Ceny wzrosły rdr o kilkadziesiąt procent, takich jak olej, masło, mąka, cukier, mięsa, pieczywo czy makaron.

Jacek Wilk UJAWNIA prawdę o inflacji: „To nie jest kilkanaście procent”

https://nczas.com/2022/06/11/jacek-wilk-ujawnia-prawde-o-inflacji-to-nie-jest-kilkanascie-procent-video/
W piątek w Sejmie odbyła się konferencja prasowa Konfederacji poświęcona drożyźnie w Polsce. Podczas niej głos zabrał m.in. były poseł Jacek Wilk.

Oczywiście to jest temat numer jeden teraz dla Polaków i żadna inna sprawa, nawet próby różnych tematów zastępczych, wtłaczanych na siłę, nie przysłonią tego, że Polacy szybko biednieją, ponieważ bardzo szybko traci wartość polski złoty – powiedział Wilk.

Były poseł podkreślił, iż „problem jest o wiele, wiele większy niż to podają oficjalne statystyki, oficjalna propaganda rządowa”. – Z całą pewnością to nie jest kilkanaście procent, co wszyscy widzą w swoich portfelach, wszyscy widzą w swoich koszykach zakupowych – wskazał.

Wszyscy widzą to idąc po prostu do sklepu i kupując towary pierwszej potrzeby – powiedział Wilk i dodał, że „ta wiedza intuicyjna, ale też (…) wiedza powszechna dla wszystkich (…) znajduje swoje potwierdzenie w badaniach”.

Następnie polityk podał kilka przykładów produktów, których ceny wzrosły rdr o kilkadziesiąt procent, takich jak olej, masło, mąka, cukier, mięsa, pieczywo czy makaron.

„To pokazuje skalę inflacji”

To są właśnie artykuły pierwszej potrzeby, to jest żywność. To jest to, co każdy z nas musi kupować bez względu na wszystko inne.

To pokazuje skalę inflacji, a więc to nie jest kilkanaście procent. Dla przeciętnego Polaka to jest kilkadziesiąt procent wzrostu cen tych towarów, które musi kupować.

To jest skala drożyzny PiS wywołanej przez tę partię – podsumował Wilk.

Bankowa głowa. Morawiecki inflacji się nie boi !

Zabezpieczył oszczędności przed inflacją w ubiegłym roku.

4 czerwca 2022 https://nczas.com/2022/06/04/bankowa-glowa-morawiecki-zabezpieczyl-oszczednosci-przed-inflacja-w-ubieglym-roku/

Pod koniec maja na stronie Sejmu opublikowano oświadczenia majątkowe szefa pisowskiego rządu – Mateusza Morawieckiego. Można by z niego wywnioskować, że premier spodziewał się inflacji.

Mateusz Morawiecki to jednak bankowiec-fachowiec. Niemal wszystkie swoje gotówkowe oszczędności zainwestował jeszcze w 2021 roku w obligacje skarbowe o wartości 4,6 mln złotych.

Jeśli weźmiemy pod uwagę najbardziej optymistyczny scenariusz, zakładający, że szef pisowskiego rządu kupił czteroletnie obligacje antyinflacyjne w lipcu, to w tym roku dostanie oprocentowanie na poziomie nawet 13,15 proc.

Co prawda to lekko poniżej aktualnego wskaźnika inflacji, który jest na poziomie 13,9 proc., ale to już tylko ułamki procenta i z pewnością większość kapitału została oszczędzona przed inflacyjnymi zębami. Trzymając pieniądze w gotówce czy w banku straty byłyby dużo większe.

Jeśli Morawiecki widząc dokąd zmierzają rządy PiS-u i sytuacja międzynarodowa przewidywał nadejście inflacji, to szkoda, że najpierw zatroszczył się o swoje oszczędności, a nie o oszczędności obywateli.

O komentarz do sprawy w TVN24 poproszono Michała Dworczyka.

Miliony Polaków kupują obligacje. Pani próbuje sugerować, że premier zachował się nieetycznie. Ja nic na ten temat nie wiem, więc proponuję nie formułować tego typu oskarżeń, które nie mają żadnej podstawy w rzeczywistości – powiedział w piątek Michał Dworczyk, pytany w tej kwestii o reporterkę TVN24.

– Czy jak pani ma oszczędności, to trzyma je pani w śwince skarbonce? Inni obywatele, również politycy, lokują swoje oszczędności na różny sposób – dodał.

Źródło: NCzas, TVN24

Ponad połowa Polaków „chce zwiększenia inflacji”

Kategoria: Archiwum, Polecane, WażneAutor: CzarnaLimuzyna, 2 czerwca 2022

Taką tezę postawił na Twitterze Tomasz Sommer w reakcji na żart o dzielnej postawie Olaków gotowych jeszcze drożej płacić za benzynę w geście solidarności z Ukrainą. Myślę, że redaktor Sommer ma rację. Olaków dzielnie wspierają przybysze ze wschodu, z których “ponad jedna czwarta chce pozostać w Polsce nawet w przypadku zakończenia wojny“. Oznaczać to będzie dodruk kolejnych miliardów.

Tymczasem “rząd” PiS zmniejszył inflację do 13,9 proc. w maju. Napisałem „zmniejszył”? Wszystko jedno. W zależności od zapotrzebowania można pisać i tak i tak. Każdy zwiększony procent inflacji zmniejsza prawdopodobieństwo trafienia w atomowy guzik przez Putina. Tak twierdzą Dworczykowie, kategoria partyjna dzieląca się swoją wysublimowaną refleksją z ciemnym ludem. Teoria warta “nobla” albo “skobla”.

A jak na to zapatruje się prezes Kaczyński? Jak to zwykle bywa w takiej chwili, w chwili trudnej, która w telewizyjnym skrócie jest przekształcana w “wielką”, prezes po raz kolejny sięga do… szamba, lecz wcale nie głęboko, bo po Kujdę, który zawsze jest w pobliżu. Kujda twoja mać – ktoś podobno powiedział – dlaczego to robisz? Prezes uśmiechnął się tajemniczo i powiedział: ufam. W taki oto sposób współpracownik SB, Kujda został przywrócony do łask i przydzielony do specjalisty Sasina. Prawda, że to urocze? W przypadku PiS prawda zawsze wybija na wierzch.

Na innych frontach stabilnie. Degeneraci zapowiadają  na jesieni przymusowe odosobnienia i przymusowe hospitalizacje. Nowa polityka historyczna oficjalnie włącza żydowską i ukraińską interpretację najnowszych dziejów Polin w obowiązujący parytet.  Najnowszą zdobyczą propagandy jest teoria jakoby 200 tys. niechorujących na covid Polaków zmarło z  winy własnej i nieprzymuszonej woli, a niejednokrotnie uczynili to złośliwie i wbrew ministrowi Niedzielskiemu. Jak widać odwlekany termin Norymbergi 2,0 spowodował kolejne szyderstwo ze strony sprawców. Ich bezkarność powinna być codziennym wyrzutem sumienia dla wszystkich normalnych ludzi.

Na poziomie moralnym jest to swołocz nie mająca żadnych hamulców. “Pandemia” ukazała ich prawdziwe oblicze. Nie ma granicy, której by nie przekroczyli- na rozkaz lub za pieniądze. Boją się jedynie Wielkiego Brata, jadowitego szeptu z Budki Suflera, ujawnienia filmów z ukraińskiego burdelu.

Inflacja – dopiero przyspiesza. PiS za kredyty z UE będzie kupował trzecią kadencję.

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/inflacja-to-sie-dopiero-zacznie-pis-za-kredyty-z-ue-bedzie-kupowal-trzecia-kadencje/

Z żałosnych zapowiedzi PiS i jeszcze bardziej śmiesznych haseł bojowych o wstawaniu z kolan, zostały odciski i dziury w gaciach na wzmiankowanych kolanach. Morawiecki pokornie wykonał wszystkie polecenia Komisji Europejskiej i nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek kompromisie. Rząd „Zjednoczonej prawicy” co do przecinka zrealizował ultimatum! Izba Dyscyplinarna przestaje funkcjonować, Juszczyszyn i jemu podobni, na mocy ostatnich wyroków tej Izby, wracają do orzekania.

Ogłaszanie jakiegokolwiek triumfu w tak poniżających warunkach, to jest mydlenie oczu poniżej poziomu Tuska, ale warto się zastanowić dlaczego PiS u progu kampanii wyborczej dał się tak przeczołgać, co nigdy nie wzbudzało entuzjazmu u najbardziej „prawych”?

Przede wszystkim zwracam uwagę na czas przeszły, owszem nigdy nie wzbudzało, ale też już wzbudza, bo wszystko dało się przykryć najpierw pomorem, później „wojną”. Od dwóch lat w tych kwestiach nie sposób odróżnić fanatycznego wyborcy PiS od fanatycznego wyborcy PO, czy „Lewicy”. Po przekroczeniu granicy upokorzenia i absurdu, czyli przerobieniu się na niezbyt mądrego, cała reszta idzie jak z płatka. Żelazny elektorat PiS pokochał wiele unijnych wynalazków, od „zostań w domu”, przez „paszporty”, aż po oddanie ostatniej koszuli „naszym braciom Ukraińcom”.

Odkąd Unia walczy z „szurami” i „onucami”, stała się przyjacielem „prawych”. Co prawda dla grupy najbardziej radykalnych radykałów podrzuca się od czasu do czasu jakieś żarliwe mowy w czasie posiedzeń Parlamentu Europejskiego, ale niech mi ktoś znajdzie serię artykułów w mediach „niepokornych”, gdzie znajdziemy wyrazy oburzenia w związku z likwidacją Izby Dyscyplinarnej. Internetowi wodzireje z PiS, zarówno płatni, jak i społeczni, też się nie wychylają, a przyparci do muru odpowiadają standardową „propagandą Putina”.

