Proces Brauna wciąż lekceważony przez polskich głupców

Proces Brauna wciąż lekceważony przez polskich głupców

15 marca 2026

Odbyła się kolejna, czwarta rozprawa sądowa procesu Grzegorza Brauna reprezentującego interes Rzeczpospolitej. Tak jak za ostatnim razem media głównego nurtu nie zdobyły się na rzetelną relację z jej przebiegu. Po raz kolejny wiodące ośrodki propagandy zadbały o to, aby polski głupiec pozostał pogrążony w ignorancji, nie mając pojęcia o istocie sprawy.

Rzecz polega na tym, że po raz pierwszy polski polityk, nie tylko werbalnie, ale i czynnie sprzeciwił się żydowskiej obecności w polskiej przestrzeni publicznej w formie „satanistycznego i rasistowskiego kultu”.

Niestety, żaden z polityków III RP, prócz sympatyków i członków Konfederacji Korony Polskiej oraz środowisk niezależnych, nie wyraził solidarności z prześladowanym Braunem. Takie są realia, taki jest hart ducha i świadomość rzeczy wśród politycznych elit nazywających się polskimi.

Kto nam wszedł do serca naszej państwowości?

Fragment wypowiedzi Grzegorza Brauna

“Kto nam wszedł do serca naszej państwowości, skoro Wysoki Sąd tego nie wie? Skoro tego nie wie sympatyczny Pan, który wpada raz na jakiś czas pooddychać miłą atmosferą, którą sekta Chabad Lubawicz, jak to sekty bombardują miłością, wytwarza dookoła siebie? Skoro ani sąd, ani ci ludzie będący tak blisko nie wiedzą, że modli się rabin modlitwą rasisty. Dziękuję sobie, na swój obraz i podobieństwo wyobrażonemu Panu Bogu, dziękuję za tryumf nad ludzi, nad podludźmi. I tego nie wiecie.

I dlatego ja staję przed tym sądem, z dumą staję przed tym sądem, ponieważ mam nadzieję, że bieg tej sprawy, no cóż, w minimalnym chociaż stopniu podnosi poziom wiedzy. A to jest przecież najbardziej istotne. Miejmy świadomość z kim mamy do czynienia.

Gdyby Wysoki Sąd nie wiedział o tym, że były, a podobno nawet do dzisiaj w ostępach dżungli różnych egzotycznych, tropikalnych żyją plemiona ludożercze.  I gdyby tak Wysoki Sąd miał tutaj, na miejscu dla świadków, takiego ludożercę i w błogiej nieświadomości, że można innych ludzi traktować, no właśnie, jako przedmiot do tego stopnia, żeby ich pozbawiać, odmawiać im cech ludzkich i prawa do życia i do wolności, to by Wysoki Sąd mnie napominał, żebym nie używał słowa ludożerca.

Rasistowskie przekonania  i ludobójcze praktyki talmudystów

Nie skorzystał Wysoki Sąd, kiedy proponowałem tutaj lekturę, literaturę przedmiotu, która poszerza w tej sprawie horyzont i pomaga lepiej zrozumieć z kim mamy do czynienia, ale ja zawsze jestem do dyspozycji i na specjalne życzenie Wysokiego Sądu mogę wystąpić z pogadanką na temat rasistowskich przekonań  i ludobójczych praktyk talmudystów, którzy w moim z kolei światopoglądzie katolickim podpadają w swojej teorii i praktyce pod kategorię satanistów”.

Reportaż bez cenzury z procesu Grzegorza Brauna

Oczy i uszy na sali sądowej.

Reportaż bez cenzury z procesu Grzegorza Brauna

11.03.2026 Autor:Julia Gubalska nczas/oczy-i-uszy-na-sali-sadowej-reportaz-bez-cenzury-z-procesu-grzegorza-brauna

Grzegorz Braun
NCZAS.INFO | Grzegorz Braun. / foto: PAP

To nie jest zwykły proces karny. To proces, który dotkliwie ujawnia patologię, jaka od lat przeżera nasz system: od władzy ustawodawczej, przez biurokrację w urzędach, po wymiar (nie)sprawiedliwości. To historyczne wydarzenia dla polskiego narodu, który masowo się budzi i murem stoi za liderem Konfederacji Korony Polskiej. Choć rozprawy są jawne, to Sąd chce przeprowadzić proces błyskawicznie, a media zamieść go pod dywan.

To chwile, w których prawda wybrzmiewa publicznie. Dlatego jako „Najwyższy Czas!” byliśmy obecni na dwóch kolejnych rozprawach Grzegorza Brauna, towarzysząc mu w drodze po sprawiedliwość. Wierzymy, że kwestia odzyskania Niepodległości jest niezwykle istotna dla naszych czytelników, dlatego poniższy reportaż bez cenzury relacjonuje dwa dni – 23 lutego i 5 marca – które spędziliśmy w sądzie z panem posłem Braunem.

Interweniował w imię narodu

23 lutego 2026 r. od godz. 8:30 przed budynkiem Sądu Rejonowego dla Warszawy Praga-Południe przy ul. Terespolskiej 15A licznie zaczęli gromadzić się przedstawiciele Szerokiego Frontu Gaśnicowego. Działacze partyjni i sympatycy dodawali otuchy Grzegorzowi Braunowi, a przebieg sprawy od początku do końca relacjonowały niezależne propolskie media. Po przedstawieniu stanowiska prokuratury głos zabrał oskarżony. Grzegorz Braun już na początku swojego wystąpienia zaznaczył, że nie zgadza się z interpretacją zdarzeń przedstawioną przez stronę oskarżycielską.

W swojej wypowiedzi podkreślał, że jego działania miały charakter symboliczny i były wyrazem sprzeciwu. Jak stwierdził: „Nie działałem z zamiarem naruszenia prawa, lecz w obronie wartości, które uważam za fundamentalne dla polskiej państwowości”. Oskarżony wielokrotnie odnosił się do kontekstu politycznego sprawy. Pamiętajmy, że to postępowanie sądowe jest elementem szerszego sporu ideowego, który toczy się w przestrzeni publicznej. Braun argumentował, że jego działania były formą manifestacji poglądów oraz protestu wobec zjawisk, które zagrażają suwerenności państwa i tradycyjnym wartościom.

W jednym z fragmentów swojej wypowiedzi powiedział: „Moje działanie było aktem sprzeciwu i symbolicznym gestem. Broniłem majestatu Rzeczypospolitej i wartości, które uważam za ważne”. Podczas rozprawy poruszono również kwestię motywów działania oskarżonego. Strona oskarżycielska wskazywała, że niezależnie od deklarowanych intencji czyn pozostaje czynem podlegającym ocenie prawnej. Prokurator stwierdził: „Intencje mogą być przedmiotem interpretacji, jednak prawo ocenia przede wszystkim skutki i charakter działania”. Z kolei Braun podkreślał, że jego działania nie były wymierzone w konkretne osoby, lecz miały charakter symboliczny i polityczny. „Nie był to akt agresji wobec kogokolwiek” – mówił.

W trakcie posiedzenia sądowego pojawiły się także odniesienia do wcześniejszych wydarzeń oraz do reakcji opinii publicznej. Oskarżony wskazywał, że jego działania spotkały się z szeroką aprobatą wśród narodu. W jego ocenie pokazuje to, że sprawa ma wymiar nie tylko prawny, lecz także polityczny i społeczny. „Ta sprawa jest elementem większego sporu o to, czym jest państwo i jakie wartości powinny je kształtować” – podkreślił. Sędzia prowadzący rozprawę wielokrotnie przypominał stronom o konieczności koncentrowania się na kwestiach prawnych oraz na faktach związanych z zarzutami.

Posiedzenie miało momentami dynamiczny charakter, ponieważ zarówno prokurator, jak i oskarżony przedstawiali rozbudowane argumenty, często odwołujące się do szerszego kontekstu społecznego i politycznego. Pod koniec rozprawy sąd wysłuchał końcowych wypowiedzi stron. Prokurator podtrzymał swoje stanowisko, wskazując, że materiał dowodowy jest – według jego opinii – wystarczający do oceny zachowania oskarżonego: „Zebrane dowody pozwalają na jednoznaczne stwierdzenie, że czyn będący przedmiotem postępowania miał miejsce i został popełniony przez oskarżonego” – zaznaczył.

W tym miejscu należy odnotować zachowanie strony oskarżycielskiej, która od początku do końca reprezentowała postawę skrajnie lekceważącą. W sieci pojawiły się liczne zdjęcia mecenasa grającego w gry na telefonie podczas składania wyjaśnień przez oskarżonego, a także pani mecenas śpiącej na ławie. Wypowiedzi oskarżycieli były ciche i zwięzłe – zarówno sam oskarżony, jak i publiczność niejednokrotnie mieli problem, aby je usłyszeć.

Oskarżony przez Żydów

Grzegorz Braun w końcowym wystąpieniu ponownie podkreślił, że nie uważa swojego działania za przestępstwo. W jego ocenie był to akt obywatelskiego sprzeciwu oraz symboliczny gest o charakterze politycznym.

„Nie przyznaję się do winy w sensie moralnym – powiedział – ponieważ działałem w przekonaniu, że bronię dobra Rzeczypospolitej”. Podkreślił też wyraźnie – że fałszywie oskarżają go Żydzi: „Składanie wyjaśnień przed Wysokim Sądem rozpocząłem od wskazania faktów, których znajomość ukształtowała mój stan świadomości i moje stanowisko wobec ekscesu, jakim było pojawienie się w Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej przedstawicieli sekty Chabad-Lubawicz wraz z asystą. Ta asysta to z jednej strony osoby pierwsze i drugie w państwie, marszałkowie izby niższej, wyższej Parlamentu Rzeczpospolitej Polskiej, ale także silna reprezentacja ministrów i generalnie politycznej elity, która w zmiennym składzie w tak niegodny sposób rządzi Polską. Ta asysta to również, na ile można się było zorientować z doniesień medialnych – bo przecież ja tam nikogo nie legitymowałem – przedstawiciele rozmaitych organizacji, które przedstawiają się same jako organizacje żydowskie. Jak się przedstawiają? No, na przykład post factum sygnując listy oskarżenia i potępienia wobec mnie. Jeden z takich listów sygnowany był chyba przez ponad setkę organizacji żydowskich w Polsce. Kto by się, Wysoki Sądzie, spodziewał, że aż ponad setka się uzbiera chętnych do tego, żeby mnie potępiać?

I teraz, dlaczego to jest istotne dla rozpoznania tej sprawy? Dlatego że najwyraźniej zorganizowana diaspora żydowska w Polsce, a chyba też i w świecie; ponieważ to potępienie, oburzenie, rozdzieranie szat i sięganie po kamienie (rzecz jasna w przenośni) w przestrzeni medialnej zatoczyło kręgi znacznie przekraczające zarys granic Rzeczypospolitej Polskiej. Więc te organizacje najwyraźniej utożsamiają się z dyskursem prowadzonym przez sektę Chabad-Lubawicz. Więc to jest istotne – że chociaż nie wszyscy Żydzi na co dzień utożsamiają się z programem ideowym i aktywnością sekty Chabad-Lubawicz i chociaż wielu z nich będzie wręcz podkreślać niszowość, wyjątkowość, marginalność tej formacji – to żeby mnie potępić, osądzić od czci i wiary i stawiać przed Wysokim Sądem, skrzyknęli się wszyscy. Nie ma zatem przesady. Jest tylko stwierdzenie faktu, że to Żydzi mnie oskarżają, Żydzi mnie szkalują, Żydzi pociągnęli mnie przed ten sąd w sposób tak bezczelny, jak tego przykład mieliśmy” – podsumował oskarżony.

Po pierwsze służba rodakom

Rozprawa zakończyła się zapowiedzią dalszego toku postępowania oraz analizą przedstawionych materiałów. Sąd poinformował, że decyzje w sprawie zostaną podjęte po szczegółowym rozpatrzeniu wszystkich argumentów oraz dowodów zaprezentowanych podczas rozprawy. W tym miejscu należy zaznaczyć, że pod koniec rozprawy z dnia 23 lutego oskarżony złożył wniosek o możliwość kontynuowania swoich wyjaśnień w późniejszym terminie, ponieważ naglił go termin zbliżającego się lotu do Brukseli w tym samym dniu.

Złożył więc wniosek o odroczenie rozprawy na późniejszy termin. Strona oskarżycielska posuwała się do bezczelnych wręcz sugestii, jakoby praca posła nie była niczym wyjątkowym i nie zwalniała oskarżonego z obecności na rozprawach.

„Nie sposób pominąć faktu, że Grzegorz Braun jest polskim posłem do Parlamentu Europejskiego i to wybranym głosami ponad 100 tysięcy obywateli. Sugerowanie przez przeciwników politycznych nieuczciwości w celu przewlekania postępowania dotyczącego, w mojej ocenie, błahych spraw oraz dyskusyjnych zarzutów, jest formą walki politycznej przeniesioną wprost na salę sądową. Oskarżony nie potrzebuje kreować roli do minus litis, on po prostu korzysta z przysługujących mu uprawnień, których Sąd ma obowiązek strzec za kulisami upolitycznionych pełnomocników pokrzywdzonego stowarzyszenia. Pismo dr Hanny Gajewskiej-Kraczkowskiej, adwokata dr Hanny Gajewskiej-Kraczkowskiej, adwokata Andrzeja Kraczkowskiego, należy uznać za nieuzasadnioną polemikę z decyzjami sądu oraz próbę obejścia elementarnych zasad procesu karnego. Wnoszę zatem nie tylko o procedowanie z poszanowaniem stanu zdrowia oskarżonego, ale i jego prawa do osobistego udziału w czynnościach, co jest jedyną gwarancją wydania sprawiedliwego wyroku. Takie pismo zostało do sądu skierowane” – mówił obrońca oskarżonego.

