrygi i spiski wyniosły na tron tego, który działa jako sługa sług szatana, i dlaczego z lękiem wspierali jego ekscesy lub stawali się wspólnikami tego pełnego pychy, heretyckiego tyrana.

===================================
Boże, powierzając Swojemu Apostołowi, Świętemu Piotrowi, klucze Królestwa Niebieskiego, udzieliłeś mu arcykapłańskiej władzy wiązania i rozwiązywania, spraw przeto, abyśmy za jego przyczyną wyzwolili się z więzów swoich grzechów

Kolekta z Mszy o Święcie Katedry Św. Piotra Apostoła

Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus!

Dzisiaj Kościół Rzymski obchodzi Święto Katedry Świętego Piotra. Władza, jaką Nasz Pan powierzył Księciu Apostołów, znajduje w Katedrze swój symbol i wyraz. Ślady tego święta odnajdujemy już w III wieku, ale dopiero w 1588 roku, w czasach herezji luterańskiej, Paweł IV postanowił, że święto Katedry qua primum Romæ sedit Petrus (na której pierwszy zasiadał w Rzymie Piotr) będzie obchodzone 18 stycznia, w odpowiedzi na negowanie obecności Apostoła w Rzymie. Inne święto Katedry Św. Piotra, obchodzone jest przez Kościół powszechny 22 lutego, na pamiątkę założenia przez Św. Piotra pierwszej diecezji w Antiochii.

Pozwolę sobie zwrócić uwagę na ten ważny aspekt. Podobnie jak organizm ludzki wytwarza przeciwciała, gdy pojawia się choroba, aby ją pokonać, gdy zostanie zainfekowany; tak też  Kościół broni się przed zarażeniem błędem, gdy ten się pojawia, zaznaczając z większą stanowczością te aspekty dogmatu, które są zagrożone herezją. Z tego powodu, Kościół z wielką mądrością, ogłaszał prawdy wiary w pewnych okresach, a nie wcześniej, ponieważ prawdy te były dotychczas wyznawane przez wiernych w mniej wyraźnej i wyartykułowanej formie i nie było jeszcze potrzeby ich precyzowania.

Święte kanony Ekumenicznego Soboru Nicejskiego były odpowiedzią na ariańskie zaprzeczenia Boskiej natury naszego Pana, a ich echem są wspaniałe kompozycje starożytnej liturgii. Odpowiedzią na zanegowanie ofiarnego charakteru Mszy Świętej, transsubstancjacji, sufragmentów (wstawiennictwo za Dusze czyśćcowe – dop. tłumacza) i odpustów były święte kanony Soboru Trydenckiego, a wraz z nimi także wzniosłe teksty liturgiczne. Dzisiejsze święto jest odpowiedzią na antypapieskie zaprzeczenie założenia diecezji rzymskiej przez Apostoła Piotra. Święto zostało ustanowione przez Pawła IV właśnie po to, aby powtórzyć prawdę historyczną kwestionowaną przez protestantów i wzmocnić doktrynę, która się z niej wywodzi.

Prawie wszystko, co Mistyczne Ciało Chrystusa mądrze rozwijało przez wieki – a szczególnie w drugim tysiącleciu ery chrześcijańskiej – wzrastając harmonijnie jak dziecko, które dorasta i umacnia się w ciele i duchu, zostało teraz świadomie zaciemnione i ocenzurowane. Dokonano tego pod zwodniczym pretekstem powrotu do pierwotnej prostoty chrześcijańskiej starożytności, w niewypowiedzianym celu zafałszowania Wiary katolickiej. Wszystko po to,  aby zadowolić wrogów Kościoła.
Jeśli weźmiecie do ręki Mszał Montiniego, nie znajdziecie w nim wyraźnych herezji; ale jeśli porównacie go z tradycyjnym Mszałem, przekonacie się, że pominięto tam wiele modlitw skomponowanych w obronie Prawdy Objawionej. Spowodowało to, że Msza Reformowana stała się możliwa do przyjęcia nawet przez luteranów, co sami przyznali po promulgowaniu tego zgubnego i wieloznacznego obrządku. Na dowód tego, nawet Święta Katedr Św. Piotra w Rzymie i Antiochii zostały połączone w jedno, w imię „kultury unieważniania” , którą sekta modernistyczna zaadoptowała w sferze kościelnej na długo przed tym, jak „przebudzona” lewica przywłaszczyła ją sobie w przestrzeni świeckiej.
Dziś celebrujemy chwałę papiestwa, której symbolem jest Cathedra Apostolica,  artystycznie skomponowana przez geniusz Berniniego, na ołtarzu absydy Bazyliki Watykańskiej, nad którą dominuje alabastrowe okno przedstawiające Ducha Świętego i której strzegą czterej Doktorzy Kościoła: Święty Augustyn i Święty Ambroży dla Kościoła łacińskiego, Święty Atanazy i Święty Jan Chryzostom dla Kościoła greckiego. W pierwotnym projekcie, który pozostawał  nienaruszony przez wieki, tron Św. Piotra znajdował się nad ołtarzem.  Jednak niszczycielska furia innowatorów nie oszczędziła nawet tej aranżacji, przenosząc go między absydę a baldachim Konfesji. 
A jednak właśnie w architektonicznej jedności ołtarza i tronu – która dziś została celowo wymazana – odnajdujemy fundament doktryny o Prymacie Piotra, którym to fundamentem jest Chrystus – lapis angularis(kamień węgielny). Dlatego też ołtarz ofiarny, który jest symbolem Chrystusa, również wykonany jest z kamienia.
Dzisiaj celebrujemy papiestwo w historycznym momencie poważnego kryzysu i apostazji, która uniosła się nawet do wysokości Tronu, na którym po raz pierwszy zasiadał Piotr.  Podczas gdy łamane są nasze serca, gdy rozważamy ruiny spowodowane dewastacją innowatorów, ze szkodą dla wielu dusz i chwały Boskiego Majestatu; podczas gdy błagamy  Nieba o światło, które pozwoli nam zrozumieć, jak połączyć obietnicę Naszego Pana Non prævalebunt z nieustannym strumieniem herezji i skandali szerzonych przez tego, którego Opatrzność zadała nam na czele Kościoła jako karę za grzechy popełnione przez Hierarchię w ostatnich dziesięcioleciach; podczas gdy widzimy podział na tych, którzy łudzili się, że mają jeszcze papieża zamkniętego w klasztorze…i schizmę w diecezjach Europy Północnej z ich niegodziwą drogą synodalną, tak mocno pożądaną przez Bergoglio… przypomnijmy sobie  proroctwo Leona XIII , które zechciał umieścić w modlitwie egzorcyzmu przeciwko szatanowi i  aniołom apostazji. Są to straszne słowa, które w tamtych czasach musiały brzmieć niemal skandalicznie, ale które dziś rozumiemy w ich nadprzyrodzonym sensie:
„Ci najsprytniejsi wrogowie są przepełnieni i upici goryczą wobec Kościoła, Oblubienicy niepokalanego Baranka, i położyli swoje bezbożne ręce na tym co ma najświętsze.
W samym Świętym Miejscu, gdzie ustanowiono Stolicę Św. Piotra i Tron Prawdy jako światło świata, wyniosą na tron swoją ohydną bezbożność, z niecnym planem, że kiedy uderzą w Pasterza, rozpierzchną się owce.

To nie są przypadkowe słowa: zostały napisane po tym, jak Leon XIII, pod koniec Mszy, miał wizję, w której Pan dał szatanowi okres około stu lat, aby sprawdził ludzi Kościoła. Są one echem przesłania Najświętszej Dziewicy w La Salette, pięćdziesiąt lat wcześniej: „Rzym utraci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta”, i poprzedzają o niewiele ponad dekadę, trzecią część tajemnicy fatimskiej, w której, według wszelkiego prawdopodobieństwa, Matka Boża przepowiedziała apostazję Hierarchii wraz z Soborem Watykańskim II i reformą liturgiczną.
Wierni na przestrzeni wieków mogli spoglądać na Rzym jako latarnię prawdy. Żaden papież, nawet ten najbardziej kontrowersyjny w historii,  Aleksander VI, nigdy nie ośmielił się uzurpować sobie świętej władzy apostolskiej w celu zburzenia Kościoła, zafałszowania jego Magisterium, zepsucia jego moralności i zbanalizowania jego liturgii. Pośród najbardziej tragicznych burz, Tron Piotrowy pozostawał niewzruszony i pomimo prześladowań, nigdy nie zawiódł w wypełnianiu pełnomocnictwa powierzonego mu przez Chrystusa: Paś baranki moje. Paś owce moje (J 21,15-19).
 Obecnie, i to już od dziesięciu lat, karmienie trzody Pańskiej jest uważane przez tego, który obecnie zajmuje Tron Piotrowy za „patetyczne  głupstwo”, a polecenie, które Pan dał Apostołom – Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je zachowywać wszystko, co wam przykazałem (Mt 28: 19-20) – jest postrzegane jako godny ubolewania „prozelityzm”, tak jakby boska misja Kościoła Świętego była przyrównana do heretyckiej propagandy sekt. 

Powiedział on to 1 października 2013;  powtórzył 6 stycznia 2014; 24 września 2016; 3 maja 2018; 30 września 2018; 6 czerwca 2019; 20 grudnia 2019; 25 kwietnia 2020, i ponownie zaledwie tydzień temu 11 stycznia 2023. I oto upada ostatni, gasnący ślad SW II, który uczynił „misję” [missionarietà] swoim hasłem przewodnim, nie rozumiejąc, że aby głosić Chrystusa pogańskiemu światu, trzeba przede wszystkim wierzyć w nadprzyrodzone prawdy, których nauczył On Apostołów i których Kościół ma obowiązek wiernie strzec. Rozwadnianie doktryny katolickiej, wyciszanie jej i zdradzanie, aby zadowolić mentalność czasów w jakich żyjemy, nie jest dziełem wiary, ponieważ ta cnota opiera się na Bogu, który jest Najwyższą Prawdą. Nie jest też dziełem nadziei, ponieważ nie można mieć nadziei na zbawienie lub pomoc Boga, którego Objawienie i zbawczą miłość się odrzuca. Nie jest też dziełem miłości, ponieważ nie można kochać Tego, któremu w istocie się zaprzecza.

Na czym polega ta rana, która dotknęła Kościół, umożliwiając apostazję Hierarchii, do tego stopnia, że powoduje ona zgorszenie nie tylko u katolików, ale także u innych ludzi na świecie? Jest to nadużycie władzy. Jest to przekonanie, że władza pochodząca od Boskiego Autorytetu może być realizowana w celu zupełnie przeciwnym do tego, w jakim przez ten Autorytet została powołana. Jest to zajmowanie miejsca Boga, uzurpowanie sobie Jego najwyższej władzy do decydowania o tym, co jest słuszne, a co nie, decydowanie o tym, co można jeszcze powiedzieć ludziom, a co, imię postępu i ewolucji, należy uznać za staroświeckie lub przestarzałe. 

 Jest to używanie mocy Świętych Kluczy do rozwiązywania tego, co powinno być związane i wiązania tego, co powinno być rozwiązane. Polega to na niezrozumieniu tego, że władza należy do Boga i do nikogo innego, i że zarówno władcy państw, jak i hierarchowie Kościoła są hierarchicznie poddani Chrystusowi Królowi i Najwyższemu Kapłanowi. Krótko mówiąc, jest to oddzielanie Tronu od Ołtarza, oddzielenie sługi i pełnomocnika od władzy Tego, który czyni tę władzę świętą, zatwierdzoną góry, ponieważ posiada jej pełnię i jest jej Boskim źródłem.

Wśród tytułów Papieża Rzymskiego, obok Christi Vicarius( Wikariusz Chrystusa), pojawia się także Servus servorum Dei (Sługa Sług Bożych). Jeśli pierwszy z nich został lekceważąco odrzucony przez Bergoglio, to jego decyzja, by zachować ten drugi, brzmi jak prowokacja, co pokazują jego słowa i czyny. Nadejdzie dzień, kiedy hierarchowie Kościoła zostaną poproszeni o wyjaśnienie, jakie intrygi i spiski wyniosły na tron tego, który działa jako sługa sług szatana, i dlaczego z lękiem wspierali jego ekscesy lub stawali się wspólnikami tego pełnego pychy, heretyckiego tyrana.
Niech drżą ci, którzy to wiedzą, a mimo to milczą, z fałszywego poczucia roztropności. Swoim milczeniem nie chronią honoru Kościoła Świętego, ani nie chronią wiernych przed zgorszeniem. Przeciwnie, pogrążają Oblubienicę Baranka w hańbie i poniżeniu, a wiernych odsuwają od Arki Zbawienia w chwili Potopu.
Módlmy się, aby Pan raczył obdarzyć nas świętym papieżem i świętymi władcami. Błagajmy Go, aby położył kres tej udręce, dzięki której – jak każdemu wydarzeniu dozwolonemu przez Boga – rozumiemy teraz lepiej, jak fundamentalne jest owo „instaurare omnia in Christo”, ustanowienie wszystkiego w Chrystusie.

Jak piekielny – dosłownie – jest świat, który odrzuca Panowanie Chrystusa, i o ile jeszcze bardziej piekielna jest religia, która z pogardą odziera się ze swoich królewskich szat – szat unurzanych Krwią Baranka na Krzyżu – aby stać się sługą możnych, Nowego Porządku Świata, sekty globalistów. Tempora bona veniant. Pax Christi veniat. Regnum Christi veniat – Nadchodzą dobre czasy. Niech nastąpi Pokój Chrystusa. Niech nadejdzie Królestwo ChrystusoweAmen

+ Carlo Maria Viganó, Arcybiskup
18 stycznia 2023
Na Święto Katedry Św. Piotra Apostoła, na której po raz pierwszy zasiadał w Rzymie
tłum. Sławomir Soja

Franciszek „nawraca się” na buddyzm? … By zacieśnić współpracę międzyreligijną i wzmocnić klimatyzm…

Franciszek „nawraca się” na buddyzm?

Spotkał się z buddystami by zacieśnić współpracę międzyreligijną. Tematem spotkania „nawrócenie ekologiczne”

19 stycznia 2023 https://pch24.pl/papiez-spotkal-sie-z-buddystami-tematem-spotkania-nawrocenie-ekologiczne/

Franciszek spotkał się z delegacją kambodżańskich buddystów, którzy przybyli do Rzymu, by zacieśnić współpracę międzyreligijną. Tematem spotkania było tzw. nawrócenie ekologiczne. Papież w swoim przemówieniu powołał się na buddyjską praktykę nieszkodzenia istotom żyjącym (metta), porównując ją z chrześcijańskim nakazem szacunku wobec Stworzenia.

Buddyści są większością w Kambodży, stanowią aż 97 proc. całej populacji. Ich delegacja podejmie w Rzymie rozmowy z Dykasterią ds. Dialogu Międzyreligijnego. Papież wyraził nadzieję, że spotkanie da przestrzeń do zwiększenia współpracy w sprawie troski o wspólny dom w całym regionie Indochin. Wskazał również, że może być to poważny wkład religii w „społeczne uzdrowienie i odbudowę ekonomiczną, jakie następują po dekadach kryzysu” w Kambodży.

„Nawrócenie ekologiczne ma miejsce wtedy, gdy ludzie uznają ludzkie korzenie obecnego kryzysu ekologicznego; gdy prawdziwa skrucha prowadzi do spowolnienia lub zatrzymania szkodliwych procesów, ideologii i praktyk, które nie szanują stworzenia; oraz gdy ludzie angażują się w promowanie modeli rozwoju leczących rany zadane przez chciwość, nadmierną pogoń za zyskiem, brak solidarności z sąsiadami i brak szacunku dla środowiska” – wyjaśnił Franciszek. Wskazał, że „dialog ujawnia głębokie bogactwo, jakie nasze tradycje religijne oferują w zakresie wspierania wysiłków zmierzających do kultywowania odpowiedzialności ekologicznej”.

Stosując się do zasad, które Budda przekazał swoim uczniom (Pratimoksa), w tym do praktyki zwanej «metta», polegającej na nieszkodzeniu żywym istotom (por. Metta Sutta n 1.8), oraz prowadząc prosty styl życia, buddyści mogą nabyć współczującą postawę wobec wszystkich istot oraz wobec ziemi, będącej ich domem. Ze swej strony chrześcijanie realizują odpowiedzialność ekologiczną, gdy jako godni zaufania kustosze chronią stworzenie, dzieło, które Bóg powierzył człowiekowi, aby je uprawiał i o nie dbał (por. Rdz 2, 15; «Laudato si’» p. 95, 217)” – podkreślił papież.

KAI / oprac. PR

Kard. Burke: nie ma czegoś takiego, jak grzech ekologiczny!

Kardynał Raymond Leo Burke przyznał, że zaproponowany przez papieża Franciszka Globalny Pakt Edukacyjny, związany m.in. z promowaniem ekologizmu, niesie ze sobą promocję idei jednego, światowego rządu. A to stoi w sprzeczności z Chrystusowym Królestwem. Duchowny odniósł się także do podejmowanej przez niektórych hierarchów kwestii istnienia „grzechu ekologicznego”.PCH24.pl 0 Komentarzy

Papież Franciszek podpisał dokument mówiący, że różnorodność religii jest częścią „woli Bożej w stworzeniu”

Papież Franciszek dołączył do grona sygnatariuszy dokumentu, w którym podkreślono różnorodność i pluralizm w dziedzinie koloru skóry, rasy czy płci. W dokumencie jednak znalazł się również fragment wskazujący na to, że różnorodność religijna została dozwolona przez Boga, dlatego jakikolwiek przymus w tej kwestii jest niedopuszczalny. Deklaracja zawiera również fragment o solidarności z działaniami ONZ i … Czytaj dalej Papież Franciszek podpisał dokument mówiący, że różnorodność religii jest częścią „woli Bożej w stworzeniu”PCH24.pl

Kardynał Pell nie doczekał odpowiedzi na pytanie, na czyje konto w Australii, Watykan [kardynał Becciu] przetransferował 2.300.000 dolarów [2023]

Kardynał Pell nie doczekał odpowiedzi na pytanie, na czyje konto w Australii, Watykan [kardynał Becciu] przetransferował 2.300.000 dolarów

Date: 11 gennaio 2023Author: Uczta Baltazara https://babylonianempire.wordpress.com/2023/01/11/kardynal-pell-nie-doczekal-odpowiedzi-na-pytanie-komu-watykan-przetransferowal-do-australii-2-300-000-dolarow/

10 stycznia, 2023, w Rzymie, w wieku 81 lat zmarł kardynał George Pell, arcybiskup emerytowany Melbourne (1996-2001) i Sydney (2001-2014), były watykański “minister finansów”. Obdarzony przyjaznym i prostolinijnym usposobieniem, o przydomku “rugbyman”, spędził 400 dni w więzieniu pod zarzutem – później odrzuconym – wykorzystywania seksualnego nieletnich; był jednym z najdobitniejszych głosów frontu konserwatywnego w Kościele katolickim.

