Naprawa „Polskiego Ładu” wymaga powołania ministra finansów i wyrzucenia wszystkich „ludzi z rynku”. To mógł być sabotaż.

Naprawa Polskiego Ładu wymaga powołania ministra finansów i wyrzucenia wszystkich „ludzi z rynku”. To mógł być sabotaż. Bo mógł.

Witold Modzelewski https://konserwatyzm.pl/modzelewski-naprawa-polskiego-ladu-wymaga-powolania-ministra-finansow-i-wyrzucenia-wszystkich-ludzi-z-rynku/

—————————

Po prawie dwóch miesiącach od wejścia w życie „Polskiego Ładu” w podatkach oraz po (prawie) czterech miesiącach od jego uchwalenia już wiemy, że władza nie umie poprawić popełnionych błędów. Ich ilość jest porażająca. Przypomnę, że przed 30 laty, gdy wprowadzono obecny podatek dochodowy od osób fizycznych (z dniem 1 stycznia 1992 r.), równo półtora miesiąca po tej dacie (15 lutego 1992 r.) zmieniono wszystkie istotne przepisy tej ustawy, w dodatku z mocą wsteczną od 1 stycznia 1992 r. i usunięto wszystkie wpadki i błędy balcerowiczowskiej wersji tego podatku.

Byli wtedy ludzie, którzy się na tym znali, umieli napisać obszerną nowelizację, wiedzieli co robią i mieli odwagę. Bo nie byli to „ludzie z rynku”, czyli dyletanci z „międzynarodowego biznesu podatkowego”, zresztą biznes ten wtedy nie istniał – na szczęście dla podatników oraz państwa polskiego. Niestety rządy od 2015 r. zaufały i wypromowały „ludzi z rynku”, którzy najpierw blokowali zapowiedziane przez premier Beatę Szydło uszczelnienie podatków, w tym zwłaszcza VAT-u, a teraz zafundowali największą i nieodwracalną klęskę (nie tylko wizerunkową) tej formacji.

Wieść gminna głosi, że autorem tych wpadek jest zdjęty obecnie z mediów szef rządowego Polskiego Instytutu Ekonomicznego, który uczył się podatków w tzw. wielkiej czwórce (jakże skromna nazwa) [Piotr Arak ? [Deloitte, PricewaterhouseCoopers, KPMG oraz EY (dawniej Ernst&Young)] ] .

Nauczył się widać tyle, ile wiedzieli jego pracodawcy. Nikt go dotąd nie wyrzucił, nikt nie powołał nawet komisji, która sporządziłaby jakieś poprawki. Widać, że „ludzie z rynku” również do tego się nie nadają (do czego się nadają?). Blokuje wszystko brak szefa resortu finansów, bo przecież przejęcie tej roli przez obecnego premiera jest fikcją.

Ze strony sympatyka obecnej większości pojawia się doń tylko jedna sugestia: niech Pan ustąpi, wyrzuci wszystkich „ludzi z rynku”, zatrudni nawet losowo wybranych urzędników  np. z izb administracji skarbowej – oni na pewno to zrobią lepiej, bo już gorzej się nie da.

Czas mija i wraz z nim szansa na naprawę tego, co jest skopane przez zarozumiałych dyletantów. Tak przynajmniej myśli większość  komentatorów, którym nie może przyjść do głowy, że to mógł być sabotaż. Bo mógł.

Od lat w biznesie (tym „międzynarodowym”) znany jest następujący scenariusz: wykorzystując chciwość podatnika należy wsadzić go na jakąś podatkową minę a potem zarabiać na jego kłopotach, bo on zapłaci dużo więcej za pozbycie się kłopotów niż za wszystkie korzyści podatkowe.