Grzegorz Braun około godziny 15:00 opuścił salę rozpraw, uzasadniając swoją decyzję służbą, jaką jest praca posła i tym, że nie może zawieść zaufania swoich rodaków, ponieważ pełni rolę wybranego przez nich przedstawiciela w Parlamencie Europejskim. Zapadła decyzja o kompromisie, wedle którego na kolejnej rozprawie, która odbyła się 5 marca, były kontynuowane wyjaśnienia oskarżonego oraz miało dojść do rozpoczęcia przesłuchań świadków.

Szeroki Front Gaśnicowy na warcie

W czwartek 5 marca 2026 roku odbyła się kolejna, III rozprawa. Sympatycy, wyborcy i działacze Konfederacji Korony Polskiej nie zawiedli Grzegorza Brauna, kolejny raz licznie gromadząc się przed budynkiem sądu już od godziny 8:30. Moją uwagę szczególnie przykuła okazała rycerska zbroja jednego z działaczy Szerokiego Frontu Gaśnicowego oraz towarzystwo górali, którymi prezes Korony chętnie się otacza. Dodawali otuchy swojemu liderowi, a przebieg sprawy od początku do końca relacjonowały niezależne propolskie media.

Mimo iż proces Brauna jest publiczny, otwarty dla wszystkich i ważą się na nim losy narodu, to jednak media głównego nurtu zdają się nie angażować w jego ogólnopolską promocję. Na szczęście były obecne niezależne media, które bez owijania w bawełnę relacjonują przebieg zdarzeń. Wraz z Markiem Skalskim reprezentowaliśmy „Najwyższy Czas!” jako przedstawiciele medialni. Z pierwszych minut poranka dało się słyszeć komentarze osób trzecich stojących w kolejce przed salą rozpraw, a także relacje na żywo. Po wejściu na salę sądową ujrzałam pomieszczenie wypełnione niemal po brzegi.

Należy tu zaznaczyć, że wysoka temperatura panująca na sali nie stwarza niestety korzystnych warunków do spokojnego procedowania, stąd co około 1–1,5 godziny sąd zarządzał przerwę w rozprawie. Obok dziennikarzy, rodzin i obserwatorów znajdowały się osoby nagrywające przebieg rozprawy własnymi kamerami. Trzecie posiedzenie w toczącym się procesie europosła dotyczy szeregu zarzutów, z których najgłośniej komentowanym jest incydent z grudnia 2023 roku, dotyczący zgaszenia świec chanukowych podczas obchodów Chanuki w Sejmie RP.

Przed wejściem na salę rozpraw Braun tradycyjnie udzielił krótkiej konferencji, w którą był zaangażowany również szerzej nagłaśniany monolog przed kamerami. Jak mówił podczas tej konferencji: „Rozstrzyga się, z której strony muru wszyscy się znajdziemy i czy przypadkiem nie będzie to mur otaczający Gazę” – powiedział przed wejściem do sądu, odnosząc się do szerszego kontekstu światowego.

Sam proces trwał blisko 7,5 godziny. Po otwarciu posiedzenia przewodniczący sędzia poprosił o kontynuowanie składania wyjaśnień przez oskarżonego. Grzegorz Braun – zgodnie z nagraniami i relacjami – rozpoczął od znanego sobie tonu obronnego, podkreślając, że postrzega to postępowanie jako część szerszego sporu o przyszłość państwa i narodu: „Nie stoję tutaj tylko w obronie własnej osoby, ale w obronie każdego Polaka, który ma prawo do samoobrony wobec narzuconych wzorców i oczekiwań” – mówił.

Następnie polityk odniósł się do poszczególnych zarzutów, zaczynając od najgłośniejszego – dotyczącego zgaszenia świec chanukowych w Sejmie. Z przekazów wideo wynika, że Braun próbował uzasadniać swoje zachowanie jako stanowczy sprzeciw wobec rytualnych manifestacji, które według niego naruszają porządek i prawo: „Nie pozwolę na to, by kultura polityczna była narzucana przez manifestacje, których treść – moim zdaniem – sprzeczna jest z konstytucyjnym porządkiem publicznym” – mówił Grzegorz Braun.

Po swobodnych wyjaśnieniach został poproszony o odpowiedzi na pytania przedstawicieli oskarżenia. Jak wynika z relacji z sali, prokurator wielokrotnie zadawał szczegółowe pytania dotyczące kolejnych zdarzeń z 2023 i 2024 roku, w których uczestniczył poseł. Momentami atmosfera na sali była napięta. Jeden z komentarzy podczas składania wyjaśnień brzmiał: „To nie są konkretne zarzuty – to polityczna interpretacja moich działań, które miały charakter obronny wobec arbitralnych i niekonstytucyjnych praktyk”. Strona oskarżenia zadawała również pytania o incydent w Niemieckim Instytucie Historycznym z maja 2023 roku, gdzie – według aktu oskarżenia – miał zakłócić wykład o Holokauście, przewrócić głośnik i krzyczeć do sali. Grzegorz Braun w odpowiedzi stwierdził, iż jego działania miały na celu odsłonić manipulację narracyjną.

Kopała Brauna, nie przyszła do sądu

W trakcie rozprawy stało się jasne, że Magdalena Guzińska‑Adamczyk – wskazywana w akcie oskarżenia jako osoba poszkodowana w związku z incydentem z gaśnicą – nie pojawiła się na sali. Jak relacjonowano na żywo, sąd uwzględnił jej wyjaśnienia przesłane wcześniej i zdecydował, że jej zeznania odbędą się na posiedzeniu zamkniętym, bez udziału Brauna czy jego obrońców.

I ten fakt zasmucił chyba najbardziej obecnych uczestników rozprawy, ponieważ czekali na moment, aż Żydówka-agresorka spojrzy Grzegorzowi Braunowi w oczy i odniesie się do nagrania, na którym wyraźnie widać, jak się na jego kierunku rzuciła, krzyczała i kopała. Do tego niestety z „przyczyn osobistych” agresorki nie doszło.

Nie powstrzymało to jednak pana Brauna od wyjaśnienia: „Ta pani – cywil, to agresor w sferze symbolicznej – bo uczestniczka tego talmudycznego, satanistycznego rytuału rasistowskiego”. Jak stwierdził pan Grzegorz Braun w swojej przemowie przed budynkiem sądu po zakończonej rozprawie, brak stawienia się Żydówki-agresorki w charakterze świadka to próba uniknięcia spojrzenia prawdzie prosto w oczy „po tym, jak się nakłamało w prokuraturze”. W sieci pojawiały się fragmenty transmisji, w których obrońca Brauna miażdżył wersje prokuratury, wskazując na momenty, kiedy to pokrzywdzona zaczęła atakować parlamentarzystę. Pan Grzegorz Braun nawiązał tu w swojej wypowiedzi do mrocznej i talmudycznej genezy święta Chanuki, które w żadnym wypadku nie powinno być świętowane w polskim Sejmie.

Zadał również pytanie o źródło przyzwolenia na pojawienie się nieobyczajnych bombek na choince w gmachu Sądu, która została przez niego usunięta, albowiem ta interwencja również znalazła się w akcie oskarżenia: „Notabene te stowarzyszenia sędziowskie nie wykazały – a w każdym razie ja o to zapytam Wysoki Sąd – ale nie zauważyliśmy żadnych umów, które by opiewały na przekazanie rozporządzania tym mieniem. Nie wiemy, czy to było na zasadzie użyczenia tych bombek, czy na zasadzie darowizny… jeśli darowizna, to ciekawy, nowy wątek. Wobec tego, czy to zostało zgłoszone do Urzędu Skarbowego? I jeżeli zostałoby zgłoszone, to czy to jest legalne? Czy się godzi sędziom przyjmować darowiznę w postaci choćby bombek (już pomijam, nieobyczajne i nielicujące z powagą sądów treści eksponowane na tych bombkach)? Bo jeżeli można dać bombkę, to można dać też kurę na rosół” – wyjaśniał Grzegorz Braun mediom przed kamerami, co zresztą powtórzył na sali sądowej. Pytanie o legalność występowania takich zjawisk jak bombki propagujące treści nawiązujące do konkretnych ideologii nie powinny bowiem mieć miejsca w siedzibach instytucji państwowych, podobnie jak świecznik chanukowy w Sejmie RP. Dopiero po ocenie podstawy ich pojawienia się tam należałoby przejść do analizy reakcji, do których posunął się Prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Przerwana wypowiedź o Żydach

Podczas ostatniej rozprawy oskarżony złożył wniosek o załączenie książki do materiału dowodowego: „Zapytam, czy zostanie uznane za stosowne włączenie tej książki jako całości do materiału dowodowego: »Reckless Rites. Purim and the Legacy of Jewish Violence« (Okrutne rytuały. Święto Purim i dziedzictwo żydowskiej przemocy), autor – Eliot Horowitz, którego, sądząc z nazwiska, nie będziemy podejrzewali o jakiś brzydki antysemityzm. To jest książka naukowa, wydana w Oksfordzie w roku 2006. Polecam. To jest książka jeżąca włos na głowie, która pokazuje na przestrzeni wieków praktykę żydowskiej rytualnej przemocy wywiedzionej z fałszywego kultu talmudycznego.

I ponieważ ta wojna rozpętana została, jak rozumiem, właśnie w duchu świąt purimowych – ponieważ w te święta żydowskie dzieci są zachęcane do tego, żeby powtarzały rytualny mord Hamana, jego jedenastu synów i wszystkich niezliczonych stronników za zgodą króla, który uległ urokom Estery (historia ze Starego Testamentu) – to znowu ważne, żeby Wysoki Sąd rozumiał, że ja występuję, mając świadomość realności zagrożeń wynikających z bezkarnego kultywowania, propagowania rasizmu właśnie przez talmudystów w kolejnych pokoleniach. Dziś Gaza i Iran – a przez wieki rytuał mordowania Hamana i jego stronników, zaczynając od jego potomstwa. Warto, żebyśmy rozumieli, z kim mamy do czynienia.

Mamy do czynienia z ludźmi, dla których wszyscy jesteśmy tyle warci, ile Haman i jego potomstwo. Warto rozumieć, że tak ci ludzie na nas patrzą i w związku z tym scenariusz ludobójstwa jest bardzo realny. A oczywiście bardzo realny jest scenariusz niewolnictwa, zniewolenia, poddania Polaków w woli żydowskich ludobójców, którzy – w czasie wolnym od ludobójstwa, od okrucieństwa bezpośredniego – dopuszczają się takiego okrucieństwa, jakim jest handel ludźmi, co również ma wielopiętrową, dziejową praktykę” – tłumaczył Grzegorz Braun.

„Moje poczucie zagrożenia wynikające z tego, że publicznie celebruje się rasistowski kult talmudyczny, jest zagrożeniem niewydumanym. Ja się tych ludzi lękam. Ja się ich osobiście boję – właśnie dlatego że przeczytałem te wszystkie książki i oglądałem doniesienia z frontów wojen, które Żydzi mieli fantazję wytoczyć w różnych stronach tego świata, sięgając po kij bejsbolowy, po lewar Imperium Amerykańskiego. Więc pozwoli Wysoki Sąd, że podyktuję do protokołu…?” – zapytał.

W tym miejscu jednakże wypowiedź oskarżonego została przerwana: „Nie zezwalam Panu” – odparł sąd. Każdy z nas powinien zadać sobie pytanie o przyczynę takiej decyzji. Jak widać, są tematy których nie można poruszać zbyt szeroko, nie wolno ich zgłębiać. A prawda nie może w polskich instytucjach w pełni wybrzmiewać publicznie.

Obrzydliwy Ambasador USA [i Izraela??] w Polsce grozi Braunowi

Burza po decyzji Brauna. Ambasador USA w Polsce reaguje.

Burza Róży w żydowskim nocniku.

08.03.2026 21:45 tysolburza-po-decyzji-brauna-ambasador-usa-w-polsce-reaguje

Grzegorz Braun odwiedził ambasadę Iranu w Warszawie i wpisał się do księgi kondolencyjnej po śmierci Alego Chameneiego. Decyzja szefa Konfederacji Korony Polskiej spotkała się z ostrą krytyką ambasadora USA w Polsce.

Thomas Rose

Thomas Rose / fot. Przemysław Keler/ prezydent.pl

Wizyta Grzegorza Brauna w ambasadzie Iranu w Warszawie

W piątek 6 marca 2026 r. Grzegorz Braun odwiedził ambasadę Iranu w Warszawie, gdzie złożył wpis do księgi kondolencyjnej w związku ze śmiercią najwyższego przywódcy tego kraju Alego Chameneiego. Irański przywódca zginął 28 lutego 2026 r. po amerykańsko-izraelskich atakach.

Konfederacja Korony Polskiej opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcia oraz nagrania z wizyty Grzegorza Brauna w ambasadzie Iranu w Warszawie.

Thomas Rose reaguje

Do wizyty Brauna w ambasadzie Iranu odniósł się w mediach społecznościowych ambasador USA w Polsce Thomas Rose. Amerykański dyplomata w ostry sposób skrytykował nagranie ukazujące piątkowe zdarzenie. Nazwał je „obrzydliwym”.