Kardynał, jak podał Ewtn, nie przeżył powikłań po operacji biodra. Była to – jak podaje Vatican News – od dawna zaplanowana operacja wymiany protezy stawu biodrowego, ale po operacji pojawiły się komplikacje kardiologiczne.

W minionych dniach uczestniczył w pogrzebie emerytowanego papieża Benedykta XVI w Watykanie.

Mianowany przez Jana Pawła II biskupem Melbourne (1996-2001) i Sydney (2001-2014), kreowany kardynałem (2003) przez Jana Pawła II, Pell został wezwany do Rzymu przez Franciszka, który włączył go do rady kardynałów wspomagających go w reformie Kurii Rzymskiej, a od 24 lutego 2014 roku kierował Sekretariatem Ekonomicznym. Na tymże stanowisku promował głęboką reformę finansów watykańskich – z wyczuciem menedżerskim, wchodząc na kurs kolizyjny z Sekretariatem Stanu, a w szczególności z ówczesnym Zastępcą ds. Ogólnych, kardynałem Giovannim Angelo Becciu, obecnie sądzonym w Watykanie, z którym zawsze utrzymywał relacje dialektyczne.

Watykan: Casus Sloane Avenue: Becciu objęty również śledztwem pod kątem przynależności do organizacji przestępczej ttps://www.repubblica.it/cronaca/2022/11/24/news/vaticano_caso_sloane_avenue_becciu_indagato_anche_per_associazione_a_delinquere-375993592/

Kard. Pell: “Mogłem uratować wiele pieniędzy dotyczących budynku w Londynie, ale uniemożliwiono mi to” ttps://www.repubblica.it/cronaca/2021/11/04/news/pell_becciu_vaticano_francesco_londra-324946782/

To właśnie Pell ujawnił publicznie m.in. istnienie funduszy zarządzanych autonomicznie przez Sekretariat Stanu, przeniesionych później przez papieża Franciszka pod kompetencje Administracji Patrymonium Stolicy Apostolskiej (Apsa).

Na przestrzeni ostatnich lat, Pell wskazywał na podejrzenie, że kiedy Becciu pracował w Trzeciej Loży (siedziba watykańskiego Sekretariatu Stanu), z Rzymu wysyłane były fundusze, które napędzały zarzuty związane z jego procesem toczącym się w Australii.

“Śmierć kardynała Pella zaskoczyła także mnie” – skomentował dziś Becciu dla agencji Ansa. “Był z nami kardynałami na pogrzebie papieża emeryta Benedykta XVI. W obliczu śmierci zawsze chylimy głowy i polecamy duszę naszego brata miłosierdziu Pana. Jak wiadomo z relacji dziennikarskich, między kardynałem Pellem a mną dochodziło do sporów na tle zawodowym. Ale teraz stoi w Prawdzie: jestem pewien, że uświadomił sobie prawdziwy przebieg wydarzeń. Modlę się do Pana, aby przebaczył mu, że podsycał oszczercze podejrzenia, że to ja spiskowałem przeciwko niemu, finansując wręcz jego oskarżycieli w procesie dotyczącym pedofilii w Australii. Jest mi zwyczajnie przykro z powodu jego śmierci, niech spoczywa w pokoju”.

400 dni w więzieniu

29 czerwca 2017 roku, policja australijska potwierdziła zbliżające się oskarżenie kardynała Pella o “poważne przestępstwa seksualne” wobec nieletnich, w tym o gwałt, popełnione rzekomo w latach ’70, kiedy Pell był proboszczem w swoim rodzinnym mieście Ballarat. Stolica Apostolska jednocześnie potwierdziła wiadomość o oskarżeniu kardynała Pella i jego wyjeździe do Australii “w celu stawienia czoła stawianym mu zarzutom”.

11 grudnia 2018 roku Pell został uznany przez ławę przysięgłych Sądu Okręgowego Stanu Victoria za winnego seksualnego wykorzystania dwóch 13-letnich ministrantów, a 13 marca 2019 roku skazany na karę sześciu lat więzienia.

Kardynał, który od początku utrzymywał, że jest niewinny, zapowiedział złożenie apelacji, która została odrzucona, a wyrok utrzymany. A dla kardynała otworzyły się drzwi więzienia, gdzie pozostał przez ponad 400 dni.

W listopadzie tego samego roku, w świetle licznych wad formalnych postępowania procesowego wskazanych przez sędziego Marka Weinberga, Sąd Najwyższy Australii uwzględnił wniosek Pella o apelację. 7 kwietnia 2020 roku kardynał został jednogłośnie uniewinniony przez ten sam sąd. Australijski kardynał opowiedział o swoich przeżyciach w książce “Dziennik uwięzienia”, wydanej we Włoszech przez wydawnictwo Cantagalli.

Pell, od owej chwili wrócił do Rzymu, gdzie mieszkał bez pełnienia jakiegokolwiek stanowiska. Jego relacje z papieżem Franciszkiem były trudne. Należący do grona wielkich elektorów argentyńskiego pontyfikatu podczas conclave w roku 2013 i będąc jednym z jego najbliższych doradców, nie zawahał się frontalnie skrytykować Franciszka w kwestii jego otwarć doktrynalnych. W sprawach ekonomicznych, Pell, o wrażliwości kapitalistycznej, nie poszedł za papieżem i zgłosił pewne zastrzeżenia do encykliki Laudato si’. Był wśród 13 sygnatariuszy listu krytykującego np. pomysł, później faktycznie zatwierdzony, udzielania w niektórych przypadkach Komunii św. rozwodnikom pozostającym w ponownych związkach małżeńskich – podczas forsowanego w latach 2014-2015 podwójnego synodu o rodzinie. Był wyrazicielem skarg skrzydła konserwatywnego Kościoła pod adresem papieża Bergoglio. (…) https://www.repubblica.it/vaticano/2023/01/10/news/chiesa_e_morto_il_cardinale_pell-382977987/

…………………………………………………………

Australia prowadzi dochodzenie w sprawie pieniędzy wysłanych przez Watykan, aby wpłynąć na proces Pell’a

21 październik 2020

Informację tę podała gazeta The Australian. Policja federalna bada przekazy w kwocie 700 000 euro przelane “ze źródeł watykańskich” w celu “pomocy w zabezpieczeniu dowodów “ przeciwko kardynałowi podczas jego procesu.

Australijska policja federalna bada dowody na przekazy pieniężne z Watykanu do Australii, przypuszczalnie związane z próbami niekorzystnego wpłynięcia na proces australijskiego kardynała George’a Pella – skazanego za seksualne wykorzystywanie dwóch chórzystów w zakrystii katedry w Melbourne w roku 1996, gdy był arcybiskupem, przetrzymywanego przez ponad rok i ostatecznie uniewinnionego przez Wysoki Sąd Australii.

Dochodzenie zostało wszczęte po tym, jak organ nadzorujący przestępczość finansową Austrac przekazał informacje policji federalnej i policji stanu Victoria. Poinformowała o tym dzisiaj gazeta The Australian.

Austrac potwierdził, że prowadzi dochodzenie w sprawie doniesień, że 700 000 euro zostało przekazane “ze źródeł watykańskich osobie lub osobom w Australii” i “przekazał informacje” policji federalnej. Liberalna senator Concetta Fierravanti-Wells, podczas przesłuchania w senackiej komisji, domagała się potwierdzenia transferu od dyrektor wykonawczej Austrac, Nicole Rose, która potwierdziła rownież, że powiadomiła o sprawie obydwa organy policji.

Trzy tygodnie temu – kontynuuje gazeta – władze watykańskie prowadzące śledztwo w sprawie wykrycia i przekazania milionów euro, a także oszustw i malwersacji popełnionych w czasie, gdy kardynał Giovani Angelo Becciu był substytutem w Sekretariacie Stanu, zostały poinformowane, że 700 000 euro zostało przekazane do Australii, aby pomóc w zabezpieczeniu dowodów przeciwko kardynałowi Pellowi podczas jego procesu.

Adwokat byłego ministranta, który oskarżył Pella o nadużycia pedofilskie, kategorycznie wykluczył, że jego klient otrzymał pieniądze od Watykanu, jak zarzucają mu włoskie gazety. Adwokat żyjącego (jednego z dwóch) oskarżyciela Pella, Viv Valler, oświadczył, że ten “nie ma pojęcia, o czym jest mowa i zaprzecza, że otrzymał jakąkolwiek zapłatę”. https://www.repubblica.it/cronaca/2020/10/21/news/becciu_australia_indaga_su_caso_pell-271299898/

……………………………………………………………….

Domniemane watykańskie transfery pieniężne podczas procesu Pella zgłoszone policji przez wywiad australijski

20 październik 2020 

Australijski wywiad finansowy przekazał policji federalnej informacje dotyczące zarzutów, że zagraniczne przekazy pieniężne, opiewające na setki tysięcy euro pochodzących z funduszy watykańskich, zostały wysłane do Australii podczas procesu kardynała George’a Pella.

Podczas wtorkowego przesłuchania komisji senackiej Nicole Rose, szefowa AUSTRAC, australijskiej rządowej służby wywiadu finansowego, została zapytana o zarzuty – po raz pierwszy opublikowane we włoskich mediach 2 października –  że około 700 000 euro z funduszy kościelnych zostało wysłane do Australii na polecenie kardynała Angelo Becciu w celu wywarcia wpływu na proces kardynała Pella w związku z zarzutami o nadużycia seksualne.

Sen. Concetta Fierravanti-Wells pytała Rose o doniesienia medialne o przelewach “pochodzących rzekomo z funduszy watykańskich do osoby lub osób w Australii”.

“Tak, mogę potwierdzić, że AUSTRAC przyjrzał się tej sprawie i przekazaliśmy informacje do AFP [australijskiej policji federalnej] i do policji w Wiktorii” – powiedziała Rose w komisji Legal and Constitutional Affairs 20 października.

Wymiana zdań podczas sesji komisji parlamentarnej potwierdziła, że AUSTRAC, który jest odpowiedzialny za monitorowanie transakcji finansowych w celu zapobiegania praniu brudnych pieniędzy, przestępczości zorganizowanej, unikaniu podatków, oszustwom i finansowaniu terroryzmu, jest świadomy zarzutów i najwyraźniej zidentyfikował informacje zasługujące na uwagę policji lub śledztwo.

Włoski dziennik “Corriere della Sera” podał po raz pierwszy 2 października, że domniemany transfer jest częścią dokumentacji dowodowej, którą watykańscy śledczy i prokuratorzy opracowują przeciwko kardynałowi Becciu, który został zmuszony do rezygnacji przez papieża Franciszka 24 września, w oczywistym związku z wieloma skandalami finansowymi sięgającymi czasów, gdy pełnił funkcję sostituto w watykańskim Sekretariacie Stanu.

Według włoskiej gazety “Il Messaggero”, zarzuty dotyczące transferu do Australii przedstawił monsignor Albert Perlasca, były główny zastępca Becciu w sekretariacie.

Perlasca i Becciu pracowali razem przez kilka lat nadzorując aspekty zarządzania kurią, w tym inwestycje watykańskich finansów. Uważa się, że Perlasca współpracuje z watykańskimi prokuratorami w ramach trwającego od lat śledztwa w sprawie uchybień finansowych w Sekretariacie Stanu.

CNA nie ma potwierdzenia treści oskarżenia. Kardynał Becciu wielokrotnie zaprzeczał jakimkolwiek wykroczeniom czy próbom wpływania na proces kardynała Pella.

Sam Pell nie odniósł się publicznie do zarzutów, chociaż były szef jego zespołu obrony prawnej w Australii, Robert Richter QC, wezwał do przeprowadzenia publicznego dochodzenia w sprawie zarzutów.

Po pierwszych doniesieniach o zarzutach, niektóre media spekulowały, że fundusze mogły zostać wysłane z kont watykańskich do nuncjatury Stolicy Apostolskiej w Australii lub za jej pośrednictwem.

6 października, w Rzymie papież Franciszek spotkał się z arcybiskupem Adolfo Tito Yllana, nuncjuszem apostolskim w Australii, podobno w celu omówienia zarzutów. Jednak potwierdzenie przez AUSTRAC, że informacje zostały przekazane zarówno policji krajowej, jak i policji stanowej w Wiktorii, sugeruje, że wszelkie transfery lub transfery będące przedmiotem dochodzenia mogą znajdować się poza kanałami dyplomatycznymi lub państwowymi. (…) https://www.catholicnewsagency.com/news/46280/alleged-vatican-money-transfers-during-pell-trial-referred-to-police-by-australian-intelligence-agency

………………………………………………

Kardynał Pell pyta kardynała Becciu: «Za co tak naprawdę wypłacono te 2 miliony dolarów?»

17 grudzień 2021

Kardynał George Pell mówi, że nie żywi żadnej urazy do człowieka, którego oskarżenie o napaść seksualną wysłało australijskiego prałata do więzienia na 13 miesięcy, ale wciąż chce dowiedzieć, dlaczego Watykan wysłał ponad 2 miliony dolarów do Australii podczas trwania jego procesu.

Pell, były arcybiskup Sydney i emerytowany prefekt Sekretariatu Ekonomicznego, został wypuszczony z więzienia 7 kwietnia 2020 roku, po tym jak australijski Sąd Najwyższy jednogłośnie uznał, że ława przysięgłych, która skazała go 11 grudnia 2018 roku, ponad wszelką wątpliwość nie powinna była uznać go winnym.

Pell został początkowo uznany za winnego seksualnego napastowania dwóch chórzystów w roku 1996, czemu zawsze zaprzeczał. Został uwolniony po 13 miesiącach odbywania sześcioletniego wyroku.

Od czasu uwolnienia, Pell opublikował swoje dzienniki więzienne w serii tomów. Niedawno wydany tom, “Prison Journal, Volume 3: The High Court Frees an Innocent Man”, został opublikowany przez Ignatius Press 2 listopada 2021 roku. https://ignatius.com/prison-journal-volume-3-pj3p/

Książki zawierają refleksje Pella na temat jego pobytu w więzieniu, który w większości spędził w odosobnieniu. Obecnie dzieli on swój czas między Rzymem i Sydney. Udzielił wywiadu witrynie CNA na początku grudnia podczas promocji swojej książki w Stanach Zjednoczonych.

“Jedno podstawowe pytanie pozostaje bez odpowiedzi” – powiedział Pell w wywiadzie telefonicznym dla CNA. “Wiemy – zostało to potwierdzone przez kardynała [Angelo] Becciu – że 2.300.000 dolarów [AUD] zostało wysłane z watykańskiego Sekretariatu Stanu do Australii”.

Monsignor Alberto Perlasca, były wysoki urzędnik w Watykańskim Sekretariacie Stanu, powiedział, że fundusze zostały wysłane do Australijskiej Konferencji Biskupów z przeznaczeniem na wydatki Pella podczas jego procesu i uwięzienia.

Australijska Konferencja Biskupów kwestionuje jednak to oświadczenie i twierdzi, że nie otrzymała pieniędzy, o których mowa.

“Konferencja biskupów stwierdziła «żadne tego rodzaju pieniądze nigdy (do nas) nie dotarły; z pewnością ich nie otrzymaliśmy»” – powiedział Pell. “Więc pytanie bez odpowiedzi brzmi: Jeśli pieniądze nie zostały wysłane z powodu czegoś związanego z moją sprawą, to po co zostały wysłane?”.

Pell powiedział, że jeśli “zostanie podany uzasadniony powód”, dla którego fundusze zostały wysłane do Australii, “wtedy będziemy mogli zająć się naszym życiem i zbadać inne kierunki.”

“Ale jest to najważniejsze pytanie bez odpowiedzi. I jak powiedziałem, kardynał Becciu potwierdza, że pieniądze zostały wysłane i uważa, że to nie moja sprawa, z jakich powodów zostały one wysłane.”

Kardynał nie umiał wyjaśnić, dlaczego Becciu uznał pieniądze rzekomo wysłane na jego potrzeby za “nie jego sprawę”.

Pell powiedział, że byłoby “bardzo dobrze wyjaśnić” sprawę przekazania funduszy do Australii, i że szuka jakiejkolwiek odpowiedzi na to pytanie.

“Mogą po prostu powiedzieć: ‘Cóż, zostało to wysłane na to, tamto i jeszcze inną rzecz’, odpowiedzielibyśmy ‘bardzo dobrze’ i zajęlibyśmy się naszym życiem” – powiedział.

Pierwsza apelacja Pella, do sądu najwyższego kraju, została odrzucona stosunkiem głosów 2 do 1. Kardynał zniechęcony, początkowo nie chciał składać kolejnych apelacji.

Nigdy nie planował pisać o swoim pobycie w więzieniu, powiedział witrynie CNA. Nie sądził, że kiedykolwiek znajdzie się w takiej sytuacji, aby zacząć to robić.

“Zdałem sobie sprawę, że jest to trochę niezwykłe, że w zachodnich demokracjach kardynałowie są więzieni, więc pomyślałem, że ludzie mogą być nieco zainteresowani moją relacją o tym, jak to wyglądało” – powiedział Pell, na temat podjęcia decyzji o opublikowaniu swoich dzienników.

“Nigdy nie przypuszczałem, że zostanę uznany za winnego” – powiedział witrynie CNA. “Wiedziałem, że nic się nie stało i że nie było ani jednego świadka, który poparłby skarżącego”.

Jeden z chłopców, których Pell miał rzekomo wykorzystywać, zmarł w roku 2014 z powodu przedawkowania heroiny – w wieku 30 lat. Nigdy nie zgłosił, że był wykorzystywany.

Pozostający przy życiu skarżący “zmienił swoją wersję zdarzeń 24 razy” w trakcie procesu – powiedział Pell.

Pomimo tego, kardynał powiedział witrynie CNA, że “nigdy nie czuł żadnej wielkiej wrogości wobec skarżącego”.

“Nigdy go nie spotkałem, nawet gdy był w chórze” – stwierdził. Pell opisał swojego oskarżyciela, którego widział na ekranie telewizora, jako “osobę zranioną, strapioną”.

