Inflacja przekroczyła 10%

Inflacja przekroczyła 10%! Konfederacja apeluje do rządu: „Należy natychmiast zaprzestać szaleńczego dodruku pieniądza”

Kwiecień 1, 2022 https://wprawo.pl/inflacja-przekroczyla-10-konfederacja-apeluje-do-rzadu-nalezy-natychmiast-zaprzestac-szalenczego-dodruku-pieniadza-wideo/

W piątek (1.04.2022) Główny Urząd Statystyczny poinformował, że w marcu inflacja w Polsce wyniosła 10,9%. To najwyższa inflacja od 22 lat, czyli od lipca 2000 roku, gdy wynosiła ona 11,6%. W stosunku do marca 2021 żywność zdrożała o 9,2%, energia o 23,9%, a paliwa o 33,5%.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie politycy Konfederacji zaapelowali, żeby rząd zaprzestał katastrofalnej w skutkach polityki napędzającej inflację. – Natychmiast należy zaprzestać tego szaleńczego dodruku pieniądza, żeby ceny spowolniły, żeby inflacja nie doszła do jakiegoś horrendalnego poziomu, żebyśmy nie obudzili się nagle w rzeczywistości, gdzie będziemy mieli banknoty po 1000, czy 2000 złotych – powiedział Witold Stoch z biura prawnego Konfederacji.

– Polityka, a właściwie antypolityka gospodarza rządu to jest coś, za co dziś płacą wszyscy Polacy – powiedział poseł Robert Winnicki. – Rząd powtórzył obłędną politykę wielu państw Europy, bogatszych państw, w zakresie dodruku pieniędzy, w zakresie transferów, które nie mają uzasadnienia ekonomicznego i dziś inflacja wynosi już ponad 10%, a idziemy na kilkanaście procent – alarmował. – Co robi w tej sytuacji rząd? Rząd nie zwalnia, nie redukuje podatków, tak jak proponujemy to w ustawach Konfederacji, m.in. pakiet przedsiębiorcy, tanie paliwo, tani prąd. Wzywamy rząd, żeby przestał koncentrować się na tym, którą grupę wyborców kupić, ale na tym, jak uniknąć katastrofy gospodarczej – powiedział Winnicki.

Trzeba zrobić dwie rzeczy. Nie wydawać nowych dziesiątków miliardów złotych na najróżniejsze transfery typu dopłata do telewizora, którą rząd zrobił na ostatnim posiedzeniu Sejmu. To nie jest najpotrzebniejsza rzecz w tej chwili, żeby dać paru milionom ludzi dopłatę do tego, żeby mogli oglądać telewizję. To jest absurdalna polityka trwonienia pieniędzy. To jest pierwsza rzecz.

Druga rzecz, którą trzeba zrobić, to starać się rozkręcać gospodarkę. To oznacza, że nie można robić tego, co rząd robił przez ostatnie miesiące z Nowym Ładem, czyli wprawiać przedsiębiorców i księgowych w totalną depresję, bo nie wiedzą na czym stoją, jeśli chodzi o sferę podatkową. Trzeba radykalnie obniżyć podatki – podkreślił Winnicki.

[wideo – w oryg. MD]

Wraz z pomocą dla Ukrainy zniknęły wszystkie polskie problemy.Czy zbudujemy dobrobyt na tarczach i ładach…

Czy zbudujemy dobrobyt na tarczach i ładach, bez względu na cenę paliwa, prądu, gazu i kosztów poniesionych na przyjęcie miliona uchodźców?

———————

Ostatnia tarcza, jaką zbudował Morawiecki, specjalista od tarcz i ładów, była tarczą antyinflacyjną. Głównym celem tarczy miało być obniżenie ceny paliwa i żywności, a także obniżenie rachunków za prąd i gaz.

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/wraz-z-pomoca-dla-ukrainy-zniknely-wszystkie-polskie-problemy/

———————

W pierwszej fazie funkcjonowania tarczy mięliśmy wielki sukces propagandowy, rządowi aktywiści i najbardziej fanatyczni zwolennicy PiS porównywali ceny paliwa w Polsce z cenami na świecie. Okazało się, że Szwajcarzy muszą tankować prawie za 7 złotych i dlatego w Polsce mamy raj na ziemi, po 5.20.

Tak było, ale już nie jest i chociaż cena paliwa dobija do 7 złotych, jak w Szwajcarii, to rząd Morawieckiego nie tylko nie ma żadnych problemów z tego tytułu, ale zyskał szerokie poparcie społeczne od lewa do prawa.

Cena paliwa w Polsce i co za tym idzie losy całej tarczy antyinflacyjnej przestały mieć jakiekolwiek znaczenia i co więcej w ogóle nie wolno o tym mówić, jak przekonał się redaktor Warzecha.