„Ameryka i Donald Trump nie zapomną, kto jest ich przyjacielem, a co ważniejsze, kto nim nie jest” – napisał Rose.

Grzegorz Braun w Ambasadzie Iranu. Złożył kondolencje w związku ze śmiercią ajatollaha Chameneiego

Grzegorz Braun w Ambasadzie Iranu. Złożył kondolencje w związku ze śmiercią ajatollaha Chameneiego

pch24.pl/grzegorz-braun-w-ambasadzie-iranu-zlozyl-kondolencje-w-zwiazku-ze-smiercia-ajatollaha-chameneiego

(Grzegorz Braun, fot. PAP/Paweł Supernak)

Europoseł Grzegorz Braun udał się do Ambasady Iranu w Warszawie, gdzie spotkał się z ambasadorem tego kraju Eisa Kamelim. Wpisał się również do księgi kondolencyjnej wystawionej w związku ze śmiercią irańskiego przywódcy ajatollaha Ali Chameneiego.

W mediach społecznościowych opublikowano nagranie z wizyty Grzegorza Brauna w Ambasadzie Iranu. Polityk udał się tam wraz ze współpracownikami, aby wyrazić solidarność z „narodem irańskim” w związku ze śmiercią jego przywódcy Ali Chameneiego. Lider Korony Konfederacji Polski złożył długi, dwustronicowy wpis do księgi kondolencyjnej oraz spotkał się z ambasadorem Eisa Kamelim.

W swoim wpisie skierował się do narodu irańskiego.

Szczęść Boże narodowi irańskiemu! Niniejszym składam moje szczere kondolencje z powodu tragicznej śmierci waszego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego. Mimo wszelkich istotnych odmienności nasze kraje łączy wiele uniwersalnych zasad, które w stosunkach międzynarodowych zakazują stosowania agresji i morderstwa jako narzędzi rozwiązywania sporów” – wskazał europoseł.

Polityk w swoim wpisie w księdze kondolencyjnej odniósł się również do sprawców ataku, w którym zginął przywódca Iranu Ali Chamenei. Działania napastników uznał za „haniebne” i „tchórzliwe”.

„Haniebne, tchórzliwe i podstępne zamordowanie waszego przywódcy wraz z jego najbliższą rodziną stanowi nie tylko akt nikczemnego pogwałcenia tych zasad, ale jest także przejawem upadku cywilizacyjnego i osobistego zdziczenia tych, którzy takiego aktu się dopuścili” – napisał lider Korony Konfederacji Polski.

Źródło: Facebook.com, dorzeczy.pl

Grzegorz Braun spędził 7,5 godziny w sądzie. „Miałem poczucie dobrze spełnionego obowiązku”

Grzegorz Braun spędził 7,5 godziny w sądzie.

„Miałem poczucie dobrze spełnionego obowiązku”

pch24.pl/grzegorz-braun-spedzil-7.5-godziny-w-sadzie-mialem-poczucie-dobrze-spelnionego-obowiazku

(fot. PAP/Paweł Supernak)

W procesie lidera Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna warszawski sąd wysłuchiwał w czwartek wyjaśnień oskarżonego dotyczących przerwania skandalicznego wykładu promującego kłamstwa na temat rzekomego udziału Polaków w zbrodniach hitlerowskich, jaki odbył się w Niemieckim Instytucie Historycznym. Odpowiadał też na pytania odnoszące się m.in. do zgaszenia świec chanukowych w Sejmie.

Czwartkowa rozprawa przed sądem rejonowym dla Warszawy-Pragi Południe rozpoczęła się o godz. 9 i trwała 7,5 godziny. Była to już trzecia rozprawa w tym procesie, a jednocześnie także trzecia, w trakcie której Grzegorz Braun składał wyjaśnienia. Po zakończeniu swobodnej wypowiedzi, Braun udzielił odpowiedzi na pytania oskarżenia oraz zaczął odpowiadać na pytania swoich obrońców.

Europoseł Braun składał wyjaśnienia dotyczące zarzutów odnoszących się do zdarzeń z maja 2023 r. w Niemieckim Instytucie Historycznym. Polityk zablokował wówczas wykład niejakiego Jana Grabowskiego o Holokauście, a w toku tej interwencji uszkodził mikrofon, uderzając nim o pulpit. Następnie podszedł do głośnika, przewracając go i krzycząc: „Dość tego!”.

Przed sądem w czwartek Braun mówił, że na organizowane w Instytucie wydarzenie przybył na publiczne zaproszenie, a działania, które wtedy podjął, „były absolutnie niezbędne, by powstrzymać obrażanie państwa i narodu polskiego, majestatu Rzeczypospolitej i dobrego imienia polskich patriotów poległych, cierpiących na różne sposoby za ojczyznę”.

Europoseł powiedział także, że „dezaktywował” mikrofon oraz sprzęt nagłaśniający, żeby mieć pewność, że „seans pogardy i nienawiści wobec Polski i Polaków” nie będzie kontynuowany. Ocenił również, że „zadziałał tak, jak było to możliwe w danych okolicznościach”, a także ma „poczucie dobrze spełnionego obowiązku”.

Najgłośniejszy z zarzutów, którego dotyczy proces, odnosi się do zgaszenia gaśnicą świec chanukowych w Sejmie w grudniu 2023 r. i skierowania jej strumienia na niejaką Magdalenę Gudzińską-Adamczyk. Prokuratura zarzuca europosłowi, że gasząc gaśnicą zapalone świece w świeczniku Chanuki, „obraził uczucia religijne wyznawców judaizmu”. Z kolei kierując strumień gaśnicy w stronę Gudzińskiej-Adamczyk, która miała podjąć „interwencję na rzecz ochrony porządku publicznego”, naruszył jej nietykalność cielesną oraz „spowodował u niej lekki uszczerbek na zdrowiu”.

Na czwartkowe popołudnie zaplanowane było przesłuchanie Gudzińskiej-Adamczyk. Do sądu wpłynął jednak wniosek o usprawiedliwienie jej nieobecności, który został przyjęty przez sędziego Marcina Brzostkę. Przy czym na początku czwartkowej rozprawy sędzia Brzostko poinformował, że jej pełnomocnik złożył wniosek o to, aby składanie przez nią zeznań odbywało się z wyłączeniem jawności oraz bez obecności oskarżonego [sic!! md] . O swojej decyzji sędzia poinformuje na kolejnej rozprawie.

W wyjaśnieniach Braun stwierdził, że został „napadnięty” przez kobietę, w czasie, gdy jako poseł przebywał w miejscu swojej pracy. Dodał, że zapisane w akcie oskarżenia słowa, które miał wypowiedzieć wtedy do Gudzińskiej-Adamczyk, wcale nie padły. Stwierdził również, że oba jego twierdzenia potwierdzają wykonane tego dnia nagrania.

Europoseł powiedział również, że nie przyznaje się do zarzutu „znieważenia przedmiotu czci religijnej”, ponieważ w jego ocenie świecznik chanukowy był „przedmiotem służącym manifestacji politycznej na gruncie reminiscencji historycznych”.

Podczas poprzedniej rozprawy europoseł złożył już wyjaśnienia odnoszące się do zarzutów dotyczących zajść w budynku Narodowego Instytutu Kardiologii w 2022 r., gdy w czasie tzw. pandemii koronawirusa wszedł z grupą osób na spotkanie dyrekcji placówki, aby zarejestrować ówczesnego dyrektora, a byłego ministra zdrowia, współodpowiedzialnego za politykę terroru pandemicznego, Łukasza Szumowskiego, który – jak twierdził Braun – był pijany i podjął ucieczkę przed politykiem.

Odniósł się wtedy również do zarzutu związanego z wyrzuceniem do kosza choinki bożonarodzeniowej w Sądzie Okręgowym w Krakowie w 2023 r.

Następne rozprawy zaplanowano na: 13 i 19 marca, 13 kwietnia, 22 i 28 maja oraz 19 i 26 czerwca. Podczas posiedzenia europoseł Braun będzie kontynuował odpowiadanie na pytania obrony oraz sędziego. Możliwe także, że wówczas zeznania złoży Gudzińska-Adamczyk.

Łącznie akt oskarżenia wobec Brauna w tej sprawie zawiera siedem zarzutów, a niektóre z nich są zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności.

Na różnych etapach są inne sprawy wobec Grzegorza Brauna. Ostatnio szef MS – prokurator generalny Waldemar Żurek informował o kolejnym wniosku do europarlamentu o uchylenie immunitetu Brauna. W tym przypadku – jak mówił – chodzi o zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim.

Źródło: PAP / Ewa Fiutka

Zeznania żydówki spod chanuki zostały utajnione?

Zeznania żydówki spod Chanuki zostały utajnione?

5 marca 2026

Na dzisiejszej rozprawie Grzegorz Braun dowiedział się, że Sąd ma zamiar utajnić zeznania świadka oskarżenia…

Bezczelna, bezczelna lub i niezrównoważona moja fałszywa oskarżycielka, tak czy inaczej obarczona jakimś poważnym deficytem albo intelektualnym albo moralnym – pełna zdolność do rozpoznania rzeczywistości, ale uporczywa skłonność do kłamstwa.  (…) usiłuje nadać sobie w tym postępowaniu jakiś nadzwyczajny status, który nikomu nie przysługuje.

Czy ja mam wyrzucić czy wnioskować o wyrzucenie z sali pełnomocników moich fałszywych oskarżycieli? Żadną miarą. Niech tam grają w węża w telefonie, niech przysypiają, ale są.

Fragment wypowiedzi Grzegorza Brauna opublikowany na X

(…) usunięcia mnie z sali rozpraw na czas, kiedy będzie ona powtarzała swoje kłamstwa przeciwko mnie. Jest to istotne dla rozpoznania przez wysoki sąd charakteru i skali bezczelności żydowskiej, której jestem celem i ofiarą. To jest bezczelność.

To znaczy, że każdemu Żydowi wolno, powołując się na swoje fantasmagorie i omamy, oskarżyć każdego goja o dowolne bezeceństwo,  po czym rezerwować sobie luksus powtarzania kłamstw nie do oczu oskarżonemu, ale w zaciszu sali, z której i państwo publiczno i zostalibyście usunięci.

Ja przypominam, że jest wielowiekową, wielotysiącletnią tradycją i zasadą i prawem Talmudu imperatyw kłamania w sądzie przeciwko gojowi. To jest imperatyw religijny w tradycji talmudycznej nierozdzielnie związany z imperatywem prawnym.

***

Ciąg dalszy wypowiedzi – Prawda versus Talmud

Mamy bowiem do czynienia z antycywilizacją, która nie rozróżnia władzy duchownej i władzy świeckiej. Jest to antycywilizacja stojąca na antypodach naszej cywilizacji łacińskiej. Przymiotem i imperatywem naszej cywilizacji jest jawność, jawność badania, dochodzenia prawdy, czy w trybie badań naukowych, czy w trybie badań kryminologicznych.

Nasza cywilizacja tym się wyróżnia, że nie ma u nas prawdy ezoterycznej… że prawda nie tylko jest ostatecznie niedyskusyjna, jest tam gdzie jest, a nie jest sytuacyjna, jak w antycywilizacji Talmudu, gdzie prawdą jest to, co dobre dla naszych w danym momencie, bo może się to zmienić.

W naszej cywilizacji prawda nie tylko w duchu i zgodnie z literą Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu, prawda jest poznawana, jest do ustalenia.  Ale nie dosyć na tym, prawda domaga się głoszenia, czy to na agorze publicznej, akademickiej, uniwersyteckiej, czy właśnie przed sądami.

I teraz od tego ogółu przechodząc do szczegółu, nasz system prawny, choć dalece dla mnie osobiście niezadowalający, niedoskonały, ale stoi przecież na gruncie jawności postępowania wysokiego sądu. Wysoki Sąd będzie przecież w swoim czasie ogłaszał wyrok w imieniu Rzeczypospolitej. I wszystkich obywateli, państwa tu obecność nie jest znakiem jakiejś próżnej ciekawości.

To w imieniu także tych tu zgromadzonych obywateli Rzeczpospolitej Polskiej będzie oferowany wyrok.  I to jest dla wysokiego sądu oczywiście oczywiste.

I otóż bezczelna, bezczelna lub i niezrównoważona moja fałszywa oskarżycielka, tak czy inaczej obarczona jakimś poważnym deficytem. Albo intelektualnym, trudność z rozpoznaniem rzeczywistości, albo moralnym – pełna zdolność do rozpoznania rzeczywistości, ale uporczywa skłonność do kłamstwa. Otóż usiłuję nadać sobie w tym postępowaniu jakiś nadzwyczajny status, który nikomu nie przysługuje.

Nikomu nie przysługuje. Czy ja mam wyrzucić czy wnioskować o wyrzucenie z sali pełnomocników moich fałszywych oskarżycieli? Żadną miarą. Niech tam grają w węża w telefonie, niech przysypiają, ale są, ale są. Niech nawet powtarzają insynuacje o Belgii pod moim adresem.

Kłamstwa, po prostu kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa, niech powtarzają.To jest właśnie uciążliwy dla mnie osobiście, być może nieprzyjemny, ale format naszej cywilizacji. I o to się tutaj upominam, Wysoki Sądzie, żeby Wysoki Sąd nie implementował, nie inkorporował nieludzkich, rasistowskich zasad talmudyzmu, holokaustyzmu, to w wersji dla naiwnych świeckich, do tego postępowania.