W wywiadzie dla National Catholic Register, Pell powiedział, że przebaczył jego oskarżycielowi, i że podjął świadomą decyzję o tym.

“Zdałem sobie sprawę, że niezależnie od tego, co faktycznie było na jego temat prawdą – cierpiał w swoim życiu” – powiedział Pell w wywiadzie dla Register.“Kiedy składał zeznania, wydawało mi się, że nie był człowiekiem kontrolującym się”.

Mówiąc o przyszłości, Pell powiedział witrynie CNA, że podczas gdy chciałby zobaczyć jakiś rodzaj śledztwa w jego sprawie i dowiedzieć się jak doszło do tego, że pomyłka sądowa trwała tak długo, to nie spodziewa się, że tak się stanie. (…) https://www.catholicnewsagency.com/news/249924/cardinal-pell-becciu-payment-australia

……………………………..

WARTO PRZYPOMNIEĆ: Fragment książki «Papież dyktator» Henry Sire, opowiadający o roli kardynała George’a Pell’a w reformie watykańskiej oraz zażartej walce toczonej przeciwko niemu: http://ram.neon24.pl/post/143955%2Co-polskich-watykanistach-domowego-chowu-i-kardynale-pell-u

Kardynała Pell’a «bronił» podczas procesu lubawiczer – syn polskiego Żyda https://web.archive.org/web/20190326062321/http://ram.neon24.pl/post/148195,kardynala-pell-a-bronil-lubawiczer-syn-polskiego-zyda

O tym jak Homo-Watykan zneutralizował «Kangura»… https://web.archive.org/web/20190403122711/http://ram.neon24.pl/post/147897,o-tym-jak-homowatykan-zneutralizowal-kangura

Kard. George Pell w ostatnim swym tekście: Synodalność zamieniła się w toksyczny koszmar.

Kard. George Pell w ostatnim tekście: Synodalność zamieniła się w toksyczny koszmar.

Kościół katolicki musi uwolnić się z toksycznego koszmaru – pisze kardynał George Pell w artykule, który napisał na krótko przed swoją śmiercią dla brytyjskiego „The Spectator”. Mianem toksycznego koszmaru kardynał określił „Synod o Synodalności”.

„Katolicki Synod Biskupów zajmuje się obecnie konstruowaniem tego, o czym myśli jak o «marzeniu Boga» o synodalności. Niestety, ten Boży sen zamienił się w toksyczny koszmar, pomimo deklarowania przez biskupów dobrych intencji” – napisał kardynał.

Purpurat odniósł się do 45-stronicowego Dokumentu Kontynentalnego, który został przez Synod o Synodalności ogłoszony w październiku 2022 roku. W PCh24.pl dokonaliśmy obszernej analizy tego dokumentu, wskazując na jego liczne słabe punkty lub zgoła potencjał rewolucyjny.

Hierarcha zwrócił uwagę, że dokument nie zachęca do tego, by głosić Ewangelię całemu światu, ale raczej zaprasza wszystkich, aby wsłuchiwali się w Ducha. Dokument wskazuje, że synodalność, jako droga Kościoła, nie ma być definiowana; ma być po prostu przeżywana. Dokument zwraca uwagę na konieczność budowania współpracy; ze względu na fakt, że istnieją różne opinie na temat aborcji, antykoncepcji, święceń kobiet czy homoseksualizmu, nie można według dokumentu wypracować wspólnego stanowiska w tych tematach, podobnie jak w kwestii poligamii czy rozwodu.

=============================

Jaki ma być tego wszystkiego efekt? „Nie chodzi o podsumowanie wiary katolickiej czy nauczania Nowego Testamentu. To rzecz niekompletna, w istotny sposób wroga wobec tradycji apostolskiej; nigdzie nie uznaje Nowego Testamentu za Słowo Boże, normatywne dla całości nauczania na temat wiary i moralności. Stary Testament jest ignorowany, patriarchat odrzucony, a o prawie mojżeszowym, w tym o dziesięciu przykazaniach, w ogóle się nie wspomina” – napisał.

Według kardynała Pella można stwierdzić, że dwa synody w Rzymie w latach 2023 i 2024 będą zajmowały się nauczaniem na tematy moralne; wiemy to stąd, że relator generalny synodu – czyli jego główny zarządca i twórca dokumentu finalnego – kard. Jean-Claude Hollerich publicznie odrzucił fundamenty nauczania Kościoła na temat seksualności, jako że przeczą one twierdzeniom współczesnej nauk. „W normalnych czasach oznaczałoby to, że dalsze pełnienie przezeń funkcji relatora byłoby niewłaściwe, w istocie niemożliwe” – stwierdził Pell.

„Synody muszą wybrać, czy są sługami i obrońcami tradycji apostolskiej na temat wiary i moralności, czy też ich rozróżnianie wiąże się z roszczeniem do władzy nad nauką katolicką. Muszą zdecydować, czy podstawowe nauki na takie tematy jak kapłaństwo i moralność mogą zostać wpasowanej w pluralistyczną otchłań, gdzie niektórzy wybierają redefinicję grzechów, a większość zgadza się, aby różnić się z szacunkiem” – stwierdził.

Purpurat zwrócił następnie uwagę, że biskup diecezjalny jest następcą Apostołów, głównym nauczycielem w swojej diecezji, punktem jedności lokalnej i zarazem jedności powszechnej wokół papieża. Tymczasem dziś biskupi głoszą sprzeczne poglądy, a w takich kwestiach jak błogosławienie związków homoseksualnych niektórzy działają po prostu niezgodnie z nauczaniem Kościoła – i nie są w żaden sposób dyscyplinowani.

Według kardynała Pella należy przypomnieć, że decydującą rolę na synodach muszą odgrywać biskupi. Trzeba to uczynić przy okazji kontynentalnej fazy Synodu o Synodalności, tak, by inicjatywy duszpasterskie pozostawały w granicach zdrowej doktryny. „Biskupi nie są tam tylko po to, by potwierdzać cały proces i udzielać nihil obstat temu, co tam zaobserwują” – podkreślił.

Jak zaznaczył, nie jest też właściwe, by na synodach zabronione było głosowanie czy żeby nie można było zgłaszać wniosków; proste przekazywanie opinii komitetu organizacyjnego Ojcu Świętemu, aby sam podjął decyzję, jest odsunięciem biskupów na bok i nadużyciem synodalności. Jak podkreślił kardynał Pell, jest to nieuzasadnione przez Pismo Święte oraz przez Tradycję.

Kardynał zwrócił uwagę, że na Synod o Synodalności wdarł się też duży zamęt, używa się neomarksistowskiego żargonu dotyczącego wykluczenia, wyobcowania, tożsamości i marginalizacji; nie mówi się za to o rzeczywistości ostatecznej – śmierci, sądzie, niebie, piekle.

„Jak dotąd droga synodalna lekceważyła, a w istocie umniejszała to, co transcendentne, zakrywała centralność Chrystusa apelami do Ducha Świętego i wzbudzała resentymenty pośród uczestników” – stwierdził. Ta rzeczywistość jest do zmiany – i to raczej szybszej niż późniejszej.

„Kardynał Pell, były szef watykańskich finansów, nie krytykuje wprost papieża Franciszka w artykule, który napisał dla The Spectator. To jednak właśnie [papież] stworzył drogę synodalną”, którą kardynał tak negatywnie ocenia, wskazał na łamach „The Spectator” Damian Thompson, redaktor odpowiedzialny za publikację artykułu purpurata. Thompson uważa, że istotą krytyki Pella jest zarzut, iż uczestnicy kontynentalnej fazy synodu nie będą mogli głosować, ale po prostu przekażą swoje opinie papieżowi, by zrobił z tym to, co zadecyduje. Dla Pella jest to nadużycie synodalności, manipulowanie nią.

„To ostatnia publiczna wypowiedź bardzo wpływowego kardynała, który był kiedyś członkiem kręgu bliskiego papieża. Mówiąc wprost, wyraża uzasadniony sprzeciw wobec kierunkuy teologicznego tego pontyfikatu, wskazując, że dochodzi tu do zdrady samego Chrystusa” – ocenił dziennikarz. Thompson wskazał, że komentarz Pella ukazał się przypadkiem w tym samym czasie, w którym opublikowane zostały wspomnienia abp. Georga Gänsweina, wskazujące na żal Benedykta XVI wobec decyzji podjętych przez Franciszka w sprawie Mszy łacińskiej. „W z związku z tym wszystkim można się zastanawiać, jak długo jeszcze Kościół będzie gotów na to, by pozwalać Franciszkowi, by «robił, jak zadecyduje»”.

Źródło: spectator.co.uk Pach

Czy „Demos” wyszło spod pióra Kardynała Pella?

Czy „Demos” wyszło spod pióra Kardynała Pella?

https://gloria.tv/post/my7BvHmmNRVF2fpBUsWjT6eVu

Sandro Magister (11 stycznia) stwierdza, że niedawno zmarły Kardynał Pell był autorem anonimowej notatki służbowej datowanej na 15 marca 2022 i zatytułowanej Demos. We wspomnianej notatce pojawia się ostra krytyka Franciszka.



Zapiski krążyły wśród kardynałów z niecierpliwością wyczekujących kolejnego konklawe. Treść odnosi się do niejasnych poglądów Franciszka na temat homoseksualizmu i kapłaństwa, a także do prześladowania katolików oraz sióstr, wspominając też o traktowaniu Chrystusa jako bytu na wzór hinduskiego panteizmu.

Notatka służbowa –Memorandum potępiające TEN pontyfikat krąży wśród kardynałów – obnaża katastrofalną naturę pontyfikatu Franciszka.

Memorandum potępiające TEN pontyfikat krąży wśród kardynałów

Memorandum potępiające TEN pontyfikat krąży wśród kardynałów

https://gloria.tv/post/jmUwt2CcNf422a4hYyNeK9H2j

Memorandum dotyczące Franciszka, podpisane przez „Demosa” (greckie słowo oznaczające „lud”) i krążące wśród kardynałów, zostało opublikowane 15 marca przez Sandro Magistera, który sugeruje, że Demos jest kardynałem. W tekście oceniono, że wśród wszystkich frakcji pontyfikat Franciszka jest uważany za „katastrofę pod wieloma lub większością względów„.

Kluczowe punkty:

– Franciszek, zamiast być źródłem jedności, jest powodem zamieszania, milczy, podczas gdy niemieccy biskupi forsują homoseksualizm, kapłanki i komunię dla cudzołożników.

– Franciszek milczy, podczas gdy kardynał Hollerich proponuje heretycką niemoralność seksualną.

– Franciszek nie milczy, gdy prześladuje katolików i mniszki kontemplacyjne.

– Chrystus zostaje zastąpiony koncepcją boskości jak w hinduistycznym panenteizmie.

– Franciszek przekształcił Rzymski Instytut Rodziny w instytucję wspierającą wspomagane samobójstwo i aborcję.

– Franciszek nie szanuje prawa, w sprawie Becciu zmieniał je czterokrotnie, aby pomóc oskarżeniu.

– Franciszek zwalnia
dobrych pracowników bez uzasadnionych powodów i powoduje roczny deficyt w wysokości około 20-30 milionów euro.

– Wpływy polityczne Franciszka są znikome.

– Franciszek ma niewielkie poparcie wśród seminarzystów i młodych księży, a w jego Kurii panuje „powszechne rozproszenie”.

– Franciszek osłabił Kolegium Kardynalskie poprzez ekscentryczne nominacje; kardynałowie nie znają się nawzajem, co powoduje nieprzewidywalność na następnym konklawe.

– Zgromadzenia synodalne na całym świecie pochłaniają czas i pieniądze, grożąc zredukowaniem Kościoła do luźnej federacji grup o różnych poglądach, jak w anglikanizmie czy protestantyzmie.

#newsTuitwgtqlt

Podłe serce Franciszka-Bergoglio

Podłe serce Franciszka-Bergoglio

Miernoty otaczają się ludźmi jeszcze bardziej miernymi od siebie, aby móc nimi kierować wedle własnego uznania i ukryć własną mierność. To właśnie zrobił Bergoglio zaraz po objęciu tronu papieskiego. I powtórzył to po raz enty z chwilą śmierci papieża Benedykta XVI.

Streszczam tu niektóre wydarzenia z ostatnich dni, w większości anegdotyczne, ale ujawniające wredną i małostkową duszę papieża Franciszka. Niektóre z nich są jawne; inne natomiast zostały mi powierzone przez dyskretne źródła, które stąpają po korytarzach Świętego Pałacu.

Jeszcze zanim pojawiła się wiadomość o śmierci Benedykta XVI, z Domu Świętej Marty rozeszły się dyspozycje: w Watykanie będzie się pracowało jak w każdy inny dzień. Innymi słowy – “nic się tu nie wydarzyło”. Więc, ci którzy pracują w Stolicy Apostolskiej – duchowni i świeccy – dali do zrozumienia, że jeśli biura nie zawieszą działalności, tak by mogli uczestniczyć we Mszy Pogrzebowej, to wezmą dzień wolny. „Dom Świętej Marty” musiał więc pójść na kompromis: zatrudnieni w Watykaanie będą mogli uczestniczyć w Mszy, ale wyłącznie do godziny 13. Potem będą musieli wrócić do pracy.

W Watykanie, w jego biurach zagranicznych i nuncjaturach nie ogłoszono oficjalnej żałoby. Nie kazano bić w dzwony i nie spuszczono flag do połowy masztu. Ten ostatni szczegół był zaskakujący. Każdy kraj stosuje ten środek, gdy umiera stosunkowo ważna osoba. Dla Watykanu oraz dworu papieża Franciszka – w przypadku śmierci papieża Benedykta XVI, nie zrobiono tego. Co ciekawe, 31 grudnia państwo włoskie i Wielka Brytania nakazały wywieszenie flag do połowy masztu.

W świętych pałacach powtarzano to ze zdumieniem: zarządzono, by sprawy toczyły się tak, jakby nic się nie wydarzyło. Dlatego w środę, jak zwykle, papież Franciszek odbył audiencję generalną, podczas gdy kilka metrów dalej leżało niepochowane ciało jego poprzednika. Zaś Bergoglio wspomniał o nim jedynie jako o “wielkim nauczycielu katechizmu”.

Wielu kardynałów i biskupów było zawiedzionych, że nie mogli dołączyć do procesji, podczas której zwłoki zmarłego papieża zostały przeniesione z klasztoru Mater Ecclesiae do bazyliki św. Piotra. W każdym kraju, w każdej monarchii, procesja ta nabiera szczególnej i surowej powagi, nawet gdy nie jest to śmierć panującego monarchy (przypomnijcie sobie przypadek Jana z Burbonów, czy Królowej Matki z Anglii, albo księcia Filipa z Edynburga). Doczesne szczątki Benedykta XVI zostały przewiezione szarą furgonetką.

Procesji nie przewodniczył Franciszek ani kardynał wikariusz. Po prostu, za furgonetką stali monsignor Georg Gänswein i memores, tj. kobiety, które przez lata opiekowały się nimi. W kurii przeżyto to bardzo źle.

Jednym z aspektów, które najbardziej przykuły uwagę członków Domu Papieskiego i innych urzędów Kurii, którzy znajdowali się w kaplicy pogrzebowej, była liczba młodych księży – kilkuset – którzy przyszli pożegnać papieża Benedykta – ubranych w sutanny. Jeden z nich, ściszonym głosem, skomentował: “Poznałem papieża Benedykta, gdy byłem klerykiem, razem z kolegami z klasy. Słowa, które powtarzał nam w kółko brzmiały: “Ucz się wytrwale i módl się wytrwale”. Nie do pomyślenia było, żeby powiedział nam: “Księża są mężczyznami i dlatego wielu z nich ogląda pornografię” (to słowa, papież Franciszek skierował niedawno do seminarzystów archidiecezji barcelońskiej). Podobnie zaskakująca była liczba młodych ludzi i rodzin z dziećmi, którzy przyszli pożegnać papieża Benedykta.

Jedną z rzeczy, która najbardziej zirytowała zgromadzonych biskupów i kardynałów, była indolentna postawa kardynała Gambettiego, arcykapłana Bazyliki św. Piotra. Jego zimna i mechaniczna postawa w trakcie pierwszej uroczystości (wraz z głosem kogoś, kto co tylko się obudził) oraz brak dbałości o wiele szczegółów nie pozostały niezauważone. Odrażająca była również obecność człowieka, którego ten sam kardynał mianował dyrektorem bazyliki – Ettore Valzania, z zawodu technika dentystycznego, który przez trzy dni chodził po bazylice w dżinsach, przyjmując kardynałów i głowy państw. Osoba ta była odpowiedzialna m.in. za podjęcie decyzji o tym, że wiernym pozwolono zatrzymać się nie dłużej niż dwie, trzy sekundy przed wystawionym ciałem zmarłego papieża, bez możliwości odmówienia przed nim modlitwy.

Papież Franciszek miał zamiar udać się do swojego mieszkania w Domu Świętej Marty zaraz po zakończeniu Mszy Pogrzebowej. Dwóch jego najbliższych współpracowników musiało stanowczo nalegać, by tego nie robił. Ostatecznie zgodził się na pożegnanie trumny papieża Benedykta w atrium Bazyliki św. Piotra, pozbawionej ornamentów pontyfikalnych. Kategorycznie odmówił jednak towarzyszenia konduktowi do krypty i celebrowania tam ostatnich obrzędów, które sprawował kardynał Re, dziekan Świętego Kolegium.

Wielu biskupów i kardynałów z całego świata, którzy przybyli pożegnać papieża emeryta, było zdumionych – i dało temu wyraz – indolencją gestów i słów papieża Franciszka w odniesieniu do jego poprzednika. Jeden z nich skomentował dosłownie: “Karmić dusze, a nie gęby, oto misja Kościoła”.

Gdy tylko pojawiła się informacja o śmierci Benedykta XVI, Dom Świętej Marty szybko poinformował, że ze względu na rzekome życzenie zmarłego, w pogrzebie powinni wziąć udział wyłącznie oficjalne delegacje z Włoch i Niemiec. Problem pojawił się w środę, gdy sekretarz stanu odkrył ku swemu zdumieniu, że wiele delegacji rządowych z różnych krajów będzie uczestniczyć we Mszy jako osoby prywatne. Wiadomość była tak niespodziewana, że dopiero późnym wieczorem gubernatorstwo poinstruowało odpowiedzialnych, by zapewnili miejsca parkingowe dla pojazdów służbowych, które miały przetransportować przywódców i ministrów.

