Ostatni niemiecki Blitzkrieg

Ostatni niemiecki Blitzkrieg

Lewicki konserwatyzm.pl/ostatni-niemiecki-blitzkrieg

Blitzkrieg to termin z dziedziny historii wojen i oznacza, w języku niemieckim, wojnę błyskawiczną, co odnosi się do metody prowadzenia działań militarnych, których skutkiem ma być szybkie przełamanie frontu i doprowadzenie do zwycięskiego rozstrzygnięcia całej wojny. Pomysł ten wywodzi się z niemieckiego sztabu generalnego i był wielokrotnie zastosowany przez armię Hitlera na początku drugiej wojny światowej. Potem wychodziło im to coraz gorzej i po przegranej wojnie wyglądało na to, że Niemcy przestały się bawić w Blitzkrieg, gdyż stały się mocarstwem moralnym, zajętym bardziej operacjami humanitarnymi, sprowadzaniem i dystrybucją migrantów, ratowaniem planety oraz podobnymi sprawami.
Tymczasem jednak ostatnie wydarzenia pokazują, że Niemcy nie mogą się całkowicie uwolnić od tego czym skorupka wcześniej nasiąkła, chociaż bardziej wygląda to na parodię niż kontynuację wcześniejszych praktyk. Tak właśnie, jako parodię, czy bardziej jeszcze jako bóle fantomowe po dawno temu utraconej potędze,  należałoby ocenić ich ostatnią operację związaną z wysłaniem żołnierzy na Grenlandię. Chcąc zamanifestować swoje zdecydowanie, wolę działania i przyjęcie odpowiedzialności za europejską politykę, Niemcy pospiesznie wysłały na Grenlandię aż piętnastu żołnierzy ze specjalnej jednostki KSK Kommando Spezialkräfte. Ta nikła liczba to była i tak prawie połowa tego, co wysłały inne państwa, które chciały zademonstrować poparcie dla Danii w jej sporze ze Stanami Zjednoczonymi odnośnie przyszłości Grenlandii, gdyż cały ten mikroskopijny „kontyngent” składał się z około 30 żołnierzy.
Co do niemieckiego komponentu, czyli wspomnianej KSK Kommando Spezialkräfte, to warto przypomnieć, że w roku 2020  rozformowano jedną z czterech kompanii tworzących tę jednostkę, a to w związku z oskarżeniami o ekstremizm, udział w spisku i posługiwanie się nazistowskimi symbolami, w tym Hitlergruß. Jak na zbrojne ramię mające chronić niemiecką  „dojrzałą demokrację” i „moralne mocarstwo”, to nie wyglądało dobrze.

Tym niemniej, w związku z Grenlandią, można zaobserwować w Niemczech duże wzmożenie i dość powszechną akceptację do zaangażowania militarnego w tę sprawę, co wydaje się tym  dziwniejsze, że wcześniej sondaże wskazywały na bardzo dużą wstrzemięźliwość Niemców w kwestii angażowania się w pomoc dla państw zagrożonych agresją ze Wschodu, a nawet jeśli chodzi o  chęć obrony własnego państwa, czyli Niemiec. Sondaż przeprowadzony krótko po tym jak rozpoczął się kryzys na Ukrainie wskazywał, że aż 57 proc. Niemców  twierdziło, że nie zgodziłoby się na wysłanie niemieckich żołnierzy na pomoc Polsce czy państwom bałtyckim w razie agresji ze strony Federacji Rosyjskiej, a tylko 31 proc. poparłoby udzielenie takiej pomocy. Inny sondaż, z sierpnia ubiegłego roku, pokazał, że tylko około 16-17% Niemców zadeklarowało, że „zdecydowanie” byłoby gotowych bronić swojego kraju z bronią w ręku. Stąd jawi się obraz niemieckiego społeczeństwa jako głęboko niechętnego wszelkiemu militarnemu zaangażowaniu, szczególnie gdyby to dotyczyło starcia z siłami Rosji.
Teraz jednak, w obliczu narastającego kryzysu wokół Grenlandii, można zaobserwować jakby całkiem inny obraz niemieckich emocji, tym razem nakierowanych w stronę USA. Jak wynika z nowego sondażu Instytutu Forsa dla magazynu „Stern” aż 62 proc. Niemców opowiada się za militarnym wsparciem Danii przez Niemcy w przypadku zajęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone, a tylko 32 proc wypowiedziało się przeciwko takim działaniom. Jak widzimy jest to całkowite odwrócenie deklarowanej reakcji w stosunku do ewentualnej agresji Rosji.

Bezstronny  obserwator musi sobie wobec tego zadać pytanie: kogo, w takim razie, Niemcy uważają za swojego głównego wroga? Patrząc na to co pokazują te sondaże, można odnieść wrażenie, że to USA są uważane za głównego wroga Niemiec, z którym, na dodatek, większość Niemców chce się konfrontować militarnie, choćby nawet na Grenlandii.
Takie podejście większości Niemców łatwo daje się wytłumaczyć jako odległy resentyment po dwóch przegranych przez Niemcy wojnach światowych, o których wyniku zadecydowało właśnie zaangażowanie USA. Także niemieckie nazistowskie elity miały takie samo podejście i jak wynika chociażby z dzienników Josepha Goebbelsa, do samego końca wojny karmił się on złudzeniami o możliwości zawarcia separatystycznego pokoju ze Stalinem, zaś za głównego wroga uważał USA.
Tymczasem jednak rzeczywistość boleśnie zweryfikowała niemieckie sny o przeciwstawianiu się USA na Grenlandii. Zaraz po tym jak  Niemcy wysłały tych swoich kilkunastu żołnierzy na Grenlandię, Donald Trump nieoczekiwanie zareagował i ogłosił, że państwa które w ten sposób się zaangażowały na Grenlandii zostaną od lutego objęte dodatkowymi cłami w wysokości 10 proc, która to stawka od czerwca zwiększy się do 25 proc. Trudno nie uważać  tej decyzji Trumpa za przyczynę tego co stało się potem, a mianowicie pospiesznego wycofania, po 44 godzinach pobytu, tej grupy niemieckich żołnierzy z Grenlandii. Wygląda na to, że Niemcy przebudziły się z króciutkiego snu o własnej potędze i wróciły do rzeczywistości. I tak to zakończył się ostatni niemiecki Blitzkrieg.

Stanisław Lewicki

Röper: Dziwny flirt Niemcy – UE – Rosja. Cz.II.

Część druga: Europa zaczyna zdawać sobie sprawę, że Putin miał rację

Thomas Röper anti-spiegel.ru/europa-beginnt-zu-begreifen-dass-putin-recht-hatte

W 2023 roku, na spotkaniu Klubu Wałdajskiego Władimir Putin powiedział: „Kryzys na Ukrainie nie jest konfliktem terytorialnym, chcę to podkreślić. Rosja jest największym krajem na świecie, największym pod względem powierzchni. Nie jesteśmy zainteresowani podbojem kolejnych terytoriów. Wciąż mamy długą drogę do przebycia w rozwoju Syberii, Syberii Wschodniej i Dalekiego Wschodu. Nie jest to konflikt terytorialny ani nie chodzi o ustanowienie regionalnej równowagi geopolitycznej. Pytanie jest znacznie szersze i bardziej fundamentalne: chodzi o zasady, na których będzie opierał się nowy porządek świata”.

Robert Fico

Stanowisko Rosji w tej sprawie pozostaje niezmienne od lat. I właśnie na tej podstawie prezydent FR początkowo prowadził negocjacje z wysłannikiem Trumpa, na czele ze Stevem Witkoffem. W rezultacie Trump, w pełni świadomy zasadności takiego podejścia, przedstawił inicjatywę pokojową na Alasce, zgodnie z którą Rosja zachowałaby kontrolę nad Donbasem. Putin zgodził się na przyjęcie tego jako podstawy negocjacji. W Europie zaczyna się już dostrzegać nieodwracalność i zasadność tej sytuacji.

Robert Fico, na przykład, powiedział: „Czy Rosjanie opuszczą Donbas? Nigdy. Wręcz przeciwnie, to tylko kwestia czasu, zanim pozostałe terytorium znajdzie się pod ich kontrolą. Nie ma potrzeby rozmawiać o Ługańsku; jest on całkowicie pod kontrolą Rosji. Krym? To przesądzone. I oczywiście mówimy o jakiejś linii frontu w innych obszarach”.

Putin konsekwentnie podkreślał, że ten konflikt z Zachodem nie dotyczy Ukrainy, ale zasad nowego porządku świata. Ta pozornie oczywista idea nie zyskała jeszcze poparcia większości w Europie, ale jest tak przekonująca, że nie można jej po prostu zignorować. Ma ona silnych zwolenników w Europie, takich jak Viktor Orbán, który powiedział: „Zamiast żywić iluzje o zwycięstwie na froncie, musimy usiąść do stołu negocjacyjnego, wysłać delegację do Rosjan i powiedzieć: Proponujemy negocjacje między UE a Rosją. Tak, wojna na Ukrainie będzie ich ważną częścią, ale nie jedyną ani najważniejszą. Musimy wypracować długoterminowe porozumienie z Rosjanami w sprawie nowego europejskiego systemu bezpieczeństwa. Znajdujemy się w trudnej sytuacji, ponieważ w istocie żyjemy w cieniu wojny światowej. Musimy położyć temu kres i ustanowić równowagę sił poprzez porozumienie, które przyniesie pokój Europie”.

Europa bardzo ucierpiała z powodu samobójczych sankcji. Słowacki premier Fico dzieli się poufnymi informacjami i uważa, że kraje europejskie masowo zwrócą się do Rosji, aby poprawić swoją sytuację: Fico: „Nie bądźmy naiwni! Gdy tylko wojna się skończy, wszystkie kraje zachodnie tam pobiegną. Nigdy w życiu nie widzieliście tyle hipokryzji, co zobaczycie. Apelowałem o wznowienie stosunków i będę to nadal czynił. Poproszę ministra spraw zagranicznych o jak najszybsze wznowienie posiedzeń komisji ds. współpracy gospodarczej między krajami”.

Nawet niektórzy zagraniczni agenci, którzy bezmyślnie uciekli z ojczyzny, przyczyniają się do uświadomienia sobie, że Rosja miała rację. Teraz, gdy zostali odcięci od amerykańskiego finansowania po zamknięciu USAID, rzeczywistość staje się dla nich coraz bardziej oczywista. Jak powiedziała Julia Łatynina, agentka zagraniczna: „Zawsze się śmiałam, kiedy mówiono nam, że za tym wszystkim stoi Ameryka. Ale słucham nagrania Nuland z 2014 roku, gdzie mówi o tym, kogo chce mianować przywódcą Ukrainy, i czuję, że zostaliśmy całkowicie oszukani. I to nie tylko od 2014 roku, ale znacznie wcześniej. Uświadamiam sobie, że cały obraz, z którym tak radośnie weszliśmy w 2022 rok, został namalowany fałszywymi kolorami na poszarpanym płótnie. I że wiele twierdzeń Putina było znacznie bliższych rzeczywistości. I uświadamiam sobie, że zostałam okłamana”.

Prawie objawienie. Tego procesu nie da się zatrzymać również w Europie. Kolejne oświadczenie słowackiego premiera Ficy. Można by pomyśleć: kto to jest? Ale to samo mówi się w UE, przez ludzi, którzy popierają UE z miłości, i nie ma kontrargumentu dla tez Ficy. Musimy po prostu przestać żyć w nienawiści. Robert Fico ujął to tak: „Jeśli UE się w końcu nie obudzi, nie będzie w stanie zareagować na nic. Pamiętajmy, że jedyne, co UE może zrobić, to nienawidzić Rosjan. Niestety, UE nie ma nic innego do zaoferowania: konkurencyjność maleje, nie możemy dojść do porozumienia w sprawie wspólnej obrony, a wszyscy patrzą tylko na USA”.

Prezydent Francji Emmanuel Macron lubi prowokować opinię publiczną. Działa we własnym interesie, ale podążając za nowym trendem, jest gotów zwrócić się do Putina: „Myślę, że warto będzie ponownie porozmawiać z Władimirem Putinem”. 

Włoska premier Giorgia Meloni zgodziła się: „Uważam, że Macron ma rację: czas, aby Europa rozpoczęła dialog z Rosją”.

Viktor Orban

Krótko mówiąc: obecna faza jest taka, że świadomość racji Putina staje się coraz bardziej oczywista, choć powoli, i zaczyna rezonować ze społeczeństwem. To fenomen. Mimo że chcą wyznaczyć negocjatora do rozmów z Kremlem, Europa jeszcze nie jest gotowa. Rozważają różnych kandydatów, ale obciążanie się tymi nazwiskami nie ma sensu.

Z braku alternatyw, wspomniano nawet o prezydencie Finlandii Aleksandrze Stubbie, w stylu: „On gra w golfa z Trumpem”. Jakby Putin przewidział temat, zażartował w październiku w Klubie Wałdaj: „Pan Stubb, mówi Donald, gra w dobrego golfa. To dobrze. Ale to nie wystarczy. Nie chcę powiedzieć nic negatywnego; sam lubię sport. Ale to nie wystarczy. Gdzie w tym przyszłość?”

Nie chodzi tu o Aleksandra Stubba osobiście. Problem Europy polega na tym, że obecny proces wyboru negocjatora z Rosją nie definiuje ani kryteriów, jakie musi spełnić kandydat, ani podejścia, jakie powinien przyjąć w negocjacjach z Rosją. Ale poza tym wszystko jest w porządku. Jesteśmy obecnie świadkami bardzo pozytywnego zjawiska, jakim jest uświadomienie sobie, że Putin miał i ma rację w swoim podejściu do bezpieczeństwa europejskiego. To nie jest błahostka; lody zaczynają pękać.

anti-spiegel.ru/europa-beginnt-zu-begreifen-dass-putin-recht-hatte

Napisał: Thomas Röper

** * * * * *

ZB: A czy politycy III RP są przygotowani na nowe rozdanie. Czy dalej chcą wdeptywać Putina w ziemię (Szymon Hołownia)? Albo wyrażają przekonanie, że ‚Putin nie rozumie języka pokoju, trzeba więc wysłać rakiety na Ukrainę’ (Radosław Sikorski). A więc nie są przygotowani. Na spotkaniu z Korpusem Dyplomatycznym (15 stycznia br.) mówi prezydent RP Karol Nawrocki: „Jednym z celów Rosji poza prześladowaniem własnych obywateli jest ekspansja terytorialna, masowe mordy i ataki na cele cywilne, w tym na szpitale i na szkoły.Rosyjski imperializm nie jest zatem żadną anomalią ani wyłącznie tym, co nazywamy putinizmem. Niestety, musimy sobie zdawać z tego na całym świecie sprawę, że ten imperializm nie zniknie wraz z obecnym gospodarzem na Kremlu”.

W końcu przyjdzie czas pokoju, należałoby uderzyć się we własne piersi, nie gadać już bzdur i podjąć w odpowiednim momencie rozmowy z Rosją. Czy są u nas tacy politycy?

Opracował: Zygmunt Białas

„Europa zaczyna zdawać sobie sprawę, że Putin miał rację” – Cz.I.

Europa zaczyna zdawać sobie sprawę, że Putin miał rację – część I.

Napisał: Thomas Röper anti-spiegel.ru/uropa-beginnt-zu-begreifen-dass-putin-recht-hatte

[Röper to rosyjski propagandysta, pisuje po niemiecku. Ciekawie. md]

———————————————————–

Nagle ton w UE wobec Rosji ulega zmianie, a apele o bezpośredni dialog z Rosją stają się coraz głośniejsze. Nawet kanclerz Friedrich Merz zmienił swoją retorykę. Wydaje się, że budzi to nadmierny optymizm w rosyjskiej telewizji.

Wyjaśniłem już, co moim zdaniem stoi za nowym tonem, jaki kanclerz Merz przyjął w zeszłym tygodniu wobec Rosji, kiedy nagle nazwał Rosję ‚krajem europejskim’, z którym trzeba osiągnąć ‚kompromis’. Było to więcej niż zaskakujące, ponieważ ten sam Fritz Merz oświadczył w oświadczeniu rządowym w Bundestagu 17 grudnia, niecały miesiąc wcześniej, że bardziej dyplomatyczne działania niż pozorowane wówczas negocjacje w Berlinie w sprawie Ukrainy są niemożliwe.

W moim artykule o niedawnym oświadczeniu Merza donosiłem, że Merz po prostu podąża za trendem, który najwyraźniej zakorzenił się w UE: apelem o bezpośrednie negocjacje z Rosją. Niemieckie media praktycznie to zignorowały, ale najwyraźniej w Brukseli trwają już dyskusje na temat powołania specjalnego przedstawiciela UE do rozmów z Rosją.

W przeciwieństwie do mediów niemieckich, media rosyjskie bardzo uważnie śledziły wydarzenia ostatnich dni w UE i były one tematem komentarza w cotygodniowym przeglądzie wiadomości w rosyjskiej telewizji w niedzielny wieczór. Zamieszczam ten komentarz, choć uważam, że jego ton jest przesadnie euforyczny i optymistyczny:

Europa zaczyna zdawać sobie sprawę, że Putin miał rację.

Są wydarzenia i są zjawiska. Wydarzenia są wyjątkowe zdarzenia i one zazwyczaj trafiają do wiadomości. Programy informacyjne wszędzie naturalnie interesują się wydarzeniami: czymś tragicznym, czymś nieoczekiwanym, a także czymś dobrym i długo oczekiwanym. Ale są też wydarzenia zaplanowane, równie ważne dla programów informacyjnych.

