Mroczny przedmiot pożądania

Mroczny przedmiot pożądania

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  17 grudnia 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5301

Kobiety, to szalenie skomplikowane istoty. Tak skomplikowane, że nie ma pewności, czy potrafią zrozumieć same siebie. Na przykład feministki: malują się i stroją. W jakim celu? A w jakimże innym, jeśli nie w celu zwrócenia na siebie uwagi? No dobrze – ale czyjej uwagi? Przecież nie innych feministek, a nawet – nie innych kobiet, które natychmiast zaczną doszukiwać się w ich wyglądzie jakichś mankamentów; nieważne, czy rzeczywistych, czy urojonych, niczym ciotka felietonisty warszawskiej „Kultury” Hamiltona. Ta ciotka nie mogła wziąć na kolana kota, by go pogłaskać, bo zaraz musiała szukać mu pcheł. Takie miała natręctwo.

Jeśli więc kobiety, wszystko jedno – feministki, czy nie – pielęgnują urodę i modnie się ubierają, to – jeśli nawet za żadne skarby się do tego nie przyznają – robią to w celu zwrócenia na siebie uwagi jakiejś męskiej, szowinistycznej świni. Jak taka świnia już zwróci uwagę na kobietę, to ona wtedy zacznie dawać mu, to znaczy – tej świni – do zrozumienia, że nic a nic jej on nie interesuje. Niekiedy, a właściwie nawet często, bywa odwrotnie, Jeśli kobiecie w żaden sposób nie udaje się zwrócić na siebie uwagi męskiej szowinistycznej świni, to tym bardziej się o to stara, czasami nawet dochodząc do tego, że się w świni zakochuje, od czego bywa nieszczęśliwa. Inna rzecz, że kobiety – paradoksalnie – lubią bywać nieszczęśliwe, o czym świadczy wierszyk Klaudiusza de Rulhiere, autora „Dziejów anarchii w Polsce”: „Un jour une actrice fameuse, me contait les fureurs de son premier amant, moitie riant, moitie reveuse, elle prononcait ce mot charmant: eh, c’etait le bon temps, j’etais bien malheureuse” (Pewnego razu sławna aktorka opowiadając mi o wybrykach swego pierwszego kochanka, na pół ze śmiechem, na pół z rozmarzeniem, wypowiedziała te czarujące słowa: ach, to był piękny czas, byłam taka nieszczęśliwa!)

Kobiety zrzeszające się w gromady nazywane „strajkiem kobiet” najwyraźniej nie tylko są, ale w dodatku chyba lubią być nieszczęśliwe. Świadczą o tym ich pretensje, kierowane dlaczegoś akurat pod adresem Jarosława Kaczyńskiego, który nie tylko jest starszym panem, ale w dodatku – starym kawalerem. Wydawać by się mogło, że i jedno i drugie powinno zniechęcać do niego kobiety. Tymczasem nic z tych rzeczy! Najwyraźniej właśnie z tych powodów Jarosław Kaczyński najwyraźniej musi je fascynować, bo czyż w przeciwnym razie urządzałyby pod jego domem protesty polegające na otwieraniu parasolek? To rozchylanie parasolek to oczywiście taka delikatna aluzja, sygnalizująca gotowość do bliskich spotkań III stopnia. Im bardziej takie bliskie spotkanie III stopnia wydaje się nieprawdopodobne, tym bardzie pobudza kobiecą ambicję, by do niego doprowadzić, by Jarosław Kaczyński znalazł się u ich stóp.