Upokorzenie przeszło bez popicia i dalej pójdzie jeszcze łagodniejsze przełykanie, bo do wydania jest potężna kasa, niemal w całości skredytowana. PiS dla utrzymania władzy zrobi więcej niż robiło PO, ponieważ strach przed zemstą Tuska jest autentyczny i uzasadniony. Dziecko wie, że posadzenie jakiegokolwiek polityka PiS nie będzie „faszyzmem”, „totalitaryzmem”, czy łamaniem konstytucji, ale spotka się z pełnym poparciem UE, Komisji Europejskiej i TSUE także wyda dowolne orzeczenie w tej intencji.

Trzecia kadencja dla PiS niestety nie jest fikcją, mało tego, to cel absolutnie realny i prawie na wyciągnięcie ręki, z tym, że ta ręka wyląduje w naszych kieszeniach i portfelach. Niczym innym tylko i wyłącznie transferami socjalnymi, ale nie takimi, które są rozsądne i funkcjonują we wszystkich „dojrzałych demokracjach”, tylko takimi żywcem zaczerpniętymi z Grecji, PiS będzie walczył o trzecią kadencję. Pierwsze „eksperymenty” już mieliśmy, co kosztowało nas 300 miliardów, za nic nie robienie w pomorze i za przyjmowanie uchodźców, którym nadano więcej przywilejów niż Polacy mają obowiązków. Tłumaczenie, że za wszystko odpowiada Putin działa coraz słabiej i PiS nie ma wyjścia.

W roku wyborczym paliwo nie może kosztować 10 złotych, nawet jeśli to ma być „gwarancja”, że wojny w Polsce nie będzie. W roku wyborczym gaz i węgiel nie mogą wychodzić z ceną poza przeciętną emeryturę, choćby ruskie rakiety fruwały nad Lwowem. Będą musiały zniknąć „paragony grozy”, będą musiały się pojawić nowe trzynaste, czternaste i piętnaste emerytury. Kampania jeszcze na dobre nie ruszyła, a „niepokorni” zaczynają rozprowadzać nową stawkę 500+, która ma się zmienić na 700+.

O tym, że inflacja będzie mniejsza, a długi się spłacą, może myśleć tylko ktoś, komu się wydaje, że myśli. Idzie czas wielkiej fety na kredyt, PiS będzie robiło wszystko, żeby kredyty z KPO finansowały trzecią kadencję. Strategia wyborcza jest nie tylko prosta, ale przede wszystkim pozbawiona alternatywy. Niczym innym poza transferami socjalnymi PiS władzy nie utrzyma i dokładnie to działania podejmie, pogrążając Polskę w gigantycznych długach. Inflacja dopiero się zacznie, a w każdym razie na pewno się nie skończy, najgorsze dopiero przed nami.

Już czas na kartki na węgiel. „Zielony Ład” w akcji.

Rządowy bon na węgiel? Z tym zaświadczeniem każdy odbierze z kopalni 5 ton węgla na gospodarstwo domowe?

01.06.2022 Kamil Wrzecionko https://wrc.net.pl/kw-rzadowy-bon-na-wegiel-z-tym-zaswiadczeniem-kazdy-odbierze-z-kopalni-5-ton-wegla-na-gospodarstwo-domowe

20 lat temu zniesiono kartki na żywność | Nowa Trybuna Opolska

Życie na kartki - Historia - polskieradio.pl

Od dłuższego czasu węgiel drożeje w tempie trudnym do wytłumaczenia. Kupno surowca ze składu przyrównywane jest już do finansowego samobójstwa. Alternatywa niby jest – kupić prosto z kopalni. Ale to nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać.

Węgiel jest na polskich składach koszmarnie drogi. Przecież ludzie – czy tego chcą, czy nie – muszą jakoś ogrzać dom. Wprowadzono przepisy wymuszające wymianę pieców, a teraz ludzie na tym cierpią. Nie mogą już zapalić chociażby drewnem, jak kiedyś. Nowe piece – np. na ekogroszek – przepuszczają tylko ekogroszek. Po wymianie pieca jesteś na to skazany – płać i płacz. Nie masz żadnej alternatywy… bo ktoś kazał ci wymienić dobry, sprawny piec. A teraz ten ktoś umywa ręce od problemu.

Wspomniany przeze mnie ekogroszek kosztuje aktualnie w składach średnio 3000 zł za tonę. Jeszcze rok temu kupowaliśmy go za 1500 zł, wcześniej normalną ceną było… nawet 700 zł. Tempo wzrostów cen jest kosmiczne – dotyczy to wszystkich rodzajów węgla. Strach pomyśleć co będzie, jeśli to tempo zostanie utrzymane. Za rok tona węgla będzie kosztowała 6000 zł? Przecież to jest istne szaleństwo.

Istnieje alternatywa. Teoretycznie można kupić węgiel z kopalni, np. przez „sklep PGG”. Tam można kupić czy to 2 tony węgla workowanego, czy to 5 ton węgla luzem na jedno gospodarstwo domowe. Ceny są atrakcyjne, bo przykładowo ten sam ekogroszek, który na składzie kosztuje 3000 zł za tonę, prosto z kopalni przez „sklep PGG” kosztuje już zaledwie 830-860 zł za tonę. Brzmi cudownie?

Potrzebne są zmiany?

Brzmi cudownie, ale tylko na pierwszy rzut oka. W praktyce zainteresowanie stroną internetową jest tak ogromne, że samo wejście na stronę sklepu graniczy z cudem – nie mówiąc o kolejnych krokach i realnym kupieniu węgla. Tym bardziej, że aktualnie węgiel dostępny jest wyłącznie we wtorki i czwartki – od godziny 16:00 aż do wyczerpania zapasów. Wszyscy przypuszczają zmasowany atak… i jest problem.

Realnie wygląda to tak, że wczoraj przez ponad 40 minut pomimo ciągłych prób ani razu nie załadowała się strona. Następnie się udało. Co z tego, skoro po pierwszym kliknięciu znowu pojawił się biały ekran i błąd. Jak pisałem przed momentem – wejście na tę stronę i kupienie tam węgla graniczy z cudem. Ale próbować można – wszak, co nam pozostało?

==================

Alternatywa teoretycznie mogłaby istnieć. Wystarczyłoby, aby rząd wprowadził jeden mądry program. Bierzesz odpowiednie zaświadczenie z gminy czym palisz w piecu. Następnie z tym zaświadczeniem każdemu chętnemu gospodarstwu domowemu przysługuje – do wyboru – 2 tony węgla workowanego albo 5 ton węgla luzem prosto z kopalni, za ceny kopalni – czyli te powiedzmy 830-860 zł za tonę. Po odebraniu zaświadczenia wypełniasz stosowny formularz, który ustala dla ciebie kolejkę do danej kopalni z dniem i godziną odbioru węgla. Tyle – proste – jasne jak słońce. Aktualny system to raj dla oszustów, których zmasowane działania odbierają szanse tym normalnym ludziom – tym, którzy po prostu chcą dla siebie do domu trochę węgla.

Kryzys? Jaki kryzys? Banki zarobiły o 111 procent więcej niż rok temu.

Autor: Magdalena Podgórska 2022-06-01 https://swiatrolnika.info/wiadomosci/kraj/banki-zarobily-o-111-procent-wiecej-niz-rok-temu-kryzys-jaki-kryzys.html

Zysk netto sektora bankowego w okresie styczeń-kwiecień 2022 roku wyniósł 9,19 mld zł, Oznacza to, że banki zarobiły rok do roku więcej o 111 proc. 

Taką informację przekazał Narodowy Bank Polski. W samym kwietniu 2022 r. zysk netto wyniósł 2,98 mld zł, czyli wzrósł 70 proc. rdr. Całkowite przychody operacyjne netto w okresie pierwszych czterech miesięcy 2022 roku wyniosły 31,08 mld zł, co oznacza wzrost o 36 proc. rok do roku.

Banki to krezusi. Ich kryzys nie dotyczy

Przychody odsetkowe wzrosły 83 proc. rdr, a koszty odsetkowe o 331 proc.

Przychody odsetkowe w samym kwietniu wyniosły 8,36 mld zł, podczas gdy w marcu były na poziomie 7,69 mld zł. Koszty odsetkowe w tym okresie wzrosły do 2,11 mld zł z 1,7 mld zł.
Koszty administracyjne jakie poniosły banki w okresie od stycznia do kwietnia 2022 roku były na poziomie 14,33 mld zł, o 18 proc. więcej niż przed rokiem.

Odpisy (utrata wartości lub odwrócenie utraty wartości z tytułu aktywów finansowych nie wycenianych według wartości godziwej ze skutkiem wyceny odnoszonym do rachunku zysków i strat) wyniosły 2,08 mld zł, spadając rdr o 9 proc.

Poniżej wyniki sektora bankowego według danych NBP (w mln zł).

[tabelka, zbędna, w oryg. md]

Trwa Specjalna Operacja Fiskalna, czyli wojna z narodem. Inflacja, paliwa…

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/trwa-specjalna-operacja-fiskalna-przeciwko-polakom Źródło: 123rf.com

Od kilku miesięcy w Polsce trwa „Specjalna Operacja” fiskalna. Jest ona prowadzona skrytobójczo na naszych portfelach, w sposób tak perfidny, że większość nawet nie ma świadomości, że są bezczelnie okradani, a będą bardziej. Urząd Skarbowy w Polsce zyskał ważnych sprzymierzeńców. 