Sekretarz stanu oficjalnie poinformował kraje, które planowały wysyłać delegacje, że ich przedstawiciele powstrzymali się od założenia strojów galowych. Było to zaskoczeniem, gdyż nawet w przypadku pogrzebów kardynałów stosuje się tego typu ubiory. W przypadku śmierci papieża Ratzingera odmówiono również odznaczeń.

Twarz papieża Franciszka podczas Mszy Pogrzebowej, która ilustruje ten artykuł, jest dość wymowna dla odzwierciedlenia ciemności jego duszy: wydaje się, że uczestniczy w swoim własnym pogrzebie.

Źródło: http://caminante-wanderer.blogspot.com/2023/01/el-mezquino-corazon-del-papa-francisco.html https://www.aldomariavalli.it/2023/01/07/laddio-a-benedetto-xvi-e-le-meschinita-di-santa-marta/

…………………

Zdjęcie zrobione podczas porzebu papieża Benedykta XVI: Krzyż przedzierający się przez chmury i niezwykłą w Rzymie, mgłę.

Za: Uczta Baltazara – (7 gennaio 2023) | [Org. tytuł: «Podłe serce papieża Franciszka»]


KOMENTARZ BIBUŁY: Obecny główny administrator Watykanu, który nie jest godzien używania żadnego bardziej szacownego tytułu, jest postacią ohydną, odrażającą i służy jedynie jako dopust Boży w oczyszczeniu stajni Augiasza jaką jest obecny Watykan i posoborowy Kościół. Nie łudźmy się: lepiej nie będzie dopóki nie rozpadną się obecne struktury, budynki zostaną przez samych hierarchów przekazane na „humanitarne cele”, a skołowani wierni odsuną się od oszustów tracąc wiarę i dusze. Garstka przetrwa w jakichś potajemnych grupach, zagrożona prześladowaniami ze strony oficjalnej hierarchii i władz cywilnych.

===================

[Franciszek demonstruje tu nie tylko – i nie głównie – nienawiść {pojęcie ”niechęć” byłoby za słabe} do Papieża Benedykta, lesz strach przed resztkami katolicyzmu, jakie reprezentował Benedykt. Mirosław Dakowski]

Przesłanie Bożonarodzeniowe Franciszka: Musimy się nawrócić na wszystko…co Kościół do tej pory odrzucał…

Przesłanie Bożonarodzeniowe Franciszka: Musimy się nawrócić na wszystko…co Kościół do tej pory odrzucał – Robert Morrison

Życzenia świąteczne Franciszka, skierowane do Kurii Rzymskiej zawierały kilka elementów, które wyrwane z kontekstu są autentycznie katolickie, a nawet budujące. Jednym z dominujących tematów jest na przykład potrzeba nawrócenia:

„Nawrócenie to niekończąca się opowieść. Najgorszą rzeczą, jaka mogłaby się nam przydarzyć, to myślenie, że nie potrzebujemy już nawrócenia, ani jako jednostki, ani jako wspólnota. Nawrócenie, to uczenie się wciąż na nowo przesłania Ewangelii i wprowadzanie tej wiedzy w życie. Nie chodzi tylko o unikanie zła, ale o czynienie wszelkiego dobra, jakie tylko możemy. To właśnie oznacza nawrócenie”.

Podobne napomnienia możemy znaleźć u niektórych wielkich świętych, a z pewnością wszyscy święci mieli ducha lepszego poznania Boga, miłości i służby Bogu.

Nie dziwi jednak, że Franciszek nie ogranicza „nawrócenia” do wzrastania w świętości. Skupia się natomiast, na „nawróceniu” przede wszystkim w kontekście uczenia się nowych rzeczy o Ewangelii:

„Jesli chodzi o Ewangelię, jesteśmy zawsze jak dzieci, które muszą się uczyć. Złudzenie, że poznaliśmy już  wszystko, sprawia, że popadamy w duchową pychę.”

Zanim zastanowimy się, w jaki sposób Franciszek rozwija ten temat, zatrzymajmy się na rozszyfrowaniu tych dwóch zdań. W sposób oczywisty mówi on, że pycha duchowa jest zła i wszyscy możemy się z tym stwierdzeniem zgodzić, nawet jeśli większość z nas stara się wykorzenić pychę duchową z naszego życia. Ale jest to również aluzja do czegoś innego, co rozwija w swoim Bożonarodzeniowym orędziu: nie możemy polegać na interpretacjach, jakie  Ewangelii nadał  Kościół w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat. Musimy je ponownie ocenić w świetle zmieniającego się świata. Tak więc, zgodnie z całkowicie odwróconą logiką Franciszka, pychą jest podporządkowanie się temu, czego Kościół zawsze nauczał, a pokorą poleganie na własnych siłach intelektualnych. Z pewnością jest to ten rodzaj elokwencji, którą posłużył się Wąż, by zwieść Ewę w ogrodzie Eden i Ojców Soborowych na SW II.

Następnie, Franciszek pochwalił SW II za nawrócenie całego Kościoła:

W tym roku minęła sześćdziesiąta rocznica otwarcia Soboru Watykańskiego II. Czym był ten Sobór, jeśli nie wielkim momentem nawrócenia całego Kościoła? Jak zauważył Św. Jan XXIII: 'Ewangelia się nie zmienia; ale my zaczynamy ją pełniej rozumieć’. Nawrócenie, które zapoczątkował Sobór, było wysiłkiem pełniejszego zrozumienia Ewangelii i uczynienia jej istotną, żywą i skuteczną w naszych czasach.”

Franciszek przypomina nam, jak bardzo SW II był niezbędny dla wprowadzenia jego programu i programu globalistów. Twierdzi, że SW II uczynił Ewangelię bardziej „istotną, żywą i skuteczną w naszych czasach”, przez co rozumie, że Sobór dał postępowcom wsparcie, którego potrzebowali, by wdrożyć inicjatywy podważające to, czego Kościół zawsze nauczał.

Oparcie się Franciszka na Janie XXIII uwypukla sofistykę, która jest kluczem do całego ataku na katolicyzm: „Ewangelia się nie zmienia; to my zaczynamy ją pełniej rozumieć”. Franciszek już nam powiedział, że kwestionowanie tego jest „duchową pychą”, ale jego świąteczne przesłanie ciągle nie wyjaśniło, jak to poparcie dla „nawróconego katolicyzmu” pasuje do Przysięgi Antymodernistycznej Św. Piusa X:

Szczerze utrzymuję, że Doktryna Wiary została nam przekazana od Apostołów poprzez Prawowiernych Ojców w dokładnie tym samym znaczeniu i zawsze w tej samej wymowie. Dlatego całkowicie odrzucam heretyckie przeinaczenie, że dogmaty ewoluują i zmieniają się z jednego znaczenia na inne, różne od tego, które Kościół utrzymywał wcześniej.”

Wersja Ewangelii Franciszka nie tylko różni się od tego, czego Kościół zawsze się trzymał – ale jest całkowicie sprzeczna z nauczaniem Kościoła w wielu ważnych aspektach, co każdy racjonalny i uczciwy obserwator może łatwo zauważyć. Kiedy więc mówi, że musimy pełniej zrozumieć Ewangelię, to tak naprawdę oznacza, że musimy odrzucić to, czego Kościół zawsze nauczał i przyjąć coś, co Kościół zawsze potępiał. Franciszek nalega więc, byśmy teraz wierzyli w to, czego odrzucenia wymagał od wszystkich katolickich księży i biskupów Św. Pius X.

Franciszek kontynuował swoje świąteczne przesłanie, potępiając przekonania tych katolików, którzy się z nim nie zgadzają:

„Przeciwieństwem nawrócenia jest 'bezruch’, tajemne przekonanie, że nie mamy już nic więcej do nauczenia się z Ewangelii. Jest to błąd polegający na próbie skrystalizowania orędzia Jezusa w jednej, wiecznie obowiązującej formie. Zamiast tego, jej forma musi być zdolna do ciągłych zmian, aby jej treść mogła pozostać stale taka sama. Prawdziwa herezja polega nie tylko na głoszeniu innej Ewangelii (por. Ga 1, 9), jak powiedział nam Św. Paweł, ale także na zaprzestaniu przekładania jej przesłania na dzisiejsze języki i sposoby myślenia, co właśnie uczynił Apostoł pogan. Zachować oznacza utrzymać przy życiu, a nie uwięzić orędzie Chrystusa.”

Sofistyka Franciszka jest tu tak elegancka, że faktycznie możemy się na nią nabrać. Może rzeczywiście potrzebujemy papieża, który przetłumaczy przesłanie Ewangelii na nowe sposoby myślenia? Przecież Bł. Pius IX napisał coś podobnego:

„80. Papież rzymski może, i powinien, pogodzić się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją.- -Allokucja 'Jamdudum cernimus’, 18 marca 1861.”

Niestety dla Franciszka, Pius IX zapisał to jako tezę potępioną w swoim Syllabusie Błędów z 1864 roku.

Ci, którzy mieli szczęście ignorować bezbożne machinacje Franciszka, być może nie rozumieją, dlaczego nalega on, na nowe interpretacje niezmiennego nauczania Kościoła. Aby lepiej zrozumieć, o co tu chodzi, wystarczy rozważyć jednoznaczne słowa Św. Pawła z Listu do Rzymian:

„Dlatego podał je Bóg w namiętności sromoty. Bo niewiasty ich odmieniły używanie przyrodzone w ono używanie, które jest przeciw przyrodzeniu. Także i mężczyzni, opuściwszy przyrodzone używanie niewiasty, zapalili się w swych pożądliwościach jeden ku drugiemu, mężczyzna z mężczyzną sromotę płodząc, a zapłatę, która była słuszna, błędu swego na sobie odnosząc.” 1 Rz 26,27

To właśnie promuje Franciszek poprzez swoje wielkie publiczne poparcie dla ks. Jamesa Martina. To właśnie widzimy w niedawnym, gorszącym oświadczeniu 50 włoskich księży – homoseksualistów.  Św. Paweł poucza, że Pan Bóg potępi nie tylko grzeszników, ale i tych, którzy godzą się na ich grzechy:

„Którzy sprawiedliwość Boską poznawszy, nie wyrozumieli, iż co takowe rzeczy czynią, godni są śmierci. A nie tylko, którzy je czynią, ale też którzy czyniącym zezwalają”. 1 Rz, 32

Globaliści i Lawendowa Mafia nie mogą tolerować tych, którzy tolerują to, co napisał Św. Paweł. I dlatego musimy być „nawróceni”, abyśmy byli wystarczająco oświeceni, by zdać sobie sprawę, że słowa Św. Pawła oznaczają dziś coś dokładnie przeciwnego. Oto Świąteczne przesłanie Franciszka: każdy kto się na to nie zgadza, jest pełen duchowej pychy i herezji.

Na szczęście dla Franciszka, Synod o Synodalności zapewnia mechanizm nawracania tych, którzy mogą być nawróceni i wygnania tych upartych Tradycjonalistów, którzy nie pozwolą się nawrócić:

„Jak to miało miejsce wiele razy w historii Kościoła, tak i w naszych czasach, poczuliśmy się wezwani, jako wspólnota wierzących, do nawrócenia. Proces ten jest daleki od zakończenia. Nasza obecna refleksja nad synodalnością Kościoła jest owocem przekonania, że proces rozumienia orędzia Chrystusa nigdy się nie kończy, ale nieustannie stawia przed nami wyzwania.”

Franciszek i globaliści nie będą zadowoleni, dopóki nie zrobią tyle, ile mogą, by zniszczyć religię katolicką, a synod o synodalności jest dziś jednym z ich najsilniejszych instrumentów.

Oczywiście, jest to wszystko ogromnie przygnębiające, ale Bóg dopuszcza to dla dobra dusz, które Go kochają i chcą pełnić Jego wolę. Kiedy widzimy, jak źli i bezczelni stali się złoczyńcy, widzimy dzieło szatana. A gdy widzimy, jak szatan i ci złoczyńcy zawzięcie atakują to, czego Kościół zawsze nauczał, mamy więcej powodów do tego, by trwać przy prawdziwym  katolicyzmie. Rzeź niewiniątek dokonana przez Heroda pokazała, jak ważne było Boskie Dzieciątko, podobnie ataki Franciszka na tradycyjny katolicyzm pokazują nam, jak istotna jest dziś niezmienna Wiara katolicka. 

Franciszkowa, elegancka obrona tych diabelskich kłamstw, w jego bożonarodzeniowym przesłaniu, jest znakiem, że wie on, iż wierni katolicy odrzucili jego program. Powinniśmy się modlić o nawrócenie Franciszka, ale nie możemy mieć nic wspólnego z jego antykatolicką, globalistyczną niegodziwością.

Niech Bóg da nam wszystkim łaskę, abyśmy zawsze pozostawali wierni Jego Kościołowi, w sytuacji, gdy Franciszek i globaliści próbują Go zniszczyć. Bóg na końcu wygrywa, a wielkim zaszczytem jest robić wszystko, co możemy, by walczyć o Jego chwałę i zbawienie dusz. Najświętsza Maryjo Panno, Pogromicielko wszystkich herezji, Módl się za nami!

Robert Morrison

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remnant (December 26, 2022) – „Francis’s Christmas Message: We Must Convert to What the Church Has Always Rejected”

Sekta Bergoglian prześladuje księdza Pavone, obrońcę dzieci. Czy takie prześladowanie nie ujawnia prześladowczego umysłu, który za tym stoi.

Sekta Bergoglian prześladuje księdza Pavone.

Czy takie prześladowanie nie ujawnia prześladowczego  umysłu, który za tym stoi.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup 22 grudnia, 2022

https://remnantnewspaper.com/web/index.php/articles/item/6299-vigano-s-declaration-on-the-canonical-sanctions-imposed-on-father-frank-a-pavone
Agere sequitur esse. Tak uczy nas filozofia scholastyczna: działanie każdego bytu zależy od natury tego bytu. Wynika z tego, że działania danej osoby są zgodne z tym, kim ona jest. Potwierdzenie tej zasady ontologicznej znajdujemy w sankcjach kanonicznych nałożonych ostatnio przez Stolicę Apostolską na księdza Franciszka A. Pavone, znanego i cenionego kapłana, obrońcy życia poczętego, który od dziesięcioleci angażuje się w walkę ze straszliwą zbrodnią aborcji. Rzymska dykasteria decyduje się na egzekucję tego kapłana i przeniesienie go do stanu świeckiego, oskarżając go  jednocześnie o bluźnierstwo i uniemożliwiając mu możliwość legalnej obrony w procesie kanonicznym.

Jednocześnie, ta sama Dykasteria nie podejmuje analogicznych decyzji w stosunku do notorycznie heretyckich, skorumpowanych i cudzołożących duchownych. W takiej sytuacji, nie od rzeczy będzie zapytać, czy takie prześladowanie nie ujawnia prześladowczego  umysłu, który za tym stoi i czy działanie przeciwko dobremu księdzu, który usilnie działał na rzecz sprzeciwu wobec aborcji, ujawnia nienawiść prześladowcy do Dobra i wobec tych, którzy o nie walczą. Ta niesprawiedliwa i bezprawna kara jest tym bardziej okropna, im bardziej zbliżamy się do Święta Bożego Narodzenia. Pamiętajmy, że zabijając niewinne dzieci, Nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego chce zabić Dzieciątko – Króla.

Sekta Bergoglian zasłoniła Kościół Katolicki swoją arogancką praktyką przejmowania stanowisk kierowniczych i skandalicznie nadużywa swego autorytetu w celach przeciwnych do tych, które nasz Pan, Głowa Kościoła Go powołał. Nie ma dziedziny w zakresie; doktryny, moralności, dyscypliny czy liturgii, która by uniknęła ich niszczycielskich działań. Nie ma już nic do uratowania z tego, co pozostało po sześćdziesięciu latach systematycznej dewastacji, spowodowanej przez Sobór Watykański II. Jeśli nawet coś przetrwało, jest to krucha pamiątka  chwały minionych dni i znajduję się pod stałą groźbą, nowej i jeszcze gorszej dewastacji.

Wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy jezuita, ksiądz Marko Ivan Rupnik, na którego czeka wyrok za bardzo poważne przestępstwa kanoniczne, które niosą ze sobą karę ekskomuniki latæ sententiæ, ma umorzoną karę kanoniczną przez swojego przewodnika, współbrata jezuitę, który mieszka w Domu Świętej Marty.

Wszystko to w sytuacji, gdy Kuria Rzymska jest opanowana przez obrzydliwe typy, które są notorycznie skorumpowane, są heretyckimi sodomitami i cudzołożnikami. To właśnie charakteryzuje akolitów Bergoglia: im cięższe są ich zbrodnie, tym bardziej prestiżowe stanowiska zajmują.

W obliczu tego pogwałcenia najbardziej elementarnych zasad sprawiedliwości i roztropności przynależnej władzy, a także jawnej determinacji najwyższych szczebli Hierarchii do działania contra mentem legis(wbrew myśli prawa), konieczne jest, aby kardynałowie i biskupi zrozumieli bardzo poważne konsekwencje swojego milczenia, które oznacza współudział i aby odważnie podnieśli głos w obronie zdrowej części Kościoła. Obowiązek taki, nakłada na nich szacunek dla katolickiej Prawdy, która została naruszona, honor Świętej Matki Kościoła, która została upokorzona przez własnych Hierarchów, oraz wieczne zbawienie dusz, które zostało zagrożone przez słowa i działania złych pasterzy, uzurpujących sobie władzę, która nie należy do nich, ale do Chrystusa Króla i Najwyższego Kapłana, Głowy Mistycznego Ciała.

Jeśli służba Kościołowi i obrona życia niewinnych istot w czasach apostazji, stanowi przestępstwo godne usunięcia ze stanu duchownego, podczas gdy promowanie aborcji i ideologii gender oraz gwałcenie konsekrowanych dziewic nie jest uznawane za podlegające ekskomunice, to ksiądz Pavone powinien uznać tę haniebną decyzję Watykanu za powód do dumy, przypominając słowa naszego Zbawiciela: Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć będą i prześladować was będą, i mówić wszytko złe przeciwko wam. (Mt 5,11). A kto poczuwa się do współudziału w prześladowaniu dobrych, powinien drżeć na myśl o czekającym go sądzie. Deus non irridetur – nie da się Bóg z siebie naśmiewać. (Ga 6, 7).

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup
22 grudnia, 2022

tłum. Sławomir Soja

Siedziba „Chrislamu” w Abu Dhabi jest już prawie ukończona. Kościół Franciszka [chyba nie z Asyżu??], meczet Imama Al-Tayeba i synagoga Mojżesza Ben Majmona.