Na początku lutego był to temat numer jeden, wszyscy obliczali ile kosztuje litr albo kostka masła i szeroko komentowano zniesienie VAT. Jedni kpili z cen regulowanych urzędowo, drudzy wychwalali pod niebiosa i nasyłali kontrole na sklepy, które cen nie obniżały. Inflacja miała nas zjeść żywcem, doprowadzić do bankructwa i ostatecznie nędzy. Analitycy i pozostali eksperci na przemian ubolewali, że NBP nie podnosi stóp procentowych, przez co nasze oszczędności erodują, by po podniesieniu stóp straszyć wzrostem rat kredytu. Skoro już jesteśmy przy ratach kredytów, to mamy zupełnie nową sytuację, biedę ponad podziałami! Wyższe raty płacą zarówno posiadacze kredytów złotówkowych, jaki i „frankowicze”. Dzieje się tak dlatego, że pomimo podniesienia stóp procentowych złotówka słabnie i za franka trzeba już płacić 4,90 zł. O rachunkach za gaz i prąd mało kto wspomina, jakoś się wszystko samo wyciszyło, podobnie jak obniżone „polskim ładem” wypłaty budżetówki.

Próżno też szukać w jakichkolwiek doniesieniach medialnych zawrotnej kwoty, która miała do nas spłynąć z Unii Europejskiej. Było 770 miliardów i nie ma, w każdym razie nikt o nie pyta i się nie upomina. Przy takich stratach i deficytach Polska powinna wpaść w poważne turbulencje, na co wskazują wszystkie doktryny ekonomicznie. Najzwyczajniej w świecie nie da się bez konsekwencji dla finansów publicznych obniżać, czy nawet znosić podatki, obniżać wartość narodowej waluty, niebotycznie podnosić ceny energii i paliw. Ktoś na końcu zawsze będzie musiał za to zapłacić i nie trudno zgadnąć, że będzie to przysłowiowy Kowalski. W beznadziejnej wydawałoby się sytuacji przyjmujemy 1 000 000 uchodźców i tylko teoretycznie są to uchodźcy z Ukrainy, o czym wprost mówi polski minister Rau: „przyjmujemy wszystkich, bez względu na obywatelstwo, pochodzenie, religię”.

Tak się dzieje na granicy z Ukrainą, ale na granicy z Białorusią nadal budujemy mur za 1,6 miliarda złotych. Dla uchodźców Polska przygotowała całkowicie darmowy wikt i opierunek, darmowe przejazdy komunikacją publiczną, darmowe leczenie i ubezpieczenie, natomiast Polakom, którzy przyjmą uchodźców mają być wypłacane pieniądze, po 40 zł na dzień od uchodźcy.

W jaki sposób jest to wszystko finansowane, szczególnie po dwóch latach „pandemii”, gdy zatrzymano najmniej połowę sektorów polskiej gospodarki? Nie wiadomo i co więcej nie wolno o to pytać, aby nie urazić, to nie czas i miejsca na takie pytania, teraz liczy się polska gościnność i pomoc ofiarom wojny.

Gdy w końcu nadejdzie ten czas, że przynajmniej nieśmiało pozwolą spytać o to i owo, na odpowiedzi będzie za późno. Rosną jak grzyby po deszczu kolejne gigantyczne tarcze i łady, które mają łatać takie same dziury i problemy. Zanim jeden „błogosławiony” pomysł zdąży zaistnieć pojawia się następny i spłaca długi po tym pierwszym, poprzez zaciąganie nowych długów. Czy to się uda? Czy zbudujemy dobrobyt na tarczach i ładach, bez względu na cenę paliwa, prądu, gazu i kosztów poniesionych na przyjęcie miliona uchodźców? Z cała pewnością, musimy w to głęboko wierzyć, zaufajmy nauce i słuchajmy ekspertów.

Naprawa „Polskiego Ładu” wymaga powołania ministra finansów i wyrzucenia wszystkich „ludzi z rynku”. To mógł być sabotaż.

Naprawa Polskiego Ładu wymaga powołania ministra finansów i wyrzucenia wszystkich „ludzi z rynku”. To mógł być sabotaż. Bo mógł.