Specjalna operacja fiskalna, czyli wojna z narodem, jest wymierzona w majątek Polaków. Zgromadzone przez Polaków oszczędności były solą w oku byłego już ministra finansów, kumpla premiera, Tadeusza Kościńskiego. Publicznie ubolewał, że Polacy trzymają je w skarpetach i domagał się wydania tych środków. Nic takiego jednak nie nastąpiło i dlatego cała na biało weszła inflacja, będąca skutkiem wenezuelskiej szkoły ekonomii zaprezentowanej przez socjalistów z PiS. 

Inflacja jest de facto ukrytym podatkiem, który ludzie płacą nie zdając sobie z tego sprawy. Winny inflacji jest rząd i jego działania a nie Putin czy Covid. To reakcja rządu na Covida i na wojnę na Ukrainie spowodowała to nagłe uszczuplenie tych denerwujących rządzących oszczędności Polaków. 

Wszystko dzieje się przy aktywnej współpracy NBP i wybranego na kolejną kadencję prezesa tej instytucji, dziwnego pana opowiadającego czerstwe dowcipy i robiącego żarty z pogrzebu, Adama Glapińskiego. Manipulacje stopami procentowymi spowodowały, że w pułapkę kredytową wpadły setki tysięcy Polaków, którzy nagle zaczęli płacić wielokrotnie wyższe raty. 

Okazało się, że bzdurą jest gadanie tzw. ekspertów o tym, że kredyt bierze się w walucie w której się zarabia. Polacy wyleszczeni kredytami frankowymi jeszcze się nie pozbierali a tu już mamy całą rzeszę nabitych w zmienną stopę procentową. Na końcu zawsze są gigantyczne zyski banków i nie inaczej stało się za czasów rządów premiera-bankstera. 

Poza tym, specjalna operacja fiskalna jest prowadzona na ulubionych dawcach kapitału czyli na kierowcach. Na tym froncie prowadzone są działania dwutorowo. Przede wszystkim sposobem na dodatkowe opodatkowanie Polaków są ceny paliw, które są nijak skorelowane z cenami ropy naftowej na świecie. Wygląda na to, że premier-bankster wprowadził w ten sposób dodatkowy podatek stosując metodę „zarządzania oczekiwaniami”, wyrażoną w trakcie jednej z podsłuchanych rozmów w Restauracji Sowa i Przyjaciele. Wyznał wtedy, że ludzie mają za duże oczekiwania i trzeba coś z tym zrobić, sugerując, że wojna zmienia oczekiwania w 5 minut.

Zatem skoro banksterowi trafiła się wojna to wykorzystał ją windując ceny paliw i tłumacząc ludziom, że to wina Putina. Dodatkowo wzmocniono to przekazem propagandowym, że benzyna może być i po 10 zł ale przynajmniej nie spadają ruskie bomby. Mistrzowski management od expectations, jak to nazwał Morawiecki i przestraszony motłoch daje się okradać nawet nie piszcząc słówkiem w obawieo ogłoszenie go ruską onucą.

Dowodem na to, że Orlen rżnie nas na kasę na niewyobrażalną skalę są dane finansowe samego Orlenu. Na przerobie tony benzyny grupa Orlen zarabiała w pierwszym kwartale tego roku 187 dol., czyli o 363 proc. więcej rok do roku i 76% więcej niż w 4 kwartale 2021 r., a na tonie diesla 148 dol., czyli o 80% więcej rok do roku i o 5 proc. więcej kwartał do kwartału.

Z cenami oleju napędowego dzieją się zresztą ostatnio dziwne rzeczy, bo gwałtownie rośnie cena paliwa PB95 i PB98 a zaskakująco tanieje ON. A przecież to nielogiczne, skoro trwa wojna. Słyszeliśmy zresztą, że słudzy narodu ukraińskiego z PiS przekazali za darmo Ukrainie 25 tysięcy ton oleju napędowego do prowadzenia wojny zatem paliwa brakuje a jego cena tajemniczo spada. Można to wytłumaczyć tylko tym, że zbliżają się wakacje i Orlen planuje „wyleszczyć na kasę” Polaków jadących na wakacje.

A jak już Polacy pojadą na te wakacje, to na drogach zaczają się na nich rabusie rządowi z radarami, laserami i dronami. Panowie w niebieskich ubraniach, którzy stracili szacunek w Covidzie, stali się teraz wyrobnikami Urzędu Skarbowego na pełną skalę. Podwyższono ceny mandatów i wysłano na drogi hordy poborców skarbowych udających stróżów prawa.

Oficjalnie wszyscy mają gęby pełne frazesów o tym jak to dobrze, że w 2021 r. podniesiono taryfikator mandatów. Okazało się jednak, że wypadków w zeszłym roku było i tak więcej tak jak i przychodów mandatowych. Bo jak wiadomo nie o bezpieczeństwo tu chodzi tylko o złupienie kierowców. W dawnych czasach na gościńcu można było zostać złupionym przez rabusiów a obecnie przez rządowych zbójcerzy drogowych.

Wszystko to prowadzi do konkluzji, że trwa specjalna operacja fiskalna wymierzona w Polaków i ci w większości nie są jej świadomości i wierzą w kłamstwa rządu o tym, że ten obniża podatki i rozdaje cudze pieniądze bez konsekwencji. Ludzie przekupieni przez rządzących stają się współwinni temu do czego doszło na skutek ich głupoty przy urnie wyborczej.

================

[Ba, to głupi argument – bo na kogo „dać głos”?? Na Nowaka i jego panów?? MD]

Ceny żywności w małych sklepach znacznie przegoniły inflację

Oficjalnie inflacja CPI wynosi 12,7 proc., jednak na sklepowych półkach ceny skoczyły o 20 czy nawet 50 procent. Horrendalnie drogie są nabiał, mięso, pieczywo.

25.05.2022 https://www.rp.pl/handel/art36368281-ceny-zywnosci-w-malych-sklepach-przegonily-inflacje Aleksandra Ptak-Iglewska

Ceny w małych sklepach rosną znacznie szybciej, niż wskazywałaby na to inflacja mierzona przez Główny Urząd Statystyczny. W handlu mniejsi gracze od razu przerzucają wyższe koszty na klientów. A  końca podwyżek nie widać. Surowce rolne zanotowały w marcu skok aż o 45 proc.

Drogi koszyk

Cenom żywności w małych sklepach agencja badawcza CMR przyjrzała się przy okazji comiesięcznego analizowania koszyka zakupów. Efekty analizy były zaskakujące – uwagę przyciąga wysoka różnica w cenach między kwietniem 2022 i 2021 r.

Znacznie droższe niż przed rokiem są podstawowe produkty spożywcze, takie jak mleko (wzrost średniej ceny o ponad 20 proc.), cukier, olej, masło (o 40–50proc.) i produkty zbożowe: pieczywo, mąka i makaron. Więcej niż przed rokiem klienci sklepów małoformatowych płacą też za kawę oraz napoje alkoholowe. Średnia cena za litr wódki czystej jest o 11 proc. wyższa niż przed rokiem.

Analitycy CMR zauważają przy tym, że wysokie ceny przekierowują klientów z małych sklepów do dyskontów. Uznali tak, bo małe sklepy zanotowały w kwietniu spadki sprzedaży szybko drożejących kategorii, takich jak mleko, masło czy mąka. –

Jak powstaje inflacja – krótka bajka na przykładzie wioski smerfów

https://joemonster.org/art/64162 · 24 maja 2022 Mateusz Borowiecki

Jak powstaje inflacja? Ta krótka bajeczka autorstwa Mateusza Borowieckiego wyjaśni to w bardzo prosty sposób. Pojawiła się ona na jego profilu na Facebooku.