Rzadziej jednak w wiadomościach pojawiają się zjawiska. Jakoś nie było pojedynczego wydarzenia, nic szczególnie godnego uwagi się nie działo, a jednak nagle człowiek zdaje sobie sprawę, że coś się zmieniło. Powoli to narastało, a potem nagle… bum!

Tak to teraz wygląda. Zjawiskiem, na które chcemy zwrócić uwagę, jest uświadomienie sobie, że Rosja miała rację. Prezydent Rosji Władimir Putin od lat walczy o to uznanie, wielokrotnie je deklarując, czasem z sympatią, czasem w inny sposób. Dziś przyjrzymy się oznakom tego nowego zrozumienia, które narasta na Zachodzie.

Na przykład, co powiecie na fakt, że kanclerz Niemiec już ogłosił Rosję Europą? To coś nowego, prawda? – Ale Merz powiedział: „Rosja jest krajem europejskim. Jeśli uda nam się znaleźć sposób na długoterminowe pojednanie z Rosją, jeśli zapanuje pokój, jeśli zostanie zagwarantowana wolność, jeśli uda nam się to wszystko, to Unia Europejska, a także my w Republice Federalnej Niemiec, zdamy kolejny test i będziemy mogli patrzeć w przyszłość z wielką ufnością, wykraczającą poza rok 2026. Życzę nam tego wszystkim. Jestem pewien, że nam się uda”.

Friedrich Merz jest tu znakomity. „Długofalowe pojednanie z Rosją”  oznacza wolność narodów do życia we własnej kulturze bez ucisku. Właśnie tego Rosja broni od dziesięcioleci. Dla Merza i Niemiec to test, ale jest on gotów nalegać, by UE go zdała, co ostatecznie da ‚zaufanie’  na przyszłość.

Putin niezliczoną ilość razy mówił o pojednaniu i wolności. Począwszy od jego przemówienia w Bundestagu w 2001 roku, przez Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa w 2007 roku, aż po teraz, dokładniej, pięć lat temu, latem 2021 roku, w odniesieniu do działań nazistów wobec Rosjan na Ukrainie w ogóle, a zwłaszcza w Donbasie: „Chodzi o wymuszoną zmianę tożsamości. A najbardziej obrzydliwe jest to, że Rosjanie na Ukrainie są nie tylko zmuszani do wypierania się swoich korzeni i przodków przez pokolenia, ale także do przekonania, że Rosja jest ich wrogiem. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że proces wymuszonej asymilacji, tworzenia czystego etnicznie, agresywnie antyrosyjskiego państwa ukraińskiego, jest porównywalny z użyciem przeciwko nam broni masowego rażenia. W wyniku tak brutalnego, sztucznego rozdzielenia Rosjan i Ukraińców, populacja rosyjska może skurczyć się o setki tysięcy, jeśli nie miliony”.

W rezultacie Rosja nie miała innego wyjścia, jak tylko działać. I tak, tego doniosłego dnia, 24 lutego 2022 roku, Putin zwrócił się do narodu w telewizyjnym przemówieniu, wyjaśniając powody rozpoczęcia operacji wojskowej: „Nie można patrzeć na to, co się tam dzieje, bez współczucia. Po prostu nie dało się tego wszystkiego tolerować. Trzeba było położyć kres temu koszmarowi, temu ludobójstwu milionów ludzi, którzy tam mieszkają, i jak najszybciej pokładać nadzieję wyłącznie w Rosji, wyłącznie w nas”.

A skoro już o tym mowa, to oceny Tuckera Carlsona, prawdopodobnie najpopularniejszego amerykańskiego dziennikarza, mówią same za siebie: „Trzeba po prostu otwarcie powiedzieć: ‚Bierzemy Wenezuelę, bo denerwuje nas, że sprzedają naszą ropę Chińczykom, naszym rywalom. Gdy tylko to powiesz – a uczciwość jest dobra – od razu staje się bardzo trudno dalej twierdzić, że Rosja rzekomo nie jest zainteresowana tym, co dzieje się na wschodzie Ukrainy. Trudno krytykować Putina za wkroczenie na Ukrainę. To mocarstwo, które jest bezpośrednio zagrożone na swoich granicach i broni się. Jak to możliwe, żeby mocarstwo takie jak Rosja broniło się? Zgodnie z zasadami, którymi kierujemy się dzisiaj, nie jest to wcale złe”.

Tucker Carlson mówi o prawie mocarstwa do samoobrony. Ale istnieje również różnica między motywami Ameryki a Rosji. W 2023 roku, na spotkaniu Klubu Wałdajskiego, Putin powiedział: „Kryzys na Ukrainie nie jest konfliktem terytorialnym, chcę to podkreślić. Rosja jest największym krajem na świecie, największym pod względem powierzchni. Nie jesteśmy zainteresowani podbojem kolejnych terytoriów. Wciąż mamy długą drogę do przebycia w rozwoju Syberii, Syberii Wschodniej i Dalekiego Wschodu. Nie jest to konflikt terytorialny ani nie chodzi o ustanowienie regionalnej równowagi geopolitycznej. Pytanie jest znacznie szersze i bardziej fundamentalne: chodzi o zasady, na których będzie opierał się nowy porządek świata”.

anti-spiegel.ru/uropa-beginnt-zu-begreifen-dass-putin-recht-hatte

Napisał: Thomas Röper Opracował: Zygmunt Białas

Cła w USA to koniec niemieckiej gospodarki

Koniec niemieckiej gospodarki

Claudia Töpper apolut.net/das-ende-fur-deutschlands-wirtschaft

Cła w USA to koniec niemieckiej gospodarki

Komentarz Claudii Töpper.

Niemcy znajdują się w opłakanym stanie. Nie tylko politycznym i społecznym, ale także gospodarczym. Od dziesięcioleci Niemcy są nie tylko poważnie zadłużone, ale teraz oficjalnie bankrutują. Kraje związkowe Saksonia-Anhalt i Saksonia jako pierwsze publicznie przyznały się do tego w ostatnich tygodniach i wkrótce w ich ślady pójdzie pozostałych 14 krajów związkowych. Stuttgart, stolica Badenii-Wirtembergii i jeden z najważniejszych ośrodków niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, z fabrykami Porsche, Daimlera i Mercedesa-Benz, również ogłosił, że stoi na skraju bankructwa. (1)

13 listopada 2025 roku premier Saksonii-Anhalt, Reiner Haselhoff z CDU, wystąpił na żywo w programie „Maybrit Illner” niemieckiej telewizji ZDF pod tytułem: „Czarno-czerwoni: Brak ożywienia, brak zaufania – kryzys dla czarno-czerwonych?” (w Niemczech przyjęło się, żę każda partia ma przypisany kolor, czarny oznacza CDU czyli chrześcijańską demokrację, a czerwony SPD czyli socjaldemokratów – przyp. tłum.), aby przyznać, że „jesteśmy w zasadzie bankrutami”. (2) Nie jest jasne, czy miał na myśli tylko swój kraj związkowy, czy też ujawnił prawdę o całych Niemczech. Dokładnie dwa miesiące później, 13 stycznia 2026 roku, przedwcześnie ogłosił swoją rezygnację z dniem 27 stycznia 2026 roku. (3) Jego następca miał zostać wybrany w parlamencie krajowym następnego dnia. Jednak już wtedy mówiono, że jego następcą będzie Sven Schulze. (4) Podobnie, 6 stycznia 2026 roku kraj związkowy Saksonia również ogłosił bankructwo. (5)

Niemiecki przemysł motoryzacyjny od co najmniej roku znajduje się w opłakanym stanie. W 2025 roku kilka zakładów musiało zawiesić produkcję z powodu niskiej liczby zamówień. Dotknęło to zakłady VW w Zwickau, Emden i Osnabrück, a także zakład Opla Stellantisa w Eisenach. (6) Wstrzymanie produkcji w Oplu dotknęło również zakłady we Francji, Polsce i Hiszpanii. (7)

Aby zredukować zatrudnienie, firmy takie jak VW i Mercedes-Benz zaoferowały pracownikom wcześniejsze emerytury w wysokości 500 000 euro. (8) Jednocześnie pracownicy byli zapewniani w firmie, że niemiecka gospodarka powróci do rentowności do 2026 roku, ponieważ przemysł motoryzacyjny otrzymał polecenie produkcji broni zamiast samochodów. Należy jednak jasno powiedzieć, że po pierwsze, nie jest to rozwiązanie, z którego można być dumnym, a po drugie, jedynie na jakiś czas odsunie ono w czasie widmo niewypłacalności. (9)

Zakupy samochodów elektrycznych gwałtownie spadły, a wszyscy w branży motoryzacyjnej wiedzą, że Niemcy lata temu zostały w tyle za Chińczykami i Japończykami pod względem jakości i innowacyjności, do tego stopnia, że ​​nasz postęp już za nimi nie nadąża. (10) Wydaje się to być powszechną wiedzą w Niemczech, nawet jeśli nie jest oficjalnie uznawane.

Do tego dochodzą wygórowane ceny energii, które Niemcy zawdzięczają poprzedniej i obecnej koalicji rządowej. (11) Ponadto nadmierne regulacje i akty administracyjne niszczą wszelkie nowe, innowacyjne pomysły w Niemczech. Niemcy realizują plan samozniszczenia na wszystkich poziomach, ponieważ coraz więcej firm w Niemczech ogłasza bankructwo. (12) Na przykład, po 24 latach, 16 grudnia 2025 r. VW ostatecznie zaprzestał produkcji samochodów w Transparent Factory w Dreźnie. (13)

Konsekwencje amerykańskich ceł dla Niemiec

W ubiegłą sobotę, 17 stycznia 2026 r., prezydent USA Donald J. Trump ogłosił na portalu TruthSocial, że od 1 lutego 2026 r. nałoży cła karne w wysokości 10% na wszystkie kraje europejskie, które wspierają Grenlandię, do czasu uzyskania zgody na jej zakup. Jeśli to okaże się niewystarczające, cła zostaną podwyższone do 25% od 1 czerwca 2026 r. (14) Te cła karne dotyczą również Niemiec. Niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) już bije na alarm. (15) Prezes VDA, Hildegard Müller, stwierdziła:

Koszty tych dodatkowych ceł byłyby ogromne dla niemieckiego i europejskiego przemysłu – w i tak już trudnych czasach. […] Mądra, strategiczna reakcja, skoordynowana z krajami dotkniętymi kryzysem [jest teraz kluczowa]. Pochopne działania doprowadzą do eskalacji i potencjalnej spirali, która przyniesie same straty”. (16)

Przewodniczący Niemieckiego Związku Handlu Hurtowego, Zagranicznego i Usług (BGA), Antonin Finkelnburg, również krytycznie ocenia sytuację gospodarczą w Niemczech. Wyjaśnił:

Możemy już wyciągnąć wnioski z ubiegłego roku i początkowych ceł: wolumen handlu z USA spadł o 7,8% do listopada 2025 r. To znaczące. To jeszcze nie są ostateczne liczby, ale już teraz wiadomo – mamy do czynienia z ogromnym spadkiem. Nowe cła jeszcze bardziej pogorszą sytuację”. (17)

Jednocześnie jednak podkreśla:

UE musi zająć stanowcze stanowisko w tej sprawie. Wolność, demokracja i praworządność Grenlandii są zagrożone”. (18)

W 2025 roku Stany Zjednoczone były krajem, do którego Niemcy eksportowały najwięcej towarów. To sprawia, że ​​Niemcy są krajem najbardziej dotkniętym tymi cłami, ponieważ eksportują do USA towary o wartości około 163–170 miliardów dolarów rocznie. (19) Wśród towarów, które USA kupują od Niemiec, znajdują się nie tylko produkty motoryzacyjne, ale także dostawy uzbrojenia. Na przykład BMW, VW, Porsche, Audi i Mercedes-Benz dostarczają do USA samochody i komponenty, takie jak silniki i skrzynie biegów, co czyni je największym towarem eksportowym Niemiec. (20) Oprócz maszyn przemysłowych, Niemcy sprzedają USA również broń i amunicję, taką jak bomby, rewolwery, granaty, pistolety i części do broni wojskowej. (21) Oprócz tych towarów eksportowych, zwiększone cła będą również dotyczyć produktów medycznych i komponentów lotniczych. (22)

Komentarz

10-procentowe cła nałożone przez USA to nie tylko dodatkowe obciążenie dla Niemiec. Oznaczają one koniec gospodarczy Niemiec. Uzależniając się niemal całkowicie gospodarczo od Stanów Zjednoczonych poprzez sankcje wobec Rosji i własną rezygnację z energii jądrowej, Niemcy w istocie podpisały własny wyrok śmierci. Jeśli cła nie zostaną odrzucone w rozmowach między Trumpem a UE na Światowym Forum Ekonomicznym (WEF) w Davos w Szwajcarii w tym tygodniu, prawdopodobnie będzie to ostateczny koniec Niemiec jako potęgi przemysłowej, a także koniec UE. (23) Ponieważ Chiny mają już traktaty z Grenlandią, do których obecnie roszczą sobie prawa Stany Zjednoczone, nie jest jeszcze jasne, czy UE faktycznie będzie musiała walczyć z USA sama. Obecnie jednak Chiny wydają się powstrzymywać. Jedno jest pewne: uzasadnienie Trumpa dla zakupu Grenlandii – rzekomo dlatego, że rosyjskie i chińskie statki zostały zauważone w pobliżu Grenlandii i stanowiły dla niej zagrożenie – zostało już ujawnione jako kłamstwo przez dyplomatów. (24)

Stały Przedstawiciel Rosji przy OBWE Dmitrij Polański udzielił wywiadu 13 stycznia 2026 r. W wywiadzie odniósł się do obecnych relacji między USA a Europą. Odnosząc się do obecnej sytuacji, wyjaśnił:

[…] Myślę, że połkną Grenlandię. Już po cichu się do tego przygotowują. Nawet Duńczycy, którzy wydają ponure ostrzeżenia, robią to. Europa dawno pogodziła się z podwójnymi standardami. I podwójne standardy będą obowiązywać także tutaj. Znajdą sposób, żeby wytłumaczyć ludziom, że nic poważnego się nie stało. Taka jest moja prognoza. W Europie bardzo trudno będzie odwrócić ten spadkowy trend, który sami wywołali swoimi nieprzemyślanymi działaniami. Nie chodzi tylko o USA, ale o strategiczną decyzję. Teraz, gdy zapadła decyzja o braku współpracy z Rosją pod żadnym pozorem – nawet w dziedzinie kultury i sportu – Europa straciła ten filar, a tym samym źródło siły. Musi znaleźć nowe źródło siły. […] W pewnych okolicznościach USA mogłyby być takim źródłem siły. Zasadniczo [USA] chcą czerpać zyski ze wszystkiego i wcale nie są zainteresowane wzmacnianiem Europy. Widać to w ich polityce gospodarczej, na przykład wobec Niemiec, których Trump, jak wiadomo, nie lubi. Chiny są nadal opcją, ale Chiny są dość daleko i w jakiś sposób droga Chin wiedzie przez Rosję, jakkolwiek na to nie patrzeć. […] (25)

Aby ukryć ogromne zadłużenie Niemiec i falę bankructw, wojna na Ukrainie jest konsekwentnie podtrzymywana przez Merkel, Scholza, Merza i całą UE, za wszelką cenę. Społeczeństwo pod żadnym pozorem nie może zdawać sobie sprawy z tego, jak źle radzi sobie niemiecka gospodarka. Plandemia związana z koronawirusem została wykorzystana nie tylko do eksperymentu psychologicznego, mającego na celu sprawdzenie, jak daleko można się posunąć, ale także do ukrycia faktu, że Niemcy w 2020 roku były już gospodarczo u kresu sił.

W ten sposób, poprzez koronawirusa i wojnę na Ukrainie, zaciągnięto tak wiele długów, aby wmówić ludziom, że sytuacja gospodarcza Niemiec jest fatalna tylko z powodu tych czynników, a nie z powodu złych decyzji niemieckich i europejskich polityków. Co więcej, mit, że cały ten dług trzeba spłacić, musi zostać obalony. Te kwoty dawno przestały przedstawiać jakąkolwiek realną wartość; Powstają one poprzez drukowanie pieniędzy na ślepo. W rzeczywistości od lat trwają prace nad nową walutą, e-euro. Najprawdopodobniej będzie to wiązać się z umorzeniem długu i po prostu wprowadzeniem nowej waluty. Jest to przedstawiane jako ratunek, ale w rzeczywistości będzie to koniec wolności i ostateczne otwarcie cyfrowego i fizycznego więzienia.

To jest prawdziwy plan, który za tym wszystkim stoi. Czy ludzie w Niemczech naprawdę wierzą, że cyfrowe prawo jazdy i cyfrowy dowód osobisty, w tym skanowanie odcisków palców, a także liczne kamery z rozpoznawaniem twarzy w supermarketach i miejscach publicznych, są rzeczywiście wprowadzane przez polityków w celu ochrony obywateli? Dlaczego więc Niemcy i świat nie stają się bezpieczniejsze, mimo że oficjalnie coraz więcej robi się dla bezpieczeństwa? Ponieważ nie służy to bezpieczeństwu obywateli, lecz raczej bezpieczeństwu rządu przed obywatelami, a także absolutnej kontroli i zniewoleniu. Każdy, kto sprzeciwi się rządowi lub nie podporządkuje się, zostanie pozbawiony dostępu do żywności, nie będzie mógł płacić czynszu z powodu zamrożenia kont i nie będzie mógł uciec z kraju, ponieważ wszystko podlega cyfrowemu nadzorowi.