Witold Modzelewski https://konserwatyzm.pl/modzelewski-naprawa-polskiego-ladu-wymaga-powolania-ministra-finansow-i-wyrzucenia-wszystkich-ludzi-z-rynku/

—————————

Po prawie dwóch miesiącach od wejścia w życie „Polskiego Ładu” w podatkach oraz po (prawie) czterech miesiącach od jego uchwalenia już wiemy, że władza nie umie poprawić popełnionych błędów. Ich ilość jest porażająca. Przypomnę, że przed 30 laty, gdy wprowadzono obecny podatek dochodowy od osób fizycznych (z dniem 1 stycznia 1992 r.), równo półtora miesiąca po tej dacie (15 lutego 1992 r.) zmieniono wszystkie istotne przepisy tej ustawy, w dodatku z mocą wsteczną od 1 stycznia 1992 r. i usunięto wszystkie wpadki i błędy balcerowiczowskiej wersji tego podatku.

Byli wtedy ludzie, którzy się na tym znali, umieli napisać obszerną nowelizację, wiedzieli co robią i mieli odwagę. Bo nie byli to „ludzie z rynku”, czyli dyletanci z „międzynarodowego biznesu podatkowego”, zresztą biznes ten wtedy nie istniał – na szczęście dla podatników oraz państwa polskiego. Niestety rządy od 2015 r. zaufały i wypromowały „ludzi z rynku”, którzy najpierw blokowali zapowiedziane przez premier Beatę Szydło uszczelnienie podatków, w tym zwłaszcza VAT-u, a teraz zafundowali największą i nieodwracalną klęskę (nie tylko wizerunkową) tej formacji.

Wieść gminna głosi, że autorem tych wpadek jest zdjęty obecnie z mediów szef rządowego Polskiego Instytutu Ekonomicznego, który uczył się podatków w tzw. wielkiej czwórce (jakże skromna nazwa) [Piotr Arak ? [Deloitte, PricewaterhouseCoopers, KPMG oraz EY (dawniej Ernst&Young)] ] .

Nauczył się widać tyle, ile wiedzieli jego pracodawcy. Nikt go dotąd nie wyrzucił, nikt nie powołał nawet komisji, która sporządziłaby jakieś poprawki. Widać, że „ludzie z rynku” również do tego się nie nadają (do czego się nadają?). Blokuje wszystko brak szefa resortu finansów, bo przecież przejęcie tej roli przez obecnego premiera jest fikcją.

Ze strony sympatyka obecnej większości pojawia się doń tylko jedna sugestia: niech Pan ustąpi, wyrzuci wszystkich „ludzi z rynku”, zatrudni nawet losowo wybranych urzędników  np. z izb administracji skarbowej – oni na pewno to zrobią lepiej, bo już gorzej się nie da.

Czas mija i wraz z nim szansa na naprawę tego, co jest skopane przez zarozumiałych dyletantów. Tak przynajmniej myśli większość  komentatorów, którym nie może przyjść do głowy, że to mógł być sabotaż. Bo mógł.

Od lat w biznesie (tym „międzynarodowym”) znany jest następujący scenariusz: wykorzystując chciwość podatnika należy wsadzić go na jakąś podatkową minę a potem zarabiać na jego kłopotach, bo on zapłaci dużo więcej za pozbycie się kłopotów niż za wszystkie korzyści podatkowe.

Nie można odrzucić tego podejrzenia. Jest również inna hipoteza: czy może ktoś zlecił owo szkodnictwo, bo „pisowskie rządy” mają wielu wrogów i zewnętrznych i wewnętrznych. Być może dzisiejsza „totalna opozycja” nie ma żadnych zahamowań. Jest do tego zdolna. W końcu trzeba „odsunąć od władzy rządy PiS”, zniszczyć wroga a cena nie gra roli. Liberałowie mieli i chyba wciąż mają również „wyśmienite relacje” z międzynarodowym biznesem zajmującym się ucieczką od opodatkowania. Może zlecenie przyszło zza granicy: jeśli tak, to na pewno musiało być „napisane cyrylicą”. Jest to jednak mało prawdopodobne, bo poza ciągłym ujadaniem na Rosję przez kilku dyżurnych „pożyteczniaków”,  obecna większość respektuje interesy rosyjskich eksportów na polski rynek, np. kupując miliony ton węgla ze szkodą dla polskich kopalń. Problem w tym, że „rządy PiS”, w tym zwłaszcza pod batutą obecnego premiera, miały (mają?) owe „wyśmienite relacje” z tym biznesem i nie rozwiązano jakiejkolwiek rządowej umowy z tzw. andersenami, które zawarto jeszcze w czasie rządów Platformy.

Co rusz będą ujawniane kolejne gafy wpisane do „Polskiego Ładu”: to równia pochyła do katastrofy wyborczej. Jednak „ludziom z rynku” można już gratulować: udało im się coś unikatowego. „Pisowskie rządy” uderzyły podatkami w swój elektorat i wciąż nie umieją wycofać się ze swoich błędów. Opozycja mogłaby przejąć władzę, gdyby się choć trochę nadawała do tej roli. Specjaliści od „ciepłej wody w kranie” mają dość wąski zakres kompetencji. Umieją jeszcze „haratać w gałę”, ale na wielkie rozgrywki jest jeszcze za zimno.