Nie można odrzucić tego podejrzenia. Jest również inna hipoteza: czy może ktoś zlecił owo szkodnictwo, bo „pisowskie rządy” mają wielu wrogów i zewnętrznych i wewnętrznych. Być może dzisiejsza „totalna opozycja” nie ma żadnych zahamowań. Jest do tego zdolna. W końcu trzeba „odsunąć od władzy rządy PiS”, zniszczyć wroga a cena nie gra roli. Liberałowie mieli i chyba wciąż mają również „wyśmienite relacje” z międzynarodowym biznesem zajmującym się ucieczką od opodatkowania. Może zlecenie przyszło zza granicy: jeśli tak, to na pewno musiało być „napisane cyrylicą”. Jest to jednak mało prawdopodobne, bo poza ciągłym ujadaniem na Rosję przez kilku dyżurnych „pożyteczniaków”,  obecna większość respektuje interesy rosyjskich eksportów na polski rynek, np. kupując miliony ton węgla ze szkodą dla polskich kopalń. Problem w tym, że „rządy PiS”, w tym zwłaszcza pod batutą obecnego premiera, miały (mają?) owe „wyśmienite relacje” z tym biznesem i nie rozwiązano jakiejkolwiek rządowej umowy z tzw. andersenami, które zawarto jeszcze w czasie rządów Platformy.

Co rusz będą ujawniane kolejne gafy wpisane do „Polskiego Ładu”: to równia pochyła do katastrofy wyborczej. Jednak „ludziom z rynku” można już gratulować: udało im się coś unikatowego. „Pisowskie rządy” uderzyły podatkami w swój elektorat i wciąż nie umieją wycofać się ze swoich błędów. Opozycja mogłaby przejąć władzę, gdyby się choć trochę nadawała do tej roli. Specjaliści od „ciepłej wody w kranie” mają dość wąski zakres kompetencji. Umieją jeszcze „haratać w gałę”, ale na wielkie rozgrywki jest jeszcze za zimno.

Jedyną szansą rządzących jest głęboki reset personalny: nowy rząd, w tym nowy szef resortu finansów, wiarygodny i odważny a przede wszystkim władający biegle językiem polskim, bo to dość rzadka umiejętność na tym stanowisku. Paradoks polega na tym, że napisanie poprawek do głupich przepisów jest dla kogoś kto zna się na podatkach czymś relatywnie prostym. W ciągu tygodnia można to zrobić, ale może to zrobić tylko ten, kto wie i wie, że wie. Tylko wtedy będzie miał odwagę bronić swoich koncepcji. I może zwyciężyć.

Polski Ład: Rząd stracił cnotę a rubelka nie zarobił – podsumował Kaźmierczak.

Polski Ład wyśmiany na antenie… TVP Info. To koniec jego występów w rządowej telewizji?

Wraz z początkiem 2022 roku zaczął obowiązywać Polski Ład, czyli największa rewolucja podatkowa od kilkudziesięciu lat. Rozwiązania wdrożone przez PiS zostały skrytykowane na antenie rządowej TVP Info. Ekspert ten już prawdopodobnie nigdy nie pojawi się w tej stacji.

Polski Ład w TVP Info skomentował Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców.

Nie były to słowa, które spodobają się rządowi. Przekaz najwyraźniej wymknął się spod kontroli.

Polski Ład to rządowa propaganda – zaczął Kaźmierczak.

Następnie pytany był o beneficjentów Polskiego Ładu. – Wydaje mi się, że zbyt wielu nie będzie – podkreślił. Na uwagę prowadzącego, że według zapewnień rządowych na nowym systemie zyska 18 mln Polaków, Kaźmierczak tylko się zaśmiał.

A uwzględniając inflację, wielu dostanie niewiele. Trochę w filmie „Bruce Wszechmogący”, gdzie wszyscy wygrali centa albo pół centa w totolotka, żeby było „sprawiedliwie”. Jest to projekt bardzo źle przygotowany, o czym ostrzegaliśmy – kontynuował ekspert.

Bardzo ubolewam, że przegrałem walkę o Polski Ład. Dążyłem do tego, żeby zrobić w tym roku wyższą kwotę wolną od podatku na poziomie 30 tys. zł, a resztę odłożyć i zrobić to porządnie – mówił prezes ZPP.

Dzisiaj widać, jaki temu towarzyszy chaos. To bardzo dobra ilustracja rosyjskiego powiedzenia. Rząd stracił cnotę i rubelka nie zarobił – podsumował Kaźmierczak.[A czy kiedyś ją miał? M. Dakowski]

Oj, po tych słowach, już prawdopodobnie nigdy więcej w TVP Info nie wystąpi.