Ukraina posiada biologiczne placówki badawcze. Podsekretarz stanu Nuland przyznaje, że USA obawia się przejęcia ich przez Rosjan.

9.03.2022 https://prawy.pl/118743-szok-ukraina-posiada-biologiczne-placowki-badawcze-na-swoim-terenie-podsekretarz-stanu-przyznaje-ze-usa-obawia-sie-przejecia-ich-przez-rosjan/

Amerykańska podsekretarz stanu do spraw politycznych Victoria Nuland przyznała, że na Ukrainie rzeczywiście znajdują się biologiczne placówki badawcze. Wcześniej na ten temat wypowiadał się jedynie rosyjski oficer Igor Kiriłłow i tego typu komunikaty podawały rosyjskie media. Teraz jednak okazuje się, że od początku była to prawda.

W poniedziałek rosyjska agencja TASS pojawił się tekst na podstawie kremlowskiego ministerstwa obrony. Podano, że na Ukrainie znajdują się laboratoria biologiczne, które pracują nad dżumą i czerwonką. Cytowany w tekście Igor Kiriłłow, szef Sił Obrony Radiacyjnej, Chemicznej i Biologicznej Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej twierdził, że „Ukraina pod pretekstem walki z COVID-19 wysłała do Stanów Zjednoczonych tysiące próbek surowicy pacjentów, przede wszystkim należących do 'słowiańskiej grupy etnicznej’”. Z kolei we Lwowie, Charkowie oraz w Połtawie mają działać laboratoria, w których pracowano z patogenami dżumy, wąglika, brucelozy, błonicy, salmonellozy i czerwonki”.

Według Kiriłłowa, Ukraińcy mają teraz masowo niszczyć patogeny w obawie przed przejęciem ich przez Rosjan. W przeciwnym razie miałoby wyjść na jaw, że Ukraina i USA łamią konwencję o zakazie broni biologicznej.

Nazwy i duża ilość biopatogenów świadczą o pracy prowadzonej w ramach wojskowych programów biologicznych – przekonywał rosyjski wojskowy. – To prace nad wzmocnieniem patogennych właściwości drobnoustrojów metodami biologii syntetycznej. Tylko to może wyjaśnić pośpiech, z jakim przeprowadzono likwidację – podkreślił.

W informacji TASS nie przedstawiono żadnych dowodów na istnienie takich ośrodków ani na prowadzenie wspomnianych badań czy też „niszczenie dowodów”. Jednak coś zdaje się jest na rzeczy. Chyba, że amerykańska administracja jest solidnie zinfiltrowana przez Rosję. Istnienie bowiem biologicznych placówek badawczych na Ukrainie potwierdziła wczoraj Victoria Nuland, podsekretarz stanu do spraw politycznych z Departamentu Stanu.

Sprawa wyszła na jaw podczas wczorajszej Senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, gdy republikański senator Marco Rubio z Florydy zapytał ją, „czy Ukraina posiada broń chemiczną lub biologiczną”. Nuland odpowiedziała, że „Ukraina ma biologiczne placówki badawcze”. USA „są teraz dość zaniepokojone rosyjskimi wojskami próbującymi przejąć kontrolę nad obiektami”. –Więc pracujemy z Ukraińcami nad tym, w jaki sposób mogą zapobiec wpadnięciu któregokolwiek z tych materiałów badawczych w ręce sił rosyjskich, jeśli się zbliżą– podkreśliła Nuland.

Następnie podsekretarz oceniła, że gdyby atak biologiczny na Ukrainie miał miejsce, to winna byłaby Rosja, która wykonałaby taki ruch i jednocześnie oskarżyłaby o to Ukrainę.

Ukraina ma „biologiczne placówki badawcze”, mówi podsekretarz stanu Victoria Nuland, zapytana przez senatora Rubio, czy Ukraina ma broń biologiczną lub chemiczną i obawia się, że Rosja może ją zdobyć. Ale mówi, że jest na 100 proc. pewna, że w razie ataku biologicznego będzie to Rosja– komentuje amerykański dziennikarz Glenn Greenwald.