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 20 stycznia 2026 roku na stronie : apolut.net/das-ende-fur-deutschlands-wirtschaft-von-claudia-topper

Źródła i Przypisy:

(1) https://www.welt.de/wirtschaft/article694281553e25dcaf036adcd3/gigantischer-einbruch-zahlungsfaehigkeit-ende-2025-unter-null-stuttgart-muss-bericht-ueber-haushaltslage-korrigieren.html; https://www.focus.de/finanzen/stuttgart-unter-0-eine-der-reichsten-deutschen-staedte-rutscht-in-die-pleite_9f20bbfa-1b3b-4ee1-b688-cc4126ee03a4.html; https://www.bild.de/politik/inland/zahlungsfaehigkeit-unter-null-stuttgart-kurz-vor-der-pleite-694256ea11416590a630da13

(2) https://www.zdf.de/video/talk/maybrit-illner-128/maybrit-illner-vom-13-november-2025-100

(3) https://www.freiepresse.de/nachrichten/sachsen/haseloff-will-am-27-januar-zuruecktreten-artikel14096950

(4) https://www.welt.de/newsticker/dpa_nt/infoline_nt/Politik__Inland_/article696647d61fdfcb5ac32fcb95/haseloff-will-am-27-januar-zuruecktreten.html; https://www.bild.de/politik/inland/magdeburgs-machtwechsel-um-mitternacht-tritt-haseloff-zurueck-696657bd0bbaff31d07df0b7

(5) https://www.dw.com/de/kommunen-gemeinden-deutschland-finanziell-am-abgrund-pleite-bundesregierung-haushalt-infrastruktur/a-75404372

(6) https://ev.com/news/volkswagen-pauses-ev-production-at-two-german-plants-amid-slower-demand; https://www.diesachsen.de/en/economy/vw-cuts-shifts-weak-demand-3058486; https://evertiq.com/news/2025-09-30-stellantis-pauses-car-production-across-europe-amid-weakening-demand

(7) https://evertiq.com/news/2025-09-30-stellantis-pauses-car-production-across-europe-amid-weakening-demand

(8) https://www.merkur.de/wirtschaft/mercedes-bis-zu-500-000-euro-abfindung-bei-freiwilliger-kuendigung-zr-93639629.html; https://www.hna.de/wirtschaft/vw-stellenabbau-internes-papier-bringt-ueberraschende-details-ans-licht-zr-93782442.html

(9) https://www.armyrecognition.com/focus-analysis-conflicts/army/defence-security-industry-technology/rheinmetall-could-shift-automotive-production-to-military-manufacturing-in-response-to-growing-defense-demand; https://defence-industry.eu/germany-considers-converting-automotive-factories-to-defence-production/; https://www.defensenews.com/global/europe/2025/03/10/defense-companies-jack-up-germanys-auto-industry-to-make-weapons-fast/

(10) https://ev.com/news/volkswagen-pauses-ev-production-at-two-german-plants-amid-slower-demand; https://www.ifo.de/en/facts/2025-02-05/automotive-industry-germany-concerned-about-competitiveness; https://www.bundesbank.de/en/tasks/topics/monthly-report-weakness-in-the-german-automotive-industry-continues-945866; https://www.aa.com.tr/en/europe/profits-fall-rivals-rise-german-auto-sector-faces-tough-road/3746146; https://www.aa.com.tr/en/europe/profits-fall-rivals-rise-german-auto-sector-faces-tough-road/3746146; https://www.reuters.com/business/autos-transportation/porsche-2025-deliveries-drop-10-weak-china-demand-eu-cybersecurity-rules-2026-01-16/; https://www.ft.com/content/6d96578e-4d24-4ea5-9f81-55a42de036c8

(11) https://www.dihk.de/en/german-economy/economy-in-the-wake-of-the-energy-price-crisis-85178; https://www.vda.de/en/press/press-releases/2023/231102_Medium-sized-Automotive-Companies_Red-Tape-and-high-Electricity-Prices-ongoing-Major-Challenges; https://cepr.org/voxeu/columns/recent-weakness-german-manufacturing-sector; https://newseu.cgtn.com/news/2025-02-21/Germany-s-auto-industry-slowdown-symbolizes-country-s-economic-slump-1B7ONMSZGg0/p.html

(12) https://www.fr.de/wirtschaft/rekord-insolvenzen-experte-warnt-vor-strukturellem-kollaps-der-deutschen-wirtschaft-94115584.html; https://www.meinbavaria.de/warning-signs-for-the-german-economy-as/; https://www.merkur.de/wirtschaft/rekordinsolvenzen-fuer-2026-erwartet-geht-nur-noch-ums-reine-ueberleben-zr-94114931.html

(13) https://aufgewacht-online.de/deindustrialisierung-vw-stellt-autoproduktion-in-dresden-ein/

(14) https://truthsocial.com/@realDonaldTrump/posts/115911344443637897

(15) https://de.rt.com/inland/267632-trumps-erneute-zoelle-als-oekonomische/

(16) https://de.finance.yahoo.com/nachrichten/deutsche-autobauer-schlagen-alarm-verband-140250570.html

(17) https://de.rt.com/inland/267632-trumps-erneute-zoelle-als-oekonomische/

(18) https://de.rt.com/inland/267632-trumps-erneute-zoelle-als-oekonomische/

(19) https://www.destatis.de/DE/Presse/Pressemitteilungen/2025/05/PD25_178_51.html; https://de.rt.com/inland/267632-trumps-erneute-zoelle-als-oekonomische/

(20) https://www.destatis.de/DE/Presse/Pressemitteilungen/2025/05/PD25_178_51.html

(21) https://tradingeconomics.com/germany/exports/united-states; https://tradingeconomics.com/germany/exports/united-states/arms-ammunition-parts-accessories

(22) https://tradingeconomics.com/germany/exports/united-states; https://www.dw.com/en/us-remains-by-far-the-top-market-for-german-exports/a-72237171

(23) https://www.weforum.org/meetings/world-economic-forum-annual-meeting-2026/

(24) https://kwsn.com/2026/01/11/nordics-reject-trumps-claim-of-chinese-and-russian-ships-around-greenland-ft-reports/; https://theprint.in/world/nordics-reject-trumps-claim-of-chinese-and-russian-ships-around-greenland-ft-reports/2824431/

(25) https://de.rt.com/international/video/267281-poljanski-entweder-europa-schmollt-weiter-oder-erkennt/#

Deutschland, Deutschland über alles. Niemiecka armia osiągnęła najwyższą liczebność.

Bundeswehra liczy już blisko 200 tys. żołnierzy

Piotr Relich


pch24.pl/niemcy-rosna-w-sile-bundeswehra-liczy-juz-blisko-200-tys-zolnierzy

Niemiecka armia osiągnęła najwyższą liczebność od 12 lat i ma obecnie 184,2 tys. żołnierzy w czynnej służbie – powiedział we wtorek minister obrony Niemiec Boris Pistorius. Jak podkreślił, Bundeswehra odnotowała najlepszy wynik rekrutacyjny od czasu zawieszenia poboru w 2011 roku.

Według danych resortu obrony na koniec 2025 roku o 18 proc. wzrosła też liczba osób odbywających dobrowolną służbę wojskową. Do Bundeswehry zgłosiło się 12,2 tys. ochotników wobec 10,3 tys. w 2024 roku.

W 2025 roku niemieckie siły zbrojne przyjęły do służby ponad 25 tys. nowych żołnierzy, co – według ministerstwa – oznacza wzrost o 23 proc. i jest najlepszym wynikiem rekrutacyjnym od czasu zawieszenia obowiązkowej służby wojskowej w 2011 roku.

Niemiecka armia od lat zabiega o zwiększenie liczby personelu. Mimo szeroko zakrojonych kampanii informacyjnych liczebność wojska długo utrzymywała się na podobnym poziomie lub spadała. W 2024 roku liczba żołnierzy w czynnej służbie zmniejszyła się do ok. 181,1 tys.

Od stycznia w Niemczech obowiązuje nowy model służby wojskowej. Przewiduje on obowiązkową kwalifikację wojskową dla wszystkich młodych mężczyzn oraz możliwość wprowadzenia poboru w drodze losowania, jeśli liczba ochotników okaże się niewystarczająca. Młode kobiety mogą wypełniać kwestionariusz dobrowolnie.

Zgodnie z nowymi celami NATO do 2035 roku niemiecka armia ma liczyć 260 tys. żołnierzy zawodowych i kontraktowych oraz 200 tys. rezerwistów.

PAP

Toyota wyłączyła ogrzewanie w 100 tys. samochodów. Rząd Niemiec jest bezlitosny. [efekt cieplarniany]

Toyota wyłączyła ogrzewanie w 100 tys. samochodów. Rząd był bezlitosny

Kupujący Toyoty i Lexusy w Niemczech zostali na lodzie

Właściciele aut produkcji Toyoty w Niemczech mogli się ostatnio spotkać z dość nietypowym problemem. Funkcje ogrzewania postojowego w ich samochodach zostały zdalnie wyłączone.

Marek Stawski 15.01.2026 autoblog.spidersweb.pl/toyota-wylaczyla-ogrzewanie-w-100-tys-samochodow

Subskrypcje na funkcje wyposażenia w samochodach to jeden z najbardziej kontrowersyjnych wynalazków ostatnich lat. Skoro w samochodzie, który kupiłem mam jakieś urządzenie, to czemu mam za nie dopłacać? To pytanie po stokroć zadają sobie teraz właściciele Toyot i Lexusów za naszą zachodnią granicą, którzy za nic nie musieli płacić, a i tak stracili pewną funkcję.

Ogrzewanie postojowe odcięte

Jak podaje niemiecki dziennik Bild, właściciele japońskich aut w Niemczech masowo uskarżają się na nagłą dezaktywację funkcji klimatyzacji/ogrzewania postojowego w ich samochodach. Po włączeniu multimediów w samochodach dostawali oni komunikat od obsługi klienta, że dostęp do owej funkcji został zdalnie wyłączony.

Jako przykład koronny podawany jest pan Stephan, właściciel Lexusa LBX rocznik 2025 z Berlina, który zgłosił się ze swoją historią do dziennika, jednak problem dotyczył dosłownie tysięcy kierowców – w 2025 r. Toyota sprzedała w Niemczech ponad 100 tys. samochodów, choć problem może dotyczyć także starszych egzemplarzy.

Ciepło pozdrawiam wszystkich, którzy przy ujemnych temperaturach tracą możliwość ogrzania auta przed jazdą.

Powodem jest… prawo

Zgodnie z oficjalnym wydarzeniem jest to kwestia „obecnej sytuacji prawnej”. Oczywiście, Bundestag nie przegłosował ustawy nakazującej Toyocie wyłączenie części funkcji w ich samochodach. Chociaż… może jednak?

Dziennikarze Bilda skontaktowali się z przedstawicielami Toyoty w Niemczech. Rzecznik Ralph Muller poinformował ich, że bezpłatna funkcja aplikacji MyToyota i Lexus Link Plus jaką jest „przygotowanie do jazdy” dalej jest dostępna w modelach o napędzie elektrycznym, lub hybrydowym typu plug-in.

Sytuacja komplikuje się dopiero przy modelach o napędzie wyłącznie spalinowym – funkcje przygotowania do jazdy w modelach o tym rodzaju napędu działają jedynie przy włączonym silniku. Wszystko przez konstrukcję aut: w hybrydach typu plug-in i elektrykach ogrzewanie postojowe jest zasilane przez akumulator – jest oddzielnym elementem i działa niezależnie. Zaś w autach spalinowych za to odpowiada silnik spalinowy – a problem w tym, że zgodnie z aktualnym niemieckim ustawodawstwem praca silnika na biegu jałowym bez poruszania się autem jest nieekologiczna, co grozi mandatem.

Oznacza to, że działanie Toyoty miało charakter czysto ochronny wobec kierowców – chcieli uchronić kierowców od niepotrzebnych mandatów (nawet jeżeli nie ma czegoś takiego, jak potrzebne mandaty). Do tego, jako że prawo w tej kwestii przekroju ogólnoeuropejskim jest skomplikowanym, Toyota ma informować o możliwości wyłączenia tej funkcji w odpowiednich informatorach – pewnie jednych z tych rzeczy, których nikt nie czyta, a każdy klika, że przeczytał.

Jak sobie z tym poradzić?

Dalej za panem rzecznikiem Toyoty: podaje on, że rozwiązaniem jest przeróbka tradycyjnego ogrzewania. Chociaż zwiększa to wagę samochodu o 10 kilogramów i nie posiada tak zaawansowanego systemu oczyszczania spalin, miałoby to być legalne. Wspomniany wyżej pan Stephan z Berlina zwrócił się już do Toyoty o pomoc, choćby w postaci zniżki na przeróbkę ogrzewania. Odpowiedział mu konsultant ds. sprzedaży Lexusa w formie maila – dowiedział się, że producent „nie widzi podstaw do roszczeń z tytułu gwarancji na wady ani innych odszkodowań”.

Kupujący Toyoty i Lexusy w Niemczech zostali zatem na lodzie – i to dosłownie, bo nie mają jak ogrzać samochodów przed porannym wyjazdem do pracy w zimę. I choć nie jestem osobą, która podchodzi szczególnie sceptycznie do ekologii, to to już jest przesada – pewnie najlepiej by było, żeby pan Stephan ogrzewał się w drodze do pracy wtulając się we współpasażerów w autobusie.

Czy Berlin wkrótce legnie w gruzach?

 Czy Berlin wkrótce legnie w gruzach?

Tylko jedno może jeszcze zapobiec samobójstwu Europy.

https://freede.tech/meinung/265510-liegt-berlin-bald-in-ruinen

Napisała: Wiktoria Nikiforowa Opracował: Zygmunt Białas

Jeśli Europa rozpocznie nową wojnę z Rosją, jednym z głównych winowajców będzie kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Pytanie brzmi, czy apatyczne masy w Niemczech zdołają na czas obalić swoich podżegających do wojny polityków.

Mówiąc o szybkiej militaryzacji UE, ważne jest, aby nie rozkładać odpowiedzialności równo między wszystkich. Po pierwsze, nie ma w Europie ani jednego narodu gotowego maszerować na front wschodni, śpiewając tam i umierając. Bez względu na to, jak bardzo stara się propaganda, ani Polacy, ani Niemcy, ani Bałtowie nie chcą masowo iść na wojnę z Rosjanami. W internecie jest mnóstwo podżegaczy wojennych, ale w rzeczywistości mało kto jest na tyle głupi, by chcieć koczować w okopach.

Po drugie, wojna toczy się również między europejskimi szefami państw i rządów właśnie w tej sprawie. Za Viktorem Orbánem i premierem Robertem Fico, którzy otwarcie sprzeciwiają się agresywnym planom Brukseli, kroczą szefowie rządów Włoch, Austrii i Czech, starając się unikać zajęcia stanowiska. Potężne partie, takie jak francuskie Zgromadzenie Narodowe i niemiecka Alternatywa dla Niemiec, sprzeciwiają się wojnie z Rosją.

Bądźmy szczerzy: jeśli Europa rozpocznie z Rosją nową wojnę, jednym z głównych winowajców będzie kanclerz Niemiec. Za nim stoi legendarny kompleks militarno-przemysłowy, który stał się motorem napędowym niemieckiej gospodarki, powiązania z wiodącym na świecie mega-funduszem  BlackRock, którego interesy nadal reprezentuje, oraz jego nienasycone pragnienie, by zasłynąć jako kanclerz Czwartej Antyrosyjskiej Rzeszy. Czy musimy pamiętać, jak kończą tacy kanclerze i gdzie później znajdują się ich zwęglone szczątki?

Kilka dni temu znany amerykański ekonomista Jeffrey Sachs zwrócił się do Merza w liście otwartym. Przypomniał w nim o ogromnym historycznym długu Niemiec wobec Rosji: To dzięki radzieckim władzom Niemcy otrzymały w 1990 roku szansę na zjednoczenie i stanie się motorem napędowym gospodarki Europy. Moskwa otrzymała wówczas od Niemców wszelkiego rodzaju zapewnienia, że rozwój kraju będzie pokojowy i nie będzie stanowił zagrożenia dla Rosji. Złożono niezliczone obietnice dotyczące nierozszerzania NATO. Zostały one jednak niemal natychmiast złamane.

Już w 1999 roku Niemcy uczestniczyły w bombardowaniach Serbii przez NATO. Następnie uznały Kosowo. Opowiadały się za przystąpieniem do NATO państw Europy Wschodniej i państw bałtyckich. W 2014 roku stały się gwarantem porozumienia między prezydentem  Wiktorem Janukowyczem a opozycją, które zostało natychmiast zerwane. Trzymały się porozumień mińskich, mimo że wiedziały, że Kijów nie ma zamiaru ich realizować. Teraz doszło do faktycznego aktu agresji wobec Rosji, przeprowadzonego przez ukraińskich pełnomocników.

Niemcy wyraźnie widzą otchłań, w którą ich przywódca pogrąża kraj. Poparcie dla Merza spada z każdym tygodniem. Ludzie protestują przeciwko militaryzacji i wprowadzeniu obowiązkowego poboru. Zdecydowana większość Niemców nie chce pójść w ślady Hitlera i stać się wrogiem Rosji.