Wnoszę o włączenie do materiału dowodowego niniejszej książki

LINK

Doktryna absolutnego prymatu roszczeń i uroszczeń „Wielkiego Izraela”

Grzegorz Braun @GrzegorzBraun_

Moje stanowisko wobec napaści na Iran nie zmienia się.

Doktryna absolutnego prymatu roszczeń i uroszczeń „Wielkiego Izraela”, jeśli ostatecznie zatryumfuje na Bliskim Wschodzie, będzie tym łatwiej i tym bardziej bezwzględnie egzekwowana również wobec nas w Europie Środkowej.

13 cze 2025 Teheran – Warszawa, wspólna sprawa

270,7 tys. wyświetleń

Proces przeciwko Braunowi jest procesem przeciwko Polsce

Proces przeciwko Braunowi jest procesem przeciwko Polsce

CzarnaLimuzyna, 24 lutego 2026 ekspedyt/proces-przeciw-braunowi-jest-procesem-przeciw-polsce

Jeżeli ktoś kręci nosem na to w jaki sposób reprezentuje Polskę w tym procesie Grzegorz Braun, to warto raz jeszcze zwrócić uwagę, że nikt do tej pory z grona innych formacji politycznych nie zgłosił się, nie wystąpił z szeregu stłamszonych tchórzy, a niektórzy dołączyli nawet do nagonki.

Z szeregu wystąpił, tak jak to określił ksiądz Marek Bąk, „jedyny mężczyzna”, Grzegorz Braun.

==================================

Przytaczam kilka ważnych cytatów, dołączając na końcu film z całości rozprawy.

Bogu dziękuję, że tak się właśnie zdarzyło, że mogłem zareagować.

Jestem szczęśliwy, że los, przypadek, Opatrzność tak zrządziła, że mogłem w sposób tak jasny, zdecydowany zareagować na bezeceństwo, które powinno oburzać każdego państwowca, każdego Polaka, który jest świadom w pełni zasad prawno- ustrojowych, które są fundamentalne dla istnienia Rzeczpospolitej Polskiej

Była to celebracja żydowskiego triumfalizmu nad nie Żydami. Była to celebracja wyższości plemienia żydowskiego nad wszystkimi innymi ludzkimi plemionami

– Cytaty –

To Żydzi mnie oskarżają, Żydzi mnie szkalują, Żydzi pociągnęli mnie przed ten sąd i w sposób tak bezczelny… podbechtują, ponaglają wysoki sąd do szybszej, bardziej bezwzględnej rozprawy ze mną bez oglądania się na moje prawo do obrony!

Zarzuca mi się napaść, gdy tymczasem to ja zostałem napadnięty. To jest właśnie żydowska hucpa, wysoki sądzie. To jest właśnie największa bezczelność w całej tej sprawie.

(…) Napadła mnie pani zawodowa żydówka, bo później przeczytałem w gazecie, że tak się prezentuje, że należy do warszawskiej gminy żydowskiej, czyli z bycia Żydem uczyniła sobie jakąś część swojego życia, swojego udziału w życiu publicznym.

Napadła mnie, po czym nakłamała gazetom, prokuratorowi, który wziął to i bezkrytycznie, wytnij-wklej, powtórzył Wysokiemu Sądowi. Kluczowa kwestia. Pani zawodowa żydówka twierdzi, że odezwałem się do niej w sposób nieżyczliwy.

Uwaga, nawet gdybym się odezwał w sposób nieżyczliwy, to jeszcze nie jest przestępstwo. Chyba miałem, dalibóg sporo powodów, żeby odnieść się bez życzliwości do tej pani. A jednak nie odezwałem się ani słowem.

Rasiści oskarżają mnie o rasizm

A jednak nie odezwałem się ani słowem, zaś słowa fałszywie mi przypisane przez tą panią zostały nie wiadomo ile razy przedrukowane, powtórzone, nadano im rezonans, wydźwięk rasistowski. Rasiści oskarżają mnie o rasizm. Żydowscy rasiści talmudyści oskarżają mnie o to, że to ja dzielę ludzi na ludzi i podludzi.

Otóż z naciskiem to stwierdzam i to jest moje w tej kwestii wyjaśnienie kluczowe odnoszące się do faktografii. Ja do tej pani nie odezwałem się słowem, a dowody znajdzie, chwała Bogu, Wysoki Sąd, odtwarzając, mam nadzieję, w tej sali, wszystkie materiały, audio, foto-wideo, które są dostępne, które dokumentują to wydarzenie. Nie trzeba mi wierzyć na słowo, Wysoki Sądzie, no, ale lepiej byłoby też nie wierzyć na słowo mojej fałszywej oskarżycielce.

Bo skoro kłamie ona w sposób tak bezczelny, kontr-faktycznie, stwierdzając jakieś moje wypowiedzi, których nie było, no to w jakiej sprawie nie kłamie, wysoki sądzie? To w jakiej sprawie nie kłamie ta pani?

Ja byłem tam w prawie i u siebie, jako poseł na Sejm, nie tylko upoważniony, ale uwaga, wezwany przez moich wyborców do tego, żeby stać na gruncie polskiej racji stanu, polskiego interesu narodowego i standardów cywilizacji łacińskiej, z którymi się nie godzi program i praktyka sekty Chabad Lubawicz, no i tych stu z górką organizacji żydowskich, które mnie potępiają, a tę panią pochwalają.

Opinia biegłych o paleniu świecznika

Pan czy jeszcze poprzednia pani prokurator zamówił opinię biegłego i została sporządzona taka opinia przez pana profesora doktora habilitowanego Eugeniusza Asakowicza, który stwierdza, cytuję, że świecznik chanukija nie jest przedmiotem kultu uznanym przez zarejestrowaną na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej i wspólnotę religijną, jeszcze raz dużymi literami, nie jest przedmiotem kultu. Nie. Trzy literki N i E. Nie jest.

Nie jest przedmiotem kultu uznanym przez zarejestrowaną na terytorium RP wspólnotę religijną, kościół lub związek wyznaniowy. I stwierdził ten sam biegły profesor doktor habilitowany Eugeniusz Asakowicz, że uroczystość zapalenia świec w Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej w dniu 12 grudnia 2023 roku, uwaga, znowu to krótkie słówko, „nie”. Nie.

(…) „to wydarzenie nie stanowiło elementu celebracji religijnej, a zgaszenie świecznika nie stanowiło przeszkadzania w wykonywaniu aktu religijnego”. Bardzo doniosłe stwierdzenie.

No, tylko po przyjęciu takiej opinii, pan prokurator postanowił schować ją pod dywan, do szuflady, unieważnić i zamówił sobie następną opinię, ponieważ ta nie pasowała do przyjętej linii oskarżenia.

I otóż została zakontraktowana następna biegła. Pani doktor Edyta Gawron z judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego: wygoogla sobie Wysoki Sąd, mam nadzieję panią doktor Edytę Gawron, i zobaczy Wysoki Sąd, że jest ona nie jest li tylko przedstawicielem świata akademickiego, świata nauki, badaczem, publicystą.

Pani Edyta Gawron wchodzi do zarządu Żydowskiej Masonerii B’nai B’rith Polska. I ta organizacja, mówię Żydowska Masoneria, bo oni tam mają cenzus narodowościowy i gojów nie przyjmują. Otóż ta organizacja figuruje na liście tych organizacji, które mnie potępiły.

Otóż… B’nai B’rith … potępia mnie jako jeden z liderów tej akcji, tego niekończącego się seansu nienawiści, tej napaści medialnej i politycznej.

I oto osoba reprezentująca tę organizację, a więc z całą pewnością nie obiektywnie bezstronny rzeczoznawca, tylko zaangażowana funkcjonariuszka frontu ideologicznego, zostaje przez prokuraturę zakontraktowana jako biegły. Po to, żeby unieważnić wcześniejszą opinię profesora doktora habilitowanego Eugeniusza Sakowicza. To jest hucpa, Wysoki Sądzie. To są drwiny z prawa, sprawiedliwości, zdrowego rozsądku.

To z Wysokiego Sądu chcą zrobić wykonawcę tego wyroku, który gdzie indziej już został napisany. Nie dopuśćmy do tego, żeby pani Gawron z zarządu B’nai B’rith Polska udrapowana w szaty obiektywnego, niezależnego biegłego, żeby dyktowała, co tutaj jest, a co nie jest prawdą w tej sprawie.

=======================

Dlaczego Grzegorz Braun zgasił świece chanukowe? „Broniłem majestatu Rzeczypospolitej”

Dlaczego Grzegorz Braun zgasił świece chanukowe?

„Broniłem majestatu Rzeczypospolitej”

pch24.dlaczego-grzegorz-braun-zgasil-swiece-chanukowe-bronilem-majestatu-rzeczypospolitej

(Grzegorz Braun, fot. PAP/Piotr Nowak)

Europoseł Grzegorz Braun oświadczył podczas składania wyjaśnień w Sądzie Rejonowym, że gasząc świece chanukowe w Sejmie w 2023 roku, działał w stanie wyższej konieczności. Bronił w ten sposób majestatu Rzeczpospolitej.

Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy -Pragi Południe toczy się sprawa przeciwko europosłowi Grzegorzowi Braunowi. Chodzi m.in. o słynny incydent zgaszenia świec chanukowych, do którego doszło w grudniu 2023 roku. Polityk Konfederacji Korony Polskiej przechodząc sejmowym korytarzem zdjął ze ściany gaśnicę przeciwpożarową i zgasił nią świece chanukowe zapalone na jednym z korytarzy.

 – Rachunek jest prosty – mówił Grzegorz Braun na sali sądowej. Podkreślił, że jego działanie miało na celu obronę „państwa polskiego” i „majestatu Rzeczypospolitej”.

Polityk tłumaczył również, że zarzuca mu się, że napadł wówczas na kobietę, kierując wobec niej strumień proszku z gaśnicy. Jednak jego zdaniem to on de facto został napadnięty.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi prowadzi tę sprawę z perspektywy potencjalnej obrazy uczuć religijnych oraz naruszenia nietykalności cielesnej osoby. Z kolei prokuratura zwraca uwagę, że kobieta, która próbowała zatrzymać działania Grzegorza Brauna, miała doznać lekkiego uszczerbku zdrowia.

To nie jedyne „przewiny” polityka, które analizuje Sąd. W aktach znalazły się również inne medialne zdarzenia jak m.in. wyniesienie choinki z Sądu Okręgowego w Krakowie. W dokumentacji znalazło się również wydarzenie, do którego doszło w Niemieckim Instytucie Historycznym w 2023 roku. Wówczas lider Konfederacji Korony Polskiej uniemożliwił prowadzenie wykładu przez prof. Jana Grabowskiego, znanego z oskarżania Polaków o współudział w Holocauście.

Źródło: dorzeczy.pl

WMa

Braun o żydówce spod Chanuki: „Napadła mnie, a potem nakłamała”

Braun o żydówce spod Chanuki: „Napadła mnie, a potem nakłamała”

,23 lutego 2026

Marek Skalski/X

Sędzia prowadzący rozprawę nie wyraził zgody na transmisję na żywo drugiej rozprawy wymierzonej w Grzegorza Brauna. Pomimo tego przedostało się kilka fragmentów z jej przebiegu.

Na platformie X opublikował je Marek Skalski „Najwyższy Czas”

Ja byłem tam w prawie i u siebie jako poseł na Sejm nie tylko upoważniony, ale uwaga – wezwany przez moich wyborców do tego, żeby stać na gruncie polskiej racji stanu, polskiego interesu narodowego i standardów cywilizacji łacińskiej z którymi się nie godzi program i praktyka sekty Chabad Lubawicz

Napadła mnie po czym nakłamała gazetom, prokuratorowi, który wziął to i bezkrytycznie „wytnij wklej” powtórzył Wysokiemu Sądowi.


Tak NAPRAWDĘ wyglądała interwencja Brauna. „Przynajmniej nie wbijamy Pani strzykawki w serce” [VIDEO].

Tak NAPRAWDĘ wyglądała interwencja Brauna.

UJAWNIONO nowe nagranie.

„Przynajmniej nie wbijamy Pani strzykawki w serce”

[VIDEO]

17.04.2025 nczas/tak-naprawde-wygladala-interwencja-brauna-ujawniono-nowe-nagranie-przynajmniej-nie-wbijamy-pani-strzykawki-w-serce

Gizela Jagielska oraz Grzegorz Braun, a także oboje w towarzystwie interweniującego policjanta.
Gizela Jagielska oraz Grzegorz Braun, a także oboje w towarzystwie interweniującego policjanta. / foto: screen YouTube (kolaż)

W sieci pojawiło się nowe nagranie pokazujące całość interwencji poselskiej Grzegorza Brauna oraz Romana Fritza w oleśnickim szpitalu. Na materiale wideo widzimy, jak wyglądała próba „obywatelskiego zatrzymania” ginekolog Gizeli Jagielskiej oraz rozmowa z policjantami.

O placówce stało się głośno w ostatnim czasie za sprawą przeprowadzonego zabiegu przerwania ciąży w 37. tygodniu (9. miesiąc). Fundacja Pro-Prawo do Życia określiła to jako „celowe i świadome zabójstwo”.