W wiosce smerfów mieszkało ich – wiadomo – setka. Każdy smerf miał inne umiejętności, które codziennie mógł sprzedać za jedną monetę, za którą mógł następnie kupić u innego smerfa to co mu akurat było potrzebne. Np. Łasuch każdego dnia produkował jedno ciastko i sprzedawał je za jedną monetę. Wszystkim oczywiście zarządzał Papa Smerf – on też będąc szefem wioski jako jedyny miał prawo wydawać nowe monety dla wioskowej społeczności, jeśli zaszłaby taka potrzeba.
Na początku zupełnie wystarczało 100 monet – po jednej dla każdego Smerfa. Pewnego dnia Smerf Malarz zaczął malować dwa obrazy dziennie zamiast jednego – pomyślał, że mógłbym zarabiać dwie monety. W jego ślady poszły jeszcze dwa inne Smerfy. Papa Smerf wyprodukował więc dodatkowe 3 monety i kupił za nie usługi u pracowitych smerfów. Dzięki tej operacji w obrocie były już 103 monety a trzech smerfów pracowało więcej i zarabiało 2 razy więcej od pozostałych – po dwie monety dziennie.
Inne smerfy też zapragnęły dobrobytu i zaczęły mocniej pracować aby zarabiać więcej monet. Papa Smerf stopniowo produkował nowe monety. Nie minął więcej niż rok i w obrocie było już 150 monet i odpowiednio tyle samo produktów i usług wytwarzanych przez społeczność. Wzbudziło to jednak niepokoje i niezadowolenie. Przykładowo taki Smerf Poeta występował 3 razy dziennie i zarabiał 3 monety, nie wspominając o Pracusiu, który prawie nie sypiał ale zarabiał aż 5 monet. Nadal jednak aż 60 smerfów zarabiało tylko 1 monetę. Bardzo drażniło to szczególnie Smerfa Ciamajdę, który niewiele potrafił zrobić dobrze i nadal sprzedawał swoje usługi za 1 monetę. Wraz z Smerfem Marudą i Lalusiem postanowili bardziej sprawiedliwie podzielić monety.
Ogłosili, że jeśli Smerf Ciamajda zostanie wybrany na nowego szefa wioski, to natychmiast da po dodatkowej monecie każdemu smerfowi, który dziś zarabia tylko jedną. Smerfy – reformatorzy zwołali zebranie całej społeczności i ogłosili swój program. Spodobał się on oczywiście 60 smerfom zarabiających po jednej monecie – byli oni chętni na głosowania na nowego szefa. Szefem wioski został Ciamajda a Papę Smerfa odsunięto od rządzenia jako niezdolnego do zapewnienia dobrobytu mieszkańcom.
Nowy szef Ciamajda rozdał więc dodatkowe 60 monet – mieliśmy ich zatem w wiosce już 210. Niestety nadal produkowano łącznie towary i usługi warte jeszcze wczoraj tylko 150 monet. Nowo wzbogacona grupa smerfów posiadająca już do dyspozycji 2 monety ustawiła się w kolejkach na zakupy. Pracuś szybko zorientował się, że nie da rady świadczyć więcej niż 5 usług dziennie a w kolejce stało 10 Smerfów.
Co więc zrobił? Ogłosił, że od dziś każda jego usług kosztuje 2 monety zamiast jednej. Smerfy z kolejki trochę ponarzekały na drożyznę, ale koniec końców pierwszych pięciu szczęśliwców z kolejki zapłaciło tyle ile oczekiwał Pracuś. Ten zakończył dzień z 10 monetami, nie miał zatem problemu aby zacząć płacić na ciastka Łasucha też 2 monety, bo te oczywiście też zdrożały.
Zwykłe smerfy zaczęły się orientować, że wszystko kosztuje coraz więcej, przyszły więc ze skargą do Ciamajdy.

Ten jednak uspokajał ich – to wszystko wina Gargamelflacji a nie jego decyzji o rozdaniu 60 monet. W końcu Papa smerf też rozdał 50 monet przez poprzedni rok i nic się nie działo. Ogłosił też, że Smerfy powinny się cieszyć bo zarabiają teraz 2 monety a nie jak za czasów Papy tylko jedną. Kazał nadawać o tym materiał promocyjny codziennie przez wioskowy radiowęzeł. Dodał też, że chętnie rozda kolejne 100 monet i teraz to już na pewno Smerfy będzie na wszystko stać.
Smerfy odeszły szczęśliwe do domu, już myśląc jak to będzie wspaniale zarabiać 3 monety. Pracuś natomiast już drukował nowy cennik za swoje usługi.

Nagrody w Ministerstwie Finansów. Blisko 65 mln zł w trzy lata. [Za inflację?]

Malwina Gadawa, https://www.money.pl/gospodarka/blisko-65-mln-zl-w-trzy-lata-takie-nagrody-dostali-w-ministerstwie-finansow-6772020765112832a.html

Ministerstwo Finansów doceniło swoich pracowników. Kierownictwo resortu w latach 2019-2021 wypłaciło urzędnikom blisko 65 mln zł netto nagród. W tym roku planowany fundusz na nagrody ma wynieść ponad 8 mln zł. Ministerstwo Finansów długo zwlekało, aby zdradzić te sumy.

Zanim Ministerstwo Finansów odpowiedziało na interpelację poselską, wiceminister Piotr Patkowski dziewięć razy przekładał termin odpowiedzi

W 2019 roku 2392 pracownikom Ministerstwa Finansów wypłacono nagrody w wysokości 36 408 322,14 zł netto. Jak wylicza resort finansów, średnia wysokość pojedynczej nagrody wynosiła 3 418,94 zł netto. Natomiast w 2020 r. wypłacone zostały nagrody 154 pracownikom Ministerstwa Finansów w wysokości 511 013,48 zł netto, średnia wysokość pojedynczej nagrody wynosiła 3 115,94 zł netto. W ubiegłym roku wypłacono nagrody w łącznej wysokości 27.844.060,35 zł netto. Nagrody te wypłacono 2574 pracownikom Ministerstwa Finansów, a przeciętna wysokość nagrody wyniosła 3611,42 zł. Jak podaje resort, nagrody wypłacono „za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej”.

Zarówno w ubiegłym roku, jak i w latach poprzednich kierownictwu resortu, czyli sekretarzom stanu i podsekretarzom stanu nagród nie wypłacono.

Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na interpelację przewodniczącego Nowoczesnej, posła Adama Szłapki poinformowało także, że „fundusz na nagrody planowany dla członków korpusu służby cywilnej z wyłączeniem osób zaangażowanych w realizację programów unijnych wynosi w 2022 roku 8 mln 117 tys. zł.

Poseł zawiadamia prokuraturę

Co ciekawe, poseł Adam Szłapka długo musiał czekać na ujawnienie tych danych. Termin odpowiedzi na pierwszą z jego interpelacji, dotyczącą nagród za lata 2019-2020 przekładano aż dziewięć razy.

Jak wynika z informacji dostępnych na stronie Sejmu, w każdym przypadku o przedłużeniu terminu zwracał się Piotr Patkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów. Poseł pytanie zadał w październiku 2020 roku, a odpowiedź uzyskał dopiero w tym miesiącu. W lutym złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez niedopełnienie obowiązków przez wiceministra Piotra Patkowskiego, w związku z nieudzieleniem odpowiedzi na poselską interpelację.

Zarówno majątek premiera Morawieckiego, jak i nagrody przyznawana pracownikom administracji publicznej to nie są „sprawy intymne”, które trzeba ukrywać, ale elementarz przejrzystego i uczciwego państwa. W świetle ostatnich wypowiedzi szefa rządu można złośliwie zapytać, czy skoro stać ich na tak wysokie uposażenia, to nie powinni się nimi z Polakami podzielić? Zachęcam do pisania listów do Ministerstwa Finansów w tej sprawie – przekonuje w rozmowie z money.pl poseł Adam Szłapka.

Parlamentarzysta nawiązuje do sobotnich słów premiera Mateusza Morawieckiego, powiedział on, że Norwegowie „żerują na tym, co się dzieje” i zarabiają na wysokich cenach paliw kopalnych. Mateusz Morawiecki uważa, że Norwegowie „powinni się tym błyskawicznie podzielić”. Premier zaapelował także do młodzieży, aby pisała do swoich norweskich rówieśników, licząc na to, że dzięki temu uda się przekonać rząd Norwegii, by ten podzielił się zyskami.

Wydatki resortu finansów pod lupą NIK?

O nagrodach w Ministerstwie Finansów już jest głośno. Jak ustaliła „Wyborcza.biz”, urzędnikom Ministerstwa Finansów przyznano nagrody za przygotowanie Polskiego Ładu. Nagrody miało dostać 122 pracowników resortu finansów. W sumie wypłacono 1,43 mln zł brutto.

Po tym, jak wyszła na jaw kwestia przyznanych nagród, posłowie Lewicy poinformowali w poniedziałek, że złożyli wniosek do Naczelnej Izby Kontroli o prześwietlenie wydatków resortu finansów.

W związku z nowymi informacjami dotyczącymi nagród zapytaliśmy w poniedziałek resort finansów, jakie kryteria były brane pod uwagę przy nagradzaniu urzędników, ile wynosi najwyższa indywidualna nagroda przyznana zarówno w 2019, 2020 i 2021 roku, kto ją otrzymał i za jakie osiągnięcia. Zapytaliśmy też, czy już wiadomo, ilu pracowników w tym roku zostanie nagrodzonych? Jak na razie czekamy na odpowiedź.

O komentarz w sprawie nagród poprosiliśmy także wiceministra finansów Piotra Patkowskiego. Do momentu opublikowania materiału nie odpowiedział na naszą prośbę.

Norwegowie, informatycy i szewcy… Morawiecki na „haju”?

Sławomir Mentzen https://www.prokapitalizm.pl/norwegowie-informatycy-i-szewcy-morawiecki-na-haju/

Zastanawiałem się od jakiegoś czasu, gdzie premier Morawiecki zamierza znaleźć pieniądza na sfinansowanie tych wszystkich wydatków, które zaplanował, żeby przekupić wyborców przed zbliżającymi się wyborami. W końcu idzie kryzys, wszystko drożeje, stopy procentowe drastycznie rosną, a wraz z nimi koszty obsługi długu publicznego. Mimo to premier co chwilę uruchamia nowe dopłaty, nowe zasiłki i nowe programy socjalne. Skąd na to wszystko pieniądze? Okazało się właśnie, że premier też się nad tym zastanawiał i wpadł nawet na parę pomysłów.

W pierwszej kolejności należy uderzyć do Norwegów. Przez wysokie ceny ropy mają teraz nadmiarowe zyski, co według Morawieckiego jest nienormalne i niesprawiedliwe. Dlatego Polacy powinni teraz pisać listy z prośbą do Norwegów, aby się tymi swoimi nadmiarowymi zyskami z nami podzielili. To nie żart, on to naprawdę powiedział. Głęboko obecna w filozofii PiS robotnicza myśl socjalistyczna budzi w premierze oczywiste wnioski. Skoro my zmarnowaliśmy wszystkie pieniądze na głupoty, na zasiłki, na konsumpcję, to niech dorzucą się nam ci, którzy tego nie zrobili. Przecież mają, to co im szkodzi dać nam? Polacy mają oczywiście więcej godności niż premier, więc żadnych listów z prośbą o kasę Norwegom nie będą wysyłać. Jak on to sobie zresztą wyobrażał? Że Norwedzy obok listów z Nigerii z prośbą o pomoc w odzyskaniu spadku, będą teraz dostawali listy z Polski z prośbą o podzielenie się nadmiarowym zyskiem?