Żołnierze sowieccy świętują w Berlinie1945 rok – żołnierze radzieccy świętują w Berlinie

Niemcy mają jednak niewiele sił, aby temu zapobiec. Kanclerz, nie wybrany przez naród, lecz mianowany przez swoich politycznych kolegów, opracowuje plany ‚obrony przed rosyjską agresją’. Nazistowscy przywódcy uzasadniali swoją inwazję na ZSRR właśnie taką retoryką – trudno w to uwierzyć, ale oni również ‚bronili się’  przed bolszewikami.

Jak ta militarna przygoda skończy się dla Niemiec, jest już jasne. Choć Ukraina jest dla Rosjan częścią świata rosyjskiego, nie ma sentymentów wobec Republiki Federalnej Niemiec. Wręcz przeciwnie, narasta poczucie, że Józef Stalin wykazał się w 1945 roku nadmiernym humanitaryzmem.

Jedynym ratunkiem dla Niemców – i dla całej Europy – jest pomysł Jeffreya Sachsa. Chodzi o spełnienie wszystkich rosyjskich żądań bezpieczeństwa, rezygnację z rozszerzenia NATO i nadanie Ukrainie neutralnego statusu.

Oczywiste jest, że kanclerz Merz raczej nie będzie skłonny do tego. Dlatego Niemcy muszą zrobić wszystko, co w ich mocy, aby doprowadzić do zmiany w swoich elitach politycznych – tylko wtedy będą mieli szansę na nawiązanie normalnego dialogu z Moskwą.

Pytanie brzmi, czy apatycznym masom uda się na czas obalić swoich podżegających do wojny polityków. Merz bowiem praktycznie zapowiada atak na Rosję w nadchodzących latach. Czas ucieka. Do upadku Berlina nie jest już daleko.

https://freede.tech/meinung/265510-liegt-berlin-bald-in-ruinen

Napisała: Wiktoria Nikiforowa

Opracował: Zygmunt Białas

Zbiorowe szaleństwo?? Ile kosztuje Niemców „Herzlich willkommen” Angeli Merkel

Ile Niemców kosztuje szaleństwo Angeli Merkel

image

https://www.welt.de/politik/deutschland/article693a695fc3b4893a9e2b537e/kostenintensive-grossunterkuenfte-berlins-kosten-fuer-unterbringung-von-migranten-steigen-auf-fast-900-millionen-euro.html

berliner-zeitung.de/mensch-metropole/die-li.

Sam BERLIN wydaje około 1 MILIARDA Euro rocznie na przyjmowanie migrantów z zagranicy.

Pomimo bardzo wysokich kosztów, migranci nadal są zakwaterowani w drogich hotelach zamiast w tańszych kontenerach mieszkalnych, czy to racjonalne zachowanie?

Prawie miliard euro rocznie na zapewnienie dachów nad głowami „migrantów”, podczas gdy miasto ogranicza podstawowe usługi dla obywateli.

Zakwaterowanie emigrantów w Berlinie kosztowało podatników bardzo dużo, a nowe dane to potwierdzają. Dane potwierdzone dla Niemieckiej Agencji Prasowej (dpa) przez źródła z Senatu i cytowane przez Die Welt wskazują, że w 2024 roku miasto wypłaciło 883 miliony euro na zapewnienie zakwaterowania dla migrantów, w porównaniu do 312 milionów euro w 2020 roku.

Jednocześnie Berlin wprowadza poważne cięcia budżetowe z powodu niedoborów budżetowych, a miasto zaciąga coraz większe długi.

Duże obiekty zakwaterowania, takie jak Tegel i Tempelhof, mają jeszcze wyższe koszty, przy czym sam Tegel odpowiadał za około 260 milionów euro całkowitych kosztów w 2024 roku.

Roczne wydatki na zakwaterowanie, opatrywanie i integrację uchodźców w Berlinie niemal podwoiły się między 2022 a 2025 rokiem, osiągając 2,24 miliarda euro. W pewnym momencie rozważano nawet stan wyjątkowy w celu uzyskania pożyczek awaryjnych na finansowanie.

Podobne problemy mają inne miasta w Niemczech.

Najnowszy, nowoczesny kompleks mieszkaniowy Hamburga jest bliski ukończenia — ale nie dla miejscowych. Projekt o wartości 41 milionów euro w dzielnicy Bahrenfeld jest zarezerwowany wyłącznie dla rodzin migracyjnych, co potwierdza rosnący trend w Niemczech, gdzie osoby ubiegające się o azyl mają priorytetowy dostęp do mieszkań, podczas gdy obywatele Niemiec borykają się z trwającym kryzysem mieszkaniowym.

Sześciobudynkowy kompleks, zbudowany na dawnym boisku sportowym Wichmannstraße, oferuje 107 nowoczesnych mieszkań dla 370 osób ubiegających się o azyl. Dzięki oknom od podłogi do sufitu, zielonym dachom, balkonom i ogrzewaniu podłogowym, stanowi szczyt współczesnego życia miejskiego. Obejmuje nawet przestrzenie wspólne, place zabaw oraz pracowników socjalnych na miejscu, aby zapewnić płynny proces integracji.

Pomimo że na ulicach Hamburga mieszka prawie 2 000 osób — i tysiące innych zmagających się z nieosiągalnym czynszem — żaden lokalny nie będzie mógł się tam wprowadzić. Projekt jest częścią inicjatywy „Living in the Future”, stworzonej wyłącznie dla rodzin „poszukujących ochrony z tłem ucieczki” (każde draństwo można uzasadnić).

… Miejscowi mieszkańcy wyrazili zdecydowany sprzeciw wobec projektu, nie tylko ze względu na jego wyłączność, ale także ze względu na sposób jego zatwierdzenia. Zazwyczaj taki projekt wymagałby wieloletniego procesu konsultacji społecznych, pozwalających obywatelom na wypowiedzenie się w rozwoju miejskim. Jednak w tym przypadku Senat Hamburga ominął standardowy proces, powołując się na pilną potrzebę zapewnienia mieszkań migrantom. … Ponad milion euro miesięcznie kosztuje nowe schronisko dla uchodźców w Berlinie, Friedrichshain. Nieruchomość jest wynajmowana na 10 lat. Tymczasem koszty uchodźczości w Berlinie i tak gwałtownie rosną. Berlin wydał prawie 900 000 000 euro tylko w 2024 roku na zakwaterowanie osób ubiegających się o azyl. Prawie trzy razy więcej niż w 2020 roku.

Więc jeśli następnym razem będziesz się zastanawiać, dlaczego nie ma pieniędzy na nic, szkoły i mosty gniją, mimo że płacisz mnóstwo podatków. Oto jeden z powodów tego stanu.

Spośród 36 851 osób mieszkających w państwowych mieszkaniach w Berlinie na listopad, znaczna część należy do 18 600 migrantów podlegających deportacji. Dlaczego Niemcy nie zrobią tego samego co Amerykanie i nie deportują ich samolotami wojskowymi?

W Berlinie mieszka około 18 600 migrantów podlegających deportacji. Administracja Spraw Wewnętrznych poinstruowała policję, jak postępować w deportacjach.

Trzeba przyznać, że niektórzy próbowali, ale niemieckie sądy wkroczyły, by to utrudnić.

Polizei może mieć nakaz deportacji, ale teraz pozwala im to tylko pukać do drzwi. Jeśli nikt nie odbiera, muszą odejść. Planem awaryjnym jest ich przewiezienie do Polski, wystraszyć i przewieść do Polski.

Deportacje ze schronisk dla uchodźców stają się coraz trudniejsze. 20 listopada Federalny Trybunał Konstytucyjny opublikował orzeczenie, że nakaz przeszukania sądowy jest zazwyczaj wymagany przy deportacjach z pokoi w ośrodkach azylowych. W praktyce oznacza to teraz, że policjanci odpowiedzialni za odebranie cudzoziemca oczekującego na deportację muszą zapukać – a jeśli nikt nie odbierze, wyjść.

Nielegalni imigranci są czynnikiem napędzający wzrost cen czynszów oraz ograniczenia świadczeń społecznych dla najbardziej potrzebujących Niemców. Dochodzą do tego przestępstwa…

https://www.salon24.pl/u/r8w8b8j8/1477268,opublikowane-dane-niemieckiej-policji-pokazuja-prawde-o-skutkach-emigracji

Czym właściwie są interesy niemieckie i europejskie?

Thomas Röper anti-spiegel.ru/was-sind-eigentlich-die-deutschen-und-europaeischen-interessen/

Długo oczekiwane pytanie:

Czym właściwie są interesy niemieckie i europejskie? 

Rząd niemiecki i Komisja Europejska zawsze uzasadniają swoje decyzje polityczne interesami niemieckimi i europejskimi, niezależnie od tego, jak niepopularne mogą być te decyzje. To nasuwa proste pytanie: czym właściwie są interesy niemieckie i europejskie?

Anti-Spiegel  19 grudnia 2025

Niemieccy i europejscy politycy uzasadniają wszelkiego rodzaju decyzje, twierdząc, że leżą one w interesie Niemiec i Europy. Obecnie wykorzystują ten argument głównie do uzasadnienia poparcia dla wojny z Rosją, sankcji i związanych z nimi konsekwencji, takich jak de-industrializacja, cięcia socjalne, wysokie ceny energii, zbrojenia i rosnący dług publiczny.

Ale o jakich konkretnie interesach Niemiec i Europy mówią rządy z takim przekonaniem?

Gdyby UE była demokratyczna, większość ludzi pragnęłaby właśnie interesów Niemiec i Europy. A czego pragnie na przykład większość mieszkańców Niemiec?

Niezależnie od tego, z którego badania skorzystamy, kwestie, które najbardziej niepokoją Niemców, to konsekwentnie polityka migracyjna, a następnie kwestie społeczne i gospodarcze, takie jak mieszkalnictwo, kryzys gospodarczy, ubóstwo itd. Kolejność bywa różna w zależności od badania, ale to właśnie te kwestie najbardziej niepokoją Niemców – i to właśnie te problemy większość Niemców chciałaby rozwiązać.

Innymi słowy, to właśnie te prawdziwe interesy Niemiec powinny być najwyższym priorytetem rządu, gdyby Niemcy były krajem prawdziwie demokratycznym, w którym rząd realizuje to, czego chce naród.

Jak jednak wiadomo, rząd niemiecki ma inne priorytety; w rzeczywistości ma tylko jeden priorytet, któremu obecnie podporządkowuje wszystko inne: wojnę z Rosją.

Ipsos prowadzi tzw. „barometr zmartwień”, który regularnie śledzi, które kwestie są obecnie najważniejsze dla Niemców. Najnowsze wydanie ukazało się 11 grudnia. Według badania, imigracja jest obecnie największym zmartwieniem Niemców, a następnie temat „ubóstwa i sprawiedliwości społecznej”. Trzecie miejsce również należy do tej kategorii, ponieważ zajmują je obawy dotyczące inflacji. Czwarte miejsce to „przestępczość i przemoc”, a piąte – strach przed konfliktami zbrojnymi, co prawdopodobnie można interpretować jako brak chęci udziału Niemców w konfliktach zbrojnych.

Obawa, że ​​Ukrainie zabraknie pieniędzy i broni, nie znalazła się na liście, nawet w pierwszej dziesiątce obaw Niemców. Niemniej jednak wsparcie Ukrainy jest zdecydowanie najważniejszą kwestią dla rządu niemieckiego, na który, według kanclerz Merz, rząd wydał już 76 miliardów euro i zamierza wydać kolejne 11 miliardów euro w 2026 roku.

Co można było zrobić z tą kwotą, na przykład w obszarze „ubóstwa i sprawiedliwości społecznej”? Przecież te kwoty oznaczają, że każdy Niemiec, od niemowląt po emerytów, zapłacił Ukrainie prawie 1000 euro w ciągu ostatnich czterech lat. Próg 1000 euro na osobę w Niemczech zostanie przekroczony w przyszłym roku, gdy do tego dodane zostanie kolejne 11 miliardów euro.

I to pomimo faktu, że obawa przed utratą Donbasu przez Ukrainę nie należy do największych obaw, a raczej nie leży w interesie Niemców. Podobnie jest w innych krajach europejskich.

O jakich więc „niemieckich i europejskich interesach” mówią rządy w Europie, uzasadniając swoje poparcie dla Ukrainy?

Z pewnością nie o interesach Europejczyków – to jest jasne.

Niemcy ubogacone kulturowo. Wzrost obrzezanych kobiet o ponad 80%. Tolerują barbarzyństwo.

\

Niemcy ubogacone kulturowo. Wzrost obrzezanych kobiet o ponad 80 proc.

Niemcy. Flaga.
NCZAS.INFO | Flaga Niemiec. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay

Niemieckie Ministerstwo Rodziny przedstawiło badania. Wynika z nich, że w Niemczech rośnie zjawisko tzw. obrzezania kobiet.

W środę w Berlinie Ministerstwo Rodziny przedstawiło badania dotyczące tzw. obrzezania kobiet. Oszacowano w nich, że pełnoletnich ofiar obrzezania w Niemczech jest 86,5 tys. kobiet. Szacunki mówią też o 11,1 tys. dziewczyn, których problem „może dotyczyć” oraz 25 tys. dziewcząt, które uznano za „zagrożone”.

Wcześniejsze szacunki pochodzą sprzed ośmiu lat. W 2017 roku szacowano na dokładnie 47 359 liczbę kobiet pełnoletnich, które padły ofiarą obrzezania. Przez ten czas więc wzrost wyniósł ponad 80 proc..

Z kolei liczba dziewcząt uznanych za zagrożone wyniosła 5684. To wzrost o prawie 340 %.

Analizę danych na zlecenie Ministerstwa Rodziny przeprowadziła firma Prognos. Chodzi o dane statystyczne obcokrajowców pochodzące z Federalnego Urzędu Statystycznego. Badano kobiety i dziewczęta bez niemieckiego paszportu z jednego z 31 krajów, gdzie obrzezanie kobiet jest praktykowane. Uwzględniono w badaniu między innymi ich wiek i status pobytu oraz generację imigrantów, do których należą w celu oceny skutków lub potencjalnego zagrożenia.

Mareike Wulf, sekretarz stanu w niemieckim Ministerstwie Rodziny określiła szacunki mianem „wstrząsających”. Powiedziała, że okaleczanie żeńskich narządów płciowych jest „nie do pomyślenia i jest szczególnie ciężką formą przemocy ze względu na płeć”. Wspomniała też o fizycznych i psychicznych skutkach powodujących cierpienie przez całe życie.

Następnie oceniła, że w Niemczech obrzezanie kobiet jest karalne, nawet jeśli odbyło się za granicą.

– Niestety samo ustawodawstwo nie wystarczy. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby skutecznie chronić przed tym kobiety i dziewczęta w Niemczech – mówiła Wulf i dodała, że ministerstwo wspiera w tym celu projekty mające na celu profilaktykę i edukację.

=============================

A wyrzucić tych barbarzyńców do kraju ich pochodzenia, gdzie takie zwyczaje są akceptowalne. Na ich koszt wyrzucić, oczywiście... md

Niemcy nie mają kontroli nad migrantami. Przestępcy, mordercy pozostają bezkarni.

Niemcy nie mają kontroli nad migrantami. Przestępcy pozostają bezkarni

04.11.2025 tysol/niemcy-nie-maja-kontroli-nad-migrantami-przestepcy-pozostaja-bezkarni

„Problem przestępczości migrantów w Niemczech wymknął się spod kontroli” – pisze portal European Conservative, wskazując jednocześnie na bezkarność dokonujących przestępstw migrantów.

Zdjęcie ilustracyjne Niemcy nie mają kontroli nad migrantami. Przestępcy pozostają bezkarni

Zdjęcie ilustracyjne / Polizei NRW Viersen

——————————

Od 2015 r. obywatele Syrii popełnili 135 000 przestępstw – co odpowiada jednemu przestępstwu co 39 minut.

==============================================================

Morderca pozostał bezkarny

Portal przytacza jedną z licznych krwawych historii z udziałem migrantów:

W rozsądnym kraju byłoby nie do pomyślenia, aby morderstwo dwuletniego chłopca pozostało faktycznie bezkarne. A jednak właśnie to dzieje się w Niemczech. W styczniu tego roku 28-letni afgański azylant – Enamullah Omarzai – przeprowadził brutalny atak na grupę małych dzieci będących na wycieczce z przedszkola w parku w Aschaffenburgu w Bawarii. Dużym kuchennym nożem zaczął dźgać dwójkę dzieci – dwuletniego chłopca z Maroka i dwuletnią dziewczynkę z Syrii. Jedna z nauczycielek oraz dwóch przechodniów próbowali interweniować, umożliwiając ucieczkę pozostałemu nauczycielowi i dzieciom. Podczas walki jednej nauczycielce złamano rękę, a obu mężczyzn dźgnięto nożem. Chłopiec i 41-letni mężczyzna zmarli na skutek odniesionych obrażeń.

European Conservative informuje, że zabójca nie poniósł odpowiedzialności karnej za swoje czyny, ponieważ – jak stwierdzono podczas procesu – cierpiał na ciężką chorobę psychiczną i słyszał w głowie głosy, które nakazywały mu atakować dzieci

Migranci terroryzują miasta

Przypadkowe ataki migrantów są obecnie niemal rutyną. W marcu Drezno było terroryzowane przez 23-letniego Irakijczyka, który rzekomo w ciągu zaledwie kilku dni dokonał napaści na tle seksualnym na wiele ofiar. Mężczyzna, Ismail A., jest oskarżony o nękanie kobiety, chwycenie za tylną część ciała 17-letniej dziewczynki, a nawet próbę wyrwania plecaka 10-letniej dziewczynce, zanim miał obmacywać jej udo. W areszcie groził tłumaczce, ostrzegając, że „zastrzelę cię, uderzę cię w cipkę, zabiorę do piekła” – pisze portal. Również ten przestępca nie poniósł odpowiedzialności karnej.