Na początku nagrania widać, jak Braun oraz Fritz wchodzą do gabinetu, w którym urzęduje dyrektor placówki. Na miejscu znajduje się także ginekolog Gizela Jagielska, która mówi, że nie wyraża zgody, aby ją filmowano. – Jesteśmy w trakcie interwencji poselskiej – mówi Fritz.

Natomiast Jagielska oznajmia, że wychodzi z gabinetu, co faktycznie czyni. Wówczas Braun oraz towarzyszące mu osoby ruszają za nią. – Proszę nie uciekać – zwraca się Braun do ginekolog. Kiedy ta nie reaguje, prosi towarzyszące mu osoby o zastawienie korytarza. Ostatecznie Jagielska dość agresywnie i stanowczo wchodzi w stojącego kamerzystę.

– Weźcie mnie zostawcie ludzie – mówi Jagielska, która później w rozmowie z PAP twierdziła, że „doszło też wobec niej do rękoczynu, ponieważ jak chciała odjeść, to była popychana i szarpana”. Materiał wideo jednak nic takiego nie potwierdza, a jedyne co widzimy – oprócz utworzenia blokady, którą próbowała sforsować ginekolog – to zagrodzenie Jagielskiej drogi ręką przez Brauna.

Następnie widzimy – co już opisywaliśmy – jak zarówno Braun, jak i ginekolog Jagielska składają zawiadomienie.

– Proszę mnie wypuścić. Spotkają Państwa konsekwencje – groziła Jagielska. Następnie ginekolog wykonuje telefon. Jak słyszymy, mówi do kogoś, że nie może oddzwonić, ponieważ „ludzie Brauna ją napadli w szpitalu, nie chcą jej teraz wypuścić”. – Oni mnie atakują, zastraszają i nie mogę wyjść z pracy – twierdziła ginekolog.

– Oni mnie otoczyli kordonem, ja po prostu nie mogę wyjść do pracy – kontynuowała. Spotkało się to z ripostą ze strony Brauna, który stwierdził: „Ale przynajmniej nie wbijamy Pani strzykawki w serce”. – Przynajmniej nikt nie próbuje zatrzymać akcji Pani serca – powiedział Braun.

Następnie widzimy, jak Braun wraca do gabinetu, gdzie razem z Fritzem rozmawiają z dyrektor placówki, która nie jest zbyt chętna do rozmowy, ale obiecuje udzielenie odpowiedzi na pytania zadane przez posła Konfederacji Korony Polskiej.

Kiedy Braun opuszcza gabinet odnajduje ginekolog w jakimś pomieszczeniu, wyglądającą przez okno. Polityk prosi towarzyszące mu osoby, by przeniosły się przed drzwi wejściowe. Zapewne o tej sytuacji mówiła Jagielska, która w rozmowie z PAP stwierdziła, że Braun ją „zamknął w pomieszczeniu administracyjnym, nie pozwalając jej wykonywać obowiązku lekarza przez ponad godzinę”.

Po przybyciu funkcjonariuszy na miejsce Braun powiedział policjantom, że wskazują im osoby, które „wedle wszelkiego prawdopodobieństwa dopuściły się okrutnych przestępstw, polegających na pozbawieniu życia – jak powiedziała pani dyrektor – stu pięćdziesięciorga małych Polaków w okolicznościach, które pozostają do ustalenia”. – Znane są okoliczności przynajmniej jednego przypadku – dodał.

Wywód Brauna przerwała Jagielska, która zaczęła opowiadać policjantowi, że nie może wrócić do pracy. – Panie pośle, jeżeli Pani jest w tej chwili w pracy… – zaczął mówić policjant, ale przerwał mu polski poseł do Parlamentu Europejskiego. – Ja jestem w tej chwili w pracy dla Rzeczypospolitej. Narażaniem życia jest dopuszczanie tej Pani (do pracy – przyp. red.) – powiedział Braun.

– Ja dokonuję zatrzymania obywatelskiego i wzywam Was panowie policjanci, byście nie dopuścili, by ta osoba, pani Gizela Jagielska miała kiedykolwiek kontakt z pacjentami, w tym nieletnimi, w tym nienarodzonymi – dodał polski poseł do Parlamentu Europejskiego.

– Zgłaszam panu przestępstwo naruszenia nietykalności cielesnej posła – powiedział następnie Braun. Następnie widać, jak Jagielska po raz kolejny napiera na Brauna i Fritza, próbując przejść.

W dalszej kolejności Braun rozmawia z policjantami, próbując wezwać ich do czynności wobec Jagielskiej, jednak zarówno przybyły na miejsce funkcjonariusz, jak i komendant stwierdzają jedynie, że postępowanie w tej sprawie prowadzi już prokuratura.

– Czy ja mogę prosić Panów policjantów wreszcie o uwolnienie mnie stąd? – pytała Jagielska, a funkcjonariusz prosi zgromadzonych o umożliwienie jej wykonywania pracy. Pan jest opieszałym policjantem, który nie dokonuje zatrzymania osoby podejrzanej o przestępstwo stwierdził w reakcji na to Braun, a funkcjonariusz oznajmił, że nie ma podstaw.

– Ja Panu dostarczam podstaw. Posłowie na Sejm mówią Panu, że to jest osoba, która się przechwala tym, że potrafi i jest zdolna, skłonna, odbierać życie małym Polakom za pomocą zastrzyku w serce – powiedział Braun. W pewnym momencie policjant stwierdza, że nie musi spisywać pani dyrektor, ponieważ zna ją osobiście.

Podczas interwencji poselskiej zgromadzeni wraz z Braunem i Fritzem odmówili również modlitwę.

Następnie Braun przeszedł korytarzem i trafił na zamaskowanych policjantów w cywilu, których poinformował, że trwa interwencja poselska. Kiedy polski poseł do Parlamentu Europejskiego już wracał, odwrócił się i wróciwszy do funkcjonariuszy powiedział: „Taka prywatna sugestia. Weźcie to sobie jakoś przećwiczcie, bo naprawdę to nie wygląda dobrze, jak się tutaj prezentujecie. Weźcie się jakoś ogarnijcie”.

Kończąc interwencję Braun wygłosił mowę do policjantów: „Jeśli, o czym się dowiemy, w tym szpitalu po godzinie 12.45 dnia 16 kwietnia 2025 roku będą miały miejsce jakiekolwiek działania przestępcze, na przykład o tym charakterze, jak tu na przykładzie opisanym, to państwo policjanci, którzyście zaniechali odizolowania osób o mentalności eugenicznej ze skłonnościami i zdolnościami morderczymi od ich potencjalnych ofiar, będziecie współwinnymi przestępstw. Miejcie tego świadomość”.

KINGS i obcy agenci

KINGS i obcy agenci – Bartosz Kopczyński

Autor: AlterCabrio , 9 lutego 2026

Zabawne, jak dosłownie sprawdza się dziecięce przysłowie: „kto się przezywa, ten sam się tak nazywa”. Któż to stworzył dwie rotacyjne oligarchie, wydzierające sobie Polskę niczym postaw czerwonego płótna? Czyje dwie koalicje jedna po drugiej wprowadziły do Polski dalekie ludy, zadłużenie i obce programy ustrojowe, a wyprowadziły przemysł, finanse i uzbrojenie? A jakąż to cywilizację reprezentują starsi i mądrzejsi z POPiS-u? Bizantyjską, turańską czy żydowską?

Kopczyński: KINGS i obcy agenci

Jedna z głównych formuł uprawiania tzw. polityki w Polsce polega na obrzucaniu się inwektywami o byciu agentem obcego państwa, i zwykle jest to Rosja.

[Bo Polacy rozsądniejsi też używają sobie: Najczęściej swego przeciwnika, gdy nie potrafią przekonać, nazywają „żydowskim agentem”. Najczęściej jest to prawda, zresztą. md]

===============================================

Bartosz Kopczyński, wiceprezes Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia, autor książek z cyklu Poradnik świadomego narodu”.

W praktyce wygląda to tak, że gdy jakiś politykier POPiS-u nie chce podejmować merytorycznej dyskusji lub zamierza przykryć swoje brudne sprawki, lub kogoś nie lubi, lub nie wie, co powiedzieć, rzuca grom świętego oburzenia: „to agent Putina”, „to reprezentant interesów Rosji”! I to zamyka całą sprawię, no i szlus, nie trzeba rozmawiać, można dalej oddawać się swoim ulubionym procederom. W obecnej sytuacji obydwie strony pozornego sporu, czyli POPiS, są zgodne co do tego, aby takimi epitetami obrzucać Grzegorza Brauna i w ogóle całe środowisko Konfederacji Korony Polskiej.

Trzeba przyznać, że Rosja i Putin spadli POPiS-owi jak gwiazdka z nieba, tak samo jak całej europejsko-masońsko-satanistycznej kamaryli. Wszyscy oni mają świetny pretekst, aby tuszować swoje zdrady, machloje, głupotę i nieudolność. Wystarczy wskazać palcem i krzyknąć: „Putin!”, aby można było bezkarnie kraść. Wystarczy zakryć oczy oraz uszy, wydać okrzyk: „Rosja!” i można nie dostrzegać prawdziwych problemów z wolnością słowa, zaborem praw obywatelskich, migracją, ekonomią i zadłużeniem. Zaiste, gdyby nie było Rosji i Putina, to unijczycy musieliby ich stworzyć.

Od Zjazdu Tysiąclecia do KINGS

Oskarżenia ze strony POPiS-u pod adresem Korony zintensyfikowały się po sobocie 31 stycznia 2026 roku, czyli po wielkiej imprezie Korony pod nazwą Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych, w skrócie KINGS. W Łochowie odbyło się 12 paneli tematycznych o ważnych sprawach polskich, z udziałem kilkudziesięciu ekspertów i ponad 700 osób publiczności.

Na POPiS padł blady strach, a w ich wypowiedziach słychać przerażenie: ich dotychczasowe narracje rozpadają się jak domki z kart. Sytuacja globalna zmienia się w sposób dla nich niepojęty; ich specjaliści nie wiedzą, co się dzieje, ich politycy dławią się swoimi wyświechtanymi komunałami, a w Koronie – samo mięso. KINGS pokazał, że środowisko KKP jest duże, rozbudowane, prężne, energiczne i składa się z ludzi, którzy wiedzą, co się dzieje, wiedzą, co trzeba zrobić, i chcą dobrze. KINGS to nie był ciąg narzekań, jak jest źle – to projektowanie bliskiej już przyszłości wolnej Polski, bez POPiS-u.

To nie pierwsza wielka impreza Korony, lecz logiczny ciąg, zapoczątkowany przez Zjazd Tysiąclecia, który odbył się w październiku 2025 roku. Wówczas z okazji Tysiąclecia Koronacji Bolesława Chrobrego ponad 1000 ludzi spotkało się pod wspólnym hasłem: „Powrót polskich elit”, a już w styczniu, w Łochowie, na KINGS Polacy mogli zobaczyć polskie elity w działaniu.

Funkcjonariusze POPiS-u nie mogą tego zrozumieć, jak to możliwe, że coś tak wielkiego, prężnego i im nieznanego może toczyć się bez nich i poza nimi. Ci, którzy uwierzyli, że są bożkami Polaków i właścicielami Polski, nagle budzą się z ręką w nocniku i zatrważającą świadomością, że nie wiedzą, co się wokół nich dzieje, i że nie mają już Polakom nic do zaoferowania.

Kto tu jest obcym agentem?

Reagują oczywiście tak, jak potrafią – sztampowo i żałośnie. Polskojęzyczne media wyją o strasznej perspektywie wyjścia z Unii i NATO, o rosyjskich wpływach, o zaprzestaniu wspomagania Ukrainy, o faszyzmie, antysemityzmie, negowaniu Holokaustu, mizoginizmie, o wariatach i wąsatych prymitywach. Jarosław Kaczyński zaś po raz kolejny zarzeka się, że nie będzie współpracować z Braunem i jego zwolennikami, bo reprezentują inną cywilizację, wprowadzają wpływy ze Wschodu i są pod kontrolą rosyjskich służb, ich pomysły są niszczące dla Polski, chcą rozmontować państwo i stworzyć nową oligarchię.

Zabawne, jak dosłownie sprawdza się dziecięce przysłowie: „kto się przezywa, ten sam się tak nazywa”. Któż to stworzył dwie rotacyjne oligarchie, wydzierające sobie Polskę niczym postaw czerwonego płótna? Czyje dwie koalicje jedna po drugiej wprowadziły do Polski dalekie ludy, zadłużenie i obce programy ustrojowe, a wyprowadziły przemysł, finanse i uzbrojenie? A jakąż to cywilizację reprezentują starsi i mądrzejsi z POPiS-u? Bizantyjską, turańską czy żydowską? A może wszystkie naraz? [To prof. Koneczny pięknie zdefiniował jako mieszanka cywilizacyi. md]

No a z tymi wpływami z zagranicy, to czyj prominentny polityk ma obywatelstwo innego państwa? Kto poleciał do Benjamina Netanjahu składać hołd? Kto uporczywie oddaje cześć obcym świecom? Kto jest sługą Ukrainy i chce bronić granicy na Dnieprze? A czy to przypadkiem nie pan prezes Jarosław Kaczyński spotkał się z ambasadorem USA Tomem Rose’m, znanym syjonistą? Pan ambasador raczył poinformować pana prezesa, że nie życzy sobie, aby PiS podjęło współpracę z Braunem i jego ludźmi. Jarosław Kaczyński nie pełni oficjalnych funkcji w państwie i nie ma formalnych powodów, aby spotykać się z ambasadorem obcego mocarstwa. Kto więc jest tu agentem obcych spraw, i kto jest pod kontrolą obcych służb?