Po Norwegach trzeba sięgnąć do kieszeni polskich informatyków. W świecie Morawieckiego bardzo zdolni informatycy czas spędzają głównie na wakacjach, są samolubni i chciwi, daleko im do bycia dobrymi Polakami. Powinni brać przykład z szewca, który nic nie robi, tylko dba o dobro wspólne, dlatego powinien być dla nas wszystkich wzorem. Przyznacie, że to świetny plan. Polacy powinni przestać zarabiać pieniądze, budować firmy, tworzyć dobrobyt. Powinniśmy wszyscy skupić się na wyższych celach, na pracy społecznej i na proszeniu się Norwegów, żeby nam sfinansowali zupę i kubek mleka.

Niektóre państwa budują swoje bogactwo na ropie, inne na przemyśle, handlu, usługach, usługach finansowych czy nawet rolnictwie. My będziemy nasz polski dobrobyt budować na 500+, 13 i 14 emeryturze oraz na proszeniu się Norwegów o podzielenie się z nami swoimi nadmiarowymi zyskami. Słów mi brak, jaki to jest upadek i brak godności. Pomimo wielu przeciwności losu, rekordowo skomplikowanego systemu podatkowego, dziadowskiej administracji i powolnego sądownictwa, Polska w ostatnich dekadach odniosła olbrzymi sukces gospodarczy. Olbrzymim wysiłkiem wydostaliśmy się z potwornej, socjalistycznej biedy. Za te 30 lat byliśmy jedną z 10 najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie.

Jak to się udało? Bo Polakom się chciało. Byliśmy pracowici, przedsiębiorczy, oszczędni i pomysłowi. Byliśmy głodni sukcesu i dobrobytu. Gdy inni odpoczywali lub czekali na zasiłki, my ciężko pracowaliśmy, uczyliśmy i rozwijaliśmy. Nie ma innej drogi do dobrobytu. Czemu polski premier, zamiast docenić i podkreślić ten olbrzymi wysiłek włożony w budowę polskiej gospodarki, przedstawia jego twórców jako patologię? Jeżeli w zdolnych i pracowitych młodych ludziach państwo polskie będzie widziało tylko wroga ludu, którego trzeba szybko oskubać z pieniędzy, to można się obawiać, że ci młodzi ludzie poszukają sobie miejsca do życia, gdzie będą bardziej szanowani.

Chciałoby się usłyszeć od premiera, że każdy jest panem własnego losu, że pieniądze pochodzą z pracy, pomysłowości i oszczędności. Chciałoby się posłuchać o sukcesach polskich firm na rynkach międzynarodowych, o testach nowych polskich technologii. Zamiast tego, słyszymy, że sukcesem i podstawą dobrobytu będzie nowy program socjalny, a testujemy tylko „gwarantowany dochód podstawowy” w kilku gminach. To jest droga donikąd, to jest demoralizacja i budowanie wielopokoleniowej biedy.

Polski rząd musi jak najszybciej skończyć z namawianiem Polaków do żebrania, z zachęcaniem do chciwości i zawiści. Chcesz mieć tyle pieniędzy, ile ma sąsiad? To zastanów się, jak on do tego doszedł. Ile wcześniej musiał się uczyć, pracować, jak bardzo oszczędzał i co wpłynęło na jego sukces. A następnie spróbuj go naśladować.

Im więcej Polaków zacznie w ten sposób myśleć, tym szybciej zbudujemy nasz wspólny dobrobyt. Koncentrowanie się tylko na tym, żeby zabrać temu co ma i dać temu co nie ma, sprawi, że wkrótce nikt nic nie będzie miał. Tak jak nikt nic nie miał, gdy dekady trwaliśmy w tej socjalistycznej biedzie, z której z takim trudem próbowaliśmy się wyrwać. I do której pod żadnym pozorem nie powinniśmy nigdy chcieć wrócić.

„500+” teraz jest warte 395 zł. Bo inflacja galopuje…

Ile dziś warte jest 500 plus? Okazuje się, że niewiele.

https://nczas.com/2022/05/23/ile-dzis-warte-jest-500-plus-okazuje-sie-ze-niewiele/
Eksperci z Instytutu Emerytalnego obliczyli, ile dzisiaj warte jest 500 plus. Jak się okazuje – niewiele. Jest to prawdziwy żart losu, bo to m.in. ten program niszczy Polską gospodarkę i obniża wartość pieniądza.

Inflacja zjada Polakom pensje i oszczędności. Nasze pieniądze są coraz mniej warte. Coraz mniej możemy za nie kupić, a po wymienieniu ich na inną walutę również jesteśmy coraz bardziej stratni. Ogromny wpływ na to mają pisowskie programy socjalne, a wśród nich ten wiodący – 500 plus.

Warszawski rząd zapełnia Polskę coraz mniej wartym, pustym pieniądzem. Oczywiście tracą na tym wszyscy – nie tylko ci, którzy pracują na utrzymanie tego wszystkiego, ale także pobieracze wszystkich tych socjalnych zapomóg.

Eksperci z Instytutu Emerytalnego — niezależnego think tanku, który zajmuje się systemem emerytalnym i długoterminowymi oszczędnościami — obliczyli, o ile zmalała wartość samego 500 plus.

„Wartość nabywcza świadczenia 500 plus od 2016 r. spadła poniżej 400 zł i wynosiła pod koniec marca 2022 r. dokładnie 395,45 zł!” — czytamy we wpisie Instytutu Emerytalnego w mediach społecznościowych. „Wydatki na 500+ od początku przekroczyły już 180 mld zł!”.

Przerażająca jest inflacja w tym okresie – to aż 26,44 proc.

Niestety, warszawski rząd nie wyciąga wniosków. Pokazuje to chociażby reakcja na obecną galopującą inflację – z jednej strony podnoszone są stopy procentowe, a z drugiej daje się emerytom 14. emeryturę. Pisowski rząd stał się zakładnikiem swoich socjalnych łapówek, którymi kupuje sobie głosy i wszystko wskazuje na to, że prędzej do końca zrujnuje gospodarkę niż zakończy rozdawnictwo pieniędzy odbieranych pracującym Polakom.

Głód w Afryce, inflacja 51% w Argentynie, widmo głodu w Kanadzie i USA – to wina „wojny na Ukrainie”…

[Umieszczam, bo Kanada i USA zawsze były spichrzem świata, w tym ZSRS, eksporterem zbóż. Argentyna i Afryka – wspaniałe ziemie, mogą wyżywić cały świat.. A tu – dupa… 16 spichrzów ziarna w USA – spaliło się, Kanada – żebrakiem… MD]

=====================

Зерно как важнейший стратегический ресурс

21.05.2022 https://naspravdi.info/novosti/zerno-kak-vazhneyshiy-strategicheskiy-resurs

Блокируя выход из украинских портов груженых пшеницей зерновозов, Россия спасает от грядущего голода саму Украину

О «мародёрстве» Европы на Украине пишет в редакционной статье китайское издание Global Times: «Теперь, когда зерно становится все более востребованным и стратегически важным, Запад еще раз продемонстрировал свою жадную и злую природу».    Министр иностранных дел Канады Мелани Джоли предложила «помощь» Украине в налаживании поставок зерновых и обещала предоставить грузовые суда, которые перевезли бы украинскую пшеницу в Канаду.

Джоли заявила, что Запад должен действовать быстро, чтобы помочь Украине экспортировать растущие запасы зерна в ответ на обострение глобального продовольственного кризиса. «На Украине в элеваторах застряли миллионы тонн зерна», – завила канадский министр. А глава Европейского инвестиционного банка Вернер Хойер  бьёт тревогу, заявляя, что «Украина сидит на ошеломляющем количестве пшеницы, которую она не может экспортировать, так как у нее нет выхода к морю».

Верховный представитель Евросоюза по иностранным делам и политике безопасности Жозеп Боррель на пресс-конференции по итогам заседания Совета ЕС в Брюсселе внёс свой вклад в крестовый поход Запада по «освобождению» одесских элеваторов, заявив: «Мы должны помогать Украине продолжать производить и экспортировать зерно и пшеницу». 

К усилиям Запада по «освобождению» украинской пшеницы подключился Генсек ООН Антониу Гуттериш.  Накануне совещания по продовольственной безопасности, которое прошло 19 мая в Совбезе ООН под председательством госсекретаря США Энтони Блинкена, Гуттериш предложил России сделку: в обмен на допуск калийных удобрений России и Белоруссии на западные рынки предоставить возможность вывезти зерно с Украины на Запад.

Россия в настоящее время не ведет никаких переговоров относительно подобной сделки, сообщает The Wall Street Journal со ссылкой на дипломатические источники.

До введения санкций против России США импортировали из РФ 6% необходимого им углекислого калия, 13% карбамида и 20% диаммонийфосфата. За год цены на удобрения в Америке подскочили в 2,3 раза. А с начала специальной военной операции ВС РФ – на 43%, достигнув исторического максимума.

Из-за возникшего в США дефицита минеральных удобрений американские фермеры стали засевать засевать поля соей, которая не требует удобрений. К концу апреля в США было засеяно лишь 7% от посевных площадей зерновых. Впервые с 1983 года по посевам соя обойдёт зерновые культуры.