Siedziba „Chrislamu” w Abu Dhabi jest już prawie ukończona. Kolejny „znak czasu”, że ICH czas dobiega końca.

Kościół św. Franciszka z Asyżu, meczet Imama Al-Tayeba i synagoga Mojżesza Ben Majmona.

https://gloria.tv/post/bbJBK1mCd2Vk3i3ZU2q1umg7p

Nowy Porządek Świata”, to także jedna światowa religia, bliżej nieokreślony stricte „babiloński twór”, który jedyną cechą jaką będzie się wyróżniał, będzie „odcień demoniczny”. I tym właśnie wstępem przechodzimy do naszej dzisiejszej informacji, otóż „Dom Rodziny Abrahamowej” w Abu Dhabi jest prawie ukończony i prawdopodobnie już za kilka tygodni, będziemy świadkami otwarcia. Zostaną otwarte na oścież wrota dla „Chrislamu” i „Jednej Światowej Religii”.

20 % نسبة الأعمال الإنشائية في بيت العائلة الإبراهيمية ويفتتح في أبوظبي عام 2022

Ktoś może zadać pytanie: „co to jest?” I tutaj na to pytanie istnieje wiele szybkich odpowiedzi.

Ja natomiast chciałbym zwrócić uwagę, na fakt, że „Dom Rodziny Abrahamowej” w Abu Dhabi, jego powstanie, to kolejny „znak czasu”. Jest to znak dla nas, dla chrześcijan, dla wyznawców Jezusa Chrystusa. Co ma on nam przekazać? Otóż, że „czas jest bliski”. Jesteśmy blisko wydarzeń w których główną rolę odegra antychryst. Wiele wskazuje, że to właśnie nasze pokolenie zostanie poddane „próbie antychrysta”.

One World Religion Headquarters To Open 2022 - Believers Portal

Wracając jednak do kwestii Chrislamu”. Świat akceptuje ideę rzymskokatolickiego przymierza pokojowego pośredniczonego między papieżem a imamem. Czego emanacją stał się między innymi „Dom Rodziny Abrahamowej” w Abu Dhabi, który jest już praktycznie gotowy. Ponad to jest on uważany za jeden z cudów naszych czasów, obok „Porozumień Abrahamowych”. https://youtu.be/gsbzzs5B4G0

Kochani, scena jest prawie gotowa, wszyscy gracze są obecni i wszystko, czego teraz im potrzeba, to ujawnienie się antychrysta.

A church, a synagogue and a mosque to share interfaith complex in Abu Dhabi  | Fox News

A teraz gwoli przypomnienia czym jest: „Chrislam. Otóż jest połączeniem odstępczego judaizmu, fałszywego „chrześcijaństwa” rzymskiego, katolicyzmu i islamu z bogiem księżyca Allahem. Ma być to jedyna światowa religia dni ostatecznych. „Dom Rodziny Abrahamowej” czasów ostatecznych w Abu Zabi, będzie domem dla „Jednej Światowej Religii: Chrislam”.

Będzie się w nim mieścił kościół św. Franciszka z Asyżu, meczet Imama Al-Tayeba i synagoga Mojżesza Ben Majmona. [Uś, to „jot” nie potrzebne.. Mamona – bliżej prawdy. MD]
Kiedy „Dom Rodziny Abrahama” zostanie otwarty to, będziesz jednymi z pierwszych, którzy o tym napiszą, skomentują tę sprawę. Ogólnie, będziemy „trzymać rękę na pulsie”. Ponad to gwarantujemy, że w 2023 roku usłyszycie wiele o „Domu Rodziny Abrahamowej”, dużo o „Ludzkim Braterstwie dla Pokoju Światowego”, a kiedy to zacznie się dziać, wiedzcie, że czas jest bliski a trwanie naszej cywilizacji dobiega kresowi.

================================

Господи Иисусе Христе Сыне Божий, помилуй нас грешных.

=======================

Założycielami Chrislamu są między innymi Rick Warren, papież Franciszek i Mohamed bin Zayed. „Projekt ten jest spuścizną po wizycie papieża Franciszka w Abu Zabi w lutym 2019 roku.” The International News UAE.

Zmiany we Mszy świętej?? Mówią o „celebracjach liturgicznych”. Grillo w akcji. Co planuje Watykan?

Zmiany we Mszy świętej?? Mówią o „celebracjach liturgicznych”. Grillo w akcji.

Co planuje Watykan?

#Liturgia #Msza Święta #msza trydencka #papież #synodalność #Watykan

Stolica Apostolska planuje wprowadzenie zmian w katolickiej liturgii. Jakich? Chodzi podobno o to, aby stała się ona bardziej „synodalna” i „inkluzywna”. Ma być „przestrzenią spotkania” i „czerpania energii”. „Celebracje liturgiczne” mają pozwalać na „włączenie” tych, którzy są „wykluczeni” i redukować „protagonizm celebransa”, pozwalając na „prawdziwie aktywne uczestnictwo” wiernych. Co to może oznaczać w praktyce?

Transsubstancjacja… to nie dogmat?

W 2017 roku włoski liturgista, profesor Andrea Grillo z Papieskiego Uniwersytetu San’Anselmo w Rzymie napisał w mediach społecznościowych, że „transsubstancjacja nie jest dogmatem”, jako że „przeczy metafizyce”. Ktoś powie: opinia jednego z wielu liturgistów, w dodatku jakiegoś ewidentnego modernisty albo krypto-protestanta – czy warto się tym zajmować? Warto, jak najbardziej, bo prof. Grillo jest jednym z czołowych ideologów liturgicznych pontyfikatu obecnego papieża. To on na kilka lat przed ogłoszeniem Traditionis custodes zapowiedział, że Franciszek tylko „czeka na śmierć” Benedykta XVI, żeby „odwołać Summorum pontificum”. Grillo na długo zanim światło dzienne ujrzało motu proprio faktycznie spychające Mszę tradycyjną do narożnika, pisał też, jak powinna zostać uregulowana kwestia liturgii i jakie należy wprowadzić restrykcje… Cóż, nie był prorokiem – ale człowiekiem bezpośrednio zaangażowanym w prace na tym obszarze. Kiedy w styczniu 2021 roku papież przyjął wymuszoną wiekiem rezygnację kard. Roberta Saraha z urzędu prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, droga do uderzenia w liturgię trydencką stanęła otworem. Stery w Kongregacji przejął abp Arthur Roche (od 2022 roku kardynał), człowiek wielkiego elektora Jorge Marii Bergoglia, czyli kardynała Cormaca Murphy-O’Connora. To również jeden ze spadkobierców abp. Annibale Bugniniego, autora posoborowej „reformy” – kard. Roche nosi na palcu jego pierścień biskupi. Niższe funkcje w Kongregacji przejęli natychmiast ludzie związani z Anselmianum, a więc duchowni koledzy Grilla. Dlatego gdy profesor ogłosił w 2017 roku, iż „transsubstancjacja nie jest dogmatem”, część watykanistów – jak bezkompromisowy Marco Tosatti – ostrzegła: to dowód, że na ten temat rozmawia się w najbardziej wpływowych rzymskich kręgach liturgicznych.

Dobrze więc, ale dlaczego przypominać o tym właśnie teraz? Innymi słowy, jaki związek słowa Grilla o transsubstancjacji mogą mieć z rzeczywistymi planami watykańskimi? Cóż: fundamentalny, bo na gruncie trwającego od 2021 roku Synodu o Synodalności Kościół katolicki czekają duże zmiany – i to na wielu polach. Jednym z nich będzie właśnie liturgia, o czym pouczył nas skrzętnie przygotowany przez ekipę synodalnych rewolucjonistów Dokument Kontynentalny z 24 października 2022 roku. Chodzi o tekst, jaki opublikował Sekretariat Synodu na podstawie ankiet spływających z całego świata. Tekst ten stanowi podstawę debat biskupów i świeckich w ramach grup kontynentalnych, które mają w zasadniczy sposób ukierunkować późniejsze obrady dwóch Synodów Biskupów w Rzymie.

Teraz przyjrzymy się krótko zapisom Dokumentu Kontynentalnego na temat liturgii, by w dalszej części wyjaśnić, co może to oznaczać w praktyce i jaki jest związek tego tekstu z „antytranssubstancjalną” narracją profesora Grillo.

Dokument Kontynentalny. Treść

Kwestii liturgicznych dotyczą bezpośrednio punkty 88 – 97 Dokumentu Kontynentalnego. Podobnie jak w całym tekście – ani razu nie pada tam określenie „ofiara”; słowo „Msza” pojawia się tylko raz jeden – odnośnie Mszy świętej w rycie przedsoborowym (pkt. 92). Zamiast tego tekst mówi niemal wyłącznie o „celebracjach liturgicznych”. Jest to samo w sobie określenie dla Kościoła ostatnich dziesięcioleci zwyczajne. Trudno jednak nie zauważyć jego otwartości interpretacyjnej i istotowej podatności na zręczne modelowanie w kierunku założonym przez jakąś grupę ideologiczną.

Pkt 89 Dokumentu Kontynentalnego mówi, że „Eucharystia… jest źródłem i szczytem dynamizmu synodalnego w Kościele”. II Sobór Watykański nauczał, że jest „źródłem i szczytem” całego „życia chrześcijańskiego”. Teraz „życie chrześcijańskie” zostaje zamienione na „dynamizm synodalny”, choć konia z rzędem temu, kto potrafiłby tę frazę racjonalnie i kategorycznie wyjaśnić, nie popadając w mętną paplaninę, która nie ma żadnego właściwego i obiektywnego sensu.

Ten sam pkt 89 głosi, iż „celebracja liturgiczna i modlitwa są przeżywane jako siła jedności i mobilizacji energii ludzkich i duchowych. Dominuje pogląd, że modlitwa sprzyja radości życia i poczuciu wspólnoty, ponieważ jest postrzegana jako punkt odniesienia, miejsce siły i oaza spokoju”. Podobnie brzmi pkt. 97, gdzie na podstawie syntez urugwajskich czytamy:

„Wszystkie otrzymane wypowiedzi mówią o celebracjach jako przestrzeniach, które mogą oferować natchnienie i pomoc w przeżywaniu wiary w życiu osobistym, rodzinnym i zawodowym, w dzielnicy i w samej wspólnocie”.

Punkt 91 mówi z kolei o „synodalnym stylu celebracji liturgicznej”, który będzie pozwalał na „na aktywny udział wszystkich wiernych w przyjęciu wszystkich różnic, docenieniu wszystkich posług i uznaniu wszystkich charyzmatów”. Miałoby to oznaczać szersze dopuszczenie do „aktywności” liturgicznej osób świeckich; Dokument zaleca refleksję „nad liturgią, która jest zbyt skoncentrowana na celebransie” a także nad sposobami „aktywnego uczestnictwa świeckich” czy też nad „dostępem kobiet do ról ministerialnych”. „Celebracja liturgiczna” ma stać się „bardziej żywa”, tak, by uczestniczyła w niej „cała wspólnota liturgiczna”, tj. kapłani, świeccy, młodzież i dzieci.

Tak jak wskazano wcześniej, w punkcie 92 mowa o sytuacjach „konfliktowych” i stwarzających „napięcia”. W tym kontekście Dokument Kontynentalny wskazuje na takie kwestie jak „wspólne sprawowanie Eucharystii” z niekatolikami oraz przede wszystkim na „relację do obrzędów przedsoborowych”. Dokument zwraca uwagę, że „Eucharystia… nie może stać się powodem konfrontacji, ideologii, rozdźwięku czy podziału”.

Zgodnie z pkt. 93 istnieją „wady praktyki celebracji”, które – uwaga – „zaciemniają jej synodalną skuteczność”. Główną wadą ma być „liturgiczny protagonizm kapłana” oraz „bierność uczestników” jak i „dystans przepowiadania od konkretu życia” czy też niska jakość homilii.

Dalej czytamy o „niepokojących sytuacjach”, które wiążą się z „utrudnieniem” lub „uniemożliwieniem” dostępu do Eucharystii. Obok takich kwestii jak brak kapłanów lub „opłaty za dostęp do celebracji” (?) pojawiają się tutaj wątki… rozwodników w nowych związkach oraz poligamistów (pkt 94).

Kolejny punkt (95) przekonuje czytelnika o możliwości „zróżnicowania liturgii na korzyść celebracji Słowa czyli momentów modlitwy, które w centrum stawiają medytację nad tekstami biblijnymi”.

We wcześniejszych punktach, niedotyczących wprost liturgii, można było też przeczytać o „powszechnym wołaniu” o dopuszczenie kobiet do diakonatu oraz o pojawiających się głosach na rzecz kapłaństwa kobiet. Wskazano również na możliwość tworzenia „nowych posług” dla osób świeckich.

Omówienie krytyczne treści Dokumentu Kontynentalnego

Dokument Kontynentalny wskazuje tym samym na ogólny kierunek modyfikacji, jakie miałyby być wprowadzane w liturgii. W kontekście wcześniej prowadzonych w Kościele debat na temat możliwych zmian w tym zakresie można wskazać na następujące postulaty:

– postrzegania „celebracji eucharystycznych” w większym stopniu jako okazji do spotkania lokalnej wspólnoty (najpewniej kosztem charakteru ofiarnego Mszy);

– włączania do tej wspólnoty „celebracyjnej” także tych katolików, którzy żyją w niezgodzie z nauczaniem Kościoła lub zgoła osób, które wcale do Kościoła katolickiego nie należą (wątek ekumeniczny);

– odejścia od skupienia się na Sakramencie Ołtarza, który jest postrzegany przez niektóre grupy jako „wykluczający” (rozwodnicy, poligamiści, niekatolicy; również homoseksualiści, o których mówi Dokument Kontynentalny w innym punkcie – 51);

– zmniejszenia liturgicznej roli kapłana, który miałby być w kolejnych aktach liturgicznych zastępowany przez osoby świeckie, a zwłaszcza przez kobiety mające otrzymać możliwość zostawania co najmniej diakonisami;

– zwiększenia „aktywnego” i „radosnego” wymiaru liturgii kosztem wymiaru kontemplatywnego, dziękczynnego i ofiarnego;

– zaostrzania restrykcji nałożonych na Mszę świętą w rycie przedsoborowym, bo katolicy z nią związani są postrzegani jako „ideolodzy”, którzy „wprowadzają podziały”.

Jak to wszystko mogłoby wyglądać w praktyce? O tym za chwilę, ale najpierw przyjrzymy się „problemowi” Eucharystii.

Co z Eucharystią?

Wróćmy najpierw do twierdzenia profesora Grillo o rzekomej niedogmatyczności transsubstancjacji. Jak wiadomo, transsubstancjację odrzucają protestanci. Wiąże się to w ogóle z ich spojrzeniem na liturgię. Jak wiadomo, dla Marcina Lutra i innych nauczycieli pseudo-reformacji Msza święta jako Najświętsza Ofiara była „największym zgorszeniem”, czy zgoła – przepraszam za słownictwo, ale to język herezjarchów – „obrzydliwością papistowską” czy wręcz „bałwochwalstwem rzymskiego Antychrysta”. Uważali oni, że Msza nie jest Ofiarą, bowiem Jezus Chrystus złożył taką ofiarę raz jeden i na zawsze, stąd nie można jej powtarzać.

Nadto protestanci negowali i negują samą istotę sprawowania Najświętszej Ofiary składanej przez kapłana w osobie Chrystusa, bo negują kapłaństwo urzędowe. Ich zdaniem wszyscy członkowie wspólnoty ochrzczonych mają identyczny status kapłański, więc można mówić tylko o „przewodniku”, „głównym celebransie”, który został oddelegowany przez formalny dekret wspólnoty do szczegółowego udziału w czynnościach liturgicznych, ale mógłby w gruncie rzeczy zostać zastąpiony przez każdego innego uczestnika wspólnoty.

Wreszcie – i tu docieramy do sedna idei Grilla – według protestantów, nie ma transsubstancjacji. Marcin Luter odrzucał prawdę na ten temat, twierdząc, iż jest scholastycznym „absurdem” nauka Kościoła, iż pod postaciami eucharystycznymi obecny jest nasz Zbawiciel w tym sensie, iż postacie te zachowują przypadłości, ale tracą swoją substancję na rzecz substancji Ciała i Krwi Chrystusa. Luter nie wyjaśniał tego zbyt szczegółowo; dziś często pisze się w tym kontekście o konsubstancjacji, czyli o jednoczesnym współistnieniu substancji chleba i Ciała Pańskiego oraz wina i Krwi Pańskiej. Inni protestanci nie uznali nauki Lutra, przyjmując interpretację duchową (Kalwin) lub czysto symboliczną (Zwingli, Bucer, anglikanie). Dzisiaj większość światowych protestantów traktuje Eucharystię wyłącznie symbolicznie, idąc w tym za nauką zwingliańską, zwłaszcza w jej wersji anglikańskiej, spopularyzowanej później przez „kościoły” zielonoświątkowe, zwłaszcza te wyrastające z pnia metodystycznego. Tym samym dla wszystkich tych herezjarchów nauczanie Kościoła katolickiego jest błędne i gorszące, toteż nie chcieliby oni uczestniczyć we Mszy świętej (chyba, że mają to po prostu w głębokim poważaniu, jak na przykład protestanci w Niemczech, którym obojętnie jest, kto i kiedy rozdaje im „opłatki”).

Jesteśmy zatem w sytuacji, w której Msza święta Kościoła katolickiego bardzo silnie przeszkadza protestantom i nie pozwala na „postępy ekumeniczne”. Na tym jednak nie koniec: Msza święta wadzi też rozwodnikom, poligamistom, homoseksualistom i innym, którzy nie mogą przyjmować Komunii świętej, bo nie chcą żyć w zgodzie z nauką Kościoła.

Nowe nabożeństwa?

Stąd wydaje się możliwe i na gruncie pseudo-logiki rewolucyjnej w pełni uzasadnione, by utworzyć nowe synodalne nabożeństwa, które nie będą nikogo wykluczały. Odrzucenie nauki o transsubstancjacji jest mimo wszystko mało prawdopodobne, bo została z całą mocą wyłożona przez Sobór Trydencki, pod groźbą ekskomuniki dla każdego, kto by ją negował (co z Grillem?). Dlatego rozwiązaniem zadowalającym stronę rewolucyjną może być wprowadzenie nowego synodalno-ekumeniczno-inkluzywnego nabożeństwa, które:

– nie zachowa Eucharystii, albo Eucharystia będzie jedynie na marginesie „dla chętnych” już po nabożeństwie;

– nie będzie w niej kapłana, a jedynie przewodnik spotkania, dowolnej płci czy orientacji seksualnej;

– w centrum stać ma czytanie Pisma Świętego oraz nowatorskie obrzędy podkreślające „celebrację wspólnotowości”;

– obrzęd nie będzie wykluczać nikogo tak, aby tworzyć prawdziwie inkluzywną „dynamikę synodalną”.