Taki sam mechanizm sprawia, że mnóstwo kobiet angażuje swoje uczucia w rozmaitych nicponiach lub pijakach w nadziei, że to, co nie udało się innym, uda się im. Jarosław Kaczyński, ani żadnym nicponiem, ani żadnym pijakiem oczywiście nie jest, ale za to dysponuje potężnym afrodyzjakiem w postaci władzy, jaką w naszym nieszczęśliwym kraju sprawuje w charakterze Naczelnika Państwa. Najwyraźniej ten afrodyzjak, w połączeniu z dodatkowymi motywacjami sprawia, że tłumy kobiet i to raczej młodych, niż pokonanych w walce z upływem czasu, pielgrzymuje pod jego dom, by rozchylić przed nim swoje parasolki. Kordon policjantów tylko wzmaga ekscytację, bo policjanci to przecież też mężczyźni, w dodatku stylizujący się na personifikacje brutalnej siły. Perspektywa obcowania z czymś takim z pewnością musi wzbudzać rozmaite dreszczyki.

W takich sytuacjach łatwo też o nieporozumienia, o których przed laty rozmawiałem w Paryżu z pewnym starszym, bardzo inteligentnym Francuzem. Jeśli prawdą jest – mówiłem – to, co Hegel mówił o „duszy narodu”, to Francja musi mieć duszę kobiety. – Co pan ma na myśli – zapytał mój rozmówca. – Wyjaśnię to, panie markizie, na przykładzie stosunku Francji do Rosji. Rosyjska brutalność, żeby nie powiedzieć – chamstwo – z jednej strony Francję przeraża, ale z drugiej – perwersyjnie ją pociąga. Ponieważ jednak subtelności duszy kobiecej niekoniecznie muszą być rozumiane przez współczesnych Rosjan – (a rozmawialiśmy jeszcze za komuny) – to francuskie awanse mogą doprowadzić do tego, że Rosja zwyczajnie Francję zgwałci.

Nawiasem mówiąc, nie w tym jednym przykładzie manifestuje się kobiecy charakter duszy francuskiej. Bardzo dobrą tego ilustracją jest również niechętny, a niekiedy wręcz wrogi, stosunek Francji do Ameryki. Francja jest kobietą ambitną, żeby nie powiedzieć – pyszną. Tymczasem w XX wieku Ameryka dwukrotnie widziała Francję w sytuacji bez majtek – i tego właśnie nie może ona Ameryce darować. Mogliśmy przekonać się o tym całkiem niedawno, kiedy francuski prezydent Emmanuel Macron uzasadniał potrzebę utworzenia europejskich sił zbrojnych koniecznością obrony Europy również przed… Stanami Zjednoczonymi. Jak pamiętamy, prezydent Trump nie posiadał się ze zdziwienia i napisał tylko, że przecież Ameryka nigdy Europy nie napadła, dodając, że gdyby nie USA, to w Paryżu wszyscy dzisiaj uczyliby się po niemiecku. A przecież wtedy jeszcze Ameryka nie chwyciła Europy tak mocno za twarz, jak teraz, pod pretekstem wojny na Ukrainie, więc przyczyny tej francuskiej niechęci do USA muszą być głębsze – właśnie natury psychologicznej.

Nie jestem pewien, czy kobiety, aluzyjnie rozchylające swoje parasolki przed domem Jarosława Kaczyńskiego zdają sobie z tego wszystkiego sprawę. Obawiam się, że mogą sobie z tego sprawy nie zdawać. Wprawdzie próbują racjonalizować swoje zachowanie, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że te próby racjonalizacji to tylko taka zasłona dymna, za którą buzują instynkty, w dodatku ambiwalentne. Z jednej bowiem strony Jarosław Kaczyński, choć by z racji posiadania wspomnianego potężnego afrodyzjaku w postaci władzy, budzi ich pożądanie, co do którego mają one w dodatku pewność, że nie zostanie ono nigdy zaspokojone, co jednak wcale nie zmniejsza jego intensywności, chociaż z drugiej strony świadomość daremności tych wszystkich usiłowań niewątpliwie musi być frustrująca. Tym właśnie tłumaczę sobie masowe, histeryczne zachowania kobiet biorących udział w tych demonstracjach, którym kropkę nad „i” postawiła pani Marta Lempart, oświadczając, że chce jej się „rzygać” i jednocześnie – „płakać”. Co prawda powiedziała to w kontekście pragnienia zjednoczenia opozycyjnych gangów politycznych w jedną formację, ale przecież celem tego przedsięwzięcia miało być… pokonanie Jarosława Kaczyńskiego, który w ten sposób w umysłach, sercach i instynktach strajkujących kobiet utrzymuje pozycję dominującą.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Piekło kobiet? Według statystyk „najgorzej mają mężczyźni w Polsce, Portugalii, Estonii i na Łotwie”. Maskulinizm?