Опрос, проведённый Quinnipiac Universityпоказал, что уже 35% американцев экономят на еде. В Америке растет уровень официально зарегистрированных голодающих, число которых достигло 13%, как сообщает The Washington Post.

Глава Банка Англии Эндрю Бейли в своем выступлении в палате общин, сделал «апокалиптическое» предупреждение, пишет Daily Mail,  о резком росте цен на продукты питания, который вызывает «серьезное беспокойство». Особенно это касается пшеницы и растительного масла.

Бейли рассказал, что во время его визита в Киев министр финансов Украины, которая производит 10 процентов пшеницы в мире и является крупнейшим производителем подсолнечного масла, пожаловался ему на проблемы с экспортом продуктов питания… из-за продолжающейся спецоперации России.

Глава МИД ФРГ Анналена Бербок возложила на российские власти ответственность за рост цен на продовольствие и энергоресурсы, хотя по мировой экономике ударили санкции, введенные против РФ. Бербок обвинила Россию в том, что та якобы «ведет зерновую войну» и «блокирует порты, откуда могло бы быть вывезено зерно». Сейчас украинская пшеница вывозится из страны сухопутным путем, что гораздо дороже и, как отметил глава Продовольственной программы ООН Дэвид Бизли, «грузовики и поезда могут перевезти лишь малую долю украинского зерна».  

«Помогая Украине „освободить ее пшеницу”, некоторые западные страны пытаются… воспользоваться несчастьем Украины, чтобы купить больше еды по относительно более низким ценам. Такой тип „мародёрства” показывает, что Запад эгоистичен даже в условиях кризиса», – отмечает Global Times.

Вывоз зерна и иной сельхозпродукции с Украины уже осенью может вызвать там дефицит продуктов питания. Такими будут последствия бездумного увеличения экспорта, включая стратегические запасы продовольствия, которым режим Зеленского расплачивается за военную помощь Запада.

В конце апреля Еврокомиссия (ЕК) полностью отменила пошлины и квоты на украинский экспорт сроком на год,  то же самое  сделала и  Великобритания. Однако, по прогнозам Всемирного банка, украинскую экономику ожидает спад минимум на 45 процентов, причина которого в разрыве кооперационных цепочек с Россией, дороговизне и дефиците топлива, возникшим еще до начала спецоперации. Что касается собственно сельхозпродукции, о глобальной нехватке которой говорят в ООН, то снижение урожая на Украине и провал посевной были предсказаны экспертами еще в начале 2021 года из-за увеличения засушливых дней в году.

В итоге отмена квот обернулась бесконтрольным вывозом за рубеж пшеницы, кукурузы, подсолнечника.

Сейчас на Западе  речь идёт о вывозе примерно 20 миллионах метрических тонн пшеницы и кукурузы, которые США и их союзники пытаются и вывезти с Украины. Это примерно половина прошлогоднего урожая, которую Украина оставила для внутреннего потребления и пополнения стратегического запаса зерна.

1 июня 2020 года советник главы МВД Украины Михаил Апостол сообщил, что Госрезерв пуст. Причина, по его словам, банальна: «Все это добро мыши съели». Мышей, однако, не нашли.  

Бездумный вывоз пшеницы за границу привёл к тому, что Украина в 2022 году будет вынуждена закупать у Турции муку из украинского зерна, проданного в Турцию в прошлом году, заявил гендиректор объединения предприятий хлебопекарной промышленности «Укрхлебпром» Александр Васильченко. 

Сегодня Украина, пожалуй, единственная страна мира, которая усиленно вывозит свои зерновые. Россия, Индия, Египет, Казахстан и Сербия запретили экспорт пшеницы из соображений продовольственной безопасности. Блокируя выход из украинских портов груженых пшеницей зерновозов, Россия спасает от грядущего голода саму Украину.

В Киеве же радуются, что несмотря на блокаду морских портов, нашли возможность наладить экспорт зерновых на Запад. Пшеницу, рожь, бобовые и масляничные культуры фурами и составами гонят в Европу.

О том, что будет есть сама Украина, распродающая свои запасы продовольствия, украинские власти не думают. Министр иностранных дел Канады Мелани Джоли предложила «помощь» Украине в налаживании поставок зерновых и обещала предоставить грузовые суда, которые перевезли бы украинскую пшеницу в Канаду.

ВЛАДИМИР ПРОХВАТИЛОВ 

Новости по теме

Bełkot rządowej Maląg: Wypłata czternastej emerytury to nasza odpowiedź na inflację…

Naszą odpowiedzią na inflację jest 14-sta emerytura – mnie nie śmieszy

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/nasza-odpowiedzia-na-inflacje-jest-14-sta-emerytura-mnie-nie-smieszy/

Pewnego dnia do drzwi komendanta Ochotniczej Straży Pożarnej zapukał starszy strażak Zenon Kociuba. Gdy tylko usłyszał donośne: „wlazł”, natychmiast otworzył drzwi i jeszcze w progu zaczął alarmować, że we wsi pali się stodoła. – Co mamy robić, panie komendancie? – pytał z troską w głosie. – Bierzcie wóz bojowy, nalejcie zamiast wody benzyny i gaście! – odpowiedział komendant. No i pojechali, no i dolali benzyny do ognia.

Bardzo podobnie w ostatnim czasie wyglądają posiedzenia rządu. Przychodzi do premiera Morawieckiego, jeden, drugi i trzeci minister-strażak, zgłasza pożar, pyta o plan działań, a Morawiecki każe tankować benzynę po 7,50 zł i gasić pożary. Metafora jest dość czytelna, rzekłbym nawet, że banalna i nadużywana, ale idealnie koresponduje działaniami PiS.

Wczoraj odbyła się konferencja pani minister Marleny Maląg z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mogą kojarzyć o kogo chodzi, to podpowiem co nieco. Pani Malag to jest ta minister, która cały czas mówi i nie wiadomo kiedy bierze oddechy. W jej ustach wszystko się pnie, gdy trzeba i spada, jeśli zajdzie tak potrzeba. Na wspomnianej konferencji pani minister, w swoim stylu, wypowiedziała następujące słowa:

Wypłata również w tym roku czternastej emerytury to nasza odpowiedź na inflację, bo chociaż ma ona charakter zewnętrzny….

Wydaje się, że powyższy cytat w pełni uzasadnia i usprawiedliwia przywołanie zgranej metafory z dolewaniem benzyny do ognia. Pani minister Maląg chce odpowiadać inflacji dorzucaniem pieniędzy, co samo w sobie jest śmieszne i tragiczne zarazem. Śmieszność i tragedię przypisuję przedstawicielce władzy, natomiast co do wypłaty 14-stej emerytury mam już mieszane uczucia. Oczywiście nie jest to żadne gaszenie inflacji, chyba że mówimy o gaszeniu benzyną, ale po całej serii decyzji rządowych, które oddawały pieniądze Polaków w obce ręce, żeby utrzymywać obywateli obcego państwa, akurat ta decyzja wydaje się najmniej nieszczęśliwa. Oszukiwani i okradani przez większość życia nasi rodzice i dziadkowie, otrzymają niewielką rekompensatę za ciężką pracę. Podkreślę słowo „praca”, ponieważ cała rzesza obcokrajowców otrzymuje nasze pieniądze za nic nie robienie. Propagandowo minister Maląg kompletnie się skompromitowała, podstawowej wiedzy na temat gospodarki również nie posiada, ale jej śmieszność i ignorancja przynajmniej posłuży milionom polskich emerytów. Znacznie gorzej wygląda to w wydaniu innych nieudolnych propagandystów ministerialnych.

Minister Michał Dworczyk, który dawano powinien z rządu wylecieć z hukiem, za szereg afer i spektakularnych katastrof, gasi inflację w zupełnie innym sposób, mianowicie poprzez inwestycje na Ukrainie. Pan minister będzie budował „wojenne” osiedla kontenerowe, na co rzecz jasna potrzeba pieniędzy i bynajmniej nie będą to ukraińskie hrywny. Zapłacimy za ten i wiele innych projektów, w ramach „bratniej pomocy”, złotówkami wyjętymi z polskich portfeli, ewentualnie dodrukuje się trochę banknotów i tak pokonamy inflację.

Obecna władza umiłowana przekroczyła Rubikon propagandy, czyli weszła do tej samej rzeki, w której notorycznie kąpali się poprzednicy. Nieważne co mówią, ważne do kogo i trzeba brutalnie powiedzieć, że odbiorcami komunikatów władzy są coraz więksi… mało mądrzy.

W zaistniej sytuacji człowiek bardziej mądry ma do wyboru dwie reakcje: śmiech lub płacz. Można też te dwa skrajne stany emocjonalne połączyć i śmiać się przez łzy. Nie ma w tej chwili drugiego takiego państwa na świecie, które by w tak podłych czasach bardziej troszczyło się o obywateli obcego, niż własnego kraju. Daleki jestem od klepania liberalnych zdrowasiek o wielkim wolnym rynku i wszechmocnej inflacji, nie mniej zgodzę się i z liberałami i po prostu z myślącymi Polakami, że to co się dzieje obecnie jest realnym socjalizmem i to w formule RWPG.

Zbrodniarze u władzy, rabusie u koryta: Orlen: Spodziewamy się dwukrotnego wzrostu cen gazu. A elektryczności o [KOLEJNE!!] 85 %.