Jedyną szansą rządzących jest głęboki reset personalny: nowy rząd, w tym nowy szef resortu finansów, wiarygodny i odważny a przede wszystkim władający biegle językiem polskim, bo to dość rzadka umiejętność na tym stanowisku. Paradoks polega na tym, że napisanie poprawek do głupich przepisów jest dla kogoś kto zna się na podatkach czymś relatywnie prostym. W ciągu tygodnia można to zrobić, ale może to zrobić tylko ten, kto wie i wie, że wie. Tylko wtedy będzie miał odwagę bronić swoich koncepcji. I może zwyciężyć.

Polski „Ład”: Milion podatników w kropce.

Polski „Ład”: Milion podatników w kropce. Powinni szybko zgłosić się do skarbówki

Polski Ład mocno zamieszał w przepisach podatkowych. Najlepszy przykład to sytuacja, w jakiej znaleźli się ryczałtowcy. Aby uniknąć kłopotów w razie kontroli skarbowej, powinni napisać do skarbówki.

Wyślij podanie i zapłać za nie. 

A urząd odpowie, albo i nie.

Polski ład,  Polak dziad 

——————————-

Na podst.: https://spidersweb.pl/bizblog/polski-lad-milion-podatnikow-w-kropce/

Po wprowadzeniu „Polskiego Ładu” wielu ryczałtowców nie ma pojęcia, jaką stawkę ma zastosować i z jakich ulg podatkowych może skorzystać. Jak mają sobie poradzić? Eksperci radzą: złóżcie wniosek o indywidualną interpretację podatkową.

W razie kontroli skarbowej przedsiębiorca będzie miał dowód na to, że działa zgodnie z prawem. Jeśli więc zbliża się termin, w którym trzeba określić stawki VAT lub ryczałtu, warto jak najszybciej złożyć odpowiednie wnioski, aby następnie stosować właściwe stawki – radzą eksperci inFaktu.

I wskazują, że dwa podstawowe wnioski, które należy złożyć to:

  • wniosek o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej
  • wniosek o wydanie wiążącej informacji stawkowej

Dokumenty, które trzeba skierować do Krajowej Informacji Skarbowej, mogą mieć postać pisemną, wystarczy wydrukować odpowiedni formularz i wysłać pocztą na adres KIS. Inną opcją jest wysłanie wniosku elektronicznego za pomocą portalu ePUAP i Profilu Zaufanego.

Krajowa Informacja Skarbowa ma trzy miesiące od złożenia wniosku na odpowiedź i wydanie interpretacji. Jeśli nie odniesie się w tym czasie do sprawy, to na mocy prawa przyjmuje się, że stanowisko w nim przedstawione zostało uznane przez skarbówkę za prawidłowe.

Złóż wniosek online i zabezpiecz się przed karą od skarbówki

[—]

Zalecam, aby we wniosku nie powoływać się na PKWiU, jeśli pytamy o rozstrzygnięcie stawek ryczałtu. Może się zdarzyć, że KIS odniesie się wyłącznie do tego, jaka stawka obowiązuje na wskazanym przez nas PKWiU, a nie do meritum sprawy, czyli pomocy w określeniu właściwej stawki – wyjaśnia.

Opłata to 40 zł płatne za każdą sprawę osobno.

Oznacza to, że jeśli podatnik we wniosku prosi o wyznaczenie kilku powiązanych ze sobą stawek, to powinien z góry zapłacić odpowiednią wielokrotność tej kwoty – tłumaczy inFakt. [—]

Nowy Ład w memach

… zdaniem internautów

fedotido · 12 stycznia 2022 05:06 23 681   108   65   Wraz z nowym rokiem nastał nam w kraju Nowy Ład. Jest tak, jak wszyscy mogliśmy się spodziewać, czyli mamy jeden wielki burdel. Nie mogło więc obejść się bez memów, które zebraliśmy tutaj dla was.

#1. Polski Ład jaki jest? Każdy widzi

#2.

#3.

#4.

#5.

#6.

#7. Czym dokładnie jest Nowy Wał Nowy Ład? Tego chyba nikomu już teraz nie trzeba tłumaczyć… bo przecież i tak nikt nie ma zielonego pojęcia, o co w tym całym burdelu chodzi

#8.

#9. Najgorzej mają jednak księgowi…

#10.

#11.

#12.

#13.

#14.

#15. Zaraz za nimi przedsiębiorcy…

#16.

#17.

#18.