A może zmiany we Mszy świętej?

W gruncie rzeczy stworzenie takiego nabożeństwa nie byłoby jeszcze najgorszym, co może nas spotkać. Oczywiście, stanowiłoby tragedię i niejednokrotnie prowadziłoby najpewniej do wielkich zgorszeń. Zachowana zostałaby jednak pewna jasność: tu jest katolicka Msza święta, a tu synodalno-inkluzywne spotkania celebracyjne. Pozwalałoby to katolikom na dystansowanie się od wynalazków środowisk rewolucyjnych i w miarę spokojne uczestnictwo we Mszy.

Nie można jednak wykluczyć, że plan jest bardziej „ambitny”, to znaczy obliczony na przekształcenie samej Mszy. Nie wiadomo obecnie nic na temat opracowywania jakichś nowych ksiąg liturgicznych, a zwłaszcza nowego Mszału, który moglibyśmy nazwać, antycypując – Mszałem Rzymsko-Synodalnym. Nie, takich informacji nie ma. Są za to konkretne zmiany. Po pierwsze, wskutek decyzji papieża Franciszka do kilku posług liturgicznych zostały dopuszczone kobiety – jako akolitki i lektorki. Na gruncie Synodu o Synodalności jest możliwe wprowadzenie dodatkowo diakonatu kobiet, a ponadto – zupełnie nowych posług. Sprawią one, że zachowany będzie, by tak rzec, znany nam schemat instytucjonalno-formalny liturgii, ale dokonana zostanie przy tym subwersywna wymiana treści. Będziemy mieć zatem osoby świeckie obojga płci i w różnym w wieku wykonujące rozmaite czynności, które dotąd sprawowali wyłącznie kapłani.

Niewykluczone są jednak również inne modyfikacje, bardziej strukturalne. Od 2020 roku pracuje specjalna komisja liturgiczna, która opracowuje nowy ryt – dla Amazonii. Wydaje się, że ten ryt może być eksperymentem mającym pokazać sposób nowej „inkulturacji” liturgii. Nie chodzi o to, byśmy mieli na Mszy świętej (czy na „celebracjach liturgicznych”) biegać w pióropuszach i oddawać hołd duchom przodków; raczej o to, by zaszczepić liturgii zasadę głębokiego czerpania z lokalnej kultury. W efekcie można byłoby zaakceptować – na przykład – liturgiczne błogosławienie związków jednopłciowych w Belgii, Holandii czy Niemczech (a może kiedyś i w Polsce?), bo to przecież odpowiada „lokalnej kulturze”. I tak dalej.

Czy tak musi być?

Powstaje pytanie: czy te lub inne zmiany w liturgii są nieuchronne? Wydaje się, że o ile możemy zastanawiać się nad skalą i kierunkiem poszczególnych zmian, to nie ulega wątpliwości sam fakt podjęcia dążeń do jakiejś przebudowy liturgii. Jak to się wyrazi, pozostaje otwartym, choć kierunki starałem się wyżej zarysować. W związku z tym istnieje poważne niebezpieczeństwo, że wielki chaos liturgiczny, który pojawił się w Kościele katolickim po 1970 roku, nie był bynajmniej ostatnim aktem bitwy o tradycję modlitwy Kościoła. Czekają nas kolejne, może ostrzejsze jeszcze trudności. Ktoś mógłby na to odpowiedzieć: dobrze, ale to problem tych, którzy chodzą na „posoborową” Mszę; na Vetus Ordo takich kłopotów nie ma. Bezpośrednio, tak – ale chcemy przecież jedności w Kościele. Dlatego to problem wszystkich bez wyjątku katolików – problem, a zarazem zadanie.

Paweł Chmielewski

Sfiksowany na punkcie Pachamamy Franciszek ponownie [!!] prosi o „pozytywne wibracje”

Sfiksowany na punkcie Pachamamy Franciszek ponownie prosi o „pozytywne wibracje”

https://gloria.tv/post/EaTaoxKLeddu1EvdyB17dv4pV

„Proszę was, abyście nie przestawali się za mnie modlić”, powiedział Franciszek 2 grudnia do przedstawicieli Leaders pour la Paix [Przywódcy dla Pokoju], organizacji, do której między innymi należą podżegacze wojenni Antony Blinken, Enrico Letta, oraz Romano Prodi.



„Jeśli ktoś się nie modli, bo nie wie jak, albo nie może”, dodaje Fraciszek, „to niech prześle mi pozytywne wibracje. Potrzebuję ich w tej robocie! Dziękuję”.

Franciszek pozostawia znaczenie „pozytywnych wibracji” do własnej interpretacji – ciekawe, jak właściwie miałyby pomóc, o ile w ogóle istnieją?

================

[Ponownie, bo: ] Franciszek: „pozytywne wibracje” i błogosławieństwo bez błogosławieństwa: https://gloria.tv/post/uKpLDiMrA3Hy2wEos9GT1Q8Bj

[Nie chcę zanieczyszczać mej strony takimi bluźnierstwami… MD]

Katolicy i komunizm. Tego się nie da połączyć.

Krystian Kratiuk: Katolicy i komunizm. Tego się nie da połączyć.

#franciszek #komunizm #Kosciół #papież

W związku z szokującą wypowiedzią papieża Franciszka, który w wywiadzie dla jezuickiego magazynu „America” powiedział: „kiedy patrzę na Ewangelię tylko z socjologicznego punktu widzenia, tak, jestem komunistą i był nim też Jezus”, publikujemy fragment książki Krystiana Kratiuka „Jak Kościół Katolicki stworzył Polskę i Polaków”, przypominający, że katolików i komunistów różni… wszystko.

Polacy, budujący przez ostatnie dziesięciolecia swą bezpaństwową tożsamość na wierze katolickiej, nie mogli pogodzić się z tym, co oferowała im ideologia komunistyczna. A oferowała – już od 1917 roku – biedę i śmierć, niosąc przy tym grabież i rzeź. Na terenach nazywanych dziś Kresami Wschodnimi trwała już wtedy bowiem masakra polskich dworów, która nie omijała również katolickich kościołów. Po raz kolejny w dziejach zatem to, co najbardziej polskie – dwór i Kościół – musiało zjednoczyć się w walce przeciwko wspólnemu wrogowi.

Wiara katolicka i komunizm pozostają bowiem ze sobą krańcowo sprzeczne. Od samego początku, a więc już od narodzin zbójeckiej teorii komunistycznej, potępiali ją papieże i wielcy myśliciele katoliccy – jako sprzeczną ze Słowem Bożym i prawami natury. Błędy komunizmu ostro krytykował już Pius IX, pisząc o nim jako o „ohydnej i samemu prawu naturalnemu przeciwnej nauce, która, gdyby została przyjęta, stałaby się całkowitą ruiną wszystkich praw, instytucji i własności, a nawet samego społeczeństwa[1]”. Nie mniej wylewny w słowach był papież Leon XIII, określając komunizm mianem „śmiertelnej zarazy, przenikającej do najgłębszych komórek społeczeństwa i narażającej je na pewną zgubę”[2]. Papież Pius XI zaś całą swą encyklikę Divini Redemptoris poświęcił gruntownej, wielopłaszczyznowej krytyce „bezbożnego komunizmu”.

Również komuniści za swojego pierwszego i najważniejszego wroga uważają Kościół katolicki. Niewzruszona Prawda przechowywana w Chrystusowej Owczarni nie jest bowiem w stanie przyblednąć przy żadnej z nowych pseudoprawd produkowanych przez wrogów Pana Boga. Nic więc dziwnego, że komuniści w każdym kraju, w którym przejmowali władzę, za jeden z pierwszych celów stawiali sobie zniszczenie Kościoła lub przynajmniej jego skrajną marginalizację.

Komunistów i katolików dzieli absolutnie wszystko.

Komuniści są skrajnymi materialistami – uznają, że istnieje wyłącznie to, co mogą zobaczyć. Skoro więc nie widzieli Boga, oznacza to (w myśl ich nieszczęsnych poglądów), że On nie istnieje. A katolicy wierzą w Boga i Bogu.

Komuniści wyznają fałszywy ideał wolności, który ma się realizować w rozumianych po ziemsku „sprawiedliwości, równości i braterstwie w pracy”. A katolicy wierzą, że wolność to przede wszystkim możliwość odróżnienia dobra od zła i dokonania tego wyboru bez niczyjego przymusu.

Komuniści nienawidzą własności prywatnej, uznając ją za przyczynę najgorszych cierpień ludzkości i próbując zniszczyć – najczęściej poprzez rabunek. A katolika obowiązuje Dekalog, mówiący „nie kradnij” oraz „nie pożądaj żadnej rzeczy, która należy do bliźniego Twego”.

Komuniści twierdzą, że człowiek jest tylko trybikiem w wielkiej machinie społecznego postępu, przez co odbierają jednostce jakąkolwiek godność i przyrodzone prawa. A katolicy wiedzą, że każdy człowiek jest indywidualnością rozliczającą się ze swojego życia przed Bogiem, który ofiarował mu niezbywalną godność.

Komuniści – jako materialiści wyrzekający się duchowości – utrzymują, że małżeństwo to wyłącznie instytucja świecka, w którą społeczeństwo może się dowolnie wtrącać. A według katolików małżeństwo to sakrament, związek zespolony więzami prawno-moralnymi, niezależnymi od woli jakichkolwiek zewnętrznych jednostek lub społeczności.

Różnic tych jest oczywiście znacznie więcej – można by je wymieniać w nieskończoność. Czy jednak wydaje nam się, że ludzie o tak różnych zapatrywaniach jak komuniści i katolicy mogą pokojowo egzystować w jednym miejscu? Jeśli przypomnimy sobie w dodatku, że katolik może zabić wyłącznie w obronie niewinnego życia, a komunista może zabić każdego, kto tylko wyda mu się „wrogiem klasowym”, z pewnością stwierdzimy, że taka koegzystencja jest absolutnie niemożliwa. Jak pisał wspomniany już Pius XI: „komunizm jest zły w samej swej istocie i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie ocalić cywilizację chrześcijańską”[3].

Katolicy i komuniści posiadają swoje instytucje – skrajnie odmienne. Katolicy zostali obdarzeni przez Jezusa Chrystusa łaską członkostwa w Jego Mistycznym Ciele – a więc w świętym, powszechnym i apostolskim Kościele. Komuniści zaś wymyślili sobie własną świecką świątynię, jaką była partia komunistyczna, która miała prawo do pseudonieomylnego nauczania i której należało zawsze zachowywać wierność oraz oddawać hołd. Kościół nie mógł dawniej, nie może dziś oraz do skończenia świata, zaakceptować komunizmu. Partia komunistyczna, nigdy nie mogła zaś akceptować Kościoła. Nie ma tu bowiem pól do kompromisu – obie te organizacje skazane są na walkę.

Ale w XX wieku, ciemnej epoce triumfu marksizmu, Kościół zaczął wyraźnie tracić rząd dusz. A władzę – nie tylko nad niejedną duszą, ale co gorsza nad wieloma państwami – zaczęli przejmować komuniści. Rewolucja bolszewicka stała się jedną z najbardziej barbarzyńskich kart w nowożytnej historii świata. Ksiądz był więc dla komunisty wrogiem numer jeden. Reprezentował bowiem wszystko, z czym ten walczył – wiarę, tradycję, rodzinę, własność i wolność. Księży należało więc pozbawiać dostępu do ludzi, do ołtarza czy też po prostu pozbawić… życia. To kapłani i biskupi, szafarze umożliwiających zbawienie świętych sakramentów, byli w myśl komunistycznego kłamstwa „wrogami ludu”.

W 1920 roku, kiedy Armia Czerwona ruszyła na Zachód, ludzie Kościoła nie mogli nie nawoływać, działać i walczyć w obronie Polski, która wraz z odzyskaniem niepodległości po raz kolejny w dziejach stała się przedmurzem chrześcijaństwa. Tym razem stanowiła przedmurze wobec czerwonej zarazy.

Kościół mobilizował Polaków do wspólnej walki i zakończenia sporów politycznych, ostrzegając, że za nadchodzącym wrogiem stoi siła ogromnego zła, dosłownie, że „prawdziwie duch antychrysta jest jego natchnieniem, pobudką dla jego podbojów i jego zdobyczy[4]”. Zachęcali, by „dać ojczyźnie, co z woli Bożej dać jej przynależy” i prosili by okazać Polsce miłość „nie słowem samym, ale czynem”. Udało się – wspólnymi siłami państwa i Kościoła do broni stanęło ponad 25 tys. ochotników. Hierarchowie zdecydowali też, że – zgodnie z prośbą Piłsudskiego – do boju z bronią w ręku ruszy wtedy 5 procent spośród wszystkich ówczesnych polskich kapłanów.

Polscy biskupi nie pozostawali przy tym bierni na niwie dyplomatycznej. Już na początku lipca 1920 roku, pisząc do swych europejskich braci w biskupstwie, próbowali przestrzec ich przed nadchodzącym zagrożeniem i prosić o pomoc dla Polski i Polaków. Polski Episkopat wystosował także list do papieża Benedykta XV, w którym misję odrodzonej Polski określono jako „obrońcę świata chrześcijańskiego”. Papież odpisał, wskazując, że los wojny polsko-bolszewickiej przesądzi o losie Europy. „Nie tylko więc miłość dla Polski, ale miłość dla Europy całej każe nam pragnąć połączenia się z nami wszystkich wiernych w błaganiu Najwyższego, aby za orędownictwem Najświętszej Dziewicy Opiekunki Polski zechciał oszczędzić Narodowi Polskiemu tej ostatecznej klęski, oraz by raczył odwrócić tę nową plagę od wycieńczonej przez upływ krwi Europy”[5] – pisał i zlecił permanentne modlitwy za Polskę odbywające się przez cały okres wojny w jednym z rzymskich kościołów.

Polscy hierarchowie wspierali jednak polskich żołnierzy i przywódców nie tylko słowem i zabiegami dyplomatycznymi, lecz także konkretnymi akcjami modlitewnymi – i to bardzo spektakularnymi. 27 lipca w Częstochowie dokonali podwójnego aktu poświęcenia narodu i kraju Najświętszemu Sercu Jezusa oraz ponownie obrali Matkę Bożą Królową Polski. Od 7 sierpnia trwała Wielka Nowenna Pokutna, podczas której tysiące pielgrzymów leżało krzyżem pod Jasną Górą. Cała Polska trwała w modlitwie za swoich obrońców! A w samej Warszawie 8 sierpnia na ulice stolicy wyszło 100 tys. warszawiaków w procesji z relikwiami bł. Andrzeja Boboli oraz bł. Andrzeja z Gielniowa! Tamtejszy metropolita, arcybiskup Kakowski, zakazał ucieczki któremukolwiek spośród księży jego diecezji. Podkreślał, że „tylko najemnik, a nie pasterz, opuszcza owce swoje w chwili niebezpieczeństwa” i groził suspensą każdemu potencjalnemu uciekinierowi. Z Warszawy nie wyjechał też nuncjusz apostolski. Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI, modlił się wraz z Polakami.

Wspomniana Wielka Nowenna Pokutna, jak łatwo policzyć, zakończyła się… 15 sierpnia, w dniu, który okazał się jednym z największych triumfów armii polskiej w dziejach. Dzień wcześniej śmierć na polach pod Ossowem poniósł ksiądz Ignacy Skorupka, który z dnia na dzień stał się symbolem Bitwy Warszawskiej i symbolem polskości – oto ubrany w stułę kapelan ochotniczego pułku złożonego głównie z młodzieży, dzierżąc w dłoni krzyż prowadzi do boju przeciwko bolszewikom polskich gimnazjalistów i studentów i ginie bohaterską śmiercią w przeddzień zwycięstwa, a więc w wigilię święta Matki Bożej Zielnej. Polska w pigułce, chciałoby się powiedzieć.

Wkrótce po 15 sierpnia legenda księdza Skorupki dotarła do wszystkich zakątków kraju. A wzięci do niewoli Sowieci opowiadali, że widzieli księdza w komży z krzyżem w ręku, a nad nim Matkę Boską. I dlatego się wycofali – jakżeż mogli bowiem strzelać do idącej przeciwko nim Najświętszej Maryi Panny?

Jako Polacy doskonale wiemy, że moment śmierci księdza Skorupki został uwieczniony na licznych malowidłach i w innych dziełach sztuki polskiej. Warto jednak pamiętać także, że śmierć ta wywarła ogromne wrażenie również na nuncjuszu apostolskim urzędującym wówczas kilkadziesiąt kilometrów od miejsca śmierci kapelana. Achille Ratti już po wstąpieniu na tron Świętego Piotra nakazał na freskach w kaplicy polskiej maryjnego sanktuarium w Loreto umieścić wizerunek Ikony Częstochowskiej oraz postać księdza Skorupki, a także dzielnych biskupów polskich zagrzewających wówczas do walki swoich rodaków.

W takich właśnie okolicznościach dokonywało się polskie zwycięstwo, nie bez powodu z miejsca nazwane „Cudem nad Wisłą”. Na wschodnich rubieżach dawnej Rzeczypospolitej przez kolejne kilkanaście lat trwała jednak bolszewicka zemsta za upokorzenie pod Warszawą – Polaków szykanowano i mordowano. Zawsze jednak mogli liczyć na wsparcie i pomoc katolickich kapłanów. Księża na tych terenach jednak podlegali karze za swoiste podwójne przestępstwo – bycie jednocześnie Polakiem i kapłanem. Setki z nich wywieziono na Sybir, dziesiątki więziono, wielu z zimną krwią zamordowano.

Powyższy tekst stanowi fragment książki Krystiana Kratiuka „Jak Kościół Katolicki stworzył Polskę i Polaków” opublikowanej w 2022 roku nakładem wydawnictwa Fronda.

[1] Pius XII, Encyklika Divini Redemptoris o bezbożnym komunizmie, https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/divini_redemptoris_19031937.html, dostęp 20.04.2022 r.

[2] Ibidem

[3] Ibidem

[4] „Wiadomości Archidiecezjalne Warszawskie” 1920, nr 6–8, s. 138–143.

[5] A. Nowak, op. cit. S. 23.