Skala przestępstw

Autorka artykułu podkreśla, iż skala problemu wymknęła się spod kontroli. Przytacza dane z ubiegłego roku, z których wynika, że mimo iż obcokrajowcy stanowią zaledwie 15% populacji Niemiec, [Już tyle !! md] to na nich przypada 35% przestępstw związanych z przemocą seksualną. Szczególnie Syryjczycy stanowią oszałamiającą część wszystkich przestępstw. Od 2015 r. obywatele Syrii popełnili 135 000 przestępstw – co odpowiada jednemu przestępstwu co 39 minut.

Brak reakcji władz

Publicystka zauważa, że nie ma w zasadzie żadnej reakcji politycznej na problem przestępczości migrantów. Wskazuje jednocześnie na problemy z deportacją takich osób ze względu na to, że w swojej ojczyźnie „nie są w stanie prowadzić godnego życia”.

Ochrona społeczeństwa zawsze musi być na pierwszym miejscu, a nie jakieś niejasne pojęcia „praw człowieka” A prawa nie powinny być traktowane jako opcjonalne – konkluduje European Conservative.

Europa zagrożona

Niemcy nie są jedynym europejskim krajem, który ma problemy z przestępczością migrantów. Analogiczna sytuacja jest bowiem zarówno w Szwecji, jak i Francji.

Skandal w Niemczech. W publicznej telewizji transmitowano „queerowe katolickie nabożeństwo”. Odprawiał apostata?

Skandal w Niemczech. W publicznej telewizji transmitowano „queerowe katolickie nabożeństwo”.

28.10.2025 skandal-w-niemczech-w-telewizji-transmitowano-queerowe-katolickie-nabozenstwo

Kościół z flagą LGBT
Kościół z flagą LGBT. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay

W niedzielę niemiecka publiczna telewizja ZDF transmitowała na żywo „katolickie nabożeństwo o charakterze queerowym”. Niemieckie media chwalą się, że oglądało to 690 tys. widzów.

„W niedzielę telewizja publiczna ZDF po raz pierwszy w historii niemieckiej telewizji transmitowała queerowe nabożeństwo katolickie” – podaje portal dw.com.

Można domyślać się tylko, że chodzi o jakiś rytuał podszywający się pod katolicyzm, który odprawiła osoba będąca formalnie kapłanem, ale faktycznie z katolicyzmem niemająca w rzeczywistości nic wspólnego.

W Kościele katolickim nie ma bowiem „queerowych nabożeństw”, a niemieckie duchowieństwo od lat podejmuje działania, za które jeszcze pół wieku temu ekskomunika byłaby nadawana w ekspresowym tempie.

Pełnomocnik Episkopatu Niemiec ds. współpracy z ZDF Sabrina Sieber przekazała, że transmisję oglądało 692 tys. osób. To nieco wyższa oglądalność, niż zwykle. – Udział w rynku wyniósł 9,1 procent – powiedziała Ewangelickiej Agencji Prasowej (epd) Sieber.

Hucpa miała miejsce w kościele św. Anny w Münster-Mecklenbeck. Odbyła się pod hasłem „Kim jestem… dla Ciebie?”. Zorganizowała ją grupa Queer-Gemeinde Münster.

Według DW jest to „jedna z najstarszych wspólnot queerowych w Niemczech”. W rzeczywistości jest to organizacja z Munsteru, która zrzesza LGBT i nadaje im niby-chrześcijański wydźwięk łączony z aprobatą dla dewiacji seksualnych i atakuje chociażby płeć, nazywając to „dyskryminującą klasyfikacją”.

W kościele, w którym miała miejsce hucpa zebrało się 200 osób. Przedstawicielka niemieckiego episkopatu przekonywała, że większość reakcji była „bardzo pozytywna”.

– Szczególnie na Instagramie i Facebooku pojawiło się wiele polubień i pozytywnych komentarzy – twierdziła Sieber i dodała, że negatywne opinie „pojawiły się jedynie sporadycznie”. Tu warto wspomnieć, że nie tak dawno Niemcy przyznali, że muszą uważać z wyrażaniem swoich prawdziwych opinii, więc nic dziwnego, że krytyki było mało.

Skandal we wrocławskiej szkole. „Ubieramy się w kolory Niemiec” !

Skandal we wrocławskiej szkole. Zmuszają do tego dzieci. „A to jeszcze nie wszystko”

29.10.2025 nczas/skandal-we-wroclawskiej-szkole-zmuszaja

NCZAS.INFO | Flaga Niemiec. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay

Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 4 we Wrocławiu nakazał dziś przyjść uczniom ubranymi w barwy niemieckie. W placówce zapowiedziano „fotobudkowy dzień Niemiec”.

Na stronie internetowej Szkoły Podstawowej nr 40 we Wrocławiu – należącej do ZSP nr 4 – opublikowano ogłoszenie z przypomnieniem o planowanym na dziś wydarzeniu. Uczniowie zmuszeni są odziać się w barwy niemieckiej flagi: Czarne, czerwone i żółte barwy.

Tego dnia w naszej szkole będą królować trzy kolory – czarny, czerwony i żółty! Załóżcie coś w tych barwach, żebyśmy wszyscy razem stworzyli super, kolorową atmosferę! Będą robione zdjęcia, więc naprawdę opłaca się być przebranym i pokazać, jak fajnie można się bawić” – napisano na zsp4wroc.pl.

„Jeśli nie macie ubrań w tych kolorach, spokojnie – możecie założyć akcesoria, np. czapkę, szalik czy opaskę. Liczy się dobry nastrój i chęć do zabawy! A to jeszcze nie wszystko – klasy 8 przygotowały fotobudki, w których będziemy pozować w barwach Niemiec! Niech cała szkoła tego dnia tętni energią i niemieckimi barwami” – czytamy.

Wydarzenie organizowane jest w ramach corocznego „Tygodnia Języków Obcych”. W poprzednich latach uczniowie byli zmuszani do ubierania się w barwy innych państw, np. Ukrainy, Zjednoczonego Królestwa czy też Polski.

W ubiegłym roku program zakładał cztery dni, które poświęcono poszczególnym krajom z zajęciami i elementami kultury kojarzonej z tymi państwami. Rok wcześniej szkoła z inicjatywy samorządu zorganizowała akcję „Przebieramy się w kolory”. Klasy losowały po kolorze. Uczniowie, którzy wzięli udział w akcji byli zwolnieni z odpowiedzi.

Dziś w SP nr 40 pojawią się fotobudki przygotowane przez ósmoklasistów. Uczestnicy będą mogli wykonać pamiątkowe zdjęcia w barwach niemieckich.

Akcja spotkała się z ostrą krytyką w sieci. Wiele osób podkreśla, że nakazywanie dzieciom ubieranie się w barwy obcego państwa jest trudne do wyobrażenia sobie w odwrotnej sytuacji. Ponadto ubieranie się w barwy Niemiec w Polsce kojarzy się wyjątkowo źle, co jest zrozumiałe.

Co jednak ważniejsze, a jednak nie wybrzmiewa, pokazuje to, jak marnowane są publiczne pieniądze oraz czas dzieci. Przymus chowu dzieci zwany „obowiązkiem edukacji” uzasadniany jest tym, że dzieci muszą „odebrać wykształcenie”.

Jeśli ktoś z rodziców dziecka z tego „dobrodziejstwa” w formie przygotowanej i zaakceptowanej przez urzędników nie skorzysta, aparat państwowy posiada szereg sankcji wobec rodziców, z odebraniem dziecka włącznie. Placówka zaś utrzymywana jest z pieniędzy pod przymusem odbieranych ludziom w ramach podatków.

I tak oto dzień ten finansowany jest z pieniędzy publicznych, a czas dzieci, który mógłby zostać wykorzystany albo na rozwój czegoś sensownego lub na odpoczynek, marnowany jest na jakieś akcje wewnątrzszkolne, by – jak sama szkoła przyznaje – tworzyć „kolorową atmosferę” i by „fajnie się bawić”.

Kościół anty-katolicki w Niemczech. Ta pani błogosławi parom tej samej płci

Kościół „katolicki” w Niemczech. Ta pani błogosławi parom tej samej płci

https://pch24.pl/kosciol-katolicki-w-niemczech-ta-pani-blogoslawi-parom-tej-samej-plci

Uroczysta atmosfera, ozdobiony kościół. Kobieta w szatach liturgicznych z namaszczeniem udziela błogosławieństwa parze tej samej płci, posługując się specjalnymi modlitwami dla tego celu. Protestanci? Nie, „Kościół katolicki” w Niemczech. W mieście, w którym żyje też wielu Polaków…

Angelika Böhm pełni kościelną funkcję referentki pastoralnej w Ravensburgu. Miasto jest położone na terenie diecezji Rottenburg-Stuttgart. Prowadzone jest tam duszpasterstwo dla Polaków – istnieje polska parafia katolicka św. Brunona z Kwerfurtu.

Opisany problem dotyczy zatem nie tylko Niemców, ale również naszych rodaków.

W lipcu 2025 roku diecezja Rottenburg-Stuttgart przyjęła specjalne dokumenty dotyczące błogosławienia par niesakramentalnych, w tym par tęczowych [ chodzi o pederastów md] . W dokumencie zaprezentowano fotografie gejów i lesbijek. Są specjalne modlitwy, które można odmawiać podczas ceremonii błogosławieństw. Wszystko ma charakter quasi-liturgiczny, całkowicie sprzecznie z dokumentem Fiducia supplicans, który mówi – co i tak samo w sobie jest skandaliczne – o błogosławieniu par tej samej płci, tyle że poza liturgią. W Rottenburg-Stuttgart idą jeszcze dalej.

Angelika Böhm jest 65-letnią teolog. Jak deklaruje portal Katholisch.de, oferuje ceremonię błogosławieństwa rozwodnikom, homoseksualistom albo osobom rozczarowanym Kościołem. Böhm działa w zgodzie z władzami diecezji; pary jednopłciowe błogosławił już zresztą były proboszcz tzw. jednostki duszpasterskiej (bo nie parafii), gdzie pracuje teolog.

Błogosławieństwa są udzielane w specjalnie do tego dedykowanym kościele, Eggartskirch, który jest nazywany dziś Kościołem Błogosławieństwa (Segenskirche). Böhm powiedziała, że wprawdzie jak dotąd żadna para gejowska czy lesbijska nie poprosiła o błogosławieństwo, ale gdyby tylko taka prośba się pojawiła, referentka pastoralna „bez wahania by się zgodziła”.

Czytelnicy przyznają, że trudno w tym wszystkich rozpoznać jeszcze Kościół katolicki. Obyśmy w naszym kraju nie mieli nigdy takich problemów, jakie przeżywają już dziś Polacy w Ravensburgu…

Źródła: Katholisch.de, PCh24.pl Pach

Zielony Ład zabija niemiecką motoryzację! Porsche traci przez klimatyzm 96% zysków

Zielony Ład zabija niemiecką motoryzację! Porsche traci przez klimatyzm 96% zysków!

zmianynaziemi/zielony-lad-zabija-niemiecka-motoryzacje


Kiedyś synonim niemieckiego sukcesu, dziś symbol kryzysu – Porsche AG ogłosiło katastrofalne wyniki finansowe za pierwsze trzy kwartały 2025 roku. Zysk po opodatkowaniu spadł o szokujące 95,9% – z 2,6 miliarda euro do zaledwie 114 milionów euro, a zysk operacyjny skurczył się o 99% – z ponad 4 miliardów do symbolicznych 40 milionów euro. Za tym dramatycznym załamaniem stoi przede wszystkim jeden czynnik: kosztowna porażka przymusowej elektryfikacji napędzanej przez unijny Zielony Ład.

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu Porsche zapowiadało, że do 2025 roku aż połowę sprzedaży będą stanowić pojazdy elektryczne i hybrydy plug-in. Wszystko zgodnie z wytycznymi unijnej polityki klimatycznej, która wymusiła na europejskich producentach samochodów radykalną transformację w kierunku elektromobilności. Cele emisyjne narzucone przez Brukselę zakładają redukcję emisji CO2 o 55% do 2030 roku i o 100% do 2035 roku w porównaniu z poziomem z 2021 roku.

Jednak zderzenie z rynkową rzeczywistością okazało się brutalne. Popyt na samochody elektryczne jest znacznie niższy od prognoz, szczególnie w Chinach, gdzie sprzedaż Porsche spadła aż o 42% w pierwszym kwartale 2025 roku. Model Taycan, flagowy elektryk marki, zanotował 50-procentowy spadek sprzedaży w porównaniu z 2023 rokiem.

Tymczasem koszty związane z przymusowym przestawieniem się na pojazdy elektryczne są ogromne. Porsche zainwestowało miliardy euro w rozwój technologii, które nie przyniosły oczekiwanych zysków. Sama zmiana strategii kosztowała firmę około 3,1 miliarda euro w 2025 roku. W tej kwocie mieści się między innymi rezygnacja z planowanej produkcji własnych baterii oraz opóźnienie wprowadzenia na rynek nowych modeli elektrycznych.

Co znamienne, tradycyjne modele z silnikami spalinowymi, takie jak 718 Cayman i Boxster, które miały zostać wycofane z produkcji w 2025 roku, zanotowały w tym samym czasie 10-procentowy wzrost sprzedaży. Jednak plany ich elektryfikacji, wymuszone przez unijne regulacje, są już tak zaawansowane, że firma nie może całkowicie się z nich wycofać.

W rezultacie, Porsche znalazło się w potrzasku między dwiema wizjami przyszłości. Z jednej strony widzimy dyktat Brukseli, która pod szyldem walki ze zmianami klimatu forsuje elektryfikację, z drugiej – realia rynkowe i preferencje klientów, którzy nadal chcą kupować samochody spalinowe.

Tragedia Porsche jest tylko jednym z przykładów szerszego kryzysu, który dotyka niemiecki przemysł motoryzacyjny. Jak alarmuje Jens Gieseke, europoseł z Niemiec, w ciągu jednego roku sektor ten stracił 51 000 miejsc pracy – blisko 7% całkowitego zatrudnienia – właśnie z powodu przymusowej elektryfikacji. “To jasno pokazuje, że skupienie się wyłącznie na pełnej elektryfikacji jest złym podejściem” – stwierdził polityk.

Również Winfried Kretschmann, premier landu Badenia-Wirtembergia, gdzie zlokalizowane są fabryki Mercedesa, Porsche i wielu innych firm motoryzacyjnych, uznał, że nakładanie wysokich kar na producentów samochodów za przekroczenie limitów emisji CO2 “nie ma sensu” w sytuacji, gdy inne kraje wspierają swoje kluczowe gałęzie przemysłu miliardami euro.

Kryzys pogłębiają cła nałożone przez USA na samochody importowane z Europy. Dla Porsche, które nie posiada fabryk w Ameryce, oznacza to dodatkowy koszt rzędu 700 milionów euro rocznie. Jednocześnie firmy muszą konkurować z chińskimi producentami, którzy oferują coraz lepsze samochody elektryczne po znacznie niższych cenach.

W desperackiej próbie ratowania sytuacji, Porsche ogłosiło zmianę strategii. Firma inwestuje 800 milionów euro w rozwój modeli spalinowych i zapowiada, że będzie je produkować “jeszcze w latach 30. XXI wieku”. Jednak pełny zwrot już nie jest możliwy – zbyt wiele zainwestowano w elektryfikację.

Jochen Breckner, dyrektor finansowy Porsche, próbuje uspokajać inwestorów, twierdząc, że 2025 rok będzie punktem najniższym, po którym nastąpi poprawa wyników. Ale dla tysięcy pracowników, których miejsca pracy są zagrożone, to marne pocieszenie. Firma planuje zmniejszyć zatrudnienie o 1900 osób w regionie Stuttgartu i nie przedłuży umów około 2000 pracownikom tymczasowym.

Przypadek Porsche pokazuje, jak ideologicznie motywowane regulacje mogą zniszczyć nawet najsilniejsze firmy. Zielony Ład, zamiast chronić europejski przemysł, wydaje się go dobijać, pozbawiając go konkurencyjności na globalnym rynku.

Pytanie brzmi: czy europejscy politycy zauważą ten problem, zanim będzie za późno?

Źródła:

https://finance.yahoo.com/news/porsche-profits-plunge-first-nine-165530…
https://www.euronews.com/my-europe/2025/09/10/the-european-green-deal-a…
https://insideevs.com/news/739010/porsche-bringing-back-combustion-engi…
https://newsroom.porsche.com/en/2025/company/porsche-realignment-produc…
https://www.cleanenergywire.org/news/green-german-state-premier-says-eu…

Kanclerz Niemiec – zaświadczenie o ubóstwie

Kanclerz Niemiec – zaświadczenie o ubóstwie

Autorzy: Uwe Froschauer i Georg Ohrweh

https://apolut.net/der-deutsche-bundeskanzler-ein-armutszeugnis-von-uwe-froschauer-und-georg-ohrweh

W XVIII i XIX wieku zaświadczenie o ubóstwie było oficjalnym dokumentem wydawanym przez gminę lub urząd, potwierdzającym, że dana osoba jest bez środków do życia, a zatem nie jest w stanie uiszczać określonych opłat lub podatków.