#19. A zaraz za nimi w sumie cała reszta

#20.

#21.

#22.

#23.

#24.

#25.

#26.

#27.

#28.

#29.

#30.

#31.

#32.

#33. Choć podobno niektórzy na tym zyskają

#34.

#35.

#36. Ale ile i kto dokładnie?

#37.

#38. Tego chyba nie wie nikt…

#39.

#40. Trzeba jednak spoglądać z nadzieją w przyszłość i liczyć na to, że Morawiecki zajrzy i do naszego sklepu i obniży ceny, które wcześniej podniósł Tusk

Tagi:nowyładpolskiładpodatkimorawieckipisrządprawozdjęcia
https://www.facebook.com/plugins/share_button.php?app_id=&channel=https%3A%2F%2Fstaticxx.facebook.com%2Fx%2Fconnect%2Fxd_arbiter%2F%3Fversion%3D46%23cb%3Df10427f0fe6c9b%26domain%3Djoemonster.org%26is_canvas%3Dfalse%26origin%3Dhttps%253A%252F%252Fjoemonster.org%252Ff3e894b793a8e94%26relation%3Dparent.parent&container_width=0&href=https%3A%2F%2Fjoemonster.org%2Fart%2F62647&layout=button_count&locale=pl_PL&mobile_iframe=true&sdk=joey&size=large 108 Podoba mi się! … Zagłosuj Jakie są twoje dotychczasowe wrażenia związane z Nowym Ładem? A dziękuję, bardzo dobrze Nie zawracajcie mi głowy, jestem zajęty powiększaniem rodziny. 12 koła piechotą nie chodzi Jak na razie kilka stów mniej w wypłacie, zobaczymy co dalej Nie śpię, bo wyliczam składki

https://joemonster.org/art/62647

Vateuszku: Nigdy nie ma drugiej szansy, żeby zrobić pierwsze wrażenie. Szarża ślepego konia.

Targ koński. Przy jednym z wybiegów stoi klient i mówi do właściciela: – Ten koń jest ślepy. – Ależ skąd – odpowiada właściciel – Proszę się na nim przejechać. Klient wsiada na konia i rusza, jedzie coraz szybciej, nagle widzi przed sobą ścianę, ale koń nie zwalnia i uderza w mur. Poturbowany klient idzie do właściciela i mówi: – A nie mówiłem, że ten koń jest ślepy? A na to właściciel – Ślepy, ślepy, ale jaki odważny.

Powyższa anegdota przypomniała mi się, gdy przeczytałam dzisiejszy (7.01.2022) wywiad dziennikarzy „Interii” z premierem Mateuszem Morawieckim. Przy czy zastanawiam się, czy premier okazał się ślepym koniem, bezczelnym sprzedawcą, czy może klientem-idiotą, który wybrał się na przejażdżkę na ślepym koniu.

Bez względu na to, kogo odegrał Morawiecki, zderzenie z murem stało się faktem, w związku z czym rozpoczęła się rządowa akcja wmawiania Polakom, że nic się nie stało. O co chodzi? Chodzi o Polski Ład, który miał być największym w dziejach dobrodziejstwem dla ciężko pracujących Polaków i aktem sprawiedliwości dziejowej karzącym cwaniaków upasionych na ludzkiej krzywdzie. Tak był ów Polski Ład przedstawiany w licznych przemówieniach premiera oraz w propagandowej narracji prezentowanej przez rządowe media. A co z tego wyszło?

Na początku roku nauczyciele i służby mundurowe, którym pensja wypłacana jest z góry, ze zdziwieniem przecierali oczy patrząc na swoje paski wypłat. Okazało się, że w ramach Polskiego Ładu niższe pensje dostali ci, których żadną miarą nie da się zaliczyć do krezusów. I do tego stało się to w momencie, w którym inflacja – według Głównego Urzędu Statystycznego – wynosi 8,6 procent, co oznacza najwyższy poziom drożyzny od 22 lat. Mówiąc dosadnie: w ramach inauguracji Polskiego Ładu średniacy dostali w dupę, chociaż rząd obiecywał, że nie stracą, a nawet zyskają.

Co na to premier Morawiecki? Oto cytat z wywiadu dla „Interii”: Wynagrodzenia płacone z góry i naliczane w niektórych samorządach i przez niektóre jednostki budżetowe, sprawiły, że niektórzy sądzili, że nie zyskają na kwocie wolnej 30 tys. zł. Ale tak się nie stanie. Wszyscy przekonają się o tym już w najbliższych dniach. To jest potknięcie, które nie powinno mieć miejsca. Za niepotrzebny stres i nerwy przepraszam wszystkich, których ten błąd dotknął. Natychmiast wydałem polecenie, by go naprawić i za kilka dni od dzisiaj nie powinno być po nim śladu. Przy tak wielkiej reformie, największej reformie systemu podatkowego od ponad 25 lat, mogą się zdarzać takie sytuacje.