Wyspa Epsteina i afera podkarpacka

Ale to przecież USA, nasz super sojusznik, gwarant bezpieczeństwa i ładu na świecie, demokracji, praw człowieka i wolności – takiemu się nie odmawia, on nas obroni przed Putinem. Ale czy na pewno? Czy do polityków POPiS-u dotarła treść nowych strategii obrony USA, ogłoszonych w listopadzie i styczniu? Tam stoi jak wół: Europa ma sobie militarnie radzić sama już od 2027 roku. Jeśli więc politycy POPiS-u pognają nas do samobójczego ataku na Rosję, to znajdziemy się sami na łasce Putina. I to chcą zrobić ci, którzy wszystkich trzeźwych Polaków, niechcących wojny z Rosją, wyzywają od ruskich agentów. A z innej beczki – jakież to mocarstwo, te Stany Zjednoczone, i w ogóle cały wielce cywilizowany Zachód? Kto tym zarządza?

Czy przypadkiem nie stali goście Wyspy Epsteina, gdzie oddawano się uciechom gorszym, niż opisał markiz de Sade? Czy poza zwyczajną rozpustą nie składano tam ofiar? Co robiono tam z kobietami i dziewczynkami? [No i chłopczykami, pełen niewinności Kolego… md]

Świat właśnie dowiaduje się, jak bawią się ci, co wszystkim innym dyktują, co mają robić. I to właśnie tamci ludzie dyktują politykom w Polsce ich politykę, co zostało przypieczętowane ich własną hańbą afery podkarpackiej. A gdy w końcu dowiemy się, co tam się działo, jak wówczas będą wyglądali ci, co dziś oskarżają innych o współpracę z obcym mocarstwem? Najlepszą rzecz, jaką dla Polski mogą zrobić politycy POPiS-u, to odejść i nie zawracać głowy Polakom. Szkoda naszego czasu, energii i pięknego kraju, aby wciąż zajmować się ludźmi haniebnej przeszłości.

===============================================

Więcej podobnych treści Szanowni Czytelnicy znajdą w moich książkach z serii „Poradnik świadomego narodu”, czyli podstawowych pozycjach wiedzy patriotycznej. Przede wszystkim druga część wyjaśnia psychologiczne mechanizmy Wyspy Epsteina.

Źródło: DoRzeczy.pl

Więcej o KINGS.

Braun na KINGS: Konfederacja Korony Polskiej jest głosem milionów Polaków

Braun na KINGS: Konfederacja Korony Polskiej jest głosem milionów Polaków

Kongres Inicjatyw Narodowych Gospodarczych i Samorządowych
Kongres Inicjatyw Narodowych Gospodarczych i Samorządowych Źródło: zdj. Izabella Paskuda

dorzeczy/braun-na-kings-konfederacja-korony-polskiej-jest-glosem-milionow-polakow

Trwa kongres programowy Konfederacji Korony Polskiej – KINGS. Grzegorz Braun w dosadnych słowach odniósł się do prób zablokowania wydarzenia, na którym pojawiło się blisko 1000 osób.

W kompleksie Arche Pałac i Folwark Łochów trwa Kongres Inicjatyw Narodowych Gospodarczych i Samorządowych (KINGS), organizowany przez Konfederację Korony Polskiej. Organizatorzy zapowiadali, że KINGS to „konferencja prezentująca ambitną, nowoczesną i odpowiedzialną wizję państwa”. Jak wskazują, w spotkaniu będą uczestniczyć eksperci, praktycy i liderzy opinii, którzy wspólnie tworzą program oparty na faktach, doświadczeniu i strategicznym myśleniu o Polsce. Kongres ma wyznaczyć kierunek i pokazać, jak może wyglądać państwo zarządzane w sposób odpowiedzialny, suwerenny i efektywny.

Polski poseł do Parlamentu Europejskiego Grzegorz Braun skomentował ostatnie kontrowersje medialne, które zaistniały wokół promowanej przez niego imprezy.

Przypomnijmy, że kilka dni temu na lokalnej grupie „Wspólnie dla Łochowa” pojawił się apel do właściciela obiektu, aby ten nie udostępniał lokalu na wydarzenie Konfederacji Korony Polskiej. Petycję poparła m.in. Akcja Demokracja, która domaga się nawet delegalizacji partii Grzegorza Brauna.

Braun: To jest śmieszne, ale jest też i straszne

Jakub Zgierski, przeprowadzając wywiad z liderem Konfederacji Korony Polskiej, przypomniał, że w sieci pojawiła się głośna petycja „przeciwko pobytowi Grzegorza Brauna na łochowskiej ziemi”.

Jak zauważył prezes Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia, na sobotnim kongresie pojawiło się blisko 1000 osób, i to pomimo medialnej nagonki. Wejściówki zostały praktycznie wyprzedane.

– Śmieszne jest to, że można próbować wykluczyć poza nawias życia publicznego – dziś w tym miejscu – setki, a w skali kraju tysiące, dziesiątki tysięcy działaczy oraz sympatyków Konfederacji Korony Polskiej. W skali kraju już nawet nie setki tysięcy, ale miliony Polaków, którzy postrzegają Konfederację Korony Polskiej jako swojego wyraziciela, reprezentanta, swoją partię. Jak można tych wszystkich Polaków chcieć z Polski wyrzucić, wypchnąć poza nawias życia debaty publicznej? To jest śmieszne, ale jest też i straszne – stwierdził europoseł Grzegorz Braun.

– Jest w tym, można powiedzieć, też i pewne piękno w jasności sytuacji. Piękno jest, kiedy prawda się wyostrza, wychodzi na jaw, kiedy – jak powiada Pismo – wychodzą na jaw zamysły serc wielu. Nie pierwszy i nie ostatni raz czytam, że kolejne pokolenie żydokomuny na łamach, stronach i portalach rozmaitych mediów gadzinowych, mainstreamowych, mediów eurokołchozowych domaga się mojego zniknięcia.

Kiedy czytam, że moi towarzysze, współpracownicy i sympatycy nazywani są faszystami, to przypominam sobie, że w 1926 roku, a więc prawie dokładnie 100 lat temu, właśnie taka decyzja zapadła na Kremlu. Kremlowskie Politbiuro, po rozczarowaniu związanym z biegiem zdarzeń w Polsce po zamachu majowym, wydało dyrektywę Kominternowi: Z polskimi patriotami walczyć pod hasłem antyfaszyzmu! Więc kiedy dziś „Gazeta Wyborcza” i inne media gadzinowe napadają nas pod tym hasłem, to pamiętajcie Państwo, że oni realizują stalinowską, kremlowską dyrektywę sprzed 100 lat – dodał prezes Konfederacji Korony Polskiej.

– Kolejne pokolenie, już nie dzieci, a wnuki, może prawnuki kominternowskiej żydokomuny, walczą z kolejnym pokoleniem polskich patriotów i nie ma w tym niczego dziwnego. Trzeba tylko to rozumieć i umieć temu sprostać – temu ciśnieniu sytuacyjnemu, które się chwilowo wytwarza. To jest właśnie walka o to, czy Polacy pozostaną w Polsce u siebie na swoim i kto będzie Polakami rządził, czy może, nie daj Boże, pomiatał – zakończył Grzegorz Braun.

=====================================

Jakub Zgierski @JakubJZgierski

„Kolejne pokolenie żydokomuny na łamach mediów gadzinowych, mainstreamowych, mediów eurokołchozowych domaga się mojego odejścia!” – p.@GrzegorzBraun_

Ja tymczasem pozdrawiam z Kongresu „KINGS”. Nie damy się zatrzymać!

https://twitter.com/i/status/2017508906851799231

==================================

Fritz: Nie zniżamy się do takiego poziomu

Jak podkreślił z kolei poseł Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej, na szczęście właściciel przybytku w Łochowie nie ugiął się pod fatalną presją ze strony środowisk lewicowych.

– My się nie zniżamy, jako ludzie prawi, do takiego poziomu, żeby komuś w jakimś miejscu w Polsce odradzać spotkania, na przykład z marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym czy premierem Donaldem Tuskiem. Po co? Jesteśmy za wolnością, za wolnością debaty publicznej, i jesteśmy za prawdą. Więc jeżeli ludzie chcą usłyszeć treści, do których są przekonani – droga wolna – stwierdził parlamentarzysta.

Jakub Zgierski wskazał na fakt, że co prawda Władysław Grochowski, prezes firmy Arche S.A, nie wypowiedział najmu sali w Łochowie, ale zadeklarował publicznie, że wszelkie zyski przeznaczy na pomoc dla walczącej Ukrainy.

– My oczywiście nikomu do kieszeni nie zaglądamy. Każdy ma wolność postępowania z własnym portfelem. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że nam użyczyli tych wspaniałych obiektów. Gdy generowane są zyski, to oczywiście właściciele mogą przeznaczyć je na dowolne cele – podsumował Roman Fritz.

KINGS

Diana Ruchniewicz #KORONA2027 @DianaR_Korona

Wejściówek na KINGS już BRAK!

Zdjęcie

15,4 tys. wyświetleń

Mirosław Dakowski

@RudyRomek

Polscy patrioci nazwali swój zlot po angielsku. I co rozumiecie?

Diana Ruchniewicz #KORONA2027 @DianaR_Korona czeń

Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych. Ja tu nie widzę żadnego angielskiego słowa

Grzegorz Braun: Sytuacja się urealnia!

Grzegorz Braun: Sytuacja się urealnia!

7.01.2026 Tomasz Sommer nczas/grzegorz-braun-sytuacja-sie-urealnia/

31 stycznia odbędzie się Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych – KINGS.

Grzegorz Braun
NCZAS.INFO | Grzegorz Braun. / foto: PAP

Koniec roku zaskoczył wyborców prawicy. Po raz pierwszy w historii Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna wyprzedziła Konfederację Wolność i Niepodległość, uzyskując 11,18 proc. poparcia w sondażu OGB. Co na to lider formacji, której wynik wszystkich zaskoczył? W rozmowie z Tomaszem Sommerem Braun chłodzi entuzjazm i zachęca do pracy na rzecz Szerokiego Frontu Gaśnicowego.

Tomasz Sommer: Od razu przejdę do najważniejszego punktu. Sondaż pokazał tzw. mijankę. Mamy pierwsze historyczne badanie opinii publicznej, w którym Konfederacja Korony Grzegorza Brauna przeskoczyła Konfederację Mentzena i Bosaka. Oczywiście pierwsza jaskółka wiosny nie czyni…

Grzegorz Braun: Strzeż nas, Boże, przed jakimkolwiek tryumfalizmem, bo przecież nie takie rzeczy słyszała publiczność patriotyczna, zwłaszcza w minionych latach. Nie popadajmy w zawrót głowy od sukcesów, jak przestrzegał towarzysz Stalin w anonimowym artykule, w połowie lat 30. Ucieszmy się oczywiście, to jest miły prezent pod choinkę. Ale kadencja wbrew pozorom jeszcze młoda i jeszcze kampania wyborcza nie została nawet ogłoszona.

Zdaje mi się, że od kiedy marszałek rotacyjny Czarzasty umocnił się w swoim gabinecie, to w żadnym wypadku nie będzie on zwolennikiem nadzwyczajnego skracania kadencji Sejmu i przyspieszania wyborów. Tutaj może Donald Tusk nie poradzić! Tutaj poradziłyby tylko połączone siły ambasad, które gdyby wydały takie polecenie, zostałoby ono zrealizowane. Ale na razie chyba nie wydają.

Nie przeceniam roli jednostki, w tym własnej, w historii, ale zacytowany sondaż to jest pewien punkt dojścia. Myślę, że mijanki dopiero będą, gdy nastąpi ostateczna degrengolada i dekompozycja PiS-u, Zjednoczonej łże-Prawicy, która nie będzie sobą, jeśli nie przesunie się na lewo. Tego życzmy centrolewicy, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość: żeby wreszcie odnalazła się w miejscu dla siebie stosownym i właściwym. I jeżeli wspólnie dopomożemy w tym dziele, to nastąpi dekompozycja PiS-u.

Może już następuje, bo przecież pan premier Morawiecki wraz ze swoimi ministrami się nie stawił na jakieś gwizdnięcie Prezesa. Oczywiście zaraz po tym zdementował pogłoski o tworzeniu własnej partii. Ja myślę, że ta partia jest już utworzona, pytanie tylko, w jakiej konfiguracji koalicyjnej. Nie wahałbym się przypuszczać, że przyjdzie koza do woza, przyjdzie bieda do biedy, czyli pospieszy Morawiecki do Kosiniaka-Kamysza i utworzą jakąś centrolewicową formację, która wydobyłaby z niebytu obie te formacje w pewnych kłopotach, niewątpliwie poniżej progu wyborczego. Będziemy zatem mieli nie tylko neo-Konfederację i oldschoolową Konfederację, tj. Konfederację Korony Polskiej, w której, jak wiadomo, sztandar korwinizmu powiewa dumnie i wysoko. Będziemy też mieli prawdopodobnie neo-PiS i paleo-PiS, a może nawet PiS centrowy i PiS właściwy, jakieś takie PiS-owskie bagno. SuwPolu już nie wymieniam, dlatego że ubytki kadrowe są dość poważne. Jedni są w Budapeszcie, inni chcieliby tam dotrzeć. Ale sam minister Ziobro będzie musiał wracać przez Zieloną Granicę.