Porażające słowa Franciszka: Jestem komunistą i był nim też Jezus

Porażające słowa Franciszka: Jestem komunistą i był nim też Jezus

28 listopada 2022 https://pch24.pl/papiez-franciszek-jestem-komunista-i-byl-nim-tez-jezus/

#Ewangelia #komunizm #marksizm #Papież Franciszek #socjalizm

(fot. EPA/MAURIZIO BRAMBATTI ITALY OUT Dostawca: PAP/EPA.)

„Kiedy patrzę na Ewangelię tylko z socjologicznego punktu widzenia, tak, jestem komunistą i był nim też Jezus” – powiedział papież Franciszek w wywiadzie dla America Magazine, czasopisma wydawanego przez jezuitów w Stanach Zjednoczonych.

Franciszek w nawiązaniu do tego, że niektórzy uważają go za socjalistę bądź nawet komunistę odparł: „Staram się podążać za Ewangelią. Osiem Błogosławieństw to fragment, który bardzo mnie oświeca, ale przede wszystkim wyznacza normę, według której będziemy sądzeni: Mt 25. Byłem spragniony, a daliście mi pić. Byłem chory, a odwiedziliście mnie, byłem w więzieniu a przyszliście do mnie. Czy zatem Jezus jest komunistą?”.

Zdaniem papieża, problem polega na redukowaniu przesłania Ewangelii wyłącznie do wymiaru społeczno-politycznego. – Kiedy patrzę na Ewangelię tylko z socjologicznego punktu widzenia, tak, jestem komunistą i był nim też Jezus – przyznał. [No, był… ale na szczęście umarł.. Tak, Franiu?? md]

„Komuniści ukradli nam trochę chrześcijańskich wartości. Inni uczynili z nich katastrofę” – stwierdził. 

Źródło: americamagazine.com / PAP

PR

Franciszku: Nie można iść jednocześnie do nieba i do piekła

=============================

BKP: Wejście do drugiego etapu synodalnego samobójstwa Kościoła

wideohttps://vkpatriarhat.org/pl/?p=19995  https://vstup.wistia.com/medias/2kdp84r2w3

https://rumble.com/v1vq7wi-wejcie.html  //cos.tv/videos/play/40461568063345664

ugetube.com/watch/GcBPHaV4PYf5tOa  bitchute.com/video/iORkmwHXPq9P/

Dnia 27 października 2022 r. Watykan opublikował Dokument Roboczy Kontynentalnej Fazy SynodalnejDrogi.

Cytat z dokumentu (punkt 39): „Wśród tych, którzy proszą o bardziej znaczący dialog i więcej gościnną przestrzeń odnajdujemy również tych, którzy z różnych powodów odczuwają napięcie między przynależnością do Kościoła a własnymi relacjami uczuciowymi, jak na przykład: … osoby żyjące w małżeństwie poligamicznym, osoby LGBTitp.”

Komentarz: Przede wszystkim nie jest to bardziej znaczący dialog, ale wręcz przeciwnie. LGBTQ osoby rzekomo odczuwają napięcie między przynależnością do kościoła a własnymi relacjami uczuciowymi. To, co w dokumencie nazywa się napięciem, jest w rzeczywistości niezgodnością zbawczej misji Kościoła z uporczywym odrzucaniem skruchy przez człowieka w grzechu ciężkim. Grzech nigdy nie będzie w jedności z drogą zbawienia. Tutaj napięcie jest i zawsze będzie. Nie można iść jednocześnie do nieba i do piekła 

Tak zwana droga synodalna stanowczo odmawia nazywać grzech grzechem. Mówi tylko o napięciu, które, podobno, musi zostać usunięte. Ale to oznacza, że taki Kościół z takimi paradygmatami już nie ma na celu zbawienia dusz. Kategorycznie odrzuca przestrzeganie Bożych przykazań, kłamie zniewolone dusze i utwierdza je na drodze do zagłady. To zbrodnia przeciwko Bogu i przeciwko duszom.

Co obejmuje termin LGBT? Lesbijki, geje, biseksualiści i transseksualiści, którzy odrzucają prawo Boże i zbawczą skruchę. Co oznacza dopełniona litera „Q”? Obejmuje to zoofile, pedofile, nekrofile, sadomasochistów, seksualnich maniaków, którzy popełniają nawet i seksualne morderstwa itp. Na Ukrainie 30 lat temu mężczyzna o orientacji „Q” wykorzystał seksualnie ponad 50 kobiet, podrzynając im przy tym gardła. Takie perwersje seksualne są związane z zaburzeniami psychiki opętanej przez nieczyste demony. Chrystus wypędzał nieczyste demony. Ale ukrywanie tych obrzydliwości i zbrodni pod pojęciem relacji uczuciowych jest zbrodniczą manipulacją bergogliańskiej sekty.

Zgodnie z Bożymi prawami na Franciszka Bergoglia i jego sektę spadła wielokrotna Boża klątwa i wydalenie z Kościoła Chrystusowego. Promowanie perwersji prowadzi do samozniszczenia człowieka i stwarza zagrożenie dla jego otoczenia. Społeczeństwo zawsze chroniło się przed tym sprawiedliwymi prawami. Obecny tak zwany synodalny Kościół niemoralnych ludzi preferuje, ale do pokuty ich nie prowadzi. Bergogliańskiej sekcie nie chodzi o ich zbawienie. Twierdzi, że muszą być przyjęci do Kościoła bez pokuty, a także stara się, aby zajmowali najwyższe kościelne urzędy. To szaleństwo! To jest celowa satanizacja Kościoła!

Synodalna droga trzyma zboczonych ludzi na drodze ignorowania pokuty, na drodze do zagłady, nazywając ich zbrodnie i grzechy miłością. Co więcej, zmuszają nawet prostych wierzących, aby pod posłuszeństwem, na wzór apostatyczengo autorytetu kościelnego, przeciwstawili się Bożym prawom i przykazaniom i zeszli z drogi zbawienia na drogę buntu przeciwko Bogu. To jest zbrodnia drogi synodalnej! Ta wymiana myślenia, ta anty-metanoia, jest znakiem satanizacji, którą synodalna droga promuje. Droga synodalna nadużywa struktury Kościoła z jego mechanizmem prawnym i posłuszeństwem. Umożliwi to globalne skażenie poprzez klątwę wszystkich kontynentów. Uruchamia mechanizm samozniszczenia człowieka, rodzin i całych narodów.

Należy wiedzieć, że Franciszek nie jest ani papieżem, ani członkiem Chrystusowego Kościoła. On sam wykluczył się z niego przez swoje herezje i buntem przeciwko Jezusowi Chrystusowi. Tu działa duchowa zasada: kto tworzy wewnętrzną jedność z Bergoglio, jego sektą i jego manipulacyjnym synodalnym programem, na tego spada klątwa, która spoczywa na Bergoglio. Taka osoba już jest kandydatem do piekła. Jeśli się od Bergoglio przynajmniej wewnętrznie nie oddzieli i pozostanie w zatwardziałości, zostanie na zawsze potępiony.

Cytat z punktu 61: „… Kościół musi znaleźć sposoby, aby… umożliwić kobietom pełniejsze uczestnictwo na wszystkich poziomach życia Kościoła”.

Komentarz: Kościół zbudowany jest na apostołach i prorokach (Ef 2:20). Żyjemy w czasach gender schizofrenii, połączonej z fanatycznym feminizmem. Promować to, żeby kobiety miały dziś tak zwany pełniejszy udział we wszystkich poziomach życia Kościoła, jest subtelnym planem przyspieszenia likwidacji Kościoła Chrystusowego. Co więcej, droga synodalna nie tylko promuje niemoralność LGBTQ, ale także zakazaną przez prawo poligamię. Dla katolickich kobiet z pewnością nie jest atrakcyjna.

Na świecie feminizacja jest wykorzystywana do wdrążania autodestrukcyjnego systemu politycznego. Pewien typ kobiet jest celowo umieszczany na kierowniczych stanowiskach, aby zakulisowa elita, kontrolująca światową politykę, mogła z łatwością nimi manipulować. Poprzez nie prowadzi do samozagłady całe narody. Tę zasadę droga synodalna stara się wprowadzić również do Kościoła.

Od wieków było jasne, jaką rolę w kościele pełni kobieta. Sam Chrystus i pierwszy Kościół oraz cała dwutysięczna Tradycja określały pozycję mężczyzn i kobiet w Kościele. Wzorem dla kobiet była zawsze Matka Boża w swojej wierności Chrystusowi aż pod krzyż. Jej cicha, wytrwała, ofiarna i pełna miłości służba Bogu jest jaśniejącym ideałem dla każdej zakonnicy, ale także dla kobiety w rodzinie. Sama Matka Boża powiedziała: „Jestem niewolnicą Pana”.

Dzisiejsze feministki to niewolnice i media demonów. Maryja swoimi modlitwami i cichym cierpieniem była największym wkładem dla Kościoła. Zamienić głowę, czyli misję mężczyzny, z sercem, i odwrotnie – to katastrofa. Głowa ma swoje zadanie i serce też ma swoje zadanie. Oba są potrzebne i godne.

Rola, jaką bergogliańska sekta nakłada na kobietę, jest sztuczna, autodestrukcyjna i nienaturalna. Dlaczego kobieta powinna kierować Kościołem na wszystkich poziomach życia Kościoła? Dla Kościoła ten plan jest destrukcyjny. Nawet w rodzinie mężczyzna jest głową. Jest to dla ochrony kobiety i dla jej dobra. Jej zadaniem jest tworzenie ciepła rodzinnego środowiska, wychowywanie dzieci oraz niesienie ofiarnej i bezinteresownej miłości zarówno dzieciom, jak i mężowi. W tym celu musi czerpać siłę z modlitwy. Być może dlatego w kościołach jest więcej kobiet niż mężczyzn.

Za planem „lepszego doceniania kobiet w kościele” obecni inicjatorzy drogi synodalnej się tylko chowają. W rzeczywistości mają ukryty cel – przekształcenie Kościoła w szatański anty-kościół New Age. Bardzo dobrze wiedzą, że przyznanie kobietom kluczowej roli w Kościele – to przejście im znacznie ułatwi. Kobietę tajni wrogowie Kościoła łatwiej oszukają przez obietnice i pochlebstwa. W rzeczywistości starają się o totalne rozłożenie instytucji rodziny i Kościoła. Do tego im mają służyć same kobiety.

Zakulisowe elity, z którymi Bergoglio jest w jedności, dążą do promowania niemoralności, LGBTQ i negowania szóstego i dziewiątego przykazania Dekalogu. Kobiety są też bardziej podatne na przesądy i magię, jak widzimy na przykładzie czarownic w Amazonii, które mają być pierwowzorem tak zwanej służby kobiet w Kościele. Kiedy Bergogliowy Synod promuje uczestnictwo kobiet na wszystkich poziomach, w perspektywie powinni być nie tylko diakonki i kapłanki, ale także biskupki i papieżyce.

W dokumencie użyto zwrotów o „słuchaniu”, „towarzyszeniu” itp. Ale kto chce komu i gdzie towarzyszyć, gdy łamane są Boże prawa i przykazania?! Zwykli katolicy są przygniatani duchem świata, który rozprzestrzenia się poprzez środki masowego przekazu, telefony komórkowe, internet, także wciąż słuchają ducha tego świata, ale nie słuchają Pana Jezusa, ani nie słuchają Bożego słowa. Chrześcijanie powinni także słuchać swoich najbliższych – żona męża, mąż żonę, dzieci rodziców i odwrotnie. Obecnie dla siebie jednak już czasu nie mają.

Jakim nonsensem jest chcieć, aby Kościół słuchał katolika, który nie słucha Boga, który nie słucha swoich bliźnich i jest przytłoczony duchem świata! Dlaczego taki katolik lub katoliczka mieliby zamiast Bożego słowa i tradycji stać się wiodącym głosem, określającym kierunek Kościoła? Jest to celowo zaprogramowana droga kontynentalnego samozniszczenia.

Wielu pyta, jak Bóg mógł pozwolić, aby taki duchowy przestępca był papieżem, skoro papiestwo jest chronione przez nieomylność w sprawach wiary i moralności. Bóg dopuścił go jako bicz Boży, aby każdy katolik, nie tylko ksiądz i biskup, ale także każdy wierzący, czynił prawdziwą pokutę i na pierwszym miejscu w swoim życiu stawiał Chrystusa, aby On był jego Panem i jego Bogiem.

Obecny katolicki Kościół już od II Watykańskiego Soboru notorycznie odrzuca drogę prawdy, drogę pokuty.

Jak przed bergoglianizmem powinni bronić się prości wierzący i księża, którzy chcą ocalić swoją nieśmiertelną duszę w tych czasach zamieszania, zdrady Bożych przykazań i nadużywania autorytetu? Konieczne jest, aby każdy w swoim życiu zaczął pokutować, a Bóg da każdemu światło i siłę. Prawdziwa reforma Kościoła zawsze wiązała się z pokutą. Była głoszona przez proroków, Jezusa Chrystusa i Jego Kościół. Bergogliowa sekta promuje coś przeciwnego – antypokutę.

Ksiądz, który dziś upublicznia swoją wierność Chrystusowi i Jego przykazaniom, zostanie natychmiast ukarany. Żadnego słuchania, żadnego znaczącego dialogu z nim nie będzie. Dlatego każdy szczery ksiądz, jeśli chce być zbawiony, musi przynajmniej wewnętrznie, ale radykalnie, oddzielić się od ducha bergogliańskiej sekty, która obecnie okupuje Watykan i nadużywa autorytetu Kościoła do autodestrukcji. Ksiądz, który się od Bergogliowej sekty wewnętrznie nie oddzieli, ściąga na siebie klątwę, która na niej spoczywa.

Synodalna droga jest przeciwieństwem Drogi, jaką jest Jezus Chrystus. Tak zwana synodalna droga prowadzi katolików poprzez stopniowe zwodzenie do szatańskiego antykościoła i do doczesnej i wiecznej nędzy w piekle.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr                + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

8. 11. 2022 

Wejście do drugiego etapu synodalnego samobójstwa Kościoła

vkpatriarhat.org/en/?p=22415  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=9289  /italiano/

vkpatriarhat.org/fr/?p=15784  /français/

vkpatriarhat.org/es/?p=12552  /español/

Will Pope Francis Condemn the Belgian Bishops’ Homo-Heresy?

by Luiz Sérgio Solimeo October 13, 2022 https://www.tfp.org/will-pope-francis-condemn-the-belgian-bishops-homo-heresy/?PKG=TFPE22299

Will Pope Francis Condemn the Belgian Bishops’ Homo-Heresy?
Will Pope Francis Condemn the Belgian Bishops’ Homo-Heresy?

On September 20 this year, the bishops of Flanders, Belgium, approved and published a liturgy to bless and celebrate the union of same-sex couples.

A communiqué titled “Homosexual Persons Are Pastorally Close, for a Hospitable Church That Excludes No One”1 was signed by Cardinal Josef De Kesel of Mechelen-Brussels, Bishop Johan Bonny of Antwerp, Bishop Lodewijk Aerts of Bruges, Bishop Lode Van Hecke of Ghent and Bishop Patrick Hoogmartens of Hasselt.2

They ground their document’s doctrinal part in Pope Francis’s post-synodal apostolic exhortation Amoris laetitiae. They say they feel “supported by the apostolic exhortation Amoris laetitia, which Pope Francis wrote after the Synod of Bishops of 2015” and that “[i]n Amoris laetitia, Pope Francis explicitly states that every human being, regardless of his sexual orientation, must be respected in his dignity and treated with respect (AL 250).”

For this reason, they add, “[t]he pastoral attention of the ecclesial community concerns first and foremost the homosexual persons themselves.

They manifest appreciation for those who keep chastity as well as for those who live “as a couple.” The document reads, “Some remain celibate. They deserve our appreciation and support. Others prefer to live as a couple in a durable and faithful union with a partner. They also deserve our appreciation and support.”

The expression “to live as a couple” [“te leven als koppel”] is normally used to indicate a man and a woman who live as husband and wife. However, the liturgical context of the “liturgy” the Flemish Belgian bishops concocted is for two persons of the same sex living “more uxorio.”

Mimicking the Sacrament of Matrimony

Despite its introductory pro-forma disclaimer, the liturgy established by the Flemish prelates mimics the sacramental marriage ceremony between a man and a woman in its structure and words.3

Eternal and Natural Law: The Foundation of Morals and Law

According to the “rubrics,” a same-sex “couple” (two men or two women) position themselves at the head of the community and invoke and take God as a witness of their commitment to unity:

  • “Opening word
  • Opening prayer
  • Scripture reading
  • Engagement of the two people involved. Together they express before God how they commit to one another.”4

The engagement formula follows:

God of love and faithfulness, today we stand before You surrounded by family and friends. We thank You that we could find each other. We want to be there for each other in all circumstances of life. We confidently express here that we want to work towards each other’s happiness day by day. We pray: grant us strength to be faithful to each other and deepen our commitment. . . .”5

Then, the community invokes God, and a priest or deacon blesses the new “couple”:

“Community prayer. The community prays that God’s grace may be operative in them to care for one another and the broader community in which they live. For example:

God and Father, we surround N. and N. today with our prayer. You know their hearts and the path they will take together from now on. Make their commitment to each other strong and faithful. . .Let the love they share delight them and make them of service in our community. Give us the strength to walk with them, together in the footsteps of your Son and strengthened by your Spirit.”6

There follow final prayers and a blessing.

A Sacrilegious Parody

Although they have established a marriage-like ceremony, the Flemish bishops include what sounds like a mocking disclaimer: “Also, the difference should be clear from what the Church understands as a sacramental marriage.”7

Learn All About the Prophecies of Our Lady of Good Success About Our Times

What difference is there between sacramental marriage and a highly solemn act before God, the Church, and witnesses, to “commit to one another”?

Why set up this imitation when the Flemish bishops know this ceremony is not a sacramental marriage? It is a sacrilegious parody of the sacrament of marriage. It is the blessing of an unnatural union.