Odnosząc się do niższych wypłat nauczycieli i policjantów, Morawiecki oświadczył: Poprosiłem o pilne działania i korektę tych procedur, które mogły spowodować błędne naliczenie wynagrodzenia netto. Będzie działać specjalne rozporządzenie ministra finansów, w przyszłym tygodniu problem zniknie.

Niniejszym informuję premiera, że nigdy nie ma drugiej szansy, żeby zrobić pierwsze wrażenie. Jeśli najpierw obiecuje się cuda na kiju, a potem zabiera pieniądze tym, których zapewniano, że krzywda im się nie stanie, to jest to szarża ślepego konia na mur i musi skończyć się katastrofą.

– Polski Ład to historyczna obniżka podatków, dzięki której realnie wzrosną dochody netto Polaków – czytamy na stronie Ministerstwa Finansów. Rzeczywistość sobie, a propaganda sobie. Gdy dochody netto spadły, minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg poradziła pracownikom, żeby zgłaszali się do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Państwowej Inspekcji Pracy w celu wyjaśnienia wątpliwości. Jasne! Ludzie nie mają co robić, tylko chodzić po urzędach i ustalać dlaczego dostali po kieszeni. To są kpiny!

Pojawiła się też narracja, że wypłata niższych pensji to nieprawda. Oto oświadczenie MEiN z 4 stycznia: Ministerstwo Edukacji i Nauki informuje, że zakończyło się spotkanie z kuratorami oświaty z całej Polski. Dotyczyło ono rzekomego zaniżania wynagrodzeń nauczycieli, które miałoby wynikać z wejścia w życie przepisów z zakresu Polskiego Ładu. Żaden kurator oświaty nie potwierdził tego rodzaju sytuacji. W związku z tym MEiN apeluje o niewprowadzanie w błąd opinii publicznej. Jeżeli w indywidualnych przypadkach nauczyciel z innych powodów otrzymał niższe wynagrodzenie, prosimy o kontakt z organem prowadzącym oraz przekazanie informacji na adres informacja@mein.gov.pl. 

Komentarze pod tym oświadczeniem musiały być niezłym szokiem dla rządzących. Oto kilka z nich:

Rzygam waszymi kłamstwami. Dostałem mniej do cholery jasnej.

Oczywiste, że mając ponad 300 zł mniej wypłaty, wierzę w przekaz MEiN. Każdy by wierzył.

Nauczyciel dyplomowany, 20 lat pracy. Pensja niższa niż w grudniu. Pan minister mi wyrówna? Podać numer konta?

Moja mama dostała w tym miesiącu 200 złotych mniej na pełnym etacie. Przestańcie kłamać, pasek wypłat nie kłamie.

Nauczyciele kłamią, paski wypłat kłamią, kuratorzy mówią prawdę. Nie wiem kto wymyślił ten komunikat, ale muszę pogratulować i prosić o więcej. Ludzie uwielbiają kiedy władza im mówi, że są kłamcami, nie wiem czy nawet nie bardziej niż zmniejszone wypłaty.

Przestańcie haniebnie kłamać. Nauczyciel za to, że musi dorabiać i robi to legalnie jako mikroprzedsiębiorca, nie dość że nie odlicza już składki, to jeszcze zamiast ok. 3200 dostaje 2800 PLN wynagrodzenia. Takie są fakty i to naprawdę jest #NowyWał na rzecz rozdawnictwa #PiS.

To moja żona nie widzi o ile mniej dostała niż w grudniu? Z kogo, Wy bandyci, idiotów robicie. Głosowałem kiedyś na PiS, a teraz ***** Kaczora bandziora z ekipą.

Ponieważ wysyłanie ludzi do ZUS i PIP oraz wmawianie im, że nie dostali mniejszych pensji okazało się strzałem w stopę, premier Morawiecki obwieścił, że wydał polecenie, aby „naprawić błąd i za kilka nie powinno być po nim śladu”, ponieważ „będzie działać specjalne rozporządzenie ministra finansów i w przyszłym tygodniu problem zniknie”. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie zamiast Polskiego Ładu jest kompletny burdel, ale premier zapewnia, że „na reformę trzeba patrzeć całościowo, a nie wyrywkowo”.

A teraz prawdziwa perełka z wywiadu dla „Interii”. Oto, jak premier podsumował ideę reformy podatkowej: Polski Ład jest kontynuacją idei pierwszej Solidarności z 80. roku – „jeden drugiego brzemiona noście” – tej, która mówiła o solidaryzmie społecznym. Życzyłbym sobie, by empatia społeczna budowała przestrzeń do wzmacniania wydatków na służbę zdrowia.