Dziś „zaświadczenie o ubóstwie” jest używane w znaczeniu przenośnym i zasadniczo oznacza oznakę niepowodzenia lub niemożności. Oskarżam kanclerza Friedricha Merza o to i o „ubóstwo”. Biedny oznacza ubogi w duchu. I potwierdzam tę cechę u kanclerza Niemiec. Sam Friedrich Merz dostarcza dowodów na poparcie mojego oskarżenia poprzez swoje niekiedy nieprzemyślane wypowiedzi i ciągłe kłamstwa. Prawdopodobnie przejdzie do historii Niemiec jako kłamliwy kanclerz.

Jego kłamstwa

Podczas debaty generalnej w lipcu 2025 roku, przewodnicząca klubu parlamentarnego AfD, Alice Weidel, nazwała kanclerza Friedricha Merza „kłamliwym kanclerzem”. Friedrich Merz odpowiedział w tej debacie, odrzucając oskarżenie jako oszczerstwo. To nie oszczerstwo, panie Merz, to fakt!

Kłamstwo o hamulcu zadłużenia

Bezpośrednio przed wyborami lider CDU oświadczył, że „reforma hamulca zadłużenia w dającej się przewidzieć przyszłości nie wchodzi w grę”. Program wyborczy koalicji CDU/CSU głosił: „Trzymamy się hamulca zadłużenia zapisanego w Ustawie Zasadniczej. Dzisiejszy dług to jutrzejsza podwyżka podatków”. Reforma z pewnością nie była zatem planowana.

Kanclerz podczas kampanii wyborczej powiedział, że „możemy rozmawiać o wszystkim”, ale „na pewno nie stanie się to na początku”. Mówiąc „to”, Merz miał na myśli złagodzenie hamulca zadłużenia.

5 marca 2025 roku – kilka dni po wyborach – CDU/CSU i SPD ogłosiły porozumienie w toczących się wówczas rozmowach wstępnych: hamulec zadłużenia zapisany w Ustawie Zasadniczej miał zostać zreformowany, aby uwzględnić wyższe wydatki na obronę, które później nastąpiły na astronomiczną skalę. Anton Hofreiter (Zieloni) powiedział w programie „Markus Lanz” w ZDF:

Pan Merz doszedł do władzy kłamstwem”.

Ten podżegacz wojenny po raz pierwszy wygłosił trafne oświadczenie. Katharina Dröge, również z Zielonych, ostro skrytykowała działania Merza w programie „Brennpunkt” w ARD:

To dowód na pewną bezwzględność i bezczelność, że Merz tydzień po wyborach staje i robi dokładnie coś przeciwnego niż to, co mówił wyborcom przed wyborami”.

Nie da się tego ująć bardziej zwięźle. I właśnie taki jest Friedrich Merz: bezwzględny. Aby zdobyć władzę i spełnić marzenie o zostaniu kanclerzem, agent BlackRock wykorzystał wszelkie możliwe środki. Czy sprzedał Pan kiedyś swoją babcię, Panie Merz?

W moich oczach jest Pan „kanclerzem lobbystycznym”, o czym świadczy Pana członkostwo w zarządzie stowarzyszenia lobbystów Europe United, praca jako Przewodniczący Rady Nadzorczej BlackRock AssetManagement DeutschlandAG oraz bliskie relacje z firmą BASF, gdzie był Pan członkiem Rady Administracyjnej. Nawet będąc prawnikiem w dużej kancelarii prawnej MayerBrown, reprezentował Pan BASF, a także inne duże korporacje.

Państwa obecne, przyspieszone cięcia socjalne na rzecz gospodarki wojennej i jej spekulantów, takich jak Rheinmetall, w którym BlackRock posiada znaczny udział – obecnie około 6,89%, co odpowiada około 3 160 278 akcjom i szacunkowej wartości około 5,8 miliarda euro – ujawniają Pańską prawdziwą naturę. Najwyraźniej nie potraktował pan poważnie swojej przysięgi, by zapobiec krzywdzie narodu niemieckiego.

Z jednej strony pan i pańscy współpracownicy ograbiacie naród niemiecki, a z drugiej narażacie go na zwiększone ryzyko wojny, wysuwając całkowicie bezpodstawne twierdzenie, że Rosja zagraża Europie, Niemcom lub któremukolwiek państwu NATO. I dlaczego? Ponieważ jako kanclerz służy pan elitom, wspierając spekulantów wojennych kosztem narodu!

4 marca 2025 roku Merz usprawiedliwiał się – jak przystało na Carnival – w następujący sposób:

W obliczu zagrożeń dla naszej wolności i pokoju na naszym kontynencie, nasza obrona musi teraz również kierować się zasadą: bez względu na wszystko”.

Proszę, panie Merz, przestań pan kłamać! Stany Zjednoczone w ocenie zagrożenia, zarówno w 2024 roku za Joe Bidena, jak i w 2025 roku za Donalda Trumpa, stwierdziły, że Rosja nie ma ani zamiaru, ani możliwości, by zagrozić NATO. Wstyd mi, panie Merz, za pańskie świadomie fałszywe oświadczenia!

Kłamstwo podatkowe

Przed wyborami CDU/CSU wskazywało na ulgi podatkowe jako kluczowy element. Program wyborczy CDU/CSU ogłosił zamiar obniżenia podatków dochodowych dla osób o niskich i średnich dochodach. Umowa koalicyjna między CDU/CSU a SPD stwierdzała również: „Obniżymy podatki dochodowe dla osób o niskich i średnich dochodach w połowie kadencji”. W swoim oświadczeniu rządowym Merz obiecał obniżenie podatku od energii elektrycznej. Chciał, aby w przyszłości polityka energetyczna była „zgodna z przystępnością cenową”.

Dochody z opłat za emisję CO2 „nie będą gromadzone w budżecie państwa”, lecz „będą zwracane konkretnie gospodarce i obywatelom”. W ten sposób, „w pierwszym kroku”, podatek od energii elektrycznej zostanie obniżony. Tak, dochody rzeczywiście zostaną zwrócone przemysłowi zbrojeniowemu. Rheinmetall i BlackRock mogą się cieszyć!

Wkrótce potem Friedrich Merz publicznie oświadczył, że planowana obniżka podatku dochodowego „nie jest ustalona”. W wywiadzie dla „Bild am Sonntag” powiedział: „Chcemy obniżyć podatek dochodowy… jeśli budżet na to pozwoli”.

A budżet tego nie robi z powodu absurdalnie nadmiernych wydatków na zbrojenia. Jak dotąd nie podjęto praktycznie żadnych konkretnych, namacalnych działań – na przykład dla osób zarabiających najniższą krajową z rodzinami – mimo że ulgi podatkowe były jasną obietnicą wyborczą. Realizacja innych obietnic podatkowych i opłat – takich jak obniżenie podatku od energii elektrycznej dla wszystkich – została odroczona i pozostaje niejasna.

Ile razy jeszcze złamie pan obietnicę , panie kanclerzu? Pozostaje nam tylko czekać i zobaczyć.

Niespełnione obietnice dotyczące migracji

Moim zdaniem, pańska obietnica wyborcza dotycząca zaostrzenia polityki migracyjnej jeszcze się nie ziściła. Moim zdaniem, oszukał pan również wyborców w tej kwestii. Gdzie jest pańska obiecana jasna linia?

Panie Merz, a co z pięciopunktowym planem dotyczącym migracji, który CDU przedstawiła pod pańskim przewodnictwem, a który między innymi zakładał stałe kontrole na niemieckich granicach i surowsze odprawy?

Moim zdaniem, czasami miewa pan chwile jasności, a czasami wręcz szczerości. Słusznie! W połowie października 2025 roku, panie Merz, mówił pan publicznie – moim zdaniem słusznie – o widocznych problemach w krajobrazie miejskim, takich jak zaniedbania, narkotyki, podejrzane zachowania itd. w miastach o wysokim odsetku migrantów. Czasami interpretowano to jako rasizm. Jednak pańskich wypowiedzi nie można było całkowicie zignorować, niezależnie od tego, co ideologicznie zaślepione siły czerwone i zielone twierdzą inaczej.

Zwłaszcza ideologicznie zaślepieni Zieloni nie mają pojęcia, co dzieje się w „prawdziwym życiu”. Siedzą w swojej wieży z kości słoniowej, ignorancko wpatrując się w dal i wygłaszając głupie stwierdzenia bez związku z rzeczywistością. Panie Merz, powinien pan położyć kres temu przesadzonemu szumowi informacyjnemu i nonsensom na temat płci, tak jak Donald Trump już to robi w USA.

Oświadczenia zamiast faktów opartych na dowodach

5 października 2025 roku Friedrich Merz złożył u Caren Miosga oświadczenie w sprawie niedawnych „incydentów dronów”:

Oprócz lotniska w Monachium, w ostatnich dniach ucierpiało również Frankfurt i Kopenhaga. Podejrzewamy, że za większością tych lotów dronów stoi Rosja. To zagrożenie pochodzi od tych, którzy chcą nas przetestować”.

Tenor tego oświadczenia: Nic nie wiemy, ale to na pewno był Putin! Może niemieccy i europejscy podżegacze wojenni również chcą „przetestować” i zwiększyć gotowość do wojny ludności Europy?

W momencie wywiadu, panie Merz, było już wiadomo, że osoba we Frankfurcie była „pilotem dronów-amatorem”, a duńskie władze nie były nawet pewne, czy obserwacje miały cokolwiek wspólnego z dronami. Gra, w którą pan gra, jest przejrzysta dla ludzi o jasnym umyśle, panie Merz.

Ludzie nie chcą wojny ani wydawać idiotycznych pięciu procent swojego produktu krajowego brutto na cele wojskowe. Dlatego podżegacze wojenni tacy jak pan robią wszystko, co możliwe – za pomocą manipulacyjnych narzędzi, takich jak sianie paniki, powtarzanie bezsensownych twierdzeń, takich jak te rzekomo rosyjskie drony, coraz częstsze używanie terminologii wojskowej, demonizowanie Putina i tak dalej – aby zwiększyć gotowość bojową i legitymizować bezsensowne projekty zbrojeniowe, na których elity zarabiają krocie kosztem podatników. Fakt, że infrastruktura społeczna, którą odpowiedzialni politycy zbudowali dekady przed dzisiejszymi politycznymi porażkami, rozpada się, nie interesuje tych podżegaczy wojennych.

Schemat jest taki sam jak w dyktaturze koronawirusa, gdzie, wywołując strach świadomie i celowo fałszywymi twierdzeniami, przemysł farmaceutyczny zdołał napełnić swoje kasy kosztem zdrowia i dobrobytu ludności. Liczne, niekiedy śmiertelne, skutki uboczne szczepień, wynikające z nich szkody psychiczne i fizyczne, zwłaszcza wśród dzieci, oraz zniszczenie niezliczonych źródeł utrzymania, nie przejęły się protagonistami reżimu koronawirusa, którzy dziś odmawiają wzięcia odpowiedzialności. Tchórzliwa banda!

Friedrich Merz kontynuował w programie u Caren Miosga:

„Rosnąca liczba incydentów z dronami stanowi poważne zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa”.

Dlaczego, panie Merz, wznieca pan histerię dronową w Niemczech, nie mając żadnych dowodów?

Dlaczego ty i twoi bezduszni kumple, tacy jak Keir Starmer, Emmanuel Macron i arcykapłanka ciemności, Ursula von der Leyen, nieustannie wbijacie Europejczykom do głowy, że – z powodu wyczarowanego wroga, który nawet nie chce atakować – absolutnie konieczne jest budowanie potęgi militarnej?

Ponieważ większość społeczeństwa nie chce budować potęgi militarnej, uważacie ludzi za głupców. Niestety, wciąż odnosicie sukcesy ze zbyt wieloma ludźmi. Jak się czujecie, stale zwiększając ryzyko wojny? Silni czy wredni? Jeśli czujecie się wredni, to przynajmniej macie w sobie odrobinę człowieczeństwa. Co się w tobie dzieje, gdy krytykujecie i wyrażacie zawoalowane groźby wobec krajów takich jak Słowacja i Węgry, które w porównaniu z tobą i twoimi podżegającymi do wojny wspólnikami z Wielkiej Brytanii, Francji, Polski i Komisji Europejskiej, poważnie traktują budowanie pokoju. Twoje stwierdzenie: „Nie unikniemy konfliktu z Węgrami i Słowacją, jeśli będziemy kontynuować tę drogę”, pokazuje, że nie zależy Ci na pokoju, prawdopodobnie dlatego, że BlackRock zarobiłby mniej, a Ty i Twoi krajowi i zagraniczni, wojowniczy współpracownicy zostalibyście z ruinami całkowicie błędnej polityki wobec Ukrainy. Wojna była dla Ukrainy nie do wygrania od samego początku. Nie o to zresztą chodziło, ale o uświadomienie sobie:

„Wojna to najlepszy kupiec. Zmienia żelazo w złoto”. (Friedrich von Schiller)

Ty i Tobie podobni świadomie spaliliście 50 miliardów euro, finansowanych z podatków, które Niemcy przeznaczyły na wojnę na Ukrainie!

Kanclerz Niemiec nie jest jedyną osobą wygłaszającą bezpodstawne twierdzenia o Rosji. To samo robią zagorzałe polityczne marionetki, takie jak Roderich Kiesewetter i Marie-Agnes Strack-Zimmermann, którzy nie zmądrzeli i szkodzą reputacji Niemiec jako narodowi poetów i myślicieli. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która nie jest uczciwa, nie została wybrana i jest obarczona zarzutami korupcji, oświadczyła 1 października 2025 r.:

„Rosja próbuje nas wystawić na próbę. Ale Rosja próbuje również siać podziały i strach w naszych społeczeństwach”.

Zastąp „Rosję” „większością europejskich rządów”, pani von der Leyen, a pani stwierdzenie będzie w stu procentach prawdziwe.

Proszę odejść, pani von der Leyen. Pani miejsce nie byłoby na czele Komisji Europejskiej, ale w areszcie państwowym. Gdyby w krajach europejskich istniał funkcjonujący podział władzy i praworządność, to już by się stało.

Rosja zareagowała spokojnie, jak zwykle – w przeciwnym razie dawno temu mielibyśmy trzecią wojnę światową. Władimir Putin uśmiechnął się, odpowiadając na pytanie zadane na konferencji Klubu Dyskusyjnego Wałdaj 2 października 2025 r.: „Dlaczego wysyłacie tyle dronów do Danii?” i zażartował:

„Nie zrobię tego więcej – do Francji, Danii, Kopenhagi, Lizbony – gdziekolwiek dotrą”.

Poważniejszym tonem kontynuował:

„Ale poważnie, nie mamy nawet dronów, które mogłyby dolecieć do Lizbony. (…) Mamy je, mają duży zasięg, ale nie ma celów, a to jest najważniejsze”.

Dziękuję, panie Putin, za pańską rozwagę, a także za poczucie humoru. Władimir Putin wciąż szuka sposobów, aby uniknąć konieczności użycia broni jądrowej przeciwko Zachodowi, który dysponuje lepszą bronią konwencjonalną. Mam nadzieję, że tak pozostanie. Jeśli Putin – przyparty do muru – nie będzie miał już wyboru, będziemy musieli podziękować zachodnim, europejskim podżegaczom wojennym, jeśli Europa legnie w gruzach.

11 marca 2020 r. „Rheinische Post” napisał: Merkel uważa koronawirusa za priorytet. 5 października 2025 r. „Bild” napisał: Kanclerz uważa drony za priorytet. Ciekawe porównanie, prawda? Aby utrwalać kłamstwa, takie jak oszustwo związane z koronawirusem czy kłamstwo o zagrożeniu ze strony Rosji, szef szerzenia kłamstw musi interweniować. To nadaje większą wiarygodność oszukiwaniu społeczeństwa – choć nie jestem pewien, czy Friedrich Merz jest mecenasem.

Mój szanowny kolega Georg Ohrweh wyraził swoją opinię o tym dżentelmenie, który za wszelką cenę pragnął zostać kanclerzem i niestety mu się to udało, w następujących słowach:

Nie-Mój-Kanclerz“

Po prostu nie może tego zrobić i nigdy nie będzie mógł.

Czy Friedrich Merz, z jego przeszłością w BlackRock, powinien w ogóle móc kandydować na kanclerza? Innymi słowy: czy ktoś, kilka osób, grupa, miała interes w stopniowym wspieraniu go przez lata w pożądanym, ukierunkowanym kierunku, w którym w odpowiednim momencie zająłby stanowisko bardzo przydatne dla tej grupy interesów?

Czy Friedrich Merz był właściwym kandydatem, ponieważ jego ego zawsze marzyło o zostaniu kanclerzem?

Jak duży wpływ na jego decyzje polityczne, które można łatwo powiązać z lobbingiem na rzecz inwestorów BlackRock, miałby pozorny konflikt interesów?

Czy jako zagorzały demokrata, który popiera wolny i demokratyczny porządek konstytucyjny, można uznać Merza za kanclerza Niemiec?