Piekło kobiet? Według statystyk „najgorzej mają mężczyźni w Polsce, Portugalii, Estonii i na Łotwie”. Maskulinizm?

https://nczas.com/2022/12/13/pieklo-kobiet-to-ciekawe

Jak się okazuje, nierówności rzeczywiście istnieją, ale często bardziej odczuwają je mężczyźni. Czyżby feministyczna narracja była błędna?

W swoim najnowszym felietonie na łamach „Najwyższego Czasu” Jakub Zgierski poruszył temat dyskryminacji, jakiej doświadczają mężczyźni w Polsce czy generalnie świecie Zachodu. Jak się okazuje, w wielu sferach życia społeczno-gospodarczego to właśnie kobiety mogą pochwalić się dużo lepszą sytuacją. Sporo przykładów zostało opisanych m.in. w głośnym raporcie „Przemilczane nierówności. O problemach mężczyzn w Polsce” think tanku Klub Jagielloński, który został opublikowany w 2021 roku. Z wniosków, które sformułował jego autor Michał Gulczyński, doktorant w dziedzinie polityki publicznej i administracji na Uniwersytecie Bocconiego w Mediolanie, wynika, że w naszym kraju dominuje kobiecy punkt widzenia, a problemy mężczyzn są bagatelizowane,

„Okazuje się, że obszarów, w których można zaobserwować nierówności na szkodę mężczyzn, jest naprawdę wiele. Jednak z jakiegoś powodu te problemy nie znajdują większego posłuchu w mediach (…) Jak wskazuje badacz, największe problemy mężczyzn w Polsce wiążą się m.in. z: systemem edukacji (więcej kobiet ma wyższe wykształcenie), ubezpieczeniami społecznymi (60 lat dla kobiet, 65 lat dla mężczyzn), bezdomnością (ponad 80 proc. to mężczyźni) czy feminizacją sądów (powszechny zwyczaj przekazywania prawa do opieki nad dziećmi kobietom oraz alienacja rodzicielska ojców)” – pisze Jakub Zgierski w felietonie „Czy jest nam potrzebny maskulinizm?”, który został opublikowany w najnowszym wydaniu naszego magazynu.

Piekło kobiet czy mężczyzn?

W swoim artykule Jakub Zgierski przywołał m.in. europejskie badanie, które zostało opisane w ramach wikipedycznego hasła „Maskulinizm”. Jak możemy się z niego dowiedzieć, największa nierówność płci w państwach Unii Europejskiej panuje w Polsce, Portugalii, Estonii i na Łotwie (od -0,06 do -0,04). Co najlepsze, jest to wskaźnik przemawiający na niekorzyść… mężczyzn! Jak to możliwe? To proste – feministyczna propaganda wcale nie ma umocowania w faktach, które niejednokrotnie wskazują na dużo gorsze położenie mężczyzn. Jedyny kraj, w którym kobiety mają być poszkodowane, to Włochy (0,00 do 0,01). Jak więc widzimy, zgodnie z badaniem tylko w słonecznej Italii coś paniom doskwiera, ale i tak niewiele. Kto by się tego spodziewał?