Można na dowód, bez paszportu, a dowodu to chyba nie można odebrać…

Myślę, że siepacze reżimu Donalda Tuska bardzo poważnie rozważają nawet takie opcje, bo oni rozważają już tylko igrzyska. Chleba na pewno nie będzie!

A mówiąc o tym, czego nie będzie, dodajmy, że rząd wykreślił ze swojej agendy sprowadzanie prochów dzielnych, wybitnych Polaków, którzy polegli, bądź też pomarli poza granicami, na emigracji czy na wygnaniu. Rząd Donalda Tuska już się tym zajmować nie będzie. Ja nie twierdzę, że to jest priorytetowe zadanie jakiegokolwiek rządu, ale jest to ważne zadanie misyjne każdego rządu, zarządzanie w sferze symbolicznej.

Co do siepaczy Donalda Tuska, to dla Czytelników NCz! mam wiadomość z przedostatniej chwili… Moi mecenasi pracują nad zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa przez ministrów konstytucyjnych: Siemoniaka, Kierwińskiego, Kosiniaka-Kamysza, Sikorskiego, a także jakiejś ministressy po tym, jak odnosili się do mnie niegodnego. Np. Kosiniak powiedział: „Braun, agentura!” i jeszcze zaznaczył, że to mówi, nie rzucając słów na wiatr i z rzadka używa takiego słownictwa. Więc ja wprawdzie mogę Państwu zapewnić, że nie jestem wielbłądem, zdrajcą stanu. Nie jestem szpiegiem, dezerterem państwowości polskiej. Ale są to sprawy poważne, dotyczące bezpieczeństwa państwa w samej jego istocie, w samym rdzeniu. Każdy funkcjonariusz publiczny, mając jakieś podejrzenia przestępstw – a w tym przypadku zbrodni, powinien spieszyć z zawiadomieniem. A tu nikt nie spieszy, ponieważ mnie nikt nie wzywa. Żaden prokurator ani żadne służby…

Kosiniak wie, że jesteś agentem i nic z tym nie robi…

I nic z tym nie robi! Więc ja zawiadamiam prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstw właśnie przez tych ministrów konstytucyjnych, którzy, szermując takimi inwektywami, takimi insynuacjami w istocie destabilizują państwo. Jest to przecież wysoce gorszące, jest to naganne, gdyby minister wiedział o jakichś szpiegach, agentach, dezerterach, a nie powiedział.

Agentów trzeba łapać. Nie wiem, czy zauważyłeś, jaka tajemnicza informacja na temat agentów pojawiła się ostatnio. Otóż wyobraź sobie, że nasz ulubiony i jedyny oficjalnie potwierdzony przez Putina agent Rubcow vel Gonzalez (został zatrzymany przez ABW w 2022 r., a w 2024 wyjechał do Rosji w ramach wymiany więźniów – dop. red.), utrzymywał kontakty… z kim? Nie zgadniesz!

Nie mam pojęcia.

Z Janem Grabowskim, „badaczem Holocaustu”, który m.in. oskarża Polaków u udział w zbrodni. Grube?

To jest grube. Ale czyż to nie jest ten sam Rubcow, który utrzymywał jakieś kontakty (nie wiem, czy bliskie i na ile zażyłe), z jakimiś gwiazdami niezależnego dziennikarstwa? Czy to ten sam?

Ten sam! Ale to jest ciekawe, bo o agenturze się wiele mówi, natomiast jeden jest oficjalnie potwierdzony przez Putina. Mamy zdjęcia, kiedy wychodzi sobie Rubcow vel Gonzalez z samolotu i Putin podaje mu osobiście dłoń ociekającą krwią. Tenże Rubcow kontaktował się z Grabowskim. Signum temporis moim zdaniem. Ale Grabowski nie chce się wypowiadać teraz na ten temat…

W takich czasach, Szanowni Państwo, lepiej dmuchać na zimne, lepiej zachować przedprocesową ostrożność. Dlatego właśnie w duchu ostrożności obywatelskiej jako polski państwowiec, lojalista, ja zawiadamiam prokuraturę o tym, że latają na prawo i lewo oskarżenia o agenturalność, zdradę, służenie cudzej racji stanu, o zaniedbywanie polskiej racji stanu. Ci, którzy mnie o to oskarżają, powinni zostać odpytani przez prokuratorów o okoliczności, które im dają asumpt do takich oskarżeń. A jeśli sami się wcześniej nie podzielili z prokuraturą takimi podejrzeniami, no to brzydka sprawa. Niedopełnienie obowiązków, art. 231 KK.

Wróćmy do „mijanki”. Tutaj pojawiają się natychmiast różne porównania. Jedni mówią, że w tym momencie Korona staje się AfD, a resztka Konfederacji staje się FDP. Inni mówią, że to już jest partia Farage’a. Przypominam, że polityk, który walnie przyczynił się do Brexitu, jeśli w tej chwili byłyby wybory, to już ma większość w całej Wielkiej Brytanii, ciągle jeszcze zjednoczonej! Jak sądzisz, które z tych porównań jest bardziej trafne, a które mniej trafne?

Powiedziałbym nieskromnie, że każde z tych porównań jest dla mnie komplementem, zważywszy na to, że rok temu o tej porze ja miałem przecież w ogóle nie istnieć. I zresztą, nawet w ostatnich dniach jakiś anonimowy informator ze strony neo-Konfederacji szczerze wyznał to jednemu z centralnych portali dezinformacyjnych, że decyzja o moim skasowaniu, ekspulsji z Konfederacji zapadła w jakichś decyzyjnych, bliżej nieokreślonych gremiach 3 lata temu.

Proszę, by Państwo przeczytali z niedowierzaniem – tak jak ja czytam – że można się zdobyć na aż taką szczerość w komunikacji z opinią publiczną… Kiedy te rzeczy się działy, było to nawet dla mnie trudne – o tyle że było zupełnie niemożliwe – wytłumaczenie, zwłaszcza patriotycznej, zwłaszcza prawackiej, wolnościowej opinii w naszych bańkach paleo-konfederackich, co się naprawdę dzieje. Dlatego że złudzenia pokutują bardzo długo. Teraz można powiedzieć: sytuacja się urealnia. Przyjmuję to oczywiście z właściwą rezerwą, wzywam zwłaszcza wszystkich sympatyków i wszystkich działaczy Szerokiego Frontu Gaśnicowego do pracy. Po prostu trzeba pracować, a nie ekscytować się, broń Boże, egzaltować sondażami.

Sondaże to nigdy nie jest żadna gwarancja. To jest zaledwie promesa. Żeby tę promesę podjąć, trzeba ciężko pracować. Już dziś, w ramach tej pracy, proszę się szykować, drodzy Państwo i Szanowna Redakcjo: 31 stycznia odbędzie się Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych – KINGS. Gdzieś w Polsce Środkowej, z przesunięciem trochę na stronę Warszawy. Nie podajemy jeszcze lokalizacji. Musimy być przezorni, żeby ktoś tam nie spalił chałupy i żeby połączone siły lewactwa i reżimu reprezentowanego na poziomie rządowym i samorządowym nam po prostu nie zdezorganizowały tej pięknej akcji. Ale będzie to piękna rzecz. To będzie wyjście Szerokim Frontem Gaśnicowym z naszej bańki. Już dziś proszę się szykować i wypatrywać wiadomości o miejscu wydarzenia…

Na prawicy, nazwijmy to poza PiS-owskiej, Ty dostałeś teraz Świętego Graala do rąk. Moim zdaniem, ta tendencja się jeszcze bardziej nasili w przeciągu kolejnych miesięcy. Może być oczywiście tzw. set back, czyli pewnego rodzaju cofnięcie.

Będzie, ja o tym zapewniam. To jest gwarantowane, że będą nas jeszcze zamiatać pod próg. I dlatego też bardzo proszę, żeby to Państwo przyjmowali wyrozumiale. To takie wilcze prawa na scenie publicznej, medialnej. W związku z tym chłodzę entuzjazm, w który niektórzy popadli, nawet otwierali jakieś szampany. Szanowni Państwo, nikomu nie przeszkadzam w tym, żeby celebrować chwile radości. Ale zachowajmy umiar i zdrowy rozsądek. Bądźmy równie stateczni, stabilni i pracowici, kiedy jeszcze nieraz zamiotą nas pod próg wyborczy.

Czy wyobrażasz sobie po tych zmienionych proporcjach, że dojdzie jednak do startu całego środowiska? Czyli Korony, narodowców i tej partii, która będzie partią Mentzena, po tym, jak się wyjaśni jej status prawny?

Żebym to dobrze zrozumiał: to jest pytanie o jakieś wielkie zjednoczenie, tak?

Wiadoma jest sytuacja w Senacie. Jeśli tutaj nie będzie wielkiego zjednoczenia, to Senat zostanie w rękach Tuska. Więc jakiegoś rodzaju pakt senacki musi być. Teraz się okazuje, że masz więcej do powiedzenia niż jeszcze jakiś czas temu.

My, w Koronie będziemy mieli na to odpowiedź. Nie przeceniamy swojej roli w tym sensie, że my nie mamy takich urojeń, że w swoim czasie, uzyskawszy 105 proc. głosów, będziemy mogli zmienić Konstytucję i samemu zbawić Polskę i świat. My chcemy i zawsze chcieliśmy to robić wspólnie. Nie rozpychaliśmy się, nie należeliśmy do tych, którzy po to, żeby mieć poczucie własnego sukcesu w spełnianiu obowiązków, życzyliby sąsiadowi, żeby mu się chałupa spaliła, a krowa zdechła. My nie jesteśmy z tych. Cieszymy się, że nam zboże rośnie. W ostatnich tygodniach – jak w przysłowiu – chłop śpi, a zboże samo rośnie.

Rzeczywiście takie zjawisko występuje, ale pracować trzeba. Natomiast nie budujemy naszych planów i nie uzależniamy tez programowych Konfederacji Korony Polskiej od jakiegoś pomoru czy katastrofy na prawej stronie sceny politycznej. Sytuacja się urealnia. Ja przecież nie życzę źle wyborcom, którzy do tej pory, jeszcze bez-alternatywnie darzą zaufaniem PiS i całą tę formację, która tak bardzo zawiodła oczekiwania przez poprzednie 8 lat. Z tej katastrofy jacyś rozbitkowie będą i ja tych rozbitków przecież nie będę dobijał. Nie będę się cieszył z rozmiarów katastrofy.

Ja bym wręcz chciał minimalizować rozmiar tej katastrofy i dlatego uważam, że najlepiej zrobiliby koledzy i koleżanki z Prawa i Sprawiedliwości, żeby nie czekali, aż degrengolada się pogłębi i już w tej chwili dokonali parcelacji tej masy upadłościowej, tego mamuta…

Ale im dobrze życzysz, naprawdę, z całego dziecięcego serca.

Życzę wszystkim, żeby się sytuacja urealniła, to znaczy, żebyśmy stanęli w prawdzie. A to ścierwo, przepraszam, już lekko zalatujące – tego mamuta, jakim był obóz Zjednoczonej łże-Prawicy, który zalega i blokuje polską scenę polityczną – trzeba elegancko uprzątnąć i się urealnić. Przecież nikt nie trzyma tych ludzi, nic tych ludzi ze sobą nie łączy poza wizją powrotu do koryta, powrotu do wszechwładzy. Naprawdę, jeszcze nie z wszystkich głów ten szampan odparował i ponieważ się to już więcej nie wydarzy, to niech koledzy się jakoś skromnie urealnią i wtedy szybciej dokonamy ustaleń, które są rzeczywiście niezbędne, żeby Senatu nie przegrać. A Senat będzie przegrany, jeśli cała prawica – i Konfederacja Korony Polskiej, i centroprawica – czyli neo-Konfederacja, i centrolewica z patriotycznymi, więc prawicowymi sentymentami, czyli PiS, weźmie tylko 49 miejsc w Senacie.

A możemy go wygrać, o czym mówiliśmy na konferencji prasowej w Kielcach 22 grudnia.

Dziękuję za rozmowę!

„Dobrze przygotowany Polexit” to jedyna alternatywa dla bankructwa, wywłaszczenia i utraty suwerenności

Polexit? Braun kreśli scenariusz. „Za jakie pieniądze oddacie portfel sąsiadowi?” [VIDEO]

4.01.2026 /nczas/polexit-braun-scenariusz-za-jakie-pieniadze-oddacie-portfel-sasiadowi

Grzegorz Braun
NCZAS.INFO | Grzegorz Braun. / foto: PAP

„Dobrze przygotowany Polexit” to jedyna alternatywa dla bankructwa, wywłaszczenia i utraty suwerenności przekonuje Grzegorz Braun. Polski poseł do Parlamentu Europejskiego w programie u Moniki Jaruzelskiej w mocnych słowach podsumował obecną politykę Brukseli. Opowiedział się za powrotem do modelu współpracy opartego na strefie wolnego handlu, a nie dyktacie urzędniczym.

Polityk nie gryzł się w język, diagnozując obecną sytuację Polski w strukturach europejskich jako „matnię eurokołchozową”. Według Brauna, dyskusja o opuszczeniu Unii Europejskiej nie powinna być tematem tabu, a realnym planem ratunkowym wobec procesów, które – jego zdaniem – prowadzą do degradacji polskiej gospodarki i bezpieczeństwa.