Jeszcze gorsze niż błędne decyzje z perspektywy ludzi, ale właściwe decyzje z perspektywy potencjalnych postaci w cieniu, są jego zaniedbania:

Porażka aby zapobiec postępującemu upadkowi niemieckiej gospodarki

Nowy dług wystarczający dla kilku przyszłych pokoleń, z kłamliwą etykietą „fundusze specjalne”

Nieistotność wysiłków na rzecz pokoju w Strefie Gazy

Kontraproduktywne podejście do wspierania wysiłków USA na rzecz pokoju w wojnie na Ukrainie

Maksymalny dystans od dążenia do jak najlepszego dobrobytu narodu niemieckiego

Ciągłe ignorowanie zasady: „Tylko pokój powinien pochodzić z Niemiec” na rzecz jego znanych, mrożących krew w żyłach, pompatycznych oświadczeń

Wyimaginowany scenariusz wojenny, nieistniejące zagrożenie ze strony Rosji, nie jest rozwiązaniem, które pozwoliłoby ukryć i naprawić szkody wyrządzone nie tylko przez niego, ale także przez kaskadę błędnych decyzji Niemiec, których pan Merz nie cofa, a wręcz zaostrza swoimi bezpodstawnymi oświadczeniami.

Jako kanclerz musi wziąć na siebie odpowiedzialność, także za tych ministrów, którzy jako agenci destrukcyjnej ideologii przyczyniają się do upadku Niemiec, sytuacji propagandowo wspieranej przez opinię publiczną nadawanie.

Można by zapytać, czy to oznaki zdrady, mające na celu wciągnięcie Niemiec w szpony inwestorów BlackRock, którzy chcą przekształcić je w państwo totalitarne. BlackRock, Światowe Forum Ekonomiczne (WEF), Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), Agenda 2030 itd. to dwie różne strony tej samej monety. Widzimy tu połączonych ze sobą szaleńców, którzy marzą o dominacji nad światem i redukcji populacji, tak złych, że normalny umysł nie jest w stanie nawet wyobrazić sobie, jak demoniczni, jak diaboliczni mogą być ludzie i ich nieludzkie plany.

Wspierani przez ośmiornice danych, które chcą wykorzystać technologię absolutnego śledzenia, aby zamienić wolnych ludzi w cyfrowych niewolników, aby można było ich kontrolować dokładnie tam, gdzie mogą osiągnąć jak największe korzyści dla interesów nielicznych.

Czy ich mokrym snem jest stworzenie cyfrowo kontrolowanego stada owiec?

Merz otrzymuje wsparcie od prawdopodobnie najgroźniejszego tyrana, komisarza UE, który coraz bardziej przypomina Królową Borgów ze Star Treka.

Wyraźnie widać, że ciemne siły działają obecnie. które są zdolne przerazić całe narody, począwszy od pandemii koronawirusa jako próby generalnej.

Coraz ważniejsze staje się dołączanie do godnych zaufania sieci, które nie uczestniczą w tej nieludzkiej tyranii ani jej nie uznają, i, gdziekolwiek to możliwe, angażowanie się w obywatelskie nieposłuszeństwo.

Obywatelskie nieposłuszeństwo stało się obywatelskim obowiązkiem! Powinno to stawać się coraz bardziej widoczne.

Życie w wolności powinno być najwyższym dobrem dla każdego, a każdy, kto chce je znieść, musi stawić opór – a obecnie jest na to aż nadto oznak.

Niebezpieczeństwo popadnięcia w warunki postdemokratyczne poprzez program prania mózgu „Nasza Demokracja” nie jest wydumane, lecz stanowi realne zagrożenie dla liberalnych osiągnięć, o które nasi przodkowie walczyli w Europie, często dając daninę krwi.

Istnieje również niebezpieczeństwo, że ścieżka obrana przez zdezorientowane, oszukane umysły, decydujące obecnie o losie Niemiec i Europy, może doprowadzić do warunków przypominających wojnę domową, w miarę jak ludzie będą coraz bardziej osaczeni. Zwiastuny tego zjawiska można już zaobserwować w wielu krajach europejskich. Pozostaje mieć nadzieję, że wojsko i policja staną po stronie społeczeństwa, aby chronić je przed nadmierną władzą państwa, zamiast pozwolić, by wykorzystywano je do ochrony państwa przed ludźmi.

Co więcej, nic nie wskazuje na to, że obecni decydenci, ewidentnie opętani przez zło, dobrowolnie zejdą z drogi demonicznej ciemności.

Sytuacja może się pogorszyć jeszcze bardziej niż jest. Złe moce i siły atakują obecnie z całą mocą.

Tym ważniejsze jest, aby ci, którzy zachowali zdrowy rozsądek, nie zbaczali z drogi prawdy i sprawiedliwości, podążali naprzód niezłomnie i z determinacją, nadal traktowali ludzi przyzwoicie i uprzejmie, aby jasna strona była stale karmiona dobrą energią, bo jedno jest pewne, dopóki trwają udręki – i to jest moje najgłębsze przekonanie:

Ostatecznie dobro zwycięży w stu procentach!

Pan Merz, który najwyraźniej zrezygnował z podnoszenia dobrobytu narodu niemieckiego i zapobiegania jego krzywdzie, jest mile widziany w przyszłości, aby nadal oprowadzać wycieczki po tamie Möhne. Owszem, potrafi przemawiać elokwentnie i z akcentem, ale w żadnym wypadku nie powinien nadal ponosić odpowiedzialności politycznej za kraj, ponieważ rażąco brakuje mu podstawowych kompetencji i poczucia odpowiedzialności za naród niemiecki. Im szybciej zniknie ze sceny politycznej, tym lepiej dla Niemiec”.

Wniosek

Podczas wydarzenia zorganizowanego przez Niemiecki Związek Małych i Średnich Przedsiębiorstw (MŚP i Unia Gospodarcza) 27 września 2025 r. w Kolonii, kanclerz Friedrich Merz zwrócił się do tych, którzy jego zdaniem wyrażali zbyt wiele „narzekania” lub „lamentu”:

Przestańmy być tak marudni i użalać się nad sobą w tym kraju”, a ponadto stwierdził, że „nie należy wszystkiego nadmiernie krytykować od wewnątrz!”.

Merz starał się promować bardziej pozytywną ocenę sytuacji, mówiąc: „Szklanka nie jest do połowy pusta; Szklanka jest do połowy pełna”. Zauważył, że Niemcy są często postrzegane z zewnątrz z większym optymizmem niż przez własnych obywateli i wezwał do większej pewności siebie i inicjatywy.

„Z zewnątrz” – ludzie są zaskoczeni Niemcami, panie Merz, a nawet się z tego śmieją – i słusznie. Ludzie w innych krajach zastanawiają się, jak niegdyś kwitnący kraj zdołał nieustannie, krok po kroku, zmierzać ku przepaści. Angela Merkel podjęła pierwsze doniosłe kroki ku upadkowi swoją niekontrolowaną polityką powitalną, a następnie rząd „świateł sygnalizacyjnych” (nazwa pochodzi od kolorów partii tworzących tą koalicję, dokładnie takich samych jak w sygnalizacji ulicznej -przyp. tłum) zahipnotyzowanych płcią i „obudzoną” świadomością. Wielka koalicja wydaje się nieudolnie kontynuować tę politykę. Jak pan może, panie Merz, odwoływać się do konstruktywnego nastawienia społeczeństwa, skoro coraz bardziej pozbawia je pan fundamentów ekonomicznych poprzez wysokie podatki i zmniejszanie wydatków socjalnych na rzecz pańskiej przeklętej gospodarki wojennej?

Wskaźnik zagrożenia ubóstwem – definiowany jako dochód poniżej 60% mediany dochodów – wzrósł do około 15,5% populacji w 2024 roku, według „Paritätischer” Związek Obywatelski (Paritätische Gesamtverband), obejmujący około 13 milionów osób. Pańskie cięcia w świadczeniach socjalnych, uzgodnione z CSU i SPD, panie Merz, jeszcze bardziej podniosą te liczby. Używając metafory „szklanka jest do połowy pełna”, chce pan zwalczać tendencję obywateli i przedsiębiorców w Niemczech – a także osób z pańskiego elektoratu – do dostrzegania wielu negatywnych aspektów rozwoju Niemiec i wyrażania braku optymizmu. Problem w tym, że pańska polityka sprawi, że szklanka będzie się nadal opróżniać. Nie można wciąż napełniać kieszeni bogaczy, jednocześnie wysysając z nich pieniądze. W pewnym momencie szklanka się przepełni!

Nie udało się jeszcze osiągnąć obiecanej zmiany polityki, a nastroje w kraju też się nie zmieniły. Jak to możliwe, skoro kanclerz łamie dane słowo tak jak pan! Z drugiej strony, pański rząd przynajmniej w pierwszych trzech miesiącach swojej kadencji prezentował się w pozytywnym świetle. Według Federalnego Biura Prasowego, między objęciem urzędu 6 maja a początkiem sierpnia kanclerz Merz i jego… Ministrowie wydali już 172 608 euro z pieniędzy podatników na zatrudnienie fotografów. Pan, panie Merz, zajmuje dopiero siódme miejsce w rankingu próżności z kwotą 10 196 euro. Pierwsze miejsce zajął Pański zastępca i minister finansów Lars Klingbeil (SPD) z kwotą 33 721,80 euro za kserokopię swojego portretu, a na drugim miejscu znalazło się pięciu ministrów Unii, a mianowicie: minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU) z kwotą 19 043,43 euro, minister spraw zagranicznych Johann Wadephul (CDU) z kwotą 18 887,74 euro, minister zdrowia Nina Warken (CDU) z kwotą 18 535,69 euro, minister stanu ds. mediów Wolfram Weimer (CDU) z kwotą 16 859,16 euro i minister gospodarki Katherina Reiche (CDU) z kwotą 12 471,33 euro.

Jeśli treść polityczna tych panów nie jest zbyt imponująca, to przynajmniej należy dbać o jej pozory. Zjawisko to obserwowałem wielokrotnie. W mojej pracy jako wykładowca w akademii trenerzy w eleganckich garniturach i panie w drogich garniturach to zazwyczaj słabsi instruktorzy. To więcej pozorów niż merytorycznych treści. Z mojego doświadczenia wynika, że ​​ktoś, kto ma mało talentu, ma tendencję do ukrywania braku treści pod pozorami. Doskonałym przykładem połączenia niekompetencji i próżności były dwie zielone, skrajnie niekompetentne „Amplery”: minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock, która wydała ogromne sumy na swoją wizażystkę, oraz minister gospodarki Robert Habeck, który utrzymywał „fotografa nadwornego”, podczas gdy ludzie musieli zaciskać pasa rok po roku.

Federalne Biuro Prasowe pojednawczo zauważyło, że drogie, obecne zlecenia fotograficzne służą „zapewnieniu konstytucyjnie wymaganej pracy public relations nad działalnością rządu federalnego przez poszczególne departamenty w różnych oficjalnych celach”. O jakiej pracy rządu federalnego mówią? O drastycznych cięciach socjalnych w celu pobudzenia gospodarki wojennej?

Uwe Froschauer i Georg Ohrweh

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 24 października 2025 roku na stronie : https://apolut.net/der-deutsche-bundeskanzler-ein-armutszeugnis-von-uwe-froschauer-und-georg-ohrweh

Źródła i Przypisy:

Fragment Georga Orweha został napisany przy użyciu klienta Pareto i po raz pierwszy ukazał się na pareto.space 18 października 2025 roku.

Moje dwie książki, „Niespokojni” i „W gardle upadku”, zostały opublikowane pod koniec marca i na początku kwietnia 2025 roku.

Czy imigranci to problem w Niemczech? Kanclerz Merz się nie hamuje. „Problem w krajobrazie miejskim, proszę zapytać córki”

Czy imigranci to problem w Niemczech? Kanclerz Merz się nie hamuje. „Problem w krajobrazie miejskim, proszę zapytać córki”

24.10.2025 nczas/czy-imigranci-to-problem-w-niemczech-kanclerz-merz-sie-nie-hamuje

NCZAS.INFO | Kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Foto: PAP/DPA
NCZAS.INFO | Kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Foto: PAP/DPA

– Proszę zapytać córki […]. Podejrzewam, że otrzyma pan dość jasną i jednoznaczną odpowiedź – powiedział kanclerz Niemiec Friedrich Merz dziennikarzowi, który pytał, czy powinien przeprosić imigrantów.

Niemcy prowadzą obecnie dość mocną politykę przeciwko nielegalnej imigracji. Jednocześnie w ostatnim czasie kanclerz Merz wskazał, że należy zająć się też ogromną ilością legalnych imigrantów i uruchomić masowe deportacje.

W minionym tygodniu w Niemczech wybuchła afera, której kanclerz się jednak nie poddał. Podczas wizyty w Poczdamie Merz powiedział, że liczba imigrantów – użył określenia „uchodźcy”, ale wiadomo, że chodzi o imigrantów – którzy przybywają do Niemiec w maju spadła.

– Ale oczywiście nadal mamy ten problem w krajobrazie miejskim i dlatego minister spraw wewnętrznych pracuje obecnie nad umożliwieniem i przeprowadzeniem repatriacji na bardzo dużą skalę – powiedział kanclerz Niemiec Friedrich Merz.

Słowa te wywołały oburzenie w społeczeństwie nafaszerowanym politpoprawnością. Wynikało z nich bowiem, że imigranci nie są ubogaceniem, lecz „problemem”. Ponadto deportacje na dużą skalę – tu ładnie nazwane „repatriacją” – to raczej domena AfD, niż rządzącej koalicji.

Niemieckie media oczekiwały przeprosin ze strony Merza, jednak ten nie tylko ich nie wystosował, lecz dolał oliwy do ognia. W poniedziałek Merz odpowiadał na pytania dziennikarzy w siedzibie swojej partii w Berlinie. Dziennikarze pytali m.in., co sądzi o krytyce na swój temat za słowa o imigrantach i czy chciałby je odwołać lub „kogoś przeprosić” albo „czy kanclerz musi przeprosić migrantów w Niemczech”.

– Nie wiem, czy ma pan dzieci. A jeśli wśród nich są córki, to proszę zapytać córki, co mogłem przez to powiedzieć. Podejrzewam, że otrzyma pan dość jasną i jednoznaczną odpowiedź – odpowiedział kanclerz Niemiec Friedrich Merz.

– Nie mam nic do odwołania. Przeciwnie i to podkreślam: Musimy tu coś zmienić. Nad tym pracuje minister spraw wewnętrznych i będziemy to wdrażać – stwierdził Merz.

– Wielu mówi to samo, ocenia i osądza. Jeszcze raz: zapytajcie swoje dzieci, zapytajcie swoje córki, zapytajcie znajomych i krewnych. Wszyscy potwierdzą, że to problem. Najpóźniej od zapadnięcia zmierzchu – powiedział w odpowiedzi na kolejne pytanie.

„Deutsche Welle” jest oburzone postawą kanclerza.

„Kanclerzowi chodzi o to, że w niemieckich miastach jest problem z wysoką przestępczością, nękaniem, a nawet napaściami na tle seksualnym. Problem ze śmieciami i zaniedbaniem. Zwłaszcza po zmroku. A jeśli Merz – jak sam twierdzi – nie ma w tej kwestii nic do odwołania, to jego zdaniem w dużej mierze winni za te warunki są migranci i uchodźcy. W końcu zmniejszenie liczby uchodźców to właśnie polityka, którą minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt z bawarskiej chadecji CSU ma realizować w imieniu kanclerza” – wyjaśnia redakcja, najwyraźniej nie wierząc, że imigranci – także legalni – mogą zostać uznani za problem.

Pytanie, czy i u nas w końcu zostanie to jasno stwierdzone przez rządzących?

W sprawie Żurawlewa powinniśmy być przezroczyści

W sprawie Żurawlewa powinniśmy być przezroczyści

https://pch24.pl/lukasz-warzecha-w-sprawie-zurawlewa-powinnismy-byc-przezroczysci

Reakcja na decyzję sędziego Dariusza Łubowskiego o niewydawaniu Niemcom Wołodymyra Żurawlewa właściwie nie powinna dziwić w kraju, gdzie „rozsądku rzadko się używa, a jedyne co naprawdę umiemy, to najpiękniej na świecie przegrywać” – by zacytować śpiewaną przez Przemysława Gintrowskiego piosenkę „Margrabia Wielopolski” z tekstem Jerzego Czecha. Powszechny entuzjazm – łączący koalicję z pisowską opozycją – jaki zapanował po tym orzeczeniu, nie ma wiele wspólnego z racjonalną oceną sytuacji. Bazuje na prostej emocji: aleśmy dowalili Szwabom i Ruskim! W jakim celu, za jaką cenę, czy miało to uzasadnienie i do jakich skutków może w dalszej kolejności prowadzić – tych pytań nie zadaje sobie rozemocjonowana publika, zaś politycy w typowy dla siebie sposób każdego sceptyka od razu kwalifikują jako ruską onucę.

Najpierw uporządkujmy fakty.

Zamach na Nord Stream był wymierzony w cywilną infrastrukturę firmy, której udziałowcami były firmy niemiecka i rosyjska. To ważne, gdy będziemy myśleć w kategoriach precedensu. Dokonano go na wodach międzynarodowych.

Czy był to akt terroryzmu międzynarodowego czy też atak na tak zwany uzasadniony cel wojenny? Co do tego toczy się spór. Ja stoję na stanowisku, że należy to uznać za akt terroryzmu (więcej w dalszej części tekstu). Co ważne, zamach na gazociąg żadnego transferu gazu nie wstrzymał, bowiem od sierpnia trwała „przerwa techniczna” – Rosjanie zwykle tak uzasadniali podjęte z innych powodów decyzje o wstrzymaniu przesyłki surowca.