Although stating that it is not the sacrament of marriage, the bishops, in the final blessing, imply that this union between two homosexuals is good, even holy, and deserving of God’s blessing. The truth is that it is a scandalous union offensive to God.8

Homosexual acts are a sin against the Sixth Commandment. However, they are a particularly grave sin. As Saint Thomas Aquinas says, “If sins of the flesh are commonly censured because by them man is lowered to his animal aspects, so much more must it be said about the sin against nature, by which he falls below the animal nature.”9

Homosexual Heresy or “Homo-Heresy”

Accordingly, it is a heresy to claim that homosexual acts are not sinful and to affirm—by words, acts, gestures, attitudes, or omissions—that they are good and deserve to be blessed by God. It clashes with Revelation in the Scriptures and the teaching of the Church, her Doctors and saints.10

Given their profound nexus, one cannot change the lex agendi (which governs morals) or the lex orandi (which governs divine worship) without modifying the lex credendi (which governs belief). Consequently, whoever accepts homosexual acts as good and exalts them becomes a heretic who cannot claim to be faithful to the truth nor to worship the living and true God Who destroyed Sodom and Gomorrah because of this sin (see Gen. 18—19).

10 Razones Por las Cuales el “Matrimonio” Homosexual es Dañino y tiene que Ser Desaprobado

Hence, Ludwig Cardinal Müller stated,“[T]he declaration of the Flemish episcopate and similar efforts in other parts of the world is a formal transgression of competence with respect to the universal Church and a heretical opposition to the revealed truth of the Creator’s specific blessing (bene-diction) on the marriage of a man and a woman. (Gen 1:28).”11

In 2012, Fr. Dariusz Oko, Ph.D., Professor of Theology at the Pontifical Academy of Theology (Pontifical University John Paul II) in Krakow, published a celebrated article in which he coined the expression “homoheresy” to designate this heresy spreading in the Church. He wrote: “We are dealing not only with the problem of a homoideology and a homolobby outside the Church, but with an analogous problem within it as well, where homoideology takes the form of a homoheresy.”12

Now, the sin of heresy is even graver than the unnatural sin of the flesh. Saint Thomas says it participates in the gravest of sins, the hatred of God, since heresy, a rejection of revealed truth, constitutes an act of revolt against God, by whose authority we believe in what He has revealed. By rejecting the revealed truth, a heretic substitutes himself for God.13

Will the Belgian Bishops Be Punished?

On February 22, 2021, the Congregation for the Doctrine of the Faith responded in the negative as to whether it was possible to bless a homosexual “couple.” The dicastery explained that one could not invoke God’s blessing upon a gravely sinful situation. The pope approved that answer.14

Notwithstanding this Holy See document, blessing ceremonies for homosexual “couples,” such as the Flemish bishops’ liturgy, are spreading and becoming frequent.

Will the bishops, priests, deacons, religious and laity involved in these sacrilegious and implicitly heretical acts be punished? Will they continue to grievously offend God?

Science Confirms: Angels Took the House of Our Lady of Nazareth to Loreto

In the present papacy, given Pope Francis’s notorious support for homosexuality and transgenderism, such a question runs the risk of being merely rhetorical.15

Let us not forget, however, that Genesis teaches how God punished Sodom and Gomorrah for the sin of homosexuality: “Then the LORD rained upon Sodom and upon Gomorrah from heaven brimstone and fire from the LORD, and destroyed the cities, and all the plain, and all the inhabitants of those cities, and the fruit of the ground.” (Gen. 19:24—25)

In Fatima, Our Lady warned that if humanity did not stop sinning, a great punishment would come, but her Immaculate Heart would finally triumph.

Let us pray to her that this terrible ordeal afflicting her children may end as soon as possible and the splendor of truth and full-fledged virtue may triumph.

Footnotes

  1. Flemish Bishops, “Homoseksuele personen pastoraal nabij zijn: Voor een gastvrije Kerk, die niemand uitsluit” [Being Pastorally Close to Homosexual Persons: For a Welcoming Church That Excludes No One], Sept. 20, 2022, //www.kerknet.be/sites/default/files/20220920%20PB%20Aanspreekpunt%20-%20Bijlage%201.pdf. (Our translation.)
  2. Catholic News Service, Bishops in Belgium authorize prayer for committed gay couples, //www.ncronline.org/news/theology/bishops-belgium-authorize-prayer-committed-gay-couples 10/3/22
  3. “Also, the difference should be clear from what the Church understands as a sacramental marriage.” Flemish Bishops, “Homoseksuele personen.”
  4. Flemish bishops. (Our emphasis.)
  5. Flemish bishops. (Our emphasis.)
  6. Flemish bishops. (Our emphasis.)
  7. Flemish bishops. (Our translation).
  8. Catechism of the Catholic Church, no. 2357: “Basing itself on Sacred Scripture, which presents homosexual acts as acts of grave depravity, tradition has always declared that “homosexual acts are intrinsically disordered.” They are contrary to the natural law. They close the sexual act to the gift of life. They do not proceed from a genuine affective and sexual complementarity. Under no circumstances can they be approved.” Accessed Oct. 10, 2022, //www.vatican.va/archive/ENG0015/__P85.HTM. (Our emphasis.)
  9. St. Thomas Aquinas, Super Epistolam B. Pauli ad Romanos, chap. 1, lec. 8, I˚, //docteurangelique.free.fr/bibliotheque/ecriture/romains.htm#_Toc201718825 (Our translation).
  10. See, for example, Gen. 19:1—33; Lev. 19:22; Eph. 5 21—32; Rom. 1:24—32; 1 Cor. 6:9—11; Heb. 13:4. A synthesis of Church teaching about the sin of homosexuality is given in TFP Committee on American Issues, Defending a Higher Law: Why We Must Resist Same-Sex “Marriage” and the Homosexual Movement (Spring Grove, Penn.: The American Society for the Defense of Tradition, Family, and Property, 2012), //www.tfp.org/defending-higher-law-free-epub-version/
  11. Maike Hickson, “Cdl. Müller Condemns Belgian Bishops’ Push for Same-Sex Blessings as ‘Heretical Opposition to the Revealed Truth,’” LifeSiteNews.com, Sept. 22, 2022, //www.lifesitenews.com/blogs/cdl-muller-condemns-belgian-bishops-push-for-same-sex-blessings-as-heretical-opposition-to-the-revealed-truth/. (Our emphasis.)
  12. Dariusz Oko, “With the Pope Against the Homoheresy,” Rorate-caeli.blogspot.com, Feb. 16, 2013, //rorate-caeli.blogspot.com/2013/02/fr-dariusz-okos-major-article-with-pope.html.
  13. See Summa Theologica, II—II, q. 11, a. 1, c.; idem q. 34, a. 1 e a. 2.
  14. “Responsum of the Congregation for the Doctrine of the Faith to a Dubium Regarding the Blessing of the Unions of Persons of the Same Sex,” Vatican.va, Feb. 22, 2021, //www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20210222_responsum-dubium-unioni_en.html.
  15. Luiz Sérgio Solimeo, “Francis’s Responsibility Facing Homosexual Heresy and the Transgender Dictatorship,” TFP.org, Sept. 22, 2022, //www.tfp.org/franciss-responsibility-facing-homosexual-heresy-and-the-transgender-dictatorship/

Co Bóg mówi o sodomii i transsexualizmie

Wideo: https://bcp-video.org/pl/co-bog-mowi/

Biskupi-sekretarze Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu 

byzcathpatriarchate@gmail.com

——————————————————————-

BKP: Co Bóg mówi o sodomii i transsexualizmie

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=19771  https://bog-mowi.wistia.com/medias/x4yx4mcu9u

https://rumble.com/v1kezv9-co-bg-mwi.html  //cos.tv/videos/play/39024200966508544

bitchute.com/video/6SvCDoHvs6bt/

Boża pozycja jest dziś wprost przeciwna pozycji wielu kościelnych prałatów. Niemiecki biskup Dieser publicznie oświadczył: „Homoseksualizm nie jest grzechem. Homoseksualizm nie jest żadnyBożym niedopatrzeniem, ale jest pożądany Bogiem w takim samym stopniu jak samo stworzenie: «On (Bóg) widział, że to jest dobre», jak czytamy w historii stworzenia”. Ta Dieserowa interpretacja Biblii jest rażącym kłamstwem! Homoseksualizm jest grzechem i dlatego nie jest w żaden sposób Bogiem pożądany. Bóg go nie stworzył, nazywa to obrzydliwością i ukarał za to Sodomę i Gomorę.

Bóg za pośrednictwem apostoła Piotra ostrzega: „Także miasta Sodomę i Gomorę skazał na zagładę, obróciwszy w popiół, dając przykład kary tym, którzy będą żyli bezbożnie” (2P 2:6). Podobne Boże ostrzeżenie dla ludzkości było przekazano i przez apostoła Judasza: „ jak Sodoma i Gomora, i okoliczne miasta – w podobny sposób jak one oddawszy się rozpuście i pożądaniinnego ciała, są wystawione za przykład, ponosząc karę wiecznego ognia (Judy 7). Tak więc Bóg za grzech sodomii karze nie tylko doczasnym, ale przede wszystkim wiecznym ogniem! Dlatego przed tym ciężkim grzechem pilnie ostrzega.

Biskup Dieser i tacy jak on kościelni kłamcy chronią się heretycką adhortacją Amoris laetitia. Mają tego samego ducha odstępstwa, którego dzisiaj w Kościele promuje pseudopapież Franciszek Bergoglio. On się ale odwołuje na to, że tylko realizuje II Watykański Sobór i jego aggiornamento z duchem tego świata.

Słowo Boże wskazuje na korzenie homoseksualizmu, którymi są niewiara w Boga i bałwochwalstwo (zob. Rz 1:18n).

Biskup Dieser również promuje transseksualizm. Powiedział mediom: „Kiedy płeć przy urodzeniu dziecka nie jest jasna, należy to również odnotować w metryce chrztu. Chcę ludziom pomóc, aby mogli w ciągu swojego życia decydować, kim chcą być”.

Dieser w tej zbrodniczej manipulacji może się w pełni odwołać na pseudopapieża Franciszka, który całuje stopy transseksualisty i czyni z tego precedens dla całego Kościoła. Bergoglio do procesu synodalności wprowadził tzw. słuchanie. Ale chodzi właśnie o słuchanie transseksualistów, homoseksualistów i osób LGBTQ.

Zamiast tego aby Bergoglio wezwał ich do pokuty dla zbawienia ich dusz, wprowadził legalizację i uprzywilejowanie tej grzesznej anomalii. Ten sam cel chce osiągnąć poprzez swój synodalny proces. Tym samym stanowczo sprzeciwił się Bożemu prawu i Bożym przykazaniom.

Biskup Dieser nie jest jedynym biskupem Kościoła katolickiego, który za przykładem Bergoglia promuje zbrodnie przeciwko ludzkości na bezbronnych dzieciach, promując przeoperowanie płci. W ten sposób dzieci stają się psychicznymi i fizycznymi kalekami. Te ofiary współczesnej kościelnej demagogii przechodzą nieodwracalną zmianą i nie mogą już być tym, czym je Bóg stworzył, tj. mężczyzną lub kobietą.

Oprócz niemieckich biskupów Konferencja Episkopatu Australii również mocno promuje transseksualizm w kościelnych szkołach. Stwierdzili: „Płeć osoby może w czasie i w różnych kulturach się zmieniać. Dlatego surowe kulturowe stereotypy dwóch płci – męskiej i żeńskiej – są zatem żałosne i niepożądane”. To szokujące stwierdzenie jest jawnym kłamstwem. Jest to sprzeczne z rozumem i sumieniem, a także z naturalną moralnością oraz Bożymi przykazaniami i prawami.

Co więcej, okaleczeni w ten sposób ludzie stają się nośnikami nieczystych demonów. Każdy, kto tych biedaków w katolickich szkołach nie uprzywilejowuje, zostaje wyrzucony. Precedensem jest Irlandia. 5 września 2022 r. nauczyciel Burke został w szkole aresztowany. Policja zabrała go prosto do sądu, który skazał go na karę więzienia. Powodem tego było to, że nie nazwał chłopca, który rzekomo przechodzi proces przemiany w dziewczynę, dziewczyną, ani nawet nie użył określenia „ono”. Jest uwięziony na nieokreślony czas, dopóki nie zmieni swojego stanowiska.

Pytamy się: Czy karą za nierespektowanie transseksualizmu jest dożywotnie więzienie? Ani kościelni prałaci, ani Franciszek nie staną w obronie tego bohatera wiary. Czemu? Ponieważ sami ten proces samozniszczenia Kościoła i ludzkości stopniowo promują.

Pytacie się, jakie jest Boże nastawienie do księży i biskupów, w tym apostaty Franciszka, którzy propagują sodomię i transseksualizm? Każdy biskup i każdy kapłan, który te bardzo poważne grzechy przeciwko ludzkiej naturze promuje, się tym samym wykluczył z Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła. Na nim jest Boża klątwa (Gal 1:8-9). Każdy wierzący, który chce być zbawiony, musi się od takiego kościelnego apostaty i zdrajcy Chrystusa radykalnie oddzielić. Jeśli tego nie zrobi, ma współ udział w buncie przeciwko Bogu. Jeśli w tym stanie umrze, zostanie na zawsze potępiony. Dlatego Bóg tak pilnie wzywa do pokuty i karze anatemą i przekleństwem kościelnych Judaszów, którzy dziś okupują najwyższe stanowiska.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr                         + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

12.09.2022

=========================================

Co Bóg mówi o sodomii a transsexualismu

vkpatriarhat.org/en/?p=22257  /english/

vkpatriarhat.org/es/?p=12319  /español/

vkpatriarhat.org/cz/?p=48783  /čeština/

vkpatriarhat.org/hu/mit-szol-isten/  /magyar/

—————————————

Zapisz się do naszego newsletter bit.ly/3PJRfYs

Dlaczego Watykan popiera globalistów.?!?

Globalna konkurencja dla Chrystusa https://dorzeczy.pl/religia/343630/globalna-konkurencja-dla-chrystusa.html

Paweł Chmielewski  22-09-11

Kościół katolicki przez wszystkie wieki w absolutnym centrum swojego przepowiadania stawiał Ewangelię. Dzisiaj jej miejsce zajmują coraz częściej „zrównoważony rozwój” i inne świeckie programy przebudowy społeczeństw. Stolica Apostolska ma nadzieję, że pomoże to wypracować nowy globalny porządek – nadzorowany przez jakąś formę światowego rządu.

Światowe Dni Młodzieży są co do zasady wielkim spotkaniem młodzieży katolickiej z biskupem Rzymu. W Lizbonie w 2023 r. mówić będzie się jednak nie tylko o „programie”, jaki ma Jezus Chrystus dla każdego człowieka.

Drugim z wielkich tematów będzie… „Agenda na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030”. „Agenda…” jest programem Organizacji Narodów Zjednoczonych przyjętym w 2015 r. przez wszystkie państwa członkowskie. Stanowi w prostej linii kontynuację „Milenijnych Celów Rozwoju”, które skupiona w ONZ „społeczność międzynarodowa” zobowiązała się zrealizować już wcześniej. Zgodnie z „Agendą…” do roku 2030 państwa członkowskie mają osiągnąć 17 celów, takich jak położenie kresu biedzie i głodowi, ochrona środowiska naturalnego czy walka o sprawiedliwość płciową. Stolica Apostolska nie jest członkiem ONZ i nie podpisała „Agendy…”. Na ŚDM w Lizbonie jednak to ten dokument – jak napisali kościelni organizatorzy w ogłoszonym 22 kwietnia „liście zobowiązującym” – ma być „głównym celem” zgromadzonych katolików.

Wskazano konkretnie na cele „Agendy…” dotyczące zdrowia, edukacji, ekonomii, ekologii oraz równości płci. Pod tym ostatnim punktem, jak głosi „Agenda…”, kryje się m.in. postulat „zapewnienia powszechnego dostępu do ochrony zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz korzystanie z praw reprodukcyjnych”. Z dokumentów pomocniczych, do których odsyła ONZ celem wyjaśnienia treści tych haseł, wynika, że obejmują one m.in. aborcję, antykoncepcję i gender mainstreaming. To oczywiście żadna tajemnica. ONZ od dawna lansuje koncepcję uznania aborcji czy „zmiany płci” za podstawowe prawa człowieka. W 2020 r. stosowne agendy ONZ wyraziły ostrą krytykę wobec Polski w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego dotyczącym zakazu aborcji eugenicznej. Bazując na sporządzonym wcześniej proaborcyjnym biuletynie, ONZ sugerowała, że Polska „torturuje” kobiety, nie pozwalając na realizację rzekomego prawa. Później tego rodzaju aktywność ONZ wobec naszego kraju była jeszcze wiele razy ponawiana. Również w 2020 r. Organizacja ogłosiła obszerny biuletyn poświęcony konieczności implementacji na całym świecie genderyzmu.

Sojusz z globalistami

Można byłoby pomyśleć, że powiązanie celów katolickich ŚDM z „Agendą 2030” to wypadek przy pracy, bo Watykan nie będzie przecież promować wśród młodzieży aborcji ani LGBT. Być może nie będzie, choć trudno tu o kategoryczne sądy: papieskie wsparcie dla proaborcyjnych demokratów w USA czy wysiłki Franciszka na rzecz pozyskania przychylności tęczowych środowisk każą wątpić w istnienie nieprzekraczalnych granic w omawianych kwestiach.

ŚDM w Lizbonie odsyłają nas jednak do zupełnie innego pytania: Dlaczego jedno z centralnych ewangelizacyjnych przedsięwzięć Kościoła katolickiego nie tylko zamierza skupiać się na Chrystusie i Maryi, lecz także jako „główny cel” stawia sobie włączenie się w rewolucyjną „Agendę 2030”? Innymi słowy:Dlaczego Stolica Apostolska podejmuje bliską współpracę z globalistycznymi organizacjami głoszącymi jawnie antychrześcijańskie poglądy? Odpowiedź zdaje się kryć w użytym przed chwilą przymiotniku „globalistyczny”.

Stolica Apostolska od wielu lat, a od początku pontyfikatu Franciszka w szczególności, włącza się chętnie w najrozmaitsze inicjatywy o globalistycznym charakterze, nie bacząc wcale na ich zgoła niechrześcijańskie konotacje i cele – tak jakby sam fakt ich globalnego zasięgu wszystko tłumaczył i uzasadniał. Watykan nierzadko sam rozpoczyna tego rodzaju przedsięwzięcia. W 2020 r. papież powołał do życia „Globalny Pakt Edukacyjny”, który promuje podejmowanie działań na rzecz wykształcenia przyszłych pokoleń w duchu powszechnego braterstwa i walki z dyskryminacją; z założenia odchodzi się tu od różnic konfesyjnych, które muszą ustąpić wspólnocie trudzącej się na rzecz budowy sprawiedliwości i pokoju.

/…/

https://tygodnik.dorzeczy.pl/_thumb/47/b5/c8d3da1682c43ebd06d267bcf36b.jpeg