Alternatywą jest każdy z tych procesów już wdrożonych, już przez Unię Europejską zadekretowanych, przegłosowanych, podżyrowanych przez Parlament Europejski. A to jest pakt migracyjny, a więc podmiana ludności i oczywiście islamizacja całego kontynentu, w tym Polski, centra integracji cudzoziemców – mówił Braun.

Dalej, Zielony Ład, Mercosur. Szanowni Państwo, to jest wyrok na polskie rolnictwo. To jest wyrok na polskie górnictwo wykonywany. Jeżeli nie wrócimy do węgla, to jesteśmy bankrutami, a bankrut podlega wywłaszczeniu. I to teraz będą raty galopujące. Wywłaszczenie Polaków we własnym kraju – kontynuował.

Odrzucił narrację, jakoby polski rząd mógł skutecznie zablokować te procesy, twierdząc, że dzieją się one „z automatu”.

Jednym z postulatów wysuniętych przez polityka jest natychmiastowe zaprzestanie uiszczania składki członkowskiej do unijnego budżetu. Braun zbagatelizował ewentualne kary umowne, sugerując, że bilans zysków i strat przemawia za odcięciem finansowania Brukseli.

Te pieniądze, które nam Unia Europejska daje… No proszę państwa, a za jakie pieniądze oddacie portfel sąsiadowi, który obieca wam, że będzie wam wypłacał kieszonkowe? Za jakie pieniądze oddacie akt własności swojego mieszkania sąsiadom, którzy obiecają, że wam lepiej od was samych to mieszkanie umeblują i będą pilnowali, żeby było bezpieczne przed włamywaczami? No nikt normalny tak nie robi – mówił.

Odpowiadając na obawy dotyczące izolacji Polski po ewentualnym Polexicie, Braun przywołał przykład Wielkiej Brytanii oraz państw należących do Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA). Przekonywał, że możliwe jest zachowanie korzyści gospodarczych i swobody podróżowania (Schengen) bez podległości politycznej wobec Komisji Europejskiej.

Jest alternatywa, to znaczy są na kontynencie europejskim państwa, które do Unii Europejskiej nie należą i wszechwładzy Reichsführerin von der Leyen nie podlegają. I to jest Norwegia, Szwajcaria, Islandia. (…) Nie należy odcinać Polski od możliwości robienia interesów na różnych kierunkach – kontynuował prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Polski poseł do Parlamentu Europejskiego odniósł się również do swojej aktywności w PE, wspominając głosowanie przeciwko zakazowi importu rosyjskiego gazu. Braun tłumaczył, że jego sprzeciw wynikał z dbałości o portfele Polaków, sugerując, że obecne sankcje są fikcją, która jedynie podbija ceny surowca poprzez pośredników.

Głosowałem w Parlamencie Europejskim, jak się później okazało, jako jedyny Polak, przeciwko dekretowaniu, że na kontynencie europejskim nie będzie się kupować gazu z Rosji. Szanowni Państwo, co to znaczy? To znaczy, że głosowałem przeciwko temu, żeby Polska była skazana na kupowanie droższego gazu, rosyjskiego, zamiast tańszego, rosyjskiego. Dlaczego? Dlatego, że ten, który jest tutaj w obiegu bardzo często jest nie mniej ruski, niż by był, tylko że jest obłożony narzutami – podkreślał.

Kończąc swoją wypowiedź, Grzegorz Braun zaapelował o ochronę budżetów domowych przed polityką unijną, która jego zdaniem sztucznie zawyża koszty życia i energii. – Jak nie Polexit, to Wypieprzpol przynajmniej – podsumował ironicznie Braun.

W sądzie: Grzegorz Braun oskarża

Grzegorz Braun oskarża

Tomasz Jankowski myslpolska/grzegorz-braun-oskarza

Wybrałem się na rozprawę ws. Grzegorza Brauna, by wysłuchać co mają do powiedzenia oskarżyciele (trochę ich było), a tymczasem na miejscu zobaczyłem jak lider Konfederacji Korony Polskiej wygłasza kwiecistą przemowę będącą właściwie aktem oskarżenia wobec polskiego wymiaru sprawiedliwości i jego własnych sprzeczności. 

Nie jest łatwo ściągnąć ludzi pod budynek sądu w grudniowy poniedziałek o 8 rano. Tym bardziej zorganizować tam demonstrację. A to się „koroniarzom” udało i to było już pierwsze zwycięstwo Brauna tego dnia. Nie tylko, że zeszło, ale zjechało się sporo ludzi z różnych regionów Polski. Można kręcić nosem, że to słabość kadrowa, ale z drugiej strony to jednak dobry miernik poziomu determinacji.

Zdolność mobilizacyjna

Przed sądem i w sądzie nie brakowało zresztą ludzi znanych i niekoniecznie kojarzonych z formacją Brauna, co też jest – jakby nie było – jego zwycięstwem. Kiedy ostatnio udało się komuś zgromadzić taką „koalicję” wokół sprawy sądowej? Nawet za rządów PiS aktyw Donalda Tuska nie bardzo chciał się zbierać pod sądami, by obserwować z bliska rozprawy swoich polityków. Pewną mobilizację było widać w PiS po zamknięciu w więzieniu na chwilę Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, ale nie wyszło to poza obszar i tak już przez PiS zdominowany.

Znani zwolennicy

Zanim więc zaczęła się jakakolwiek rozprawa, to brauniści nakryli czapkami „stronę społeczną”, składająca się z pojedynczych przedstawicieli różnych organizacji i organizacyjek, na czele z Ośrodkiem Monitorowania Terefere. Przemykali oni wszyscy między tłumem, chcąc koniecznie zachować anonimowość. Bo w istocie anonimowi są. Pracownicy sądu bez trudu rozpoznawali z kim mieli do czynienia ze stronników Brauna, wśród których byli Wojtek Olszański z Marcinem Osadowskim czy Janusz Korwin-Mikke, za to Konrad Dulkowski z wymienionego ośrodka początkowo nie mógł dostać się na salę, bo nikt nie wiedział kto zacz.

Rozwalcowana Temida

Ze wszystkich zgromadzonych zwolenników ukamienowania Brauna, chyba każdy był tam w ramach swojego etatu. Propagandyści ślepi na jedno oko.press, telewizji rozkwitającej w likwidacji i amerykańskiego medium dla Polaków, dodatkowo zafiksowani przedstawiciele rozmaitych organizacji syjonistycznych występujący w roli „oskarżycieli posiłkowych”, czy jak tam to zwał.

To nie wyraz mojej pogardy dla sądownictwa, ale miarodajne stwierdzenie dotyczące stanu tegoż po orce PiSu, obecnie kontynuowanej przez uśmiechniętych. Naprawdę nie wiadomo już kto tu jest sędzią, kto neo-sędzią, kto może ich powoływać, kogo mogą sądzić i czy ich wyroki będą uznawane. Gdyby złośliwy chciał znaleźć obszar, który podważa istnienie państwa polskiego, to przyjrzałby się właśnie wymiarowi sprawiedliwości. POPiS naprawdę go rozwalcował.

Oskarżyciel Braun

Z tego zdecydował się skorzystać Grzegorz Braun w zgłoszonym przez siebie wniosku formalnym o zmianę zarówno sędziego, jak i prokuratora. Wnioski oba szeroko uzasadnił. Analizując między innymi biografię sędziego Marcina Brzostko, jak i dobieranie sobie przez prokuraturę biegłych pod tezę, na końcu cytując przedstawicieli reżimowego resortu sprawiedliwości, który najwidoczniej już nie tylko wyrok ma w głowie, ale nawet jego datę. Czy Braun miał rację jeśli chodzi o prawo? Nie wiem. Zabrzmiało to jednak, jakby to on był oskarżycielem. Na końcu dostał od publiczności gromkie brawa.

Braun jak Drzymała

Wyprowadził też z równowagi oskarżycieli, którzy zaczęli odpyskiwać. Jakaś kobieta w todze zaczęła niemalże krzyczeć „tak to nie działa, Panie Braun!”, ktoś inny z tego uniwersum zaś pomylił sąd z sejmem i począł domagać się, by przeciwnicy Unii Europejskiej nie powoływali się na prawo europejskie. Urocza konstrukcja, prawda? Drzymała powinien ten swój wóz rozebrać, a nie się na prawie pruskiego zaborcy opierać! 

Przerwa w rozprawie i Braun wychodzi do tłumu skandującego jego nazwisko, a oskarżyciele przemykają korytarzami między rozstawioną po całym budynku policją. Notabene, wielu z tych policjantów kojarzyłem z rozpraw dotyczących przedłużania aresztu dla Mateusza Piskorskiego. Niektórzy z nich mnie też. Z jednej strony fatalne wspomnienie, ale z drugiej: w przypadku Brauna przynajmniej nie uda się po cichu.

Proces wyłącznie polityczny

Odnośnie jednak meritum, bo Czytelnik ma prawo mieć do mnie pretensje, że się w ogóle do tego nie odnoszę. Tak, nie ma sensu go specjalnie analizować. To by było zasadne tylko wtedy, gdybyśmy mieli do czynienia z państwem traktującym ludzi jako równych wobec prawa. A w takim przypadku za swoje wypowiedzi na temat procesu Brauna, odpowiedzialność karną już powinni ponosić urzędnicy reżimu, którzy wywierają oczywistą presję na organy wymiaru sprawiedliwości, zanim ktokolwiek jeszcze wszedł na salę. Ponieważ z tym nie mamy do czynienia, oznacza to iż tego typu naciski są tolerowane, a to czyni proces wyłącznie politycznym, a nie karnym. Na razie więc III RP nie dała mi argumentu, bym się w ogóle nad zarzutami dla Brauna pochylił. Utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że Braunowi należy ostentacyjnie podawać rękę.

Tomasz Jankowski

Kto głosuje na Grzegorza Brauna? Przedsiębiorczy, zamożni i mocno prawicowi

Kto głosuje na Grzegorza Brauna?

Przedsiębiorczy, zamożni i mocno prawicowi

29.12.2025 nczas/kto-glosuje-na-grzegorza-brauna-przedsiebiorczy-zamozni-i-mocno-prawicowi/

Grzegorz Braun
NCZAS.INFO | Grzegorz Braun. / foto: PAP

Zdecydowana dominacja mężczyzn, wysoki odsetek przedsiębiorców oraz dochody zbliżone do wyborców Koalicji Obywatelskiej przy jednoczesnym pesymizmie właściwym elektoratowi PiS – tak rysuje się portret wyborcy partii Grzegorza Brauna w najnowszej analizie CBOS.

Centrum Badania Opinii Społecznej w opracowaniu pt. „Portrety największych elektoratów partyjnych” szczegółowo przyjrzało się strukturze społeczno-demograficznej zwolenników m.in. Konfederacji Korony Polskiej (KKP), czyli partii Grzegorza Brauna.

Wyniki badań wskazują, że jest to grupa o bardzo wyrazistym, specyficznym profilu, odróżniającym ją od reszty sceny politycznej.

Męski głos

Najbardziej rzucającą się w oczy cechą elektoratu KKP jest jego struktura płciowa. To ugrupowanie z największą maskulinizacją bazy wyborczej – aż 75 proc. jego zwolenników stanowią mężczyźni.

Równie charakterystyczna jest struktura wieku. W przeciwieństwie do innych partii, gdzie często dominują najstarsi lub najmłodsi wyborcy, zwolennicy Grzegorza Brauna to przede wszystkim osoby w wieku produkcyjnym. Grupa w przedziale 35–64 lata stanowi aż 72 proc. całego elektoratu, przy czym sam rdzeń to 35–44-latkowie (połowa wszystkich wyborców).

Pod względem miejsca zamieszkania, baza wyborcza Konfederacji Korony Polskiej koncentruje się poza dużymi ośrodkami miejskimi. Mieszkańcy wsi stanowią tu większość, sięgającą 58 proc. Dominującym poziomem wykształcenia jest wykształcenie średnie (47 proc.).

Partia przedsiębiorców

Aż 79 proc. wyborców KKP jest aktywnych zawodowo. Co istotne, ugrupowanie to przyciąga rekordowy odsetek osób prowadzących własną działalność gospodarczą. Na „własnym garnuszku” jest aż 28 proc. sympatyków partii – to najwyższy wynik spośród wszystkich sześciu badanych elektoratów.

Przekłada się to na relatywnie wysokie zarobki. Ponad połowa (53 proc.) wyborców KKP deklaruje miesięczny dochód przekraczający 5 tys. zł netto.

Paradoks zamożnego pesymisty

Analitycy CBOS zwracają uwagę na interesujący rozdźwięk między twardymi danymi finansowymi a subiektywnym odczuciem wyborców. Pod względem struktury dochodów elektorat Brauna przypomina zamożny elektorat Koalicji Obywatelskiej. Jednak gdy zapytano ich o ocenę własnych warunków materialnych, odpowiedzi były znacznie bardziej stonowane – jako dobre ocenia je tylko 49 proc. badanych.

Badanie nie pozostawia wątpliwości co do identyfikacji ideowej zwolenników Korony. Jest to najbardziej prawicowy elektorat w Polsce. Aż 90 proc. osób deklarujących poparcie dla tego ugrupowania określa swoje poglądy jako prawicowe.

============================

Tymczasem pojęcia „prawica – lewica” stworzyli sobie krwawi rewolucjoniści w czasie Wielkiej Rewolucji Anty-francuskiej. Wyborcy Grzegorz Brauna są po prostu patriotami i realistami. md