„We wspomnianym na początku haśle w Wikipedii »Maskulinizm« możemy również natrafić na bardzo interesujące badanie (A simplified approach to measuring national gender inequality) z 2019 roku, które przedstawia zróżnicowanie nierówności płci w państwach Unii Europejskiej (wskaźnik Basic Index of Gender Inequality). To ciekawe, bo z załączonej mapki wynika, że najgorzej mają mężczyźni w Polsce, Portugalii, Estonii i na Łotwie. Jak czytamy, »ujemne wartości wskaźnika stanowią o gorszej sytuacji mężczyzn niż kobiet, dodatnie wartości wskaźnika stanowią o gorszej sytuacji kobiet niż mężczyzn«. Niesamowite, biorąc pod uwagę opinie różnych krzykaczek o »piekle kobiet« w naszym zacofanym kraju” – wyjaśnia Jakub Zgierski na łamach „Najwyższego Czasu!”.

Eksponowanie których „organów kobiecych” obraża feministki/lesbijki, a których – zachwyca?

Eksponowanie których „organów kobiecych” obraża feministki/lesbijki, a których – zachwyca?

Czy słyszeli Państwo ostatnie wiadomości?

Konstanty Radziwiłł – Wojewoda Mazowiecki – został zaatakowany ponownie. Tym razem przez tzw. Warszawską Radę Kobiet.  

Warszawska Rada Kobiet to ciało powołane przez Prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, składające się z kilkunastu kobiet znanych ze swoich lewackich i radykalnie feministycznych poglądów (m.in. Magdalena Środa, Małgorzata Fuszara, Elżbieta Korolczuk).

Przyczyną ataku to oczywiście ostatnia decyzja wojewody w sprawie Moniki Strzępki byłej Dyrektor Teatru Dramatycznego w Warszawie.

Kobiety z Warszawskiej Rady Kobiet skupiają się na sprzeciwie Wojewody wobec umieszczeniu w przestrzeni publicznej, jaką jest budynek teatru, instalacji przedstawiającej kobiecy organ rodny ustylizowany dodatkowo tak, by przypominał figurę Matki Boskiej z Fatimy.

Ciekawe, że feministki uważają ten sprzeciw Wojewody wobec eksponowania tylko tej części kobiecego ciała za obraźliwe wobec kobiet.

My, jako CitizenGO pamiętamy jak te same środowiska feministyczne (a niejednokrotnie te same osoby) protestowały przeciwko naszej kampanii społecznej z 2019 roku „Od początku”.   Wtedy eksponowanie przez nas na billboardach wizerunku ciążowego brzucha było dla feministek obraźliwe, bo odbierały to jako próbę uprzedmiotowienia kobiet, sprowadzanie ich do roli ubezwłasnowolnionych i nie mających prawa głosu właścicielek narządów. Jak widać wizerunek brzucha uprzedmiotawia kobietę i ją obraża, zaś wizerunek kobiecych narządów rodnych nie uprzedmiotawia, a ten kto twierdzi inaczej obraża kobiety. Przyznają Państwo, że za zmieniającą się i zależną od sytuacji logiką feministycznych aktywistek trudno nadążyć. Bardzo proszę dołączyć do nas i podziękować Wojewodzie Mazowieckiemu – Konstantemu Radziwiłłowi – za jego odwagę w obronie godności kobiet oraz instytucji publicznej przed zawłaszczeniem przez środowiska radykalnie lewicowe i feministyczne.

Czy pomogą nam Państwo, by nasze podziękowania dla Wojewody Radziwiłła zdobyły 20.000 podpisów? Pokażmy, że decyzja Wojewody nie jest tylko odbiciem jego osobistych, konserwatywnych poglądów, ale jest podzielana przez tysiące Polaków. Musimy połączyć nasze siły i wspólnie stawić czoła silnemu lobby feministycznemu, by Teatr Dramatyczny był miejscem kontynuującym chwalebne tradycje tego miejsca na mapie polskiej kultury, a nie zmienił się w megafon lewackiej propagandy. Pozdrawiam serdecznie Paweł Woliński z całym zespołem CitizenGO P.S. Jeśli już podpisali Państwo petycję, proszę podzielić się nią z przyjaciółmi. Poniżej wiadomość, którą wysłałem Państwu wcześniej:

Jeśli nie będziemy stanowić mocnego oparcia dla urzędników, którzy odważą się iść pod prąd i bronić wartości naszej cywilizacji, to trudno spodziewać się, że w przyszłości takich śmiałych decyzji będzie więcej.
Wojewoda Mazowiecki, Konstanty Radziwiłł, po tym jak 23 listopada 2022 r. stwierdził nieważność Zarządzenia w sprawie powołania dyrektor Teatru Dramatycznego – Moniki Strzępki, stał się obiektem zmasowanej krytyki i szeregu napaści w mediach i internecie ze strony lewicy i feministek.
Dlatego jest bardzo ważne, byśmy to my, jako sygnatariusze petycji o odwołanie dyrektor Moniki Strzępki, dali teraz wyraz naszego uznania i podziękowań za tę decyzję jej autorowi. PROSZĘ O PODPIS 
Wojewoda Mazowiecki, Konstanty Radziwiłł, po tym jak 23 listopada 2022 r. stwierdził nieważność Zarządzenia w sprawie powołania dyrektora Teatru Dramatycznego, stał się obiektem zmasowanej krytyki i szeregu napaści w mediach i internecie. Przodują w tym, co nie zaskakuje, środowiska lewicowe i feministyczne. Bardzo proszę o podpis , dziękując Wojewodzie Mazowieckiemu za odważną decyzję w sprawie dyrektor Moniki Strzępki! Zawieszona Dyrektor Teatru Dramatycznego Monika Strzępka w licznych wywiadach nie tylko potwierdziła swoimi wypowiedziami, że obawy Wojewody Radziwiłła były całkowicie słuszne, ale pokazuje też swoje niebezpieczne oblicze osoby, która jest owładnięta ideologiczną manią walki z tzw. patriarchatem.

Jego przejawy godne symbolicznego unicestwienia widzi niemal we wszystkim. Na przykład są nimi, według niej, warszawskie wieżowce (a szczególnie Pałac Kultury). Czy osoba, która patrzy na kulturę i jej instytucje jako pole walki motywowanej stereotypami płci powinna być powoływana na takie stanowiska jak dyrektor publicznego teatru?

Decyzja Wojewody była z tego punktu widzenia niezwykle odważna, bo skalę histerii i hejtu, jaka wylewa się na tych, którzy ośmielą się sprzeciwić feministycznej agendzie mogliśmy już, przy innych okazjach, obserwować wielokrotnie. Tym razem nie jest inaczej, a dodatkowo wydaje się, że głosy w obronie stanowiska Wojewody są w mediach stosunkowo nieliczne. Dlatego jest bardzo ważne, byśmy to my, jako sygnatariusze petycji o odwołanie dyrektor Moniki Strzępki i wszyscy, którzy jej nie podpisywali, ale się z jej treścią zgadzają, dali teraz wyraz naszego uznania i podziękowań za tę decyzję jej autorowi – Wojewodzie Mazowieckiemu Konstantemu Radziwiłłowi. Proszę dodać swój podpis: Dziękujemy Panie Wojewodo! Jeśli nie będziemy stanowić mocnego oparcia dla urzędników, którzy odważą się iść pod prąd i bronić wartości naszej cywilizacji, to trudno spodziewać się, że w przyszłości takich śmiałych decyzji będzie więcej. Naszym zadaniem jest w takich sytuacjach nie tylko presja na polityków i urzędników państwowych, ale ich obrona zawsze, gdy stają się celem ataków radykalnych środowisk lewicowych, czy feministycznych za swoje decyzje lub wypowiedzi. Dlatego zachęcamy do podpisania listu z podziękowaniami, by Wojewoda Mazowiecki, ale także każdy inny urzędnik, który stanie w obronie wartości cywilizacyjnych i kulturowych wiedział, że my, zwykli obywatele, stoimy za nim murem i i będziemy robić to za każdym razem. Bardzo proszę o podpis, by wyrazić poparcie dla odważnej decyzji Wojewody. Dziękuję za wszystko, co Państwo robią, Paweł Woliński z całym zespołem CitizenGO