PKN Orlen prognozuje dwukrotny wzrost cen gazu rok do roku. Powody są oczywiste: wojna w Ukrainie, próba wymuszenia przez Gazprom płatności za surowiec w rublach i zmiany regulacyjne wymuszające wypełnienie magazynów w Europie. Na rynku paliw panuje duża niepewność. – Mamy inflację i wzrost cen wszelkiego rodzaju surowców – tłumaczy Adam Czyżewski, główny ekonomista koncernu.

https://finanse.wp.pl/orlen-spodziewamy-sie-dwukrotnego-wzrostu-cen-gazu-6763007947029280a

Główny ekonomista Orlenu mówi o dużej presji cenowej na rynku paliw. Ma to związek głównie z dieslem, gdyż brakowało go już pod koniec zeszłego roku, a na to nałożyła się jeszcze wojna.

– Wojna w Ukrainie i panika z nią związana spowodowały, że wzrósł głównie popyt na paliwa, a nie na ropę – tłumaczy Adam Czyżewski. – Ceny paliw poszły więc w górę, a na rynku ropy mamy z jednej strony sytuację, że rosyjskiej ropy na spocie w Europie nikt nie chce kupować, więc jej cena spadła i kupują ją z dużym dyskontem Indie, a z drugiej – mamy interwencję na rynku ropy Międzynarodowej Agencji Energii i amerykańskiego rządu w postaci zapowiedzi uwolnienia zapasów, co powoduje, że ceny ropy utrzymują się na niskim poziomie. Interwencje rynek bardzo uspokoiły – dodał.

Inflacja i wzrost cen wszystkich surowców. Na horyzoncie spowolnienie

Zwraca on uwagę, że w Chinach nastąpił covidowy spadek popytu szacowany na około 1,5 mln baryłek ropy dziennie.

– Na rynku paliw jest lepiej niż na rynku ropy naftowej, stąd rozjazd cen i wzrost marż rafineryjnych, które są różnicą między cenami ropy i paliw. Marże są wyznaczane przez rynek i obecnie nienaturalnie wysokie, bo na rynku ropy mamy interwencje, a na rynku paliw duży popyt – ocenia Czyżewski.

Dlatego trudno prognozować, jaka będzie sytuacja w kolejnych miesiącach. Mamy inflację, wzrost cen wszelkiego rodzaju surowców. Pogarszają się perspektywy wzrostu gospodarczego, prognozy globalnego PKB w tym roku spadły już z około 4 proc. do 1,5 proc.

Spółka prognozuje także wzrost cen energii elektrycznej do poziomu ok. 730 zł/MWh (wzrost o ok. 85 proc. rdr) w efekcie utrzymujących się bardzo wysokich cen gazu i węgla spowodowanych głównie sytuacją geopolityczną oraz wysokich cen praw do emisji CO2.

Premier: Polacy nie odczują zmian

[Jak można tak bezczelnie KŁAMAĆ!! MD]

W środę od godziny 8 czasu polskiego Gazprom całkowicie wstrzymał dostawy gazu do Polski w ramach kontraktu jamalskiego. – Z szantażem gazowym Rosji, z tym pistoletem przystawionym do głowy poradzimy sobie tak, aby Polacy tego nie odczuli – mówił premier Mateusz Morawiecki w środę w Sejmie. [—]

Ceny węgla i ekogroszku wzrosły o ponad 100% Na składach zieją pustki a ludzie zapisują się na zeszyt! Ci, których stać!

Posted by globalne-archiwum.pl on 15 kwietnia, 2022 http://globalne-archiwum.pl/ceny-wegla-i-ekogroszku-wzrosly-o-ponad-100-na-skladach-zieja-pustki-a-ludzie-zapisuja-sie-na-zeszyt-ci-ktorych-stac/


,,Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj zauważy, że jego plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i tę wojnę przegrywa (…) Znając historię łatwiej zrozumieć teraźniejszość i można lepiej przygotować się na przyszłość.’’

Frederic Joliot-Curie, francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla.

———————————-

Publikacje, które mają posiadać tak zwaną „siłę nośną” okrasza się mocnymi stwierdzeniami i słowami, podczas gdy po przeczytaniu danego artykułu, okazuje się, iż mieliśmy do czynienia z niczym więcej jak „informacyjną wydmuszką”. To nie jest dobre, ta cała „maksymalizacja przekazu informacyjnego”, ponieważ w momencie w którym pojawi się realnie mocny i ważny artykuł, to mało kto na niego zwróci uwagę, gdyż będzie on jednym z wielu „mocnych” artykułów. Ale oczywiście tylko pozornie.

Niemniej jednak skąd taki wstęp dziś? Otóż dziś chcemy poruszyć temat, który nie jest tematem ważnym, istotnym czy mocnym… Jest to temat wręcz EGZYSTENCJALNY dla wielu osób. Informacje w tej kwestii, docierały do nas od kilku dni, od naszych stałych czytelników, a wśród nich nie ukrywam posiadamy wielu „sprawdzonych” informatorów, którzy żyjąc codziennością dostrzegają „rzeczy przełomowe”.

A zatem dziś o „apokaliptycznym” wzroście cen węgla oraz ekogroszku w Polsce. Otóż na waszą prośbę przeprowadziliśmy szybkie i dogłębne „śledztwo”. Otóż obdzwoniliśmy kilka składów węglowych w Polsce, kilka odwiedziliśmy osobiście aby w cztery oczy porozmawiać z właścicielami tych składów. Rzeczy do których dotarliśmy są zaiste niepokojące i nie piszemy tego na wyrost, ale tak po prostu jest.

Otóż ceny ekogroszku za tonę w roku 2021 wynosiły średnio 1000 złotych. Dziś cena za tonę ekogroszku wynosi średnio 2100 złotych. Zatem mamy wzrost o ponad 100% Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku węgla.

Zatem zadaję pytanie, skąd Polacy mają wziąć pieniądze na zakup węgla czy ekogroszku, jeżeli dodatkowo mamy w Polsce ponad 10% inflację (A TO NIE KONIEC)? Czy Polacy mają sobie zakupić drukarki i drukować pieniądze?

A może zamiast potrzebnych lekarstw kupić 100 kilogramów więcej węgla? Oczywiście ryzykując przy tym zdrowiem a nawet życiem. To w jaki sposób potraktowano nasz naród nie mieści się po prostu w głowie, zwłaszcza że Polska leży na węglu. Ceny węgla w Polsce powinny być „śmiesznie niskie” a co mamy? A no mamy Armagedon finansowy a to dopiero wiosna, tak więc jakie ceny będą na jesień 2022 roku? 3000 złotych za tonę? A może 4000 złotych? Skandal!

To jest skandal jak „pluje się Polakom w twarz”. Pcha się nas nas jakieś bliżej nieokreślone wojny, wymachuje w telewizji szabelką i chce zbawiać cały świat, ponieważ zaiste tak właśnie robi PiS. A we własnym kraju coraz większa ilość Polskich rodzin nie ma pieniędzy na opał! Nie ma pieniędzy na węgiel, którego pod „naszymi stopami” mamy na co najmniej sto lat! I to nie są moje wyliczenia ale wyliczenia ekspertów.

Czy to koniec? Ależ skąd! Mateusz M. Zwany Polskim Premierem wprowadza embargo na węgiel z Rosji. Rozumiem, że gdy wprowadza się embargo to po to aby dotknęło ono finansowo kraj objęty tym embargiem, to jest Rosję w tym przypadku. Niestety Rosja „ma gdzieś” nasze embargo, gdyż sprzedaż węgla, które kierowane było do Polski, sprzeda innemu krajowi. W ten sposób nie odczuje żadnych negatywnych skutków, natomiast my Polacy odczujemy, oj odczujemy, już odczuwamy.

Mało tego, jak wiemy, węgiel z Rosji trafiał głównie do „polskich domostw”, był kierowany do użytku prywatnego. Teraz tego nie będzie. Mateusz M. nazywany polskim premierem wyjdzie i wygłosi podniosłe przemówienie: „wprowadzamy embargo na węgiel z Rosji”. ALE nie doda, że węgiel ten trafiał do „zwykłych obywateli”, zatem to oni poniosą finansowe koszty. A Mateusz M. nadal będzie mógł „opowiadać farmazony”, gdyż on ze swojej kieszeni nie płaci za własne „poronione pomysły”, a my zwykli obywatele już tak.

To jednak nie koniec, otóż nie tylko mamy do czynienia ze wzrostem cen, ale także brakiem węgla oraz ekogroszku na składach węglowych. W wielu przypadkach klienci musza zapisywać się i czekać, a ile czekać to nawet nie wiadomo. W części składów otrzymaliśmy informację i tutaj cytujemy: „mamy obiecaną dostawę ale nie wiemy jeszcze na kiedy”. W innych z kolei: „nie mamy i nie wiemy kiedy będziemy mieć”. W nielicznych możemy usłyszeć, że: „mamy w chwili obecnej ale tylko kilka ton”.

W składzie, który znajduje się w mojej miejscowości udzielono mi takiej odpowiedzi: „mamy dziewięć ton ekogroszku na stanie, jakoś go wytargaliśmy, ale kiedy będą kolejne dostawy, to tego nie wiemy”. Tak wygląda dostępność surowca w kraju, który „leży” na tym surowcu. Analogicznie dodam, że sytuacja jest taka jak gdyby Arabia Saudyjska zamykała szyby naftowe i przez to z własnej woli „dusiła kraj i gospodarkę”.