Odwoływanie się do idei Solidarności i empatii społecznej, gdy zabiera się ludziom pieniądze, żeby przeznaczyć je na służbę zdrowia, która przestała ich leczyć, to dopiero szarża ślepego konia na mur. Górnolotnymi frazesami ludzie nie zapłacą rosnących rachunków. A premier Morawiecki ma wyjątkowy dar do wygłaszania przemówień podnoszącym Polakom ciśnienie. Trzeba mieć naprawdę żelazne nerwy, żeby słuchać o tych wszystkich sukcesach rządu, które okazują się kompletną klapą. O tym, jaką klapą okazał się Polski Ład, Polacy właśnie przekonali się na własnej skórze. Niestety, to nie jest ostatni „sukces” rządu Morawieckiego. Wiele takich „sukcesów” jeszcze przed nami.

Katarzyna Treter-Sierpińska https://wprawo.pl/katarzyna-ts-szarza-slepego-konia/

POLSKI ŁAD – dla opornych. No więc, po prostu wygląda to tak:

„Obecny system wprowadzony w Polskim Ładzie, jest dziecinnie prosty. To co przeczytacie poniżej to można nazwać „Polski Ład dla opornych”.

Jeśli zarabiasz do 3 185 zł brutto, nie płacisz podatku, poza 9% składką na służbę zdrowia. Czyli de facto zapłacisz 9% podatku. I jesteś w gronie tych osób, którym obecnie wszyscy zazdroszczą, bo każdy chciałby teraz zarabiać brutto maksymalnie 3 185 zł. Nie proś więc pracodawcy o podwyżkę, bo tylko sobie skomplikujesz życie.

Ale tu uwaga. Składka zdrowotna miesięcznie nie może być niższa, niż 270 zł. Jeśli więc zarabiasz 1000 zł brutto, to zapłacisz aż 27% podatku, czyli więcej, niż klasa średnia. Nie wiem co napisać tym, którzy zarabiają 270 zł miesięcznie (a to większość społeczeństwa). Cóż… będziecie za to mogli się leczyć za darmo.

Jeśli zarabiasz w przedziale 3 186 – 5 700 jesteś nadal do przodu, ale ludzie mniej Ci już będą zazdrościć, bo wchodzisz w próg podatkowy 9+17, czyli 26%. (tak w uproszczeniu, bo faktycznie wpierw potrącą Ci 9%, a od tego, co zostanie jeszcze 17%, … albo na odwrót – tego jeszcze nie rozumiem). Oczywiście tylko od tego, co zarobiłeś ponad 30 tys.. Ale też, żeby do przychodu 30 000 płacić tylko 9% powinieneś złożyć u pracodawcy PIT-2, bo jak tego nie zrobisz, policzą Ci podatek 26% już od kwoty 8 001,49 jaką zarobiłeś w sumie w 2022.

Gorzej od Ciebie mają ci. którzy zarabiają w przedziale 5 701 – 11 141 zł brutto. Oni nazywani są pogardliwie klasą średnią i mogą starać się o ulgę, którą łatwo się wylicza stosując wzór

(A × 6,68% – 380,50 zł) : 0,17, dla A wynoszącego co najmniej 5 701 zł i nieprzekraczającego kwoty 8 549 zł,

lub (A × (-7,35%) + 819,08 zł) : 0,17, dla A wyższego od 8 549 zł i nieprzekraczającego kwoty 11 141 zł.

Kurwa, nie mów, że tego nie rozumiesz. Jesteś klasą średnią, a to zobowiązuje.

Uwaga: masz przerąbane jesli zarabiasz nieco poniżej 5 701. Jesli weźmiesz ulgę dla klasy średniej, a nie dorobisz choćby złotówki do rocznej kwoty 68 412 zl, to będziesz musiał ulgę zwracać. Leć więc do szefa po podwyżkę.

Przejebane masz za to, jeśli zarabiasz miesięcznie blisko 11 141 zł. Wtedy jak pracodawca zaproponuje ci podwyżkę, to najlepiej go zwyzywaj od debili. Lepiej żeby cię wywalili, niż żebyś miał wpierw dostać ulgę dla klasy średniej, a potem przekroczył próg choćby o grosz. Ale uwaga – zwolnij się dopiero gdy rocznie zarobisz już 68 412 zł.