Nord Stream był projektem strategicznie dla nas niekorzystnym, ponieważ pozwalał Rosjanom – korzystającym często ze swoich surowców jak z geopolitycznej amunicji – na omijanie Polski przy transferze surowca na Zachód. Odbierał nam możliwość oddziaływania na ten transfer i zarabiania na nim. Wzmacniał współdziałanie rosyjsko-niemieckie, zawsze dla Polski niekorzystne. Dodatkowo pozwalał Niemcom cisnąć w kierunku radykalnej polityki klimatycznej, która w okresie przejściowym miała opierać się na gazie, głównie rosyjskim, a w przyszłości na wodorze, do transferu którego przystosowany był Nord Stream II. Można nawet zaryzykować tezę, że gdyby nie NS, UE nie przyjęłaby tak radykalnego zielonego kursu.

Nie możemy mieć pewności, kto dokonał wysadzenia gazociągu. W międzynarodowej prasie pojawiły się dwie główne wersje wydarzeń.

Jedna zakładała działanie USA przy współudziale Norwegów i przedstawił ją Seymour Hersh, niezależny amerykański dziennikarz śledczy. Druga, obszernie prezentowana w New York Timesie oraz w The Wall Street Journal, zakładała działanie Ukrainy i jakąś formę współudziału Polski. W sferze niedopowiedzenia było, czy ten współudział był w jakiś sposób aktywny czy też polegał po prostu na sabotowaniu niemieckiego śledztwa, na ile było to możliwe z polskiej strony. To drugie mogło oznaczać, że Polska nie wiedziała o ukraińskiej operacji i została o niej poinformowana dopiero post factum, gdy Niemcy zaczęli drążyć. Lub też że polskie służby same musiały się dobijać w Kijowie o informacje, nie wiedząc, co począć z niemieckimi wnioskami o pomoc w śledztwie. Jedno jest pewne: z innych dobrze udokumentowanych tekstów prasowych wynika, że Ukraińcy wielokrotnie podejmowali akcje, które nie były autoryzowane przez Amerykanów i wywoływały po drugiej stronie Atlantyku zniecierpliwienie i złość.

Tyle fakty. Teraz interpretacje i opinie, z którymi oczywiście można się nie zgadzać.

Po pierwsze – czy decyzja warszawskiego sądu była oparta wyłącznie na względach prawnych? Oczywiście, że nie. Wystarczy posłuchać ustnego jej uzasadnienia. Przywoływana przez pana sędziego kwestia rzekomego politycznego uzależnienia niemieckich sędziów dowodzi tego aż nadto. Jest to, jak pokazuje polski spór o tę kwestię, sprawa całkowicie polityczna, a ocena danego systemu jest uznaniowa. Entuzjaści argumentacji pana sędziego Łubowskiego, wywodzący się z PiS, nie dostrzegają zresztą, że jest ono przecież skierowane przeciwko systemowi, który sami w Polsce stworzyli, a z którym teraz teoretycznie walczy zaciekle pan minister Żurek. Skoro w Niemczech polityczne nominacje sędziów nie dają rękojmi uczciwego procesu, to dlaczego miałyby dawać w Polsce? Ten kij ma dwa końce. Przecież politycy PiS, uzasadniając własne działania w wymiarze sprawiedliwości, często powoływali się właśnie na Niemcy. Zatem albo niemiecki system jest w porządku – i wtedy argumentacja sędziego jest wadliwa – albo jest nie w porządku i wtedy „reformy” PiS są problematyczne.

W tego typu sprawach o ogromnym znaczeniu politycznym czy międzynarodowym sędzia nie jest samotną wyspą. A przynajmniej większość sędziów takimi nie jest. Tylko ktoś skrajnie naiwny mógłby sądzić, że na orzeczenie nie próbują wpływać politycy albo służby.

Po drugie – z wyżej opisanych przyczyn na tę decyzję należy patrzeć w kategoriach całego państwa, zadając sobie podstawowe pytanie: co na niej zyskujemy? Odpowiedź jest oczywista: nic. Poza satysfakcją moralną i emocjonalną, rzecz jasna. Można sobie wyobrazić tylko jedno racjonalne uzasadnienie: takie działanie miałoby sens, gdybyśmy założyli, że Polska brała w sabotażu czynny udział, a pan Żurawlew mógłby się w tej sprawie wygadać przed niemieckim prokuratorem czy sądem, tworząc dla nas dodatkowe kłopoty.

Moi polemiści na ogół przytaczali tylko jeden argument: że „Polska pokazała, iż chroni tych, którzy działają w jej interesie”. Jest to argument całkowicie fałszywy. Jeśli pan Żurawlew istotnie brał udział w tym akcie międzynarodowego terroryzmu, to nie działał na nasze zamówienie i w naszym interesie, ale w interesie własnego państwa.

My na tym przy okazji skorzystaliśmy, co jednak nie powinno dla nas rodzić jakichkolwiek zobowiązań. Przywołując przykład, który emocjonalnie nastawionych Polaków boli do dzisiaj: powinniśmy być w tej sprawie jak Brytyjczycy wobec Polaków w II wojnie światowej. Wielka Brytania skorzystała chętnie z polskiej pomocy (której znaczenie lubimy zresztą w naszej mitologii wyolbrzymiać), żeby potem odżegnać się od jakiegokolwiek konkretnego rewanżu. Pomijając już należącą do sfery geopolityki zgodę na rozciągnięcie żelaznej kurtyny (sformułowanie samego Winstona Churchilla) w poprzek kontynentu, to z powodu sowieckiego sprzeciwu Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie nie zostały uwzględnione nawet w wielkiej paradzie zwycięstwa w Londynie czerwcu 1946 r. Nawet polscy generałowie, o zwykłych żołnierzach mówiąc, nie doczekali się w Zjednoczonym Królestwie choćby generalskich emerytur.

Brytyjczycy zadziałali zgodnie z zasadą „brać i nie kwitować”. Dokładnie tak samo Polska powinna była się zachować w stosunku do pana Żurawlewa – tym bardziej, że znów okazaliśmy się podwykonawcami dla Ukrainy. Przecież wiedząc, że nurek jest poszukiwany przez Niemców, ukraińskie służby powinny były go dawno ewakuować z Polski. Skoro tego nie zrobiły, to kompletnie niepojęte jest, dlaczego nasz kraj podejmuje się jego ochrony. W tej sprawie powinniśmy być, by tak rzec, przezroczyści. Szczególnie że postępowanie Ukrainy w praktycznie żadnej z konfliktowych z Polską kwestii nie daje podstaw do działania w inny sposób.

Niestety, nasze postępowanie może oznaczać problemy.

Po pierwsze – można założyć, że przy najbliższej okazji Berlin będzie starał się nam zrewanżować. Jaką dokładnie postać ten rewanż przybierze, jeszcze nie wiadomo. Niemcy są jednak wciąż państwem poważnym, mającym znacznie większą siłę głosu w Radzie UE niż Polska. Gdybym miał stawiać, gdzie taki rewanż nastąpił, to radziłbym obserwować głosowania właśnie w Radzie.

Po drugie – stworzyliśmy argumentacją zastosowaną w sprawie pana Żurawlewa groźny precedens. Pan sędzia Łubowski powołał się na koncepcję wojny sprawiedliwej św. Augustyna, problem jednak w tym, że w międzynarodowej rzeczywistości nie istnieje nadrzędna instancja orzekająca, zatem każdy kraj toczący wojnę – z Rosją włącznie – będzie ją uznawał za sprawiedliwą. I tak jak Rosja chętnie powołuje się na precedens Kosowa, tak teraz łatwo będzie się powoływać na precedens polskiego orzeczenia sądowego, dowodząc, że atak na infrastrukturę formalnie prywatną, należącą do wrogiego państwa, poza jego terytorium, jest uzasadnionym aktem obrony. Jak wskazują niektórzy, tworzy to również furtkę dla kolejnych podobnych działań Ukrainy. W Polsce wciąż działają firmy z rosyjskim kapitałem. Należy zakładać, że mogą się one stać obiektem ukraińskiego terroryzmu, który konsekwentnie będziemy musieli uznawać za uzasadniony akt wojenny. Jak słusznie pytali niektórzy: co w sytuacji, gdyby w takim zamachu zginęli polscy obywatele?

Prawda w tej sprawie jest smutna. Radość z orzeczenia warszawskiego sądu jest po prostu rodzajem kompensacji braku realnego działania i znaczenia Polski. Zamiast realnie przeciwstawić się niemieckiej wizji UE – forsowanej choćby w postaci wspólnego zadłużenia i mnożenia zasobów własnych albo zamiast postawić tamę granicznej praktyce Zurückweisen, będziemy czerpać satysfakcję z symbolicznego, a potencjalnie dla nas niekorzystnego gestu.

Pozostaje żałować, że do chóru zachwyconych w tej sprawie dołączył dzisiaj pan prezydent Karol Nawrocki. Pamiętajmy jednak, że w jego otoczeniu są ludzie, których polityczny realizm opuszcza, gdy słyszą słowo „Rosja”.

Łukasz Warzecha

85 lat temu Niemcy zniszczyli pomnik Adama Mickiewicza w Krakowie

Okupacja niemiecka

85 lat temu Niemcy zniszczyli pomnik Adama Mickiewicza w Krakowie

17.08.2025 https://dzieje.pl/wiadomosci/85-lat-temu-niemcy-zniszczyli-pomnik-adama-mickiewicza-w-krakowie

Pomnik Adama Mickiewicza na Rynku w Krakowie, 27 stycznia 2025 r. Fot. PAP/Darek DelmanowiczPomnik Adama Mickiewicza na Rynku w Krakowie, 27 stycznia 2025 r. Fot. PAP/Darek Delmanowicz

17 sierpnia 1940 r. Niemcy zniszczyli pomnik Adama Mickiewicza stojący na krakowskim Rynku od 1898 r. Wcześniej, w listopadzie 1939 r. zdemontowali pomnik Grunwaldzki na pl. Matejki a 17 lutego 1940 r., zburzyli monument Tadeusza Kościuszki na Wawelu.

„Po Grunwaldzie i Kościuszce przyszła kolej na Mickiewicza. Wandalska furia rzuciła się na pomnik wieszcza na Rynku. W biały dzień w południe przyniesiono narzędzia, windy i strącono z piedestału wszystkie figury — jakby z jakąś utajoną pasją, czy chęcią prowokacji” – napisał w swoich wspomnieniach pt. „Niemcy w Krakowie: dziennik 1 IX 1939 – 18 I 1945” (2010) Edward Kubalski (1872-1958), krakowski prawnik i samorządowiec. „Widziałem statuę wieszcza, jakby ponowne zwłoki leżące boleśnie na lewym ramieniu z nadtłuczonym wierzchołkiem czaszki” – dodał.

Wedle Kubalskiego zburzenie pomnika Mickiewicza było elementem przygotowań do wizyty Hitlera w Krakowie, która miała nastąpić 1 września lub 14 października 1940 roku, a do której ostatecznie nigdy nie doszło. „W szerszym natomiast kontekście stanowiła kolejny i nie ostatni etap demonstracji siły okupanta, nieliczenia się z polskimi symbolami narodowymi i stopniowego czynienia z Krakowa miasta niemieckiego” – czytamy na stronie „Wirtualne Muzea Małopolski”.

Usuwanie Mickiewicza z krakowskiego rynku trwało pięć dni. Figury wieszcza oraz postaci symbolizujących Ojczyznę, Męstwo, Naukę i Poezję zwalono i rozbito a sam cokół wysadzono w powietrze. „Tłumy stały dookoła kordonu policji, kobiety płakały głośno. Rozpędzano je co jakiś czas, bijąc i aresztując licznych fotografów. Nawiasem mówiąc, akcja ta, jak wiele poczynań okupanta, minęła się z celem, gdyż w dwa dni potem Kraków był w posiadaniu kilkunastu zdjęć padającego posągu, a chłopcy pod Sukiennicami podchodzili do osób wzbudzających ich zaufanie i sprzedawali dość drogo pocztówki: »Mickiewica, co się przewroco«” – zanotowała historyczka Karolina Lanckorońska (1898-2002) we „Wspomnieniach wojennych 22 IX 1939 – 5 IV 1945” (2001).

„Spokojny Kraków był wstrząśnięty do głębi – po raz pierwszy »wściekli się« ludzie prości, którym na początku Niemcy wyraźnie imponowali” – oceniła.

„Służąca Dzidzi Krzeczunowicz, analfabetka, płakała trzy dni, choć trudno było przypuszczać, że »Improwizacja« czy »Pan Tadeusz« były jej własnością duchową. Zapytana przez Dzidzię o powód tej rozpaczy, odpowiedziała: »Okropnie mnie obrazili«” – przywołała Lanckorońska opowieść swojej przyjaciółki.

„Z pewnością nie wszyscy w ogóle zdawali sobie sprawę z tego, czym naprawdę jest Mickiewicz. Zrozumieli go w istocie dopiero wtedy, gdy strącony z pomnika, wstąpił do ich serc” – zapisał z kolei Zygmunt Nowakowski ( 1891-1963) pisarz, dziennikarz i reżyser („Mój Kraków i inne wspomnienia”, 1994). „Pomnik runął większy, niż stał” – skomentował.

Kraków 08.1940. Niemcy okupujący miasto obalają pomnik Adama Mickiewicza znajdujący się na Rynku Głównym. amw/mo PAP/CAF

Pomnik Adama Mickiewicza według projektu Teodora Rygiera stanął na Rynku Głównym w 26 czerwca 1898 roku. Jego odsłonięcie poprzedziły lata starań i publicznych dyskusji.

„Najprawdopodobniej idea wystawienia pomnika Mickiewicza w Galicji zrodziła się już w roku 1869, kiedy to na bankiecie danym we Lwowie na cześć Karola Libelta historyk Henryk Szmitt miał powiedzieć: „Jeśli naród chce żyć – powinien czcić wielkich ludzi […] złóżmy się na pomnik tego, który zawołał: »Hej, ramię do ramienia«, jednocześnie, w tym samym czasie, za zgodą prezydenta Krakowa Józefa Dietla, ogłoszono zbieranie składek. Co ciekawe, w pierwotnej wersji na pomniku miały stać postaci Mickiewicza i Słowackiego, jednak dopiero kilka lat później idea pomnika wieszcza odżyła w środowiskach akademickich Krakowa, dzięki czemu w roku 1879, w trakcie obchodzonego hucznie w królewskim mieście jubileuszu 50-lecia pracy pisarskiej Józefa Ignacego Kraszewskiego, powstał pierwszy komitet pomnikowy, którego honorowym kuratorem został autor »Starej baśni«, zaś przewodniczącym prezydent Krakowa Mikołaj Zyblikiewicz” – napisał Waldemar Okoń, poeta i historyk sztuki w artykule pt. „O krakowskim pomniku Adama Mickiewicza raz jeszcze” (2006).

„W roku 1881 ogłoszono tzw. konkurs przygotowawczy na pomnik Mickiewicza, a regulamin tego konkursu, zakładający m.in. stosowanie form »stylu renesansowego«”, wywołał wiele kontrowersji, zarówno wśród krytyków, jak i samych artystów” – dodał.

Ostateczna wersja krakowskiego pomnika Mickiewicza była efektem dopiero trzeciego konkursu, rozstrzygniętego w 1886 roku – co prawda zwyciężył w nim projekt rzeźbiarza Cypriana Godebskiego (1835-1909), przedstawiający Adama Mickiewicza, któremu kobieca postać Sława wręcza wawrzyn. Okazał się jednak zbyt kosztowny i do realizacji przyjęto wizję Teodora Rygiera (1841-1913).

Sama realizacja monumentu miała trwać cztery lata – termin nie został dotrzymany. Pierwszy, ustawiony na Rynku w lecie 1894 roku, pomnik Mickiewicza, wzbudził jednak potężną falę krytyki i kpin, artysta więc na własny koszt – jak podaje Mateusz Dobrowolski na stronie isztuka.edu.pl – poprawił rzeźbę.

Ostatecznie pomnik wieszcza odsłonięto w 1898 roku – przetrwał na Rynku do 17 sierpnia 1940 roku. Po zakończeniu II wojny światowej 12 czerwca 1946 r. dr Tadeusz Gostyński, muzeolog prowadzący w Hamburgu poszukiwania polskich dzwonów, natrafił na przedmieściach na jedną z figur kobiecych z krakowskiego pomnika. „Następnie zaś, po żmudnych poszukiwaniach, w styczniu 1948 r. zlokalizował pozostałe postacie oraz posąg samego poety. Po przywiezieniu ich do Polski zostały złożone w Wilanowie i tam spędziły kilka lat” – przypomniał Paweł Stachnik w artykule pt. „Adam Mickiewicz znowu góruje nad krakowskim Rynkiem, czyli powrót pomnika” („Dziennik Polski”, 2015).

Powojennej rekonstrukcji monumentu dokonał rzeźbiarz Stanisław Popławski (1886-1959). Ponowne odsłonięcie nastąpiło 26 listopada 1955 roku, w setną rocznicę śmierci Adama Mickiewicza. „Zburzony przez hitlerowskiego okupanta, wywieziony do obozu koncentracyjnego złomu w Hamburgu, wrócił oto znowu i wznosi się wysoko przed nami. I znowu prosty człowiek przechodząc pomimo wzniesie głowę i patrząc w rysy tej twarzy uprzytomni sobie: oto wielki poeta i człowiek, oto wódz narodu” – powiedział podczas uroczystości prof. Stanisław Pigoń.

„Znowu go postawiono pomiędzy zabytki i stoi sobie kochany i brzydki” – skomentował powrót „Adasia” na krakowski Rynek Jan Sztaudynger. (PAP)

Paweł Tomczyk