Reasumując: Po pierwsze ceny węgla i ekogroszku wzrosły o ponad 100%, zaledwie w niespełna jeden rok! A po drugie, nawet jeżeli kogoś będzie stać na tak drogi surowiec, to nie ma pewności, że w ogóle będzie on dostępny! Jeżeli teraz jest z tym problem, a mamy wiosnę, to co będzie na jesień roku 2022? A co jeżeli rzeczywiście przyjdzie w końcu „zima stulecia”, tak od lat przez wielu przepowiadana?

Na litość Boską, co „oni” robią z naszą kochaną Ojczyzną? Tego nie można wytłumaczyć w logiczny sposób a wierzyć w to, że to jest paranoja a „oni” są obłąkani, nie będę. „Oni” doskonale wiedzą, co robią i jak niszczą Polskę, zatem powstaje pytanie na czyje zlecenie to robią i „za ile” się sprzedali i nas sprzedali. Drodzy Czytelnicy, nie wiem kiedy wreszcie nasz Naród przejrzy na oczy, ale gdy do tego dojdzie, to będzie w wielkim, oj WIELKIM SZOKU.


Przeczytaj również:

W sklepach drożej o 15 proc. Szaleją ceny tłuszczów i mąki. Co podrożało najbardziej?

W marcu br. w sklepach było drożej średnio o 15 proc. w ujęciu rocznym – wynika z najnowszego „Indeksu cen w sklepach detalicznych”. Wzrost odnotowały wszystkie z 12 analizowanych kategorii produktów.

Oficjalna inflacja w marcu wyniosła 10,9 proc. rdr.

Z cyklicznej ogólnopolskiej analizy cen detalicznych, prowadzonej przez UCE Research, Hiper-Com Poland i Wyższych Szkół Bankowych wynika, że w marcu 2022 roku w sklepach było drożej dokładnie o 15,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku. Na 12 badanych kategorii podrożały wszystkie, z czego 8 zaliczyły dwucyfrowe wzrosty.

Co i o ile podrożało w sklepach

Z analizy wynika, że w marcu br. najbardziej podrożały produkty tłuszczowe. Zanotowały wzrost o 53,8 proc. rdr.

Średnio o 1/4 zdrożały rdr produkty sypkie. W tej kategorii najbardziej poszybowały ceny mąki (o 28 proc.) Cukier zdrożał o 10,1 proc.

Z analizy wynika ponadto, że niewiele mniej od produktów sypkich zdrożało średnio mięso. W porównaniu do marca 2021 r. ceny mięsa wzrosły o 22,1 proc. Najwyższy skok odnotowała wołowina (30,2 proc.), drób zdrożał – o 15,2 proc., mięso wieprzowe o 12 proc.

Wzrosty przekraczające 20 proc. odnotowały w marcu jeszcze dwie kategorie produktów – to tzw. inne artykuły w tym karmy dla kotów i psów, a także pieluchy dla niemowląt, które podrożały średnio o 21,3 proc. rdr.

A oto jak zdrożały warzywa – średnio o 20,5 proc., np. ogórki – o 28,7 proc. Dwucyfrowe skoki cen notowały w marcu również owoce – 12,3 proc. (winogrona podrożały – o 32,2 proc.), używki – 11,1 proc., a także nabiał – 10 proc. z czego najbardziej ser żółty – o 25,7 proc.

Poniżej 10 proc. zdrożały tylko napoje (7,2 proc.), dodatki spożywcze (4,5 proc.), pieczywo ( 4,4 proc.) oraz chemia gospodarcza – 2,9 proc.

W „Indeksie cen w sklepach detalicznych” przedmiotem analizy było 12 kategorii (pieczywo, nabiał, mięso, owoce, warzywa, produkty sypkie, produkty tłuszczowe, dodatki spożywcze, używki, napoje, chemia gospodarcza i inne art.) oraz 45 produktów.

Do porównania łącznie zestawiono blisko 1100 marek, w tym prawie 36 tys. cen detalicznych. Analizą objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience i cash&carry, działające w 16 województwach.

Inflacja przekroczyła 10%

Inflacja przekroczyła 10%! Konfederacja apeluje do rządu: „Należy natychmiast zaprzestać szaleńczego dodruku pieniądza”

Kwiecień 1, 2022 https://wprawo.pl/inflacja-przekroczyla-10-konfederacja-apeluje-do-rzadu-nalezy-natychmiast-zaprzestac-szalenczego-dodruku-pieniadza-wideo/

W piątek (1.04.2022) Główny Urząd Statystyczny poinformował, że w marcu inflacja w Polsce wyniosła 10,9%. To najwyższa inflacja od 22 lat, czyli od lipca 2000 roku, gdy wynosiła ona 11,6%. W stosunku do marca 2021 żywność zdrożała o 9,2%, energia o 23,9%, a paliwa o 33,5%.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie politycy Konfederacji zaapelowali, żeby rząd zaprzestał katastrofalnej w skutkach polityki napędzającej inflację. – Natychmiast należy zaprzestać tego szaleńczego dodruku pieniądza, żeby ceny spowolniły, żeby inflacja nie doszła do jakiegoś horrendalnego poziomu, żebyśmy nie obudzili się nagle w rzeczywistości, gdzie będziemy mieli banknoty po 1000, czy 2000 złotych – powiedział Witold Stoch z biura prawnego Konfederacji.

– Polityka, a właściwie antypolityka gospodarza rządu to jest coś, za co dziś płacą wszyscy Polacy – powiedział poseł Robert Winnicki. – Rząd powtórzył obłędną politykę wielu państw Europy, bogatszych państw, w zakresie dodruku pieniędzy, w zakresie transferów, które nie mają uzasadnienia ekonomicznego i dziś inflacja wynosi już ponad 10%, a idziemy na kilkanaście procent – alarmował. – Co robi w tej sytuacji rząd? Rząd nie zwalnia, nie redukuje podatków, tak jak proponujemy to w ustawach Konfederacji, m.in. pakiet przedsiębiorcy, tanie paliwo, tani prąd. Wzywamy rząd, żeby przestał koncentrować się na tym, którą grupę wyborców kupić, ale na tym, jak uniknąć katastrofy gospodarczej – powiedział Winnicki.

Trzeba zrobić dwie rzeczy. Nie wydawać nowych dziesiątków miliardów złotych na najróżniejsze transfery typu dopłata do telewizora, którą rząd zrobił na ostatnim posiedzeniu Sejmu. To nie jest najpotrzebniejsza rzecz w tej chwili, żeby dać paru milionom ludzi dopłatę do tego, żeby mogli oglądać telewizję. To jest absurdalna polityka trwonienia pieniędzy. To jest pierwsza rzecz.

Druga rzecz, którą trzeba zrobić, to starać się rozkręcać gospodarkę. To oznacza, że nie można robić tego, co rząd robił przez ostatnie miesiące z Nowym Ładem, czyli wprawiać przedsiębiorców i księgowych w totalną depresję, bo nie wiedzą na czym stoją, jeśli chodzi o sferę podatkową. Trzeba radykalnie obniżyć podatki – podkreślił Winnicki.

[wideo – w oryg. MD]

Mentzen: Będzie gorzej. „Dobrze” już było…

Musimy się z tym pogodzić, że będzie źle, a lepiej to już było – mówił Sławomir Mentzen w wywiadzie na kanale „Biznes Misja″ na YouTube.

Sławomir Mentzen, prezes Kongresu Polskiego Biznesu, oraz wiceprezes partii KORWiN, był gościem programu opublikowanego na kanale „Biznes Misja″ na YouTube.

Polityk został zapytany o to, jakie mogą być skutki ekonomiczne masowej migracji do Polski, z którą mamy do czynienia. Przypomnijmy, że według najnowszych danych Straży Granicznej, od 24 lutego do Polski przyjechało już ponad 1,6 miliona uchodźców.

Mentzen: Będzie gorzej. Dobrze już było

Tego nie wie w tym momencie nikt. Nie wiemy dokładnie, ile osób do Polski przyjechało, ile osób zamierza tutaj zostać, ile z tych osób podejmie pracę. Nie wiemy w tym momencie o ile zwiększy się popyt na miejsca w żłobkach, przedszkolach, szkołach, ile osób więcej trzeba będzie leczyć – zaczął odpowiedź Sławomir Mentzen.

Nie wiemy co się stanie ze stopami procentowymi poza tym, że znacząco wzrosną. Nie wiemy co z inflacją. Wszyscy widzimy teraz ceny ropy, ceny benzyny, niedługo dołączą do tego ceny gazu, stąd przyszłość jest w tym momencie ciężka do przewidzenia – kontynuował. [??? to banały!! Sam przecież przewiduje. MD]

To znaczy, to co można powiedzieć wprost, że będzie gorzej. Dobrze już było. Ceny były niskie, teraz będą tylko wysokie. Stopy procentowe pójdą do góry, koszty życia pójdą do góry, koszty żywności pójdą do góry, ceny pszenicy chyba wzrosły już dwukrotnie, teraz ceny wypieku tego chleba też wzrosną, przecież tam musimy za energię zapłacić, ceny transportu znacząco wzrosną po wzroście cen benzyny, więc wszystko będzie droższe.

Inflacja będzie wysoka dalej, raty za kredyty hipoteczne będą dużo wyższe niestety, koszty życia będą wyższe, więc no niestety Polakom będzie żyło się trochę gorzej, ale tu nie ma co się dziwić, jeżeli jest wojna no to niestety – może ktoś na wojnie jest w stanie zarobić, np. producent broni – natomiast zwyczajni ludzie na wojnie z reguły tracą i musimy się z tym pogodzić, że będzie źle, a lepiej to już było – podsumował Mentzen. [VIDEO woryg. md]