Jeśli zarabiasz miesięcznie ponad 11 141 to masz już totalnie przejebane. Nie dość, że rząd nazywa cię burżujem i złodziejem („wykształciucha” uznaj za pieszczotę), to jeszcze nie masz żadnych ulg i zapłacisz 9+32, czyli 41% podatku (wpierw 9%, a od tego co zostanie jeszcze 32% lub na odwrót, ale tylko od tego co przekracza 120 tys. – to chyba jasne ). W zasadzie, jeśli nie chcesz utrzymywać tych co żyją z zasiłków, powinieneś wypierdalać z kraju, bo nie będzie opłacało ci się pracować. Ale masz jeszcze inne wyjście. Najprostsze. Pracuj na czarno. Niech pracodawca płaci ci pod stołem. Tak często było w PRL i komu to przeszkadzało?

Możesz jeszcze w ogóle rzucić pracę i żyć z zasiłku. Wtedy wejdziesz do grona tych, co płacą tylko 9% lub… więcej (patrz składka zdrowotna). Generalnie pracuj tak, by zarabiać maks. 3 186 zł brutto. Wtedy wszyscy będą szczęśliwi. Może poza Trzaskowskim.

Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne z Twoimi podatkami w Nowym Ładzie.

Za tydzień wyjaśnię co zrobić, gdy masz dochody z kilku źródeł, w tym pracujesz na etacie, masz umowy zlecenia i prowadzisz jeszcze firmę. Jeden mój znajomy tak ma i po moich poradach odstąpił od wieszania się, choć i tak wyrwał sobie wszystkie włosy z głowy.”

 🙂🙂🙂

Nowy bez-ład, nowy bezwład. „Polski”??

Możesz skorzystać z ulgi, ale wcale nie musisz, bo możesz przecież przekroczyć próg. Wtedy musisz się oddać w przyszłym roku ale niekoniecznie, bo możesz nie przekroczyć progu i wtedy z niej skorzystasz. No chyba że złożyłeś wniosek o jej nie uwzględnienie. Jak złożysz wniosek, to z niej nie skorzystasz. A jak nie skorzystasz i przekroczysz próg to dostaniesz zwrot. A jak jesteś poniżej progu to ulga cię nie obowiązuje. No chyba że zdarzy się miesiąc, gdy przekroczysz próg, to wtedy cię obowiązuje. Wówczas ulga będzie zaliczona, ale jak na koniec roku nie przekroczysz niższego progu, to ją później oddasz. Polski Ład…

Nowy bez-ład, nowy bezwład.

A mnie się przypomniała taka socjalistyczna pieśń: „Zbudujemy nową Polskę”…

Rok po wprowadzeniu ‘Polskiego Ładu” i realizacji wszelkich unijnych wytycznych w kwestii emisji CO2.

Polski Ład: Rząd stracił cnotę a rubelka nie zarobił – podsumował Kaźmierczak.

Polski Ład wyśmiany na antenie… TVP Info. To koniec jego występów w rządowej telewizji?

Wraz z początkiem 2022 roku zaczął obowiązywać Polski Ład, czyli największa rewolucja podatkowa od kilkudziesięciu lat. Rozwiązania wdrożone przez PiS zostały skrytykowane na antenie rządowej TVP Info. Ekspert ten już prawdopodobnie nigdy nie pojawi się w tej stacji.

Polski Ład w TVP Info skomentował Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców.

Nie były to słowa, które spodobają się rządowi. Przekaz najwyraźniej wymknął się spod kontroli.

Polski Ład to rządowa propaganda – zaczął Kaźmierczak.

Następnie pytany był o beneficjentów Polskiego Ładu. – Wydaje mi się, że zbyt wielu nie będzie – podkreślił. Na uwagę prowadzącego, że według zapewnień rządowych na nowym systemie zyska 18 mln Polaków, Kaźmierczak tylko się zaśmiał.

A uwzględniając inflację, wielu dostanie niewiele. Trochę w filmie „Bruce Wszechmogący”, gdzie wszyscy wygrali centa albo pół centa w totolotka, żeby było „sprawiedliwie”. Jest to projekt bardzo źle przygotowany, o czym ostrzegaliśmy – kontynuował ekspert.

Bardzo ubolewam, że przegrałem walkę o Polski Ład. Dążyłem do tego, żeby zrobić w tym roku wyższą kwotę wolną od podatku na poziomie 30 tys. zł, a resztę odłożyć i zrobić to porządnie – mówił prezes ZPP.

Dzisiaj widać, jaki temu towarzyszy chaos. To bardzo dobra ilustracja rosyjskiego powiedzenia. Rząd stracił cnotę i rubelka nie zarobił – podsumował Kaźmierczak.[A czy kiedyś ją miał? M. Dakowski]

Oj, po tych słowach, już prawdopodobnie nigdy więcej w TVP Info nie wystąpi.